am98 11.11.05, 17:08 Czym jest myśl i czy ona jest przedmiotem naukowych badań? Czy myśl podlega ewolucji? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: xyz Re: Myśl a "teoria ewolucji" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.05, 18:05 Uff... ale ktoś tu pytania zadaje... Z której strony zacząć jakąkolwiek odpowiedź? ;-))))) Może nie powinniśmy odpowiadać, bo za chwile ktoś spyta "a czym jest rzeczywistość i co nauka ma o niej do powiedzenia?" Pozdrowienia dla ciekawych. Odpowiedz Link Zgłoś
am98 Re: Myśl a "teoria ewolucji" 11.11.05, 18:29 Uff... ale ktoś tu pytania zadaje... Z której strony zacząć jakąkolwiek odpowiedź? ;-))))) Może nie powinniśmy odpowiadać, bo za chwile ktoś spyta "a czym jest rzeczywistość i co nauka ma o niej do powiedzenia?" Pozdrowienia dla ciekawych. Z góry zaznaczam - nie jestem naukowcem, a wręcz totalnym nihilistą w obrębie zarówno ewolucjonizmu jak i kreacjonizmu. Usiłuję dociec i zrozumieć - stąd moje - na pozór "dziwne" pytanie. Z racji mojego dotychczasowego doświadczenia bardziej skłaniam się ku kreacjonizmowi, ale być może czyjaś myśl przekona mnie do ewolucjonizmu. Idąc dalej zapytam: dlaczego zgodnie z teorią doboru naturalnego, jako atrakcyjna samica, a więc wyposażona we wszelkie uznawane za kobiece atrybuty takie jak: szerokie biodra (co zgodnie z teoriami naukowymi ma ułatwić mi wydanie na świat potomstwa), duży biust, proporcjonalna sylwetka, "ładna twarz", jak również wyposażona w takie cechy jak: opiekuńczość, odpowiedzialność - nie zostałam co najmniej tysiąc razy pokryta przez jakiegoś atletycznego samca? I nic nie wskazuje, by w najbliższym czasie tak się stać miało. A idąc dalej: czym jest homosexualizm w świetle teorii ewolucji? Wynaturzeniem? Wybrykiem natury? Podobno homosexualizm jest genetycznie kodowany. Dlaczego więc natura w swoim pędzie przetrwania i dążności do rzekomej "doskonałości" pozwala samcom i samicom na wydawanie na świat homosexualnego w swej płciowej orientacji, potomstwa? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xyz Re: Myśl a "teoria ewolucji" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.05, 18:51 Nie tyle "dziwne" pytanie, ile trudne. Nie dziw się więc mojej wypowiedzi, trochę żartobliwej. Odpowiedz Link Zgłoś
spiral_architect Re: Myśl a "teoria ewolucji" 11.11.05, 18:53 am98 napisała: > Uff... ale ktoś tu pytania zadaje... Z której strony zacząć jakąkolwiek > odpowiedź? ;-))))) > Może nie powinniśmy odpowiadać, bo za chwile ktoś spyta "a czym jest > rzeczywistość i co nauka ma o niej do powiedzenia?" > Pozdrowienia dla ciekawych. > > Z góry zaznaczam - nie jestem naukowcem, a wręcz totalnym nihilistą w obrębie > zarówno ewolucjonizmu jak i kreacjonizmu. Usiłuję dociec i zrozumieć - stąd > moje - na pozór "dziwne" pytanie. Z racji mojego dotychczasowego doświadczenia > bardziej skłaniam się ku kreacjonizmowi, ok, wiekszosc ludzi preferuja bajki i iluzje w zderzeniu z prawda, ktora bywa brutalna ale być może czyjaś myśl przekona mnie > > do ewolucjonizmu. > Idąc dalej zapytam: dlaczego zgodnie z teorią doboru naturalnego, jako > atrakcyjna samica, a więc wyposażona we wszelkie uznawane za kobiece atrybuty > takie jak: szerokie biodra (co zgodnie z teoriami naukowymi ma ułatwić mi > wydanie na świat potomstwa), duży biust, proporcjonalna sylwetka, "ładna > twarz", jak również wyposażona w takie cechy jak: opiekuńczość, > odpowiedzialność - nie zostałam co najmniej tysiąc razy pokryta przez jakiegoś > atletycznego samca? I nic nie wskazuje, by w najbliższym czasie tak się stać > miało. odpowiedz jest prosta: jest nia stworzenie przez czlowieka czegos, co nazywamy kultura. > A idąc dalej: czym jest homosexualizm w świetle teorii ewolucji? Wynaturzeniem? > > Wybrykiem natury? Podobno homosexualizm jest genetycznie kodowany. Dlaczego > więc natura w swoim pędzie przetrwania i dążności do rzekomej "doskonałości" > pozwala samcom i samicom na wydawanie na świat homosexualnego w swej płciowej > orientacji, potomstwa? Na przyklad dlatego ,ze geney homoseksualizmu moga byc same w sobie korzystne. Na przyklad dlatego, ze moga byc sprzezone z innymi genami, ktore sa bardzo korzystne. Caly czlowiek jest "kodowany genetycznie". Nie znaczy to ze geny sa jedyna i bezwzgledna wyrocznia. Odpowiedz Link Zgłoś
am98 Re: Myśl a "teoria ewolucji" 11.11.05, 20:37 Idąc dalej zapytam: dlaczego zgodnie z teorią doboru naturalnego, jako > > atrakcyjna samica, a więc wyposażona we wszelkie uznawane za kobiece atry > buty > > takie jak: szerokie biodra (co zgodnie z teoriami naukowymi ma ułatwić mi > > > wydanie na świat potomstwa), duży biust, proporcjonalna sylwetka, "ładna > > twarz", jak również wyposażona w takie cechy jak: opiekuńczość, > > odpowiedzialność - nie zostałam co najmniej tysiąc razy pokryta przez jak > iegoś > > atletycznego samca? I nic nie wskazuje, by w najbliższym czasie tak się s > tać > > miało. > > > odpowiedz jest prosta: jest nia stworzenie przez czlowieka czegos, co nazywamy > kultura. Czym jest kultura..jak nie jedną z form materializaji myśli ludzkiej? Czemu kultura ma służyć? Według ALfreda Webera kultura: "... sytuuje się poza sferą wymogów adaptacyjnych, tam, gdzie zaczyna się kształtowanie naszego życia przez wyznaczanie mu celów, których nie da się wyprowadzić z potrzeby dalszej egzystencji albo lepszego zaspokajania naturalnych potrzeb życiowych." W związku z powyższym: czy małpy myślą? Jeżeli tak - dlaczego nie stworzyły kultury, albo chociaż zaczątka swojej cywilizacji? Odpowiedz Link Zgłoś
europitek Re: Myśl a "teoria ewolucji" 11.11.05, 22:32 Mysle, ze Twoje "klopoty" wynikaja z faktu, ze nie jestes glupia "atrakcyjna samica". W konsekwencji swej nieglupoty stawiasz samcom wymagania, ktorych zdecydowana wiekszosc "atletycznych samcow" nie spelnia. Z kolei "mozgowcy", w zdecydowanej wiekszosci nie sa "atletyczni". Na dodatek mozliwe jest tez, ze zawartosc Twojej glowy odstrasza "atletow", a "walory" oniesmielaja "mozgowcow" - kazda z tych grup zna swoje mozliwosci i stara sie "ustrzelic zdobycz" odpowiadajaca tej samoocenie. (Poza tym tysiac razy w najblizszym czasie zdaje sie byc rzeczywiscie nieosiagalne, chociaz ...) W kwestii kultury u malp niezupelnie masz racje - wielu czytatych i pisatych podgladaczy ich zycia nie odmawia im tego przymiotu. Jednak dla wiekszosci homosapiensow jest nie do pomyslenia, na skutek organicznego antropocentryzmu, ze jakis inny gatunek moze miec chocby najprostsza jej forme. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: scept89 umizgi, homki i malpy IP: *.ljcrf.edu 11.11.05, 23:47 Jestes sama poniewaz dzieki rozwojowi mozgu nie samym ciupcianiem i rozrodem czlowiek zyje. Dzieki rozwojowi mozgu nasze dazenia czesciowo oddzielily sie od biologicznych uwarunkowan, choc jak np. nepotyzm i powszechnosc pornografii wskazuje nie jestesmy az tak bardzo oddaleni... BTW, jako mysz nie mialabys takowego problemu. Nie wiadomo dlaczego wystepuje homoseksualizm. Z cala pewnosci nie ma jednego genu, nie wiadomo nawet czy orientacji nie nabywa sie jak np. trans-seksualizmu (aka "facet uwieziony w ciele kobiety") poprzez nadmiar/niedobor hormonow plciowych podczas zycia plodowego. Dlaczego ewolucja nie wybila homkow? Widac dlatego ze te same mechanizmy ktore prowadze do tego ze rodzisz sie homkiem sa niezbedne/maja ceche przystosowawcza w innym kontekscie. Wyobraz sobie gen powodujacy u meskich przedstawicieli nieodparta chec przeskakiwania przepasci ktore tak na 90% sa w stanie przeskoczyc. Zalozmy ze udany przeskok jest 100% afrodyzjakiem dla samic. Przeskoczysz -> wszystkie samice twoje. Nie przeskoczysz (10%) -> skrecisz kark. Myslisz ze gen takowy zostalby wyeliminowany z populacji? Z homkami zaleznosc jest zdecydowanie bardziej subtelna (nie znamy bezdyskusyjnych cech przystosowawczych) ale tez zapewne podobna. > W związku z powyższym: czy małpy myślą? Jeżeli tak - dlaczego nie stworzyły > kultury, albo chociaż zaczątka swojej cywilizacji? Czy ludzie z zespolem Downa mysla? Mysla. No to czemu nie ma zbudowanych przez tych nieszczesnikow nawet pierwowzorow promow kosmicznych? Hmmm, moze im IQ nie staje? Podobnie z malpami. Odpowiedz Link Zgłoś
am98 Re: umizgi, homki i malpy 12.11.05, 01:02 Jestes sama poniewaz dzieki rozwojowi mozgu nie samym ciupcianiem i rozrodem > czlowiek zyje. Skoro tak, to zapewne zgodnie z jednym założeń teorii ewolucji, jaką jest zmienność, powstałam wyniku mutacji genowej genów mojego Ojca i mojej Matki, ponieważ celem mojego życia nie jest prokreacja, wydanie na świat potomstwa i przedłużenie gatunku. Tyle, że nie bardzo rozumiem teraz, dlaczego natura obdarzyła mnie akurat wszystkimi kobiecymi atrybutami, a dlaczego samice powszechnie uznane jako nieatrakcyjne, chore, posiadające na przykład wąskie biodra i małe piersi - te dzieci rodzą? Nie bardzo rozumiem nadal, jak się ma ludzka myśl i kultura do teorii ewolucji? Dlaczego człowiek tworzy tyle rzeczy, które zgodnie z teorią ewolucji, nie są mu niebędne do przetrwania? I znowu zapewne uzyskam odpowiedź w stylu "bo myślę": Jestes sama poniewaz dzieki rozwojowi mozgu nie samym ciupcianiem i rozrodem > czlowiek zyje. Dzieki rozwojowi mozgu nasze dazenia czesciowo oddzielily sie od biologicznych uwarunkowan, Czy zatem, zgodnie z moim rozumowaniem, myśl - typowo ludzka cecha - wymsknęła się ewolucyjnym naukowcom? Odpowiedz Link Zgłoś
europitek Re: umizgi, homki i malpy 12.11.05, 01:44 Ja bym najpierw zadal pytanie, czy mysl byla przez wspomnianych uprzednio "zlapana". Czy rzeczywiscie zalezy Ci na zbadaniu zaleznosci miedzy ewolucja a kultura ? Czy jestes pewna, ze potrafisz zaakceptowac "niemile" wnioski, jakie moga wyplynac z takiego badania ? I zapomnij o odpowiedzi w rodzaju: zaakceptuje nawet "najgorsze" byle mialo ono solidne podstawy, bo poszukiwanie prawdy "za wszelka cene", to slogan, gdy ta "prawda" dotyczy Ciebie samej. Ciebie osobiscie, a nie jakiegos obiektu nr xyz. Czy jestes w stanie odniesc wyniki takich dociekan do samej siebie i swoich bliskich, a moze to oznaczac koniecznosc zburzenia dotychczasowgo mniemania o sobie. Jesli wydaje Ci sie to pustoslowiem, to pomysl ilu znasz np. psychologow lub socjologow, ktorzy swoja wiedze odnosza do siebie, a nie tylko do innych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: scept89 jelen i paw IP: *.ljcrf.edu 12.11.05, 02:03 Widzialas rogi jelenia? Duze, prawda? U niektrych gatunkow wrecz gigantyczne. Aby wytworzyc takowe samiec potrzebuje mnostwo energi no i cholerstwo zupelnie jest nie poreczne. Podobnie ogon pawia -> wielgachny, niepraktyczny i tylko zwabiajacy drapiezniki. Mozna sie zgodzic lub nie, ale dla ewolucjonistow jest to przyklad kiedy dobor plciowy idzie na przekor instynktowi/zdolnosci przetrwania. A teraz do kultury. Ludziska, szczegolnie meskiego rodzaju zamiast rogow i barwnych ogonow uzywaja statusu spolecznego. Taki kacyk w wiosce na pewno splodzil wiecej dzieci niz prosty wytworca kiji zaostrzonych. Jest np. jakies panstewko w Afryce gdzie prawie wszyscy obywatele sa spokrewnieni z rodzina krolewska. Czyli w dawnych czasach jesli osiagniesz super-status to zamiast jednej zony masz ich dziesiatki/setki/tysiace, oczywiscie kosztem niskostatusowych nieudacznikow. Rozumiesz ze semi-psychopatyczne cechy pozwalajace takowy status osiagnac utrwalaja sie w populacji? Status nabywamy od jakiegos czasu nie poprzez rozwalanie czaszki przeciwnikowi tylko przez zrytualizowane zawody w to kto jest lepszy: a to gosc X ma wiecej krow, Y wiekszy samochod, Z jest rockowym szansonista. Dla X, Y, czy Zeta jesli tylko znajduja sie w spolecznosciach ceniacych ich dokonania to jest swietna okazja aby wiecej kobiet dla siebie zawlaszczyc. Tyle ze tak jak jelen nie zatrzymuje rozmiarow poroza na poziomie "wystarczy" tak wspinacze kulturowych drabin pchaja sie do gory niezaleznie ile palacykow juz zakupili. Dodatkowo z kobietami jest ten "problem" ze im sie nie oplaca partner byle jaki. Niewatpliwie bywaja super-udane zwiazki pani profesor uniwersytetu i jurnego hydraulika ale tak na co dzien kobiety wychodza (o status chodzi) za maz za rownych lub lepszych partnerow. Jak sie domyslasz przy przewadze kobiet na studiach trudno aby calosc 55% kobiet znalazlo wsrod 45% facetow kogos o chocby rownym statusie. > Czy zatem, zgodnie z moim rozumowaniem, myśl - typowo ludzka cecha - wymsknęła > się ewolucyjnym naukowcom? O bogowie. Co to jest "mysl"? IQ? Kultura? Zdefiniuj o co Ci chodzi bo o absolutach to mozna pisac dlugo, metnie i bez sensu. Odpowiedz Link Zgłoś
europitek Re: jelen i paw 12.11.05, 15:36 Swoim postem scept89 przypomnial mi, ze w socjologii nazywano to kiedys problemem "magisterek", ale moze od tego czasu (kawal czasu) ktos wymyslil bardziej eleganckie okreslenie. Odpowiedz Link Zgłoś
am98 Re: Myśl a "teoria ewolucji" 13.11.05, 23:06 Z góry zaznaczam - nie jestem naukowcem, a wręcz totalnym nihilistą w obr > ębie zarówno ewolucjonizmu jak i kreacjonizmu. Usiłuję dociec i zrozumieć - stąd moje - na pozór "dziwne" pytanie. Z racji mojego dotychczasowego doświadc zenia bardziej skłaniam się ku kreacjonizmowi, > > ok, wiekszosc ludzi preferuja bajki i iluzje w zderzeniu z prawda, ktora bywa > brutalna Napisałam wyraźnie, że jestem nihilistą, ale jednocześnie usiłuję dociec i zrozumieć. Wydaje mi się, iż dla swojego (przede wszystkim) dobra powinieneś przyjąć moje pytania z otwartą ręką. Bo być może w mojej osobie odnajdziesz kolejnego "ewolucyjnego" przyjaciela w imię przetrwania naszego gatunku. Odpowiedz Link Zgłoś
madcio Re: Myśl a "teoria ewolucji" 29.11.05, 23:37 > nie zostałam co najmniej tysiąc razy pokryta przez jakiegoś > atletycznego samca? I nic nie wskazuje, by w najbliższym czasie tak się stać > miało. Zawsze mi się wydawało, że swoboda wyboru partnera raczej pozytywnie wpływa na jakość genów potomstwa, ale może ty wiesz coś, czego ja nie wiem. ;] > Dlaczego > więc natura w swoim pędzie przetrwania i dążności do rzekomej "doskonałości" Natura nie dąży do doskonałości. Nie ma celu, jest tylko kierunek. Powinnaś to zrozumieć, jeśli nazywasz siebie "nihilistką". > pozwala samcom i samicom na wydawanie na świat homosexualnego w swej płciowej > orientacji, potomstwa? Moja ulubiona teoria opiera się na genach kodujących pociag do określonej płci (niezależnie od płci nosiciela genów!). Innymi słowy, jeśli np. jakąś dziewcyznę pociagaja bardziej chłopcy, to ma ona wieksze szanse na uzyskanie potomstwa - a córki z większym pociągiem do chłopców przewyższą (w rozrachunku liczby dalszego potomstwa) straty w postaci synów z większym pociagiem do chłopców. Tak samo jest z pociągiem do dziewczyn. (Oczywiście, to duże uproszczenie). Odpowiedz Link Zgłoś
walery60 Re: Myśl a "teoria ewolucji" 30.12.05, 16:28 Dlaczego na czarną ospę nie wyginęli wszyscy europejczycy? Bo dzięki ewolucji w ich orgtanizmach powstają coraz to inaczej zbudowane przeciwciała które mogły sie uporać z zarazą.Był taki ciekawy program w telewizji jak to komórki potrafią sie zmieniać. Odpowiedz Link Zgłoś
hermann5 Re: Myśl a "teoria ewolucji" 11.11.05, 23:35 am98 napisała: > Czym jest myśl i czy ona jest przedmiotem naukowych badań? > Czy myśl podlega ewolucji? Na pewno ewoluuje postawowe narzędzie, w którym formułujemy i wyrażamy nasze myśli, tj. język. Nie jest to jednak ewolucja biologiczna, a kulturowa. Być może należałoby tu przyjąć sformułowaną swego czasu przez Dawkinsa koncepcję "memów". Przykładami takich "memów" były dla niego np. obiegowe zwroty, fasony ubrań, sposoby lepienia garnków itp. przeskające z mózgu do mózgu w procesie szeroko pojmowanego naśladownictwa. Odpowiedz Link Zgłoś
am98 Re: Myśl a "teoria ewolucji" 12.11.05, 01:05 hermann5 napisał: Na pewno ewoluuje postawowe narzędzie, w którym formułujemy i wyrażamy nasze > myśli, tj. język. Nie jest to jednak ewolucja biologiczna, a kulturowa. Być może należałoby tu przyjąć sformułowaną swego czasu przez Dawkinsa koncepcję "memów". Przykładami takich "memów" były dla niego np. obiegowe zwroty, fasony ubrań, sposoby lepienia garnków itp. przeskające z mózgu do mózgu w procesie szeroko pojmowanego naśladownictwa. O ile wiem koncepcja memów - odpowiedników genów - jest hipotezą. Być może się mylę. Czy są jakieś naukowe dowody na istnienie memów? Odpowiedz Link Zgłoś
hermann5 Re: Myśl a "teoria ewolucji" 12.11.05, 17:48 am98 napisała: > O ile wiem koncepcja memów - odpowiedników genów - jest hipotezą. Być może się > mylę. Czy są jakieś naukowe dowody na istnienie memów? "Memy" były tylko lużnym pomysłem, który nigdy nie stał się hipotezą w pełnym tego słowa znaczeniu. Nie ulega jednak dla mnie wątpliwości, że nowe idee rozprzestrzeniają się drogą naśladownictwa. Być może nie potrzeba do tego żadnej teorii "memów". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pak Re: Myśl a "teoria ewolucji" IP: *.asta-net.com.pl 12.11.05, 14:49 am98 napisała: > Czym jest myśl i czy ona jest przedmiotem naukowych badań? > Czy myśl podlega ewolucji? Jak zapewne wiesz, TE zaklada nieistnienie Boga, czy jakichkolwiek innych bytow niematerialnych. Poniewaz mysl, z definicji, nie moze byc zaklasyfikowana do obiektow materialnych zatem, konsekwentnie, nie nalezaloby sie spodziewac naukowych badan nad mysla. Poniewaz jednak trudno zaprzeczyc iz mysli istnieja, stawia to, przynajmniej niektorych, naukowcow w klopotliwej sytuacji. Dlatego tez zamiast mowic wprost o badaniach nad myslami, mowi sie o badaniach na "hardware", czyli mozgu. Nie wiem jaka jest definicja mysli. Jezeli chodzi natomiast o to czy mysl podlega ewolucji, to zalezy od twojej definicji ewolucji. O jakiej ewolucji myslisz? :) Odpowiedz Link Zgłoś
spiral_architect Re: Myśl a "teoria ewolucji" 12.11.05, 15:58 Gość portalu: pak napisał(a): > > Jak zapewne wiesz, TE zaklada nieistnienie Boga, czy jakichkolwiek innych bytow > > niematerialnych. tak samo bezwzglednie wyrokujesz, ze bog istnieje, jak bezwzglednie sadzisz, ze jest niematerialny ? przeciez jest dla was "bogiem ojcem", wiec nawet pewnie ma plec, a moze i narzady rozrodcze. > Poniewaz mysl, z definicji, nie moze byc zaklasyfikowana do obiektow > materialnych w takim przypadku energia tez nie, a jakos sie ja bada. zatem, konsekwentnie, nie nalezaloby sie spodziewac naukowych > badan nad mysla. Poniewaz jednak trudno zaprzeczyc iz mysli istnieja, stawia > to, przynajmniej niektorych, naukowcow w klopotliwej sytuacji. Dlatego tez > zamiast mowic wprost o badaniach nad myslami, mowi sie o badaniach > na "hardware", czyli mozgu. niekoniecznie, psychologia bada myslenie jako zjawisko, tak samo jak neuropsychologia. > > Nie wiem jaka jest definicja mysli. Jezeli chodzi natomiast o to czy mysl > podlega ewolucji, to zalezy od twojej definicji ewolucji. O jakiej ewolucji > myslisz? :) Odpowiedz Link Zgłoś
kapitalizm Re: Myśl a "teoria ewolucji" 12.11.05, 18:01 spiral_architect napisał: w takim przypadku energia tez nie, a jakos sie ja bada. - energia jest stanem materii, tak jak np. gaz, Odpowiedz Link Zgłoś
madcio Re: Myśl a "teoria ewolucji" 29.11.05, 23:44 Juz ci kiedyś mówiłem, że energia i materia to dwie strony tej samej monety. Energia NIE jest stanem materii!!!! To tak jakbyś twierdził, że dolar to stan euro - podczas gdy to waluty wymienialne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kapitalizm Re: Myśl a "teoria ewolucji" IP: *.oc.oc.cox.net 30.11.05, 06:46 madcio napisał: Juz ci kiedyś mówiłem, że energia i materia to dwie strony tej samej monety. Energia NIE jest stanem materii!!!! To tak jakbyś twierdził, że dolar to stan euro - podczas gdy to waluty wymienialne. ...zle porownanie, albo wlasciwie dobre.... bo materie mozna zamienic na energie - tak jak euro mozna zamienic na dolary....i odwrotnie. MYSL. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: p. Re: Myśl a "teoria ewolucji" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.11.05, 15:45 Gość portalu: kapitalizm napisał(a): > madcio napisał: > > > > Juz ci kiedyś mówiłem, że energia i materia to dwie strony tej samej monety. > Energia NIE jest stanem materii!!!! To tak jakbyś twierdził, że dolar to stan > euro - podczas gdy to waluty wymienialne. > > > ...zle porownanie, fakt to zle poronanie chociaz twoja interpretacja jest jeszcze gorsza ;( wlasciwie powinno byc materia to moneta a energia to jedna z jej stron Energia JEST stanem materii. I wlasnie z tego powodu to porownanie ze stronami nie jest wlasciwe. To tak jakby twierdzic ze dolar i waluta to synonimy. Podczas gdy dolar to tylko waluta okreslonego kraju. Energia nie zamienia sie w materie poniewaz nia JEST. E=mc^2 to wzor na rownowaznosc energii i MASY. > albo wlasciwie dobre.... bo materie mozna zamienic na energie - tak jak euro > mozna zamienic na dolary....i odwrotnie. > > MYSL. humanista ? - logika godna prezydenta ;-)) Odpowiedz Link Zgłoś
europitek Re: Myśl a "teoria ewolucji" 01.12.05, 00:59 Oj, chyba nie - raczej ekonomista lub ekonomiczny propagandzista. Skad przypuszczenie, ze prezydent (ktorykolwiek) jest humanista ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: p. Re: Myśl a "teoria ewolucji" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.12.05, 02:18 europitek napisał: > Oj, chyba nie - raczej ekonomista lub ekonomiczny propagandzista. > > Skad przypuszczenie, ze prezydent (ktorykolwiek) jest humanista ? ja tego nie przypuszczalem ;-) nie wiem skad u Ciebie to przypuszczenie iz ja moglbym cos podobnego przypuszczac ;-) napisalem: > humanista ? - logika godna prezydenta ;-)) poniewaz kaspitalizm rozwazal: > ...zle porownanie, > albo wlasciwie dobre.... Odpowiedz Link Zgłoś
europitek Re: Myśl a "teoria ewolucji" 01.12.05, 02:43 Parafraza Wielkiego Elektryka - "jestem za , a nawet przeciw" ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kapitalizm Re: Myśl a "teoria ewolucji" IP: *.oc.oc.cox.net 03.12.05, 06:45 Gość portalu: p. napisał(a): > Gość portalu: kapitalizm napisał(a): > > > madcio napisał: > > > > > > > > Juz ci kiedyś mówiłem, że energia i materia to dwie strony tej samej mone > ty. > > Energia NIE jest stanem materii!!!! To tak jakbyś twierdził, że dolar to > stan > > euro - podczas gdy to waluty wymienialne. > > > > > > ...zle porownanie, > > fakt to zle poronanie chociaz twoja > interpretacja jest jeszcze gorsza ;( > > wlasciwie powinno byc materia to moneta > a energia to jedna z jej stron > > Energia JEST stanem materii. I wlasnie z tego powodu > to porownanie ze stronami nie jest wlasciwe. > > To tak jakby twierdzic ze dolar i waluta to synonimy. > Podczas gdy dolar to tylko waluta okreslonego kraju. > > Energia nie zamienia sie w materie poniewaz nia JEST. > ...ales wszystko teraz poknocil, ja pisalem: "...- energia jest stanem materii, tak jak np. gaz,..." juz Einstein udowodnil, ze materia (masa) moze zostac zamieniona na energie, energia nie pojawia sie z niczego - jest forma materii, albo inaczej jest to materia w innej formie, nie wiem jak jeszcze jasniej moglbym to napisac? matematycznie mozna to zapisac slynnym E=mc*2 co oznacza, ze masa (m) moze byc zamieniona w energie (E) - ta zamiana materii w energie jest powszechna i mamy z nia do czynienia na codzien, z odwrotna zamiana (energii w materie) narazie mamy praktyczny klopot, ale teoretycznie wiemy (rowniez dzieki Einstein'owi), ze energia zwieksza mase obiektu gdy predkosc tego obiektu zbliza sie do predkosci swiatla, czyli w podsumowaniu powinienem raczej powiedziec, ze dolary mozemy zamienic na euro...ale z odwrotna zamiana mamy na razie praktyczny klopot. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pak Re: Myśl a "teoria ewolucji" IP: *.asta-net.com.pl 13.11.05, 22:54 spiral_architect napisał: > Gość portalu: pak napisał(a): > > > > > Jak zapewne wiesz, TE zaklada nieistnienie Boga, czy jakichkolwiek innych > bytow > > > > niematerialnych. > > > tak samo bezwzglednie wyrokujesz, ze bog istnieje, jak bezwzglednie sadzisz, ze > jest niematerialny ? przeciez jest dla was "bogiem ojcem", wiec nawet pewnie ma > plec, a moze i narzady rozrodcze. Zeby byc zlosliwym, trzeba byc najpierw inteligentnym. A ty nie jestes zlosliwy, tylko troche zenujacy. Odpowiedz Link Zgłoś
madcio Re: Myśl a "teoria ewolucji" 29.11.05, 23:43 > Jak zapewne wiesz, TE zaklada nieistnienie Boga, czy jakichkolwiek innych > bytow niematerialnych. Podejrzewam, ze cała rzesza wierzących, którzy nie mają żadnych problemów z akceptacją TE, poczułaby te słowa jako obraźliwą sugestię, ze są parszywymi ateuszami. Wkaż mi, gdzie TE zawiera założenie "boga nie ma". Gdyż mam wrażenie, ze to jest wyłącznie twój wymysł (i innych kreacjonistów) na temat TE. > Poniewaz mysl, z definicji, nie moze byc zaklasyfikowana do obiektow > materialnych zatem, konsekwentnie, nie nalezaloby sie spodziewac naukowych > badan nad mysla. Doprawdy? Czy informacja jest materialna? Nie? A jakoś to nie przeszkadza badać informacji naukowo. Informatyka (w tym kwantowa), kompresja, szyfrowanie, kryptografia, nie mówiąc już o naukach technicznych. > mowi sie o badaniach na "hardware", czyli mozgu. A co powiesz na koncepcję, iż myśl jest "software" mózgu? Dalej jest to jakiś rzekomy problem dla naukowców? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kpsting Re: Myśl a "teoria ewolucji" IP: 12.152.252.* 22.12.05, 19:55 teoria ewolucji nic nie mowi o istnieniu czy tez nieistnieniu boga, po prostu ona nie wchodzi w te tematy... jest zupelnie o czyms innym Odpowiedz Link Zgłoś
kamajkore Re: Myśl a "teoria ewolucji" 14.11.05, 12:51 > Czym jest myśl Też od dawna to pytanie krążyło mi po głowie... i tak się w końcuy złożyło, że zajmuję się psychologią i biologią po troszę... >i czy ona jest przedmiotem naukowych badań? chyba najbardziej w postaci wyobrażeń i emocji - to też jakis element mysli. niestety mysl jest nieobserwowalna 'od zewnątrz' dlatego trudno ją uczynić przedmiotem badać eksperymentalnych (czyli PRAWDZIWYCH badań naukowych). ale wraz z rozwojem neuronauk i mysl powinna zostać 'rozgryziona':) > Czy myśl podlega ewolucji? sama mysl jest tylko subiektywnym doznaniem i pewnie jako taka ewolucji nie może podlegać - ewolucji podlega za to mózg, który myśli :) Odpowiedz Link Zgłoś
dokowski Ewolucją myślenia zajmuje się psychologia ewolucyj 14.11.05, 15:15 am98 napisała: > Czym jest myśl i czy ona jest przedmiotem naukowych badań? Jedna z hipotez mówi, że pierwotna myśl, to była hipoteza na temat tego, co zrobi inny praszympans w sytuacji konfliktowej > Czy myśl podlega ewolucji? Składnia tego pytania jest myląca. Lepsza byłaby "czy myślenie podlega ewolucji?". Ewolucji podlegają wszystkie przejawy aktywności zwierzęcia, a więc i myśli, jeżeli wpływają one na powodzenie w zalotach czy zwiekszają szansę odchowania dzieci z sukcesem. DSkuteczność ewolucji myśli jest więc ograniczona tylko przez trwałość dziedziczenia, a więc przez to, w jakim stopniu nasze myśli zależą od naszych genów. Odpowiedz Link Zgłoś
stefan4 Re: Ewolucją myślenia zajmuje się psychologia ewo 14.11.05, 17:28 dokowski: > Jedna z hipotez mówi, że pierwotna myśl, to była hipoteza na temat tego, co > zrobi inny praszympans w sytuacji konfliktowej ,,Pierwotna myśl'' jest niewątpliwie zjawiskiem starszym niż szympansy. - Stefan www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak Odpowiedz Link Zgłoś
dokowski Miałem na myśli pierwotną świadomą myśl u ... 15.11.05, 16:16 stefan4 napisał: > ,,Pierwotna myśl'' jest niewątpliwie zjawiskiem starszym niż szympansy. ... przodków człowieka. Tak w ogóle to zgadzam się, że prawdopodobnie przodkowie słoni i waleni wcześniej uzyskali świadomość niż praszympansy. Odpowiedz Link Zgłoś
europitek Re: Miałem na myśli pierwotną świadomą myśl u ... 15.11.05, 18:13 Tu powstaje kwestia, czy "myslenie swiadome" znaczy to samo co "myslenie symboliczne". Natomiast w sprawie sloni i waleni, to Was zmartwie - zgadzam sie, a wrecz uwazam, ze sytuacja odwrotna bylaby "dziwna". Odpowiedz Link Zgłoś
stefan4 Re: Miałem na myśli pierwotną świadomą myśl 15.11.05, 19:05 europitek: > Tu powstaje kwestia, czy "myslenie swiadome" znaczy to samo co "myslenie > symboliczne". Obliczeń symbolicznych są w stanie dokonywać komputery. Jak się coś takiego kiedyś zaprogramowało, to jasne się staje, że żadnej świadomości w maszynie ani w programie do obliczeń symbolicznych nie ma. Nie jestem pewien, co rozumiesz przez ,,myślenie symboliczne'', ale przypuszczam, że jakieś przetwarzanie informacji na sposób komputerowy z pewnym dodatkiem zwierzęcej niedokładności i intuicji Odpowiedz Link Zgłoś
europitek Re: Miałem na myśli pierwotną świadomą myśl 23.11.05, 18:26 1. Piszac "myslenie swiadome" mialem na uwadze proces uzycia swiadomych mysli, o ktorych obaj z dokowskim wspominaliscie we wczesniejszych postach. 2. Piszac "myslenie symboliczne" chcialem nazwac proces uzywania symboli. Uwazam, ze Twoje wymagania pod adresem definicji "myslenia swiadomego" sa malo realistyczne, poniewaz sugeruja brak odroznienia sposobu przetwarzania od przetwarzanych tresci. Chyba dobrym przykladem sa tu dorosly szympans i dorosly czlowiek, ktorzy (z racji podobnej budowy "przetwornika") moga przetwarzac w bardzo podobny lub identyczny sposob, ale znaczenie (tresc) przetwarzanej informacji moze byc bardzo rozne. Moze tez zaistniec sytuacja odwrotna - tresci sa podobne lub identyczne, a sposob przetwarzania rozny. Te banalne stwierdzenia prowadza do tego, ze "zespawanie" tresci i sposobu jej przetwarzania oznacza mozliwosc definiowania tylko jednego jedynego i jednostkowego rodzaju (typu) swiadomosci - wlasnej. Zeby opracowac kryteria swiadomosci "ludzkiej" musisz odwolac sie do standardow w sposobie przetwarzania informacji, jak i w jej tresci, czyli ujawnic podobienstwa ("...jest do mnie podobny, wiec i on mysli swiadomie"). Ta metoda mozna stworzyc jedynie arbitralny wzorzec oparty na pewnym usrednieniu. Wzorzec, ktory z istoty swojej moze byc prawdziwy tylko i wylacznie w odniesieniu do ludzi. Przyjecie takiego wzorca swiadomosci bedzie rownoznaczne z zalozeniem, ze tylko ludzie moga byc swiadomi. (Przeczytaj posty mikronezji z watku dotyczacego swiadomosci - druga polowa sierpnia). PS. Z tymi waleniami i sloniami, to chodzilo mi o to, ze myslenie nie jest ludzkim wynalazkiem. I jeszcze jedno - dlugo nie odpowiadalem, bo "zgubil" mi sie ten watek. Odpowiedz Link Zgłoś
stefan4 Re: Miałem na myśli pierwotną świadomą myśl 23.11.05, 20:33 europitek: > 1. Piszac "myslenie swiadome" mialem na uwadze proces uzycia swiadomych mysli, > o ktorych obaj z dokowskim wspominaliscie we wczesniejszych postach. ,,Myślenie świadome'' to użycie świadomych myśli? Definiujesz nieznane przez nieznane. Ale nie mam do Ciebie o to pretensji, bo sensowne zdefiniowanie świadomości to jest NAPRAWDĘ trudny problem, o ile nie zadowalasz się jakimś dźwięcznym pustosłowiem i o ile chcesz potem na podstawie tej definicji dzielić zwierzęta i maszyny na świadome i nieświadome. europitek: > 2. Piszac "myslenie symboliczne" chcialem nazwac proces uzywania symboli. Ale chyba każde myślenie używa symboli, nie? Możesz bezmyślnie manipulować klockami, jeśli masz je w ręku; ale jeśli nie mając ich w ręku planujesz, jak je w końcu ustawisz, to musisz myśleć, czyli manipulować symbolami klocków. Takie planowanie dokumentowano w przypadku szympansów wielokrotnie a pewnie i pies by to kryterium zaliczył. europitek: > Przeczytaj posty mikronezji z watku dotyczacego swiadomosci - druga polowa > sierpnia. Dziękuję za wskazówkę, ale chwilowo nie mogę sobie pozwolić na pogoń za starymi postami. europitek: > Z tymi waleniami i sloniami, to chodzilo mi o to, ze myslenie nie jest ludzkim > wynalazkiem. Na to zgadzam się z ochotą. - Stefan www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak Odpowiedz Link Zgłoś
europitek Re: Miałem na myśli pierwotną świadomą myśl 24.11.05, 03:01 Wydawalo mi sie, ze skoro sam piszesz o swiadomych myslach (szympansy, walenie), to nie uwazasz ich za cos nieznanego. Jesli jednak tak nie jest, to trzeba zaczac od proby okreslenia czym w ogole sa mysli (bezprzymiotnikowe), a dopiero pozniej spekulowac nt. tych swiadomych. Dla mnie mysla jest proces przetwarzania informacji (w mozgu), ktora zawiera poddajace sie interpretacji znaczenia (zrozumiale), czyli przetwarza informacje znaczaca. Nie jest wiec dla mnie mysla proces przetwarzajacy jakas kotlowanine, przypadkowy zbior jednostek informacji, ktora nie uklada sie w jakis rozpoznawalny wzor. Mysli swiadome zas, to takie, ktore podlegaja kontroli procesu "zarzadczego" zwyczajowo nazywanego swiadomoscia. To tyle, co mam do powiedzenia w tej sprawie, a na pytanie o definicje swiadomosci nie odpowiem - troche nie wiem, troche nie chce. Moge tu jeszcze dodac - probowalem to zasugerowac w poprzednim poscie - ze nie uwazam swojego pojmowania swiadomosci ludzkiej za wystarczajaca baze do snucia definitywnych ocen innych (hipotetycznie istniejacych) swiadomosci, a zwlaszcza odmawiania jej istnienia u innych gatunkow. Inne gatunki moga przetwarzac inaczej i inna informacje, lecz nie oznacza to, ze z definicji sa pozbawione swiadomosci. Co najwyzej, ze sa pozbawione ludzkiej swiadomosci - ich wlasna jest innego rodzaju. Moge jedynie znajac ich mozliwosci "sprzetowe" i obserwujac zachowanie (zewnetrzne przejawy dzialania podejrzewanej swiadomosci) przypuszczac, ze sa swiadome lub nie. W przypadku maszyny jest chyba prosciej, bo mozna zajrzec do kodu, rozpoznac formalne mechanizmy przetwarzania i znaczenie informacji (i oczywiscie "przeswietlic" sprzet). "Ale chyba każde myślenie używa symboli, nie? Możesz bezmyślnie manipulować klockami, jeśli masz je w ręku; ale jeśli nie mając ich w ręku planujesz, jak je w końcu ustawisz, to musisz myśleć, czyli manipulować symbolami klocków. Takie planowanie dokumentowano w przypadku szympansów wielokrotnie a pewnie i pies by to kryterium zaliczył." A jesli majac te same klocki w reku probuje je ustawic, tak jak w Twoim przykladzie, to czy potrzebuje do tego symboli klockow ? (Przeciez oryginaly mam w reku). A jesli mam porownac dwa widoczne przedmioty na okolicznosc ich wizualnej identycznosci, to czy porownuje ich symbole, czy tez moze je same (ich obrazy-reprezentecje) ? W kwestii kryterium myslenia symbolami przez psa, to moge Cie zapewnic, ze moj sie zalapuje bez wysilku - kiedy sie zastawania, to prawie slychac szum tasowania symboli w jego glowie. Nie wiem, czy wszystkie to potrafia, ale moge powiedziec, ze kilka tak. Odpowiedz Link Zgłoś
stefan4 Re: Miałem na myśli pierwotną świadomą myśl 24.11.05, 10:11 europitek: > Dla mnie mysla jest proces przetwarzania informacji (w mozgu) Odrzucam wtrącenie w nawiasie Odpowiedz Link Zgłoś
europitek Re: Miałem na myśli pierwotną świadomą myśl 26.11.05, 05:48 "Odrzucam wtrącenie w nawiasie Odpowiedz Link Zgłoś
dokowski Takich kryteriów czy nawet testów można ... 25.11.05, 14:43 stefan4 napisał: > jakieś obiektywne kryteria odróżniania świadomości od > bezświadomości. Obiektywne, to znaczy nie oparte na schemacie ,,ja wiem, że > myślę świadomie, a on jest podobny do mnie, więc i on myśli świadomie''. ... stworzyć wiele. Zawsze jednak trzeba pamiętać, że w każdym układzie odniesienia implicite tkwi świadomy obserwator. Innymi słowy, każdy badacz takich obiektywnych kryteriów musi jako aksjomat przyjąć, że jest świadomy swoich analiz. Musi więc opierać się na założeniu "ja wiem, że myślę świadomie". Tak więc "obiektywizm" taki jak go zdefiniowałeś, jest niemożliwy. Po tych uwagach można przejść do definiowania kryteriów świadomości. Weźmy np. jakieś nietrywialne zdanie (Z1 w naszym języku L), które rozumiemy i sformułujmy je w inny sposób (Z2), aby było dla nas zrozumiałe i znaczyło prawie to samo co zdanie wyjściowe. Potem tworzymy Z3 itd. Potem tworzymy zbiór Z = {Z1, Z2, ..., Zn}, w którym niektóre zdania powtarzają się w identycznym sformułowaniu. Zbiór ten dajemy niezależnym lingwistom do weryfikacji, czy żadne ze zdań nie wyróżnia się znaczeniem na tle pozostałych i czy zbiór jest dostatecznie zróżnicowany. Teraz prosimy jakiegoś tłumacza aby przetłumaczył jedno z tych zdań na jakiś obcy język L1. Znajdujemy drugiego tłumacza, który nie zna naszego języka, ale zna język L1 i tłumaczy to zdanie na nieznany nam język L2. Bierzemy teraz testowaną istotę, znającą tylko L2 i uczymy ją naszego języka ze starannością wykluczającą możliwość usłyszenia lub przeczytania któregokolwiek ze zdań {Z1, Z2, ..., Zn} Wreszcie prosimy ją, żeby przetłumaczyła nam tamto zdanie z L2 na nasz L. Otrzymujemy zdanie Zn+1. Jeśli jest identyczne jak jedno z Z, to eksperyment zakończyliśmy pozytywnie. Wpp. cały zbiór {Z1, Z2, ..., Zn, Zn+1} pokazujemy innej grupie niezależnych lingwistów. Jeśli oni nie wskażą Zn+1 jako zdania wyróżniającego się, to eksperyment zakończyliśmy pozytywnie. Mozna też sformuować zupełnie inne kryteria, ale to już w następnym poście Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: p. Re: Takich kryteriów czy nawet testów można ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.11.05, 15:15 dokowski napisał: > stefan4 napisał: > > > jakieś obiektywne kryteria odróżniania świadomości od > > bezświadomości. Obiektywne, to znaczy nie oparte na schemacie ,,ja wiem, > że > > myślę świadomie, a on jest podobny do mnie, więc i on myśli świadomie''. > > ... stworzyć wiele. Zawsze jednak trzeba pamiętać, że w każdym układzie > odniesienia implicite tkwi świadomy obserwator. Innymi słowy, każdy badacz > takich obiektywnych kryteriów musi jako aksjomat przyjąć, że jest świadomy > swoich analiz. Musi więc opierać się na założeniu "ja wiem, że myślę > świadomie". Tak więc "obiektywizm" taki jak go zdefiniowałeś, jest niemożliwy. > Po tych uwagach można przejść do definiowania kryteriów świadomości. Obawiam sie ze probujesz zamacic dyskusje. Ja rozumiem oczekiwania Stefana co do obiektywnych kryteriow w ten sposob ze swiadomosc mogla by byc rozpoznawana przez obiekty jej pozbawione. Oczywiscie do takiego ukladu: badany obiekt na okolicznosc swiadomosci - nieswiadomy uklad pomiarowy ( realizacja obiektywnych kryteriow ) mozna doczepic swiadomego obserwatora ktory dokona swiadomej interpretacji wskazan ukladu pomiarowego. Jednakze latwo mozna sobie wyobrazic iz ta interpretacja pozostanie bez wplywu na wskazania owego ukladu pomiarowego - tym samym zostanie zachowany obiektywizm kryteriow. Po powyzszych uwagach można przejść do definiowania kryteriów świadomości o jakie chodzi Stefanowi - o ile go wlasciwie zrozumialem. Odpowiedz Link Zgłoś
dokowski To niemożliwe 30.11.05, 15:29 Gość portalu: p. napisał(a): > Obawiam sie ze probujesz zamacic dyskusje. Myśl, zamiast sie obawiać > Ja rozumiem oczekiwania Stefana co do obiektywnych kryteriow > w ten sposob ze swiadomosc mogla by byc rozpoznawana przez obiekty > jej pozbawione. Kompletnie niemożliwe, nawet niemożliwe, żeby Stafan mógł tak pomyśleć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: p. To zagadkwe IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.11.05, 22:13 dokowski napisał: > Gość portalu: p. napisał(a): > > > Obawiam sie ze probujesz zamacic dyskusje. > > Myśl, zamiast sie obawiać Po kilku doswiadczeniach z Twoimi spreparowanymi bredniami dotyczacymi prawdopodobienstwa zjawisk fizycznych czy chocby ostatnie bredzenie o 2 latach podrozy na niemal dowolna odleglosc ;-) to wole sie obawiac gdy mysle ;-) Wiec Twoja powyzsza uwaga jest rownie grzeczna co logiczna ;-) > > Ja rozumiem oczekiwania Stefana co do obiektywnych kryteriow > > w ten sposob ze swiadomosc mogla by byc rozpoznawana przez obiekty > > jej pozbawione. > > Kompletnie niemożliwe, nawet niemożliwe, żeby Stafan mógł tak pomyśleć. Z tego co kiedys rozmawialem ze Stefanem to bynajmniej to nie wynikalo ;-) Niemniej doswiadczony tym ze lubisz uzywac zwyjklych slow w sobie tylko wiadomych znaczeniach prosilbym o sprecyzowanie co rozumiesz przez "kompletnie niemozliwe". Czy oznacza do 0% szans czy moze mniej niz 10^-100 procenta ? Oraz czy stwierdzenie to odnosi sie do obecnego stanu nauki czy tez jest Twoim przewidywaniem jej przyszlych mozliwosci ? ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
stefan4 Re: To zagadkowe 30.11.05, 23:09 p.: > Ja rozumiem oczekiwania Stefana co do obiektywnych kryteriow w ten sposob ze > swiadomosc mogla by byc rozpoznawana przez obiekty jej pozbawione. dokowski napisał: > Kompletnie niemożliwe, nawet niemożliwe, żeby Stafan mógł tak pomyśleć. O kurczę, wystarczy na chwilę osłabić rewolucyjną czujność i już człowiek może z dyskutanta stać się tematem dyskusji. Nie wiem, czy temat dyskusji ma prawo się do niej wtrącać, przecież kamienia okrąglaka polnego nie dopuścilibyście do rozmowy o geologii, ale jednak zaryzykuję trzy grosze. Ja nie wymagałem, żeby kryteria uznania czegoś za świadome lub inteligentne działały same, automatycznie. Nie jestem w tej sprawie maksymalistą. Chciałbym, żeby były jakieś. Niekoniecznie bezdyskusyjne. Niekoniecznie jednoznaczne. Niekoniecznie do zrealizowania technicznego na dzisiaj. Ale jakieś w miarę obiektywne. Jedno takie kryterium funkcjonuje pod nazwą ,,test Turinga''. Sędzią jest tu człowiek, który bardzo chce rozpoznać inteligencję. Zadaje dowolne pytania, przeciwna strona odpowiada niekoniecznie merytorycznie i niekoniecznie do rzeczy, a sędzia ma potem orzec, czy rozmawiał z maszyną czy człowiekiem. Im bardziej liczby jego trafień zbliżają się do wynikających z rachunku prawdopodobieństwa, tym bardziej maszyna jest nieodróżnialna od ludzi. Tak mierzoną nieodróżnialność od człowieka Turing uważał za kryterium inteligencji. To podejście można oczywiście zaatakować z różnych stron. Utożsamia ono inteligencję z umiejętnością udawania człowieka, wobec tego hipotetycznemu Bardzo Inteligentnemu Kosmicie może być równie trudno zaliczyć taki test na inteligencję jak nam sprawdzian z machania ogonem. Ale jest JAKIEŚ Odpowiedz Link Zgłoś
europitek Re: To zagadkowe 01.12.05, 03:03 Bardzo Ci zalezy na obiektywnych kryteriach oceny. Jak sam zauwazyles na przykladzie "testu Turinga" z tym obiektywizmem sa problemy - moze znikna, gdy sie "wyjdzie z siebie i stanie obok", czyli przestanie patrzec na swiat oczami czlowieka, czy tez innych ludzi. Moim zdaniem kazda antropocentryczna proba "obiektywizacji" skonczy sie fiaskiem (pomijam losowe trafienie w cel). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: p. Re: To zagadkowe IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.12.05, 04:40 europitek napisał: > Bardzo Ci zalezy na obiektywnych kryteriach oceny. Jak sam zauwazyles na > przykladzie "testu Turinga" z tym obiektywizmem sa problemy - moze znikna, gdy > sie "wyjdzie z siebie i stanie obok", czyli przestanie patrzec na swiat oczami > czlowieka, czy tez innych ludzi. Moim zdaniem kazda antropocentryczna > proba "obiektywizacji" skonczy sie fiaskiem (pomijam losowe trafienie w cel). Test Turinga jest z zasady nieobiektywny, choc moze byc niekiedy bardzo skuteczny i niezbyt skomplikowany. Obiektywizacja dosyc dobrze sie udaje tam gdzie istnieja reguly i sa one w dostatecznym stopniu poznane. Ja naiwnie wierze ze swiadomosc opiera sie na procesach opisywalnych regulami, wiec ze zobiektywizowaniem jej pomiaru nie powinno byc problemu natury zasadniczej. Jedynie obecnie na naszym niezwykle prymitywnym stopniu technologicznego zaawansowania bedacego wynikiem naszego przywiazania do pojec historycznie uksztaltowanych stanowi to jeszcze problem filozoficzny. Przykladowo swiadomosc rozproszona - ktora Stefan mnie kiedys uraczyl. Poczatkowo wydawalo mi sie ze to brzmi jak absurd. Jednak po pewnym czasie i namysle doszedlem do wniosku, ze czemu nie. W koncu to rozproszenie to tylko wynik naszego ulomnego postrzegania rzeczywistosci ktora sie bardziej z soba zazebia i konsoliduje niz by sie nam w pierwszej chwili zdawalo. Jestem przekonany ze to zazebianie sie w roznych plaszczyznach mozna opisywac i mierzyc w sposob obiektywny. Nie mozna jednak ulegac pokusie chodzenia na skroty ktore daja znacznie szybciej praktyczne rezultaty jak chocby TT. Bo praktyczne nie musi znaczyc obiektywne. Odpowiedz Link Zgłoś
europitek Re: To zagadkowe 02.12.05, 03:51 Gość portalu: p. napisał(a): > Obiektywizacja dosyc dobrze sie udaje tam gdzie istnieja > reguly i sa one w dostatecznym stopniu poznane. > Ja naiwnie wierze ze swiadomosc opiera sie na procesach > opisywalnych regulami, wiec ze zobiektywizowaniem jej > pomiaru nie powinno byc problemu natury zasadniczej. > Jedynie obecnie na naszym niezwykle prymitywnym stopniu > technologicznego zaawansowania bedacego wynikiem naszego > przywiazania do pojec historycznie uksztaltowanych stanowi > to jeszcze problem filozoficzny. Masz racje, ale jak sam mowisz reguly musza byc dostatecznie poznane, w czym przeszkadza bycie czlowiekiem, czyli nasz indywidualny i zbiorowy "bagaz". To wiaze sie rowniez z kwestia prawidlowego rozpoznania zasiegu dzialania formulowanych regul. I na razie jest z tym zle - kroluja "bagazowi". (Jestem jednak pewien, ze technologiczne zaawansowanie ma tu mala role, chyba ze rozumiec je jedynie jako pewien wskaznik poziomu naszej wiedzy.) W kwestii "zazebiania sie" jestem od dawna skrajnym "integrysta" - wszystko laczy mi sie w jedna calosc, az do przesady (chyba). Odpowiedz Link Zgłoś
stefan4 Re: To zagadkowe 01.12.05, 09:37 europitek: > Moim zdaniem kazda antropocentryczna proba "obiektywizacji" skonczy sie > fiaskiem (pomijam losowe trafienie w cel). No to obiektywizujmy nieantropocentrycznie. Np. możemy podać jakieś kryteria do wyboru: kto spełni jedno, ten jest inteligentny nawet, gdyby nie spełnił pozostałych. Np.: (1) System, który przejdzie test Turinga, jest inteligentny. (2) System, który wygra w szachy z Korcznojem, jest inteligentny. (3) System, który liczy całki nieoznaczone na poziomie studenta matematyki I roku, jest inteligentny. (4) System, który potrafi stworzyć dzieło sztuki podobające się dziesięciu różnym ludziom, jest inteligentny. I tak dalej. Większość ludzi nie spełni kryterium (2), ale im to nie szkodzi, bo spełniają kryterium (1), więc i tak są inteligentni. Oczywiście to nie są te kryteria, które należy stosować. Na razie wpuściłem do inteligencji ludzi (przez (1)), niektóre programy komputerowe (przez (2) i (3)), a nie wpuściłem innych zwierząt. Myślę, że to jest niedobrze, ale chwilowo nic mi nie przychodzi do głowy. - Stefan www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak Odpowiedz Link Zgłoś
europitek Re: To zagadkowe 02.12.05, 03:27 Dlugo zastanawialem sie, jak odpowiedziec i wybralem "metode zwierciadlana". No to obiektywizujmy antropocentrycznie. 1. System, ktory potrafi wykonywac dzialania na zapachach, jest inteligentny. (Dodac dwa znane sobie zapachy i jednoznacznie "obliczyc" ich sume jako zapach, bez fizycznego mieszania substancji wydzielajacych dodawane zapachy i oczywiscie bez wachania zapachu wynikowego.)(Odjac od zapachu substancji wieloskladnikowej A zapach jednego z jej skladnikow i "obliczyc" zapach powstalej w ten sposob substancji B - laczny zapach pozostalych skladnikow - oczywiscie rowniez wylacznie "w glowie".) 2. System, ktory potrafi wykonywac dzialania na dzwiekach, jest inteligentny. (Analogicznie do zapachow.) 3. System, ktory potrafi na podstawie dzwieku odbitego od przeszkody okreslic jej rodzaj i stan (np. ksztalt, material, z ktorego jest zbudowana, kierunek i szybkosc ruchu). 4. System, ktory potrafi "przeliczyc" zapach na dzwiek, jest inteligentny. Nie musze tu chyba dodawac, ze sa to kryteria, ktore nalezy stosowac. A tak w ogole, to ktore z Twoich kryteriow jest nieantropocentryczne ? Moim zdaniem poszukiwanie obiektywnosci w tej dziedzinie prowadzi do neurobiologii lub informatyki z pewna domieszka filozofii i tejze neurobiologii. Neurobiolodzy probuja zdekodowac "mysli", analizujac prace coraz mniejszych fragmentow mozgu nad coraz mniejszymi i precyzyjniej okreslonymi "sprawami" - postepowalem podobnie "badajac" swoj pierwszy komputer (Commodore 64) - do poziomu naszego jezyka symbolicznego. Druga strona ogranicza sie na razie do udanego kopiowania niektorych "wynalezionych" przez nature mechanizmow przetwarzania informacji, ale jesli sie "przylozy" do pracy, to ma wieksze szanse. Odpowiedz Link Zgłoś
stefan4 Re: To zagadkowe 02.12.05, 07:16 europitek: > No to obiektywizujmy antropocentrycznie. [...] > 2. System, ktory potrafi wykonywac dzialania na dzwiekach, jest inteligentny. > (Analogicznie do zapachow.) No, takiej ,,inteligencji'' to już mnóstwo natworzyliśmy. Fourierowska analiza dźwięków to klasyka. europitek: > 3. System, ktory potrafi na podstawie dzwieku odbitego od przeszkody okreslic > jej rodzaj i stan (np. ksztalt, material, z ktorego jest zbudowana, kierunek i > szybkosc ruchu). Czyli radary są ,,inteligentne''... - Stefan www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak Odpowiedz Link Zgłoś
stefan4 Re: To zagadkowe 02.12.05, 10:20 To może jeszcze inna odpowiedź. europitek: > No to obiektywizujmy antropocentrycznie. > 1. System, ktory potrafi wykonywac dzialania na zapachach, jest inteligentny. > (Dodac dwa znane sobie zapachy i jednoznacznie "obliczyc" ich sume jako > zapach, bez fizycznego mieszania substancji wydzielajacych dodawane zapachy i > oczywiscie bez wachania zapachu wynikowego.) Ja bym tej umiejętności nie uznał za wystarczającą. Istotna jest nie tylko sama umiejętność wykonania abstrakcyjnego działania na zapachach, ale jeszcze jak i dlaczego się je wykonuje. Na przykład jeśli ja z rozmysłem wydaję taki zapach, żeby się spodobać pięknej suczce a ona z niego wnioskuje o moich gustach i złośliwie zaczyna pachnieć w sposób, jakiego nie lubię Odpowiedz Link Zgłoś
europitek Re: To zagadkowe 02.12.05, 23:08 Moje "obiektywizacje" byly jedynie wredna odpowiedzia na Twoje, ktore mialy tyle wspolnego z "nieantropocentryzmem" co kiszone sledzie z lawenda. Twoje odebralem jako zwego rodzaju zart i odpowiedzialem w podobny sposob, widze jednak, ze sie pomylilem. Dlatego potraktuje je teraz powaznie. Wszystkie Twoje kryteria sa antropocentryczne az do bolu i ich stosowanie jako obiektywnych "wykrywaczy" innych inteligencji i swiadomosci (zwlaszcza tych ostatnich) nie ma dla mnie wiekszego sensu, gdyz - przy pewnym szczesciu - pozwalaja one na sensowne wyniki jedynie w przypadku umyslow dzialajacych w sposob bardzo zblizony do naszego (nazwijmy te umysly: typ ludzki). Moze w przypadku szympansow (i innych czlekoksztaltnych) niektore z nich maja jakis sens ze wzgledu na liczne i silne podobienstwa miedzygatunkowe, ale to caly zakres ich ewentualnego uzycia. Wybralem swoje "kontrprzyklady" takie, aby pokazac, iz moga istniec (i zapewne istnieja) systemy oparte na innych zasadach przetwarzania i innej informacji, ktore sa niedostepne wszystkim lub wiekszosci ludzi, a ktore moga osiagnac analogiczne "efekty koncowe". Celowosc lub wolicjonalnosc abstrakcyjnych dzialan na np. zapachach jest wtorna w stosunku do umiejetnosci dokonywania tych dzialan. Sa one pewna nadbudowa, ktora nie moze istniec bez tej umiejetnosci, na ktorej zbudowany jest caly system.(Nie chce tu dyskutowac o "wlasnej woli", bowiem jest to temat na caly watek, a moze kilka). Jesli chcesz zrozumiec roznice miedzy systemami myslenia opartymi na np. zapachach i obrazach, to sprobuj wyobrazic sobie, jak pachnie liczba "2" lub jak ona dzwieczy. W przypadku kruka-przyjaciela nasz noblista chyba rabnal byka, a raczej bez watpienia. Okrzyki ostrzegawcze stosuja prawie wszystkie gatunki, ktorym pozwala na to budowa ich aparatu glosowego (jaki by on nie byl) oraz ich ukladu nerwowego, czyli potrafiace nadac sygnal, odebrac i zinterpretowac. Niektore gatunki maja rowniez rozne okrzyki zalezne np. od rodzaju zagrozenia. Okrzyki te nie sluza jednak do przywolywania wspolplemiencow - sam to zreszta opisales. Kruk Lorenza nie byl tak glupi, jak myslal sam uczony - on WIEDZIAL, ze jego wlasne imie jest sygnalem przywolawczym, a nie ostrzegawczym. Gdyby bylo odwrotnie Lorezowi nigdy nie udalo by sie go przywolac po imieniu. Kruk na dzwiek swojego imienia wzbijalby sie w powietrze i kolowal uparcie wypatrujac zagrozenia. Madry kruk wykrzykiwal swoje imie, poniewaz chcial przywolac Lorenza do siebie i w ten sposob odwrocic jego uwage od zamiaru pojscia do nielubianej ciotki, a moze nawet odciagnac w innym kierunku. Jak myslisz ile z moich psow (mialem tuzin) w ten sam sposob "oglaszalo" zagrozenie (np. obcy na naszym terenie) i przywolywalo mnie w razie potrzeby ? Zaden. Smiem twierdzic, ze gdyby kruk znal imie Lorenza, to zawolalby "Konrrraaad ! Konrrraaad !". Uwaga niezlosliwa uszczypliwosc ! Rozne sa definicje inteligentnych zachowan. Odpowiedz Link Zgłoś
stefan4 częściowe kryteria 04.12.05, 22:19 europitek: > W przypadku kruka-przyjaciela nasz noblista chyba rabnal byka, a raczej bez > watpienia. [...] > Kruk Lorenza nie byl tak glupi, jak myslal sam uczony - on WIEDZIAL, ze jego > wlasne imie jest sygnalem przywolawczym, a nie ostrzegawczym. Gdyby bylo > odwrotnie Lorezowi nigdy nie udalo by sie go przywolac po imieniu. Kruk na > dzwiek swojego imienia wzbijalby sie w powietrze i kolowal uparcie wypatrujac > zagrozenia. Madry kruk wykrzykiwal swoje imie, poniewaz chcial przywolac > Lorenza do siebie i w ten sposob odwrocic jego uwage od zamiaru pojscia do > nielubianej ciotki, a moze nawet odciagnac w innym kierunku. Masz rację, a noblista nie rąbnął byka tylko ja rąbnąłem. Pisałem to z pamięci, będąc w innym mieście a teraz wróciłem i zajrzałem do źródeł. To ja pomyliłem dwa okrzyki. Otóż Lorenz nazwał kruka ,,Roa''. Okrzyk wabiący jego gatunku przypominał ,,krakrakra'' i był nie do pomylenia z ,,roa'' Odpowiedz Link Zgłoś
europitek Re: częściowe kryteria 05.12.05, 02:50 Lorenz mial racje tylko czesciowo - mnie satysfakcjonowalo by zdanie: >>,,Roa jest do dziś jedynym zwierzęciem, które przemówiło do człowieka ludzkim słowem z myślą i zrozumieniem'' i zostalo zrozumiane przez czlowieka.<< Bo caly problem w tym, ze to my jestesmy glusi i slepi na proby nawiazania kontaktu przez przedstawicieli innych gatunkow. A dlaczego ? Poniewaz w swej naiwnosci (a raczej glupocie) ludzie oczekuja, ze zwierzeta przemowia ludzkim glosem, a jesli tego nie robia, to znaczy ze sa za malo inteligentne zeby nawiazac kontakt. Takie podejscie to wlasnie skutek antropocentryzmu, ktory cechuje nie tylko zwyklych zjadaczy telewizji, lecz rowniez duza czesc (jesli nie wiekszosc) ludzi nauki. Byli nawet tacy, co probowali uczyc szympansy jezyka mowionego (angielskiego) i po porazce konstatowali, ze nie sa one w stanie komunikowac sie przy uzyciu jezyka w ogole. Do dzisiaj wielu znanych maukowcow opowiada bzdury na ten temat i dotyczy to rowniez tych, ktorzy _powinni_ wiedziec - z racji wykowywanej specjalnosci - jak jest w rzeczywistosci. Stefan ! Dlaczego uwazasz, ze przejawem inteligencji jest cos zrobionego "wbrew wlasnej naturze". Czy Twoja inteligencja jest wbrew Twojej naturze ? Albo inteligencja jakiegos zwierzecia. Nie. Inteligencja jest zgodna z natura jej "wlasciciela", dzieki tej naturze w ogole istnieje. Ona tylko moze byc rozna u roznych "wlascicieli" wlasnie ze wzgledu na ich rozne natury. Czy Roa postepowal "wbrew sobie" podejmujac probe "ratowania" kumpla (a moze siebie tez) przed przewidywanymi przykrosciami ? Kto go do tego zmuszal i w jaki sposob ? Grozby karalne, szantaz, a moze lapowka ? :) A moze kruki z natury sa wredne ? Chyba nie, skoro "kruk krukowi oka nie wykole". Natomiast, gdy nieco dalej piszesz o "sytuacji nietypowej" masz racje. Skuteczne rozwiazywanie takich sytuacji jest cecha kazdej inteligencji, a wedlug wielu nawet cecha sztandarowa. My obaj mamy ta sama "przypadlosc" - nie czujemy zapachow liczb. Ale czy jestes pewien, iz organizmy, ktorych podstawowym zmyslem jest wech rowniez mysla obrazami, a nie zapachami. Czy mozna a priori zalozyc, ze myslenie i inteligencja moga istniec tylko u wzrokowcow ? Odpowiedz Link Zgłoś
stefan4 Re: częściowe kryteria 05.12.05, 08:11 europitek: > Bo caly problem w tym, ze to my jestesmy glusi i slepi na proby nawiazania > kontaktu przez przedstawicieli innych gatunkow. A dlaczego ? Poniewaz w swej > naiwnosci (a raczej glupocie) ludzie oczekuja, ze zwierzeta przemowia ludzkim > glosem, a jesli tego nie robia, to znaczy ze sa za malo inteligentne zeby > nawiazac kontakt. To prawda. Tak już u ludzi jest, że sługa ma się uczyć języka pana a nie na odwrót. Dlatego my musimy znać np. angielski a Amerykanie mogą się ograniczyć do narzekania, że im kaleczymy ten ich pidżin. europitek: > Byli nawet tacy, co probowali uczyc szympansy jezyka mowionego (angielskiego) > i po porazce konstatowali, ze nie sa one w stanie komunikowac sie przy uzyciu > jezyka w ogole. Ta porażka nie była taka jednoznaczna. Szympans nie może mówić po ludzku, bo ma złą budowę krtani. Ale uczono szympansy porozumiewania się ludzkim alfabetem dla głuchoniemych z całkiem obiecującymi skutkami. Szympansy przekazywały tą mowę młodym pokoleniom oraz tworzyły nowe formy językowe. Są jakieś zastrzeżenia metodologiczne do sposobu przeprowadzenia tych eksperymentów, jednak nie jest prawdą, że ludzie nie próbowali z sensem podejść do problemu. europitek: > Stefan ! Dlaczego uwazasz, ze przejawem inteligencji jest cos zrobionego > "wbrew wlasnej naturze". Czy Twoja inteligencja jest wbrew Twojej naturze ? Czasem myślę, że tak... No, może niezbyt precyzyjnie się wyraziłem. Ale jakoś trzeba odróżnić instynktowną ,,preprogramowaną'' reakcję systemu na bodziec od oryginalnego ,,autorskiego'' rozwiązania problemu opracowanego w wyniku skomplikowanego procesu myślowego. Powiedz to lepiej, to przyjmę z wdzięcznością. europitek: > Albo inteligencja jakiegos zwierzecia. Nie. Inteligencja jest zgodna z natura > jej "wlasciciela", dzieki tej naturze w ogole istnieje. Sama inteligencja jako ogólna zdolność do rozwiązywania nowych problemów tak. Ja miałem na myśli tylko konkretne rozwiązania. Jeśli one już ,,leżą w naturze'', to znaczy, że problemy do których są rozwiązaniami, nie są nowe. Wobec tego nie nadają się do testowania inteligencji. Jakoś musimy odróżnić sensowną reakcję instynktowną od inteligentnej. Nie umiem tego dobrze zrobić i kombinuję jak koń pod górkę. Zaproponuj coś. europitek: > Czy mozna a priori zalozyc, ze myslenie i inteligencja moga istniec tylko u > wzrokowcow ? Jasne, że nie. A czy ktoś tak zakładał? - Stefan www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak Odpowiedz Link Zgłoś
europitek Re: częściowe kryteria 05.12.05, 18:28 Jestem uparty - porazka byla zupelna jesli chodzi o jezyk mowiony - zaznaczylem wyraznie, ze chodzi o ten rodzaj komunikacji. W kwestii nauki jezyka migowego masz oczywiscie racje, z tym, ze trzeba tez wspomniec o udanych eksperymentach z udzialem innych czlekoksztaltnych. Natomiast, jesli chodzi o metodologie, to problemy z nia mieli ci badacze, ktorym sie nie udalo osiagnac pozytywnych wynikow, poniewaz probowali traktowac szympansy jak karaluchy i na tym "polegli". "Cos" zrobilismy ... tak, udalismy, ze tego nie bylo. W 40 lat po Gardnerach nadal wszedzie pelno bzdur o wyjatkowej wyjatkowosci homo sapiens, ktory jako jedyny ... itd. I to powtarzaja ludzie, ktorych psim obowiazkiem jest wiedziec o czym mowia. > No, może niezbyt precyzyjnie się wyraziłem. Ale jakoś trzeba odróżnić > instynktowną ,,preprogramowaną'' reakcję systemu na bodziec od oryginalnego > ,,autorskiego'' rozwiązania problemu opracowanego w wyniku skomplikowanego > procesu myślowego. Powiedz to lepiej, to przyjmę z wdzięcznością. Czytales Lorenza i moze innych etologow, a piszesz takie rzeczy. Instynkty to nie odruchy bezwarunkowe i aby wypelnic ich "nakazy", tez czesto trzeba dobrze ruszyc mozgownica, by znalezc konkretne rozwiazanie pasujace do danej sytuacji. Postaram sie to ujac "humanistycznie". Instynkt to taki drogowskaz, na ktorym jest napisane np. "Idz na zachod.", ale brak informacji o tym w jaki sposob radzic sobie z przeszkodami wyrastajacymi na drodze Twojego marszu. Jak droge "zastapi" Ci gora, to nie licz, ze instynkt podpowie, z ktorej strony masz ja ominac, a moze ruszyc przez wierzcholek. To musisz sam wykombinowac. "Preprogramowana" reakcja jest najczesciej jedynie wywalaczem pewnego dazenia do jakiegos celu, a nie ujeta w punkty lista ruchow do wykowania. > Sama inteligencja jako ogólna zdolność do rozwiązywania nowych problemów tak. > Ja miałem na myśli tylko konkretne rozwiązania. Jeśli one już ,,leżą w > naturze'', to znaczy, że problemy do których są rozwiązaniami, nie są nowe. > Wobec tego nie nadają się do testowania inteligencji. Widze, ze sie nie rozumiemy, byc moze ze wzgledu na skaposc moich wyjasnien. Inteligencja "lezy w naturze" jej posiadacza, bo jest produktem dzialania jego "sprzetu", jest limitowana mozliwosciami i charakterystyka tego "sprzetu". Czy Windows (dowolny) bedzie dzialac na PC XT ? A czy programy trybu rzeczywistego beda dzialac w trybie chronionym (pomijam tu celowe "przystosowania") ? Kazda "platforma sprzetowa" daje okreslone mozliwosci i narzuca pewne ograniczenia - system na niej dzialajacy musi dzialac zgodnie z jej "natura". Podobnie jest w swiecie organicznym - kazdy organizm ma "w glowie" tylko to, na co pozwala mu i czego wymaga jego sprzet- natura. "Natura" lwa - idac dalej tym torem rozwazan - jest drapieznictwo, a gazeli roslinozernosc, a wiec gazela probujaca upolowac i (w razie sukcesu :) ) zjesc lwa przejawila by inteligencje, a lew probujacy upolowac gazele - nie. Watpie, by w ogole - w zwiazku z tym, co pisalem na wstepie - w wielu przypadkach byl sens stosowania takiego rozgraniczenia, skoro dzialania "inteligentne" moga i sa czescia dzialan instynktowych. Co wiecej, wiekszosc zaobserwowanych u zwierzat inteligentnych odkryc zostala dokonane w zwiazku z dzialaniem instynktow. Ich echa mozna sie nawet dopatrzec w zachowaniu kruka Lorenza. Odpowiedz Link Zgłoś
stefan4 Re: częściowe kryteria 05.12.05, 21:51 europitek: > W kwestii nauki jezyka migowego masz oczywiscie racje, z tym, ze trzeba tez > wspomniec o udanych eksperymentach z udzialem innych czlekoksztaltnych. Nie wiedziałem o innych człekokształtnych. I z przyjemnością czegoś nowego się dowiem, gdybyś mógł w kilku słowach. europitek: > Czytales Lorenza i moze innych etologow, a piszesz takie rzeczy. Instynkty to > nie odruchy bezwarunkowe i aby wypelnic ich "nakazy", tez czesto trzeba dobrze > ruszyc mozgownica, by znalezc konkretne rozwiazanie pasujace do danej > sytuacji. Zacząłem od stwierdzenia, że NIE POTRAFIĘ zdefiniować zachowania inteligentnego tak, żeby odróżnić je od innych zachowań. Opowiedziałem o kilku podejściach do takiego definiowania i o powodach, dlaczego mi nie pasują. Jeśli teraz Ty piszesz, że różnic nie ma i że każde zachowanie zwierzęcia czy komputera, instynktowne czy wprogramowane, jest inteligentne, to tylko podpierasz moją oryginalną tezę, że definiowanie inteligencji jest beznadziejnie trudne. europitek: > Watpie, by w ogole - w zwiazku z tym, co pisalem na wstepie - w wielu > przypadkach byl sens stosowania takiego rozgraniczenia, skoro dzialania > "inteligentne" moga i sa czescia dzialan instynktowych. W wielu przypadkach nie ma sensu rozgraniczać Odpowiedz Link Zgłoś
europitek Re: częściowe kryteria 06.12.05, 21:47 europitek: > W kwestii nauki jezyka migowego masz oczywiscie racje, z tym, ze trzeba tez > wspomniec o udanych eksperymentach z udzialem innych czlekoksztaltnych. Nie wiedziałem o innych człekokształtnych. I z przyjemnością czegoś nowego się dowiem, gdybyś mógł w kilku słowach. 1. Instynkty a inteligencja. Nie bardzo wiem skad wziales: > ... teraz Ty piszesz, ze roznic nie ma i ze kazde zachowanie zwierzecia czy komputera, instynktowne czy wprogramowane, jest inteligentne ..." Ja tego nigdy i nigdzie nie twierdzilem, rowniez w stosunku do ludzi. Stwierdzenie, ze zachowania instynktowe zawieraja "pierwiastek inteligentny" nie uprawnia do zrobienia generalizacji, ze wszystkie zachowania sa inteligentne. Kontrowesje wynikaja ze stosowania przez Ciebie potocznego terminu "zachowania instynktowne", co oznacza pojmowanie jakiegos zachowania (z tej kategorii zachowan) jako pewnej jednolitej wewnetrznie calosci, ktorej motorem jest dziedziczny (biologicznie) wzorzec. Etologia, natomiast, traktuje zachowania instynktowe (dla odroznienia od potocznego: instyntkowne - ale chodzi o to samo) jako procesy wieloetapowe, w ktorych jest miejsce na element dziedziczny, zdarzenie bedace wyzwalaczem oraz samo dzialanie majace na celu wykonanie nakazu okreslonego przez element dziedziczony. To jest oczywiscie opis bardzo "z grubsza", ale oddaje istote podejscia do problemu. Moje uwagi o inteligentnosci instynktow dotycza etapu ostatniego z wymienionych, czyli samego procesu realizacji nakazu i ewentualnie pewnych zdarzen wyzwalajacych, ktorych zauwazenie i wlasciwa interpretacja moga wymagac okreslonego wysilku "umyslowego". Mozna to tez wyjasnic w ten sposob, ze realizacja ogolnego nakazu dziedzicznego moze sie odbywac na nieskonczone liczne konkretnych sposobow, w zaleznosci od konkretnej sytuacji w jakiej znajduje sie osobnik majacy ten nakaz wykonac. A upraszczajac: istnienie samego nakazu nie zalezy od nas, ale sposob jego wypelnienia tak. I sposob ten zalezy rowniez od naszych mozliwosci w dziedzinie inteligencji. 2. Sprawa uznania lub nie jakiegos zachowania za "dzialanie inteligentne" jest skomplikowana nie tylko ze wzgledu na trudnosci z definiowaniem samej inteligencji jako umiejetnosci skutecznego rozwiazywania nowych problemow. Moim zdaniem klopoty wiaza sie ze zbyt literalnym pojmowaniem terminu "nowe". Kazdy organizm posiadajacy rozwiniety mozg (celowo ograniczam zakres, by "obciac" mozliwe tematy oboczne) cale zycie gromadzi i przetwarza informacje, ktore z znacznym stopniu cechuje powtarzalnosc. W zwiazku z tym jego reakcje na te same lub bardzo podobne informacje staja sie powtarzalne. Jesli wiec pierwsze zetkniecie z dana sytuacja zaowocowalo pionierskim (autorskim) rozwiazaniem, jednoznacznie wskazujacym na "dzialanie inteligentne", to 20. powtorka tejze sytuacji bedzie jedynie "zrutynizowana" kopia wczesniej opracowanego wzorca i otrzyma w rezultacie ocene: "dzialanie nieinteligentne" (a nawet automatyczne - pewnie dziedziczne). Trzeba wiec zdawac sobie sprawe, ze test na inteligencje opierajacy sie na "nowosci problemu" moze jedynie potwierdzic "wystapienie" inteligencji, ale nie pozwala jej odrzucic definitywnie. Nie jest to wiec jakies kryterium "absolutne" i byc moze takiego nie ma w ogole, a ustalenie, co bedziemy uwazac za inteligentne trzeba ustalic metodami demokratycznymi, czyli przez ustalenie zgodnie z naszym widzimisie (np. inteligentnym jest dzialanie, ktore zostalo w calosci "opracowane" w glowie, bez stosowania metody prob i bledow, albo inteligentnym jest dzialanie wyuczone, albo dzialanie wymagajace przetworzenia okreslonej ilosci informacji). Zdaje sie, ze na razie walczymy z tradycyjnym, potocznym rozumieniem inteligencji i swiadomosci, wyroslym na naszych mniemaniach o nas samych, a "poprzeczke" ustawiamy kierujac sie zasada "zeby bylo weselej". Wracajac do zagadnienia "dzialanie inteligentne"-"dzialanie", to nie stawialnym miedzy nimi znaku rownosci, poniewaz da sie zauwazyc dzialania, ktore wygladaja na ainteligentne. Mozemy opisac ich przyczyne, przebieg i skutki, ale jednoczesnie widzimy, ze nie maja nic wspolnego z inteligencja "wyprodukowana" przez uklad nerwowy gospodarza. Przykladem moga tu byc zachowania roznych prostych organizmow pozbawionych ukladu nerwowego w ogole, odruchy bezwarunkowe czy popedy. Pewnym problemem moga tu byc rozne procesy wewnetrzne zachodzace w organizmie, np. reakcje ukladu odpornosciowego lub zmiany w poziomie wydzielania jakis substancji (hormony). Czy uznac to za dzialania w ogole czy tez nie ? Jesli tak, to masz nastepna kategorie zachowan ainteligentnych. ("Ainteligentne" brzmi dla mego ucha "ladniej", bo "nieinteligentne" zbyt silnie kojarzy sie z "glupie".) 3. Kiedys zliczylem wszystkie znane mi przypadki eksperymentow na temat mozliwosci uzywania jezykow symbolicznych przez inne gatunki (szympansy, bonobo, goryle i (chyba) orangutany) i naliczylem (z imienia) ponad 20 przedstawicieli tych gatunkow, ktorzy wykazali sie odpowiednimi "kwalifikacjami". Badania w tym kierunku prowadzone sa od lat 60. - w pierwszej polowie lat 70. w polskiej telewizji pokazano krotki film o pierwszym "gadajacym" szympansie (Washoe). Jesli jestes tym rzeczywiscie zainteresowany, to przeczytaj wydana po polsku ksiazke Rogera Foutsa i S.T. Millsa "Najblizsi krewni" (ang. "Next of Kin"). Znajdziesz tam mase informacji na ten temat, pochodzacych z pierwszej reki - od czlowieka, ktory bral w tych badaniach udzial od prawie samego poczatku. Przeczytaj, bo w kilku slowach to mozna tylko powiedziec, ze malpy czlekoksztaltne maja mozliwosci jezykowe zblizone do naszych - intelektualnie sa zdolne do biernego i czynnego uzywania jezyka symbolicznego, choc z racji roznic "w wyposazeniu" podlegaja pewnym ograniczeniom. Sugestia odnosnie tej ksiazki, to nie unik - ona jest wartoscia sama w sobie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: p. kierunek badan IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.12.05, 04:51 stefan4 napisał: > europitek: > > Moim zdaniem kazda antropocentryczna proba "obiektywizacji" skonczy sie > > fiaskiem (pomijam losowe trafienie w cel). > > No to obiektywizujmy nieantropocentrycznie. Np. możemy podać jakieś kryteria d > o > wyboru: kto spełni jedno, ten jest inteligentny nawet, gdyby nie spełnił > pozostałych. Np.: > (1) System, który przejdzie test Turinga, jest inteligentny. Tylko jaka my mamy obiektywnie pewnosc ze ten system cokolwiek nam odpowiedzial skoro nie znamy jego mecanizmow dzialania i tym samym mechanizmow udzielania odpowiedzi ? > (2) System, który wygra w szachy z Korcznojem, jest inteligentny. Pod warunkiem ze ten system wiedzial ze gra. To ze Korcznoj wie ze przegral nie implikuje jeszcze tego ze system wie ze wygral ( pomimo tego ze na ekranie pojawi sie jakis napis w rodzaju checkmate lub I won.. > (3) System, który liczy całki nieoznaczone na poziomie studenta matematyki I > roku, jest inteligentny. I znowu co to znaczy ze liczy calki ? To tester systemu interpretuje cos co uwaza za odpowiedzi i w tej JEGO interpretacji pojawia sie pojecie calki wraz z konotacjami skad sie one wziely i do czego sie przydaja. Jestes Stefan umyslem precyzyjnym i potrafisz umiejetnie zwracac uwage innym gdy uzywaja znanych terminow w cokolwiek niejasnym kontekscie. Powyzej jednak przemycasz domniemanie ,ze skoro tester ma poczucie ze wie co to jest calka czy zna reguly gry w szachy i w ogolnosci rozumie pojecie gry i jej implikacje -ze mozna ja wygrac przegrac zremisowac oraz wiele innych jak chocby nasza sklonnosc do uznawania czegos za madrzejsze od nas gdy z tym czyms przegrywamy ze wzgledu na slabosci naszego intelektu. Zeby sprawdzic obiektywnie czy te domniemania sa sluszcze nalezaloby zbadac system od fundsmentow. Bo bez tego to o wiele bardziej obiektywne sa pomiary wykonywane poslinionym palcem ;-) Bardzo mi sie spodobalo to co napisal dokowski o innym rodzaju testu pomimo wszystkich ulomnosci jego wypowiedzi. Pomimo tego ze nie darze go szczegoln sympatia za jego sposob prowadzenia dyskusji to uwazam ze w tym przypadku napisal cos ineresujacego nad czym warto sie blizej zastanowic. Dla mnie to jest jedyny mozliwy kierunek badan gwarantujacy obiektywnosc wynikow. Odpowiedz Link Zgłoś
stefan4 Re: kierunek badan 02.12.05, 07:13 p.: > Pod warunkiem ze ten system wiedzial ze gra. Prezentujesz stanowisko t.zw. ,,chińskiego pokoju''. Czyli żądasz jakiejś niebadalnej z zewnątrz ,,samoświadomości'' systemu. A skąd ja wiem, że Ty WIESZ, co mówisz? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: p. Re: kierunek badan IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.12.05, 16:39 stefan4 napisał: > p.: > > Pod warunkiem ze ten system wiedzial ze gra. > > Prezentujesz stanowisko t.zw. ,,chińskiego pokoju''. Czyli żądasz jakiejś > niebadalnej z zewnątrz ,,samoświadomości'' systemu. Wrecz przeciwnie Stefanie ja zakladam ze ona jest badalna choc nie tak banalnie badalna jak to co zwyklismy nazywac wlasciwosciami fizycznymi. Chinski pokoj przerabialismy juz na tym forum w towarzystwie innppp i Pulbek(a) wiec dosyc dobrze znam Twoje podejscie do tego tematu. Zechciej jednak zauwazyc ze z zewnatrz niczego na dobra sprawe nie jestes w stanie zbadac. To tak jakbys chcial poslinionym palcem okreslac kierunek i predkosc wiatru. Nauka wymaga stosowania wlasciwej metodologii gwarantujacej obiektywnosc wynikow. Obiektywnosc nie jest bezposrednim wynikiem arbitralnej umowy. A test Turniga zawiera w sobie takie arbitralne zalozenia, ktore w konsekwencji wykluczaja mozliwosc otrzymania wiarygodnych wynikow. > A skąd ja wiem, że Ty > WIESZ, co mówisz? Odpowiedz Link Zgłoś
dokowski Jest grzeczniejsza niż twoja o zamacaniu 01.12.05, 13:12 Gość portalu: p. napisał(a): > Wiec Twoja powyzsza uwaga jest rownie grzeczna co logiczna ;-) Nie musisz przepraszać. Dostałeś nauczkę, więc mam nadziję, że to się nie powtórzy. > prosilbym o sprecyzowanie co rozumiesz przez "kompletnie niemozliwe". To samo co np. "psychologicznie nieprawdopodobne". > Czy oznacza do 0% szans czy moze mniej niz 10^-100 procenta ? Czy jesteś wyznawcą behawioryzmu? Jeżeli mówimy: "niemożliwe, żebyś tak pomyślał", to nie znaczy, że umiemy podać prawdopodobieństwo, a oznacza jedynie, że uznamy za nieszczerość, jeśli nasz rozmówca powie na to: "tak właśnie myślałem". Odpowiedz Link Zgłoś
dokowski Inny przykład testu, który można by stosować do... 01.12.05, 15:18 ... stosować do komputerów chociaż test taki jest testem o walorze uniwersalności. Można oprzeć się na takich pojęciach jak "baza danych" i "funkcja". Wyobraźmy sobie, że możemy dokładnie badać kandydata podejrzanego o posiadanie świadomości. Jeżeli już zbadaliśmy, w jaki sposób dane zapisują się w jego mózgu i jaka jest struktura tych danych, to możemy zastosować następujące kryteria posiadania świadomości: 1. Funkcjonalne rozdzielenie bazy danych na dwie warstwy. Nazwiemy je roboczo warstwą nieświadomą i warstwą świadomą. Rozdzielenie funkcjonalne jest wg zasady nadrzędności, czyli funkcje wywoływane przez zdarzenia w warstwie nieświadomej mogą być wywoływane także prze zdarzenia w warstwie świadomej, ale nie na odwrót. Istnieją więc funkcje świadomości, czyli takie, które mogą być wywołane tylko z warstwy świadomej. Pozostałe funkcje nazwę „nieświadome” mimo, że mogą one działać w warstwie świadomej. 2. Granica między warstwami jest zmienna. Algorytm uruchamiający każdą z funkcji świadomości „patrzy” na to, gdzie w danej chwili znajduje się ta granica i za każdym razem, gdy zachodzi zdarzenie wywołujące, funkcja sprawdza, czy zdarzenie to znajduje się w danej chwili po świadomej stronie granicy – tylko wtedy funkcja się uruchamia. 3. Granica między warstwami przesuwa się w zależności od następujących czynników: 31. Prawdopodobieństwo przejścia jakichś danych lub jakiegoś zdarzenia z warstwy nieświadomej do świadomej jest większe, jeśli energia oddziaływań bezpośrednio związanych z przetwarzaniem tych danych jest większa, np. liczba modyfikacji pewnych danych w krótkim czasie czy siła bodźca wywołująca zdarzenie. 32. Prawdopodobieństwo przejścia jakichś danych lub jakiegoś zdarzenia z warstwy świadomej do nieświadomej jest tym większe, im więcej czasu mija od ostatniego wywołania jakiejś świadomej funkcji przez te dane lub to zdarzenie. 33. Istnieją świadome funkcje, których działanie polega na przesuwaniu granicy pomiędzy warstwami w taki sposób, że pewien nieświadomy obszar „zainteresowania” funkcji powoduje przejście do warstwy świadomej, ubocznym skutkiem działania tej funkcji jest przesunięcie granicy na innych obszarach w przeciwną stronę. 34. Istnieją funkcje nieświadome, których skutkiem jest globalne przesunięcie granicy między warstwami tak, że powiększa się warstwa świadoma w bardzo wielu obszarach bez ubocznego skutku przesunięcia się granicy w przeciwną stronę w obszarach pozostałych 4. Istnieją funkcje świadomości, które traktowane są przez funkcje nieświadome jak zdarzenia wywołujące lub uniemożliwiające wywołanie. Algorytmy wywoływania niektórych funkcji nieświadomych zawierają więc warunki uzależniające uruchomienie od „zgody” jakiejś funkcji świadomości. 5. Istnieją funkcje świadomości, których działanie zmienia funkcje nieświadome w taki sposób, że dodaje do algorytmu ich uruchamiania warunek „zgody” ze strony jakiejś funkcji świadomości. 6. Istnieją funkcje świadomości, których skutkiem działanie jest utworzenie nowych funkcji nieświadomych 7. Istnieje pewien obszar w warstwie nieświadomej i istnieją pewne funkcje świadomości takie, że z chwilą uruchomienia którejś z tych funkcji, ten obszar przechodzi do warstwy świadomej. Obszar ten nazwę „tożsamością” bazy danych i musi być on różny od tożsamości każdej innej bazy danych. 8. Istnieją funkcje świadomości, które stale przetwarzają wszystkie dane znajdujące się w obszarze świadomym. Odpowiedz Link Zgłoś
stefan4 Re: Inny przykład testu, który można by stosować 01.12.05, 19:49 dokowski: > Inny przykład testu, który można by stosować stosować do komputerów chociaż > test taki jest testem o walorze uniwersalności. Nic z tego nie rozumiem. Rozdzielenie, o jakim piszesz, to wyłącznie sprawa terminologii. Coś tam nazywasz ,,funkcjami świadomomymi'' coś innego ,,funkcjami nieświadomymi'' bez związku z potocznym rozumieniem tych terminów. Wtedy każdy w ogóle system Ci to kryterium zaliczy. Np. Polskie Koleje Państwowe rozdziel na przejazdy pasażerskie (świadome) i towarowe (nieświadome). Otrzymasz w ten sposób system transportowy obdarzony ,,świadomością wg Dokowskiego''. Proszę Cię, używaj ostrożniej wyrażeń mających ustalone znaczenie, takich jak ,,siła'', ,,energia'', ,,zdarzenie'', ,,algorytm'' itp. Inaczej będzie trudno się dogadać. - Stefan www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak Odpowiedz Link Zgłoś
europitek Re: Inny przykład testu, który można by stosować 02.12.05, 03:55 Troche sie czepiasz, przeciez napisal "nazwiemy je roboczo ...". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: p. Re: Inny przykład testu, który można by stosować IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.12.05, 05:05 europitek napisał: > Troche sie czepiasz, przeciez napisal "nazwiemy je roboczo ...". Ale roboczo tez istnieje potrzeba wzajemnej komunikacji. Stefan podal caly zestaw pojec ktorymi posluzyl sie dokowski wzbudzajac uzasadnione watpliwosci. Ja ze swej strony zamiast slowo funkcja uzylbym pojecia proces. Funkcja dla mnie brzmi zbyt abstrakcyjnie i nie zawiera w sobie bezposredniego zwiazku z czasem. A czas jest bardzo istotny w opisie funkcjonowania tego systemu jako ze jest to system czasu rzeczywistego. Odpowiedz Link Zgłoś
dokowski To jest zabieg celowy 02.12.05, 12:46 Gość portalu: p. napisał(a): > Ja ze swej strony zamiast slowo funkcja uzylbym pojecia proces. > Funkcja dla mnie brzmi zbyt abstrakcyjnie Niestety, jest to konieczne, gdyż współczesny paradygmat naukowy każe zakładać, że świadomość jest cechą powstałą w wyniku ewolucji, a więc musi mieć swoją wartość jako adaptacja (lub egzaptacja). Biologowie twierdzą, że świadomość jest przystosowaniem do życia w społeczeństwie, a jej najważniejszą funkcją jest sprawna komunikacja z innymi. Test wykorzystujący komunikację podałem co prawda wyżej, ale każdy test wykrywający świadomość musi się implicite opierać na możliwości wykrycia funkcji, które są przejawem działającej świadomości. Żaden zbiór procesów nie może byc uznany za świadomość, dopóki nie zostanie udowodnione, że tworzy on określoną funkcjonalność, którą dopiero można nazwać świadomością. > czas jest bardzo istotny w opisie funkcjonowania tego systemu > jako ze jest to system czasu rzeczywistego. Bez przesady. Wydaje się, że z ewolucyjnego punktu widzenia wystarczy, żeby świadomość korygowała skutki ewolucji tylko dla niektórych reakcji instynktownych. Czas jest istotny tylko w rozważaniach na tematy takie jak: samokontrola, panowanie nad sobą, silna wola, siła charakteru itd. I tak nie miałem zamiaru podawać recepty, jak rozpoznać świadomość u zwierzęcia, gdyż etolodzy zwani psychologami ewolucyjnymi już to prawdopodobnie zrobili, to zresztą wydaje się stosunkowo łatwe. Odpowiedz Link Zgłoś
europitek Re: To jest zabieg celowy 03.12.05, 02:17 Nawiazanie do postu z modelem testu. >1. Funkcjonalne rozdzielenie bazy danych na dwie warstwy. Nazwiemy je roboczo >warstwą nieświadomą i warstwą świadomą. Rozdzielenie funkcjonalne jest wg >zasady nadrzędności, czyli funkcje wywoływane przez zdarzenia w warstwie >nieświadomej mogą być wywoływane także przez zdarzenia w warstwie świadomej, > ale nie na odwrót. Istnieją więc funkcje świadomości, czyli takie, które mogą > być wywołane tylko z warstwy świadomej. Pozostałe funkcje nazwę „nieświadome” > mimo, że mogą one działać w warstwie świadomej. Cos zamotales okrutnie. Jezeli funkcja jest wywolywana przez zdarzenia z warstwy nieswiadomej i moze byc tez wywolywana z warstwy swiadomej, to co znaczy "ale nie na odwrot". Czy chodzi Ci o to (takie niejawne zalozenie), ze istnieja funkcje wlasciwe dla konkretnej warstwy (swiadonej lub nieswiadomej), a w swoich zalozeniach przyjmujesz, iz funkcje wlasciwe dla warstwy swiadomej nie moga byc wywolywane przez zdarzenia warstwy nieswiadomej ? Jesli tak, to dlaczego - czy z checi uproszczenia modelu, czy z jakis glebszych powodow ? Chcesz uproscic - Twoja wola, ale wtedy pomijasz pewien istotny aspekt sprawy, zakladajac, ze funkcje warstwy swiadomej nie moga byc wywolywane przez zdarzenia z warstwy nieswiadomej. Mam tez inne zastrzezenie: piszesz o rodzaju wywolania funkcji z poziomu danej warstwy i raptem przeskakujesz na jej dzialanie w innej warstwie. Jesli jakas funkcja dziala w obu warstwach, to jest nieswiadoma i swiadoma zarazem, a jej sklasyfikowanie bedzie zalezec wylacznie od "miejsca" jej dzialania. A moze chodzilo o cos zupelnie innego - najlepiej wyjasniej to jeszcze raz w prostych zolnierskich slowach, bo bez wlasciwego zrozumienia Twoich zalozen wstepnych trudno cos dalej wyrozumowac. Odpowiedz Link Zgłoś
dokowski Funkcja świadomości nie może być wywołana... 05.12.05, 11:03 europitek napisał: > co znaczy "ale nie na odwrot" ... z warstwy nieświadomej. > dlaczego - czy z checi uproszczenia modelu, czy z jakis glebszych powodow ? To jest fundament pojęcia "świadomości". Jeśli przyjąć, że świadomość jest ciągiem (S1, S2, ...Sn) zbiorów funkcji takim, że każdy kolejny zbiór obrazuje kolejną chwilę w miarę upływu czasu, jeżeli Sk jest podzbiorem Sk+1, to każda nowa funkcja w Sk+1 musiała być wywołana przez którąś z funkcji Sk lub jakieś zdarzenie w warstwie świadomej. Oznacza to po prostu tyle, że świadomość musi działać świadomie, czyli przytomnie i podmiotowo. Jest to oczywiście uproszczenie. Zbiór S1 musi jakoś powstać, więc pełny model musi uwzględniać coś, co nazwę „przebudzeniem świadomości”. Podobnie zbiór Sn można nazwać „wygaśnięciem świadomości”. Zwróć uwagę, że w punkcie 7. zdefiniowałem „tożsamość”, która pozwala „tej samej” świadomości wygasać i budzić się na nowo, jednak dla celów naszej dyskusji jest to zbędne, możemy spokojnie założyć, że świadomość jest wieczna, bo wiedza o jej budzeniu nie jest nam potrzebna do jej rozpoznawania. Drugie uproszczenie to utożsamienie świadomości ze zbiorem funkcji. Możliwe, że celowe by było uznać, że świadomość jest czymś więcej niż tylko funkcjonalnością, może jakieś dodatkowe procesy lub ciągi zdarzeń (spontanicznych, jak u Penrose’a) warto byłoby dołączyć do definicji świadomości, ale nie jest to konieczne dla meritum tego wątku. > Jesli jakas funkcja dziala w obu warstwach, to jest nieswiadoma i swiadoma zarazem Ale nie znaczy, że jest funkcją świadomości. Można to rozumieć tak, że każda funkcja, świadomości lub nie, może widzieć (retrieve) dane niezależnie od tego, gdzie w danej chwili znajduje się granica między warstwami. Jeżeli funkcja świadomości przetwarza dane z obszaru nieświadomego, to efektem takiego przetwarzania bywa np. coś co nazwałbym „przeczuciem” z zdolność świadomości do przetwarzania danych nieświadomych nazwę „intuicją”. > a jej sklasyfikowanie bedzie zalezec wylacznie od "miejsca" jej dzialania. Na razie klasyfikuję tylko wg sposobu wywoływania Odpowiedz Link Zgłoś
europitek Re: Funkcja świadomości nie może być wywołana... 07.12.05, 03:46 Czyli punkt 1. powinien brzmiec: Funkcjonalnie rozdzielamy baze danych na dwie warstwy. Nazwiemy je roboczo warstwa nieswiadoma i warstwa swiadoma. Rozdzielenie funkcjonalne jest wedlug zasady nadrzednosci, czyli funkcje wlasciwe warstwie nieswiadomej moga byc wywolywane przez zdarzenia w warstwie nieswiadomej i w warstwie swiadomej, a funkcje wlasciwe warstwie swiadonej tylko przez zdarzenia w tej warstwie. Funkcje swiadome i nieswiadome moga przetwarzac informacje pochodzace z dowolnej warstwy. Moj komentarz: Mozna powiedziec, ze funkcje warstwy swiadomej "maja gorzej", bo nie moga zostac wywolane przez zdarzenia z warstwy nieswiadomej (danych). To sugeruje ich ograniczony dostep do danych warstwy nieswiadomej, bo czym moze byc zdarzenie w jakiejs warstwie danych jak nie samymi danymi lub ich zmiana. Chyba, ze relacji miedzy nimi lub ich zmian nie zaliczasz do "swiata" funkcji. Tu potrzebne jest mi jakies dodatkowe wyjasnienie. > 2. Granica między warstwami jest zmienna. Algorytm uruchamiający każdą z > funkcji świadomości „patrzy” na to, gdzie w danej chwili znajduje się ta > granica i za każdym razem, gdy zachodzi zdarzenie wywołujące, funkcja sprawdza, > czy zdarzenie to znajduje się w danej chwili po świadomej stronie granicy – > tylko wtedy funkcja się uruchamia. W punkcie 2 widze cos podejrzanego. Moim zdaniem algorytm uruchamiajacy funkcje swiadomosci nie powinien byc przypisany do kazdej funkcji warstwy swiadomej oddzielnie, lecz powinien wchodzic w sklad odrebnej funkcji, "poprzez" ktora sa wywolywane wszystkie funkcje warstwy swiadomej. to jest rozwiazanie bardziej "ekonomiczne". W Twoim rozwiazaniu wszystkie funkcje warstwy swiadomej powinny caly czas sprawdzac, czy nie zaszlo jakies zdarzenie wywolujace w obu warstwach, czy to zaszle zdarzenie odnosi sie wlasnie do nich i gdzie jest granica miedzy warstwami - to od groma roboty. Poza tym trzeba by ustalic jakies priotytety - ktore funkcje sprawdzaja przed ktorymi, czyli ustalic pewna hierarchie funkcji wartwy swiadomej. Natomiast odrebna funkcja wywolujaca inne funkcje moglaby nie tylko sprawdzic czy zaszla proba wywolania i z jakiej warstwy ona pochodzi, ale tez kierowac to wywolanie do wlasciwej funkcji "merytorycznej" pasujacej do wywolania. Jeszcze lepiej, gdyby byla ta funkcja wywolujaca inne funkcje byla wspolna dla obu warstw danych. A moze ty zakladasz, ze dane same wiedza, jaka funkcje "chca" wywolac ? Mam pewne niejasnosci zwiazane z podpunktami punktu 3. > 3. Granica między warstwami przesuwa się w zależności od następujących > czynników: > 31. Prawdopodobieństwo przejścia jakichś danych lub jakiegoś zdarzenia z > warstwy nieświadomej do świadomej jest większe, jeśli energia oddziaływań > bezpośrednio związanych z przetwarzaniem tych danych jest większa, np. liczba > modyfikacji pewnych danych w krótkim czasie czy siła bodźca wywołująca > zdarzenie. > 32. Prawdopodobieństwo przejścia jakichś danych lub jakiegoś zdarzenia z > warstwy świadomej do nieświadomej jest tym większe, im więcej czasu mija od > ostatniego wywołania jakiejś świadomej funkcji przez te dane lub to zdarzenie. Rozumiem, ze niesymetrycznosc kryteriow przejscia danych z warstwy do warstwy (pomijam zdarzenia, bo nie moga one istniec samodzielnie bez danych) jest zamierzona. Mam natomiast zastrzezenie co do tresci ustanowionego kryterium przejscia danych z warstwy nieswiadomej do swiadomej. Kryterium "intensywnosci" przetwarzania wydaje mi sie chybione i zastosowal bym w jego miejsce kryterium "rezultatywnosci", czyli sprawdzania czy przetwarzanie danych warstwy nieswiadomej bez udzialu funkcji warstwy swiadomej zakonczylo sie "wykonywalnym" (zadowalajacym) rezultatem. Jednak by to zrobic najpierw trzeba by uzupelnic twoje zalozenia wstepne o hierarchie warstw pod wzgledem kolejnosci ich "dzialania" (tu: przetwarzania danych z danej warstwy) a takze jawne sprecyzowanie, czy to samo zdarzenie moze wywolac wiecej niz jedna funkcje, a jesli tak, to czy wywolane funkcje moga pochodzic z roznych warstw i jaka bedzie kolejnosc przetwarzania przy wywolaniu wiecej niz jednej funkcji. > 33. Istnieją świadome funkcje, których działanie polega na przesuwaniu granicy > pomiędzy warstwami w taki sposób, że pewien nieświadomy > obszar „zainteresowania” funkcji powoduje przejście do warstwy świadomej, > ubocznym skutkiem działania tej funkcji jest przesunięcie granicy na innych > obszarach w przeciwną stronę. Czy "pewien nieswiadomy obszar <zainteresowania> funkcji" to jakis wycinek bazy bedacy czescia warstwy nieswiadomej ? Czego przejscie do warstwy swiadomej powoduje w/w obszar ? Oprocz tego nie widze przyczyny i potrzeby istnienia funkcji tego typu, poza czysta "mozliwosciologia". Punkt: > 4. Istnieją funkcje świadomości, które traktowane są przez funkcje nieświadome > jak zdarzenia wywołujące lub uniemożliwiające wywołanie. Algorytmy wywoływania > niektórych funkcji nieświadomych zawierają więc warunki uzależniające > uruchomienie od „zgody” jakiejś funkcji świadomości. mowi nam, ze funkcje warstwy nieswiadomej moga wywolywac funkcje warstwy swiadomej, a o tym nie bylo mowy w zalozeniach wstepnych. Punkt: > 7. Istnieje pewien obszar w warstwie nieświadomej i istnieją pewne funkcje > świadomości takie, że z chwilą uruchomienia którejś z tych funkcji, ten obszar > przechodzi do warstwy świadomej. Obszar ten nazwę „tożsamością” bazy danych i > musi być on różny od tożsamości każdej innej bazy danych. nasuwa pytanie, dlaczego "tozsamosc" bazy danych ma byc umiejscowiona w warstwie nieswiadomej i czasowo (jak zrozumialem na czas dzialania pewnych specjalnych funkcji - tez niedopowiedzenie) byc przenoszona do warstwy swiadomej. Czy nie prosciej umiescic ja w warstwie swiadomej ? A moze to jakis aksjomat ? Odpowiedz Link Zgłoś
dokowski Mają lepiej 07.12.05, 14:55 europitek napisał: > Mozna powiedziec, ze funkcje warstwy swiadomej "maja gorzej", bo nie moga > zostac wywolane przez zdarzenia z warstwy nieswiadomej (danych). To sugeruje > ich ograniczony dostep do danych warstwy nieswiadomej Są odporne na niechciane wpływy i manipulacje, oczywiście pewnym kosztem. Jednak ewolucja pokazała, że warto. > Moim zdaniem algorytm uruchamiajacy funkcje swiadomosci > nie powinien byc przypisany do kazdej funkcji warstwy swiadomej > oddzielnie, lecz powinien wchodzic w sklad odrebnej funkcji, >"poprzez" ktora sa wywolywane wszystkie funkcje warstwy swiadomej. Na wszelki wypadek wspomnę tutaj o bardzo ważnym aspekcie. Nie wolno mylić pojęcia „funkcja świadomości” z czymś, co można rozumieć po prostu jako funkcje warstwy świadomej. Starałem się wprowadzić pojęcie „funkcji świadomości” niejako metodą aksjomatyczną, tak aby można było traktować je jako pojęcie niemal pierwotne dla moich wywodów. Bardzo ważne jest więc, żeby unikać skojarzeń z jakimiś niezbyt dobrze określonymi funkcjami działającymi w warstwie świadomej – w większości takie funkcje nie są funkcjami świadomości. > W Twoim rozwiazaniu wszystkie funkcje warstwy swiadomej > powinny caly czas sprawdzac, czy nie zaszlo jakies zdarzenie To nieporozumienie. Źródłem tego nieporozumienia jest pojęcie „cały czas”. A przecież jest intuicyjnie jasne, że w każdej chwili mamy stosunkowo niewiele „chodzących” funkcji świadomości, mianowicie tylko te z nich działają, które świadomie są w danej chwili postrzegane. Jednak nagły ból czy usłyszane moje imię natychmiast uruchamia funkcję świadomości, która jeszcze przed chwilą nie „chodziła”. > Natomiast odrebna funkcja wywolujaca inne funkcje moglaby Nie ma takiej funkcji. Nikt cały czas świadomie nie skupia się na czekaniu na jakieś nowe zdarzenie – nikt świadomie nie czeka cały czas na jakiś ból i wywołanie swojego nazwiska i na setki innych zdarzeń, które mogłyby uruchomić jakąś chwilowo niechodzącą funkcję świadomości. Takie „czekające” funkcje świadomości oczywiście czasami są aktywne, np. gdy siedzimy w korytarzu i czekamy na wezwanie do sali sądowej: „czy usłyszę swoje nazwisko jeśli zostanie niewyraźnie wypowiedzi... o już!... a nie to ktoś o podobnym nazwisku”. > A moze ty zakladasz, ze dane same wiedza, jaka funkcje "chca" wywolac ? W głębi duszy zawsze jestem fizykiem, więc zakładam, że za każdą funkcją świadomości stoją prawdziwe fizyczne procesy, które „chodzą” niezależnie od tego, czy dana funkcja świadomości chodzi czy nie chodzi w danej chwili. > Kryterium "intensywnosci" przetwarzania wydaje mi sie chybione > i zastosowal bym w jego miejsce kryterium "rezultatywnosci", To sprzeczne z paradygmatem naukowości. Takie coś nie mogłoby wyewoluować w świecie zwierząt, zresztą jest to fakt fizyczny. Poza tym pamiętać trzeba, że taka forumowa forma wymusza uproszczenia – znów przywołam przykład nazwiska, które uruchamia pewne funkcje świadomości nawet jeśli usłyszymy je wypowiedziane ciszej niż inne słowa. Efekt ten jednak zawdzięczamy temu, że skumulowały się skutki wielokrotnego usłyszenia tego słowa w przeszłości. Ogólna zasada jednak jest jasna – liczy się suma energii, a nie rezultatywność. > Czy "pewien nieswiadomy obszar <zainteresowania> funkcji" to jakis > wycinek bazy bedacy czescia warstwy nieswiadomej ? Tak > Czego przejscie do warstwy swiadomej powoduje w/w obszar ? Nie rozumiem pytania. > Oprocz tego nie widze przyczyny i potrzeby istnienia funkcji tego typu, poza > czysta "mozliwosciologia". Dla mnie to warunek konieczny pojęcia „świadomości”. Jeśli nie istnieje możliwość przypominania sobie chwilowo zapomnianych danych, nie może być mowy o świadomości. > Punkt: > > 4. Istnieją funkcje świadomości, które traktowane są przez funkcje > nieświadome > > jak zdarzenia wywołujące lub uniemożliwiające wywołanie. Algorytmy > wywoływania > > niektórych funkcji nieświadomych zawierają więc warunki uzależniające > > uruchomienie od „zgody” jakiejś funkcji świadomości. > mowi nam, ze funkcje warstwy nieswiadomej moga wywolywac funkcje warstwy > swiadomej, a o tym nie bylo mowy w zalozeniach wstepnych. Tutaj też nie ma o tym mowy, przeczytaj uważniej > dlaczego "tozsamosc" bazy danych ma byc umiejscowiona w warstwie nieswiadomej Nikt nie myśli cały czas o tym, czym różni się od innych osób. > Czy nie prosciej umiescic ja w warstwie swiadomej ? Czy chciałbyś bez przerwy świadomie rozpamiętywać wszystkie cechy, które różnią Cię od innych? Odpowiedz Link Zgłoś
europitek Re: Mają lepiej 09.12.05, 21:49 Odpornosc funkcji warstwy swiadomej (lub funkcji swiadomosci) na niechciane wplywy nie musi wcale zalezec od niemoznosci ich wywolywania przez zdarzenia warstwy nieswiadomej, lecz moze byc efektem istnienia filtrow i blokad. Gdyby mialo byc, jak piszesz, to istnialy by problemy np. z odbieraniem informacji plynacych od zmyslow. > Na wszelki wypadek wspomnę tutaj o bardzo ważnym aspekcie. Nie wolno mylić > pojęcia „funkcja świadomości” z czymś, co można rozumieć po prostu jako > funkcje warstwy świadomej. Starałem się wprowadzić pojęcie „funkcji > świadomości” niejako metodą aksjomatyczną, tak aby można było traktować je > jako pojęcie niemal pierwotne dla moich wywodów. Bardzo ważne jest więc, żeby > unikać skojarzeń z jakimiś niezbyt dobrze określonymi funkcjami działającymi > w warstwie świadomej – w większości takie funkcje nie są funkcjami > świadomości. Dobrze, ale to jest rodzaj (lub podrodzaj) funkcji, ktorego nie zadeklarowales w zalozeniach wstepnych inaczej niz funkcje warstwy swiadomej. Z tego powodu uzywalem konsekwentnie nazwy "funkcje warstwy swiadomej", a jesli sa "funkcje swiadomosci" rozne od "funkcji warstwy swiadomej", to nalezy jakos je okreslic, chociazby opisowo, by mozna bylo je zidentyfikowac. W przeciwnym razie nie bedziemy wiedziec o czym tu mowimy, czyli beda non-stop skojarzenia, ktorych chcesz uniknac. > W głębi duszy zawsze jestem fizykiem, więc zakładam, że za każdą funkcją > świadomości stoją prawdziwe fizyczne procesy, które „chodzą” niezależnie od > tego, czy dana funkcja świadomości chodzi czy nie chodzi w danej chwili. Krotko mowiac dane same wiedza, ktora funkcje wywolac (skoro nie ma funkcji "dyspozytora" wywolan, a funkcje nie sa "caly czas" aktywne). Czy tak ? Skoro odrzucasz rezultatywnosc, to wyjasnij skad bierze sie wyuczony automatyzm. Przykladem moze tu byc prowadzenia samochodu, ktorego poczatkujacy kierowcy ucza sie intensywnie (duza suma energii), by nastepnie w miare zebranych doswiadczen (ciagle intensywne wykorzystywanie nabytych umiejetnosci) zaczac powadzic bez koncentrowania uwagi na tym procesie, wrecz automatycznie. Moim zdaniem wyglada na to, ze (mimo czestego korzystania) dochodzi do "wypchniecia" procesow z tym zwiazanych do stefy, ktorej swiadomosc nie kontroluje (z nazwiskien jest podobnie). A mozliwe jest to dzieki zadowalajacej rezultatywnosci (szybkiemu i skutecznemu znajdowaniu rozwiazan) bez udzalu swiadomosci. Z kolei w sytuacji, gdy nie udaje sie znalezc "dobrego" rozwiazania w okreslonym przedziale czasu nastepuje (mniejsza w tej chwili o sposob) ponowne wlaczenie sie swiadomosci. Masz tu zupelnie "obiektywna" miare - czas. A moze tez jest tak, ze brak rezultatu w okreslonym czasie powoduje zaangazowanie wiekszych zasobow do rozwiazania danego problemu, a wiec i wzrost "sumy energii". A jesli chodzi o mozliwosc wyewoluowania kryterium rezultatywnosci, to zwaz ze dzialanie swiadomosci (wedlug kryterium intensywnosci - sumy energii) jest bardzo kosztowne i powolne, co powoduje wrecz jej nieprzydatnosc w licznych sytuacjach. Nie trzeba chyba przekonywac, ze podejmowanie blyskawicznych i skutecznych decyzji jest czesto warunkiem przezycia. >> dlaczego "tozsamosc" bazy danych ma byc umiejscowiona w warstwie nieswiadomej > Nikt nie myśli cały czas o tym, czym różni się od innych osób. >> Czy nie prosciej umiescic ja w warstwie swiadomej ? > Czy chciałbyś bez przerwy świadomie rozpamiętywać wszystkie cechy, które > różnią Cię od innych? Twoje wyjasnienie nie jest dobre, gdyz sam piszesz w innym miejscu, ze nie wszystkie funkcje warstwy swiadomej (funkcje swuadomosci) sa caly czas aktywne. Dlaczego funkcje zwiazane z tym obszarem mialy by byc, gdyby znajdowal sie on w warstwie swiadomej, a nie byc aktywne, gdy znajduje sie on w warstwie drugiej ? > Punkt: >>> 4. Istnieją funkcje świadomości, które traktowane są przez funkcje >>> nieświadome jak zdarzenia wywołujące lub uniemożliwiające wywołanie. >>> Algorytmy wywoływania niektórych funkcji nieświadomych zawierają więc >>> warunki uzależniające uruchomienie od „zgody” jakiejś funkcji świadomości. >> mowi nam, ze funkcje warstwy nieswiadomej moga wywolywac funkcje warstwy >> swiadomej, a o tym nie bylo mowy w zalozeniach wstepnych. >Tutaj też nie ma o tym mowy, przeczytaj uważniej No wlasnie, a czy zapytanie jakiejs funkcji swiadomosci o "zgode" nie jest jej wywolaniem ? Jak chcesz uzyskac od takiej funkcji odpowiedz, jesli jest ona nieaktywna ? Odpowiedz Link Zgłoś
dokowski skąd ten pomysł?! nie ma problemów 11.12.05, 18:59 europitek napisał: > istnialy by problemy np. z odbieraniem informacji plynacych od zmyslow. Po prostu nie wszystkie odebrane informacje są w warstwie świadomej. Poza tym, nie wszystkie informacje z warstwy świadomej muszą wywoływać funkcje świadomości. > to jest rodzaj (lub podrodzaj) funkcji, ktorego nie zadeklarowales > w zalozeniach wstepnych inaczej niz funkcje warstwy swiadomej. Wyróżniłem tylko dwa rodzaje funkcji: funkcje świadomości i funkcje pozostałe. Nie czynię żadnych rozróżnień w zbiorze pozostałych funkcji - te rozróżnienia są tylko w Twoich postach. > Z tego powodu uzywalem konsekwentnie nazwy "funkcje warstwy swiadomej", > a jesli sa "funkcje swiadomosci" rozne od "funkcji warstwy swiadomej", > to nalezy jakos je okreslic Nie licz na mnie, nie zrobię tego za Ciebie. > Krotko mowiac dane same wiedza, ktora funkcje wywolac (skoro nie ma > funkcji "dyspozytora" wywolan, a funkcje nie sa "caly czas" aktywne). To jest Twoja hipoteza, dla mnie nieistotna, zresztą nie jestem pewien, co masz na myśli pisząc „wiedzą”. Czy wszystkie bazy danych wiedzą o tym, co mają zapisane, bo to jest jakaś wiedza? Ja podaję metodę odróżniania (komputera) świadomego od nieświadomego bez wnikania w to, jak zaimplementowane są funkcje. > dochodzi do "wypchniecia" procesow z tym zwiazanych do stefy, ktorej swiadomosc nie > kontroluje (z nazwiskien jest podobnie). A mozliwe jest to dzieki zadowalajacej > rezultatywnosci Możliwe, że rezultatywność ma wpływ na upuszczanie warstwy świadomej, nigdzie temu nie zaprzeczam. > moze tez jest tak, ze brak rezultatu w okreslonym czasie powoduje > zaangazowanie wiekszych zasobow do rozwiazania danego problemu, a wiec i > wzrost "sumy energii". To możliwe, jeśli rozwiązanie jest dostatecznie ważne. W sprawach nieważnych brak rezultatów może doprowadzić do wygaśnięcia aktywności bez udziału świadomości. > zwaz ze dzialanie swiadomosci (wedlug kryterium intensywnosci - sumy energii) jest > bardzo kosztowne i powolne Przeciwnie, silny bodziec wywoła szybką reakcję bez żadnych kosztów, bo kosztem energii bodźca.. > Twoje wyjasnienie nie jest dobre, gdyz sam piszesz w innym miejscu, ze nie > wszystkie funkcje warstwy swiadomej (funkcje swuadomosci) sa caly czas aktywne. Znów się gubisz w swoich własnych rozróżnieniach funkcji. Funkcje świadomości nie cały czas są aktywne, wśród funkcji pozostałych istnieją funkcje stale aktywne. Na szczęście nie musimy nic o nich wiedzieć, bo do rozpoznania świadomości wystarczy nam poznać jej funkcje. >czy zapytanie jakiejs funkcji swiadomosci o "zgode" nie jest jej > wywolaniem ? Nie jest. > Jak chcesz uzyskac od takiej funkcji odpowiedz, jesli jest ona > nieaktywna ? To jest niemożliwe. Na tym polega nadrzędność niektórych funkcji świadomości Odpowiedz Link Zgłoś
europitek Re: skąd ten pomysł?! nie ma problemów 12.12.05, 22:50 Klopoty z ocena istoty calosci Twoich kryteriow biora sie z niejednoznacznosci sformulowan retorycznych uzytych przy ich opisie, a zwlaszcza jesli chodzi o zalozenia wstepne (punkt 1). Dojscie do tego co miales na mysli wymagalo wiec pewnych wyjasnien z Twojej strony, bym nie poruszal sie w sferze swoich domyslow. I nie chodzi tu o grzebanie sie w szczegolach implementacji, choc trzeba miec o niej pewne ogolne pojecie by moc ocenic trafnosc sformulowanych kryteriow. ----- (europitek) >> moze tez jest tak, ze brak rezultatu w okreslonym czasie powoduje >> zaangazowanie wiekszych zasobow do rozwiazania danego problemu, a wiec i >> wzrost "sumy energii". (dokowski) > To możliwe, jeśli rozwiązanie jest dostatecznie ważne. W sprawach nieważnych > brak rezultatów może doprowadzić do wygaśnięcia aktywności bez udziału świadomości. A co ocenia "wage" danego problemu i jego rozwiazania ? I wedlug jakich zasad ? I czy nie jest to szczegol implementacyjny ? ----- (europitek) >> zwaz ze dzialanie swiadomosci (wedlug kryterium intensywnosci - sumy energii) >> jest bardzo kosztowne i powolne (dokowski) > Przeciwnie, silny bodziec wywoła szybką reakcję bez żadnych kosztów, bo > kosztem energii bodźca.. Tu nie chodzi o szybkosc wywolania funkcji swiadomosci, ale o "koszt wlasny" jej dzialania, ktorego "zaplacenie" z "energii" bodzca nie jest mozliwe, poniewaz bodziec i funkcja uzywaja roznych zasobow fizycznych. Jednym z takich "kosztow wlasnych" jest rowniez czas potrzebny na wywolanie i dzialanie danej funkcji swiadomosci. ----- (europitek) >> Twoje wyjasnienie nie jest dobre, gdyz sam piszesz w innym miejscu, ze nie >> wszystkie funkcje warstwy swiadomej (funkcje swiadomosci) sa caly czas >> aktywne. (dokowski) > Znów się gubisz w swoich własnych rozróżnieniach funkcji. Funkcje świadomości > nie cały czas są aktywne, wśród funkcji pozostałych istnieją funkcje stale > aktywne. Na szczęście nie musimy nic o nich wiedzieć, bo do rozpoznania > świadomości wystarczy nam poznać jej funkcje. W tym miejscu przypomne Twoje wlasne slowa z opisu modelu kryteriow: > 8. Istnieją funkcje świadomości, które stale przetwarzają wszystkie dane > znajdujące się w obszarze świadomym. Byc moze czegos tu nie rozumiem, ale dostrzegam pewna niezgodnosc w Twoich wypowiedziach. Nadal tez nie udzielasz jasnej odpowiedzi na pytanie o powod umiejscowienia "tozsamosci" w warstwie nieswiadomej. Raz piszesz: > Nikt nie myśli cały czas o tym, czym różni się od innych osób. i dalej > Czy chciałbyś bez przerwy świadomie rozpamiętywać wszystkie cechy, które > różnią Cię od innych? a innym razem: > Funkcje świadomości nie cały czas są aktywne ... W koncu zdecyduj sie na cos, bo zaczynam odnosic wrazenie, ze wykrecasz kota ogonem ... Dla mnie jest jasne, ze "niebezpieczenstwo" ciaglego zastanawiania sie nad wlasna odrebnoscia byloby realne, gdyby odpowiednie funkcje swiadomosci caly czas byly aktywne. ----- (europitek) >> czy zapytanie jakiejs funkcji swiadomosci o "zgode" nie jest jej >> wywolaniem ? (dokowski) > Nie jest. (europitek) >> Jak chcesz uzyskac od takiej funkcji odpowiedz, jesli jest ona >> nieaktywna ? (dokowski) > To jest niemożliwe. Na tym polega nadrzędność niektórych funkcji świadomości Z Twoich wyjasnien wynika, ze jesli jakies zdarzenie w warstwie nieswiadomej wywola jakas funkcje nieswiadomosci, ktora potrzebuje do uruchomienia "zgody" jakiejs funkcji swiadomosci, to odpowiedz od tej funkcji swiadomosci moze zostac udzielona jedynie pod warunkiem, ze jest ona aktualnie aktywna. A co sie dzieje w sytuacji, gdy jest nieaktywna - system zawiesza sie, czy istnieje jakis nadrzedny (rowniez w stosunku do swiadomosci) mechanizm podejmujacy decyzje, co ma dalej robic ta funkcja nieswiadomosci. Odpowiedz Link Zgłoś
dokowski Fizyka zawsze musi być podstawą 13.12.05, 16:28 europitek napisał: > A co ocenia "wage" danego problemu i jego rozwiazania ? To oczywiście synonim dużej ilości energii, która nie potrzebuje oceny, bo sama sobie toruje drogę do świadomości > "zaplacenie" z "energii" bodzca nie jest mozliwe, poniewaz > bodziec i funkcja uzywaja roznych zasobow fizycznych. A skąd to założenie?! Ja twierdzę, że zwykle są to te same źródła energii. > > 8. Istnieją funkcje świadomości, które stale przetwarzają wszystkie dane > > znajdujące się w obszarze świadomym. > Byc moze czegos tu nie rozumiem ale dostrzegam pewna niezgodnosc w Twoich > wypowiedziach. Nie cytujesz między czym a czym jest ta niezgodność, więc muszę się domyślać. Być może zapomniałeś o tym, że funkcje świadomości nie są bez przerwy aktywne, bywa nawet tak, że wszystkie funkcje świadomości są wyłączone. Pisząc o funkcjach 8. miałem na myśli coś, co bywa nazywane „samoświadomością” > "niebezpieczenstwo" ciaglego zastanawiania > sie nad wlasna odrebnoscia byloby realne, gdyby odpowiednie funkcje > swiadomosci caly czas byly aktywne. Tu nie chodzi o niebezpieczeństwo, ale o fakty. Jesteśmy istotami świadomymi i nie myślimy cały czas o swojej tożsamości. A ja przy tym twierdzę, że każda istota obdarzona świadomością (a więc mająca swoją odrębność i tożsamość) nie musi być stale oryginalna w warstwie świadomej – może czasem zgadzać się z kimś w zupełności. Umiejscowienie tożsamości w warstwie świadomej byłoby nieprawdziwym i niepotrzebnym ograniczeniem, w moim pojęciu sprzecznym z istotą podmiotowej natury świadomości, którą jest możliwość komunikacji i porozumienia. > Z Twoich wyjasnien wynika, ze jesli jakies zdarzenie w warstwie nieswiadomej > wywola jakas funkcje nieswiadomosci, ktora potrzebuje do uruchomienia "zgody" > jakiejs funkcji swiadomosci, to odpowiedz od tej funkcji swiadomosci moze > zostac udzielona jedynie pod warunkiem, ze jest ona aktualnie aktywna. Dokładnie > A co sie dzieje w sytuacji, gdy jest nieaktywna Nie powiedzie się próba wywołania tej funkcji. To „niepowodzenie” może oczywiście zostać świadomie spostrzeżone, a wtedy zwykle oceniamy je świadomie jako sukces i czujemy satysfakcję, że udało nam się siłą woli powstrzymać od jakiejś negatywnie przez nas ocenianej reakcji np. wynikającej ze złego nawyku, którego chcieliśmy się pozbyć. Odpowiedz Link Zgłoś
europitek Re: Fizyka zawsze musi być podstawą 17.12.05, 01:21 >> "zaplacenie" z "energii" bodzca nie jest mozliwe, poniewaz >> bodziec i funkcja uzywaja roznych zasobow fizycznych. > A skąd to założenie?! Ja twierdzę, że zwykle są to te same źródła energii. To nie jest zalozenie, tylko wniosek - "roznych zasobow fizycznych" oznacza rozne czesci danego systemu, a "energia", o ktorej piszesz nie jest czyms, co mozna "brac" i "dawac". Zwlaszcza, gdy chce sie byc w zgodzie z tym co sam piszesz o istocie "energii". >>> 8. Istnieją funkcje świadomości, które stale przetwarzają wszystkie dane >>> znajdujące się w obszarze świadomym. >> Byc moze czegos tu nie rozumiem ale dostrzegam pewna niezgodnosc w Twoich >> wypowiedziach. > Nie cytujesz między czym a czym jest ta niezgodność, więc muszę się domyślać. > Być może zapomniałeś o tym, że funkcje świadomości nie są bez przerwy aktywne, > bywa nawet tak, że wszystkie funkcje świadomości są wyłączone. Dokladnie chodzi o zestawienie Twojego ponizszego zdania ( w poscie, na ktory odpowiadasz jest ono dwa wiersze wyzej): > Znów się gubisz w swoich własnych rozróżnieniach funkcji. Funkcje świadomości > nie cały czas są aktywne, wśród funkcji pozostałych istnieją funkcje stale > aktywne. oraz punktu 8. Twojego modelu: > 8. Istnieją funkcje świadomości, które stale przetwarzają wszystkie dane > znajdujące się w obszarze świadomym. W dodatku znow strzelasz jakims krolikiem z rekawa, czyli nowym zalozeniem, ktorego nie bylo w poczatkowej wersji modelu ("wsrod funkcji pozostalych istnieja funkcje stale aktywne"). > Pisząc o funkcjach 8. miałem na myśli coś, co bywa nazywane „samoświadomością” To trzeba bylo to napisac wprost w tymze punkcie, zebym nie musial wyduszac z Ciebie wszystkiego. >> "niebezpieczenstwo" ciaglego zastanawiania >> sie nad wlasna odrebnoscia byloby realne, gdyby odpowiednie funkcje >> swiadomosci caly czas byly aktywne. > Tu nie chodzi o niebezpieczeństwo, ale o fakty. Jesteśmy istotami świadomymi i > nie myślimy cały czas o swojej tożsamości. A ja przy tym twierdzę, że każda > istota obdarzona świadomością (a więc mająca swoją odrębność i tożsamość) nie > musi być stale oryginalna w warstwie świadomej – może czasem zgadzać się z > kimś w zupełności. Umiejscowienie tożsamości w warstwie świadomej byłoby > nieprawdziwym i niepotrzebnym ograniczeniem, w moim pojęciu sprzecznym z > istotą podmiotowej natury świadomości, którą jest możliwość komunikacji i > porozumienia. Nadal nie widze roznicy miedzy usytuowaniem "tozsamosci" w tej lub innej warstwie - moze byc ona "uruchamiana" rownie czesto w obu przypadkach. Jesli twierdzisz, ze umiejcowienie "tozsamosci" w warstwie swiadomej skutkuje jej ciaglym "obrabianiem", a w warstwie nieswiadomej tylko incydentalnym, to jest to dodatkowe zalozenie szczegolowe, ktorego nie ma w pierwotnym zestawie. Powinienes wiec rozszezyc swoje 8 punktow o dodatkowe, opisujace konkretne funkcje swiadomosci, ktorych "zachowanie" jest szczegolne. Bez takich jawnych deklaracji moge zawsze twierdzic, ze nie zajmujesz sie stale swoja odrebnoscia, mimo umiejscowienia "tozsamosci" w warstwie swiadomej, bowiem funkcje ja "obrabiajace" nie sa stale aktywne. >> A co sie dzieje w sytuacji, gdy jest nieaktywna > Nie powiedzie się próba wywołania tej funkcji. I co dalej ? Nic ? A dlaczego zdarzenie wywolujace funkcje nieswiadoma nie mialoby ponawiac prob jej wywolania, co prowadzi do zapetlenia w nieskonczonosc. A moze myslisz, ze to zdarzenie wywolujace samo zniknie w cudowny sposob. Poza tym chyba zapomniales, ze pytanie o "zgode" nie jest, Twoim zdaniem, wywolaniem. > To „niepowodzenie” może oczywiście zostać świadomie spostrzeżone, a wtedy > zwykle oceniamy je świadomie jako sukces i czujemy satysfakcję, że udało nam > się siłą woli powstrzymać od jakiejś negatywnie przez nas ocenianej reakcji > np. wynikającej ze złego nawyku, którego chcieliśmy się pozbyć. To "niepowodzenie" nie moze zostac zauwazone swiadomie, poniewaz warstwa nieswiadoma nie moze wywolywac funkcji swiadommosci, a wsrod tych nie ma z kolei takich, ktore ciagle przetwarzaly by dane warstwy nieswiadomej. Odpowiedz Link Zgłoś
dokowski Niesłuszne są pretensje o brak wszystkich detali 17.12.05, 21:14 europitek napisał: > "energia", o ktorej piszesz nie jest czyms, co > mozna "brac" i "dawac". Zwlaszcza, gdy chce sie byc w zgodzie z tym co sam > piszesz o istocie "energii". Tego wywodu nie rozumiem. Impulsy nerwowe krążące w naszym systemie nerwowym mają różną energię, czerpaną z tego samego źródła, z metabolizmu komórek np. mózgowych. Impuls o dużej energii może dostać się do warstwy świadomej, a energia tego impulsu może w części przekształcić się w kolejny impuls. Co w tym tajemniczego? > chodzi o zestawienie Twojego ponizszego zdania ( w poscie, na ktory > odpowiadasz jest ono dwa wiersze wyzej): > > Znów się gubisz w swoich własnych rozróżnieniach funkcji. Funkcje świadom > ości > > nie cały czas są aktywne, wśród funkcji pozostałych istnieją funkcje stal > e > > aktywne. > oraz punktu 8. Twojego modelu: > > 8. Istnieją funkcje świadomości, które stale przetwarzają wszystkie dane > > znajdujące się w obszarze świadomym. I co w tym zestawieniu jest niepokojącego? Nadal muszę się domyślać. Czy wydaje ci się prawdziwą implikacja, że jeśli funkcja stale przetwarza wszystkie dane, to jest wiecznie i nieprzerwanie aktywna? > W dodatku znow strzelasz jakims krolikiem z rekawa, czyli nowym zalozeniem, > ktorego nie bylo w poczatkowej wersji modelu ("wsrod funkcji pozostalych > istnieja funkcje stale aktywne"). Tym różni się życie od śmierci. Martwe nie może być świadome, to chyba oczywiste. > > Pisząc o funkcjach 8. miałem na myśli coś, co bywa nazywane „samośw > iadomością” > To trzeba bylo to napisac wprost w tymze punkcie, zebym nie musial wyduszac z > Ciebie wszystkiego. Samoświadomość jest dla mnie oczywistym koniecznym składnikiem świadomości. O ilu jeszcze oczywistych rzeczach nie napisałem? To nie jest rozprawa naukowa, ale zwyczajna forumowa dyskusja. > moge zawsze twierdzic, ze nie zajmujesz sie stale swoja odrebnoscia, > mimo umiejscowienia "tozsamosci" w warstwie swiadomej, bowiem funkcje ja > "obrabiajace" nie sa stale aktywne. Nawet świadomość nie jest stale aktywna. Ja jednak skupiam się na tych okresach czasu, kiedy świadomość jest aktywna i aktywne są funkcje odpowiadające za świadome poczucie tożsamości. Gdybym napisał, że tożsamość leży w warstwie świadomej, to można by to było zrozumieć, że za każdym razem, gdy uruchomiona jest funkcja świadomego postrzegania własnej tożsamości, funkcja ta widzi całą swoją tożsamość, przynajmniej z początku, dopóki się tym nie znudzi (32) lub dopóki inna funkcja świadomości nie skupi uwagi (33) na czymś innym. Wybrałem więc umiejscowienie tożsamości w warstwie nieświadomej, żeby było jasne, że wystarczy, aby część tożsamości znalazła się po świadomej stronie granicy miedzy warstwami, a to już wystarczy do tego, aby funkcja świadomego postrzegania własnej tożsamości mogła być aktywna. > I co dalej ? Nic ? A dlaczego zdarzenie wywolujace funkcje nieswiadoma nie > mialoby ponawiac prob jej wywolania, co prowadzi do zapetlenia w nieskonczonosc Takiego niebezpieczeństwa nie ma, gdyż w końcu ilość energii spowoduje wejście tego powtarzającego się zdarzenia do warstwy świadomej. > A moze myslisz, ze to zdarzenie wywolujace samo zniknie w cudowny sposob. To też jest możliwe, bez pomocy żadnego cudotwórcy. Np. powtarzający się bodziec wywołujący zdarzenie może ustać. > Poza tym chyba zapomniales, ze pytanie o "zgode" nie jest, Twoim zdaniem, > wywolaniem. Nie wiem do czego teraz pijesz. > To "niepowodzenie" nie moze zostac zauwazone swiadomie, poniewaz warstwa > nieswiadoma nie moze wywolywac funkcji swiadommosci Zapomniałeś, że granica między warstwami jest ruchoma Odpowiedz Link Zgłoś
europitek Re: Niesłuszne są pretensje o brak wszystkich det 19.12.05, 20:51 europitek napisał: >> "energia", o ktorej piszesz nie jest czyms, co >> mozna "brac" i "dawac". Zwlaszcza, gdy chce sie byc w zgodzie z tym co sam >> piszesz o istocie "energii". > Tego wywodu nie rozumiem. Impulsy nerwowe krążące w naszym systemie nerwowym > mają różną energię, czerpaną z tego samego źródła, z metabolizmu komórek np. > mózgowych. Impuls o dużej energii może dostać się do warstwy świadomej, a > energia tego impulsu może w części przekształcić się w kolejny impuls. Co w > tym tajemniczego? Zaprezentowany model służyć ma do rozpoznania świadomości u komputerów i jedynie ma "pewien walor uniwersalności" - sam tak stwierdziłeś na wstępie - więc wyjaśnij mi o jakich to zmiennych (słabszych/silniejszych) impulsach mówisz. Czyżby w kompie miały wystepować np. jakies specjalne skoki napięcia prądu, namagnesowania talerzy dysku twardego lub ekstraordynaryjne stany pamięci? Nie spotkałem się też z poglądem, że sygnał przekazywany do komórki "karmi" ją, czyli zwiększa jej zasoby własne - może jednak się mylę. > I co w tym zestawieniu jest niepokojącego? Nadal muszę się domyślać. Czy > wydaje ci się prawdziwą implikacja, że jeśli funkcja stale przetwarza > wszystkie dane, to jest wiecznie i nieprzerwanie aktywna? A czy funkcja nieaktywna może coś robić, poza byciem nieaktywną? A jeśli tak, to co? I jeśli funkcja nieaktywna może przetwarzać dane, to jaka jest różnica między aktywnością i nieaktywnością tej funkcji? > Gdybym napisał, że tożsamość leży w warstwie świadomej, to można by to było > zrozumieć, że za każdym razem, gdy uruchomiona jest funkcja świadomego > postrzegania własnej tożsamości, funkcja > ta widzi całą swoją tożsamość, > przynajmniej z początku, dopóki się tym nie znudzi (32) lub > dopóki inna funkcja świadomości nie skupi uwagi (33) na czymś innym. Ja tego w ten sposób nie zrozumiałem, a nawet gdyby, to nie jest dobry argument (co "oglądacz" zrozumiał, a czego nie zrozumiał) na rzecz takiego umiejscowienia "tożsamości", a przeciwko niemu przemawia konieczność istnienia dodatkowych wyspecjalizowabych funkcji przenoszących i wykonywania dodatkowych operacji. >> I co dalej ? Nic ? A dlaczego zdarzenie wywolujace funkcje nieswiadoma nie >> mialoby ponawiac prob jej wywolania, co prowadzi do zapetlenia w >> nieskonczonosc > Takiego niebezpieczeństwa nie ma, gdyż w końcu ilość energii spowoduje wejście > tego powtarzającego się zdarzenia do warstwy świadomej. Podejrzewałem , że tak odpowiesz - skąd jednak pewność, iż "energia" danego zdarzenia będzie rosnąć. Może, ale nie musi. Poza tym jest jeszcze inny problem, ważniejszy. Funkcja nieświadomości obsługująca dane zdarzenie nie została "uruchomiona", ponieważ nie dostała zgody, a więc zdarzenie pozostało bez obsługi i jego przeniesienie do warstwy świadomej nic nie załatwia, chyba że w warstwie świadomej jest funkcja (i zostanie wywołana) dublująca obsługę danego zdarzenia. A o istnieniu takich funkcji zdublowanych w obu warstwach nie wspominałeś z założeniach swego modelu - zresztą było by to dość dziwne założemie. >> To "niepowodzenie" nie moze zostac zauwazone swiadomie, poniewaz warstwa >> nieswiadoma nie moze wywolywac funkcji swiadommosci > Zapomniałeś, że granica między warstwami jest ruchoma Nie zapomniałem. Ale spójrz co napisałem wyżej o dublowaniu się funkcji. >> Poza tym chyba zapomniales, ze pytanie o "zgode" nie jest, Twoim zdaniem, >> wywolaniem. > Nie wiem do czego teraz pijesz. W związku z moimi wcześniejszymi uwagami w jednym z postów stwierdziłeś, że pytanie o "zgodę" nie jest wywołaniem funkcji pytanej, a teraz piszesz: > Nie powiedzie się próba wywołania tej funkcji.[przez funkcję pytającą o zgodę - przyp. mój] Odpowiedz Link Zgłoś
dokowski Funkcja nieaktywna nic nie robi 20.12.05, 11:00 europitek napisał: > > Czy > > wydaje ci się prawdziwą implikacja, że jeśli funkcja stale przetwarza > > wszystkie dane, to jest wiecznie i nieprzerwanie aktywna? > > A czy funkcja nieaktywna może coś robić, poza byciem nieaktywną? Odpowiadasz pytaniem retorycznym na pytanie o źródło nieporozumienia, to wygląda tak, jakbyś celowo mącił w dyskusji. > konieczność istnienia dodatkowych > wyspecjalizowabych funkcji przenoszących i wykonywania dodatkowych operacji. Nie widzę takiej konieczności. Człowiek rzadko myśli o swojej tożsamości, a świadomosci nie jest w ogóle potrzebne, żeby spontanicznie myślała o swojej tożsamości. Umiejscowienie tożsamości w warstwie nieświadomej jest więc założeniem ogólniejszym. > Podejrzewałem , że tak odpowiesz - skąd jednak pewność, iż "energia" danego > zdarzenia będzie rosnąć. Może, ale nie musi. Nie musi rosnąć, żeby miała zastosowanie zasada 31, wystarczy że skumuluje się energia wielu powtórzeń > Funkcja nieświadomości > obsługująca dane zdarzenie nie została "uruchomiona", ponieważ nie dostała > zgody, a więc zdarzenie pozostało bez obsługi i jego przeniesienie do warstwy > świadomej nic nie załatwia Oczywiście że nie, potrzebna jest zgoda świadomości > chyba że w warstwie świadomej jest funkcja (i > zostanie wywołana) dublująca obsługę danego zdarzenia. To niepotrzebne. Funkcja wymagający zgody nie zawsze ją dostaje. > >> Poza tym chyba zapomniales, ze pytanie o "zgode" nie jest, Twoim zda > niem, > >> wywolaniem. > > Nie wiem do czego teraz pijesz. > > W związku z moimi wcześniejszymi uwagami w jednym z postów stwierdziłeś, że > pytanie o "zgodę" nie jest wywołaniem funkcji pytanej, a teraz piszesz: > > Nie powiedzie się próba wywołania tej funkcji.[przez funkcję pytającą o z > godę > - przyp. mój] Znów nieporozumienie, piszę cały czas o tej samej nieświadomej funkcji wywoływanej. Funkcja świadomości dająca zgodę jest funkcją wywołującą lub blokującą wywołanie a nie funkcją wywoływaną. Odpowiedz Link Zgłoś
dokowski Taka musi być świadomość 20.12.05, 11:06 europitek napisał: > Zaprezentowany model służyć ma do rozpoznania świadomości u komputerów > i jedynie ma "pewien walor uniwersalności" - sam tak stwierdziłeś na > wstępie - więc > wyjaśnij mi o jakich to zmiennych (słabszych/silniejszych) impulsach mówisz. > Czyżby w kompie miały wystepować np. jakies specjalne skoki napięcia prądu Dyskusja o szczegółach technicznych nic nie wnosi do tematu, podobnie jak dyskusja o procesach. Taka zmienność jest warunkiem koniecznym, żeby komputer był świadomy Odpowiedz Link Zgłoś
europitek Niekoniecznie taka 27.12.05, 11:27 Przepaszam za dłuższą zwłokę, lecz Święta mają swoje "wymagania". europitek napisał: >> Zaprezentowany model służyć ma do rozpoznania świadomości u komputerów >> i jedynie ma "pewien walor uniwersalności" - sam tak stwierdziłeś na >> wstępie - więc wyjaśnij mi o jakich to zmiennych (słabszych/silniejszych) >> impulsach mówisz. Czyżby w kompie miały wystepować np. jakies specjalne skoki >> napięcia prądu dokowski napisał: > Dyskusja o szczegółach technicznych nic nie wnosi do tematu, podobnie jak > dyskusja o procesach. Taka zmienność jest warunkiem koniecznym, żeby komputer > był świadomy. Przyczepiłem się do tego szczegółu technicznego (siła impulsów), ponieważ jest on istotny dla prawdziwości Twojego modelu kryteriów w odniesieniu do komputerów. Brak tego "szczegółu" powoduje, że Twój "warunek konieczny" nigdy nie będzie spełniony, a więc i sam model jest pozbawiony sensu praktycznego. To jednak jest ... inny "szczegół". Zostawię też na boku różne własne wątpliwości - odnośnie konkretów - których nie dałeś rady rozwiać, ponieważ w tej materii nic chyba już się nie zmieni. Postaram się teraz podejść to problemu z innej strony, pomijając - w większości - naszą wcześniejszą dyskusję. Śmiem twierdzić, że przedstawiony zestaw kryteriów świadomości w przypaku komputerów jest w gruncie rzeczy specyficzną formą opisu "zwykłego" systemu bazodanowego, np. typowego programu handlowego dla jakiegoś sklepu. Forma opisu na tyle jest różna, że nie od razu skojarzyłem "skąd ja to znam", jednak w toku "odpytywanki" nabrałem pewności. Możesz wierzyc lub nie, lecz chyba wszystkie "przyzwoite" programy tego typu spełniają postawione przez Ciebie wymagania pod adresem "świadomego komputera". 1. Podział na warstwy odbywa się dzięki filtrom, od których definicji zależy jakie obszary (warstwy) danych są widoczne dla konkretnych grup funkcji, a także które funkcje mogą być wywoływane przez które zdarzenia. 2. Granica między warstwami jest zmienna, nawet mimo niezmienności definicji filtrów, gdyż zmiana danych może powodować spełnienie (lub nie) warunku postawionego w filtrze. 3. Przesuwanie granicy między warstwami może się odbywać według zasad przez Ciebie opisanych (np. prawdopodobieństwa przejść to 0 lub 1). 4. Funkcja wywoływana sprawdza najpierw (zanim zacznie przetwarzać dane) stan innej funkcji lub wartość konkretnej zmiennej. 5. Też nie problem, by jedna funkcja wprowadzała w pewnych okolicznościach modyfikację działania innej funkcji. 6. Taką funkcją może być generator raportów. 7. "Tożsamością" może być unikalny numer kopii programu. 8. To jest oczywistość Są oczywiście "szczegóły implementacyjne", ale one, jak pisałeś, nie mają znaczenia. Jednak ze względu na te szczegóły nie od razu widać z czym mamy do czynienia, a dobre wyjaśnienie wymagało by ode mnie zaprojektowania całej aplikacji, co jest zajęciem czasochłonnym i nudnym, a następnie omawianie krok po kroku. Myślę, że podstawowym brakiem Twojego modelu kryteriów jest przekonanie, że "kwestię" świadomości da się "opędzić" przez analizę samej struktury, bez uwzględniania charakteru danych (treści w ramach tej struktury). To nie żart, że trzeba by uznać za świadome sklepowe kompy - i żeby tylko te co stoją w księgarniach, to było by pół biedy (a to już :]). Odpowiedz Link Zgłoś
dokowski Podałem listę warunków koniecznych 27.12.05, 14:54 Czego więc dotyczyła Twoja polemika związania z energią bodźca lub częstością powtórzeń (skumulowaną energią)? Skoro teraz piszesz, że wiele baz danych tak działa... 3. Przesuwanie granicy między warstwami może się odbywać według zasad przez Ciebie opisanych (np. prawdopodobieństwa przejść to 0 lub 1). Poza tym, ja pisałem o bardzo wielu możliwych prawdopodobieństwach, a nie tylko 0 lub 1. To jedna z kluczowych różnic między komputerem świadomym a bezmyślną maszyną. 5. Też nie problem, by jedna funkcja wprowadzała w pewnych okolicznościach modyfikację działania innej funkcji. Gdyby to był problem, to by świadomość sama nie wyewoluowała 6. Taką funkcją może być generator raportów. Nie widziałem jeszcze generatora raportów, który by sam tworzył nowe funkcje (raporty). Może za słabo znam informatykę, ale wydaje mi się, że generatory raportów zwykle są tylko narzędziem do tworzenia przez użytkownika nowych funkcji. Oczywiście potrafię sobie wyobrazić, że jakiś skrypt w aplikacji używa generatora raportów do wywołania jakiegoś raportu, ale nadal nie jest to tworzenie nowych raportów. Potrafię sobie jednak wyobrazić skrypt, który jest rodzajem nagrania procesu tworzenia raportu przez użytkownika (symulowanego ręcznie przez programistę) generatora raportów, a potem programista poprawia kod tego skryptu w taki sposób, że umieszcza pewne zmienne zamiast niektórych stałych, tak, żeby w zależności od wartości tych zmiennych generator tworzył różne raporty. Wyobrażam sobie do tego np. taką funkcję „uruchom warunkowo skrypt generatora”, która uruchamia taki skrypt w reakcji na jakieś zdarzenie, np. jeśli liczba maili które przyszły na skrzynkę przekroczyła 100 w ciągu minuty, wtedy funkcja licząca te maile uruchamia funkcję sumującą wielkość tych maili i jeśli suma ta przekroczy jakieś maksimum nie później niż w pół minuty po ostatnim zarejestrowaniu przekroczenia 100 przez pierwszą funkcję, to wtedy następuje wywołanie skryptu generującego raport, a pod zmienne w tym skrypcie podstawiają się obie te liczby ale z innej (ostatniej) chwili (liczba maili z ostatniej minuty i suma bajtów tych maili) oraz inne wartości, np.: bieżąca godzina, czy to jest święto, czy sobota czy dzień powszedni, która pora roku i czy to okres wakacyjny itd. Każda z tych zmiennych wpływa na to, jaki raport zostanie wygenerowany – i to nie tylko które maile uwzględni, ale także ile będzie miał atrybutów (kolumn). Wyobraź sobie firmę, która użytkuje taką aplikację z taką funkcją warunkowo generującą raport, którego formy nie można przewidzieć, nie mówiąc już o treści, jaka się utworzy po jego uruchomieniu (wydrukowaniu). Mam nadzieję, że ten przykład pokazał Ci, jak mała jest szansa na to, że znajdziesz gdzieś na świecie aplikację, która miałaby funkcje podobne do opisanych przez moje aksjomaty świadomości. 7. "Tożsamością" może być unikalny numer kopii programu. Tak jak Ty to rozumiesz - nie może. Napisałem, że MUSI być różny, natomiast numer kopii można zmodyfikować tak, żeby był taki sam jak już istniejący, nawet jeśli z początku był unikalny. Zresztą unikalność numerów nie jest atrybutem samych programów ani ich kopii, ale jest atrybutem twórców tych programów, czyli jest to nasza dobra lub zła wola i umowa społeczna, że nadajemy unikalne numery, moglibyśmy nadawać każdej kopii ten sam numer. Ja natomiast podałem warunek unikalności jako konieczny atrybut świadomości, czyli w tej Twojej analogii, każda kopia programu musiałaby sama umieć zmodyfikować swój numer kopii natychmiast po otrzymaniu informacji, że inna kopia programu ma ten sam numer, w taki sposób, żeby nowy numer był unikalny w zbiorze wszystkich numerów, które znajdą się w warstwie świadomej podmiotu. 8. To jest oczywistość To podaj jakiś przykład. Dla mnie nie jest to oczywiste, szczególnie w sytuacji, gdy mamy uruchomionych kilka na raz funkcji świadomości przetwarzających różne dane. Warunek istnienia funkcji świadomości przetwarzającej zawsze wszystkie takie dane wydaje mi się dość mocny. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: p. Re: To jest zabieg celowy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.12.05, 08:09 dokowski napisał: > Gość portalu: p. napisał(a): > > > Ja ze swej strony zamiast slowo funkcja uzylbym pojecia proces. > > Funkcja dla mnie brzmi zbyt abstrakcyjnie > > Niestety, jest to konieczne, gdyż współczesny paradygmat naukowy każe > zakładać, > że świadomość jest cechą powstałą w wyniku ewolucji, a więc musi mieć swoją > wartość jako adaptacja (lub egzaptacja). Biologowie twierdzą, że świadomość > jest przystosowaniem do życia w społeczeństwie, a jej najważniejszą funkcją > jest sprawna komunikacja z innymi. Test wykorzystujący komunikację podałem co > prawda wyżej, ale każdy test wykrywający świadomość musi się implicite > opierać > na możliwości wykrycia funkcji, które są przejawem działającej świadomości. > > Żaden zbiór procesów nie może byc uznany za świadomość, dopóki nie zostanie > udowodnione, że tworzy on określoną funkcjonalność, którą dopiero można > nazwać świadomością. Wielce sluszna uwaga na moj gust. Liczylem jednak ze ktos tu o cos zapyta. Poniewaz sie nie doczekalem wiec zapytam ja: czy procesu jako takiego a wlasciwie jego matematycznego modelu - bo tylko nim dysponujemy na plaszczyznie opisu - nie mozna by traktowac jako wyniku funkcji ??? Gdyby to bylo mozliwe juz samo wyodrebnienie w modelu procesow nadrzednych i podrzednych byloby pewna funkcjonalnoscia sama w sobie. Ja to sobie na wlasny uzytek nazywam wewnetrzna funkcjonalnoscia badanego systemu. Wedlug mnie poszukiwanie swiadomosci mozna prowadzic skutecznie gdy sie skupimy na zbadaniu i opisaniu tej wewnetrznej funkcjonalnosci. Ta zewnetrzna funcjonalnosc bedzie tylko wypadkowa tej wewnetrznej. Z tego wzgledu wprowadzone przez Ciebie pojecia warstw i ruchomej granicy wydaly mi sie godne zainteresowania. Jesli jednak sa one same w sobie funkcjonalnosci pozbawione i aby o niej mowic nalezy sie poslugiwac pojeciem funkcji ( ktore ze swej matematycznej natury ignoruje wszelkie aspekty strukturalne oraz czas ), to wracamy z powrotem do testu Turinga, czyli antropocentrycznym badaniu funkcjonalnosci zewnetrznej ktory krotko podsumowac mozna : jak gada do nas z sensem ( lub przyjnajmniej tak by znanymi nam metodami dalo sie to przelozyc na cos dla nas sensownego ) to znaczy ze mysli. > > czas jest bardzo istotny w opisie funkcjonowania tego systemu > > jako ze jest to system czasu rzeczywistego. > > Bez przesady. Wydaje się, że z ewolucyjnego punktu widzenia wystarczy, żeby > świadomość korygowała skutki ewolucji tylko dla niektórych reakcji > instynktownych. To dlaczego w swoim opisie masz: ... > i za każdym razem, gdy zachodzi zdarzenie wywołujące, funkcja sprawdza, > czy zdarzenie to znajduje się w danej chwili po świadomej stronie granicy – > tylko wtedy funkcja się uruchamia. Jesli ma cos sprawdzac za kazdym razem to musi to robic w czasie RZECZYWISTYM. Nie moze buforowac zdarzen przychodzacych i sprawdzac tego w bardziej dogodnej chwili czasowej poniewaz sprawialoby to ze mielibysmy do czynienia z zupelnie innym modelem funkcjonowania tego systemu. Sprawdzanie byloby wtedy zbyteczne bo niemozliwym byloby uruchomienie funkcji w czasie wstecz. Skoro sprawdzenie nie zaszlo by w czasie rzeczywistym to byloby to rownoznaczne z zaniechaniem wywolania funkcji majacej byc wywolana w odpowiedzi na pozytywny wynik tegoz sprawdzenia. > Czas jest istotny tylko w rozważaniach na tematy takie jak: > samokontrola, panowanie nad sobą, silna wola, siła charakteru itd. A czy przy odzielaniu odpowiedzi na pytanie ile jest dwa razy dwa czas odgrywa role czy tez nie ? Czy ktos udzielajacy poprawnej odpowiedzi po dwuminutowym namysle moze zostac uznany za istote inteligentna/wybitnie inteligentna ? Dobrze sie zastanow nad odpowiedzia na to pozornie blache pytanie. > > I tak nie miałem zamiaru podawać recepty, jak rozpoznać świadomość u > zwierzęcia, gdyż etolodzy zwani psychologami ewolucyjnymi już to > prawdopodobnie > zrobili, to zresztą wydaje się stosunkowo łatwe. Rownie latwe co u czlowieka, a moze nawet troche trudniejsze ze wzgledu na zbyt mala ilosc obiektywnych analogii zachodzacych miedzy mozgami badanego i badacza ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
europitek Re: To jest zabieg celowy 04.12.05, 17:03 Gość portalu: p. napisał(a): > A czy przy odzielaniu odpowiedzi na pytanie ile jest dwa razy dwa czas > odgrywa role czy tez nie ? Czy ktos udzielajacy poprawnej odpowiedzi > po dwuminutowym namysle moze zostac uznany za istote inteligentna/wybitnie > inteligentna ? > Dobrze sie zastanow nad odpowiedzia na to > pozornie blache pytanie. Gdybys mnie zadal to pytanie, to "bez zastanowienia" odpowiedzialbym, ze moze. W gruncie rzeczy odpowiedz na Twoje pytanie zalezy od kontekstu w jakim zostalo zadane pytanie testowe, a dokladniej od stanu dotychczasowej wiedzy odpowiadajacego. Gosc, ktory jako pierwszy w historii odpowiedzial na to pytanie byl niewatpliwym geniuszem, natomiast dzisiejszy uczen podstawowki potrzebujacy dlugiego czasu do namyslu - tepakiem, poniewaz co innego wymyslec coz "z niczego", a co innego powielic istniejacy wzorzec. Tu doszlismy do momentu, w ktorym widac ograniczony sens porownywania jakiegos prostego modelu ze zlozonym oryginalem i to bedzie ciagle utrudniac ocene, a momentami ja uniemozliwiajac. Zanim zacznie sie rozpatrywac jakies konkretyzacje trzeba uzyskac od dokowskiego wyjasnienia niezbedne do oceny zgodnosci jego modelu z oryginalem. Trzeba przedyskutowac zalozenia modelu. Odpowiedz Link Zgłoś
stefan4 Re: To jest zabieg celowy 04.12.05, 22:38 p.: > to wracamy z powrotem do testu Turinga, czyli antropocentrycznym badaniu > funkcjonalnosci zewnetrznej ktory krotko podsumowac mozna : jak gada do nas z > sensem ( lub przyjnajmniej tak by znanymi nam metodami dalo sie to przelozyc > na cos dla nas sensownego ) to znaczy ze mysli. Nie bądź taki hojny wobdzielaniu inteligencją, test Turinga jest znacznie surowszy. Gazeta albo radio mogą gadać się z sensem, ale same z siebie nie myślą. Najpierw musisz to coś jakoś (cholera wie jak) odizolować od otoczenia (np. od redaktorków po drugiej stronie druta) a potem zapewnić interakcję -- mają nie tylko gadać z sensem, ale jeszcze z sensem reagować na pytania, które przedtem były nie do przewidzenia. p.: > Jesli jednak sa one same w sobie funkcjonalnosci pozbawione i aby o niej mowic > nalezy sie poslugiwac pojeciem funkcji ( ktore ze swej matematycznej natury > ignoruje wszelkie aspekty strukturalne oraz czas ), [...] > Jesli ma cos sprawdzac za kazdym razem to musi to robic w czasie RZECZYWISTYM. > Nie moze buforowac zdarzen przychodzacych i sprawdzac tego w bardziej dogodnej > chwili czasowej poniewaz sprawialoby to ze mielibysmy do czynienia z zupelnie > innym modelem funkcjonowania tego systemu. Ja myślę, że Dokowski nie miał na myśli funkcji w sensie matematycznym, ale coś w rodzaju funkcji w C albo metody w Javie: jakieś takie receptory/efektory jak zmysły i kończyny organizmu. Działasz na nie bodźcem i otrzymujesz reakcję. Wtedy buforowanie jest możliwe Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: p. Re: To jest zabieg celowy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.12.05, 04:53 stefan4 napisał: ... > Nie bądź taki hojny wobdzielaniu inteligencją, test Turinga jest znacznie > surowszy. Gazeta albo radio mogą gadać się z sensem, ale same z siebie nie > myślą. Najpierw musisz to coś jakoś (cholera wie jak) odizolować od otoczenia > (np. od redaktorków po drugiej stronie druta) a potem zapewnić interakcję -- > mają nie tylko gadać z sensem, ale jeszcze z sensem reagować na pytania, które > przedtem były nie do przewidzenia. Jak chcesz odizolowac cos od otoczenia nie zagladajac tam do srodka ? ;-))) I co to znaczy byly nie do przewidzenia. Jesli zawartosc czarnej skrzynki tworzyl czlowiek to mogl ja tak spreparowac by odpowiadala z sensem na to o co czlowiek ja zapyta. A jesli nie potrafi odpowiedziec z sensem zawsze moze zagaic cos co zwykle robia ludzie gdy nie potrafia sensownie odpowiedziec. W tescie Turinga analizujesz zawsze strumien bitow, ale programowo odcinasz sie od poznania fizycznych mechanizmow ich generacji. Kiedys porownalem to do badania funkcji przez analize na podstawie jej przekrojow. Pelna analize mozemy otrzymac tylko poprzez analize fizycznej struktury generujacej cos co interpretujemy jako strumien informacji/bitow. Nasz antropocentryzm przejawia sie rowniez w tej sklonnosci do chodzenia na skroty. Gotowi jestesmy wierzyc ze w ciagach bitow zawarty jest sens/znaczenie. Podczas gdy ciag bitow nie moze istniec nawet samoistnie. Musi byc cos jeszcze co go pobiera i przetwarza i w tym zwiazku rodzi sie sens. Wiec testem Turinga nie jestesmy w stanie testowac NIEZNANEGO systemu, a jedynie testowac nasze wyobrazenia na temat nieznanego systemu. A to olbrzymia roznica. Odpowiedz Link Zgłoś
stefan4 Re: To jest zabieg celowy 05.12.05, 08:26 p.: > I co to znaczy byly nie do przewidzenia. > Jesli zawartosc czarnej skrzynki tworzyl czlowiek to mogl ja tak > spreparowac by odpowiadala z sensem na to o co czlowiek ja zapyta. Jeśli testuję inteligencję czarnej skrzynki, to powinienem testy opracować dopiero po jej powstaniu; od tego momentu powinna radzić sobie sama bez pomocy jej twórców. Wtedy będę miał szansę, że nie została ona skonstruowana pod testy i że jej odpowiedzi są wynikiem myślenia na bieżąco a nie wrodzoną albo wyuczoną reakcją. p.: > A jesli nie potrafi odpowiedziec z sensem zawsze moze zagaic cos co zwykle > robia ludzie gdy nie potrafia sensownie odpowiedziec. Przyznanie się do nieumiejętności odpowiedzenia na pytanie, albo zmiana tematu rozmowy, albo dowcip, albo jakieś oszustwo, itp. mogą być reakcjami inteligentnymi. Oczywiście nie powinny automatycznie dyskwalifikować respondenta. Tym trudniej opracować odpowiednie testy. p.: > W tescie Turinga analizujesz zawsze strumien bitow, ale programowo odcinasz > sie od poznania fizycznych mechanizmow ich generacji. > > Kiedys porownalem to do badania funkcji przez analize na podstawie jej > przekrojow. Pelna analize mozemy otrzymac tylko poprzez analize fizycznej > struktury generujacej cos co interpretujemy jako strumien informacji/bitow. Test Turinga nie ma na celu dokonanie pełnej analizy funkcjonalności rozpoznawanego systemu a tylko sprawdzenie, czy jego zachowanie jest inteligentne. Ja bym powedział, że on działa w jedną stronę: * jeśli jakiś system zaliczy test Turinga, to uznam go za inteligentny; * jeśli jakiś system go nie zaliczy, to uznam, że nadal nie wiem o jego inteligencji czy jej braku. - Stefan www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak Odpowiedz Link Zgłoś
dokowski To akurat jest chyba oczywiste 05.12.05, 09:28 stefan4 napisał: > Dokowski nie miał na myśli funkcji w sensie matematycznym, ale coś > w rodzaju funkcji w C albo metody w Javie: jakieś takie receptory/efektory jak > zmysły i kończyny organizmu. Działasz na nie bodźcem i otrzymujesz reakcję. > Wtedy buforowanie jest możliwe Odpowiedz Link Zgłoś
dokowski Funkcje świadomości mają wartość adaptacji 05.12.05, 14:35 Gość portalu: p. napisał(a): > czy procesu jako takiego a wlasciwie jego matematycznego > modelu - bo tylko nim dysponujemy na plaszczyznie opisu - > nie mozna by traktowac jako wyniku funkcji ??? Ja raczej byłbym skłonny traktować procesy jako sposób realizacji funkcji. Z punktu widzenia funkcji świadomości wydaje się, że kiedy obserwujemy aktywność cudzej świadomości i komunikujemy się z nią, nie ma dla nas znaczenia jakie procesy są aktywne w mózgu tej cudzej świadomości. Kiedy skupiamy się na własnej świadomości, wtedy niektóre z naszych procesów mogą znaleźć się (częściowo) w obszarze świadomym (np. jakieś wizualizacje czy inna mnemotechnika). Jednak taki proces może pojawić się w obszarze świadomym za sprawą zupełnie innej funkcji. Istnieją funkcje (nazwę je racjonalizacjami), które nie są funkcjami świadomości, ale ich celem jest wprowadzenie do obszaru świadomego pewnych danych czy procesów, które nie są koniecznie związane z aktualnie aktywnymi funkcjami świadomości. Inaczej mówiąc, dla funkcjonowania świadomości nie jest potrzebna wiedza o procesach, które składają się na aktywność funkcji. Powiem więcej, wydaje mi się, że jedną z funkcji świadomości jest taka kompilacja danych wyjściowych dostatecznie wielu różnych procesów, aby usunąć związek przeczynowo-skutkowy między procesami a funkcjami świadomości. Podejrzewam, że wszystkie funkcje świadomości są tak zaimplementowane, aby mogły używać stale zmieniającego się zestawu procesów, a mimo to działać w sposób niezakłócony. > Gdyby to bylo mozliwe juz samo wyodrebnienie w modelu > procesow nadrzednych i podrzednych byloby pewna funkcjonalnoscia > sama w sobie. > Ja to sobie na wlasny uzytek nazywam wewnetrzna funkcjonalnoscia > badanego systemu. > Wedlug mnie poszukiwanie swiadomosci mozna prowadzic > skutecznie gdy sie skupimy na zbadaniu i opisaniu > tej wewnetrznej funkcjonalnosci. Wg mnie oddalimy się w ten sposób od świadomości w taki sam sposób, jak genetyk oddala się od zrozumienia adaptacji organizmu, kiedy wgłębia się w zrozumienie przemian chemicznych inicjowanych przez jakiś wycinek DNA, zamiast zagłębić się w analizę różnic międzyosobniczych i międzygatunkowych w tym wycinku DNA i wynikających z tych różnic odmiennych zachowań seksualnych czy różnic w skuteczności działania układu odpornościowego. Dla mnie świadomością są przede wszystkich te funkcje, które w pewien bliski sobie sposób, polegający na symulowaniu i modelowaniu, zwiększają szansę rozmnażania się tych genów, które tak budują nasze ciała, aby mogła się w nich rozwinąć świadomość. W najprostszym ujęciu moja świadomość to moja umiejętność wywołania zainteresowania osobnika płci przeciwnej zanim takie zainteresowanie w tym osobniku wywoła mój konkurent. Muszę w tym celu uprzedzić konkurenta i dowiedzieć się, co się spodoba obiektowi moich starań. W tym celu dobrze jest umieć symulować, modelować i przewidywać zachowanie konkurentów i obiektów pożądania. Genetyk skupiający się na chemii nie wyjaśni w jaki sposób rzeźba i malarstwo pomagają w rozmnażaniu, choćby bardzo dokładnie opisał przemiany chemiczne prowadzące od niektórych odcinków DNA do kształtowania zdolności manualnych, pamięciowych i innych potrzebnych rzeźbiarzowi i malarzowi. Neurolog skupiający się na procesach w mózgu nie wyjaśni funkcji świadomości. > wracamy z powrotem do testu Turinga, czyli > antropocentrycznym badaniu funkcjonalnosci zewnetrznej Ewolucjonizm jest jednym z fundamentów paradygmatu nauk przyrodniczych, natomiast test Turinga jest czymś archaicznym, do czego nie ma powrotu, chyba że w SF. Psychologia ewolucyjna, na wzór etologii, umieszcza człowieka jako obiekt badań zoologów na tym samym poziomie „obiektowości” na jakim są badane inne gatunki zwierząt. Badanie adaptacji zwierząt wolne jest antropocentryzmu, który jest nieunikniony, gdy badamy procesy mózgowe pacjenta. > Jesli ma cos sprawdzac za kazdym razem to musi > to robic w czasie RZECZYWISTYM. Frapant! Jednak czemu to przeszkadza? > A czy przy odzielaniu odpowiedzi na pytanie ile > jest dwa razy dwa czas odgrywa role czy tez nie ? Nie. Odpowiadający może tymczasem zapomnieć (przesunie się granica między warstwami), o co go pytałeś, tak że udzielona ci odpowiedź w rodzaju: „obawiam się, że nie mam upoważnienia, aby odpowiadać na pańskie pytania”, nie będzie mu się świadomie kojarzyć się z twoimi zainteresowaniami matematycznymi, ale z lękiem, że dziennikarze zechcą podważać jego kompetencje. Kiedy za chwilę zadasz mu pytanie: „o co pana pytałem?” wtedy treść pierwszego pytania może powrócić do jego obszaru świadomego, ale wcale nie musi – nadal może świadomie skupiać się tylko na grzecznym spowodowaniu, żebyś przestał zadawać mu pytania. > Czy ktos udzielajacy poprawnej odpowiedzi > po dwuminutowym namysle moze zostac uznany za > istote inteligentna/wybitnie inteligentna ? To już są dywagacje. Temat IQ (jeśli o to chodzi) proponuję omawiać w innym wątku Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: p. Re: Funkcje świadomości mają wartość adaptacji IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.12.05, 23:49 dokowski napisał: > Gość portalu: p. napisał(a): > > > czy procesu jako takiego a wlasciwie jego matematycznego > > modelu - bo tylko nim dysponujemy na plaszczyznie opisu - > > nie mozna by traktowac jako wyniku funkcji ??? > > Ja raczej byłbym skłonny traktować procesy jako sposób realizacji funkcji. Z > punktu widzenia funkcji świadomości wydaje się, że kiedy obserwujemy > aktywność > cudzej świadomości i komunikujemy się z nią, nie ma dla nas znaczenia jakie > procesy są aktywne w mózgu tej cudzej świadomości. Kiedy skupiamy się na Tyle ze my NIGDY nie komunikujemy sie z cudza swiadomoscia. Bo my sie komunikujemy ze swiatem zewnetrznym za pomoca naszych zmyslow. A te nieuzbrojone umozliwiaja nam komunikacje z otoczeniem na poziomie tego co okreslasz mianem funkcji. Z tego wzgledu Twoj model jest tak bardzo prymitywny i konserwatywny pomijajac juz kwestie braku precyzji. ... > Inaczej mówiąc, dla funkcjonowania świadomości nie jest potrzebna wiedza o > procesach, które składają się na aktywność funkcji. Dla jej funkcjonowania wiedza nie jest potrzebana. Potrzebne sa procesy. Wiedza jest nam potrzebna do tego by zrozumiec funkcjonalnosc tychze procesow i umiec je poprawnie klasyfikowac. > Powiem więcej, wydaje mi > się, że jedną z funkcji świadomości jest taka kompilacja danych wyjściowych Szkoda ze gdy mowisz wecej to Ci sie tylko wydaje ... > dostatecznie wielu różnych procesów, aby usunąć związek przeczynowo-skutkowy > między procesami a funkcjami świadomości. Podejrzewam, że wszystkie funkcje > świadomości są tak zaimplementowane, aby mogły używać stale zmieniającego się > zestawu procesów, a mimo to działać w sposób niezakłócony. Obawiam sie ze piszesz jak zwykle poezje. Ja podejrzewam ze bardziej wlasciwym bylby opis w ktorym na swiadomosc skladaly by sie procesy, a funcje swiadomosci bylyby jedynie miejako ich ubocznym skutkiem. Jednak na tyle istotnym by uznac przez nas zespol takich procesow za swiadomosc. To nie funkcjonalnosc jest swiadoma, lecz jej fizyczna przyczyna. Funkcjonalonosc w ostatecznym rachunku sprowadza sie do ciagu bitow, ktorego znaczenie sobie dorabiamy wedle jakiejs umowy. To co piszesz o zmieniajacym sie zestawie procesow to dla mnie jest swiadectwem prymitywizmu postrzegania procesow jako cegielek ponad ktorymi rozciaga sie jakas koncowa/docelowa funkcjonalnosc. Ja bym opisal to zupelnie inaczej: zmienny zestaw czastkowych procesow integruje sie w pewien bardziej zlozony proces ktory owocuje okreslona funkcjonalnoscia. Dzieki temu nie tracimy z pola widzenia przyczyn tej funkcjonalnosci. Zadna funkcjonalonosc nie istnieje bez przyczyny. A im bardziej zlozona funkcjonalnosc tym szersze jest pole mozliowych przyczyn/procesow stojacych za owa funkcjonalnoscia. > > Gdyby to bylo mozliwe juz samo wyodrebnienie w modelu > > procesow nadrzednych i podrzednych byloby pewna funkcjonalnoscia > > sama w sobie. > > Ja to sobie na wlasny uzytek nazywam wewnetrzna funkcjonalnoscia > > badanego systemu. > > Wedlug mnie poszukiwanie swiadomosci mozna prowadzic > > skutecznie gdy sie skupimy na zbadaniu i opisaniu > > tej wewnetrznej funkcjonalnosci. > > Wg mnie oddalimy się w ten sposób od świadomości w taki sam sposób, jak > genetyk > oddala się od zrozumienia adaptacji organizmu, kiedy wgłębia się w > zrozumienie > przemian chemicznych inicjowanych przez jakiś wycinek DNA, zamiast zagłębić > się > w analizę różnic międzyosobniczych i międzygatunkowych w tym wycinku DNA i > wynikających z tych różnic odmiennych zachowań seksualnych czy różnic w > skuteczności działania układu odpornościowego. A dla mnie jest zupelnie odwrotnie. A to z tego prostego powodu ze opis za pomoca funkcji jest opisem zbudowanym z zyczen. Zawsze istnieje ryzyko - dopoki nie uwolnimy sie od wbudowanego w nasze umysly prymitywizmu - ze zapomnimy o jakims niezwykle istotnym zyczeniu/funkcji. Gdy poslugujemy sie w opisie procesami wtedy nawet gdy nie zauwazymy w nich czegos szczegolnego i nie nazwiemy tego funkcjonalnoscia zawsze istnieje szansa ze zauwazymy to pozniej, poniewaz dysponujemy gotowym przepisem na realizacje funkcji nam znanych i tych jeszcze nie dostrzezonych. > Dla mnie świadomością są przede > wszystkich te funkcje, które w pewien bliski sobie sposób, polegający na A ja nie jestem pewien czy aby nie jestes w bledzie i czegos niezwykle istotnego nie pominales w tym swoim zestawie zyczen. ... > > wracamy z powrotem do testu Turinga, czyli > > antropocentrycznym badaniu funkcjonalnosci zewnetrznej > > Ewolucjonizm jest jednym z fundamentów paradygmatu nauk przyrodniczych, > natomiast test Turinga jest czymś archaicznym, do czego nie ma powrotu, chyba > że w SF. Psychologia ewolucyjna, na wzór etologii, umieszcza człowieka jako > obiekt badań zoologów na tym samym poziomie „obiektowości” na jakim > są badane > inne gatunki zwierząt. Badanie adaptacji zwierząt wolne jest antropocentryzmu, > który jest nieunikniony, gdy badamy procesy mózgowe pacjenta. Ale badanie adaptacji bez wnikania w ISTOTE procesow mozgowych stojacych za owa adaptacja jest wlasnie forma owego archaicznego i prymitywnego testu Turinga. Odpowiedz Link Zgłoś
dokowski Relacja podmiot-podmiot jest relacją między ... 12.12.05, 15:58 Gość portalu: p. napisał(a): > my NIGDY nie komunikujemy sie z cudza swiadomoscia. > Bo my sie komunikujemy ze swiatem zewnetrznym za pomoca naszych > zmyslow ... świadomościami. Wyobraź sobie, że słuchasz muzyki i jakiś hałas ci przeszkadza, więc pogłaśniasz. Relacja jaka zachodzi pomiędzy tobą a źródłem hałasu jest zupełnie inna, jeśli źródłem hałasu jest np. padający deszcz, a inna gdy jest nim osoba ci bliska, np. mąż włączył golarkę lub żona suszarkę do włosów. W pierwszym przypadku możesz pogłośnić i odczuć jakąś irytację, że akurat pada, kiedy słuchasz. W drugiej sytuacji pogłaśniając sprzęt przekazujesz komunikat, że żona ci przeszkadza i nie powinna hałasować gdy słuchasz muzyki, przekazujesz jej komunikat, że muzyka jest dla ciebie ważniejsza niż ona, ponieważ wolisz bez słowa dać jej do zrozumienia, że ci przeszkadza niż uczciwie, otwarcie jej o tym powiedzieć. Ona ten komunikat odbiera i miną lub mową ciała okazuje ci, że poczuła się urażona takim przedmiotowym traktowaniem, a ty to widzisz i dobrze rozumiesz, że zachowałeś się po chamsku. Oczywiście nie twierdzę, że wszyscy za każdym razem uświadamiają sobie tę różnicę między relacją podmiot-przedmiot a relacją podmiot-podmiot, jednak ta różnica istnieje obiektywnie i czasem komunikujące się pary ludzi uświadamiają sobie, że fizycznie nie jest możliwe świadome traktowanie osoby świadomej tak, jakby nie była świadoma. Różnice tę widać też z zewnątrz. Komunikacja między świadomościami jest nie tylko subiektywnie ale też obiektywnie inna niż zwykłe postrzeganie przedmiotów za pomocą zmysłów. > Z tego wzgledu Twoj model jest tak bardzo prymitywny i konserwatywny > pomijajac juz kwestie braku precyzji. W świetle tego, że podałem aksjomatyczną definicję świadomości (zgadzam się, że prymitywną, to celowe, nie ma miejsca na takim forum na coś więcej) zarzut braku precyzji jest śmieszny, ujawnia tylko to, że nie skupiłeś się i nie zrozumiałeś. Spróbuj wskazać ten brak precyzji. > Potrzebne sa procesy. To oczywiste, tak jak potrzebne są reakcje chemiczne. > Wiedza jest nam potrzebna do tego by zrozumiec funkcjonalnosc > tychze procesow i umiec je poprawnie klasyfikowac. Procesy nie mają funkcjonalności, tak jak reakcje chemiczne w mózgu. Funkcjonalność mają tylko organizmy żywe, narzędzia przez nie wytworzone i to co Dawkins nazywa fenotypem rozszerzonym. > Obawiam sie ze piszesz jak zwykle poezje. Widziałeś kiedyś definicję poprzez aksjomaty? Twoje poetyckie uwagi dowodzą tego, że po prostu nie zrozumiałeś mojego pierwszego postu nawet na najbardziej ogólnym poziomie. > Ja podejrzewam ze bardziej wlasciwym bylby opis w ktorym na swiadomosc > skladaly by sie procesy, a funcje swiadomosci bylyby jedynie miejako > ich ubocznym skutkiem. To co piszesz jest sprzeczne z paradygmatem naukowości. Ewolucjonizm jest fundamentem nauk przyrodniczych. Funkcje nie mogą być traktowane jako efekt uboczny procesów. W ten sposób możesz polemizować z humanistami, a nie z przyrodnikami. > Funkcjonalonosc w ostatecznym rachunku sprowadza sie do ciagu bitow Bzdura. Funkcjonalność ma wartość jako adaptacja. Ciągiem bitów jest DNA. Tak jak różne ciągi bitów - różne zupełnie sekwencje DNA - mogą kodować to samo białko, a różne białka mogą katalizować te same reakcje chemiczne, a różne reakcje chemiczne mogą dawać te same efekty fizyczne, np. produkcję energii w mięśniu, tak samo różne ciągi bitów i różne procesy mogą się składać na identyczne funkcje (świadomości). Nawet z punktu widzenia prymitywnej teorii mnogości widać, że atrybuty świadomości są atrybutami funkcji, a na poziomie procesów są tylko klasami abstrakcji ze względu na relację skutkowania tą samą funkcją. Chcąc badać świadomość należy więc badać funkcje a nie procesy. > ktorego znaczenie sobie dorabiamy wedle jakiejs umowy. Nie ma żadnej umowy, jest zwyczajna zwierzęca adaptacja. > nie tracimy z pola widzenia przyczyn tej funkcjonalnosci. Przyczyna funkcjonalności jest zawsze ta sama – organizmy używające tych funkcji w przeszłości lepiej wykorzystywały zasoby niż organizmy używające funkcji konkurencyjnych > Gdy poslugujemy sie w opisie procesami wtedy nawet gdy nie zauwazymy > w nich czegos szczegolnego i nie nazwiemy tego funkcjonalnoscia > zawsze istnieje szansa ze zauwazymy to pozniej Nie ma na to żadnych szans. Bez znajomości historii, zachowania pokrewnych gatunków i wykopalisk paleontologów nie można zrozumieć, na czym polega funkcjonalność. Opis procesów jest najmniej ważny, gdyż prawie całą funkcjonalność wyjaśnić można dokładnie mechanizmami darwinowskiej selekcji. Tylko bardzo nieliczne funkcje są ubocznym efektem działających procesów – efektem który (jeszcze) nie stał się obiektem darwinowskiej selekcji. Tylko takie „funkcje” mogą mieć „znaczenie, które sobie dorabiamy wedle jakiejś umowy”. Ty zdaje się wierzysz, że wszystkie funkcje mają taki charakter, co wskazuje, że jesteś kreacjonistą, że wierzysz w to, że Ktoś stworzył procesy, aby sobie chodziły i Go bawiły, i że tak stworzona świadomość wykorzystała te procesy do swoich celów jako funkcje. Powinieneś więc wiedzieć, że między kreacjonistą a naukowcem nie może być porozumienia, bo naukowiec zawsze powie, że jeśli kiedyś powstanie jakiś świadomy komputer, to będzie on tylko narzędziem służącym do rozmnażania genów jego budowniczych. Cokolwiek ponad to jest SF. Odpowiedz Link Zgłoś
dokowski Nie tylko je nazwałem, ale opisałem konkretną ... 02.12.05, 12:04 stefan4 napisał: > Nic z tego nie rozumiem. Rozdzielenie, o jakim piszesz, to wyłącznie sprawa > terminologii. Coś tam nazywasz ,,funkcjami świadomomymi'' ... funkcjonalność i sposób działania algorytmów. > Np. Polskie Koleje Państwowe rozdziel na przejazdy pasażerskie (świadome) i > towarowe (nieświadome). Otrzymasz w ten sposób system transportowy obdarzony > ,,świadomością wg Dokowskiego''. Takich algorytmów nie mają funkcje w systemie PKP, choćby np. możliwość swobodnego korzystania przez pasaerów z przewozów towarowych. Zresztą Twój kontrprzykład nie jest poglądowy, bo przecież pasażerowie są świadomi. > Proszę Cię, używaj ostrożniej wyrażeń mających ustalone znaczenie, takich jak > ,,siła'', ,,energia'', ,,zdarzenie'', ,,algorytm'' Używam ich bardzo ostrożnie, aby nikt mnie źle nie zrozumiał. > Inaczej będzie trudno się dogadać. Szkoda, że nie napisałeś, czego nie rozumiesz, bo nie wierzę Ci, że niczego. Być może jednak użyłem gdzieś nieostrożnie jakiegoś terminu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: twoja_stara Re: Myśl a "teoria ewolucji" IP: *.nyc.res.rr.com 02.12.05, 03:45 Tak jest przedmiotem badan naukowych. Zajmuja sie tym dzialy nauk realnych od psychologi, neurologii do cybernetyki. Dziwne ze uzytkownik sieci nie zdaje sobie sprawy z tego, ze pierwsze modele wspolczesnych komputerow powstaly na podstawie badan nad procesami umyslowymi dzieci. Mysl jest produktem aktywnosci kory mozgowej i swiadczy o sile umyslu. Umysl robi to co robi mozg. Centralny uklad nerwowy podlega ewolucji tak jak wszystko w tym wszechswiecie. Wiec : Tak. Mysl rowniez polega ewlucji, zarowno na poziomie jednostki jak i na poziomie calego gatunku. Odpowiedz Link Zgłoś
dokowski Czy to psychotronika? 02.12.05, 12:48 Gość portalu: twoja_stara napisał(a): > Mysl jest produktem aktywnosci kory mozgowej i swiadczy o sile umyslu. Co to za pojęcie "siła umysłu"? Czy ma to coś wspólnego z psychokinezą? Odpowiedz Link Zgłoś
p.s.j Re: Myśl a "teoria ewolucji" 02.12.05, 19:10 Myśl nie podlega (wg klasycznego darwinizmu) ewolucji, ale swego rodzaju "ewolucją" pewnych idei, myśli - zajmuje się Dawkinsa teoria memów. Odpowiedz Link Zgłoś
dokowski Trzeba pamiętać, że jest to tylko hipoteza 05.12.05, 11:20 p.s.j napisał: > "ewolucją" pewnych idei, myśli - zajmuje się Dawkinsa teoria memów. W dodatku hipoteza ta łamie brzytwę Okhama, gdyż sukcesy memów można dobrze wyjaśnić np. przy użyciu klasycznego darwinowskiego doboru płciowego, a z tego co czytałem nie ma dowodów na istnienie takich memów, które rozmnażałyby się kosztem genów "niosących" te memy. Warto pamiętać, że kiedy Dawkins formułował tę hipotezę, nie istniała jeszcze psychologia ewolucyjna jako odrębna nauka, a zresztą Dawkins najwyraźniej nie doceniał znaczenia doboru płciowego. Odpowiedz Link Zgłoś