hugo_w2
17.11.05, 08:49
Z internetem jest trochę jak z radiem. Zasadniczo fale (przy założeniu
odpowiedniej mocy) są dostępne wszędzie, choć każdy rząd może nałożyć
dodatkowy filtr utrudniający dopływ danej fali do odbiorników krajowych.
Coś to nam przypomina. Naturalnie Radio Wolną Europę, audycje docierające do
Polski, choć zagłuszane.
Konferencja w sprawie amerykańskiej kontroli nad internetem zakończyła się
pozostawieniem spraw bez zmiany, czyli pod kontrolą amerykańskiej korporacji
ICANN (Internetowa Korporacja ds. Nadawanych Nazw i Numerów) z siedzibą w
Kalifornii i podlegającej Departamentowi Handlu USA.
Sekretarz generalny ONZ Kofi Annan rozpoczął drugą rundę tej konferencji od
uznania racjonalności tego postanowienia, które natychmiast chciano
storpedować. Istnieje na świecie wiele państw zainteresowanych własną
kontrolą nad internetem, ale pod pozorem wolności informacji czyniono
starania, aby podporządkować internet właśnie Narodom Zjednoczonym. Wielu
polityków doskonale orientuje się, że ONZ jest łatwy do manipulowania i pod
jego płaszczykiem dokonują się niegodne antydemokratyczne praktyki, podczas
gdy Stany Zjednoczone nie podlegają tego typu naciskom.
Kofi Annan po wielu latach zdaje się rozumieć wreszcie, że autorytet swój i
całej instytucji utrzyma, jeśli będzie blisko się trzymał Stanów
Zjednoczonych; w przeciwnym razie wszyscy będą traktować ONZ jak dotychczas -
jako bezsilną organizację do dowolnego manewrowania, a jej szefa - jako
postać bez znaczenia we wszystkich wewnętrznych układach. Oświadczył więc
wprost, że Narody Zjednoczone nie są "właściwą instytucją dla tego rodzaju
internetowego rządu". Uciął więc natychmiast wszelkie próby przechwycenia
kontroli nad internetem.
Dzisiaj internet jest najbardziej rozpowszechnioną, najswobodniejszą formą
komunikacji. Autorytarne rządy chciałyby ukrócić wolny dostęp swych obywateli
do obiegu światowej informacji. Próbują zakładać lokalne filtry, ale - jak
dawniej z zagłuszaniem radiowym - przy dobrym sprzęcie i dostatecznych
umiejętnościach, łatwo tę przeszkodę ominąć. Dopóki więc techniczną kontrolę
nad internetem sprawują Stany Zjednoczone, dopóty panuje w nim ogromna
wolność. Niekiedy ze szkodą dla ludzi: wszelkiego rodzaju zboczeńcy, oszuści
i dewianci, a także przestępcy i terroryści korzystają z tego źródła, ale jak
zawsze z wolnością słowa: wszelkiego rodzaju regulacje i ograniczenia są
gorsze i bardziej szkodliwe.
Mamy jeszcze w świeżej pamięci zasługi Wolnej Europy dla obalenia komunizmu.
Dziś rolę radia przejął internet, zaś nadal nie brakuje represyjnych reżimów
na świecie, które najbardziej obawiają się swobodnej wymiany idei. Niech
krążą więc, a mocniej przyczynią się do rozwoju demokracji w świecie niż
wojny, armie, rządy i politycy.
Quelle PDN-NY CK