Dodaj do ulubionych

Elektrograwitacja!

IP: *.if.pwr.wroc.pl 29.10.02, 11:49
Może ktoś łaskawie wytłumaczy mi o co chodzi?! Oficjalna nauka milczy, albo
nieśmało przebakuje cos o energiach unifikacji w przedziale... wielkiego
wybuchu. Ja widziałem efekt na własne oczy i nie wiem co o tym myśleć?
Zresztą nie tylko ja to widziałem, ale jak juz zobaczyłem to predzej do kosza
wyrzuce wszystkie podreczniki fizyki niz bedę na siłe wietrzył kuglarska
sztuczke, tak wiec mądzry panowie lub panie przedstawcie zjawisko żetelnie
lub zdemeskujecie hohsztaplera do końca!!!!!!!!!
Obserwuj wątek
    • Gość: wali7 Re: Elektrograwitacja! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.10.02, 09:05
      Witaj,
      podaj więcej danych na ten temat.
      Co do unifikacji grawitacji z resztą oddziaływań, to fizyka przewiduje taki proces, ale przy ekstremalnie wysokich energiach. Nikt tego jeszcze nie widział, a jeśli to zjawisko naprawdę zachodzi, to zapewne nieprędko zobaczy.
      Ale z Twojego listu wynika, że chodzi o coś innego - napisz.
      Pozdrawiam
      • serwal Re: Jest tylko jedno oddziaływanie. 31.10.02, 12:23
        To, że uważamy za oczywiste istnienie oddziaływania magnetycznego,
        elektrycznego i grawitacyjnego jest jedynie efektem naszego przyzwyczajenia i
        naszej wygody w pojmowaniu/rozumieniu wszechświata. Oddziaływanie jest tylko
        jedno, a co go generuje to inna sprawa. Problemem staje się napisanie jednego
        wzoru na oddziaływanie. Wygląda na to, że bez tego co zwiemy grawitacją nie
        istnieją oddziaływania magnetyczne i elektryczne. Poza tym uważam, że bez tejże
        grawitacji nie ma przestrzeni - no bo jak określić jakikolwiek kierunek bez
        możliwości odniesienia do czegoś innego. Innymi słowy tam we wszechświecie,
        gdzie zawędrowała materia w postaci gazów, meteorów, pyłu, wielkich galaktyk,
        kwazarów, czarnych dziur - to tamże mamy do czynienia z grawitacją. Dalej,
        gdzie nie ma materii, gdzie nie istnieje nawet światło (jest ono wszak też
        korpuskułą), to nie ma tam nic: ani przestrzeni, ani grawitacji (bo nie ma
        obiektów, które by ją generowały). Na potwierdzenie tej teorii przytoczę
        przykład naszego słońca mogącego tak zakrzywić bieg światła, że widzimy gwiazdy
        znjdujące się za nim. Zatem obiekt niebieski może wpływać na przestrzeń tak, że
        światło biegnie krzywoliniowo. Poza tym, gdybyśmy jakimś cudem mogli chodzić po
        gwieździe neutronowej, to najprawdopodobniej moglibyśmy siebie zobaczyć od
        tyłu, bo część światła odbita od naszych pleców biegłaby krzywoliniowo nad
        powierzchnią gwiazdy neutronowej tak, że dotarłoby ono do naszych oczu. Zatem
        problem generalnie tkwi w tym, że trzeba wymyślić takie doświadczenie w którym
        nie będziemy już w stanie rozróżnić oddziaływań do których przywykliśmy albo
        wykazać jednoczesne istnienie znanych nam trzech oddziaływań.
        • Gość: turbina Re: Jest tylko jedno oddziaływanie. IP: 156.17.68.* 31.10.02, 16:30
          serwal napisał:

          > To, że uważamy za oczywiste istnienie oddziaływania magnetycznego,
          > elektrycznego i grawitacyjnego jest jedynie efektem naszego przyzwyczajenia i
          > naszej wygody w pojmowaniu/rozumieniu wszechświata. Oddziaływanie jest tylko
          > jedno, a co go generuje to inna sprawa. Problemem staje się napisanie jednego
          > wzoru na oddziaływanie. Wygląda na to, że bez tego co zwiemy grawitacją nie
          > istnieją oddziaływania magnetyczne i elektryczne. Poza tym uważam, że bez
          tejże
          >
          > grawitacji nie ma przestrzeni - no bo jak określić jakikolwiek kierunek bez
          > możliwości odniesienia do czegoś innego.Innymi słowy tam we wszechświecie,
          > gdzie zawędrowała materia w postaci gazów, meteorów, pyłu, wielkich galaktyk,
          > kwazarów, czarnych dziur - to tamże mamy do czynienia z grawitacją. Dalej,
          > gdzie nie ma materii, gdzie nie istnieje nawet światło (jest ono wszak też
          > korpuskułą), to nie ma tam nic: ani przestrzeni, ani grawitacji (bo nie ma
          > obiektów, które by ją generowały). Na potwierdzenie tej teorii przytoczę
          > przykład naszego słońca mogącego tak zakrzywić bieg światła, że widzimy
          gwiazdy
          >
          > znjdujące się za nim. Zatem obiekt niebieski może wpływać na przestrzeń tak,
          że
          >
          > światło biegnie krzywoliniowo. Poza tym, gdybyśmy jakimś cudem mogli chodzić
          po
          >
          > gwieździe neutronowej, to najprawdopodobniej moglibyśmy siebie zobaczyć od
          > tyłu, bo część światła odbita od naszych pleców biegłaby krzywoliniowo nad
          > powierzchnią gwiazdy neutronowej tak, że dotarłoby ono do naszych oczu. Zatem
          > problem generalnie tkwi w tym, że trzeba wymyślić takie doświadczenie w
          którym
          > nie będziemy już w stanie rozróżnić oddziaływań do których przywykliśmy albo
          > wykazać jednoczesne istnienie znanych nam trzech oddziaływań.
          co do konieczności istniena przestrzeni tylko tam gdzie jest grawitacja to
          raczej mamy odmienne zdania. Grawitacja w przestrzeni to wtórny efekt
          spontanicznego kreowania sie cząstek elementarnych. Ich obecność jest przyczyna
          występowania grawitacji(wszak nie są niewzkie) ale nie potrzebna im do tego
          grawitacja. moim zdaniem to przestrzen jest tam gzdie może rozchodzic sie
          oddziaływanie i materia, a dokładnie to "drgania" superstrun.
          W moim odczuciu to problem tkwi raczej w niedopasowaniu obserwabli do teorii,
          albo braku żetelnego, naukowego przybliżenia efektu szerszej publiczności,
          przez kompetentnych zanwców przedmitu.
          • serwal Re: Jest tylko jedno oddziaływanie. 01.11.02, 17:47
            Gość portalu: turbina napisał(a):

            > co do konieczności istniena przestrzeni tylko tam gdzie jest grawitacja to
            > raczej mamy odmienne zdania. Grawitacja w przestrzeni to wtórny efekt
            > spontanicznego kreowania sie cząstek elementarnych. Ich obecność jest
            przyczyna
            >
            > występowania grawitacji(wszak nie są niewzkie) ale nie potrzebna im do tego
            > grawitacja. moim zdaniem to przestrzen jest tam gzdie może rozchodzic sie
            > oddziaływanie i materia, a dokładnie to "drgania" superstrun.

            Nie zupelnie o to mi chodzilo. Materia generuje grawitacje i dopiero potem
            mówimy o przestrzeni, czyli kolejnosc dla mnie jest taka: materia, grawitacja,
            przestrzen. Mozna tez spojrzec na problem tak: grawitacja ksztaltuje przestrzen
            (vide zakrzywianie przestrzeni przez masywne obiekty jak czarne dziury,
            gwiazdy). No, a skoro ksztaltuje przestrzen, a przestrzen to po prostu wymiary
            (dlugosc, szerokosc, wysokosc), to takze ksztaltuje jeszcze inny wymiar jakim
            jest czas. Zatem dochodzimy w naszym rozwazaniu do teorii pola. Albo moze
            lepiej mówic: czasoprzestrzeni. Jesli grawitacja moze zarzadzac
            czasoprzestrzenia, to trzeba zbudowac maszyne, która bedzie generowac
            grawitacje na nasze zyczenie. Tyle, ze to raczej bedzie antygrawitacja.

            > W moim odczuciu to problem tkwi raczej w niedopasowaniu obserwabli do teorii,
            > albo braku żetelnego, naukowego przybliżenia efektu szerszej publiczności,
            > przez kompetentnych zanwców przedmitu.

            Mysle, ze wciaz wszyscy jestesmy ograniczeni w jakis sposób dotychczasowymi
            pogladami na przestrzen i czas. Wciaz wszystkim nam trudno pojac
            czterowymiarowosc naszego wszechswiata. Problem tego pojmowania przybliza chyba
            najlepiej bajka o kuli, ktora chciala odwiedzic swego kolege kwadrata. Kwadrat
            zyjacy w swiecie dwuwymiarowym zupelnie nie pojmuje istnienia trzeciego
            wymiaru. Gdy kula prubuje wkroczyc w jego swiat (jest nim plaszczyzna), to
            kwadrat dostrzega jedynie kolo zmieniajace wciaz swa srednice. Podobnie i my.
            Potrafimy jedynie dostrzec, ze rodzimy sie, zyjemy i umieramy (rózne srednice
            kuli). Nie widzimy zas calej perspektywy naszego zycia (nie postrzeganie przez
            kwadrat sfery kuli).
      • Gość: Turbina Re: Elektrograwitacja! IP: 156.17.68.* 31.10.02, 16:11
        witam
        Nie potrafię powiedziec nic ponad to że widziałem jak przedmiot w postaci
        drewnianej ramki oplecionej aluminiową folia, bedąc na uwięzi unosił sie
        swobodnie choć dość chaotycznie w przestrzeni. nie było pod nim zadnych
        podejrzanych elektrod elektomagnesów i innych tego typu dodatków(niedawny
        festiwal wyalazców w "Agorze" we Wrocławiu). Sam chciałbym wiedzec jak to
        możliwe? Inna sprawa że w bodajze ostatnim numerze "Świata Nauki" coś chlapneli
        o "ruskim" eksperymecie z początku lat 90-tych, dotyczącym pola grawi-
        megnetycznego i jego badań podejmowanych przez Boeniga, gdzie indziej jakies
        szczątkowe informacje o odkryciach z początku lat 30-tych, na podobny temat.
        jednym słowem nitk nic nie wie i cicho sza.
      • Gość: turbina Re: Elektrograwitacja! IP: 156.17.68.* 31.10.02, 16:13
        witam
        Nie potrafię powiedziec nic ponad to że widziałem jak przedmiot w postaci
        drewnianej ramki oplecionej aluminiową folia, bedąc na uwięzi unosił sie
        swobodnie choć dość chaotycznie w przestrzeni. nie było pod nim zadnych
        podejrzanych elektrod elektomagnesów i innych tego typu dodatków(niedawny
        festiwal wyalazców w "Agorze" we Wrocławiu). Sam chciałbym wiedzec jak to
        możliwe? Inna sprawa że w bodajze ostatnim numerze "Świata Nauki" coś chlapneli
        o "ruskim" eksperymecie z początku lat 90-tych, dotyczącym pola grawi-
        megnetycznego i jego badań podejmowanych przez Boeniga, gdzie indziej jakies
        szczątkowe informacje o odkryciach z początku lat 30-tych, na podobny temat.
        jednym słowem nitk nic nie wie i cicho sza.
        • serwal Re: Elektrograwitacja! 01.11.02, 17:54
          Jest pewne urzadzenie zwane "Dzwonem", którego zasda dzialania odpowiedzialaby
          nam na wiele pytan dotyczacych oddzialywan. Poza tym na uniwersytecie w Tampere
          (Finlandia) przeprowadzono kiedys eksperyment o podobnym efekcie jaki dawac
          mial "Dzwon". O tymze doswiadczeniu pisano w jednym z tegorocznych dodatków
          do "Gazety Wyborczej" - "Duzy Format". Jednak naukowcy z Tampere bali sie uzyc
          slowa "antygrawitacja" i mowili raczej o "ekranowaniu grawitacji".
          • Gość: turbina Re: Elektrograwitacja! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.11.02, 01:14
            I o to chodzi własciwie to tak na poczatku troche bałem się wyskoczyc z tym
            dzwonem ale jak już zostało to powiedziane to chce wiedziec o co tu chodzi, czy
            to jakas szara strefa fizyki? Czu to też jest cos czym warto zaprzatac swój
            fizyczny umysł, czy to temat na sezon ogórkowy???
            • serwal Re: Elektrograwitacja! 03.11.02, 11:35
              Najpewniej bedziemy musieli poczekac, az ktos madry i z dostepem do duzych
              pieniedzy wykona doswiadczenie przekonywujace wszystkich, ze jest tylko jedno
              oddzialywanie. Bedziemy musieli chyba dosc dlugo czekac. A tak nawiasem mówiac,
              to nikt przez cale lata nie sprawdzal czy swiatlo ma zmienna czy tez stala
              predkosc w zaleznosci od poruszania sie obserwatora. Mozna to bylo latwo
              zmierzyc - zmierzyc predkosc swiatla w momencie, gdy Ziemia (w swym ruchu
              obiegowym wokól Slonca) przybliza sie do jakiejs innej gwiazdy (np. na wiosne)
              oraz gdy Ziemia sie od niej oddala (np. na jesieni). No i wyszloby, ze predkosc
              swiatla jest taka sama w obu przypadkach. Jednak wszyscy milczaco zakladali, iz
              swiatlo musi zachowywac sie jak kazda fala. Dopiero trzeba bylo Teorii
              Wzglednosci, aby te sprawe raz na zawsze wyjasnic.
              Poza tym skoro naukowcy umieja juz fotografowac zmiane orbity przez elektron
              (choc samego elektronu nie widac - zgodnie z zasada nieoznaczonosci) to
              nadzieja na wykonanie stosownego doswiadczenia z oddzialywaniami jest znaczna.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka