Dodaj do ulubionych

Co się dzieje wokół Plutona

04.01.06, 19:14
Może znowu ruscy tam coś namieszali ?!!!
Obserwuj wątek
    • fan.darwin Re: Co się dzieje wokół Plutona 04.01.06, 19:22
      na szczeście nie. W zeszłym roku można było zapisać swoje dane na dysku który
      sonda zabiera na pokładzie i dostać na to certyfikat. Niby nic ale za friko.
      Mam nadzieję że sonda wystartuje i doleci. Szkoda, że potrwa to 10 lat
      • katolik_polski1 KAZDY WIDZIAL NA ZDJECIU GALAKTYKE SPIRALNA 04.01.06, 19:38
        Otoz nasza galaktyka jest takze spiralna.
        Nasz Uklad Sloneczny znajduje sie jednak na samym zadupiu.
        Dalekie porownanie do pozycji Plutona w naszym ukladzie.
        Zeby Slonce z planetami w tym Ziemia okrazylo jadro galaktyki,
        potrzebuje 250 miliardow lat.
        Niepamietam ziemskich czy swietlnych.
        • Gość: Flop Re: KAZDY WIDZIAL NA ZDJECIU GALAKTYKE SPIRALNA IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.01.06, 19:56
          katolik_polski1 napisał:

          > Otoz nasza galaktyka jest takze spiralna.
          > Nasz Uklad Sloneczny znajduje sie jednak na samym zadupiu.
          > Dalekie porownanie do pozycji Plutona w naszym ukladzie.
          > Zeby Slonce z planetami w tym Ziemia okrazylo jadro galaktyki,
          > potrzebuje 250 miliardow lat.

          150 milionów lat :)

          > Niepamietam ziemskich czy swietlnych.

          Nie nie pamietasz, tylko nie wiesz :D lataświetlne to miara odległości w
          astronomii :)
          • Gość: xp Re: KAZDY WIDZIAL NA ZDJECIU GALAKTYKE SPIRALNA IP: *.swan.ac.uk 04.01.06, 21:11
            Tym niemniej to straszne zadupie (nasze polozenie),
            ale innego nie znamy.

            Policzylem, ze probnik bedzie lecial
            w okolicy Ziemi/Ksiezyca z predkoscia
            okolo 11.7km/s, czyli troche wieksza
            niz predkosc ucieczki.
            • Gość: Flop Re: KAZDY WIDZIAL NA ZDJECIU GALAKTYKE SPIRALNA IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.01.06, 21:24
              > Tym niemniej to straszne zadupie (nasze polozenie),
              > ale innego nie znamy.

              Zgoda, że zadupie, ale w centrum Galaktyki jest wiekszy ruch, i wieksze ryzyko,
              ze życie nie powstanie, a jeżeli powstanie, to szybko... po głowie dostanie :P
              • katolik_polski1 Re: KAZDY WIDZIAL NA ZDJECIU GALAKTYKE SPIRALNA 04.01.06, 21:42
                Ogladalem wlasnie zdjecia Hubbla naszej "siostry "Andromedy.
                Widac ,jestes bardziej zaawansowany w temacie,byc moze
                zawodowo,jak myslisz ile musiala by leciec sonda na druga strone
                galaktyki ? Mysle po peryferiach.
                Na razie to zrobilismy jako ludzkosc skok do Garwolina,
                galaktycznie myslac.
                Intergalaktycznie pierwszy krok ???
                • Gość: Flop Re: KAZDY WIDZIAL NA ZDJECIU GALAKTYKE SPIRALNA IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.01.06, 22:21
                  katolik_polski1 napisał:

                  > Ogladalem wlasnie zdjecia Hubbla naszej "siostry "Andromedy.
                  > Widac ,jestes bardziej zaawansowany w temacie,byc moze
                  > zawodowo,jak myslisz ile musiala by leciec sonda na druga strone
                  > galaktyki ? Mysle po peryferiach.

                  Lot po peryferiach? O rany! To jest kilkadziesiąt tysięcy lat świetlnych, tak
                  bez sprawdzania dokładnie ze 70... Z obecnymi prędkościami to daje mnóstwo
                  milionów lat :) trzeba by przeprowadzić skomplikowany rachunek, ale dla
                  porównania, gdyby nawet taka sonda poruszała się z 1/10 prędkości światła, to
                  już masz tych 700 000 lat. I to wszystko po najkrótszej linii, a jeśli chcesz
                  ominąć centrum Galaktyki... To są miliony, miliony lat. Na razie poza naszym
                  zasięgiem.

                  > Na razie to zrobilismy jako ludzkosc skok do Garwolina,
                  > galaktycznie myslac. Intergalaktycznie pierwszy krok ???

                  W skali - to nawet nie do Garwolina. Ot, wyskoczyliśmy do osiedlowego sklepiku
                  po piwo :)
                  Ale i tak jest fajnie.
                  • katolik_polski1 Re: KAZDY WIDZIAL NA ZDJECIU GALAKTYKE SPIRALNA 04.01.06, 22:33
                    No to po piwku !
                  • madcio Pf 29.08.06, 14:38
                    > W skali - to nawet nie do Garwolina. Ot, wyskoczyliśmy do osiedlowego sklepiku
                    > po piwo :)

                    Ja bym to porównał do wysunięcia nosa poza drzwi swojego pokoju na 3 centymetry,
                    ale cóż... :>
            • Gość: FreakyMisfit Re: KAZDY WIDZIAL NA ZDJECIU GALAKTYKE SPIRALNA IP: *.dialog.net.pl / *.dialog.net.pl 05.01.06, 14:52
              To nie jest zadupie - Słońce krąży w (mniej więcej) 65% długości promienia Drogi Mlecznej. Więc to jest umiarkowana odległość. Zadupie byłoby powiedzmy na 95% procencie, czyli już na samym skraju galaktyki.
          • Gość: LaurenO Re: KAZDY WIDZIAL NA ZDJECIU GALAKTYKE SPIRALNA IP: *.compower.pl 05.01.06, 15:22
            Katolik_polski, jak to katolik. Pieprzy bez sensu, a sie nie zna na rzeczy.
        • Gość: kragg Re: KAZDY WIDZIAL NA ZDJECIU GALAKTYKE SPIRALNA IP: *.acn.waw.pl 05.01.06, 14:07
          > potrzebuje 250 miliardow lat.
          > Niepamietam ziemskich czy swietlnych.

          Ruskich, bracie, ruskich (roków :P )
    • Gość: ww [...] IP: *.garwolin.sdi.tpnet.pl 04.01.06, 19:52
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • Gość: r39 Re: Co się dzieje wokół Plutona IP: *.ifpan.edu.pl 04.01.06, 21:26
      Trochę to niepokojące, że

      "Dziś komputery pokładowe New Horizons nie do końca wiedzą jeszcze, co mają zbadać."

      Czyżby ociupinę już "wiedziały"? A po kiego?
      Od badania to jesteśmy my, homo sapiens. Komputery lepiej
      niech się zajmą tym, aby wszystko grało jak należy i odbyło
      się we właściwym czasie. Żeby ich "głowa nie rozbolała" jak
      przyjdzie co do czego.

      • katolik_polski1 Re: Co się dzieje wokół Plutona 04.01.06, 21:29
        Gość portalu: r39 napisał(a):

        > Trochę to niepokojące, że
        >
        > "Dziś komputery pokładowe New Horizons nie do końca wiedzą jeszcze, co mają
        zba
        > dać."
        >
        > Czyżby ociupinę już "wiedziały"? A po kiego?
        > Od badania to jesteśmy my, homo sapiens. Komputery lepiej
        > niech się zajmą tym, aby wszystko grało jak należy i odbyło
        > się we właściwym czasie. Żeby ich "głowa nie rozbolała" jak
        > przyjdzie co do czego.
        ++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++
        Zebysmy nie musieli walczyc ze zdziczalymi chipami.
    • Gość: mentor Cień Charona musnął Ziemię :// IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.06, 03:40
      Qrczę, cóż za wspaniała poezja! "Cień Charona musnął Ziemię"! Charon zasłonił
      na chwilkę bardzo, ale to bardzo słabą gwiazdę - czy można to nazwać rzucaniem
      cienia? Strasznie naciągana przenośnia :/

      To jednak najmniejszy problem z tym artykułem, który jest pełen bzdur. Ot,
      choćby takie zdania: "...niebawem Pluton i Charon przewędrują na swojej
      zwichrowanej orbicie z powrotem na płaszczyznę ekliptyki (po której krąży
      większość ciał w Układzie Słonecznym). Wówczas ich przejścia na tle gwiazd będą
      częstsze i będzie można pomierzyć je jeszcze dokładniej." Użycie wyrażenia "z
      powrotem" sugeruje, że Pluton kiedyś poruszał się w płaszczyźnie ekliptyki,
      potem ją opuścił, ale niedługo na nią powróci i będzie po niej krążyć. A prawda
      jest taka, że orbita Plutona jest nachylona do płaszczyzny ekliptyki pod pewnym
      kątem i planeta ta w swym ruchu okresowo ją przecina.

      Nie rozumiem też, dlaczego przebywanie w płaszczyźnie ekliptyki ma zwiększyć
      liczbę zakryć gwiazd przez Plutona. Liczba ta jest wtedy duża, gdy planeta
      porusza się na tle dużej liczby gwiazd. Największa gęstość gwiazd występuje w
      okolicach równika galaktycznego (leżącego wzdłuż pasa Drogi Mlecznej), który z
      ekliptyką nie ma nic wspólnego.

      Muszę z przykrością stwierdzić, że odkąd w GW przestał pisywać pan Piotr
      Cieśliński, poziom artykułów astronomicznych bardzo się obniżył. Czy poza nim w
      naszym kraju nie ma nikogo, kto zna się na kosmosie i umie pisać zajmująco?
      • wagadudu Re: Cień Charona musnął Ziemię :// 05.01.06, 08:44
        zgadzam się z przedmówcą...
        Poza tym co to za news z tymi dodatkowymi księzycami - pisano o tym juz jakieś
        2-3 miesiące temu...
        • jeroh Re: Cień Charona musnął Ziemię :// 06.01.06, 21:27
          wagadudu napisał:

          > zgadzam się z przedmówcą...

          A ja z niewielką częścią tego, co napisał, i to też tylko częściowo ;)

          > Poza tym co to za news z tymi dodatkowymi księzycami - pisano o tym juz
          jakieś
          > 2-3 miesiące temu...

          Też bym się cieszył, gdyby na takie ciekawe wieści ze świata nauki GW reagowała
          szybciej. Znowu się czuje, że nauka jest zaniedbywana :(
      • Gość: Gosc Re: Cień Charona musnął Ziemię :// IP: *.206.112.13.telsat.wroc.pl 05.01.06, 09:50
        Cześć,
        Trochę przesadzasz mam wyrażenie:
        " (...)Pluton i Charon przewędrują na swojej zwichrowanej orbicie z powrotem na
        płaszczyznę ekliptyki (...)" wcale nie musi sugerować, że Pluton poruszał się w
        płaszczyźnie ekliptyki, tak jak piszesz (rozumiem że na myśli masz cały ruch
        orbitalny tej planety, a nie tylko jego fragment), ale że ją już kiedyś
        przecinał.
        Sam napisałeś, że okresowo ją przecina, więc skoro to orbita eliptyczna, i
        nachylona do ekliptyki to planeta przecina ją dwa razy w ciągu okresu obiegu
        wokół Słońca.

        Nie potrzebnie podchodzisz emocjonalnie do tego artykułu .. :-)

        A teraz do rzeczy:

        Jeżeli Pluton wjedzie w płaszczyznę ekliptyki (czyli jego szerokość ekliptyczna
        zbliży się do zera), to ruch orbitalny Ziemi, która porusza się dokładnie w
        płaszczyźnie ekliptyki, będzie miał większy wpływ na pozorny ruch Plutona na
        tle gwiazd. Innymi słowy, tak jak Słońce podczas całego roku zmienia swoje
        położenie na tle gwiazd (poruszając się po ekliptyce), tak będzie też z
        Plutonem. (Tzn. tak jest cały czas, ale będzie to bardziej widoczne). Skoro w
        ciągu roku będzie widoczny na tle wielu gwiazd, to będzie więcej zakryć.
        Albo inaczej, aby to lepiej intuicyjnie wyjaśnić. Hipotetycznie zakładając, że
        Pluton znajdowałby się nad biegunem Ziemskim, to ruch orbitalny Ziemi (wokół
        Słońca) miałby niewielki wpływ na jego położenie na tle gwiazd z okolic
        bieguna. Było by widać niewielkie kątowe przesunięcia (przede wszystkim
        paralaksa heliocentryczna, odgrywała by tu rolę). W płaszczyźnie ekliptyki w
        rocznym ruchu pozornym Pluton omiata cały "rój" gwiazd :-) (Wybacz poetycką
        metaforę i porównanie gwiazd do roju pszczół ;-)

        Pozdrawiam serdecznie Sergiej
        • Gość: Gosc [dodatek] Re: Cień Charona musnął Ziemię :// IP: *.206.112.13.telsat.wroc.pl 05.01.06, 14:07
          Właściwie, to może nie położenie planety w płaszczyżnie ekliptyki spowoduje że
          będzie widoczna na tle większej ilości gwiazd, ale to że przecinając ekliptykę
          zbliży się w ten sposób do orbity Ziemi. Jak się zbliży to kąt paralaktyczny
          będzie większy. Przyrównanie do Słońca (w poprzednim poscie) ma być pewnym
          modelem w celu intuicyjnego zrozumienia. Pluton oczywiście jest planetą
          zewnętrzną więc nie będzie widoczny na tle wszystkich gwiazd w płaszczyżnie
          ekliptyki, ale będzie wykona ten słynny puls (ruch wsteczny), spowodowany
          ruchem obrotowym Ziemi wokół słońca. Ten puls (ruch wsteczny), będzie tym
          większy (kontowo oczywiście) i omiecie więcej gwiazd jeżeli Pluton będzie
          bliżej Ziemi, a właściwie orbity ziemskiej (paralaksa heliocentryczna). Bliżej
          orbity zaś będzie wtedy kiedy zbliży się do ekliptyki. Rzeczwiście w artykule
          może to nie jest zbyt trafnie ujęte, ale to tylko prasa, więc nadal uważam że
          nie ma co podchodzić do tego emocjonalnie, tym bardziej że zagadnienia nie są
          wcale takie łatwe :-)
          Pozdrawiam once again Sergiej
          • Gość: Rzepczak Re: Cień Charona musnął Ziemię :// IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.06, 13:22
            OK, Sergiej, dzięki za objaśnienia.
            A tak na marginesie: obrót to wokół własnej osi, zatem Ziemia Słońce obiega
            czyli wykonuje ruch obiegowy, a nie obrotowy. Natomiast konto to w banku, a
            pomiedzy dwiema płaszczyznami (czy liniami) jest KĄT.
            Pozdrowienia.
        • Gość: mentor Re: Cień Charona musnął Ziemię :// IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.06, 11:19
          Sergieju, Ty wiesz, że Pluton w swym ruchu co pewien czas przecina płaszczyznę
          ekliptyki, ja wiem, i jeszcze parę osób w Polsce to wie, ale uwierz mi -
          większość nie ma o tym bladego pojęcia. Dowodem choćby pytania "dyletantki" -
          skądinąd bardzo mądrze, że zadaje takie pytania, jeśli czegoś nie rozumie;
          widać z tego jednak, że dla wielu ludzi problemy poruszane w tekście wcale nie
          są oczywiste. Dlatego kiedy pisze się o nauce do wielkonakładowej gazety,
          należy formułować zdania w taki sposób, by były one jednoznaczne, a nie
          pozostawiały możliwości różnych interpretacji.

          Zgadazm się natomiast całkowicie co do Twego wyjaśnienia wpływu położenia
          planety względem ekliptyki na liczbę zakrywanych gwiazd - wręcz wstyd mi, że
          sam o tym nie pomyślałem ;( Wydaje mi się, że jest to jednak kolejny dowód na
          to, iż sam artykuł jest napisany niejasno. Jeżeli już porusza się jakieś
          zagadnienie, należy je wytłumaczyć. Wystarczyłoby kilka zdań, takich jak Twoje.

          Również pozdrawiam :)

          PS. "Rój gwiazd" - ok; "cień Charona muskający Amerykę Południową" - w żadnym
          wypadku! ;)
      • Gość: dyletantka Re: Cień Charona musnął Ziemię :// IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.06, 13:17
        Gość portalu: mentor napisał(a):
        > Największa gęstość gwiazd występuje w okolicach równika galaktycznego
        (leżącego wzdłuż pasa Drogi Mlecznej), który z ekliptyką nie ma nic wspólnego.

        A jakie jest położenie ekliptyki wzgledem płaszczyzny "dysku" Drogi Mlecznej.
        Czy planety obiegają Słońce w podobnej płaszczyżnie co Słońce centrum galaktyki
        czy może jakoś inaczej, np. prostopadle?
        • jeroh Re: Cień Charona musnął Ziemię :// 06.01.06, 19:12
          Gość portalu: dyletantka napisał(a):

          > Gość portalu: mentor napisał(a):
          > > Największa gęstość gwiazd występuje w okolicach równika galaktycznego
          > (leżącego wzdłuż pasa Drogi Mlecznej), który z ekliptyką nie ma nic wspólnego.
          >
          > A jakie jest położenie ekliptyki wzgledem płaszczyzny "dysku" Drogi Mlecznej.
          > Czy planety obiegają Słońce w podobnej płaszczyżnie co Słońce centrum
          galaktyki
          >
          > czy może jakoś inaczej, np. prostopadle?

          Płaszczyzna równika galaktycznego (~dysku Drogi Mlecznej) jest nachylona
          względem ekliptyki pod kątem 60.29 stopnia. Płaszczyzna orbity Słońca nie
          pokrywa się z płaszczyzną dysku gal. i jest nachylona do niego pod pewnym
          niewielkim kątem, który w dodatku ciągle (ale przypadkowo i niewiele w
          przeliczeniu na czas jednego obiegu) się zmienia. Ponieważ ten kąt jest
          niewielki, to orbita Ziemi jest nachylona do Słonecznej pewnie gdzieś między
          55 - 65 stopni.
          • Gość: dyletantka Re: Cień Charona musnął Ziemię :// IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.06, 20:19
            Dziękuję za wyjaśnienie. Trudno to wszystko wyobrazić sobie, a przecież jeszcze
            Ziemia porusza się ruchem wirowym dookoła swej osi. W rezultacie każdy z nas,
            choc tego nie odczuwa, porusza się w przestrzeni jakimś dziwacznym ruchem,
            będącym wypadkową wszystkich tych "wirowań" i "obiegów". Niesamowite!
      • jeroh Re: Cień Charona musnął Ziemię :// 06.01.06, 20:24
        > Qrczę, cóż za wspaniała poezja! "Cień Charona musnął Ziemię"! Charon zasłonił
        > na chwilkę bardzo, ale to bardzo słabą gwiazdę - czy można to nazwać rzucaniem
        > cienia? Strasznie naciągana przenośnia :/

        Oczywiście, że można to nazwać rzucaniem cienia. Cień to efekt przesłonięcia
        jakiegoś obszaru przez ciało przechodzące między źródłem światła a tym
        obszarem, w tym wypadku kawałkiem Ameryki Pd. Tylko w tym wypadku cień jest
        niezwykle słaby. To ciekawy punkt widzenia. Moim zdaniem bardzo ciekawy,
        błyskotliwy i odpowiedni do eseju (eseiku) popularnonaukowego - dziennikarz się
        tutaj wykazał. Znajdywanie różnych punktów widzenia jest ważną umiejętnością w
        sztuce pisania, jak również (tak, tak) w pracy naukowca.

        Tak więc nie jest to żadna przenośnia, tylko szczególny punkt widzenia.
        Próbujesz ironizować, a tymczasem najwyraźniej nie rozumiesz pojęcia przenośni
        i nie zastanowiłeś się nad pojęciem cienia (wierzę, że doszedłbyś do znaczenia
        tego terminu gdybyś się zastanowił). Skoro nie odpowiada Ci poezja, to
        rozumiem, że jesteś zwolennikiem nauk ścisłych. Przydałoby się więc, żebyś
        pamiętał, że jedną z praktyk ściśle myślącego człowieka jest zastanawianie się
        nad ścisłym znaczeniem rozważanych/omawianych pojęć przed wysnuciem i
        przedstawieniem wniosków.

        > To jednak najmniejszy problem z tym artykułem, który jest pełen bzdur.
        > Ot, choćby takie zdania:

        Pełen bzdur? Gdzie masz jeszcze jakieś bzdury, oprócz tego kawałka z ekliptyką?
        To jest na razie JEDNA bzdura, więc czemu sugerujesz, że jest ich bardzo dużo?
        Poza tym "bzdura" sugeruje, że dziennikarz, który to pisał wymyśla jakieś
        brednie. Tak nie jest, po prostu przytoczył najwyraźniej niepełne słowa
        jakiegoś naukowca i nie podał ich interpretacji, z czego wyszła niezrozumiała i
        prowadząca do fałszywych wniosków zbitka. Jest to spory błąd, ale chyba nie
        aż "bzdura".

        > "...niebawem Pluton i Charon przewędrują na swojej
        > zwichrowanej orbicie z powrotem na płaszczyznę ekliptyki (po której krąży
        > większość ciał w Układzie Słonecznym). Wówczas ich przejścia na tle gwiazd
        będą
        > częstsze i będzie można pomierzyć je jeszcze dokładniej." Użycie wyrażenia "z
        > powrotem" sugeruje, że Pluton kiedyś poruszał się w płaszczyźnie ekliptyki,
        > potem ją opuścił, ale niedługo na nią powróci i będzie po niej krążyć. A
        prawda
        > jest taka, że orbita Plutona jest nachylona do płaszczyzny ekliptyki pod
        pewnym
        > kątem i planeta ta w swym ruchu okresowo ją przecina.

        Rzeczywiście jest to niezręczne sformułowanie. Ale wątpie, żeby ktoś o wiedzy
        na poziomie 4 klasy podstawówki lub wyższym dał się zasugerować. Tak więc
        niejasność tego zdania jest niewątpliwa, ale nieszkodliwa. Pięści jakoś nie
        składają mi się do wołania o pomstę.

        > Nie rozumiem też, dlaczego przebywanie w płaszczyźnie ekliptyki ma zwiększyć
        > liczbę zakryć gwiazd przez Plutona. Liczba ta jest wtedy duża, gdy planeta
        > porusza się na tle dużej liczby gwiazd. Największa gęstość gwiazd występuje w
        > okolicach równika galaktycznego (leżącego wzdłuż pasa Drogi Mlecznej), który
        z
        > ekliptyką nie ma nic wspólnego.

        Tu masz rację, nawet jeżeli jest to przytoczenie słów jakichś naukowców (na co
        wskazuje mowa zależna), to redaktor powinien to omówić i wyjaśnić, bo tak
        zupełnie nie wiadomo o co chodzi i wychodzi nonsens.

        OK. Omówiliśmy największy błąd. Warto zauważyć, że artykuł ma też liczne
        zalety. Jest w nim dużo informacji przedstawionych w zajmujący sposób.
        I żadna nie jest fałszywa, jedna czy dwie tylko niezrozumiałe dla
        statystycznego odbiorcy (z powodu błędu i drobnych niezręczności).
        Nie widzę tu zdarzających się symptomów dziennikarza nieskażonego wiedzą i
        piszącego byle co, aby przyciągnąć uwagę.

        > Muszę z przykrością stwierdzić, że odkąd w GW przestał pisywać pan Piotr
        > Cieśliński, poziom artykułów astronomicznych bardzo się obniżył. Czy poza nim
        > w naszym kraju nie ma nikogo, kto zna się na kosmosie i umie pisać zajmująco?

        Cieśliński jest OK, ale na niego też po każdym zamieszczonym artykule spadały
        gromy na tym forum. Ogólnie to gdzieś 1 na 20 z zarzutów merytorycznych (i nie
        tylko) mu stawianych było słuszne.
        Sądzę, że dla Ciebie nie znajdzie się nikt taki, kto go zastąpi (ale pioc chyba
        dalej pisuje w GW?), przynajmniej w tego typu prasie (ogólnych dziennikach
        informacyjnych). Nie znajdzie się, dopóki nie dasz im szansy i nie przestaniesz
        znajdywać "bzdur" nawet tam gdzie ich nie ma.
        Bo to co napisałeś dowodzi, że jesteś przesadnie uprzedzony.
        • Gość: mentor Re: Cień Charona musnął Ziemię :// IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.06, 13:08
          Drogi Jerohu, nie przesadzaj z tym "szczególnym punktem widzenia". Autor
          ewidentnie zastosował zabieg stylistyczny, moim zdaniem bardzo pretensjonalny.
          (Ty oczywiście możesz mieć inne zdanie). Przyznaję, rzeczywiście zamiast
          słowa "przenośnia" powinienem użyć "hiperbola". Zgodnie z definicją z
          wikipedii "hiperbola jest środkiem stylistycznym, rodzajem przenośni, w której
          dana rzecz opisywana jest celowo i jawnie w sposób wyolbrzymiony." Chociaż aż
          tak bardzo się nie pomyliłem, bo w końcu hiperbola to jednak rodzaj przenośni ;)

          Jestem jak najbardziej za tym, żeby artykuły popularnonaukowe były pisane w
          sposób żywy; nie oznacza to jednak, że mają być ostoją - przepraszam za mocne
          wyrażenie - grafomaństwa. Kiedyś Stanisław Tym wyśmiewał się ze sprawozdawców
          sportowych twierdząc, że to niewyżyci poeci. Taki zamiast "piłka"
          czy "futbolówka" powie coś w rodzaju "skórzany przedmiot pożądania 22 mężczyzn
          biegających po ognistozielonej murawie boiska". ;)) Ostatnio mam wrażenie, że
          wśród autorów popularnonaukowych jest coraz więcej takich właśnie "poetów". Ot,
          niedawno wyczytałem w jakimś artykule o CERN, że jest to - nie, nie
          laboratorium badające cząstki elementarne, ale - "placyk zabaw chłopców
          usiłujących zgłębić najmocniej strzeżone tajemnice Stwórcy" (czy coś równie
          pretensjonalnego). Tu z kolei mamy "cień Charona muskający Amerykę"...

          Piszesz:

          > Rzeczywiście jest to niezręczne sformułowanie. Ale wątpie, żeby ktoś o wiedzy
          > na poziomie 4 klasy podstawówki lub wyższym dał się zasugerować. Tak więc
          > niejasność tego zdania jest niewątpliwa, ale nieszkodliwa.

          I tu się grubo mylisz. Znam naprawdę wiele osób z wyższym wykształceniem (i to
          ścisłym!), których wiedza astronomiczna jest praktycznie zerowa. Mnie już
          przestało to dziwić i przyjąłem to za (smutny) fakt. Ale właśnie dlatego w
          artykule pisanym dla dużej rzeszy odbiorców trzeba bardzo dbać o precyzję
          sformułowań.

          Nie zgadzasz się z moim stwierdzeniem, że artykuł jest "pełen bzdur". W takim
          razie następny cytat: "To tajemnicze ciało wywołuje wiele sporów. Czy to
          planeta, czy planetoida (mówi się, że Plutona już dawno skreślono by z listy
          planet, gdyby nie został odkryty przez Amerykanina)? A może raczej podwójna
          planeta? Ostatnia czy przedostatnia w Układzie Słonecznym. Wiele tych problemów
          może zostać rozstrzygniętych, gdy do Plutona dotrze pierwsza sonda badawcza".
          Powiedz mi, w jaki sposób dotarcie sondy do Plutona pozwoli rozstrzygnąć, czy
          jest on planetą, czy planetoidą? Przecież to sprawa li-tylko definicji!

          No więc mamy już dwie bzdury (nie licząc niejasności). Jeżeli uważasz, że
          zasłonięcie jednej z tysięcy słabiutkich gwiazd można nazwać "rzucaniem
          cienia", to powinieneś też zaakceptować moją hiperbolę, iż artykuł z dwoma
          bzdurami jest ich pełen! ;)

          Pozdrawiam
    • Gość: jaceek Re: Co się dzieje wokół Plutona IP: 212.160.172.* 05.01.06, 08:22
      Czy może mi ktoś wytłumaczyć jak Jowisz ma przyspieszyć sondę? Przecież skoro
      sonda wpadnie w pole grawitacyjne Jowisza i zacznie przyspieszać, to znaczy, że
      zacznie spadać na Jowisza. A jeśli go minie, to to samo pole grawitacyjne
      zacznie ją hamować... Przyspieszenie będzie więc moim zdaniem chwilowe. Mylę
      się?
      • wagadudu Re: Co się dzieje wokół Plutona 05.01.06, 08:43
        Mylisz się.
        To tak jak z zagłębieniem w asfalcie o łagodnych brzegach. Jeśli puścisz
        metalowa kulkę prosto w dziurę to wpadnie w dołek i już zostanie. Jeśli
        natomiast puścisz ją obrzeżem z odpowiednią prędkością, to tor jej drogi
        ulegnie nieco zmianie, ale wypadając z dołka ulegnie przyspieszeniu.
        Z grawitacją jest tak samo.
        • Gość: Alicja Re: Co się dzieje wokół Plutona IP: *.206.112.13.telsat.wroc.pl 05.01.06, 10:00
          Ale to nie bardzo jest odpowiedź na pytanie.
          Wpadając w dołek (przyspieszy (bo w dół) no i trochę zakrzywi się (bo pod
          górkę), więc ????
          Wytłumacz nam dokładnie.
          • Gość: Alicja (korekta) Re: Co się dzieje wokół Plutona IP: *.206.112.13.telsat.wroc.pl 05.01.06, 10:08
            Ale to nie bardzo jest odpowiedź na pytanie.
            Wpadając w dołek (przyspieszy (bo w dół) no i trochę zakrzywi się, ALE
            WYPADAJĄC Z DOŁKA - ZWOLNI (bo pod
            górkę), więc ????
            Wytłumacz nam dokładnie.
            • kometa25 Re: Co się dzieje wokół Plutona 05.01.06, 10:51
              To jest nieco bardziej skomplikowany temat, bo zauwazmy, ze na sonde dzialaja
              sily grawitacyjne od wielu cial niebieskich przede wszystkim od Slonca a
              nastepnie uwzglednia sie oddzialywanie planet zwlaszcza tych duzych. Jesli sonda
              zbliza sie do Jowisza (jak w omawianym przypadku) na odpowiednia odleglosc (dla
              Jowisz okolo 48 mln km) to wplyw Slonca na ruch sondy mozna pominac, zwie sie to
              wejsciem w sfere oddzialywania planety. Ciezko cos wyjasnic nie uzywajac wzorow
              i odpowiednich rysunkow, ale wniosek jest taki, ze gdy sonda ma zerowa predkosc
              WZGLEDEM planety to wtedy na nia spadnie (z druga predkoscia kosmiczna), jesli
              'dogania planete od tylu' to zostanie przyspieszona ('od przodu' to zwolni).
              V_(sondy wzgledem Slonca)=V_(wzgledna predkosc sondy i planety) + V_(planety
              wzgledem Slonca) (UWAGA to sa WEKTORY)
              • Gość: Alicja Re: Co się dzieje wokół Plutona IP: *.206.112.13.telsat.wroc.pl 05.01.06, 11:08
                Czyli elementem przyspieszającym jest tylko jakby "pociągnięcie" sondy w polu
                grawitacyjnym planety za sobą, jak dobrze zrozumiałam. To logiczne i
                intuicyjne. Ale krążenie wokół planety to już sprawa techniczna i na prędkość
                nie wpłynie. (Skakanie po orbitach wymaga dołożenia lub zmniejszenia prędkości,
                podobnie jak zbliżenie o oddalenie na orbicie eliptycznej wg II pr. Keplera).
                Ok dzieki ;-)Pozdr
                • kometa25 Re: Co się dzieje wokół Plutona 05.01.06, 11:47
                  Jeszcze dodam kilka adresow gdzie mozna sie douczyc bez uczenia sie wzorow :)

                  saturn.jpl.nasa.gov/mission/gravity-assists.cfm
                  www.esa.int/esaSC/SEMXLE0P4HD_index_0.html
                  pozdrawiam
            • Gość: Boas Re: Co się dzieje wokół Plutona IP: 151.92.176.* 05.01.06, 10:53
              To częsty sposób rozpędzania sond kosmicznych. Sonda zbliża się do Jowisza i na
              odpowiedniej orbicie robi kilka okrążeń i przy osiągnięciu maksymalnej możliwej
              prędkości wchodzi na wyższą orbitę i z pełną prędkością opuszcza pole
              grawitacyjne Jowisza. Jeżeli kręcisz kamieniem uwiązanym do sznurka i w pewnym
              momencie go puścisz to kamień poleci w pizdu:-) I tak samo jest z sondą.
              Pozdrawiam.
              • Gość: Alicja Re: Co się dzieje wokół Plutona IP: *.206.112.13.telsat.wroc.pl 05.01.06, 11:05
                A prawo zachowania energii ??? :-))))
                • Gość: Boas Re: Co się dzieje wokół Plutona IP: 151.92.176.* 05.01.06, 11:07
                  Niestety na Jowiszu nie działa.
                  • Gość: Alicja Re: Co się dzieje wokół Plutona IP: *.206.112.13.telsat.wroc.pl 05.01.06, 11:09
                    Do której klasy chodzisz ??? :-)
                    • pomruk Re: Co się dzieje wokół Plutona 05.01.06, 11:24
                      Oczywiście jaceek i alicja maja rację - wpadając w pole grawitacyjne planety
                      sonda najpierw przyspieszy, potem zwolni. Chodzi tu chyba o niefortunne użycie
                      słowa "przyspieszenie". Używane jest ono w "normalnym" fizycznym sensie, a
                      czasami jako po prostu skrócenie czasu podróży kosmicznej. Sonda wpadajac w pole
                      grawitacyjne przyspieszy, potem zwolni, ale czas jej podróży się skróci - bedzie
                      sondą "przyspieszoną".
                • Gość: autochton Prawo zachowania energii pozostaje w mocy - IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.06, 13:11
                  sonda dostaje troche energii od planety ja przyspieszajacej, ta z kolei troche
                  zwalnia bo ja traci. Dla 6-cio tonowej sondy ma to znaczenie i to duze, dla
                  planety niewielkie.
                  Uklad planeta-sonda zachowuje wiec energie :-)
            • Gość: amator Re: Co się dzieje wokół Plutona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.06, 13:05
              Nie jestem specjalistą, ale wydaje mi się, że Jowisz niejako pociągnie za sobą
              zbliżającą się do niego sondę wykorzystując swój ruch wokół Słońca.
              • Gość: inż. Mruwnica Re: Co się dzieje wokół Plutona IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.06, 15:00
                Właściwie wizualnie bardziej to przypomina odbicie od Jowisza, a nie
                pociągnięcie. Z układu związanego z Jowiszem wygląda to tak: sonda nadlatuje z
                dużej odległości z pewną prędkością, oczywiście przyspiesza w pobliżu i odlatuje
                zwalniając do początkowej prędkości, ale (uwaga!) leci teraz w przeciwnym (mniej
                więcej) kierunku.

                Gdzie jest więc przyspieszenie? Otóż Jowisz całkiem szybko zasuwa po swojej
                orbicie. Jeżeli rzucisz stalową kulką w nadjeżdżający pociąg, to po odbiciu
                kulka mocno zrykoszetuje i poleci do przodu szybciej niż pociąg o swoją
                początkową prędkość. W przybliżeniu prędkość pociągu doda się do prędkości kulki
      • madcio Re: Co się dzieje wokół Plutona 07.01.06, 14:59
        A teraz pomyśl, że Jowisz się PORUSZA. To, co opisałeś, się dzieje z punktu
        widzenia Jowisza. Jowisz względem Jowisza zawsze bedzie nieruchomy, ale asysta
        grawitacyjna z punktu widzenia Słońca skutecznie pezyśpieszy dany obiekt
        wykonujacy asystę, pod warunkiem, że Jowisz pędzi w odpowiednim kierunku.
        Przyśpieszenie będzie miało wartosć pewnego ułamka prędkosci Jowisza.
    • dokowski To chyba rzeczywiście jakiś Rusek pisał 05.01.06, 10:11
      "mówi się, że Plutona już dawno skreślono by z listy planet, gdyby nie został
      odkryty przez Amerykanina"

      Każdy nauczyciel fizyki musi własnym rozumem zmierzyć się z problemem. Fizyka
      nie jest dziedziną biurokracji, minister nauki nie może sobie skreślić planety.
      Dopóki fizycy nie zrozumieją, że Pluton nie jest planetą, będą uczyć, że jest
      planetą. A fizyk, który zrozumie, czym Pluton różni się od pozostałych planet a
      w czym jest podobny do innych składników pasa Kuipera, nie będzie miał
      sumienia, żeby wprowadzać w błąd swoich uczniów.

      Skreślanie Plutona z listy planet dokonuje w tempie, w jakim do fizyków dociera
      zrozumienie, czym jest Pluton. Nie może mieć na to żadnego wpływu fakt, że
      jakiś Amerykanin coś tam zrobił. To specyfika sowieckiej szkoły dziennikarstwa
      jest źródłem tego rodzaju poczucia (mam nadzieję) humoru u dziennikarza.
    • yanca3 Re: Co się dzieje wokół Plutona 05.01.06, 13:14
      encyklopedyczne wiadomości.
      Więcej na stronach NASA.Są tam również zdjęcia z wyprawy sondy na Marsa.
    • Gość: Keks Charon na orbicie geostacjonarnej IP: 1.3.* / *.proxy.aol.com 06.01.06, 06:17
      Przesilenie orbitalno-grawitacyjne – epoka megalitów
      Księżyc wchodząc (13,5 tys. lat temu) w orbitę Ziemi, zaczął wprawiać naszą
      planetę (energią swego ruchu wirowego) w obrót dobowy, przy czym sam z wolna
      przybliżał się do niej krążąc po coraz to bliższej orbicie. Im Ziemia obracała
      się szybciej, tym Księżyc bardziej przybliżał się do niej. Po okresie ok. 7,5
      tys. lat nastąpił okres przesilenia orbitalnego (i grawitacyjnego) Ziemia-
      Księżyc na skutek zrównania czasu obrotu Ziemi (doba) z czasem obiegu Księżyca
      wokół Ziemi (miesiąc). Czyli czas pełnego obrotu Ziemi, zrównał się z czasem
      pełnego okrążenia Ziemi przez Księżyc. Znaczy to, że jedna strona Ziemi była
      dłuższy czas zwrócona w kierunku tej samej strony Księżyca. Księżyc osiągnął
      tzw. orbitę geostacjonarną, czyli krążył wokół Ziemi tak, jakby był przyspawany
      do niej długim metalowym prętem. Doba ziemska i miesiąc Księżyca stały się
      równe. W rezultacie takiego układu nastąpiło potężne wzajemne przyciąganie tych
      dwóch ciał niebieskich. Nastąpił długi okres przesilenia orbitalnego i
      grawitacyjnego, po którym zaszły odwrotne zjawiska: — Ziemia zaczęła obracać
      się prędzej niż Księżyc obiegał po jej orbicie — czyli odwrotnie, jak było to
      przed przesileniem. Księżyc krążył teraz wokół Ziemi po coraz dalszej orbicie,
      oddalając się stosunkowo szybko od Ziemi. Przed przesileniem Księżyc krążył
      szybciej wokół Ziemi niż wynosiła ziemska doba.

      Podczas przesilenia nastąpiło zrównanie czasu obrotu Ziemi z miesiącem
      Księżyca. Oba ciała wirowały wówczas wokół wspólnego środka masy, będąc dłuższy
      czas zwrócone do siebie tą samą stroną. Księżyc krążył wówczas wokół Ziemi na
      orbicie geostacjonarnej, dokładnie tak samo jak krąży obecnie Charon wokół
      Plutona. Okres obiegu Charona równy jest okresowi obrotu Plutona. Charon krąży
      więc wokół Plutona dokładnie tak, jak Księżyc wokół Ziemi w moim
      hipotetycznym „przesileniu grawitacyjnym” 6 - 3 tys. lat temu.

      Oba lodowe globy są zwrócone do siebie jedną i tą samą stroną. Wynika stąd, że
      Charon krąży wokół Plutona po orbicie geostacjonarnej. Według moich rozważań,
      orbita geostacjonarna jest najbliższą z możliwych orbit księżyca krążącego
      wokół swej planety. I rzeczywiście — Charona od Plutona dzieli tylko 20 tys. km
      (podczas kiedy naszego Księżyca od Ziemi dzieli aż 400 tys. km). Orbita
      geostacjonarna, po której krąży obecnie Charon wokół Plutona może być więc
      wynikiem nieustannego, trwającego tysiące lat, zbliżania się księżyca do swej
      planety. Obecnie, pomiędzy Plutonem i Charonem istnieje przypuszczalnie
      okres „przesilenia orbitalno- grawitacyjnego”, po którym Charon zacznie
      stopniowo oddalać się od swej „rozkręcającej się” planety.
      Więcej: www.moon-and-deluge.com/24.htm
      • Gość: ice Re: Charon na orbicie geostacjonarnej IP: *.kp.mofnet.gov.pl / *.mofnet.gov.pl 06.01.06, 11:20
        a czy moze to mieć wpływ na okresy zlodowaceń na ziemi i zmiane klimatu?
      • Gość: r39 Re: Charon na orbicie geostacjonarnej IP: *.ifpan.edu.pl 06.01.06, 16:17
        Całkiem poetycka bajka, ale tylko bajka.
        Ani Księżyc nie towarzyszy nam tak krótko, ani reszta
        nie pasuje do rzeczywistości i znanych praw mechaniki.
      • alloo Re: Charon na orbicie geostacjonarnej 06.01.06, 21:00
        Moj boze...
        Do wszystkich, ktorzy srednio sa zorientowani w astronomii i fizyce i chcieli
        sie z tego forum czegos dowiedziec:
        TO SA BZDURY!!!
      • alloo Re: Charon na orbicie geostacjonarnej 06.01.06, 21:32
        Przepraszam, ze tak naskoczylem na ten post. W sumie kazdy ma prawo do swojej
        teorii, tylko niech zaznaczy, ze to tylko teoria. Forma tej wypowiedzi
        sugerowala czytelnikom, ze jest to powszechnie znany fakt i w efekcie
        wprowadzila by ich w blad. Teorie nalezy potwierdzac dowodami, bo inaczej sa
        bezwartosciowe.
        Swoja droga przypadkowa zbieznosc tej teorii z jakimis wydarzeniami w historii
        Ziemi nie jest zadnym dowodem... Malo tego... teoria jest pelna sprzecznosci z
        tym co juz wiemy, nawet z Newtonowska teoria grawitacji...
        • Gość: Keks Re: Charon na orbicie geostacjonarnej IP: 1.3.* / *.proxy.aol.com 07.01.06, 00:57
          Oczywiście, że przedstawiłem hipotezę. Ale gdzie jest to bzdura? W którym
          miejscu? Konkrety panowie, konkrety. Keks

          6-3 tys. lat temu barycentrum było blisko powierzchni Ziemi
          Barycentrum jest to środek ciężkości powiązanych ze sobą grawitacyjnie ciał
          wokół którego ciała te obracają się. W naszym Układzie Słonecznym, wśród
          planet, jedynie Pluton ma barycentrum ponad powierzchnią planety. Proszę
          zwrócić uwagę na fakt, że barycentrum Plutona znajduje się ponad powierzchnią
          planety w sytuacji, kiedy księżyc Plutona Charon krąży wokół swej planety na
          najbliższej z możliwych, orbicie geostacjonarnej, gdzie oba ciała są cały czas
          skierowane do siebie jedną i tą samą stroną.
          Obecnie środek ciężkości układu Ziemia-Księżyc znajduje się około 2375 km pod
          powierzchnią naszej planety. A więc — analogicznie do układu Pluton-Charon —
          kiedy Księżyc okrążał Ziemię po orbicie geostacjonarnej 6-3 tys. lat temu,
          będąc znacznie bliżej Ziemi, to barycentrum musiało być także bliżej
          powierzchni Ziemi. Przypuszczalnie było tak, że kiedy Księżyc przybliżał się do
          Ziemi od 13,5 tys. lat temu do 6 tys. lat temu, to barycentrum przesuwało się
          stopniowo ku powierzchni Ziemi. Natomiast po orbitalnym przesileniu 3 tys. lat
          temu, kiedy Księżyc począł oddalać się od Ziemi — barycentrum przesuwało się w
          kierunku środka Ziemi. Prawdopodobnie położenie barycentrum nie zależy
          wyłącznie od dwóch (w tym przypadku) mas powiązanych siłami grawitacji, lecz
          także od wzajemnych, zmieniających się odległości pomiędzy nimi.

          Na skutek wielkiego przyciągania Ziemi i Księżyca 6-3 tys. lat temu, kiedy
          barycentrum było blisko powierzchni Ziemi — dosłownie wszystko, co znajdowało
          się na jej powierzchni stało się bardzo lekkie, ponieważ w okolicach
          barycentrum grawitacja jest najmniejsza w całym układzie Ziemia-Księżyc.
          Ludzie, zwierzęta i kamienne głazy stały się wielokrotnie lżejsze niż obecnie.
          Człowiek mógł teraz podnosić olbrzymie kilkunastotonowe kamienie, biegać
          wielkimi susami i skakać z dowolnej wysokości w dół nie robiąc sobie przy tym
          żadnej krzywdy, ponieważ opadał stosunkowo powoli. Wtedy to właśnie nastała
          epoka megalitów — gigantycznych kamiennych struktur — wznoszonych przez
          człowieka niemal na całej Ziemi. Tajemnicza, zagadkowa i podziw budząca epoka
          piramid, olbrzymich kamiennych posągów i kamiennych konstrukcji staje się teraz
          bardziej zrozumiała. Teraz rozumiemy, dlaczego epoka megalitów przypadała tylko
          i wyłącznie na okres pomiędzy ok. 6-3 tys. lat temu: ponieważ właśnie wtedy
          miał miejsce, opisany wyżej, okres przesilenia grawitacyjnego Ziemia-Księżyc,
          kiedy to satelita Ziemi znajdował się na orbicie geostacjonarnej.
          Więcej: www.moon-and-deluge.com/24.htm
          • alloo Re: Charon na orbicie geostacjonarnej 07.01.06, 14:02
            Jeszcze raz prtzepraszam za uzycie slowa "bzdura". A teraz konkretnie:

            > Obecnie środek ciężkości układu Ziemia-Księżyc znajduje się około 2375 km pod
            > powierzchnią naszej planety. A więc — analogicznie do układu Pluton-Charon
            > kiedy Księżyc okrążał Ziemię po orbicie geostacjonarnej 6-3 tys. lat temu,
            > będąc znacznie bliżej Ziemi, to barycentrum musiało być także bliżej
            > powierzchni Ziemi.

            Gdybysmy przyblizyli Ksiezyc do Ziemi to barycentrum przyblizylo by się do
            środka Ziemi. Wyobrazmy sobie sytuacje, w ktorej planety moga sie wzajemnie
            przenikac. Jezeli zblizylibysmy Ksiezyc tak, że jego srodek pokrywal by sie ze
            srodkiem Ziemi, to barycentrum rowniez nlazlo by sie w srodku Ziemi. Gdy
            zaczniemy powoli oddalac Ksiezyc, to zacznie sie rowniez oddalac srodek
            ciezkosci, ktory jest rowniez punktem wokol ktorego obraca sie uklad, a wiec jak
            rozumiem i barycentrum (nigdy nie spotkalem sie z takim okresleniem, ale jest
            trafne).

            Poza tym wiadomo juz, ze Ksiezc sie od nas oddala, poniewaz wykonuje prace. Jak
            prace? Ano powduje przyplywy, porusza olbrzymimi ilosciami wody, wykonuje prace,
            jego energia calkowita (czyli suma energii kinetycznej i potencjalnej) maleje w
            wyniku czego musi sie oddalac. Wiadomo rowniez, ze Ksiezyc wykonuje pewne
            oscylacje i chwilowo moze sie do nas zblizac, ale ogolnie sie oddala. Moze nie
            bedzie to zbyt obrazowe wyjasnienie, ale odleglosc Ksiezyca jest dana w
            przyblizeniu wzorem: y=sin(x) + ax gdzie a jest dodatnie i mniejsze od 1
            (dzieki czemu moze sie czasem zblizac)!

            Malo tego... Ogolna tendencja planet i ksiezycow jest to aby synchronizowac swoj
            ruch obrotowy z obiegowym. Wiec tu sie zgadzamy. Proces synchronizacji jest tym
            szybszy im blizej planeta znajduje sie slonca (a ksiezyc planety). Wystarczy
            spojrzec na okresy obiegow planet wewnetrznych. Na Merkurym obrot dookola
            wlasnej osi trwa 2/3 merkurinskiego roku. Nie wiem ile trwa na Wenus, ale tez
            bardzo dlugo (a Wenus to wogule sie w zlym kierunku obraca). Na Ziemi i Marsie
            doba trwa juz w przyblizeniu 1/365 i 1/700 roku odpowiedniej planety. A ksiezyce
            galileuszowe? Wszystkie sa zsynchronizowane.

            Historia o wedrowce Ksiezyca z Wenus jakos nie trzyma sie kupy. Zmana wysokosci
            orbity to powazna sprawa i wymaga duuuuzo energii poronywalnej z energia
            kinetyczna calej planety! Poza tym, jakby Ziemia kiedys krazyla blizej Slonca to
            bylo by tam za goraco i zycie nie moglo by powstac.

            Dalej... Jesli Ksiezyc byl by na tyle blisko, by powodowac, ze olbrzymie
            monolity byly zadziwiajaco lekkie to powodwal by rowniez, ze cale poklady skal,
            cala skorupa ziemska byla by lzejsza, a na powierzchni Ziemi pojawilo by sie
            wybrzuszenie. A to by ciaglo za soba olbrzymie trzesienia ziemi... Naprawde
            olbrzymie... Takie trzesienie doslownie zmiotlo by z powierzchni Ziemi delikatna
            i cieniutka skorupe ziemska i wszystko zamienilo by sie w roztopiona magme co
            znowu by nie bylo dobre dla zycia i Egipcjan w ogole...
            Co prawda starozytni to juz nie moja dziedzina, ale wydaje mi sie, ze nie
            doceniamy pomyslowosci tamtych ludzi. Przeciez oni byli tak samo pomyslowi jak
            my z naszymi komputerami, samolotami, rakietami. Po prostu mieli "zmagazynowane"
            mniej wiedzy ;-)
          • dokowski Zgrabna łamigłówka! Dobre zadanie do szkoły na... 11.01.06, 12:14
            ... rozumienie fizyki. Tylko popełniłeś jedną omyłkę.

            Gość portalu: Keks napisał(a):

            > gdzie jest to bzdura? W którym
            > miejscu? Konkrety panowie, konkrety

            Ciekawe czy każdy student fizyki od razu potrafi pokazać, że to bzdury.

            > 6-3 tys. lat temu barycentrum było blisko powierzchni Ziemi
            > (...)
            > Obecnie środek ciężkości układu Ziemia-Księżyc znajduje się około 2375 km pod
            > powierzchnią naszej planety.
            > (...)
            > kiedy Księżyc okrążał Ziemię po orbicie geostacjonarnej 6-3 tys. lat temu,
            > będąc znacznie bliżej Ziemi, to barycentrum musiało być także bliżej
            > powierzchni Ziemi.

            Miało być oczywiście:
            "kiedy Księżyc okrążał Ziemię 6-3 tys. lat temu, będąc znacznie dalej od Ziemi,
            to barycentrum musiało być bliżej powierzchni Ziemi"

            Gdzie tkwi błąd w rozumowaniu prowadzącym do wniosku, że w pobliżu barycentrum
            ludzie odczuwali znaczny spadek siły ciążenia?
      • madcio Re: Charon na orbicie geostacjonarnej 07.01.06, 15:10
        Boże, jak ja uwielbiam paranaukowe bzdury. :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka