Planetarny bałagan

01.02.06, 19:45
Z tego co wiem istnieje taki limit, uznawany przez wiekszość astronomów -
średnica 1000 km.
Pluton go nie spełnia i gdyby nie protesty rodzin odkrywców juz dawno byłby
zdegradowany do roli planetoidy.
Był o tym artykuł w delcie bodajże w lipcu 2002 ( plus minus jeden miesiąc)
    • Gość: Zyga Planetarny bałagan IP: *.internet.v.pl 01.02.06, 19:48
      Pewnie że powinni zrobić 8 planet. Cały ten śmieć, który krąży w Pasie
      Kuipera, to powinny być planetoidy. Chyba że znajdzie się tam ciało krążące w
      płaszczyźnie ekliptyki i nie mniejsze niż Merkury.
      • Gość: Dawkins Re: Planetarny bałagan IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.02.06, 19:58
        Byłbym ostrożny z wywalaniem. Może się okazać, że w innych układach takie
        właśnie planetki będą jedynymi. Prawidłowe orbity, tylko średnica licha... i co
        wtedy?

        Póki nie ma dobrej teorii powstawania planet, taka prowizorka musi wystarczyć :)
        • dungeon.master Re: Planetarny bałagan 01.02.06, 21:14
          > Byłbym ostrożny z wywalaniem. Może się okazać, że w innych układach takie
          > właśnie planetki będą jedynymi. Prawidłowe orbity, tylko średnica licha... i co
          > wtedy?

          Nic. Taka gwiazda nie ma planet, tylko planetoidy. Jaki problem?


          > Póki nie ma dobrej teorii powstawania planet, taka prowizorka musi wystarczyć :)

          No to ile Słońce ma planet? I czy za chwilę nie okaże się że ma ich kilkadziesiąt?
          • Gość: Dawkins Re: Planetarny bałagan IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.02.06, 21:24
            dungeon.master napisał:

            O tych średnicach Plutona etc to już przedpiścy napisali, więc sie nie będę
            powtarzać.

            > > Byłbym ostrożny z wywalaniem. Może się okazać, że w innych układach takie
            > > właśnie planetki będą jedynymi. Prawidłowe orbity, tylko średnica licha..
            > . i co wtedy?
            >
            > Nic. Taka gwiazda nie ma planet, tylko planetoidy. Jaki problem?

            Nie, bracie, to nie tak łatwo. Budujesz teorię na przykładzie naszej dosyć
            wątłej wiedzy o Układzie Słonecznym. Że ona jest kiepska, to mamy milion dowodów.
            I ciągle się zmienia.

            Nie postawisz głowy w zakład, że nie odkryjemy układu ze skalnymi planetami
            wielkości Plutona.

            Ba, przypomnij sobie, co sie Wolszczanowi trafiło: planety wokół pulsara! Żadna
            teoria ich nie przewidziała.

            Więc nie ma łatwej definicji na razie.

            > > Póki nie ma dobrej teorii powstawania planet, taka prowizorka musi
            > wystar czyć :)
            >
            > No to ile Słońce ma planet? I czy za chwilę nie okaże się że ma ich
            > kilkadziesiąt?

            Ile ma planet? To zależy, ile uznaje obowiązująca w danym momencie wiedza,
            retoryczny przeciwniku. Przypominam Ci, że w XV wieku uznawała ich mniej niż
            dziś ;-P

            Nie wiem, ile będzie za dziesięć lat. Ja uważam, że pluton-Charon zostaną uznane
            za planetę podwójną. Wydaje mi się, że to będzie typowy pzypadek na krańcach
            układów.
            • dungeon.master Re: Planetarny bałagan 02.02.06, 05:18
              > Nie, bracie, to nie tak łatwo. Budujesz teorię na przykładzie naszej dosyć
              > wątłej wiedzy o Układzie Słonecznym. Że ona jest kiepska, to mamy milion
              > dowodów.
              > I ciągle się zmienia.

              Tam zaraz teorie - tylko definicje. Nie ulega wątpliwości, że obiekty pasa
              Kuipera (w tym Pluton) należą do innej klasy obiektów niż planety. Choćby
              dlatego, że mają ekscentryczne orbity poza płaszczyzną ekliptyki. Wybranie sobie
              jednego takiego obiektu (dwóch, trzech?) i nazwanie go planetą ma taki sam sens
              jak nazywanie planetami Słońca i Księżyca (przypomnę, że w Starożytności i
              Słońce i Księżyc były zaliczane do planet).

              > Nie postawisz głowy w zakład, że nie odkryjemy układu ze skalnymi planetami
              > wielkości Plutona.

              Niedawno doniesiono o odkryciu gwiazd z własnymi pasami Kuipera. Nikt nie pisał,
              że odkryto układy planetarne. Nie widzę problemu.

              > Ba, przypomnij sobie, co sie Wolszczanowi trafiło: planety wokół pulsara!
              > Żadna teoria ich nie przewidziała.

              Zgadza sie, ale nie widze związku z nasza dyskusją.

              > Nie wiem, ile będzie za dziesięć lat. Ja uważam, że pluton-Charon zostaną uznane
              > za planetę podwójną. Wydaje mi się, że to będzie typowy pzypadek na krańcach
              > układów.

              Właśnie o to chodzi, że Pluton może być jednym z setek podobnych obiektów. Czy
              nie doprowadzimy do absurdalnej sytuacji, że liczba planet zwiększy się do
              kilkuset. Kto spamięta ich nazwy?
              • Gość: Dawkins Re: Planetarny bałagan IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.02.06, 10:57
                dungeon.master napisał:

                > Nie wiem, ile będzie za dziesięć lat. Ja uważam, że pluton-Charon zostaną
                > uznane za planetę podwójną. Wydaje mi się, że to będzie typowy pzypadek na
                > krańcach układów.

                > Właśnie o to chodzi, że Pluton może być jednym z setek podobnych obiektów. Czy
                > nie doprowadzimy do absurdalnej sytuacji, że liczba planet zwiększy się do
                > kilkuset. Kto spamięta ich nazwy?

                Tak naprawdę, różni nas wyłącznie metoda :) Ty postulujesz, jak rozumiem, szybką
                zmianę. Ja skłaniam sie ku pozostawieniu Plutona w obecnej klasyfikacji, jako
                planety, do czasu precyzyjnego zbadania co najmniej kilku-kilkunastu typowych
                układów planetarnych.

                Jeżeli się okaże, iż takie ciała jak Pluton-Charon czy Sedna są typowe dla
                wewnętrznego skraju pasa Kuipera, to oczywiście nalezy je wykreślić z katalogu
                planet :)

                Wiesz, idzie tylko o to, aby robić to w sposób przemyslany, bo sam widzisz,
                argumenty w rodzaju Pluton-planeta = zła amerykańska polityka, nie mają tu
                najmniejszego sensu ;-D
                • dungeon.master Re: Planetarny bałagan 02.02.06, 20:00
                  > Tak naprawdę, różni nas wyłącznie metoda :) Ty postulujesz, jak rozumiem, szybką
                  > zmianę. Ja skłaniam sie ku pozostawieniu Plutona w obecnej klasyfikacji, jako
                  > planety, do czasu precyzyjnego zbadania co najmniej kilku-kilkunastu typowych
                  > układów planetarnych.
                  To może potrwać wiele lat, a chaos w Układzie Słonecznym (oczywiście tylko w
                  nazewnictwie) narasta.

                  > Jeżeli się okaże, iż takie ciała jak Pluton-Charon czy Sedna są typowe dla
                  > wewnętrznego skraju pasa Kuipera, to oczywiście nalezy je wykreślić z katalogu
                  > planet :)
                  To Sedna jest już w katalogu planet? To ile mamy w końcu tych planet?
                  Pluton i Sedna SĄ typowymi obiektami pasa Kuipera.

                  > Wiesz, idzie tylko o to, aby robić to w sposób przemyslany, bo sam widzisz,
                  > argumenty w rodzaju Pluton-planeta = zła amerykańska polityka, nie mają tu
                  > najmniejszego sensu ;-D
                  Nic nie pisałem o polityce USA.
              • Gość: Legion Re: Planetarny bałagan IP: 83.238.132.* 02.02.06, 10:59
                > Właśnie o to chodzi, że Pluton może być jednym z setek podobnych obiektów. Czy
                > nie doprowadzimy do absurdalnej sytuacji, że liczba planet zwiększy się do
                > kilkuset. Kto spamięta ich nazwy?

                właściwie odniosę się tylko do tego fragmentu. Wydaje mi się, ze nie jest to do
                końca istotne, ile bedzie "uznanych" planet - ważne jest , by spamiętać te
                największe, naistotniejsze. Z księżyców saturna pamiętamy przeciez tylko te,
                które są "duże" - reszta, cała ta masa smiecia a'la planetoidy krążąca wkoło
                saturna, przyprawia o zawrót głowy i według mnie jest całkowicie pomijalna z
                naukowego punktu widzenia. Ot.. taki tam gruz wyłapany przez grawitację wielkiej
                planety, nie mniej jednak zwany jej księżycem ;)
                • dungeon.master Re: Planetarny bałagan 02.02.06, 20:31
                  Problemem jest nie tylko to, że w Układzie Słonecznym może być nawet kilkaset
                  planet. Problemem jest to, że na siłę próbuje się połączyć w jedną grupę obiekty
                  należące do różnych klas (a więc planety i pas Kuipera). Co gorsza sztucznie
                  dzieli się jedną z tych klas (czyli pas Kuipera) na planety i nie-planety.

                  Jak wiemy planety od planetoid oddziela wyraźna granica. Za to nie ma takiej
                  granicy wśród obiektów pasa Kuipera, więc dzielenie ich na dwie grupy jest
                  niczym nieuzasadnione.
          • Gość: Wilkosz Re: Planetarny bałagan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.06, 12:29
            > No to ile Słońce ma planet? I czy za chwilę nie okaże się że ma ich
            kilkadziesiąt?

            Proszę Państwa, co za róznica jak ludziki to sobie nazwą i sklasyfikują? Liczy
            się fakt, a nie nazewnictwo!
        • madcio Re: Planetarny bałagan 02.02.06, 11:53
          Mi się osobiście podoba definicja:

          Planetą jest obiekt krążący wokół słońca, który ma masę większą niż suma mas
          wszystkich innych obiektów krążących wokół słońca po zbliżonej orbicie.

          Oczywiście, sama ta definicja nie wystarczy, ale to dobry początek.

          Zalety:
          - Pluton jest tym czym powinien być: obiektem pasu KRUPIERA. (teraz umyślnie
          przekręciłem - śmiesznie brzmi :D ) Zauważcie, że gdyby nie było pasu, Pluton
          zachowałby status planety. Precedensy degradacji statusu planety już były - vide
          pas asteroidów między Marsem a Jowiszem oraz jego największe asteroidy.
          - Reszta planet zachowuje swój status.

          Wady:
          - Mimo wszystko minimalna średnica by się przydała.
          - Trzeba zdefiniować słowa "słońce" i "zbliżona orbita". Zdolniejsi pewnie
          jeszcze coś znajdą.
          - Acha, jeszcze musimy zdefiniować słowo "definicja".
          • Gość: r39 zabawna definicja madcia IP: *.ifpan.edu.pl 02.02.06, 20:36
            raczej nie znajdzie naśladowców, choć faktycznie dobrze brzmi.
            Wszystkie "stare" planety mają zbliżone orbity (niewielka
            ekscentryczność, niewielkie nachylenie do płaszyzny ekliptyki).
            ==> Nasze Słońce ma tylko jedną planetę, mianowicie Jowisza.
            Słusznie i naukowo, hominidów o zdanie pytać nawet nie warto,
            bo w nauce "nie ma demokracji".
            Bardzo zabawne.
            • madcio Analfabetyzm wtórny poważnym problemem Polski 05.02.06, 18:40
              > Wszystkie "stare" planety mają zbliżone orbity (niewielka
              > ekscentryczność, niewielkie nachylenie do płaszyzny ekliptyki).

              Zbliżone orbity w sensie przestrzennym, a nie zbliżone cechy, charakterystyki i
              parametry owych orbit, panie inteligentny inaczej.

              Przykłady:

              - Orbita Księżyca i Ziemi są zbliżone, przy czym Ziemia niewątpliwie jest
              największą masą w tym układzie. Wobec tego Ziemia jest w tym układzie planetą.
              - Orbity setek tysięcy asteroidów są do siebie zbliżone, jednak nie istnieje
              asteroida, która miałaby masę większą od wszystkich pozostałych asteroid razem
              wziętych. Wobec tego nie ma tam ani jednej planety z prawdziwego zdarzenia. A
              jeśli Ceres albo inną Vestę się nazwie "protoplanetą" czy "planetką" czy
              "karłowatą planetą" - to naprawdę mi zwisa.

              Ostatni przykład.

              > Wszystkie "stare" planety mają zbliżone orbity
              Nie mają. Od Mekurego do Wenus jest ok 50 mln kilometrów. Odległości miedzy
              orbitami dalszych planet rosną drastycznie. Ja to na pewno nie nazwę "zbliżoną
              orbitą".

              A jeśli ty (przypuszczalnie celowo i złośliwie) zintepretowałeś termin "zbliżona
              orbita" inaczej, to już jest to wyłącznie twój problem. Powodzenia w dalszym
              czepianiu się każdego możliwego artykułu, malkontencie.
              • Gość: p. Re: Analfabetyzm wtórny madcia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.02.06, 21:24
                madcio napisał:

                > > Wszystkie "stare" planety mają zbliżone orbity (niewielka
                > > ekscentryczność, niewielkie nachylenie do płaszyzny ekliptyki).
                >
                > Zbliżone orbity w sensie przestrzennym, a nie zbliżone cechy, charakterystyki
                > i parametry owych orbit, panie inteligentny inaczej.
                >
                > Przykłady:
                >
                > - Orbita Księżyca i Ziemi są zbliżone, przy czym Ziemia niewątpliwie jest
                > największą masą w tym układzie. Wobec tego Ziemia jest w tym układzie planetą.
                > - Orbity setek tysięcy asteroidów są do siebie zbliżone, jednak nie istnieje
                > asteroida, która miałaby masę większą od wszystkich pozostałych asteroid razem
                > wziętych. Wobec tego nie ma tam ani jednej planety z prawdziwego zdarzenia. A
                > jeśli Ceres albo inną Vestę się nazwie "protoplanetą" czy "planetką" czy
                > "karłowatą planetą" - to naprawdę mi zwisa.
                >
                > Ostatni przykład.
                >
                > > Wszystkie "stare" planety mają zbliżone orbity
                > Nie mają. Od Mekurego do Wenus jest ok 50 mln kilometrów. Odległości miedzy
                > orbitami dalszych planet rosną drastycznie.

                Lzesz jak pies.
                Miedzy Wenus a Ziemia jest ledwo cos 42 mln kilometrow.
                Czyli odleglosc nie rosnie a wrecz maleje nie wspominajac juz
                przyslowka drastycznie.

                Miedzy Ziemia a Marsem jest okolo 79 mln km przy czym ze wzgledu
                na wieksza ekcentrycznosc orbity Marsa odleglosc ta wacha sie
                od ok 58 mln do ok 100 mln kilometrow wiec nie jest to jakis
                drastyczny wzrost.

                Dopiero miedzy orbitami Marsa a Jowisza nastepuje gwaltowny
                wzrost odleglosci w stosunku do odleglosci miedzy orbitami
                planet wewnetrznych.
                Srednia odleglosc wynosci ok. 550 mln kilometrow
                przy czym ze wzgledu na eksentrycznosc obu orbit roznica
                w odleglosci od Slonca wacha sie od mniej niz 500 mln
                do ponad 600 mln kilometrow.

                > Ja to na pewno nie nazwę "zbliżoną orbitą".

                No to OK.
                Powiedzmy ze orbity zblizone to danej takie
                dla ktorych odleglosc w apogeum miedzy cialami
                wynosi mniej niz 55% polosi wiekszej orbity
                odniesienia.

                Jezeli za orbite odniesienia wybierzemy orbite Ziemi
                to przy takiej definicji orbit zblizonych:
                Merkury, Wenus i Mars poruszaklyby sie po orbitach
                ZBLIZONYCH do orbity Ziemi.

                Jesli by komus 55% wydawalo sie zbyt wielkim procentem
                to po obnizeniu te wartosci do 40% dalej na ZBLIZONYCH
                do ziemskiej poruszalyby sie Wenus i Mars.
                A poniewaz suma ich mas jest mniejsza od masy Ziemi wiec
                nie moglyby posiadac statusu planet.

                Podobnie sytuacja wygladalaby z Uranem i Plutonem
                wobec Neptuna. Poniewaz jego masa jest wieksza niz
                Urana i Pluton to jedynie Neptun moglby miec w tej czesci
                ukladu slonecznego status planety.

                Jezeli zamiast procentow przyjelibysmy arbitralnie
                odleglosc np 60 mln km to w pasie Kuipera znalazlo by sie
                mnostwo planet ktore sa masywniejsze niz wszystko co krazy
                w odleglosci mniejszej niz owe 60 mln km od ich orbit.

                Przy czym Wenus dalej nie mialaby statusu planety.

                > A jeśli ty (przypuszczalnie celowo i złośliwie) zintepretowałeś
                > termin "zbliżona orbita" inaczej, to już jest to wyłącznie twój problem.
                > Powodzenia w dalszym czepianiu się każdego możliwego artykułu, malkontencie.

                Powodzenia analfabeto ;-))

                • madcio Ach, jak ja uwielbiam pana p. :> 06.02.06, 15:50
                  > Miedzy Wenus a Ziemia jest ledwo cos 42 mln kilometrow.
                  > Czyli odleglosc nie rosnie a wrecz maleje nie wspominajac juz
                  > przyslowka drastycznie.
                  Dalej sam przyznajesz, że koniec końców zaczyna wzrastać drastycznie. To, że
                  pisze o ogólnej tendencji w skali całego układu słonecznego nie oznacza, że łżę
                  jak pies w jednym przypadku. No, chyba że wszyscy statystycy to co do jednego
                  oszuści (w sumie kuszące).

                  > Powiedzmy ze orbity zblizone to danej takie
                  > dla ktorych odleglosc w apogeum miedzy cialami
                  > wynosi mniej niz 55% polosi wiekszej orbity
                  > odniesienia.
                  A czemu nie mniejszej? A czemu 55%? Przy takich warunkach przy coraz większej
                  orbicie "pokrycie" (nie wiem, jak to się mundrze nazywa, ale każdy chyba wie, o
                  co mi chodzi :P) przestrzeni bedzie się zwiększać propocjonalnie, skutkiem czego
                  orbity sąsiadujacych planet by się nakładały na owo "pokrycie". Ale przecież o
                  to ci chodziło w tej manipulacyjce, więc o co ja się właściwie czepiam. :))))

                  > Jesli by komus 55% wydawalo sie zbyt wielkim procentem
                  Daj od razu 100%. Co się będziesz ograniczał w przedstawianiu tendencyjnie
                  dobranych przykładów i ustalaniu takich warunków brzegowych, by wykazać, co się
                  chce. :))))

                  > Jezeli zamiast procentow przyjelibysmy arbitralnie
                  Zaraz zamiast. Może po prostu za % byśmy przyjęli liczbę jednocyfrową,
                  manipulancie. O ile w ogóle przyjąbym taką definicję.

                  > odleglosc np 60 mln km to w pasie Kuipera znalazlo by sie
                  > mnostwo planet ktore sa masywniejsze niz wszystko co krazy
                  > w odleglosci mniejszej niz owe 60 mln km od ich orbit.
                  Równie dobrze można arbitalnie uznać wszystkie obiekty pasu Kuipera za będące
                  "po zbliżonej orbicie" (a te drobiazgi, co są za daleko można ustrzelić dolnym
                  limitem masy, o którym wspomniałem w poście zaczynającym ten podwątek), podobnie
                  Marsa i jego księżyce, podobnie Ziemię i jego Księżyc, podobnie Jowisz i jego
                  księżyce (oraz asteroidy trojańskie i inne śmieci) i tak dalej... tak ja
                  intuicyjnie rozumiem pojęcie "zbliżona orbita".

                  Wykaż mi, że twoja propozycja z arbitalnie ustaloną odległością, niezależnie od
                  miejsca w układzie słonecznym, lub x% półosi wiekszej orbity odniesienia (gdzie
                  x->oo) jest lepsza od mojej. :P
                  • Gość: p. Re: Ach, jak ja uwielbiam pana p. :> IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.02.06, 16:26
                    madcio napisał:

                    > > Miedzy Wenus a Ziemia jest ledwo cos 42 mln kilometrow.
                    > > Czyli odleglosc nie rosnie a wrecz maleje nie wspominajac juz
                    > > przyslowka drastycznie.
                    > Dalej sam przyznajesz, że koniec końców zaczyna wzrastać drastycznie. To, że
                    > pisze o ogólnej tendencji w skali całego układu słonecznego nie oznacza, że
                    > łżę
                    > jak pies w jednym przypadku. No, chyba że wszyscy statystycy to co do jednego
                    > oszuści (w sumie kuszące).

                    Lzesz bo sugerujesz ze wzrost drastyczny nastepuje juz od Wenus
                    nie napisales ze chodzi ci o statystyczna tendencje.
                    Nawet wypominales r39 ze pisal on o parametrach obit kiedy
                    tobie chodzilo o ich przestrzenne ulokowanie.
                    Przestrzenne rozlozenie orbit nie jest statystyka tylko
                    konkretnymi przypadkami.
                    Statystycznie to nawet dwa ciala poruszajace sie po tej samej orbicie
                    moglo by dzielic miliony km dlugosci promienia orbity
                    bo tak wynikaloby ze statystyki ze srednio promien jednej
                    orbity od drugiej rozni sie o x mln km.

                    > > Powiedzmy ze orbity zblizone to danej takie
                    > > dla ktorych odleglosc w apogeum miedzy cialami
                    > > wynosi mniej niz 55% polosi wiekszej orbity
                    > > odniesienia.
                    > A czemu nie mniejszej? A czemu 55%? Przy takich warunkach przy coraz większej
                    > orbicie "pokrycie" (nie wiem, jak to się mundrze nazywa, ale każdy chyba wie,
                    > o co mi chodzi :P) przestrzeni bedzie się zwiększać propocjonalnie, skutkiem
                    > czego
                    > orbity sąsiadujacych planet by się nakładały na owo "pokrycie". Ale przecież o
                    > to ci chodziło w tej manipulacyjce, więc o co ja się właściwie czepiam. :))))

                    Ja myslalem ze tobie o to wlasnie chodzi ;-)


                    > > Jesli by komus 55% wydawalo sie zbyt wielkim procentem
                    > Daj od razu 100%. Co się będziesz ograniczał w przedstawianiu tendencyjnie
                    > dobranych przykładów i ustalaniu takich warunków brzegowych, by wykazać, co
                    > się chce. :))))

                    Przeciez to nie moj tylko twoj pomysl.
                    Skoro twierdzisz ze twoj pomysl jest dobry
                    a ja manipuluje liczbami to podaj swoje
                    liczby by twoj pomysl mial choc cien sensu ;-))


                    > > Jezeli zamiast procentow przyjelibysmy arbitralnie
                    > Zaraz zamiast. Może po prostu za % byśmy przyjęli liczbę jednocyfrową,
                    > manipulancie. O ile w ogóle przyjąbym taką definicję.

                    Alez prosze bardzo przyjmijmy jednocyfrowa ;-)

                    > > odleglosc np 60 mln km to w pasie Kuipera znalazlo by sie
                    > > mnostwo planet ktore sa masywniejsze niz wszystko co krazy
                    > > w odleglosci mniejszej niz owe 60 mln km od ich orbit.
                    > Równie dobrze można arbitalnie uznać wszystkie obiekty pasu Kuipera za będące
                    > "po zbliżonej orbicie" (a te drobiazgi, co są za daleko można ustrzelić dolnym
                    > limitem masy, o którym wspomniałem w poście zaczynającym ten podwątek),
                    > podobnie
                    > Marsa i jego księżyce, podobnie Ziemię i jego Księżyc, podobnie Jowisz i jego
                    > księżyce (oraz asteroidy trojańskie i inne śmieci) i tak dalej... tak ja
                    > intuicyjnie rozumiem pojęcie "zbliżona orbita".

                    Czyli zblizone twoim daniem orbity w przypadku planet beda sie roznily o
                    pojedyncze miliony kilometrow a w przypadku pasa Kuipera o pojedyncze
                    MILIARDY kilometrow.
                    Tylko ci pogratulowac intuicji ;-)

                    > Wykaż mi, że twoja propozycja z arbitalnie ustaloną odległością, niezależnie
                    > od miejsca w układzie słonecznym, lub x% półosi wiekszej orbity odniesienia
                    > (gdzie x->oo) jest lepsza od mojej. :P

                    Alez ja nie przedstawialem zadnej swojej propozycji.
                    Jedynie podalem kilka wariantow rozumienia pojecia: zblizona orbita.

                    Ale twoja intuicja przebija wszystko ;-)
                    • madcio Re: Ach, jak ja uwielbiam pana p. :> 11.02.06, 13:28
                      > Czyli zblizone twoim daniem orbity w przypadku planet beda sie roznily o
                      > pojedyncze miliony kilometrow a w przypadku pasa Kuipera o pojedyncze
                      > MILIARDY kilometrow.
                      A twoja propozycja to co, też zwiększała swoje "pokrycie" wraz z wrostem
                      odległości, bo to był procent od bazowej wartości.

                      > Alez ja nie przedstawialem zadnej swojej propozycji.
                      Tak, tak...

                      > Jedynie podalem kilka wariantow rozumienia pojecia: zblizona orbita.
                      Czemu akurat te, a nie inne?

                      > Ale twoja intuicja przebija wszystko ;-)
                      Myślę, ze EOT.

                      Na koniec powiem tak - nadal to kryterium wydaje mi się najlepsze z wszystkich,
                      które spotkałem, choć nie znaczy to że jest dobre ani kompletne. Jak pisałem w
                      pierszym poście, trzeba dodefiniować parę rzeczy. Łącznie z definicją słowa
                      "definicja".
      • Gość: karolT Re: Planetarny bałagan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.06, 07:21
        Chyba można (moim zdaniem) zrobic taka klasyfikację:
        A) planety typu Ziemia
        b) Planetoidy (pars Mars- Jowisz)
        C) Planety wielkie
        D) obiekty typu "pas Kuipera"
        Co Wy na to? tu juz chyba nie powinno byc watpliwości!!
    • pomruk Re: Planetarny bałagan 01.02.06, 20:29
      Oj chyba nie masz racji. Srednice wg najnowszych badań: Pluton 2270 km, Xena
      3000 km, Sedna 1800, planetoida Ceres 930. Bałagan niewąski - Sedna praktycznia
      taka jak Pluton! A co będzie jak odkryjemy ciało o średnicy 2150 km, tylko
      trochę wieksze od Sedny??
      • Gość: ZG22 Re: Planetarny bałagan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.06, 21:04
        Jest jeszcze ciekawy obiekt Santa , ok. 1500 km, 2 ksieżzyce odkryte (Pluton - 3).
    • pomruk Re: Planetarny bałagan 01.02.06, 20:30
      (mówiąc "nie masz racji" miałem na myśli tylko limit średnicy).
    • Gość: M Re: Planetarny bałagan IP: 81.168.184.* 01.02.06, 23:18
      > Z tego co wiem istnieje taki limit, uznawany przez wiekszość astronomów -
      > średnica 1000 km.
      > Pluton go nie spełnia

      Hmm, tu chyba jakiś astronomiczny błąd? Pluton ma PONAD 1000 km średnicy, więc
      tak jakby się nie zgadzało.
      A tak w ogóle, to nic mi o tym nie wiadomo by istniał jakiś limit. "Wiekszość
      astronomów" to na ogół Unia Astronomiczna, która nic takiego nie uchwaliła, i
      stąd właśnie to całe zamieszanie. No, chyba że svetomirze wiesz to bezpośrednio
      od "większości astronomów"...
      Jeżeli wolno mi wyrazić swoje zdanie, to określanie limitów jest tu trochę bez
      sensu. M.in. dlatego, że masy ciał niebieskich znamy tylko w przybliżeniu, więc
      jak tu sprawdzić, że coś ma masę 1000, a nie 1001 kg? Pozostaje nam chyba
      jedynie ustalanie tego na zasadzie zwyczaju, no i uchwał IAU...
      Podobnie jest zresztą z górnym ograniczeniem. Powoli się zaczyna rozmywać czym
      jest planeta typu gorący gazowy olbrzym, a kiedy to już brązowy karzeł...
      No i na koniec tradycyjnie trzeba "GW" wytknąć błąd. Autor artykułu miesza
      pojęcia nachylenia orbity z jej ekscentrycznością. Otóż orbita Plutona przecina
      orbitę Neptuna nie dlatego, że jest do niej nachylona, lecz dlatego, że jej
      peryhelium wypada wewnątrz orbity Neptuna (jest "bardzo eliptyczna"). No a
      niezależnie jest to nachylenie. Co według mnie świadczy o tym, że PLUTON NIE
      JEST PLANETĄ!
      • tallinn Re: Planetarny bałagan 02.02.06, 14:24
        To samo rzucilo mi sie w oczy. Nie widze zwiazku przyczynowego miedzy
        nachyleniem orbity a ekscentrycznoscia.
        • Gość: obserwator2 Re: Planetarny bałagan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.06, 14:54
          tallinn napisał:

          > Nie widze zwiazku przyczynowego miedzy
          > nachyleniem orbity a ekscentrycznoscia

          Jakiś związek jest! Choćby przez to, że "normalne" planety mają ZARÓWNO
          ekscentryczności, jak i nachylenia MAŁE. To może oznaczać jakąś niewątpliwą
          wspólnotę losu, wspólnotę pochodzenia.
          Inne ciała, "planetopodobne", jeśli do owej wspólnoty nie należą, powstały
          wskutek odmiennych zjawisk, już nie MUSZĄ mieć ani małych nachyleń, ani małych
          ekscentryczności. (Oczywiscie, na zasadzie przypadku, taki obiekt może mieć
          jeden z dyskutowanych parametrów również mały, tak jak człowiek niewinny, może
          przypadkowo mieć i rozmiar buta taki sam, i palić papierosy tej samej marki, co
          morderca, który zostawił ślady). Jest więc przynajmniej dodatkowa poszlaka, że
          Pluton to cos ODMIENNEGO genetycznie niż planeta.
          Mnie tylko takie rozrówżnienie wydaje się istotne - różnica w mechaniźmie
          powstania. Arbitralne ustalanie, że od 1000km, czy czegoś podobnego, zaczynają
          się planety, jest śmieszne.
    • Gość: astrofuturolog Wcześniej chyba nie IP: *.toya.net.pl 02.02.06, 02:27
      Pluton przestanie byc planetą, gdy USA przestaną byc supermocarstwem.
    • neptus Re: Planetarny bałagan 02.02.06, 09:31
      A stąd wynika, że Xena jest porównywalna z Plutonem, najwyżej o 1% większa...
      sciencenow.sciencemag.org/cgi/content/full/2006/127/1
      • madcio Re: Planetarny bałagan 02.02.06, 11:36
        Taaaa?

        www.space.com/scienceastronomy/060201_tenth_planet.html
        Pluton ma 2300 km. Nowy glob ma 3000 (plus minus 300) km. Posługuj się
        aktualnymi danymi.
    • Gość: Pluto (n) Re: Planetarny bałagan IP: *.orange.pl 02.02.06, 10:56
      Chyba jest jeszcze tak, że Pluto (n) jest jedyną planetą odkrytą przez uczonych
      amerykańskich i silne amerykańskie lobby zawsze przy próbach zdegradowania Pluta
      do planetoidy gorąco protestuje. No i produkt Disneya pies Pluto też.
      • Gość: albert88 Re: Planetarny bałagan IP: *.torun.mm.pl 02.02.06, 12:01
        Czemu poprostu narazie nie utworzyć osobnej katygorii dla tego typu obiektów.A
        to czy dane ciało jest planetą, czy też nie rozstrzygnąć na podstawie badań, po
        stworzeniu odpowiednich kryteriów klasyfikacji WSZYSTKICH obiektów.
    • ulubienieclosu Planetarny bałagan w tylko w "uczonych"głowach 02.02.06, 11:52
      Witam Czytelników,
      W czasach kiedy astronomia była nierozerwalnie połączona z astrologią i pełnia
      wobec niej służebną rolę taka dyskusja byłaby bezprzedmiotowa. Pluton(planeta?)
      w astrologii działa o wiele silniej niż o wiele wiekszy Mars(bezsprzecznie
      planeta). Tworzenie ciągle nowych naukowych punktów widzenia wprowadza chaos i
      niczego do końca nie wyjaśnia. Jest to wywarzanie otwartych od dawna drzwi.
      Pozdrawiam,
      • madcio Re: Planetarny bałagan w tylko w "uczonych"głowac 02.02.06, 12:10
        Ale żeś autorytet przywołał. Astrologia, buhehehe.

        > W czasach kiedy astronomia była nierozerwalnie połączona z astrologią i pełnia
        > wobec niej służebną rolę taka dyskusja byłaby bezprzedmiotowa.
        Po pierwsze, w tych czasach nie znano w ogóle Plutona. Oczywiście, astrologom
        jakoś to nie przeszkadzało stawiać horoskopy. Ot, ciekawostka. :>

        > Pluton(planeta?) w astrologii działa o wiele silniej niż o wiele wiekszy
        > Mars(bezsprzecznie planeta).
        To dlaczego odkryto Plutona w 1930 roku, a nie kilka tysięcy lat wcześniej? Jak
        już zresztą o tym mowa, dlaczego nie znany od tysięcy lat Neptuna, Urana oraz
        2003UB313?
    • Gość: Miś Demokratyczna definicja IP: *.dsl.rcsntx.swbell.net 02.02.06, 11:55
      svetomir napisał:
      > Z tego co wiem istnieje taki limit, uznawany przez wiekszość astronomów -
      > średnica 1000 km. Pluton go nie spełnia.

      Kiepsko z arytmetyka Svetomira. Wg niego Pluton o srednicy 2300 km nie jest
      wiekszy od 1000 km.

      Demokracja jest wspolczesnie najpopularniejsza ideologia. USA i Polska wyslali
      wojsko do Iraku aby szerzyc tam demokracje przy okazji robiac interesy na
      irackiej ropie naftowej (z szukania tam broni masowego razenia Bush jr juz
      zrezygnowal). Demokratycznie tez trzeba decydowac o tym co jest planeta, a co
      nie jest. Demokratycznie tj. przez glosowanie - ja glosuje, ze Pluton i Xena to
      planety.
      • madcio Re: Demokratyczna definicja 02.02.06, 12:11
        W nauce nie ma demokracji.
        • europitek Re: Demokratyczna definicja 03.02.06, 17:41
          No, niezupełnie. A w wielu obszarach kwitnie w najlepsze. W bardzo wielu.
      • svetomir Re: Demokratyczna definicja 03.02.06, 11:29
        To nie jest kwestia arytmetyki, tylko źródła.
        Różni badacze różnie podają średnice Plutona Najczęścij ponad 2000 km , ale
        tutaj:
        www.radio.com.pl/nauka/temattygodnia/default.asp?id=169
        tylko 1250
        Ja przyjmuję za prawdziwa najmniejszą o której czytałem w podanym artykule, a
        która wynosi poniżej 1000 km, nie pamiętam dokładnie ile.
        Szczegółow nie znam, bo od ukończenia szkoły sredniej, czyli od dwunastu lat
        mało interesuje sie astronomią.
        Dlatego zaś przyjmuje najmniejszy wynik za najblizszy prawdzie bo jak dotąd im
        dokładniejsze pomiary tym taśrednica wychodziła mniejsza i nic nie wskazuje na
        to, aby ten proces miał sie zakończć. W to, że Xena ma 3000 km tez nie bardzo
        wierzę.
        • Gość: p. To nie kwestia zrodla... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.02.06, 17:41
          > To nie jest kwestia arytmetyki, tylko źródła.
          > Różni badacze różnie podają średnice Plutona Najczęścij ponad 2000 km , ale
          > tutaj:
          > www.radio.com.pl/nauka/temattygodnia/default.asp?id=169
          > tylko 1250
          > Ja przyjmuję za prawdziwa najmniejszą o której czytałem w podanym artykule, a
          > która wynosi poniżej 1000 km, nie pamiętam dokładnie ile.

          tylko zrozumienia tego co sie czyta.

          Przeczytaj jescze raz spokojnie :

          ... Quaoar jest tylko dwa razy mniejszy od Plutona (jego średnica wynosi około
          1250 km) i okrąża Słońce w ciągu 288 lat.

          oraz z tego samego zrodla:

          ... 2300-kilometrowy Pluton pozostawał więc wciąż największym z pozaneptunowych
          obiektów.

          > Szczegółow nie znam, bo od ukończenia szkoły sredniej, czyli od dwunastu lat
          > mało interesuje sie astronomią.

          To niestety daje sie zauwazyc.

          > Dlatego zaś przyjmuje najmniejszy wynik za najblizszy prawdzie bo jak dotąd
          > im dokładniejsze pomiary tym taśrednica wychodziła mniejsza i nic nie
          > wskazuje na to, aby ten proces miał sie zakończć. W to, że Xena ma 3000 km
          > tez nie bardzo wierzę.

          Potrenuj czytanie na spokojnie a potem sie dopiero
          zastanawiaj w co wierzyc.
          Najmniej mozesz wierzyc ze astronomowie moga sie obecnie pomylic
          o wiecej niz 50% przy podawaniu rozmiarow tak duzego obiektu
          w nazym ukladzie.
          Jesli jakies zrodla podawalyby tak znaczne rozbieznosci
          to raczej jednemu z nich nie warto wierzyc i lepiej
          podejrzewac jakas pomylke.
    • madcio Re: Planetarny bałagan 02.02.06, 12:34
      Zasilany energią jądrową? Szczerze mówiąc trochę mylnie to brzmi. Tutaj używany
      jest RTG, a nie reaktor jądrowy.

      Taki reaktor zresztą zostąłby natychmiast zawrzeszczany przez róznych
      ekooszołomów i ekofaszystów. Już głupie RTG jest oprotestowywane, na przykład
      podczas startu Cassini oraz przy przelocie Cassiniego obok Ziemi były protesty,
      kampanie, setki ludzi włączało się w akcję:
      www.grandmothersforpeace.org/archives/cassini/protest/Cassini.html
      www.animatedsoftware.com/cassini/cassini.htm
      Pomiń różne spiskologiczne brednie nie związane z Cassinim. :) Zabawnie się to
      wszystko czyta wiedząc, że zarówno start, jak i przelot koło Ziemi został już
      dawno wykonany, a Cassini aktualnie od ponad roku znajduje się u swego celu,
      który skutecznie bada:
      saturn.jpl.nasa.gov/home/index.cfm
      Prostesty przy New Horizon też były... kilkudziesięciu ludzi, w większości stare
      babcie. :)

      Najbzdurniejszy argument to według mnie:
      "On a higher level, the protesters claim Cassini will make it easier for the
      Pentagon to use nuclear power on future space-based weapons by getting the
      public accustomed to the use of plutonium in orbit."
      Tia. A baterie i akumulatory są używane w kosmosie, by przywyczaić ludzi do idei
      broni chemicznej w kosmosie i pracować nad bronią chemiczną w kosmosie.
    • Gość: qwww Re: Planetarny bałagan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.06, 12:41
      Pluton powinien tradycyjnie być uznawany za planetę (w końcu od 1930 tak jest),
      nowe obiekty typu Plutona zaś już nie :)
      przecież de facto nazwa planeta / planetoida jest w dużym stopniu umowna
    • unicef123 Re: Planetarny bałagan 02.02.06, 13:33
      dobrze ,że zrobią jakiś porządek. Od 1987 roku amerykańscy badacze kosmosu (
      kiedy nauczyli się "patrzeć" w gwiazdy )odkrywają niesamowitą ilość planet i
      nie nadążają ich spisywać.Każda gwiazda to osobna galaktyka.
      Artykuł bardzo ciekawy , dziękuję. A kurcząca się nasza galaktyka ? znowu nic-
      no proszę , kiedy coś napiszecie.
    • Gość: re Okropna nazwa IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.02.06, 15:04
      Zastanówmy się ,jakie jeszcze inne filmy można w ten sposób zareklamować...Żenada...
    • Gość: zf Re: Planetarny bałagan IP: *.aster.pl / *.aster.pl 02.02.06, 15:12
      Układ Słoneczny dla Ziemian!
      Pluton na Księżyc!
    • losiu4 Re: Planetarny bałagan 03.02.06, 09:00
      "Zasilana energią jądrową sonda"

      ojojojojoj... a co na to ekolodzy? takie cuś zielonym z antenkami i ryjkiem
      wysyłamy... ;)

      Pozdrawiam

      Losiu
      • Gość: agata Losiu.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.06, 16:24
        spoko choopie daleko nie poleci - zieloni tak sie zabarykadowali w tej
        przestrzeni kosmicznej, że nawet mikrosoczewkowanie grawitacyjne nie pomoże
        sprawdzić po którejż to planecie łażą swymi zielonymi nózkami ;)
        • losiu4 Re: Losiu.. 04.02.06, 14:29
          Agatko... ale oni sa wszędzie... tylko cicho sza, bo jeszcze usłyszą ;)

          Pozdrawiam

          Losiu
          • Gość: agata Re: Losiu.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.06, 16:19
            oj tak, święta racja - ja ich codziennie rano w kolejce po bułki
            widze ...wyglądają zupełnie zwyczajnie ;)
            • Gość: ZG22 Re: Losiu.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.06, 18:15
              I rano wykupują całe mleko i śmietanę, jak przychodzę do sklepu o 11:30 to już
              nie ma!!!
              • Gość: K2K Re: Losiu.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.06, 18:31
                Z tą śmietaną to prawda, a rządy milczą. To chyba ma związek z ekscentrycznością
                orbity .
            • losiu4 Re: Losiu.. 05.02.06, 19:26
              Gość portalu: agata napisał(a):

              > oj tak, święta racja - ja ich codziennie rano w kolejce po bułki
              > widze ...wyglądają zupełnie zwyczajnie ;)

              oj, nawet do Ciebie dotarli.. no ale w sumie sie dziwne, wszak miejsce w którym
              przebywasz to nie byle co, a (wszech)światowe miasto jest... nie to co zwykły
              wiejski gees :) ale na wszelki wypadek z sołtysem pogadam... jakieś wilcze doły
              się wykopie... paści postawi... ;)

              Pozdrawiam

              Losiu
              • Gość: agata Re: Losiu.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.06, 00:03
                okrutniku jeden! wilcze doły na zielonych! a fe! ale w sumie racja, jak sie tak
                wszyscy do roboty weźmiemy to ich wysiudamy w try miga ;)

                • losiu4 Re: Losiu.. 07.02.06, 12:55
                  Agatko... my tu już z sołtysem i chłopami pare flaszek osuszylim, pogadalim i
                  do consensusu doszlim :) żaden zielony nam już teraz niestraszny :)

                  Pozdrawiam

                  Losiu
                  • Gość: p. Re: Losiu.. a z czego zescie je suszyli ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.02.06, 14:54
                    • losiu4 Re: Losiu.. a z czego zescie je suszyli ? 07.02.06, 21:20
                      a z zawartości :)

                      Pozdrawiam

                      Losiu
                      • Gość: ZG22 Re: Losiu.. a z czego zescie je suszyli ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.06, 23:09
                        Pewnie z roztworu amoniaku (1%) i weglanu potasu (0.2%) w roztworze wodno -
                        alkoholowym. Zna ny środek, jesli chcesz walczyc z kosmitami.
    • dokowski Bałagan panuje tylko w umysłach tych, którzy nie.. 06.02.06, 20:45
      ... rozumieją. To odkrycie już się dokonało - obalony został mit, że Pluton jest
      planetą. Komu się nie chce zapoznać z tym odkryciem lub jest zbyt tępy, żeby
      zrozumieć istotę tego odkrycia, ten ma w głowie bałagan: nie wie czy WIERZYĆ
      odkrywcom czy WIERZYĆ w dotychczasowy dogmat.
      • Gość: p. dokowski chcesz tu wyrwac .... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.02.06, 21:14
        dokowski napisał:

        > To odkrycie już się dokonało - obalony został mit, że Pluton jest
        > planetą. Komu się nie chce zapoznać z tym odkryciem lub jest zbyt tępy, żeby
        > zrozumieć istotę tego odkrycia, ten ma w głowie bałagan: nie wie czy WIERZYĆ
        > odkrywcom czy WIERZYĆ w dotychczasowy dogmat.

        jakas blondynke ?;-)
        • dokowski Nie rozmarzaj się, jestem hetero 06.02.06, 22:43

          • Gość: p. Re: hetero blondynka ?;-) to wiele wyjasnia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.02.06, 08:56
    • dokowski To jest zresztą dobry test na uczciwość nauczeli 07.02.06, 15:23
      Jeżeli nauczyciel jest uczciwy w sensie szacunku dla nauki i prawdy, to powie
      uczniom w szkole:

      "W naszym układzie istnieje tylko 8 planet. Dawniej wierzono, że istniej 9-ta
      planeta, którą nazywano Plutonem. Ostatnie odkrycie pokazały jednak, że Pluton
      nie jest planetą. Przy okazji okazało się, że nie może istnieć żadna inna
      nieodkryta jeszcze planeta, ponieważ wszystkie palnetoidy transplutonowe są już
      obiektami typu Kuipera, a więc nie mogą być planetami".

      A nauczyciel nieuczciwy będzie bełkotał jak autor tego artykułu
      • Gość: p. i kto to mowi o uczciwosci - dokowski ?;-) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.02.06, 15:31
        dokowski napisał:

        > Jeżeli nauczyciel jest uczciwy w sensie szacunku dla nauki i prawdy, to powie
        > uczniom w szkole:
        ...

        Gdzie u ciebie jest szacunek dla nauki i prawdy ???

        • dokowski Treść postów mówi sama za siebie 13.02.06, 15:00
          Gość portalu: p. napisał(a):

          > Gdzie u ciebie jest szacunek dla nauki i prawdy ???

          A ty się możesz tylko popłakać z zawiści, że piszę to co piszę.
          • Gość: p. Tak - tresc mowi sama za siebie ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.02.06, 15:43
            dokowski napisał:

            > Gość portalu: p. napisał(a):
            >
            > > Gdzie u ciebie jest szacunek dla nauki i prawdy ???
            >
            > A ty się możesz tylko popłakać z zawiści, że piszę to co piszę.

            ... na szczescie ;-)

            Wiec co juz zapytac nie mozna ?;-)
            Zwlaszcza w kontekscie tego co napisales kiedys
            ze nie dbasz o swoja wiarygodnosc na tym forum
            ze wzgledu na jego popularny charakter.

            Z moja pamiecia nie jest tak kiepsko dokowski
            jakby ci sie zdawalo ;-)
            • dokowski Zadręczasz się niepotrzebnie 13.02.06, 16:51
              Gość portalu: p. napisał(a):

              > Z moja pamiecia nie jest tak kiepsko
              • Gość: p. Pomaganie innym i ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.02.06, 17:15
                ... demaskowanie trollujacych blaznow dokowski, to
                czysta przyjemnosc dla mnie ;-)
                • dokowski A więc zasłużyłem na twoją wdzięczność 15.02.06, 14:39
                  Gość portalu: p. napisał(a):

                  > to czysta przyjemnosc dla mnie

                  lubię mieć tę satysfakcję, że dzięki mnie niektórzy ludzie są szczęśliwi
                  • Gość: p. Wreszcie zrozumiales trollu ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.02.06, 18:06
                    dlaczego dostajesz to na co sobie zasluzyles ;-)
                    • dokowski Zrozumiałem, że to w twoich ustach komplement 16.02.06, 11:53

                      • Gość: p. [...] IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.02.06, 12:19
                        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • Gość: Enkidu Re: Planetarny bałagan IP: *.slowianin.pl 12.02.06, 01:52
      Sumerowie twierdzili że Pluton nie jest planetą,tylko księżycem wytrąconym z
      orbity przez kataklizm kosmiczny.Podobno już go,6 tyś.lat temu,znali.Jeżli to
      prawda to i nasi współcześni naukowcy powinni się głęboko zastanowić.(no bo kto
      nazywa Malucha samochodem?A przecież podobny!!!Wiele lat jezdziłem tym cackiem
      ale w końcu go sprzedałem,mimo sentymentu)Chyba czas na męską decyzję obywatele
      jajogłowi,zamiast mnożyć byty ponad miarę!!!:-))
      • dokowski Czy to jest religia scjentystów? 13.02.06, 15:02
        Gość portalu: Enkidu napisał(a):

        > Sumerowie twierdzili że Pluton nie jest planetą,tylko księżycem wytrąconym z
        > orbity przez kataklizm kosmiczny.Podobno już go,6 tyś.lat temu,znali.

        Słyszałem takie słowo "scjentyzm", ale nigdy nie poznałem ich doktryny, tylko
        jakieś ogólniki. Czy scjentyzm jest popularny w Polsce?
    • Gość: k2k To nie jest bałagan na skalę planety. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.06, 20:49
      Kłótnie między Dokowskim i p. NIE SĄ na skalę planetarną. Więc może niech zejdą
      z wątku "planetarny bałagan".
      • dokowski Ten wątek jest ważny i warto go podnosić pod ... 21.02.06, 13:06
        ... różnymi pretekstami. Dopóki w szkołach kiepscy nauczyciele będą mówić o
        Plutonie, jako o planecie, dopóty musimy walczyć o podniesienie poziomu
        nauczania, o to, żeby nauczyciele aktualizowali swoja wiedzę na temat tego,
        czego nauczają.
Pełna wersja