Dodaj do ulubionych

Czy nauka na pewno doprowadzi świat do katastro...

IP: *.elblag.sdi.tpnet.pl 26.12.02, 18:31
Naprawde trzeba byc profesorem zeby takie bzdury pieprzyc i to tak dlugo... przeciez to jest totalny kicz... napisane chyba tylko po to, aby profesorek mial kolejny material do pracy naukowej. Jakie sa tego wnioski? Moze w ogole wypieprzyc nauke? I tak zle i tak niedobrze. SYF!
Obserwuj wątek
    • Gość: Tytus Re: Czy nauka na pewno doprowadzi świat do katast IP: *.acn.pl / 10.64.1.* 26.12.02, 20:45
      > Naprawde trzeba byc profesorem zeby takie bzdury pieprzyc...
      - napisał art, udowadniając po raz kolejny, że same narzędzia (a
      nawet opanowanie zasad ich użytkowania) czynią człowiekiem, ale
      jeszcze nie Człowiekiem. :-)))
      Przeczytaj jeszcze raz, tylko całe i powoli. Może wtedy Ci się
      spodoba. ;-)
    • Gość: Jan Przeczytaj (przesylabizuj) jeszcze raz - IP: *.sympatico.ca 26.12.02, 20:51
      Gość portalu: art napisał(a):

      > Naprawde trzeba byc profesorem zeby takie bzdury pieprzyc i to
      tak dlugo... prz
      > eciez to jest totalny kicz... napisane chyba tylko po to, aby
      profesorek mial k
      > olejny material do pracy naukowej. Jakie sa tego wnioski? Moze
      w ogole wypieprz
      > yc nauke? I tak zle i tak niedobrze. SYF!



      moze wtedy choc pare procent z tego zrozumiesz...
    • Gość: zulek Re: Czy nauka na pewno doprowadzi świat do katast IP: *.coh.org 26.12.02, 22:28
      To, ze nie zrozumiales ani slowa dowodzi Twojej ignorancji. Moze
      nam tu wyjasnisz w jaki sposob Twoja ignorancja implikuje
      profesorska glupote. Poczytaj cos chlopie zanim znow zrobisz z
      siebie glupa.
    • Gość: tito Ojojoj profesorze.... IP: *.tele2.pl 26.12.02, 22:41
      Tak sie sklada, ze swiat jest nieco bardziej zlozony niz zbior
      liczb naturalnych z jedna relacja dodawania. A i kryteriow
      prawdy nieco wiecej niz wymienia profesor. Humanistyka i inne
      nauki o czlowieku nie ograniczaja sie do anatomii i nieco roznia
      od twardej nauki. Dobrzeby bylo gdyby profesor nie czerpal
      wiedzy o "miekkiej nauce" z kolorowych czasopism. Poza tym z
      twarda tez cos nie tego, bo z tego, ze technika wyposazyla nas w
      wiele dobr i pozwolila przezyc ludzkosci dotychczas nie wynika,
      ze sie nie przyczyni do naszego upadku. Nie mowie, jak bedzie,
      ale po prostu z sylogistycznego myslenia dwoja dla profesora.
      Jakos modernistyczna szkola nie pomogla.
      "Przyjaciele ludu" to tez jakis anachronizm, a "ekologiczne
      kolki" to raczej argument z pabu z pyfkiem.
      Szkoda, bo rozdziwiek nauk scislych i humaniostyki jest faktem i
      martwi.
      Polecam mniej emocji, bo inaczej gloszone tezy przemykaja
      jak "gorace" neutrina ;-)
      Humanista
      • Gość: otit Re: Ojojoj profesorze.... IP: *.junisoftex.pl / *.konst.silesianet.pl 28.12.02, 00:35
        Gość portalu: tito napisał(a):

        > Tak sie sklada, ze swiat jest nieco bardziej zlozony niz zbior
        > liczb naturalnych z jedna relacja dodawania.
        Tak sie wydaje humanistom.

        >A i kryteriow
        > prawdy nieco wiecej niz wymienia profesor.
        Humanistyczne pojmowanie dziejow.


        > "Przyjaciele ludu" to tez jakis anachronizm, a "ekologiczne
        > kolki" to raczej argument z pabu z pyfkiem.
        "Kawiarnianych intelektualistow".

        > Szkoda, bo rozdziwiek nauk scislych i humaniostyki jest faktem i
        > martwi.
        Nie jest faktem. Martwi rozdwiek miedzy naukowcami a humanistami.

        > Polecam mniej emocji, bo inaczej gloszone tezy przemykaja
        > jak "gorace" neutrina ;-)
        Bez emocji swiat stalby w miejscu.

        Pracownik "nauk twardych" czyli "humanista inaczej"
        MB

    • Gość: tito Ojojoj profesorze.... IP: *.tele2.pl 26.12.02, 22:46
      Tak sie sklada, ze swiat jest nieco bardziej zlozony niz zbior
      liczb naturalnych z jedna relacja dodawania. A i kryteriow
      prawdy nieco wiecej niz wymienia profesor. Humanistyka i inne
      nauki o czlowieku nie ograniczaja sie do anatomii i nieco roznia
      od twardej nauki. Dobrzeby bylo gdyby profesor nie czerpal
      wiedzy o "miekkiej nauce" z kolorowych czasopism. Poza tym z
      twarda tez cos nie tego, bo z tego, ze technika wyposazyla nas w
      wiele dobr i pozwolila przezyc ludzkosci dotychczas nie wynika,
      ze sie nie przyczyni do naszego upadku. Nie mowie, jak bedzie,
      ale po prostu z sylogistycznego myslenia dwoja dla profesora.
      Jakos modernistyczna szkola nie pomogla.
      "Przyjaciele ludu" to tez jakis anachronizm, a "ekologiczne
      kolki" to raczej argument z pabu z pyfkiem.
      Szkoda, bo rozdziwiek nauk scislych i humaniostyki jest faktem i
      martwi.
      Polecam mniej emocji, bo inaczej gloszone tezy przemykaja
      jak "gorace" neutrina ;-)
      Humanista
      • Gość: zulek Re: Ojojoj profesorze.... IP: *.coh.org 26.12.02, 22:59
        Ojojoj yourself. Rozumiem, ze nie miales kontaktu z naukami
        scislymi nawet poprzez "kolorowe czasopisma". Po raz
        kolejny "ignorancja nie upowaznia do krytyki".
        Twoja krytyka jest w dodatku podszyta szyderstwem.
        Szyderstwo z autorytetow to jedna z przyczyn stanu w jakim
        znajduje sie polskie spoleczenstwo.
        • Gość: tito Re: Ojojoj profesorze.... IP: *.tele2.pl 26.12.02, 23:28
          Wole argumenty od autorytetu, a w toim komentarzu nie znalazlem.
          No i czym jest autorytet w naukach scislych??? Jesli prof powie
          ze 2+2 = 3 to mam wierzyc??
          Szyderstwo?! Ano wlasniej, bo autorytet wypowiada sie w sposob
          nieprzemyslany o sprawach na ktorych sie nie zna, a sprawa jest
          powazna.
          I jeszcze jedno nie komentowalem nauk scislych, ale tezy
          profesora, skad wiec twoja ocena mojej znajomosci
          dziedziny "twardej".
          Jeszcze raz: to ze nauka umozliwila nam przetrwanie, nie
          dowodzi, ze zawsze tak bedzie. Klasyczny paralogizm!!

          • Gość: jacekmk Re: Ojojoj tito.... IP: *.acn.pl / 10.66.0.* 27.12.02, 03:39
            Gość portalu: tito napisał(a):


            > Jeszcze raz: to ze nauka umozliwila nam przetrwanie, nie
            > dowodzi, ze zawsze tak bedzie. Klasyczny paralogizm!!

            W którym miejscu komentowanego artykułu znalazłeś informacje o tym, że nauka
            umożliwia nam przetrwanie? Może lepiej przeczytać artykuł jeszcze raz (przecież
            nie jest długi) uważnie i bez zacietrzewienia.
            • Gość: tito Re: Ojojoj tito.... IP: *.tele2.pl 27.12.02, 11:08
              Gość portalu: jacekmk napisał(a):

              > Gość portalu: tito napisał(a):
              >
              >
              > > Jeszcze raz: to ze nauka umozliwila nam przetrwanie, nie
              > > dowodzi, ze zawsze tak bedzie. Klasyczny paralogizm!!
              >
              > W którym miejscu komentowanego artykułu znalazłeś informacje o tym, że nauka
              > umożliwia nam przetrwanie? Może lepiej przeczytać artykuł jeszcze raz
              (przecież
              >
              > nie jest długi) uważnie i bez zacietrzewienia.

              Prosze bardzo:

              "Właśnie dlatego, że w naukach "twardych" w zasadzie udało się ochronić
              podstawowe wartości etyczne naszej cywilizacji - to, że 2 + 2 jest nadal równe
              4, a wynik 2 + 2 = 3 nie jest "poprawny inaczej" - powoduje, że nauka
              dzisiejsza tak samo zagraża bytowi społeczeństw jak nauka w czasach Newtona.
              Współczesna technika jest tak samo "złowieszcza" jak maszyna parowa Watta.
              Dzięki rozwojowi nauki i techniki nie sprawdziły się przepowiednie zatopienia
              Paryża w XVI wieku w nawozie końskim, podobnie jak błędne okazały się XIX-
              wieczne ostrzeżenia Malthusa. Dzisiejsze środowisko człowieka jest
              nieporównywalnie zdrowsze i bezpieczniejsze niż w drugiej połowie XIX wieku i
              nie spełnią się przepowiednie apokalipsy wywołanej wyimaginowanym efektem
              cieplarnianym. Dzisiejsza nauka otwiera przed nami nowe horyzonty rozwoju.
              Wyzwoliła na zawsze człowieka z konieczności ciężkiej pracy fizycznej.
              Dostarczyła mu narzędzi potęgujących ludzki umysł, ale nie zastępujących go.
              Przedłużyła nam życie. Dała nam również, odpowiednie do naszego rozwoju,
              narzędzia nadające się do zabijania. Pamiętajmy jednak, że największe
              ludobójstwa ostatnich dziesięcioleci dokonywane były nie za pomocą
              zaawansowanych technicznie środków, ale prymitywnych narzędzi rolniczych
              znanych już w czasach faraonów"

              "Dziki rozwojowi nauki nie sprawdzily sie przepowiednie zatopienia Paryza,...,
              dzisiejsza... i nie spelnia sie przepowiednie apokalisy"
              Czyli (dzieki rozwojowi nauki: a) nie zalal gnoj paryza b), c) i nie spelni sie
              apokalipsa) Owszem ta apokalipsa nie spelni sie nie dzieki rozwojowi nauki, ale
              taka sugestia zostala zawarta w tekscie. To wlasnie paralogizm, czy tez
              falszywy sylogizm. Co wiecej sugestia, ze to nauka ocali nas od efektu
              cieplarnianego istnieje, choc latwo sie z niej wycofac, gdyz nie zostala
              wypowiedziana. To jest po prostu nieetyczne, choc wierze, ze przypadkowe.
              "Nauka wyzwolila nas od ciezkiej pracy" - i owszem, ale tez przysporyla nowych
              problemow. Ani to dobrze ani zle, ale profesor ich po prostu nie zauwaza i
              dlatego jego tekst jest anachroniczny. Odnosi sie do klasy robotniczej, a tym
              pojeciem wspolczesni postmodernisci (zreszta antyhumanisci dla scislosci) sie
              juz nie posluguja, bo i problemy pojawily sie inne. Jakie? To temat na wyklad i
              spory.
              Co wiecej w tekst zawiera tezy nieprawdziwe potwierdzane autorytetem autora i
              blyskotliwym opisem rozwoju nauka w systemie totalitarnym i wolnym.
              "Pamiętajmy jednak, że największe ludobójstwa ostatnich dziesięcioleci
              dokonywane były nie za pomocą zaawansowanych technicznie środków, ale
              prymitywnych narzędzi rolniczych znanych już w czasach faraonów"
              To po prostu nie jest prawda, a jedynie elegancki chwyt retoryczny tyle, ze ze
              wzgledu na wage rozwazan nie przystoi w tym miejscu.


              Aha, jesli idzie o zacietrzewienie, to emocje sa czescia procesu myslenia,
              wiedza o tym takze naukowcy "twardzi". A przy okazji psychologia to nauka
              twarda, czy miekka?





            • Gość: tito Re: Ojojoj tito.... IP: *.tele2.pl 27.12.02, 11:12
              Gość portalu: jacekmk napisał(a):

              > Gość portalu: tito napisał(a):
              >
              >
              > > Jeszcze raz: to ze nauka umozliwila nam przetrwanie, nie
              > > dowodzi, ze zawsze tak bedzie. Klasyczny paralogizm!!
              >
              > W którym miejscu komentowanego artykułu znalazłeś informacje o tym, że nauka
              > umożliwia nam przetrwanie? Może lepiej przeczytać artykuł jeszcze raz
              (przecież
              >
              > nie jest długi) uważnie i bez zacietrzewienia.

              Prosze bardzo:

              "Właśnie dlatego, że w naukach "twardych" w zasadzie udało się ochronić
              podstawowe wartości etyczne naszej cywilizacji - to, że 2 + 2 jest nadal równe
              4, a wynik 2 + 2 = 3 nie jest "poprawny inaczej" - powoduje, że nauka
              dzisiejsza tak samo zagraża bytowi społeczeństw jak nauka w czasach Newtona.
              Współczesna technika jest tak samo "złowieszcza" jak maszyna parowa Watta.
              Dzięki rozwojowi nauki i techniki nie sprawdziły się przepowiednie zatopienia
              Paryża w XVI wieku w nawozie końskim, podobnie jak błędne okazały się XIX-
              wieczne ostrzeżenia Malthusa. Dzisiejsze środowisko człowieka jest
              nieporównywalnie zdrowsze i bezpieczniejsze niż w drugiej połowie XIX wieku i
              nie spełnią się przepowiednie apokalipsy wywołanej wyimaginowanym efektem
              cieplarnianym. Dzisiejsza nauka otwiera przed nami nowe horyzonty rozwoju.
              Wyzwoliła na zawsze człowieka z konieczności ciężkiej pracy fizycznej.
              Dostarczyła mu narzędzi potęgujących ludzki umysł, ale nie zastępujących go.
              Przedłużyła nam życie. Dała nam również, odpowiednie do naszego rozwoju,
              narzędzia nadające się do zabijania. Pamiętajmy jednak, że największe
              ludobójstwa ostatnich dziesięcioleci dokonywane były nie za pomocą
              zaawansowanych technicznie środków, ale prymitywnych narzędzi rolniczych
              znanych już w czasach faraonów"

              "Dziki rozwojowi nauki nie sprawdzily sie przepowiednie zatopienia Paryza,...,
              dzisiejsza... i nie spelnia sie przepowiednie apokalisy"
              Czyli (dzieki rozwojowi nauki: a) nie zalal gnoj paryza b), c) i nie spelni sie
              apokalipsa) Owszem ta apokalipsa nie spelni sie nie dzieki rozwojowi nauki, ale
              taka sugestia zostala zawarta w tekscie. To wlasnie paralogizm, czy tez
              falszywy sylogizm. Co wiecej sugestia, ze to nauka ocali nas od efektu
              cieplarnianego istnieje, choc latwo sie z niej wycofac, gdyz nie zostala
              wypowiedziana. To jest po prostu nieetyczne, choc wierze, ze przypadkowe.
              "Nauka wyzwolila nas od ciezkiej pracy" - i owszem, ale tez przysporyla nowych
              problemow. Ani to dobrze ani zle, ale profesor ich po prostu nie zauwaza i
              dlatego jego tekst jest anachroniczny. Odnosi sie do klasy robotniczej, a tym
              pojeciem wspolczesni postmodernisci (zreszta antyhumanisci dla scislosci) sie
              juz nie posluguja, bo i problemy pojawily sie inne. Jakie? To temat na wyklad i
              spory.
              Co wiecej w tekst zawiera tezy nieprawdziwe potwierdzane autorytetem autora i
              blyskotliwym opisem rozwoju nauka w systemie totalitarnym i wolnym.
              "Pamiętajmy jednak, że największe ludobójstwa ostatnich dziesięcioleci
              dokonywane były nie za pomocą zaawansowanych technicznie środków, ale
              prymitywnych narzędzi rolniczych znanych już w czasach faraonów"
              To po prostu nie jest prawda, a jedynie elegancki chwyt retoryczny tyle, ze ze
              wzgledu na wage rozwazan nie przystoi w tym miejscu.


              Aha, jesli idzie o zacietrzewienie, to emocje sa czescia procesu myslenia,
              wiedza o tym takze naukowcy "twardzi". A przy okazji psychologia to nauka
              twarda, czy miekka?







              • Gość: jacekmk Re: Ojojoj tito.... IP: *.acn.pl / 10.66.0.* 29.12.02, 01:27
                Gość portalu: tito napisał(a):

                > "Dziki rozwojowi nauki nie sprawdzily sie przepowiednie zatopienia
                Paryza,...,
                > dzisiejsza... i nie spelnia sie przepowiednie apokalisy"
                > Czyli (dzieki rozwojowi nauki: a) nie zalal gnoj paryza b), c) i nie spelni
                sie
                > apokalipsa) Owszem ta apokalipsa nie spelni sie nie dzieki rozwojowi nauki,
                ale
                > taka sugestia zostala zawarta w tekscie. To wlasnie paralogizm, czy tez
                > falszywy sylogizm.

                Podany fragment wcale nie dowodzi, że nauka umożliwia nam przetrwanie (tak było
                napisane w Twoim poprzednim poście). Wynika z niego, że rozwój nauki pozwala na
                przezwyciężenie trudności, które napotyka człowiek oraz dostarcza jemu narzędzi
                ułatwiających jego życie. Co więcej, wszelkie przepowiednie, czy to
                pesymistyczne, czy też optymistyczne, na temat przyszłości człowieka w
                kontekście rozwoju nauki są, w większości przypadków, chybione.
                Zauważ, że ostatnie zdanie z powyższego cytatu odnosi się do Twojego
                rozumowania ;) (i daj sobie spokój z tymi izmami).

                > Co wiecej sugestia, ze to nauka ocali nas od efektu
                > cieplarnianego istnieje, choc latwo sie z niej wycofac, gdyz nie zostala
                > wypowiedziana. To jest po prostu nieetyczne, choc wierze, ze przypadkowe.

                Przecież Autor napisał o wyimaginowanym efekcie cieplarnianym! Wobec powyższego
                nauka nie może nas od niego ocalić.

                > "Nauka wyzwolila nas od ciezkiej pracy" - i owszem, ale tez przysporyla
                nowych
                > problemow. Ani to dobrze ani zle, ale profesor ich po prostu nie zauwaza i
                > dlatego jego tekst jest anachroniczny.

                Dzięki rozwojowi nauki mamy nowe narzędzia. Problemy pojawiają się w związku z
                ich wykorzystaniem. Autor o tych problemach nie zapomina, czego dowodzi krytyka
                taśmy produkcyjnej.
                Nie rozumiem, dlaczego artykuł miałby być anachroniczny tylko dlatego, że Autor
                nie rozwinął pewnego aspektu rozwoju nauki tak, jakbyś sobie tego życzył?

                > Odnosi sie do klasy robotniczej, a tym
                > pojeciem wspolczesni postmodernisci (zreszta antyhumanisci dla scislosci) sie
                > juz nie posluguja, bo i problemy pojawily sie inne. Jakie? To temat na wyklad
                i
                > spory.

                Autor pisząc o wielkoprzemysłowej klasie robotniczej nie pisał przecież o tym,
                co jest dziś! Przecież napisał, że: "Rozpoczęta w latach 80. XIX wieku
                elektryfikacja, zakończona w USA i Europie Zachodniej gdzieś w latach 20. XX
                w., wyzwoliła człowieka od konieczności wykonywania najcięższych prac
                fizycznych. Faktem tym rozpoczął się zakończony w końcu XX wieku proces
                przenoszenia wielkoprzemysłowej klasy robotniczej do lamusa historii".

                Miło, że uważasz postmodernistów za antyhumanistów.

                > Co wiecej w tekst zawiera tezy nieprawdziwe potwierdzane autorytetem autora i
                > blyskotliwym opisem rozwoju nauka w systemie totalitarnym i wolnym.

                O jakie tezy chodzi? Dla mnie z opisu nauki w systemach totalitarnych wynika,
                że fizyka i matematyka (główni 'przedstawieciele' nauki 'twardej') są nie do
                zafałszowania.

                > "Pamiętajmy jednak, że największe ludobójstwa ostatnich dziesięcioleci
                > dokonywane były nie za pomocą zaawansowanych technicznie środków, ale
                > prymitywnych narzędzi rolniczych znanych już w czasach faraonów"
                > To po prostu nie jest prawda, a jedynie elegancki chwyt retoryczny tyle, ze
                ze
                > wzgledu na wage rozwazan nie przystoi w tym miejscu.

                Dlaczego nie podałeś zdania, które poprzedzało zdanie zacytowane przez Ciebie?
                Dla ścisłości, podam pełen cytat: nauka "Dała nam również, odpowiednie do
                naszego rozwoju, narzędzia nadające się do zabijania. Pamiętajmy jednak, że
                największe ludobójstwa ostatnich dziesięcioleci dokonywane były nie za pomocą
                zaawansowanych technicznie środków, ale prymitywnych narzędzi rolniczych
                znanych już w czasach faraonów."

                Jak widać Autor zdaje sobie sprawę, że rozwój nauki dostarcza człowiekowi coraz
                doskonalszych narzędzi do zabijania. Ale nie możemy zapominać, że do zabicia,
                nawet bardzo dużej liczby osób, wystarczą bardzo prymitywne środki (co się
                działo w latach dziewięćdziesiątych w Ruandzie?).

                >
                > Aha, jesli idzie o zacietrzewienie, to emocje sa czescia procesu myslenia,
                > wiedza o tym takze naukowcy "twardzi". A przy okazji psychologia to nauka
                > twarda, czy miekka?
                >

                Emocje na pewno towarzyszą procesowi myślenia. Ale, jak dobrze o tym wiemy,
                czasami przeszkadzają.

                Psychologia jest jak najbardziej miękka.

                Pozdrawiam
                • Gość: TITO Re: Ojojoj tito.... IP: *.tele2.pl 29.12.02, 18:14
                  Gość portalu: jacekmk napisał(a):

                  > Gość portalu: tito napisał(a):
                  >
                  > > "Dziki rozwojowi nauki nie sprawdzily sie przepowiednie zatopienia
                  > Paryza,...,
                  > > dzisiejsza... i nie spelnia sie przepowiednie apokalisy"
                  > > Czyli (dzieki rozwojowi nauki: a) nie zalal gnoj paryza b), c) i nie speln
                  > i
                  > sie
                  > > apokalipsa) Owszem ta apokalipsa nie spelni sie nie dzieki rozwojowi nauki
                  > ,
                  > ale
                  > > taka sugestia zostala zawarta w tekscie. To wlasnie paralogizm, czy tez
                  > > falszywy sylogizm.
                  >
                  > Podany fragment wcale nie dowodzi, że nauka umożliwia nam przetrwanie (tak
                  było
                  >
                  > napisane w Twoim poprzednim poście). Wynika z niego, że rozwój nauki pozwala
                  na
                  >
                  > przezwyciężenie trudności, które napotyka człowiek oraz dostarcza jemu
                  narzędzi
                  >
                  > ułatwiających jego życie. Co więcej, wszelkie przepowiednie, czy to
                  > pesymistyczne, czy też optymistyczne, na temat przyszłości człowieka w
                  > kontekście rozwoju nauki są, w większości przypadków, chybione.
                  > Zauważ, że ostatnie zdanie z powyższego cytatu odnosi się do Twojego
                  > rozumowania ;) (i daj sobie spokój z tymi izmami).

                  PARALOGIZM JEST TERMINEM POZWALAJACYM OKRESLIC TYP WYPOWIEDZI, A NIE ARGUMENTEM
                  NA RZECZ NAUKOWOSCI WYPOWIEDZI, WIEC NIC W ZWLEGO W UZYWANIU TEGO TERMINU.
                  ZATOPIENIE PARYZA W GNOJU W KONTEKSCIE EFEKTU CIEPLARNIANEGO I ZWIAZANEJ Z NIM
                  APOKALIPSY WYRAZNIE SUGEUJE KONIEC SWIATA (PRZYNAJMNIEJ JEGO CZESCI - NP
                  PARYZA). RZECZ JEDNAK W TYM, ZE NIEZALEZNIE CZY ZINTERPRETUJEMY TO TAK JAK JA
                  (NIESTETY SLUSZNIE), CYZ JAKO NARZEDZIA DO PRZEZWYCIEZANIA TRUDNOSCI TO WNIOSEK
                  JEST TEN SAM. BLAD LOGICZNY!!!!! Z TEGO, ZE NAUKA DOTAD DOSTARCZALA NAM
                  NARZEDZI DO PRZEZWYCIEZANIA TRUDNOSCI NIE WYNIKA, ZE ZAWSZE TAK BEDZIE.
                  PROFESOR ODWOLUJE SIE DO LOGIKI WIEC SAM POWINIEN JA ZACHOWYWAC W SWOIM
                  WYWODZIE.


                  > > Co wiecej sugestia, ze to nauka ocali nas od efektu
                  > > cieplarnianego istnieje, choc latwo sie z niej wycofac, gdyz nie zostala
                  > > wypowiedziana. To jest po prostu nieetyczne, choc wierze, ze przypadkowe.
                  >
                  > Przecież Autor napisał o wyimaginowanym efekcie cieplarnianym! Wobec
                  powyższego
                  nauka nie może nas od niego ocalić.

                  NAPISALEM O SUGESTII WYNIKAJACEJ Z WCZESNIEJSZYCH ZDAN. JESLI SIE JEDNAK NAWET
                  OGRANICZYC DO SPOSTRZEZENIA, ZE ZAGROZENIE JEST WYIMAGINOWANE TO PRZEZ
                  NAUKOWCOW A NIE POSTMODERNISTOW. I W ODROZNIENIU OD STRACHU PRZED MASZYNA
                  PAROWA POSIADA NAUKOWA ARGUMENTACJE, KTOREJ NA MARGINESIE NIE DA SIE
                  PRZETESTOWAC W LAB.


                  >
                  > > "Nauka wyzwolila nas od ciezkiej pracy" - i owszem, ale tez przysporyla
                  > nowych
                  > > problemow. Ani to dobrze ani zle, ale profesor ich po prostu nie zauwaza i
                  >
                  > > dlatego jego tekst jest anachroniczny.
                  >
                  > Dzięki rozwojowi nauki mamy nowe narzędzia. Problemy pojawiają się w związku
                  z
                  > ich wykorzystaniem. Autor o tych problemach nie zapomina, czego dowodzi
                  krytyka taśmy produkcyjnej.
                  Nie rozumiem, dlaczego artykuł miałby być anachroniczny tylko dlatego, że Autor
                  nie rozwinął pewnego aspektu rozwoju nauki tak, jakbyś sobie tego życzył?

                  NO WLASNIE DLATEGO JEST ANACHRONICZNY, ZE PISZAC O TASMIE AUTOR OPISUJE CZAS
                  SPRZED 100 LAT, A OBECNIE ROZWOJ NAUKI I TECHNIKI DOSTARCZA TAKZE PROBLEMOW,
                  KTORE NALEZALOBY OMOWIC. BO INACZEJ WYGLADA NA TO, ZE NAUKA, Z WYLACZENIEM
                  POCZATKOWEGO OKRESU W XX WIEKU, NIE NIESIE ZADNYC PROBLEMOW I ZAGROZEN. A ICH
                  USUWANIE NIE WYPLYWA Z NIEKONTROLOWANEGO ROZWOJU NAUKI, ALE ICH IDENTYFIKACJI I
                  POSZUKIWANIA ROZWIAZAN (NA GRUNCIE NAUKOWYM ZRESZTA).


                  > > Odnosi sie do klasy robotniczej, a tym
                  > > pojeciem wspolczesni postmodernisci (zreszta antyhumanisci dla scislosci)
                  > sie
                  > > juz nie posluguja, bo i problemy pojawily sie inne. Jakie? To temat na wyk
                  > lad
                  > i
                  > > spory.
                  >
                  > Autor pisząc o wielkoprzemysłowej klasie robotniczej nie pisał przecież o
                  tym,
                  > co jest dziś! Przecież napisał, że: "Rozpoczęta w latach 80. XIX wieku
                  > elektryfikacja, zakończona w USA i Europie Zachodniej gdzieś w latach 20. XX
                  > w., wyzwoliła człowieka od konieczności wykonywania najcięższych prac
                  > fizycznych. Faktem tym rozpoczął się zakończony w końcu XX wieku proces
                  > przenoszenia wielkoprzemysłowej klasy robotniczej do lamusa historii".
                  > Miło, że uważasz postmodernistów za antyhumanistów.

                  (TO ONI TAK SIE OKRESLAJA)
                  ANACHRONIZM POLEGA NA TYM, ZE NIKT NIE KWESTIONUJE TEGO, ZE LUDZIE DZIEKI
                  ELEKTRYFIKACJI INE MUSZA MACHAC LOPATA. JESLI JUZ SIE ODWOLYWAC DO LEWICOWEJ
                  KRYTYKI TO Z LAT 50 NP GUYA DEBORDA. BO CHODZI O ZUPELNIE INNE KWESTIE NIZ
                  STRACH PRZED MASZYNA PAROWA.

                  > > Co wiecej w tekst zawiera tezy nieprawdziwe potwierdzane autorytetem autor
                  > a i
                  > > blyskotliwym opisem rozwoju nauka w systemie totalitarnym i wolnym.
                  >
                  > O jakie tezy chodzi? Dla mnie z opisu nauki w systemach totalitarnych wynika,
                  > że fizyka i matematyka (główni 'przedstawieciele' nauki 'twardej') są nie do
                  > zafałszowania.
                  NO MOZE! TYLE, ZE NIE WYSTARCZA DO FUNKCJONOWANIA SPOLECZENSTWA. TAKZE ICH
                  KRYTERIOW NIE DA SIE PRZENIESC NA GRUNT INNYCH NAUK.



                  > > "Pamiętajmy jednak, że największe ludobójstwa ostatnich dziesięcioleci
                  > > dokonywane były nie za pomocą zaawansowanych technicznie środków, ale
                  > > prymitywnych narzędzi rolniczych znanych już w czasach faraonów"
                  > > To po prostu nie jest prawda, a jedynie elegancki chwyt retoryczny tyle, z
                  > ze
                  > > wzgledu na wage rozwazan nie przystoi w tym miejscu.

                  WLASNIEJ O TAKIE TEZY. NIE JEST PRAWDA, ZE NAJWIEKSZYCH! LUDOBOJSTW DOKONANO
                  WSPOLCZESNIE PRZY POMOCY PRYMIYWNYCH NARZEDZI.


                  > Dlaczego nie podałeś zdania, które poprzedzało zdanie zacytowane przez
                  Ciebie?
                  > Dla ścisłości, podam pełen cytat: nauka "Dała nam również, odpowiednie do
                  > naszego rozwoju, narzędzia nadające się do zabijania. Pamiętajmy jednak, że
                  > największe ludobójstwa ostatnich dziesięcioleci dokonywane były nie za pomocą
                  > zaawansowanych technicznie środków, ale prymitywnych narzędzi rolniczych
                  > znanych już w czasach faraonów."

                  BO JAK WYNIKA Z MOJEGO KOMENTARZA, CZEGO INNEGO DOTYCZYLA KRYTYKA. NIE
                  NIEZAUWAZANIA NIEBEZPIECZENSTW, ALE FALSZYWEGO TWIERDZENIA, ZE PRYMTYWNYMI
                  NARZEDZIAMI Z CZASOW FARAONOW WYMORDOWANO WIECEJ LUDZI NIZ PRZY POMOCY
                  TECHNIKI. TO PO PROSTU NIEPRAWDA.

                  > Jak widać Autor zdaje sobie sprawę, że rozwój nauki dostarcza człowiekowi
                  coraz
                  >
                  > doskonalszych narzędzi do zabijania. Ale nie możemy zapominać, że do zabicia,
                  > nawet bardzo dużej liczby osób, wystarczą bardzo prymitywne środki (co się
                  > działo w latach dziewięćdziesiątych w Ruandzie?).

                  ALE TAM ZGINELO MNIEJ LUDZI NIZ OD NP OD BOMBY ATOMOWEJ. NIE WIECEJ. A JESLI
                  UWAZASZ I AUTOR TEZ, ZE TAMTO TO BYLO WIEKSZE LUDOBOJSTWO TO WYJESNIAM, ZE MOZE
                  JEDYNIE BARDZIEJ OKRUTNE.

                  > > Aha, jesli idzie o zacietrzewienie, to emocje sa czescia procesu myslenia,
                  >
                  > > wiedza o tym takze naukowcy "twardzi". A przy okazji psychologia to nauka
                  > > twarda, czy miekka?
                  > >
                  >
                  > Emocje na pewno towarzyszą procesowi myślenia. Ale, jak dobrze o tym wiemy,
                  > czasami przeszkadzają.
                  >
                  > Psychologia jest jak najbardziej miękka.


                  > Pozdrawiam
      • Gość: jacekmk Re: Ojojoj tito.... IP: *.acn.pl / 10.66.0.* 27.12.02, 03:26
        Gość portalu: tito napisał(a):

        > Tak sie sklada, ze swiat jest nieco bardziej zlozony niz zbior
        > liczb naturalnych z jedna relacja dodawania.

        Pewnie myślisz, że Autor komentowanego artykułu o tym nie wie? Jako fizyk z
        pewnością zdaje sobie z tego sprawę o wiele bardziej niż 10 titów podniesionych
        do dowolnie dużej potęgi; więc nie kpij sobie, bo wypadło to żenująco.

        > A i kryteriow
        > prawdy nieco wiecej niz wymienia profesor. Humanistyka i inne
        > nauki o czlowieku nie ograniczaja sie do anatomii i nieco roznia
        > od twardej nauki. Dobrzeby bylo gdyby profesor nie czerpal
        > wiedzy o "miekkiej nauce" z kolorowych czasopism.

        Widocznie przez to nagromadzenie kryteriów prawdy w humanistyce każdy może
        twierdzić, co chce, wszyscy mają swoje racje i nie ma sposobu wykazać, że
        któryś z nich jest w błędzie.

        > Poza tym z
        > twarda tez cos nie tego, bo z tego, ze technika wyposazyla nas w
        > wiele dobr i pozwolila przezyc ludzkosci dotychczas nie wynika,
        > ze sie nie przyczyni do naszego upadku. Nie mowie, jak bedzie,
        > ale po prostu z sylogistycznego myslenia dwoja dla profesora.

        A może jedynka dla tito? Dam Tobie konia z rzędem, jeżeli wskażesz, w którym
        miejscu (miejscach) w artykule Autor napisał, że z dóbr, które nauka dostarcza
        człowiekowi wynika, że się nie przyczyni do naszego upadku.

        > Jakos modernistyczna szkola nie pomogla.
        > "Przyjaciele ludu" to tez jakis anachronizm, a "ekologiczne
        > kolki" to raczej argument z pabu z pyfkiem.
        > Szkoda, bo rozdziwiek nauk scislych i humaniostyki jest faktem i
        > martwi.

        Nie "przyjaciele ludu", a "miłośnicy ludu". Nie jest to żaden anachronizm, gdyż
        pełno ich w każdym wydaniu dziennika telewizyjnego.
        Autor pisze o 'ekologicznych trzonkach do motyk', a nie kołkach. Jest to
        ironiczne, może nawet sarkastyczne, ale daje do myślenia, szczególnie w
        kontekście, w którym zostało użyte (kontekst wyklucza pub).

        > Polecam mniej emocji, bo inaczej gloszone tezy przemykaja
        > jak "gorace" neutrina ;-)
        > Humanista

        Mam nadzieję, że pisząc o emocjach, nie zapomniałeś o sobie.

        Pozdrawiam

        • Gość: tito Re: Ojojoj tito.... IP: *.tele2.pl 27.12.02, 11:46
          Gość portalu: jacekmk napisał(a):

          > Gość portalu: tito napisał(a):
          >
          > > Tak sie sklada, ze swiat jest nieco bardziej zlozony niz zbior
          > > liczb naturalnych z jedna relacja dodawania.
          >
          > Pewnie myślisz, że Autor komentowanego artykułu o tym nie wie? Jako fizyk z
          > pewnością zdaje sobie z tego sprawę o wiele bardziej niż 10 titów
          podniesionych do dowolnie dużej potęgi; więc nie kpij sobie, bo wypadło to
          żenująco.

          Nie mysle, ale przeczytalem w tekscie: "Właśnie dlatego, że w
          naukach "twardych" w zasadzie udało się ochronić podstawowe wartości etyczne
          naszej cywilizacji - to, że 2 + 2 jest nadal równe 4, a wynik 2 + 2 = 3 nie
          jest "poprawny inaczej" - powoduje, że nauka dzisiejsza tak samo zagraża bytowi
          społeczeństw jak nauka w czasach Newtona."
          Teraz wyjasniam - zestawienie zagadnienia tozsamosci seksualnej (stad
          termin "inaczej")z porzadkiem dodawania liczb naturalnych jest naduzyciem
          niezaleznie od swiadomosci jaka na temat zlozonosci swiata zywi profesor. Dla
          porownania/zrozumienia problemu, proponuje wyprowadzenie wzoru na miss swiata.
          Przy okazji - nauka wspolczesna bardziej zagraza swiatu niz ta z czasow Newtona
          (choc takze bardziej go broni)
          Jesli "do dowolnej potegi" to wybieram minus dziesiata! ;-)

          > > A i kryteriow
          > > prawdy nieco wiecej niz wymienia profesor. Humanistyka i inne
          > > nauki o czlowieku nie ograniczaja sie do anatomii i nieco roznia
          > > od twardej nauki. Dobrzeby bylo gdyby profesor nie czerpal
          > > wiedzy o "miekkiej nauce" z kolorowych czasopism.
          >
          > Widocznie przez to nagromadzenie kryteriów prawdy w humanistyce każdy może
          > twierdzić, co chce, wszyscy mają swoje racje i nie ma sposobu wykazać, że
          > któryś z nich jest w błędzie.

          Kryteria prawdy sa rozne takze na terenie nauk scislych, a poniewaz ich liczba
          jest jednak ograniczona, wiec nie mozna sobie twierdzic co sie chce. Dla
          porzadku warto przypomniec, ze wypracowane zostaly na gruncie filozofii, a wiec
          chyba jednak humanistyki. Zreszta sylogistyczne myslenie, na ktore powoluje sie
          profesor tez dzial przynalezy do dzialu hunmanistyki, a mianowicie retoryki,
          ktora to przynalezala to trivium nauk, w zakres ktorego nie chodzila
          arytmetyka ;-)
          Jesli zas idzie o sam tekst to zestawienie empirycznego kyterium badan
          laboratoryjnych z doswiadczeniem spoleczenstw rozwijajacych sie w roznych
          systemach politycznych jest doprawdy nieporozumieniem.
          Krytyteria prawdy wyrastaja z przedmiotu badan i naszego do niech podejscia.
          Modele fizyczne nie oddaja zachowania sie jednostkowo badanego ukladu, a
          statystyka pozwala zastapic prawde prawdopodobienstwem itd...




          Taka sugestia jednoznacnie wynika z fragmentu, w ktorym autor z faktu, ze
          technika uratowala paryz przed zalaniem gnojem i innych wywodzi, ze nie dojdzie
          do katastrofy cieplarnianej. Takze dowodzac, ze ludobojstwa dokonano
          prymitywnymi nazedziami, co jest po prostu ukrywaniem zagraozenia, jakie niesie
          wspolczesna nauka.
          >
          > > Jakos modernistyczna szkola nie pomogla.
          > > "Przyjaciele ludu" to tez jakis anachronizm, a "ekologiczne
          > > kolki" to raczej argument z pabu z pyfkiem.
          > > Szkoda, bo rozdziwiek nauk scislych i humaniostyki jest faktem i
          > > martwi.
          >
          > Nie "przyjaciele ludu", a "miłośnicy ludu". Nie jest to żaden anachronizm,
          gdyż
          >
          > pełno ich w każdym wydaniu dziennika telewizyjnego.
          > Autor pisze o 'ekologicznych trzonkach do motyk', a nie kołkach. Jest to
          > ironiczne, może nawet sarkastyczne, ale daje do myślenia, szczególnie w
          > kontekście, w którym zostało użyte (kontekst wyklucza pub).

          Chodzi o typ argumentu skierowany, w sposob nieuzasadniony kontekstem i
          niezrozumialy, przeciwko ekologom. Po co te ekologiczne??? Nie lubi profesor
          ekologow? Niektorych ekologow? Niech podejmie z nimi dyskusje, ale nie obraza
          (dla jasnosci nie jestem ekologiem!). Co wiecej argument jest balamutny, bo bez
          nauki zjedza nas dzikie zwierzeta, albo zamrozi lodowiec, ale sie nie wybijemy,
          kolkami, czy tez trzonkami, bo to bardzo malo prawdopodobne (czy moze
          nieprawdziwe? milosnicy prawdy!). Za to od bomby atomowej mozemy zginac
          wszyscy. (Choc to tez raczaj malo pradopodobne).
          "Milosnicy ludu" z dziennika to nie postmodernistyczni humanisci (czy dla
          scislosci antyhumanuisci). Profesor po prostu wszystko wrzucil do jednego
          worka.


          >
          > > Polecam mniej emocji, bo inaczej gloszone tezy przemykaja
          > > jak "gorace" neutrina ;-)
          > > Humanista
          >
          > Mam nadzieję, że pisząc o emocjach, nie zapomniałeś o sobie.

          Emocje pozwalaja myslec. Chodzi o to, aby nie sklonily nas do wymyslania, bo
          niestety koncepcji filozoficznych, prognoz i swiatopogladow, nie da sie
          sprawdzac w laboratoriach.

          > Pozdrawiam takze
          >
          • Gość: Josif B. Re: Ojojoj tito.... IP: *.58.54.237.Dial1.KansasCity1.Level3.net 27.12.02, 21:39
            Tito napisal: "...zestawienie zagadnienia tozsamosci seksualnej
            (stad termin "inaczej")z porzadkiem dodawania liczb naturalnych
            jest naduzyciem niezaleznie od swiadomosci jaka na temat
            zlozonosci swiata zywi profesor..."

            Tito, dlaczego wszystko kojarzy ci sie z seksem? Jako swiatly
            humanista powinienes wiedziec, ze zbitki z "inaczej"
            ("inteligentny inaczej", "sprawny inaczej") nie wskazuja na
            kontekst homoerotyczny, a po prostu trafily do polskiego jako
            mniej lub bardziej udane kalki z angielskiego czy francuskiego i
            sa wynikiem tendencji do unikania tradycyjnych, negatywnie
            naznaczonych okteslen (niedorozwiniety, niepelnosprawny itp.).
            Jesli sie nie zgadzasz z artykulem, mozesz polemizowac ale
            podaruj sobie niesmaczne (pardon
          • Gość: jacekmk Re: Ojojoj tito.... IP: *.acn.pl / 10.66.0.* 29.12.02, 02:24
            Gość portalu: tito napisał(a):

            > Nie mysle, ale przeczytalem w tekscie: "Właśnie dlatego, że w
            > naukach "twardych" w zasadzie udało się ochronić podstawowe wartości etyczne
            > naszej cywilizacji - to, że 2 + 2 jest nadal równe 4, a wynik 2 + 2 = 3 nie
            > jest "poprawny inaczej" - powoduje, że nauka dzisiejsza tak samo zagraża
            bytowi
            > społeczeństw jak nauka w czasach Newtona."
            > Teraz wyjasniam - zestawienie zagadnienia tozsamosci seksualnej (stad
            > termin "inaczej")z porzadkiem dodawania liczb naturalnych jest naduzyciem
            > niezaleznie od swiadomosci jaka na temat zlozonosci swiata zywi profesor. Dla
            > porownania/zrozumienia problemu, proponuje wyprowadzenie wzoru na miss
            swiata.
            > Przy okazji - nauka wspolczesna bardziej zagraza swiatu niz ta z czasow
            Newtona
            >
            > (choc takze bardziej go broni)
            > Jesli "do dowolnej potegi" to wybieram minus dziesiata! ;-)
            >

            Z terminem 'inaczej' oraz 'porządkiem dodawnia liczb naturalnych' rozprawił się
            JosifB., a ponieważ zrobił to dobrze, więc ja dodam tylko niewiele.
            Po pierwsze: nie wydaje mi się, żebyś nie zrozumiał, że 'inaczej poprawny' to
            kpina z tzw. poprawności politycznej. Po drugie: skoro tak czepnąłeś się tego
            dodawania, to myślę, że nie wiesz, co w języku polskim znaczy, że 2+2=4, a nie
            3 (nie traktuj tego jako złośliwości). Po trzecie: niestety, ale dowolnie dużo
            wyklucza wykładnik równy minus dziesięć.

            >
            > Kryteria prawdy sa rozne takze na terenie nauk scislych, a poniewaz ich
            liczba
            > jest jednak ograniczona, wiec nie mozna sobie twierdzic co sie chce. Dla
            > porzadku warto przypomniec, ze wypracowane zostaly na gruncie filozofii, a
            wiec
            > chyba jednak humanistyki. Zreszta sylogistyczne myslenie, na ktore powoluje
            sie
            > profesor tez dzial przynalezy do dzialu hunmanistyki, a mianowicie retoryki,
            > ktora to przynalezala to trivium nauk, w zakres ktorego nie chodzila
            > arytmetyka ;-)

            Jak pokazuje doświadczenie kryteria prawdy w fizyce dają możliwość
            wyeliminowania oszustw. A jak z tym jest w innych dziedzinach wiedzy?

            Jak myślisz, kiedy fizyka została wydzielona z filozofii?

            > Jesli zas idzie o sam tekst to zestawienie empirycznego kyterium badan
            > laboratoryjnych z doswiadczeniem spoleczenstw rozwijajacych sie w roznych
            > systemach politycznych jest doprawdy nieporozumieniem.

            Czy mógłbyś dokładniej sprecyzować, o jakie zostawienie chodzi?

            > Krytyteria prawdy wyrastaja z przedmiotu badan i naszego do niech podejscia.

            Jeżeli jest tak, jak piszesz, to każdy może mieć swoje własne kryterium prawdy
            i swoją własną prawdę (niech żyją postmoderniści z ich narracjami i
            metanarracjami).

            > Modele fizyczne nie oddaja zachowania sie jednostkowo badanego ukladu, a
            > statystyka pozwala zastapic prawde prawdopodobienstwem itd...

            Muszę powiedzieć, że ta część odpowiedzi jest dla mnie niezrozumiała.
            Mam wrażenie, że na temat fizyki wiesz niewiele.

            >
            > Taka sugestia jednoznacnie wynika z fragmentu, w ktorym autor z faktu, ze
            > technika uratowala paryz przed zalaniem gnojem i innych wywodzi, ze nie
            dojdzie
            > do katastrofy cieplarnianej. Takze dowodzac, ze ludobojstwa dokonano
            > prymitywnymi nazedziami, co jest po prostu ukrywaniem zagraozenia, jakie
            niesie
            > wspolczesna nauka.

            O tym napisałem w odpowiedzi do drugiego z Twoich postów. Tutaj dodam tylko
            jeszcze jedno. Nauka, mówię tu o jej 'twardej' postaci, dostarcza człowiekowi
            wiedzy na temat rzeczywistości, w której żyje. Pozwala mu ją coraz lepiej
            zrozumieć. Takie jest zadanie nauki, można powiedzieć, że to cecha związana z
            nią nierozerwalnie. A skoro tak, to nauka zawsze będzie pomocna człowiekowi w
            przezwyciężeniu trudności, jakie będzie napotykał.

            >
            > Chodzi o typ argumentu skierowany, w sposob nieuzasadniony kontekstem i
            > niezrozumialy, przeciwko ekologom. Po co te ekologiczne??? Nie lubi profesor
            > ekologow? Niektorych ekologow? Niech podejmie z nimi dyskusje, ale nie obraza
            > (dla jasnosci nie jestem ekologiem!). Co wiecej argument jest balamutny, bo
            bez
            > nauki zjedza nas dzikie zwierzeta, albo zamrozi lodowiec, ale sie nie
            wybijemy,
            > kolkami, czy tez trzonkami, bo to bardzo malo prawdopodobne (czy moze
            > nieprawdziwe? milosnicy prawdy!). Za to od bomby atomowej mozemy zginac
            > wszyscy. (Choc to tez raczaj malo pradopodobne).

            Zacytuję tylko końcowy fragment artykułu: "Nauka, jak to już w XIX wieku
            dowodził William Clifford, jest jedynym dostarczycielem bezpiecznej prawdy. Bez
            nauki nie będziemy jej znali i będziemy mogli spokojnie wytłuc się
            ekologicznymi trzonkami do motyk. To nie nauka, ale nieuctwo może zgładzić
            świat. W jaki sposób? Włączcie Państwo telewizory. Codziennie możecie zobaczyć
            próbę generalną."

            > "Milosnicy ludu" z dziennika to nie postmodernistyczni humanisci (czy dla
            > scislosci antyhumanuisci). Profesor po prostu wszystko wrzucil do jednego
            > worka.

            Pisząc, że "miłośników ludu" można zobaczyć w każdym wydaniu dziennika
            telewizyjnego, nie napisałem, że to wyczerpuje wszystkich ich przedstawicieli!
            (jakim izmem byś określił takie wnioskowanie?).

            >
            > Emocje pozwalaja myslec. Chodzi o to, aby nie sklonily nas do wymyslania, bo
            > niestety koncepcji filozoficznych, prognoz i swiatopogladow, nie da sie
            > sprawdzac w laboratoriach.
            >

            Myślę, że emocje towarzyszą procesowi myślenia, a to już nie to samo, co
            pozwalają myśleć.
            Dobrze, że zauważyłeś, że koncepcje filozyficzne, prognozy i światopoglądy są
            niesprawdzalne w chwili ich powstania. Dopiero czas może, ale nie musi, pokazać
            czy zawierały choć krztynę prawdy. To w tych koncepcjach należy upatrywać
            zagrożeń dla ludzkości (co dobitnie pokazuje historia).

            Pozdrawiam
            • Gość: TITO Re: Ojojoj tito.... IP: *.tele2.pl 29.12.02, 19:20
              Gość portalu: jacekmk napisał(a):

              ) Gość portalu: tito napisał(a):
              )
              ) ) Nie mysle, ale przeczytalem w tekscie: "Właśnie dlatego, że w
              ) ) naukach "twardych" w zasadzie udało się ochronić podstawowe wartości etycz
              ) ne
              ) ) naszej cywilizacji - to, że 2 + 2 jest nadal równe 4, a wynik 2 + 2 = 3 ni
              ) e
              ) ) jest "poprawny inaczej" - powoduje, że nauka dzisiejsza tak samo zagraża
              ) bytowi
              ) ) społeczeństw jak nauka w czasach Newtona."
              ) ) Teraz wyjasniam - zestawienie zagadnienia tozsamosci seksualnej (stad
              ) ) termin "inaczej")z porzadkiem dodawania liczb naturalnych jest naduzyciem
              ) ) niezaleznie od swiadomosci jaka na temat zlozonosci swiata zywi profesor.
              ) Dla
              ) ) porownania/zrozumienia problemu, proponuje wyprowadzenie wzoru na miss
              ) swiata.
              ) ) Przy okazji - nauka wspolczesna bardziej zagraza swiatu niz ta z czasow
              ) Newtona
              ) )
              ) ) (choc takze bardziej go broni)
              ) ) Jesli "do dowolnej potegi" to wybieram minus dziesiata! ;-)
              ) )
              )
              ) Z terminem 'inaczej' oraz 'porządkiem dodawnia liczb naturalnych' rozprawił
              się
              )
              ) JosifB.
              MACIE NIESTETY PO PROSTU PROBLEMY Z PRZEJSCIEM OD MYSLENIA O INDYWIDUALNYCH
              PRZYPADKACH/PRZYKLADACH DO ROZUMOWANIA KLASAMI.
              DLA JASNOSCI "INACZEJ" WYWODZI SIE Z POLITYKI SEKSUALNEJ I POTEM ZOSTALO
              PRZENIESIONE NA POZOSTALE GRUNTA LUDZKIEGO ZYCIA. PO DRUGIE NIE O EUFEMIZM
              TYLKO CHODZI, ALE O PODKRESLENIE, ZE NEGATYWNE NACECHOWANIE JEST UWARUNKOWANE
              CZYNNIKAMI POZAOBIEKTYWNYMI.
              ZASADNICZA KWESTIA TKWI NATOMIAS W TYM, ZE POMIEDZY PORZADKIEM LICZB
              NATURALNYCH ZWIAZANYM Z DODAWANIEM A PORZADKIEM LUDZI INTELIGENTNYCH ZACHODZI
              PEWNA ZASADNICZA ROZNICA.
              MIANOWICIE: 130 + 130 WIEKSZE 0D 170
              NATOMIAST: IQ130 + IQ130 NIE MUSI BYC WIEKSZE OD IQ170. TZN DWOCH Z IQ130
              NIEKONIECZNIE MUSI ROZWIAZAC PROBLEM SZYBCIEJ NIZ JEDEN Z 170.
              DLATEGO KRYTERIOW MATEMATYCZNYCH NIE DA SIE PRZENISC NA TEREN NAUK SPOLECZNYCH
              I O CZLOWIEKU.
              NAUKI SPOLECZNE NIE MAJA TEZ LABORATORIUM DO SPRAWDZANIA SWOICH TEZ, A ICH
              OCENA JEST ROZNORODNA!%2
            • Gość: TITO Re: Ojojoj tito.... IP: *.tele2.pl 29.12.02, 19:20
              Gość portalu: jacekmk napisał(a):

              ) Gość portalu: tito napisał(a):
              )
              ) ) Nie mysle, ale przeczytalem w tekscie: "Właśnie dlatego, że w
              ) ) naukach "twardych" w zasadzie udało się ochronić podstawowe wartości etycz
              ) ne
              ) ) naszej cywilizacji - to, że 2 + 2 jest nadal równe 4, a wynik 2 + 2 = 3 ni
              ) e
              ) ) jest "poprawny inaczej" - powoduje, że nauka dzisiejsza tak samo zagraża
              ) bytowi
              ) ) społeczeństw jak nauka w czasach Newtona."
              ) ) Teraz wyjasniam - zestawienie zagadnienia tozsamosci seksualnej (stad
              ) ) termin "inaczej")z porzadkiem dodawania liczb naturalnych jest naduzyciem
              ) ) niezaleznie od swiadomosci jaka na temat zlozonosci swiata zywi profesor.
              ) Dla
              ) ) porownania/zrozumienia problemu, proponuje wyprowadzenie wzoru na miss
              ) swiata.
              ) ) Przy okazji - nauka wspolczesna bardziej zagraza swiatu niz ta z czasow
              ) Newtona
              ) )
              ) ) (choc takze bardziej go broni)
              ) ) Jesli "do dowolnej potegi" to wybieram minus dziesiata! ;-)
              ) )
              )
              ) Z terminem 'inaczej' oraz 'porządkiem dodawnia liczb naturalnych' rozprawił
              się
              )
              ) JosifB.
              MACIE NIESTETY PO PROSTU PROBLEMY Z PRZEJSCIEM OD MYSLENIA O INDYWIDUALNYCH
              PRZYPADKACH/PRZYKLADACH DO ROZUMOWANIA KLASAMI.
              DLA JASNOSCI "INACZEJ" WYWODZI SIE Z POLITYKI SEKSUALNEJ I POTEM ZOSTALO
              PRZENIESIONE NA POZOSTALE GRUNTA LUDZKIEGO ZYCIA. PO DRUGIE NIE O EUFEMIZM
              TYLKO CHODZI, ALE O PODKRESLENIE, ZE NEGATYWNE NACECHOWANIE JEST UWARUNKOWANE
              CZYNNIKAMI POZAOBIEKTYWNYMI.
              ZASADNICZA KWESTIA TKWI NATOMIAS W TYM, ZE POMIEDZY PORZADKIEM LICZB
              NATURALNYCH ZWIAZANYM Z DODAWANIEM A PORZADKIEM LUDZI INTELIGENTNYCH ZACHODZI
              PEWNA ZASADNICZA ROZNICA.
              MIANOWICIE: 130 + 130 WIEKSZE 0D 170
              NATOMIAST: IQ130 + IQ130 NIE MUSI BYC WIEKSZE OD IQ170. TZN DWOCH Z IQ130
              NIEKONIECZNIE MUSI ROZWIAZAC PROBLEM SZYBCIEJ NIZ JEDEN Z 170.
              DLATEGO KRYTERIOW MATEMATYCZNYCH NIE DA SIE PRZENISC NA TEREN NAUK SPOLECZNYCH
              I O CZLOWIEKU.
              NAUKI SPOLECZNE NIE MAJA TEZ LABORATORIUM DO SPRAWDZANIA SWOICH TEZ, A ICH
              OCENA JEST ROZNORODNA!!! I NIE ISTNIEJE JEDNA POPRAWNA!! PERSPEKTYWA OCENY. CO
              NIE OZNACZA DOWOLNOSCI ROZUMOWANIA I OCEN.


              a ponieważ zrobił to dobrze, więc ja dodam tylko niewiele.
              ) Po pierwsze: nie wydaje mi się, żebyś nie zrozumiał, że 'inaczej poprawny' to
              ) kpina z tzw. poprawności politycznej.
              NIE MA WIEKSZEGO POWODU ZEBY Z TEGO KPIC, CHOC CZESTO POPRAWNOSC JEST
              PARANOICZNA. POPRAWNOSC LACZY SIE Z PSYCHOLOGIA, KTORA TY ZALICZYLES DO NAUK
              MIEKKICH. JEST OCZYWISTE, ZE JEDNI SA MODRZEJSI DRUDZY GLUPSI, JEDNI ZDROWSI
              INNY CHOROWICI. JEST TEZ OCZYWISTE, ZE Z TEGO POWODU NIE MOZNA NIKOGO
              DYSKRYMINOWAC, ALE FAKTEM JEST TEZ TO, ZE UJAWNINIE TYCH INFORMACJI PROWADZILO
              DO RASIZMU. STAD TE MALE KLAMSTWA O ROWNOSCI. SMIEJEMY SIE Z USA, A NALEZALOBY
              MIEC SZACUNEK DLA ICH TRASFORMACJI Z PANSTWA RASISTOWSKIEGO W WZGLEDNA
              TOLERANCJE. MIEDZY INNYMI DZIEKI POPRAWNOSCI, A NIE RACHUNKOM.


              Po drugie: skoro tak czepnąłeś się tego
              ) dodawania, to myślę, że nie wiesz, co w języku polskim znaczy, że 2+2=4, a
              nie ) 3 (nie traktuj tego jako złośliwości).
              NO TO PROSZE ZROZUM TERAZ TY, ZE CALY PROBLEM MYSLENIA PROFESORA SPROWADZA SIE
              DO PRZYKLADANIA MODELU ZUPELNIE NIE PASUJACEGO DO RZECZYWISTOSCI, KTORA PROBUJE
              OPISAC. SUGERUJE KLAMSTWA LUB BLEDY, TAM GDZIE TAKIE KRYTERIUM NIE FUNKCJONUJE.


              Po trzecie: niestety, ale dowolnie dużo
              ) wyklucza wykładnik równy minus dziesięć.
              TO PRAWDA, ALE JESTEM SKROMNY WIEC WZIALEM MALA LICZBE. POZA TYM PISANIE O
              NIESMACZNYCH KOMENTARZACH ZASLUGUJE NA MALA MANIPULACJE. JA ATAKUJE OSOBY ZA
              ICH POGLADY NIE OKRESLAM ICH ILORAZU INTELIGENCJI, A TAKIEGO NAJGORSZEGO NIE
              MAM, JESLI IDZIE O ZABAWKI Z TESTAMI.

              ) ) Kryteria prawdy sa rozne takze na terenie nauk scislych, a poniewaz ich
              ) liczba
              ) ) jest jednak ograniczona, wiec nie mozna sobie twierdzic co sie chce. Dla
              ) ) porzadku warto przypomniec, ze wypracowane zostaly na gruncie filozofii, a
              )
              ) wiec
              ) ) chyba jednak humanistyki. Zreszta sylogistyczne myslenie, na ktore powoluj
              ) e
              ) sie
              ) ) profesor tez dzial przynalezy do dzialu hunmanistyki, a mianowicie retoryk
              ) i,
              ) ) ktora to przynalezala to trivium nauk, w zakres ktorego nie chodzila
              ) ) arytmetyka ;-)
              )
              ) Jak pokazuje doświadczenie kryteria prawdy w fizyce dają możliwość
              ) wyeliminowania oszustw. A jak z tym jest w innych dziedzinach wiedzy?
              ) Jak myślisz, kiedy fizyka została wydzielona z filozofii?

              NAUKA MA SLUZYC ROZWIAZYWANIU PROBLEMOW A NIE TWORZENIU DZIEDZIN, KTORE
              DYSPONUJA PEWNYM KRYTERIUM PRAWDY!!!!
              POZA TYM NIE WSZYSTKICH OSZUSTW, A PRZYNAJMNIEJ NIE OD RAZU. A TO "NIE OD RAZU
              MOZE MIEC POWAZNE KONSEKWENCJE DLA ZYCIA SPOLECZNEGO.

              ) ) Jesli zas idzie o sam tekst to zestawienie empirycznego kyterium badan
              ) ) laboratoryjnych z doswiadczeniem spoleczenstw rozwijajacych sie w roznych
              ) ) systemach politycznych jest doprawdy nieporozumieniem.
              )
              ) Czy mógłbyś dokładniej sprecyzować, o jakie zostawienie chodzi?

              PO PROSTU POSTMODERNIZMU NIE DA SIE ZWERYFIKOWAC PRZEZ BADANIA LABORATORYJNE.
              ZARAZ DALEJ...

              ) ) Krytyteria prawdy wyrastaja z przedmiotu badan i naszego do niech podejsci
              ) a.
              )
              ) Jeżeli jest tak, jak piszesz, to każdy może mieć swoje własne kryterium
              prawdy
              ) i swoją własną prawdę (niech żyją postmoderniści z ich narracjami i
              ) metanarracjami).
              SA DZIEDZINY I PRZEDMIOTY, KTORYCH NIE DA SIE ZMIERZYC I ZWAZYC, ALBO ZLAPAC W
              PULAPKI. PO PROSTU TRZEBA SZUKAC INNYCH KRYTERIOW PRAWDY, CZY OCENY.
              ROZNORODNE PODEJSCIE DO BADANEGO PRZEDMIOTU LUB MATERIALU NIE OZNACZA
              KONIECZNIE DOWOLNOSCI I NIC DO TEGO POSTMODENISTOM.


              ) ) Modele fizyczne nie oddaja zachowania sie jednostkowo badanego ukladu, a
              ) ) statystyka pozwala zastapic prawde prawdopodobienstwem itd...
              )
              ) Muszę powiedzieć, że ta część odpowiedzi jest dla mnie niezrozumiała.
              ) Mam wrażenie, że na temat fizyki wiesz niewiele.
              RZECZYWISCIE NIEWIELE, BO I FIZYKIEM NIE JESTEM. CHODZI O TO, ZE ODNIESIENIU DO
              JEDNYCH PRZEDMIOTOW STOSUJEMY KRYTRIUM PEWNOSCI, DO INNYCH PRZYBLIZENIA, A
              JESZCZE INNYCH STATYSTYCZNEGO PRAWDOPODOBIENSTWA. TAK WIEC FIZYKA ZDAJE SIE TEZ
              NIE POSLUGUJE JEDYNIE KRYTERIUM ABSOLUTNEJ PEWNOSCI. ALE MOZE SIE MYLE.


              ) ) Taka sugestia jednoznacnie wynika z fragmentu, w ktorym autor z faktu, ze
              ) ) technika uratowala paryz przed zalaniem gnojem i innych wywodzi, ze nie
              ) dojdzie
              ) ) do katastrofy cieplarnianej. Takze dowodzac, ze ludobojstwa dokonano
              ) ) prymitywnymi nazedziami, co jest po prostu ukrywaniem zagraozenia, jakie
              ) niesie
              ) ) wspolczesna nauka.
              )
              ) O tym napisałem w odpowiedzi do drugiego z Twoich postów. Tutaj dodam tylko
              ) jeszcze jedno. Nauka, mówię tu o jej 'twardej' postaci, dostarcza człowiekowi
              ) wiedzy na temat rzeczywistości, w której żyje. Pozwala mu ją coraz lepiej
              ) zrozumieć. Takie jest zadanie nauki, można powiedzieć, że to cecha związana z
              ) nią nierozerwalnie. A skoro tak, to nauka zawsze będzie pomocna człowiekowi w
              ) przezwyciężeniu trudności, jakie będzie napotykał.

              TEZ NIE DO KONCA PRAWDA. NIEKTOE Z ODKRYC NIE MAJA DLA MNIE ZADNEGO ZNACZENIA,
              WIEC I NIE SA MI POMOCNE. INNE PRZYNOSZA WIECEJ SZKODY NIZ KORZYSCI I NIE JEST
              POWIEDZIANE, ZE NAUKA ZAWSZE BEDZIE PRZYNOSIC WIECEJ KORZYSCI NIZ SZKODY.
              NIEKTORE ODKRYCIA NAUKOWE BYLY BLEDNE I DOPIERO Z CZASEM ODKRYTO FALSZ. CO
              WIECEJ BYWA, ZE NIEKTORE PRZYNOSZA CZASOWA SZKODE I DOPIERO POTEM NAUKA
              ZNAJDUJE ROZWIAZANIE SZKOD JAKIE WYROSLY Z JEJ ODKRYC (DUZA CZESC BADAN
              PROWADZI SIE ZE WZGLEDU NA ZASTOSOWANIA WOJSKOWE). JESLI WIEC NAWET PATRZYMY Z
              PERSPEKTYWY INTERESU CALEJ LUDZKOSCI, TO JAK DOTAD SZKODY BYLY MIEJSOWE I
              ZAWSZE POZOSTAWAL CZAS, ABY JE NAPRAWIC. TYLE, ZE PRZY WSPOLCZESNYM ROZWOJU
              NAUKI I TECHNIKI POMYLKA LUB ZLA WOLA MOZE DOPROWADZIC DO ZAGLADY, KTOREJ NAUKA
              NIE ZDAZY ODWROCIC. NIEKONIECZNIE ZRESZTA WYBUCHU BOMBY ATOMOWEJ, ALE JAKIEGOS
              PROCESU KTORY BEDZIE NA TYLE DYNAMICZNY, ZE NIE UDA SIE GO
            • Gość: TITO Re: Ojojoj tito.... IP: *.tele2.pl 29.12.02, 19:20
              Gość portalu: jacekmk napisał(a):

              ) Gość portalu: tito napisał(a):
              )
              ) ) Nie mysle, ale przeczytalem w tekscie: "Właśnie dlatego, że w
              ) ) naukach "twardych" w zasadzie udało się ochronić podstawowe wartości etycz
              ) ne
              ) ) naszej cywilizacji - to, że 2 + 2 jest nadal równe 4, a wynik 2 + 2 = 3 ni
              ) e
              ) ) jest "poprawny inaczej" - powoduje, że nauka dzisiejsza tak samo zagraża
              ) bytowi
              ) ) społeczeństw jak nauka w czasach Newtona."
              ) ) Teraz wyjasniam - zestawienie zagadnienia tozsamosci seksualnej (stad
              ) ) termin "inaczej")z porzadkiem dodawania liczb naturalnych jest naduzyciem
              ) ) niezaleznie od swiadomosci jaka na temat zlozonosci swiata zywi profesor.
              ) Dla
              ) ) porownania/zrozumienia problemu, proponuje wyprowadzenie wzoru na miss
              ) swiata.
              ) ) Przy okazji - nauka wspolczesna bardziej zagraza swiatu niz ta z czasow
              ) Newtona
              ) )
              ) ) (choc takze bardziej go broni)
              ) ) Jesli "do dowolnej potegi" to wybieram minus dziesiata! ;-)
              ) )
              )
              ) Z terminem 'inaczej' oraz 'porządkiem dodawnia liczb naturalnych' rozprawił
              się
              )
              ) JosifB.
              MACIE NIESTETY PO PROSTU PROBLEMY Z PRZEJSCIEM OD MYSLENIA O INDYWIDUALNYCH
              PRZYPADKACH/PRZYKLADACH DO ROZUMOWANIA KLASAMI.
              DLA JASNOSCI "INACZEJ" WYWODZI SIE Z POLITYKI SEKSUALNEJ I POTEM ZOSTALO
              PRZENIESIONE NA POZOSTALE GRUNTA LUDZKIEGO ZYCIA. PO DRUGIE NIE O EUFEMIZM
              TYLKO CHODZI, ALE O PODKRESLENIE, ZE NEGATYWNE NACECHOWANIE JEST UWARUNKOWANE
              CZYNNIKAMI POZAOBIEKTYWNYMI.
              ZASADNICZA KWESTIA TKWI NATOMIAS W TYM, ZE POMIEDZY PORZADKIEM LICZB
              NATURALNYCH ZWIAZANYM Z DODAWANIEM A PORZADKIEM LUDZI INTELIGENTNYCH ZACHODZI
              PEWNA ZASADNICZA ROZNICA.
              MIANOWICIE: 130 + 130 WIEKSZE 0D 170
              NATOMIAST: IQ130 + IQ130 NIE MUSI BYC WIEKSZE OD IQ170. TZN DWOCH Z IQ130
              NIEKONIECZNIE MUSI ROZWIAZAC PROBLEM SZYBCIEJ NIZ JEDEN Z 170.
              DLATEGO KRYTERIOW MATEMATYCZNYCH NIE DA SIE PRZENISC NA TEREN NAUK SPOLECZNYCH
              I O CZLOWIEKU.
              NAUKI SPOLECZNE NIE MAJA TEZ LABORATORIUM DO SPRAWDZANIA SWOICH TEZ, A ICH
              OCENA JEST ROZNORODNA!!! I NIE ISTNIEJE JEDNA POPRAWNA!! PERSPEKTYWA OCENY. CO
              NIE OZNACZA DOWOLNOSCI ROZUMOWANIA I OCEN.


              a ponieważ zrobił to dobrze, więc ja dodam tylko niewiele.
              ) Po pierwsze: nie wydaje mi się, żebyś nie zrozumiał, że 'inaczej poprawny' to
              ) kpina z tzw. poprawności politycznej.
              NIE MA WIEKSZEGO POWODU ZEBY Z TEGO KPIC, CHOC CZESTO POPRAWNOSC JEST
              PARANOICZNA. POPRAWNOSC LACZY SIE Z PSYCHOLOGIA, KTORA TY ZALICZYLES DO NAUK
              MIEKKICH. JEST OCZYWISTE, ZE JEDNI SA MODRZEJSI DRUDZY GLUPSI, JEDNI ZDROWSI
              INNY CHOROWICI. JEST TEZ OCZYWISTE, ZE Z TEGO POWODU NIE MOZNA NIKOGO
              DYSKRYMINOWAC, ALE FAKTEM JEST TEZ TO, ZE UJAWNINIE TYCH INFORMACJI PROWADZILO
              DO RASIZMU. STAD TE MALE KLAMSTWA O ROWNOSCI. SMIEJEMY SIE Z USA, A NALEZALOBY
              MIEC SZACUNEK DLA ICH TRASFORMACJI Z PANSTWA RASISTOWSKIEGO W WZGLEDNA
              TOLERANCJE. MIEDZY INNYMI DZIEKI POPRAWNOSCI, A NIE RACHUNKOM.


              Po drugie: skoro tak czepnąłeś się tego
              ) dodawania, to myślę, że nie wiesz, co w języku polskim znaczy, że 2+2=4, a
              nie ) 3 (nie traktuj tego jako złośliwości).
              NO TO PROSZE ZROZUM TERAZ TY, ZE CALY PROBLEM MYSLENIA PROFESORA SPROWADZA SIE
              DO PRZYKLADANIA MODELU ZUPELNIE NIE PASUJACEGO DO RZECZYWISTOSCI, KTORA PROBUJE
              OPISAC. SUGERUJE KLAMSTWA LUB BLEDY, TAM GDZIE TAKIE KRYTERIUM NIE FUNKCJONUJE.


              Po trzecie: niestety, ale dowolnie dużo
              ) wyklucza wykładnik równy minus dziesięć.
              TO PRAWDA, ALE JESTEM SKROMNY WIEC WZIALEM MALA LICZBE. POZA TYM PISANIE O
              NIESMACZNYCH KOMENTARZACH ZASLUGUJE NA MALA MANIPULACJE. JA ATAKUJE OSOBY ZA
              ICH POGLADY NIE OKRESLAM ICH ILORAZU INTELIGENCJI, A TAKIEGO NAJGORSZEGO NIE
              MAM, JESLI IDZIE O ZABAWKI Z TESTAMI.

              ) ) Kryteria prawdy sa rozne takze na terenie nauk scislych, a poniewaz ich
              ) liczba
              ) ) jest jednak ograniczona, wiec nie mozna sobie twierdzic co sie chce. Dla
              ) ) porzadku warto przypomniec, ze wypracowane zostaly na gruncie filozofii, a
              )
              ) wiec
              ) ) chyba jednak humanistyki. Zreszta sylogistyczne myslenie, na ktore powoluj
              ) e
              ) sie
              ) ) profesor tez dzial przynalezy do dzialu hunmanistyki, a mianowicie retoryk
              ) i,
              ) ) ktora to przynalezala to trivium nauk, w zakres ktorego nie chodzila
              ) ) arytmetyka ;-)
              )
              ) Jak pokazuje doświadczenie kryteria prawdy w fizyce dają możliwość
              ) wyeliminowania oszustw. A jak z tym jest w innych dziedzinach wiedzy?
              ) Jak myślisz, kiedy fizyka została wydzielona z filozofii?

              NAUKA MA SLUZYC ROZWIAZYWANIU PROBLEMOW A NIE TWORZENIU DZIEDZIN, KTORE
              DYSPONUJA PEWNYM KRYTERIUM PRAWDY!!!!
              POZA TYM NIE WSZYSTKICH OSZUSTW, A PRZYNAJMNIEJ NIE OD RAZU. A TO "NIE OD RAZU
              MOZE MIEC POWAZNE KONSEKWENCJE DLA ZYCIA SPOLECZNEGO.

              ) ) Jesli zas idzie o sam tekst to zestawienie empirycznego kyterium badan
              ) ) laboratoryjnych z doswiadczeniem spoleczenstw rozwijajacych sie w roznych
              ) ) systemach politycznych jest doprawdy nieporozumieniem.
              )
              ) Czy mógłbyś dokładniej sprecyzować, o jakie zostawienie chodzi?

              PO PROSTU POSTMODERNIZMU NIE DA SIE ZWERYFIKOWAC PRZEZ BADANIA LABORATORYJNE.
              ZARAZ DALEJ...

              ) ) Krytyteria prawdy wyrastaja z przedmiotu badan i naszego do niech podejsci
              ) a.
              )
              ) Jeżeli jest tak, jak piszesz, to każdy może mieć swoje własne kryterium
              prawdy
              ) i swoją własną prawdę (niech żyją postmoderniści z ich narracjami i
              ) metanarracjami).
              SA DZIEDZINY I PRZEDMIOTY, KTORYCH NIE DA SIE ZMIERZYC I ZWAZYC, ALBO ZLAPAC W
              PULAPKI. PO PROSTU TRZEBA SZUKAC INNYCH KRYTERIOW PRAWDY, CZY OCENY.
              ROZNORODNE PODEJSCIE DO BADANEGO PRZEDMIOTU LUB MATERIALU NIE OZNACZA
              KONIECZNIE DOWOLNOSCI I NIC DO TEGO POSTMODENISTOM.


              ) ) Modele fizyczne nie oddaja zachowania sie jednostkowo badanego ukladu, a
              ) ) statystyka pozwala zastapic prawde prawdopodobienstwem itd...
              )
              ) Muszę powiedzieć, że ta część odpowiedzi jest dla mnie niezrozumiała.
              ) Mam wrażenie, że na temat fizyki wiesz niewiele.
              RZECZYWISCIE NIEWIELE, BO I FIZYKIEM NIE JESTEM. CHODZI O TO, ZE ODNIESIENIU DO
              JEDNYCH PRZEDMIOTOW STOSUJEMY KRYTRIUM PEWNOSCI, DO INNYCH PRZYBLIZENIA, A
              JESZCZE INNYCH STATYSTYCZNEGO PRAWDOPODOBIENSTWA. TAK WIEC FIZYKA ZDAJE SIE TEZ
              NIE POSLUGUJE JEDYNIE KRYTERIUM ABSOLUTNEJ PEWNOSCI. ALE MOZE SIE MYLE.


              ) ) Taka sugestia jednoznacnie wynika z fragmentu, w ktorym autor z faktu, ze
              ) ) technika uratowala paryz przed zalaniem gnojem i innych wywodzi, ze nie
              ) dojdzie
              ) ) do katastrofy cieplarnianej. Takze dowodzac, ze ludobojstwa dokonano
              ) ) prymitywnymi nazedziami, co jest po prostu ukrywaniem zagraozenia, jakie
              ) niesie
              ) ) wspolczesna nauka.
              )
              ) O tym napisałem w odpowiedzi do drugiego z Twoich postów. Tutaj dodam tylko
              ) jeszcze jedno. Nauka, mówię tu o jej 'twardej' p
            • Gość: TITO Re: Ojojoj tito.... IP: *.tele2.pl 29.12.02, 19:20
              Gość portalu: jacekmk napisał(a):

              ) Gość portalu: tito napisał(a):
              )
              ) ) Nie mysle, ale przeczytalem w tekscie: "Właśnie dlatego, że w
              ) ) naukach "twardych" w zasadzie udało się ochronić podstawowe wartości etycz
              ) ne
              ) ) naszej cywilizacji - to, że 2 + 2 jest nadal równe 4, a wynik 2 + 2 = 3 ni
              ) e
              ) ) jest "poprawny inaczej" - powoduje, że nauka dzisiejsza tak samo zagraża
              ) bytowi
              ) ) społeczeństw jak nauka w czasach Newtona."
              ) ) Teraz wyjasniam - zestawienie zagadnienia tozsamosci seksualnej (stad
              ) ) termin "inaczej")z porzadkiem dodawania liczb naturalnych jest naduzyciem
              ) ) niezaleznie od swiadomosci jaka na temat zlozonosci swiata zywi profesor.
              ) Dla
              ) ) porownania/zrozumienia problemu, proponuje wyprowadzenie wzoru na miss
              ) swiata.
              ) ) Przy okazji - nauka wspolczesna bardziej zagraza swiatu niz ta z czasow
              ) Newtona
              ) )
              ) ) (choc takze bardziej go broni)
              ) ) Jesli "do dowolnej potegi" to wybieram minus dziesiata! ;-)
              ) )
              )
              ) Z terminem 'inaczej' oraz 'porządkiem dodawnia liczb naturalnych' rozprawił
              się
              )
              ) JosifB.
              MACIE NIESTETY PO PROSTU PROBLEMY Z PRZEJSCIEM OD MYSLENIA O INDYWIDUALNYCH
              PRZYPADKACH/PRZYKLADACH DO ROZUMOWANIA KLASAMI.
              DLA JASNOSCI "INACZEJ" WYWODZI SIE Z POLITYKI SEKSUALNEJ I POTEM ZOSTALO
              PRZENIESIONE NA POZOSTALE GRUNTA LUDZKIEGO ZYCIA. PO DRUGIE NIE O EUFEMIZM
              TYLKO CHODZI, ALE O PODKRESLENIE, ZE NEGATYWNE NACECHOWANIE JEST UWARUNKOWANE
              CZYNNIKAMI POZAOBIEKTYWNYMI.
              ZASADNICZA KWESTIA TKWI NATOMIAS W TYM, ZE POMIEDZY PORZADKIEM LICZB
              NATURALNYCH ZWIAZANYM Z DODAWANIEM A PORZADKIEM LUDZI INTELIGENTNYCH ZACHODZI
              PEWNA ZASADNICZA ROZNICA.
              MIANOWICIE: 130 + 130 WIEKSZE 0D 170
              NATOMIAST: IQ130 + IQ130 NIE MUSI BYC WIEKSZE OD IQ170. TZN DWOCH Z IQ130
              NIEKONIECZNIE MUSI ROZWIAZAC PROBLEM SZYBCIEJ NIZ JEDEN Z 170.
              DLATEGO KRYTERIOW MATEMATYCZNYCH NIE DA SIE PRZENISC NA TEREN NAUK SPOLECZNYCH
              I O CZLOWIEKU.
              NAUKI SPOLECZNE NIE MAJA TEZ LABORATORIUM DO SPRAWDZANIA SWOICH TEZ, A ICH
              OCENA JEST ROZNORODNA!!! I NIE ISTNIEJE JEDNA POPRAWNA!! PERSPEKTYWA OCENY. CO
              NIE OZNACZA DOWOLNOSCI ROZUMOWANIA I OCEN.


              a ponieważ zrobił to dobrze, więc ja dodam tylko niewiele.
              ) Po pierwsze: nie wydaje mi się, żebyś nie zrozumiał, że 'inaczej poprawny' to
              ) kpina z tzw. poprawności politycznej.
              NIE MA WIEKSZEGO POWODU ZEBY Z TEGO KPIC, CHOC CZESTO POPRAWNOSC JEST
              PARANOICZNA. POPRAWNOSC LACZY SIE Z PSYCHOLOGIA, KTORA TY ZALICZYLES DO NAUK
              MIEKKICH. JEST OCZYWISTE, ZE JEDNI SA MODRZEJSI DRUDZY GLUPSI, JEDNI ZDROWSI
              INNY CHOROWICI. JEST TEZ OCZYWISTE, ZE Z TEGO POWODU NIE MOZNA NIKOGO
              DYSKRYMINOWAC, ALE FAKTEM JEST TEZ TO, ZE UJAWNINIE TYCH INFORMACJI PROWADZILO
              DO RASIZMU. STAD TE MALE KLAMSTWA O ROWNOSCI. SMIEJEMY SIE Z USA, A NALEZALOBY
              MIEC SZACUNEK DLA ICH TRASFORMACJI Z PANSTWA RASISTOWSKIEGO W WZGLEDNA
              TOLERANCJE. MIEDZY INNYMI DZIEKI POPRAWNOSCI, A NIE RACHUNKOM.


              Po drugie: skoro tak czepnąłeś się tego
              ) dodawania, to myślę, że nie wiesz, co w języku polskim znaczy, że 2+2=4, a
              nie ) 3 (nie traktuj tego jako złośliwości).
              NO TO PROSZE ZROZUM TERAZ TY, ZE CALY PROBLEM MYSLENIA PROFESORA SPROWADZA SIE
              DO PRZYKLADANIA MODELU ZUPELNIE NIE PASUJACEGO DO RZECZYWISTOSCI, KTORA PROBUJE
              OPISAC. SUGERUJE KLAMSTWA LUB BLEDY, TAM GDZIE TAKIE KRYTERIUM NIE FUNKCJONUJE.


              Po trzecie: niestety, ale dowolnie dużo
              ) wyklucza wykładnik równy minus dziesięć.
              TO PRAWDA, ALE JESTEM SKROMNY WIEC WZIALEM MALA LICZBE. POZA TYM PISANIE O
              NIESMACZNYCH KOMENTARZACH ZASLUGUJE NA MALA MANIPULACJE. JA ATAKUJE OSOBY ZA
              ICH POGLADY NIE OKRESLAM ICH ILORAZU INTELIGENCJI, A TAKIEGO NAJGORSZEGO NIE
              MAM, JESLI IDZIE O ZABAWKI Z TESTAMI.

              ) ) Kryteria prawdy sa rozne takze na terenie nauk scislych, a poniewaz ich
              ) liczba
              ) ) jest jednak ograniczona, wiec nie mozna sobie twierdzic co sie chce. Dla
              ) ) porzadku warto przypomniec, ze wypracowane zostaly na gruncie filozofii, a
              )
              ) wiec
              ) ) chyba jednak humanistyki. Zreszta sylogistyczne myslenie, na ktore powoluj
              ) e
              ) sie
              ) ) profesor tez dzial przynalezy do dzialu hunmanistyki, a mianowicie retoryk
              ) i,
              ) ) ktora to przynalezala to trivium nauk, w zakres ktorego nie chodzila
              ) ) arytmetyka ;-)
              )
              ) Jak pokazuje doświadczenie kryteria prawdy w fizyce dają możliwość
              ) wyeliminowania oszustw. A jak z tym jest w innych dziedzinach wiedzy?
              ) Jak myślisz, kiedy fizyka została wydzielona z filozofii?

              NAUKA MA SLUZYC ROZWIAZYWANIU PROBLEMOW A NIE TWORZENIU DZIEDZIN, KTORE
              DYSPONUJA PEWNYM KRYTERIUM PRAWDY!!!!
              POZA TYM NIE WSZYSTKICH OSZUSTW, A PRZYNAJMNIEJ NIE OD RAZU. A TO "NIE OD RAZU
              MOZE MIEC POWAZNE KONSEKWENCJE DLA ZYCIA SPOLECZNEGO.

              ) ) Jesli zas idzie o sam tekst to zestawienie empirycznego kyterium badan
              ) ) laboratoryjnych z doswiadczeniem spoleczenstw rozwijajacych sie w roznych
              ) ) systemach politycznych jest doprawdy nieporozumieniem.
              )
              ) Czy mógłbyś dokładniej sprecyzować, o jakie zostawienie chodzi?

              PO PROSTU POSTMODERNIZMU NIE DA SIE ZWERYFIKOWAC PRZEZ BADANIA LABORATORYJNE.
              ZARAZ DALEJ...

              ) ) Krytyteria prawdy wyrastaja z przedmiotu badan i naszego do niech podejsci
              ) a.
              )
              ) Jeżeli jest tak, jak piszesz, to każdy może mieć swoje własne kryterium
              prawdy
              ) i swoją własną prawdę (niech żyją postmoderniści z ich narracjami i
              ) metanarracjami).
              SA DZIEDZINY I PRZEDMIOTY, KTORYCH NIE DA SIE ZMIERZYC I ZWAZYC, ALBO ZLAPAC W
              PULAPKI. PO PROSTU TRZEBA SZUKAC INNYCH KRYTERIOW PRAWDY, CZY OCENY.
              ROZNORODNE PODEJSCIE DO BADANEGO PRZEDMIOTU LUB MATERIALU NIE OZNACZA
              KONIECZNIE DOWOLNOSCI I NIC DO TEGO POSTMODENISTOM.


              ) ) Modele fizyczne nie oddaja zachowania sie jednostkowo badanego ukladu, a
              ) ) statystyka pozwala zastapic prawde prawdopodobienstwem itd...
              )
              ) Muszę powiedzieć, że ta część odpowiedzi jest dla mnie niezrozumiała.
              ) Mam wrażenie, że na temat fizyki wiesz niewiele.
              RZECZYWISCIE NIEWIELE, BO I FIZYKIEM NIE JESTEM. CHODZI O TO, ZE ODNIESIENIU DO
              JEDNYCH PRZEDMIOTOW STOSUJEMY KRYTRIUM PEWNOSCI, DO INNYCH PRZYBLIZENIA, A
              JESZCZE INNYCH STATYSTYCZNEGO PRAWDOPODOBIENSTWA. TAK WIEC FIZYKA ZDAJE SIE TEZ
              NIE POSLUGUJE JEDYNIE KRYTERIUM ABSOLUTNEJ PEWNOSCI. ALE MOZE SIE MYLE.


              ) ) Taka sugestia jednoznacnie wynika z fragmentu, w ktorym autor z faktu, ze
              ) ) technika uratowala paryz przed zalaniem gnojem i innych wywodzi, ze nie
              ) dojdzie
              ) ) do katastrofy cieplarnianej. Takze dowodzac, ze ludobojstwa dokonano
              ) ) prymitywnymi nazedziami, co jest po prostu ukrywaniem zagraozenia, jakie
              ) niesie
              ) ) wspolczesna nauka.
              )
              ) O tym napisałem w odpowiedzi do drugiego z Twoich postów. Tutaj dodam tylko
              ) jeszcze jedno. Nauka, mówię tu o jej 'twardej' postaci, dostarcza człowiekowi
              ) wiedzy na temat rzeczywistości, w której żyje. Pozwala mu ją coraz lepiej
              ) zrozumieć. Takie jest zadanie nauki, można powiedzieć, że to cecha związana z
              ) nią nierozerwalnie. A skoro tak, to nauka zawsze będzie pomocna człowiekowi w
              ) przezwyciężeniu trudności, jakie będzie napotykał.

              TEZ NIE DO KONCA PRAWDA. NIEKTOE Z ODKRYC NIE MAJA DLA MNIE ZADNEGO ZNACZENIA,
              WIEC I NIE SA MI POMOCNE. INNE PRZYNOSZA WIECEJ SZKODY NIZ KORZYSCI I NIE JEST
              POWIEDZIANE, ZE NAUKA ZAWSZE BEDZIE PRZYNOSIC WIECEJ KORZYSCI NIZ SZKODY.
              NIEKTORE ODKRYCIA NAUKOWE BYLY BLEDNE I DOPIERO Z CZASEM ODKRYTO FALSZ. CO
              WIECEJ BYWA, ZE NIEKTORE PRZYNOSZA CZASOWA SZKODE I DOPIERO POTEM NAUKA
              ZNAJDUJE ROZWIAZANIE SZKOD JAKIE WYROSLY Z JEJ ODKRYC (DUZA CZESC BADAN
              PROWADZI SIE ZE WZGLEDU NA ZASTOSOWANIA WOJSKOWE). JESLI WIEC NAWET PATRZYMY Z
              PERSPEKTYWY INTERESU CALEJ LUDZKOSCI, TO JAK DOTAD SZKODY BYLY MIEJSOWE I
              ZAWSZE POZOSTAWAL CZAS, ABY JE NAPRAWIC. TYLE, ZE PRZY WSPOLCZESNYM ROZWOJU
              NAUKI I TECHNIKI POMYLKA LUB ZLA WOLA MOZE DOPROWADZIC DO ZAGLADY, KTOREJ NAUKA
              NIE ZDAZY ODWROCIC. NIEKONIECZNIE ZRESZTA WYBUCHU BOMBY ATOMOWEJ, ALE JAKIEGOS
              PROCESU KTORY BEDZIE NA TYLE DYNAMICZNY, ZE NIE UDA SIE GO
              • Gość: jacekmk Re: Ojojoj tito.... IP: *.acn.pl / 10.66.0.* 31.12.02, 01:47
                Muszą powiedzieć, że gdy zobaczyłem odpowiedź napisaną dużymi literami, to
                zadrżałem. Ale do rzeczy.

                Gość portalu: TITO napisał(a):

                > MACIE NIESTETY PO PROSTU PROBLEMY Z PRZEJSCIEM OD MYSLENIA O INDYWIDUALNYCH
                > PRZYPADKACH/PRZYKLADACH DO ROZUMOWANIA KLASAMI.
                > DLA JASNOSCI "INACZEJ" WYWODZI SIE Z POLITYKI SEKSUALNEJ I POTEM ZOSTALO
                > PRZENIESIONE NA POZOSTALE GRUNTA LUDZKIEGO ZYCIA. PO DRUGIE NIE O EUFEMIZM
                > TYLKO CHODZI, ALE O PODKRESLENIE, ZE NEGATYWNE NACECHOWANIE JEST UWARUNKOWANE
                > CZYNNIKAMI POZAOBIEKTYWNYMI.
                > ZASADNICZA KWESTIA TKWI NATOMIAS W TYM, ZE POMIEDZY PORZADKIEM LICZB
                > NATURALNYCH ZWIAZANYM Z DODAWANIEM A PORZADKIEM LUDZI INTELIGENTNYCH ZACHODZI
                > PEWNA ZASADNICZA ROZNICA.
                > MIANOWICIE: 130 + 130 WIEKSZE 0D 170
                > NATOMIAST: IQ130 + IQ130 NIE MUSI BYC WIEKSZE OD IQ170. TZN DWOCH Z IQ130
                > NIEKONIECZNIE MUSI ROZWIAZAC PROBLEM SZYBCIEJ NIZ JEDEN Z 170.
                > DLATEGO KRYTERIOW MATEMATYCZNYCH NIE DA SIE PRZENISC NA TEREN NAUK
                SPOLECZNYCH
                > I O CZLOWIEKU.
                > NAUKI SPOLECZNE NIE MAJA TEZ LABORATORIUM DO SPRAWDZANIA SWOICH TEZ, A ICH
                > OCENA JEST ROZNORODNA!!! I NIE ISTNIEJE JEDNA POPRAWNA!! PERSPEKTYWA OCENY.
                CO
                > NIE OZNACZA DOWOLNOSCI ROZUMOWANIA I OCEN.
                >

                Przykro mi, że nie umiem myśleć abstrakcyjnie. Nie każdy ma ten talent
                rozwinięty w wystarczającym stopniu. Ty chyba masz go aż w nadmiarze. Muszę
                przyznać, że przejście od zdania, wtrąconego przez Autora, że 2+2=4, a nie 3,
                poprzez porządek liczb naturalnych z dodawaniem (cokolwiek miałoby to znaczyć)
                do ilorazu inteligencji i porządku ludzi inteligentnych jest oszałamiające i
                powalające. I to wykazanie (na przykładzie!), że kryteriów matematycznych nie
                można przenieść na grunt nauk społecznych, robi duże wrażenie.

                > NIE MA WIEKSZEGO POWODU ZEBY Z TEGO KPIC, CHOC CZESTO POPRAWNOSC JEST
                > PARANOICZNA. POPRAWNOSC LACZY SIE Z PSYCHOLOGIA, KTORA TY ZALICZYLES DO NAUK
                > MIEKKICH. JEST OCZYWISTE, ZE JEDNI SA MODRZEJSI DRUDZY GLUPSI, JEDNI ZDROWSI
                > INNY CHOROWICI. JEST TEZ OCZYWISTE, ZE Z TEGO POWODU NIE MOZNA NIKOGO
                > DYSKRYMINOWAC, ALE FAKTEM JEST TEZ TO, ZE UJAWNINIE TYCH INFORMACJI
                PROWADZILO
                > DO RASIZMU. STAD TE MALE KLAMSTWA O ROWNOSCI. SMIEJEMY SIE Z USA, A
                NALEZALOBY
                > MIEC SZACUNEK DLA ICH TRASFORMACJI Z PANSTWA RASISTOWSKIEGO W WZGLEDNA
                > TOLERANCJE. MIEDZY INNYMI DZIEKI POPRAWNOSCI, A NIE RACHUNKOM.
                >

                Co do poprawności politycznej, to jest ona wynaturzeniem tolerancji. Nie dość,
                że nie pozwala wypowiadać sądów wartościujących (niech będą subiektywne), to
                jeszcze pozwala z 'bełkoczącego' nieuka zrobić myśliciela, mającego wartościowe
                poglądy na życie (w mediach tego pod dostatkiem). Dla mnie to stanowi o wiele
                większe zagrożenie dla ludzkości, niż badania naukowe.

                >
                > Po trzecie: niestety, ale dowolnie dużo
                > ) wyklucza wykładnik równy minus dziesięć.
                > TO PRAWDA, ALE JESTEM SKROMNY WIEC WZIALEM MALA LICZBE. POZA TYM PISANIE O
                > NIESMACZNYCH KOMENTARZACH ZASLUGUJE NA MALA MANIPULACJE. JA ATAKUJE OSOBY ZA
                > ICH POGLADY NIE OKRESLAM ICH ILORAZU INTELIGENCJI, A TAKIEGO NAJGORSZEGO NIE
                > MAM, JESLI IDZIE O ZABAWKI Z TESTAMI.
                >

                Niestety, ale podanie wykładnika ujemnego wcale nie oznacza skromności, ale jej
                odwrotność (napisałem: "Jako fizyk z pewnością zdaje sobie z tego sprawę o
                wiele bardziej niż 10 titów podniesionych do dowolnie dużej potęgi").

                > NAUKA MA SLUZYC ROZWIAZYWANIU PROBLEMOW A NIE TWORZENIU DZIEDZIN, KTORE
                > DYSPONUJA PEWNYM KRYTERIUM PRAWDY!!!!
                > POZA TYM NIE WSZYSTKICH OSZUSTW, A PRZYNAJMNIEJ NIE OD RAZU. A TO "NIE OD
                RAZU
                > MOZE MIEC POWAZNE KONSEKWENCJE DLA ZYCIA SPOLECZNEGO.
                >

                Skoro nauka ma służyć rozwiązywaniu problemów, to muszą istnieć mechanizmy,
                które pozwolą na sprawdzenie, czy znalezione rozwiązanie jest poprawne. A więc
                kryteria prawdy być muszą. W przeciwnym razie mamy bełkot, a nie rozwiązany
                problem.
                Jak wiadomo, na zrobienie czegokolwiek potrzeba czasu. I nie widzę, aby w tym
                czasie istniał jakiś powód do poważnych konsekwencji (tak jest w przypadku
                fizyki; z biologią może faktycznie być problem, jeżeli wierzyć w możliwość
                wydostania się na zewnątrz chorobotwórczych bakterii czy wirusów).


                > SA DZIEDZINY I PRZEDMIOTY, KTORYCH NIE DA SIE ZMIERZYC I ZWAZYC, ALBO ZLAPAC
                W
                > PULAPKI. PO PROSTU TRZEBA SZUKAC INNYCH KRYTERIOW PRAWDY, CZY OCENY.
                > ROZNORODNE PODEJSCIE DO BADANEGO PRZEDMIOTU LUB MATERIALU NIE OZNACZA
                > KONIECZNIE DOWOLNOSCI I NIC DO TEGO POSTMODENISTOM.
                >

                Różnorodne podejście do badanego przedmiotu, to chyba co innego, niż kryterium
                prawdy. Ono pozwala nam określić, czy zastosowane podejście miało sens, czy też
                było ślepą uliczką.

                > ) Nauka, mówię tu o jej 'twardej' postaci, dostarcza człowiekowi
                > ) wiedzy na temat rzeczywistości, w której żyje. Pozwala mu ją coraz lepiej
                > ) zrozumieć. Takie jest zadanie nauki, można powiedzieć, że to cecha związana
                z
                > ) nią nierozerwalnie. A skoro tak, to nauka zawsze będzie pomocna człowiekowi
                w
                > ) przezwyciężeniu trudności, jakie będzie napotykał.
                >
                > TEZ NIE DO KONCA PRAWDA. NIEKTOE Z ODKRYC NIE MAJA DLA MNIE ZADNEGO
                ZNACZENIA,
                > WIEC I NIE SA MI POMOCNE. INNE PRZYNOSZA WIECEJ SZKODY NIZ KORZYSCI I NIE
                JEST
                > POWIEDZIANE, ZE NAUKA ZAWSZE BEDZIE PRZYNOSIC WIECEJ KORZYSCI NIZ SZKODY.
                > NIEKTORE ODKRYCIA NAUKOWE BYLY BLEDNE I DOPIERO Z CZASEM ODKRYTO FALSZ. CO
                > WIECEJ BYWA, ZE NIEKTORE PRZYNOSZA CZASOWA SZKODE I DOPIERO POTEM NAUKA
                > ZNAJDUJE ROZWIAZANIE SZKOD JAKIE WYROSLY Z JEJ ODKRYC (DUZA CZESC BADAN
                > PROWADZI SIE ZE WZGLEDU NA ZASTOSOWANIA WOJSKOWE). JESLI WIEC NAWET PATRZYMY
                Z
                > PERSPEKTYWY INTERESU CALEJ LUDZKOSCI, TO JAK DOTAD SZKODY BYLY MIEJSOWE I
                > ZAWSZE POZOSTAWAL CZAS, ABY JE NAPRAWIC. TYLE, ZE PRZY WSPOLCZESNYM ROZWOJU
                > NAUKI I TECHNIKI POMYLKA LUB ZLA WOLA MOZE DOPROWADZIC DO ZAGLADY, KTOREJ
                NAUKA
                > NIE ZDAZY ODWROCIC. NIEKONIECZNIE ZRESZTA WYBUCHU BOMBY ATOMOWEJ, ALE
                JAKIEGOS
                > PROCESU KTORY BEDZIE NA TYLE DYNAMICZNY, ZE NIE UDA SIE GO

                Początek postu sugerował, że potrafisz uogólniać. A tu piszesz, że badania
                naukowe nie są pomocne, bo z części nich nie masz korzyści :(.
                Pisząc o nauce nie miałem na myśli jej zastosowań (narzędzi powstałych dzięki
                badaniom naukowym). To one decydują o tym, czy odkrycia obrócą się na naszą
                korzyść, czy też przeciwko nam, a nie nauka.

                Pozdrawiam i życzę mniej emocji (te duże litery i aż cztery posty zamiast
                jednego;) ).
                • Gość: tito Re: Ojojoj tito....krotko IP: *.tele2.pl 31.12.02, 17:07
                  Gość portalu: jacekmk napisał(a):

                  ) Muszą powiedzieć, że gdy zobaczyłem odpowiedź napisaną dużymi literami, to
                  ) zadrżałem. Ale do rzeczy.
                  )
                  ) Gość portalu: TITO napisał(a):
                  )
                  ) ) MACIE NIESTETY PO PROSTU PROBLEMY Z PRZEJSCIEM OD MYSLENIA O INDYWIDUALNYC
                  ) H
                  ) ) PRZYPADKACH/PRZYKLADACH DO ROZUMOWANIA KLASAMI.
                  ) ) DLA JASNOSCI "INACZEJ" WYWODZI SIE Z POLITYKI SEKSUALNEJ I POTEM ZOSTALO
                  ) ) PRZENIESIONE NA POZOSTALE GRUNTA LUDZKIEGO ZYCIA. PO DRUGIE NIE O EUFEMIZM
                  )
                  ) ) TYLKO CHODZI, ALE O PODKRESLENIE, ZE NEGATYWNE NACECHOWANIE JEST UWARUNKOW
                  ) ANE
                  ) ) CZYNNIKAMI POZAOBIEKTYWNYMI.
                  ) ) ZASADNICZA KWESTIA TKWI NATOMIAS W TYM, ZE POMIEDZY PORZADKIEM LICZB
                  ) ) NATURALNYCH ZWIAZANYM Z DODAWANIEM A PORZADKIEM LUDZI INTELIGENTNYCH ZACHO
                  ) DZI
                  ) ) PEWNA ZASADNICZA ROZNICA.
                  ) ) MIANOWICIE: 130 + 130 WIEKSZE 0D 170
                  ) ) NATOMIAST: IQ130 + IQ130 NIE MUSI BYC WIEKSZE OD IQ170. TZN DWOCH Z IQ130
                  ) ) NIEKONIECZNIE MUSI ROZWIAZAC PROBLEM SZYBCIEJ NIZ JEDEN Z 170.
                  ) ) DLATEGO KRYTERIOW MATEMATYCZNYCH NIE DA SIE PRZENISC NA TEREN NAUK
                  ) SPOLECZNYCH
                  ) ) I O CZLOWIEKU.
                  ) ) NAUKI SPOLECZNE NIE MAJA TEZ LABORATORIUM DO SPRAWDZANIA SWOICH TEZ, A ICH
                  )
                  ) ) OCENA JEST ROZNORODNA!!! I NIE ISTNIEJE JEDNA POPRAWNA!! PERSPEKTYWA OCENY
                  ) .
                  ) CO
                  ) ) NIE OZNACZA DOWOLNOSCI ROZUMOWANIA I OCEN.
                  ) )
                  )
                  ) Przykro mi, że nie umiem myśleć abstrakcyjnie. Nie każdy ma ten talent
                  ) rozwinięty w wystarczającym stopniu. Ty chyba masz go aż w nadmiarze. Muszę
                  ) przyznać, że przejście od zdania, wtrąconego przez Autora, że 2+2=4, a nie 3,
                  ) poprzez porządek liczb naturalnych z dodawaniem (cokolwiek miałoby to
                  znaczyć)
                  ) do ilorazu inteligencji i porządku ludzi inteligentnych jest oszałamiające i
                  ) powalające. I to wykazanie (na przykładzie!), że kryteriów matematycznych nie
                  ) można przenieść na grunt nauk społecznych, robi duże wrażenie.
                  )
                  ) ) NIE MA WIEKSZEGO POWODU ZEBY Z TEGO KPIC, CHOC CZESTO POPRAWNOSC JEST
                  ) ) PARANOICZNA. POPRAWNOSC LACZY SIE Z PSYCHOLOGIA, KTORA TY ZALICZYLES DO NA
                  ) UK
                  ) ) MIEKKICH. JEST OCZYWISTE, ZE JEDNI SA MODRZEJSI DRUDZY GLUPSI, JEDNI ZDROW
                  ) SI
                  ) ) INNY CHOROWICI. JEST TEZ OCZYWISTE, ZE Z TEGO POWODU NIE MOZNA NIKOGO
                  ) ) DYSKRYMINOWAC, ALE FAKTEM JEST TEZ TO, ZE UJAWNINIE TYCH INFORMACJI
                  ) PROWADZILO
                  ) ) DO RASIZMU. STAD TE MALE KLAMSTWA O ROWNOSCI. SMIEJEMY SIE Z USA, A
                  ) NALEZALOBY
                  ) ) MIEC SZACUNEK DLA ICH TRASFORMACJI Z PANSTWA RASISTOWSKIEGO W WZGLEDNA
                  ) ) TOLERANCJE. MIEDZY INNYMI DZIEKI POPRAWNOSCI, A NIE RACHUNKOM.
                  ) )
                  )
                  ) Co do poprawności politycznej, to jest ona wynaturzeniem tolerancji. Nie
                  dość,
                  ) że nie pozwala wypowiadać sądów wartościujących (niech będą subiektywne), to
                  ) jeszcze pozwala z 'bełkoczącego' nieuka zrobić myśliciela, mającego
                  wartościowe
                  )
                  ) poglądy na życie (w mediach tego pod dostatkiem). Dla mnie to stanowi o wiele
                  ) większe zagrożenie dla ludzkości, niż badania naukowe.
                  )
                  ) )
                  ) ) Po trzecie: niestety, ale dowolnie dużo
                  ) ) ) wyklucza wykładnik równy minus dziesięć.
                  ) ) TO PRAWDA, ALE JESTEM SKROMNY WIEC WZIALEM MALA LICZBE. POZA TYM PISANIE O
                  )
                  ) ) NIESMACZNYCH KOMENTARZACH ZASLUGUJE NA MALA MANIPULACJE. JA ATAKUJE OSOBY
                  ) ZA
                  ) ) ICH POGLADY NIE OKRESLAM ICH ILORAZU INTELIGENCJI, A TAKIEGO NAJGORSZEGO N
                  ) IE
                  ) ) MAM, JESLI IDZIE O ZABAWKI Z TESTAMI.
                  ) )
                  )
                  ) Niestety, ale podanie wykładnika ujemnego wcale nie oznacza skromności, ale
                  jej
                  )
                  ) odwrotność (napisałem: "Jako fizyk z pewnością zdaje sobie z tego sprawę o
                  ) wiele bardziej niż 10 titów podniesionych do dowolnie dużej potęgi").
                  )
                  ) ) NAUKA MA SLUZYC ROZWIAZYWANIU PROBLEMOW A NIE TWORZENIU DZIEDZIN, KTORE
                  ) ) DYSPONUJA PEWNYM KRYTERIUM PRAWDY!!!!
                  ) ) POZA TYM NIE WSZYSTKICH OSZUSTW, A PRZYNAJMNIEJ NIE OD RAZU. A TO "NIE OD
                  )
                  ) RAZU
                  ) ) MOZE MIEC POWAZNE KONSEKWENCJE DLA ZYCIA SPOLECZNEGO.
                  ) )
                  )
                  ) Skoro nauka ma służyć rozwiązywaniu problemów, to muszą istnieć mechanizmy,
                  ) które pozwolą na sprawdzenie, czy znalezione rozwiązanie jest poprawne. A
                  więc
                  ) kryteria prawdy być muszą. W przeciwnym razie mamy bełkot, a nie rozwiązany
                  ) problem.
                  ) Jak wiadomo, na zrobienie czegokolwiek potrzeba czasu. I nie widzę, aby w tym
                  ) czasie istniał jakiś powód do poważnych konsekwencji (tak jest w przypadku
                  ) fizyki; z biologią może faktycznie być problem, jeżeli wierzyć w możliwość
                  ) wydostania się na zewnątrz chorobotwórczych bakterii czy wirusów).
                  )
                  )
                  ) ) SA DZIEDZINY I PRZEDMIOTY, KTORYCH NIE DA SIE ZMIERZYC I ZWAZYC, ALBO ZLAP
                  ) AC
                  ) W
                  ) ) PULAPKI. PO PROSTU TRZEBA SZUKAC INNYCH KRYTERIOW PRAWDY, CZY OCENY.
                  ) ) ROZNORODNE PODEJSCIE DO BADANEGO PRZEDMIOTU LUB MATERIALU NIE OZNACZA
                  ) ) KONIECZNIE DOWOLNOSCI I NIC DO TEGO POSTMODENISTOM.
                  ) )
                  )
                  ) Różnorodne podejście do badanego przedmiotu, to chyba co innego, niż
                  kryterium
                  ) prawdy. Ono pozwala nam określić, czy zastosowane podejście miało sens, czy
                  też
                  )
                  ) było ślepą uliczką.
                  )
                  ) ) ) Nauka, mówię tu o jej 'twardej' postaci, dostarcza człowiekowi
                  ) ) ) wiedzy na temat rzeczywistości, w której żyje. Pozwala mu ją coraz lepie
                  ) j
                  ) ) ) zrozumieć. Takie jest zadanie nauki, można powiedzieć, że to cecha związ
                  ) ana
                  ) z
                  ) ) ) nią nierozerwalnie. A skoro tak, to nauka zawsze będzie pomocna człowiek
                  ) owi
                  ) w
                  ) ) ) przezwyciężeniu trudności, jakie będzie napotykał.
                  ) )
                  ) ) TEZ NIE DO KONCA PRAWDA. NIEKTOE Z ODKRYC NIE MAJA DLA MNIE ZADNEGO
                  ) ZNACZENIA,
                  ) ) WIEC I NIE SA MI POMOCNE. INNE PRZYNOSZA WIECEJ SZKODY NIZ KORZYSCI I NIE
                  ) JEST
                  ) ) POWIEDZIANE, ZE NAUKA ZAWSZE BEDZIE PRZYNOSIC WIECEJ KORZYSCI NIZ SZKODY.
                  ) ) NIEKTORE ODKRYCIA NAUKOWE BYLY BLEDNE I DOPIERO Z CZASEM ODKRYTO FALSZ. CO
                  )
                  ) ) WIECEJ BYWA, ZE NIEKTORE PRZYNOSZA CZASOWA SZKODE I DOPIERO POTEM NAUKA
                  ) ) ZNAJDUJE ROZWIAZANIE SZKOD JAKIE WYROSLY Z JEJ ODKRYC (DUZA CZESC BADAN
                  ) ) PROWADZI SIE ZE WZGLEDU NA ZASTOSOWANIA WOJSKOWE). JESLI WIEC NAWET PATRZY
                  ) MY
                  ) Z
                  ) ) PERSPEKTYWY INTERESU CALEJ LUDZKOSCI, TO JAK DOTAD SZKODY BYLY MIEJSOWE I
                  ) ) ZAWSZE POZOSTAWAL CZAS, ABY JE NAPRAWIC. TYLE, ZE PRZY WSPOLCZESNYM ROZWOJ
                  ) U
                  ) ) NAUKI I TECHNIKI POMYLKA LUB ZLA WOLA MOZE DOPROWADZIC DO ZAGLADY, KTOREJ
                  ) NAUKA
                  ) ) NIE ZDAZY ODWROCIC. NIEKONIECZNIE ZRESZTA WYBUCHU BOMBY ATOMOWEJ, ALE
                  ) JAKIEGOS
                  ) ) PROCESU KTORY BEDZIE NA TYLE DYNAMICZNY, ZE NIE UDA SIE GO
                  )
                  ) Początek postu sugerował, że potrafisz uogólniać. A tu piszesz, że badania
                  ) naukowe nie są pomocne, bo z części nich nie masz korzyści :(.
                  ) Pisząc o nauce nie miałem na myśli jej zastosowań (narzędzi powstałych dzięki
                  ) badaniom naukowym). To one decydują o tym, czy odkrycia obrócą się na naszą
                  ) korzyść, czy też przeciwko nam, a nie nauka.
                  )
                  ) Pozdrawiam i życzę mniej emocji (te duże litery i aż cztery posty zamiast
                  ) jednego;) ).

                  1. Nauki o czlowieku zwane humanistycznymi wlasnie z tym problemem sie zmagaja:
                  uogolniac czy patrzec z perspektywy jednostki, patrzec synchronicznie czy
                  historycznie. Fizyka po prostu tych problemow nie ma (stala g nie zminia sie
                  wraz z rozwojem historii - choc w post modernistycznym czsopismie jeden z
                  fizykow dla hucpy to udowodnil), chyba, ze opisuje poczatki naszego swiata - tu
                  o ile sie orientuje istnieja konkurencyjne teorie, a laboratoria ich jeszcze?
                  nie weryfikuja. Uogolnienie to ta zla spuscizna, ktora zachlysneli sie
                  humanisci z poczatku wieku. To zreszta fascynacja naukami twardymi jest zrodlem
                  wspolczesnego "twardego" postmodernizmu. Rzecz jasna wynikajaca z
                  niezrozumienia dziedziny - np, relatywizm wyprowadzany z zasady Heisenberga
                  (ulubiony argument postmoderny)
                  2. Problem zastosowania wiedzy jest ciekawy, ale to wychodzi tak naprawde poza
                  artykul. Dla mnie blad lezy w przeciwstawieniu twardych nauk (a tu fizyka
                  troche odastaje od matematyki, ktora jest wolna od empiryzmu)humanistycznemu
                  relatywizmowi. Tymczasem niektore nauki o czlowieku zaliczane do "science"
                  decyduja o p
                  • Gość: jacekmk Re: Ojojoj tito....krotko IP: *.acn.pl / 10.66.0.* 02.01.03, 14:22
                    Fizyka bada układy dynamiczne, więc w modelach je opisujących zależność od
                    czasu jest istotna (w Twoim poście fizyka została sprowadzona do statyki;
                    istnienie stałych fizycznych nie oznacza przecież, że zależność od czasu nie
                    jest ważna).
                    Każdy model jest uogólnieniem zjawisk, które opisuje. Ale z drugiej strony może
                    być uproszczony przy rozwiązywaniu pewnych szczególnych przypadków (np. poprzez
                    spostrzeżenie, że pewne elementy są nieistotne), a więc uszczegółowiony. Co
                    więcej, np. w hydrodynamice znane są dwa podejścia do opisu ruchu cieczy:
                    metoda Lagrange'a, w której śledzi się ruch poszczególnej cząstki oraz metoda
                    Eulera, w której śledzi się ruch różnych cząstek przez określony punkt
                    przestrzeni (od razu przyznaję, że cząstka cieczy jest o wiele wiele prostsza
                    do opisu, niż zachowanie człowieka; ale chodzi tylko o podejście do opisywanego
                    zagadnienia).
                    Myślę, że źródło współczesnego postmodernizmu leży gdzie indziej,
                    a 'fascynacja' naukami twardymi, to tylko kiepska przykrywka. Jeżeli ktoś
                    wyciąga wnioski korzystając z wiedzy, która nie przystaje do jego dziedziny, to
                    wystawia ocenę sobie samemu, a nie tej wiedzy. I uwaga! nie ta wiedza jest
                    winna, tylko jej wykorzystanie (wydaje mi się, że relatywizm łatwiej 'wywodzić'
                    ze Szczególnej Teorii Względności, natomiast z zasady nieoznaczoności
                    można 'wyprowadzić' np. niepewność wypowiedzi).

                    Pozdrawiam
    • vortex Re: Czy nauka na pewno doprowadzi świat do katast 26.12.02, 23:13
      Tekst ten był zawiły i momentami nie mogłem połapać się w niektórych rzeczach.
      Ale pewne jest jedno że to wykożystanie nauki jest ważne. Nauka sama w sobie
      jest neutralna, i istnieje cały czas. My ją tylko odkrywamy krok po kroku i to
      od nas zależy czy nasz świat ulegnie zagładzie. Jeżeli nie jest mu to pisane
      bez naszej pomocy :P.
      Pozdrawiam
      • Gość: ... Re: Czy nauka na pewno doprowadzi świat do katast IP: *.dip.t-dialin.net 27.12.02, 00:42
        tak sie jakos sklada, ze momi iz uwazamy sie za cos lepszego, jestesmy (czy
        chcial czy nie) czescia skladowa natury. a w naturze jak to w naturze. jazeli
        jakis gatunek za bardzo sie rozprzestrzeni bo "wykiwa" naturalny selekcje to
        najczesciej dopadnie go samozaglada..zje co ma zjesc i zabraknie mu pozywienia.
        lwy na trawe si enie przerzuca chocby nie wiem jak glodne byly.
        facet poniekad ma racje z ta nauka. chcemy koniecznie zyc jak najdluzej i
        wogole nie umierac. budujemy coraz to lepsze maszyna do "obrony" tzn do
        zabijania innych. i jak tu goscia nie popierac? co by nie mowic ma racje...
        powoli zuzyjemy zasoby naturalne ziemi, zniszczymy srodowisko, stworzymy leki
        na niesmiertelnosc albo na dlugowiecznosc, zapominajac ze powinnismy z czasem
        ustapic miejsca innym. ja si eniestyty z gosciam zgadzam. uwazam, ze nauka,
        jezeli nie caly, to przynajmniej jej niektore odlamy, moga nam niezle
        zaszkodzic.
        • vortex Re: Czy nauka na pewno doprowadzi świat do katast 27.12.02, 02:28
          jeszcze raz powtarzam, nie nauka lecz jej wykorzystanie. Może być mało
          długowiecznych lub dużo krótkowiecznych taki będzie problem, a właściwie już
          jest. Przeludnienie zmusi nas do jednego z rozwiązań, jednakże jak doprowadzić
          do małej ilości długowiecznych? Wojna wybranych? Rzeź milionów? Moralnie chyba
          by było nie przedłużać życia i płodzić następne miliardy aż sie podusimy we
          własnych odchodach. Trzeba będzie wybierać, już niedługo...
        • Gość: Jan Nauka to potega i moze byc wykorzystana do budo- IP: *.sympatico.ca 27.12.02, 04:07
          Gość portalu: ... napisał(a):

          > tak sie jakos sklada, ze momi iz uwazamy sie za cos lepszego, jestesmy (czy
          > chcial czy nie) czescia skladowa natury. a w naturze jak to w naturze. jazeli
          > jakis gatunek za bardzo sie rozprzestrzeni bo "wykiwa" naturalny selekcje to
          > najczesciej dopadnie go samozaglada..zje co ma zjesc i zabraknie mu
          pozywienia.
          >
          > lwy na trawe si enie przerzuca chocby nie wiem jak glodne byly.
          > facet poniekad ma racje z ta nauka. chcemy koniecznie zyc jak najdluzej i
          > wogole nie umierac. budujemy coraz to lepsze maszyna do "obrony" tzn do
          > zabijania innych. i jak tu goscia nie popierac? co by nie mowic ma racje...
          > powoli zuzyjemy zasoby naturalne ziemi, zniszczymy srodowisko, stworzymy leki
          > na niesmiertelnosc albo na dlugowiecznosc, zapominajac ze powinnismy z czasem
          > ustapic miejsca innym. ja si eniestyty z gosciam zgadzam. uwazam, ze nauka,
          > jezeli nie caly, to przynajmniej jej niektore odlamy, moga nam niezle
          > zaszkodzic.

          wania ale i do niszczenia. Historycznie byla raczej uzywana dobrze (pomijajac
          byc moze niektore galezie nauk humanistycznych, ktore doprowadzily do powstanie
          takich ideologii jak faszyzm, komunizm czy maoizm); ale np. w sredniowieczu
          byly debaty nad zakazaniem smiercionosnej broni-kuszy; do niczego nie
          doprowadzily...

          A jesli zuzyjemy zasoby (np. ropy naftowej, zelaza itp. i nie bedzie ich czym
          zastapic albo skad sprowadzic (np z Ksiezyca)) - to w najgorszym razie wrocimy
          do punktu wyjscia - ludzkosc bedzie zyc w jaskiniach i polowac z palkami na
          zdziczale bydlo domowe (ono z czasem przeobrazi sie w cos podobnego do turow
          czy bizonow) - no i pewnie bedziesz wtedy zadowolony....
          • Gość: ... Re: Nauka to potega i moze byc wykorzystana do bu IP: *.dip.t-dialin.net 27.12.02, 09:23
            > A jesli zuzyjemy zasoby (np. ropy naftowej, zelaza itp. i nie bedzie ich czym
            > zastapic albo skad sprowadzic (np z Ksiezyca)) - to w najgorszym razie
            wrocimy
            > do punktu wyjscia - ludzkosc bedzie zyc w jaskiniach i polowac z palkami na
            > zdziczale bydlo domowe (ono z czasem przeobrazi sie w cos podobnego do turow
            > czy bizonow) - no i pewnie bedziesz wtedy zadowolony....

            ale zanim do tego dojdzie pewnie wybuchnie kilka wojen. ktos na kogos zrzuci
            bombe. wyliczono ze 2050 bedzie nas okolo 10.000.000.000 na ziemi.
            na brak jedzenie nawet nauka nie pomoze. jakos mam wrazenia, ze te beznadziejne
            filmy z usa o ludziach z kanalow, mutantach, rebeliantach i tp wcale nei sa
            takie dalekie od rzeczywistosci. Juz teraz mamy slamsy, bezdomnych, tworza sie
            getta. jak ktos wyzej napisal..nauka nie jet niebezpieczna tylko jej
            wykorzystanie... a czasem nawet najlepsze zamiary moga odwrocic sie przeciwko
            nam. I to co w zamiarach bylo dla ludzi bedzie osiagalne wylacznie dla elit i
            bogaczy. Wiec byc moze takze z tym "pozbywaniem sie" milionow dlugowieczynch
            to nie taka totalna bzdura. I tak jestem sceptykiem, jezeli chodzi o rozwoj
            ludzkosci..jak dla mnie to samozaglada jest nieunikniona (kwestia czasu).


            ...
            • Gość: Jan Re: Nauka to potega i moze byc wykorzystana do bu IP: 205.210.223.* 27.12.02, 15:54
              Gość portalu: ... napisał(a):

              > > A jesli zuzyjemy zasoby (np. ropy naftowej, zelaza itp. i nie bedzie ich c
              > zym
              > > zastapic albo skad sprowadzic (np z Ksiezyca)) - to w najgorszym razie
              > wrocimy
              > > do punktu wyjscia - ludzkosc bedzie zyc w jaskiniach i polowac z palkami n
              > a
              > > zdziczale bydlo domowe (ono z czasem przeobrazi sie w cos podobnego do tur
              > ow
              > > czy bizonow) - no i pewnie bedziesz wtedy zadowolony....
              >
              > ale zanim do tego dojdzie pewnie wybuchnie kilka wojen. ktos na kogos zrzuci
              > bombe. wyliczono ze 2050 bedzie nas okolo 10.000.000.000 na ziemi.
              > na brak jedzenie nawet nauka nie pomoze. jakos mam wrazenia, ze te
              beznadziejne
              >

              Te wyliczenia to jakies stare, gdzies z lat 60-tych; w tej chwili mowi sie o 8,
              przyrost naturalny w III swiecie spada, Europa Zachodnia, Rosja (i chyba Polska
              tez) wrecz zaczyna wymierac (wiecej zgonow niz urodzin).

              > filmy z usa o ludziach z kanalow, mutantach, rebeliantach i tp wcale nei sa
              > takie dalekie od rzeczywistosci. Juz teraz mamy slamsy, bezdomnych, tworza
              sie
              > getta.

              Twierdze, ze nawet ktos zyjacy w gettcie niz czlowiek w epoce
              przedtechnologicznej - zywiacy sie pewnie owocami i padlina (przeciez
              umozliwiajacy jakie-takie polowanie oszcep/luk to wazne kiedys zdobycze
              technologii).
              > jak ktos wyzej napisal..nauka nie jet niebezpieczna tylko jej
              > wykorzystanie... a czasem nawet najlepsze zamiary moga odwrocic sie przeciwko
              > nam. I to co w zamiarach bylo dla ludzi bedzie osiagalne wylacznie dla elit i
              > bogaczy. Wiec byc moze takze z tym "pozbywaniem sie" milionow dlugowieczynch
              > to nie taka totalna bzdura. I tak jestem sceptykiem, jezeli chodzi o rozwoj
              > ludzkosci..jak dla mnie to samozaglada jest nieunikniona (kwestia czasu).

              Zawsze ktos zostanie - tak jak napisalem wczesniej, wrocimy pewnie do jaksin
              (ale mysle, ze ludzkosc nie zapomni jednak wynalazkow takich jak ogien, luk
              itd...)
            • Gość: Jan Re: Nauka to potega i moze byc wykorzystana do bu IP: 205.210.223.* 27.12.02, 15:54
              Gość portalu: ... napisał(a):

              > > A jesli zuzyjemy zasoby (np. ropy naftowej, zelaza itp. i nie bedzie ich c
              > zym
              > > zastapic albo skad sprowadzic (np z Ksiezyca)) - to w najgorszym razie
              > wrocimy
              > > do punktu wyjscia - ludzkosc bedzie zyc w jaskiniach i polowac z palkami n
              > a
              > > zdziczale bydlo domowe (ono z czasem przeobrazi sie w cos podobnego do tur
              > ow
              > > czy bizonow) - no i pewnie bedziesz wtedy zadowolony....
              >
              > ale zanim do tego dojdzie pewnie wybuchnie kilka wojen. ktos na kogos zrzuci
              > bombe. wyliczono ze 2050 bedzie nas okolo 10.000.000.000 na ziemi.
              > na brak jedzenie nawet nauka nie pomoze. jakos mam wrazenia, ze te
              beznadziejne
              >
              > filmy z usa o ludziach z kanalow, mutantach, rebeliantach i tp wcale nei sa
              > takie dalekie od rzeczywistosci. Juz teraz mamy slamsy, bezdomnych, tworza
              sie
              > getta. jak ktos wyzej napisal..nauka nie jet niebezpieczna tylko jej
              > wykorzystanie... a czasem nawet najlepsze zamiary moga odwrocic sie przeciwko
              > nam. I to co w zamiarach bylo dla ludzi bedzie osiagalne wylacznie dla elit i
              > bogaczy. Wiec byc moze takze z tym "pozbywaniem sie" milionow dlugowieczynch
              > to nie taka totalna bzdura. I tak jestem sceptykiem, jezeli chodzi o rozwoj
              > ludzkosci..jak dla mnie to samozaglada jest nieunikniona (kwestia czasu).
              >
              >
              > ...
    • Gość: panoramix Re: Czy nauka na pewno doprowadzi świat do katast IP: *.net.nbp.pl 27.12.02, 09:10
      Polska to biedna kraj. Nie dosc, ze wszystkiego malo, z praca na
      czele to i wlasnych naukowcow nikt nie ceni. Socjalizm
      wychowywal i wychowal w pogardzie dla pracy umyslowej to czemu
      sie dziwic tym pol- i cwiercinteligentom majacym dostep do
      internetu. Jesli "tymi recami" nie zrobione to co to warte?
      • Gość: ... Re: Czy nauka na pewno doprowadzi świat do katast IP: *.dip.t-dialin.net 27.12.02, 09:24
        > Polska to biedna kraj. Nie dosc, ze wszystkiego malo, z praca na
        > czele to i wlasnych naukowcow nikt nie ceni. Socjalizm
        > wychowywal i wychowal w pogardzie dla pracy umyslowej to czemu
        > sie dziwic tym pol- i cwiercinteligentom majacym dostep do
        > internetu. Jesli "tymi recami" nie zrobione to co to warte?

        a moze tak cos wiecej?

        ...
      • Gość: Qba W Polsce nikt nie ceni naukowcow i przedsiebiorcow IP: 205.210.223.* 27.12.02, 16:13
        Gość portalu: panoramix napisał(a):

        > Polska to biedna kraj. Nie dosc, ze wszystkiego malo, z praca na
        > czele to i wlasnych naukowcow nikt nie ceni. Socjalizm
        > wychowywal i wychowal w pogardzie dla pracy umyslowej to czemu
        > sie dziwic tym pol- i cwiercinteligentom majacym dostep do
        > internetu. Jesli "tymi recami" nie zrobione to co to warte?

        Zgadzam sie jak najbardziej - w Polsce nikt nie ceni naukowcow i
        przedsiebiorcow. A dla rozwoju kraju potrzebne sa obie grupy. Bez
        przedsiebiorcow najlepsze, co bedzie mogl zrobic naukowiec, to wyjechac za
        granice. W Polsce sytuacja wyraznie zmierza w kierunku dostarczyciela taniej,
        polwykwalifikowanej sily roboczej dla Zachodu ...
        • Gość: fizyk Ojojoj profesorze IP: 130.94.107.* 27.12.02, 18:47

          Gdyby nie "tito",gotowy jestem pomyslec,
          ze tam w tej Polsce wszyscy juz kompletnie
          powawriowali!!!!

          z powazaniem,

          fizyk

          na szczescie nie mieszkajacy juz dawno w Polsce.
    • Gość: Matematyk To humanisci wymyslili komunizm, faszyzm, maoizm; IP: 205.210.223.* 27.12.02, 22:56
      to politycy zadecydowali o zrzuceniu bomby na Hiroshime i
      Nagasaki...
      Nauki "scisle" daja tylko narzedzia; o ich takim czy innym
      wykorzystaniu decyduja nauki "miekkie"...
      • Gość: ... Re: To humanisci wymyslili komunizm, faszyzm, mao IP: *.dip.t-dialin.net 28.12.02, 00:21
        Gość portalu: Matematyk napisał(a):

        > to politycy zadecydowali o zrzuceniu bomby na Hiroshime i
        > Nagasaki...
        > Nauki "scisle" daja tylko narzedzia; o ich takim czy innym
        > wykorzystaniu decyduja nauki "miekkie"...


        tak....mpze gdyby te nauki scisle nie stworzyly bomby to nauki miekkie nie
        wpadly by na tkie kretynskie pomysly jak zrzucenie bomb na hiroszime i nagasaki.

        • Gość: Matematyk Re: To humanisci wymyslili komunizm, faszyzm, mao IP: *.sympatico.ca 28.12.02, 03:16
          Gość portalu: ... napisał(a):

          > Gość portalu: Matematyk napisał(a):
          >
          > > to politycy zadecydowali o zrzuceniu bomby na Hiroshime i
          > > Nagasaki...
          > > Nauki "scisle" daja tylko narzedzia; o ich takim czy innym
          > > wykorzystaniu decyduja nauki "miekkie"...
          >
          >
          > tak....mpze gdyby te nauki scisle nie stworzyly bomby to nauki miekkie nie
          > wpadly by na tkie kretynskie pomysly jak zrzucenie bomb na hiroszime i
          nagasaki
          >


          W pierwszym moim poscie jednak troche nieprecyzyjnie sie wyrazilem: to
          nie "scisli" stworzyli bombe sami z siebie; nigdy nie byloby ich na to stac
          organizacyjnie i finansowo; caly wielki "Manhattan Project" zostal wystartowany
          i przeprowadzony decyzja politykow wlasnie, na ich zamowienie...I na koncu to
          oni zadecydowali o uzyciu bomby...
          • Gość: fizyk Re: To humanisci wymyslili komunizm, faszyzm, mao IP: 130.94.107.* 28.12.02, 04:56
            Gość portalu: Matematyk napisał(a):

            > Gość portalu: ... napisał(a):
            >
            > > Gość portalu: Matematyk napisał(a):
            > >
            > > > to politycy zadecydowali o zrzuceniu bomby na
            Hiroshime i
            > > > Nagasaki...
            > > > Nauki "scisle" daja tylko narzedzia; o ich takim
            czy innym
            > > > wykorzystaniu decyduja nauki "miekkie"...
            > >
            > >
            > > tak....mpze gdyby te nauki scisle nie stworzyly
            bomby to nauki miekkie nie
            >
            > > wpadly by na tkie kretynskie pomysly jak zrzucenie
            bomb na hiroszime i
            > nagasaki
            > >
            >
            >
            > W pierwszym moim poscie jednak troche nieprecyzyjnie
            sie wyrazilem: to
            > nie "scisli" stworzyli bombe sami z siebie; nigdy nie
            byloby ich na to stac
            > organizacyjnie i finansowo; caly wielki "Manhattan
            Project" zostal wystartowany
            >
            > i przeprowadzony decyzja politykow wlasnie, na ich
            zamowienie...I na koncu to
            > oni zadecydowali o uzyciu bomby...


            Tak sie akurat sklada,ze ja pracowalem w programach
            zwiazanych z "Manhattan Project", chociaz juz te
            kilkadziesiat lat temu po nim,czyli kilka lat temu
            kiedy znacznie rozbudowane programy na ten temat
            miedzy innymi bomby trytowej sa obecnie w fazie
            zamkniecia.
            Nie sadze by naukowcy ponosili tu jakas wine,czy
            nawet politycy,gdyz ci ostatni robia to co jest
            w intersesie panstwa.

            z powazaniem,

            :)


    • Gość: Piotr Flatau Re: Czy nauka na pewno doprowadzi świat do katast IP: *.nrlmry.navy.mil 28.12.02, 03:30
      Łukasz Turski, bardzo zasłużony propagator fizyki i mój dawny
      profesor z Wydziału Fizyki UW, w ciekawym i rozsądnym
      artykule „Czy nauka na pewno doprowadzi świat do katastrofy”
      broni metody naukowej. Słusznie zauważa, że „oszustwa w fizyce
      wypalane są żywym ogniem krytyki naukowej i nic nie przetrwa
      kryterium sprawdzenia przez inne laboratoria ...” Jednocześnie
      zaś niefortunnie stwierdza, że „dzisiejsze środowisko człowieka
      jest nieporównywalnie zdrowsze i bezpieczniejsze niż w drugiej
      połowie XIX wieku i nie spełnią się przepowiednie apokalipsy
      wywołanej wyimaginowanym efektem cieplarnianym. W ten sposób
      efekt cieplarniany jest zaliczony przez Turskiego do zjawisk
      paranormalnych.

      Efektem cieplarnianym i ogólna zmianą klimatu zajmują się
      naukowcy, między innymi fizycy atmosfery, którzy stosują taką
      samą metodę naukowa jak w innych dziedzinach nauk ścisłych.
      Część z nas ma wykształcenie fizyczne, chemiczne, czy
      matematyczne. Obok mnie w Centrum Fizyki Atmosfery
      Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Diego siedzi Paul Crutzen,
      laureat nagrody Nobla z chemii, w innym budynku jest Charles
      Keeling, profesor oceanografii, który zaczął mierzyć poziom
      dwutlenku węgla na Mona Loa zanim zaczęto myśleć o ogólnym
      ocieplaniu. Najszybszy obecnie na świecie komputer
      (japoński „Earth Simulator”) jest używany do symulacji zmian
      klimatu. Publikujemy w specjalistycznych czasopismach
      naukowych, organizujemy pomiary testujące hipotezy dotyczące
      zmian klimatu czy efektu cieplarnianego. Mamy w naszym
      środowisku krytyków (Lindzen, Gray). Staramy się, zdecydowanie
      za mało w Polsce, o popularyzację naukową (ale patrz
      artykuł „Jak Zmierzyć Klimat” w Wiedzy i Życiu, który napisałem
      z Krzysztofem Markowiczem z Zakładu Fizyki Atmosfery
      Uniwersytetu Warszawskiego.)

      Turski nie rozumie chyba czym jest nauka o ogólnej zmianie
      klimatu a rozprawia się ze słabo poinformowanymi
      dziennikarzami, którzy podają sensacyjne informacje o kolejnych
      kataklizmach jakie nas czekają. Ale walcząc z szarlatanerią
      naukową i sam w nią wpada nie rozróżniając czym jest sensacja a
      czym jest nauka.

      Dr Piotr J. Flatau
      Centrum Fizyki Atmosfery
      Instytut Oceanografii imienia Scripps
      Uniwersytet Kalifornijski San Diego
      • Gość: fizyk Re: Czy nauka na pewno doprowadzi świat do katast IP: 209.234.157.* 28.12.02, 04:43

        Nie musisz az tak wiele mowic o sobie.
        Wierze Ci.
        Ja jestem tez juz teraz amerykanskim fizykiem
        i to teoretykiem.
        Ale wydaje mi sie (chociaz go nie znam)ze niejaki
        Pan Turski na podstawie powyzszego artykulu nie
        jest fizykiem i powinny mu byc odebrane jego tytuly.
        Pewnie zdobyl je za czasow juz dawnych,kiedy mozna
        bylo rozne rzeczy robic,ale nie mysle ze te?
        Coz,co mnie to w koncu wszystko obchodzi?

        pozdrowienia,

        :)

      • Gość: otit Re: Czy nauka na pewno doprowadzi świat do katast IP: *.junisoftex.pl / *.konst.silesianet.pl 28.12.02, 13:11
        > Efektem cieplarnianym i ogólna zmianą klimatu zajmują się
        > naukowcy, między innymi fizycy atmosfery, którzy stosują taką
        > samą metodę naukowa jak w innych dziedzinach nauk ścisłych.
        > Część z nas ma wykształcenie fizyczne, chemiczne, czy
        > matematyczne.
        Tak, znam nawet jednego w Polsce. Twierdzi, ze wszystkiemu winne sa krowy, a
        sciesle rzecz biorac, ich odchody.

        > Turski nie rozumie chyba czym jest nauka o ogólnej zmianie
        > klimatu
        O krowach. Widac nie zna w/w uczonego.

        > Ale walcząc z szarlatanerią
        > naukową i sam w nią wpada nie rozróżniając czym jest sensacja a
        > czym jest nauka.
        Nauka jest sensacja, niewatpliwie. Jesli nie, to to nie jest nauka. Oczywiscie,
        sensacja nauka byc nie musi.
        "humanista inaczej" - MB
      • Gość: Piotr Pierański Re: Czy nauka na pewno doprowadzi świat do katast IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 31.12.02, 16:31
        Panie Piotrze,

        Mocno Pan przesadza interpretując słowa prof. Turskiego w ten
        sposób.

        Co nie jest prawdą w stwierdzeniu: „dzisiejsze środowisko
        człowieka jest nieporównywalnie zdrowsze i bezpieczniejsze niż w
        drugiej połowie XIX wieku"? Przecież tak jest. Żyjemy dłużej.
        Dłużej jesteśmy zdrowsi. Gdyby nie nauka, sam nie miałbym
        możliwości zareagować na Pańską wypowiedź. Nie byłoby mnie. :-)

        Dlaczego Pan twierdzi, że stwierdzenie: "i nie spełnią się
        przepowiednie apokalipsy wywołanej wyimaginowanym efektem
        cieplarnianym." jest fałszywe? Przecież, jeśli zajmuje się Pan
        efektem cieplanianym dobrze Pan wie, jak rozbieżne opinie
        prezentowane są przez różnych naukowców zajmujących się nim.
        Efekt cieplarniany jest ciągle w trakcie badania i nie ma
        pewności, co będzie się działo z ziemskim klimatem w ciągu
        najbliższej setki lat. Wizja apokaliptycznego ocieplenia nie
        jest wynikiem rozumowania tak pewnego jak to, że za rok znów
        będzie zima. Trochę skromności. Trochę przyznania do niepewności
        prognoz.

        Słowa: "efekt cieplarniany jest zaliczony przez Turskiego do
        zjawisk paranormalnych." są nadużyciem! Turski wcale tak nie
        twierdzi. Turski jest strażnikiem twardości twardej nauki. Nie
        mówi, by się nie zajmować długoterminowymi prognozami
        dotyczącymi klimatu. Chce po prostu powiedzieć: "Panowie!
        Ostrożnie. Nie straszcie! Nie macie do tego prawa. Jeszcze go
        nie macie. Gdy będziecie mieli, możecie podnosić larum."

        Pańskie stwierdzenie: "... walcząc z szarlatanerią
        naukową i sam w nią wpada nie rozróżniając czym jest sensacja a
        czym jest nauka." po prostu mnie oburzyło! Jest nadużyciem, za
        które powinien Pan, moim zdaniem, przeprosić swego byłego
        promotora. Jak może gadać Pan takie głupstwa? Obraźliwe
        głupstwa... Gdyby Pan pracował w Polsce, wiedziałby Pan lepiej,
        ile wysiłku i odwagi Turski wykazuje walcząc z szarlatanerią i
        pseudonauką. To właśnie tylko Turski ma często odwagę
        powiedzieć "Król jest nagi.", gdy inni klaszczą i wyciągają ręce
        po pieniądze na kolejne szaty, na które król składa zamówienia.

        Mam wrażenie, że zareagował Pan nadmiernie. Proszę się
        zastanowić. Celem artykułu Turskiego nie jest walczenie z
        dziedziną nauki, którą Pan się zajmuje. Niech Pan przeczyta
        tekst Turskiego raz jeszcze i zastanowi się, jak w liceum, "co
        autor chciał przez to powiedzieć". Na pewno nie to, że zajmuje
        się Pan głupotami. Bo tak przecież nie jest.

        Muszę przyznać, że zrobiło mi się okropnie głupio, gdy
        przeczytałem Pańską wypowiedź. Niech Pan przeczyta inne
        wypowiedzi i przekona się, w jakim znalazł się Pan w
        towarzystwie. To nie jest dobre towarzystwo. Przykro mi.

        Skończył Pan fizykę i powinien Pan być, jak Turski, strażnikiem
        twardości twardej nauki. Pańska wypowiedź to wypowiedź jeża,
        któremu się zdaje, że ten tur, którego róg przypadkiem zahaczył
        jego miękkie podbrzusze, jest wrogiem jeży. Na pewno nie jest.

        Z pozdrowieniami,
        Piotr Pierański



        • Gość: tito Re: Czy nauka na pewno doprowadzi świat do katast IP: *.tele2.pl 31.12.02, 18:00
          Panie Piotrze,
          poniewaz zachaczyl pan o moja osobe w komentarzu:
          "Niech Pan przeczyta inne
          > wypowiedzi i przekona się, w jakim znalazł się Pan w
          > towarzystwie. To nie jest dobre towarzystwo. Przykro mi"
          Wiec pozwole sobie Panu zwrocic uwage, ze zacytowane przez pana
          zdanie profesora
          "i nie spełnią się
          > przepowiednie apokalipsy wywołanej wyimaginowanym efektem
          > cieplarnianym." - wbrew pana interpretacji jest falszywe. Po
          pierwsze jako prognoza zostalo wypowiedziane jako pewne (nie
          jako - nie musza sie spelnic, nie jest pewne), a jak sam pan
          zauwaza zajwisko jest dopiero badane i jego przyszly efekt jest
          niepewny. Co wiecej okreslenie "wyimaginowany efekt
          cieplarniany" dyskredytuje prowadzone badania (moznaby
          powiedziec np. postulowany) i jest tym samy zaczepne wobec
          czesci badaczy, a jako nie poparte zadnym argumentem
          nieeleganckie.
          Zas powodem do identyfikacji z pogladami profesora sa jego
          argumenty, a nie fakt studiowania tej samej dziedziny.
          Sceptycyzm wobec cudzych pogladow i tez jest jednym z
          podstawowych motorow rozwoju nauki a zarazem mechanizmem
          weryfikujacym, choc czesto prowadzi do uznania kontrargumentow.

          poztrawiam tito



          > Co nie jest prawdą w stwierdzeniu: „dzisiejsze środowisko
          > człowieka jest nieporównywalnie zdrowsze i bezpieczniejsze niż
          w
          > drugiej połowie XIX wieku"? Przecież tak jest. Żyjemy dłużej.
          > Dłużej jesteśmy zdrowsi. Gdyby nie nauka, sam nie miałbym
          > możliwości zareagować na Pańską wypowiedź. Nie byłoby mnie. :-)
          >
          > Dlaczego Pan twierdzi, że stwierdzenie: "i nie spełnią się
          > przepowiednie apokalipsy wywołanej wyimaginowanym efektem
          > cieplarnianym." jest fałszywe? Przecież, jeśli zajmuje się Pan
          > efektem cieplanianym dobrze Pan wie, jak rozbieżne opinie
          > prezentowane są przez różnych naukowców zajmujących się nim.
          > Efekt cieplarniany jest ciągle w trakcie badania i nie ma
          > pewności, co będzie się działo z ziemskim klimatem w ciągu
          > najbliższej setki lat. Wizja apokaliptycznego ocieplenia nie
          > jest wynikiem rozumowania tak pewnego jak to, że za rok znów
          > będzie zima. Trochę skromności. Trochę przyznania do
          niepewności
          > prognoz.
          >
          > Słowa: "efekt cieplarniany jest zaliczony przez Turskiego do
          > zjawisk paranormalnych." są nadużyciem! Turski wcale tak nie
          > twierdzi. Turski jest strażnikiem twardości twardej nauki. Nie
          > mówi, by się nie zajmować długoterminowymi prognozami
          > dotyczącymi klimatu. Chce po prostu powiedzieć: "Panowie!
          > Ostrożnie. Nie straszcie! Nie macie do tego prawa. Jeszcze go
          > nie macie. Gdy będziecie mieli, możecie podnosić larum."
          >
          > Pańskie stwierdzenie: "... walcząc z szarlatanerią
          > naukową i sam w nią wpada nie rozróżniając czym jest sensacja
          a
          > czym jest nauka." po prostu mnie oburzyło! Jest nadużyciem, za
          > które powinien Pan, moim zdaniem, przeprosić swego byłego
          > promotora. Jak może gadać Pan takie głupstwa? Obraźliwe
          > głupstwa... Gdyby Pan pracował w Polsce, wiedziałby Pan
          lepiej,
          > ile wysiłku i odwagi Turski wykazuje walcząc z szarlatanerią i
          > pseudonauką. To właśnie tylko Turski ma często odwagę
          > powiedzieć "Król jest nagi.", gdy inni klaszczą i wyciągają
          ręce
          > po pieniądze na kolejne szaty, na które król składa zamówienia.
          >
          > Mam wrażenie, że zareagował Pan nadmiernie. Proszę się
          > zastanowić. Celem artykułu Turskiego nie jest walczenie z
          > dziedziną nauki, którą Pan się zajmuje. Niech Pan przeczyta
          > tekst Turskiego raz jeszcze i zastanowi się, jak w liceum, "co
          > autor chciał przez to powiedzieć". Na pewno nie to, że zajmuje
          > się Pan głupotami. Bo tak przecież nie jest.
          >
          > Muszę przyznać, że zrobiło mi się okropnie głupio, gdy
          > przeczytałem Pańską wypowiedź. Niech Pan przeczyta inne
          > wypowiedzi i przekona się, w jakim znalazł się Pan w
          > towarzystwie. To nie jest dobre towarzystwo. Przykro mi.
          >
          > Skończył Pan fizykę i powinien Pan być, jak Turski,
          strażnikiem
          > twardości twardej nauki. Pańska wypowiedź to wypowiedź jeża,
          > któremu się zdaje, że ten tur, którego róg przypadkiem
          zahaczył
          > jego miękkie podbrzusze, jest wrogiem jeży. Na pewno nie jest.
          >
          > Z pozdrowieniami,
          > Piotr Pierański
          >
          >
          >
          • Gość: Piotr Pierański Re: Czy nauka na pewno doprowadzi świat do katast IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 01.01.03, 18:56
            Szanowny Panie Tito,

            Przyznaję, że to jedno zdanie (dotyczące efektu cieplarnianego)
            w wypowiedzi prof. Turskiego jest zbyt kategoryczne. Ale Turski
            ma taki właśnie styl. Jeśli się go zna, nie odbiera się jego
            wypowiedzi osobiście. I Pan Piotr Flatau nie powienien tak tego
            zdania odbierać. Choć mógł, jeśli chciał.

            Przyznaję też, że nie powinienem był nazywać innych uczestników
            dyskusji "złym towarzystwem", mimo, iż niektóre z wypowiedzi są
            tak napastliwe, że mniej radykalne określenia nie oddają moich
            uczuć.

            Zabrałem głos, w emocjonalny sposób, bo artykuł Turskiego nie
            dotyczył efektu cieplanianego, ale spraw znacznie bardziej
            ogólnych, zaś Pan Flatau zareagował, jak przysłowiowe nożyce, na
            jedno zdanie z całego tekstu. Na domiar złego przedstawiając
            swój punkt wiedzenia pozwolił sobie na bardzo przykre uwagi
            końcowe. Uwagi niesprawiedliwe. Bronię Turskiego, bo
            przypuszczam, że choć jest zahartowany w bojach, takie uwagi są
            dla niego bardzo przykre. Chciałbym, by miał świadomość, że jego
            wysiłki w celu utrzymania standardów rzetelności w badaniach
            naukowych są doceniane, a jego przemyślenia czytane. Sam próbuję
            wymóc na moim otoczeniu rzetelność. Sam próbuję walczyć z ludźmi
            gotowymi przekazywac publiczne pieniądze na bezsensowne,
            pseudonaukowe projekty w rodzaju "Badanie wpływu fal spinorowych
            na własności materiałów" i wiem, jak bardzo można być
            osamotnionym w takich wysiłkach. Część środowiska naukowego
            zupełnie zatraciła poczucie, czym jest rzetelna publikacja
            naukowa, czym jest rzetelne źródło itd. Mam wrażenie, że to się
            pogłebia, i że potrzebne są radykalne działania, bo polska nauka
            znajdzie się w rękach ludzi nieodpowiedzialnych, ludzi bez zasad
            wyciągających ręce po pieniądze na projekty będące czystym
            nonsensem, albo ludzi, którzy żądają na swe badania milionów i
            za te miliony dostarczają publikacji w podrzędnych czasopismach
            naukowych.

            Z noworocznymi pozdrowieniami,
            Piotr Pierański




          • Gość: chris Re: Czy nauka na pewno doprowadzi świat do katast IP: *.if.uj.edu.pl 03.01.03, 10:39
            Jedna uwaga do tito: nie nalezy zarzucac innym klamstwa, jesli sie nie czyta uwaznie ich tekstu.
            Z cala pewnoscia w ostatnich dziesiecioleciach najwiekszych ludobojstw dokonywano "recznie",
            a nie z uzyciem najnowszych odkryc naukowych. Przyklady: Kambodza, Sudan, Ruanda, Kongo.
            II wojna swiatowa to nie "ostatnie dziesieciolecia".
            Pozatem uzycie bomby atomowej spowodowalo mniej ofiar niz wczesniejsze (tez jednorazowe)
            "konwencjonalne" bombardowanie Tokio (nie mowiac o Dreznie). Nikt nie chwali broni masowej
            zaglady, ale te dwie bomby skonczyly w dwa dni wojne planowana na miesiace i ocalily tysiace
            ludzi umierajacych w obozach japonskich (nie mowiac o zolnierzach obu stron, ktorzy mieli zginac
            w walkach o Malaje i inwazji wysp japonskich). Powtarzanie jak papuga: "Hiroszima i Nagasaki to
            najstraszniejsze ludobojstwo w historii" nie czyni tego zdania prawdziwym.
            Pozdrowienia
            chris z Krakowa
    • Gość: Maniek Re: Czy nauka na pewno doprowadzi świat do katast IP: *.fnal.gov 30.12.02, 22:15
      A nam tutaj zadna nauka nie jest poptrzebna! Nauka jest tylko po
      to, aby rozni tam tacy wysysali od nas kase. A jak bedziemy mieli
      kase, to sobie profesorkow i cala te ich nauke po prostu kupimy.
    • Gość: Marek Berezowski Re: Czy nauka na pewno doprowadzi świat do katast IP: *.junisoftex.pl / *.konst.silesianet.pl 02.01.03, 21:35
      Proponuje przenies te i inne dyskusje nt nauki i naukowe do:
      www2.gazeta.pl/forum/790620,30353,790602.html?f=10682
    • Gość: otit Re: Czy nauka na pewno doprowadzi świat do katast IP: *.junisoftex.pl / *.konst.silesianet.pl 02.01.03, 23:27
      Zawarte w tytule pytanie jest ewidentnie retoryczne i az dziw
      bierze, ze artykul wywolal taka, nie na temat, dyskusje.
      Prawdopodobnie niektorzy dyskutancji chcieli w ten sposob
      zaistniec. Nawet tak oczywiste stwierdzenie jak to, ze dzieki
      nauce jestesmy zdrowsi, wywolal polemike... Pytanie o to czy
      nauka jest potrzebna, a tym bardziej czy wolno ja uprawiac, jest
      takim samym pytaniem jak to czy wolno tego lata wyjechac na
      wakacje do Wloch czy moze raczej do Francji lub ozenic sie z ta
      czy inna pania, i jakie to moze przyniesc nieszczescia.
      Naukowiec "uprawia" nauke, malarz maluje obrazy, muzyk
      komponuje, bo tak mu sie podoba. Nie ma zadnego obowiazku nikogo
      pytac o zgode, ani przed kimkolwiek sie tlumaczyc. Chyba, ze
      zyje w spoleczenstwie, ktoremu te rzeczy sa zupelnie
      niepotrzebne. Problemem sa pieniadze. Nowoczesne badania naukowe
      wymagaja niestety duzych nakladow finansowych. Papier i olowek
      nie wystarcza. Prof.o. Jozej Bochenski upominal sie by nauke
      traktowac jak sztuke, ktora mecenas finansuje i nie wymaga
      zobowiazania artysty na wykonanie takiego czy innego dziela, bo
      to jest po prostu niemozliwe. Zamowienie mozna zlozyc w biurze
      projektowym, a nie w placowce zajmujacej sie badaniami
      podstawowymi. Jesli chodzi o szarlatanerie to - w sytuacji gdy w
      szkolach srednich uczy sie o zimnej fuzji- walka z nia jest
      obowiazkiem. Uswiadomienie tego wszystkiego Narodowi i elicie
      dysponujacej srodkami finansowymi ma na celu, jak rozumiem,
      artykul prof. Turskiego. Uswiadomienie, ze rozwoj nauki jest
      potrzebny jak powietrze. Zwlaszcza temu Narodowi. Stlamszonemu
      przez dwa potezne rezimy totalitarne, u oprogu wejscia do UE.
      Zeby ten prog dla nauki polskiej nie okazal sie niemozliwy do
      przekroczenia konieczny jest jej intensywny rozwoj i porzadne
      ksztalcenie mlodych. Inaczej zostaniemy w korytarzu. W Polsce na
      nauke przeznacza sie ulamek procenta(!) budzetu narodowego.
      Przez porownanie oznacza to, ze majac w kieszeni 100zl wydaje
      sie na nauke ok. 35gr. To sa karygodne dzialania prowadzace
      prosto do analfabetyzacji spoleczenstwa. Te rzeczy, jak
      rozumiem, leza u podstaw artykulu prof. Turskiego.
      MB- "humanista inaczej"
      P.S. Jesli chodzi o fragment:
      "Pamiętajmy jednak, że największe ludobójstwa ostatnich
      dziesięcioleci dokonywane były nie za pomocą zaawansowanych
      technicznie środków, ale prymitywnych narzędzi rolniczych
      znanych już w czasach faraonów."
      rzecz w tym, ze ludzie -jesli tylko beda chcieli- wytluka sie
      bez wzgledu na posiadana bron. Co za roznica czy zgine od bomby
      atomowej czy od oderzenia motyka. Juz wole od bomby. A tak w
      ogole powazniejszym zagrozeniem jest uderzenie w Ziemie jakiegos
      kosmicznego kamyczka. No, chyba, ze naukowcy cos wymysla w
      miedzyczasie i kamyczek sprowadzony zostanie na wlasciwa droge.
      Jest to kolejnym dowodem na to, ze:
      "To nie nauka, ale nieuctwo może zgładzić świat."
      • Gość: xyz Re: Czy nauka na pewno doprowadzi świat do katast IP: 209.234.157.* 05.01.03, 08:09

        "Niech w starych ksiegach szpera rabin,
        nauka to jest wymysl diabli,
        wolnoscia moja jest karabin,
        i kinga mojej ukochanej szabli!"

        :))))))




Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka