dokowski
04.05.06, 15:36
... zbudowania uogólnienia dla einsteinowskiej relatywistycznej teorii
grawitacji (taką nazwę nosi teoria, którą laicy uważają za dwie osobne
teorie: STW i OTW). Nową teorię nazwano PSTW (Podwójnie Szczególna ...).
Podoba mi się w tej hipotezie to, że tworzy ona naturalne i intuicyjne
połączenie teorii względności z mechaniką kwantową. Dziwi mnie tylko, że
Kowalski-Glikman pisze, iż jest mało intuicyjnie. Przecież dla każdego fizyka
rozumiejącego kwanty od dawna musiało być oczywiste, że musi istnieć długość
minimalna i chwila najkrótsza i gęstość maksymalna, i że te wielkości są
identyczne w każdym układzie odniesienia.
Jednej rzeczy Glikman nie rozumie, mianowicie tego, co jest maksymalną
gęstością, a co on niezręcznie nazywa "masą maksymalną" i zastanawia się,
masa czego to jest. W końcu wprowadza pojęcie "maksymalnego pędu" i popada
w "paradoks futbolówki" (która ma pęd większy od maksymalnego).
Moi kochani fizycy, jeżeli PSTW ma być prawdziwa, to oprócz c (prędkość
światła) drugim niezmiennikiem tej teorii musi być gęstość, która naturalnie
pojawia się, gdy myślimy o masie Plancka i długości Plancka.
Analogiczne do c twierdzenie o nowym niezmienniku brzmiałoby: w żadnym
miejscu żadnej osobliwości gęstość materii nie może przekraczać gęstości
Plancka, która jest jednakowa w każdym układzie odniesienia.