Gość: Michu Re: Masowy protest uczonych IP: 80.51.167.* 12.05.06, 10:56 Faktem jest, że to odliczenie jest często wykorzystywane przez firmy. Podam przykład z doświadczenia: pracuję w firmie zajmującej się szkoleniami elektronicznymi. Pracuję w niej na umowę o dzieło mimo, że spędzam normalnie 8 h w pracy, pracuję na sprzęcie i programach dostarczonych przez pracodawcę. Gdzie zatem jest te 50 % kosztów uzyskania przychodów, o której mowa w mojej umowie? Niby to moje prawa autorskie ale to fikcja bo nie tworzę "całego dzieła" a jedynie jakieś elementy, które raczej prawami autorskimi nie są chronione. Moim zdaniem to zatem typowe naciąganie prawa w celach podatkowych. I takie patalogie powinny być eliminowane. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kran Re: Masowy protest uczonych IP: 137.158.128.* / *.tenet.saix.net 12.05.06, 10:56 dawny_wuuj napisała: > Coz to takiego "tworza" polscy "naukowcy" (pominawszy nieliczne chlubne > wyjatki)? Nie szukaj odpowiedzi tutaj, tylko zajrzyj do czasopism popularnonaukowych, przyjdz na dzien otwarty w jakiejs instytucji naukowej albo na wyklady popularne, systematycznie prowadzone dla publicznosci przez rozne instytuty. Wtedy sie dowiesz. A co Ty takiego robisz, ze dajesz sobie prawo do stawiania surowych ocen innym? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Agnieszka Re: Masowy protest uczonych IP: 150.254.176.* 12.05.06, 10:58 Zlikwidowanie ulgi to najlepszy sposob, aby ta resztka zdolnych naukowcow ktorzy zostali w kraju PONIEWAZ CHCA W NIM ZYC, A NIE W ZADNYM INNYM zmienilo zdanie i wyjechalo. Sama jestem mlodym pracownikiem naukowym i niejednokrotnie zastanawialam sie nad wyjazdem za tzw.: "lepszym życiem". Zostaje w kraju, gdyz jest tu moj dom - ale przyznam szczerze, iz znowu jestem zmuszona muslec o wyjezdzie! JEDNYM ZDANIEM WIELKIE BRAWA DLA POLITYKOW, ktorzy zamiast dalekowzrocznie zwiekszac naklady na nauke robia cos wrecz odwrotnego!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kran Re: Masowy protest uczonych IP: 137.158.128.* / *.tenet.saix.net 12.05.06, 11:13 Moze powtorze cos, co juz tu zostalo napisane - nie mam cierpliwosci czytac wszystkich 160 (na razie) wpisow na tym forum. Wyglada na to, ze wszyscy zapomnieli, skad sie ta ulga 50% wziela. Otoz wprowadzono ja cichaczem w I polowie lat 1990-tych i poczatkowo wiedzieli o niej tylko ministrowie i ich kolesie. Na przyklad z tej ulgi korzystal owczesny wiceminister finansow, "profesor" Modzelewski, i odpisywal sobie 50% kosztow uzyskania za "tworczosc" polegajaca na pisaniu poradnikow dla podatnikow. Dopiero po dwoch czy trzech latach wiadomosc o istnieniu tej ulgi przeniknela do srodowiska wlasciwych tworcow - artystow i naukowcow. Przepis byl sformulowany tak, ze oczywiscie stosowal sie do prac naukowych i dziel literackich czy malarskich. Srodowiska naukowe i artystyczne zaczely wiec po kolei dopominac sie od ministerstwa finansow i urzedow skarbowych o rozszerzenie tego przywileju zgodnie z brzmieniem przepisu. Trwalo to dlugo - moj dyrektor walczyl o objecie nas ta ulga przez prawie rok, zanim ministerstwo wreszcie ustapilo. Teraz wszyscy widza w tym tylko "przywilej" dla naukowcow. Nawet po odliczeniu tej ulgi naukowiec uczciwie pracujacy na jednym etacie zarabia dziadowskie pieniadze. To nie jest zaden przywilej, tylko ochlap, zdobyty zreszta po walce z cwaniakami, ktorzy chcieli miec te pieniadze tylko dla siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
hajota Re: Masowy protest uczonych 12.05.06, 19:37 Gość portalu: Kran napisał(a): > > Wyglada na to, ze wszyscy zapomnieli, skad sie ta ulga 50% wziela. Otoz > wprowadzono ja cichaczem w I polowie lat 1990-tych i poczatkowo wiedzieli o > niej tylko ministrowie i ich kolesie. Na przyklad z tej ulgi korzystal owczesny > > wiceminister finansow, "profesor" Modzelewski, i odpisywal sobie 50% kosztow > uzyskania za "tworczosc" polegajaca na pisaniu poradnikow dla podatnikow. Niezupełnie tak było. 50% kosztów uzyskania wywalczyli sobie twórcy (pisarze) i artyści jeszcze w Polsce przedwojennej. Ulga ta została utrzymana po wojnie, tylko że z czasem podpinały się pod nią kolejne kategorie "twórców", włącznie z wymienionymi przez Ciebie urzędnikami MF. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: inkat Re: Masowy protest uczonych IP: 150.254.120.* 12.05.06, 11:15 Ja sie grzecznie pytam, jakie koszty mają panowie uczeni, jeżeli korzystaja z wszystkiego w zakładzie pracy, często sprzet tez jest wykorzystywany w domu, ćwiczenia prowadzone na tych samych kserówkach od lat, odczynniki i laboratorium słuzbowe? Aparaty cyfrowe i reszta także, analogicznie papier, ksero niszczarka? Mnie nikt nie pyta o koszty dojazdu do pracy i pare innych rzeczy. Jaka to praca twórcza prowadzone przez lata te same wykłady i ćwiczenia? To znaczy, że nauczyciele są w 100% twórcami. W Polksce nie jest za mało pieniędzy na naukę, jest za dużo byle jakich naukowców. (35 lat pracy na uczelni - jako dodatkowa informacja) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lima Re: Masowy protest uczonych IP: 80.72.40.* 12.05.06, 11:17 Prezes TVP otrzymuje 250 tys. za kilka dni urzędowania a naukowcom zabiera się pieniądze, które inwestują w rozwój siebie. Od lata sama kupuje książki zagraniczne, komputer, drukarke, płacę za swój udział w sympozjach na których wygłaszm referaty, bo wydziału mojego na to nie stać. Prestiż jednak i moje osiągnięcia "liczą się" dla wydziału. Dobrze znam ośrodki naukowe w Europie i dgy opowiadam kolegom, na jakich zasadach my tu funkcjonujemy, to nie chce im się wierzyć. Pozdrawiam, Odpowiedz Link Zgłoś
przemek05 To zemsta PiS'u... 12.05.06, 11:31 Wsrod moich kolegow z pracy (politechnika) nie moge zidentyfikowac ani jednej osoby, ktora glosowala na PiS. Teraz mamy za swoje, PiS nam sie "odwdzieczyl". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sk Re: Masowy protest uczonych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.05.06, 11:35 nie tobie to oceniac!, zabierz im pieniadze, to nigdy nic juz nie stworza a Polska pozostanie krajem rolniczym. Ja sam zyje z umow o dzielo i place podatek tylko od polowy tych pieniedzy. Prosze zwrocic uwage, ze: - nie mam ubezpieczenia medycznego, - nie mam prawa do emerytury, - sam kupuje narzedzia swojej pracy (komputer, ksiazki, czasopisna, programy kom.) - sam place za swoje doksztalcanie (gotowka i wolnym czasem) - nie mam prawa do platnego urlopu, nie mam prawa do odprawy etc etc etc., co ma miejsce w przypadku wiekszosci wyksztalconych ludzi w tym kraju a zatrudnionych na umowe o prace. Najwyrazniej te 50% ma swoje uzasadnienie. Jednoczesnie w tym kraju, moja matka z 800zl opodatkowanej emerytury, oplaca: - KRUZ obcym ludziom z kawalkiem ziemi - zdrowym facetom z kopaln za nic-nie-robienie-ze-swoim-zyciem, - uczelnie katolickie ksztalcace teologow - upadle panstwowe zaklady pracy, w ktore papuje sie miliony NASZYCH pieniedzy zamiast je sprzedac komus, kto bedzie je potrafil prowadzic. daje do myslenia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Olo Ujednolicenie systemu podatkowego IP: *.aster.pl 12.05.06, 11:42 Chcecie ujednolicenia? To opodatkujcie najpierw ROLNIKÓW!!! Odpowiedz Link Zgłoś
flamengista właśnie - ujednolicenie oznacza tyle 12.05.06, 20:06 że po prostu naukowcy mają płacić wiecej. I tyle. Rolnicy dalej podatki płacić będą symboliczne. Ale zapomniałem - Polska to kraj rolniczy, przecież nasz chłop jest fundamentem naszej gospodarki... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: cara "Polska, mieszkam w Polsce, mieszkam tu, tu, tu":/ IP: *.master.pl 12.05.06, 11:55 Przecież edukacja to podstawa wychowania narodu. Obniżajmy możliwości dalej, wychowamy sobie Ciemnogród niczym z powieści Potockiego... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Grisza Poprosze o definicje " polskiego naukowca ", IP: *.mnhelse.net 12.05.06, 12:02 Odpowiedz Link Zgłoś
icc217 "Naukowcy" - a co to takiego? Gdzie efekty??? 12.05.06, 12:17 Niepotrzebne towarzystwo wzajemnej adoracji ( o tych w PL)! Odpowiedz Link Zgłoś
barbara444 Re: "Naukowcy" - a co to takiego? Gdzie efekty??? 12.05.06, 12:50 Choc wiekszosc uniwersytetow niczego specjalnie pozytecznego nie uczy i nie bada to jest troche pozytecznych naukowcow na wydzialach nie polityczno humanistycznych. Poniewaz sa wszyscy traktowani finansowo tak samo wiec 3/4 ktore jest bezproduktywne ksztaltuje opinie o calosci. Pomyslmy o jakosci wyksztalceniu Michnixa przez takich medrcow jak Brus itd. Co to bylo warte a z tego sa korzenie. Zwykle oszukiwanie studentow. Kolega profesor z Instytutu ktory sie kiedys zajnowal powaznymi rzeczami w elektronice powiedzial mi ze jest rozliczny z ilosci doktoratow a nie z wynikow technicznych. Po co te doktoraty ? Zeby sie biurokratom zgadzalo. Po co PAN gdy tylko 10% czlonkow PAN za komuny mialo tytul z przyczyn politycznych. Oni do dzis nadaja ton tej instytucji. Odpowiedz Link Zgłoś
barbara444 Re: "Naukowcy" - a co to takiego? Gdzie efekty??? 12.05.06, 12:52 po rzadach komuny w nauce spustoszenie nie da sie latwo naprawic Odpowiedz Link Zgłoś
barbara444 Re: "Naukowcy" - a co to takiego? Gdzie efekty??? 12.05.06, 12:53 nauce polskiej patronowal magister kwasniewski Odpowiedz Link Zgłoś
cetriolo Re: "Naukowcy" - a co to takiego? Gdzie efekty??? 12.05.06, 14:38 Tylko kretyn pyta o efekty w niedoinwestowanej dziedzinie... Tymczasem ludzie z bardzo dobrym wyksztalceni na swiatowym poziomie, np. fizycy, biolodzy, znajduja bez wysilku dobrze platne prace i mozliwosc rozwoju za granica. Premier fizyk byl nauczycielem a nie naukowcem, wiec moze nie pojmuje ze zdolnych trzeba za wszelka cene zatrzymac w kraju. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Glon Re: Masowy protest uczonych IP: *.chem.uni.torun.pl 12.05.06, 12:18 Jestem doktorantem. Na Wydziale spędzam 12 godzin. Po opłaceniu akademika i biletu miesięcznego pozostaje mi 550 zł na cały miesiąc. Sprzątaczka u nas ma 2 razy więcej. I jak tu np. założyć rodzinę? Becikowe nie wystarczy... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: asystent Asystenckie nedzne grosze IP: 213.17.144.* 12.05.06, 12:39 Jestem asystentem w jednej z Wyższych Szkół Zawodowych. Liczba godzin jaką mam w etacie to 540 (często w większości przepracowywane w jednym semestrze) , do tego dochodzą nadgodziny. Spędzam więc tygodniowo od 16 do 40 godzin ucząc studentów. Stawka za zajęcia w tygodniu jest taka sama jak za zajęcia w weeekend. Dodatkowo odbębniam za darmo m.in taką robotę jak 2 godziny konsultacji w tygodniu, kolokwia w terminach poza zajęciami programowymi, pilnowanie studentów na egzaminach oraz sprawdzanie ich prac (nikt mi za to nie płaci tak jak na uniwersytetach, politechnikach itp.), biorę udział w różnych działaniach organizacyjnych (promocja uczelni, rekrutacja). Uczę około 10 różnych przedmiotów (głównie są to zajęcia komputerowe), do których na bieżąco muszę przygotowywać nowe materiały (zadania projektowe, przykłady projektów itp.). I co za to mam ? Dzięki 50% stawce, mam tyle, że wystarcza mi na utrzymanie mieszkania (żaden luksus - 48m2 w małym mieście), spłate kredyt zaciągniętego na mieszkanie, na wyżywienie. Nie mam samochodu bo nie byłbym w stanie go utrzymać. Dojeżdżam na seminaria doktoranckie do dość odległego ośrodka akademickiego, więc dochodzą koszta dojazdów (ok. 150 zł miesięcznie na same bilety PKP lub PKS). Po odliczeniu tych wszystkich kosztów na koncie z wypłaty zostaje tylko ślad. Gdy zatem wejdzie nowy sposób podatkowania będzie trzeba zrezygnować z tak marnej pracy, bo nie będę w stanie utrzymać rodziny, którą szczęśliwie właśnie zakładam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: XYZ Re: Asystenckie nedzne grosze IP: *.chello.pl 12.05.06, 12:43 Gość portalu: asystent napisał(a): > Gdy zatem wejdzie nowy sposób podatkowania będzie > trzeba zrezygnować z tak marnej pracy, bo nie będę w stanie utrzymać rodziny, > którą szczęśliwie właśnie zakładam. Już dawno powinieneś to zrobić. Robią Cię tam tak w konia, traktując jak woła roboczego, że aż dziwi że ktoś inteligentny dał się wpuścić w taki kanał. Odpowiedz Link Zgłoś
barbara444 doktorancie 12.05.06, 12:40 to smutne ale w USA musialbys placic za studia Odpowiedz Link Zgłoś
rlnd Re: doktorancie 12.05.06, 13:28 Byc moze, ale rowniez dostawalby solidne wynagrodzenie za dydaktyke. Nie mowiac juz o stypendiach od przemyslu, armii czy tez rzadu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: asystent Re: tez place IP: 213.17.144.* 12.05.06, 17:42 Zapomniałem dodać, że za studia płacę (st.doktoranckie niestacjonarne) i dodatkowo sam muszę pokryć koszty przewodu doktorskiego. Odpowiedz Link Zgłoś
alterpars ale do barbary takie argumenty nei dochodza 12.05.06, 19:33 tak rosze pani pierwsza rzecza ktora zrobilem po doktoracie to prysnalem z Polski i rozumiem kazdego naukowca ktory pojdzie w moje slady. Nie mam nic przeciw platnym studiom bo one by wyszly na dobre i nauczycielom akademickim i studentom.Tmczasem w Polsc ekonfirmuje sie chory uklad w ktorym oficjalnie mowi sie ze studia sa bezplatne a w rzeczysiwstosci takimi nie sa bo nei moga byc. Natomiast koszty uzyskania przychodu tycza sie czegos zupelnie innego. Podziwiam tych moich kolegow ktorym za te nedzne grosze chce sie wogole wstawac rano do roboty bo ani badan takich jak chca nie moga wykonac ani za te "rzezbe w g..." nikt ich nei doceni. Pensja netto asystenta to jakies 1200PLN. Sprzataczki niekiedy wiecej wyciagaja....ale taki Pan Marcinkiewicz woli dac 20mln na Swiatynie Opacznosci Bozej niz sie przejmowac uczonymi i lekarzami. Pajace. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rere Re: ...a kto ma to robic za ciebie?... IP: *.fwhq2nat.dot.ca.gov 12.05.06, 21:15 Odpowiedz Link Zgłoś
flamengista a tu się nie płaci? 12.05.06, 20:04 Przecież studia to praca, za którą się nie dostaje wynagrodzenia. Nawet studia darmowe. Jest to rodzaj inwestycji, mający sie zwrócić w przyszłości. W USA będąc zdolnym zaciąga sie kredyt lub ubiega o stypendium. Ciężko pracuje również podczas studiów, by się utrzymać. ALE ZWROT Z TEJ INWESTYCJI jest nieporównywalny z RP. Dlatego tam ten system ma sens. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jacek Re: doktorancie IP: *.bchsia.telus.net 12.05.06, 20:09 To smutne, ze nie wspominasz o fakcie, ze w USA dostawalby tez porzadne stypendium. Wiem co pisze, bo bylem przez rok asystentem na uniwersytecie w Polsce, a teraz jestem doktorantem w Kanadzie. W polsce z powodu braku kadr, mmialem mase nadgodzin (dzieki czemu pensja dociagnela do ~1200 zl) i nie mialem czasu na zadna prace naukowa. W Kanadzie za 12h pracy w tygodniu (w ktore wlicza sie konsultacje, sprawdzanie prac domowych itd), moge oplacic czesne, wynajac skromne lokum, utrzymac stary samochod, jezdzic na nartach i isc do kina nie zastanawiajac sie czy mnie na to stac. Do tego mam szanse uczyc sie u swatowej slawy naukowcow, zapewnione porzadne stanowisko pracy i mase niesamowicie zdolnych ludzi dookola. Na to ostatnie nie mialbym zadncyh szans w Polsce, bo niewiele zdolnych osob ma ochote na bycie robionym w konia przez kolejne rzady. J. Odpowiedz Link Zgłoś
zx_spect Re: Masowy protest uczonych 12.05.06, 12:41 Na przyklad ergonomiczne nozyce do strzyzenia dla tkich baranow jak ty. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wściekły naukowiec NIE CHODZI o bzdurne ulgi!!!!!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.05.06, 13:01 Ludzie, co za IDIOTYZM!!!! Nie chodzi o ulgi, tylko o to, ile ja zarabiam. Mam 1700 BRUTTO, jak mi rąbną ZUS i podatek od całości, to będzie 900 z groszami, mniej niz sprzątaczki w sejmie, mniej niz pracownicy fizyczni w większości firm, mniej niz kierowcy i handlarze marchewki. (Asystenci w moim instytucie mają po 1300 brutto.) Mam doktorat z mikrobiologii i genetyki, i pracuję w zespole zajmujacym się terapiami eksperymentalnymi. Leczymy ludzi, których nikt już nie chce leczyć. Mogą mi zabrać nawet 80% podatku, tylko niech podstawa jakos wyglada, zeby mi w ogóle zostało na życie. Płace w nauce są GŁODOWE, zenujące, skandaliczne. NIECH NAM NAJPIERW W OGÓLE ZAPŁACĄ ZA NASZĄ PRACĘ, a potem ściagają podatki, jakie chcą. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: TYTUS Re: NIE CHODZI o bzdurne ulgi!!!!!! IP: *.picr.man.ac.uk 12.05.06, 17:16 Moze czas wyjechac za granice? Jesli jestes naprawde dobry bez problemow znajdziesz prace. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wściekły naukowiec Re: NIE CHODZI o bzdurne ulgi!!!!!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.05.06, 22:19 Jestem super;) ale nie bawi mnie emigracja, mam rodzinę, dzieci, lubię swoją chatę. Mogę zacząc srzedawać pietruszkę albo gumę do majtek, tylko czy napewno po to to sympatyczne państwo organizuje studia wyższe??? Rozgonią naukowców w tym kraju poprostu. Odpowiedz Link Zgłoś
ph29 Re: Masowy protest uczonych 12.05.06, 13:05 Są dwa problemy. Jeden - problem rangi nauki w Polsce, dochodów naukowców i tak dalej. Drugi - problem uprzywilejowania podatkowego naukowców. Nie dziwię się naukowcom, że protestują przeciwko zmianom. Ale ta ulga 50% jest naprawdę niczym nieuzasadniona. Wszystkie grupy społeczne powinny płacić podatki według takich samych zasad, niezależnie od tego, czy na życie zarabiają jako górnicy, murarze, pisarze czy naukowcy. Tak czy nie, szanowni protestujący? Wyrazy najwyższego uznania dla państwa Koraszewskich. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: XYZ Ujemne koszty uzyskania w przypadku profesorów IP: *.chello.pl 12.05.06, 13:46 ph29 napisał: > Nie dziwię się naukowcom, że protestują przeciwko zmianom. Ale ta ulga 50% > jest naprawdę niczym nieuzasadniona. Wszystkie grupy społeczne powinny płacić > podatki według takich samych zasad, niezależnie od tego, czy na życie > zarabiają jako górnicy, murarze, pisarze czy naukowcy. A już na pewno cała inteligencja pracuje w domu, musi korzystać z komputera, Internetu, kupować książki, żeby się dokształcać, itp.. Naukowcy są w lepszej sytuacji, szczególnie profesura, bo to co im i ich rodzinom potrzebne kupuje za pieniądze jakimi dysponuje (innym, poza ludźmi z układu, pokazuje figę). Więc oni powinni raczej wykazać w swoich zeznaniach to co SPRZENIEWIERZAJĄ z pieniędzy jakie dostają od państwa na rozwój nauki (nie wynagrodzeń) na wydatki prywatne nie związane z nauką. Odpowiedz Link Zgłoś
flamengista Nauka to nie tylko profesorzy... 12.05.06, 20:21 a przede wszystkim asystenci czy adiunkci. I w nich zniesienie ulgi uderzy najbardziej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: XYZ Re: Nauka to nie tylko profesorzy... IP: *.chello.pl 12.05.06, 20:35 I dlatego należy znieść ulgi wszystkim, a pieniądze zaoszczędzone przekazać asystentom i adiunktom z automatu, ale koniecznie na wydatki związane z ich pracą naukową, tzn. rozliczane przez instytuty, lecz bez dozoru czapki profesorskiej. Jeżeli to są rzeczywiście wydatki związane z rozwojem (w co wątpię, bo w 95% jest to dodatek do pensji), to sytuacja tych których przede wszystkich należy wspierać się nie pogorszy, a nawet poprawi, bo profesorowie, manipulując finansami blokują rozwój ludzi. A drugie rozwiązanie to znieść ulgi wszystkim i podnieść wynagrodzenia asystentom i adiunktom. Profesorowie i tak przechwycą dla siebie wszystkie inne środki jakie obecnie łoży państwo na naukę, a tamtym będą mówić "Nie ma pieniędzy, nie ma pieniedzy ", itd. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Profesor medycyny Re: Masowy protest uczonych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.05.06, 18:20 juz teraz trudno jest namowic polskich autrow do pisania podręczników dla\lekarzy . To jest dość kiepsko oceniane w puntacji dorobku , dotacje rządowe są znikome i niezwykle trudne do pozyskania , trud wlozony w opracowanie ogromny.Wszystko to gra nie warta świeczki. Obawiam sie,że państwo Zyta Gilowska i p.Marcinkiewicz wbija gwożdzie do trumny edukacji . Dziwi mnie tylko ogromnie ,że to własnie Pani Profesor wyższej uczelni państwowej opowiada krętym szlaczkiem ,że jest lepiej i bedzie jeszcze lepiej . lepiej jest wrogiem dobrego ,Wielce Szanowna Pani Profesor ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Qavtan Re: Masowy protest uczonych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.05.06, 18:41 ważną kwestią jest też walka o Egzemplarz Obowiązkowy, bardzo ważny dla świata nauki, jeżeli mamy budować społeczeństwo informacji-wiedzy, musimy walczyć o wolny i powszechny dostęp do wiedzy. Odpowiedz Link Zgłoś
alterpars alez wy nic nie rozumiecie. Ten kraj nie 12.05.06, 18:59 nie potrzebuje uczonych i wyksztalconych wazne zeby wbudowac nowy kosciol dla Glempa za 20 mln. Ktos za to musi przeciez zaplacic. Pal licho potrzeby lekarzy ktorzy masowo wyjezdzaja pal licho naukowcow...pal licho zajecia w szkolach jak papiez przyjezdza. Ale wiecie co dobrze sie stalo na drugi raz ta milczaca wiekszosc 60% spoleczenstwa moze sie ruszy na wybory....Co za ciemna masa ludzi na kleczkach. Obudzcie sie bo za chwile nikogot am nei bedzie oprocz ksiezy i kilku babc w moherze Odpowiedz Link Zgłoś
flamengista Zgadza się - tu nie chodzi o samą ulgę!!! 12.05.06, 20:01 a o zarobki naukowców. W PRL-u były one głodowe, teraz nadal są marne, ale dzieki podwyżkom z ostatnich lat trochę się poprawiło. Tymczasem likwidacja ulgi - abstrachując od zasadności tej decyzji) - oznacza EFEKTYWNĄ OBNIŻKĘ realnych wynagrodzeń w nauce polskiej - conajmniej o 15%!!! A więc naukowcy polscy mają być jak na razie JEDYNYMI płatnikami netto programu koalicji PiS-Samoobrona-LPR. Mamy becikowe dla marginesu społecznego (200% normy), mamy wcześniejsze emerytury górnicze. Zaraz pewnie wyjdą na ulice rolnicy i też pewnie coś wytargują. A naukowcy niestety nie zrobią bydła w Warszawie, tylko będą przedstawiać merytoryczne argumenty: 1. Że likwidacja ulgi bez równoczesnego podwyższenia uposażeń to olbrzymi cios przede wszystkim dla młodych naukowców, takich jak ja. Dla nas każde 100 zł miesięcznie w te czy we wte ma znaczenie. Profesorowie sobie jakoś poradzą. 2. Że za te zaoszczędzone pieniądze inwestujemy w siebie - ja w ostatnich paru latach kupiłem parę książek i laptopa, na którym pisze doktorat. Uczelnia nie jest w stanie mi tego kupić. 3. Że ulga jest swoistą premią za ciągłe uczenie się i podnoszenie swoich kwalifikacji. Prowadząc zajecia musze je ciągle ulepszać, czytać literaturę, byc na czasie. To wszystko obok normalnej pracy naukowej, która z zajęciami dla studentów niewiele ma wspólnego. I oczywiście nasze argumenty nie zostana wysłuchane. Bo w tym kraju słucha się tłuszczy demolującej gmach ministerstw i szarpiącej się z policją. Nie wykształconych ludzi. Znaczące dla tej afery jest to, że pomysł zwiększenia podatków dla naukowców wyszedł od profesora ekonomii, nie od Leppera... I jeszcze jedno. Gdyby to faktycznie - jak sugeruje w odpowiedzi na nasz apel premier Marcinkiewicz - prowadziło do dobra wspólnego. Nasza ulga została by definitywnie zlikwidowana, ale stawka podatkowa dla wszystkich została by zmniejszona, a sam system podatkowy urposzczony. Ale oczywiście tak się nie stanie. Ten rząd nie jest w stanie dokonać reform potrzebnych do trwałego rozwoju naszej gospodarki. Dalej będzie kontynuował politykę rozdawnictwa naszych, wspólnych pieniędzy - zamiast ciąć wydatki, będzie je zwiększał. Nie łudźcie sie więc ludzie, że na nas naukowcach (oraz artystach i dziennikarzach) się skończy. Zaraz dobiorą się do przedsiębiorców, lekarzy, nauczycieli i każdego, kto w tym kraju potrafi pracować i zarabia troszkę więcej od lenia żyjącego z renty i pijącego wódkę. Bo do takiego właśnie, żyjącego złudzeniami z PRL elektoratu odwołują się obecnie rządzący. Odpowiedz Link Zgłoś
ph29 Re: Zgadza się - tu nie chodzi o samą ulgę!!! 13.05.06, 07:40 > 3. Że ulga jest swoistą premią za ciągłe uczenie się i podnoszenie swoich > kwalifikacji. Prowadząc zajecia musze je ciągle ulepszać, czytać literaturę, by > c na czasie. To wszystko obok normalnej pracy naukowej, która z zajęciami dla > studentów niewiele ma wspólnego. Problem w tym, że inni podatnicy też muszą się ciągle uczyć i podwyższać swoje kwalifikacje. Tyle, że nie mają możliwości doliczenia sobie tego do kosztów uzyskania przychodu ani odliczenia od podatku. Ulgi związane z dokształcaniem zostały kilka lat temu zlikwidowane. W związku z tym Ty i ja nie jesteśmy równi względem prawa - Ty swoje koszty możesz policzyć, i to ryczałtem, ja nie. A system podatkowy nie jest od tego, żeby takie premie ustanawiać. Odpowiedz Link Zgłoś
pxy1 Rozwiazanie jest proste. 13.05.06, 08:51 ph29 napisał: > Problem w tym, że inni podatnicy też muszą się ciągle uczyć i podwyższać swoje > kwalifikacje. Tyle, że nie mają możliwości doliczenia sobie tego do kosztów > uzyskania przychodu ani odliczenia od podatku. Ulgi związane z dokształcaniem > zostały kilka lat temu zlikwidowane. W związku z tym Ty i ja nie jesteśmy > równi względem prawa - Ty swoje koszty możesz policzyć, i to ryczałtem, ja > nie. > > A system podatkowy nie jest od tego, żeby takie premie ustanawiać. Jezeli wykladowcy akademiccy uwazaja ze takie wartosciowe rzeczy przekazuja studentom to wystarczyloby by otrzymywali czesc z podatku placonego przez wyksztalconego przez nich obywatela. Wtedy uczelnie same bylyby zainteresowane tym by ksztalcic tanio i skutecznie bo wtedy mialyby wiecej srodkow na finansowanie innych swoich celow. Jesli wyksztalceni na danej uczelni ludzie wypinaliby sie potem na Polske to ich profesorowie w kraju cienko by przedli. Jesli zas ci sami absolwenci placili by podatki to uczelnie by kwitly a ich pracownicy plawoli by sie w luksusie. Przeciez obecnie rodzaj wykonywanej pracy jest bardzo scisle klasyfikowany. I bez problemu mozna ustalic czy ktos kto pracuje w zawodzie zgodnym ze swoim wyksztalceniem czy nie. Jesli przykladowo 25% naleznego podatku szlo by bezposrednio do wykladowcow i kasy uczelni w proporcjach 10% i 15% to przyjmujac ze prowadzacy zajecia w tygodniu ma tyle godzin zajec co przecietny student i prowadzi je przecietnie z 20 studentami - laboratoria z 10 , wyklady z 50 to z jednego rocznika wykladowca otrzymywalby srednio 200% podatku placonego srednio przez swoich wychowankow. Jesli by taki podatek byl placony przez 15 lat po ukonczeniu studiow przez podatnika, to wykladowca z tego tytulu rocznie otrzymywalby srednio 3000 % podatku placonego przez swoich bylych studentow. Oczywiscie podatnik mialby prawo do regulowania wag naleznych danym nauczycielom udzialow w jego podatkach w dosyc szerokich granicach tak by premiowani byli ci ktorzy prowadzili te zajecia z nim ktore mu sie najbardziej przydaly w jego zawodowej karierze. Jesli srednio rocznie placili by oni tylko po 4000 pln podatku to wykladowca/prowadzacy zajecia otrzymywalby z tego tytulu 120 tys pln rocznie. Ciekawe za jakimi stopami podatkowymi byliby wtedy nauczyciele akademiccy ? I za jakimi kosztami uzyskania przychodow ? Wtedy nauczyciel akademicki nawet po odejsciu z uczelni do 15 lat otrzymywalby nalezne mu wynagrodzenie za prace srednio po 60 tys rocznie. A jesli bylby docenianym przez swoich studentow za pomocnosc i fachowosc to moglby otrzymywac nawet kilka ( 2-4 ) razy wiecej. Wtedy wykladowcy by sie przescigali by swoim studentom pomagac w ich karierze zawodowej by moc dzieki temu jak najwiecej zarobic. Odpowiedz Link Zgłoś
pxy1 Re: Rozwiazanie jest proste.- mala errata 13.05.06, 09:31 Porzednie obliczenia robione na goraco zawieraja pewna niescislosc. Dla studiow inzynierskich/licencjackich - 3 letnich nalezaloby podzielic wyliczone przeze mnie dochody przez 3 A w przypadku studiow magisterskich przez 5 z tym ze nalezaloby oczekiwac ze magistrowie beda placic znacznie wiecej niz 4000 pln podatku rocznie od swoich wysokich dochodow. W koncu przeciez nie po to sie ksztalci magistrow by potem musieli pracowac na zmywaku pod Londynem za 5.5 funta na godzine. Przy okazji warto jednak zauwazyc ze w procesie ksztalcenia tkwia glebokie rezerwy. Gdyby prowadzacy zajecia prowadzil je nie z 20 a z 30 srednio studentami, gdyby zajecia w waskich grupach ograniczyc zas zwiekszyc studentom dostep do laboratoriuw akademickich tak by mogli samodzielnie lub pod opieka starszych kolegow poglebiac tam swoje praktyczne umiejetnosci to wtedy wyraznie by sie to odbilo na ilosci czasu jaka nalezy im poswiecic oraz na dochodach nauczycieli akademickich. =================================================================== napisalem: > Jesli przykladowo 25% naleznego podatku szlo by bezposrednio do wykladowcow > i kasy uczelni w proporcjach 10% i 15% to przyjmujac ze prowadzacy zajecia > w tygodniu ma tyle godzin zajec co przecietny student i prowadzi je > przecietnie z 20 studentami - laboratoria z 10 , wyklady z 50 > to z jednego rocznika wykladowca otrzymywalby srednio 200% podatku > placonego srednio przez swoich wychowankow. > > Jesli by taki podatek byl placony przez 15 lat po ukonczeniu studiow przez > podatnika, to wykladowca z tego tytulu rocznie otrzymywalby srednio > 3000 % podatku placonego przez swoich bylych studentow. > > Oczywiscie podatnik mialby prawo do regulowania wag naleznych > danym nauczycielom udzialow w jego podatkach w dosyc szerokich granicach > tak by premiowani byli ci ktorzy prowadzili te zajecia z nim ktore > mu sie najbardziej przydaly w jego zawodowej karierze. > > Jesli srednio rocznie placili by oni tylko po 4000 pln podatku > to wykladowca/prowadzacy zajecia otrzymywalby z tego tytulu 120 tys pln > rocznie. Odpowiedz Link Zgłoś
rlnd Re: Rozwiazanie jest proste.- mala errata 14.05.06, 15:49 > Gdyby prowadzacy zajecia prowadzil je nie z 20 a z 30 srednio > studentami, gdyby zajecia w waskich grupach ograniczyc zas zwiekszyc > studentom dostep do laboratoriuw akademickich tak by mogli samodzielnie > lub pod opieka starszych kolegow poglebiac tam swoje praktyczne umiejetnosci > to wtedy wyraznie by sie to odbilo na ilosci czasu jaka nalezy im > poswiecic oraz na dochodach nauczycieli akademickich. A probowal Waszec prowadzic cwiczenia z 30 studentami, przekazac wszystkim co maja zrobic, do wszystkich dotrzec ? Nie ma szans zeby cokolwiek dokogokolwiek dotarlo. A wie Waszec ile kosztuje sprzet i odczynniki, zeby tak sobie je studentom powierzac ? Ja wiem, po pieniadze to do banku ... Odpowiedz Link Zgłoś
pxy1 Re: Rozwiazanie jest proste.- mala errata 14.05.06, 16:47 rlnd napisał: > > Gdyby prowadzacy zajecia prowadzil je nie z 20 a z 30 srednio > > studentami, gdyby zajecia w waskich grupach ograniczyc zas zwiekszyc > > studentom dostep do laboratoriuw akademickich tak by mogli samodzielnie > > lub pod opieka starszych kolegow poglebiac tam swoje praktyczne > > umiejetnosci to wtedy wyraznie by sie to odbilo na ilosci czasu jaka nalezy > > im poswiecic oraz na dochodach nauczycieli akademickich. > > A probowal Waszec prowadzic cwiczenia z 30 studentami, przekazac wszystkim co > maja zrobic, do wszystkich dotrzec ? Gdy studiowalem na dziennych nie raz probowalem w akademiku. I nie mialem najmniejszych problemow by dotrzec nawet do tych najbardziej opornych. Sami przychodzili gdy sie sesja zblizala lub w jej trakcie. A jak komus byly d..py w glowie albo dyskoteki to juz byla jego sprawa. Na zaoczynych jest studentom o wiele trudniej jesli musza realizowac ten sam material co na dziennych. bo jest mniej cwiczen i laboratoriow, a przede wszystkim slabszy kontakt wzajemny choc obecnie przy dostepie do stalych laczy i to sie bedzie szybko zmienialo. > Nie ma szans zeby cokolwiek dokogokolwiek dotarlo. Najtrudniej jest z tym by do was, do kogokolwiek cokolwiek dotarlo. Ludzie marnuja swoj czas i pieniadze tylko po to by w zamian otrzymac jakis swistek ktory byc moze zwiekszy ich szanse na rynku pracy. A wy bezczelnie na tym zerujecie i jeszcze macie czelnosc wolac o wiecej pieniedzy z budzetu. Do mnie na wykladzie wykladowca bez ogrodek przy calej grupie powiedzial iz to nie szkola zawodowa tylko program akademicki i jego nie interesuje to do czego mi sie przyda to co on nam wyklada. Tak sie sklada ze teraz pan profesor zostal senatorem z PiSu. Wiec marnujcie dalej czas i pieniadze studentow, ktorzy po zakonczeniu waszych akademickich studiow w najlepszym razie beda mieli szanse zalapac sie do pracy na zmywaku pod Londynem. > A wie Waszec ile kosztuje sprzet i odczynniki, zeby tak sobie je studentom > powierzac ? A wiesz ile dzisiaj kosztuje kamera i nagrywarka DVD wykladowco od siedmiu bolesci ? Czy nie mozna przygotowac tanich materialow dla studentow, tylko za kazdym razem uzywac drogiego sprzetu w laboratorium ? > Ja wiem, po pieniadze to do banku ... Dokladnie, i im wczesniej to do was dotrze tym predzej byc moze sie cos zmieni na lepsze w tym bagnie jakie obecnie zgotowaliscie studentom. Odpowiedz Link Zgłoś
rlnd Re: Rozwiazanie jest proste.- mala errata 14.05.06, 17:28 > Gdy studiowalem na dziennych nie raz probowalem w akademiku. > I nie mialem najmniejszych problemow by dotrzec nawet do tych > najbardziej opornych. Nie chodzi o znalezienie 30 osob w akademiku, tylko o wtloczenie takiej grupie wiedzy do glowy. Grupie ludzi, ktorzy czytaja gazety na zajeciach, gadaja miedzy soba i uzgadniaja wyniki cwiczen. > > A wie Waszec ile kosztuje sprzet i odczynniki, zeby tak sobie je studento > m > > powierzac ? > > A wiesz ile dzisiaj kosztuje kamera i nagrywarka DVD > wykladowco od siedmiu bolesci ? > Nie jestem wykladowca :) > Czy nie mozna przygotowac tanich materialow dla studentow, > tylko za kazdym razem uzywac drogiego sprzetu w laboratorium ? Wyjasnij mi Waszec jak przyszly lekarz ma sie czegos nauczyc ogladajac film instruktazowy zamiast wizyty w prosektorium. Albo biolog bez wirowki, aparatury do zeli itp. Albo informatyk bez komputera (to akurat jest najtansza sprawa, choc licencje tez potrafia kosztowac), czy tez robota przemyslowego ... Pewnie, obejrzmy wszystko na DVD, a potem narzekajmy na poziom ksztalcenia. Proponuje abys Waszec sprobowal porobic doktorat w tym kraju i popatrzec na to wszystko z drugiej strony. Potem pogadamy ... Odpowiedz Link Zgłoś
pxy1 Re: Rozwiazanie jest proste.- mala errata 14.05.06, 18:37 rlnd napisał: > > Gdy studiowalem na dziennych nie raz probowalem w akademiku. > > I nie mialem najmniejszych problemow by dotrzec nawet do tych > > najbardziej opornych. > > Nie chodzi o znalezienie 30 osob w akademiku, tylko o wtloczenie takiej grupie > wiedzy do glowy. Grupie ludzi, ktorzy czytaja gazety na zajeciach, gadaja > miedzy soba i uzgadniaja wyniki cwiczen. A po co wtlaczac wiedze do glow studentom ? Przeciez gdyby te zajecia na ktorych czytaja gazety byly COKOLWIEK warte to z pewnoscia by oni nie czytali na nich gazet bo kazdy chce pracowac zarabiac i by zylo mu sie lepiej. Jesli zas realizujecie jakies bezsensowne programy nie majace zwiazku z realiami rynkowymi po to by nabijac sobie obowiazkowe pensum dydaktyki to i tak powinniscie byc wdzieczni studentom ze ci maja ochote razem z wami odstawiac ta cala szopke jaka dla nich zescie przygotowali. > > > A wie Waszec ile kosztuje sprzet i odczynniki, zeby tak sobie je > > > studentom powierzac ? > > > > A wiesz ile dzisiaj kosztuje kamera i nagrywarka DVD > > wykladowco od siedmiu bolesci ? > > > > Nie jestem wykladowca :) I cale szczescie. > > Czy nie mozna przygotowac tanich materialow dla studentow, > > tylko za kazdym razem uzywac drogiego sprzetu w laboratorium ? > > Wyjasnij mi Waszec jak przyszly lekarz ma sie czegos nauczyc ogladajac film > instruktazowy zamiast wizyty w prosektorium. Mialem do tej pory wrazenie ze prowadze dialog z kims cokolwiek inteligentnym. > Albo biolog bez wirowki, aparatury do zeli itp. > Albo informatyk bez komputera (to akurat jest najtansza sprawa, choc licencje > tez potrafia kosztowac), czy tez robota przemyslowego ... > Pewnie, obejrzmy wszystko na DVD, a potem narzekajmy na poziom ksztalcenia. Ale najwyrazniej bylem w bledzie. Bo czy ja gdzies napisalem ze WSZYSTKO studenci maja ogladac na plytach ? > Proponuje abys Waszec sprobowal porobic doktorat w tym kraju i popatrzec na to > wszystko z drugiej strony. > Potem pogadamy ... A kto was zmusza do robienia doktoratow w tym kraju ??? Robcie go sobie gdzie wam wygodniej. Czy to rzad trwoni wasz czas i energie ? Czy to rzad decyduje o zakupach rzeczowych ? Kierujcie wiec sobie zale do waszych kolegow habilitowanych. A jak wam odpowiedza to sobie pogadamy ... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosc Re: Masowy protest uczonych IP: *.pronet.lublin.pl 12.05.06, 19:32 "Staję przed niezwykle trudnym dylematem sprawiedliwego podziału publicznych środków i zrównania szans i praw podatników. W sytuacji kiedy nie można spełnić wszystkich oczekiwań, zmuszony jestem dokonać trudnego i bolesnego wyboru. (...). Jestem przekonany, że mogę liczyć na pomoc, wyrozumiałość i dobrą wolę Waszego środowiska".- to jest zenujace. szkoda, ze sobie panstwo pensji nie obetna, tylko zabieraja i tak biednym Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wazow Brawo ministerstwo! IP: *.adsl.cybercity.dk 12.05.06, 19:52 Jako naukowiec całkowicie popieram rząd. Finansowanie pracy naukowej z własnej pensji to jest patologia, a nie żadne uzasadnienie dla utrzymania ulgi. Jedno i drugie należy zwalczać. Moim zdaniem koszty uzyskania przychodu należy zupełnie zlikwidować i odpowiednio obniżyć stawkę podatku. Ciekawe, że w środowisku naukowców wielu popiera podatek liniowy, ale jak liniowość nas bezpośrednio dotyka to od razu zbieramy podpisy. Wstyd! Lepiej by było nacisnąć na rząd, żeby uzyskane w ten sposób środki budżetowe przeznaczył bezpośrednio na naukę. Odpowiedz Link Zgłoś
flamengista naukowiec, a taki naiwny;) 12.05.06, 20:14 "Moim zdaniem koszty uzyskania przychodu należy zupełnie zlikwidować i odpowiednio obniżyć stawkę podatku" Świetnie, moje poglądy są podobne. Ale gdzie przeczytałeś, ze chcą stawki podatkowe obniżać?!?!? Na razie podatki podwyższają, a nam - naukowcom najbardziej. I będąc wiecznym pesymistą (w tym kraju to odruch obronny, pozwalający uniknąć kolejnych rozczarowań) doskonale wiem że na samej podwyżce sie skończy. "Ciekawe, że w środowisku naukowców wielu popiera podatek liniowy, ale jak liniowość nas bezpośrednio dotyka to od razu zbieramy podpisy" ALE NIE MA MOWY O PODATKU LINIOWYM! To tylko twoje myślenie życzeniowe. Na razie mowa jest o likwidacji ulgi, żadne działania prorynkowe temu nie towarzyszą. "Wstyd! Lepiej by było nacisnąć na rząd, żeby uzyskane w ten sposób środki budżetowe przeznaczył bezpośrednio na naukę" A po co? Przecież i tak rząd obiecał nam;) wzrost realnych nakładów na naukę... I jak zwykle na obietnicach się skończy. "Jako naukowiec całkowicie popieram rząd. Finansowanie pracy naukowej z własnej pensji to jest patologia, a nie żadne uzasadnienie dla utrzymania ulgi. Jedno i drugie należy zwalczać" Rozumiem, że rząd obiecał z dnia na dzień pokryć koszty moich wyjazdów konferencyjnych, zakupu literatury fachowej, członkostwa w organizacjach naukowych, zakupy sprzętu etc. Znowu - to tylko Twoje marzenia, na razie nikt nawet takich OBIETNIC nie złożył. A ty chcesz wylewać dziecko razem z kąpielą. Fakt, ulga była nadużywana, ale czemuś służyła. I póki nie podwyższy sie pensji naukowcom oraz nie zwiększy sie nakładów na badania, nie likwidujmy ulgi. Naprawdę, wstyd - wykształcony człowiek a tak naiwny;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: naukowiec, a taki naiwny;) IP: *.mimuw.edu.pl / *.mimuw.edu.pl 15.05.06, 18:47 Dokładnie tak. Jeśli naukowcy siedzieliby cicho, usłyszelibyśmy wnet, że widocznie im się spodobała światła rządowa propozycja. Protestują - jeszcze lepiej, zrobi się z nich "święte krowy" i poszczuje na nich społeczeństwo (podejrzewam, że wyłącznie o sprowokowanie takiej sytuacji chodziło rządowi). W Polsce od dawna nic nie działa zgodnie z nazwą. Naukowcom przez lata opóźniano obiecane podwyżki, z podtekstem - przecież macie ulgi. Jak już wreszcie przyszły podwyżki, to zaraz się je w dużej mierze niweluje zmieniając reguły (te reguły o kosztach uzysku są bez sensu, to prawda, ale równie dobrze można powiedzieć, że łata na rękawie jest brzydka; trzeba odpruć i świecić dziurą). Naprawiać w systemie podatkowym można mnóstwo - począwszy od osławionego KRUSu i składek ZUSowskich (rzekomo na przyszłą emeryturę, rentę czy leczenie, a przecież prawie nikt tych korzyści nie doczeka, bo wcześniej cały system splajtuje - jest to najzwyklejszy podatek, tyle że pod inną nazwą). Ale zaczyna się od ulg dla twórców, w skali budżetu niemal zaniedbywalnych. Podpisałem się pod owym listem jako jeden z 14 tysięcy, mimo że wolałbym, by wszelkie ulgi zniesiono, a po prostu zrekompensowano to podwyżką pensji. Jednak wierzyć, że tak by się stało, byłoby po prostu śmieszne. Niech już sobie ten rząd robi co chce, może np. jeszcze jakiś podatek od wykształcenia (dla magistra 10%, dla doktora 30%, dla habilitowanych 60%, a dla profesury 90% - ew. praw autorskich do pomysłu chętnie się zrzekam, łącznie z 50% k.u.), żeby trochę wśród twórców wzmóc cnotę wyrozumiałości. Tylko niech nie udają, że to jakiemuś dobru wspólnemu służy, rozwojowi i sprawiedliwości. Z głodu nie umrę ani w długi nie wpadnę (choć żal mi asystentów i doktorantów, zwłaszcza tych przyjezdnych spoza Warszawy, bo oni i tak już w kość dostają). Nawet chyba nie wyjadę na stałe za granicę, o ile życie mnie nie przyciśnie, bo już zwyczajnie mi się nie chce; poprzestanę pewnie na dorabianiu na wyjazdach od czasu do czasu. Widzę, że mieli rację moi koledzy, z których wielu najzdolniejszych nie wierzyło, iż cokolwiek może się poprawić - teraz wiodą ciekawe i dostatnie życie, pracując naukowo na Zachodzie. Do Polski wpadają na Boże Narodzenie, a czasem na parę tygodni w wakacje. "Nie stój, nie czekaj; co robić? - uciekaj!" (pamiętacie jeszcze, skąd to?) Odpowiedz Link Zgłoś
pxy1 Re: naukowiec, a taki naiwny;) 16.05.06, 11:04 Gość portalu: gość napisał(a): > Dokładnie tak. Jeśli naukowcy siedzieliby cicho, usłyszelibyśmy wnet, że > widocznie im się spodobała światła rządowa propozycja. Protestują - jeszcze > lepiej, zrobi się z nich "święte krowy" i poszczuje na nich społeczeństwo > (podejrzewam, że wyłącznie o sprowokowanie takiej sytuacji chodziło rządowi). A czy nie istnieja inne warianty dzialania dla srodowiska naukowego ? Czy tylko istnieje wybor pomiedzy 'milczec' lub ' krzyczec o rekompensate ' ? Czy tez moze twoj post mial za cel taka wlasnie sugestie, aby nikomu nie przyszlo do glowy ze mozna tez chciec czegos jeszcze ? > W Polsce od dawna nic nie działa zgodnie z nazwą. Naukowcom przez lata > opóźniano obiecane podwyżki, z podtekstem - przecież macie ulgi. Jak już > wreszcie przyszły podwyżki, to zaraz się je w dużej mierze niweluje > zmieniając reguły (te reguły o kosztach uzysku są bez sensu, to prawda, ale > równie dobrze > można powiedzieć, że łata na rękawie jest brzydka; trzeba odpruć i świecić > dziurą). Naprawiać w systemie podatkowym można mnóstwo - począwszy od > osławionego KRUSu i składek ZUSowskich (rzekomo na przyszłą emeryturę, rentę > czy leczenie, a przecież prawie nikt tych korzyści nie doczeka, bo wcześniej > cały system splajtuje - jest to najzwyklejszy podatek, tyle że pod inną > nazwą). > Ale zaczyna się od ulg dla twórców, w skali budżetu niemal zaniedbywalnych. A moze dlatego zaczyna sie od tworcow iz nie maja oni silnego poparcia w spoleczenstwie ? Moze pozniej przyjdzie kolej na kolejne grupy ktorym trzeba bedzie cos ograniczac lub odbierac ? Czy o tym juz nie laska pomyslec ? > > Podpisałem się pod owym listem jako jeden z 14 tysięcy, mimo że wolałbym, by > wszelkie ulgi zniesiono, a po prostu zrekompensowano to podwyżką pensji. > Jednak > wierzyć, że tak by się stało, byłoby po prostu śmieszne. Niech już sobie ten > rząd robi co chce, może np. jeszcze jakiś podatek od wykształcenia (dla > magistra 10%, dla doktora 30%, dla habilitowanych 60%, a dla profesury 90% > - ew. praw autorskich do pomysłu chętnie się zrzekam, łącznie z 50% k.u.), > żeby trochę wśród twórców wzmóc cnotę wyrozumiałości. Tylko niech nie udają, > że to jakiemuś dobru wspólnemu służy, rozwojowi i sprawiedliwości. A czy likwidacja PGR-ow sluzyla rozwojowi i sprawiedliwosci ? Czy likwidacja przejsciowo nierentownych kopaln temu sluzyla ? Czy wyprzedaz dochodowych firm o olbrzymim potencjale za bezcen temu sluzyla ? Wtedy jakos nie bylo slychac waszych glosow drodzy uczeni. Czy nadal po 17 latach nie rozumiecie iz by wymoc cos na politykach nalezy miec silne poparcie w spoleczenstwie jesli politycy na tych zmianach nie zarobia bezposrednio ? Przeciez jedynie takie zmiany moga samoistnie wyplynac ze strony politykow na ktorych oni sie moga wzbogacic: prywatyzacje ktore zapewnia im posady w korporacjach, bankach. Lub oszczednosci budzetowe jesli nie uderzy to w ich osobiste interesy. Widac ze w was naukowcow politycy nie zainwestowali, wiec jesli zbiedniejecie to oni na tym szybko nie straca. Czy zatem nie jestescie przedstawic ludziom takiego programu dzieki ktorym ich sobie zjednacie ? Czy jak male dzieci zamierzacie liczyc na cud, albo na to ze ludzie w koncu wybiora takich ktorzy wam sypna groszem. Tylko co wy macie do zaoferowania za co ktos wybrany na cztery lata chcialby wam dogadzac ? Jesli byscie mieli cos takiego to BANKI same by sie ustawiawy w kolejce by w was inwestowac swoje aktywa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: akuray Re: Masowy protest uczonych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.05.06, 20:05 Niestety nieczytalem wszystkich opinii ale uwazam ze polscy naukowcy i tak maja malo kasy na badania i na zycie, wiec utrudnianie im zycia prowadzi do prostej akcji - wszyscy wyjezdzaja za granice, juz nie ma budowlancow i mlodych po studiach niech wyjada i naukowcy, zostana rolnicy i Polska stanie sie prawdziwa lepperolandią...Gdzie znikl przyklad Irlandii ktora sie podzwignela, zainwestowala w nauke i teraz "zbija kokosy", postep jest tak szybki ze brak inwestcji w nauke jest calkowita porazką panstwa ale nie bedziemy sprzedawac mleko... Odpowiedz Link Zgłoś
flamengista nie, nie wyjadą 12.05.06, 20:19 Primo - jesteśmy za słabi, by emigrować. Takie są fakty. A za słabi jesteśmy, bo ciągle niedoinwestowani - więc waczymy ciągle o kontakt ze światową czołówką. Błędne koło. Secundo - my nie chcemy wcale wyjeżdżać na stałe. Przynajmniej większość z nas. Jednak patrząc na odsetek migrantów w świecie, stanowią oni zaledwie parę procent ludności. Ludzie wolą mieszkać u siebie, jeśli tylko mogą żyć godnie. Tertio - dochodzi jeszcze specyfika krajowa. Duża częśc naukowców zajmuje się sprawami tylko polskimi - nikt się nie zajmie problemem wykluczenia społecznego mieszkańców byłych PGR-ów po za polskimi naukowcami. Nikogo na swiecie Polska tak naprawdę nie obchodzi. Smutne, ale prawdziwe. Więc jeśli wyjedziemy (zajmujac sie za granicą prawdopodobnie czymś innym niż uprawianie nauki) - to nauka polska - obecnie na słabym pziomie - wogóle zniknie. Odpowiedz Link Zgłoś
cyklista Re: nie, nie wyjadą 12.05.06, 20:29 > Re: nie, nie wyjadą Nie wyjadą, bo już wyjechali (albo się właśnie pakują). Zwłaszcza w kluczowych dla rozwoju dziedzinach nauki i technologii. > Primo - jesteśmy za słabi, by emigrować. Chyba nie znasz specyfiki zawodu - naukowcy to ludek mobilny. Najczęściej pasjonaci, znajdzie taki lepsze labo i za miesiąc go nie ma w kraju. > Secundo - my nie chcemy wcale wyjeżdżać na stałe. Niby prawda, ale z czasem coraz trudniej wracać. Praca żony, szkoła dzieci, przyjaciele, pole golfowe ... Mija dwadześcia lat, i już nie myślimy o powrocie. > Tertio - dochodzi jeszcze specyfika krajowa. Duża częśc naukowców zajmuje się > sprawami tylko polskimi Jeżeli myślisz o "naukowcach" z IPN to masz rację. Jay mówie o high-techu, biotechnologiach, chemi itd. Ucieczka tych ludzi robi z Polski cywilizacyjne zadupie Europy. I pewnie o to chodzi kaczyńskim i marcinkiewiczowi. Bo w końcu zostają tylko ich wyborcy. Odpowiedz Link Zgłoś
cyklista Polscy naukowcy zarabiają żałośnie mało 12.05.06, 20:18 Poprawne rozwiązanie to podniesienie wynagrodzeń i zniesienie ulg. Zniesienie ulgi bez podniesienia wynagrodzeń będzie oznaczać dobicie polskiej nauki, która i tak ledwo zipie. Marcinkiewicz, niedorobiony doktor, leczy swoje kompleksy szkodząc Polsce. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aa Polscy naukowcy zarabiają żałośnie mało? IP: 213.192.64.* 12.05.06, 22:31 Profesorowie: Duzo wolnego czasu i brak istotnych prac. Dwa etaty, w kazdym co najmniej 5tys. brutto, czy to mało? Odpowiedz Link Zgłoś
flamengista czy tylko profesorowie pracują w nauce? 13.05.06, 18:26 Przecież to naukowa elita, zdecydowana mniejszość. My piszemy o reszcie. Acha, nie każdy profesor zarabia 5 tys. na rękę. I nie każdy ma dwa etaty - jedni pracują na 3-4, ale spora część na tylko jednym. Odpowiedz Link Zgłoś
tsheshek sam jestem w takiej sytuacji i 12.05.06, 20:25 mysle ze wazne co z tego wyjdzie w calosci, tj. moze podaki nalezaloby ujednolicic ale i pieniadze na nauke potroic, brak szacunku dla wiedzy w Polsce jest straszny, nie wiem czy to skutek zawisci (nie dosc ze ktos madrzejszy to ma jeszcze wiecej zarabiac) czy czego innego ale podejscie to na krotka mete, USA jest dobrym przykladem ze nauka sie oplaca, ciagnie gospodarke i w efekcie wszyscy maja z tego korzysci. Odpowiedz Link Zgłoś
tomekjeden Urawniłowka Pana Premiera 12.05.06, 20:40 "Staję przed niezwykle trudnym dylematem sprawiedliwego podziału publicznych środków i zrównania szans i praw podatników. W sytuacji kiedy nie można spełnić wszystkich oczekiwań, zmuszony jestem dokonać trudnego i bolesnego wyboru. (...). Jestem przekonany, że mogę liczyć na pomoc, wyrozumiałość i dobrą wolę Waszego środowiska" - napisał Pan Premier. "Waszego" to się dawniej mówiło, z konieczności dziejowej, po sowiecku. Pan Premier się zapomniał widocznie. Polska jest krajem, którego wydatki na naukę są w światowej końcówce. Pan Premier jest i skrajnie nieuprzejmy, jeśli idzie o język, i nieczuły na tragedię, z jaką od lat borykają się polscy naukowcy. Dno i żenada. Odpowiedz Link Zgłoś
tomekjeden Będę nieuprzejmy, 12.05.06, 20:44 ale Pan Premier powinien zrozumieć, że projekcja sytuacji nauki, to nie to samo co projekcja filmu w kinie. A nauka polska jest w sytuacji tragicznej. Kinooperator tu nic nie pomoże. Odpowiedz Link Zgłoś