Gość: t0g
IP: 12.45.62.*
09.01.07, 09:46
... typu "plug-in".
Rychło w czas! Mogli to zrobic pewnie już 1o lat temu, bo technologia
istniała, albo i 20 lat temu (no, moze przesadzam, ale na pewno juz dawno
mozna było zacząc powaznie rozwijac tę koncepcję). Ale lepiej późno, niz wcale
- jak powiedziała jedna baba, wbiegając na dworzec 15 minut po odejsciu jej
pociągu.
Koncepcja napędu hybrydowego "plug-in" różni sie od tej zastosowanej w "Toyota
Prius" i podobnych Hondach tym, że w tych ostatnich baterie ładowane sa
wyłącznie przez silnik spalinowy. Plug-in ma akumulatory o większej pojemności
, mozna je ładowac "z gniazka" i przy stosunkowo krótkich dziennych
przebiegach można w ogóle nie uzywac silnika spalinowego. Z informacji podanej
przez GM wynika, że "Volt" pozwoli na przejechanie ok. 65 km tylko na
bateriach. Co wielu uzytkownikom powinno w pełni wystarczyc na codzienne
dojazdy do pracy, zakupy, etc. Ale jesli bedzie trzeba dalej pojechac, to
wtedy włączy się agregat prądotwórczy i bedzie wspólpracował z bateriami.
Agregat napedzany jest silnikiem spalinowym o pojemnosci 750 cc czy 1 litra.
Ponoc w takim przypadku zapas 60 l paliwa pozwoli na przejechanie az ok. 1000 km.
W wiadomości, która czytałem, GM mówi, ze w sprzedaży taki typ wozu mógłby sie
znaleźc dopiero najwczesniej ok. roku 2010. No, ale to chyba dobra nowina, ze
podjeto powazne prace w tym kierunku.
Hybrydy "plug in" wywołuja wiele krytycznych komentarzy - jeden jest taki, ze
de facto nie zmniejszaja one zanieczyszczeń, a tylko je "przemieszczają" ich
źródło, bo nawet, jeśli uzytkownik bedzie korzystal w przeważającej wiekszości
z napedu bateryjnego, to prąd do ich naładowania trzeba gdzies wytworzyć - a
jesli bedzie to elektrownia weglowa, to w sumie taki samochód moze nawet
"wyprodukować" więcej smrodu, niz gdyby miał naped wyłacznie benzynowy. To
prawda - ale nie zawsze tak musi być. Tam, gdzie prad będzie sie wytwarzać
"niesmrodzącymi" metodami, zalety takiego napedu moga byc istotne.
Moze jeszcze za wcześnie na otrąbienie tryumfu, ale z pewnościa ta wiadomośc o
"Volt-cie" to cos bardzo ciekawego i warto chyba bedzie śledzić dalsze losy
tego kopnceptu.
GM wcale nie jest pierwszy, inni juz od dawna pracują nad tego rodaju napędem.
O francuskich wysiłkach w tym kierunku wiele może powiedziec nasz kolega
Picard, który "macza w nich palce". Sukcesy europejskie powinny byc przykladem
dla GM i dodac animuszu pracom nad "Volt-em". No i miejmy nadzieję, że Ford
zacznie tez prace nad podobnym napedem (np. mógłby nazwac swój konkurencyjny
projekt "Amperem"). A to, co do tej pory zdziałano w USA na tym polu, mozna by
nazwac "Ohm". Bo to jednostka oporu, a do tej pory wszysto w USA szło bardzo
opornie w sprawie takich hybrydów.