Dodaj do ulubionych

Płaczę po znikającej kosodrzewinie

27.06.08, 09:47
A kto powiedział, że ten klimat, który mamy jest idealny i nie wolno
mu się zmieniać? W czasach Rzymian lodowce alpejskie były o wiele
mniejsze niż teraz, bo było cieplej i komu to przeszkadzało? A co
mieli powiedzieć nasi przodkowie w czasach zlodowacenia?
Najśmieśniejsze są jednostronne „badania” takich firm jak WWF –
niedawno opublikowali raport ilu ludzi więcej rocznie zginie z
powodu ocieplenia klimatu. Wyszło im 15 tysięcy. Nieważne jak to
liczyli. Ważne, że nie uwzględnili, prostej zależności: jeśli gdzieś
będzie za ciepło i ktoś dostanie zawału to gdzie indziej z kolei
ktoś nie zamarznie, bo się tam też temperatura podniesie a poza tym
ludzie będą migrować i zasiedlać tereny gdzie jest teraz zbyt zimno.
Nareszcie będzie ciepła woda w Bałtyku. Podbnie z gatunkami. Jeżeli
jest ocieplenie klimatu to jasne, że te zimnolubne będą wymierać ale
za to będą pojawiać się nowe, ciepłolubne, np. dinozaury. Tak było
już nieraz w historii Ziemii. Ciepły Bałtyk wyglądałby podobnie np.
jak inne ciepłe morza. W czym problem? Myślę, że Polska
skorzystałaby na tym turystycznie więc ocieplenie klimatu jest w
naszym interesie, także gospodarczym (mniejsze koszty ogrzewania,
utrzymanie dróg zimą).
Obserwuj wątek
    • awarut Re: Płaczę po znikającej kosodrzewinie 27.06.08, 10:24
      ...no szczególnie skorzystają górale, na bezśnieżnych zimach i zalesionych
      ("Zero" widoczków) górach. Rozumiem, że odbijemy sobie na turystyce konnej na
      stepach wielkopolskich, albo na bumie gospodarczym związanym z poszukiwaniami
      złóż wody i budową akweduktów...
      • toja3003 a po co góralom śnieżne zimy? Nawet 27.06.08, 13:18
        ze śniegiem nie są w stanie zbudować porządnych ośrodków
        narciarskich i wyciągów. Ile jest w Polsce kabin? Dwie? A jak już w
        takiej Szklarskiej są jedne jedyne krzesła to stoisz i stoisz żeby
        na nie wejść. Krzesła zresztą tylko podwójne a gdzie są w Polsce
        kszesła potrójne, poczwórne, poszóstne i nawet widziałem w Austrii,
        że mieli poósemne? A do tego ładne zamykane ochrony na śnieg i wiatr
        albo cieciu z miotłą śnieg wygarniał żeby ci pupcia nie zmarzła,
        zresztą każdy kto był za granicą na nartach wie jak jest a u nas to
        ci się baca rozkraczy i całą górę zablokuje i tyle jest ze śniegu to
        lepiej niech już będzie u nas Majorka.
        • rainzug hahaha 27.06.08, 21:17
          "lepiej niech już będzie u nas Majorka" twoje zrozumienie natury poraża niech
          cię k*** zjedzą dinozaury
          • toja3003 Jestem za tym żebyśmy mieli 30.06.08, 08:52
            Jestem za tym żebyśmy mieli czyste wody i powietrze a więc również
            za redukcją CO2 ale bez paniki klimatycznej, bo to mało wiarygodne a
            gdyby klimat się nam ocieplił to byłoby fajnie w Polsce i nie
            trzebaby latać samolotami do ciepłych krajów. Czyli: nie mieszajmy
            się do natury i uszanujmy to, że w naturze klimat ulega zmianom.
            • surminka Re: Jestem za tym żebyśmy mieli 01.07.08, 11:03
              Ktoś tu chyba nie umie czytać ze zrozumieniem, albo i pisać. Zmiany klimatyczne były, są i będą i nie ma co nad nimi płakać. W gruncie rzeczy mamy bardzo niewielki wpływ na utrzymanie obecnego klimatu. Oprócz głosów "panikarzy" warto również poczytać argumentów z drugiej strony o naturalnym ociepleniu.

              Ale kosodrzewiny faktycznie żal. Ciekawe czy i bieszczadzkie połoniny także zarosną drzewami? Wielka szkoda by była.
              • toja3003 słuszne uwagi surminka 01.07.08, 14:11
                • em_obywatel toja3003 - wypad na Marsa! 01.07.08, 19:51
                  toja3003 - wypad na Marsa! Albo nie. Wenus będzie zdecydowanie lepszym miejscem
                  dla ciebie. Ty lubisz mieć ciepło. Wenus ma też atmosferę złożoną głównie z CO2.
                  Ty przecież nie masz nic przeciwko CO2 więc powinienieś się czuć w Wenusjańskiej
                  atmosferze bardzo dobrze.

                  A co do CO2 i klimiatu - na Wenus średnia temperatura jest wyższa niż na
                  Merkurym, który jest bliżej Słońca i ma dużo więcej energii słonecznej na
                  jednostkę powierzni. Wenus jest tak gorąca właśnie za sprawą atmosfery z CO2.

                  Przy okazji udzieliłem ci odpowiedzi czemu trzeba rozwijać załogową eksplorację
                  kosmosu - trzeba znaleźć miejsce dla takich jak ty.
                  • toja3003 tak wiem, tacy jak ty 02.07.08, 09:58
                    chcieliby o innych decydować. Że też zawsze znajdą się jacyś
                    Afrykanie decydujący za Eskimosów jak zachować się podczas mrozu.
    • zwroc skad 0,3 stopnia?? 27.06.08, 14:34
      W szkole (polskiej podstawowej) oraz w encyklopediach, publikacjach itd. zawsze
      podawana jest wartość "przeciętnie 0,6st C" !
      Skąd więc autor wytrzasnął 0,3st.?? Jeśli posiada jakieś nowsze dane wynikające
      z nowych badań - może wypadałoby się na nie powołać?
      A może po prostu bezmyślnie przepisywał cudzy tekst?
      No i fajnie byłoby też dodać, że to jest taki prosty schemat, który w
      konkretnych przypadkach zupełnie nie przekłada się na rzeczywistość. Że
      występowanie pięter roślinnych na różnych wysokościach zależy od naprawdę wielu
      wielu innych czynników. Przykład: Góry Izerskie i Tatry. Kosówka w Tatrach
      występuje na wys. 1600-1800m n.p.m. a w G.Izerskich już na 850. Szerokość
      geograficzna bardzo zbliżona (różnica kilku stopni). Zatem widać jak mocno
      wpływa rzeźba terenu oraz położenie w makroregionie.
    • madcio Przy okazji 28.06.08, 22:17
      Tak a propo klimatu...
      www.realclimate.org/index.php/archives/2008/06/north-pole-notes/
      Ten artykulik jest komentarzem do doniesien prasowych na temat biegunu
      północnego. W skrócie: północny biegun niemal wolny od lodu w tym roku. Jeśli
      się to potwierdzi, będzie to wydarzenie dotąd nieznane w historii ludzkości.

      I przy okazji: nie ma znaczenia, czym jest spowodowane globalne ocieplenie,
      tylko czy ono jest, czy też nie ma. Jeśli jest, to trzeba coś z tym zrobić. A
      mam wrażenie, że dla niektórych, jeśli globalne ocieplenie NIE jest spowodowane
      przez ludzi, jest to doskonała wymówka, by nic z tym nie robić... co jest
      naprawdę kretynoidalne.
      • rikol Re: Przy okazji 01.07.08, 10:55
        Kiedys Le Monde (szanowany dziennik francuski) opublikowal zdjecia zmian w
        krajobrazie na przestrzeni ostatnich kilkudziesieciu lat. Otoz lodowiec w Alpach
        cofnal sie tak, ze odslonil cala doline, ktora pod nim byla. Narty to jest
        najmniejszy problem. Problemem jest brak wody pitnej, jesli lodowce sie stopia
        do konca - po prostu wyschnie zrodlo rzek. W tej chwili wiadomo, ze ludzie sa
        sprawcami obecnego ocieplenia (ci naukowcy, ktorzy glosza inaczej, sa po prostu
        oplaceni przez koncerny naftowe, ktorym zalezy na podtrzymaniu konsumpcji ropy).
        Od polowy XIX w. (czyli od momentu, kiedy powstal przemysl na prawdziwa skale)
        klimat sie ociepla. Wczesniej byla mala epoka lodowcowa, ale rozwoj przemyslu
        (plus wyrab lasow) doprowadzil do ocieplenia klimatu. W ciagu ostatnich 20
        ludzie zuzyli polowe tego, co w ogole kiedykolwiek zostalo wydobyte - zuzycie
        zasobow rosnie w zastraszajacym tempie. Ludzi jest juz prawie 7 miliardow i
        kazdy chce miec domek, samochod, tv i podrozowac na wakacje do cieplych krajow.
        Obliczono, ze kilka planet takich jak nasza byloby potrzebnych, zeby kazdy mogl
        tak zyc. Nie da sie w nieskonczonosc zwiekszac emisji zanieczyszczen. Ziemia juz
        tego nie wchlonie. Porownuje sie w tej chwili stan zarybienia oceanow ze stanem
        sprzed kilkudziesieciu lat i okazuje sie, ze populacja zmniejszyla sie o 90% lub
        wiecej (roznie to wyglada dla roznych gatunkow) - ludzie wszystko zjedli.
        Zreszta nie tylko ocieplenie jest problemem - w tej chwili kobietom w ciazy nie
        zaleca sie jedzenia ryb morskich, bo maja duze stezenie substancji toksycznych.
        Trucizny, ktore beztrosko emitujemy (i pozwalamy roznym galeziom przemyslu
        emitowac bez kontroli) wracaja do nas i powoli nas zabijaja. Na czystym
        powietrzu i wodzie nie skorzysta zaden przemysl - na zdrowych obywatelach nie
        mozna za duzo zarobic. Chorzy natomiast kazde pieniadze wydadza na lekarza i na
        wieloletnie leczenie - astma jest np. bardzo oplacalna dla firm
        farmaceutycznych, bo chorzy moga w miare normalnie funkcjonowac, ale regularnie
        musza brac leki. A astmy bedzie coraz wiecej, bo coraz wiecej jest samochodow -
        tak sie powoli gazujemy w imie nie wiadomo czego.
        • plxpl Ludzie nie mają jakiegokolwiek wpływu... 01.07.08, 12:47
          na ocieplenie klimatu. Całkowite CO2 produkowane przez człowieka to w
          przybliżeniu 0,00333% gazów w atmosferze. Czy zmienimy to o kilka promili - nic
          to nie da. A na pewno nie budując wiatraki - do których produkcji trzeba zużyć
          więcej energii (z paliw kopalnych), niż wiatrak wytworzy przez cały czas
          eksploatacji.
          Ciekawe czy szanowni "badacze" uwzględnili wycinkę drzew w ostatnim stuleciu.
          Np. na przełomie XIX/XX w Sudetach wycięto 90% drzew. Teraz nikt już tak nie
          niszczy gór więc przyroda się odradza. Myślę, że w Alpach także nikt nie chronił
          przyrody 100 lat temu.

          A wracając do wiatraków - biznes się zaczyna opłacać jak systemowo wyciągnie się
          kolejne pieniądze od podatników na dopłaty do tej "ekologicznej" energii.

          I Unia się kręci, co jakiś czas trzeba tylko dowartościować jakiegoś
          niedouczonego eko-oszołoma typu Al Gore.
          • madcio Re: Ludzie nie mają jakiegokolwiek wpływu... 01.07.08, 21:58
            >Całkowite CO2 produkowane przez człowieka to w
            > przybliżeniu 0,00333% gazów w atmosferze.

            Że się zainteresuję: źródło?
        • wojna71 Re: Przy okazji 01.07.08, 12:47
          Człowieku ty możesz to pisać wyjaśniać, ale takie niunie nie zrozumieją tego.
          Autorka pierwszego postu to najprawdopodbnie lala wzorująca się mediami i nie
          zrozumie artykułu.
    • em_obywatel toja3003, kilmatem przeciez rzadzi Bog 01.07.08, 13:01
      toja3003 klimatem przecierz rzadzi Bog, wiec jak mozna kwestionowac jego wole no
      nie?
      A teraz na powaznie, bez odwolywania sie do prawicowo-religijnych idiotyzmow.
      To nie jest tak, ze zmiany klimatyczne powoduje ze wszedzie jest cieplej
      rownomiernie. To ze srednia temperatura rosnie nie znaczy rosnie wszedzie tak
      samo. To tak samo jak ze srednimi zarobkami w Polsce - to ze srednio rosna nie
      znaczy ze wszystkim rosnie tak samo, albo ze niektorym nie spadaja zarobki.
      Zmiany klimatyczne powoduja wieksze wahania temperatur i bardziej gwaltowny
      klimat. W konsewkencji mamy wiecej kataklizmow typu powodzie i huragany. Nie
      wiem jak ty, ale ja nie lubie jak huragan mi niszczy dorobek calego zycia.
      Podsumowujac, moge wziasc na powaznie to co mowisz jak pokazesz mi dyplom z
      meteorologii geofizyki albo kilmatolgi. W innym przypadku zmuszony jestem uznac
      cie za kaznodzieje.
      • toja3003 skor poruszyłeś ten temat 01.07.08, 14:18
        to zacznijmy od Boga. Skąd się wziął Wszechświat? Ot tak sobie, sam
        z siebie, się sprężył i wziął?! Przecież z Nicości nie może nic
        więcej powstać i tego uczy cała Nauka, więc skąd?

        Otóż w nauce istnieją takie prawa jak zachowania masy czy energii i
        to mam na myśli, że taka materia jak naszego wszechświata nie mogła
        wedle tych praw powstać bez jej odpowiedniego ekwiwalentu. Jeśli są
        inne prawa czy modele, które tłumaczą, że taka materia mogła powstać
        inaczej to chętnie posłucham.

        Taka jest właśnie definicja materii i nie można jej zaprzeczać,
        twierdząc, że powstała z niczego, bez przyczyny. Oczywiście można
        przyjąć inną definicję materii i przypisać jej moc samostworzenia i
        dalej moc ewoluowania aż do fenomenu wszelkich form życia z
        samoświadomością włącznie a więc również i sferą duchową (uczuciową)
        ale wówczas możnaby w klasycznym wyznaniu wiary „Wierzę w Boga”
        zastąpić innym słowem Boga tzn. mówić „Wierzę w materię, przyczynę
        wszystkich rzeczy widzialnych i niewidzialnych, materia prawdziwa z
        materii prawdziwej, światłość fotonowa ze światłości fotonowej”
        itp.itd. Byłoby to podobne wyznanie wiary tylko w innym języku. I
        jeśli ktoś tak to rozumie to jego sprawa. Też jest dla mnie
        człowiekiem wierzącym, może nie zdając sobie z tego sprawy.

        Natomiast Bóg, z definicji, jest wszechmogący i nie ma tu
        sprzeczności w stwierdzeniu, że sam się stwarza, był jest i
        będzie.

        Powiadasz "mamy wiecej kataklizmow typu powodzie i huragany". O ile
        więcej i gdzie? Proszę o konkretne dane.

        Po pierwsze skąd wiadomo, że klimat
        się ociepla?

        Ano porównuje się pomiary temperatury
        na przestrzeni ostatniego stulecia.
        Pięknie. Tyle, że jeszcze niedawno
        automatyczne pomiary temperatury
        były rzadkością i ograniczały
        się do paru procent co bardziej
        cywilizowanych obszarów planety.

        Nie trzeba szukać w Afryce,
        wystarczy przyjrzeć jak mierzono
        w Polsce. A wyjrzał taki baca
        z wieczora ile jest stopni,
        zanotował i poszedł spać.
        Czy ktoś uwierzy, że dzielnie
        co 2 godziny wstawał aby sprawdzać
        jak się temperatura zmienia?
        Rano wyciągnał z grubsza średnią
        i wynik poszedł w świat.

        Od kiedy rejestruje się globalnie kataklizmy i stosuje się cyfrowe
        metody pomiarów? Również od niedawna. Więc porównanie
        ze starszymi, analogowymi i mniej dokładnymi danymi
        daje błąd pomiaru w skali
        porównywanej z opisywanymi
        zmianami tj. 1 - 2 stopnie.
        W tym kontekście twierdzenie, że
        „od 1906 roku klimat się ocieplił o 0,74 stopnia”
        urąga podstawowym zasadom metrologii
        (i meteorologii). Przykładowo:
        jeśli mam termometr mierzący
        temperaturę mojego ciała
        z dokładnością do jednego stopnia
        (w praktyce oczywiście są
        te urządzenia dokładniejsze)
        i pokazuje on 36,6 stopnia
        to jaka jest temperatura mojego ciała?
        Może 35,6 a więc jestem osłabiony
        a może 37,6 a więc mam już
        lekką gorączkę a może
        faktycznie mam 36,6. Nie ma
        szans żeby to stwierdzić.
        Nie można zatem wyrokować
        o zmianach klimatycznych
        w zakresie pozostającym
        w granicach błędu pomiarowego
        a to się właśnie robi.

        Jeszcze w końcu lat 70-tych
        nauka wieściła nadejście
        małego zlodowacenia z początkiem
        XXI wieku. Jak widać na załączonym
        obrazku nic takiego sie nie dzieje,
        a przecież opierano się wtedy na
        i d e n t y c z n y c h danych
        historycznych, bo te się już
        n i g d y nie zmienią! Skąd zatem
        tak przeciwstawne wnioski?

        Oczywiście jest też archeologia meteorologiczna (dendrochronologia),
        badanie grubości słojów drzew, proporcji
        składników lodowców w różnych epokach itp.
        Ale i te metody sa obarczone błędami
        pomiarowymi na poziomie 0,8 - 1,6 stopnia,
        więc i one nie mogą wyrokować o zmianach
        klimatu w tym zakresie.

        Pozostaje sceptykiem w tym względzie.
        Nie wiem czy klimat się zmienia i
        w jakim kierunku. Reszta to spekulacje.

        Z tymi dyplomami to nie żartuj, są opracowania
        naukowe i ja je cytuję, zacznij od
        Polityka, nr 15, 12.04.2008, Raport „Będzie zimniej”.

        Bliska mi jest przede wszystkim postawa naukowa tj. otwartości,
        ostrożnego wyrażania sądów, sceptycyzmu i ciągłego poszukiwania
        prawdy. Po prostu nie jestem pewien czy mamy do czynienia z
        ociepleniem klimatu a jeśli tak to z jakich przyczyn i o tym
        pisałem. Przykładowo: są dwaj laureaci Nobla w fizyce i jeden
        mówi „energetyka atomowa jest bezpieczna, budować elektrownie
        atomowe” a drugi mówi „energetyka atomowa jest niebezpieczna, nie
        budować”. Komu wierzyć? Podobnie jest w obszarze teorii
        klimatycznych. Są różne i sprzeczne w wielu miejscach. A ty coś o
        dyplomach.
        • pm7303 Bardzo Cie prosze! 01.07.08, 14:22
          Powypisuj sobie farmazony na temat idealnej (dla/wg. Ciebie) cieploty planety,
          czy nawet mitologii judeochrzescijanskiej.

          Ale naprawde zostaw fizyke w spokoju (w szczegolnosci problem wilekiego wybuchu
          i mechanike kwantowa), bo nic a nic z niej nie rozumiesz, czego Twoj tekst dowodzi.
          • em_obywatel toja3003 jest moherem! wyszlo szydlo z worka :) 01.07.08, 14:39
            toja3003 jest moherem! wyszlo szydlo z worka :) Pewnie jeszcze glosuje na PiS. W
            sumie, czemu sie dziwic, ze PiS w Polsce ma takie wysokie popracie. Tak naprawe,
            niestety wiekszosc ludzi w Polsce ma poglady PiSuarowe :(.
            • toja3003 ja stawiam pytanie: dlaczego istnieje cokolwiek 01.07.08, 15:04
              jedynie stawiam pytanie dlaczego istnieje cokolwiek. Udzieliłem
              odpowiedzi i pozostaję przy swoich poglądach. A ty coś o PISiakach i
              moherach.
              • em_obywatel O Wielkim Wybuchu i promieniowaniu tla slyszales? 01.07.08, 15:21
                O Wielkim Wybuchu i promieniowaniu tla slyszales? Wielki Wybuch byl faktem,
                swiadczy o nim promieniowanie tla i rozszerzanie sie Wszechswiata. To co bylo
                przed jest przedmiotem dociekiwan fizykow. Po to buduje sie wielkie akceleratory
                i zderza ze soba czastki aby czegos sie dowiedziec.
                • toja3003 ok, powiadasz Wielki Wybuch 01.07.08, 16:34
                  I dalej pytam: skąd wiął się ten Wybuch. Dlaczego akurat miał taką
                  właściwość? Gdzie eksperyment bezprzyczynowego kreowania czegoś z
                  niczego?
                  • em_obywatel To jest przediot badań współczensej kosmologii. 01.07.08, 19:45
                    To jest przediot badań współczensej kosmologii. Po to wysyłamy w kosmos sondy
                    które analizują każde pasmo spektrum radiowego żeby dowiedzieć się jak i czemu
                    powstał wszechświat. Po też zderza się cząstki w akceleratorach, żeby zobaczyć
                    co się dzieje kiedy gęstość materii jest bardzo wysoka, podobnie jak miało to
                    miejsce w czasie Wielkiego Wybuchu.
                    Tak naprawę jest to temat prac badawczych. Co więcej, mam nadzieję, że odkrycie
                    co było przed Wielkim Wybuchem postawi więcej pytań niż da odpowiedzi. W
                    momencie kiedy odpowiemy na wszystkie pytanie kończą się wyzwania. Kończy się
                    sens egzystencji.
                    • toja3003 to prawda, że to jest przedmiot tych badań 02.07.08, 10:00
                      Tyle tylko, że poza materią są w tym świecie zjawiska niematerialne.
                      Czy może uważasz, że „myśl to wydzielina z mózgu”. Co kosmologia ma
                      do powiedzenia na temat sfery uczuciowej człowieka? Nic. Co ma do
                      powiedzenia na temat sfery duchowej? Nic. A sfera ta jak najbardziej
                      w człowieku istnieje. Co kosmologia wie na temat miłości? Co wie na
                      temat strachu, wolnej woli, zajwisk psychologicznych, społecznych.
                      Kosmolog potrafi numerycznie opisać spektrum akustyczne V-tej
                      symfonii Beethovena ale czy w ten sposób pokazał całą prawdę o
                      muzyce? Wątpię. A jak kosmologia tłumaczy fakt, że poruszyłem moją
                      rękę. Powiedziałem sobie „ręka do góry” i proszę parę kilo mięśni i
                      kości się rusza a przecież moja myśl to nie masa czy energia więc
                      jak niematerialna myśl może poruszyć materialną rękę. Czy może myśl
                      to też tylko bio-chemo-elektromagnetyczno impulsy?
                      • petrucchio Re: to prawda, że to jest przedmiot tych badań 02.07.08, 10:38
                        toja3003 napisał:

                        > A jak kosmologia tłumaczy fakt, że poruszyłem moją
                        > rękę. Powiedziałem sobie „ręka do góry” i proszę parę kilo mięśni i
                        > kości się rusza a przecież moja myśl to nie masa czy energia więc
                        > jak niematerialna myśl może poruszyć materialną rękę. Czy może myśl
                        > to też tylko bio-chemo-elektromagnetyczno impulsy?

                        Nie. Dziwne ograniczenie wyobraźni niektórych osób nie pozwala im widzieć
                        autonomii zjawisk emergentnych, wskutek czego zdumiewają ich rzeczy dość
                        oczywiste. Fakt, że V symfonia Beethovena zbudowana jest z dźwięków, nie
                        oznacza, że jest redukowalna do dźwięków, ale nie oznacza także, że jej wartość
                        estetyczna pochodzi z innego świata. Wrażenie piękna jest skutkiem
                        skomplikowanej interakcji fizycznej struktury dźwiękowej z ludzkim narządem
                        słuchu i umysłem; nie jest funkcją samych nutek. Myśl to nie impulsy
                        elektrochemiczne, tak jak program komputerowy to nie nośnik, który go zawiera.
                        Ale myśl, tak jak program, nie może istnieć bez fizycznego nośnika. Jeśli
                        uważasz, że twoja myśl w jakiś sposób istnieje w oderwaniu od twojego ciała, to
                        porusz _moją_ ręką.
                        • toja3003 A owszem, zdumiewają mnie „rzeczy oczywiste”, nawe 02.07.08, 14:25
                          A owszem, zdumiewają mnie „rzeczy oczywiste”, nawet jeśli dla kogoś
                          są oczywistą oczywistością. Bo dla mnie wielu wypadkach nie są.
                          Dlatego nie zadowala mnie tłumaczenie „myśl, tak jak program, nie
                          może istnieć bez fizycznego nośnika.”. To akurat jest oczywista
                          oczywistość ale nadal nie odpowiada na pytanie o istotę świadomości
                          i samoświadomości. Estetyka muzyki „jest skutkiem
                          skomplikowanej interakcji fizycznej struktury dźwiękowej z ludzkim
                          narządem słuchu i umysłem; nie jest funkcją samych nutek.” i dlatego
                          sama fizyka czy kosmologia nie wystarczą aby odpowiedzieć na pytanie
                          dlaczego istnieje cokolwiek. A piszę o tym n-ty raz, bo m-ty raz
                          zadarzają się twierdzenia „na to pytanie fizycy szukają odpowiedzi i
                          jak znajdą to powiedzą”. Owszem, mogą znaleźć coś przyczynkowo ale
                          pełniejsza odpowiedź wymaga badań interdyscyplinarnych.
          • toja3003 pm7303, "argument" 01.07.08, 14:59
            typu "nic a nic z niej nie rozumiesz" mnie nie przekonuje. Krótko:
            skąd się wziął Wszechświat? Ot tak sobie, sam z siebie, się sprężył
            i wziął?! Przecież z Nicości nie może nic więcej powstać i tego
            uczy cała Nauka, więc skąd?
        • madcio Re: skor poruszyłeś ten temat 01.07.08, 22:10
          Och, znów ten copy&paste. Nuudyyy, ale wezmę tylko kilka najbardziej
          interesujących fragmentów.

          > Ano porównuje się pomiary temperatury
          > na przestrzeni ostatniego stulecia.
          Nie tylko, mój drogi. Mamy zabawy typu próbki rdzeniowe z lodów wiecznej
          zmarzliny, informującej o cyklach klimatycznych w przedziale setek tysiecy lat.
          Dowcip w tym, ze to, co teraz mamy, nijak nie pasuje do żadnego znanego cyklu.

          > a przecież opierano się wtedy na
          > i d e n t y c z n y c h danych
          > historycznych, bo te się już
          > n i g d y nie zmienią!
          Oczywiście, że moga się zmienić - np wskutek zrewidowanej kalibracji. Innymi
          słowy, nowo poznane fakty mogą spowodować inną intepretację tych samych wyników.

          > Jeszcze w końcu lat 70-tych
          > nauka wieściła nadejście
          > małego zlodowacenia
          Kilka sensacyjnych artykułów z ówczensych gazet to nie "nauka". Dziś, w
          przeciwieństwie do tamtego okresu, o globalnym ociepleniu mówi się bardzo dużo,
          łacznie z papierami i tekstami w poważanych publikacjach naukowych. Znajdź mi
          taką publikację na temat globalnego ochłodzenia.

          > Pozostaje sceptykiem w tym względzie.
          > Nie wiem czy klimat się zmienia i
          > w jakim kierunku.
          Co cię by przekonało do rzec zywistego istnienia zjawiska znanego pod nazwą
          globalnego ocieplenia? Całkowite regularne topienie się lodu biegunu północnego
          przez powiedzmy 5 lat pod rząd? Coś innego?

          > Z tymi dyplomami to nie żartuj, są opracowania
          > naukowe i ja je cytuję, zacznij od
          > Polityka, nr 15, 12.04.2008, Raport „Będzie zimniej”.
          Od kiedy artykuł w prasie popularnej to "opracowanie naukowe"? Dokładnie o tym
          przed chwilą mówiłem... :))

          A tak w ogóle, p co ja to piszę? Przecież modus operandi tego bota jest znany -
          za parę dni/tygodni znów wklei to samo, tak jakby nikt nie zgłosił zastrzeżeń,
          nie skomentował, niczego nie wykazał...
          • toja3003 wklej raz coś innego, 02.07.08, 10:03
            skoro piszesz, że "Mamy zabawy typu próbki rdzeniowe z lodów wiecznej
            zmarzliny, informującej o cyklach klimatycznych w przedziale setek
            tysiecy lat. Dowcip w tym, ze to, co teraz mamy, nijak nie pasuje do
            żadnego znanego cyklu." to jak możemy prognozować? Zgadza się, nie
            mamy modelu i nie ma wiarygodnych prognoz, ciągle o tym piszę i
            ciągle ktoś powtarza "a ja i tak wiem, że się ociepla".
            • madcio Re: wklej raz coś innego, 02.07.08, 19:26
              >>Dowcip w tym, ze to, co teraz mamy, nijak nie pasuje do
              >> żadnego znanego cyklu.
              > to jak możemy prognozować?
              Na podstawie tego, co mamy (ach, ten niesławny kijek hokejowy wraz z resztą
              barachła...). W każdym razie sam fakt zaistnienia czegoś nie pasującego do
              normalnych cykli świadczy o tym, że coś jest nie w porządku, prawda?

              > Zgadza się,
              Ja nic takiego nie mówiłem, panie wkładający w usta cudze słowa.

              > nie mamy modelu i nie ma wiarygodnych prognoz
              Mamy i to, i to. O zasadność tych modeli spieraja się dziś naukowcy. Lecz ci,
              którzy spierają sie nad samym faktem Globalnego Ocieplenia należą do bardzo
              nielicznych.

              Problem w tym, że wielu ludzi bardzo nie lubi posłańców (tu: nauka)
              przynoszących złe wieści (tu: GW), szczególnie jeśli z słów posłańca wynika
              wysokie prawdopodobieństwo, że adresaci wiadomości sami są winni tym złym
              wieściom (tu: AGW). Skutki, cóż, widać.
      • jankbh Re: toja3003, kilmatem przeciez rzadzi Bog 01.07.08, 16:49
        em_obywatel napisał:

        > Podsumowujac, moge wziasc na powaznie to co mowisz jak pokazesz mi
        dyplom z
        > meteorologii geofizyki albo kilmatolgi.

        Kiedys widzialem w telewizji wywiad z jakims facetem, na ekranie
        obok nazwiska napisali "filozof". To nie byl zaden filozof, on po
        prostu skonczyl studia filozoficzne i dostal papierek, ze jest
        dyplomowany, a bzdury gadal jak kazdy inny. Klimatolodzy nie
        przedstawiaja prawdy objawionej, informacje zdobywaja naciagajac do
        swoich teorii wyniki wyselekcjonowanych pomiarów i budujac modele,
        które pomijaja 99% czynników wplywajacych na klimat. Nie sa w stanie
        powiedziec jaka bedzie pogoda za tydzien, ale z wielkim przekonaniem
        glosza przepowiednie na nastepne stulecie.
        • toja3003 bardzo rozsądna wypowiedź jankbh 01.07.08, 16:57
        • charlie11 Re: toja3003, kilmatem przeciez rzadzi Bog 01.07.08, 20:01
          Bo nastepny tydzien mozna sprawdzic i powiedziec, ze koles nie ma
          pojecia o czym mowi. A za 100 lat nikt nie bedzie pamietal co jakis
          pseudonaukowiec wypocil za pieniadze z grantow od organizacji
          ekologicznej
          • toja3003 zgadza się charlie11, poruszyłeś z tymi grantami b 02.07.08, 10:05
            Poruszyłeś z tymi grantami bardzo istotny punkt. Daleki jestem od
            hołdowania spiskowym teoriom dziejów ale w nauce istnieją pewne
            regionalne mody czy szkoły i jest charakterystyczne, że w zależnożci
            od ośrodków i ich sponsorów czy nacisków politycznych istnieją różne
            interpretacje badawcze. Są np. nobliści, którzy udowadniają, że
            energetyka atomowa jest bezpieczna a inni nobliści udowadniają, że
            nie jest. Kto z nich ma rację? Podobnie jest z
            ociepleniem/oziębieniem klimatu. W Ameryce Płn. są grupy badawcze
            pokazujące oziębienie a w Europie (gdzie znaczniejsze są polityczne
            wpływy ekologów, np. w Austrii) ocieplenie. A wszyscy opierają sie
            przecież na tych samych danych ale inaczej je interpretują i innymi
            modelami przetwarzają. Miałem okazję wysłuchać podsumowania
            konferencji zorganizowanej przez banki krajów alpejskich (m.in.
            Szwajcaria, Austria), które zamówiły prognozę rozwoju sytuacji
            klimatycznej w tych rejonach w związku z kredytami udzielanymi pod
            budowę wyciągów narciarskich. Otóż wnioski były takie, że w Alpach
            będzie więcej śniegu a zatem można udzielać takich kredytów np. na
            20 lat. Z kolei niedawno, gdy szereg ministerstw w Niemczech było w
            rękach Zielonych tamtejsi naukowcy skłaniali się ku innym wnioskom.
            Przypadek?
    • agatazieba Re: Płaczę po znikającej kosodrzewinie 01.07.08, 15:44
      toja dokładnie to samo napisałaś przy znikających wyspach pacyficznych. nie
      możesz się wysilić i napisać nowego posta? wolisz uprawiać oszołomstwo? a
      normalni ludzie znów będą ci tłumaczyć czemu nie masz racji.
      • toja3003 ciągle eko-oszołomy wypisują to samo 01.07.08, 16:46
        więc muszę podobnie komentować, jak będą nowe teksty to będą nowe
        komentarze.
      • madcio Bot ;) 01.07.08, 22:15
        To pan copy&paste[1], w dodatku ignoruj@cy kontrargumenty - wklei i tak
        dokładnie to samo po kilku dniach/tygodniach. Czy dyskusja z takim botopodobnym
        osobnikiem na sens, tu musisz już ocenić sam. Ja sensu widzę coraz mniej.

        [1]Nawet leoś do pisania swoich kosmicznych rewelacji się wysila i pisze z łapy.
        • toja3003 nie wklejaj madcio tylko 02.07.08, 10:04
          napisz coś konkretnego.
    • charlie11 A w roku 2400 otworza tropikalne spa na Everescie 01.07.08, 20:04

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka