Dodaj do ulubionych

Prywatyzacja emerytur

27.01.09, 13:54
Aż do roku 1999 obowiązywał w Polsce repartycyjny (tj. oparty na
tzw. umowie międzypokoleniowej) system emerytalny, oparty na prostej
kalkulacji na podstawie wysokości wynagrodzenia i liczbie lat
płacenia składek, który to model nadal też przeważa w krajach wysoko
rozwiniętych. Emerytura obliczana na takiej podstawie oznacza
gwarancję dochodów przekraczających 60% otrzymywanego wynagrodzenia.
Jednakże zdaniem większości „ortodoksyjnych” ekspertów równowaga w
tym systemie jest możliwa tylko wtedy, gdy liczebność pokoleń jest w
miarę równa, a w przypadku demograficznego załamania równowaga
finansowa całego systemu staje niejako pod znakiem zapytania.
Jednakże całe to rozumowanie jest błędne, gdyż zakłada a priori
niezmienną wydajność pracy: gdy owa wydajność rośnie (co jest
niepodważalnym faktem), to większy dochód jest generowany przez
mniejszą ilość pracowników.
Zdaniem Manuela Riesco „manna w postaci narzuconych pracownikom
najemnym składek stanowi podstawową przyczynę głębokiego
zainteresowania grup finansowych z całego świata systemami
emerytalnymi, [gdyż] w tym punkcie właśnie znajduje się prawdziwy
róg obfitości” . A zdaniem Robina Blackburna „największą ambicją
kapitalizmu finansowego jest położenie ręki na masach światowych
pensji pracowniczych.” Blackburn analizuje w swym artykule rolę
odegraną przez Larry'ego Summersa, który, jako naczelny ekonomista
Banku Światowego, zamówił studium zalecające prywatyzację systemów
emerytalnych we wszystkich krajach rozwijających się . Choć studium
to było wyraźnie niekompletne oraz nie grzeszyło obiektywnością, to
jednak prywatyzację emerytur, opartą na tym pełnym błędów studium,
przeprowadzono w wielu krajach.
Jakie były tego przyczyny: Otóż zdaniem Blackburna raport Summersa
miał silne poparcie nie tylko w Banku Światowym, ale także w
Międzynarodowym Funduszu Walutowym (IMF) oraz w administracji
Clintona, gdzie Summers pełnił funkcję Sekretarza Skarbu w latach
1995-200. Tak więc rządy krajów gdzie, tak jak w Polsce, wprowadzono
tzw. szokową terapię (Blackburn cytuje tu jako przykłady także
Meksyk, Kazachstan i Nigerię) były silnie naciskane, aby
sprywatyzowały swe systemy emerytalne. Oczywiście, takowa
prywatyzacja emerytur oznacza także drastyczne cięcia w wysokości
emerytur wypłacanych przez państwo, przepływ podatków do prywatnych
instytucji finansowych oraz „pożarcie” rezerw finansowych przez
inflację, która w biedniejszych krajach często się przekształca w
hiperinflację (jak to obserwujemy obecnie (rok 2009) w Zimbabwe, a
niedawno temu obserwowaliśmy w Turcji i w Polsce, nie wspominając
już o Ameryce Łacińskiej). Pomimo tego Bank Światowy i MFW (IMF)
wyraźnie zachęca do prywatyzacji emerytur, obiecując lepsze pozycje
w rankingach zdolności kredytowej i tym samym łatwiejszy dostęp do
kredytów dla państw prywatyzujących swe systemy emerytalne.
Potężniejsze państwa, np. niektóre kraje europejskie czy Brazylia -
uniknęły tych przekształceń dzięki silnym oporom ze strony opinii
publicznej. Pomimo tego, rząd Buzka, opierając się na tych
pseudonaukowych teoryjkach zwolenników rezygnacji z systemu
repartycyjnego, I poddając się naciskom ze strony Banku Światowego,
MFW i USA, zdecydował się na prywatyzację emerytur w Polsce.
Obserwuj wątek
    • dr.niekoszerny Systemy emerytalne w Ameryce Łacińskiej 27.01.09, 14:44
      Manuel Riesco twierdzi w Lem Monde diplomatique (pol. ed. 12/2008)
      iż „kryzys systemu kapitałowego był do przewidzenia w chwili jego
      przyjęcia“, jako iż: Oparte na rynku akcyjnym fundusze emerytalne
      miały w zamiarze gwarantować godny dochód osobom w wieku
      pozaprodukcyjnym. Na pewno więcej niż tradycyjny system
      repartycyjny, stosowany w większości krajów „Starej Europy”.
      Rezultat? W Stanach Zjednoczonych, w Wielkiej Brytanii, w Chile, w
      Argentynie, a także w Polsce, fundusze te podzieliły los spadających
      kursów giełdowych .
      Najbardziej spektakularny jest przypadek Chile, jedynego na całym
      świecie kraju, który odważył się kompletnie sprywatyzować system
      emerytalny. Od roku 1981 praktycznie każdy pracujący Chilijczyk
      został zmuszony do wspomagania prywatnych funduszy emerytalnych
      (odpowiedników polskich OFE). Jednakże w roku 2008 chilijskie OFE
      utraciły 26.7% swej wartości, stąd Argentyna, chcąc uniknąć podobnej
      katastrofy, nacjonalizuje swoje fundusze emerytalne. I tak na
      początku listopada ubiegłego (2008) roku argentyński parlament
      olbrzymią większością głosów przyjął przygotowaną przez rząd
      Christiny Fernandez propozycję ustawy o nacjonalizacji systemu
      emerytalnego. Niektórzy finansiści mówią więc o „łupiestwie”
      prywatnego sektora finansowego przez państwo. Posunięcie to
      sprowokowało także odpływ kapitału i poważne spadki na giełdach w
      Buenos Aires oraz w Madrycie, gdzie echem odbiły się manewry
      hiszpańskich przedsiębiorstw zaangażowanych w prywatne fundusze
      zarządzające oszczędnościami przyszłych emerytów, czyli tzw. AFJP
      (Administradoras de Fondos de Jubilación y Pensiones) .
      Zaś w Argentynie przeciwnicy tejże ustawy oskarżają rząd wręcz o
      chęć zawłaszczenia ok. 28 miliardów dolarów, które do tej pory
      pozostawały w gestii owych AFJP. Zdaniem przeciwników
      renacjonalizacji systemu argentyńskich emerytur, miałyby zostać one
      wykorzystane na doraźne pokrycie bieżących poważnych problemów
      finansowych rządu, a w szczególności na spłaty krótkoterminowych
      zobowiązań z tytułu długu zagranicznego. Jednakże ustawa ta mówi
      jasno, iż pieniądze te mają posłużyć wyłącznie na wypłaty emerytur,
      a zarządzanie nimi ma nadzorować specjalna dwuizbowa komisja oraz
      rada składająca się z szefów przedsiębiorstw, pracowników, emerytów,
      urzędników, przedstawicieli banków oraz deputowanych .
      Reforma ta zamyka więc otwarty przed 14 latami rozdział prywatyzacji
      systemu emerytalnego w Argentynie oraz jednocześnie kończy
      epokę „glorii i chwały” AFJP. Panstwo argentyńskie chce znów
      realizować misję interesu publicznego, której nie potrafiły
      udźwignąć prywatne fundusze prywatne, i tym samym zagwarantować
      wszystkim Argentyńczykom przyzwoite emerytury. W ramach AFJP
      prywatne fundusze emerytalne proponowały bowiem dwie możliwości:
      · przekazanie pieniędzy towarzystwu ubezpieczeniowemu, które
      miało gwarantować dożywotnią rentę, bądź też
      · stopniowe wycofywanie zaoszczędzonych środków aż do ich
      wyczerpania.
      Oczywiście, lękając się dnia, kiedy okazałoby się, ze konto
      emerytalne jest puste, większość wybierała to pierwsze rozwiązanie.
      Tymczasem emerytury, których wysokość określało się wedle kryteriów
      przyjętych w momencie podpisywania pierwotnej umowy, były
      uzależnione od kilku zmiennych, takich jak np. wysokość wkładu i
      narastających odsetek czy też przewidywana długość życia. W chwili
      odchodzenia na emeryturę rzadko kiedy pokrywały się one z
      początkowymi przewidywaniami, a w większości przypadków okazywały
      się one niewystarczające, o ile nie zgoła nędzne.
      • marksistowski Kiedy emerytura ? Na swiety nigdy 27.01.09, 15:53
        Podniesienie wieku przechodzenia na emeryturę jest nieodwracalnym
        procesem. Dla dzisiejszych amerykanskich 50 latkow wiek emerytalny
        będzie 67 lat. A w niedalekiej przyszłosci 70 lat.
        Dla Europy ten proces bedzie jeszcze bardziej dramatyczny.
        • dr.niekoszerny Re: Kiedy emerytura ? Na swiety nigdy 27.01.09, 16:38
          A co do tego nie mam najmniejszych watpliwosci:
          marksistowski napisał: Podniesienie wieku przechodzenia na emeryturę
          jest nieodwracalnym procesem. Dla dzisiejszych amerykanskich 50
          latkow wiek emerytalny będzie 67 lat. A w niedalekiej przyszłosci
          70 lat.
      • dr.niekoszerny Re: Systemy emerytalne w Ameryce Łacińskiej 27.01.09, 16:35
        Chile, jako jedyny kraj na świecie, przeprowadziło eksperyment
        polegający na całkowitej prywatyzacji rent i emerytur, I z tego
        powodu pełni niejako funkcję światowego laboratorium. Reforma
        emerytalna została tamże narzucona odgórnie w 1980 r. przez skrajnie
        prawicowego dyktatora generała Augusta Pinocheta z inspiracji myślą
        Miltona Friedmana, bez jakichkolwiek konsultacji z parlamentem, nie
        mówiąc już o o opozycji. Postawy tego eksperymentu opracował
        neoliberalny ekonomista Jose Piñera, który w prywatyzacji upatrywał
        idealnego wręcz systemu. W systemie chilijskim każdy zatrudniony
        jest zmuszony, jak w Polsce, przystąpić do „dobrowolnie” wybranego
        prywatnego funduszu emerytalnego, któremu musi przekazywać minimum
        10% swych zarobków plus 2% prowizji za prowadzenie konta.

        W momencie prywatyzacji emerytur Chile podnosiło się z głębokiego
        kryzysu i przeżywało rodzaj ekonomicznego renesansu polegającego na
        szybkim wzroście gospodarczym, co spowodowało, iż pensje regularnie
        wzrastały, a to z kolei przekładało się na akumulację kapitałów w
        kasach opieki społecznej, a jednocześnie prowadzona prywatyzacja
        przedsiębiorstw oferowała niezwykle korzystne warunki inwestorom.

        Dopóki załamanie giełdowe nie podważyło zaufania do instrumentów
        finansowych, kończąc tym samym ową utopię kapitalizowanych odsetek,
        to giełdy i waluty krajów rozwijających się (a więc w tym i Chile)
        ciągnęły spore korzyści ze spekulacyjnej banki lat 1990-2000.
        Administracje chilijskich funduszy emerytalnych (AFP) mogły dzięki
        temu ogłosić spektakularne wyniki finansowe - po niecałych 25 latach
        osiągnęły one rentowność rzędu ok. 10%. W ten sposób w Chile
        zaistniały niejako optymalne warunki dla dowiedzenia wyższości
        strategii kapitałowo-prywatyzacyjnych. Jednakże Chilijczycy zdają
        sobie dziś doskonale sprawę, iż owe AFP nie będą po prostu w stanie
        dotrzymać złożonych obietnic, jako że miliony Chilijczyków w
        momencie przejścia na emeryturę otrzymają śmieszne kwoty - od 6 do 8
        euro miesięcznie, podczas gdy minimalna płaca wynosi obecnie w Chile
        135,000 pesos, czyli ok. 156 euro.

        Co w takim razie się stało, pyta się Riesco? Otóż od roku 1981
        praktycznie całość aktywnej zawodowo populacji Chile została
        odgórnie przypisana do sprywatyzowanego systemu kapitałowego. A
        tymczasem rynek pracy stawał się coraz trudniejszy, stąd jedynie 11%
        pracowników najemnych udawało się dokonywać wpłat regularnie, to
        jest co miesiąc. Statystyki przedstawiane przez same AFP wskazują,
        iż mniej więcej 2/3 ubezpieczonych wpłacało składki rzadziej niż raz
        na 2 miesiące, ½ raz na 3 miesiące; a 1/3 tylko raz na 5 miesięcy. W
        wielkich miastach krajów rozwijających się granica między formalnym
        a nieformalnym obszarem zatrudnienia jest bowiem coraz bardziej
        płynna. Miliony pracowników na przemian pracują na umowę czasową
        bądź też przeczekują długie okresy czasu bez pracy, lub też
        podejmują pracę „na czarno”, czyli bez żadnej formalnej umowy,
        czekając (często nadaremnie), aż im się trafi bardziej stabilne i
        bardziej legalne zatrudnienie. Problem ten jest jeszcze bardziej
        palący w przypadku kobiet, które nieustannie krążą pomiędzy pracę
        zarobkową a domem (rodziną, dziećmi). W takim kontekscie społeczno-
        gospodarczym, system oparty na (błędnej z zasady) hipotezie, iż po
        przejściu na emeryturę spłynie na emerytów owa obiecywana „manna” z
        owych kapitalizowanych odsetek od oszczędności pracowników
        najemnych, po prostu nie mógł się utrzymać w Chile, i podobnie też
        nie będzie się on mógł utrzymać w Polsce.

        Tak więc po wysłuchaniu krytyków i zebraniu różnych propozycji, w
        tym propozycji lewicy, prezydent Chile, pani Michelle Bachelet,
        zdecydowała na początku roku 2008 o wprowadzeniu gwarantowanej przez
        państwo tzw. „siatki bezpieczeństwa” polegającej na publicznej
        alokacji kwot rzędu 120 euro miesięcznie (jest to odpowiednik 60%
        najskromniejszego dochodu, czyli zapomogi przeznaczonej dla tych,
        których emerytura nie przekracza 315 euro). Przyjęcie takiego
        rozwiązania stanowi jednak jasny dowód, iż dotychczasowa polityka
        emerytalna Chile oparta na kapitalizacji, nie jest w stanie pokryć
        elementarnych potrzeb populacji,. nawet w najlepszych warunkach,
        albowiem w Chile system ten zostawia dwie trzecie emerytów
        praktycznie bez żadnych zagwarantowanych dochodów.

        Reforma przegłosowana w Argentynie objęła również zabezpieczenie
        prawa kobiet do wcześniejszej emerytury, a przede wszystkim do
        wyliczania należnych im kwot wedlug takiej samej tabeli, co w
        przypadku mężczyzn, albowiem ze względu na większą spodziewaną
        długość życia, 1/3 kobiet otrzymywała z AFJP (przy takim samym
        wkładzie) emeryturę o 1/3 niższą, niż mężczyźni będący dokładnie w
        takiej samej sytuacji.

        Chilijskie doświadczenie pokazuje więc, zdaniem Riesco , i to na
        konkretnych przykładach, co wynika z dyskryminacji kobiet przez
        prywatne fundusze emerytalne. I tak lekarka, która od roku 1981, bez
        żadnych przerw, wpłacała maksymalne składki na fundusz emerytalny,
        otrzyma w rezultacie emeryturę w wysokości poniżej 550 euro, zaś
        żonaty mężczyzna, płacąc dokładnie takie same składki, otrzyma aż
        945 euro. Gdyby zaś udało się jej zachować swą emeryturę w systemie
        repartycyjnym (co mogli zrobić niektórzy z jej kolegów), to
        otrzymywałaby ona aż 1100 euro .

        30 października ubiegłego (2008) roku Dyrekcja Emerytur w Chile
        podała do publicznej wiadomości straty poniesione przez fundusze
        emerytalne. I tak w ciągu niecałego roku wzrosły one do 19.8 mln
        euro (27.6% całości funduszy), przy czym fundusze wyższego ryzyka
        poniosły 35%-45% strat, co mocno odczula ponad polowa ich
        beneficjantów. Stąd też w obliczu kataklizmu setki tysięcy
        latynoamerykańskich płatników, którzy powierzyli tym prywatnym
        instytucjom swoje oszczędności, w nadziei na dożywotnia emeryturę,
        zaczęło obawiać się, co będzie z nimi jutro, gdyż „sukces”
        chilijskiego systemu pociągnął za sobą aż 7 naśladowców z samej
        Ameryki Łacińskiej .

        Co więcej, najbardziej obecne na argentyńskim i chilijskim rynku
        spółki ubezpieczeniowe to są te same, które w największym
        stopniu „ograbiły” oszczędzających. Przykładowo w ciągu roku ING
        zdążył stracić 68.75%, dopóki nie został częściowo znacjonalizowany
        przez rząd holenderski z zastrzykiem ponad 10 mld euro, które miały
        postawić to towarzystwo na nogi. Akcje Metlife (Metropolitan Life
        Insurance Company) spadły aż o 52,.%, a Principal stracił 63.1% - te
        trzy towarzystwa skupiają ponad 40% z ok. 280,000. emerytur,
        aktualnie wypłacanych z prywatnego systemu emerytalnego w Chile. Na
        szczęście państwo chilijskie wciąż wypłaca ok. 796,000. emerytur w
        ramach dawnego systemu repartycyjnego , a ok. 533,000 Chilijczyków
        otrzymuje państwową zapomogę emerytalną – w rezultacie ¾ dorosłych
        obywateli Chile otrzymuję pieniądze z budżetu publicznego, co też
        najprawdopodobniej spotka w niedalekiej przyszłości Polskę, w
        przypadku utrzymywania systemu OFE.

        Natomiast w Argentynie, opublikowanie astronomicznych kwot, jakie
        przyznawali sobie prezesi AFJP i spółki ubezpieczeniowe w okresie,
        kiedy przegrali już pieniądze ze składek w wielkim kasynie
        międzynarodowych finansów , wywołało olbrzymią falę oburzenia. Ponad
        1/3 z 12 mld dolarów (to jest ok. 9.5 mId euro) przeznaczonych
        na „utrzymanie świadczenia usług” wydano na wynagrodzenia dla kadry
        zarządzającej, a drugą z kolei pozycję w budżecie owych AFJP
        stanowią prowizje dla dyrektorów handlowych . W samym środku kryzysu
        w roku 2007, zaraz po utracie 27% oszczędności płatników, 150
        prezesów AFJP zainkasowało 200 milionów argentyńskich pesos (ok. 47
        milionów euro), czyli ekwiwalent 305,000 obiecanych emerytur.
        Najbardziej uderzająca okazała się jednak łączna roczna kwota
        przywłaszczona sobie ze składek przez AFJP:
        • dr.niekoszerny Re: Systemy emerytalne w Ameryce Łacińskiej 27.01.09, 16:37
          Natomiast w Argentynie, opublikowanie astronomicznych kwot, jakie
          przyznawali sobie prezesi AFJP i spółki ubezpieczeniowe w okresie,
          kiedy przegrali już pieniądze ze składek w wielkim kasynie
          międzynarodowych finansów , wywołało olbrzymią falę oburzenia. Ponad
          1/3 z 12 mld dolarów (to jest ok. 9.5 mId euro) przeznaczonych
          na „utrzymanie świadczenia usług” wydano na wynagrodzenia dla kadry
          zarządzającej, a drugą z kolei pozycję w budżecie owych AFJP
          stanowią prowizje dla dyrektorów handlowych . W samym środku kryzysu
          w roku 2007, zaraz po utracie 27% oszczędności płatników, 150
          prezesów AFJP zainkasowało 200 milionów argentyńskich pesos (ok. 47
          milionów euro), czyli ekwiwalent 305,000 obiecanych emerytur.
          Najbardziej uderzająca okazała się jednak łączna roczna kwota
          przywłaszczona sobie ze składek przez AFJP: 15 miliardów pesos za
          rok (to jest ok. 3.17 mld euro), nie licząc prowizji i premii
          wyznaczanych sobie przez towarzystwa ubezpieczeniowe .

          Proporcje okazały się podobne także i w Chile, gdzie 1/3 z 27.9 mld
          chilijskich pesos (ok. 40 mld euro), czyli suma indywidualnych
          oszczędności z lat 1981-2006, poszła na wynagrodzenia dla AFP i
          towarzystw ubezpieczeniowych, a pozostałe 2/3 zainwestowano w
          wielkich koncernach, w których wysokie stanowiska zajmowali
          dyrektorzy chilijskich AFP . [6]

          Cristina Elisabeth Fernández de Kirchner, prezydent Argentyny,
          określa więc prywatyzację emerytur mianem „grabieży”, stąd zamiarem
          jej rządu stało się ukrócenie tego chaosu i wprowadzenie porządku.
          Już teraz nacjonalizacja pozwoliła ocalić w Argentynie ok. 19 mld
          euro, co poruszyło nawet redaktorów chilijskiego dziennika El
          Mercurio (należy pamiętać, iż choć ta bardzo konserwatywna gazeta z
          Santiago de Chile nigdy nie wyrażała żadnych obaw w kwestii oddania
          władzy nad emeryturami w ręce garstki Otwartych Funduszy
          Emerytalnych, to tym razem jednak zabiła na alarm, ostrzegając
          opinię publiczną, iż istnieje ryzyko, ze dzięki tym kapitałom
          państwo argentyńskie zdecyduje się teraz mianować dyrektorów
          czterdziestu prywatnych przedsiębiorstw).

          • dr.niekoszerny Błędne założenia zwolenników prywatyzacji emerytur 27.01.09, 16:39
            Jak to już wspomniałem, zdaniem większości „ortodoksyjnych”
            ekspertów równowaga w systemie repartycyjnym jest możliwa tylko
            wtedy, gdy liczebność pokoleń jest w miarę równa, a w przypadku
            demograficznego załamania równowaga finansowa całego systemu staje
            niejako pod znakiem zapytania . Jednakże, jak to już wyjaśniałem,
            całe to rozumowanie jest błędne, gdyż zakłada a priori niezmienną
            wydajność pracy: gdy owa wydajność rośnie (co jest niepodważalnym
            faktem), to większy dochód jest generowany przez mniejszą ilość
            pracowników.

            Pomimo tych błędów rozumowania wśród zwolenników prywatyzacji
            emerytur, powrót prawicy do władzy we Francji w roku 1993 zbiegł się
            tam w czasie z drugą poważną ofensywą na rzecz owe prywatyzacji, i
            to bez żadnej konsultacji ze związkami zawodowymi. Okres
            odprowadzania składek dający uprawnienie do korzystania z pełnej
            emerytury został więc wydłużony o 30 miesięcy a zamiast 11
            najlepszych rocznych wynagrodzeń, wysokość emerytury kalkulowana
            miała być na podstawie aż 24 lat (ponadto owe wynagrodzenia nie
            miały być rewaloryzowane). W ten sposób zerwano we Francji
            międzypokoleniowy pakt gwarantowany od roku 1945 przez system
            repartycyjny i uruchomiono mechanizm poważnie zmniejszający
            emerytury.

            Zdaniem zwolenników prywatyzacji oszczędzanie na prywatnych
            funduszach rozwiązywało niejako jednocześnie dwa problemy:
            uśmierzało narastające niepokoje pracowników najemnych co do
            emerytur oraz mogło poszerzyć rynek papierów wartościowych, co
            jednak było wręcz niepoważne we Francji - kraju, w którym poziom
            oszczędności pozostaje najwyższy wśród wszystkich krajów OECD.
            Według Couvrata „chodziło – jak zwykle – o zastrzyki finansowe dla
            przedsiębiorstw przez kupowanie ze składek – akcji. Tak jakby
            pracownik wpłacający składki emerytalne zobowiązany był podejmować
            ryzyko, które, oszczędzając, chciałby zażegnać.”

            W roku 2003, według francuskiej Rady Kierowniczej ds. Emerytur,
            system repartycyjny gwarantował pracownikowi niższego szczebla
            emeryturę rzędu 83,6% jego ostatniego wynagrodzenia podstawowego, a
            pracownikowi wyższego szczebla odpowiednio 64,1%, zaś w roku 2020.
            stosunek ten nie będzie wynosić więcej, aniżeli 75,6% (odpowiednio
            55,5% dla pracowników wyższego szczebla). Tak więc zgodnie z opinią
            Francuskiego Towarzystwa Zarządu Finansowego (AFG), pracownik
            najemny, przechodzący na emeryturę w roku 2020 powinien oszczędzać
            co najmniej 10% jego miesięcznego wynagrodzenia w prywatnym funduszu
            emerytalnym, aby utrzymać przychody na dotychczasowym poziomie.

            Na reformie emerytalnej prawdziwy majątek zarobili więc tylko
            właściciele prywatnych funduszy emerytalnych. Przykładowo w Polsce
            Powszechne Towarzystwa Emerytalne pobrały od przyszłych emerytów, i
            to w pełnym majestacie prawa, już ponad 10 mld zł opłat, dając w
            zamian gorsze wyniki niż państwowy ZUS. Podnoszą się więc głosy, iż
            czas już zmienić zasady działania polskiego systemu emerytalnego.
            • dr.niekoszerny Rozwiazanie? 27.01.09, 16:48
              Moja propozycja to w wielkim skrocie likwidacja ZUSu oraz OFE oraz
              uzależnienie wysokości emerytur od aktualnych możliwości gospodarki,
              przy zapewnieniu emerytur na poziomie społecznie akceptowanego
              minimum (np. na poziomie minimalnej płacy) oraz finansowanie
              emerytur z budzetu, a wiec z podatkow, bez potrzeby utrzymywania
              zarowno ZUSu jak i prywatnych OFE. Oczywiscie, jelsi ktos chce
              oszczedzac na starosc, to czemu nie. Proponuje wiec panstwowy bank z
              kontami "emerytalnymi", ktore mialy by zagwaranratowane NOMINALNE
              odsetki w wysokoci inflacji (CPI) plus 1% (jeden punkt procentowy),
              a ktore nie bylyby opodatkowane, tyle, ze pieniadze mozna by z nich
              brac dopiero po osiagnieciu wieku emerytalnego.
            • kala.fior ...a we Francji 28.01.09, 17:16
              Sensacje z kraju żabojadów:

              >Jednakże, jak to już wyjaśniałem,
              >całe to rozumowanie jest błędne, gdyż zakłada a priori niezmienną
              >wydajność pracy:.....

              O, i jeszcze raz Forum Nauka zrywa klapki z oczu nieuków, Lesiu, powiedz jak ty
              to robisz? Skąd tyle talentu w jednej osobie?
              Naprawdę _nikt_ tej zmiany wydajności nie zobaczył, no kidding !

              >Pomimo tych błędów rozumowania wśród zwolenników prywatyzacji
              >emerytur, powrót prawicy do władzy we Francji w roku 1993 zbiegł się
              >tam w czasie z drugą poważną ofensywą na rzecz owe prywatyzacji, i
              >to bez żadnej konsultacji ze związkami zawodowymi.

              I to oni sami z sobą negocjowali i wyszły z tego nici?
              Francuski system emerytur obowiązkowych jest repartycyjny.

              >odprowadzania składek dający uprawnienie do korzystania z pełnej
              >emerytury został więc wydłużony o 30 miesięcy a zamiast 11
              >najlepszych rocznych wynagrodzeń, wysokość emerytury kalkulowana
              >miała być na podstawie aż 24 lat (ponadto owe wynagrodzenia nie
              >miały być rewaloryzowane).

              Wydłużono o 30 miesięcy, dodając po roku od 1993 do 2002, oczywiscie po
              negocjacjach ze związkami. Wynagrodzenia _są_ indeksowane na ceny.

              >W ten sposób zerwano we Francji
              >międzypokoleniowy pakt gwarantowany od roku 1945 przez system
              >repartycyjny i uruchomiono mechanizm poważnie zmniejszający
              >emerytury.

              Wow, że też zrobili nam to pod nosem i jakoś nikt tego nie zauważył, zaraz
              gdzieś coś zabarykaduje, popalę jakieś opony i samochody, poszturcham
              policjantów, fajnie będzie.
              • dr.niekoszerny Re: ...a we Francji 28.01.09, 21:23
                A wiec uwazasz, ze wydajnosc pracy pozostaje niezmienna?
                • kala.fior Re: ...a we Francji 28.01.09, 22:56
                  ..ależ nie, oczywiscie zmienia się, jest to trywialne spostrzeżenie, natomiast
                  nie jest pewne w jakim stopniu to zwiększenie jest odzwierciedlane w podwyżkach
                  płac i kontrybucjach emerytalnych.
                  We francuskim systemie kontrybucje są proporcjonalne do płac ale do pewnych
                  progów. Nie można wpłacać ile się chce do systemu obowiązkowego.
                  Od wielu lat mamy bezrobocie, stałe zwieszanie wydajności pracy (obecnie
                  najwyższa na świecie) i zysków przedsiębiorstw ale płace stoją praktycznie w
                  miejscu. jest to związane ze strategia związków, priorytetem jest zatrudnienie a
                  nie płace (co według mnie jest błędem).
                  Wiec równowaga system bardziej zależy od liczby aktywnych niż od poziomu płac.

                  natomiast państwu dopłaca do systemu emerytalnego, a cześć tych dopłat to
                  podatki od zysków przedsiębiorstw, wiece jakoś ta wydajnosc w końcu finansuje
                  emerytury.
                  • dr.niekoszerny Re: ...a we Francji 29.01.09, 12:38
                    1. Francja ma wysoka wydajnosc pracy na godzine pracy, ale juz nie
                    na pracownika.
                    2. W dluzsym okrsie czasu wydajnosc pracy rosnie, co jest jednym z
                    glownych zrodel berobocia (drugim jest sam system kapitalistyczny,
                    ktory w swym wolnorynkowym modelu wymaga istnienia rezerwowej armii
                    pracy, czyli inaczej bezrobotnych).
                    3. Zwiazki maja tu racje - wazniejsze jest minimalizowanie
                    bezrobocia niz masymalizacja plac. Idealem byly by tu wysokie place
                    przy niskim bezrobociu, ale to nie jest mozliwe w kapitalizmie
                    wolnorynkowym.
                    4. Kapitalizm z def. nie jest nigdy w rownowadze: albo sie zbyt
                    rozpedza i 'przegrzewa', albo tez zapada w recesje. Stad trzeba jak
                    najszybciej zmienic ten nieudany system na inny, w ktorym kapital
                    bylby uspoleczniony, a nie sprywatyzowany jak w kapitalzimie ani tez
                    upanstwowiony jak w tzw. 'realnym' socjalizmie znanym nam z PRLu czy
                    tez z ZSRR.
                    Pozdr. :)
    • madcio Re: Prywatyzacja emerytur 27.01.09, 23:19
      TL;DR

      Lubisz pisać teksty, których nikt nie czyta? :)
      • dr.niekoszerny Re: Prywatyzacja emerytur 28.01.09, 11:55
        1. Ty je czytasz, a to mi wystarczy. A na serio - masz licznik wejsc
        na te teksty? Jak go masz, to mi go pokaz...
        2. To jest tekst z zakresu ekonomii politycznej, a ekonomia
        polityczna jest nauka od czasow przynajmniej Adama Smitha i Davida
        Ricardo, a wiec o co ci chodzi? Nie podoba ci sie, ze przestrzegam
        przed upadkiem sprywatyzowanego systemu emrytur w Polsce?
        • madcio Re: Prywatyzacja emerytur 28.01.09, 20:45
          > wiec o co ci chodzi?
          O nic. Jakbyś nie zauważył, mam czarny nick. Po prostu się wyzłośliwiam,
          ponieważ smutna prawda jest taka, że im więcej się pisze, tym mniej ludzi
          przeczyta, co napisano. Szczególnie, gdy jest kilka postów jeden pod drugim, a
          wszystkie tego samego autora. Stąd niesławny skrót TL;DR (too long; didnt read).
          • dr.niekoszerny Re: Prywatyzacja emerytur 28.01.09, 21:25
            Jak na razie, to ten watek nie wyglada mi na martwy...
            Milego 'wyzłośliwinia'! ;)
            • llukiz Re: Prywatyzacja emerytur 02.02.09, 21:30
              Przeczytałem trochę, ale całości rzeczywiście mi się nie chciało. Sporo prawdy w
              tym jest i sporo głupoty również. Od siebie powiem tak. W prywatnych systemach
              emerytalnych nie ma nic złego, pod warunkiem że nie są obowiązkowe. W
              państwowych systemach emerytalnych jest samo zło, ponieważ oducza ludzi myślenia
              o przyszłości, zniechęca do zakładania rodziny i wymusza na przyszłych
              pokoleniach płacenie haraczu.
              • dr.niekoszerny Re: Prywatyzacja emerytur 02.02.09, 22:18
                OK. Ja nic nie mam przeciwko nieobowiazkowym prywatnym systemom
                emerytalnym, ale zmuszanie Polakow do oddawania pieniedzy tymze
                prywatnym systemom emerytalnym nie ma nic wspolnego z
                praworzadnoscia, i jest zwyklym przekretem, w ktorym sa zaangazowani
                przekupni politycy, np. taki Buzek, ktory dostal spora kase od
                sektora prywatnego za swe reformy emerytur...
                A ze kazdy jest potencjalnym emerytem, to powinien dzis lozyc na
                obecnych emerytow, aby w ramach solidarnosci miedzypokolenowej, na
                niego lozono w przyszlosci. Bowiem realna wartosc emerytur nie
                zalezy od tego, ile oszczedzamy gdy pracujemy, ale jaki jest stan
                gospodarki, gdy przechodzimy na emeryture. I zaden pseudonaukowy
                zargon zwolennikow prywatnych systemow emerytalnych tego nie
                zmieni...
                Pozdr.
                • llukiz zgoda 03.02.09, 22:43
                  bo prywatne są dobre o tyle o ile są nie obowiązkowe. bo tak to zwykle jest z
                  prywatnym że nikt nie zmusza... no chyba że polska i złodzieje politycy... a
                  państwowe są złe, bo tam zawsze zmuszają i człowiek nie ma wyboru
                  • dr.niekoszerny Re: zgoda 03.02.09, 22:57
                    1. Nikomu nie chce przeciez zabraniac oszczedzania na starosc.
                    Uwazam, ze takie oszczednosci nie powiny byc opodatkowane, ale
                    nalezy sobie zdawac w pelni sprawe, ze ich realna wartosc moze sie w
                    przyszlosci okazac znikoma a nawet zerowa (inflacja, wojny,
                    rewolucje, kleski zywiolowe na wielka skale itp.).
                    2. Panstwo musi zapewnic godne warunki zycia wzystkim swym
                    obywatelom. A moze to zrobic dla emerytow tylko finansujac emerytury
                    z BIEZACYCH dochodow, bowiem aktualnie wyplacane emerytury musza
                    miec na biezaco pokrycie w aktualnie produkowanych dobrach i
                    uslugach. Jak sobie np. wyobrazasz magazynowanie uslug medycznych
                    czy transportowych?
                    3. Skandalem jest natomiast zmuszanie przez panstwo do wplacania
                    pieniedzy na prywantne fundusze emerytalne. To jest prawdziwy
                    przekret stulecia...
                    Pozdr.
      • adept44_ltd Re: Prywatyzacja emerytur 28.01.09, 12:23
        Madcio, nie widzisz, że Lechu pracuje nad sobą! jeszcze tylko nabierze większej
        zwięzłości wypowiedzi i przestanie je powtarzać i będzie ok, więc proszę się nie
        czepiać!!!
        • dr.niekoszerny Re: Prywatyzacja emerytur 28.01.09, 13:06
          ;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka