Dodaj do ulubionych

Matematyka nie jest nauka

29.01.09, 18:50
Jeszcze raz powtarzam, ze matematyka (ta rzekoma "krolowa nauk") nie
jest nauka, a tylko (jednym z wielu mozliwych) systemem dedukcyjnym
opartym, jak w religii, na aksjomatach, ktore sa przyjmowane
arbitralnie i sa z definicji nieweryfikowalne empirycznie, czyli z
nauka maja tyle wspolnego co ma z nia religia.
Przeciez w rzeczywistosci fizycznej, czyli tej weryfikowalnej
empirycznie, nie mamy nawet liczb (w tym nawet tzw. liczb
rzeczywistych, ktore, jak kazda liczba, sa 100% abstrakcja), a co
dopiero mowic o takich tworach wymyslonych przez matematykow jak
liczby urojone i zespolone, wektory, macierze (i ich wyznaczniki),
tensory, calki czy tez inne rozniczki. W realnej rzeczywistosci
fizycznej nie ma takze czegos takiego jak np. bezwymiarowy punkt czy
tez linia nie majaca szerokosci a tylko dlugosc...
Obserwuj wątek
    • stefan4 odróżniaj matematykę od szkolnej matmy... 29.01.09, 20:02
      dr.niekoszerny:
      > matematyka [...] jest [...] (jednym z wielu mozliwych) systemem
      > dedukcyjnym opartym, jak w religii, na aksjomatach, ktore sa
      > przyjmowane arbitralnie

      Matematyka bada konsekwencje logiczne WIELU RÓŻNYCH systemów dedukcyjnych. To
      znaczy NIGDY I NIGDZIE (poza państwowym szkolnictwem) nie stwierdza, że coś jest
      jakieś, tylko zawsze, że coś jest jakieś w danym systemie, przy danych
      założeniach. Matematykom nie przeszkadza, że w różnych działach matematyki mogą
      mieć różne ,,prawdy''; albo nawet różne definicje pojęć.

      Mogę Ci na przykład podać 3 różne definicje wymiaru przestrzeni i przykłady
      pokazujące, że te definicje nie muszą się pokrywać. Czyniąc to, nie będę
      niczego obalał, pozostanę w samym centrum matematyki, dla której przestawianie
      się z jednego sposobu myślenia na inny jest chlebem powszednim.

      Czy znasz inną religię, która w tak elastyczny sposób podchodzi do swoich ,,prawd''?

      Poza tym matematyka nie tylko bada konsekwencje różncyh systemów
      aksjomatycznych, ale również moc takich systemów; np. zajmuje się rozdzieleniem
      tego, co w takim systemie da się wykazać od tego, co się nie da. Żeby to
      zrobić, trzeba wyjść poza sam system, t.zn. ze świata spełniającego aksjomaty, i
      spojrzeć na niego z zewnątrz.

      dr.niekoszerny:
      > i sa z definicji nieweryfikowalne empirycznie

      Z definicji czego? Aksjomatu? Weryfikacji? Empirii?

      To prawda, że twierdzenia matematyki nie są weryfikowalne empirycznie. Pewnego
      rodzaju pocieszeniem jest łatwo zauważalny fakt, że matematycy rzadko kłócą się
      o to, co jest prawdą (czyli wynika logicznie z założeń) a co nie jest. Takich
      przypadków, że uznano jakieś twierdzenie za prawdziwe a potem była wielka wsypa,
      znajdziesz w historii matematyki znacznie mniej niż w historii jakiejkolwiek
      innej nauki. Widać matematyce nie jest potrzebne podpieranie się empirią.

      - Stefan

      www.ipipan.gda.pl/~stefan/oswiadczenie_antylustracyjne.html
      • dr.niekoszerny Re: odróżniaj matematykę od szkolnej matmy... 29.01.09, 20:18
        1. Bronisz tego, czego obronic sie nie da. A szkolna matma to
        fragment calej matematyki... I ucza jej, jak by nie bylo,
        matematycy, na ogol absolwenci studiow matematycznych...
        2. I jesli w matematyce mamy kilka sprzecznych z soba definicji
        takich podstawowych terminow jak np. przetrzen, to znaczy, ze
        matematyka jest w jeszcze gorszym bagnie niz religia.
        3. Napisales tez: matematyce nie jest potrzebne podpieranie się
        empiria. Dodam, ze religii tez...
        Pozdr. :)
        • llukiz I co z tego? 02.02.09, 21:37
          Czy matematyka musi być nauka by być królową nauk?
          Przecież nie muszę być szczurem by być królem szczurów, ani benzyną by być
          baronem paliwowym.
          Matematyka ma wiele wspólnego z religią rzeczywiście. Tak jak religia jest
          bardzo przydatna wielu głupkom by łatwiej im się żyło, tak samo matematyka
          przydatna jest wielu mądrym ludziom by łatwiej im się pracowało, projektowało,
          opisywało rzeczywistości i przewidywało rezultaty określonych działań.
          • dr.niekoszerny Re: I co z tego? 03.02.09, 21:14
            Madrzy ludzie wyrosli dawno z matematyki.
      • winoman Re: odróżniaj matematykę od szkolnej matmy... 29.01.09, 20:48
        Nie karm trolla i spamera. Już to wiele razy przerabialiśmy na tym forum.

        Pozdrawiam!
        • stefan4 Przepraszam 29.01.09, 21:12
          winoman:
          > Nie karm trolla i spamera. Już to wiele razy przerabialiśmy na tym forum.

          Skoro tak, to przepraszam.

          - Stefan

          www.ipipan.gda.pl/~stefan/oswiadczenie_antylustracyjne.html
          • dr.niekoszerny Re: Przepraszam 30.01.09, 09:47
            Widze, ze matematycy, jako jedyny argument, maja chamski atak ad
            personam. I pomyslec, ze oni chca, aby ich przedmiot, majacy z nauka
            tyle wspolnego co religia, byl nie tylko obowiazkowo uczony w
            szkolach, ale byl tez obowiazkowy na maturze... :(
            • europitek Re: Przepraszam 31.01.09, 13:33
              Z tą religijnością i kompletną nieempirycznością matematyki to zdrowo przesadziłeś. Matematyka "urodziła się" z empirii i również w późniejszych tysiącleciach dodano do niej wiele elementów wynikających z tejże. Z religijnością też nie jest, jak piszesz, ponieważ ogólny "schemat logiczny" matematyki jest zdecydowanie inny niż w przypadku religii, a i przedmiot "badań" zupełnie inny.
              • adept44_ltd Re: Przepraszam 31.01.09, 16:05
                tak swoją drogą na nieco innym forum spór taki wiązano z polemiką Platona i
                Archity... dość dawno temu
                • europitek Re: Przepraszam 01.02.09, 06:28
                  Jeśli masz na myśli platoński "świat idei" (w różnych jego odmianach), to raczej nie warto o nim dyskutować inaczej, jak o zaszłości historycznej. A to, że spora (zdaje się) część matematyków ma takie platońskie ciągotki, to inna sprawa - niech się sami martwią, jak wyjść z tego nieszkodliwego dziwactwa.
                  • stefan4 Re: Przepraszam 01.02.09, 07:13
                    europitek:
                    > A to, że spora (zdaje się) część matematyków ma takie platońskie ciągotki

                    Bardzo spora. Trudno jest pracować bez takiego trochę platońskiego nastawienia.
                    Tak jak trudno zaangażować sie w grę komputerową bez udawania (choćby przez
                    chwilę), że się wierzy w realność baśni na ekranie.

                    europitek:
                    > - niech się sami martwią, jak wyjść z tego nieszkodliwego dziwactwa.

                    Ale po co z niego wychodzić, skoro jest płodne poznawczo?

                    - Stefan

                    www.ipipan.gda.pl/~stefan/oswiadczenie_antylustracyjne.html
                    • dr.niekoszerny Re: Przepraszam 01.02.09, 07:28
                      Matematyka nie jest plodna poznawczo, a wrecz przeciwnie, jest ona, jak wiara religijna czy gry komputerowe, forma ucieczki z rzeczywistosci...
                    • europitek Re: Przepraszam 03.02.09, 02:16
                      To "platoństwo" jest (dla mnie rzecz jasna) jedynie nakładką ideową na matematykę i samo z siebie nie generuje "płodów poznawczych". lecz jedynie pewien komfort psychiczny wyznawców. Równie dobrze można pójść z jego antytezę i grzebać w "materializmie matematycznym". Z dwojga tego już bardziej sensownie wygląda to drugie, bo pozwala widzieć związki z realem.

                      PS. Co do gier komputerowych, to mam trochę inny pogląd: nie uważam, że przyjmowanie ich realności jest konieczne.
                      • dr.niekoszerny Re: Przepraszam 03.02.09, 14:05
                        1. Platon byl niewtpliwie bardzo wybitnym filozofem (jesli nie
                        najwybitniejszym), ale filozofia to przeciez nie nauka, a wlasnie
                        FILOZOFIA...
                        2. Gry komputerowe to zas rodzaj ucieczki od rzeczywistosci, stad
                        tez one maja wiele wspolnego z matematyka...
                        Pozdr. :)
                        • grgkh Re: Przepraszam 03.02.09, 16:17
                          dr.niekoszerny napisała:

                          > filozofia to przeciez nie nauka, a wlasnie FILOZOFIA...

                          Filozofia przestaje być nauką tam, gdzie zaczyna mijać się z logiką.
                          A jednak część filozofii jest z logiką zgodna.

                          > 2. Gry komputerowe to zas rodzaj ucieczki od rzeczywistosci, stad
                          > tez one maja wiele wspolnego z matematyka...

                          Jeśli... to... ??? Czy na pewno o to chodzi? Czy istnieje taki,
                          ściśle określony związek przyczynowo-skutkowy?
                          • europitek Re: Przepraszam 03.02.09, 17:50
                            grgkh napisał:
                            > Filozofia przestaje być nauką tam, gdzie zaczyna mijać się z
                            > logiką.

                            Ja się z tym zgodzę, ale uogólniłbym to na ustalenia nauk szczegółowych (traktując logikę jako jedną z nich).
                          • dr.niekoszerny Re: Przepraszam 03.02.09, 20:50
                            1. Filozofia NIE jest nauka, a system systemow spekulacji, podobnym
                            nieco do religijnego - innymi slowy to taka "religia bez boga".
                            2. I jakiej logice mowisz? Zero, jedno, dwu czy tez
                            kilkuwartosciowej?
                            3. Mowa byla o analogii a nie o zwiazku przyczynowo-skutkowym.
                            Pozdr.
                            • grgkh Re: Przepraszam 03.02.09, 21:04
                              dr.niekoszerny napisała:

                              > 1. Filozofia NIE jest nauka, a system systemow spekulacji,
                              > podobnym nieco do religijnego - innymi slowy to taka
                              > "religia bez boga".

                              No wiesz, nie będę bronił filozofii, której kiedyś na tym forum
                              próbowałem przykopać. Ale opd tamtego czasu uzupełniłem pewne luki w
                              wiedzy ogólnej. ;) Niemniej o tym co powyżej napisałem jestem
                              przekonany. Jeśli i Ty jesteś tak samo przekonany o swojej racji, to
                              proszę o zawieszenie broni. Szkoda mi czasu na rozwijanie tego wątku.

                              > 2. I jakiej logice mowisz? Zero, jedno, dwu czy tez
                              > kilkuwartosciowej?

                              Czy wątpisz w to, że logika wielowartościowa mogłąby istnieć, gdyby
                              najpierw nie było definicji budujących logikę dwuwartościową? Czy
                              piąta woda po kisielu, po ISTNIEJĄCEJ logice dwuwartościowej,
                              anuluje ją w jakiś sposób, powoduje, że jest ona nieważna?

                              Nie wyciągaj oszołomskich argumentów.

                              Jeśli "unieważniasz" logikę dwuwartościową, to dokonujesz emigracji
                              do systemu, który jej NIE UZNAJE. Ale wtedy: :))) nie wolni Ci jej
                              stosować absolutnie i w najmniejszym stopniu w czymkolwiek, co
                              dotyczy reszty systemu opisywanego przez Twój system. Nie wolno Ci
                              nawet w tej logice... myśleć. Bo z niej zrezygnowałeś, rozumiesz? I
                              co zostaje?

                              To ślepa uliczka.

                              Sytemy opisujące świat MUSZĄ być spójne pod względem założeń.

                              > 3. Mowa byla o analogii a nie o zwiazku przyczynowo-skutkowym.
                              > Pozdr.

                              Aha, o analogii... :) Jak w filozofii? Na luziku? No, to OK. Ale
                              filozofia to podobno nie nauka...
                              • dr.niekoszerny Re: Przepraszam 03.02.09, 21:12
                                1. Nie chce sie klocic dla samego klocenia. Dla mnie matematyka jest
                                tak samo metna, arbitralna i oderwana od zycia jak filozofia, ale
                                nie musisz sie przeciez ze mna zgadzac.
                                2. Czlowiek nie mysli w kategoriach "czarno-bialych" a w
                                kategoriach "milionow kolorow", w tym w praktycznie nieskonczonej
                                ilosci odcieni szarosci...
                                3. Ja nie uniewazniam logiki binarnej, tylko twierdze, ze jest ona
                                zbyt prymitywna, aby miala jakakolwiek przyszlosc.
                                4. Pozdr.
                                • grgkh Re: Przepraszam 03.02.09, 21:52
                                  Ok, wycofałeś się z honorem. Nie będę się nad Tobą znęcał. ;)
                                  • dr.niekoszerny Re: Przepraszam 03.02.09, 22:00
                                    A niech tam bedzie na twoim...
              • dr.niekoszerny Re: Przepraszam 31.01.09, 20:53
                Religia tez sie "urodzila" z empirii, z obswerwacji zjawisk, o naturze ktorych czlowiek nie mial pojecia... Schemat logiczny i przedmiot badan ma matematyka podobne do religii: oparte sa obie na nieweryfikowalnych dogmatach i zajmuja sie nierealnymi swiatami...
                • europitek Re: Przepraszam 01.02.09, 05:46
                  To się nie zgadzamy w kwestiach podstawowych. Może spróbujesz wskazać z jakich "nieweryfikowalnych dogmatów" i "nierealnych światów" wziął się np. kartezjański układ współrzędnych czy rachunek prawdopodobieństwa? W stosunku do matematyki można mieć różne zarzuty (i "zarzuty"), ale obstawanie przy jej wydumaniu jest mało sensowne.
                  Jeśli zaś jesteś już taki czepliwy, to dlaczego ograniczasz się tylko do matematyki. Fizyce też pewnie można postawić podobne zarzuty odnośnie dogmatyczności i nieweryfikowalności części jej podstaw (i nie chodzi mi jakieś OTW i inne skomplikowane "fanaberie", lecz o rzeczy elementarnie proste).
                  • dr.niekoszerny Re: Przepraszam 01.02.09, 07:14
                    Kartezjański układ współrzędnych i rachunek prawdopodobieństwa wziely sie z obserwacji swiata, podobnie jak np. wiara w Jahwe. Ale ani jedno, ani drugie, tego swiata nie tlumaczy, a tylko przedstawia jego wypaczony obraz na podstawie arbitralnie przyjetych aksjomatow...
                    I co masz nieweryfikowalnego w fizyce? Zgoda, superstruny itp. hipotezy, ale to sa na razie tylko hipotezy, a ty np.swięcie wierzysz w realne istnienie kartezjańskiego układ współrzędnych...
                    • llukiz Re: Przepraszam 02.02.09, 21:43
                      > I co masz nieweryfikowalnego w fizyce? Zgoda, superstruny itp. hipotezy

                      superstruny właśnie z powodu bycia hipotezami nie należą akurat do fizyki. W
                      ogóle hipotezy tak mają że są hipotezam

                      > z obserwacji swiata, podobnie jak np. wiara w Jahwe

                      wiara w jahwe wzięła się z chęci panowanie cwaniaków nad motłochem, zresztą jak
                      wszystkie religie
                      • dr.niekoszerny Re: Przepraszam 02.02.09, 22:06
                        1. Hipoteza superstrun nalezy jak najbardziej do fizyki, podobnie
                        jak niedawno nalezala do fizyki hipoteza kwarkow, zanim stala sie
                        ona teroria...
                        2. Wiara w bogow wziela sie z nieznajomosci praw przyrody i
                        ekstrapolacji mozliwosci czlowieka... Jahwe czy Allach to bowiem nic
                        innego, jak supermeni...
                        Pozdr.
                    • europitek Re: Przepraszam 03.02.09, 03:22
                      dr.niekoszerny napisał:
                      > ani jedno, ani drugie, tego swiata nie tlumaczy, a tylko
                      > przedstawia jego wypaczony obraz na podstawie arbitralnie
                      > przyjetych aksjomatow...

                      Matematyka ma to do siebie, że raczej nie tłumaczy, lecz opisuje. Opisuje licznościowy aspekt struktury rzeczywistości. Tłumaczenia zależności świata realnego można otrzymć dopiero przez połączenie tego uniwersalnego opisu strukturalnego z cechami jakościowymi obiektów.
                      Kartezjański układ współrzędnych jest tylko sformalizowanym i uściślonym opisem układu orientacji przestrzennej, który ludzie noszą w głowach od tysiący lat. I nie ma tu mowy o żadnych "arbitralnych aksjomatach" - są tylko konsekwencje wymuszone przez cechy rzeczywistości oraz sposób ich postrzegania i "obrabiania" przez mózg.
                      Aksjomaty matematyki są arbitralne jedynie w jej ramach i przynajmniej spora część z nich jest rezultatem wnioskowań prowadzonych metodami pozamatematycznymi.
                      • dr.niekoszerny Re: Przepraszam 03.02.09, 14:10
                        1. OK. Religia tez opisuje, np. geneze naszej rzeczywistosci.
                        2. Pomijajac aspekt jakosciowy, matematyka przedstawia zalosnie
                        uproszczony model swiata realnego.
                        3. Kartezjański układ współrzędnych jest z gruntu rzeczy falszywy,
                        al bowiem nie uwzglednia on krzywizny czasoprzestrzeni.
                        4. Kazdy aksjomat jest z definicji nieudowadnialny, a wiec wybrany w
                        100% arbitralnie. Przeciez mozna stworzyc wewnetrznie spojny
                        system "matematyczny" oparty na dowolnym zalozeniu, np. ze
                        przestrzen ma zero wymiarow albo ze nie wolno mnozyc przez zero...
                        Pozdr. :)
                        • grgkh Re: Przepraszam 03.02.09, 16:02
                          dr.niekoszerny napisała:

                          > 1. OK. Religia tez opisuje, np. geneze naszej rzeczywistosci.

                          Religia wprowadza jako założenia niezdefiniowane obiekty (jak np.
                          bóg) oraz posługuje się dogmatami, których falsyfikowania zabrania.

                          Matematyka, a szerzej nauka, nigdy nie korzysta z ww elementów.

                          > 2. Pomijajac aspekt jakosciowy, matematyka przedstawia zalosnie
                          > uproszczony model swiata realnego.

                          Nie wiem, co dla Ciebie przestaje być żałosne, ale jeśli musisz
                          używac "takich" argumentów, to znaczy, że nie sam wierzysz w siłę
                          tego, co mówisz.

                          Świat na zewnątrz nas (naszej świadomości) ma aspekt ilościowo-
                          logiczny. Inny nie istnieje. Czy to zauważyłeś? Jeśli chcemy
                          stworzyć model naszego zewnętrza, jeśli z chaosu informacyjnego
                          chcemy wyłowić porządek, to możemy tego dokonać wyłącznie przy
                          pomocy matematyki i jej reguł.

                          Matematyka jest "tworzywem świata".

                          > 3. Kartezjański układ współrzędnych jest z gruntu rzeczy falszywy,
                          > albowiem nie uwzglednia on krzywizny czasoprzestrzeni.

                          Widocznie czasoprzestrzeń jest pochodna względem bardziej
                          pierwotnych reguł. A kartezjański model przestrzeni jest dobrym
                          przybliżeniem dla pewnej, dopuszczanej przez nas dokładności. Nie
                          jest więc fałszywy, ale obowiązuje z pewnymi ograniczeniami. Jest
                          modelem, którego dla określonych warunków (których jesteśmy
                          świadomi) możemy używać.

                          I tak samo jest z całym opisem świata, z wszystkimi jego elementami.

                          > 4. Kazdy aksjomat jest z definicji nieudowadnialny, a wiec
                          > wybrany w 100% arbitralnie. Przeciez mozna stworzyc wewnetrznie
                          > spojny system "matematyczny" oparty na dowolnym zalozeniu,
                          > np. ze przestrzen ma zero wymiarow albo ze nie wolno mnozyc
                          > przez zero...

                          Można stworzyć dowolny, niesprzeczny wewnętrznie system. Będzie to
                          system niezależny od innych systemów oraz niekoniecznie zgodny ze
                          światem rzeczywistym.

                          Ale co by z tego miało wynikać? Dla naszego opisu świata?

                          W świecie obserwujemy współzależności wszystkiego od wszystkiego
                          (bezpośrednio lub pośrednio). Ponieważ świat nie jest chaotyczny o
                          tyle, że dostrzegamy w nim pewne reguły działania, to dążymy do
                          tego, by odtworzyć model jego działania, który jest tylko JEDNYM
                          systemem typu matematycznego o jednym zestawie aksjomatów.

                          Jeśli go znajdziemy, to na pewno nie będzie to konglomerat systemów
                          matematycznych o sprzecznych założeniach.
                          • europitek Re: Przepraszam 03.02.09, 18:07
                            grgkh napisał:
                            > jeśli z chaosu informacyjnego chcemy wyłowić porządek, to możemy
                            > tego dokonać wyłącznie przy pomocy matematyki i jej reguł.

                            Co wynika z faktu wieloobiektowości naszej rzeczywistości, a więc posiadania przez nią struktury wyposażonej w cechę liczności, która jest przedmiotem badań matematyki. Matematyka tworzy model struktury rzeczywistości, co oczywiście oznacza istotne uproszczenie obrazu całości, ale do Kaganowo-Niekoszernej "żałosności" to jest jeszcze baaardzo dłuuuga droga.
                          • dr.niekoszerny Re: Przepraszam 03.02.09, 21:01
                            1. Religia bardzo dokladnie definiuje takie pojecia jak "Bog"
                            ("bog"), "cud", "swietosc" itd.
                            2. Matematyka tez zabrania falsyfikowania swych dogmatow.
                            3. Czlowiek nie mysli (przynajmniej na poziomie swiadomosci) cyfrowo
                            ("dyskretnie") a analogowo. Stad czlowiek mysli nie w kategoriach
                            liczb, a dosc plynnie pojmowanych rzedow wielkosci (duzo-malo, duzy-
                            maly, szybki-wolny itp.). Matematyka nam wiec tylko zaciemnia
                            prawdziwy obraz naszego swiata, stad tez normalny czlowiek ma
                            klopoty z matematyka, ktora jest po prostu obca naszemu rozumowi.
                            3a. A tworzywem swiata nie jest jakis tam sztucznie wydumany system
                            dedukcyjny zwany "matematyka", a energia, ktora jest rownowazna
                            materii, i ktora tworzy wokol siebie (i zakrzywia) czasoprzestrzen...
                            4. Model kartezjanski jest falszywy, wiec o czym tu mowic?
                            5. Natura swiata jest chaotyczna. Wystarczy spojrzec na niebo w
                            nocy - nie ma tam zadnego porzadku, a tylko chaos, podobnie zreszta
                            jak w skali mikro (ruchy Browna, zachowanie sie czastek gazu itp.
                            itd.).
                            6. Matematyka to wiec slepy zaulek - im wczesniej sie z niego
                            wycofamy, tym lepiej dla nas...
                            • winoman Re: Przepraszam 03.02.09, 21:04
                              dr.niekoszerny napisała:

                              > Stad czlowiek mysli nie w kategoriach
                              > liczb, a dosc plynnie pojmowanych rzedow wielkosci (duzo-malo, duzy-
                              > maly, szybki-wolny itp.).

                              Mów za siebie.
                              • dr.niekoszerny Re: Przepraszam 03.02.09, 21:13
                                Mowie za 99% ludzkosci... ;)
                            • grgkh Re: Przepraszam 03.02.09, 21:46
                              dr.niekoszerny napisała:

                              > 1. Religia bardzo dokladnie definiuje takie pojecia jak "Bog"
                              > ("bog"), "cud", "swietosc" itd.

                              Zdefiniowany bóg przestaje istnieć. Taki na przykład kreator. Nie
                              istnieje.

                              > 2. Matematyka tez zabrania falsyfikowania swych dogmatow.

                              Matematyka dobiera aksjomaty, które są ABSTRAKCYJNE, nie odnoszą się
                              do świata, w którym można by je zweryfikować i nie dają się rozbić
                              na mniejsze "atomy".

                              Dogmat to taka niby-prawda, której weryfikacji się ZABRANIA,
                              twierdząc, że jest ona na pewno prawdziwa.

                              Hipotezy i teorie nie sa dogmatami.

                              > 3. Czlowiek nie mysli (przynajmniej na poziomie swiadomosci)
                              > cyfrowo ("dyskretnie") a analogowo.

                              Ty może tak nie myślisz. Ja na poziomie świadomości myślę "cyfrowo",
                              konstruując zdania według zasad logiki. I czuję to. ;) Moje myśli
                              uprawdopodobniam, jeśli nie od razu. O, naprzykłąd teraz. Widzę, że
                              w naszym sporze mam rację - zerojedynkowo. :) Pociągniemy to dalej,
                              to się przekonasz. A wszystko dlatego, że także według zasad logiki
                              mam uporządkowane co jest prawdą, a co fałszem.

                              > Stad czlowiek mysli nie w kategoriach liczb, a dosc plynnie
                              > pojmowanych rzedow wielkosci (duzo-malo, duzy-maly,
                              > szybki-wolny itp.).

                              Wiem. Mam to. Skróty myślowe. Dzięki temu zapewniam sobie płynność
                              myślenia. Ale czasem mam także i to, że mam Ci odpowiedzieć, a od
                              razu, w jednym momencie, jedną myślą "czuję" całą treść dłuższego
                              wywodu.

                              > Matematyka nam wiec tylko zaciemnia prawdziwy obraz naszego
                              > swiata, stad tez normalny czlowiek ma klopoty z matematyka,
                              > ktora jest po prostu obca naszemu rozumowi.

                              Zaciemnia? To może tylko Tobie. Mnie rozjaśnia. Ale współczuję Ci,
                              bo to jednak ułomność.

                              Aha, jeśli wygłaszasz taką złotą myśl, słuszną tylko niekiedy i
                              gdzie niegdzie to jest to dogmat. Wiesz o tym?

                              > 3a. A tworzywem swiata nie jest jakis tam sztucznie wydumany
                              > system dedukcyjny zwany "matematyka", a energia, ktora jest
                              > rownowazna materii, i ktora tworzy wokol siebie (i zakrzywia)
                              > czasoprzestrzen...

                              A może ani energia, ani materia, ale np. struny lub jeszcze coś
                              innego? Matematyka jest jedynym prawdziwym tworzywem rzeczywistości,
                              jej reguł.

                              > 6. Matematyka to wiec slepy zaulek - im wczesniej sie z niego
                              > wycofamy, tym lepiej dla nas...

                              Rób co chcesz. Ja zostaję tam, gdzie jestem. ;)
                              • dr.niekoszerny Re: Przepraszam 03.02.09, 22:08
                                1. Istnieje tylko scisle zdefinowany Bog. Jak bowiem mozna wierzyc w
                                Boga, ktorego sie nie potrafi definiowac? Dla mnie np. Bog
                                to "istota niematerialna, wieczna, nieziszczalna, wszechmocna,
                                wszechobecna, wszechwiedzaca i poznawalna tylko przez sama siebie"...
                                2. Religia tez glosi "prawdy", których weryfikacji się ZABRANIA,
                                twierdząc, że są one na pewno prawdziwe.
                                3. Ja zas uwazam, ze i ja mam tu troche racji, i ty tez, a kto ma
                                jej wiecej jest dosc trudne do oceny i zmienia sie w czasie...
                                4. Dla mnie matematyka to taki Ockhamowski zbedny byt...
                                5. Superstruny to wibrujace, wielowymiarowe "pęczki" energii, nie
                                poddajce sie matematycznemu modelowaniu (przynajmniej uzywajac
                                obecnej, "ortodoksyjnej" matematyki)...
                                Pozdr.
                                • grgkh Re: Przepraszam 04.02.09, 11:32
                                  dr.niekoszerny napisała:

                                  > 1. Istnieje tylko scisle zdefinowany Bog.

                                  Każdy zdefiniowany bóg daje się zanegować.

                                  > Jak bowiem mozna wierzyc w Boga, ktorego sie
                                  > nie potrafi definiowac? Dla mnie np. Bog to "istota
                                  > niematerialna, wieczna, nieziszczalna, wszechmocna,
                                  > wszechobecna, wszechwiedzaca i poznawalna tylko przez
                                  > sama siebie"...

                                  Absurdalna i sprzeczna wewnętrznie definicja. Wypowiadając ją wyłączyłeś logikę myślenia. Każdą z tych właściwości potrafię obalić jako bezsensowną.

                                  > 2. Religia tez glosi "prawdy", których weryfikacji się ZABRANIA,
                                  > twierdząc, że są one na pewno prawdziwe.

                                  Te "prawdy" sa fałszami, gdyż są sprzeczne ze sobą i podczas weryfikacji ze śwoatem rzeczywistym.

                                  > 3. Ja zas uwazam, ze i ja mam tu troche racji, i ty tez, a kto ma
                                  > jej wiecej jest dosc trudne do oceny i zmienia sie w czasie...

                                  Rację mam tylko ja. :) Bo nie posługuję się dogmatami i nie wyłączam nigdy logiki.

                                  > 4. Dla mnie matematyka to taki Ockhamowski zbedny byt...

                                  Matematyka ludzka najpierw powstawała jako próba ilościowo-logicznej interpretacji świata. Badamy przeszłość, jej ślady, interpretujemy je, tworzymy reguły zmienności, a potem przewidujemy przyszłość. Byty, struktury, które modyfikują swoje zachowanie w zależności od przewidywań jej zmienności mają większe szanse przetrwania. Dlatego właśnie życie biologiczne i my wciąż istniejemy i doskonalimy się w tej sztuce. Świat rzeczywisty ma podstawy jednego z abstrakcyjnych systemów matematycznych, a im lepiej je rozpoznamy, tym większe szanse będziemy mieli na przetrwanie w przyszłości. W gruncie rzeczy chodzi o coś więcej - ten system działania świata pozwala na skonstruowanie wewnątrz siebie, sformułowanego przy pomocy pochodnego języka pojęciowego, swojego własnego opisu.

                                  > 5. Superstruny to wibrujace, wielowymiarowe "pęczki" energii, nie
                                  > poddajce sie matematycznemu modelowaniu (przynajmniej uzywajac
                                  > obecnej, "ortodoksyjnej" matematyki)...
                                  > Pozdr.

                                  No to co jest bardziej elementarne - energia, czy superstruny? Zresztą, w tej dyskusji to nie ma znaczenia. I tak na pewno istnieje jakaś jedna tylko definicja elementarna, reszta jest pochodna. Ta pierwsza definicja to aksjomat. Widziany od zewnątrz nie różni się od innych zestawów aksjomatów mogących być źródłem innych światów. My nasz świat widzimy od wnętrza, nie my go jednak zdefiniowaliśmy, a tylko powinniśmy odgadnąć, który to z możliwych systemów matematycznych - jeśli tego chcemy.
                                  • dr.niekoszerny Re: Przepraszam 04.02.09, 15:22
                                    1. Rownie bezsensowne jest definiowanie przez matematykow
                                    bezwymiarowych punktow czy tez roznych rodzajow nieskonczonosci...
                                    2. Prawdy gloszone przez matematyke tez nie wytrzymuja weryfikacji
                                    empirycznej.
                                    3. Nie masz absolutnie racji, poniewaz poslugujesz sie prymitywna
                                    binarna logika i opierasz sie na falszywych przeslankach.
                                    4. To filozofia, a nie matematyka powstala jako próba (m. in.)
                                    ilościowo-logicznej interpretacji świata.
                                    5. Energia istnieje jak najbardziej realnie.
                                    • grgkh Re: Przepraszam 04.02.09, 15:54
                                      dr.niekoszerny napisała:

                                      > 1. Rownie bezsensowne jest definiowanie przez matematykow
                                      > bezwymiarowych punktow czy tez roznych rodzajow nieskonczonosci...

                                      Tworzyć abstrakcyjne systemy możemy sobie ile dusza zapragnie.
                                      Nikomu to nie szkodzi. Dogmaty religijne szkodzą całej ludzkości. A
                                      dogmaty naukowe bywały także szkodliwe wtedy, gdy hamowały rozwój
                                      prawdziwej wiedzy o świecie rzeczywistym, gdy ją zakłamywały.

                                      > 2. Prawdy gloszone przez matematyke tez nie wytrzymuja weryfikacji
                                      > empirycznej.

                                      Matematyka to systemy abstrakcyjne NIE MAJĄCE OBOWIĄZKU ODNOSIĆ SIĘ
                                      bezpośrednio do świata realnego. Ale wśród tych propozycji mamy
                                      szansę kiedyś trafić na taką, która WYTRZYMA tę weryfikację.

                                      > 3. Nie masz absolutnie racji, poniewaz poslugujesz sie prymitywna
                                      > binarna logika i opierasz sie na falszywych przeslankach.

                                      Kolejny bezsens. Bez prymitywnych założeń logiki binarnej nie
                                      istniałaby logika rozmyta.

                                      Czy orientujesz się co nieco w teorii informatyki? Tam można
                                      zaprogramować dowolną sytuację logiki rozmytej korzystając z
                                      procesora pracujacego na bramkach logiki binarnej.

                                      > 4. To filozofia, a nie matematyka powstala jako próba (m. in.)
                                      > ilościowo-logicznej interpretacji świata.

                                      Matematyka (ilosciowy przekaz informacji i jej przetwarzanie według
                                      reguł arytmetyczno-logicznych) jest jedyną podstawą procesów
                                      myslowych w twojej głowie. I dopiero z tego wykluwa się filozofia.

                                      > 5. Energia istnieje jak najbardziej realnie.

                                      Realnie istnieje nie energia ale INFORMACJA o energii, informacja
                                      przez nasze myślenie interpretowana jako energia.
                                      • dr.niekoszerny Re: Przepraszam 05.02.09, 09:05
                                        1. Kazdy dogmat szkodzi, nie wazne czy gloszony na lekcji religii,
                                        czy matematyki.
                                        2. Matematycy, podobnie jak kaplani, nie widza potrzeby naukowej, to
                                        jest empirycznej, weryfikacji swych "prawd" i dogmatow.
                                        3. Binarna logika nie wytrzymuje konfrontacji ze zlozonoscia swiata
                                        realnego. I co innego model w komputerze, a co innego rzeczywistosc.
                                        4. Czlowiek mysli zupelnie inaczej niz komputer, szczegolnie
                                        komputer cyfrowy. Poodbnie jak komputery dzialaja najwyzej owady,
                                        bowiem nawet gady sa o wiele bardziej zlozone w swych procesach
                                        myslenia niz nawet najdoskonalsze komputery.
                                        5. Energia istnieje obiektywnie, niezaleznie od tego, czy odbieramy
                                        o niej informacje, czy tez nie...
        • dr.niekoszerny Re: odróżniaj matematykę od szkolnej matmy... 30.01.09, 09:45
          Jesli nie masz kontrargumentow ad rem, to nie uzywaj argumentow ad
          personam, bo sie po prostu kompromitujesz...
          • eire00 Re: odróżniaj matematykę od szkolnej matmy... 31.01.09, 19:21
            doktorze niekoszerny,

            oczywiście matematyka nie jest nauką przyrodniczą, doświadczalną -
            co nie znaczy, że nie jest nauką

            historia, socjologia, w znacznej części psychologia - one również
            nie są naukami doświadczalnymi - a mimo to są naukami: naukami
            społecznymi

            nauka, ogólnie, to taka systematyczna refleksja, gromadzenie wiedzy
            wedle danego paradygmatu

            nauka ma swój przedmiot i metodologię
            każda - inne

            przedmiotem nauk przyrodnicych jest szeroko rozumiany świat
            materialny, a ich metodą jest doświadzczenie (choć również i
            spekulacja!)

            przedmiotem matematyki jest świat abstrakcyjny, świat liczb, którego
            niebardzo da się badać doświadczeniem - sam przyznasz, dlatego
            metodą jest racjonalna spekulacja (nie wiem w sumie czy to dobre
            słowo) - ale nie spekulacja dowolna, a podlegająca regułom sztuki
            matematycznej

            nie wiem, jaką dziedziną się zajmujesz doktorze, ale ja jako
            przyrodnik mogę powiedzieć Ci jedynie, że matematyka jest
            przedmiotem mojego wielkiego zachwytu

            bo z tych abstrakcyjnych reguł wyprowadza się doskonałe narzędzia
            pracy przyrodniczej
            ba! wiele działów matematyki powstało jako taka "sztuka dla sztuki"
            jedynie przez rozwijanie i pogłębianie tych abstrakcyjnych reguł , a
            po iluśtam latach okazało się, że świetnie można opisywać nimi
            rzeczywistość...

            Pozdrawiam dr.niekoszernego
            i wszystkich matematyków!
            • dr.niekoszerny Re: odróżniaj matematykę od szkolnej matmy... 31.01.09, 21:00
              Obserwacja to tez rodzaj doswiadczenia, a wiec historia, socjologia, w znacznej części psychologia - one również są naukami doświadczalnymi...
              I systematyczne gromadzenie wiedzy to szeroko pojete bibliotekarstwo, a nie nauka...
              Nauka nie zajmuje sie bytami istniejacymi tylko jako produkty ludzkiej fantazji. Nauka nie zajmuje sie wiec ani bogami, ani krasnoludkami, ani tez liczbami 'jako takimi', bo to nie sa byty istniejace relanie i obiektywnie, czyli niezaleznie od ludziej fanatazji - nauka zajmuje sie najwyzej wynikami wierzen ludzi w bogow, krasnoludki czy liczby...
              • europitek Re: odróżniaj matematykę od szkolnej matmy... 01.02.09, 06:02
                "Liczby jako takie" są tylko skrótem myślowym na oznaczenie miar liczności realnych obiektów i ich cech. Stąd też bierze się to (o czym wspomniano wyżej), że czasami pozornie "wariackie" zabawy z liczbami kończą się znalezieniem odpowiadającego im fragmentu rzeczywistości.
                Liczność jest jedną z najważniejszych strukturalnych cech rzeczywistości składającej się z powtarzalnych elementów i to jest przyczyną, że większość dziedzin wiedzy "bez niej ani rusz".
                • dr.niekoszerny Re: odróżniaj matematykę od szkolnej matmy... 01.02.09, 07:26
                  "Bóg jako taki" jest tylko skrótem myślowym na oznaczenie pewnych cech realnych obiektów i ich cech. Stąd też bierze się to (o czym wspomniano wyżej), że te "wariackie" zabawy z wiarą w duchy (w tym swięte) kończą się inkwizycja i plonacymi stosami.
                  Wiara religijna jest bowiem jedną z najważniejszych strukturalnych cech rzeczywistości składającej się z powtarzalnych elementów (np. ludzi) i to jest przyczyną, że większość ludzi uwaza, "bez niej (wiary) to ani rusz"...
                  • europitek Re: odróżniaj matematykę od szkolnej matmy... 03.02.09, 03:25
                    Pudło za pudłem i pudłem pogania.
                    • dr.niekoszerny Re: odróżniaj matematykę od szkolnej matmy... 03.02.09, 14:10
                      ???
                      • europitek Re: odróżniaj matematykę od szkolnej matmy... 03.02.09, 18:10
                        No, to masz zagadkę do rozwiązania.
                        • dr.niekoszerny Re: odróżniaj matematykę od szkolnej matmy... 11.02.09, 23:31
                          ;)
    • metapoziom matematyka jest sztuką 02.02.09, 16:15
      myślałem kiedyś o tym długo i tak to mi wyszło
      ale teraz nie chce mi się długo gadać
      sami sobie odkrywajcie
      • dr.niekoszerny Re: matematyka jest sztuką 02.02.09, 18:00
        Oczywiscie. I stad powinna byc nauczana na uniwersyteckich
        wydzialach sztuki (Faculties of Arts). Nie przecze, ze matematyczna
        teoria moze byc piekna, ale piekno nie jest przeciez kategoria
        obiektywna (beauty is in the eye of beholder)...
        pl.wiktionary.org/wiki/beauty_is_in_the_eye_of_the_beholder
        • grgkh Re: matematyka jest sztuką 03.02.09, 16:25
          dr.niekoszerny napisała:

          > piekno nie jest przeciez kategoria obiektywna
          > (beauty is in the eye of beholder)...

          Piękno jest kategorią obiektywną.

          Dlaczego? Ponieważ jest wyborem spośród różnych możliwości.

          A jakimi kryteriami się posługuje? Odnajdowaniem (stosunkowo)
          prostych związków, które jako kryteria wyboru wcześniej przyswoiły
          sobie nasze umysły.

          Pięko rozpoznajemy często podświadomie, co nie znaczy, że na tej
          płaszczyźnie nie ma to nic wspólnego z matematyką.
          • dr.niekoszerny Re: matematyka jest sztuką 03.02.09, 21:03
            To co jest dla jednego piekne, jest paskudne dla innego. Na wyspach
            Pacyfiku im kobieta grubsza, tym unawana za ladniejsza, a na Wyspach
            Brytyjskich wrecz odwrotnie (Twiggy)...
            Piekna nie da sie zdefinowac ani zmierzyc, bo to jest kategoria w
            100% subiektywna...
            • grgkh Re: matematyka jest sztuką 04.02.09, 11:07
              I grube i chude jest cechą elementarną. Obiektywnie oba warianty mogą być uznane za piękno. O ostatecznym efekcie decyduje przypadek, kontekst kulturowy, ale zasada główna jest taka, jak ja mówiłem.
    • grgkh Matematyka jest nauką 02.02.09, 20:22
      Nauka zajmuje się wnioskowaniem na podstawie reguł logiki.
      Przedmiotem jej zainteresowania mogą być dwa rodzaje systemów:
      1) opierany na wybranych założeniach - tak jest w matematyce i
      2) otwarty, w którym nie poznamy nigdy założeń (nikt nam nie powie,
      że to właśnie o te chodzi), a dotyczy to opisywania naszej
      rzeczywistości.

      Ten drugi system jest zbiorem reguł, których prawdziwość musimy
      (!!!) weryfikować doświadczalnie, jeśli chcemy, by powstały na ich
      bazie model opisywał działanie świata. I co ważne, może się kiedyś
      okazać, że wszystkie dotąd uważane za prawdziwe twierdzenia o
      świecie są fałszywe. Dlatego wszystkie twierdzenia opisujące świat
      są hipotezami.

      Natomiast prawdidłowo, bezbłędnie udowodnione (jeden raz)
      twierdzenia w obrębie pierwszego systemu możemy uważać za prawdziwe
      zawsze.

      Religia musiałaby dotyczyć systemu drugiego rodzaju, a więc
      musiałaby być poddawana weryfikacji doświadczalnej. I to ją uśmierca.
      • dr.niekoszerny Matematyka NIE jest nauką 02.02.09, 22:12
        Nauka NIE zajmuje się wnioskowaniem na podstawie reguł logiki, a
        eksperymentami i obserwacjami majacymi na celu empiryczna
        weryfikacje hipotez opartych na obserwacji zjawisk dostepnych naszym
        zmyslom i przyrzadom.
        Jesli opieramy cokolwiek na arbitralnie przyjetych zalozeniach, to
        otrzymamy nie nauke, a religie lub filozofie, czy tez system
        religiopodobny badz filozofiopodobny, czyli np. matematyke...
        A matematyka, jak religia, NIE jest poddawalna weryfikacji
        doświadczalnej. I to ją uśmierca.
        • grgkh Matematyka jest nauką 03.02.09, 15:26
          Wpisywanie przez Ciebie "NIE" nie zmienia faktu, że matematyka jest
          tym, czym jest, a co Ci napisałem poprzednio. I właśnie bezwzględnym
          stosowaniam się do logiki różni się od innych, "śmiesznych" :),
          alogicznych systemów typu np. religijnego.

          Aksjomaty dotyczą WYŁĄCZNIE systemów całkowicie abstrakcyjnych.

          Dogmaty, mylone przez Ciebie z aksjomatami (czy to jest takie trudne
          do pojęcia?), dotyczą opisu świata rzeczywistego, którego założeń
          (aksjomatów) nigdy nie będziemy mogli być pewni. Ponadto dogmaty
          mają jeszcze jedną cechę - szerzący je dość często powtarzają, że są
          one NA PEWNO prawdziwe poniewż NA PEWNO nie uda się przeprowadzić
          żadnego dowodu na ich prawdziwość lub ich sfalsyfikować. A skąd oni
          niby to wiedzą? I to jest ten brak elementarnej logiki, który tkwi w
          nie-nauce.
          • dr.niekoszerny Re: Matematyka NIE jest nauką 03.02.09, 21:07
            1. Dla mnie matematyka jest tak samo smieszna jak religia, i tak
            samo alogiczna, niezgodna z obiektywna rzeczywistoscia.
            2. W religii takze aksjomaty dotyczą WYŁĄCZNIE systemów całkowicie
            abstrakcyjnych (np. Boga w Troycy Sw. Jedynego).
            3. Aksjomat to dokladnie to samo co dogmat: jest przyjmowany
            arbitralnie i jest z definicji nieweryfikowalny i niepodwazalny -
            inaczej nie bylby ani dogmatem ani aksjomatem.
            • grgkh Re: Matematyka NIE jest nauką 04.02.09, 11:05
              dr.niekoszerny napisała:

              > 1. Dla mnie matematyka jest tak samo smieszna jak religia, i tak
              > samo alogiczna, niezgodna z obiektywna rzeczywistoscia.

              Matematyka z założenia jest abstrakcyjna, a systemy w jej obrębie formułowane nie muszą się odnosić do świata rzeczywistego, chociaż świat rzeczywisty funkcjonuje według jakiegoś systemu matematycznego, ale o nieznanych nam aksjomatach.

              Formułowanie takich systemów pomaga nam w odgadywaniu jakimi prawami matematycznymi rządzi się rzeczywistość. Na drodze do właściwego i pełnego opisu działania świata odrzucamy te systemy matematyczne, które są wewnętrznie zgodne, ale zewnętrznie nie odpowiadają weryfikacji doświadczalnej.

              Religia, uważając się za element opisu świata, dogmatycznie odmawia nam prawa do koniecznej weryfikacji doświadczalnej, a dla jej krytycznych obserwatorów jest sprzeczna wewnętrznie (ma fałszywe aksjomaty-dogmaty).

              > 2. W religii takze aksjomaty dotyczą WYŁĄCZNIE systemów całkowicie
              > abstrakcyjnych (np. Boga w Troycy Sw. Jedynego).

              Opis tej cechy boga jest przykładem sprzeczności i zbędności.

              > 3. Aksjomat to dokladnie to samo co dogmat: jest przyjmowany
              > arbitralnie i jest z definicji nieweryfikowalny i niepodwazalny -
              > inaczej nie bylby ani dogmatem ani aksjomatem.

              Aksjomat systemu, o którym przyjmujemy tymczasowo, że opisuje świat nie może być sprzeczny z żadnym innym elementem opisującym ten świat. Dogmaty religijne dotyczące świata są z nim sprzeczne. A gdyby nie miały dotyczyć świata, to nie mogłyby się nigdzie do niego odnosić.

              W przypadku obu systemów nie wolno nam, NIE ZNAJĄC ZAŁOŻEŃ RZECZYWYSTYCH ŚWIATA!!! - przyjmować założeń NADMIAROWYCH (brzytwa Ockhama). I dlatego ani religia, ani religijne dogmaty nie mogą być opisem świata.
              • dr.niekoszerny Re: Matematyka NIE jest nauką 04.02.09, 15:36
                1. Religia i matematyka, uważając się za element opisu świata,
                dogmatycznie odmawiają nam prawa do koniecznej weryfikacji
                doświadczalnej swych twierdzeń.
                2. W religii i w matematyce aksjomaty dotyczą na ogół systemów
                całkowicie abstrakcyjnych i nielogicznych (np. Boga w Troycy Sw.
                Jedynego czy tez welu rodzajow nieskonczonosci).
                3. Ani matematyka, ani religia, ani religijne czy tez matematczne
                dogmaty nie mogą być opisem świata.
                • grgkh Matematyka jest nauką, religia nie jest 04.02.09, 16:58
                  dr.niekoszerny napisała:

                  > 1. Religia i matematyka, uważając się za element opisu świata,
                  > dogmatycznie odmawiają nam prawa do koniecznej weryfikacji
                  > doświadczalnej swych twierdzeń.

                  Religia nie jest opisem świata, bo jest z nim sprzeczna. A reguły
                  działania świata są wyłącznie matematyczne (ilościowo-logiczne), a
                  więc szukanie matematycznej interpretacji tych reguł jest jak
                  najbardziej na miejscu.

                  > 2. W religii i w matematyce aksjomaty dotyczą na ogół systemów
                  > całkowicie abstrakcyjnych i nielogicznych (np. Boga w Troycy Sw.
                  > Jedynego czy tez welu rodzajow nieskonczonosci).

                  J.w.
                  Matematyka z założenia jest abstrakcją i może taką pozostawać będąc
                  zabawą intelektualną. Religia ma inne cele, chce się odwoływać do
                  świata.

                  > 3. Ani matematyka, ani religia, ani religijne czy tez matematczne
                  > dogmaty nie mogą być opisem świata.

                  Matematyka nie opiera się na dogmatach lecz na abstrakcyjnych
                  aksjomatach.

                  Religia dogmatami odwołuje się zawsze do świata realnego. gdyby z
                  tego zrezygnowała to stałaby się pusta, nieużyteczna jak starożytne
                  mitologie, pełne śmieszących nas, widocznych gołym okiem
                  wewnętrznych fałszów.
                  • dr.niekoszerny Matematyka nie jest nauką 05.02.09, 09:11
                    1. Dla wierzacego w dana religie, to opisuje ona swiat, i podobnie
                    tez jest z wierzacymi w dana matematyke.
                    2. Matematyka nie jest zabawa, a meka dla ponad 90% zmuszonych do
                    uczenia sie jej i wbijania sobie do glow jej bezsensowanych dogmatow.
                    3. Dogmat to jest dokladnie to samo co abstrakcyjny aksjomat, np.
                    abstrakcyjny aksjomat Boga w Troycy Sw. Jedynego czy tez punktu
                    bezwymiarowegoi a jednak istniejacego.
                    4. Mnie bardziej smieszy wspolczesna matematyka niz mitologia
                    starozytnych Sumerow, Asyryjczykow, Grekow i Rzymian.
        • pozytonium Fizyka NIE jest nauką :) 10.10.23, 22:44
          dr.niekoszerny napisała:

          > Nauka NIE zajmuje się wnioskowaniem na podstawie reguł logiki, a
          > eksperymentami i obserwacjami majacymi na celu empiryczna
          > weryfikacje hipotez opartych na obserwacji zjawisk dostepnych naszym
          > zmyslom i przyrzadom.
          > Jesli opieramy cokolwiek na arbitralnie przyjetych zalozeniach, to
          > otrzymamy nie nauke, a religie lub filozofie, czy tez system
          > religiopodobny badz filozofiopodobny, czyli np. matematyke...
          > A matematyka, jak religia, NIE jest poddawalna weryfikacji
          > doświadczalnej. I to ją uśmierca.

          To też nie do końca. Einstein zaproponował teorię emisji wymuszonej, zwaną przez innych laserem.
          Minęło prawie 60 lat nim teorię potwierdzono. Einstein nie miał żadnych danych empirycznych.
          Czy fizyka teoretyczna nie jest nauką?
          Czasami empiria wyprzedza teorię, czasami teoria wyprzedza empirię.
          Innym stosowanym modelem jest model Judd-Ofelt. Pozwala on wyliczyć prawdopodobieństwo pomiędzy dowolnymi stanami f-elektronowymi przy założeniu, że wszystkie te stany są jednakowo oddalone od stanów d elektronowych, co oczywiście nie jest prawdą, ale w empirii się sprawdza z dokładnością do 5%. Bazując tylko na widmie absorpcji.
          Elektronu nikt nigdy nie widział, a mamy mikroskop elektronowy.
      • europitek Re: Matematyka jest nauką 03.02.09, 03:46
        grgkh napisał:
        > Natomiast prawdidłowo, bezbłędnie udowodnione (jeden raz)
        > twierdzenia w obrębie pierwszego systemu możemy uważać za
        > prawdziwe zawsze.

        Ale zawsze tylko wewnątrz tego systemu. Aby były prawdziwe poza "granicami" tego systemu, jego założenia muszą być (skracając) zdaniami prawdziwymi systemu otwartego. Tak to widzę.
        • grgkh Re: Matematyka jest nauką 03.02.09, 15:32
          europitek napisał:

          > grgkh napisał:
          > > Natomiast prawdidłowo, bezbłędnie udowodnione (jeden raz)
          > > twierdzenia w obrębie pierwszego systemu możemy uważać za
          > > prawdziwe zawsze.
          >
          > Ale zawsze tylko wewnątrz tego systemu. Aby były prawdziwe
          > poza "granicami" tego systemu, jego założenia muszą być
          > (skracając) zdaniami prawdziwymi systemu otwartego. Tak to widzę.

          Prawdziwe wewnątrz tego systemu, czyli wtedy, gdy spełnione są
          warunki związane z aksjomatami. A w systemie otwartym nigdy nie
          poznamy na pewno założeń, więc możemy tylko "mieć nadzieję", że
          odgadliśmy je prawidłowo. Stąd tyle teorii naukowych opisujących
          świat, które - choć wydawały się tak solidne - padły, gdy zaczęliśmy
          się im przyglądać dokładniej.

          Model świata zewnętrzego, rzeczywistego zawsze będzie niepewny.
          • europitek Re: Matematyka jest nauką 03.02.09, 17:42
            grgkh napisał:
            > Model świata zewnętrzego, rzeczywistego zawsze będzie niepewny.

            No tak, ale czy model oparty na założeniach-aksjomatach zawsze jest pewny? Z wnętrza takiego modelu tak to może wyglądać, ale jego założenia początkowe skądś się biorą. Z jakiegoś wcześniejszego, szerszego, nadrzędnego systemu, co w konsekwencji powinno nas doprowadzić do systemu otwartego, który jest niepewny. I część tej niepewności będzie dziedziczona przez "potomne" systemy aksjomatyczne.
            • grgkh Re: Matematyka jest nauką 03.02.09, 20:51
              europitek napisał:

              > grgkh napisał:
              > > Model świata zewnętrzego, rzeczywistego zawsze będzie niepewny.

              > No tak, ale czy model oparty na założeniach-aksjomatach
              > zawsze jest pewny? Z wnętrza takiego modelu tak to może
              > wyglądać, ale jego założenia początkowe skądś się biorą.
              > Z jakiegoś wcześniejszego, szerszego, nadrzędnego systemu,
              > co w konsekwencji powinno nas doprowadzić do systemu otwartego,
              > który jest niepewny. I część tej niepewności będzie dziedziczona
              > przez "potomne" systemy aksjomatyczne.

              Zawsze gdzieś jest początek. Każda aksjomat daje się wyprowadzić od
              pojedynczych, elementarnych cech. Jeśli tego nie widać, to znaczy,
              że jest popełniony błąd niedodefiniowania.

              Na początku była prawda i fałsz, tak i nie, zero i jedynka. Było coś
              i nic. I były najprostsze reguły logiki, budowy, powstawania,
              konstrukcji. I z tego się wzięło wszystko. I do tego można się
              zawsze odnieść. Ponieważ nie ma niczego bardziej podstawowego, więc
              w zamkniętych systemach odnoszących się do podstaw nie może się
              zdarzyć niepewność.

              Co innego z niektórymi twierdzeniami pochodnymi, słusznymi
              (zapewne), ale niemożliwymi w pewnych warunkach do udowodnienia, jak
              to stwierdził Goedel. Ale to jest problem nadmiaru, jeszcze jednej
              interpretacji poprzez coś pochodnego, z której można zrezygnować dla
              czystości obrazu, a nie mankamentu samego systemu aksjomatycznego.

              Tak mi się wydaje... (na logikę).
              • stefan4 Re: Matematyka jest nauką 04.02.09, 00:00
                grgkh:
                > Zawsze gdzieś jest początek. Każda aksjomat daje się wyprowadzić od
                > pojedynczych, elementarnych cech.

                Masz na myśli budowę systemu logicznego? Nie... Nie możemy zdefiniować KAŻDEGO pojęcia przy pomocy pojęć prostszych, bo gdzieś trzeba zacząć i zawsze ktoś może zapytać ,,a co to jest ...?'' i zamiast kropek wstawić najprostsze z naszych pojęć. Nie możemy wszystkiego udowodnić, bo każdy dowód wymaga jakichś założeń, więc te najwcześniejsze załozenia musza pozostać bez dowodu.

                Zwykle robimy tak, że stwierdzamy: ,,te pojęcia są pierwotne i nie zostaną zdefiniowane; ale we wnioskowaniu wolno z nimi robić tylko następujące rzeczy''. Każda teoria zaczyna się od takich pojęć pierwotnych i takich aksjomatów. Ich się już nie definiuje i nie uzasadnia. Nie ma to oczywiście niczego wspólnego z żadnym dogmatyzmem, bo jest warunkowe. Twórca takiej teorii ogłasza tylko: jeśli przyjdziesz do mnie z jakimkolwiek bytem spełniającym moje aksjomaty, to moja teoria poda ci zespół twierdzeń, które twój byt będzie spełniał. Sformalizowana teoria matematyczna nigdy nie wypowiada się o realnym świecie; zawsze tylko o tych światach (modelach), które spełniają aksjomaty.

                Do każdej teorii aksjomatycznej jest bardzo wiele RÓŻNYCH światów, do których ona się stosuje. W dodatku te światy nie są izomorficzne. Dokładniej, mamy takie twierdzenie:

                TWIERDZENIE (Skolem, Loewenheim):
                Jeśli teoria pierwszego rzędu (czyli w pierwszym przybliżeniu każda) w ogóle posiada model nieskończony (tak jak np. arytmetyka liczb naturalnych, albo geometria euklidesowa),
                to posiada model dowolnej mocy nieskończonej.

                Tak więc np. istnieje arytmetyka liczb naturalnych mocy kontinuum; a także przeliczalna płaszczyzna euklidesowa. Teorie (pierwszego rzędu) nie są w stanie wykluczyć takich patologii.

                grgkh:
                > Na początku była prawda i fałsz, tak i nie, zero i jedynka.

                Musisz mieć więcej, żeby zbudować sensowną teorię: jakieś jeszcze pierwotne operacje lub relacje.

                grgkh:
                > Co innego z niektórymi twierdzeniami pochodnymi, słusznymi
                > (zapewne), ale niemożliwymi w pewnych warunkach do udowodnienia, jak
                > to stwierdził Goedel.

                On stwierdził, że nietrywialna teoria ZAWSZE (a nie w pewnych warunkach) będzie zawierała zdania, których prawdziwości nie da się ustalic w oparciu o aksjomaty. Np. mogą być prawdziwe w jednym modelu a fałszywe w innym.

                grgkh:
                > Ale to jest problem nadmiaru, jeszcze jednej
                > interpretacji poprzez coś pochodnego, z której można zrezygnować dla
                > czystości obrazu, a nie mankamentu samego systemu aksjomatycznego.
                >
                > Tak mi się wydaje... (na logikę).

                Niestety, jest gorzej, niż Ci się wydaje...

                - Stefan

                www.ipipan.gda.pl/~stefan/oswiadczenie_antylustracyjne.html
                • grgkh Re: Matematyka jest nauką 04.02.09, 10:31
                  Wydaje mi się ;), na podstawie lektury Twoich uzupełnień, że nie mówiłem niczego sprzecznego. Może nie używałem sformalizowanego języka, ale sens miał być analogiczny.

                  Poza tym mam wrażenie, że manipulujesz moim tekstem: napisałem tak:

                  > Na początku była prawda i fałsz, tak i nie, zero i jedynka.
                  > Było coś nic.
                  > I były najprostsze reguły logiki, budowy, powstawania,
                  > konstrukcji.

                  Nie rozumiem więc Twojego komwntarza:

                  > grgkh:
                  > > Na początku była prawda i fałsz, tak i nie, zero i jedynka.
                  >
                  > Musisz mieć więcej, żeby zbudować sensowną teorię:
                  > jakieś jeszcze pierwotne operacje lub relacje.

                  Przecież właśnie to piszę.

                  Analogicznie, na chłopski rozum, ale w identycznym sensie mówiłem o Goedlu.

                  A teraz wrócę do początku. Zarzucasz mi - tak to zrozumiałem - że "w nieskończoność" dążę do szukania bardziej elementarnych pojęć, przy pomocy których można by definiować aksjomaty. Otóż wcale tego nie powiedziałem w ten sposób. Nie wnikając w szczegóły podałem przykład takich elementarnych pojęć jak dopełniające się prawda/fałsz, które mogą stanowić podstawę każdego systemu i są właśnie tymi najbardziej elementarnymi pojęciami. Można by zapytać dlaczego tak jest? Dlaczego właśnie one? Jakie cechy muszą mieć takie definicje, żeby można je było używać w aksjomatach? Czy nie chodzi o to, że każda z nich definiuje niezależnie i wyłącznie MINIMUM własności? Tak jest z parą prawda/fałsz. Potwierdzają one istnienie i jego negację. I jest to definicja (cecha, właściwość), bez której nie wyobrażam sobie tego inaczej żeby można było zbudować jakikolwiek system logiczny. Tak więc szukanie dalej według zasad, które chcesz "wykropkować" jest w ich przypadku niemożliwe.

                  Na "początku" powinne być prawidłowo, zgodnie z "regułami sztuki" dobrane aksjomaty. To "prawidłowo" to nie tylko wyczucie, intuicja, ale coś, co decyduje później jednoznacznie o zaistnieniu sensownego systemu lub jego absurdalności.

                  pzdr
                  • stefan4 Re: Matematyka jest nauką 04.02.09, 10:45
                    Grgkh, nie było moim celem zaprzeczenie temu, co mówisz. Miałem jednak
                    wrażenie, że stosujesz uproszczenia tak dalekie, że już mylące, dlatego
                    postanowiłem doprecyzować.

                    grgkh:
                    > napisałem tak:
                    >
                    > > Na początku była prawda i fałsz, tak i nie, zero i jedynka.
                    > > Było coś nic.
                    > > I były najprostsze reguły logiki, budowy, powstawania,
                    > > konstrukcji.

                    Prawda, fałsz i same reguły LOGIKI to za mało, żeby zbudować nietrywialną
                    teorię. Np. dla arytmetyki potrzebna jest jeszcze zasada indukcji,
                    niesprowadzalna do tych prostych rzeczy. Teoria mnogości potrzebuje jeszcze
                    znacznie więcej.

                    grgkh:
                    > Nie wnikając w szczegóły podałem przykład takich elementarnych
                    > pojęć jak dopełniające się prawda/fałsz, które mogą stanowić
                    > podstawę każdego systemu i są właśnie tymi najbardziej
                    > elementarnymi pojęciami.

                    No, to można jeszcze mniej. Całą teorię mnogości (a więc i całą matematykę)
                    można zbudować zakładając WYŁĄCZNIE istnienie zbioru pustego. Oraz oczywiście
                    przewidziane w aksjomatyce Zermelo-Fraenkla operacje i relacje pierwotne
                    (mnogościowe a nie logiczne). Tych operacji i relacji pierwotnych i tak
                    potrzebujesz, żeby cokolwiek budować.

                    - Stefan

                    www.ipipan.gda.pl/~stefan/oswiadczenie_antylustracyjne.html
                    • grgkh Re: Matematyka jest nauką 04.02.09, 11:44
                      Dla mnie podany przez Ciebie przykład indukcji mieści się pod:

                      > > > I były najprostsze reguły logiki, budowy, powstawania,
                      > > > konstrukcji.

                      I właśnie usiłuję Ci to powiedzieć. Ale nie warto dalej tego ciągnąć, bo przecież zgadzam się z Tobą. ;)

                      A przy okazji: indukcja to informatyczne wywołanie procedury przez siebie samą, ale dla naszego świata główna zasada działania. Świat jest programem... ale to inna "bajka".
                      • stefan4 Re: Matematyka jest nauką 04.02.09, 12:28
                        grgkh:
                        > A przy okazji: indukcja to informatyczne wywołanie procedury przez siebie samą,
                        > ale dla naszego świata główna zasada działania.

                        Jeśli świat jest dyskretny, to być może tak. Jeśli jest ciągły, to chyba nie
                        główna...

                        grgkh:
                        > Świat jest programem...

                        Śmiały jesteś... Ja bym się na taki wniosek nie odważył, bo nie mam pojęcia,
                        jak przystąpić do dowodu takiej tezy.

                        Roger Penrose w książce ,,Cienie umysłu'' argumentuje, że mózg NIE jest
                        komputerem i potrafi rozwiązywać problemy nierozstrzygalne, bo ograniczenia
                        maszyn Turinga go nie obejmują. Ja jestem sceptyczny co do szczegółów jego
                        argumentacji, ale ona jest wystarczająco silna, żebym przestał przyjmować jako
                        pewnik, że mózg jest rodzajem komputera. Teraz po prostu nie wiem.

                        - Stefan

                        www.ipipan.gda.pl/~stefan/oswiadczenie_antylustracyjne.html
                        • grgkh Re: Matematyka jest nauką 04.02.09, 17:50
                          stefan4 napisał:

                          > grgkh:
                          > > A przy okazji: indukcja to informatyczne wywołanie procedury
                          > > przez siebie samą, ale dla naszego świata główna zasada
                          > > działania.
                          >
                          > Jeśli świat jest dyskretny, to być może tak.
                          > Jeśli jest ciągły, to chyba nie główna...

                          Nie mogę się domyślić, z czego miałby wynikać taki wniosek. I
                          podobnie nie wyobrażam sobie jak miałby wyglądać nie będący
                          dyskretnym świat.

                          > grgkh:
                          > > Świat jest programem...
                          >
                          > Śmiały jesteś...
                          > Ja bym się na taki wniosek nie odważył, bo nie mam pojęcia,
                          > jak przystąpić do dowodu takiej tezy.

                          To proste. Świat działa według zbioru niechaotycznych reguł, według
                          reguł, które nie zakłócają efektów swojego działania. Razem tworzą
                          widziany z naszego poziomu obserwacji rzeczywistości system, który
                          jest tym samym, czym jest program.
                          Świat to zbiór elementów powiązanych zależnościami (przestrzeń i
                          oddziaływania relatywnie względem niej przenoszone), a także
                          przypisywane tym elementom wartości (informacja o różnicach
                          wartości), które odpowiadają osi czasu. Czas (jego pomiar z naszej
                          perspektywy) jest dokładnym odpowiednikiem rozpoznawania wykonywania
                          się wciąż tych samych procedur przekazywania sobie wartości pomiędzy
                          elementarnymi składnikami świata.

                          Czy jest coś, co istotnie różni ten opis od typowego opisu programu
                          tworzonego przez nas na komputer?

                          > Roger Penrose w książce ,,Cienie umysłu'' argumentuje,
                          > że mózg NIE jest komputerem i potrafi rozwiązywać problemy
                          > nierozstrzygalne, bo ograniczenia maszyn Turinga go nie obejmują.
                          > Ja jestem sceptyczny co do szczegółów jego argumentacji,
                          > ale ona jest wystarczająco silna, żebym przestał przyjmować jako
                          > pewnik, że mózg jest rodzajem komputera.
                          > Teraz po prostu nie wiem.

                          Mózg jest jednym z rodzajów struktur występujacych we wszechświecie.
                          Część z nich gromadzi w sobie informację z otoczenia zakodowaną w
                          postaci uśpionej, która rozpakowywana stabilizuje istnienie takiej
                          struktury. To najbardziej ogólne zdanie dotyczy np. tworzenia się
                          galaktyk o typowych kształtach i podobnej historii zycia, układów
                          planetarnych, a na planetach środowisk o charakterystycznych
                          właściwościach, które podlegają stabilnemu istnieniu w długich
                          okresach czasu. Dotyczy to także życia organicznego na Ziemi z jego
                          zapisem informacyjnym w DNA i memach. Mózg jest odpowiedzią
                          wymuszoną przez nacisk środowiska i możliwość uzyskania przez pewną
                          strukturę zapisu i odtwarzania infromacji. Od swego wnętrza czujemy,
                          że jesteśmy niezależnie myślący, ale jest to ułuda ponieważ nigdy
                          nie będziemy niezależni od złożonej programowo i strukturalnie
                          interakcji z wszechświatem. Będąc myślącymi wciąż pozostajemy
                          atomami, które się na nas składają. To, co wiąże ze sobą te dwa
                          poziomy informacyjne jest natury wyłącznie programowej, a ten
                          program to wciąż to samo, zasady fizyki wszechświata, to wciąż te
                          same, spójne, współpracujace ze sobą elementy jednego programu.
                          • stefan4 Re: Matematyka jest nauką 04.02.09, 19:07
                            grgkh:
                            > A przy okazji: indukcja to informatyczne wywołanie procedury
                            > przez siebie samą, ale dla naszego świata główna zasada
                            > działania.

                            stefan4:
                            > Jeśli świat jest dyskretny, to być może tak.
                            > Jeśli jest ciągły, to chyba nie główna...

                            grgkh:
                            > Nie mogę się domyślić, z czego miałby wynikać taki wniosek. I
                            > podobnie nie wyobrażam sobie jak miałby wyglądać nie będący
                            > dyskretnym świat.

                            A jeszcze z pół wieku temu ludzie nie byli w stanie sobie wyobrazić, że
                            przestrzeń może być dykretna. ,,No to co się mieści MIĘDZY tymi oddzielnymi
                            kwantami przestrzeni? Jak to, nie ma nic?
                            • europitek Re: Matematyka jest nauką 05.02.09, 03:25
                              stefan4 napisał:
                              > Nie wszystko w świecie działa jak komputer. Mózg ludzki być może
                              > tak, a może nie. Nie wiem.

                              Tego na razie nie wie nikt, pomimo usilnych prób wielu. Moim zdaniem powoli wyłania się odpowiedź w rodzaju "jestem za, a nawet przeciw". To zależy na jakim poziomie ogólności rozpatrywać problem. Z badań neurobiologicznych wynika niektórym, że mózg np. liczby przetwarza częściowo analogowo i niektóre prostsze operacje matematyczne taki mają charakter.
                              Ale ja chciałem słówko o czymś trochę innym, bardziej ogólnym. Porównując mózg biologiczny i komputer gubimy najczęściej z pola widzenia kwestię "przepisu na". Komputery są zorganizowane w taki sposób, żeby spełniać wymogi nałożone przez konkretną teorię matematyczną. Teoria ta nie musi wiernie oddawać niuansów przetwarzania informacji przez naturalne jej przetworniki, natomiast doskonale działa w odniesieniu do przetworników stworzonych zgodnie z jej wymogami.
                              • stefan4 Re: Matematyka jest nauką 05.02.09, 12:36
                                europitek:
                                > Komputery są zorganizowane w taki sposób, żeby spełniać wymogi nałożone przez
                                > konkretną teorię matematyczną.

                                Tak, takim teoretycznym komputerem jest abstrakcyjna ,,maszyna Turinga''.
                                Informatycy na ogół wierzą w t.zw. tezę Churcha, że cokolwiek da się obliczyć,
                                da się obliczyć na jakiejś maszynie Turinga. Ta teza ma oczywiście wartość
                                tylko psychologiczną, bo opiera się na niezdefiniowanych pojęciach. Ale
                                obrazuje bezsilność ludzi w wymyśleniu jakichś innych sposobów liczenia.

                                Wyłomem były kiedyś maszyny analogowe, nieoparte o model maszyny Turinga, ale
                                nie znaleziono żadnego problemu rozwiązywalnego przez maszyny analogowe a
                                nierozwiązywalnego przez maszyny Turinga. Teraz problem odżył w postaci
                                komputerów kwantowych, których zasadniczy element jest nieturingowski.
                                Najprawdopodobniej komputery kwantowe dadzą nam szalony skok w prędkości, uda
                                się przebić teoretycznie wyznaczone optima dla maszyn Turinga. Ale w samym
                                pojęciu obliczalności wg tezy Churcha nie zrobią luki. Jednak ludzie szukają,
                                bo ta teza jest nieudowodniona i nieudowodnialna.

                                europitek:
                                > Teoria ta nie musi wiernie oddawać niuansów przetwarzania
                                > informacji przez naturalne jej przetworniki

                                Na tym właśnie opiera się sugestia Penrose'a, że obliczenia prowadzone przez
                                organizmy żywe nie opierają się na modelu maszyny Turinga i sięgają dalej niż
                                turingowska obliczalność. Ale tu się zatrzymam, bo pozytywnej części jego
                                wywodów ja już nie rozumiem. Jakąś rolę mają w tym pełnić nanorurki...

                                - Stefan

                                www.ipipan.gda.pl/~stefan/oswiadczenie_antylustracyjne.html
                                • dr.niekoszerny Re: Matematyka jest nauką 05.02.09, 14:42
                                  Mam nadzieje, ze dozyje renesansu maszyn analogowych, oczywiscie nie
                                  takich jakie pamietam z XX wieku...
                                • europitek Re: Matematyka jest nauką 05.02.09, 21:16
                                  Moje zastrzerzenia odnośnie identyczności sposobu przetwarzania informacji w obu wypadkach wynikają z pobudek natury ogólnej - nie znaleźliśmy naturalnego przetwornika informacji funkcjonującego jak komputer. Co więcej, w przypadku naszego mózgu wyłania się taki obraz, że przynajmniej część prostych funkcji obliczeniowych jest realizowana analogowo i prawdopodobnie jest to pierwotny sposób działania, "nad" którym jest cyfrowa nakładka.
                                  • dr.niekoszerny Re: Matematyka jest nauką 06.02.09, 11:08
                                    Mysle, ze my myslimy analogowo na wszystkich poziomach poza tym
                                    najnizszym, ktory jest jednak tak nisko, ze myslac nie zdajemy sobie
                                    sprawy o tych 0 i 1 przekazywanych sobie przez komorki naszego
                                    mozgu. Podobnie zreszta jak programujac komputer mamy dzis bardzo
                                    zadko potrzebe uzywania jezyka maszynowego na poziomie zer i
                                    jedynek...
                                    Poza tym software naszego mozgu jest zupelnie inne niz to
                                    komputerowe. Stad powinnismy odsunac matematykow jak najdalej od
                                    informatyki (computer science)...
                                    • europitek Re: Matematyka jest nauką 06.02.09, 19:14
                                      Odsuwanie matematyków od informatyki jest bez sensu, ponieważ metody matematyczne dobrze sprawdzają się w praktyce danej wersji przetwarzania informacji. Jeśli chcesz jakiejś "rewolucyjki" to należałoby zacząć od budowania konceptualnego opisu rozwiązania alternatywnego konsumującego naszą wiedzę o procesach naturalnych.
                                      • dr.niekoszerny Re: Matematyka jest nauką 06.02.09, 22:45
                                        Odkad to "metody matematyczne dobrze sprawdzają się w praktyce danej
                                        wersji przetwarzania informacji"? To czemu wiec Windows Vista jest o
                                        wiele gorszy of Windows XP?
                                        • europitek Re: Matematyka jest nauką 11.02.09, 17:04
                                          > To czemu wiec Windows Vista jest o wiele gorszy of Windows XP?

                                          I pyta mnie o to ekonomista? No dobrze, rozumiem, że od dawna nie "siedziałeś" w firmie informatycznej, a tylko obserwowałeś je od zewnątrz. Robi się wielkie medialne halo i wypuszcza na rynek towar (OS, grę czy inne) niedopracowany, niedotestowany, często niedokończony i robiony w pośpiechu, a klienci finansują Ci dalszą pracę nad systemem (programem) - nie mają wyjścia, jeśli chcą korzystać z obsługi nowinek technicznych.
                                          A wracając do "Microsoftu" to chyba wszystkie ich systemy operacyjne były niedopracowane w momencie premiery, a później wychodziło mnóstwo patchy i SP (dla XP chyba 3). Tak było od Windows95, które w pierwszej wersji były mocno zawodne. Właściwie tylko z DOS było inaczej, ale jego historia jest trochę inna - został kupiony przez Gatesa i Allena w wersji gotowej i później był rozwijany.
                                          Kiedy znajomi pytają mnie o wybór systemu do ich kompa zawsze im radzę "kupuj tylko taki, do którego są już Service Packi". Ogólnie rzecz biorąc, to im starszy sytem, tym mniej zawodny, ale oczywisćie ma pewne ograniczenia w możliwościach (np. Win98 obsługuje poprawnie tylko do 512 MB RAM). Vista nie jest wyjątkiem - zewsząd słychać narzekania.
                                          I jeszcze taka ciekawostka pokazująca sens polityki "Microsoftu" (też ekonomia): kilka lat temu duża grupa amerykańskich korporacji wystąpiła wspólnie do "Microsoftu", żeby produkował nowe SO w wolniejszym tempie, ponieważ koszty migracji na nowe systemy są dla nich zbyt duże i częste.

                                          > Odkad to "metody matematyczne dobrze sprawdzają się w praktyce
                                          > danej wersji przetwarzania informacji"?

                                          Od bardzo dawna, ale tylko wtedy, gdy oprogramowanie jest solidnie zrobione i znamy sposób rozwiązania problemu. Brak sukcesów w ekonomii, to nie wina samego sposobu przetwarzania - ona leży znacznie "wyżej".
                                          • dr.niekoszerny Re: Matematyka NIE jest nauką 11.02.09, 19:29
                                            1. Zwalasz wszystko na zarzad Microsoftu. Ale to przeciez
                                            matematycy, a nie ekonomisci produkuja ten szajs pod nazwa "MS
                                            Windows"...
                                            2. A co z kleska fizyki matematycznej? Ile lat fizycy spedzili na
                                            matermatycznym opracowaniu licznych teorii superstrun, z ktorych
                                            kazda okazala sie zwyklym, nic nie wartym smieciem? Przez te chora
                                            fascynacje matematyka, fizyka praktycznie stoi w miejscu od kilku
                                            dziesiatek lat...
                                            • europitek Re: Matematyka NIE jest nauką 11.02.09, 21:53
                                              1. Gdyby przy podobnych założeniach organizacyjnych Niemcy produkowali Mercedesy, to byłyby one tak dobre, jak kitajskie automobile. Ze świata komputerów masz następny przykład - tym razem sprzęt - roli ekonomistów. IBM sprzedał licencję na swoje notebooki Thinkpad firmie Lenovo (Kitajce). Ostre kanony jakości IBM zniknęły, jak za dotknięciem "niewidzialnej ręki rynku". Teraz Amerykanie odcinają się jak mogą od związku z Thinkpadami, a klienci wzdychają do dawnych dobrych czasów.
                                              Wszystko, co się robi można zrobić dobrze, albo źle. Zależy co się bardziej opłaca. Wspólczesna gospodarka, to raj dla tandety.
                                              2. A czy jest poezja matematyczna? I czy musi być?
                                              • dr.niekoszerny Re: Matematyka NIE jest nauką 11.02.09, 23:35
                                                1. Mam drugiego juz laptopa chinskiej marki ACER i jestem z niego
                                                bardzo zadowolony. Najgorszy moj laptop to byl "brand new" IBM
                                                (jeszcze 386), ktory sie rozlecial po miesiacu uzywania. A chinskie
                                                ACERY zas bezawaryjnie mi sluza, i to latami...
                                                2. Co tu ma pozezja do rzeczy? Mowa byla o zmarnowanych 20+ latach w
                                                FIZYCE!
                                  • stefan4 Re: Matematyka jest nauką 06.02.09, 15:21
                                    europitek:
                                    > w przypadku naszego mózgu wyłania się taki obraz, że przynajmniej
                                    > część prostych funkcji obliczeniowych jest realizowana analogowo i
                                    > prawdopodobnie jest to pierwotny sposób działania, "nad" którym
                                    > jest cyfrowa nakładka.

                                    Samoloty latają inaczej niż ptaki
                                    • europitek Re: Matematyka jest nauką 06.02.09, 19:36
                                      stefan4 napisał:
                                      > Maszyny analogowe liczą inaczej niż komputery, ale czy w związku z
                                      > tym mogą się doliczyć czegoś wiecej? O ile wiem, nie znaleziono
                                      > dotąd odpowiedzi na to pytanie.

                                      Może to kwestia naszego sposobu podejścia do zagadnienia, czyli właśnie wyrokowanie o jakiś hipotezach (czy teoriach) na podstawie "weryfikacji wsobnej"? Może należy więcej uwagi poświęcić "podglądaniu" natury, co może dać jakieś niezleżne (od istniejącej teorii) wskazówki?
                                      Na mój gust, w naszym sposobie widzenia procesów informacyjnych są jakieś istotne luki w warstwie opisowej (przyczynowo-skutkowej).
                            • dr.niekoszerny Re: Matematyka jest nauką 05.02.09, 10:09
                              Masz na to dowod:
                              A jeszcze z pół wieku temu ludzie nie byli w stanie sobie wyobrazić,
                              że przestrzeń może być dykretna. ,,No to co się mieści MIĘDZY tymi
                              oddzielnymi kwantami przestrzeni? Jak to, nie ma nic?
              • pozytonium Re: Matematyka jest nauką 10.10.23, 23:00
                grgkh napisał:

                > Zawsze gdzieś jest początek. Każda aksjomat daje się wyprowadzić od
                > pojedynczych, elementarnych cech. Jeśli tego nie widać, to znaczy,
                > że jest popełniony błąd niedodefiniowania.
                >
                > Na początku była prawda i fałsz, tak i nie, zero i jedynka. Było coś
                > i nic. I były najprostsze reguły logiki, budowy, powstawania,
                > konstrukcji. I z tego się wzięło wszystko. I do tego można się
                > zawsze odnieść.

                A teoria nieoznaczoności i kot Schrödingera?
                Jedyne co możesz zrobić to model wielkich liczb i prawdopodobieństwo.
                Matematyka jest nauką zakładając pewność. Życie jest nauką zakładającą niepewność ± ileś tam.
                Pomiędzy ideałem a życiem jest przepaść. Fizyk ci nigdy nie odpowie, że jest 0-1. Odpowie ci, że w danych warunkach i przy danych "aksjomatach" coś jest prawdopodobne z takim, a nie innym prawdopodobieństwem.

                Wiesz, że elektrony z twojego ciała mogą krążyć w pasmie Kuipera? Mogą, ale prawdopodobieństwo tego jest znikome.
    • stefan4 o matematyce 04.02.09, 12:55
      dr.niekoszerny:
      > Jeszcze raz powtarzam, ze matematyka (ta rzekoma "krolowa nauk") nie
      > jest nauka

      Dopóki tyle mówisz, to można to uznać za wniosek z jakiejś Twojej definicji
      nauki. Masz prawo do takiego sądu.

      Ale kiedy mówisz, że matematyka jest śmieszna i że mądrzy ludzie z niej wyrośli,
      to porzucasz argumentację merytorycznej i wyrażasz emocję. Też masz do tego
      prawo, ale powinieneś odróżniać wyrażanie opinii od odreagowywania frustracji.

      Z taką wrogością do matematyki i zaprzeczeniem jej przydatności nawet jako
      narzędzia spotykałem się czasem w kontaktach z ekonomistami. To nie znaczy,
      broń Boże, że wszyscy ekonomiści; ale poza tym środowiskiem nie spotkałem dotąd
      nikogo takiego. Ludzie znacznie częściej uważają własną nieznajomość matematyki
      za swoją słabość, z którą jakoś da się żyć. Czy Ty jesteś ekonomistą?

      dr.niekoszerny:
      > a tylko (jednym z wielu mozliwych) systemem dedukcyjnym
      > opartym, jak w religii, na aksjomatach, ktore sa przyjmowane
      > arbitralnie

      Mało wiesz o matematyce... Może tylko w skrócie: matematyka nie jest JEDNYM
      systemem dedukcyjnym, tylko zbiorem RÓŻNYCH systemów dedukcyjnych. Nie można
      matematyki zdefiniować przez wskazanie konkretnego systemu logicznego. Raczej
      przez wskazanie stosowanego przez nią kryterium prawdy: jest nim istnienie dowodu.

      Matematyka nie ma niczego wspólnego z religiami, dlatego że:
      * nie ma jednego systemu dogmatów
      • dr.niekoszerny Re: o matematyce 04.02.09, 15:32
        1. Oczywiscie, ze jestem ekonomista, i wlasnie obserwujac te zalosne
        proby matematycznego modelowania zjawisk spolecznych (w tym
        ekonomicznych) doszedlem do wniosku o nedzy i ograniczonosci
        matematyki.
        2. W matematyce jak w religii:
        * nie ma jednego systemu dogmatów
        • stefan4 Re: o matematyce 04.02.09, 16:08
          dr.niekoszerny:
          > 1. Oczywiscie, ze jestem ekonomista

          Miałem nadzieję, że znajdę w końcu jakiś wyjątek od zasady ogólnej. Trudno, będę szukał gdzie indziej...

          dr.niekoszerny:
          > wlasnie obserwujac te zalosne proby matematycznego modelowania
          > zjawisk spolecznych (w tym ekonomicznych) doszedlem do wniosku o
          > nedzy i ograniczonosci matematyki.

          Masz na myśli nędzę nie samej matematyki, tylko prób jej zastosowania przez ekonomistów do układów dręczących jeden z wielu gatunków żyjątek na którejś tam planetce zagubionej na peryferiach nieważnej galaktyki. Prawda? Bo przecież o problematyce i o metodach badawczych prawdziwej matematyki wiesz tylko tyle, ile nauczyli Cię dawno temu na studiach dotyczących całkiem czegoś innego.

          dr.niekoszerny:
          > 2. W matematyce jak w religii:
          > * nie ma jednego systemu dogmatów
          • europitek Re: o matematyce 05.02.09, 03:41
            stefan4 napisał:
            > Masz na myśli nędzę nie samej matematyki, tylko prób jej
            > zastosowania przez ekonomistów do układów dręczących jeden z wielu
            > gatunków żyjątek na którejś tam planetce zagubionej na peryferiach
            > nieważnej galaktyki. Prawda? Bo przecież o problematyce i o
            > metodach badawczych prawdziwej matematyki wiesz tylko tyle, ile
            > nauczyli Cię dawno temu na studiach dotyczących całkiem czegoś
            > innego.

            Nie jestem ani ekonomistą, ani matematykiem, więc ten spór rasowy jest mi obojętny, ale warto tu zauważyć, że wina jest nie tylko po stronie ekonomistów. Ujmując to ogólnie, to mamy do czynienia z "przereklamowaniem" matematyki jako panaceum na wszelakie kłopoty poznawcze w różnistych dziedzinach. Oczekiwania co do ewentualnych udanych zastosowań w poszczególnych dziedzinach przekraczają aktualne możliwości. I potem jest rozgoryczenie i "poszukiwanie winnych".
            • dr.niekoszerny Re: o matematyce 05.02.09, 09:20
              Otoz to. Europitek dobrze to ujal: za duzo obiecywano sobie z tego
              matematycznego redukcjonizmu calej zlozonosci naszego realnego
              swiata do prymitwnych z definicji modeli komputerowych, czyli
              inaczej cyfrowych, a wiec matematycznych... Tak wiec winni sa tu
              glownie matematycy. A w ogole TO uwazam, ze nie powinno sie uczyc
              matematyki jako przedmiotu obowiazkowego na poziomie
              ponadpodstawowym. A tylko nauczac niezbednych narzedzi
              matematycznych np. na lekcjach fizyki. ale traktowac te np. calki i
              rozniczki nie jako jakies byty "same w sobie", a tylko jako
              narzedzia, Informujac od razu uczniow i studentow o ograniczenaich
              tychze narzedzi...
              • europitek Re: o matematyce 05.02.09, 18:43
                dr.niekoszerny napisał:
                > traktowac te np. calki i rozniczki nie jako jakies byty "same w
                > sobie"

                Też tak kiedyś myślałem, ale okazuje się (są badania), że przeswajanie zaawansowanych pojęć matematyki abstrakcyjnej lepiej wychodzi, gdy odbywa się bez "przykładów z życia wziętych". Co ciekawe na wstępnym etapie zaznajamiania się z matematyką takie nawiązania do realnych sytuacji są pomocne, ponieważ pozwalają dokonać łatwiejszego przejścia od arytmetyki pierwotnej do abstrakcji.
                Wydaje się to paradoksem, ale chyba nie jest - prawdopodobnie decyduje odpowiedniość poziomu ogólności "przykładu" i danego pojęcia. Ale to tylko mój domysł.
                • dr.niekoszerny Re: o matematyce 05.02.09, 19:15
                  Ja pisalem glownie na poziomie filozoficznym (ontologicznym) a nie
                  dydaktycznym. Rozniczki sa wewnetrzenie sprzeczne (bazuja one bowiem
                  na dzieleniu przez zero, choc dobrze ukrtym za tzw. limesami), ale
                  sprawdzaja sie jako narzedzie w fizyce klasycznej (Newtonowskiej).
                  Moze ktos wymysli kiedys dla fizykow lepsze narzedzie niz rachunek
                  calkowy i rozniczkowy, ale na razie mamy takie jakie jest...
                  Zas nauczanie "na sile" rozniczek bez wyjasnienia ich watpliwych
                  filozoficznych podstaw i bez nawiazania do ich praktycznego,
                  narzedziowego, zastosowania w fizyce, jest zwyklym szalbierstwem...
                • stefan4 Re: o matematyce 05.02.09, 19:45
                  dr.niekoszerny:
                  > traktowac te np. calki i rozniczki nie jako jakies byty "same w
                  > sobie"

                  europitek:
                  > okazuje się (są badania), że przeswajanie zaawansowanych pojęć
                  > matematyki abstrakcyjnej lepiej wychodzi, gdy odbywa się bez
                  > "przykładów z życia wziętych".

                  Jakoś trudno mi potraktować całki i pochodne jako ,,zaawansowanych pojęć
                  matematyki abstrakcyjnej''. Przecież to jest samo życie i należy tak samo do
                  matematyki jak do zwykłego miernictwa...

                  europitek:
                  > Wydaje się to paradoksem, ale chyba nie jest

                  Ja myślę, że przy nauczaniu abstrakcji TRZEBA w miarę możności posiłkować się
                  przykładami konkretnymi, znanymi już studentom z życia z innej niematematycznej
                  strony. Ale to muszą być przykłady starannie dobrane bez tracenia z oczu faktu,
                  że uczymy abstrakcji.

                  To, żeby nauczać matematyki przy okazji fizyki czy statystyki, uważam za pomysł
                  całkiem poroniony. To tak, jakby nauczać czytania i pisania przy okazji
                  wypełniania formularzy podatkowych.

                  - Stefan

                  www.ipipan.gda.pl/~stefan/oswiadczenie_antylustracyjne.html
                  • dr.niekoszerny Re: o matematyce 05.02.09, 19:53
                    1. Dzis ci sie rozniczki i calki moga wydawac niczym specjalnym, ale
                    w XVIII wieku w Anglii byl na ten temat bardzo powazny dyskurs
                    miedzy dwoma wielkimi Anglikami: Newtonem i Berkeleyem.
                    2. Poza studiami na poziomie mgr i dr, nie ma sensu uczyc bez
                    odwolania sie do konkretnych przykladow.
                    3. Uwazam, ze takze jezyka polskiego nalezy uczyc na poziomie
                    ponadodstawowym tylko przy okazji nauczania historii, w tym historii
                    literatury. Znajomosc formalnej gramatyki jest bowiem calkowicie
                    nieprzydatna dla 99% populacji.
                  • europitek Re: o matematyce 05.02.09, 22:01
                    stefan4 napisał:
                    > Jakoś trudno mi potraktować całki i pochodne jako ,,zaawansowanych
                    > pojęć matematyki abstrakcyjnej''. Przecież to jest samo życie i
                    > należy tak samo do matematyki jak do zwykłego miernictwa...

                    Dla filozofa zajmującego się starożytną filozofią grecką pojęcie <trój-jednio-byt> to oczywistość, ale kiedy student pierwszego roku ma zdawać egzamin z tematów nafaszerowanych takimi "prostactwami", to brzuch go może rozboleć. Nie sądź tylko po sobie.
                    Ja podałem tylko fakt o wykonaniu badania, w którym testowano przyswajalność pojęć abstakcyjnych (chyba na poziomie studentów 1 roku) "podawanych" w sosie własnym i z przyprawionych jednoczsnymi przykładami "z życia". Okazało się, że "czysta" abstrakcja matematyczna jest przyswajana lepiej.
                    Z innych źródeł wiem, że kłopoty niektórych dzieci w nauczaniu początkowym matematyki można "przełamać" nawiązaniami do arytmetyki pierwotnej i doświadczenia.
                    • dr.niekoszerny Re: o matematyce 06.02.09, 11:13
                      1. Pojęcie "trój-jednio-byt" to typowy filozoficzny belkot i typowy
                      zbedny byt, ktory tniemy brzytwa Ockhama.
                      2. Kłopoty wiekszości ludzi w przyswajaniu matematyki polegaja na
                      tym, ze matematyka jest systemem obcym naturze czlowieka.
                      • europitek Re: o matematyce 06.02.09, 20:13
                        Nasz stosunek emocjonalny do bytów i golenia nie ma tu wielkiego znaczenia, gdyż nie oto chodziło.
                        W punkcie drugim warto zwrócić uwagę na ciekawa zależność zaobserwowaną empirycznie: matematyka abstrakcyjna "lokuje się" w tym samym miejscu mózgu, w którym są realizowane samoistne procedury obliczeniowe formujące się na wczesnym etapie życia jednostki. Tak więc Twoja teza wygląda dość wątpliwie.
                        • dr.niekoszerny Re: o matematyce 06.02.09, 22:47
                          A skd pochodza te twoje rewelacje o tym, ze 'matematyka
                          abstrakcyjna "lokuje się" w tym samym miejscu mózgu, w którym są
                          realizowane samoistne procedury obliczeniowe formujące się na
                          wczesnym etapie życia jednostki'?
                          • dr.niekoszerny P O D S U M O W A N I E 07.02.09, 12:48
                            Matematyka nie jest nauka, a tylko jednym z mozliwych spekulacyjnych
                            systemow filozoficzno-religijnych, opartych na empirycznie
                            nieweryfikowalnych dogmatach/askjoamatch...
                            • pozytonium Re: P O D S U M O W A N I E 12.10.23, 18:56
                              dr.niekoszerny napisała:

                              > Matematyka nie jest nauka, a tylko jednym z mozliwych spekulacyjnych
                              > systemow filozoficzno-religijnych, opartych na empirycznie
                              > nieweryfikowalnych dogmatach/askjoamatch...

                              Weryfikuje ją np. fizyka i chemia, biologia, geografia, etc. Sama, czysta matematyka jest językiem, za pomocą którego można w sposób klarowny i zdecydowany wyrażać myśli, zrozumiałe dla wszystkich na świecie.
                              • al.1 scientia vs disciplina 04.12.23, 01:19
                                pozytonium napisał:

                                > dr.niekoszerny napisała:
                                >
                                > > Matematyka nie jest nauka, a tylko jednym z mozliwych spekulacyjnych
                                > > systemow filozoficzno-religijnych, opartych na empirycznie
                                > > nieweryfikowalnych dogmatach/askjoamatch...
                                >
                                > Weryfikuje ją np. fizyka i chemia, biologia, geografia, etc. Sama, czysta matematyka
                                > jest językiem, za pomocą którego można w sposób klarowny i zdecydowany
                                > wyrażać myśli, zrozumiałe dla wszystkich na świecie.
                                >
                                Matma nie jest nauką w rozumieniu scientia lecz disciplina. W naszym języku to jeden worek.
                                Fizyka jest nauką i nie ma fizyki bez obiektów fizycznych! W fizyce wyjaśniamy zjawiska fizyczne i interakcje zachodzące między obiektami fizycznymi. Ani fizyka, ani wymienione wyżej nauki nie weryfikują matematyki. Matematyka w fizyce pełni rolę opisową, bo niczego nie wyjaśnia.

                                • neuroleptyk Re: scientia vs disciplina 04.12.23, 17:40
                                  al.1 napisał:


                                  > >
                                  > > Weryfikuje ją np. fizyka i chemia, biologia, geografia, etc. Sama, czysta
                                  > matematyka
                                  > > jest językiem, za pomocą którego można w sposób klarowny i zdecydowany
                                  > > wyrażać myśli, zrozumiałe dla wszystkich na świecie.
                                  > >
                                  > Matma nie jest nauką w rozumieniu scientia lecz disciplina. W na
                                  > szym języku to jeden worek.
                                  > Fizyka jest nauką i nie ma fizyki bez obiektów fizycznych! W fizyce wyjaśniamy
                                  > zjawiska fizyczne i interakcje zachodzące między obiektami fizycznymi. Ani fizy
                                  > ka, ani wymienione wyżej nauki nie weryfikują matematyki. Matematyka w fizyce p
                                  > ełni rolę opisową, bo niczego nie wyjaśnia.

                                  Właśnie matematyka wyjaśnia, F = d/dt(v)*m
                                  Wszystkie mniej lub bardziej złożone zjawiska fizyczne opisane i wyjaśnione są matematycznymi modelami, matematyka to język nauki, bez matematyki zarówno nauka jak i zawansowana cywilizacja nie może istnieć. Jestem ciekaw co powie taki pacjent, co uważa, że matma to religia a będzie go boleć głowa i będzie konieczne badanie MRI żeby bezinwazyjnie zajrzeć do wnętrza. Nie pytam się co będzie jak to będzie akurat urządzenie firmy Siemens, a maszyna do znieczulenia ogólnego podczas operacji firmy Dräger :-)
                                  • al.1 Re: scientia vs disciplina 07.12.23, 20:30
                                    neuroleptyk napisał:

                                    > al.1 napisał:

                                    > > > Weryfikuje ją np. fizyka i chemia, biologia, geografia, etc. Sama, czysta matematyka
                                    > > > jest językiem, za pomocą którego można w sposób klarowny i zdecydowany wyrażać
                                    > > > myśli, zrozumiałe dla wszystkich na świecie.

                                    > > Matma nie jest nauką w rozumieniu scientia lecz disciplina. W naszym języku
                                    > > to jeden worek. Fizyka jest nauką i nie ma fizyki bez obiektów fizycznych! W fizyce wyjaśniamy
                                    > > zjawiska fizyczne i interakcje zachodzące między obiektami fizycznymi. Ani fizyka, ani
                                    > > wymienione wyżej nauki nie weryfikują matematyki. Matematyka w fizyce pełni rolę opisową,
                                    > > bo niczego nie wyjaśnia.

                                    > Właśnie matematyka wyjaśnia, F = d/dt(v)*m
                                    > Wszystkie mniej lub bardziej złożone zjawiska fizyczne opisane i wyjaśnione są
                                    > matematycznymi modelami,

                                    Nie zgadzam się. Matematyka niczego nie wyjaśnia. Opisywać może. Ten wzór, to nie fizyka, tylko technologia.

                                    > matematyka to język nauki, bez matematyki zarówno nauk a jak i zawansowana cywilizacja nie może
                                    > istnieć.

                                    Nie ma czegoś takiego, jak język nauki.

                                    > Jestem ciekaw co powie taki pacjent, co uważa, że matma to religia a będzie go boleć głowa i będzie
                                    > konieczne badanie MRI żeby bezinwazyjnie zajrzeć do wnętrza.

                                    To nie jest nauka. To jest technologia. Czy to coś wyjaśnia ((?))

                                    > Nie pytam się co będzie jakto będzie akurat urządzenie firmy Siemens, a maszyna do znieczulenia
                                    > ogólnegopodczas operacji firmy Dräger :-)

                                    Z oboma firmami miałem kiedyś do czynienia, pracując w HZ. Czy ta ostatnia to czasem nie od respiratorów? :)
                                    • neuroleptyk Re: scientia vs disciplina 10.12.23, 15:00
                                      al.1 napisał:

                                      > Nie zgadzam się. Matematyka niczego nie wyjaśnia. Opisywać może. Ten wzó
                                      > r, to nie fizyka, tylko technologia.

                                      Jeśli dokonasz pewnych obliczeń do rozwiązania pewnego problemu, to może zadasz sobie sprawę, że obliczenia uzasadniają i dają odpowiedź na pytanie. Dlaczego wartość wynosi akurat tyle? Jakiego wyjaśnienia bez matematyki oczekujesz na to pytanie? Rozstrzygnięcie może wymagać relatywnie dużej precyzji obliczeń, dużej złożoności, np. różnego rodzaju symulacje posługujące się metodami numerycznymi.


                                      > > matematyka to język nauki, bez matematyki zarówno nauk a jak i zawansowan
                                      > a cywilizacja nie może
                                      > > istnieć.
                                      >
                                      > Nie ma czegoś takiego, jak język nauki.

                                      Uważasz, że matematyka nie jest językiem, albo nie jest szeroko stosowana w nauce?

                                      > > Jestem ciekaw co powie taki pacjent, co uważa, że matma to religia a będz
                                      > ie go boleć głowa i będzie
                                      > > konieczne badanie MRI żeby bezinwazyjnie zajrzeć do wnętrza.
                                      >
                                      > To nie jest nauka. To jest technologia. Czy to coś wyjaśnia ((?))

                                      Technologia to konsekwencja osiągnąć naukowych, bez nauki nie masz ani urządzenia MRI ani komputera, który przekształca pomiary w obrazy, które możemy potem poddać analizie.
                                      • al.1 Re: scientia vs disciplina 10.12.23, 23:18
                                        neuroleptyk napisał:

                                        > al.1 napisał:
                                        >
                                        > > Nie zgadzam się. Matematyka niczego nie wyjaśnia. Opisywać może. Ten wzór,
                                        > > to nie fizyka, tylko technologia.
                                        >
                                        > Jeśli dokonasz pewnych obliczeń do rozwiązania pewnego problemu, to może zadasz
                                        > sobie sprawę, że obliczenia uzasadniają i dają odpowiedź na pytanie. Dlaczego
                                        > wartość wynosi akurat tyle? Jakiego wyjaśnienia bez matematyki oczekujesz na to
                                        > pytanie?

                                        Tak, ale zadaniem nauki jaką jest fizyka to wyjaśnianie zjawisk fizycznych (dlaczego jest tak). Obliczenia dają tylko opis, ale niczego nie wyjaśniają.

                                        > Rozstrzygnięcie może wymagać relatywnie dużej precyzji obliczeń, dużej
                                        > złożoności, np. różnego rodzaju symulacje posługujące się metodami numerycznymi.

                                        Niemniej, będą to dalej tylko obliczenia bez wyjaśnienia mechanizmów zachodzących zjawisk fizycznych między obiektami fizycznymi, a więc mniej lub bardziej dokładna opisówka.
                                        >
                                        > > > matematyka to język nauki, bez matematyki zarówno nauk a jak i zawansowana cywilizacja nie może
                                        > > > istnieć.
                                        > >
                                        > > Nie ma czegoś takiego, jak język nauki.
                                        >
                                        > Uważasz, że matematyka nie jest językiem, albo nie jest szeroko stosowana w nauce?

                                        Nie jest językiem, jest narzędziem.

                                        > > > Jestem ciekaw co powie taki pacjent, co uważa, że matma to religia a będzie go boleć głowa i będzie
                                        > > > konieczne badanie MRI żeby bezinwazyjnie zajrzeć do wnętrza.
                                        > >
                                        > > To nie jest nauka. To jest technologia. Czy to coś wyjaśnia ((?))
                                        >
                                        > Technologia to konsekwencja osiągnąć naukowych, bez nauki nie masz ani urządzenia MRI ani komputera,
                                        > który przekształca pomiary w obrazy, które możemy potem poddać analizie.

                                        Nauka, jak wcześniej wspomniałem, nie jest w j. polskim jednoznacznym terminem. My tu dyskutujemy - jak mi się wydaje - na płaszczyźnie nauki rozumianej jako fizyka (scientia, a nie disciplina).

                                        --
                                        kto za tym stoi
                                        • neuroleptyk Re: scientia vs disciplina 11.12.23, 01:39
                                          al.1 napisał:


                                          > > Jeśli dokonasz pewnych obliczeń do rozwiązania pewnego problemu, to może
                                          > zadasz
                                          > > sobie sprawę, że obliczenia uzasadniają i dają odpowiedź na pytanie. Dla
                                          > czego
                                          > > wartość wynosi akurat tyle? Jakiego wyjaśnienia bez matematyki oczekujesz
                                          > na to
                                          > > pytanie?
                                          >
                                          > Tak, ale zadaniem nauki jaką jest fizyka to wyjaśnianie zjawisk fizycznych (dla
                                          > czego jest tak). Obliczenia dają tylko opis, ale niczego nie wyjaśniają.

                                          Zjawiska fizyczne są wszędzie. Spróbuj wyjaśnić bez matematyki dlaczego coś zachodzi w warunkach x,y,z..itd. - gdzie zmienna to wartość jakiegoś pomiaru. Czasami nie możemy zrobić eksperymentu, bo zadanie dotyczy np. przewidzenia zmian jakie dopiero zajdą.

                                          > > Rozstrzygnięcie może wymagać relatywnie dużej precyzji obliczeń, dużej
                                          > > złożoności, np. różnego rodzaju symulacje posługujące się metodami numery
                                          > cznymi.
                                          >
                                          > Niemniej, będą to dalej tylko obliczenia bez wyjaśnienia mechanizmów zachodzący
                                          > ch zjawisk fizycznych między obiektami fizycznymi, a więc mniej lub bardziej do
                                          > kładna opisówka.

                                          Jak to nie wyjaśniają jak możesz przewidywać?
                                          Jak w ogóle możesz wyjaśnić wartość liczbową bez matematyki.


                                          > > > > matematyka to język nauki, bez matematyki zarówno nauk a jak
                                          > i zawansowana cywilizacja nie może
                                          > > > > istnieć.
                                          > > >
                                          > > > Nie ma czegoś takiego, jak język nauki.
                                          > >
                                          > > Uważasz, że matematyka nie jest językiem, albo nie jest szeroko stosowana
                                          > w nauce?
                                          >
                                          > Nie jest językiem, jest narzędziem.

                                          Dlaczego nie jest?

                                          > >
                                          > > Technologia to konsekwencja osiągnąć naukowych, bez nauki nie masz ani ur
                                          > ządzenia MRI ani komputera,
                                          > > który przekształca pomiary w obrazy, które możemy potem poddać analizie.
                                          >
                                          > Nauka, jak wcześniej wspomniałem, nie jest w j. polskim jednoznacznym terminem.
                                          > My tu dyskutujemy - jak mi się wydaje - na płaszczyźnie nauki rozumianej jako
                                          > fizyka (scientia, a nie disciplina).

                                          ?



                                          • al.1 Re: scientia vs disciplina 12.12.23, 00:39
                                            neuroleptyk napisał:

                                            > Zjawiska fizyczne są wszędzie.

                                            Ale próbujemy wyjaśniać niewyjaśnione.

                                            > Spróbuj wyjaśnić bez matematyki dlaczego coś zachodzi w warunkach x,y,z..itd.
                                            > - gdzie zmienna to wartość jakiegoś pomiaru. Czasami nie możemy zrobić
                                            > eksperymentu, bo zadanie dotyczy np. przewidzenia zmian jakie dopiero zajdą.

                                            Matematyka, jak mówiłem wcześniej, pełni rolę opisową (co też ma swoją wartość) lecz w żadnym wypadku nie wyjaśnia zjawisk fizycznych zachodzących między obiektami fizycznymi, inaczej mechanizmów.

                                            > Jak to nie wyjaśniają jak możesz przewidywać?

                                            Wyjaśnienia matematyczne ≠ wyjaśnienia zjawisk fizycznych.

                                            > Jak w ogóle możesz wyjaśnić wartość liczbową bez matematyki.

                                            Wartość liczbowa jest opisem, ale żadnego zjawiska fizycznego nie wyjaśnia.

                                            > Dlaczego nie jest?

                                            Matematyka nie jest językiem, bo nie zawiera wszystkich jego cech. Wymienić je?

                                            > > My tu dyskutujemy - jak mi się wydaje - na płaszczyźnie nauki rozumianej
                                            > > jako fizyka (scientia, a nie disciplina).

                                            > ?

                                            Rodzina nauk przyrodniczych.






                                            • neuroleptyk Re: scientia vs disciplina 12.12.23, 16:39
                                              al.1 napisał:


                                              > > Zjawiska fizyczne są wszędzie.
                                              >
                                              > Ale próbujemy wyjaśniać niewyjaśnione.
                                              >
                                              Istnieją wyjaśnione, zgadzasz się z tym?
                                              Jak są wyjaśnione?

                                              > Matematyka, jak mówiłem wcześniej, pełni rolę opisową (co też ma swoją wartość)
                                              > lecz w żadnym wypadku nie wyjaśnia zjawisk fizycznych zachodzących między obie
                                              > ktami fizycznymi, inaczej mechanizmów.

                                              Jak wyjaśnisz bez matematyki np. prawo odwrotności kwadratu ?
                                              Jak wytłumaczysz bez matematyki, że podwojenie odległości zmniejszy strumień energii na jednostkę powierzchni czterokrotnie dla punktowego źródła izotropowego?

                                              (P/A1) = strumień w odległości r1 od źródła
                                              (P/A2) = strumień w odległości r2 od źródła
                                              P = const

                                              (P/A2)/(P/A1) = (P/(4*π*(r2)^2))/(P/(4*π*(r1)^2)) = (4*π*(r1)^2)/(4*π*(r2)^2) = (r1/r2)^2 = (1/(r2/r1))^2

                                              Dla
                                              r2/r1 = 2
                                              (1/2)^2 = 1/4
                                              (P/A2)/(P/A1) = 1/4

                                              > > Jak to nie wyjaśniają jak możesz przewidywać?
                                              >
                                              > Wyjaśnienia matematyczne ≠ wyjaśnienia zjawisk fizycznych.

                                              Podaj mi wyjaśnienia zjawisk fizycznych bez matematyki.

                                              > > Jak w ogóle możesz wyjaśnić wartość liczbową bez matematyki.
                                              >
                                              > Wartość liczbowa jest opisem, ale żadnego zjawiska fizycznego nie wyjaśnia.

                                              Jak wyjaśnisz, że jest akurat tyle a nie inaczej.
                                              Nauka opiera się na pomiarach, jak chcesz weryfikować cokolwiek bez matematyki?

                                              > > Dlaczego nie jest?
                                              >
                                              > Matematyka nie jest językiem, bo nie zawiera wszystkich jego cech. Wymienić je?

                                              Wymieniaj.

                                              > > > My tu dyskutujemy - jak mi się wydaje - na płaszczyźnie nauki rozu
                                              > mianej
                                              > > > jako fizyka (scientia, a nie disciplina).
                                              >
                                              > > ?
                                              >
                                              > Rodzina nauk przyrodniczych.

                                              Dobrze
                                              • neuroleptyk Re: scientia vs disciplina 12.12.23, 16:53
                                                neuroleptyk napisał:


                                                > P = const

                                                Bez tego oczywiście, tj. energia jest zachowana , ale P jest zmienną.
                                                • neuroleptyk Re: scientia vs disciplina 12.12.23, 18:13
                                                  Jeszcze dodam pewien komentarz.
                                                  Przez strumień rozumie się tu energię na jednostkę czasu na jednostkę powierzchni - W/m^2, czyli moc na jednostkę powierzchni.
                                                  P to moc całkowita źródła w W czyli J/s a A1 oraz A2 to po prostu powierzchnie sfer o odpowiednich promieniach r1 i r2 w m, które są wyrażone w m^2. Środek sfer to źródło, więc zarówno r1 jak i r2 to odległości od źródła dla dowolnego punktu na powierzchni sfer. Dlatego za A1 i A2 użyte są wzory na pole powierzchni sfery przez które przechodzi ta całkowita moc. Więc (P/A1) i (P/A2) to będą moce na jednostkę powierzchni w odległości r1 i r2. Prawo dotyczy ilorazów tych zmiennych a dowód jest już we wcześniejszym wpisie.
                                                • al.1 Re: scientia vs disciplina 14.12.23, 01:20
                                                  neuroleptyk napisał:

                                                  > neuroleptyk napisał:
                                                  >
                                                  > > P = const
                                                  >
                                                  > Bez tego oczywiście, tj. energia jest zachowana , ale P jest zmienną.

                                                  Ale jakie zjawisko fizyczne to wyjaśnia? Nie wspominając o definicji pojęcia "energia".
                                              • neuroleptyk Re: scientia vs disciplina 12.12.23, 23:45
                                                W sumie takie wytłumaczenia można przedstawić z różnym stopniem uproszczenia.
                                                P to tak naprawdę w tym przypadku W/(4*π) albo inaczej S/Ω gdzie Ω to kąt bryłowy, tzn. gdy przyjmujemy, że strumień jest równomierny na całą powierzchnię sfery. Ta sama moc źródła może dać inną moc na jednostkę powierzchni jeżeli przypada na inny kąt bryłowy .

                                                Ω - kąt bryłowy
                                                Ω = A/r^2
                                                A - pole powierzchni sfery ograniczonej powierzchnią stożkową o wierzchołku w środku sfery. Dla pola sfery A = 4*π*r^2.
                                                Miarą kąta bryłowego jest steradian - sr = (m^2)/(m^2) = 1,
                                                gdy A = r^2 to oczywiście Ω = 1, więc kąt bryłowy = sr

                                                A(czasza kuli) = 2*π*r*h - według 3 ilustracji.

                                                (r-h)/r = cosθ
                                                r-h = r*cosθ
                                                -h = r*cosθ - r
                                                h = r - r*cosθ
                                                h = r*(1-cosθ)
                                                A(czaszy) = 2*π*r*r*(1-cosθ) = (2*π*r^2)*(1-cosθ)

                                                Ω = (1-cosθ)*2*π
                                                Ω /(2*π) = 1-cosθ
                                                Ω /(2*π)-1 = -cosθ
                                                1-(Ω /(2*π)) = cosθ
                                                arccos(1-(Ω /(2*π))) = θ

                                                czyli dla Ω = 1 otrzymamy kąt θ ≈ 32,77°

                                                Dla przykładu wyobraźmy sobie źródło niczym latarka, o kącie θ = 5°
                                                Dla kąta θ = 5° otrzymamy kąt bryłowy ≈ 0,0239 = k

                                                P = S/Ω
                                                S = J/s = W
                                                P2/P1 = (S/k)/(S/4*π) = (4*π)/(k) ≈ 525,78

                                                Z tego wynika około 526 razy większe natężenie strumienia na jednostkę powierzchni niż gdyby kąt był pełny.
                                                • neuroleptyk Re: scientia vs disciplina 13.12.23, 17:23
                                                  >P to tak naprawdę w tym przypadku W/(4*π) albo inaczej S/Ω gdzie Ω to kąt bryłowy, tzn. gdy przyjmujemy, że strumień jest równomierny na całą powierzchnię sfery.

                                                  Powinno być, że dla danej mocy P oddawanej równomiernie we wszystkich kierunkach wynika P/(4*π) w watach/steradian, bo sfera ma 4*π steradiany. Oczywiście S/Ω = P/Ω
                                                  Przyjmijmy, że R = P/Ω = S/Ω

                                                  Dla przykładu dla P = 1W otrzymamy 1W/(4*π*sr) ≈ 0,0796 W/sr
                                                  Żeby nie było wątpliwości, to w poprzednim wpisie A(czasza kuli) = A(czaszy) tj. obydwie zmienne to powierzchnie czaszy kuli.

                                                  Konsekwentnie więc zamiast

                                                  >P = S/Ω
                                                  >S = J/s = W
                                                  >P2/P1 = (S/k)/(S/4*π) = (4*π)/(k) ≈ 525,78

                                                  Powinno być

                                                  R = P/Ω
                                                  P jest wyrażone w J/s czyli W
                                                  R1 = (P/(4*π))
                                                  R2 = (P/k)
                                                  R2/R1 = (P/k)/(P/(4*π)) = (4*π)/(k) ≈ 525,78



                                                • al.1 Re: scientia vs disciplina 14.12.23, 01:29
                                                  neuroleptyk napisał:

                                                  > W sumie takie wytłumaczenia można przedstawić z różnym stopniem uproszczenia.
                                                  > P to tak naprawdę w tym przypadku W/(4*π) albo inaczej S/Ω gdzie Ω to kąt bryło
                                                  > wy, tzn. gdy przyjmujemy, że strumień jest równomierny na całą powierzchnię sfe
                                                  > ry. Ta sama moc źródła może dać inną moc na jednostkę powierzchni jeżeli przypa
                                                  > da na inny kąt bryłowy .
                                                  ...

                                                  Znowu poruszasz się na gruncie matematyki. Opis to nie jest wyjaśnienie. Jakie zjawisko fizyczne tu wyjaśniasz?
                                              • al.1 Re: scientia vs disciplina 14.12.23, 01:57
                                                neuroleptyk napisał:

                                                > Istnieją wyjaśnione, zgadzasz się z tym?
                                                > Jak są wyjaśnione?

                                                Parowanie wody, modne ostatnio kolory tęczy tworzone przez załamanie światła, rozpad pierwiastków radioaktywnych i wiele innych. Dla wyjaśnienia zjawisk fizycznych, których fizyka dać nie potrafi, tworzy się hipotezy i teorie.

                                                > > Matematyka, jak mówiłem wcześniej, pełni rolę opisową (co też ma swoją wartość) lecz
                                                > > w żadnym wypadku nie wyjaśnia zjawisk fizycznych zachodzących między obiektami
                                                > > fizycznymi, inaczej mechanizmów.
                                                >
                                                > Jak wyjaśnisz bez matematyki np. prawo odwrotności kwadratu ?
                                                > Jak wytłumaczysz bez matematyki, że podwojenie odległości zmniejszy strumień energii na
                                                > jednostkę powierzchni czterokrotnie dla punktowego źródła izotropowego?

                                                Matematyka opisuje, i, podtrzymuję co powiedziałem wcześniej, nie wyjaśnia zjawisk fizycznych. Gdzie tu jest odpowiedź dlaczego tak jest?

                                                > > > Jak to nie wyjaśniają jak możesz przewidywać?
                                                > >
                                                > > Wyjaśnienia matematyczne ≠ wyjaśnienia zjawisk fizycznych.

                                                > Podaj mi wyjaśnienia zjawisk fizycznych bez matematyki.

                                                Np. Co jest przyczyną pływów morskich? Odp. Księżyc. Jak tłumaczy się zaćmienie Słońca, Księżyca, itd.
                                                Oczywiście można podać obliczenia kiedy nastąpią, ale będą to opisy nie wyjaśniające istoty zjawisk fizycznych zachodzących między obiektami fizycznymi.


                                                • neuroleptyk Re: scientia vs disciplina 14.12.23, 12:08
                                                  al.1 napisał:

                                                  > neuroleptyk napisał:
                                                  >
                                                  > > Istnieją wyjaśnione, zgadzasz się z tym?
                                                  > > Jak są wyjaśnione?
                                                  >
                                                  > Parowanie wody, modne ostatnio kolory tęczy tworzone przez załamanie światła, r
                                                  > ozpad pierwiastków radioaktywnych i wiele innych. Dla wyjaśnienia zjawisk fizyc
                                                  > znych, których fizyka dać nie potrafi, tworzy się hipotezy i teorie.

                                                  Pytałem o wyjaśnione zjawiska. Jak wyjaśnione są wyjaśnione zjawiska?
                                                  Chyba, że zakładasz, że wszystkie są bez wyjaśnienia.

                                                  > > Jak wyjaśnisz bez matematyki np. prawo odwrotności kwadratu ?
                                                  > > Jak wytłumaczysz bez matematyki, że podwojenie odległości zmniejszy strum
                                                  > ień energii na
                                                  > > jednostkę powierzchni czterokrotnie dla punktowego źródła izotropowego?
                                                  >
                                                  > Matematyka opisuje, i, podtrzymuję co powiedziałem wcześniej, nie wyjaśnia zjaw
                                                  > isk fizycznych. Gdzie tu jest odpowiedź dlaczego tak jest?

                                                  Podałem wytłumaczenie za pomocą matematyki tego zjawiska.
                                                  Jak, jak ktoś się będzie zastanawiał dlaczego zanikanie to (d1/d2)^2, gdzie d2 > d1, to uzasadnienie tego wynika ze wzorów na powierzchnie sfery. Czekam na lepsze wytłumaczenie.
                                                  Bez matematyki nawet nie jesteś w stanie takich rzeczy rozpatrywać, czy dokonać najprostszego pomiaru, nie mówiąc o praktycznych konsekwencjach.


                                                  > > Podaj mi wyjaśnienia zjawisk fizycznych bez matematyki.
                                                  >
                                                  > Np. Co jest przyczyną pływów morskich? Odp. Księżyc. Jak tłumaczy się zaćmienie
                                                  > Słońca, Księżyca, itd.
                                                  > Oczywiście można podać obliczenia kiedy nastąpią, ale będą to opisy nie wyjaśni
                                                  > ające istoty zjawisk fizycznych zachodzących między obiektami fizycznymi.

                                                  A może grawitacja? Może zmiany wzajemnego położenia Ziemi i Księżyca, przy czym pozycja Słońca względem pozycji Księżyca i Ziemi też odgrywa rolę. Teraz zastanówmy się, czy to nie będzie po prostu pewna nieprecyzyjna forma wytłumaczenia matematycznego. Jak to uzasadnisz bez matematyki.
                                                  oceanservice.noaa.gov/education/tutorial_tides/tides06_variations.html
                                                  Zaćmienia tłumaczy się między innymi geometrią. Ty masz podać te wytłumaczenia nie ja.
                                                  Jaką istotę zjawisk zachodzących między obiektami fizycznymi tu podałeś? Żadną na razie.

                                                  • stefan4 Re: scientia vs disciplina 14.12.23, 12:37
                                                    neuroleptyk:
                                                    > Podałem wytłumaczenie za pomocą matematyki tego zjawiska.

                                                    Daj mu spokój. Jemu potrzebne jest jakieś przedszkolne wyjaśnienie; np. że ten miś jest lepiej oświetlony od tamtego, bo jest bliżej lampy — a ilokrotnie lepiej oświetlony, to już ,,nie należy do natury zjawiska i niczego nie wyjaśnia''.

                                                    To już lepiej zapytaj go, dlaczego z Ziemi widać cień Ziemi na Księżycu, a z wysokości oczu nie widać na chodniku cienia trzymanej w ręku szpilki? — bo tu dla wyjaśnienia nie trzeba niczego liczyć, wystarczy trochę geometrii, żeby narysować źródło światła, zasłaniający przedmiot i ekran w odpowiedniej skali. Ale wtedy może uprzeć się, że geometria nie należy do matematyki, i co mu zrobisz?

                                                    - Stefan
                                                  • al.1 Re: scientia vs disciplina 16.12.23, 00:39
                                                    stefan4 napisał:

                                                    > neuroleptyk:
                                                    > > Podałem wytłumaczenie za pomocą matematyki tego zjawiska.
                                                    >
                                                    > Daj mu spokój. Jemu potrzebne jest jakieś przedszkolne wyjaśnienie; np. że ten
                                                    > miś jest lepiej oświetlony od tamtego, bo jest bliżej lampy — a ilokrotn
                                                    > ie lepiej oświetlony, to już ,,nie należy do natury zjawiska i niczego nie wyja
                                                    > śnia''.

                                                    Dawaj to przedszkolne wyjaśnienie. Twój przykład jest chybiony. Nie zauważyłeś tego? Nie dajesz wyjaśnienia dlaczego tak jest, tylko opis.

                                                    >
                                                    > To już lepiej zapytaj go, dlaczego z Ziemi widać cień Ziemi na Księżycu, a z wy
                                                    > sokości oczu nie widać na chodniku cienia trzymanej w ręku szpilki? — bo
                                                    > tu dla wyjaśnienia nie trzeba niczego liczyć, wystarczy trochę geometrii, żeby
                                                    > narysować źródło światła, zasłaniający przedmiot i ekran w odpowiedniej skali.
                                                    > Ale wtedy może uprzeć się, że geometria nie należy do matematyki, i co mu zrob
                                                    > isz?

                                                    Znowu to samo. Matematyka, może być geometria, opisuje, ale nie daje odpowiedzi dlaczego. Werbalnie/piśmienniczo można to wyjaśnić. A najlepiej, to pokaż rysunek niewidomemu.
                                                  • al.1 Re: scientia vs disciplina 16.12.23, 00:22
                                                    neuroleptyk napisał:

                                                    > Pytałem o wyjaśnione zjawiska. Jak wyjaśnione są wyjaśnione zjawiska?

                                                    Werbalnie lub piśmienniczo.

                                                    > Chyba, że zakładasz, że wszystkie są bez wyjaśnienia.

                                                    Nie zakładam.

                                                    > > Matematyka opisuje, i, podtrzymuję co powiedziałem wcześniej, nie wyjaśnia
                                                    > > zjawisk fizycznych. Gdzie tu jest odpowiedź dlaczego tak jest?

                                                    > Podałem wytłumaczenie za pomocą matematyki tego zjawiska.
                                                    > Jak, jak ktoś się będzie zastanawiał dlaczego zanikanie to (d1/d2)^2, gdzie d2
                                                    > > d1, to uzasadnienie tego wynika ze wzorów na powierzchnie sfery. Czekam na
                                                    > lepsze wytłumaczenie.

                                                    W nauce jaką jest fizyka, nie mierzymy, nie obserwujemy tylko wyjaśniamy. Takie jest zadanie tej nauki. Nie ma fizyki bez obiektów fizycznych. Matematyka może być pomocna, ale nie wyjaśnia zjawisk zachodzących między obiektami fizycznymi, ani ich wzajemnych oddziaływań. Jeżeli potrafisz za pomocą matematyki wyjaśnić jakieś zjawisko fizyczne, to podaj dowolne. W fizyce pytanie „dlaczego” ma sens, w matematyce nie, np. daczego 7 + 3 = 10 lub dlaczego 10 :7 = 1,42857(142857).

                                                    > Bez matematyki nawet nie jesteś w stanie takich rzeczy rozpatrywać, czy dokonać
                                                    > najprostszego pomiaru, nie mówiąc o praktycznych konsekwencjach.

                                                    Ja nie powiedziałem, że matematyka dla fizyki jest bezużyteczna, tylko że nie wyjaśnia zjawisk fizycznych zachodzących między obiektami fizycznymi.
                                                    >
                                                    > A może grawitacja? Może zmiany wzajemnego położenia Ziemi i Księżyca, przy czym
                                                    > pozycja Słońca względem pozycji Księżyca i Ziemi też odgrywa rolę. Teraz zasta
                                                    > nówmy się, czy to nie będzie po prostu pewna nieprecyzyjna forma wytłumaczenia
                                                    > matematycznego. Jak to uzasadnisz bez matematyki.
                                                    > oceanservice.noaa.gov/education/tutorial_tides/tides06_variations.html
                                                    > Zaćmienia tłumaczy się między innymi geometrią. Ty masz podać te wytłumaczenia
                                                    > nie ja.

                                                    Jednym słowem i nie wchodząc w szczegóły: Słońce się ćmi, gdy tarcza Księżyca nałoży się na tarczę Słońca. Powiedz to zwięźle matematycznie.

                                                    > Jaką istotę zjawisk zachodzących między obiektami fizycznymi tu podałeś? Żadną
                                                    > na razie.

                                                    Naprawdę? Przykład wcześniejszy: fotony (obiekty fizyczne) przechodzące przez pryzmat (obiekt fizyczny).
                                                  • neuroleptyk Re: scientia vs disciplina 21.12.23, 18:42
                                                    al.1 napisał:

                                                    > neuroleptyk napisał:
                                                    >
                                                    > > Pytałem o wyjaśnione zjawiska. Jak wyjaśnione są wyjaśnione
                                                    > zjawiska?
                                                    >
                                                    > Werbalnie lub piśmienniczo.

                                                    Za pomocą ilustracji już nie?

                                                    >
                                                    > W nauce jaką jest fizyka, nie mierzymy, nie obserwujemy tylko wyjaśniamy. Takie
                                                    > jest zadanie tej nauki. Nie ma fizyki bez obiektów fizycznych.

                                                    Myślałem, że obserwacje i pomiary są bardzo istotne dla rozstrzygania problemów w fizyce.
                                                    Najwyraźniej nie miałem do tej pory nawet zielonego pojęcia na czym nawet polega ta nauka.

                                                    >Matematyka może
                                                    > być pomocna, ale nie wyjaśnia zjawisk zachodzących między obiektami fizycznymi
                                                    > , ani ich wzajemnych oddziaływań.

                                                    Pomocna w czym?

                                                    >Jeżeli potrafisz za pomocą matematyki wyjaśni
                                                    > ć jakieś zjawisko fizyczne, to podaj dowolne. W fizyce pytanie „dlaczego” ma se
                                                    > ns, w matematyce nie, np. daczego 7 + 3 = 10 lub dlaczego 10 :7 = 1,42857(14285
                                                    > 7).

                                                    Starałem się i nie wyszło.
                                                    Rozumiem, że przykłady w ilustracjach nie wymagają uzasadnienia.


                                                    > Jednym słowem i nie wchodząc w szczegóły: Słońce się ćmi, gdy tarcza Księżyca n
                                                    > ałoży się na tarczę Słońca. Powiedz to zwięźle matematycznie.

                                                    Po co mam to robić, jak Ty masz prawdziwe i w dodatku bardzo zwięzłe wytłumaczenie?
                                                    Jak wyjaśnisz, że nie wszyscy na Ziemi po stronie oświetlonej jakiekolwiek nałożenie tarczy mogą zaobserwować?

                                                    > > Jaką istotę zjawisk zachodzących między obiektami fizycznymi tu podałeś?
                                                    > Żadną
                                                    > > na razie.
                                                    >
                                                    > Naprawdę? Przykład wcześniejszy: fotony (obiekty fizyczne) przechodzące przez p
                                                    > ryzmat (obiekt fizyczny).

                                                    Czyli przechodzenie przez pryzmat fotonów wyjaśnia, że obserwujemy rozszczepienie światła, ale jak fotony przechodzą np. przez szybę, to wyjaśnia to, dlaczego nie obserwujemy rozszczepienia światła? Jak ktoś się zapyta, dlaczego jak fotony przechodzą przez szybę, to światło się nie rozszczepia, to odpowiesz, dlatego, że nie przechodzą przez pryzmat?


                                                  • al.1 Re: scientia vs disciplina 23.12.23, 01:06
                                                    neuroleptyk napisał:

                                                    > al.1 napisał:

                                                    > > Werbalnie lub piśmienniczo.
                                                    >
                                                    > Za pomocą ilustracji już nie?

                                                    Owszem, ale czy wszystko da się wyjaśnić ilustracjami? Np. warunki?

                                                    > > W nauce jaką jest fizyka, nie mierzymy, nie obserwujemy tylko wyjaśniamy.
                                                    > > Takie jest zadanie tej nauki. Nie ma fizyki bez obiektów fizycznych.
                                                    >
                                                    > Myślałem, że obserwacje i pomiary są bardzo istotne dla rozstrzygania problemów
                                                    > w fizyce.
                                                    > Najwyraźniej nie miałem do tej pory nawet zielonego pojęcia na czym nawet polega ta nauka.

                                                    Może nie miałeś pojęcia o racjonalnej nauce? Pomiary nie wyjaśniają zjawisk fizycznych.
                                                    Otóż podtrzymuję, że metoda naukowa (oczywiście po postawieniu hipotezy) jest wolna od obserwatorów, a to oznacza, że teoria nie jest obserwacją ani opisem, tylko wyjaśnieniem. Ponadto, teorii nie można zaakceptować tylko dlatego, że można zaobserwować, że jest prawdziwa, bo w takim przypadku jest to oczywistość. Teoria jest akceptowalna, ponieważ daje racjonalne wyjaśnienie.

                                                    > >Matematyka może być pomocna, ale nie wyjaśnia zjawisk zachodzących między obiektami
                                                    > > fizycznymi, ani ich wzajemnych oddziaływań.
                                                    >
                                                    > Pomocna w czym?

                                                    W opisie zjawisk fizycznych.

                                                    > Rozumiem, że przykłady w ilustracjach nie wymagają uzasadnienia.

                                                    Krokiem pierwszym jest hipoteza, która składa się z:
                                                    - eksponatów (które są obiektami, gdyż musi się ilustrować to, o czym dalej mowa)
                                                    - definicji
                                                    - i zestawienia faktów/założeń.
                                                    Tak więc ilustruje się obiektami fizycznymi. Jak wyobrażasz sobie uzasadnienie obiektu fizycznego?

                                                    > > Jednym słowem i nie wchodząc w szczegóły: Słońce się ćmi, gdy tarcza Księżyca
                                                    > > nałoży się na tarczę Słońca. Powiedz to zwięźle matematycznie.
                                                    >
                                                    > Po co mam to robić, jak Ty masz prawdziwe i w dodatku bardzo zwięzłe wytłumaczenie?

                                                    Nie. Ja tylko dałem skrót. Chcesz, bym skopiował pełen opis zjawiska, by nie pominąć najdrobniejszych szczegółów?

                                                    > Jak wyjaśnisz, że nie wszyscy na Ziemi po stronie oświetlonej jakiekolwiek nałożenie tarczy mogą zaobserwować?

                                                    Mówiłem o obserwowalnym zaćmieniu.

                                                    > Czyli przechodzenie przez pryzmat fotonów wyjaśnia, że obserwujemy rozszczepienie
                                                    > światła, ale jak fotony przechodzą np. przez szybę, to wyjaśnia to, dlaczego
                                                    > nie obserwujemy rozszczepienia światła? Jak ktoś się zapyta, dlaczego jak fotony
                                                    > przechodzą przez szybę, to światło się nie rozszczepia, to odpowiesz, dlatego, że
                                                    > nie przechodzą przez pryzmat?

                                                    Przecież te rzeczy są wyjaśnione. Musi być kąt załamania światła przechodzącego do innego ośrodka. Szyba tego nie powoduje.

                                                    ad1) i ad2)
                                                    Podajesz równania matematyczne, które nie dość, że nie mówią nic czego dotyczą, to w najlepszym razie opisują, nie wyjaśniając szczegółów.
                                                  • neuroleptyk Re: scientia vs disciplina 23.12.23, 15:33
                                                    al.1 napisał:


                                                    > > Za pomocą ilustracji już nie?
                                                    >
                                                    > Owszem, ale czy wszystko da się wyjaśnić ilustracjami? Np. warunki?

                                                    Wystarczy, że są pomocne w wyjaśnieniach.

                                                    > > Najwyraźniej nie miałem do tej pory nawet zielonego pojęcia na czym nawet
                                                    > polega ta nauka.
                                                    >
                                                    > Może nie miałeś pojęcia o racjonalnej nauce? Pomiary nie wyjaśniają zjawisk fiz
                                                    > ycznych.

                                                    Najwidoczniej.

                                                    > Otóż podtrzymuję, że metoda naukowa (oczywiście po postawieniu hipotezy) jest w
                                                    > olna od obserwatorów, a to oznacza, że teoria nie jest obserwacją ani opisem, t
                                                    > ylko wyjaśnieniem. Ponadto, teorii nie można zaakceptować tylko dlatego, że moż
                                                    > na zaobserwować, że jest prawdziwa, bo w takim przypadku jest to oczywistość. T
                                                    > eoria jest akceptowalna, ponieważ daje racjonalne wyjaśnienie.

                                                    Teoria musi być zgodna z obserwacjami, gdy jest inaczej to odrzucamy hipotezę.

                                                    > > Pomocna w czym?
                                                    >
                                                    > W opisie zjawisk fizycznych.
                                                    >
                                                    > > Rozumiem, że przykłady w ilustracjach nie wymagają uzasadnienia.
                                                    >
                                                    > Krokiem pierwszym jest hipoteza, która składa się z:
                                                    > - eksponatów (które są obiektami, gdyż musi się ilustrować to, o czym dalej mo
                                                    > wa)
                                                    > - definicji
                                                    > - i zestawienia faktów/założeń.
                                                    > Tak więc ilustruje się obiektami fizycznymi. Jak wyobrażasz sobie uzasadnienie
                                                    > obiektu fizycznego?

                                                    Jak otrzymasz fakty bez obserwacji i pomiarów?

                                                    > > > Jednym słowem i nie wchodząc w szczegóły: Słońce się ćmi, gdy tarcz
                                                    > a Księżyca
                                                    > > > nałoży się na tarczę Słońca. Powiedz to zwięźle matematycznie.
                                                    > >
                                                    > > Po co mam to robić, jak Ty masz prawdziwe i w dodatku bardzo zwięzłe wytł
                                                    > umaczenie?
                                                    >
                                                    > Nie. Ja tylko dałem skrót. Chcesz, bym skopiował pełen opis zjawiska, by nie po
                                                    > minąć najdrobniejszych szczegółów?

                                                    Możesz, ale teraz piszesz o opisie a nie wyjaśnieniu.

                                                    > > Jak wyjaśnisz, że nie wszyscy na Ziemi po stronie oświetlonej jakiekolwie
                                                    > k nałożenie tarczy mogą zaobserwować?
                                                    >
                                                    > Mówiłem o obserwowalnym zaćmieniu.

                                                    Wytłumacz dlaczego jedni obserwatorzy na Ziemi mogą zaobserwować zaćmienie całkowite a inni obserwatorzy na Ziemi w ogóle nie mogą zaobserwować jakimikolwiek zaćmienia?
                                                    Pytanie dotyczy obserwatorów będących po oświetlonej stronie Ziemi.

                                                    > > Czyli przechodzenie przez pryzmat fotonów wyjaśnia, że obserwujemy rozszc
                                                    > zepienie
                                                    > > światła, ale jak fotony przechodzą np. przez szybę, to wyjaśnia to, dlacz
                                                    > ego
                                                    > > nie obserwujemy rozszczepienia światła? Jak ktoś się zapyta, dlaczego ja
                                                    > k fotony
                                                    > > przechodzą przez szybę, to światło się nie rozszczepia, to odpowiesz, dla
                                                    > tego, że
                                                    > > nie przechodzą przez pryzmat?
                                                    >
                                                    > Przecież te rzeczy są wyjaśnione. Musi być kąt załamania światła przechodzącego
                                                    > do innego ośrodka. Szyba tego nie powoduje.

                                                    Pryzmat w aparacie fotograficznym nie powinien znacząco rozszczepiać, dzięki niemu i lustrze można mieć widok w wizjerze z głównego obiektywu bez efektu paralaksy.
                                                    Słomka włożona do wody jest "złamana" pod kątem, ale rozszczepienia nie obserwuje się.
                                                    Szyba to inny ośrodek, w końcu to szkło a nie powietrze.

                                                    >
                                                    > ad1) i ad2)
                                                    > Podajesz równania matematyczne, które nie dość, że nie mówią nic czego dotyczą,
                                                    > to w najlepszym razie opisują, nie wyjaśniając szczegółów.

                                                    Twierdziłeś, że w matematyce nie ma sensu pytać dlaczego.
                                                    Podałem więc cztery matematyczne przykłady i rozumiem, że nie trzeba ich w żaden sposób wytłumaczyć oraz nie ma sensu pytać dlaczego tak jest.
                                                    W czwartym przykładzie powinienem sprecyzować, że x i y to liczby całkowite, więc poniżej podaje doprecyzowany przykład 4) .
                                                  • stefan4 Re: scientia vs disciplina 23.12.23, 20:17
                                                    neuroleptyk:
                                                    > W czwartym przykładzie powinienem sprecyzować, że x i y to liczby całkowite,
                                                    > więc poniżej podaje doprecyzowany przykład 4) .

                                                    https://fotoforum.gazeta.pl/photo/4/pa/ee/0uy2/jjdtCAr6JQ1lxwJkX.jpg

                                                    Proste. W pierścieniu reszt modulo 31 mamy 31= 0, więc
                                                        10x+y = 0     stąd     y = −10x
                                                    więc
                                                        b = x−3(−10x) = x+3·10x = x+30x = 31x


                                                    A w temacie głównym: nie da się zawyrokować, co stanowi ,,wyjaśnienie zjawiska'' bez dodania dla kogo.

                                                    Ja potrafię z czystym sumieniem powiedzieć, że rozumiem zjawisko fizyczne lub teorię fizyczną, kiedy potrafię obliczyć efekty. Na przykład rozumiem mechanikę klasyczną (newtonowską), rozumiem szczególną teorię względności, a ogólną teorię względności... potrafię powtórzyć różne typowe argumenty, ale nie potrafię niczego samodzielnie policzyć, więc muszę przyznać, że ją nie bardzo rozumiem. Al.1 jest widać inaczej skonstruowany i obliczenia nie dodają niczego do jego rozumienia.

                                                    Jeśli ktoś chce patrzeć na fizykę i zachwycać się jakąś jej teorią, to istotnie, matematyka nie jest mu potrzebna. Ale jeśli ktoś chce robić z nią coś nowego, twórczego, jeśli chce wyciągać nowatorskie wnioski, to bez matematyki oczywiście ani rusz.

                                                    Mamy po prostu różne potrzeby.

                                                    - Stefan
                                                  • al.1 Re: scientia vs disciplina 26.12.23, 02:12
                                                    stefan4 napisał:

                                                    > A w temacie głównym: nie da się zawyrokować, co stanowi ,,wyjaśnienie zjawiska"
                                                    > bez dodania dla kogo.

                                                    Teorie wyjaśniająca zjawiska fizyczne są dla tych, którzy się tym interesują. Wniosek wypływający z danej teorii jest pozostawiony dla każdego.

                                                    > Ja potrafię z czystym sumieniem powiedzieć, że rozumiem zjawisko fizyczne lub
                                                    > teorię fizyczną, kiedy potrafię obliczyć efekty. Na przykład rozumiem mechanikę
                                                    > klasyczną (newtonowską),

                                                    Została poprawiona (oczywiście nie przez oficjalną naukę).

                                                    > rozumiem szczególną teorię względności, a ogólną teorię względności...

                                                    Ta tzw. teoria względności nie spełnia kryteriów racjonalnej teorii. Nie mówiąc już o takim "drobiazgu", że jest fałszywa.

                                                    > potrafię powtórzyć różne typowe argumenty, ale nie potrafię niczego
                                                    > samodzielnie policzyć, więc muszę przyznać, że ją nie bardzo rozumiem.
                                                    > Al.1 jest widać inaczej skonstruowany i obliczenia nie dodają niczego do jego
                                                    > rozumienia.

                                                    Inkryminowana teoria zawiera irracjonalizmy. Nie mam potrzeby zagłębiania się w obliczenia (choć sam wyliczyłem minimalny promień wszechświata). Wystarczają mi racjonalne wyjaśnienia.

                                                    > Jeśli ktoś chce patrzeć na fizykę i zachwycać się jakąś jej teorią, to istotnie,
                                                    > matematyka nie jest mu potrzebna. Ale jeśli ktoś chce robić z nią coś nowego,
                                                    > twórczego, jeśli chce wyciągać nowatorskie wnioski, to bez matematyki oczywiś
                                                    > cie ani rusz.

                                                    Teoria fizyczna powinna być racjonalna, a o tym nie decyduje matematyka.
                                                  • stefan4 Re: scientia vs disciplina 26.12.23, 08:15
                                                    al.1:
                                                    > Ta tzw. teoria względności nie spełnia kryteriów racjonalnej teorii. Nie mówiąc
                                                    > już o takim "drobiazgu", że jest fałszywa.

                                                    Powtórzyłeś tą opinię laika już niezliczoną liczbę razy. Czy mógłbyś dla odmiany powiedzieć coś nowego?

                                                    al.1:
                                                    > Teoria fizyczna powinna być racjonalna

                                                    Pewnie, a miś o małym rozumku nie posiada dużego rozumu. Na co Ci takie pleonazmy/truizmy/tautologie (czy jak to sobie chcesz nazwać)?

                                                    - Stefan
                                                  • al.1 Re: scientia vs disciplina 27.12.23, 00:43
                                                    stefan4 napisał:

                                                    > al.1:
                                                    > > Ta tzw. teoria względności nie spełnia kryteriów racjonalnej teorii. Nie
                                                    > > mówiąc już o takim "drobiazgu", że jest fałszywa.
                                                    >
                                                    > Powtórzyłeś tą opinię laika już niezliczoną liczbę razy.

                                                    Nie laika. Spytaj fizyka, który ma głowę między ramionami i też to potwierdzi. No i wypływa to z dyskusji.

                                                    Czy mógłbyś dla odmiany powiedzieć coś nowego?

                                                    Mógłbym od siebie wypunktować irracjonalizmy TW (innych też). Może byłoby to coś nowego.

                                                    > > al.1:
                                                    > > Teoria fizyczna powinna być racjonalna
                                                    >
                                                    > Pewnie, a miś o małym rozumku nie posiada dużego rozumu. Na co Ci
                                                    > takie pleonazmy/truizmy/tautologie (czy jak to sobie chcesz nazwać)?

                                                    Jakie pleonazmy? Przecież widać okiem nieuzbrojonym, że TW rozmija się ze zdrowym rozsądkiem.

                                                    --
                                                    Ci którzy twierdzą, że rozumieją relatywistykę, automatycznie przyznają, że rozumieją nonsensy
                                                  • al.1 Re: scientia vs disciplina 26.12.23, 01:11
                                                    neuroleptyk napisał:

                                                    > Teoria musi być zgodna z obserwacjami, gdy jest inaczej to odrzucamy hipotezę.

                                                    Mowa jest o przyjętej hipotezie.

                                                    > Jak otrzymasz fakty bez obserwacji i pomiarów?

                                                    Obserwacja po hipotezie jest pozbawiona sensu, a teorię tworzy się wtedy, gdy już nic więcej nie daje się zaobserwować.

                                                    > Możesz, ale teraz piszesz o opisie a nie wyjaśnieniu.

                                                    Możemy użyć opisu obiektów fizycznych, modeli ich obrazujących, ale celem ostatecznym jest wyjaśnienie zjawiska fizycznego.

                                                    > Pryzmat w aparacie fotograficznym nie powinien znacząco rozszczepiać, dzięki niemu
                                                    > i lustrze można mieć widok w wizjerze z głównego obiektywu bez efektu paralaksy.
                                                    > Słomka włożona do wody jest "złamana" pod kątem, ale rozszczepienia nie obserwuje się.
                                                    > Szyba to inny ośrodek, w końcu to szkło a nie powietrze.

                                                    Nie wiem do czego zmierzasz. Szukasz wyjaśnienia? Czy kwestionujesz prawa fizyki?

                                                    > Twierdziłeś, że w matematyce nie ma sensu pytać dlaczego.

                                                    Tak, jeżeli wynik jest poprawny i podałem prosty przykład. Niemniej, stwierdzam, że dyskusja schodzi na matematykę, która nie wyjaśnia zjawisk fizycznych.

                                                    > Podałem więc cztery matematyczne przykłady i rozumiem, że nie trzeba ich w żaden
                                                    > sposób wytłumaczyć oraz nie ma sensu pytać dlaczego tak jest.
                                                    > W czwartym przykładzie powinienem sprecyzować, że x i y to liczby całkowite, więc
                                                    > poniżej podaje doprecyzowany przykład 4) .

                                                    Odpowiadam w temacie nie-fizyki. Matematyką się nie zajmuję od czasów kiedy miałem ją na studiach i wiele zapomniałem, ale skoro zaznaczyłeś zbiór ażurowym Z, to chyba z tego wynika, że "x" i "z" są liczbami całkowitymi? Wychodzi mi z tego, że 31/31 implikuje 31/0 ? :)

                                                  • stefan4 supersticio in situ veritatis 26.12.23, 08:27
                                                    al.1:
                                                    > Matematyką się nie zajmuję od czasów kiedy miałem ją na studiach
                                                    [...]
                                                    > Wychodzi mi z tego, że 31/31 implikuje 31/0 ? :)

                                                    Jeśli wyszła Ci implikacja między liczbami, zamiast między zdaniami, to niewiele z matematyki zrozumiałeś na tych studiach. To gorzej niż fałsz, to bezładne zestawienie znaczków graficznych.

                                                    Jasne jest, że nie masz zielonego pojęcia o tym, co to jest matematyka i jak się jej używa. To jest OK, nie każdy musi, ale w takim razie po co o niej piszesz? Ja nie mam pojęcia, na czym polega antropozofia astralna i dlatego nie wypowiadam się w jej sprawie.

                                                    - Stefan
                                                  • al.1 Re: supersticio in situ veritatis 27.12.23, 01:14
                                                    stefan4 napisał:

                                                    > al.1:
                                                    > > Matematyką się nie zajmuję od czasów kiedy miałem ją na studiach
                                                    > [...]
                                                    > > Wychodzi mi z tego, że 31/31 implikuje 31/0 ? :)
                                                    >
                                                    > Jeśli wyszła Ci implikacja między liczbami, zamiast między zdaniami, to niewiele
                                                    > z matematyki zrozumiałeś na tych studiach.

                                                    To fakt. Uleciało. Ponadto, miałem do ogarnięcia algebrę liniową, analizę matematyczną, wstęp do logiki matematycznej, a dla studenta najważniejsze to pozaliczanie wszystkiego.

                                                    > Jasne jest, że nie masz zielonego pojęcia o tym, co to jest matematyka i jak się jej używa. To jest OK, nie
                                                    > każdy musi, ale w takim razie po co o niej piszesz?

                                                    Ja tylko próbowałem odpowiedzieć, bo zostało mi rzucone zadanie do rozwiązania, a o matematyce nie wyrażam się pejoratywnie i doceniam jej wagę w różnych naukach. Niemniej podtrzymuję, że ona nie wyjaśnia zjawisk fizycznych. Jest tylko pomocna/niezbędna w opisach. Jeżeli twierdzisz, że tłumaczy jakieś zjawisko fizyczne, to podaj przykład.

                                                    > Ja nie mam pojęcia, na czym polega antropozofia astralna i dlatego nie wypowiadam się w jej sprawie.

                                                    Ja również nie zabieram głosu w tematach, na których się nie znam.
                                                  • neuroleptyk Re: scientia vs disciplina 26.12.23, 20:48
                                                    al.1 napisał:


                                                    > > Teoria musi być zgodna z obserwacjami, gdy jest inaczej to odrzucamy hipo
                                                    > tezę.
                                                    >
                                                    > Mowa jest o przyjętej hipotezie.

                                                    A skąd wiesz czy jest prawidłowa?

                                                    > > Jak otrzymasz fakty bez obserwacji i pomiarów?
                                                    >
                                                    > Obserwacja po hipotezie jest pozbawiona sensu, a teorię tworzy się wtedy, gdy j
                                                    > uż nic więcej nie daje się zaobserwować.

                                                    W praktyce ciężko zaobserwować wszystko, mimo tego w dalszym ciągu jednak polegasz na danych, z którymi hipoteza powinna być zgodna.

                                                    > > Możesz, ale teraz piszesz o opisie a nie wyjaśnieniu.
                                                    >
                                                    > Możemy użyć opisu obiektów fizycznych, modeli ich obrazujących, ale celem ostat
                                                    > ecznym jest wyjaśnienie zjawiska fizycznego.

                                                    Można te "ćmienie" opisać dokładniej używając układu współrzędnych sferycznych dla danego punktu na Ziemi oraz dyskami odpowiednich rozmiarów kątowych.

                                                    > > Pryzmat w aparacie fotograficznym nie powinien znacząco rozszczepiać, dzi
                                                    > ęki niemu
                                                    > > i lustrze można mieć widok w wizjerze z głównego obiektywu bez efektu par
                                                    > alaksy.
                                                    > > Słomka włożona do wody jest "złamana" pod kątem, ale rozszczepienia nie o
                                                    > bserwuje się.
                                                    > > Szyba to inny ośrodek, w końcu to szkło a nie powietrze.
                                                    >
                                                    > Nie wiem do czego zmierzasz. Szukasz wyjaśnienia? Czy kwestionujesz prawa fizyk
                                                    > i?

                                                    Jeżeli mamy pryzmaty niedyspersyjne, to przechodzenie światła przez pryzmat nie jest dobrym wyjaśnieniem zjawiska rozszczepiania światła. Dodatkowo światło można rozczepić np. siatką dyfrakcyjną, efektu kolorów przy oglądaniu płyty CD nie wyjaśnisz pryzmatem.

                                                    en.wikipedia.org/wiki/Prism_(optics)
                                                    en.wikipedia.org/wiki/Pentaprism

                                                    > > Twierdziłeś, że w matematyce nie ma sensu pytać dlaczego.
                                                    >
                                                    > Tak, jeżeli wynik jest poprawny i podałem prosty przykład. Niemniej, stwierdzam
                                                    > , że dyskusja schodzi na matematykę, która nie wyjaśnia zjawisk fizycznych.

                                                    Ale możemy nie wiedzieć czy jest poprawny.

                                                    > > Podałem więc cztery matematyczne przykłady i rozumiem, że nie trzeba ich
                                                    > w żaden
                                                    > > sposób wytłumaczyć oraz nie ma sensu pytać dlaczego tak jest.
                                                    > > W czwartym przykładzie powinienem sprecyzować, że x i y to liczby całkow
                                                    > ite, więc
                                                    > > poniżej podaje doprecyzowany przykład 4) .
                                                    >
                                                    > Odpowiadam w temacie nie-fizyki. Matematyką się nie zajmuję od czasów kiedy mia
                                                    > łem ją na studiach i wiele zapomniałem, ale skoro zaznaczyłeś zbiór ażurowym Z,
                                                    > to chyba z tego wynika, że "x" i "z" są liczbami całkowitymi? Wychodzi mi z te
                                                    > go, że 31/31 implikuje 31/0 ? :)
                                                    >

                                                    Z podzielności przez 31 liczby 31 wynika podzielność 0 przez 31.

                                                    a = 31 = 10*3 + 1
                                                    x = 3, y = 1
                                                    b = 3 - 3*1 = 0

                                                    Nie myl zapisu z pionową kreską z zapisem ułamków albo znakiem dzielenia.

                                                    d | m czyta się d dzieli m
                                                    d | m <-> istnieje k należący do Z, że k*d = m

                                                    więc
                                                    31|0 czyta się 31 dzieli 0

                                                    d = 31
                                                    m = 0
                                                    k = 0
                                                    więc k*d = 0

                                                    31|31

                                                    d = 31
                                                    m = 31
                                                    k = 1
                                                    więc k*d = 31
                                                  • al.1 Re: scientia vs disciplina 27.12.23, 02:31
                                                    neuroleptyk napisał:

                                                    > al.1 napisał:

                                                    > > Mowa jest o przyjętej hipotezie.

                                                    > A skąd wiesz czy jest prawidłowa?

                                                    Przecież hipoteza jest przypuszczeniem.

                                                    > > > Jak otrzymasz fakty bez obserwacji i pomiarów?

                                                    > > Obserwacja po hipotezie jest pozbawiona sensu, a teorię tworzy się wtedy,
                                                    > > gdy już nic więcej nie daje się zaobserwować.
                                                    >
                                                    > W praktyce ciężko zaobserwować wszystko, mimo tego w dalszym ciągu jednak
                                                    > polegasz na danych, z którymi hipoteza powinna być zgodna.

                                                    Ostateczny kształt hipotezy musi się jednak kiedyś wyłonić.

                                                    > > > Możesz, ale teraz piszesz o opisie a nie wyjaśnieniu.

                                                    > > Możemy użyć opisu obiektów fizycznych, modeli ich obrazujących, ale celem
                                                    > > ostatecznym jest wyjaśnienie zjawiska fizycznego.
                                                    >
                                                    > Można te "ćmienie" opisać dokładniej używając układu współrzędnych sferycznych
                                                    > dla danego punktu na Ziemi oraz dyskami odpowiednich rozmiarów kątowych.

                                                    > Jeżeli mamy pryzmaty niedyspersyjne, to przechodzenie światła przez pryzmat nie
                                                    > jest dobrym wyjaśnieniem zjawiska rozszczepiania światła. Dodatkowo światło można
                                                    > rozczepić np. siatką dyfrakcyjną, efektu kolorów przy oglądaniu płyty CD nie wyjaśnisz
                                                    > pryzmatem.

                                                    Ograniczyłem się do przykładu z pryzmatem rozszczepiającym światło jako przykład wyjaśnienia zjawiska fizycznego dającego kolory tęczy. Każde podobne/inne zjawisko fizyczne daje się wyjaśnić tak wyczerpująco, jak nauka go zgłębiła.
                                                  • neuroleptyk Re: scientia vs disciplina 27.12.23, 18:18
                                                    al.1 napisał:


                                                    > > A skąd wiesz czy jest prawidłowa?
                                                    >
                                                    > Przecież hipoteza jest przypuszczeniem.

                                                    Trzeba ją jednak zweryfikować.

                                                    > > W praktyce ciężko zaobserwować wszystko, mimo tego w dalszym ciągu jednak
                                                    >
                                                    > > polegasz na danych, z którymi hipoteza powinna być zgodna.
                                                    >
                                                    > Ostateczny kształt hipotezy musi się jednak kiedyś wyłonić.

                                                    Jeżeli hipoteza jest niezgodna z obserwacjami, to jest odrzucana, wtedy musisz albo dokonać modyfikacji starej hipotezy, lub sformatować zupełnie nową.

                                                    > > Jeżeli mamy pryzmaty niedyspersyjne, to przechodzenie światła przez pryzm
                                                    > at nie
                                                    > > jest dobrym wyjaśnieniem zjawiska rozszczepiania światła. Dodatkowo świat
                                                    > ło można
                                                    > > rozczepić np. siatką dyfrakcyjną, efektu kolorów przy oglądaniu płyty CD
                                                    > nie wyjaśnisz
                                                    > > pryzmatem.
                                                    >
                                                    > Ograniczyłem się do przykładu z pryzmatem rozszczepiającym światło jako przykła
                                                    > d wyjaśnienia zjawiska fizycznego dającego kolory tęczy. Każde podobne/inne zja
                                                    > wisko fizyczne daje się wyjaśnić tak wyczerpująco, jak nauka go zgłębiła.

                                                    Dałeś tylko opis obserwacji, że przechodzenie światła przez pryzmat dyspersyjny powoduje rozszczepienie światła.
                                                    Innymi słowy jest pewien rodzaj pryzmatów, czyli obiektów fizycznych, które rozszczepiają światło. Próbujesz wyjaśnić zjawisko rozszczepiania przez te pryzmaty tym, że światło przez nie przechodzi. Światło przechodzi też przez inne obiekty i obserwowane efekty są często inne, więc samo przechodzenie światła przez obiekt nic nie wyjaśnia tutaj. Dlaczego ten pryzmat rozszczepia światło? Odpowiesz dlatego, że światło przechodzące przez niego zostaje rozszczepione? Wyjaśniasz zjawisko właściwościami obiektu bez wyjaśniania tych właściwości.

                                                  • al.1 Re: scientia vs disciplina 30.12.23, 00:05
                                                    neuroleptyk napisał:

                                                    > al.1 napisał:

                                                    > > Przecież hipoteza jest przypuszczeniem.

                                                    > Trzeba ją jednak zweryfikować.

                                                    A jak ją zweryfikujesz, to przestanie nią być? Czy będzie uaktualnioną hipotezą?

                                                    > > > W praktyce ciężko zaobserwować wszystko, mimo tego w dalszym ciągu
                                                    > > > jednak polegasz na danych, z którymi hipoteza powinna być zgodna.

                                                    > > Ostateczny kształt hipotezy musi się jednak kiedyś wyłonić.

                                                    > Jeżeli hipoteza jest niezgodna z obserwacjami, to jest odrzucana, wtedy musisz
                                                    > albo dokonać modyfikacji starej hipotezy, lub sformatować zupełnie nową.

                                                    Jeśli coś zaobserwujemy, co jest prawdziwe, nie tworzymy hipotezy. Hipoteza jest zawsze hipotezą - bez względu na to czy stara, czy nowa.

                                                    > Dałeś tylko opis obserwacji, że przechodzenie światła przez pryzmat dyspersyjny
                                                    > powoduje rozszczepienie światła.
                                                    > Innymi słowy jest pewien rodzaj pryzmatów, czyli obiektów fizycznych, które roz
                                                    > szczepiają światło. Próbujesz wyjaśnić zjawisko rozszczepiania przez te pryzmat
                                                    > y tym, że światło przez nie przechodzi. Światło przechodzi też przez inne obiek
                                                    > ty i obserwowane efekty są często inne, więc samo przechodzenie światła przez o
                                                    > biekt nic nie wyjaśnia tutaj. Dlaczego ten pryzmat rozszczepia światło? Odpowi
                                                    > esz dlatego, że światło przechodzące przez niego zostaje rozszczepione? Wyjaśni
                                                    > asz zjawisko właściwościami obiektu bez wyjaśniania tych właściwości.

                                                    Nie wyjaśnię tego lepiej: pl.wikipedia.org/wiki/Rozszczepienie_światła

                                                    --
                                                    9. min. →
                          • europitek Re: o matematyce 11.02.09, 01:05
                            To nie są rewelacje, bo mają już trochę latek. A wzięły się z badań neurobiologicznych naszych mózgów - jest tego sporo na dziś dzień. Jeśli Cię to interesuje, to mogę podać jakiś wstępny namiar, albo sam poszukaj czegoś o hipotezie recyklingu S. Dehaene.
            • stefan4 Re: o matematyce 05.02.09, 11:50
              europitek:
              > mamy do czynienia z "przereklamowaniem" matematyki jako panaceum
              > na wszelakie kłopoty poznawcze w różnistych dziedzinach.

              To prawda. Wielkie sukcesy kończą się zwykle powszechnym oczekiwaniem na
              jeszcze większe sukcesy
              • dr.niekoszerny Re: o matematyce 05.02.09, 14:40
                W fizyce (mowa o tej stosowanej) przydal sie glownie rachunek
                rozniczkowy i calkowy oraz teoria prawdopodobienstwa. A to raczej
                mala czesc matematyki. Stad ma propozycja, aby tych uzytecznych
                dzialow matematyki uczyc tylko przy okazji nauczania fizyki (ew.
                chemii czy ekonomii), a nie osobno w ramach przedmiotu "matematyka",
                ktory na poziomie ponadpodstawowym powinien byc nadobowiazkowy,
                nawet dla tych, co chca w przyszlosci zostac inzynierami. Wtedy
                latwiej jest zrozumiec zalety i ograniczenia np. rozniczek i calek,
                niz gdy sa one nauczane "abstrakcyjnie", tak jakby byly obiektywnie
                istniejacymi bytami...
                I nie myl teoretycznej informatyki z informatyka stosowana - ta
                ostatnia ma przed soba wielka przyszlosc, jesli tylko nie bedziemy
                do niej dopuszczac matematykow i abolwentow uniwersyteckiej
                informatyki.
                Pozdr.
              • kala.fior Rozczarowanie matematyca czy modelowaniem? 05.02.09, 14:53
                stefan4 napisał:

                > europitek:
                > > mamy do czynienia z "przereklamowaniem" matematyki jako panaceum
                > > na wszelakie kłopoty poznawcze w różnistych dziedzinach.
                >
                > To prawda. Wielkie sukcesy kończą się zwykle powszechnym oczekiwaniem na
                > jeszcze większe sukcesy
                • dr.niekoszerny Re: Rozczarowanie matematyca czy modelowaniem? 05.02.09, 15:01
                  Rozczarowanie jest ogolnie mozliwosciami stosowania metod
                  ilosciowych w nauce, a szczegolnie juz w naakach spolecznych (a
                  ekonomia jest przeciez nauka w 100% spoleczna, "krolowa" tychze
                  nauk).
                  Matematyka, "jako taka" sie zas pieknie nam rozwija, podobnie jak
                  spekulatywna filozfia sie pieknie rozwijala w sredniowieczu, ale,
                  analogicznie do tej srednowiecznej scholastyki, wspolczena
                  matematyka, tak naprawde, nie ma nic do zaoferowania swiatu...
                • dr.niekoszerny Re: Rozczarowanie matematyca czy modelowaniem? 05.02.09, 15:06
                  PS: Ekonomia jest zbyt zlozonym systemem (zjawiskiem, procesem), aby
                  sie dała modelowac "cyfrowo" czyli matematycznie. Niestety, poniewaz
                  wielu profesorow ekonomii (glownie w USA) zainwestowalo praktycznie
                  wszystko w te matematyczne modele, to nie chcac sie przyznac do
                  bledu, wciaz utrzymuja ten zbankrutowany mit ekonomii matematycznej
                  i ekonometrii...
                  Bowiem lepiej jest zrezygnowac z (fikcyjnej na ogol) dokladnosci
                  podejscia ilosciowego na rzecz nieco mniej precyzyjnego, ale za to
                  nie obarczonego ogromnym bledem redukcjonizmu podejscia jakosciowego.
                  Pozdr.
                • stefan4 Re: Rozczarowanie matematyca czy modelowaniem? 05.02.09, 16:31
                  kala.fior:
                  > Czy macie na myśli rozczarowanie matematyką (np. sformułowanie problemów nie
                  > dających się rozwiązać) czy nie raczej modelowaniem (np. brak dokładnych modeli
                  > w ekonomi). Mnie się raczej widzi to drugie. A może obydwie domeny maja problemy?

                  Każdy ma coś innego na myśli, jak zwykle...

                  Matematyka nie ma problemu z ekonomią. Powodzenie matematyki w małym stopniu
                  zależy od tak marginalnych zastosowań. W naukach społecznych działa dużo ludzi
                  próbujących wprowadzać do nich metody matematyczne. Czasem robią to sensownie,
                  ale nie zawsze. Jednak uruchomione przez nich kiedyś tuby propagandowe, że niby
                  matematyzacja wszystkiego jest nakazem współczesności, nadal działają, ze szkodą
                  dla tych sensownych zastosowań, a bez wpływu na matematykę.

                  Myślę, że matematyka miałaby problem, gdyby wypięła się na nią fizyka. Związki
                  między jedną a drugą są bardzo ścisłe: dla fizyków matematyka jest ważnym
                  narzędziem badawczym; dla matematyków fizyka jest wielkim źródłem motywacji i
                  pomysłów. Z fizyki pochodzą całe wielkie działy matematyki: rachunek
                  różniczkowy i całkowy, geometria rozmaitości, analiza funkcjonalna, równania
                  różniczkowe, matematyczna teoria pola, teoria grup...

                  Widziałem też próby matematycznego modelowania w biologii, np. w teorii ewolucji
                  (nie mówię o hamiltonowskim rachunku genów, tylko o naprawdę ambitnych
                  modelach). Myślę, że to są badania, które mogą ale nie muszą kiedyś przynieść
                  sukces. W każdym razie, gdyby ktoś zaczął trąbić, że trzeba na gwałt
                  matematyzować biologię, to ja bym był za tym, żeby odebrać mu trąbę.

                  - Stefan

                  www.ipipan.gda.pl/~stefan/oswiadczenie_antylustracyjne.html
                  • dr.niekoszerny Re: Rozczarowanie matematyca czy modelowaniem? 05.02.09, 16:37
                    Nie jest prawda, ze zastoswanie matematyki w ekonomii ma znaczenie
                    marginalne. Przez lata przeciez Nobla z ekonomii dostawali nie
                    ekonomisci, a matematycy, z wielka szkoda dla ekonomii.
                    I zgoda: zmatematyzowac da sie wlasciwie tylko fizyka (i tez nie do
                    konca) i moze troche tez chemia, ale juz na pewno nie biologia i na
                    100% nie nauki spoleczne...
                    • europitek Re: Rozczarowanie matematyca czy modelowaniem? 05.02.09, 19:09
                      Zmatematyzowanie fizyki jest koniecznością, ponieważ matematyka zajmuje się badaniem struktury rzeczywistości, a fizyka bada tą ostatnią aż do najniższych poziomów złożoności, gdzie aspekty strukturalne są wyraźnie "odczuwalne". Dzięki temu współpraca między tymi dziedzinami przekłada się na najlepsze efekty.
                      • dr.niekoszerny Re: Rozczarowanie matematyca czy modelowaniem? 05.02.09, 19:16
                        Matematyka nie ma nic wspolnego z badaniem struktury rzeczywistości.
                        Te strukture bada zas fizyka i inne nauki empiryczne.
                        • europitek Re: Rozczarowanie matematyca czy modelowaniem? 05.02.09, 22:12
                          Jak "nie ma", skoro ma.
                          Liczność jest jedną z podstawowych strukturalnych cech obiektów naszej rzeczywistości.
                          Z rzeczy bardziej przyziemnych, możesz przemyśleć podstawy rachunku prawdopodobieństwa, bo tam też jest to dobrze widoczne.
                          • dr.niekoszerny Re: Rozczarowanie matematyca czy modelowaniem? 06.02.09, 11:21
                            1. Liczebnosc NIE jest jedną z podstawowych strukturalnych cech
                            obiektów naszej rzeczywistości. Jak np. ocenisz "naturalnie" ilosc
                            wody w morzu czy nawet rzece? Jako matematyk, chcesz sprowadzic cala
                            skompliowana roznorodnosc naszej rzeczywistosci do prymitywnych
                            modeli ilosciowych...
                            2. Znmasz definicje parwdopodobienstwa? Nie ta prymitwna
                            (czyli 'klasyczna'), nauczana na I roku studiow, ale ta "oficjalna"
                            czyli "aksjomatyczna"? Co ona ma do naszej realnej rzeczywistosci?
                            www.math.uni.wroc.pl/~pms/files/15/Abstract/15.21.abs.pdf
                            www.math.uni.wroc.pl/~pms/files/15/Article/15.21.pdf
                            • europitek Re: Rozczarowanie matematyca czy modelowaniem? 11.02.09, 01:24
                              2. Co do prawdopodobieństwa, to mam na myśli "klasykę", bo ona jest punktem wyjścia całej koncepcji.
                              1. Nie próbuję wszystkiego sprowadzać do "modeli ilościowych", ponieważ one odtwarzają pewien aspekt rzeczywistości. Mówią wiele o strukturze, a nie o treści.
                              Ocenianie ilości czegokolwiek konkretnego jest w pewnym sensie kwestią względną, jeśli chodzi Ci o jednostki (liczność to cecha, a nie miara). Faktem jest natomiast, że nie istnieją obiekty bez cechy liczności.
                              • dr.niekoszerny Re: Rozczarowanie matematyca czy modelowaniem? 11.02.09, 10:49
                                1. Co to jest wiec to "prawdopodobienstwo"? Podejrzewam, jest z nim
                                podobnie jak z entropia - intuicyjnie to doskonale rozumiemy te
                                pojecia (mowa o osobach ksztalconych w naukach scislych), ale ich
                                formalne, "matematyczne", definicje sa tak zagmatwane, ze
                                praktycznie bezuzyteczne...
                                2. Wedlug mnie to obiektywnie istnieja tylko procesy (p. B. Russel,
                                hipoteza strun etc.) a ilosc jest, jak to sie mowi w fizyce,
                                wielkosci "emergentną"...
                                pl.wikipedia.org/wiki/Emergencja
                                Pozdr. :)
          • dr.niekoszerny Re: o matematyce 05.02.09, 09:15
            1. Akurat czytam sporo na temat wspolczesnej matematyki, a im
            bardziej sie w nia wglebiam, tym bardziej widze jej pustke, nedze i
            bezsens.
            2. Slyszales np. o lwowskiej szkole matematyki?
            3. Ja akurat te wszystkie modele rozumiem, bo skonczylem dosc
            niedawno (niewiele ponad 10 lat temu) ekonometrie na The University
            of Melbourne, a tylko krytykuje ten matematyczny redukcjonizm w
            ekonomii...
            Pozdr. :)
        • jola_z_dywit_2006a Musze przyznac ze jestes swietna, dzieki za nowy 05.02.09, 06:19

          sposob spojrzenia na rzczywistosc.


          dr.niekoszerny napisała:

          > 1. Oczywiscie, ze jestem ekonomista, i wlasnie obserwujac te zalosne
          > proby matematycznego modelowania zjawisk spolecznych (w tym
          > ekonomicznych) doszedlem do wniosku o nedzy i ograniczonosci
          > matematyki.
          > 2. W matematyce jak w religii:
          > * nie ma jednego systemu dogmatów
          • dr.niekoszerny Re: Musze przyznac ze jestes swietna 05.02.09, 09:22
            Dzieki za mile slowa.
            Kagan czyli dr.niekoszerny: ekonomista (sex male, gender female).
    • dr.niekoszerny Re: Matematyka nie jest nauka 11.02.09, 11:12
      Jest co najwyzej jej, bardzo niedoskonalym, jezykiem...
    • xingxing Re: Matematyka nie jest nauka 30.01.22, 11:09
      Matematyka sama w sobie jest logiczna gdzieś do poziomu podstawówki. Potem zaczyna się robić co raz większa kombinatoryka i udziwnianie. Nigdy nie uważałem jej za logiczną. Jak coś jest logiczne, to powinno być zrozumiałe i wynikające z czegoś. Tymczasem wiele ludzi na świecie ma problem z tym przedmiotem, lecz to nie znaczy, że myślą nielogicznie. Są różne rodzaje logiki. Jedni zrozumieją logikę w matematyce, a inni nie.
      • tbernard Re: Matematyka nie jest nauka 02.02.22, 16:27
        Odnośnie tych 'różnych rodzajów logiki' to przypomniał mi się pewien filmik o alternatywnej matematyce. Łatwo wyguglać więc linku wrzucał nie będę.
        • meritumek Re: Matematyka nie jest nauka 02.02.22, 23:42
          tbernard napisał:

          > Łatwo wyguglać więc linku wrzucał nie będę.

          Ja znalazłem 172000 linków pod hasłem alternatywna matematyka.
          To zbyt łatwe, żebym je tu wszystkie wrzucał
          • europitek Re: Matematyka nie jest nauka 06.02.22, 02:26
            meritumek napisał:
            > To zbyt łatwe, żebym je tu wszystkie wrzucał

            Ale bvłoby ciekawie zobaczyć te wszystkie linki w jednym poście!
            Miałbyś pewnie jakiś rekord... a Olimpiada już się zaczęła, więc byłoby to na czasie. Może nawet byłby to największy polski sukces sportowy tych dni.
          • stefan4 Re: Matematyka nie jest nauka 06.02.22, 11:25
            tbernard:
            > Łatwo wyguglać więc linku wrzucał nie będę.

            meritumek:
            > Ja znalazłem 172000 linków pod hasłem alternatywna matematyka.

            Tbernardowi na pewno chodziło o ten film. Matematycy takie rzeczy wiedzą.

            - Stefan
          • tbernard Re: Matematyka nie jest nauka 03.03.23, 11:17
            meritumek napisał:

            > tbernard napisał:
            >
            > > Łatwo wyguglać więc linku wrzucał nie będę.
            >
            > Ja znalazłem 172000 linków pod hasłem alternatywna matematyka.
            > To zbyt łatwe, żebym je tu wszystkie wrzucał

            Jak z tych linków wybierze się tylko kategorię 'Video' oraz zignoruje wszystko oprócz pozycji na samej górze, to prawdopodobieństwo trafienia we właściwy film jest znacznie większe niż trafienia w coś o co mi nie chodziło.
      • d25 Re: Matematyka nie jest nauka 27.02.23, 16:00
        "Tymczasem wiele ludzi na świecie ma problem z tym przedmiotem, lecz to nie znaczy, że myślą nielogicznie."
        Wręcz odwrotnie, to znaczy że myślą nielogicznie.
    • d25 Re: Matematyka nie jest nauka 27.02.23, 16:04
      Matematyka jest językiem opisu zjawisk rzeczywistości - jedynym i uniwersalnym.
      Matematyka jest JEDNA (chociaż ma wiele dziedzin) i wiele z jej twierdzeń jest weryfikowalna empirycznie.
      W całej tej rozmowie chyba nie brał udział matematyk.
    • piotrek786 Re: Matematyka nie jest nauka 28.02.23, 02:04
      Ten powyższy wpis jest właśnie efektem dominacji pseudohuma w Polsce. Najgorsza rzecz to nie wiedzieć, czego się nie wie. To ten przypadek.
      • d25 Re: Matematyka nie jest nauka 28.02.23, 23:02
        A konkretnie?
    • abckontogazeta Re: Matematyka nie jest nauka 02.01.24, 10:13
      Propaganda nieuctwa. Bez matematyki nie dało by się odkryć wielu ciał niebieskich, skonstruować wynalazków , stworzyć lekarstw, zbudować mostów...
      Zwykła zazdrość z powodu niezrozumienia problemów matematycznych przez nieuka.
      Najlepiej by Polacy skończyli edukację na 3 kl szkoły podstawowej, przecież matematyka to nie nauka, geografia też nie, bo się wszystko wciąż zmienia...
      Po co się uczyć, lepiej podpalać samochody jak Arabi na nowy rok we Francji ( 700 sztuk).
      • stefan4 Re: Matematyka nie jest nauka 02.01.24, 10:32
        abckontogazeta:
        > Propaganda nieuctwa.

        To jest wątek sprzed 15 lat. Aż dziw, że ktoś go odkopał, bo on nigdy nie był ani światły ani ciekawy. Myślę, że nie warto go dalej podbijać.

        Jeśli po tych 15 latach jest tu jeszcze ktoś, kto uważa, że ,,matematyka nie jest nauką'' i chciałby o tym porozmawiać, to niech założy nowy wątek. Pomożemy.

        - Stefan
        • abckontogazeta Re: Matematyka nie jest nauka 02.01.24, 18:48
          Był pierwszy od góry. Jak poszukasz znajdziesz w tym wątku kilka wpisów z grudnia 2023.
    • calto Re: Matematyka nie jest nauka 21.01.24, 16:40
      Do nauki matematyki można też podeść z humorem i inwencją, tak jak na tej stronce:

      www.twierdzamatematyki.pl

      Chyba zapominamy przy tym wszystkim, że matematyka i odkrywanie jej powinno sprawiać przyjemność, a przynajmniej dawać satysfakcję z jej zgłębienia. Nawet jak cała zbudowana jest na aksjomatach. Czy to przeczy zastanawianiu się, co by było gdyby? To nauka abstrakcyjna, niemal magiczna, a może gdzieś istnieje świat, że byty matematyczne żyją naprawdę?
      • stefan4 Matematyka to poezja... 22.01.24, 13:34
        calto:
        > matematyka i odkrywanie jej powinno sprawiać przyjemność


        Jako że stopu własności mi brak,
        nie próbuj za mną udawać się w pościg.
        Raz tylko zgódź się! Ja już twoje ,,Tak''
        doindukuję do nieskończoności.

        Fourierem złamię Ci pakiety fal na
        proste sinusy (wyjaśnię na kartce).
        I daj mi przestrzeń! Niech będzie normalna,
        ja ją dla Ciebie już jakoś uzwarcę.

        Hiperpowierzchnio bez osobliwości!
        Z Tobą się w jedną rozmaitość stopię!
        Poznaj dodatnią pochodną miłości
        i zbliżającą czułą homotopię!

        Ach, Twoje gładkie i wypukłe usta!
        Jak oscylator serce mi się buja. . .
        Nie żądam wiele: daj tylko zbiór pusty,
        ja z niego całą hierarchię zbuduję!


        - Stefan
    • piotrgrsdm Re: Matematyka nie jest nauka 29.04.24, 00:12
      wynik wynikiem, zawsze można podejść do matury jeszcze raz! ja przygotowywałem się bardzo długi czas, i nigdy mi to jakoś nie wychodziło, ta matma i te wzory. znajoma poleciła kurs od copernicusacademy.pl, i bardzo sobie chwalę, jakoś tak łatwiej wszystko porozwiązywane, polecam!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka