kornel-1
10.07.09, 12:28
Już sam wstęp do artykułu naszego odważnego dziennikarza daje przedsmak prozatorskiej uczty:
Trzy tygodnie wytrzęsłem się na pokładzie statku"
Jakież to przygody miał autor podczas i po zakończeniu rejsu po (nieistniejących w polskim nazewnictwie) Morzach Nordyckich?
musieliśmy jednak uważać nie tylko na białe misie, ale także na plączące się nam nad głowami rybitwy
Te niewielkie ptaszki [...] Potrafią nie tylko obrzucić guanem, ale także nieprzyjemnie dziobnąć w głowę.
Tak tak, niewielkie. 80 cm rozpiętości skrzydeł.
"Na brzegu mlecznego morza leżały ciemny piasek i bure otoczaki."
"Majestat lodowca wzbudzał szacunek."
""Hans" przypominał trochę olbrzymiego wieloryba, płetwala błękitnego rozciągniętego leniwie w morskiej (w tym przypadku górskiej) otchłani."
Dlaczego otchłani?
"Na naszych oczach lodowiec się ocieplił"
"Wrzucony do alkoholu [lód] pęka i strzela, uwalniając wyłapywane przez setki lat bąbelki powietrza."
Dlaczego lód miałby wyłapywać bąbelki przez setki lat? Moim zdaniem, tyle w lodzie powietrza, co dostanie się do niego podczas opadu śniegu i zamiany w lód.
"Po postawieniu "mooringu" pożeglowaliśmy wolno na zachód"
Eeee... pod żaglami? Po fiordzie i wzdłuż brzegów wyspy? Nie dowierzam.
"Do picia nadaje się zresztą także lód morski."
"władze Norwegii zafundowały mu piękny, wyłożony ciepłym drewnem Uniwersytet Svalbardzki"
No nie... UNIS, University Centre in Svalbard nie jest uniwersytetem!
Ale przynajmniej tekst jest pierwsza klasa!
Kornel