Dlaczego się uzależniamy

30.07.09, 23:06
szanowny Panie Redaktorze, to, co laskawy Pan napisal, to przyklad tego, jak
nie nalezy pisac recenzji. bardzo sie ciesze, ze sie dowiedzialem i piesku
Pana Redaktora, jednak ja bym sie chcial dowiedziec czegos o tym, co napisano
w ksiazce.

ufam bezgranicznie w to, ze to cenna pozycja, napisana jezykiem prostym, a
autor to psychiatryczna silaczka, ale to mozna napisac nie wziawszy ksiazki do
reki. a laskawy Pan Redaktor ksiazke mial w rece?
    • dala.tata PS 30.07.09, 23:39
      ale ciesze sie ze Pan Redaktor zlapal, o co idzie w ksiazce. o uzaleznienia,
      skad sie biora i jak z nimi walczyc.
      • pensioner63 Na nałogi nie ma łatwego lekarstwa 31.07.09, 13:17
        Nie sądzę aby 632 stronicową książkę można było łatwo streścić w półstronicowym
        artykule. Poza tym na nałogi nie ma łatwego lekarstwa. Wielu ludzi wie, że
        człowiek od małego dziecka powinien kształcić w sobie charakter i samokontrolę.
        Ale wielu ludziom tej samokontroli jest brak. Robią to co jest dla nich
        przyjemne. A że prowadzi to destrukcji życia ich i rodzin - o tym nie chcą
        myśleć. Jak z tym poradzić - trzeba przeczytać książkę dr Woronowicza.
        • dala.tata oj nieeeeee ma 31.07.09, 13:55
          ale ja nie proponuje streszczac. jednak albo red. Zagorski pisze recenzje, albo
          jaja sobie robi z czytelnika.w tym wypadku zrobil sobie jaja.

          natomiast, wszystko co mozna napisac, mozna napisac krocej, oczywiscie tracimy
          detal i niuans, ale ja bym sie chcial dowiedziec od recenzenta np. czy
          autor-silaczka przyjmuje glownie biologiczne czy psychologiczne podejscie do
          uzaleznien. czy stosuje glownie leki czy moze psychoterapie. no i jakie sa te
          glowne przyczyny i sposoby. to mozna napisac w dwu akapitach. naprawde.
          • kornel-1 Re: oj nieeeeee ma 31.07.09, 14:19
            Omówień i streszczeń książek można szukać w innych miejscach. Wydawca poświęcił książce znacznie mniej miejsca. Stanisław Zagórski przedstawia w swej recenzji "Uzależnienia" w sposób zgodny z przyjętym zwyczajem. Przedstawia autora, przybliża treść książki, opisuje swoje wrażenia z lektury, okrasza własnymi przemyśleniami. Moim zdaniem - artykuł jest w porządku.

            Ina rzecz - to powody, które zachęciły autora recenzji do zajęcia się dziełem specjalisty znanego tylko wąskiej grupie osób, a wydanej przez mało znanego wydawnictwo.

            Patrząc na promocje
            oferowane przez to wydawnictwo, na rozpaczliwą próbę przyciągnięcia czytelników książkami po złotówce - można domniemywać, że artykuł spełni swą funkcję polepszenia sytuacji finansowej Parpamedii. Brawo!

            Kornel
            • kornel-1 Re: oj nieeeeee ma - errata 31.07.09, 14:22
              powinno być: Sławomir Zagórski, przepraszam Autora.
              k.
              • marksistowski autor czy autorka 31.07.09, 15:59
                jak twierdzi daje-tata, autor to prawdziwa siłaczka.
                No to niech psychol sie zdecyduje kim jest, zanim zacznie pisac
                książki.
            • dala.tata Re: oj nieeeeee ma 31.07.09, 22:54
              najwyrazniej czym innym jest dla nas gatunek literacki pt. recenzja. dla mnie do
              napisania takiegoz tekstu nalezy przeczytac ksiazke. to, co napisal red.
              Zagorski, ktorego zreszta cenie i szanuje, nie wymagalo.

              podejrzewam, ze zladowala u niego na biurku ksiazka, pomyslal, ze warto o niej
              napisac, no i machnal tekst w pol godziny, po przeczytaniu tego, co na i
              wewnatrz okladek. mnie sie to nie podoba, ale moze to tylko kwestia gustu.
        • m_caliban Re: Na nałogi nie ma łatwego lekarstwa 31.07.09, 17:52
          Wykształcanie sobie charakteru i samokontroli raczej nie jest
          wystarczające do uchronienia się przed nałogiem (chyba, że ktoś
          wykształcił sobie taki charakter i samokontrolę, że w życiu nie
          tknął alkoholu, papierosów, trawy, kawy ani czekolady - wtedy ok,
          jest faktycznie bezpieczny).
          Uzależnienia są dość mocno odziedziczalne. Dużo lepszym predyktorem
          uzależnień od np. ilości i częstości stosowania danego dragu jest
          występowanie w rodzinie uzależnień + dodatkowe czynniki, np.
          skłonność do maniakalnych czy obsesyjno-kompulsywnych zachowań w
          ogóle (sorry, nie jestem psychologiem, tylko neurobiologiem - ale na
          pewno istnieją skale pozwalające to punktowo ocenić).
          Wnioski z w/w przesłanek są imho takie, że silna wola nie ma raczej
          nic do rzeczy - jeśli ktoś ma skłonności do uzależnień, to się
          uzależni prawie na pewno. Jak nie ma, to raczej nie.
          Nb. nie tak dawno temu na Nature było dość dobre doniesienie
          odnośnie przewidywania przebiegu choroby i szansy na wyleczenie.
          Mogę zlinkować, jeśli ktoś jest zainteresowany.
          • kornel-1 Re: Na nałogi nie ma łatwego lekarstwa 31.07.09, 19:28
            m_caliban napisał:
            > Uzależnienia są dość mocno odziedziczalne. [...]
            > Mogę zlinkować, jeśli ktoś jest zainteresowany.


            Ja bardzo proszę. Jestem uzależniony od kawy, czy moje dziecko też będzie uzależnione? Kawę już wąchało i się krzywi; ale co będzie dalej? Jestem bardzo zaniepokojony, czy aby nie przekazałem mu genu uzależniającego od picia kawy.

            Kornel
          • dala.tata Re: Na nałogi nie ma łatwego lekarstwa 31.07.09, 22:50
            tak, ja poprosze link do tego odkrycia. i jeszcze dowod, ze to, iz cos wystepuje
            w rodzinie, to na bank geny.
            • m_caliban Re: Na nałogi nie ma łatwego lekarstwa 01.08.09, 17:03
              Co do korelacji z maniakalnymi tendencjami - link do njusa w Nature,
              niestety wymaga dostępu do tego czasopisma:
              http://www.nature.com/news/2009/090625/full/news.2009.600.html
              Polecam też komentarz pod artykułem.

              Co do odziedziczalności, Koob pisze tak:

              Genetic contributions to addiction have long been
              postulated and can result from complex genetic differences
              that range from alleles that control drug metabolism
              to hypothesized genetic control over drug
              sensitivity and environmental influences. Complex
              genetic influences are those that are genetic but are not
              due to single-gene effects that produce Mendelian inheritance
              patterns, as stressed by Uhl and Grow (2004). The
              classical approaches to complex trait genetics have been
              the examination of co-occurrence or comorbidity for the
              trait in monozygotic versus dizygotic twins, reared
              together or apart, and in analogous family studies
              with other sorts of biological relatives. Twin and adoption
              studies can provide researchers with estimates of
              the extent of genetic effects, termed heritability (the proportion
              of observed variation in a particular trait
              that can be attributed to inherited genetic factors in
              contrast to environmental factors). Using such estimates,
              genetic studies have demonstrated that genetic
              factors can account for approximately 40 per cent of
              the total variability of the phenotype (Table 1.5) [tabela
              podsumowuje wyniki wielu przekrojowych badań nad odziedziczalnością
              z lat 1990-2004, odziedziczalność zależy od dragu i od płci (wysoka
              dla alkoholu, niższa dla marychy, zwłaszcza u mężczyzn, duże różnice
              między płciami - duże większy współczynnik odziedziczalności u
              kobiet, zakresy ogólnie 40-70% czyli b. dużo - przyp. moje]

              Twin studies suggest significant overlap between genetic
              predisposition for Dependence on most classes of addictive
              substances (Karkowski et al., 2000). Clearly, in no
              case is heritability 100 per cent, which argues strongly
              for gene–environment interactions, including the
              stages of the addiction cycle, developmental factors,
              and social factors.
              It also should be emphasized that genetic and environmental
              factors can convey not only vulnerability,
              but also protection against drug abuse. Certain Asian
              populations missing one or more alleles for acetaldehyde
              dehydrogenase show significantly less vulnerability
              to alcoholism (Goedde et al., 1983a,b; Mizoi
              et al., 1983; Higuchi et al., 1995). There is also similar
              evidence developing for individuals with a genetic
              defect in metabolizing nicotine (Tyndale and Sellers,
              2002; Sellers et al., 2003). Clearly, there are also protective
              factors within the social environment that can
              promote competent adaptation and as a result prevent
              drug abuse (Dishion and McMahon, 1998).

              Za: "Neurobiology of Addiction" George F. Koob and Michel Le Moal,
              Elsevier 2006

              > dowod, ze to, iz cos wystepuje w rodzinie, to na bank geny

              Jestem jak najdalszy od niedoceniania czynników pozagenetycznych -
              środowiska, wieku pierwszego kontaktu z dragiem, wieku, w którym
              drag zaczęto przyjmować regularnie, chronicznego stresu i tak dalej.
              Czynniki genetyczne warto rozpatrywać tylko i wyłącznie w kontekście
              różnego rodzaju oddziaływań, które kształtują osobowość pacjenta.
              Niemniej trzeba pamiętać, że wszelkie czynniki środowiskowe
              nakładają się na to genetyczne tło. Obecnie prowadzone jest wiele
              badań mających na celu znalezienie w genomie SNP's (polimorfizmów)
              skorelowanych z różnymi chorobami psychicznymi. Oczywiście silnie
              odziedziczalne i powszechne schorzenia, czyli depresja,
              schizofrenia, uzależnienie od nikotyny i alkoholu wiodą prym. Wyniki
              są dość silne statystycznie, bo na dużych populacjach robione, tyle
              tylko, że... cholernie niewdzięczne w interpretacji. Posłuże się
              przykładem niezwiązanym bezpośrednio z uzależnieniami, za co z góry
              przepraszam: ostatnio czytałem artykuły z Nature i Nature Gentics
              [tu streszczone w darmowym źródle:
              www.medscape.com/viewarticle/578320]
              i, prawdę mówiąc,
              trochę byłem zawiedziony. Wprawdzie korelacje są niezaprzeczalnie
              silne, ale trudno znaleźć jakiś funkcjonalny związek między genami,
              w których występują polimorficzne sekwencje skorelowane ze
              schizofrenią. Spodziewałem się jakichś metabolicznych czy
              odpowiedzialnych za plastyczność genów astrocytarnych, może jakichś
              genów związanych z plastycznością synaptyczną, pewnie i jakieś
              rzeczy związane z systemem dopaminergicznym byłyby mile widziane.
              Nic z tych rzeczy - jeśli ktoś ma dostęp do Nature, polecam zapuścić
              żurawia w surową listę sekwencji - toż tam same pierdoły
              powychodziły! Z MHC na czele, a jakże. Co znaczy, że coś tam dzwoni,
              ale nie potrafimy określić, jakie sieci interakcji między genami są
              odpowiedzialne za powstawanie schizofrenicznego fenotypu. Moje
              wrażenie jest takie, że trzeba szukać już nie w genach (sieciach
              genów) stricte związanych z układem nerwowym, a w takich ulegających
              ekspresji w trakcie rozwoju i to dość wcześnie. A to trudne i żmudne
              zadanie.
              Dość pobieżna lektura kilku nowych prac z dziedziny dłubania w
              genomie w celu szukania korelatów uzależnień (jest tego całe morze,
              więc sensowne streszczenie zajęłoby tygodnie czytania, na co nie mam
              niestety czasu atm, a szkoda) doprowadziła mnie do wniosku, że z
              uzależnieniami od alkoholu i nikotyny jest podobnie - są dość silne
              korelacje między genotypem a występowaniem w/w chorób, ale brak
              spójnego modelu wyjaśniającego, skąd się te korelacje biorą.

              Anyway, mój pierwszy post miał na celu podkreślenie, że uzależnienia
              są dość skomplikowanymi etiologicznie chorobami, "siła woli"
              niespecjalnie pomoże sama z siebie komuś, kto choruje albo ma silne
              zadatki do zachorowania, tak jak "wzięcie się w garść" raczej nie
              jest opcją dla człowieka chorego na depresję czy inną schozofrenię.
              Co nie znaczy, że należy zaniedbywać rozmawianie z pacjentem i
              motywowanie go w trakcie terapii, of kors.
              • wscibskie_jajko Re: Na nałogi nie ma łatwego lekarstwa 04.08.09, 04:33
                a co to jest: "plastyczność genów astrocytarnych"?
                Pozdrawiam
                • dorobotydom nałogi to ucieczka od jałowosci życia... 04.08.09, 23:45
                  ... kto ma jasno wyznaczony cel egzystencjonjalny nie potrzebuje
                  używek ani "zalewania robaka"
                • m_caliban Re: Na nałogi nie ma łatwego lekarstwa 06.08.09, 11:50
                  Hmm, nieskładna składnia.

                  Chodzi oczywiście o związane z plastycznością (synaptyczną) geny
                  ulegające ekspresji w astrocytach.

                  Pozdrawiam
Pełna wersja