Dodaj do ulubionych

Spis lektur wg Giertycha już obowiązuje!

    • antoska23 Re: Spis lektur wg Giertycha już obowiązuje! 25.12.06, 12:34
      o matko!zaczęłam czytać ze zwykłej, babskiej ciekawości. okazało się, że
      przeczytałam większość postów...od słowa do słowa wyszła nam tu dyskusja o nowej
      maturze. nie uczę długo(dopiero 3 rok), teraz rzuciło mnie do szkoły
      ponadgimnazjalnej, ale wydaje mi się, że nawet moją- starą- maturę sprawdzano
      wg klucza. sam klucz nie jest wcale taki tragiczny. tak przynajmniej stwierdzam
      po pracy w szkole podstawowej, bowiem moje dzieci pisały stale jakieś "czytanie
      ze zrozumieniem". na początku było tragicznie, ale potem maluszki się rozkręciły
      i szło im naprawde świetnie. tego naprawde można sie nauczyć, zwłaszcza, że
      ćwiczy się takie rzeczy przynajmniej od gimnazjum.
      a co do lektur...zdecydowane NIE wobec wyrzucenia FERDYDURKE.oczywiście
      zmieniłabym listę lektur w każdym typie szkoły.żadnego czytania
      fragmentami!Boże!!co to ma być? moi mężczyźni maturzyści (uczę ich dopiero od
      września) czytają. nie wiem, jak to się stało, bo dziewczyny w tej klasie
      zgodnie mówią, że wcześniej był problem, żeby przeczytali choć parę stron:)kiedy
      z nimi ROZMAWIAM, okazuje się, że czytają dla własnej przyjemności to, co akurat
      ich w danym momencie zaciekawi. no właśnie...moje lekcje stają się dyskusjami o
      literaturze (szeroko pojmowanej)-dobrze, że dyrekcja o tym nie wie, bo przecież
      obowiązuje mnie"podstawa programowa" :/ i nie powinnam tracić czasu na zbędne
      dyskusje.
      pozdrawiam...polonistka właściwie bez doświadczenia;)
      • merci6 Re: Spis lektur wg Giertycha już obowiązuje! 27.12.06, 16:51
        Jak można komuś narzucić spis lektur, które ma przeczytać!?

        mnie się zawsze wydawało, że harmonogram lektur był zgodny z probramem
        nauczania wybranym przez nauczyciela, a tu proszę taka zmaniana.

        A gdzie jest dostępna nowa lista lektur?????
    • leon725 Re: Spis lektur wg Giertycha już obowiązuje! 25.12.06, 17:05
      Uważam,że Giertych ma pełne prawo wprowadzać do spisu lektur szkolnych dowolną
      pozycję. Ma też pełne prawo zmieniać prawne unormowania działalności szkół i
      wprowadzać nowe programy zmieniające zwyczaje i obyczaje szkolne.Może i
      powinien robić to intensywnie i tak długo,jak długo nauczyciele będą to
      tolerować i tylko narzekać.Każdy wie, że Giertych jest " namiestnikiem
      szkolnym " z nadania Kaczorowatych i jego celem nadrzędnym jest zas...nie
      polskiej
      szkoły.



    • bolo-p Re: Spis lektur wg Giertycha już obowiązuje! 25.12.06, 18:04
      Rafał Dobrowolski "Akademicka młodzież obozu narodowego w Lublinie w latach
      1919-1939.

      -Na rynku księgarskim ukazała się praca Rafała Dobrowolskiego „Akademicka
      młodzież obozu narodowego w Lublinie w latach 1919-1939”.
      Książka prezentuje historię lubelskiego koła Związku akademickiego „Młodzież
      Wszechpolska”, Sekcji Młodych i Sekcji Akademickiej Stronnictwa Narodowego,
      związanych z Ruchem Narodowym korporacji akademickich K! „Concordia” i
      K! “Hetmania”, a także organizacji powstałych w wyniku rozłamów w narodowym
      środowisku tj. Obozu Narodowo-Radyklanego a następnie Klubu Narodowego. Autor
      recenzowanej pracy podjął próbę rekonstrukcji dziejów lubelskiej młodzieży
      akademickiej związanej z ruchem narodowym w okresie międzywojnia. Jest to
      rozprawa szczególnie ważna, gdyż dzieje Związku Akademickiego „Młodzież
      Wszechpolska”, najliczniejszej studenckiej organizacji ideowo-wychowawczej w
      okresie II Rzeczpospolitej, były przemilczane względnie zafałszowane (jak dotąd
      ukazała się na ten temat jedna pozycja książkowa, która jedynie zasygnalizowała
      zagadnienie). Autor ukazał historię interesujących go organizacji w szerokim
      kontekście: specyfiki społeczno-politycznej okresu międzywojennego, roli
      organizacji młodzieżowych w obozie narodowych oraz charakteru Katolickiego
      Uniwersytetu Lubelskiego. Ponadto Rafał Dobrowolski postarał się przedstawić
      wielopłaszczyznowość działalności młodych narodowców studiujących na wyżej
      wymienionym Uniwersytecie, ukazując ich zaangażowanie: wewnątrzorganizacyjne, w
      stowarzyszeniach ogólnoakademickich jak Bratnia Pomoc czy koła naukowe oraz
      innych organizacjach społecznych, politycznych oraz religijnych.
      Praca podzielona została na pięć rozdziałów, struktura poszczególnych
      rozdziałów oparta została o układ chronologiczno-problemowy. Zasadniczy trzon
      pracy oparty został na solidnej bazie źródłowej. Autor oparł się na dokumentach
      spoczywających w pięciu archiwach: Archiwum Akt Nowych w Warszawie, Archiwum
      Państwowym w Lublinie, Archiwum Instytutu Pamięci Narodowej w Lublinie i
      Warszawie oraz Archiwum Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, źródłach
      drukowanych (wykorzystano 16 tytułów prasowych w tym jeden dziennik) –
      broszurach ideowo-programowych, w mniejszym stopniu wspomnieniach, których
      zachowało się bardzo niewiele, a także około stu opracowaniach, zarówno
      publikowanych, jak i niepublikowanych.
      Praca jest bardzo ciekawa. Podkreślić należy, iż tematyka pracy jawi się trudną
      z kilku powodów. Generalnie wszelkie badania nad historią organizacji
      nacjonalistycznych uznawane jest za kontrowersyjne. Częstokroć nacechowane są
      one ideowymi polemikami i uprzedzeniami. Dobrowolski odrzucił zarówno podejście
      demonizujące z jednej strony a hagiograficzne z drugiej, wykazał się krytycznym
      podejściem do źródeł, zarówno wytwarzanych przez administrację państwową, jak i
      bohaterów jego pracy oraz umiejętnie je konfrontował. Ukazanie konfliktów
      narodowościowych oraz politycznych zostało poprzedzone przedstawieniem ich tła,
      genezy oraz argumentacji przedstawianej przez narodowych-demokratów. W tym celu
      Autor zamieścił w pracy odpowiednio dużą liczbę cytatów, co pozwala
      czytelnikowi na bezpośrednie zapoznanie się z ideologią badanego ruchu
      politycznego, stosunkiem młodych narodowców do aktualnych wydarzeń społeczno-
      politycznych, sposobami prowadzenia przez nich agitacji, jak również oceny ich
      przez oponentów. Można pokusić się również o stwierdzenie, jedynym mankamentem
      pracy jest fakt, że dziś gdy z całej młodzieży narodowej usiłuje się zrobić
      bandę rozwydrzonych hitlerowców dzieje lubelskich młodych endeków będą
      rozpowszechnione w niezbyt licznym gronie czytelników, a bardzo szkoda, że tego
      typu pozycja nie ma szans na szerszy obieg. Gdyby ktoś pokusił się o to, by z
      książki autorstwa Rafała Dobrowolskiego wynotować jedynie tytuły wykładów i
      prelekcji przygotowywanych przez i dla młodzieży narodowej Lublina zauważyłby
      na pewno bardzo szerokie spektrum tematów. Wszystkim, którzy zaś upatrują w
      polskim Ruchu Narodowym jakąś emanację nazizmu należało by przeczytać
      podrozdział poświęcony wojennym losom lubelskich endeków. Należy też dodać, że
      praca Rafała Dobrowolskiego, mimo iż jest publikacją naukową napisana jest
      językiem żywym i nie nużącym czytelnika.

      Rafał Dobrowolski „Akademicka młodzież obozu narodowego w Lublinie w latach
      1919 -1939”, Wydawnictwo Adam Marszałek, Toruń 2006 ss. 285


      żródło www.infopatria.pl
      • bolo-p Re: Spis lektur wg Giertycha już obowiązuje! 25.12.06, 18:06
        był bedzie jest O.N.R.
        największe zagroożenie dla zpedalonego lewicowego świata Adama Michnika vel
        Szechteta.
        wam lewaki przepowiadam MENE TAKEL FARES
        WRÓCIMY I WAS ROZLICZYMY
        OBÓZ NARODOWO RADYKALNY
        /-/ BOLESŁAW PIASECKI II
        • unsatisfied6 fikacjia , która stanowi o realizacji 25.12.06, 22:11
          bolo-p napisał:

          > był bedzie jest O.N.R.
          > największe zagroożenie dla zpedalonego lewicowego świata Adama Michnika vel
          > Szechteta.
          > wam lewaki przepowiadam MENE TAKEL FARES
          > WRÓCIMY I WAS ROZLICZYMY
          > OBÓZ NARODOWO RADYKALNY
          > /-/ BOLESŁAW PIASECKI II

          jaki to ma związek z lekturą "pamięć i tożsamość" ?

          przez "świat Michnika" rozumiem grupę ludzi , którzy działają
          na szkodę narodu polskiego - jeżeli moja interpretacje użycia
          twojej terminologii jest błędną , proszę mnie sprostować .

          mam wrażenie , że to co napisałeś , jest przeciwko wszyskim tutaj
          którzy krytykują tę lekturę - równie dobrze ktoś ze świata ludzi działających
          na szkodę narodu polskiego mógłby napisać ten apel "O.N.R" dając nieprawdziewe
          świadectwo elit intelektulnych w Polsce .

          wyraźnie widać jak większość wątków jest manipulowanych przez kilku
          zręcznych forumowiczów - ten wątek natomiast różni się od pozostałych
          solidarnością większości nauczycieli co do miernej oceny szkolnej lektury
          wprowadzonej przez Giertycha . lecz pojawiają się posty , które
          odbiegają znacznie od tematu stając się silnym argumentem na
          proces zacofania polskiej oświaty .


          zaczynam wątpić w autentyczne przywódctwo Giertycha młodzieży
          która zwie się "polska" - nie ma w niej żadnej siły oprócz wulgaryzmu
          i mięśni i która stanowi o rzekomej miernocie Polaków . równie dobrze
          Giertych może hipotetycznie należeć do świata ludzi działających na niekorzyść
          interesów Polski , bo to co robi jest dalekie od profesjonalizmu w kształceniu
          młodzieży polskiej i daje mierne świadectwo Polsce .

          można byłoby się zastanowić nad karierą Macieja Giertycha . przyjechał
          z zagranicznym dyplomem , a takie w Polsce nie są honorowane . tytuł mgr
          przyznawany przez Oxford podlega zupełnie innej procedurze niż w Polsce .
          ( dyplom BA dostaje się po 3 latach studiów , a już bez uczęszczania
          na zajęcia , po następnych zdaje się 4 latach pracy zawodowej dostaje
          się automatycznie mgr ) . M.Giertych był związany blisko związany i z PZPR i z
          kościołem . był członkiem Rady Konsultacyjnej przy Przewodniczącym Rady Państwa
          gen. Wojciechu Jaruzelskim, i która była bojkotowana przez opozycję związaną ze
          środowiskiem KOR-u i środowisk Znaku. Przestrzegał w niej przed rozluźnieniem
          polskich więzów z ZSRR a konkretniej ze wschodem i zagrożeniem
          zachodnioniemieckim.

          jestem zdania , że gorszej roboty od tego co robi Giertych w edukacji nikt
          zrobić by nie mógł .

          to , że uważa się go za przywódcę młodzieży "wszechpolskiej" , to
          zwyczajna bzdura - obawiam się , że fikcja . dzwoniłem niegdyś do
          biura R.Giertycha i "miałem przyjemność" porozmawiania z tymi ludźmi -
          moim zdaniem są nie mniej "lewicowi" jak inni "aktywiści" .

          uważam , że "młodzież wszechpolska" to fikcja która stanowi o realizacji procesu
          zacofania oświaty w Polsce - jeżeli komuś mogą wyrządzić krzywdę , to tylko
          własnej ojczyźnie i swoim rodakom .
          • unsatisfied6 historia pewnej pani 25.12.06, 22:57
            unsatisfied6 napisał:

            > bolo-p napisał:
            >
            > > był bedzie jest O.N.R.
            > > największe zagroożenie dla zpedalonego lewicowego świata Adama Michnika v
            > el
            > > Szechteta.
            > > wam lewaki przepowiadam MENE TAKEL FARES
            > > WRÓCIMY I WAS ROZLICZYMY
            > > OBÓZ NARODOWO RADYKALNY
            > > /-/ BOLESŁAW PIASECKI II
            >
            > jaki to ma związek z lekturą "pamięć i tożsamość" ?
            >
            > przez "świat Michnika" rozumiem grupę ludzi , którzy działają
            > na szkodę narodu polskiego - jeżeli moja interpretacje użycia
            > twojej terminologii jest błędną , proszę mnie sprostować .
            >
            >
            > to , że R.Giertycha uważa się go za przywódcę młodzieży "wszechpolskiej" , to
            > zwyczajna bzdura - obawiam się , że fikcja . dzwoniłem niegdyś do
            > biura R.Giertycha i "miałem przyjemność" porozmawiania z tymi ludźmi -
            > moim zdaniem są nie mniej "lewicowi" jak inni "aktywiści" .
            >
            > uważam , że "młodzież wszechpolska" to fikcja która stanowi o realizacji
            proces
            > u
            > zacofania oświaty w Polsce - jeżeli komuś mogą wyrządzić krzywdę , to tylko
            > własnej ojczyźnie i swoim rodakom .
            >
            >
            >

            cia.bzzz.net/oswiadczenie_o_doniesieniu_menu_na_inicjatywe_uczniowska
            "Olsztyn, 12 lipca 2003 - grupa osób związanych z Młodzieżą Wszechpolską
            napadła na 21-letnią Ewelinę Salitrę, sympatyczkę Narodowego Odrodzenia Polski.
            Incydent był częścią walki politycznej między tymi ugrupowaniami.
            Salita, wcześniej sympatyczka MW, została napadnięta przez bojówkę
            wszechpolaków również 27 czerwca 2002 roku.
            Według zeznań poszkodowanej, w trakcie zajścia została oblana przez
            sekretarza MW w Olsztynie, Łukasza Czarneckiego, środkiem żrącym"

            telefon.gsm.pl/news/6245,erotyczne,smsy,od,posla,po.html
            www.polskiejutro.com/art/a.php?p=170-171wychow
            "23-letnia Ewelina Salitra, zaliczyła posła Iwińskiego do kręgu swych
            najbliższych znajomych, z którymi współżyła. Nie tylko jego - to samo
            spotkało m.in. posłów SLD Jerzego Dziewulskiego Sebastiana Florka. "

            redaktorzy niektórych gazet mają czytelników za zupełnych głupców -
            studentka prawa miałaby rzekomo zachwalać się swoimi stosunkami
            płciowymi z posłami . jest to oczywiście realne , ale staje się
            znacznie mniej realnym , gdy weźmiemy po uwagę fakt , że przedtem
            podpadła młodzieży wszechpolskiej , będąc zwolennicznką "narodowego
            odrodzenia Polski" .
    • tolboy Re: Spis lektur wg Giertycha już obowiązuje! 26.12.06, 16:42
      Dla ministra czy tam wicepremiera (kasa) jest tylko jedno wyjście > kula w
      koński łeb.
    • hanka_zewsi Re: Spis lektur wg Giertycha już obowiązuje! 26.12.06, 22:22
      tak,ten minister moze wszystko..Po tym, jak zwolnil dyrektora CODN wierze, ze
      jest to minister absolutnie wszystkomogacy.Przypominam, ze dyr.Sielatycki
      zostal zwolniony za wydanie polskiego tlumaczenia podrecznika Rady Europy -
      Kompas.
    • wampuka Re: Spis lektur wg Giertycha już obowiązuje! 27.12.06, 01:33
      Lista lektur potrzebuje reorganizacji, to fakt.
      Przede wszystkim naeży ją - co będzie trudne - odchudzić. Nauka w szkole
      ponadgimnazjalnej nagle stała się dużo krótsza; lektur jakoś nie ubyło. To, co
      trudno było przeczytać mnie w czteroletnim iceum, jest teraz upychane w
      programie trzyletnim. Czytaniem we fragmentach się sprawy nie załatwi, to
      parodia czytania. We fragmentach można to mitologię przeczytać i Biblię.
      Zastanawiam się, kto by iał ułożyć nową istę lektur Pewien jestem, że nie sam
      Roman Giertych ją układał, pewnie głowił się nad nią sztab udzi. Powinni zająć
      się tym praktycy, pedagodzy z doświadczeniem, młodsi i starsi, tak, żeby była
      ona wypadkową gustów i pogądów (tych literackich, oczywiście!). Może właśnie
      tacy pracują dla ministra?
    • mefs Re: Spis lektur wg Giertycha już obowiązuje! 27.12.06, 16:37
      Ktos juz wczesniej prosil o link do strony ze spisem lektur, czy jest on osiagalny?
      A wracajac do glownego tematu tego watku (pomijajac niektore posty nie-na-temat).

      Jestem w stanie zrozumiec, ze min. Giertych ma swoja wizje Polski i nawet
      calkiem niezle kombinuje, ze jesli mlodym ludziom zaszczepi sie pewna wiedze, to
      pozniej bedzie ona rozkwitac (albo i nie, w zaleznosci od przypadku). Problem
      jedynie w tym, ze minister zaczyna hodowac nowotwor, ktory kiedys go pozre
      (radzilbym odwolac sie do historii wlasnie, ale wowczas nalezaloby przeczytac
      kilka ksiazek ponad spis polecanych do lektury ksiazek).
      A wracajac juz na dobre do tematu. Z tego, co pamietam, w poprzednim spisie nie
      bylo zadnej ksiazki, ktora zostalaby napisana w ciagu ostatnich dwudziestu czy
      trzydziestu lat (jesli sie myle, prosze o poprawienie). Stad prosty wniosek, ze
      ostatnimi czasy zupelnie nic sie nie pisze, a wielcy pisarze wymarli niczym
      dinozaury. Wstawienie do obecnego kanonu pozycji sygnowanej przez poprzedniego
      papieza niby ta sytuacje poprawia, ale... Wlasnie, to "ale" jest najbardziej
      bolesne. Jesli juz ma byc wlaczona pozycja zwiazana akutrat z ta osoba, nie
      przecze dosc wazna w historii kosciola katolickiego, to dlaczego nie wlaczyc
      jakiejkolwiek encykliki zamiast opaslego tomiszcza? Miast robic 'po lebkach'
      zrobic cos raz i do konca, moze czesc mlodych ludzi bedzie w koncu wiedziala co
      to jest takiego i dlaczego cos takiego jest wydawane.

      Ostatnio, niestety, nie ma polskiego pisarza, ktory bylby zarowno popularny jak
      i pisal cos, co jest w stanie zainteresowac czytelnika po kilku latach.
      Niestety. Wokol dzieje sie naprawde wiele, acz nie ma nikogo, kto zdolalby
      trafnie opisac zachodzace zmiany. Spora czesc ksiazek, ktora otrzymuje cudownie
      pozytywne recencje jest albo nudna, albo odrzuca jezykiem, czy mialkoscia fabuly.
      Choc z drugiej strony, moze zbyt wiele osob, lacznie ze mna, oczekuje czegos na
      miare "Pana Tadeusza" zamiast przyjrzec sie utworom o mniejszej objetosci. Moze
      wartoby wprowadzic Kapuscinskiego z jego opisem upadku imperium. A moze
      wypadaloby zrobic uklon w strone nauk scislych i poprosic mlodych ludzi z
      zaznajomieniem sie z "Krotka historia czasu"? Tylko, ze Kapuscinski zapewne
      nalezal do ZSMP, a Hawkins jest rozwodnikiem, w dodatku na wozku inwalidzkim,
      zatem przytoczone przyklady nie sa poprawne politycznie.

      I chyba wlasnie trafiam teraz do sedna, czy nie dosc juz tej poprawnosci
      politycznej, ktora w USA wychodzi bokiem ze wzgledu na mniejszosci etniczne i
      inne, a w Polsce ze wzgledu na to, ze spora czesc spoleczenstwa zyla w PRLu,
      albo ich rodzice zyli w tym kraju, zatem wszyscy sa podejrzani i skaze komuna?
      Czy nie czas juz powiedziec glosno, ze nie liczy sie przynaleznosc partyjna a
      to, kto co umie, gdyz bez tego pozniej nikt nie dostanie jakiejkolwiek pracy?
      Tylko chyba taki glos jest wolaniem na puszczy...
      • merci6 Re: Spis lektur wg Giertycha już obowiązuje! 27.12.06, 16:55
        No właśnie masz gdzieś ten link?
        • unsatisfied6 bardzo proszę , tu jest dostępny :) 27.12.06, 17:34
          merci6 napisała:

          > No właśnie masz gdzieś ten link?

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=33&w=52136260&a=52194302
          • mefs Pytanie do polonisty (o fragmenty) 28.12.06, 18:29
            Intryguje mnie jedna rzecz, ale odpowiedziec na to moze tylko polonista, zatem
            cierpliwie bede czekac. Pytanie jest bardziej ogolne, ale zapytam sie jedynie o
            jedna pozycje.
            Jak uczen ma zaznajomic sie z "Nad Niemnem" Orzeszkowej we fragmentach tylko?
            Wiem, ze sa tam dluzyzny niesamowite, ale to mnie intryguje. Czy uczniowie maja
            przeczytac tylko wybrane rozdzialy, czy tez odpowiednie fragmenty poszczegolnych
            rozdzialow?
          • mefs Re: bardzo proszę , tu jest dostępny :) 28.12.06, 18:43
            Zmiany w spisie sa "cudowne". Czy ktos moglby mi wytlumaczyc, jaka jest przewaga
            "Opowiesci z Narni" (gimnazjum - obowiazuje calosc) nad "Balladyna" (gimnazjum -
            jedynie fragmenty)? Rozumiem, ze obecna ekipa MENu nie cierpi zarowno Tolkiena
            jak i Rowling, ale przedkladanie animistycznych wierzen (w koncu Lew byl istota
            najwyzsza w swiecie z szafy... fakt ogladalem tylko film, niemniej jednak mial
            wladze najwyzsza) nad porzadnie napisany dramat to chyba malo chrzescijanskie?
            Poza tym u Slowackiego jest jeden trup, a u Lewisa posoka leje sie hektolitrami.

            Ale wlasnie, to sa tylko zmiany w spisie lektur szkolnych, czy gdzies jest
            calosc? Nawet rozpisana na poszczegolne lata? Mam nadzieje, ze Szekspir
            pozostal, tak samo jak Bluhakow i kilku innych autorow.
            uff, ale mam pewnosc, ze w MENie wiedza, kto to Dickens i Mrozek, zatem nie jest
            az tak tragicznie.

            A jak odniesiecie sie do uzasadnienia?
      • kazek100 do mefsa! 27.12.06, 19:54
        Twoja wypowiedź jest ciekawa, ale z krytyką "politycznej poprawności” to się
        akurat mylisz. Mam wrażenie, że jeżeli w Polsce coś nie wchodzi do programów,
        albo wręcz „wypada” z programów nauczania, to nie ze względu na tak
        wyśmiewaną „polityczną poprawność”, tylko ze względu n niepoprawność wobec
        naszych jedynie słusznych wzorców katolickich. Jak inaczej wytłumaczyć opór
        wszechministra wobec Gombrowicza? No przecież nie niechęcią wobec
        owej „poprawności”, bo Gombrowicz nic innego całe życie nie robił, tylko
        wyśmiewał ową poprawną gębę.

        No i przede wszystkim nie zgadzam się, że nic ciekawego (i popularnego zarazem)
        nie pojawiło się w ostatnich latach w literaturze polskiej (powiedzmy, że o
        światowej tu nie wspomnę, bo to zbyt szeroki temat, acz przypominam –
        najświeższa lektura ma 54 lata...). Czyż w gimnazjum, a nawet w liceum, jako
        przykład literatury popularnej) nie sprawdziłby się Sapkowski? Czyż w liceum
        nie powinien znaleźć się Paweł Huelle? Moim zdaniem obowiązkowo. Z racji
        przeładowania programu – niechby to było choćby któreś z opowiadań „Z czasu
        przeprowadzki”. Przepiękna i znakomita literatura, dodajmy – bardzo współczesna
        i już dośc popularna. I nietrudna w odbiorze jednocześnie. Ale to się nie
        stanie. I to nie dlatego, że obowiązuje polityczna poprawność. Tylko dlatego,
        że Huelle podpadł paru kościelnym pseudoautorytetom (Jankowski), i w tym
        momencie jest przekreślony.
        • mefs Re: do mefsa! 28.12.06, 18:10
          Teraz ja pozwole niezgodzic sie z Toba. Takie wypaczone postepowanie to wypisz
          wymaluj "poprawnosc polityczna", zalozenia niby dobre, a wykonanie wiadomo
          jakie. Wszak jak glosi znane przyslowie "dobrymi checiami to pieklo jest
          wybrukowane".

          Z ta "poprawnoscia polityczna" jest tak, ze w TV i gazetach wychwalane sa jakies
          czytadla tylko dlatego, ze roi sie w nich od przeklenstw, albo dlatego, ze
          napisala to pani, ktora glosi sie feministka (ale ktora nie ma juz pojecia, co
          to rzeczony feminizm). Taka sama "poprawnosc polityczna" jest po stronie tzw
          prawicy i jej pogladow na otaczajacy je swiat (gwoli przypomnienia, prawica to
          ta czesc sceny politycznej, ktora opowiada sie za liberalna gospodarka rynkowa i
          kieruje sie w dzialaniu zasadami, ktore maja dwa tysiece lat, a nie wywodza sie
          z mysli dziewietnastowiecznych socjalistow; przykro mi, ale w Polsce do prawicy
          mozna zaliczyc Korwina Mikke i chyba to wszystko). Permanentnie chwalone jest
          to, co ma znamiona katolicyzmu albo balwochwalczo adoruje pewne zachowania.
          Zanim podniosa sie "glosy pelne oburzenia" i beda probowaly mnie zarzucic
          blotem, pomyjami i pomowieniami, mam do krzykaczy pytanie. Czy wiedza co to
          oznacza byc katolikiem, a tym bardziej chrzecijaninem? Bo jesli sie sami nad tym
          nie zastanowili, to sa takimi samymi katolikami jak buddystami, muzeumanami czy
          animistami i generalnie zostali zrzuceni przez UFO ze stonka ziemniaczana.
          Katolicyzm to swiadomy wybor, a nie klepanie pacierza czy wspominanie 'naszego
          papieza', bo czyz obecny papiez nie jest nasz? (mysle o Benedykcie XVI) Jest jak
          najbardziej, tylko jakos spora czesc spoleczenstwa tego faktu do swiadomosci
          przyjac nie chce.

          Wracajac do tego, co napisales w odpowiedzi na moj post. Nie napisalem, ze
          ostatnimi czasy nic sie nowego nie pisze. Napisalem, ze patrzac na to, co jest w
          kanonie, okazuje sie, ze pisarze wymarli po drugiej wojnie swiatowej, gdyz
          pozniej chyba nic ciekawego nie napisano. A to jest akurat bledne spostrzezenie.
          Jest wiele ciekawych pozycji, kazdy moze cos zaproponowac.

          Sapkowski nadawalby sie calkiem niezle do omowienia w gimnazjum, ciekawa wartka
          akcja, mozna znalezc wiele ciekawostek, poza tym nauczyciel moglby poczynic
          wiele uwag na temat jezyka, sposobu jego 'postarzania', etc. Prawde
          powiedziawszy nadaje sie rowniez do liceum, mozna np. rozpatrzec problem czystek
          etnicznych w litraturze. U Sapkowskiego sa bardzo widoczne echa zarowno IIWS jak
          i ostatnich wojen na Balkanach. Porownanie z innymi ksiazkami? Zadnego problemu,
          chocby i z Tryloga Sienkiewicza - jesli ktos chce, mozna znalezc wiele wspolnych
          plaszczyzn. Tylko, ze Sienkiewicz pisal podobno "ku pokrzepieniu serc", a "Sapek
          to tania komercja". Szkoda tylko, ze tenze Sienkiewicz tak wydawal Trylogie, by
          miec jak najwieksze wplywy, o czym juz nikt pamietac nie chce.
          Huelle? Owszem, acz nie czytalem go za wiele, wiec sie nie bede wymadrzac.
          Ja bym polecil Lysiaka i jego opis podrozy po USA w 1977 ("Asfaltowy saloon"),
          mozna porownac chocby z "American Notes" Dickensa, tylko kto zna Dickensa w
          obecnej obsadzie MENu. Albo jego eseje z lat siedemdziesiatych... jak znalazl,
          szczegolnie te o wladzy (oj, ale ta poprawnosc)... Mozna porownac z esejami
          Toeplitza (KTT), ale ten znow pachnie rozowoscia, badz nawet czerwienia (a fe!).
          I moze jeszcze Pratchetta, mozna go znakomicie porownywac z Mrozkiem ("Mrozek,
          kto to Mrozek, a moze co to mrozek?" zapewne za chwilke ktos zapyta).
          Dla krzykaczy, ktorzy beda chcieli cos mi zarzucic, poczytajcie sobie
          Sapkowskiego i poszukajcie pierwiastkow chrzescijanskich, jest ich pelno. Od
          tego nie ucieknie nikt, kto wychowal sie w kregu kultury srodziemnomorskiej,
          gdyz chrzescijanstwo stanowi podstawe tejze kultury (chocby nie wiem jak
          probowac to negowac, choc Francuzi sie upieraja, ze im sie udalo). To samo
          bedzie u Tolkiena. I Pratchetta rowniez...

          Problemem nie jest brak odpowiednich pozycji literaturowych, a idiotyczna
          "poprawnosc polityczna", ktora ogranicza ludzi wciskajac ich w umyslowy
          zascianek. Jesli juz w tym kanonie maja byc tylko wysmienite pozycje, to miast
          Sienkeiwicza wstawmy cos Jana Pawla II, ale ktoras z encyklik i dokladnie ja
          omowic, zarowno pod wzgledem jezykowym, jak i odniesieniem do wspolczesnego
          swiata. Dlaczego sie uczepilem encykliki? Bo jest w miare krotka i mozna ja
          dobrze na lekcjach "przerobic". ALE (!!!) wowczas trzeba to jednak zrobic, duzo
          prosciej jest wpisac na liste opasle tomiszcza, ktorych wiekszosc uczniow nie
          przeczyta (badzmy szczerzy), a skorzysta z brykow by wiedziec, "dlaczego JP2
          albo Sienkiewicz (i kilku innych) wielkim pisarzem byl". Tu jest sedno problemu.
          Bardzo duzo mowi sie o potrzebie ksztalcenia mlodych ludzi, ale starym zwyczajem
          na tymze mowieniu sie poprzestaje.

          Blizej mi do przedmiotow scislych niz do humanistycznych, ale to, co zrobila
          obecna ekipa w MENie, ktora reprezentuje minister Giertych z matura zakrawa o
          pomste do nieba. To samo robia ze spisem lektur i innymi rzeczami. Sa jak wulkan
          nieprzemyslanych pomyslow. Pan Giertych zawsze powtarza, jak blisko mu do
          przedwojennych tradycji, niestety tylko mowi, bo jakos tych przedwojennych
          tradycji, szczegolnie z czasow odbudowy Rzeczpospolitej po okresie zaborow i
          Wojnie Swiatowej, ani nie chce pamietac ani nie ma najmniejszego zamiaru
          kontynuowac. To jest nastepny kamyczek. Ale do ogrodka pana ministra a nie do
          spisu lektur.

          Ach i ostatnia rzecz... owe autorytety... Czasy sie zmieniaja, ludzie rowniez...
          kto byl autorytetem dla mas w latach piecdziesiatych, kto na przelomie
          siedemdziesiatych i osiemdziesiatych, a kto jest teraz? Osoby, ktore stoja na
          swieczniku maja paskudny zwyczaj zapominania nieuchronnosci zmian jak rowniez
          tego, ze za rok czy piec wcale nie musza byc tak dobrze wspominani jak teraz...
          jak rowniez nie powinni byc pewni faktu, ze ich majatek nadal bedzie tak wielki.
          I nie chodzi o to, ze wieszcze kolejna rewolucje bolszewicka, wystarczy odwolac
          sie do historii i poczytac o ludziach wielkich i tym, co sie dzialo zarowno z
          nimi jak i z ich spuscizna po tym jak ich wladza sie skonczyla. Nie kazdy jest
          kuty na cztery kopyta jak Talleyrand czy ma nadal tak dobra propagande jak krol
          Stas Poniatowski (ktory nie byl ostatnim krolem Polski, po nim bylo jeszcze
          dwoch, o czym "oswieceni" narodowcy zapominaja)...

          Krzykaczy odsylam do ksiazek... i tym milym akcentem...
    • unsatisfied6 czy cała ta dyskusja ma jakiś sens ? 05.01.07, 23:40
      Papież kilka miesięcy przed śmiercią był ciężko chory na Parkinsona .
      jednego zdania nie mógł przed kamerami powiedzieć . jeżeli fakt , że tezy
      w książce "pamięć i tożsamość" są diametralnie różne od tez stawianych
      w jego encyklikach nie wystarczy , powinno wystarczyć to , że Papież
      nie był w stanie podyktować całego podręcznika który produkowano w
      niebywałym pośpiechu , by pojawił się jeszcze za życia Jana Pawła II .

      nie wiedziałem wówczas , co tak pospiesznie produkują - można było
      się tylko domyślać , że nic dobrego i nic co Papież faktycznie mógł
      napisać .
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka