dysleksja

IP: *.infinity.waw.pl 10.11.03, 01:36
Ostatnio wiele uczniow ma zaswiadczenie poradni o dysleksji, wiele z tych
uczniow nie chce pracowac na lekcji, bo uwaza ze skoro ma dysleksje, to po
ca pracowac,musze go traktowac ulgowo,uczen nie chce pracowac nad tym
problemem. Nalezy mu sie to traktowanie ulgowe (mam nie liczyc ich licznych
bledow) i koniec.Co robicie z uczniami z tym problemem i czy nie uwazacie ze
te zaswiadczenia juz daja kazdemu leniu, ktory nie chce, a nie nie potrafi
sie uczyc.
    • myslak Re: dysleksja 10.11.03, 06:51
      Idź po zaświadczenie o dysskładni i dysstylizji.....
    • Gość: naucz. Re: dysleksja IP: *.zetosa.com.pl / 192.168.202.* 10.11.03, 14:47
      Tak, jest to duży problem dla nas, nauczycieli, którzy nic o tym zjawisku nie
      wiedzieli przed zaczęciem pracy w szkole. Uczę języka obcego i nikt na metodyce
      (na studiach) mnie nie poinformował,że istnieje coś takiego jak dysleksja,
      nadpobudliwość itd. i nie wskazał drogi, którą iść , gdy takiich uczniów ma się
      w klasie. Jak ja traktuję uczniów z dysleksją? Na pewno nie zwalniam ich z
      obowiązku uczenia się, ale muszę przyznać,że traktuję ich bardziej ulgowo.
      (Jednakże, uczniowie ci biorą aktywny udział w lekcji!). Gdy jest zalecenie z
      Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej, by obniżyć im wymagania, to obniżam; by
      dać więcej czasu na sprawdzianach, to daję; by nie patrzeć na błędy
      ortograficzne to nie patrzę itd. Na pewno takie indywidualne podejście to
      każdego z uczniów jest cięzką pracą, ale kto mówi, że praca nauczyciela jest
      łatwa??? Chyba tylko ludzie, którzy nie sa nauczycielami albo nie mają
      nauczyciela w rodzinie.
      Pozdrowienia .
      • Gość: lekarz Czy ty kobieto masz sumienie. IP: *.icpnet.pl 11.11.03, 10:48
        Czy zdajesz sobie sprawe ze pomimo wielu tysiecy godzin pisania mam pismo
        krzywe i nie rozrozniam ść i ć.
        Na recepcie to fajnie wyglada jak gryzmoly ale to moje pismo i wara takim
        durnym kobietom od niego.
        Zycze tobie prawidlowej diagnozy u mojej kolezanki lub kolegi.
        albo lepiej zmykaj do weterynarz ty krowo.
        • Gość: gosc Re: Czy ty kobieto masz sumienie. IP: *.icpnet.pl 11.11.03, 11:54
          jasne to zaden problem, tylko pozniej np dwie panie w aptece sie zastanawiaja,
          jaki jest ten kolejny skladnik, ktory trzeba dodac do leku...
        • Gość: naucz. Re: Czy ty kobieto masz sumienie. IP: *.zetosa.com.pl / 192.168.202.* 11.11.03, 16:01
          Szanowny panie Lekarzu - to chyba ksywa, czyż nie?
          O co Panu właściwie chodzi i po co i na kogo te obelgi? Wstydź się Pan, Panie
          Lekarzu.
          PS. Ilu jeszcze ma Pan pacjentów? Z takim podejściem do naprawdę poważnych
          problemów i poważnych ludzi, to lekarz musi być z pana kiepski.
      • Gość: Joanna Re: dysleksja IP: *.easycomm.pl / 10.0.0.* 11.11.03, 12:38
        Hej
        Takie podejscie jak ty prezentujesz niestety wystepuje (bez obrazy) u mlodych
        nauczycieli, ktorzy wierza, ze istnieje dysleksja u pozostalych wedlug mnie
        jest to lenistwo. Na zadnych studiach (sama ukonczylam pedagogike
        wczesnoszkolna) nie mowia jak pracowac z uczniem dyslektycznym czy z
        nadpobudliwoscia; jedyne co mozna uslyszec to indywidualne traktowanie, ale nie
        bardzo wiem jak to zrobic w klasie 28 osobowej dzieci w wieku 7-lat. Moje
        kolezanki u dzieci dyslektycznych nie biora pod uwage bledow ortograficznych,
        chociaz uczniowie pisza dyktanda czy pisanie z pamieci bo pomaga to ksztaltowac
        dysortografie. Poza tym intensywana praca ucznia w domu jak i dodatkowe zajecia
        w szkole pozwalaja na zmniejszenie sie deficytu. pozdrawiam was goraco.
        joanna
        • Gość: naucz. Re: dysleksja IP: *.zetosa.com.pl / 192.168.202.* 11.11.03, 16:16
          Joanno,
          Tak jestem młodym nauczycielem. Tu nie chodzi o to czy ja wierzę w to, że moi
          uczniowie maja dysleksję czy nie a są leniwi, gdyż od tego są poradnie, które
          badają uczniów i wystawiają odpowiednie zaświadczenia, a ja staram się
          zastosować do podanych tam zaleceń. Gorsze jest to, że wielu uczniów ma
          naprawdę poważne kłopoty z uczeniem się, pisaniem, czytaniem - mam klasę, w
          której jest takich dyslektycznych dzieci 11 na 28 (klasa 5). Naprawdę ciężko
          pracuje sie w takich klasach, których jest coraz więcej. Czy dzieci te sa
          leniami? - tego nie wiem, nie wiem jak spędzają czas w domu. Wiem natomiast, że
          ja zmuszam je do pracy na lekcji - a one nie są w stanie - nie mówię już
          napisać jakieś obce słowo, ale napisać poprawnie zdanie po polsku czy nawet
          podpisać się. Cay jest to lenistwo czy poważny problem?
    • unsatisfied6 nie mów , że jesteś pedagogiem 11.11.03, 17:43
      Gość portalu: Kolezanka napisał(a):

      > Ostatnio wiele uczniow ma zaswiadczenie poradni o dysleksji, wiele z tych
      > uczniow nie chce pracowac na lekcji, bo uwaza ze skoro ma dysleksje, to po
      > ca pracowac,musze go traktowac ulgowo,uczen nie chce pracowac nad tym
      > problemem. Nalezy mu sie to traktowanie ulgowe (mam nie liczyc ich licznych
      > bledow) i koniec.Co robicie z uczniami z tym problemem i czy nie uwazacie ze
      > te zaswiadczenia juz daja kazdemu leniu, ktory nie chce, a nie nie potrafi
      > sie uczyc.
      tylko nie mów , że jesteś pedagogiem .
    • tomekzhp Re: dysleksja 11.11.03, 20:10
      Niestety początkowa opinia w wielu przypadkach zgadza się z rzeczywistością. Na
      początku pragnę zaznaczyć, że nie jestem nauczycielem. Jestem uczniem dość
      dobrego warszawskiego liceum i mam zaświadczenie o dyslesji.
      Jak widzicie nie mam zbyt dużych problemów z pisaniem poprawnie po polsku. Warte
      jest jednak zaznaczenie, że nie od razu tak się stało.
      Zaczęło się to wszystko w gdy byłem w 1 klasie podstawówki. Pani psycholog po
      rutynowym wstępnym przebadaniu całej klasy zaliczyła mnie i jeszcze kilka osób
      do grupy podwyższonego ryzyka. Od razu zaczęliśy uczęszczać na tzw. reedukację.
      Były to mozolne ćwiczenia zdolności manualnych, poprzez rysownie dokładnych
      szlaczków, później literek, a na końcu całych zdań. Ja na takie zajęcia
      uczęszczałem do końca gimnazjum (chodziłem do szkoły, gdzie podstawówka i
      gomnazjum są połączone). W tym czasie, tu przepraszam za wyrażenie z gwary,
      OBRYŁEM i przećwiczyłem do perfekcji (no może nie do 100% perfekcji) wszystkie
      regółki i niuansiki polskiej gramatyki i ortografii. Poprawiłem też znacznie
      jakośc mojego pisma ręcznego (dziś nauczyciele prawie nie mają problemów z
      odczytaniem moich prac).
      Do egzaminu po gimnazjum dostałem jednak "papier", bo jak stwierdziła pani
      psycholog: zrobiłem duży postęp, ale to jeszcze nie jest ideał.

      Osobiście uważam, że olewanie sobie szkoły tylko dlatego, że ma się papiery jest
      strzelaniem sobie samemu gola. Bo co zrobi taki człowiek np. na maturze? Nie
      napisze przecież, że ma papiery i komisja ma go cmoknąć gdzieś.
      Nie zrobi dalej nic. Przepraszam coś jednak zrobi. Będzie realizował swą
      nadpobudliwość przy kopaniu rowów (A propos. W międzyczasie, tj. gdy byłem w 1
      gimnazjum, mój brat wylądował u innej pani psycholog i dostał "papier" na
      nadpobudliwość. Ja też takowy otrzymałem, lecz ze stwierdzeniem, że jestem
      "dobrze wychowana nadpobudliwość":)

      Pozdrawiam.
      Tomek
      • tomekzhp Re: dysleksja 11.11.03, 20:12
        Po publikacji powyższej wypowiedzi odkryłem kilka błędów...
        No cuż...
        I am very sorry...
        • Gość: Kolezanka Re: dysleksja IP: *.infinity.waw.pl 11.11.03, 21:38
          Nie jestem polonistka, nie jestem polka (jestem niemka), dlatego robie bledy.
          Nauczam jezyka niemieckiego.Ja owszem, robie bledy, ale pracuje zeby pokonac
          ten problem. Zauwazylam, natomiast, ze duzo osob, majac dysleksje (nie mowie o
          brzydkim charakterze pisma)nie pracuje nad tym problemem, tylko proboje
          korzystac z sytuacji.Jak z grupy 15 osobowej 10 osob ma zaswiadczenie, to cos
          tu jest nie tak. Jak mam nie liczyc bledow w pisowni, skoro pisza zupelnie
          inne slowa niz dyktuje, wiem ze to jest przede wszystkim ich problem i ze
          pozniej to oni beda mieli klopoty nawet z napisaniem cv, ale teraz ja nie wiem
          jak ich traktowac. Moze polowa faktycznie ma ta dysleksje, ale sadze ze polowa
          to sa lenie. Uwazaja ze w zycziu trzeba kombinowac, a nie pracowac. Zupelnie
          nie rozumiem czemu ktos mnie nazywa "krowa" i chce mi wystawic diagnoze, ja w
          jezyku niemieckim bledow nie robie. A do lekarza dyslektyka, nie daj nam Panie
          Boze trafic do takiego "wetyrynarza". Jak taki lekarza mogl sie dobrze uczyc i
          pozniej dobrze leczyc. Piszac posta nie chcialam urazic nikogo, tylko zapytac
          kolegow o zdaniej. Czy nie sadzicie ze teraz poradni daja te zaswiadczenia
          wszystkim, kto tam sie zglosi i jak mozecie nie liczyc bledow w pisowni, skoro
          te slowa, ktore pisza uczniowie, to cos dziwnego?
          • unsatisfied6 Re: dysleksja 12.11.03, 09:46
            Gość portalu: Kolezanka napisał(a):

            > Nie jestem polonistka, nie jestem polka (jestem niemka), dlatego robie bledy.
            zadając ci pytanie , czy jesteś pedagogiem , nie miałem na myśli twojego
            pochodzenia , ani przedmiotu którego uczysz . chodziło mi o twój negatywny
            stosunek do dysleksji i uczniów którzy mają ten problem .

            nie chodzi mi o twoje ewentualne błędy ortograficzne . błedem natomiast ,
            o który mi chodzi , jest obarczanie winą dylektyków za cwaniactwo innych
            uczniów , którzy się pod dyslektyków podszywają .obarczasz winą dyslektyków za
            oszustwa lub brak kompetencji poradni , które wydają zaświadczenia o dysleksji .
            w rezultacie , zamiast im pomóc , atakujesz ich zupełnie niesłusznie .
            • Gość: lekarz Nie charakter pisma decyduje o wielkosci czlowieka IP: *.icpnet.pl 12.11.03, 10:35
              To prawda mam dysgrafie.
              Pomimo tego jestem dobrym chirugiem kadriologiem.
              Mam druga specjalizacje i od 1989 bylem na licznych stazach w USA.
              Tam rowniez sa lekarze z dysgrafia.
              Dysgrafia nie jest tam problemem.
              Liczy sie stosunek do drugiego czlowieka i
              wiedza a nie charakter pisma.
              Dlatego zdenerwowalem sie na taka wypowiedz o dyslekcji.
              Rozumie bol tych osob(dyslektykow) bo sam poswiecilem wiele lat na walke z moim
              charakterem pisma.
              Jak chcecie miec ladny charakter pisma to piszcie na maszynie do pisania.
              Takie motto mial moj profesor z akademii.

              Co do Niemiec to chyba nie mieszkaja tam lekarze doskonali rowniez i tam moi
              koledzy nie grzesza kaligraficznym charakterem pisma.
              takze moj szanowny kolega pan prof. Religa ma pismo dysgraficzne.
              Czy ktos odmowi mu przez "jakies" pismo prawa do wielkosci.

              • Gość: naucz. Re: Nie charakter pisma decyduje o wielkosci czlo IP: *.zetosa.com.pl / 192.168.202.* 12.11.03, 14:43
                "Rozumie bol tych osob(dyslektykow) bo sam poswiecilem wiele lat na walke z
                moim charakterem pisma." - napisał "lekarz".
                Ale ja tu czegos nie rozumiem - przecież dysleksja to nie jest brzydki
                charakter pisma!!!! Czy brzydki charakter pisma równa się dysleksja???? I to
                pisze LEKARZ?? Przecież dysleksja to nie dysortografia !!!!!
                • Gość: naucz. Re: Nie charakter pisma decyduje o wielkosci czlo IP: *.zetosa.com.pl / 192.168.202.* 12.11.03, 14:45
                  ... i nie dysgrafia!!!
                  • unsatisfied6 Re: Nie charakter pisma decyduje o wielkosci czlo 12.11.03, 14:52
                    Gość portalu: naucz. napisał(a):

                    > ... i nie dysgrafia!!!
                    zgadza się , lecz piszemy wydawało mi się o uczniach ,
                    których oceny są obniżane ze względu formę .

                    czy treść stanowi podstawę oceny , czy forma tekstu ?
    • Gość: lekarz Na pacjentow nie narzekam IP: *.icpnet.pl 12.11.03, 10:46
      Mam dwa domki jednorodzinne,samochody i udzialy w prywatnej klinice- cale
      pietro w centrum miasta.
    • Gość: po fachu Re: dysleksja IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 12.11.03, 11:09
      proponuję szcyptę serca i wszystko się wyjaśni
      • unsatisfied6 Re: dysleksja 12.11.03, 13:43
        Gość portalu: po fachu napisał(a):

        > proponuję szcyptę serca i wszystko się wyjaśni
        też tak myślałem , gdy napisałem poniższy takst . jestem przerażony
        reakcją grona nauczycielskiego
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=427&w=8577655
        • Gość: Kolezanka Re: dysleksja IP: *.infinity.waw.pl 12.11.03, 18:41
          Sluchajcie, to prawda, ze sa osobe, ktore maja dysleksje (to nie jest brzydkie
          pisanie, oni nieprawidlowo pisza slowa), ja widze ze dziecko Nie Potrafi
          napisac, a nie nie chce. Ale dobija mnie to ze sa tacy, ktorzy przykrywaja sie
          tym papierkiem z poradni, niczego z tym problemem nie robia, wrecz nie chca
          pracowac absolutnie. Chcialabym zeby poradni lepiej badaly dzieci, poniewaz
          teraz to takie zaswiadczenie ma co drugie dziecko. Co szanowny Pan Lekarz na
          to? Czy wy sadzicie ze az tak duzo osob ma ta dysleksje? Jest to niemozliwe,
          moim zdanijem. Jesli ja widze ze dziecko pracuje, stara sie, ale nie udaje mu
          sie, to wtedy przymykam oczy na liczne bledy,dopinguje go lepszymi ocenami i
          zachecam do pracy, ale jesli widze lenia, ktory nie chce wziasc dlugopisu do
          reki, to sorry, nie moge go ulgowo traktowac, bo denerwuje mnie takie
          podejscie do sprawy: Mam papierek i mam prawo niczego nie robic.Inna sprawa,
          ze ktos pisze niewyraznie, to siedze pare godzin i odczytuje co jest napisane.
          Niestety na studiach nie bylo zajec, na ktorych bym sie dowiedziala jak
          pracowac z takimi dziecmi, dlatego poruszylam ten watek, a tu zamiast mnie
          pomoc, to sie ludzi obrazaja. Nie jest to wasza wina, ze tez moze macie
          dysleksje. Nie chce powiedziec ze wszyscy dyslektycy sa leni, ale wiekszosc i
          to mnie boli. Prosze o pomoc szanownych nauczycieli, jak wy sobie radzicie z
          dysleksja? Dziekuje za wszystkie opinije (nawet te obrazliwe, bo wybaczam
          glupote ludzka) i pozdrawiam Wszystkich bardzo serdecznie.
          • Gość: naucz. Re: dysleksja IP: *.zetosa.com.pl / 192.168.202.* 12.11.03, 19:06
            Serdecznie pozdrawiam Koleżankę. Zgadzam się z Koleżanką w stu procentach.

            Zwracam się do specjalistów od problemu dysleksji - POMÓŻCIE NAM -
            nauczycielom, którzy nie zostali przygotowani do pracy z dziecmi
            dyslektycznymi.

            PS. Czy nie jest to irracjonalne, że większość nauczycieli nie wie jak pomóc
            dzieciom dyslektycznym???
            • Gość: Mria dysleksja, dysgrafia, dysortografia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.03, 23:29
              Dysleksja, zaburzenia w umiejętności czytania na skutek zmian w ośrodkowym
              układzie nerwowym. Jest to łagodna postać aleksji, zwana również aleksją
              wzrokową.

              Chory ma trudność w zrozumieniu prostych zwrotów czy zdań pisanych (w postaci
              lżejszej – tylko długich, złożonych zdań). Dysleksja może występować tylko pod
              postacią przymusu czytania na głos (co ułatwia zrozumienie tekstu) czy
              powolnego czytania.

              Łagodna dysleksja z towarzyszącą często dysgrafią występuje u dzieci, powodując
              trudności w nauce, a także kłopoty wychowawcze.

              Dysortografia i dysgrafia to co innego. Przestańcie się kłócić o wszystko
              naraz, myląc terminy i pojęcia.
          • unsatisfied6 Re: dysleksja 14.11.03, 13:22
            Gość portalu: Kolezanka napisał(a):

            > Sluchajcie, to prawda, ze sa osobe, ktore maja dysleksje (to nie jest
            brzydkie
            > pisanie, oni nieprawidlowo pisza slowa), ja widze ze dziecko Nie Potrafi
            > napisac, a nie nie chce.
            I tu Ci przyznam rację . Dla mnie to nie do pomyslenia , by nauczyciel
            sam nie wiedział , czy uczeń ma czy nie ma dysleksji - zwłaszcza
            nauczyciel angielskiego
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=427&w=8577655
            podaje powyżej przykład dołownia ucznia od kilku lat
            przez nauczyciela , który nie chce przyjąć do wiadomości
            dysleksję ucznia , mimo że ten posiada również zaświadczenie .
            dysleksja tego chłopca jest widoczna po pierwszej lekcji .


            Ale dobija mnie to ze sa tacy, ktorzy przykrywaja sie
            > tym papierkiem z poradni, niczego z tym problemem nie robia, wrecz nie chca
            > pracowac absolutnie. Chcialabym zeby poradni lepiej badaly dzieci, poniewaz
            > teraz to takie zaswiadczenie ma co drugie dziecko. Co szanowny Pan Lekarz na
            > to? Czy wy sadzicie ze az tak duzo osob ma ta dysleksje? Jest to niemozliwe,
            > moim zdanijem. Jesli ja widze ze dziecko pracuje, stara sie, ale nie udaje mu
            > sie, to wtedy przymykam oczy na liczne bledy,dopinguje go lepszymi ocenami i
            > zachecam do pracy, ale jesli widze lenia, ktory nie chce wziasc dlugopisu do
            > reki, to sorry, nie moge go ulgowo traktowac, bo denerwuje mnie takie
            > podejscie do sprawy: Mam papierek i mam prawo niczego nie robic.Inna sprawa,
            > ze ktos pisze niewyraznie, to siedze pare godzin i odczytuje co jest
            napisane.
            > Niestety na studiach nie bylo zajec, na ktorych bym sie dowiedziala jak
            > pracowac z takimi dziecmi, dlatego poruszylam ten watek, a tu zamiast mnie
            > pomoc, to sie ludzi obrazaja. Nie jest to wasza wina, ze tez moze macie
            > dysleksje. Nie chce powiedziec ze wszyscy dyslektycy sa leni, ale wiekszosc i
            > to mnie boli. Prosze o pomoc szanownych nauczycieli, jak wy sobie radzicie z
            > dysleksja? Dziekuje za wszystkie opinije (nawet te obrazliwe, bo wybaczam
            > glupote ludzka) i pozdrawiam Wszystkich bardzo serdecznie.

            jak mozna pracować z takimi dziećmi ?
            nie można im obniżać oceny za pisownię . dawać im ćwiczenia , które
            pozwalają na ich regularne postępy i zadowolenie w nauce .

            mnie też nikt nie uczył pracy z dyslektykami . miałem ich już
            kilku i jestem dumny z tego , że nauczyłem ich angielskiego tak ,
            że nie musieli się wstydzic swojego poziomu w innych szkołach .

            te podejście niekoniecznie dotyczy dyslektyków . wszyscy uczniowie
            muszą się czuć w klasie dobrze . nie dawałem dużo pracy domowej .
            wolę by ktoś zrobił mało a dobrze niż dużo i byle jak .

            uczniowie znali termin testów i sprawdzianów na początku roku .
            nie robiłem nie zapowiedzianych testów . Każdy mógł dwa razy
            w semestrze zgłosić się do odpowiedzi ustnej .walczyłem z nauczycielami,
            którzy zawalali pracą uczniów tak , jakby oni tylko nauczali w szkole
            swojego przedmiotu ( nieskutecznie ) .

            patrząc na swoje nauczanie z perspektywy czasu , myślę że miałem satysfakcję
            z postepów uczniów . cieszyło mnie jak z miesiąca na miesiąc widać
            było , że coaraz lepiej poznają język .

            pod koniec roku , gdy już oceny były wystawione i uczniowie olewali inne
            zajecia , byłem przez nich wyciągany z pokoju nauczycielskiego
            na lekcję . TO BYŁ SUKCES . ja ich nie zmuszałem do nauki , oni
            sami chcieli się uczyć .

            nie muszę chyba dodawać , że te grupy były najlepsze w szkole .
            dyrekcja uzanła że nie był to wynik takiej metody pracy , a że miałem
            wyjątkowo zdolną młodzież - nie wiem jak to interpretować , przecież
            to kompletna bzdura . uczyłem 120 uczniów i to jest po prostu
            niemożliwe , by każdy z nich był wyjątkowo uzdolniony .
            • Gość: naucz. Re: dysleksja IP: *.zetosa.com.pl / 192.168.202.* 15.11.03, 11:38
              " Dla mnie to nie do pomyslenia , by nauczyciel
              sam nie wiedział , czy uczeń ma czy nie ma dysleksji - zwłaszcza
              nauczyciel angielskiego . "
              Dlaczego "zwłaszcza nauczyciel angielskiego" ? Powiem ci szczerze, że przez
              pierwszy miesiac nauczania w klasach nie zaobserwowałam czy ktoś ma dysleksję
              czy nie. Każde dziecko w jakims stopniu miało problem i z czytaniem i z
              pisaniem i z mówieniem w j. angielskim. Pierwszy sprawdzian troszkę mnie
              zaniepokoił - ale nic, nie wszyscy muszą być poliglotami - pomyślałam. Przecież
              pisownia w j. angielskim i czytanie tekstów jest naprawdę trudne i kazde
              dziecko ma prawo miec z tym problem. Wiesz co otworzylo mi oczy? Kartkówka.
              Dosłownie podyktowałam dzieciom 5 wyrazów w j. polskim i poprosiłam o
              przetłumaczenie. I co? Spora grupa dzieci nie napisała poprawnie wyrazów w j.
              polskim. I teraz - konsultacje z paniami od polskiego i głowkowanie nad
              wypracowaniem konkretnych metod pracy z nimi.
              • unsatisfied6 Re: dysleksja 15.11.03, 11:42
                Gość portalu: naucz. napisał(a):

                > " Dla mnie to nie do pomyslenia , by nauczyciel
                > sam nie wiedział , czy uczeń ma czy nie ma dysleksji -
                zwłaszcza
                > nauczyciel angielskiego . "
                > Dlaczego "zwłaszcza nauczyciel angielskiego" ? Powiem ci szczerze, że przez
                > pierwszy miesiac nauczania w klasach nie zaobserwowałam czy ktoś ma dysleksję
                > czy nie. Każde dziecko w jakims stopniu miało problem i z czytaniem i z
                > pisaniem i z mówieniem w j. angielskim. Pierwszy sprawdzian troszkę mnie
                > zaniepokoił - ale nic, nie wszyscy muszą być poliglotami - pomyślałam.
                Przecież
                >
                > pisownia w j. angielskim i czytanie tekstów jest naprawdę trudne i kazde
                > dziecko ma prawo miec z tym problem. Wiesz co otworzylo mi oczy? Kartkówka.
                > Dosłownie podyktowałam dzieciom 5 wyrazów w j. polskim i poprosiłam o
                > przetłumaczenie. I co? Spora grupa dzieci nie napisała poprawnie wyrazów w j.
                > polskim. I teraz - konsultacje z paniami od polskiego i głowkowanie nad
                > wypracowaniem konkretnych metod pracy z nimi.

                lecz w przypadku Wojtka , o którym piszę , to trwa nie kilka miesięcy
                a kilka lat .
    • judytak Re: dysleksja 19.11.03, 11:43
      Sprawa się rozbija o podejście rodziców.
      Jest taki rodzic, który usprawiedliwia dziecku nieobecność, kiedy dziecko nie
      chce pisać klasówki, bo się nie przygotowało.
      Jest taki rodzic, który wpisze do dzienniczka, że jego dziecko nie będzie
      wycierało ławki w klasie w ramach akcji sprzątania, raz w roku, bo od tego są
      sprzątaczki.
      I jest też taki rodzic, który postara się o zaświadczenie o dysleksje dla
      dziecka (wszystko da się załatwić), żeby dzieciak nie musiał się męczyć ("czy
      dziś, w dobie komputerów...")
      Jest też taki rodzic, który diagnozę o dysleksji traktuje jako obowiązek
      ćwiczenia z dzieckiem, wysyłania na ćwiczenia, gdzie się da, ścislego kontaktu
      z nauczycielem itp. itd. Żeby dziecko jednak się nauczyło, nawet jeśli nie jest
      to łatwo.
      Z takimi dyslektykami normalny nauczyciel nie miewa problemów.
      A z dziećmi rodziców, którzy nie uważają, że wiedza się przyda w życiu, to może
      mieć poważny problem niezależnie od tego, czy to dziecko ma dysleksje czy nie.
      Pozdrawiam
      Judyta
      (nie nauczycielka, tylko rodzic)
Pełna wersja