Dodaj do ulubionych

Druga operacja na endo :(

24.04.10, 13:21
Witam Was Wszystkie Dziewczyny
15 lat szukalam skad te bole, z roku na rok bylo gorzej. Byly dni gdy
zapominalam prawie jak mam na imie, bol potrafil sie utrzymywac do 3 tygodni w
mieciacu. Koszmar. Na szczescie rok temu trafilam na fajnego gina ktory od
reki po objawach stwierdzil duze prawdopodobienstwo edno. Juz po tygodniu mnie
operowal-laparaskopia. Wyczyscil co sie dalo ale jak sam zastrzegl, przy
prawym jajniku zostalo co nieco i w przyszlosci bedzie musial zostac usuniety.
Potem nastapilo 8 miesiecy blogostanu, zadnego bolu, przespane noce. Trzy
miesiace temu powoli powoli zaczelam czuc to samo. Decyzja lekarza - w
najblizszy czwartek operacja, lecz tym razem wylatuje wszystko, jajniki,
macica.... jest mala szansa ze jesli lewy jajnik bedzie czysty to uda sie go
zatrzymac; o co sie modle bo przechodzenie menopauzy w wieku 38 lat naprawde
mi sie nie usmiecha. No i to by bylo na tyle z mojej historii. Pisze bo mam
dola, takiego konca sie nie spodziewalam. Trzymajcie sie Dziewczyny, w Waszych
przypadkach nie bedzie tak zle. Ja to swinstwo mam najprawdopodobniej
ok.20lat, prawdopodobnie zalapalam sie po opearacji torbieli na prawym jajniku
ktorego musieli usunac 75%, tak byl obsadzony.Gdyby rozpozananie bylo
wczesniej a nie po 15 latach gehenny, prawdopodobnie koniec nie byl by taki
gorzki.
Pozdrowionka
Obserwuj wątek
    • sweetheart26 Re: Druga operacja na endo :( 24.04.10, 14:35
      Współczuje :( sama mam torbielisko do usunięcia,miałam mieć laparo w chirurgii
      jednego dnia i nie będę mieć bo mi ciśnienie skoczyło podczas wizyty pomimo
      brania leków(choruje na nadciśnienie) i zdyskwalifikowano mnie :( mam dość!!!!!!
    • anciwirus Re: Druga operacja na endo :( 12.05.10, 21:58
      Witam.Ja operację miałam 7 lat temu.usunęli mi jajnik który pękł,ból
      niesamowity.Teraz lekarz powiedział żebym pomyślała o następnej operacji.co mam
      zrobić załamka.mam 39 lat
    • litwa72 Re: Druga operacja na endo :( 17.05.10, 08:51
      Witam ponownie :)
      Jestem 18 dni po operacji, lewy jajnik nadal istnieje HURAAAA!. Jest ok,
      czwartego dnia wynioslam sie ze szpitala na wlasne zyczenie (2 doby po operacji
      nie wolalam juz o srodki przeciwbolowe), przez kilka dni w domu bylam slaba,
      troche bolu ale nic specjalnego, chodze juz wyprostowana ale pod koniec dnia
      miesnie "sciagaja" mnie w dol ;) Dzien po dniu jest coraz lepiej, jedyna rzecz
      ktora mnie irytuje to od 2 dni skurcze miesni w podbrzuszu. Nie znam sie ale
      najprawdopodobniej jestem na etapie gojenia sie rozcietych miesni, pewnie wiec i
      to szybko minie. Przyznam, ze nie spodziewalam sie tak szybko, tak dobrego
      samopoczucia, oczywiscie oszczedzam sie, nie dzwigam - tu musze sie uzbroic w
      cierpliwosc ;) Mam nadzieje ze wroce do obiegu w krotkim czasie i nie pojawia
      sie dziwne dolegliwosci pt.nietrzymanie moczu itp.
      Pozdrawiam Was Kobietki i glowa do gory dla wszyskich, ktore sa tuz przed
      operacja! Nie taki wilk straszny jak go maluja Dziewczyny! Bedzie dobrze! :)
      • lopmar Re: Druga operacja na endo :( 18.05.10, 00:58
        Witaj!
        Bardzo zainteresowala mnie Twoja wypowiedz, a dokladnie to wyjscie
        ze szpitala na wlasne zyczenie...
        Czy byly z tym problemy? Jakie sa konsekwencje takiego wyjscia na
        żądanie?
        Tez czeka mnie operacja, a najbardziej przeraza mnie okres ktory
        trzeba spedzic w szpitalu:( U nas podobno do 7 dni trzymaja:(
        Wiadomo, jak dzieje sie cos zlego lub podejrzanego, to trzeba
        siedziec tam ile każą, ale jesli wszystko przebiegaloby dobrze to
        tez chcialabym wyjsc wczesniej, mam nadzieje ze lekarze mi zezwola,
        ale jesli nie to wole znac konsekwancje wyjscia na wlasne zyczenie:)
        Mam w domu male dziecko i do niej tak mi sie spieszy wiec priosze o
        wyrozumialosc i brak slow krytyki! Wiadomo, ze jesli bedzie to
        niebezpieczne to nie zaryzykuje wyjscia do domu, ale czasem szpitale
        sa nadgorliwe:( Co kraj toi obyczaj, jedne wypisuje po 4 dniech inne
        po 7, a operacje takie same...
        • litwa72 Re: Druga operacja na endo :( 04.06.10, 18:55
          Przepraszam, ze dopiero teraz. Nie zagladalam tu.
          Lopmar, nie chce sie wymadrzac ale im dluzej w szpitalu tym lepiej. Moja
          sytuacja byla zupelnie inna, w domu nie czekalo na mnie dziecko. Uwierz mi, po
          operacji bedziesz bardzo slaba, czego byc moze nie odczujesz w ograniczonej
          przestrzeni szpitalnej ale po powrocie do domu przekonasz sie ze pokonanie kilku
          metrow moze sprawiac problem. Nie bedziesz w stanie zajac sie swoim malenstwem,
          powinnas miec zapewniona opieke. Brzmi to glupio ale podniesienie kubka z kawa
          czulam bardzo wyraznie w podbrzuszu. To nie bedzie trwalo dlugo ale jednak
          lepiej nabierac sil w szpitalu (jesli atmosfera bedzie ok), po tych 7 dniach
          twoja kondycja bedzie lepsza. Co do konsekwencji, przykro mi ale nie mam
          pojecia, operowana bylam w Belgii, opieka super itd. ale mentalnie jednak dom
          stawia mnie na nogi w ekspresowym tempie a tego potrzebowalam do szybkiego
          gojenia sie ;) Najwazniejsze to by Toba mial sie kto zaopiekowac przez pierwsze
          dni. Nie ma co owijac w bawelne, to duza operacja a nie wyciecie wyrostka
          robaczkowego ;) bedzie dobrze ale musisz o siebie dbac. Tak wiec zastanow sie
          nad tymi 7-ioma dniami. ok? Dla wlasnego dobra. Im lepiej zadbasz o siebie, tym
          szybciej wrocisz do obiegu i szybciej bedziesz w pelni mogla cieszyc sie swoim
          dzieciatkiem ;) Logicznie gadam? ;)
          Pozdrawiam Cie cieplo, trzymaj sie! :)
          • lopmar do litwa72 i innych :-) 08.06.10, 20:24
            Mądre słowa...
            Odczytałam je dopiero dziś, już po operacji:-)
            Mialas racje, ta operacja to nie byle co. Cesarka ktora mialam 5 lat
            temu to pryszcz przy tym, co przezylam tym razem...
            Operacje mialam 1-go czerwca i da sie to przezyc, ale drugi raz nie
            chcialabym przez to przechodzic. Zaczelo sie od tego, ze przed
            operacja odmowilam przyjecia tzw. PREMEDYKACJI, czyli glupiego
            jasia, tabletki na sen na noc przed operacja, wiedzialam ze dam rade
            przez to wszystko przejsc bez zaprzatania mojej swiadomosci, a fakt,
            ze po tych lekach moglabym byc obecna nieobecna, i miec zaklocona
            pamiec wsteczna przerazaly mnie duzo bardziej niz to co bylo na
            bloku operacyjnym. Wymienilismy sie z personelem kilkoma kawałami i
            zaczęło się... Znieczulenie w kregosłup, absolutnie bezbolesne,
            dziwne uczucie dretwienia nóg, no i "prosze skalpel"... Bylam w
            miare na bierząco informowana o tym co mi robią, co jeszcze znalezli
            (endo w powłokach brzusznych), ile uratowali... Na sali spedzilam
            dobre 2,5 godziny. potem trafilam na moja przytulna salke i
            poprosilam o morfine, bo zaczynalam czuc juz palce w stopach. W
            zasadzie pierwszy dzien przespalam, troche podzwonilam i
            poinformowalam ze jestem juz po, ale ta morfina mnie jakos dziwnie
            usypiała. Wieczór byl juz duzo lepszy, dopiero na noc podali mi
            jeszcze ta morfinke. Nastepnego dnia bez problemu wstalam, umylam
            zęby i padłam wycieczona, taki to byl wysilek... Juz po poludniu
            dzielnie maszerowalam do toalety, a kolejne dni byly juz coraz
            lepsze. Wyszlam w poniedzialek, jeszcze ze szwami, jutro mam sie
            zglosic i mi je zdejmą.
            Nawet nie rozwazałam wyjscia na wlasne rządanie, co prawda w sobote
            juz czulam sie swietnie i gdybym wiedziala, ze i tak wyjde ze szwami
            moze bym tam marudzila, ale dzis nie ma to juz znaczenia. Moja
            córeczka zniosła to wszystko bezproblemowo, byla bardzo dzielna, a
            ja tym samym bylam bardzo spokojna, i moglam polezec tyle ile
            kazali:)
            Jednak w pelni zgadzam sie ze slaowami litwy72, nie jest to prosta
            operacja, a wycienczenie jest ogromne, nadal nie doszlam do siebie,
            a to, ze w sobote czulam sie dobrze nie oznacza ze bylam juz w pelni
            sil. Mysle ze minie jeszcze kilka dobrych dni zanim bede spokojnie
            mogla sie podniesc, przejsc bez wysilku, komfortowo sie wyspac, czy
            (taka zwykla sprawa) kichnąć lub kaszlnąć...
            Zycze Wszystkim duzo siły! Bedzie dobrze!!! Jednak czas jest tu
            bardzo istotny!
            pozdrawiam

    • olka981 Re: Druga operacja na endo :( 05.06.10, 02:45
      to z ciebie dziewczyna zuch mnie taka operacja tez wkoncu czeka ale sie boje i
      odwlekach mam endo na dwoch jajnikach i w miesniach brzucha zobaczymy co dalej
      narazie biore naturalny progesterone i jodyne lugol i pomaga
    • 0blanka Re: Druga operacja na endo :( 09.10.10, 19:36
      Witajcie Dziewczyny,
      Serdecznie dziękuje Litwie72, i proszę o jeszcze parę informacji gdzie mogę się skierować po skuteczna pomoc. Chodzi mi o Wrocław. Z pewnością macie namiary na dobrego lekarza.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka