Dodaj do ulubionych

Jestem nowa :((( ... Laparoskopia w Londynie

06.09.09, 22:33
Czesc kochane dziewczyny !

Jestem nowa, dzisiaj zapisalam sie na pierwsze forum dotyczace
naszej choroby, zalamana stanem swojego zdrowia stwierdzilam, ze
potrzebne mi jakies wsparcie osob ktore mnie zrozumieja i dostep do
dobrego zrodla informacji.Bardzo sie ciesze, ze tu jestescie i sobie
pomagacie, to naprawde mile :)
Wlasnie oczekuje na swoja pierwsza laparoskopie ktora odbedzie sie w
Londynie.Chcialam zapytac Was o kilka rzeczy :
- czy ktoras z Was miala wykonany ten zabieg w Londynie, jesli tak
to w ktorym szpitalu i jakie sa Wasze doswiadczenia?
- Lekarka z Londynu mnie poinformowala, ze wypuszcza mnie do domu w
tym samym dniu co zabieg.Jak poszlam niedawno do polskiego lekarza
powiedzial mi, ze w jego klinice tez wypuszczaja do domu tego samego
dnia.Nie wiem dlaczego ale bardzo mnie to martwi, jakos nie moge
sobie tego wyobrazic, przeciez bede po narkozie...? No i chyba
wszystko bedzie mnie bolec to jak mam chodzic ? Napiszcie prosze
dziewczyny, jak to jest TEGO PIERWSZEGO DNIA po operacji ! I
napiszczcie czy niektore z Was tez poszly do domu pierwszego dnia?
-mam 30 lat i niesamowicie mocny instynkt macierzynski.Bardzo bym
chciala miec dzidziusia ale moj narzeczony nie chce.Chce zebysmy
poczekali jeszcze kilka lat bo nie mamy ciekawej sytuacji
finansowej,wynajmujemy mieszkanie, mamy nisko platne prace.Z jednej
strony go rozumiem, chcialby by nasza sytuacjia finansowa byla
bardziej stabilna ale z drugiej strony BARDZO OBAWIAM SIE, ze jak
bedziemy dalej czekac to mozemy calkowicie stracic nasze szanse na
posiadanie potomstwa...Nie moge ostatnio przestac o tym myslec.Boje
sie, ze potem juz bedzie za pozno...Bardzo chce zaczac sie starac o
dziecko ale nie moge nic z tym zrobic z powodu rozsadku i strachu
przed odpowiedzialnoscia mojego partnera.Dziewczyny, powiedzcie mi,
czy myslicie, ze przesadzam, myslicie, ze mam jeszcze czas ??? Czy w
moim wieku i z endo moge jeszcze czekac 2-3 lata na rozpoczecie
staran?
-chcialam tez zapytac czy Wy tez tak cierpicie, ze musicie brac
tabletki przeciwbolowe praktycznie codziennie po kilka razy na dzien?
Ja tak mam, czasami nawet niepomagaja.Boje sie, ze sie od nich
uzaleznie...

Dziekuje z gory za wszystkie odpowiedzi !

Licze na Wasza pomoc.

Mocno Was pozdrawiam i zycze samych dobrych dni :)>
Obserwuj wątek
    • olka981 Re: Jestem nowa :((( ... Laparoskopia w Londynie 07.09.09, 07:54
      ja mialam 2 laparoskopie po pierwszej wyszlam tego samego dnia nie
      bolalo mocno bo dali mi tabletki w domu lezalam a po drugiej sobie
      zazyczylam ze wychodze na drugi dzien i tam mialam kroplowke na bol
      naciskalam sama kiedy mnie bolalo poszlam na drugi dzien i pamietam
      ze bolalo duzo mniej jak za pierwszym razem po pierwsze wogole mnie
      nie bolaly ramiona a co do dziecka to ciezko wszsytko tak zaplanowac
      ale jesli masz endo to nie ma co czekac mi wzielo 3 lata z
      pierwszym dzieckiem urodzilam jak mialam 28 lat im wiecej sie ma
      lat tez jest ciezej taka jest moja opinia
    • omeggi Re: Jestem nowa :((( ... Laparoskopia w Londynie 07.09.09, 20:02
      Rozumiem Twoje obawy i powiem Ci ,że ja też czekałam aż będę miała lepszą
      sytuacje finansową.A teraz mam 33 lata i od roku leczę się na endo.Nie można tak
      racjonalnie planować bo jak zajdziesz w ciąże to po prostu będzie Cię stać na
      dziecko.I tyle.
      Teraz musisz modlić się o to żeby choroba nie była w najgorszym stadium.Ja
      czekałam tak długo ,że szanse zmalały do minimum i co raz częściej słyszę od
      mojego lekarza o in vitro.Po 30-tce z roku na rok zwiększa się ryzyko w ciąży.Po
      35-tce trzeba robić dodatkowe badania bo dziecko może być upośledzone.
      Co do laparoskopii.Nie martw się.To nie jest inwazyjny zabieg.Nie będzie Cię tam
      w środku bolało tylko blizny troszkę bolą.Ja wyszłam na drugi dzień po zabiegu.
      Co do tabletek...nie miałam takich bóli.Tylko okres był bardzo bolesny i czasami
      podczas stosunku ale na co dzień było ok.
      Trzymaj się ciepło i uświadom narzeczonego,że choroba może sprawić,że możecie
      nie mieć komfortu planowania ciąży.Będziecie "skazani" na ten czas jaki da Wam
      lekarz po zabiegu lub leczeniu.
      Pozdrawiam i trzymam kciuki:)

      • kwiatek.lotosu Re: Jestem nowa :((( ... Laparoskopia w Londynie 07.09.09, 21:06
        Witam Was kochane dziewczyny :)

        Bardzo Wam dziekuje za porady, Wasza pomoc duzo dla mnie znaczy.
        Chcialabym, zeby to wszystko bylo takie proste ale strasznie trudno
        jest sie zdecydowac na dziecko kiedy jest sie w takiej sytuacji jak
        moja.Mieszkam z narzeczonym zagranica, konkretnie w Londynie.Nie mam
        tu zadnej rodziny, powrot do rodzinnego miasta raczej nie wchodzi w
        rachube.Gdybym urodzila dziecko nie moglabym liczyc na kompletnie
        niczyja pomoc, musialabym siedziec caly dzien sama w domu z
        dzieckiem i czekac na powrot narzeczonego z pracy.Z jego pensji nie
        udalo by sie nam utrzymac naszej trojki.O tym, ze chce miec dziecko
        wiem juz od kilku lat ale zawsze myslalam, ze mam jeszcze czas...O
        tym, ze mam endometrioze wiem od kilku miesiecy i od tego czasu nie
        moge przestac myslec o dzieciach.Bardzo sie boje na mysl, ze
        mialabym ich nigdy nie miec.Moj partner ogolnie za dziecmi nie
        przepada, mysle, ze ojcostwo go przeraza, najchetniej by chyba w
        ogole dzieci nie mial...A ja mu ostatnio tylko o dzieciach gadam od
        czasu gdy wiem, ze mam endo. Wiem, ze on czuje duza presje z mojej
        strony, mam wrazenie, ze jest w kropce, nie wie co ma robic...Wiem,
        ze mnie kocha ale tez nie chce go zmuszac do czegos na co on nie
        jest gotowy. Niedosc, ze czlowiek codziennie zmaga sie z okropnym
        bolem to jeszcze takie problemy dochodza.Chcialabym po laparoskopi
        moc poprostu starac sie o dzidziusia ale to nie takie proste... :(
        • 7oz Re: Jestem nowa :((( ... Laparoskopia w Londynie 12.09.09, 13:03
          Witaj,
          Jak to jest z laparoskopią w UK to ci nie powiem bo ja miałam swoją jeszcze w Polsce ale tak jak ty mieszkam w Anglii, również w wynajmowanym mieszkaniu i generalnie w podobnej sytuacji jak ty. Na dziecko zdecydowaliśmy się mimo, że finansowo byliśmy w trudnej stytuacji. Też nie mam tu rodziny, na większą pomoc ze strony znajomych też nie mogłam liczyć. Było nam trudno ale nie żałujemy. Różnica jest taka, że to mój partner wyszedł z propozycją, że nie ma co czekać i ważne żeby dziecko było nawet jak na początku będzie musiało nosić używane ciuszki:) Wiem, że to trudne chwile dla Ciebie i trudne decyzje bo żeby dziecko było szczęśliwe musicie go chcieć obydwoje. Nikt Ci nie odpowie na pytanie czy możesz jeszcze czekać. Statystyki mówią swoje a takie przypadki jak nasz udowadniają, że wbrew wszystkiemu można nie mieć wielkich problemów z zajściem w ciąże (oprócz samej endometriozy mieliśmy jeszcze inne problemy zmniejszające nasze szanse na dziecko).

          Przed decyzją o dziecku byłam u lekarza i pytałam o nasze szanse, odpowiedział, że dopóki nie spróbuje nie będę wiedzieć i nie ma co myśleć o statystykach. Powiedział również, że nie skieruje mnie na żadne leczenie zanim nie minie rok od kiedy zaczniemy próbować - to też powinnaś wziąść pod uwagę bo to jednak kolejny rok jeśliby się nie udawało.
          Jedyne co mogę jeszcze podpowiedzieć to to, że wcale nie musisz siedzieć z dzieckiem w domu i nie wracać do pracy. Możesz wrócić na kilka godzin a dziecko posłać do opiekunki, jeśli będziecie mało zarabiać dostaniesz dofinansowanie do opieki nad dzieckiem. Nikt wam z głodu nie pozwoli umrzeć choć o ferrari będziecie musieli przestać marzyć :)
          Jeśli cała ta sytuacja by Cię przerastała, wpędzałaby cię w kompletnego doła (wiem, że może) powiedz o tym swojemu GP i zapytaj o counseling (to taki rodzaj pomocy psychologa, terapii - nie wiem jak to nazwać) bo najważniejsze to się nie załamywać. Powodzenia na operacji.
          • kwiatek.lotosu Re: Jestem nowa :((( ... Laparoskopia w Londynie 13.09.09, 14:15
            Strasznie Ci dziekuje za Twoj mily i optymistyczny list.Bardzo
            cieplo mi sie zrobilo po jego przeczytaniu.
            Cieszy mnie to, ze Tobie sie udalo z dzidziusiem i, ze Twoj partner
            byl dla Ciebie tak wspierajacy !
            Mam ogromna nadzieje, ze moj narzeczony zmieni swoje zdanie i powie
            z usmiechem zebysmy zaczeli sie starac.W tym tygodniu, mial takiego
            dola zwiazanego z nasza sytuacja, ze powiedzial,ze ma depresje.Czuje
            sie jak on to nazwal "zaszczuty i zmuszany do czegos czego on sie
            boji najbardziej".Powiedzial, ze moze mogl by sie starac o dziecko
            jak bedziemy w lepszej sytuacji finansowej(czyt.za kilka lat!) ale
            nie teraz jak wszystko jest u nas do gory nogami.Ja tez bym sobie
            tego zyczyla ale jak widac ta szansa nie zostala nam dana.Zaczelo mi
            byc to obojetne czy mamay warunki czy nie.Wole miec dzidziusia i
            skromnie go wychowac niz w ogole go nie miec.On uwaza inaczej, ze na
            dziecko trzeba miec warunki, trzeba mu dac to co najlepsze.Oboje
            chyba mamy racje ale ja mam instynkt macierzynski a on ojcowskiego
            za grosz, i tu jest problem.Szantazuje mnie mowiac-"bedziemy sie
            starac o to dziecko po operacji, ale nie oczekuj ode mnie, ze bede
            sie usmiechal,ze bede szczesliwy, bardzo sie tego boje i tego nie
            chce i zrobie to tylko dlatego, ze jestes chora i trzeba Cie
            uratowac.Ale wiedz, ze bedzie to koniec mojego zycia i bede w
            depresji."No i jak tu po takich przygotowaniu mnie na najgorsze
            zdecydowac sie na proby zajscia.Boje sie, ze jezeli cos pojdzie nie
            tak(dziecko bedzie chore, albo poronie)nie bede miala wsparcia i
            zawsze to bedzie moja wina bo on tego dziecko nie chcial...
            Przyjaciolka mi ostatnio powiedziala, zeby sie tymi jego histeriami
            nie przejmowac tylko skoro "oferuje" zaplodnienie to z tego
            korztstac i sie o nic nie martwic !Powiedziala, ze wiekszosc facetow
            przerazliwie boji sie ojcowstwa i ze moj facet nie ma zielonego
            pojecia teraz o tym co bedzie czul jak juz faktycznie zostanie
            ojcem, jedynie cos tam mu sie teraz wydaje.Mowi mi, ze ten jego
            ogromny strach wynika z tego, ze pochodzi z rozbitej rodziny.Moze
            moja przyjaciolka ma racje, nie przejmowac sie jego dolami i
            strachem tylko robic malucha ?!? :)))
            Dziewczynki moje kochane, dziekuje za rady i zycze Wam milej i
            bezbolesnej niedzieli !

            Buziaczki :* :* :*

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka