Dodaj do ulubionych

ciężko wytrzymać

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.04, 20:05
mam problem, od 9 lat cierpię na zaburzenie odżywiania, tzw. kompulsy (napadowe jedzenie) - jestem na terapii, jest ok, ale jednocześnie po kilku próbach wzięcia się za siebie i niepowodzeniach przytyłam.
terapia ok, pracuję nad psychiką, ale to długa praca, a mnie już wszystko na mnie pęka, tzn. ciuchy :)

problem jest w tym, że nie umiem wytrzymać dłużej niż 4-5 dni na zdrowym odżywianiu. winnych jest wiele rzeczy, m.in. to, że nie mam nawyków, że mieszkam sama, nie umiem gotować itp.

nie wiem jak się tego nauczyć? nie jem cukru, staram się omijać słodycze, żarcia z chemią unikam (typu instanty itp), nie pijam czarnej herbaty, piję dużo wody, jem tylko ciemne pieczywo, nie używam dżemów, żółtych serów...

a mimo to nie chudnę. to też dlatego, że jem duże ilości jedzenia, tak się przyzwyczaiłam. nie lubię uczucia głodu, najwiekszy apetyt mam wieczorem, ciągle myślę o jedzeniu (np. jak sobie ustalę, że jem o 12.00 a potem o 16.00 to o 12.30 już mam ochotę na tą 16.00 :) już nie mogę wytrzymać)

próbowałam kiedyś chromu, pomogło, ale po 1,5 miesiąca z dnia na dzień przestał działać. teraz nie wiem, może faktycznie jak jakiegoś "wspomagacza" bym użyła, to by pomogło?

nie wiem już co robić, nie mogę na siebie patrzeć. a lato się zbliża.
jeżdżę na rowerze, lubię chodzić, tańczę sobie sama w domu czasem. i nic.

nic :(
Obserwuj wątek
    • margolka123 Re: ciężko wytrzymać 23.05.04, 21:06
      Narzuc sobie gotowa diete prosta - taka na 2 tygodnie albo 3. Mnie po wielkim 3-
      miesiecznym zarciu i fatalnych nawykach zywieniowych z calego zuycia pomogla w
      opanowaniu koniecznosci, przymusu, jedzenia dieta kopenhaska. Jesz tylko to co
      w diecie i koniec.
      A to, ze mieszkasz sama i nie umiesz gotowac moze byc plusem. Trudno utrzymac
      rezim jak ktos obok zazera sie ciastem lub chocby niedozwolonym schabowym. A
      gotowanie moze byc pokusa podjadania.
      Generalnie nie wierze w to, ze nie mozna opanowac napadow jedzenia. Serio. Ja
      zawsze jadlam duzo (uwielbiam slodycze, chleb etc), ale w zeszlym roku z powodu
      stresu wpadlam w ciag zarciowy, 5-7 tysiecy kalorii dziennie, od rana do nocy.
      Potrafilam wpieprzyc opakowanie ptasiego mleczka o 21! Powiedzialam sobie -
      koniec (ciuchy i swiadomosc ze jestem potworem a nie kobieta). I przez 11
      miesiecy schudlam 28 kg i zamierzam schudnac jeszcze ze 20. I schudne ;)
      Dzis policzylam sobie kalorie zjedzone, wyszedl niecaly 1000, bo leze z
      przeziebieniem, generalnie trzymam diete 1200 kcal. Nie chodze glodna - ani
      razu (oprocz kopenhaskiej) nie czulam glodu. Jest cel - nie byc gruba i tyle.

      Pzdr
      • Gość: horla Re: ciężko wytrzymać IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.04, 22:07
        dzieki wielkie za wsparcie i nadzieję :)

        wiesz, to jest tak, ze teoretycznie to, na co ja jestem chora (bo jestem) nie wydaje sie niczym powaznym - wlasnie tak jak piszesz, że napady zarcia da sie opanowac. sama gdybym na to nie cierpiala to nie uwierzyłabym :)

        w pewnym sensie mozna opanowac napady, opanowując inne rzeczy (na tle psychicznym radząc sobie z tym) - samo mechaniczne kontrolowanie jedzenia ok, ale na dłuższą metę nie zda egzaminu.
        próbuję, wiem co mówię :)
        mialam w pazdzierniku przykaz OD LEKARZA dermatologa czego mam nie jesc a co jesc (zdrowa dieta śródziemnomorska), wytrzymalam do bożego narodzenia, to mój rekord. potem juz katastrofa, która z przerwami ciągnie się do teraz.

        liczenie kalorii i prowadzenie zeszycika pomogło na miesiąc, zeszczuplalam, potem znow nawrót.
        tak samo chrom - miesiąc, potem nawrót.

        określona dieta jest o tyle ciężka, że nie lubię, jak mi się coś narzuca. tzn z jednej strony to jest ok, ale jak cos mi odrobine nie pasuje (np mięso albo coś tam) i już rzucam zanim w ogóle zaczne.

        widzisz, ciężki ze mnie przypadek :))


        ps. ptasie mleczko o 21? ech, co to dla mnie :P tzn ja inne rzeczy preferowalam i o późniejszych porach :)))

        dzieki i pozdrawiam
        horla
    • Gość: maretka Re: oj, ciężko ciężko! IP: 82.139.172.* 23.05.04, 22:41
      i na pocieszenie mogę powiedzieć, że też tak mam. walczę sama z sobą i czekam
      na lepsze(chudsze i bardziej spokojne) czasy. może jutro będzie lepiej?
      cierpliwości :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka