Dodaj do ulubionych

SPO Transport kuleje, że hej

29.09.06, 08:55
Dziesiątki milionów euro zagrożone przez zaniedbania urzędników

Komisja Europejska skontrolowała, jak wydajemy unijne wsparcie na budowę
dróg. Jest bardzo źle. Źle jest także z wydatkami na ochronę środowiska.
Skutek? Przez niedbalstwo urzędników w najgorszym wypadku możemy stracić
setki milionów euro

Komisja przyjrzała się kilku inwestycjom transportowym współfinansowanym z
pieniędzy unijnych. Najpoważniejszym błędem był brak publikacji ogłoszeń o
przetargach na wybór wykonawców w Dzienniku Urzędowym UE.

Tymczasem, zgodnie z obowiązującym w chwili ogłaszania tych przetargów
prawem, przy tzw. dużych zamówieniach - w tym przypadku inwestycji o wartości
wyższej niż 5 mln euro - ogłoszenie musi znaleźć się w Dzienniku Urzędowym
UE.

- Za to odpowiedzialny jest ten, kto rozpisuje przetarg - mówi Anita Wichniak-
Olczak, rzecznik Urzędu Zamówień Publicznych. W przypadku skontrolowanych
inwestycji inwestorzy albo zapomnieli o ogłoszeniach w ogóle, albo informacje
ukazały się jedynie w prasie lokalnej.

Niby drobiazg, a poważne uchybienie
- Brak ogłoszenia to poważne uchybienie i oznacza unieważnienie całego
postępowania - podkreśla Anita Wichniak-Olczak. A konsekwencją tego jest
obowiązek dokonania korekt finansowych, co w praktyce oznacza konieczność
zwrotu tych pieniędzy, które UE przekazała już na poczet inwestycji. To
jednak nie wszystko. Komisja nie będzie przyglądać się poszczególnym
projektom, ale może zablokować wypłaty pieniędzy za wszystkie faktury z
programu "Transport". Dotychczas Polska zgłosiła do Brukseli wnioski na ponad
8,5 mln euro. - W październiku planujemy wysłać wnioski na kolejne 61 mln
euro - zapowiada Jerzy Kwieciński, wiceminister rozwoju regionalnego.

W latach 2004 - 2006 Polska ma do dyspozycji na inwestycje w infrastrukturę
transportową ponad miliard euro. Tyle tylko, że zupełnie nie radzimy sobie z
wydawaniem tych pieniędzy. Program, za który odpowiada Ministerstwo
Transportu, na razie realizowany jest najgorzej spośród wszystkich programów
wsparcia. Do końca zeszłego roku udało nam się wydać zaledwie 0,03 proc. z
puli dostępnej na lata 2004 - 2006. W połowie sierpnia wskaźnik sięgnął 2,21
proc. Ministerstwo zapowiada jednak poprawę. - Do końca roku wyślemy faktury
o wartości od 185 do 200 mln euro. Wydawanie dotacji unijnych już znacznie
przyspieszyło w ciągu ostatnich miesięcy - powiedział "Rz" Jerzy Polaczek,
minister transportu.

Bruksela jeszcze cierpliwie czeka
Niedbalstwo urzędników doprowadziło również do tego, że już mamy problemy z
otrzymaniem wcześniej obiecanych pieniędzy z Funduszu Spójności. Stracimy
pieniądze, jeżeli nadużyjemy cierpliwości Brukseli, np. przeciągając
inwestycje. Taki problem może być m.in. w przypadku budowy autostrady A4
pomiędzy Zgorzelcem a Krzyżową i autostrady A1 na odcinku Sośnica -
Gorzyczki.

- To Komisja Europejska wydaje decyzje o dofinansowaniu danego projektu. A
także o wstrzymaniu wypłaty pieniędzy, jeżeli pojawią się jakieś
nieprawidłowości, a po ich usunięciu o ewentualnym wznowieniu transz - mówi
Sebastian Piwowarski z działu doradztwa unijnego z PricewaterhouseCoopers.

W przypadku realizowanych przez nas inwestycji wstrzymywanie dotacji staje
się niebezpieczną regułą.

- Do tej pory największym błędem było to, że projekty nie były poprzedzone
konsultacjami społecznymi, czego wymaga Bruksela. Brakowało również oceny
oddziaływania inwestycji na środowisko - wyjaśnia Piwowarski. Szczególnie
uzyskanie tego ostatniego dokumentu jest skomplikowane. - W niektórych
przypadkach wymaga opinii lub zaświadczeń wielu różnych instytucji - wyjaśnia
Piwowarski.

Kto zawinił?
Oceny oddziaływania na środowisko trzeba uzyskiwać, odkąd wstąpiliśmy do UE.
Wcześniej nie było takiego obowiązku, Unia zgodziła się więc przyznać nam
dotacje na wybrane projekty, pod warunkiem że w międzyczasie dostosujemy
nasze prawo do regulacji unijnych.

Materiały niezbędne do wydania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach oceny
przedsięwzięcia przygotowuje inwestor. - Wysyłane są do Ministerstwa
Środowiska, które je opiniuje, dopiero wówczas odpowiedni wojewoda może wydać
niezbędną decyzję o środowiskowych uwarunkowaniach. Bez niej nie może również
zostać wydane pozwolenie na budowę, te formalności więc dodatkowo wydłużają
czas realizacji inwestycji - wyjaśnia Andrzej Maciejewski, rzecznik
Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. - Jednak w przypadku odcinków
autostrad A4 i A2 wciąż nie możemy się doczekać na opinię ministra
środowiska. Musimy ją mieć, by Unia uruchomiła pieniądze - dodaje.

Ministerstwo Środowiska do opóźnień się nie przyznaje. - W przypadku A2
opinia dawno została wydana, a dokumenty dotyczące odcinka autostrady
pomiędzy Sośnicą a Gorzyczkami wpłynęły do nas dopiero we wrześniu i są
przedmiotem wnikliwej analizy - powiedział "Rz" Sławomir Mazurek, rzecznik
ministra środowiska.

Wszystko wskazuje na to, że te dwie inwestycje warte ponad 540 mln euro mogą
się opóźnić - a odstąpienie od harmonogramu robót zgłoszonego Brukseli może
być przyczyną cofnięcia obiecanych płatności. - Komisja Europejska na razie
idzie nam na rękę. Jednak zgodnie z prawem może wycofać dofinansowanie w
przypadku najmniejszych uchybień formalnych - przyznaje Sebastian Piwowarski.
Przykładem są kłopoty Grecji. Przy rozbudowie lotniska w Atenach inwestor
nieprawidłowo opisał koszty. Bruksela zażądała zwrotu kilkudziesięciu
milionów euro.
AGNIESZKA STEFAŃSKA, URSZULA ZALEWSKA

www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_060929/ekonomia/ekonomia_a_19.html
---
Tak właśnie kończy się centralne, ręczno-polityczno-niekompetencyjne
zarządzanie.echhh...
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka