Dodaj do ulubionych

Gdy miłość umiera...

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.05.04, 22:34
Tak bardzo go kochałam ,mimo tego, że mnie wielokrotnie ranił.Wybaczałam
wszystkie przykrości, które mi sprawiał,gdyż wiedziałam, ze w gruncie rzeczy
nie jest złą osobą. Myslałam, że kiedyś wreszcie dojrzeje, że wszystko będzie
OK.Zmęczyłam się..czekaniem.Już nie mam siły wybaczać,sama nie wiem, czy
chciałabym.Meczy mnie ta cała sytuacja,bo wiem,że gdzieś tak podświadomie
nadal go kocham.Muszę czekać, aż czas pozwoli mi o nim zapomnieć...
Obserwuj wątek
    • misscraft Re: Gdy miłość umiera... 20.05.04, 23:37
      kiedyś napewno, ale poradze ci coś żeby się nie ranić i nie zadręczać myslami
      najlepiej znaleźć sobie jakieś zajmujące zającie, im będziesz miała wiecej
      zajęć w grafiku tym lepiej, jak najczęściej wychodzić i spotykać się z ludźmi,
      zapisc się na joge:P albo coś,można się oddać sztuce, narysować coś albo
      napisać,warto spróbować,ale to zależy co kto lubi,mnie to pomaga,oglądać
      komedie i czytać przyjemne książki...ja się moge mądrzyć,bo ciężko jest
      zapomnieć cokolwiek by sie nie robiło....o i jeszcze chodzić na pocieszające
      zawsze zakupy(tyle że na tm może troche kieszeń ucierpieć),siedzenie w domu
      tylko jeszcze bardziej człowieka dołuje, pozdrawiam:)
    • Gość: ANIA Re: Gdy miłość umiera... IP: *.wegrow.sdi.tpnet.pl 21.05.04, 19:27
      Wiesz jak czytałam Twój list to czułam ze to ja jestem jego autorką.Nic dodac
      nic ujac.Tylko mam jedno małe pytanko- kto ten zwiazek zakonczył? Czy Ty czy
      On?? Ja byłam cały czas raniona , ale to On postanowił zakonczyc.Z tego co
      teraz mówi to załuje wszystkich błedów i ze powiedzial KONIEC.Ale nadal go
      KOCHAM i zalezy mi na Nim.
      • Gość: Estelle Chyba on IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.05.04, 08:21
        To on zakończył ten związek Aniu, a właściwie nawet nie można tu mówić o
        zakończeniu- jakoś...ochłodziły się relacje między nami, gdyż on skutecznie do
        tego dążył. W końcu powstała mędzy nami "ściana niedomówień", której nie
        potrafię zburzyć. Boję się zadać mu kilka bezpośrednich pytań, gdyż odpowiedź
        na nie mogłaby mnie zranić.Tak więc..mija sobie czas bez niego, to co było
        staje się wspomnieniem...Wydaje mi się, że on wiedział, że mnie rani, i że nie
        chciał tego robić więcej, dlatego sprawa została taka "półzamknięta" ( ani tak
        ani tak). Kiedyś tylko powiedział mi między wierszami, że "nie ma o czym mówić,
        że to było .. i tyle ...", jednym słowem mnie zbył. Nie wiem , co o tym
        mysleć...
        Pozdrawiam Cię Aniu i życzę wytrwałości.
        • Gość: ANIA Re: Chyba on IP: *.wegrow.sdi.tpnet.pl 24.05.04, 16:35
          Wiesz Estelle u mnie to On zakonczył.W sobote rozmawialismy- On strasznie tego
          żałuje, mówi ze popełnił błąd, ze podjął nieprzemyslana decyzję. Postanowilismy
          jeszcze raz spróbowac.Mam nadzieje ze bedzie dobrze a jak nie....to nie wiem co
          bedzie dalej.......zalezy mi na Nim jak na nikim innym dlatego jeszcze raz
          spróbuję.Moze i u Ciebie jeszcze nie wszystko stracone????TRZYMAM KCIUKI
          Trzymaj sie cieplutko !!!!
          • Gość: Estelle Re: Chyba on IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.05.04, 19:38
            W moim przypadku ANIU- to skończone.Gdy sobie to uświadamiam dreszcze mnie
            przechodzą.Nie wiem, jak wytrwam bez niego.... Jednak...czara goryczy się
            przebrała. Nadszedł ten moment, gdy miłość przegrała..poddała się. Wiem, że nie
            możemy być razem, gdyż to toksyczna miłość. Trzymaj kciuki,bym szybko
            zapomniała i..... powodzenia!!!!:)
            • abranight Re: Chyba on 26.05.04, 08:31
              Gość portalu: Estelle napisał(a):
              > Nie wiem, jak wytrwam bez niego.... Jednak...czara goryczy się
              > przebrała. Nadszedł ten moment, gdy miłość przegrała..poddała się. Wiem, że
              nie
              >
              > możemy być razem, gdyż to toksyczna miłość.


              > Boję się zadać mu kilka bezpośrednich pytań, gdyż odpowiedź
              na nie mogłaby mnie zranić.

              DROBNA RADA : ZAKOŃCZ TO.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka