Dodaj do ulubionych

niedopasowanie ???

18.02.05, 08:41
Cześć witam wszystkich !!!

Piszę tu po raz pierwszy. Uznałem, ze bez opinii innych (nie ukrywam, że
głównie kobiet) że nie jestem w stanie właściwie ocenić swego położenia.

Zagadnienie dotyczy zjawiska tzw "niedopasowania seksualnego". Otóż moja
Partnerka Życiowa ma - mówiąc krótko - potrzeby przerastające moje możliwości
i chęci. Ona twierdzi, że tak Ją pociągam, że po prostu nie wychodziłaby z
łóżka, a ja mam ochotę też robić inne rzeczy np iść na spacer, do kina itd
itd. Niestety stereotyp kulturowy, w który wszyscy jesteśmy uwikłani, nie
pozwala mężczyźnie odmawiać seksu. ja nie mam z tym specjalnych problemów ale
obawiam się że z czasem może to zaowocować jakąś nerwicą na tym tle. Już
teraz zdarza mi się udawać orgazm (sic!!!).

Dziewczyny, proszę o ocenę, czy ten popęd z czasem osłabnie, czy może być
tak, że on dotyczy tylko mojej osoby, czy też Ona ma po prostu taki
temperament co potencjalnie grozi zdradą, czy jak zacznę odmawiać to wywoła
Jej frustracje. Czy seksualne niedopasowanie jest wystarczającym powodem do
odejścia i czy w ogóle są jeszcze romantyczne kobiet, czy też te Wasze
kolorowe gazetki przerobiły Was już totalnie.

Wiele pytań się nasuwa ale na razie to tyle by was nie zamęczyć.

Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • mandaryn_ka Re: niedopasowanie ??? 18.02.05, 08:52
      Poczytaj sobie wątek Luizy. Znajdziesz tam kilka interesujących Cię uwag.
      Opisuje podobny problem do Twojego, ale z perspektywy kobiety...

      Po ile macie lat z swoją partnerką? Długo jesteście razem? Jesteś >pierwszym<
      facetem swojej partnerki? To może mieć spore znaczenie...
      • chlopak_z_sasiedztwa Re: niedopasowanie ??? 18.02.05, 09:10
        No właśnie wątek Luizy mnie że tak powiem "zapłodnił" do napisania listu. Nie
        chciałbym być w roli tego zdradzonego. Wolałbym juz spokojnie się rozstać.

        Nie wiem jakie znaczenie ma tu wiek. Oboje jesteśmy po trzydziestce i
        oczywiście nie jesteśmy sobie pierwszymi partnerami
        • mandaryn_ka Re: niedopasowanie ??? 18.02.05, 17:03
          Oczywiście wiek ma tu niebanalne znaczenie. Jak wiadomo gra hormonów na
          najwyższych strunach dźwięczy w wieku dojrzewania. Dlatego też spytałam o Wasz
          wiek. Okazuje się, że jesteście dojrzałymi ludźmi. A skoro tak, to pozwól, że
          Ci odpowiem, jak dojrzałemu mężczyźnie...

          Widzę tu pewną nieprawidłość:
          "Niestety stereotyp kulturowy, w który wszyscy jesteśmy uwikłani, nie
          pozwala mężczyźnie odmawiać seksu."

          A czemu tak uważasz? Czy nie jest to spowodowane tym, że masz jakieś kompleksy?
          Nigdzie nie jest powiedziane, że nie można powiedzieć NIE i to nie MY KOBIETY
          wprowadzimyśmy tą chorą zasadę, że kobiecie nie należy odmawiać sex-u. To Wasz
          męski, szowinistyczny wymysł! Boicie się przyznać do porażki, boicie się
          pokazać, że pod jakimś względem możecie być słabszymi od kobiety. Myślę, że to
          głównie o to chodzi... To ta Wasza męska hipokryzja, na każdym kroku próbujecie
          udowodnić, że jetseście lepsi, a gdy kobieta jest w jakiejś dziedzinie
          mocniejsza, od razu skazujecie ją na "lincz" i próbujecie udowodnić
          jej "nienormalność". A może to Ona jest OK, a z Tobą jest coś nie w porządku??

          Powinieneś z nią szczerze pogadać o swoich potrzebach, oczekiwaniach, tak
          delikatnie zwrócić jej uwagę na to, co Ty o tym sądzisz. Gdy jej to wyjawisz
          może okazać się, że sama zdecyduje się na odejście, bo stwierdzi, że taki układ
          jej nie odpowiada? Bez szczerej z Nią rozmowy niewiele tu wskórasz. Każdy
          problem jest indywidualny i tak należy do niego podejść. Czemu Wy mężczyźni
          boicie się szczerych rozmów ze swoimi partnerkami??

          A tak na marginesie, to napisałeś, że:
          "ja nie mam z tym specjalnych problemów ale
          obawiam się że z czasem może to zaowocować jakąś nerwicą na tym tle. Już
          teraz zdarza mi się udawać orgazm (sic!!!)."

          Czy mógłbyś mi to wyjaśnić, bo trochę już żyję na tym świecie, ale nie
          słyszałam o takim ewenemencie, aby mężczyzna mógł udawać orgazm?
          • beatka5 Re: niedopasowanie ??? 18.02.05, 17:06
            mandarynko coś Ty taka cieta na "Biedaka". Wszyascy wiemy że to kompleksy i
            urazona byłaby duma męska . Ale tak jawnie wywalic Mu to....
            • mandaryn_ka Re: niedopasowanie ??? 18.02.05, 17:09
              Beatko5...
              Doceń proszę moją szczerość, bo jak sądzę nie każdą kobietę byłoby na nią
              stać... :-)
          • Gość: maly udawany orgazm IP: 82.160.108.* 18.02.05, 18:35
            >> Czy mógłbyś mi to wyjaśnić, bo trochę już żyję na tym świecie, ale nie
            słyszałam o takim ewenemencie, aby mężczyzna mógł udawać orgazm? <<

            oj chyba jednak za mało żyjesz !! :))))
            a jednak nie tylko kobiety to potrafią...
            • mandaryn_ka Re: udawany orgazm 18.02.05, 21:08
              To doprawdy jakiś ewenement w medycynie...
          • chlopak_z_sasiedztwa Re: niedopasowanie ??? 18.02.05, 20:40
            Nie do konca Cie rozumiem. To nie Wy Kobiety stworzyłyście stereotyp ale czasem
            potraficie go dosyć bezwzględnie wykorzystać. Akurat to nie zachodzi w moim
            przypadku. Mówisz, że to moja urazona duma, że nie mogę przyznać się do porażki
            ale czy to na pewno cecha typowo męska. Rozumiem, że Ty i Twoje koleżanki
            uwielbiacie przyznawać się do swoich kompleksów czy słabosci przed mężczyznami.
            Oczywiście u mężczyzn zjawisko występuje w większym nasileniu, ale właśnie to
            jest ten stereotyp, a wierz mi Ty też podlegasz rozmaitym uwarunkowaniom.

            To z kim jest źle a z kim dobrze to rzecz względna i zależy od przyjętych norm,
            punktów widzenia.

            Przepraszam za być może zbyt osobisty ton ale to Ty okazałaś sie
            troszkę "bezpośrednia".
            • mandaryn_ka Re: niedopasowanie ??? 18.02.05, 21:21
              "To nie Wy Kobiety stworzyłyście stereotyp ale czasem potraficie go dosyć
              bezwzględnie wykorzystać"

              Nie przesadzaj i nie histeryzuj, i nie opieraj się na opinii kolegów. Nie
              dowiesz się tego ( czy potrafimy, to wykorzystać, czy nie), dopóki sam się
              o tym nie przekonasz. Najgorzej jest posiłkować się uwagami innych.
              Masz swój rozumek, jak widzę niekiepski, więc sam coś wymyśl.

              Może stosuj uwagi typu: " Czy wiesz Kochanie, że molestowanie seksualne jest
              srodze karalne" ? Albo poprostu zorganizuj czas dziewczynie tak, aby pod
              wieczór była tak zmęczona, że nawet nie pomyśli o sex-ie.

              "Rozumiem, że Ty i Twoje koleżanki uwielbiacie przyznawać się do swoich
              kompleksów czy słabosci przed mężczyznami".

              Nie wiem jak moje koleżanki, bo nie rozmawiam z nimi o takich pierdołach, ale
              ja owszem przyznaję się do swoich kompleksów przed osobą, z którą jestem bardzo
              blisko, lojalnie ją o wszystkim uprzedzam, po to, aby nie czuła się później
              rozczarowana.
    • Gość: Luiza Re: niedopasowanie ??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.05, 22:52
      Niestety w zyciu jest tak, ze z wiekiem potrzeby kobiety rosna, a faceta
      maleja. Zatem jesli juz na tym etapie doszlo do rozbieznosci, to raczej mozesz
      sie spodziewac zmian ale w odwrotnym kierunku niz oczekujesz.
      Dlatego w literaturze podawany jest przyklad "idealnego" dopasowania, gdy
      kobieta jest po 30. a facet ma 18 lat.

      > obawiam się że z czasem może to zaowocować jakąś nerwicą na tym tle
      jesli tak uwazasz, to przemysl sobie to czy trwac w tym zwiazku, bo potem moze
      byc tak, jak z moim partnerem. Ja nie poczuwam sie do winy, bo on juz taki byl,
      kiedy go poznalam, ale diabli wiedza czy wlasnie cos takiego nie doprowadzilo
      go do tego stanu w jakim sie znajduje. Udawanie moze byc dobre, ale nie na
      dluzsza mete, bo to nie ma sensu. Kogo chcesz oszukac? Siebie czy ja?
      Sytuacja, w ktorej jestescie jest zarowno ciezka dla Ciebie jak i dla niej.
      Dlatego jestem za szczera rozmowa o tym co sie dzieje. Wiem, ze to trudne, bo
      sama nie moge sie zdecydowac na podobna rozmowe, ale w koncu trzeba sie
      przelamac, bo trwanie w udawaniu ze jest OK nie przyniesie rozwiazania problemu.

      > Ona twierdzi, że tak Ją pociągam
      Nie sadze, ze ma to az takie znaczenie, ze to Ty ja tak pociagasz. Oczywiscie
      ma to znaczenie, bo inaczej nie bylaby z Toba i nie chcialaby sie z Toba
      kochac, ale czestotliwosc kochania sie nie ma tu nic do rzeczy. Prawda jest
      taka, ze ona po prostu lubi seks i ma taki temperament.

      > temperament co potencjalnie grozi zdradą
      Nie temperament a charakter decyduje o zdradzie.
      Mimo temperamentu jaki posiadam brzydze sie zdrady i nigdy bym nie dopuscila
      do niej. Wolalabym raczej rozstac sie z partnerem niz upokorzyc sie i zdradzac
      go. Bo jaki sens ma wtedy zwiazek?

      > czy jak zacznę odmawiać to wywoła Jej frustracje
      prawdopodobnie tak, chociaz moze sie ona do tego nie przyznac, ale bedzie jej
      przykro i tak jak ja bedzie sie czula niekochana, odtracana, nieatrakcyjna i
      zacznie watpic w to czy ten zwiazek ma sens, skoro ukochany facet nie widzi w
      niej obiektu seksualnego i nie jest ona dla niego wystarczajaco pociagajaca.
      Jest to szalenie przykre, bo trudno jest zrozumiec, ze ktos inny, zwlaszcza ten
      ktorego sie kocha, ma odmienny temperament. Natomiast dotkliwie odczuwa sie
      swoje potrzeby, które niestety nie sa zaspokajane.

      > i czy w ogóle są jeszcze romantyczne kobiet,
      a co ma romantyzm do temperamentu, bo tego nie zrozumialam. Ja na przyklad
      jestem szalona romantyczka. Lubie kolacje przy swiecach, spacery przy ksiezycu,
      wschody slonca itp. itd. :)

      Zycze Ci powodzenia w przezwyciezeniu tego problemu. Trzymam kciuki.
      • chlopak_z_sasiedztwa Re: niedopasowanie ??? 19.02.05, 12:25
        Gość portalu: Luiza napisał(a):

        > Niestety w zyciu jest tak, ze z wiekiem potrzeby kobiety rosna, a faceta
        > maleja. Zatem jesli juz na tym etapie doszlo do rozbieznosci, to raczej mozesz
        > sie spodziewac zmian ale w odwrotnym kierunku niz oczekujesz.
        > Dlatego w literaturze podawany jest przyklad "idealnego" dopasowania, gdy
        > kobieta jest po 30. a facet ma 18 lat.

        No tak przynajmniej powinno być ale nie zapominaj, ze mamy do czynienia z tzw.
        "drugą rewolucją seksualną". Viagra i te sprawy... może wyrównać szanse :)

        >
        > > obawiam się że z czasem może to zaowocować jakąś nerwicą na tym tle
        > jesli tak uwazasz, to przemysl sobie to czy trwac w tym zwiazku, bo potem moze
        > byc tak, jak z moim partnerem. Ja nie poczuwam sie do winy, bo on juz taki byl,
        >
        > kiedy go poznalam, ale diabli wiedza czy wlasnie cos takiego nie doprowadzilo
        > go do tego stanu w jakim sie znajduje. Udawanie moze byc dobre, ale nie na
        > dluzsza mete, bo to nie ma sensu. Kogo chcesz oszukac? Siebie czy ja?
        > Sytuacja, w ktorej jestescie jest zarowno ciezka dla Ciebie jak i dla niej.
        > Dlatego jestem za szczera rozmowa o tym co sie dzieje. Wiem, ze to trudne, bo
        > sama nie moge sie zdecydowac na podobna rozmowe, ale w koncu trzeba sie
        > przelamac, bo trwanie w udawaniu ze jest OK nie przyniesie rozwiazania problemu
        > .
        Wiesz. Ja z Nią rozmawiałem ale chyba zapomniałem dodać, że my nie mieszkamy
        jeszcze razem, i mam wrażenie że Ona w jakis sposób walczy o nasze przyszłe
        bycie razem i w związku z tym kiedy ja zgłaszam ten problem to go stara sie
        bagatelizować albo uważa, że ja to wymyślam, zeby od Niej odejść, żeby się tak
        do końca nie angażować.


        >
        > > Ona twierdzi, że tak Ją pociągam
        > Nie sadze, ze ma to az takie znaczenie, ze to Ty ja tak pociagasz. Oczywiscie
        > ma to znaczenie, bo inaczej nie bylaby z Toba i nie chcialaby sie z Toba
        > kochac, ale czestotliwosc kochania sie nie ma tu nic do rzeczy. Prawda jest
        > taka, ze ona po prostu lubi seks i ma taki temperament.
        >

        No tu sie rozczarowałem, bo wg Niej jej erotyzm jest ścisle ukierunkowana i
        przez lata życia z mężem nienawidzila wprost seksu z nim. Ale jednak mimo
        wszystko wydaje mi sie żr Ty Luizo masz rację. Potwierdzasz moje obawy.

        > > temperament co potencjalnie grozi zdradą
        > Nie temperament a charakter decyduje o zdradzie.
        > Mimo temperamentu jaki posiadam brzydze sie zdrady i nigdy bym nie dopuscila
        > do niej. Wolalabym raczej rozstac sie z partnerem niz upokorzyc sie i zdradzac
        > go. Bo jaki sens ma wtedy zwiazek?
        >

        A tu z kolei w miarę pozytywna informacja. Ale to trochę kłóci się z tym co
        napisałaś w swoim wątku. O ile pamietam rozważasz opcję zdrady.

        > > czy jak zacznę odmawiać to wywoła Jej frustracje
        > prawdopodobnie tak, chociaz moze sie ona do tego nie przyznac, ale bedzie jej
        > przykro i tak jak ja bedzie sie czula niekochana, odtracana, nieatrakcyjna i
        > zacznie watpic w to czy ten zwiazek ma sens, skoro ukochany facet nie widzi w
        > niej obiektu seksualnego i nie jest ona dla niego wystarczajaco pociagajaca.
        > Jest to szalenie przykre, bo trudno jest zrozumiec, ze ktos inny, zwlaszcza ten
        >
        > ktorego sie kocha, ma odmienny temperament. Natomiast dotkliwie odczuwa sie
        > swoje potrzeby, które niestety nie sa zaspokajane.
        >

        No właśnie tego sie obawiam. Nie chce nikomu sprawiać bólu. Szkoda, że musi być
        tak, że takie w gruncie rzeczy fizjologiczne uwarunkowania mogą zabić z czasem
        uczucie.

        > > i czy w ogóle są jeszcze romantyczne kobiet,
        > a co ma romantyzm do temperamentu, bo tego nie zrozumialam. Ja na przyklad
        > jestem szalona romantyczka. Lubie kolacje przy swiecach, spacery przy ksiezycu,
        >
        > wschody slonca itp. itd. :)

        A to ciekawe. U kobiet milość i seks znakomicie się dopełniają. U mężczyzn
        niekoniecznie.

        >
        > Zycze Ci powodzenia w przezwyciezeniu tego problemu. Trzymam kciuki.

        Dziękują za Twój list. I także życzę dobrego zakończenia.
        • Gość: Luiza Re: niedopasowanie ??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.05, 19:10
          > No tak przynajmniej powinno być ale nie zapominaj, ze mamy do czynienia z tzw.
          > "drugą rewolucją seksualną". Viagra i te sprawy... może wyrównać szanse :)
          Niestety Viagra jest droga i na dluzsza mete nie wytrzyma sie tego finansowo, a
          poza tym pojawila sie ostatnio "viagra" dla kobiet. :) Az strach pomyslec co by
          bylo, gdyby Twoja partnerka tak dla eksperymentu ja zazyla. ;)

          > kiedy ja zgłaszam ten problem to go stara sie
          > bagatelizować albo uważa, że ja to wymyślam, zeby od Niej odejść, żeby się tak
          > do końca nie angażować.
          nie sadze, ze tak sobie mysli. Uwazam raczej, ze poki na razie spelniasz jej
          oczekiwania, to powyzszy problem nie stanowi dla niej problemu. W chwili kiedy
          kategorycznie nie chcialbys sie kochac, to wtedy ona moze ten problem zauwazyc
          i wtedy sa szanse na przeprowadzenie konstruktywnej rozmowy. Reasumujac, mysle
          ze poki co Twoja partnerka nie ma swiadomosci o tak drastycznej roznicy waszych
          temperamentów.

          > No tu sie rozczarowałem, bo wg Niej jej erotyzm jest ścisle ukierunkowana i
          > przez lata życia z mężem nienawidzila wprost seksu z nim. Ale jednak mimo
          > wszystko wydaje mi sie żr Ty Luizo masz rację. Potwierdzasz moje obawy.
          Tak, pamietaj ze ona jest juz 30-latka, wiec jak to sie mowi "dorosla" do
          seksu, potrzeby jej wzrosly i raczej nadal beda rosly.

          > Ale to trochę kłóci się z tym co
          > napisałaś w swoim wątku. O ile pamietam rozważasz opcję zdrady.
          Nigdy w zyciu, zle zrozumiales. W moim watku rozwazam opcje rozstania sie z
          partnerem. Jest to o tyle uproszczone, ze nie jestesmy malzenstwem i tez nie
          mieszkamy razem.

          > Nie chce nikomu sprawiać bólu. Szkoda, że musi być
          > tak, że takie w gruncie rzeczy fizjologiczne uwarunkowania mogą zabić z czasem
          > uczucie.
          Ano niestety, moga, do tego stopnia, ze nawet nie wiem czy kocham swojego
          partnera, i nie wiem czy on mnie kocha. Dla kobiet milosc i seks sa
          nierozlaczne. Skoro tak, to w przypadku gdy brakuje seksu, czy w ogole mozna
          mowic o milosci?
          Kiedys na poczatku naszego zwiazku, moglam zdecydowanie powiedziec, ze kocham
          swojego partnera, ale potem gdy okazalo sie ze seks wyglada jak wyglada, to juz
          sama nie wiem co czuje... niestety...

          A bol bedzie i dla Ciebie i dla niej. Dla Ciebie bo nie bedziesz w stanie
          sprostac oczekiwaniom, a dla niej - bo jej oczekiwania nie beda zaspokajane.

          >I także życzę dobrego zakończenia.
          Dzieki, ale nie nastawiam sie na dobre zakonczenie, bo przy takiej roznicy
          temperamentow mogloby ono byc co najwyzej zadowalajace. I stad wlasnie moje
          rozterki na forum...

          Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka