Dodaj do ulubionych

Najpierw mąż a teraz...

IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 17.06.02, 10:13
Pare miesięcy temu rozstałam sie z mężem. Bardzo to przezyłam. Bardzo mnie
zawiódł, straciłam do niego całkiwicie zaufanie i wiare w uczciwość i
szczerość ludzi, a zwłaszcza mężczyzn. Wtedy nie wiadomo skąd zjawił
sie "pocieszyciel". Tulił, pieścił, obiecywał pomoc choć jej nie oczekiwałam,
ale skoro sam proponował... uwierzyłam...
Moje życie znów nabrało sensu, był ktos komu na mnie zależało. zaangażowałam
się. I nagle zaczął mnie unikać. Na moje bezposrednie pytania czy chce to
zakończyć, odpowiadał,że poprostu jest bardzo zapracowany i że jesli chodzi o
nas to wszystko jest ok. Wiec czekałam aż upora się ze swoimi zawodowymi
sprawami. I wczoraj dowiedziałam się ,że wrócił do swojej dziwczyny, a może w
ogóle od niej nie odchodził? czy muszę pisać jak sie czuję?
dwa ciosy w serce w tak krótkim okresie czasu... to ponad moje siły...
Wiem ,że pewnie z czasem otrząsne się, ale czy jeszce komus zaufam?
czuję sie tak upokorzona, jescze dzien wczesniej pisałam do niego gorące SMSy,
wysyłałam maile... teraz mi wstyd...
Najgorsze jest chyba to ze podejrzewam jaki miał w tym krótkim "związku"
interes.
Co robić? Zarządać wyjaśnień? Zostawic go w spokoju gdy ja go nie moge zaznać?
Obserwuj wątek
    • roseland Re: Najpierw mąż a teraz... 17.06.02, 10:27
      smutne, a jakże często słyszę o podobnych sytuacjach; stanowczo druga opcja
      wydaje się być bardziej rozsądnym wyjściem. KOBIETO - ŻYCIE TOCZY SIĘ DALEJ !
      Pozdrawiam.
      • kusy3x6 Re: Najpierw mąż a teraz... 17.06.02, 11:11
        Chyba sie zalamie.
        • ja_nek Re: Najpierw mąż a teraz... 17.06.02, 13:47
          Być może potraktował Cię jako przerywnik, albo środek nacisku na swoją byłą, albo
          jeszcze coś innego. Tak czy inaczej użył Cię.
          Ja bym zażądał wyjaśnień, a potem dał sobie spokój z takim typem człowieka.
          Brutalnie mówiąc, żyje się dalej i nie warto rozpamiętywać. Pół światu tego
          kwiatu jak mawiają.

          Pozdrawiam
          Janek
      • Gość: zraniona Re: Najpierw mąż a teraz... IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 17.06.02, 13:34
        Ale ja nie moge zrozumiec jak można komus komu życie rodzinne sie rozpadło
        zrobić tyle nadziei, a potem wyciąć taki numer. Zostawic samej sobie...
        • kusy3x6 Re: Najpierw mąż a teraz... 17.06.02, 13:42
          Wysylam Ci buziaka na pocieszenie.
          CMOK.
    • poszukiwaczka Re: Najpierw mąż a teraz... 17.06.02, 20:33
      Trzymaj sie dziewczyno, wez sie w garsc... Troche trudno, wiem ale bedzie
      lepiej.

      Wez sie za SIEBIE - zacznij robic to co TY lubisz, zapisz sie na ten kurs ktory
      od dawna chcialas zrobic a nie mialas czasu bo bieglas do domu obiad gotowac.
      Przeczytaj te ksiazki o ktorych slyszalas od kolezanek. Silownia, spacerek...
      Masz dzieci? Pobaw sie z nimi.. Spojrzyj w lustro - polub siebie sama, tak
      NAPRAWDE

      Sa fajni faceci, na ktorych mozna liczyc 110%, trzeba szukac az sie znajdzie i
      pocalowac pare zab zanim sie znajdzie swojego PRAWDZIWEGO ksiecia.

      Ja szukam - i znajde, TY TEZ :)

      Pozdrowionka
      • Gość: Pom Od całowania żab.... IP: *.koszalin.cvx.ppp.tpnet.pl 17.06.02, 21:08
        to można sie tylko zajadów nabawić...
        • poszukiwaczka Re: Od całowania żab.... 17.06.02, 21:12
          Tez prawda, swieta prawda. No, ale jak inaczej?
      • kasia-s Re: Najpierw mąż a teraz... 17.06.02, 21:58
        Nie proś o wyjaśnienia, nie poniżaj się i nie sprawiaj sobie więcej cierpienia.
        On i tak będzie unikał wyjaśnienia, tacy panowie nie lubią rozmawiać o sprawach
        dla siebie niewygodnych.
        Zapisz się na siłownię, na kurs tańca, yogę cokolwiek i idź między ludzi. Tylko
        ruch wkoło Ciebie Ci pomoże się otrząsnąć i wierz w ludzi. Kiedyś znowu
        zaświeci słońce. :)))))
    • Gość: zraniona Re: Najpierw mąż a teraz... IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 17.06.02, 23:00
      KOCHANI, DZIEKUJE WAM Z CAŁEGO SERCA ZA SŁOWA OTUCHY. NIE WIEM JESZCZE CO
      ZROBIĘ. POCZEKAM PARĘ DNI BO NA RAZIE KIERUJĄ MNĄ EMOCJE. POTEM ZADECYDUJE CZY
      W OGÓLE CHCĘ Z NIM ROZMAWIAĆ I WIDZIEĆ GO (choc tego ostatniego niestety nie
      uniknę, wczesniej czy póżniej go spotkam).
      Nieprędko jednak zaufam mężczyznom, bo po czym ich poznać? Niektórzy poprostu
      kłamią od początku do końca i nieuczciwie sie reklamują.
      Myślę, że ten zwiazek był dla niego za trudny, związek z kobietą po
      przejściach na dodatek "dzieciatą". Może chciał dobrze ale to przerosło jego
      mozliwości.
      • poszukiwaczka Re: Najpierw mąż a teraz... 18.06.02, 00:01
        Zraniona - a jak sie poznaliscie to nie wiedzial ze jestes po rozwodzie i jak
        to piszesz "dzieciata"?

        Przestan sie wyglupiac (tak jak ja sie wyglupialam) i go tlumaczyc....

        Szukaj dalej i... powodzenia :)
        • kusy3x6 Re: Najpierw mąż a teraz... 18.06.02, 07:36
          Etam fajny uklad, kobialka wie o co chodzi i dzieciaki odchowane, ja bym tak
          chcial.
          • Gość: Una Re: Do Zranionej IP: 62.233.135.* 18.06.02, 09:04
            Zaczynasz go tłumaczyć, za chwilę siebie będziesz obwiniać za zerwanie.
            Wyciągnij wnioski z tej znajomości, ale w zaciszu własnej sypialni, a nie w
            rozmowie z nim.
            • Gość: zraniona Re: Do Zranionej IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 18.06.02, 10:26
              To prawda obwiniam siebie. caly czas mysle , ze zrobilam cos nie tak, ze czyms
              go spłoszyłam , ze może nie rozumiałam go tak jak tamta . Co najgorsze wierze
              ze tak własnie jest.
          • Gość: zraniona Re: Najpierw mąż a teraz... IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 18.06.02, 10:28
            Kobiałka nie wie o co chodzi, a dziecko małe.
            • vena111 Re: Najpierw mąż a teraz... 18.06.02, 10:43
              Niektórym facetom rzeczywiscie odpowiada taki uklad : jest kobieta i jest
              dziecko, małe????to znaczy ile ma???.
              Niektórzy faceci po prostu nie maja ochoty przechodzic przez cały swiat pieluch,
              mleczka, zmiany buteleczek......niektórzy wola juz odchowane, moze to znaczy
              takie które potrafi juz jesć normalnie, które wie do czego słuzy kibelek.
              Niektórzy faceci tak wola.........tylko dlaczego jest ich tak mało

              ps.Moze warto zwrócic uwage na Kusego, jemu to odpowiada, hihi

              pozdrawiam
              • vena111 Re: Najpierw mąż a teraz... 18.06.02, 10:48
                I jeszcze jedno : kobieta z samotnie wychowujaca dziecko jest niestety łatwym
                kaskiem dla facetów..........którzy nie szukaja stabilizacji. To niestety prawda,
                gdyz tak bardzo potrzebujemy kogos, i nie chodzi wcale o nowego tatusia,
                pragniemy uczucia......ze własnie tacy faceci potrafia to doskonale wykorzystac.

                To przykre, ale tak jest.

                jeszcze raz pozdrawiam
                • quickly Czy kobiety sa naprawde, az tak ciemne... 18.06.02, 11:26
                  Jednym zdaniem? Facet znalazl sobie okazje do bombardowania nastepnego
                  pierozka.

                  Najpierw bylo obojgu fajnie. Seks z nowa partnerka. Ekstra! Pozniej powoli
                  zaczelo go to mniej podniecac i bawic (niestety, ale te nastepne bombardowanka
                  sa o wiele mniej atrakcyjne). I niestety, nie bylo juz tak, jak za pierwszym
                  razem. I pomyslal sobie: w koncu to tylko jakas stara dupa z bachorem - w co ja
                  sie pcham??? Pozniej gosciu zaczal sie najwyrazniej pocic i denerwowac, jak go
                  baba zaczela przyciskac do muru. Praca, bol glowy, klopoty z rodzina i tym
                  podobne wymowki - skad ja to znam?
                  A no, sam wycinalem podobne numerki wiele razy, wiec sikam ze smiechu czytajac
                  takie bzdety.

                  Brutalne? Jak najbardziej, przeciez wlasnie takie jest zycie. Zanim nastepnym
                  razem wejdziesz w zwiazek z jakims fagasem, rusz najpierw glowa zanim rozlozysz
                  nogi. Najwazniejsze, ze mozesz probowac wiele razy. Nie ten, to bedzie inny.
                  Naszczeszcie jako tako uczciwych facetow wciaz nie brakuje.
                  • Gość: zraniona Re: Czy kobiety sa naprawde, az tak ciemne... IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 19.06.02, 10:07
                    quickly napisał(a):

                    > Jednym zdaniem? Facet znalazl sobie okazje do bombardowania nastepnego
                    > pierozka.
                    >
                    > Najpierw bylo obojgu fajnie. Seks z nowa partnerka. Ekstra! Pozniej powoli
                    > zaczelo go to mniej podniecac i bawic (niestety, ale te nastepne bombardowanka
                    > sa o wiele mniej atrakcyjne). I niestety, nie bylo juz tak, jak za pierwszym
                    > razem. I pomyslal sobie: w koncu to tylko jakas stara dupa z bachorem - w co ja
                    >
                    > sie pcham???

                    SKAD WIESZ, ZE JESTEM STARA DUPA? CO DLA CIEBIE ZNACZY STARA? BO MA 25, 30, 40
                    LAT? CZY STARA BO UZYWANA?


                    Pozniej gosciu zaczal sie najwyrazniej pocic i denerwowac, jak go
                    >
                    > baba zaczela przyciskac do muru. Praca, bol glowy, klopoty z rodzina i tym
                    > podobne wymowki - skad ja to znam?
                    > A no, sam wycinalem podobne numerki wiele razy, wiec sikam ze smiechu czytajac
                    > takie bzdety.
                    >

                    NO TO SUPER FACET JESTES, BARDZO WARTOSCIOWY, REWELACJA, MASZ SIE NAPRAWDE CZYM
                    CHALIC SZCZENIAKU!


                    > Brutalne? Jak najbardziej, przeciez wlasnie takie jest zycie. Zanim nastepnym
                    >
                    > razem wejdziesz w zwiazek z jakims fagasem, rusz najpierw glowa zanim rozlozysz
                    >
                    > nogi.

                    A SKAD TY WIESZ ZE ROZLOZYLAM NOGI? BYŁES TAM? JA NIC TAKIEGO NIE NAPISALAM.

                    Najwazniejsze, ze mozesz probowac wiele razy. Nie ten, to bedzie inny.
                    >
                    > Naszczeszcie jako tako uczciwych facetow wciaz nie brakuje.

                    NO PO PRZECZYTANIU TWOJEJ WYPOWIEDZI , W KTOREJ SAM PRZYZNAJESZ SIE DO TAKICH
                    NUMEROW JESZCZE BARDZIEJ W TO WATPIE.

                  • Gość: zraniona Re: Czy kobiety sa naprawde, az tak ciemne... IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 19.06.02, 10:11
                    Ty to nazywasz ciemnotą, a ja uczuciowoscią. Szkoda , że tak mało facetów to
                    docenia, lub docenia za póżno tak jak np moj mąż.
                    • quickly ZRANIONA DALEKI JESTEM OD TEGO, ZEBY... 19.06.02, 10:34
                      ...ciebie dalej ranic.
                      Zamiast rozpaczac i miotac sie w szlochach i ochach, walnij reka po
                      szachownicy, z tego ukladu nic juz nie wyjdzie. Bylo minelo. Poboli i
                      przestanie.
                      Zacznij rozprowadzac figury (chyba lubisz szachy? - ja jestem ich fanatykiem),
                      tak zebys bezwzglednie chronila krola - czyli siebie. Dobrze ustawiony i
                      broniony krol wzbudza szacunek.

                      Rozni ludzie, zwlaszcze pewne dewotki z kolka rozancowego tegoz forum, beda Ci
                      slaly slowa pociesznia i inne temu podobne duperele. Mozesz je sobie spokojnie
                      rozbic o kant (no wiesz czego).

                      Znajdziesz nastepnego (tylko miej oczy i uszy otwarte zanim podejmiesz kolejne
                      decyzje). A ze dostalas po czterech literach, moj boze, nie ty jedna i nie
                      ostatnia.
    • biomass Re: Najpierw mąż a teraz... 18.06.02, 11:22
      po prostu trzeba uwazac...
      ale chyba nigdy do końca nie da się...
      • poszukiwaczka Re: Najpierw mąż a teraz... 18.06.02, 23:40
        trzymaj sie dziewczyno i nie przejmuj glupimi postami

        :)
        • quickly poszukiwaczka, badz tak dobra i wytlumacz mi... 19.06.02, 00:44
          trzymaj sie...
          niby czego?

          (Mam brzydkie skojarzenia z tym trzymaniem ("za cos", albo
          dokladniej "czegos"). Biorac Twoje raczej teoretyczno-purytanskie podejscie do
          tematu, daje sobie (rzecz najcejniejsza w moim zyciu) tzw. swiety spokoj).
          • poszukiwaczka quickly.... 19.06.02, 01:13
            nie badz upierdliwy... wez sobie szklanke cieplego mleczka i jabluszko - pomaga
            spac :)
            • quickly Re: quickly.... 19.06.02, 01:35
              Co sie wyglupiasz - jabluszko z melkiem z samego rana?
              Wiesz czym to grozi??
              Wasnie ide zrobic sobie poranna kawe. Taaaaaaak, zapach porannej kawy....
              • poszukiwaczka Re: quickly.... 19.06.02, 01:41
                No nie, TEGO to nikomu nie zycze. To idz, zrob sobie kawke poranna a ja
                wieczorne jabluszko bede konsumowac i mleczkiem popijac. Kot juz na mnie czeka
                i marudzi bo sam nie lubi spac - dobranoc :)
                • quickly poszukiwaczko sludziutka 19.06.02, 01:57
                  no dobrze, juz ide robic ta kosmiczna kapuche na nastepne autko, no ale zanim
                  zaczniesz meczyc kotka w lozku, powiedz mi czy znalazlas tego idealnego goscia
                  (zdaje sie wysokiego, niebieskookiego seksownego bruneta)
                  • quickly No tak, poszukiwaczka juz padla... 19.06.02, 02:28
                    Lezy sobie teraz w lozeczku razem z kotkiem (co ten kotek teraz czuje?), a ja
                    biedny musze tutaj ciezko pracowac...
                    Gdzie ta sprawiedliwosc?

    • poszukiwaczka sprawiedliwosc? 19.06.02, 08:43
      ..jest w tym ze teraz quickly idzie spac a ja do pracy, zarobic na whiskas
      (musi byc in jelly)

      :)
      • quickly O, poszukiwczko promyczku, juz wstalas? 19.06.02, 10:18
        Jaka pogoda? Napewno sloneczko przepieknie swieci, dookola ptaszki wesolo
        spiewaja, nowy dzien, nowa nadzieja, nowe zycie...

        Moze napijesz sie kawy, a moze zrobie ci kochanie herbatki?
        Co prawda nie jestem brunetem z torsem goryla, ale za to potrafie byc mily i
        grzeczny.

        Poza tym niezle rozbisurmanilas tego swojego kociaka! Ale moja kotka nie jest
        wcale lepsza. Zasuwa tylko puszki z "tunczykiem w sosie sardynkowym". Jak jej
        otwieram inne, bardzo podobne puszki, to nie chce skubana jesc. Ciekawe, co?
        Przeciez koty nie umieja czytac. No to skad ona wie jaka puszke dostaje???
        • poszukiwaczka Re: O, poszukiwczko promyczku, juz wstalas? 19.06.02, 19:41
          quickly napisał(a):

          > Jaka pogoda? Napewno sloneczko przepieknie swieci, dookola ptaszki wesolo
          > spiewaja, nowy dzien, nowa nadzieja, nowe zycie...
          >
          > Moze napijesz sie kawy, a moze zrobie ci kochanie herbatki?
          > Co prawda nie jestem brunetem z torsem goryla, ale za to potrafie byc mily i
          > grzeczny.



          a skad ty wiesz ze ja lubie "torso goryla"? przeciez TEGO warunku publicznie nie
          oglaszalam? a akurat tu zgadles :P




          >
          > Poza tym niezle rozbisurmanilas tego swojego kociaka! Ale moja kotka nie jest
          > wcale lepsza. Zasuwa tylko puszki z "tunczykiem w sosie sardynkowym". Jak jej
          > otwieram inne, bardzo podobne puszki, to nie chce skubana jesc. Ciekawe, co?
          > Przeciez koty nie umieja czytac. No to skad ona wie jaka puszke dostaje???

          • poszukiwaczka Sorki Zraniona 19.06.02, 19:42
            Juz mnie na tym watku nie ma - a ty sie trzymaj *HUG*
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka