Gość: zraniona
IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl
17.06.02, 10:13
Pare miesięcy temu rozstałam sie z mężem. Bardzo to przezyłam. Bardzo mnie
zawiódł, straciłam do niego całkiwicie zaufanie i wiare w uczciwość i
szczerość ludzi, a zwłaszcza mężczyzn. Wtedy nie wiadomo skąd zjawił
sie "pocieszyciel". Tulił, pieścił, obiecywał pomoc choć jej nie oczekiwałam,
ale skoro sam proponował... uwierzyłam...
Moje życie znów nabrało sensu, był ktos komu na mnie zależało. zaangażowałam
się. I nagle zaczął mnie unikać. Na moje bezposrednie pytania czy chce to
zakończyć, odpowiadał,że poprostu jest bardzo zapracowany i że jesli chodzi o
nas to wszystko jest ok. Wiec czekałam aż upora się ze swoimi zawodowymi
sprawami. I wczoraj dowiedziałam się ,że wrócił do swojej dziwczyny, a może w
ogóle od niej nie odchodził? czy muszę pisać jak sie czuję?
dwa ciosy w serce w tak krótkim okresie czasu... to ponad moje siły...
Wiem ,że pewnie z czasem otrząsne się, ale czy jeszce komus zaufam?
czuję sie tak upokorzona, jescze dzien wczesniej pisałam do niego gorące SMSy,
wysyłałam maile... teraz mi wstyd...
Najgorsze jest chyba to ze podejrzewam jaki miał w tym krótkim "związku"
interes.
Co robić? Zarządać wyjaśnień? Zostawic go w spokoju gdy ja go nie moge zaznać?