Dodaj do ulubionych

a jednak boli :(

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.04.05, 21:08


nie bardzo wiedizalam gdize podziać sie z tym postem, do ktorego forum mu
najblizęj
hm..tafił tutaj
coż spotkalam mnie rzecz najprostsza, banalna ,i glupia : prawdopodbnie
zostalam zopstawinona, pisze prawdopodbnie bo ..nie dobyła sie zadna rozmwa,
jest tylko milczenie :( chyba nawe bardziej dokuczliwe niz gdyby,zebrał sie
na odwage i powiedział , ale innej interpretacji tego milczenia nie znajduje
teraz tysiac pytń : od tego które zawsze pada: dlaczego? jakie popełniłam
błedy ? dlaczego znów nie uznano mnie za osbę z ktorą warto być i warto
poświcać uwagę, cieszyć sie z tego ze ja swoja uwage ,swoje mysli - w czesci-
przeznaczam dla niego
tyle razy wyobrazałam sobie taką sytuacje, kierujać sie sie
doświadczeniem ,wiedzialam że nie wszystko dobrze sie konczy , sadziłam ze
taka śiadomość pozwoli mi to łagodnie przyjać, ot tak bez dokuczliwego
skurczu w klatce piersiowej :( ale sie wyraźiłam) i natrętnego ..nieustannego
czekania ze moje jednak :( (ot glupia baba )

jest mi tak zwyczajnie straszliwe smutno - same łezki w glowie :(

Obserwuj wątek
    • Gość: jola Re: a jednak boli :( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.05, 21:19
      Zaproponuj spotkanie i zapytaj dlaczego odszszedł.
      Jeśli kiedyś Cie kochał na pewno wyjaśni jakie błędy popełniałaś.

      • harriet_makepeace Re: a jednak boli :( 25.04.05, 11:38
        Jeśli kiedyś Cie kochał na pewno wyjaśni jakie błędy popełniałaś.

        wcale nie powiedziane że ona popełniła jakieś błędy.
    • Gość: jola Re: a jednak boli :( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.05, 21:22
      A może wystarczy wyjaśnić pewne sprawy
      i znow będziecie razem.
    • Gość: gaudium na opak Re: a jednak boli :( IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.04.05, 22:01


      trudność w tym ze nawet nie wiem jak to zroibć...drosły czlowiek a
      zachowuje sie jak chłopotaś..czyni wszystko zeby...uniknąc rozmwy ;(
      ech ..choćby zełgal zgrabnie, było by łatwiej
      • Gość: jola Re: a jednak boli :( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.05, 22:10
        Większość mężczyzn tak sie zachowuje, to trudna sytacja dla obu stron.
        Przeważnie mężczyzna "pakuje walizkę" i wyprowadza się, gdy jest mu żle w domu.
        Jeśli nie dąży do spotkania z tobą widocznie czuje się zraniony, albo przestał
        Cię kochać i pragnie ułożyć sobie życie od nowa.
        Zadzwoń i porozmawiajcie.
        Nie możesz żyć w niepewności.
        Jeśli to jego ostaeczna decyzja musisz się z nią pogodzić.
        Prawie każdy chociaz raz w życiu cierpiał.
        Powodzenia.
    • Gość: gaudium na opak Re: a jednak boli :( IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.04.05, 22:42

      Pewnie przestał ,ale wydaje sie ze Rozmowa nalezy mi sie mimio to ..a
      on tmczsem "ucieka" - nie licze juz ze uda sie udbudować , połatać to
      wszystko, sklecić ...ale ...:(
      dziekuje za odp :) teraz czeka mnie zasmucona noc :(
      • Gość: jola Re: a jednak boli :( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.05, 23:06
        Tak, to przykre gdy osoba odchodzi, ale pomyśl, że musiało być mu bardzo źle
        i jeśli nie potrafisz go uszczęśliwić to dla niego lepiej, że odszedł.
        Jeśli go jeszcze kochasz, na pewno ta myśl Cię pocieszy.
        Dobranoc.
        • Gość: gaudium na opak Re: a jednak boli :( IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.04.05, 18:35


          ale czy musze być aż tak altruistyczan, czy za ten czas, za to wszystko co
          udało nam sie razme przeżyć, za mają troskę, za moej myśli nie należy mi sie
          nawet krótka, wyjasniajaca rozmwa...na prawao zrobić ze swoim zyciem co chce,
          ale dlaczego u diabła,,ta musiał moje poplątać i zasmucić :( :(
        • harriet_makepeace Re: a jednak boli :( 25.04.05, 11:40
          wow, no pocieszyciel z ciebie extra klasa...
    • Gość: zrozpaczona Re: a jednak boli :( IP: *.net.pl / 62.233.214.* 21.04.05, 19:27
      czyzby moda byla na takei zachowanie wsrod mezczyzn?? spotkala mnie dokladnie
      taka sama sytuacja-nie uslyszalam ani jednego slowa wytlumaczenia..poprostu
      odszedl:(
      • Gość: karolinka Re: a jednak boli :( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.04.05, 19:53
        To w jaki sposób jesteśmy traktowane przez mężczyzn,
        zależy w dużym stopniu od naszego postępowania.
        Albo jesteśmy przez nich szanowane, albo nie.
    • Gość: gaudium na opak Re: a jednak boli :( IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.04.05, 19:57


      nie weim ,naprawde nie wiem stawiam tysiać pytań...i
      przedewszystkim ..nie pojmuje...zaledwie przed chwila
      było ..reweleacyjnie,cudnie, harmonijnie..para z gatunku idealnych , para na
      którą patrzy sie z przyjemnością, nawet z zazdrością..i nagle..cisza..ani
      słowa...uznał nieistnieliśmy.:(
    • Gość: gaudium na opak Re: a jednak boli :( IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.04.05, 20:01


      jasne wypracowujemy sobie relacje i układy z ludźmi ..ale w tym
      wyadku ...to nalezy sie dopatrzec "poskórnego nieszanowania" , bo w tej naszej
      realcji było partnerstwo ,był wzajemny szaczunek, byla pomoc..a jednak okazjue
      sie ze najepwniej jakeiś iracjnalne czynniki decyduja o naszym postepowaniui o
      jego postępowaniu ,,,dotą nie miałam podstaw ..zeby dostrzegać czy posadzać Go
      o brak zangażowania, czy jak to nazwaliśmy "brak poszanowania"
      • Gość: zrozpaczona Re: a jednak boli :( IP: *.net.pl / 62.233.214.* 21.04.05, 20:07
        wiesz czytajac to co Ty piszesz wydaje mi sie ze ja to napisalam...dokladnie
        taki sam przypadek..
        • Gość: karolonka Re: a jednak boli :( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.04.05, 20:36
          Może obie Panie są tak namolne i uciążliwe,
          że meżczyźni boja się jakiegokolwiek kontaktu,
          bo później nie będą mogli uwaolnić się od Pań.
          Niekiedy mężczyźni, gdy pragna odejść,
          uciekają na drugi koniec kraju
          zacierając ślady po sobie,
          aby tylko kobieta dała im spokój.
          Może to taki przypadek.
    • Gość: gaudium na opak Re: a jednak boli :( IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.04.05, 20:51


      nie, jesteśmy super babkami,madrymi, dobrymi i wartymi
      zainteresowania i miłosci i z tym ze czasem takie babki trafiają na typow które
      nie dostrzegają co tracą..(acha..oby Pania Miłą nigdy nie miala podbnych
      dosciwaczeń czego serdecznie zycze razem z ciepłymi pozdrowieniami )
      • Gość: karolinka Re: a jednak boli :( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.04.05, 21:28
        Jeśli mężczyzna odchodzi, to jednak przeważnie z winy kobiety.
        Tylko, że czasami nie zdajmy sobie z tego sprawy,
        albo zauważamy to za późno.
        Taki mężczyzna spotyka inną kobietę,
        która spełnia jego oczekiwania
        i zmiania się we wspaniałego męża.
        • Gość: zrozpaczona Re: a jednak boli :( IP: *.net.pl / 62.233.214.* 21.04.05, 21:40
          i tak bez konca?? przeciez kiedys musi przyjsc koniec...zostaje tylko nadzieja..
          • Gość: karolinka Re: a jednak boli :( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.04.05, 22:15
            Nie bardzo rozumię o jaki koniec chodzi?
            Gdy spotka właściwą kobietę pozostaje przy niej na zawsze,
            stając się wzorowym mężem.
            Dobrze gdy mężczyzna odchodzi, gdzyż daje tym sygnał kobiecie,
            że źle postępuje. A ona zamiast płaksć i na siłę zatrzymywać
            go przy sobie powinna wziąć się za siebie
            i nie popełniac juz błędów.
            Od innych kobiet mężczyźni odchodzą, od innych nie.
            Cęsto jest tak, że kobieta ma wielu partnerów,
            ale wszyscy od niej odchodzą.
            Robią jej tym przysługę,
            a ona i tak nie potrafi się zmienić.
            I ciągle płacze nad sobą.
            • Gość: gaudium na opak Re: a jednak boli :( IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.04.05, 22:26
              Gdy spotka właściwą kobietę pozostaje przy niej na zawsze,
              stając się wzorowym mężem


              i wyjasnienie..to co najbardziej boli to nie to ze nie bylam,znie bede
              jego "ostatnią Pania" ale o forma odejscia, rozpad zwiazku jest wbudowany w
              samaa jego istotę ale nie tak sie postepuje , nie zdaje sie bólu milczenia,
              zobojetnienia ...
              • Gość: karolinka Re: a jednak boli :( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.04.05, 22:40
                Dopóki kobieta nie zrozumie błedów popełniach przez siebie,
                nie ma szansy na udany związek z innym mężczyzną.
                Poczucie własnej wartości jest b. ważne,
                ale przyznanie się do błędów przed samą sobą jeszcze ważniejsze.
                Zdarza się, że mężczyzna nie dorósł do roli męża, ale przy innej
                kobiecie przeważnie dorasta.
    • Gość: gaudium na opak Re: a jednak boli :( IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.04.05, 22:23



      Nie ,,,bynajmniej ,prosze nie wmawiać nam bzdur , dlaczego mam mam nie
      wierzyć ze to byl jego bład, ze mnie to boli ,ale to on stracił rownie wiele.
      Ja moge go nierozumieć, mogę odczuwać stratę ale nie pozwole soibie na
      tego rodzaju myśli , nie jestem wszystkiemu winna, być moze nie drosróśł - do
      takeigo zwiazku , być moze rzeczywisćie nie byliśmy ludźmi którzy seibie
      szukali, ale kiedy mężczyna odchodzi - to być mzoe znak ze nie radzi sobie ze
      sobą, jest za slaby, za nijaki zeby trwać, być przy kobiecie ,,,,
      Zrobił mi igromną krzywde tym odejsciem ,nie pozwole by jego odejscie
      prowokowało , taki sposó myslenia jak przedstawia Pani , nie pozwole zeby
      zburzył i tak nie zasilne poczucie wlasnej wartosći
    • Gość: gaudium na opak Re: a jednak boli :( IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.04.05, 12:22


      sinusoida tak układa sie wykres emocji ...ale jest lepiej...lepiej bo
      czuje złość ..na siebie ,na niego ..
      • Gość: jola Re: a jednak boli :( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.05, 16:02
        Emocje nie są dobrym dotradcą, moga sporo namieszać.
        Tu potrzebna jest zimna kalkulacja.
        Bez emocji warto przeanalizować swoje postępowanie z partnerem.
        Życzę Ci żebys zanalazła wreszcie klucz.

    • Gość: gaudium na opak Re: a jednak boli :( IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.04.05, 21:32


      przeczytałam sobie felietonik kingi Dunin 'popsuj humor
      znudzonemu!!!" - o moze to jest dobre rozwiązanie..rzecz jasna bez jakeś
      szczegolnej zlosliwości,,,ale, warto zademonstrować pokazć "nie wolno Ci, byłeś
      z osobą która ma uczcia, ktiore nie odstawia sie w kąt, nie podbam ci sie
      trudno..konsekwenje moje obecności w twoim życiu sa takie"
      • Gość: zrozpaczona Re: a jednak boli :( IP: *.net.pl / 62.233.214.* 25.04.05, 09:23
        a gdzie umieszczony jest ten felieton??...i napisz jak Ci idzie bo u mnie
        kiepsko:(
    • szybki_wytrysk Re: a jednak boli :( 25.04.05, 11:39
      Qrde a osoooo chodzi ?
    • harriet_makepeace przeczytałam wszystkie wypowiedzi 25.04.05, 11:43
      i sądzę, że się tu jakiś kolo niźle bawi. nieładnie.
      • szybki_wytrysk Re: przeczytałam wszystkie wypowiedzi 25.04.05, 11:47
        Zapytałem grzecznie o sooo chodzi.
        A tak swoją drogą taki długi list....
        To co napisała nasza koleżanka, można skoprymowac do jednego stwierdzenia. Mój
        facet puścił mnie w trąbę. Łeeeeeeeeeeeeeee.
        I tyle.
        • harriet_makepeace ależ nie o ciebie tu chodzi egocentryczku ty ;)))) 25.04.05, 11:51
          • szybki_wytrysk Re: ależ nie o ciebie tu chodzi egocentryczku ty 25.04.05, 11:58
            Droga Hariett " tfurczyni" pokoju. Ależ nie to miałem na myśli . Chodziło mi o
            okazanie trochę szacunku dla na czytających. Nie dośc ,że całośc , napisana
            jest bełkotem, z błędami w postaci literówek , to jescze styl jest tak
            przyciemniony , niczym dupa murzyna w schronie. Tak więc nie pie..o tym że
            jestem egocentrykiem, bo nic o mnie nie wiesz, zbuku emocjonalny.
            -----------------------------------------------------
            Nie oceniaj , bo sam możesz być oceniony.
            • szybki_wytrysk Harriet :)))))))))))))))) ;))))))))))))))))))) 25.04.05, 12:01
              Oczywiście poprzedni post bierz z dużym przymróżeniem oka ;))))))))))
              Jest bowiem absolutnie nieadekwatny do twojego postu , araczej nagłówka.
              Tak sobie zaczepiam ;)
              • harriet_makepeace no fakt walnąłeś z armaty do muchy, spoko 25.04.05, 12:50
                nie gniewam się, ale mimo wszystko dystans do siebie i prawidłowe odczytywanie
                emotikonów mogą ci się na przyszłość przydać ;PPPPPP
                • szybki_wytrysk Re: no fakt walnąłeś z armaty do muchy, spoko 25.04.05, 13:14
                  Wal się ;))))))) ( uważaj na emotikony)
                • szybki_wytrysk Re: no fakt walnąłeś z armaty do muchy, spoko 25.04.05, 13:24
                  Rację Harriet jednak masz , coś wojowniczy jestem dzisiaj.
                  Taka jedna na tym forum mnie wqrzyła i na oślep dowalam każdemu . Sorry.
    • Gość: Dużo starszy A może "Gadam na opak", tylko... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.04.05, 12:19
      ...kolejna literówka? No właśnie, od kiedy cierpisz na dysgrafię? Ilość
      literówek, pokraczna gramatyka i przegrane boje z Ojczyzną - polszczyzną... Aż
      trudno zrozumieć myśl przewodnią. Jeśli komunikując się werbalnie masz podobne
      kłopoty, sam bym chyba zanilkł... permanentnie. A właśnie - czy znasz to trudne
      słowo?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka