Dodaj do ulubionych

one night?

18.08.05, 09:12
Mam problem. Od kilku lat jestem singlem, ale nie samotna. Mam za soba dwa
nieudane zwiazki malzenskie. Duzo dzieje sie wokol nmie, jestem niezalezna,
dobrze wygladam, zdaje sobie sprawe z tego ,ze wejscie w jakikolwiek zwiazek
bylby dla mnie ograniczeniem. Jestem w jakis sensie "samotna" z tzw. wyboru,
aczkolwiek tak do konca , nigdy nie wykluczalam takiej ewentualnosci, chyba
poprostu nie trafilam na tego odpowiedniego. Przygodne znajomosci mnie nigdy
nie interesowaly.
No, tak ,miedzy wierszami, poznalam czlowieka duzo mlodszego odemnie, ktory -
czuje - chce "czegos" odemnie, ja zreszta tez. Zdaje sobie sprawe, ze zwiazek
bylby bez sensu. Jak to jest z one night? na ten jeden raz, ale jak to jest,
z "po". Jestem cala glupia, ale jak zapewnic sobie, zeby faktycznie skoczylo
sie na jednej nocy. Z tego co pokazuja na filmach, to to wcale nie jest takie
proste. Pogadajcie ze mna, prosze, prosze:)))))
Obserwuj wątek
    • samowolny Re: one night? 18.08.05, 09:26
      pai53 napisała:

      >Jestem cala glupia, ale jak zapewnic sobie, zeby faktycznie skoczylo
      > sie na jednej nocy. Z tego co pokazuja na filmach, to to wcale nie jest takie
      > proste. Pogadajcie ze mna, prosze, prosze:)))))

      boszesztymój ty wierzysz w to co w filmach pokazują? to nie dziwota że miałas
      dwa nieudane małżeństwa... A jak chcesz faceta zniechęcic do siebie po jednej
      nocy to rano powiedz mu ze w sumie to był do niczego ....
    • mandaryn_ka Re: one night? 18.08.05, 09:37
      Oglądałam kiedyś film o kontekście, który tu przytaczasz.

      Główna bohaterka ( grała ją Susan Sarandon, nota bene bardzo ją cenię) pobiera
      z konta męża pieniądze w zamiarze powzięcia decyzji - ucieczki z domu. Pech
      chciał, że w momencie gdy pobierała gotówkę zamaskowani sprawcy napadli na
      bank. Jeden z nich, wycofując się po zakończonej "akcji" pojmał Susan, jako
      zakładniczkę( nie pamiętam ani tytułu, ani imion bohaterów filmu).
      W dalszych scenach filmu sprawca kradnie samochód, pakuje do niego naszą
      bohaterkę i ucieka przed policją. Ucieczka trwa dość długo. Zwiedzają po drodze
      kilka Stanów. Podróżując kradną kolejne samochody, sypiają w przydrożnych
      motelach. Podczas jednej z takich nocy młodzieniaszek "dostrzega" w Susan
      kobietę.

      Po tej nocy rzeczywiście już nic nie było jak przed tem...

      Bardzo mi się podobało zakończenie.

      Susan przyjmuje postawę dojrzałej kobiety. Zdając sobie sprawę, że nie może
      związać się z młodzieniaszkiem, a dłuższe utrzymywanie takiego stanu do niczego
      sensownegonie nie prowadzi podejmuje ryzyko odejścia-ucieczki.
      Chłopak grozi, że ją zabije, płacze, błaga, aby została, wyznaje, że ją kocha...
      Ona odwraca sie na pięcie i ... odchodzi. Tak poprostu.
      Nie zastrzelił jej.
      A ona...

      Była wolna.

      >>>>>>>>>>>>>>>

      Tak mi się skojarzył ten film z tym co opisałaś:-)

      pozdrawiam Cię! :-)
      • bogulo Re: one night? 18.08.05, 15:33
        to jednak tylko film, a zycie jest inne, na szczescie duzo mniej skomplikowane
        mam dwie kolezanki, ktore pobieraja sobie tzw. plec brzydka na jedna noc i nie
        maja z tym problemu (zreszta czesto wybieraja z grona kolegow)
        • Gość: emu Re: one night? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.08.05, 15:52
          w imie ojca i syna, sodoma i gomora. sa takie panie, kazdy to wie i sa na pewno
          atrakcyjne i nie robia bledow ortograficznych, ale zadaje se pytanie, co im w
          glowach siedzi, jak tak se zyja, takie nieludzie z nich - takie to smutne i
          sztuczne i chyba dla nich jednak wesole ;-)

          one night stand - ja zupelniucko nie rozumie po co
          • pai53 Re: one night? 18.08.05, 23:11
            Emu, jezeli Cie zgorszylam swoim poostem , przykro mi , ale to jest fakt, mam
            aktualnie taki(swinski) problem, nie zmienie tego. Pisze o tym na forum, bo
            potrzebuje rady. Dobrze , ze ludzie nie maja swoich problemow wypisanych na
            czole, dopiero by bylo, jak by sie wydalo, co komu po glowie chodzi, o Jezu:(
            Dzieki za posty, troche mi sie przejasnilo:)))

            • kamea5 Re: one night? 18.08.05, 23:16
              jestes niezalezna,masz cos za soba...ale przed takze:)
              carpe diem...a co po,tylko zalezy od Ciebie:))
            • iwona334 One night? only? why? 19.08.05, 16:38
              pai53 napisała:

              > Emu, jezeli Cie zgorszylam swoim poostem , przykro mi , ale to jest fakt, mam
              > aktualnie taki(swinski) problem, nie zmienie tego. Pisze o tym na forum, bo
              > potrzebuje rady. Dobrze , ze ludzie nie maja swoich problemow wypisanych na
              > czole, dopiero by bylo, jak by sie wydalo, co komu po glowie chodzi, o Jezu:(
              > Dzieki za posty, troche mi sie przejasnilo:)))
              >
              musi sie konczyc na jednej nocy?
              a nie moze byc co drugi weekend i na dluzej?
              czyli zwykly romans po prostu - z obopolna satysfakcja?
    • Gość: exman Re: one night? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.05, 08:45
      Wydaje mi się, że one night stand, jest OK, pod warunkiem, że nie musisz
      wymiotować rano oglądająć się z kim poszłaś wieczorem do łóżka.
    • messjanek Re: one night? 19.08.05, 09:25
      Nie zapraszaj go do siebie. Zróbcie to w samochodzie gdzieś poza miastem, potem
      zostaw go w lesie.
      • mandaryn_ka Re: one night? 19.08.05, 09:45
        ... a zostawiając go w lesie, zabierz mu ubranie!!
        • bogulo Re: one night? 19.08.05, 10:58
          takie zachowanie mogloby spowodowac oskarzenie o porwanie i grabierz
          jezeli juz, to po wszystkim nalezy go zakopac na 2m pod powierzchnia, tylko ona
          nie wydaje sie byc modliszka
          • mandaryn_ka Re: one night? 19.08.05, 11:06
            Ale takie "wykopki" należałoby przed tem uzgodnić z Zespołem Uzgadniania
            Dokumentacji Projektowej, no i prace ziemne należałoby wykonywać pod nadzorem
            przedstawicieli instytucji zarządzających sieciami uzbrojenia terenu...
          • m_alina Re: one night? 19.08.05, 11:08
            A potem zaklęcie:
            "Rośnij kwiecie wysoko...." jak w balladzie "Lilije":)
    • Gość: noname Re: one night? IP: 193.180.216.* 19.08.05, 14:52
      Jak najbardziej uzywaj opcji "one night" szczegolnie ze nie szukasz zwiazku.
      Pamietaj jednak zeby zaznaczyc ze jest to wlasnie tylko raz - inaczej bedzie
      to zobowiazujace ( przynajmniej do utrzymywania kontaktu)
      PO jest calkiem OK - to tak jak z kiecka na jeden raz- jak ja masz na sobie
      czujesz sie swietnie, ale drugi raz ( w tym samym towarzystie) nie chciala bys
      sie w niej pokazac :)
      • Gość: julka2005 Re: one night? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.05, 14:25
        a wszystko to przez jedna noc - lap chwile, warto!!!
    • white.falcon No i dobrze tak nam wszystkim ... 20.08.05, 15:26
      Umów się w hotelu, nie mów zbyt dużo o sobie, o swoim życiu, nie podawaj
      adresu, nr telefonów, a rano po śniadanku lub nawet bez tego pożegnaj się
      grzecznie, nie obiecuj niczego (najwyżej niezobowiązujące "może kiedyś
      tam..."). Ja mniej więcej tak widzę rozwiązanie Twojego problemu.

      Nie moja sprawa wnikać, po co Ci to (tego nie rozumiem), dlaczego lub międlić
      problem moralnego, czy niemoralnego zachowania (to wyłącznie Twoja sprawa i nie
      mi to oceniać). Cóż, widać istnieje i taki ludzki świat, gdzie takie zachowania
      są normą, ale szczęśliwie nie jest to mój świat. Mi w moim dobrze i mam
      nadzieję, że Autorce w jej świecie też jest dobrze. No i dobrze tak nam. :-)

      Pozdrawiam,
      Sokoliczka
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka