Dodaj do ulubionych

Dla kogoś, kogo kocham...

17.04.03, 11:05
Jeszcze nie wiesz Promyczku, że ten wiersz napisałam dla Ciebie.
Bardzo wiele pięknych rzeczy piszę ostatnio z myślą o Tobie...
Nie wiem, co się stanie jutro ale chcę byś wiedział, że to co czuję
jest naprawdę szczere i głębokie... Tak głębokie, że nie mam nadziei
iż potrafisz moją miłość odwzajemnić. Pewnie zdepczesz moją duszę
swym buciorem, ale takie jest życie -czasem warto poznać także jego
drugą stronę... Zejdę Ci wtedy z drogi i o nic nie będę prosić,
ale wspomnij choćby i po latach, że był ktoś, kto Cię kochał...
Bo ja Cię kocham -takiego jakim jesteś, a jesteś nie do wytrzymania!

Pieśń zakochanej

Skarbie mój najdroższy, słonko mego życia!
Co mam ci powiedzieć, abyś mnie zrozumiał?
Jaką głębię uczuć wydobyć z ukrycia,
abyś się nią wzruszył i abyś zrozumiał,

że tyle miłości mieści się w mej dłoni?
Wszystko, co posiadam -tobie niosę w darze!
Czy ktokolwiek inny serce swe odsłoni
i duszę skrzydlatą oczom twym pokaże?

Motylku błękitny, łagodny zefirze!
W mężczyźnie jest piękno, a w kobiecie -siła!
Prawda zatonęła w oszukańczym wirze
-powiedz jedno słowo, abym ożywiła

wzgardzone przez ludzi, dawno zapomniane,
twarze martwych bogów i religię starą!
Kapłanką tej magii dla ciebie się stanę,
poruszę dziś góry swą niezłomną wiarą.

Promyku nadziei, pierwszy kwiatku wiosny!
Nigdy nie odgadniesz, że takim cię widzę...
Chcę byś był szczęśliwy, chcę byś był radosny
-tej mojej tkliwości wcalę się nie wstydzę,

choć usta potrafią zmilczeć bardzo wiele,
zbyt długo chłostane gorzką samotnością.
Tajemnicą szczęścia z tobą się podzielę:
to ty jesteś wierszem, natchnieniem, miłością!
Obserwuj wątek
    • sunrise1 Re: Dla kogoś, kogo kocham... 17.04.03, 11:36
      Tak....to jest MIŁOŚĆ.

      A tu mam dla Ciebie jeden z moich ulubionych wierszy o m.
      Może wszystko potoczy się, jak w nim..



      Będę z Tobą

      Będę z Tobą tylko z Tobą
      A Ty ze mną tylko ze mną
      Bardzo chętnie Cię oddzielę
      Od wszystkiego
      Od tych obaw już sprawdzonych
      Od niedoszłej piątej żony
      I od roku, i od roku przestępnego

      Nie zgubimy wspólnej drogi
      Ja mam plaster na twe nogi
      Ty masz maść, najlepszą
      Maść na moje ręce
      Może czasem nas zatrzyma
      Jakiś piąty, szósty wymiar
      Jakiś refren, w napisanej źle piosence

      Jak się w wiedzę zmienia szkołę
      Jak się w postać zmienia role
      Tak w kampatę zmienię pogańską kolendę
      I w pióropusz zmienię pióra
      A gdy burza się rozhula
      To już sama nie wiem
      Na co się zdobędę

      Będę z Tobą tylko z Tobą
      A Ty ze mną tylko ze mną
      Bardzo chętnie dam wszystkiego się pozbawić
      Wszystkich obaw już sprawdzonych
      Wszystkich zmartwień, piątej żony
      I zegarów co nie dały się naprawić

      Będę z Tobą tylko z Tobą
      A Ty ze mną tylko ze mną
      Bo czyż warto w inne drogi się wybierać
      Gdy przeżyło się połowę
      Podstawiając nie raz głowę
      To za jaką cenę znów się poniewierać


      T.Kalinowska


      • meduza4 Re: Dla kogoś, kogo kocham... 17.04.03, 12:02
        sunrise1 napisała:

        > Tak....to jest MIŁOŚĆ.

        Wiem. Ja nie rzucam słów na wiatr...

        > A tu mam dla Ciebie jeden z moich ulubionych wierszy o m.
        > Może wszystko potoczy się, jak w nim..

        Skoro ustaliłyśmy już że to jest miłość... to może nieistotne jak się
        to dalej potoczy. Ja tylko daję moją miłość drugiemu człowiekowi. To już
        jego sprawa czy ją przyjmie czy odrzuci.
        • sunrise1 nie wkurzaj mnie 17.04.03, 12:06

          To jest istotne, bo chciałabym żebyś była szczęśliwa,
          a Ty pewnie nie ?

          I nie wypisuj, że dasz tę miłość i moze po raz kolejny się spalisz ?

          z:)

          • meduza4 Re: nie wkurzaj mnie 17.04.03, 12:21
            sunrise1 napisała:

            >
            > To jest istotne, bo chciałabym żebyś była szczęśliwa,
            > a Ty pewnie nie ?

            Też chciałabym być szczęśliwa i chciałabym, żeby ten ktoś był szczęśliwy,
            ale nie mam żadnej gwarancji że ja jestem dla niego odpowiednią kobietą
            i nie mam żadnej gwarancji, że on jest dla mnie odpowiednim mężczyzną.
            Miłość oznacza czasami sztukę wypuszczenia motyla złudzeń z własnych
            zaciśniętych dłoni. Napisałam dzisiaj komuś w mailu, że nie warto tego
            motyla trzymać na siłę bo łatwo mu połamać skrzydła.

            > I nie wypisuj, że dasz tę miłość i moze po raz kolejny się spalisz ?

            Jak Feniks z popiołów rodzę się na nowo
            -oczyścił mnie płomień zwykłego cierpienia...

            To też moje, ale zapomniałam, co dalej... Nawet jak się spalę to i tak się
            nie wypalę, spokojna głowa :)))
            Bożżżżżżeee... Ja się już chyba tyle razy spaliłam, oparzyłam czy
            jak to zwać, że powinni mnie do wariatkowa zamknąć a tu ciągle żyję
            i oprócz stanu przygnębienia -mam się całkiem dobrze...
            • meduza4 Tak to leciało: 17.04.03, 14:47

              • meduza4 Re: Tak to leciało: 17.04.03, 14:51
                sorki, enter wcisnęłam...

                Narodziny

                Jak Feniks z popiołów rodzę się na nowo
                -oczyścił mnie płomień zwykłego cierpienia!
                Tylko jedna iskra świeci nad mą głową,
                lecz blask od niej bije, duszę opromienia!

                Narodziny myśli z otchłani Chaosu,
                wszystkich prawd uśpionych wielkie przebudzenie...
                Próbuję uchwycić ster własnego losu,
                w białe żagle złapać najlżejsze marzenie!
            • sunrise1 Re: nie wkurzaj mnie 17.04.03, 14:51
              meduza4 napisała:

              > >
              > Też chciałabym być szczęśliwa i chciałabym, żeby ten ktoś był szczęśliwy,
              > ale nie mam żadnej gwarancji że ja jestem dla niego odpowiednią kobietą
              > i nie mam żadnej gwarancji, że on jest dla mnie odpowiednim mężczyzną.
              > Miłość oznacza czasami sztukę wypuszczenia motyla złudzeń z własnych
              > zaciśniętych dłoni. Napisałam dzisiaj komuś w mailu, że nie warto tego
              > motyla trzymać na siłę bo łatwo mu połamać skrzydła.

              Przecież mi nie musisz tego tłumaczyć.Ja akurat używam niewielu środkówe wyrazu
              Prawda, motyl jest bardzo delikatny......

              > To też moje, ale zapomniałam, co dalej... Nawet jak się spalę to i tak się
              > nie wypalę, spokojna głowa :)))
              > Bożżżżżżeee... Ja się już chyba tyle razy spaliłam, oparzyłam czy
              > jak to zwać, że powinni mnie do wariatkowa zamknąć a tu ciągle żyję
              > i oprócz stanu przygnębienia -mam się całkiem dobrze...

              Nie tylko Ty, to conajmniej zastanawiające...
              Wielu tak czuje ,tylko nie wszyscy zostali wyposażeni w odwagę...;)


              z:)
              >
              • meduza4 Re: nie wkurzaj mnie 17.04.03, 14:56
                sunrise1 napisała:

                > meduza4 napisała:
                >
                > > >
                > > Też chciałabym być szczęśliwa i chciałabym, żeby ten ktoś był szczęśliwy,
                > > ale nie mam żadnej gwarancji że ja jestem dla niego odpowiednią kobietą
                > > i nie mam żadnej gwarancji, że on jest dla mnie odpowiednim mężczyzną.
                > > Miłość oznacza czasami sztukę wypuszczenia motyla złudzeń z własnych
                > > zaciśniętych dłoni. Napisałam dzisiaj komuś w mailu, że nie warto tego
                > > motyla trzymać na siłę bo łatwo mu połamać skrzydła.
                >
                > Przecież mi nie musisz tego tłumaczyć.Ja akurat używam niewielu środkówe
                wyrazu
                > Prawda, motyl jest bardzo delikatny......

                Czasmi lepiej go wypuścić niż zabić. Kilka zgniotłam we własnych dłoniach,
                bo nie potrafiłam zrozumieć, że muszą odlecieć... Każdy z nas coś zgniótł
                w swym życiu a potem szuka winnych wokół siebie...

                > > To też moje, ale zapomniałam, co dalej... Nawet jak się spalę to i tak się
                > > nie wypalę, spokojna głowa :)))
                > > Bożżżżżżeee... Ja się już chyba tyle razy spaliłam, oparzyłam czy
                > > jak to zwać, że powinni mnie do wariatkowa zamknąć a tu ciągle żyję
                > > i oprócz stanu przygnębienia -mam się całkiem dobrze...
                >
                > Nie tylko Ty, to conajmniej zastanawiające...
                > Wielu tak czuje ,tylko nie wszyscy zostali wyposażeni w odwagę...;)

                W jaką znowu odwagę? W odwagę to Ty mnie nie wrabiaj, skoro uparcie przez
                kilka miesięcy nie potrafię powiedzieć komuś, co czuję...
    • meduza4 I znowu pisze wiersze... 18.04.03, 10:09
      dla Ciebie Promyczku:)
      Beda sie po prostu nazywaly "Wiersze dla ......." i tu
      wpisze
      Twoje imie, bo chce aby caly swiat wiedzial, co do Ciebie
      czuje... Nawet jesli nie przyjmiesz mojej milosci
      -prosze,
      przyjmij ten skromny dar mojego serca, bo wkrotce
      bedzie
      gotowy...
      • kohanek Re: I znowu pisze wiersze... 19.04.03, 09:59
        meduza4 napisała:

        > dla Ciebie Promyczku:)
        > Beda sie po prostu nazywaly "Wiersze dla ......." i tu
        > wpisze
        > Twoje imie, bo chce aby caly swiat wiedzial, co do Ciebie
        > czuje... Nawet jesli nie przyjmiesz mojej milosci

        Meduzo, chcialbym zeby kobieta tak do mnie pisala.
        A czy ten szczesciarz zaglada tutaj ? Czy to ktos z forumowiczow?
        Pozdrawiam>
        • meduza4 Re: I znowu pisze wiersze... 22.04.03, 09:49

          > Meduzo, chcialbym zeby kobieta tak do mnie pisala.

          To się być może da kiedyś zrobić:)

          > A czy ten szczesciarz zaglada tutaj ?

          A żebym ja to wiedziała czy zagląda i jak często...
    • koneser_ud Re: Dla kogoś, kogo kocham... 21.04.03, 22:02
      Duszyczko ciesz się szczęściem, ale mu pomagaj.
      Słuchaj i nie odstępuj za daleko.
      Jeżeli poczuje Twoje ciepło, to nie odleci...
      • Gość: *** Dla kogoś, kogo kocham... IP: *.media4.pl / 10.5.14.* 21.04.03, 22:43
        Jedna uwaga:
        Nie pisze sie takich rzeczy publicznie, bo zawsze pojawi sie ta druga zazdrosna.
        No tak to niestety jest z kobietami...
        • anttoni Re: Dla kogoś, kogo kocham... 22.04.03, 05:49
          Gość portalu: *** napisał(a):

          > Jedna uwaga:
          > Nie pisze sie takich rzeczy publicznie, bo zawsze pojawi sie ta druga
          zazdrosna
          > .
          > No tak to niestety jest z kobietami...

          Dotad nie widzialem zadnych przejawow zazdrosci. Natomiast obserwowalem
          rozgrywki jakie toczyla ta Wybrana. Jej zaborczosc, zlosliwosc, staranie sie
          stworzenia monopolu co do niego. Nie wystarczylo jej ze ja publicznie wybral.
          Zabronila mu w ten czy inny sposob dostepu do innych :-(((
          Ciekawe czy On nadal jest....?
          • meduza4 Re: Dla kogoś, kogo kocham... 22.04.03, 09:46
            anttoni napisał:

            > Gość portalu: *** napisał(a):
            >
            > > Jedna uwaga:
            > > Nie pisze sie takich rzeczy publicznie, bo zawsze pojawi sie ta druga
            > zazdrosna
            > > .
            > > No tak to niestety jest z kobietami...
            >
            > Dotad nie widzialem zadnych przejawow zazdrosci. Natomiast obserwowalem
            > rozgrywki jakie toczyla ta Wybrana. Jej zaborczosc, zlosliwosc, staranie sie
            > stworzenia monopolu co do niego. Nie wystarczylo jej ze ja publicznie wybral.
            > Zabronila mu w ten czy inny sposob dostepu do innych :-(((
            > Ciekawe czy On nadal jest....?


            Dementuję plotki jakoby chodziło o Quicklyego, bo coraz więcej osób mnie
            o to posądza...
            I coraz więcej osób posądza Quicklyego o łamanie serc ;)
            • anttoni Re: Dla kogoś, kogo kocham... 22.04.03, 09:59
              meduza4 napisała:

              >
              > Dementuję plotki jakoby chodziło o Quicklyego, bo coraz więcej osób mnie
              > o to posądza...

              meduzo, nie mialem tym postem Ciebie na mysli ani troche
              Pozdrawiam Jestes super :-))))))
              • meduza4 Re: Dla kogoś, kogo kocham... 22.04.03, 10:13
                anttoni napisał:

                > meduza4 napisała:
                >
                > >
                > > Dementuję plotki jakoby chodziło o Quicklyego, bo coraz więcej osób mnie
                > > o to posądza...
                >
                > meduzo, nie mialem tym postem Ciebie na mysli ani troche
                > Pozdrawiam Jestes super :-))))))

                Ale tak mi się skojarzyło, że chyba o Quicklym gadamy, bo rozeszła się jakaś
                plotka, że niby ja coś tam do niego czuję, co absolutnie nie jest prawdą.
                Więc chciałam to raz na zawsze wyjaśnić na potrzeby zazdrosnych wielbicielek
                Quicklyego -absolutnie nie chodzi o niego i jakkolwiek nigdy się nie kryłam
                z faktem, że go bardzo lubię -wszystkie panie mogą spać spokojnie.
                Quickly jest wasz :)))
                Moje serce należy do kogoś innego, skromnego, niewyróżniającego się z tłumu...
                Do kogoś, kogo trudno zauważyć jeśli nie patrzy się na ludzi uważnie.
                • sunrise1 Re: Dla kogoś, kogo kocham... 22.04.03, 10:42
                  Cześć,

                  I jak Ci, czy moje gorące prośby choć trochę pomogły ?

                  z:)
                  • meduza4 Re: Dla kogoś, kogo kocham... 22.04.03, 11:01
                    sunrise1 napisała:

                    > Cześć,
                    >
                    > I jak Ci, czy moje gorące prośby choć trochę pomogły ?

                    Mnie trochę pomogły w sensie mojego samopoczucia, ale jak się sprawy potoczą
                    -dowiem się w najbliższym czasie...
                    Ciężkie to dla mnie chwile, bo psychicznie nastawiam się na wielką klęskę
                    -nie mów mi, że Cię wkurzam -ale po prostu nie wierzę, że to co czuję
                    mogłoby zostać odwzajemnione.
                    A kimże ja jestem i co mam oprócz własnych uczuć? Nie mam pieniędzy, nie mam
                    wyglądu modelki, wielu jeszcze rzeczy nie mam. I bardzo trudno komuś takiemu
                    jak ja dotrzeć do serca mężczyzny.
                    Bo tak naprawdę -liczą się głównie zewnętrzne pozory i wielu mężczyzn wierzy
                    w to, że kochają kobietę, a tak naprawdę kochają tylko wyobrażenie o niej
                    i grę pozorów: że ona jest niby taka czuła, wrażliwa, delikatna...
                    A ja nie umiem grać kogoś kim nie jestem, udawać słodkiego, bezradnego
                    stworzenia -tyle samo we mnie zła co dobra, tyle samo miłości co nienawiści,
                    tyle samo gniewu co i chęci przebaczenia. Taki ze mnie zwykły człowiek,
                    po prostu człowiek i tylko człowiek... a wielu mężczyzn wychowanych zostało
                    w przekonaniu, że kobieta jest jakimś innym rodzajem człowieka i tylko "inność"
                    kobiecego człowieczeństwa ich pociąga... Inność, która jest tylko grą
                    uwarunkowaną przez nasze społeczeństwo.
                    I co mam powiedzieć temu mężczyźnie: Promyczku, oświadczam że ja-człowiek
                    kocham Ciebie-człowieka? Bardzo piękny... banał... I bardzo prawdziwy...
                    • sunrise1 Re: Dla kogoś, kogo kocham... 22.04.03, 11:12
                      Meduzo pozwól , że odpowiem Ci prywatnie.
                      Zapewniam, że nie chodzi o to, że Cię nie szanuję, czy nie rozumiem,
                      bo cenię Cię za to, jaka jesteś...acha i napisałam Ci, że mnie wkurzasz,
                      bo chciałam przerwać w jakikolwiek sposób Twój smutek....


                      z
                      • meduza4 Re: Dla kogoś, kogo kocham... 22.04.03, 11:21
                        sunrise1 napisała:

                        > Meduzo pozwól , że odpowiem Ci prywatnie.

                        A proszę bardzo :)

                        > Zapewniam, że nie chodzi o to, że Cię nie szanuję, czy nie rozumiem,
                        > bo cenię Cię za to, jaka jesteś...acha i napisałam Ci, że mnie wkurzasz,
                        > bo chciałam przerwać w jakikolwiek sposób Twój smutek....

                        Ależ ja się nie gniewam -wszystkich ostatnio wkurzam i jestem gotowa wziąć
                        na siebie za to odpowiedzialność...
                        A smutku nie można przerwać -on jest jak kielich goryczy, który trzeba wypić
                        do ostatniej kropli... Jeśli nie wypijesz -smutek znowu wróci i zmusi Cię
                        żebyś znowu piła z tego kielicha...
                        Smutek, ból, żałobę trzeba przeżyć... One są święte, one zmieniają ludzi,
                        pozwalają nam patrzeć na życie z innej perspektywy...
                        Ich nie można przerywać, bo to tak jakby zdjąć Chrystusa z krzyża zanim jeszcze
                        skonał -Jego śmierć miała jakiś głębszy sens i równie głęboki sens mają
                        nasze dylematy i cierpienia...
                        Przepraszam, że bredzę -coś się ze mną dziwne rzeczy porobiły ostatnio:(((
                    • anttoni Re: Dla kogoś, kogo kocham... 22.04.03, 12:22
                      meduza4 napisała:

                      > Bo tak naprawdę -liczą się głównie zewnętrzne pozory i wielu mężczyzn wierzy
                      > w to, że kochają kobietę, a tak naprawdę kochają tylko wyobrażenie o niej
                      > i grę pozorów: że ona jest niby taka czuła, wrażliwa, delikatna...
                      > A ja nie umiem grać kogoś kim nie jestem, udawać słodkiego, bezradnego
                      > stworzenia -tyle samo we mnie zła co dobra, tyle samo miłości co nienawiści,

                      W jakich Ty czasach zyjesz meduzo? Chyba w sredniowieczu! bezradnosc, slodkie
                      glupawko? przeciez nie to fascynuje faceta. On ma byc facetem a nie nianka. On
                      chce prawdziwej kobiety a nie ofiary. Takie cos bezradne irytuje i szybko sie
                      znudzi. Zwiazek nigdy nie bedzie pelnowartosciowy. Wkoncu odejdzie do kogos
                      takiego jak Ty. Slodka idiotke jest latwo grac. Ale byc dojrzala prawdziwa
                      kobieta NIE.
                      • meduza4 Może średniowiecze... 22.04.03, 12:40
                        anttoni napisał:

                        > W jakich Ty czasach zyjesz meduzo? Chyba w sredniowieczu!

                        A wiesz, że czasami mam wrażenie, że to jeszcze średniowiecze:)
                        Zwłaszcza jak widzę facetów omotanych i zaślepionych przez takie "biedactwa".
                        Nie mówię, że wszyscy są tacy, ale ciągle jest ich wielu. Zapewne niektórzy
                        czują się dowartościowani rolą "rycerza na białym koniu".

                        bezradnosc, slodkie
                        > glupawko? przeciez nie to fascynuje faceta. On ma byc facetem a nie nianka.
                        On
                        > chce prawdziwej kobiety a nie ofiary. Takie cos bezradne irytuje i szybko sie
                        > znudzi. Zwiazek nigdy nie bedzie pelnowartosciowy.

                        Polemizowałabym, czy nie fascynuje. Znowu nie twierdzę, że to pociąga każdego,
                        ale z drugiej strony poczytaj sobie wpisy na tym forum, popatrz jak wielu
                        mężczyzn ma złamane serca, bo chcieli być "niańkami" takich "ofiar" i w końcu
                        sami stali się ich ofiarami. Masz rację -taki związek nigdy nie będzie
                        pełnowartościowy, ale zwłaszcza młody mężczyzna się nad tym nie zastanawia.
                        Pociąga go uroda wybranki, jej subtelne maniery, słodkie oczy... a bestia
                        wyłazi z niej dopiero przy bliższej znajomości... I wtedy wielki ból
                        i pytanie "jak mogłem być tak głupi?"

                        Wkoncu odejdzie do kogos
                        > takiego jak Ty. Slodka idiotke jest latwo grac. Ale byc dojrzala prawdziwa
                        > kobieta NIE.

                        Wybacz, ale nie widzę tej kolejki adoratorów, którzy dobijają się do moich
                        drzwi. Powiem więcej -nie widzę nikogo, kto w ogóle traktowałby mnie jak
                        kobietę. Ja to ja i nikt się we mnie kobiecości nawet nie próbuje dopatrzeć.
                        Posunę się jeszcze dalej -ktoś, kogo kocham zupełnie tego nie dostrzegł
                        i zignorował. Dlatego ten wątek jest czymś w rodzaju "ostatniego krzyku
                        łabędzia" zanim otworzę mu na tę prawdę oczy i zanim odejdę swoją drogą.
                        Dlaczego mówię, że odejdę? Bo miłość albo jest albo jej nie ma.
                        Jeżeli ten człowiek przez tyle czasu nic do mnie nie poczuł, to już nie poczuje.
                        Dla mnie sprawa jest jasna :(
                        • anttoni Re: Może średniowiecze... 22.04.03, 12:53
                          meduza4 napisała:

                          Powiem więcej -nie widzę nikogo, kto w ogóle traktowałby mnie jak
                          > kobietę. Ja to ja i nikt się we mnie kobiecości nawet nie próbuje dopatrzeć.
                          > Posunę się jeszcze dalej -ktoś, kogo kocham zupełnie tego nie dostrzegł
                          > i zignorował.

                          Nie widze Cie, ale wnetrze masz super kobiece. Piszesz jak jedna z
                          najcieplejszych, najwrazliwszych kobiet jakie w zyciu spotkalem. Juz wiem ze
                          jestes opiekuncza, masz oczy cieple i kobiece, serce, glos. Kobiecy umysl. Od
                          Ciebie wprost emanuje kobiecoscia. A nie pomyslalas ze takie "bezradne"
                          stworzenie nie potrafi byc prawdziwa kobieta, dlatego jest wlasnie taka ofiara
                          losu? bo wedlug takiego stworzenia to jest wlasnie definicja kobiecosci.
                          Zalosne! Jeszcze jedno... Na tym forum nie widzialem ani jednej wypowiedzi
                          faceta preferujacego takie niedorozwojki (sorki za dosadnosc).
                          • meduza4 Re: Może średniowiecze... 22.04.03, 13:15
                            anttoni napisał:

                            > Nie widze Cie, ale wnetrze masz super kobiece. Piszesz jak jedna z
                            > najcieplejszych, najwrazliwszych kobiet jakie w zyciu spotkalem.

                            Dziękuję za komplement -z komplementami z zasady nie polemizuję,
                            a wręcz -chętnie ich słucham, bo bardzo próżna ze mnie bestia ;)

                            Juz wiem ze
                            > jestes opiekuncza, masz oczy cieple i kobiece, serce, glos. Kobiecy umysl. Od
                            > Ciebie wprost emanuje kobiecoscia.

                            Sprostuję co nieco: jestem nadopiekuńcza, oczy mam zielone a jest to uważane
                            za barwę zimną, serce... no tu sie z Tobą zgodzę, głos też...
                            Umysł ścisły (magister fizyki) więc to już facetów odstrasza, sposób bycia
                            mam z lekka chłopięcy (bo męskim tego nazwać nie można), włosy ścinam
                            krótko bo tak mi się moja buźka podoba i jest mi wygodnie, zwłaszcza latem.
                            Gdybyś mnie spotkał na ulicy czy w pubie to nawet nie zwróciłbyś na mnie
                            uwagi, bo jestem niskiego wzrostu, do tego mam parę kilo nadwagi a pierwsze
                            promienie letniego Słońca sprawiają, że robię się piegowata jak biedronka.
                            Teraz przekonaj pierwszego lepszego mężczyznę, że emanuje ode mnie kobiecością.
                            Nie taką kobiecość serwują nam środki masowego przekazu i nasza kulturalna
                            spuścizna.

                            A nie pomyslalas ze takie "bezradne"
                            > stworzenie nie potrafi byc prawdziwa kobieta, dlatego jest wlasnie taka
                            ofiara
                            > losu? bo wedlug takiego stworzenia to jest wlasnie definicja kobiecosci.
                            > Zalosne! Jeszcze jedno... Na tym forum nie widzialem ani jednej wypowiedzi
                            > faceta preferujacego takie niedorozwojki (sorki za dosadnosc).

                            Ależ pomyślałam i dla mnie to też jest żałosne.
                            A co do wypowiedzi... ja też takowych nie widziałam, znam za to kilka osób
                            z tego forum od trochę bardziej prywatnej strony i nie w każdym przypadku
                            wypowiedzi te pokrywają się ze stanem faktycznym. Każdy z nas ( i zapewne ja
                            także) pisze tutaj z perspektywy tego jakim uważa, że jest... a nie jakim jest
                            naprawdę. I nie raz popełniłam błąd wierząc święcie w to, co ludzie tutaj
                            wypisują. Wypisujemy tu rzeczy w które wierzymy, nawet jeśli obiektywna
                            prawda jest nieco inna...
                            • anttoni Re: Może średniowiecze... 22.04.03, 14:08
                              meduza4 napisała:

                              > Sprostuję co nieco: jestem nadopiekuńcza, oczy mam zielone a jest to uważane
                              > za barwę zimną,
                              tylko... co ma kolor do wiatraka?? mowie o wyrazie:-) Ale zielony jest :-)))))

                              > Umysł ścisły (magister fizyki) więc to już facetów odstrasza,
                              Tak, ten scisly wyrazasz zawodowo, a ten drugi(tworzacy te piekna poezje)
                              gdzie indziej...... :)
                              sposób bycia
                              > mam z lekka chłopięcy (bo męskim tego nazwać nie można), włosy ścinam
                              > krótko bo tak mi się moja buźka podoba i jest mi wygodnie, zwłaszcza latem.
                              Wiesz jak niewielu kobietom jest ladnie wna krociotko? Dopiero kobieca buzka
                              dobrze wyglada no i ta delikatna szyjka sie ukazuje:) Nie mowiac o uszkach.

                              > Gdybyś mnie spotkał na ulicy czy w pubie to nawet nie zwróciłbyś na mnie
                              > uwagi, bo jestem niskiego wzrostu, do tego mam parę kilo nadwagi a pierwsze
                              > promienie letniego Słońca sprawiają, że robię się piegowata jak biedronka.
                              Slyszalas powiedzenie? (gdzies na forum ktos napisal. ) Kobieta nie powinna
                              sie rzucac w oczy, ale jak ja mezczyzna zawazy, to nie bedzie mogl od niej
                              oderwac oczu.

                              > Teraz przekonaj pierwszego lepszego mężczyznę, że emanuje ode mnie
                              kobiecością.
                              > Nie taką kobiecość serwują nam środki masowego przekazu i nasza kulturalna
                              > spuścizna.

                              Tak. Same plastykowe lalki, a wewnatrz zero kobiecosci. Nie ma to jak Ingrid
                              Bergman.

                              > Ależ pomyślałam i dla mnie to też jest żałosne.
                              > A co do wypowiedzi... ja też takowych nie widziałam, znam za to kilka osób
                              > z tego forum od trochę bardziej prywatnej strony i nie w każdym przypadku
                              > wypowiedzi te pokrywają się ze stanem faktycznym. Każdy z nas ( i zapewne ja
                              > także) pisze tutaj z perspektywy tego jakim uważa, że jest... a nie jakim jest
                              > naprawdę. I nie raz popełniłam błąd wierząc święcie w to, co ludzie tutaj
                              > wypisują. Wypisujemy tu rzeczy w które wierzymy, nawet jeśli obiektywna
                              > prawda jest nieco inna...
                              >
                              A ja Tobie powiem ze ofiara losu wzbudza litosc. Ja wole kochac kobiete, litosc
                              jakos nie laczy sie u mnie z poczuciem szacunku do takiej istoty. Mam mnostwo
                              znajomych plci meskiej o podobnym podejsciu.
                              • meduza4 Re: Może średniowiecze... 22.04.03, 14:49
                                anttoni napisał:

                                > meduza4 napisała:
                                >

                                > > Umysł ścisły (magister fizyki) więc to już facetów odstrasza,
                                > Tak, ten scisly wyrazasz zawodowo, a ten drugi(tworzacy te piekna poezje)
                                > gdzie indziej...... :)

                                Bo w naturze musi być równowaga -zgłupiałabym do reszty, gdyby moje pozazawodowe
                                zainteresowania były związane z fizyką. Toż to trzeba mieć klapki na oczach
                                żeby nic więcej nie widzieć...

                                > sposób bycia
                                > > mam z lekka chłopięcy (bo męskim tego nazwać nie można), włosy ścinam
                                > > krótko bo tak mi się moja buźka podoba i jest mi wygodnie, zwłaszcza latem
                                > .
                                > Wiesz jak niewielu kobietom jest ladnie wna krociotko? Dopiero kobieca buzka
                                > dobrze wyglada no i ta delikatna szyjka sie ukazuje:) Nie mowiac o uszkach.

                                A szyjka owszem -aż za delikatna jak do szerokości ramion... No i te uszka
                                wielkie jak dwa naleśniki... i ten nosek garbaty...
                                Wiesz -nawet się w sobie zakochałam :))))))

                                > > Gdybyś mnie spotkał na ulicy czy w pubie to nawet nie zwróciłbyś na mnie
                                > > uwagi, bo jestem niskiego wzrostu, do tego mam parę kilo nadwagi a pierwsz
                                > e
                                > > promienie letniego Słońca sprawiają, że robię się piegowata jak biedronka.
                                > Slyszalas powiedzenie? (gdzies na forum ktos napisal. ) Kobieta nie powinna
                                > sie rzucac w oczy, ale jak ja mezczyzna zawazy, to nie bedzie mogl od niej
                                > oderwac oczu.

                                I tu doszliśmy do sedna sprawy -żeby mężczyźnie chciało się chcieć
                                dostrzec kobietę w kobiecie... Echhhh... Żeby tylko chciało się chcieć....


                                > > Teraz przekonaj pierwszego lepszego mężczyznę, że emanuje ode mnie
                                > kobiecością.
                                > > Nie taką kobiecość serwują nam środki masowego przekazu i nasza kulturalna
                                > > spuścizna.
                                >
                                > Tak. Same plastykowe lalki, a wewnatrz zero kobiecosci. Nie ma to jak
                                Ingrid
                                > Bergman.

                                Same plastikowe lalki, powiadasz... A owszem... Ale tu Cię zaskoczę
                                bo wielu mężczyzn prawi mi komplementy a spytałam raz największego
                                z tych komplemenciarzy czy gdyby nie miał dziewczyny to związałby się
                                z kimś takim jak ja. No i odpowiedź brzmiała, że nie...
                                Powód? Mój wygląd nie dowartościowywuje mężczyzny.
                                Prawdę mówiąc nie rozumiem po co głosić, że liczy się osobowość jeśli
                                w praktyce szuka się "ozdóbki". I podobno my, kobiety, jesteśmy
                                skomplikowane...


                                > A ja Tobie powiem ze ofiara losu wzbudza litosc. Ja wole kochac kobiete,
                                litosc
                                > jakos nie laczy sie u mnie z poczuciem szacunku do takiej istoty.

                                No oczywiście, że ofiara losu wzbudza litość, ale popatrz na to z punktu
                                widzenia zakompleksionego, niedowartościowanego faceta. Jaki on się musi
                                czuć silny i męski, że się nią opiekuje, rozwiązuje jej problemy,
                                daje jej wszystko, czego ona zapragnie... Jakież to musi być uczucie
                                własnej władzy i wszechmocy... a tym czasem jest to tylko zwykły frajer
                                owinięty wokół palca przebiegłej panienki.
                                I masz rację, że litość nie idzie w parze z poczuciem szacunku -litujemy się
                                nad istotami gorszej kategorii. Uznając kogoś za równego sobie możemy mu
                                co najwyżej współczuć (w ścisłym sensie tego słowa), ale nie litować się
                                nad nim. Litość jest jak studnia bez wody -nic z niej nie wypływa...
                                Ale... Powiem coś, co dotyczy zarówno mężczyzn jak i kobiet. Niektórzy po
                                prostu chcą "mieć" upatrzony obiekt i nie pytają, czy w takim związku będzie
                                szacunek i partnerstwo. Widziałam to na własne oczy...

                                Mam mnostwo
                                > znajomych plci meskiej o podobnym podejsciu.

                                Aż mnie kusi, żeby poprosić o namiary na tych znajomych ;)
                                • samowolny Re: Może średniowiecze... 22.04.03, 15:07
                                  ech..a wątek zaczoł sie takim romantycznym wierszem..a teraz zchodzi na temat
                                  odwiecznego niezrozumienia damsko-męskiego :)))))
                                  • meduza4 Niech Ci będzie :) 22.04.03, 15:14
                                    samowolny napisał:

                                    > ech..a wątek zaczoł sie takim romantycznym wierszem..a teraz zchodzi na temat
                                    > odwiecznego niezrozumienia damsko-męskiego :)))))

                                    Przyniosę ze sobą na jutro jakiś mój romantyczny wiersz, żeby zaspokoić Twój
                                    głód wzruszeń :)
                                    Ale swoją drogą temat odwiecznego czegoś tam jest dosyć ciekawy a i rozmówca
                                    trafił mi się na poziomie, więc może uda mi się czegoś nauczyć z tej wymiany
                                    poglądów :)
                                    • samowolny Re: Niech Ci będzie :) 22.04.03, 15:31
                                      meduza4 napisała:

                                      > Ale swoją drogą temat odwiecznego czegoś tam jest dosyć ciekawy a i rozmówca
                                      > trafił mi się na poziomie, więc może uda mi się czegoś nauczyć z tej wymiany
                                      > poglądów :)

                                      może Tobie uda sie zrozumieć te zawiłości damsko-męskie ..bo ja jakos po tylku
                                      latach dociekań jakoś nijak pojąć tego nie potrafie:)))))))
                                      ale ponoć człek uczy sie całe życie...i głupcem umiera....

                                      a co do wiersza...to jak go jutro zamieścisz..to bedziesz jedyna kobieta ,
                                      która wykona prostą czynnośc bez tworzenia zbędnych problemów :)))))
                                      ale widac jesteś wyjatkowa...ups nie trzeba chwalic dnia przed zachodem
                                      słońca...:))))))
                                      • meduza4 Re: Niech Ci będzie :) 22.04.03, 15:39
                                        samowolny napisał:

                                        > może Tobie uda sie zrozumieć te zawiłości damsko-męskie ..bo ja jakos po
                                        tylku
                                        > latach dociekań jakoś nijak pojąć tego nie potrafie:)))))))
                                        > ale ponoć człek uczy sie całe życie...i głupcem umiera....

                                        A to jest dobre :) Aż mi się morda roześmiała od ucha do ucha
                                        :)))))))))))))))))))))))

                                        > a co do wiersza...to jak go jutro zamieścisz..to bedziesz jedyna kobieta ,
                                        > która wykona prostą czynnośc bez tworzenia zbędnych problemów :)))))

                                        A po co mam tworzyć problemy? Zamieszczę i tyle:)

                                        > ale widac jesteś wyjatkowa...ups nie trzeba chwalic dnia przed zachodem
                                        > słońca...:))))))

                                        Nie chwal, nie chwal... Nie potrzeba ;)
    • meduza4 Głupia sprawa, gdy kobieta kocha mężczyznę... 23.04.03, 11:58
      właśnie w taki sposób... A oto obiecany wiersz, a raczej jego obszerny fragment:

      Gdybyś to zrozumiał, co do ciebie czuję...
      Nieśmiałego chłopca wszak w tobie ujrzałam,
      który zbłądził we mgle i wciąż nie pojmuje,
      że tę cząstkę jego właśnie pokochałam,

      która jest bezradna, słaba, zagubiona;
      która się złamała pod życia ciężarem...
      Obejmują ciebie myśli mych ramiona
      -przecież ty być możesz dla mnie wielkim darem!

      Słowa mej modlitwy gładzą twoje włosy,
      a oczy miłości są wpatrzone w ciebie...
      Niechaj cię prowadzą stu aniołów głosy,
      niech ci się objawi na porannym niebie

      twarz twojego stróża, który poprowadzi
      krętymi drogami, trzymając za dłonie...
      bo moje uczucie nic tu nie poradzi
      -ja jestem człowiekiem, ja cię nie ochronię...

      Gdy nie mogłam zasnąć, zawieszona w nocy
      między sobą samą, a potęgą Boga...
      z otchłani ciemności dobywałam mocy
      i wiara w mą miłość sprawiała, że trwoga

      -jak ćma przepłoszona- z łopotem znikała.
      Myślałam o tobie, bo taka już jestem...
      Czułam się bezradna i czułam się mała,
      ale chciałam pomóc choćby drobnym gestem,

      co z serca czystego jak źródło wypływa.
      Chciałam byś zaczerpnął, ugasił pragnienie,
      abyś się wykąpał w wodzie, co obmywa
      nas z całej przeszłości; sprawić, że marzenie

      rozkwitnie jak kwiatek na pustym zagonie
      i jak kłos wyrośnie jeden na ugorze.
      A teraz błagając -sama składam dłonie,
      jak pacierz powtarzam: daj mi siłę, Boże...

      -----------------------
      P.S. Boję się, że on nie zrozumie tego co czuję :(((
      To jest jakiś dziwny rodzaj miłości, jakiś taki ponad wszystko, co do tej
      pory czułam...
      • sunrise1 Re: Głupia sprawa, gdy kobieta kocha mężczyznę... 23.04.03, 12:08

        Mam Ci znowu napisać coś na temat wkurzania ? ;)

        Wcale nie głupia, a piękna, fantastyczna, prawdziwa,
        niezwykła, wyjątkowa....

        Chciałabym i ja, lecz niestety już nie mam sił, a w Tobie drzemią
        tak wielkie pokłady uczczuć...


        z:)
        • jmx Re: Głupia sprawa, gdy kobieta kocha mężczyznę... 23.04.03, 12:27
          sunrise1 napisała:

          > Chciałabym i ja, lecz niestety już nie mam sił, a w Tobie drzemią
          > tak wielkie pokłady uczczuć...

          Pozwolicie, że wtrącę swoje trzy grosze: to chyba nie jest kwestia braku sił
          tylko, że tak powiem, odpowiedniego obiektu?
          • sunrise1 Re: Głupia sprawa, gdy kobieta kocha mężczyznę... 23.04.03, 12:29

            Nie sądzę... jeśli" odpowiedni obiekt " z gatunku"odpowiednich"
            wyśsie z Ciebie te siły i chęci- nie zostaje wiele.
            Tu nie pomoże żaden obiekt....


            z:)
            • jmx Re: Głupia sprawa 23.04.03, 12:33
              sunrise1 napisała:

              >
              > Nie sądzę... jeśli" odpowiedni obiekt " z gatunku"odpowiednich"
              > wyśsie z Ciebie te siły i chęci- nie zostaje wiele.
              > Tu nie pomoże żaden obiekt....
              >
              >
              > z:)
              Ha, gdyby był naprawdę odpowiedni to by nie wysysał a dodał "coś" swojego...
              • sunrise1 Re: Głupia sprawa 23.04.03, 12:34

                dokładnie

                z:)
                • jmx Re: Głupia sprawa 23.04.03, 12:37
                  sunrise1 napisała:

                  >
                  > dokładnie
                  >
                  > z:)

                  no więc...?
                  • sunrise1 Re: Głupia sprawa 23.04.03, 12:42

                    wszystko w swoim czasie ...

                    z:)
                  • meduza4 Tu chodzi o odpowiedni obiekt 23.04.03, 12:43
                    o kogoś dla kogo warto żyć, czuć, myśleć, tworzyć, kwitnąć, stawać się sobą,
                    odkrywać nowe prawdy o dwojgu ludzi o miłości...
                    Życie, czucie, myślenie, stawanie się... dla siebie samej też ma swoją wartość,
                    ale jest czymś zupełnie innym. To jak z pierwszym lepszym przedmiotem:
                    głośnik jest w radiu głośnikiem, antena -anteną, ale dopiero złożone do kupy
                    razem z innymi elementami sprawiają, że można wykorzystać maksymalnie to
                    urządzenie. Nie wiem czy rozumiecie...
                    I za bardzo w życiu zaczyna mnie boleć gdy po raz kolejny inwestuję tam,
                    gdzie nie jest warto, gdzie nie spotyka mnie wzajemność :(
                    • sunrise1 Re: Tu chodzi o odpowiedni obiekt 23.04.03, 12:48

                      Owszem, w Twoim przypadku tak.
                      Wiem też , że to Cię boli, bardzo boli... To taka chwila, gdy człowiek
                      zastanawia się w jakim celu został powołany na świat i po co w ogóle mu serce
                      tak... takiego bólu się nie zapomina... ale jeśli już ma się dość- wtedy
                      na nic wszystkie obiekty...

                      z:)
                      • meduza4 Re: Tu chodzi o odpowiedni obiekt 23.04.03, 12:53
                        sunrise1 napisała:

                        >
                        > Owszem, w Twoim przypadku tak.

                        Oooooo... A co to ja jestem? Przypadek odosobniony???

                        > Wiem też , że to Cię boli, bardzo boli... To taka chwila, gdy człowiek
                        > zastanawia się w jakim celu został powołany na świat i po co w ogóle mu serce
                        > tak... takiego bólu się nie zapomina... ale jeśli już ma się dość- wtedy
                        > na nic wszystkie obiekty...

                        Weź pod uwagę, że ten ból poznałam już wiele razy...Właściwie to już dawno
                        przestałam liczyć ile tych nieodwzajemnionych miłości było...
                        Była miłość skrywana przez kilka lat... były uczucia mniej trwałe i przelotne,
                        które czasem przy bliższym poznaniu okazywały się totalną pomyłką i same
                        wygasały... I były też uczucia jawnie wzgardzone, odrzucone i sponiewierane...
                        Ta ostatnia kategoria jest najgorsza:(
                        • jmx Re: Tu nie chodzi o odpowiedni obiekt 23.04.03, 13:07
                          A ja się będę upierać przy swoim - skoro nie ma wzajemności to znaczy, że to
                          nie jest odpowiedni obiekt. Cóż po wspaniałym radiu kiedy nie ma prądu?

                          Do Sunrise:
                          Troche mnie nie źle zroumiałaś; nie chciałam Cię "naciągać" na zwierzenia.
                          Raczej miałam na myśli, że skoro to nie było "to" to raczej nalezy się cieszyc,
                          że juz sie skonczyło...
                          :-)
                          • meduza4 Re: Tu nie chodzi o odpowiedni obiekt 23.04.03, 13:17
                            jmx napisała:

                            > A ja się będę upierać przy swoim - skoro nie ma wzajemności to znaczy, że to
                            > nie jest odpowiedni obiekt. Cóż po wspaniałym radiu kiedy nie ma prądu?

                            Baterie można sobie kupić:)
                            A tak poważnie -nie chodziło mi o wchodzenie w szczegóły, tylko o to, że aby
                            radio działało to głośnik musi być od radia i antena musi być od radia
                            (satelitarna nie pasuje). Czyli jednak chodzi o odpowiedni obiekt, wbrew
                            temu co mówisz :)
                            • jmx Re: Tu nie chodzi o odpowiedni obiekt 23.04.03, 13:19
                              meduza4 napisała:

                              > A tak poważnie -nie chodziło mi o wchodzenie w szczegóły, tylko o to, że aby
                              > radio działało to głośnik musi być od radia i antena musi być od radia
                              > (satelitarna nie pasuje). Czyli jednak chodzi o odpowiedni obiekt, wbrew
                              > temu co mówisz :)

                              Jesli części składowe nie pasują - to jednak nie.
                              • meduza4 Na Boga, niewiasto! Nie komplikuj! :) 23.04.03, 13:24
                                jmx napisała:

                                > Jesli części składowe nie pasują - to jednak nie.

                                Przecież w moich rozważaniach ograniczyłam się do opiewania piękna takiej
                                sytuacji, kiedy jakimś cudem części składowe pasują...
                                Po co szukać dziury w całym?

                                Kurcze -burza idzie:( Dobrze, że mam parasol...
                                • jmx idę na całość :-) 23.04.03, 13:28
                                  meduza4 napisała:

                                  > Przecież w moich rozważaniach ograniczyłam się do opiewania piękna takiej
                                  > sytuacji, kiedy jakimś cudem części składowe pasują...
                                  > Po co szukać dziury w całym?
                                  No Ty tak :-)

                                  A jeśli części(jakims cudem) pasują a nie ma prądu?
                                  Czy to jest "wina" obiektu czy odbiornika?

                                  • meduza4 Re: idę na całość :-) 23.04.03, 13:32
                                    jmx napisała:

                                    > A jeśli części(jakims cudem) pasują a nie ma prądu?
                                    > Czy to jest "wina" obiektu czy odbiornika?

                                    Co się tego prądu uczepiłaś? Jak części pasują to wzajemnie ten prąd w sobie
                                    wzbudzą :))))))))

                                    Gorzej jak prąd z gniazdka dociera do jednej z części, ale... druga nie
                                    pasuje:(
                                    I co? Prąd jest a i tak nic nie działa jak potrzeba... To dopiero koszmar:(
                                    • sunrise1 Boszszeee,przepraszam... 23.04.03, 13:34


                                      że się wtrącam...czy mogłabyś mi trochę tego prądu użyczyć?

                                      z
                                      • jmx Re: Boszszeee,przepraszam... za głupawkę....... 23.04.03, 13:36
                                        sunrise1 napisała:

                                        >
                                        >
                                        > że się wtrącam...czy mogłabyś mi trochę tego prądu użyczyć?
                                        > z
                                        ... a czy kto widział pokopany WschódSłońca??
                                        ;-D
                                        • sunrise1 Re: Boszszeee,przepraszam... za głupawkę....... 23.04.03, 13:38


                                          tjahhhh...ja codziennie go widzę....

                                          z
                                          • meduza4 Re: Boszszeee,przepraszam... za głupawkę....... 23.04.03, 13:52
                                            Przez was omal nie udusiłam się ze śmiechu... Byłoby to rozwiązanie moich
                                            wszystkich dylematów... ale nazbyt dramatyczne jak dla mnie :)
                                          • jmx Re: Boszszeee,przepraszam... za głupawkę....... 23.04.03, 13:58
                                            sunrise1 napisała:

                                            >
                                            >
                                            > tjahhhh...ja codziennie go widzę....
                                            Kopią Ciebie - kop Ty....

                                            A co powiesz na herbatkę z prądem?
                                            "Pomaga mnie, pomoże i Tobie"
                                            ;-)
                                            • sunrise1 Re: Boszszeee,przepraszam... za głupawkę....... 23.04.03, 14:08


                                              biorę, przyślij ekspressem :)

                                              z:)
                                              • jmx Re: Boszszeee,przepraszam... za głupawkę....... 23.04.03, 14:35
                                                Herbatka chyba działa... nic się nie odzywasz...

                                                ;-)
                                    • jmx Re: idę na całość :-) 23.04.03, 13:35
                                      meduza4 napisała:

                                      > I co? Prąd jest a i tak nic nie działa jak potrzeba... To dopiero koszmar:(

                                      Mam! Mam! Eureka!!!!! Wtedy trzeba wymienić kabel....

                                      ...ew. wtyczkę ;-)
                                      • meduza4 Re: idę na całość :-) 23.04.03, 13:54
                                        jmx napisała:

                                        > Mam! Mam! Eureka!!!!! Wtedy trzeba wymienić kabel....
                                        >
                                        > ...ew. wtyczkę ;-)

                                        Hmmmm... nie skomentuję... Słów mi już zabrakło :)))))))))
                                        • jmx Re: idę na całość :-) 23.04.03, 13:56
                                          meduza4 napisała:

                                          > jmx napisała:
                                          >
                                          > > Mam! Mam! Eureka!!!!! Wtedy trzeba wymienić kabel....
                                          > >
                                          > > ...ew. wtyczkę ;-)
                                          >
                                          > Hmmmm... nie skomentuję... Słów mi już zabrakło :)))))))))

                                          NIE!!!! W Tobie cała moja nadzieja... :-))))))))))))))))))
                                          • meduza4 Re: idę na całość :-) 23.04.03, 14:12
                                            jmx napisała:

                                            > meduza4 napisała:

                                            > > Hmmmm... nie skomentuję... Słów mi już zabrakło :)))))))))
                                            >
                                            > NIE!!!! W Tobie cała moja nadzieja... :-))))))))))))))))))

                                            Pomijając fakt, że słowo "wtyczka" brzydko mi się skojarzyło, to odebrałam
                                            to tak, że trzeba wtedy wymienić faceta na innego...
                                            • jmx Re: idę na całość :-) 23.04.03, 14:18
                                              > Pomijając fakt, że słowo "wtyczka" brzydko mi się skojarzyło, to odebrałam
                                              > to tak, że trzeba wtedy wymienić faceta na innego...
                                              >

                                              "... już się zepsułeś i wiem co zrobię, zamienię ciebie na nowszy model...."

                                              ;-)
                                              • meduza4 Re: idę na całość :-) 23.04.03, 14:24
                                                jmx napisała:

                                                > "... już się zepsułeś i wiem co zrobię, zamienię ciebie na nowszy model...."

                                                Jakiś czas temu puszczałam komuś tę piosenkę z premedytacją...
                                                i ze złośliwą satysfakcją... ale miałam powody i do tego poważne...
                                                Nowszy model się nie sprawdził, a wręcz -potraktował mnie obrzydliwie
                                                przedmiotowo i od tego czasu tak jakoś jest jak jest...
                                                • jmx Re: idę na całość :-) 23.04.03, 14:34
                                                  "Szuja! Naomamaiał, natruł i nabujał!..."
                                                  • meduza4 Re: idę na całość :-) 23.04.03, 14:51
                                                    Jakbyś zgadła...
    • meduza4 No i widzisz Promyczku, co sie narobilo... 24.04.03, 09:45
      gadam juz sama do siebie, dusze sie i umieram...
      Bede Ci musiala powiedziec o wszystkim co czuje...
      tylko co z tego, skoro Ty mnie nie kochasz?
      • sunrise1 Re: No i widzisz Promyczku, co sie narobilo... 24.04.03, 11:10
        Tak nie można.Nie można zbyt często gadać z samym sobą.
        Pogadaj z nami :)

        z:)
        • meduza4 Re: No i widzisz Promyczku, co sie narobilo... 24.04.03, 11:19
          sunrise1 napisała:

          > Tak nie można.Nie można zbyt często gadać z samym sobą.

          Wiem... a ja chciałabym pogadać z nim a w tej chwili nie mam takiej
          możliwości... W nocy znowu mi się śniło, że z nim rozmawiałam, że patrzyłam
          w jego oczy... i że jednak on zrozumiał... Ale to tylko sen. Sny są jedynie
          przejawami naszych obaw i nadziei, niekoniecznie przepowiadają przyszłość.

          > Pogadaj z nami :)

          Przecież gadam... jak potłuczona...
          • sunrise1 Re: No i widzisz Promyczku, co sie narobilo... 24.04.03, 11:37
            meduza4 napisała:

            > sunrise1 napisała:
            >
            > > Tak nie można.Nie można zbyt często gadać z samym sobą.
            >
            > Wiem... a ja chciałabym pogadać z nim a w tej chwili nie mam takiej
            > możliwości... W nocy znowu mi się śniło, że z nim rozmawiałam, że patrzyłam
            > w jego oczy... i że jednak on zrozumiał... Ale to tylko sen. Sny są jedynie
            > przejawami naszych obaw i nadziei, niekoniecznie przepowiadają przyszłość.


            Tak, to tylko sen, ale bardzo miły.
            Oczywiscie, że sny są jakgdyby odbiciem naszych myśli, naszych codziennych
            spraw i nadziei.... Wiesz, ze ja też miałam dziś taki sen, który
            pragnęłabym, aby nie był tylko snem....:)

            To naturalne, że jeśli o kimś myslisz, zwłaszcza w taki sposób...
            tęsknisz, marzysz -to prędzej, czy pózniej Ta osoba pojawia się we snach
            Istotne, ze nie był to jakiś dołujący koszmar...a moze zapowiedz czegoś
            dobrego.
            >
            > Przecież gadam... jak potłuczona...


            Eeeee tam, jak potłuczona to gadałam wczoraj ja :)

            z:)
            • meduza4 Re: No i widzisz Promyczku, co sie narobilo... 24.04.03, 11:56
              sunrise1 napisała:

              > Tak, to tylko sen, ale bardzo miły.

              Ale kiedy się obudziłam... poczułam w sercu ukłucie bólu a w oczach łzy...
              Bo chciałabym żeby to była prawda a to tylko skrywane marzenie :(

              > Oczywiscie, że sny są jakgdyby odbiciem naszych myśli, naszych codziennych
              > spraw i nadziei.... Wiesz, ze ja też miałam dziś taki sen, który
              > pragnęłabym, aby nie był tylko snem....:)

              Rozumiem...

              > To naturalne, że jeśli o kimś myslisz, zwłaszcza w taki sposób...
              > tęsknisz, marzysz -to prędzej, czy pózniej Ta osoba pojawia się we snach
              > Istotne, ze nie był to jakiś dołujący koszmar...a moze zapowiedz czegoś
              > dobrego.

              Jeszcze nie wiem, czy zapowiedź czegoś dobrego... Ale już wkrótce Prawda
              objawi jemu swoje oblicze... Co on wtedy zrobi? A cholera go wie...
              Bo to dojdziesz jak to jest naprawdę z facetami???

              > > Przecież gadam... jak potłuczona...
              > Eeeee tam, jak potłuczona to gadałam wczoraj ja :)

              Ty przynajmniej z grubsza wiesz, na czym stoisz a ja nie wiem nic...
          • elunka Re: No i widzisz Promyczku, co sie narobilo... 24.04.03, 11:47
            Podejrzwam ze objekt jest na litere S tak? :-)
            • meduza4 Re: No i widzisz Promyczku, co sie narobilo... 24.04.03, 11:59
              elunka napisała:

              > Podejrzwam ze objekt jest na litere S tak? :-)

              Jeśli chodzi o mój obiekt, to nie ta literka...
              Zdecydowanie nie ta :)
              • Gość: Cygnus X-1 Re: No i widzisz Promyczku, co sie narobilo... IP: *.localdomain / 192.168.21.* 24.04.03, 13:29
                Napisane jest: "nie rzucajcie swych pereł przed świnie", a Wy jak widzę
                czynicie to z największą ochotą? Dlaczego?
                • meduza4 Dlaczego od razu świnia? 24.04.03, 13:42
                  Tak w ramach sprostowania -facet na którym mi zależy to bardzo porządny
                  człowiek... Problem w tym, że podejrzewam, iż nie odwzajemnia moich uczuć.
                  Podejrzewam, bo go nigdy nie pytałam... Podejrzewam, bo mu od paru miesięcy
                  nie powiedziałam co czuję... Nie wiem -jeśli powiem, może to coś zmieni,
                  może nic nie zmieni...
                  Ale choćby nawet moich uczuć nie odwzajemnił -nie można chyba na tej podstawie
                  nazywać świnią spokojnego, łagodnego człowieka, który nic nikomu nie zrobił.
                  Prawie każdy z nas gdzieś i kiedyś nie odwzajemnił czyjegoś uczucia, albo
                  zrobił coś głupiego, co zraniło drugiego człowieka (ojca, matkę, przyjaciela)
                  więc wszyscy jesteśmy takimi samymi świniami, jeśli chodzi o ścisłość.
                  • Gość: Cygnus X-1 Kijem w mrowisko IP: *.localdomain / 192.168.21.* 24.04.03, 13:53
                    Meduzo, nie zrozumiałaś, kto są te "świnie", (może gdybyś więcej czytała
                    zamiast tyle pisać...), trudno...
                    To Twoje prowokacyjne zachowanie na publicznym forum zapewne ma jakiś cel, ale
                    nie wiem jaki. Mam ponadto wrażenie, iż ekshibicjonizm połączony z masochizmem
                    pomyliłaś z miłością.
                    Ma rada - wylecz się z tej "miłości" jak najszybciej.
                    • meduza4 Re: Kijem w mrowisko 24.04.03, 14:01
                      Powiem krótko -to już nie Twój problem.
                • sunrise1 oj Cygnus ! 24.04.03, 13:50
                  Chyba niezbyt dokładnie czytasz wątki :)

                  No bo dlaczego od razu wieprze ? Bo, że perły nie dementuję :)

                  z:)
                  • meduza4 Re: oj Cygnus ! 24.04.03, 14:04
                    sunrise1 napisała:

                    > Chyba niezbyt dokładnie czytasz wątki :)

                    Wątki to on może i czyta dokładnie, ale interpretację ma bardzo dowolną :)

                    > No bo dlaczego od razu wieprze ? Bo, że perły nie dementuję :)

                    A ja tego nie skomentuję :)
    • jmx do Cygnusa X-1 24.04.03, 14:23
      To chyba nie jest tak, że "perły przed wieprze", jesli dobrze rozumiem o co Ci
      chodzi. Czasem dzieje się tak, że czuje sie tak mocno i silnie, że nie mozna
      dłużej skrywac własnych uczuc i emocji i tzreba je gdzieś "uzewnetrznić".
      Akurat anonimowe forum przydaje się do takich wynurzeń, kiedy nie można albo
      mie ma komu zwierzyć się "w realu"....

      Pozdrawiam
      jmx
      • meduza4 Re: do Cygnusa X-1 24.04.03, 14:29
        No tak -można jeszcze czerwonym sprayem na szarym, obskurnym miejskim szalecie
        wykrzyczeć "kocham Cię", ale wtedy to dopiero jest rzucanie pereł przed wieprze.

        Poza tym -nie uważam aby na tym forum jakoś szczególnie panoszyły się te świnie
        -do wielu osób mam stosunek bardzo osobisty...
        • sunrise1 Re: do Cygnusa X-1 24.04.03, 14:32

          Spokój,spokój !

          Każdy ma prawo do okazywania swoich uczuć, w taki sposob, jak tylko zechce,
          a Meduza ani tym nikomu nie przeszkadza, ani nie przynosi szkody.


          z:)
        • jmx Re: do Cygnusa X-1 24.04.03, 14:34
          Cygnusowi nie chodziło, tak mi się wydaje, o konkretnych ludziach tu piszących,
          ale w ogóle o taką formę wyznawania uczuć. Niestety, mogę polegać wyłącznie na
          własnych przypuszczeniach co do tego bo on się nie odezwał :-(.

          Hihihi, Marbeela ponownie "dała głos" ;-))).
          • sunrise1 Re: do Cygnusa X-1 24.04.03, 14:43
            jmx napisała:

            > Cygnusowi nie chodziło, tak mi się wydaje, o konkretnych ludziach tu
            piszących,
            >
            > ale w ogóle o taką formę wyznawania uczuć.

            Pewnie i tak, ale raczył napisać Wy, a zatem skierował tę wyp do Meduzy

            > Hihihi, Marbeela ponownie "dała głos" ;-))).


            I to jak :)))))


            z:)
            >
            >
            >
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka