Dodaj do ulubionych

Co was dręczy?

26.04.03, 02:03
Jakies problemy?
Obserwuj wątek
    • Gość: Belbo Re: Co was dręczy? IP: *.acn.waw.pl 26.04.03, 09:36
      co to sa problemy?
      • maria.magdalena Re: Co was dręczy? 26.04.03, 12:57
        Gość portalu: Belbo napisał(a):
        > co to sa problemy?

        kobieta jest bardzo delikatną osóbką, którą łatwo zranić.
        I często jest tak, że cierpi a sama nie dostrzega, że jest krzywdzona.
        Wiem coś o tym, a wygadanie się pomaga.
        Zmiana na nowe. Tylko trzeba dostrzec co was boli,
        potem wszystko pójdzie z górki.
    • sunrise1 Re: Co was dręczy? 26.04.03, 09:52

      dziś ? migrena ...

      z:)
      • Gość: ja Re: Co was dręczy? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.04.03, 10:21
        Właściwie zawsze dręczy mnie mysl, że zostane kiedys sama, ale nawet nie w
        znaczeniu, że nie będę miała faceta, tylko, że nie będę nikomu potrzebna,
        wszyscy będą mieli swoje życie, coś się będzie u nich dziać, ciągle coś
        zmieniać, a ja utkNę w martwym punkcie, bo np. nie znajdę pracy i wszystko dla
        mnie straci sens. Boję się też czasem tego, cHociaż przyznam, że znacznie
        rzadziej, że bedę tak zabiegana, że zapomnę o Bogu, że to ziemskie jestestwo
        całkowicie zasłoni mi Go i zapomnę, że to nie doczesność jest ważna, a
        wieczność. Boje się też nagłej śmierci, gdy bedę chciała powiedziec komuś coś,
        czego nigdy nie powiedziałam, podziekować, przytulić się, przeprosić. Boję się
        tego, chociaż wiem, że powinniśmy żyć tak, jakby każdy dzień był tym ostatnim.
        Na szczeście dziś piękny dzień, to mniej mam złych mysli i niepokojów. Niemniej
        jednak, KORZYSTAJĄC Z OKAZJI, CHCIAŁAM POWIEDZIEĆ MOIM RODZICOM, ŻE BARDZO ICH
        KOCHAM, CHOĆ TAK RZADKO TO IM MÓWIĘ. CHCĘ IM PODZIĘKOWAC ZA TO, ŻE BUDUJĄ
        <RACZEJ> ZGODNĄ RODZINĘ, ŻE SĄ RAZEM. CHCĘ PRZEPROSIC WSZYSTKICH, KTÓRYCH
        ZRANIŁAM(W JAKIKOLWIEK SPOSÓB-PRZEPRASZAM CIĘ KRZYSIU...) I CHCE PODZIĘKOWAC
        BOGU, ŻE POZWOLIŁ MI ŻYĆ W TYM MOMENCIE I W TYM MIEJSCU. DZIĘKUJĘ ZA WSZYSTKO
        CO MI BÓG DAŁ,A CZEGO CZĘSTO NIE DOCENIAM. I PRZEPRASZAM, ŻE TAK MAŁO Z SIEBIE
        DAJE. OBIECUJĘ, ŻE BĘDĘ STARAŁA SIĘ DAWAĆ WIECEJ.DZIĘKUJĘ...
        • maria.magdalena Co Cie jeszcze dręczy? 26.04.03, 13:12
          Dobrze to ujelas, ale mów dalej.
          Trzeba iść do przodu.
        • ja_nek Re: Co was dręczy? 26.04.03, 13:19
          Mnie może nic dręczy, może raczej czasem doskwiera brak najważniejszego
          uczucia - miłości, magii, uniesienia towarzyszącego uczuciu.
          Banalne, a jak ważne.

          Pozdrawiam
          janek
          • maria.magdalena ale wiesz, że to nie jest najważniejsze......... 26.04.03, 13:22
            wolałabym nie poznać tego uczucia niż się na nim przejechać
            • Gość: ja Re: ale wiesz, że to nie jest najważniejsze...... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.04.03, 16:16
              tzn., ze nigdy go nie poznałąś, więc czemu piszesz, że wolałabyś go nie
              poznać??? Skoro tylu ludzi mówi, że ono jest tak wspaniałe???? Że jest
              najwspanialszą rzeczą jaką możesz otrzymać od drugiego człowieka... ja zawsze
              podchodzę do tego w ten sposób: może mi z kims nie wyszło, może to był mój
              błąd, może jego, ale jednak przeżyłam w życiu pare takich chwil, którychbym nie
              oddała za nic w świecie. i te chwile związane są zawsze z druga osobą. To
              pomyśl jak wspaniałe musi być życie z kimś, kogo kochasz... Wiem, ze są
              trudniejsze din, gdy masz ochotę to wszystko rzucić, ale jakby sie nad tym
              zastanowić, to wclae nie chcesz tego robić. Przykładem są moi rodzice, niedawno
              obchodzili 27-mą rocznicę ślubu. Ile jest małżeństw z takim stażem - takich,
              które nadal się kochają, jak ida to trzymają się za ręcę i mówią sobie czułe
              słowa???Bardzo mało. I mają też swoje kryzysy, ale są razem. Kto powiedział, że
              miłość ma być łatwa??????
              • maria.magdalena cierpienie a nie miłość...... 26.04.03, 19:12
                > tzn., ze nigdy go nie poznałąś, więc czemu piszesz, że wolałabyś go nie
                >poznać??? Skoro tylu ludzi mówi, że ono jest tak wspaniałe???? Że jest
                >najwspanialszą rzeczą jaką możesz otrzymać od drugiego człowieka...

                Tak, doskonale wiem, że to jest piękne.
                Ale drugi człowiek tak bardzo może zranić,
                że tego co przeszłam nie życzyłabym nikomu.

                Teraz chcę tylko zacząć nowe życie i zapomnieć o nim.
                • ja_nek Re: cierpienie a nie miłość...... 27.04.03, 00:21
                  Z miłością jak z ryzykiem, raz zbierasz główną nagrodę, czasem zostajesz z
                  uczuciem bankruta....

                  > Ale drugi człowiek tak bardzo może zranić,
                  > że tego co przeszłam nie życzyłabym nikomu.
                  Wierzę.....

                  > Teraz chcę tylko zacząć nowe życie i zapomnieć o nim.
                  I o to właśnie chodzi: otrząsnąć się i iść dalej, móc stworzyć dobry związek z
                  kimś innym od początku, bez patrzenia na drugiego człowieka jak na podejrzanego

                  Pozdrawiam
                  janek
                  • maria.magdalena wymówienie 27.04.03, 00:38
                    ja_nek napisał:
                    > Z miłością jak z ryzykiem, raz zbierasz główną nagrodę, czasem zostajesz z
                    > uczuciem bankruta....
                    Raczej jak z pracą. Masz świetną, czekasz na podwyżkę, nie ma,
                    jesteś porywany do innej, lepszej, -czemu nie iść?
                    Dostałam nową propozycję mój drogi, przykro mi......
                    • ja_nek Re: wymówienie 27.04.03, 17:07
                      Tylko, że to co wydaje Ci się lepsze, może być wrogiem dobrego i pewnego.
                      • maria.magdalena dobre i pewne bez oleju w głowie 27.04.03, 17:34
                        dobre i pewne i tak się rozpada jak odchodze.
                        i wtedy widzi co straciło, a jest za późno.

    • Gość: Sergiusz Bywa różnie IP: 213.17.172.* 27.04.03, 00:12
      Czasem jest tak, że ktoś obok ma problemy, a my...
      cierpimy na jego problemów brak.

      MS.
      • maria.magdalena To zadziwiające 27.04.03, 00:31
        że brak nam cudzych problemów
        czy my jacyś kosmici?
        • zdesperowana2 ja juz nie chce zyc 27.04.03, 02:24
          mam ponad 45, nigdy mezatka, nigdy kochana, bezdzietna. A przy tym wszystkim
          podobno jestem niebrzydka kobieta, wyksztalcona. Obecnie nie mam pracy.Bez
          finansow. Rodzice starzy, schorowani, boje sie ze moze ich nie byc. STRASZNIE
          boje sie starosci, nie chce byc w domu starcow. Kto mnie odwiedzi? Nie mam
          dzieci, przyjaciol :-( Boje sie tez choroby juz zaczynam miec problemy z
          zebami, koscmi, lamia mi sie przy najlzejszym upadku. Cierpie na depresje,
          zadne srodki nie pomagaja. Gdyby nie ta depresja, moze by bylo lzej ...nie
          wiem. Mam czyste sumienie, i za co to wszytko????

          P.S. I jeszcze przepraszam ze sie wprosilam na to forum. Mam wrazenie ze jest
          to forum glownie dla mlodych, tak do 35 lat:(
          • maria.magdalena chciej, chciej! 27.04.03, 04:14
            brak pracy...kto Cie krzywdzi - rzad? pewnie tak
            (a ja dziś sie zapisalam do partii ponadpolitycznej zbierającej bezrobotnych,
            więc się nie martw, my tu rządzimy) (ale nic nie zdziałamy, tak tylko żeby
            trochę poprotestować)
            ale nie możesz zwracać na to uwagi - sama mówisz - jesteś niebrzydka, mądra,
            wykształcona - a to ważne. Jak będziesz patrzeć w stronę rządu, który Cie
            <jakby nie było> krzywdzi - tyle razy będzie Cie to bolało.
            Wiem, że to nie jest dobra rada, ale zapomnij,
            jakbyś tak mogła na chwile wyjść z tej sytuacji (syt. bezrobocia) - ona i tak
            nic Ci nie da, a Ty musisz sama wytoczyć sobie drogę,
            sama iść w nieznane, szukać, nie załamywać się,
            i nie oglądać się na to, że ktoś da. Nie da, tu trzeba walczyć,
            polegać tylko na sobie - a możesz,
            tylko musisz mieć ten pokój w sobie,
            pozdrawiam
            • zdesperowana2 Re: chciej, chciej! 27.04.03, 08:45
              maria.magdalena napisała:

              > jakbyś tak mogła na chwile wyjść z tej sytuacji (syt. bezrobocia) - ona i tak
              > nic Ci nie da, a Ty musisz sama wytoczyć sobie drogę,
              > sama iść w nieznane, szukać, nie załamywać się,
              > i nie oglądać się na to, że ktoś da. Nie da, tu trzeba walczyć,
              > polegać tylko na sobie - a możesz,
              > tylko musisz mieć ten pokój w sobie,

              Chyba jestes bardzo mloda, najprawdopodobniej utrzymywana przez rodzicow.
              Twoj post zabrzmial wprost okrutnie:-((( da?? A Ty wiesz ze to Ja rodzicom
              ciagle daje?? Ze jestem zbyt dumna by o cos rzad prosic? NIe, nie jestem na
              bezrobociu, mimo ze jestem bezrobotna. Zobaczysz jak bedziesz w moim wieku,
              albo sytuacji, czasem niestety zycie tak doswiadcza kogos aby mogl naprawde
              zrozumiec te druga osobe. A tak wogole zaluje ze napisalam ten post. :-(((((
              • maria.magdalena Re: chciej, chciej! 27.04.03, 14:13
                Ej, nie chciałam Cię urazić,
                przepraszam
                chciałam Ci tylko powiedzieć żebyś nie traciła nadziei,
                i na Ciebie przyjdzie kiedyś pora i szczęście się do Ciebie uśmiechnie
          • messja ja juz nie chce zyc - czasami tak sie czujemy 27.04.03, 11:26
            zdesperowana2 napisała:

            > mam ponad 45, nigdy mezatka, nigdy kochana, bezdzietna. A przy tym wszystkim
            > podobno jestem niebrzydka kobieta, wyksztalcona. Obecnie nie mam pracy.Bez
            > finansow. Rodzice starzy, schorowani, boje sie ze moze ich nie byc.
            STRASZNIE
            >
            > boje sie starosci, nie chce byc w domu starcow. Kto mnie odwiedzi? Nie mam
            > dzieci, przyjaciol :-( Boje sie tez choroby juz zaczynam miec problemy z
            > zebami, koscmi, lamia mi sie przy najlzejszym upadku. Cierpie na depresje,
            > zadne srodki nie pomagaja. Gdyby nie ta depresja, moze by bylo lzej ...nie
            > wiem. Mam czyste sumienie, i za co to wszytko????
            >
            > P.S. I jeszcze przepraszam ze sie wprosilam na to forum. Mam wrazenie ze
            jest
            > to forum glownie dla mlodych, tak do 35 lat:(

            nie wprosilas sie. serdecznie witamy. a limitu wieku tutaj nie ma.
            bardzo ci wspolczuje i chyba troche rozumiem jak bardzo jest ci ciezko.
            jesli tylko masz czasami ochote poisac sobie tutaj, pogadac to zapraszam.
            wprawdzie to nie zalatwi zadnych problemow, ale czasami mozna w ten sposob
            znalezc przyjaciol, zyczliwych ludzi.
            pozdrawiam
          • apf Re: ja juz nie chce zyc 27.04.03, 14:28
            zdesperowana2 napisała:

            > Cierpie na depresje,
            > zadne srodki nie pomagaja. Gdyby nie ta depresja, moze by bylo lzej ...nie
            > wiem. Mam czyste sumienie, i za co to wszytko????
            >
            > P.S. I jeszcze przepraszam ze sie wprosilam na to forum.
            > Mam wrazenie ze jest to forum glownie dla mlodych, tak do 35 lat:(

            Skoro tak, to przekraczam już ten ustalony przez ciebie limit wieku.

            Pisanie na forum raczej nie wyleczy ciebie z depresji, a skoro środki, które
            stosujesz nie pomagają, to zmień lekarza, bo ten ciebie oszukuje:)

            Uzależnianie swojego samopoczucia od pesymistycznej wizji świata, w której
            jesteśmy zarówno ofiarą i ukarani przez los - do niczego nie prowadzi. Nikt
            nigdy nie obiecał nam, że życie będzie łatwe, proste i przyjemne.
        • Gość: Sergiusz To wcale nie jest tak bardzo zadziwiające IP: 213.17.172.* 27.04.03, 13:44
          Przykład:

          Ktoś obok rozważa, poważny dla niego, problem - czy ma
          sobie kupić pralkę firmy A, czy B.
          A Ty mieszkasz w walącej się ruderze, masz dziurawą miskę
          i wodę z zanieczyszczonej studni. A do kompletu brak
          jakiejkolwiek perspektywy na zmiany.

          No i tak sobie myślisz: "ech, chciał(a)bym mieć jego
          problemy..."

          ---

          ...ktoś obok ma "problemy", bo w jego życiu jest Ktoś...


          ---

          MS.





      • jmx Re: Bywa różnie 27.04.03, 03:05
        Gość portalu: Sergiusz napisał(a):

        > Czasem jest tak, że ktoś obok ma problemy, a my...
        > cierpimy na jego problemów brak.
        >
        > MS.

        ...na brak słów...
        • Gość: ja Re: Bywa różnie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.04.03, 12:29
          Z pewnością - młodzi nie potrafią zrozumiec pewnych spraw, bo usilnie wierzą w
          swoje ideały. Mimo wszystko - każdy ma kiedys doła, że nie chce mu się żyć itp.
          Powiem tylko, że znam faceta, który ożenił sie grubo po czterdziestce, bo
          chociaż przystojny i nawet bogaty, to żadna go nie chciała, aż stwierdził, że
          zostanie starym kawalerem. I pewnego dnia... spotkał JĄ (wcale nie jakąś
          dwudziestkę) i są razem szczęśliwi już kilka lat. Bo życie zaskakuje.
          Pozdrawiam :)))
    • Gość: Drak Re: Co was dręczy? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.04.03, 16:23
      maria.magdalena napisała:

      > Jakies problemy?

      Tak, reumatyzm (nie mylić z romantyzm).
      • maria.magdalena jestem z Tobą :)))) 27.04.03, 17:13
        Gość portalu: Drak napisał(a):

        > maria.magdalena napisała:
        >
        > > Jakies problemy?
        >
        > Tak, reumatyzm (nie mylić z romantyzm).
        Wszystko będzie dobrze, nie martw sie ;)

      • ja_nek Do Zdesperowanej 27.04.03, 17:17
        Powiedz, co było dla Ciebie priorytetem w życiu, gdy Twoje koleżanki stawały
        się mężatkami lub gdy posiadały już rodziny?

        Obecnie wiele osób myśli o sukcesie, przedkłada karierę nad wartości typu
        rodzina, uczucia. Potem zostają sami.
        Nie mają partnera, dzieci....
        Pozostaje im potem żal, gdy widzą wózek z dzieckiem i szczęśliwą parę...

        Co do braku pracy i prespektyw: 70% przedsiębiorstw w tym kraju nie wypłaca w
        terminie pensji, a bezrobocie wbrew obietnicom rządu nie spada. Dylematy
        dotyczące topnienia / braku środków do życia towarzyszy coraz więcej grupie
        ludzi. Nie jesteś w tym względzie sama... Choć to Cię pewnie nie pocieszy.

        Pozdrawiam
        janek
        • messja Re: Do pouczyciela 28.04.03, 01:54
          ja_nek napisał:

          > Powiedz, co było dla Ciebie priorytetem w życiu, gdy Twoje koleżanki stawały
          > się mężatkami lub gdy posiadały już rodziny?
          >
          > Obecnie wiele osób myśli o sukcesie, przedkłada karierę nad wartości typu
          > rodzina, uczucia. Potem zostają sami.
          > Nie mają partnera, dzieci....
          > Pozostaje im potem żal, gdy widzą wózek z dzieckiem i szczęśliwą parę...

          ludzie sa samotni nie tylko za wzgledu na zly dobor priorytetow, a przykladem
          mozesz byc chocby ty sam.
          • zdesperowana2 Re: Do pouczyciela 02.05.03, 11:16
            dla mariamagdalena : Ja uczylam sie i pracowalam wieku 15 lat zeby pomoc
            rodzenstwu i rodzicom. Ciekawe ile Ty masz lat i czy pracujesz na siebie?

            dla messja : dziekuje Tobie za cieple slowa i ciesz sie ze ktos jest ode mnie
            starszy (apf:) :-))))

            dla Janka : Jak wspomnialam zajmowalam sie rodzicami i rodzenstwem. Nie mam
            wlasnej rodziny bo sie boje mezczyzn. Nie pytaj dlaczego. To wszystko.
            • ja_nek Re: Do pouczyciela 02.05.03, 12:16
              Apf jest trochę młodszy, ale przekracza granicę 35 lat:)

              Wracając do kwestii: czy kogoś z rodzeństwa też już się nie da zakwalifikować
              do grona przyjaciół? Nie są na tyle bliscy? Odeszli?
              Nie jestem lekarzem, ale zastanawia mnie, skąd takie osłabienie zdrowia. 45-
              latkowie jeszcze nie mają takich problemów z kośćmi... Masz ok. 45 lat, a
              psychicznie znacznie więcej....
              Boisz się mężczyzn..... a więc na własne życzenie jesteś sama. To tak, jakby
              jakieś upiory przeszłości Ciebie blokowały.
              Zastanawia mnie dlaczego osoba, która powinna być twarda (wcześnie zaczynałaś
              utrzymując najbliższych / pomagając się utrzymać), więc powinno Cię to
              zahartować, uodpornić, czuje się zmęczona. Boisz się przyszłości w domu
              starców, chorób itp podczas gdy wiele osób nie zastanawia się jeszcze nad tym
              tak poważnie będąc w Twoim wieku.

              Pozdrawiam
              janek
              • messja Re: Do pouczyciela 02.05.03, 13:29
                ja_nek napisał:

                > Apf jest trochę młodszy, ale przekracza granicę 35 lat:)
                >
                > Wracając do kwestii: czy kogoś z rodzeństwa też już się nie da zakwalifikować
                > do grona przyjaciół? Nie są na tyle bliscy? Odeszli?
                > Nie jestem lekarzem, ale zastanawia mnie, skąd takie osłabienie zdrowia. 45-
                > latkowie jeszcze nie mają takich problemów z kośćmi...

                wlasnie nie jestes lekarzem i nie ma powod sadzic, ze ktos swiadomie
                przejaskrawia i klamie na temat wlasnego zdrowia - bo nie to najmniejszego
                sensu. sa rozne choroby, niektore bardzo powazne i zdrowi ludzie nie maja o
                nich pojecia do poki sami nie zachoruja, badz nie zachruje ktos z ich bliskich.

                a co do samotnosci, ty jestes mlody, zdrowy i masz wiele wielbicielek a i tak
                niedawno zaliles sie na temat "samotnosci w sieci" na specjalnym watku.
                dlaczego ktos inny nie mialby sobie ulzyc mowiac co naprawde go dreczy tym
                bardziej, ze nie probuje zbytnio wzbudzic czyjegos zainteresowania i nie domaga
                sie litosci? ja nie widze zadnego powodu dla ktorego nalezaloby go skopac i
                wytknac, ze sobie nie radzi- tym bardziej kiedy robia to "ofiary", ktore maja
                duzo mniejsze problemy i sobie z nimi czasami tez nie radza.
                wielu ludzi obok nas jest bardzo samotnych i nalezy uczciwie o tym powiedziec:
                NAPRWDE NIE WIEDZA JAK SOBIE POMOC.

                Masz ok. 45 lat, a
                > psychicznie znacznie więcej....
                > Boisz się mężczyzn..... a więc na własne życzenie jesteś sama.

                nikt sie nie boi na "wlasne zyczenie". to ze przedmowczyni, tak szczerze mowi o
                swoich uczuciach, nalezy potraktowac jak wyraz odwagi, a nie wytykac, "ze sama
                jest sobie winna". to napewno jej nie pomoze zmienic swoich uczuc!
                ....a mowia, ze z ciebie dobry psycholog:)

                To tak, jakby
                > jakieś upiory przeszłości Ciebie blokowały.
                > Zastanawia mnie dlaczego osoba, która powinna być twarda (wcześnie zaczynałaś
                > utrzymując najbliższych / pomagając się utrzymać), więc powinno Cię to
                > zahartować, uodpornić, czuje się zmęczona. Boisz się przyszłości w domu
                > starców, chorób itp podczas gdy wiele osób nie zastanawia się jeszcze nad tym
                > tak poważnie będąc w Twoim wieku.

                po pierwsze, pewno dlatego czuje sie zmeczona, ze musiala byc odpowiedzialna,
                rozsadna i pomagac innym, kiedy wiekszosc z nas myslala o niebieskich migdalach.
                NIKT NIE JEST Z ZELAZA - KAZDY SIE CZASAMI MECZY, A ZWLASZCZA TEN CO DAJE Z
                SIEBIE WIECEJ NIZ PRZECIETNY! Ludzie, ktorzy wczesnie zaczynali dorosle zycie i
                musieli wykazywac sie, "ze sa twardzi i nigdy sie lamia" okradli sie w pewnym
                sensie z dziecinstwa i placa za to pozniej wysoka cene. to przeciez oczywiste.
                A co do tego, czym kobiety martiwa sie bedac w jej wieku, to smiem twierdzic,
                ze nie bardzo masz pojecie o czym mowisz.
                • ja_nek Re: Do pouczyciela 02.05.03, 14:15
                  messja napisała:

                  > wlasnie nie jestes lekarzem i nie ma powod sadzic, ze ktos swiadomie
                  > przejaskrawia i klamie na temat wlasnego zdrowia

                  Gdzieś wspomniałem o kłamaniu? Może wskażesz?
                  jeśli nie potrafisz, to nie manipuluj czyimiś wypowiedziami, żeby wyszło na
                  twoje

                  > dlaczego ktos inny nie mialby sobie ulzyc mowiac co naprawde go dreczy
                  Ktoś Jej broni?
                  Chyba można porozmawiać z kimś nowym? Czy tylko Ty masz monopol na współczucie?

                  > ja nie widze zadnego powodu dla ktorego nalezaloby go skopac
                  Odezwała się ta, która niedawno dała popis nazywając mnie chamem, oprawcą,
                  któremu należy dać w.......
                  Jak widać znów szukasz zaczepki pod płaszczykiem obrony kogoś, kogo nie atakuję.

                  > Masz ok. 45 lat, a
                  > > psychicznie znacznie więcej....
                  > > Boisz się mężczyzn..... a więc na własne życzenie jesteś sama.

                  > nikt sie nie boi na "wlasne zyczenie". to ze przedmowczyni, tak szczerze mowi
                  o swoich uczuciach, nalezy potraktowac jak wyraz odwagi, a nie wytykac, "ze
                  sama jest sobie winna". to napewno jej nie pomoze zmienic swoich uczuc!

                  Jeśli ktoś boi się drugiej płci, to problem tkwi w nim, a nie w osobie, którą
                  poznaje. Być może został skrzywdzony w przeszłości tak, albo tak napatrzył się
                  na tą krzywdę, że ma uraz.
                  paradoksalnie obciążenie leży na Zdesperowanej. Boi się. Niemożność bycia z
                  kimś wypływa własnie z jej samej, z tego co ma w głowie, co nie daje jej
                  spokoju.

                  > A co do tego, czym kobiety martiwa sie bedac w jej wieku, to smiem twierdzic,
                  > ze nie bardzo masz pojecie o czym mowisz.
                  Mówię co myślę, a ty jako dużo młodsza od Zdesperowanej też masz równie mgliste
                  pojęcie.

                  A ludzie, którzy ciężko pracowali i mieli ciężkie życie na samym jego wstępie -
                  podejrzewam - często pozostają takimi do końca, własnie dlatego, że życie ich
                  nie rozpieszczało. A słabość Zdesperowanej ma dłuższy charakter, a nie chwilowy!

                  • messja Re: Do pouczyciela 03.05.03, 00:32
                    ja_nek napisał:

                    > messja napisała:
                    >
                    > > wlasnie nie jestes lekarzem i nie ma powod sadzic, ze ktos swiadomie
                    > > przejaskrawia i klamie na temat wlasnego zdrowia
                    >
                    > Gdzieś wspomniałem o kłamaniu? Może wskażesz?

                    gdzies wspomnialam, ze uzyles slowo "klamstwo" moze wskazesz?
                    jeśli nie potrafisz, to nie manipuluj czyimiś wypowiedziami, żeby wyszło na
                    twoje

                    a powaznie: to zaczales sie zastanawiac, nad informacja autorki dotyczaca jej
                    choroby. w zwizku z tym, ze jak sam wspomniales, nie jestes lekarzem i nie mamy
                    zadnych podstaw, by sadzic, ze nie mowi calej prawdy, wydalo mi sie takie
                    zachowanie niestosowne.
                    mozesz to sobie interpretowac jak chcesz. ja nie mam sie z czego tlumaczyc,
                    wiec nie bede.

                    >
                    > > dlaczego ktos inny nie mialby sobie ulzyc mowiac co naprawde go dreczy
                    > Ktoś Jej broni?
                    > Chyba można porozmawiać z kimś nowym? Czy tylko Ty masz monopol na
                    współczucie?

                    gdzies wspomnialam, ze mam "monopol na wspoczucie"? jesli tak to wskaz.
                    jeśli nie potrafisz, to nie manipuluj czyimiś wypowiedziami, żeby wyszło na
                    twoje


                    > > ja nie widze zadnego powodu dla ktorego nalezaloby go skopac
                    > Odezwała się ta, która niedawno dała popis nazywając mnie chamem, oprawcą,
                    > któremu należy dać w.......


                    preciwna jestem zamieniania rzeczowej dyskusji w awanture z wypominaniem sobie
                    obleg, epitetow itp. (dla porzadku tylko przypomne kontekst tamtego wydarzenia,
                    bo nie nazywalam jescze nikogo chamem, bez zadnego powodu.)

                    > Jak widać znów szukasz zaczepki pod płaszczykiem obrony kogoś, kogo nie
                    atakuję
                    > .

                    pudlo. nie zgaduj, trzymaj sie tematu.
                    >

                    >
                    > Jeśli ktoś boi się drugiej płci, to problem tkwi w nim, a nie w osobie, którą
                    > poznaje. Być może został skrzywdzony w przeszłości tak, albo tak napatrzył
                    się
                    > na tą krzywdę, że ma uraz.
                    > paradoksalnie obciążenie leży na Zdesperowanej.

                    nie zgadzam sie: od spostrzezenia tego ze czlowiek ma problem, do potrzeby
                    przekonywania, ze sam jest sobie winnien droga daleka i niejednoznaczna.



                    > Mówię co myślę,

                    ...ale trzeba jeszcze i myslec co sie mowi.

                    a ty jako dużo młodsza od Zdesperowanej też masz równie mgliste
                    >
                    > pojęcie.

                    po pierwsze - nie wiesz ile mam lat, bo nigdy ci tego nie mowilam. po drugie,
                    mam jakies pojecie, bo jestem kobieta, ktorej nie obca jest empatia i zdolnosc
                    obserwacji.
                    >
                    > A ludzie, którzy ciężko pracowali i mieli ciężkie życie na samym jego
                    wstępie -
                    >
                    > podejrzewam - często pozostają takimi do końca, własnie dlatego, że życie ich
                    > nie rozpieszczało. A słabość Zdesperowanej ma dłuższy charakter, a nie
                    chwilowy
                    > !

                    nie bede sie wdawac w dyskusje na temat tego, jaki charakter ma jej "slabosc".
                    to, ze powiedziala odwaznie i uczciwie o swoich problemach i obawach na forum,
                    wcale nie odbieram jako jaskrawego przejawu slabosci. tym bardziej, ze napewno
                    nie nalezy do wyjatkow: najwiekszy optymista, ma chwile, kiedy widzi wszystko w
                    czarnych kolorach. co dopiero czlowiek, ktory ma powazne problemy ze zdrowiem.
                • odwazna Re: Do pouczyciela 02.05.03, 15:17
                  a meccyja jak zawsze o d... Maryni i sensu nie widzi


                  messja napisała:

                  > ja_nek napisał:
                  >
                  > > Apf jest trochę młodszy, ale przekracza granicę 35 lat:)
                  > >
                  > > Wracając do kwestii: czy kogoś z rodzeństwa też już się nie da zakwalifiko
                  > wać
                  > > do grona przyjaciół? Nie są na tyle bliscy? Odeszli?
                  > > Nie jestem lekarzem, ale zastanawia mnie, skąd takie osłabienie zdrowia. 4
                  > 5-
                  > > latkowie jeszcze nie mają takich problemów z kośćmi...
                  >
                  > wlasnie nie jestes lekarzem i nie ma powod sadzic, ze ktos swiadomie
                  > przejaskrawia i klamie na temat wlasnego zdrowia - bo nie to najmniejszego
                  > sensu. sa rozne choroby, niektore bardzo powazne i zdrowi ludzie nie maja o
                  > nich pojecia do poki sami nie zachoruja, badz nie zachruje ktos z ich
                  bliskich.
                  >
                  > a co do samotnosci, ty jestes mlody, zdrowy i masz wiele wielbicielek a i tak
                  > niedawno zaliles sie na temat "samotnosci w sieci" na specjalnym watku.
                  > dlaczego ktos inny nie mialby sobie ulzyc mowiac co naprawde go dreczy tym
                  > bardziej, ze nie probuje zbytnio wzbudzic czyjegos zainteresowania i nie
                  domaga
                  >
                  > sie litosci? ja nie widze zadnego powodu dla ktorego nalezaloby go skopac i
                  > wytknac, ze sobie nie radzi- tym bardziej kiedy robia to "ofiary", ktore maja
                  > duzo mniejsze problemy i sobie z nimi czasami tez nie radza.
                  > wielu ludzi obok nas jest bardzo samotnych i nalezy uczciwie o tym
                  powiedziec:
                  > NAPRWDE NIE WIEDZA JAK SOBIE POMOC.
                  >
                  > Masz ok. 45 lat, a
                  > > psychicznie znacznie więcej....
                  > > Boisz się mężczyzn..... a więc na własne życzenie jesteś sama.
                  >
                  > nikt sie nie boi na "wlasne zyczenie". to ze przedmowczyni, tak szczerze mowi
                  o
                  >
                  > swoich uczuciach, nalezy potraktowac jak wyraz odwagi, a nie wytykac, "ze
                  sama
                  > jest sobie winna". to napewno jej nie pomoze zmienic swoich uczuc!
                  > ....a mowia, ze z ciebie dobry psycholog:)
                  >
                  > To tak, jakby
                  > > jakieś upiory przeszłości Ciebie blokowały.
                  > > Zastanawia mnie dlaczego osoba, która powinna być twarda (wcześnie zaczyna
                  > łaś
                  > > utrzymując najbliższych / pomagając się utrzymać), więc powinno Cię to
                  > > zahartować, uodpornić, czuje się zmęczona. Boisz się przyszłości w domu
                  > > starców, chorób itp podczas gdy wiele osób nie zastanawia się jeszcze nad
                  > tym
                  > > tak poważnie będąc w Twoim wieku.
                  >
                  > po pierwsze, pewno dlatego czuje sie zmeczona, ze musiala byc odpowiedzialna,
                  > rozsadna i pomagac innym, kiedy wiekszosc z nas myslala o niebieskich
                  migdalach
                  > .
                  > NIKT NIE JEST Z ZELAZA - KAZDY SIE CZASAMI MECZY, A ZWLASZCZA TEN CO DAJE Z
                  > SIEBIE WIECEJ NIZ PRZECIETNY! Ludzie, ktorzy wczesnie zaczynali dorosle zycie
                  i
                  >
                  > musieli wykazywac sie, "ze sa twardzi i nigdy sie lamia" okradli sie w pewnym
                  > sensie z dziecinstwa i placa za to pozniej wysoka cene. to przeciez oczywiste.
                  > A co do tego, czym kobiety martiwa sie bedac w jej wieku, to smiem twierdzic,
                  > ze nie bardzo masz pojecie o czym mowisz.
                  >
                  >
                  >
                  • ja_nek Do Zdesperowanej 02.05.03, 18:44
                    Moja dociekliwość i głośne zastanawianie się co i dlaczego nie jest w żadnej
                    mierze głosem krytyki czy dezaprobaty. Jeśli masz ochotę tu pogadać, zawsze
                    znajdzie się ktoś, kto wtrąci kilka zdań od siebie i może poczujesz się choć
                    trochę lepiej.
                    Choć Tobie przydałaby się profesjonalna pomoc. Tu takiej nie znajdziesz.
                    Ale rozmowa też pomaga.

                    Nie zwracaj uwagi na ton słów jakie padają między mną i messją. My mamy na
                    pieńku od dawna.

                    Pozdrawiam Cię i życzę, aby było lepiej
                    janek
                    • messja dodatek 03.05.03, 00:37
                      ja_nek napisał:

                      > Moja dociekliwość i głośne zastanawianie się co i dlaczego nie jest w żadnej
                      > mierze głosem krytyki czy dezaprobaty. Jeśli masz ochotę tu pogadać, zawsze
                      > znajdzie się ktoś, kto wtrąci kilka zdań od siebie i może poczujesz się choć
                      > trochę lepiej.
                      > Choć Tobie przydałaby się profesjonalna pomoc. Tu takiej nie znajdziesz.
                      > Ale rozmowa też pomaga.

                      gdyby taka wypowiedz byla pierwsza twoja wypowiedzia na tym watku, wogole nie
                      musialbys sie tlumaczyc, z "tonu slow".
                      jestes malo zorientowany w tym jaki zwiazek ma "pieniek" z moim nastawieniem do
                      konkretnych wypowiedzi.

                      > Nie zwracaj uwagi na ton słów jakie padają między mną i messją. My mamy na
                      > pieńku od dawna.
                      >
                      > Pozdrawiam Cię i życzę, aby było lepiej
                      > janek
                      • mysterious.smile Re: dodatek 03.05.03, 03:28
                        O ile sam początek wątku był dość ciekawy, o tyle potem niepohamowana u
                        niektórych jego uczestników chęć posiadania za wszelką cenę racji wszystko
                        popsuła. Efekt: jakieś pseudopsychologiczne wywody na temat wzajemnych
                        motywacji. Ludzie, to jakieś obłąkane, a już napewno cholernie infantylne. Czy
                        czasem sami sobie nie wydajecie się śmieszni? ;) Ech, wy sofiści i sofistki w
                        przepoconych kapciach ;)
                        • messja Re: dodatek 04.05.03, 01:48
                          mysterious.smile napisał:

                          > O ile sam początek wątku był dość ciekawy, o tyle potem niepohamowana u
                          > niektórych jego uczestników chęć posiadania za wszelką cenę racji wszystko
                          > popsuła. Efekt: jakieś pseudopsychologiczne wywody na temat wzajemnych
                          > motywacji. Ludzie, to jakieś obłąkane, a już napewno cholernie infantylne.
                          Czy
                          > czasem sami sobie nie wydajecie się śmieszni? ;) Ech, wy sofiści i sofistki w
                          > przepoconych kapciach ;)

                          masz troche racji, bije sie w piers: moja wina. dalam sie w ciagnac w
                          speudopsychologiczne rozwazania, dlatego, ze odnioslam wrazenie, iz janek sie
                          niepotrzebnie czepia sie wypowiedzi, gdzie nie bylo miejsce na analizowanie i
                          rostrzasanie. przy okazji sama wdalam sie w analizowanie i rozstarzasanie.
                          ech, zapedzilam sie:)
                          • otcoo Re: dodatek 05.05.03, 00:51
                            messja napisała:

                            >
                            > masz troche racji, bije sie w piers: moja wina. dalam sie w ciagnac w
                            > speudopsychologiczne rozwazania, dlatego, ze odnioslam wrazenie, iz janek sie
                            > niepotrzebnie czepia sie wypowiedzi, gdzie nie bylo miejsce na analizowanie i
                            > rostrzasanie. przy okazji sama wdalam sie w analizowanie i rozstarzasanie.
                            > ech, zapedzilam sie:)

                            A ja uwazam mesjo ze doskonale argumentowalas w sprawie zdesperowanej. Janek
                            potraktowal ja z poczuciem wyzszosci.
                            • messja Re: dodatek 05.05.03, 21:13
                              >
                              > A ja uwazam mesjo ze doskonale argumentowalas w sprawie zdesperowanej.

                              dziekuje.


                              Janek
                              > potraktowal ja z poczuciem wyzszosci.


                              mnie tez sie tak wydawalo, ale mnie latwo zarzucic brak obiektywnosci. troche
                              mi ulzylo, ze nie tylko ja dostrzegam pewna... hmm... jakby to powiedziec:
                              niecalkowita doskonalosc wypowiedzi janka na tym watku.
            • maria.magdalena Re: Do pouczyciela 05.05.03, 16:08
              zdesperowana2 napisała:

              > dla mariamagdalena : Ja uczylam sie i pracowalam wieku 15 lat zeby pomoc
              > rodzenstwu i rodzicom. Ciekawe ile Ty masz lat i czy pracujesz na siebie?

              Rozumiem Cie, zdesperowana. Chcialabym Cie pocieszyc, ale jakos nic nie
              przychodzi mi do glowy, jedno co Ci chce powiedziec to to, ze jak uwierzysz, ze
              masz jakis problem z facetami to bedzie zle. O ile trzymasz sie na wlasnych
              nogach,



              >
              > dla messja : dziekuje Tobie za cieple slowa i ciesz sie ze ktos jest ode
              mnie
              >
              > starszy (apf:) :-))))
              >
              > dla Janka : Jak wspomnialam zajmowalam sie rodzicami i rodzenstwem. Nie mam
              > wlasnej rodziny bo sie boje mezczyzn. Nie pytaj dlaczego. To wszystko.
            • maria.magdalena Re: *********** 05.05.03, 16:14
              zdesperowana2 napisała:

              > dla mariamagdalena : Ja uczylam sie i pracowalam wieku 15 lat zeby pomoc
              > rodzenstwu i rodzicom. Ciekawe ile Ty masz lat i czy pracujesz na siebie?

              Rozumiem Cie, zdesperowana. Chcialabym Cie pocieszyc, ale jakos nic nie
              przychodzi mi do glowy, jedno co Ci chce powiedziec to to, ze
              nie mozesz myslec ze masz jakis problem z facetami, bo jestes swietna.
              A ja... ja tez stracilam swoje zycie....robilam kariere podczas gdy inni
              chodzili na zabawy - a ostrzegali mnie, ostrzegali....a ja zawsze odpowiadalam -
              rodzina? dzieci? a po co mi to? poczekają.....
              i tak sobie do tej pory czekają.... ;))))))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka