zawiedziona

IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 01.05.07, 18:43
Chciałabym się podzielić moim problemem i może ktoś poradzi co w takiej
sytuacji zrobić.Jestem mężatką o dość dużym stażu małżeńskim.Od pewnego czasu
zaczęło się coś psuć tz. zauważyłam u męża ze ciągle sms oczywiście nie do
mnie. rachunki przychodzą dość wysokie czego wcześniej nie było.Pytając jego
o przyczynę takich rachunków powiedział,że smsuje z kolegą. Nie dawało mi to
spokoju więc uzyłam swojego babskiego sposobu podpuszczając go że wszystko
wiem.Wtedy przyznał się że ma koleżankę do ktorej się zwierza i ona go tylko
rozumie.Nie widząc jej opowiada o swoim niby nie udanym życiu itp.
rzeczach.Blokuje telefon zachowuje się poprostu nie normalnie. Dawałam mu
wiele szans.Ale czy jest sens. Zawsze miał ugotowane podstawione pod nos.Brak
jakichkolwiek wiekszych obowiązków.Oczywiście dzieci nigdy go nie
interesowały i nie interesują pomimo, że juz są dorosłe.Czy szuka atrakcji na
stare lata. Z natury jest osobą mało mówną. Ze mna poprostu nie ma o czym
rozmawiać. Czy warto jeszcze walczyć o taki związek czy dać sobie
spokój.Pomóżcie
    • Gość: dramaturg Re: zawiedziona IP: *.aster.pl 01.05.07, 20:04
      powinnaś postawić sprawę jasno: "rybki albo akwarium". Jeśli jest w pełni
      dojrzałym emocjonalnie facetem, to na pewno odważy się na szczerą z Tobą rozmowę.
      • viviene Re: zawiedziona 01.05.07, 21:27
        W co ja niestety szczerze wątpię.
    • konrado80 Re: zawiedziona 02.05.07, 01:08
      to jak Ty sie z nim zwiazalas jezeli nie macie nic sobie do powiedzenia??
      od zawsze tak jest, ze nie macie o czym rozmawiac??
      hmm, dziwne...
      • Gość: NieGentleman Re: zawiedziona IP: *.aster.pl 02.05.07, 06:05
        "Dziwny" jest ten świat Konrado80 - nieprawdaż? To już któryś post, w którym
        wypowiadasz się w podobny sposób. Czy jest zatem coś, co Cię nie dziwi?;))))))
    • konrado80 Re: zawiedziona PS. 02.05.07, 01:09
      malo mowny, a jednak smsuje z kolezanka :)
      • Gość: NieGentleman Re: zawiedziona PS. IP: *.aster.pl 02.05.07, 06:14
        Niektórym łatwiej jest po prostu niewerbalnie wyrażać to co czuje. To akurat w
        przypadku facetów jest normalne. Nie każdy ma dar elokwentnego wyrażania się -
        zarówno werbalnego, jak i nie. Co do sprawy Anny. Po pierwsze proponuję poważną
        rozmowę z mężem i jego poznanie jego zapatrywań na przyszłość Waszego związku.
        Może jest to po prostu przelotna znajomość. Jeśli oboje będziecie
        chcieli "walczyć" o siebie proponuję wizytę w poradni - u psychologa. To drugi
        krok, który można w tym przypadku byłoby wykonać. Nie wiem jaką diagnozę
        przedstawi lekarz i jaką psychoterapię zaproponuje, ale jeśli nie odniesie to
        skutku proponuję zdać się na własny rozum i czysty egoizm. Tutaj akurat będzie
        to myślę zrozumiałe. To jednak są tylko propozycje tego co można by zrobić -
        absolutnie nie jest to przepis na to, "co można zrobić, by dać w 100%
        satysfakcjonujące wszystkie strony rozwiązanie".
    • aga77ti Re: zawiedziona 02.05.07, 09:10
      Aniu, zycie jest okrutne i czesto bywa tak, ze ludzie po pewnym czasie
      przestaja sie rozumiec. mysle sobie, ze jesli bylas przez wiele lat szczesliwa
      w tym zwiazku, to warto o niego powalczyc. przynajmniej dac jeszcze jedna
      szanse.
      • Gość: Anna Re: zawiedziona do Agi77 IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 02.05.07, 12:26
        Dawałam już wiele szans, mysląc,że się zmieni.Ale to było krótkotrwałe.Ileż
        można dawać tych szans.Poprostu to staje się już męczące. Rozmowa się już
        odbyła.Przekonuje że mnie kocha, ale też chciałby jeszcze z kimś
        porozmawiać.Wmawia mi przy tym,że jestem chorobliwie zazdrosna.A gdyby tak było
        to była bym zazdrosna o jego koleżanki z pracy, a pracuje z samymi kobietami.
        Dzięki, że odpisałaś. Jak masz mi jeszcze coś do poradzenia pisz. Pozdrawiam
        • Gość: art69 Re: zawiedziona do Agi77 IP: 212.244.155.* 02.05.07, 13:24
          Odejdź od niego, a zobaczysz, że wróci na kolanach. Sam jestem takim wyrodnym
          mężem, co wodzi tęsknymi oczyma za inną, chociaż ona mnie nie chce. Pewnie będę
          musiał dostać po głowie, żebym się z niej wyleczył, bo sam nie dam rady
          przestać o niej mysleć. Może z Twoim jest podobnie? To może być krótka choroba
          z długimi powikłaniami. Leczenie ambulatoryjne, a potem rehabilitacja pod okiem.
          • Gość: Anna Re: zawiedziona do art69 IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 02.05.07, 16:25
            Kurcze dlaczego faceci tacy są.Najpierw jest ta jedna jedyna dla której by
            nieba uchylił, a potem ogląda się za inną. Mój nie raz dostał po głowie.Pożniej
            były przeprosiny itp. itd. Ale tak ogólnie facetom po 40 i nie tylko zależy na
            czym? tylko na d..pie.To chcieliby chyba robić kilka razy dzienne. A kobieta w
            pewnym wieku ma swoje babskie problemy i na seks ma juz mniejszą ochotę. I to
            trzeba uszanować.Można by powiedzieć,że dzieci dorosłe, życie poukładane i cóż
            do szczęścia brakuje? Poprostu szuka się wrażeń. A kobiety te rozwódki, wdowy
            są chętne na takie erotyczne ekscesy.Najzwyczajniej w świecie wyposzczone i
            facetom to imponuje. Pozdrawiam ANNA
            • tina73 Re: zawiedziona do art69 02.05.07, 18:06
              no nie moja droga anno. w tym momencie musze zaprotestowac . jakim prawem
              obrazasz rozwódki i wdowy ? co to znaczy " wyposzczone ??" to że facet szuka
              wrazen to nie wina innej kobiety tylko może raczej żony ktora uznala że
              dopelnila wszystkiego ?? nie wolno ci tak generalizowac obrazajac innych.
            • Gość: Former Re: zawiedziona do art69 IP: *.aster.pl 05.05.07, 04:24
              Zgadzam się - przegięłaś - rozwód i śmierć są rzeczyma, do których po prostu
              nie wypada się w ten sposób odnosić. Przepraszam za obscenizm, ale równie
              dobrze można by napisać, że "problematyczki, z głową w chmurach, a d.pą na
              ziemi tracą facetów, bo nie potrafią oddzielić Harlekina, od życia
              codziennego" - byłoby napisane równie "mądrze".
              Masz problem dotyczący swojego związku - nie jesteś w nim sama, a co za tym
              idzie nie podejmujesz sama decyzji. Nie ty jedna, niestety, jesteś w takiej
              sytuacji i nie Ty jedna musisz sobie z nią, niestety, poradzić. Współczujemy Ci
              tu wszyscy i trzymamy Aniu za Ciebie mocno kciuki, abyś w końcu odzyskała
              wewnętrzny spokój podejmując decyzję, która będzie dla Ciebie lepsza.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja