duszka2
07.10.07, 09:52
Od wczoraj uwielbiam piosenkę francuską
Gdybyś nie istniała Ty (Et si tu n'existais pas)
(Joe Dassin, nie znam autora tlumaczenia)
Gdybyś nie istniała Ty
To po cóż istnieć miał ja bym
Patrząc jak co dzień żal, szary żal
Do mych myśli składa rym?
Gdybyś nie istniała Ty
Czy myśli me rzeźbiłyby
Miłość z wiatru i mgły, a ma dłoń
Dotyk tych cudownych dni
Czy pamiętałaby?
Gdybyś nie istniała Ty
Dla kogo smutki szłyby w cień?
Czy dla tych, których twarz, uśmiech, szept
Zapominam z dnia na dzień?
Gdybyś nie istniała Ty
Lub gdybyś była Bóg wie gdzie
To bym gnał śladem Twym niby liść
By wytańczyć słowa te:
„Ah, dojrzyj, ogrzej mnie...”
Gdybyś nie istniała Ty
Dla kogo wtedy istniałbym?
Przy kim mógłbym się śmiać aż do łez
I zapłakać zmierzchem złym?
Gdybyś nie istniała Ty
Czy mogłoby pytanie te:
Po co życ? Po co życ? Zmienić się
W proste słowa: Kocham Cię
Na dobre i na złe...