Dodaj do ulubionych

Z pamiętnika Pakera

06.02.08, 19:05
Jak codzień rano... obudziłem się.
Znowu miałem ten piękny sen o elfach...
Przez chwilę obserwowałem swe ponętne ciało w lustrze zawieszonym na suficie.
mam nadzieję że ta wypuklość na moim brzuchu to naprawdę jedynie mięsień, jak zapewniali koledzy w klubie, trener, prezes, lekarz rodzinny, lekarz specjalista, zespół specjalistów, ordynator, ministerstwo zdrowia, kilka prywatnych, znanych w świecie klinik, oraz sam pan prezydent w dorocznym przemówieniu. Ciekawe tylko moje listy w tej sprawie do "Science"pozostawały bez odpowiedzi? Po kilku miesiącach wysyłania ich codziennie, dali mi nawet darmową, dożywotnią prenumeratę ( a poczta spore zniżki) ale cóż mi z tego skoro pozostaję wciąż w niepewności. Czyżby wiedzieli coś o czym ja nie wiem?...
Zadzwonił do mnie telefon. To znaczy nie tak sam z siebie, "ktoś" wykręcił numer po drugiej stronie... (?)
Przezornie ubrałem kapcie - słyszy się o tych potwornych roztoczach i podobnych...
Okazało się że dzwoni Aureliusz. Nie przyjdzie na siłownię bo mu wyskoczył pryszcz i wogóle w deprechę wpadł, że ja nie mogę...
Doradziłem mu aby nie otwierał rolet żeby nie zniszczyć swojego ciężko wypracowanego na siłowni wizerunku wśród sąsiadów.
Wymieniliśmy kilka uwag na temat nowej linii kosmetyków "Odurasa". Cóż, wciąż uważam, że to ja mam rację co do zapachu piżma.
Odkładając sluchawkę przyglądnąłem się mięśniom mojej ręki... "Tak trzymać, mój drogi" pomyślałem.
Po telefonie poszedłem prosto do łazienki umyć ręce i ucho - tyle się przecież słyszy o zarazkach...
W szczotce do zębów znowu ktoś mi przekręcił główkę włosiem w dół... Zmuszony byłem myć zęby stojąc na głowie. Męczące ale doskonale ćwiczące mięśnie barku, bicepsy, triceratopsy oraz dwukoty. Hmm... może ta szczoteczka to cicha sprawka trenera?
Ubierając swe ponętne nagie ciało, spostrzegłem z niepokojem kilka świeżo rosnących włosków w miejscu ktore - jak całe cialo poza brwiami - powinno być ogolone. Wrócilem do łazienki.
maszynka nie była zbyt ostra więc skaleczyła mnie boleśnie. Siedziałem z nowo kupionymi stringami Kevina Kleina w ręce, czekając aż przestanę krwawić. A nuż ludzie pomyślą coś głupiego widząc plamę krwi w takim miejscu....
Czekając przyglądałem się swojej klatce piersiowej. Z pogardą spojrzalem na zawieszony w rogu pokoju (obok wielkiego posteru z Hondą Civic, oraz wysuszonego badyla z polnego badziewia podarowanego przez trenera w czasie pierwszego wyjazdu poza miasto) plakat z Sylwestrem Stalone - patrzącego grożnie i tajemniczo za razem, jakby pierwszy raz w życiu słyszał przemóweinie Leppera... "No i kto tu jest mięczak...?" pomyślałem.
Dotknąłem lewej piersi. Mam nadzieję że ta narośl to nie choroba, tylko sutek, jak powiedział mi kolega, trener, prezes, lekarz rodzinny, lekarz specjalista sutkolog, zespół lekarzy do zagdnien bezużytecznych, Minister do Odpowiedzi na Pytania Przedziwne...
W kuchni już czeka na mnie drink z 8 jajek oraz 1,5 kilo odżywki. Jednym zdecydowanym ruchem głowy wychylam napój, po czym "się" przez okno, na wszelki wypadek.
Przechodząc korytarzykiem do przedpokoju, szybko, ukradkiem zaglądnąłem w lusterko. "Przystojniak" pomyślałem.
Ciekawe kto dziś przyjdzie na silownię. Uwielbiam te chwile kiedy po treningu spoceni, z cialami po których feromony płyną jak przysłowie po kaczce, siadamy aby pobzdurzyć, pobrechtać z kumplami. Gromosław był u fryzjera, Ambroży wynalzł nową oliwkę w sklepie z "bardzo ziołowymi rzeczami które pomagają na wszystko!" - de facto sklepie w którym nigdy nie ma kolejek ( czyli jednak są takie).
Nie mogę sie doczekać aby pokazać kolegom i trenerowi, moje nowe lajkrowe stringi oraz nową figurę akrobatyczną (którą wykonuję bez stringów... wpijają się czasem w dziwne miejsca), a ktora nazwalem: "Pikowanie Koliberka w Dół, Po Czym Salto Pełne Niespodzianek Zakończone Efektownym, Majestatycznym Zwisem Bujającym". Wiem... powiecie że za długie... (nazwa, oczywiście...)
Podobno Tyberiusz znalazł nowe rewelacyjne solarium. Muszę koniecznie go zapytać gdzie? Byłem pod wrażeniem kiedy ostatnio pokazywał nam swoje brązowiutkie ciałko. Pokazał też techniki opalania się pozwalające światłu lamp dotrzeć wszędzie.
Patrzyliśmy uważnie od nogi do nogi z uśmiechem od ucha do ucha.
Pójdę tam, na pewno, tym bardziej że podobno można na solarce dostać raka, a ja spodziewam się gości na kolacji w piątek.
Zamykając drzwi wejściowe, szybko spojrzałem w okienko „Całus, przystojniaku!”
Stojąc na przystanku autobusowym ( tak aby widzieć swe odbicie w zaciemnionym obszarze plakatu reklamowego za szybą wiaty) przyglądałem się z zaciekawieniem samochodom. Taki na przykład Jaguar... pociągnąłbym go bez problemu. Podobnie jak takiego vana, czy ten nadjeżdżający autobus. Z TIRem to już inna historia, pamiętam naszego trenera, który pobijając rekord prężył swe piękne greckie ciało, a ja trąbiąc mu dla kurażu skandowałem: „Hej, trenerze!”
Nagle jak coś nie trąbnie!
- Hej, piękniś! Wsiadasz pan czy nie?
Wrzasnął ktoś obok.
Jejku, ja się tylko zamyśliłem, nie ma potrzeby aby krzyczeć... To takie... brutalne.
Powstrzymując się od łez, z drżącymi wargami, pisnąłem cichutkie „Dziękuję” do babci która odsuwając siatki z zakupami zrobiła miejsce dla moich pięknych mięśni pośladkowych. Usiadłem więc zapatrzywszy się w niebo.
Tam mięsiste chmury sunęły po błękicie, pod czas gdy ja; napinając mięśnie nóg (aby zmieścić się w ciasnej przestrzeni pomiędzy siedzeniami pasażerów) , napinając mięśnie brzucha oraz przeponę, zapierając się rękami ( kierowca uprawiał ostrą jazdę) sapiąc z duchoty, pocąc się i zipiąc...
... jechałem na siłownię na kolejny trening....
pozdrawiam. Arnold S.
Obserwuj wątek
    • altinka Re: Z pamiętnika Pakera 06.02.08, 19:25
      Arnoldzie, ty nie jesteś rachityczny, tobie nie przyszłoby go głowy,
      żeby w zatłoczonym autobusie swoimi nogami niczym objęciem
      niedźwiedzia oplatać kolana nieśmiałej, puszystej pasażerki
      siedzącej vis a vis . Ty wiesz, że to niehigieniczne. A Aureliusza
      pociesz, wyrośnie z czasów gdy pryszcz na nosie wyzwala problem
      alienacji. Ćwicz. Ciało to majątek. I niech gadają co chcą,
      zazdrośnicy.
      • zwierz_futerkowy Re: Z pamiętnika Pakera 06.02.08, 19:40
        dziękuję :)
        • osv Re: Z pamiętnika Pakera 06.02.08, 19:51
          Jak sie uczyc... to od najlepszych ; )))

          de.youtube.com/watch?v=iWgGp2GuaJM
          de.youtube.com/watch?v=bJbP6jQGRkk&feature=related
          • zwierz_futerkowy Re: Z pamiętnika Pakera 06.02.08, 19:56
            ponoć dalej żyje, otwiera konserwy w barze w Ohio...
            • osv Re: Z pamiętnika Pakera 06.02.08, 20:07
              ...podobno umarl z przedawkowania lekow przeciwbolowych...
              LEGENDA!
              Syn zginal tragicznie od przypadkowo podanego, prawdziwego i
              nabitego pistoletu na planie filmowym...

              ...fascynuje coponiektorych mlodych ludzi, ktorych znam : ))
              Noo... i nie wiem czy warto tak zyc !

              ...ale to tak w kontekscie Arnolda ; )) ... i goscinnie: ))
              Udanych treningow!!

              med mera
    • dotyk_wiatru Re: Z pamiętnika Pakera 06.02.08, 22:43
      Zwierzaczku, niemożliwy jesteś :)))))
      Pisz pisz...nie ma to jak śmiech...:D
      Turlam się po dywanie ze śmiechu :DDD
      • zwierz_futerkowy Re: Z pamiętnika Pakera 06.02.08, 22:48
        :)
        cieszę się że wróciłaś. mam nadzieję że wsztsko w porządku :)
        • dotyk_wiatru Re: Z pamiętnika Pakera 07.02.08, 12:29
          zwierz_futerkowy napisał:

          > :)
          > cieszę się że wróciłaś. mam nadzieję że wsztsko w porządku :)

          :))) wróciłam, ale w okrojonym czasie.. nie mogę długo przy kompie
          siedzieć.. Teraz jak nigdy mnie pilnują hahaha :P
        • dotyk_wiatru Re: Z pamiętnika Pakera 07.02.08, 13:06
          Zapomnialam:P
          Ciesze sie, ze sie odezwales, bo juz rozne glupie mysli mi po glowie
          chodzily:P Wyobrazasz sobie?! Mysli! PO MOJEJ GLOWIE! Pfff ;))))))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka