Dodaj do ulubionych

No nie wiem...

24.11.03, 11:18
Poznałem dziewczynę na imprezie. Nawet nie rozmawialiśmy ze sobą, ale
widziałem że podobam się jej. Ona podobała mi się bardzo. Była z chłopakiem.
Zadzwoniłem do niej dzień później. Umówiliśmy się, zaczeliśmy pisać, dzwonić
do siebie, widywać.
Teraz trochę o niej. Z tym chłopakiem jest już pięć lat. Są ze sobą z
przyzwyczajenia. Ona nic nie czuje, a on nie jest w stanie jej opuścić. Poza
tym to chyba jeden z tych wolnych związków. Ona nawet go nie okłamuje, że
spotyka się ze mną. Powiedziała, że mnie kocha. Dodała też, że jest jeszcze z
dwóch kolesi do których czuje coś podobnego... Skrzywiłem się tylko.
Powiedziałem jej, że przecież nie można kochać paru ludzi jednocześnie i
widocznie to nie jest miłość, że w ogóle nie potrafi kochać. Wczoraj
powiedziała mi, że chyba może zakochać się we mnie naprawdę, że chce nauczyć
się miłości. Ja też muszę się jej nauczyć. Czasem wydajem mi się, że myli
seks z miłością. Ona jest jeszcze bardziej napalona niż facet. Ale
jednocześnie nie leci na urodę, a na to jakim człowiek jest. W jaki sposób ją
widzi. Zależy mi na niej, ale nie wiem czy w ogóle wchodzić do tej rzeki.
Obserwuj wątek
    • samowolny Re: No nie wiem... 24.11.03, 13:10
      fascynuje cie ona ale jak sie dowiedziałeś że nie tylko ty jestes na "uwadze"
      to widać zaczynasz wątpić w siebie..:)) No i jeszcze ona jest napalona na sex
      jak piszesz..to tymbardziej zachowujesz sie typu : chciałbym bardzo ale boje
      sie..:))) Więc daruj sobie ją albo wskakuj do tej rzeki po szme uszy...
      • taka_tam Re: No nie wiem... 24.11.03, 14:35
        czasem odnoszę wrażenie, że niektórzy ludzie lubią gmatwać sobie życie...
        • arieska Re: No nie wiem... 24.11.03, 14:40
          taka_tam napisała:

          > czasem odnoszę wrażenie, że niektórzy ludzie lubią gmatwać sobie życie...
          jak nie ma problemu to mozna go stworzyc;)
          • ja_nek Re: No nie wiem... 24.11.03, 23:24
            Ech, Virtus, kiedy Tobie już powiedziała, że są inni, wierzysz, że będziesz
            ostatni?

            Pozdrawiam
            janek
            • quickly virtus, Ty uwazaj... :))) 25.11.03, 00:26
              Ciekawie piszesz, ze: "...ona jest jeszcze bardziej napalona niż facet..."
              To musi byc z niej jakas calkiem fajna babka!
              Znalem kilka takich przypadkow.
              • bradka Re: virtus, Ty uwazaj... :))) 25.11.03, 00:28
                quickly napisał:

                > Ciekawie piszesz, ze: "...ona jest jeszcze bardziej napalona niż facet..."
                > To musi byc z niej jakas calkiem fajna babka!
                > Znalem kilka takich przypadkow.

                No i nie dałeś im rady bidoku
                • quickly Re: virtus, Ty uwazaj... :))) 25.11.03, 00:46
                  No nie dalem!
                  Nie mialem zadnych szans.
                  Ale co to byly za walki...

                  Ale Ty chyba bidulko nigdy nie bylas bardziej napalona niz facet...
                  • bradka Re: virtus, Ty uwazaj... :))) 25.11.03, 00:50
                    quickly napisał:

                    > No nie dalem!
                    > Nie mialem zadnych szans.
                    > Ale co to byly za walki...
                    >
                    > Ale Ty chyba bidulko nigdy nie bylas bardziej napalona niz facet...

                    hahahaha, czemu "bidulko? Moj Prawdziwy mężczyzna jest zawsze supernapalony.
                    • quickly Re: virtus, Ty uwazaj... :))) 25.11.03, 01:10
                      To Twoim idolem super-mena jest jakis "napaleniec"?
                      Dziecko i Ty o tym publicznie piszesz?

                      Virtus, jak widzisz rozne sa ludzkie przypadki... Po ludziach chodza rozne
                      zboczenia, odchylenia i inne dewiacje. Ta twoja mala, nie jest znow taka
                      zla... Gdyby to byla bradka, to bym sie gleboko zastanowil...
                      • bradka Re: virtus, Ty uwazaj... :))) 25.11.03, 01:14
                        quickly napisał:

                        >
                        > Virtus, jak widzisz rozne sa ludzkie przypadki... Po ludziach chodza rozne
                        > zboczenia, odchylenia i inne dewiacje. Ta twoja mala, nie jest znow taka
                        > zla... Gdyby to byla bradka, to bym sie gleboko zastanowil...

                        Cieszę się że nie jestem w Twoim typie quickly. To komplement! :-)
                        • quickly Re: virtus, Ty uwazaj... :))) 25.11.03, 01:35
                          Nie mam zadnego "typu kobiety".
                          Ku Twojemu wiec nieszczesciu, a mojej radosci jestes, chcac niechcac w moim
                          typie i nietypie. Jako typ odpowiadasz wszystkim parametrom prawdziwego typa.
                          Jako nietyp, jestes nietypowa, graniczac na granicy dewiacji.
                          • ja_nek Re: virtus, Ty uwazaj... :))) 25.11.03, 10:43
                            Mam propozycję: pax!
                            • messja Re: virtus, Ty uwazaj... :))) 25.11.03, 11:24
                              ja_nek napisał:

                              > Mam propozycję: pax!

                              mam propozycje: nie doradzaj innym czegos, czego sam nie potrafisz:)
    • von-koza Re: No nie wiem... 25.11.03, 10:55
      Na następne spotkanie zaproś oprócz niej, jeszcze tych trzech i zróbcie ostra
      orgietkę - niech sama zdecyduje przy kim najlepiej nauczy się kochać :)))

      • ja_nek Re: No nie wiem... 26.11.03, 00:02
        von-koza napisał:

        > Na następne spotkanie zaproś oprócz niej, jeszcze tych trzech i zróbcie
        ostra
        > orgietkę - niech sama zdecyduje przy kim najlepiej nauczy się kochać :)))

        Von Koza, Ty cicha wodo;))))))

        • quickly A ja tam lubie takie ciche i dojrzale... 26.11.03, 00:30
          I zeby jeszcze pomidorowa z ryzem umiala ugotowac!
          Na rekach bym caly dzien nosil...
          Bo ja normalnie juz od lat zupy nie jadlem. Tutaj nie wiedza, co to jest
          zupa! Kapusniak, ogorkowa, grochowa... a szczawiowa!!!

          Kiedys, jak przyjade do Polski, to pojde zaszalec do baru mlecznego "Ptys" i
          zamowie sobie ogorkowa i ruskie pierogi, i jeszcze do tego zsiadle mleko... I
          nazwe to "bycie w raju".
        • von-koza Re: No nie wiem... 26.11.03, 09:51
          ja_nek napisał:

          > von-koza napisał:
          >
          > > Na następne spotkanie zaproś oprócz niej, jeszcze tych trzech i zróbcie
          > ostra
          > > orgietkę - niech sama zdecyduje przy kim najlepiej nauczy się kochać :)))
          >
          > Von Koza, Ty cicha wodo;))))))
          >

          A co, może źle mówię? :)
          Jaki problem - taka rada.

          Pozdrawiam
          • ja_nek Re: No nie wiem... 26.11.03, 12:23
            von-koza napisał:

            > A co, może źle mówię? :)
            > Jaki problem - taka rada.

            A jak Ona wybierze wszystkich, bo Jej się spodoba?;)))

            Pozdrawiam
            janek
            • von-koza Re: No nie wiem... 26.11.03, 14:41
              ja_nek napisał:

              > von-koza napisał:
              >
              > > A co, może źle mówię? :)
              > > Jaki problem - taka rada.
              >
              > A jak Ona wybierze wszystkich, bo Jej się spodoba?;)))


              Cóż... Zawsze mogą zostać przyjaciółmi :)
              > Pozdrawiam
              > janek
    • Gość: mala Re: No nie wiem... IP: *.pl / 80.48.133.* 26.11.03, 18:37
      wiesz z twojego postu wnioskuje że naprawde jestes wrazliwym i wspanialym
      facetem ,szkoda tylko ze trafiasz na takie glupie laski,zapewniam nie wchodz
      do tej rzeki bo nie warto,jesli ktos mowi ze kocha kilka osob to na serio
      nigoko nie kocha,i ty sam dobrze o tym wiesz tylko nie chcesz sie do tego
      przyznac bo ci na niej zalezy,ale na pewno znajdziesz kogos kto bedzie kochal
      tylko cibie,widzisz sam masz watpliwosci czyli cos w tym musi byc
      • brytan Re: No nie wiem... 26.11.03, 21:55
        mala, ale faktem jest to ze wielu facetow podnieca taka "latawica" seksualna.
        Boja sie ze je straca, ale pozadaja ze ho
    • virtus25 Re: No nie wiem... 01.12.03, 10:31
      Nadal się spotykamy i czujemy do siebie coś coraz większego. Tak naprawdę to te
      opowiastki o innych facetach można włożyć między bajki. Są jacyś kolesie co jej
      nadskakują, ale ona jednak trzyma do nich dystans. Tak naprawdę to problemem
      jest jej 5 letni związek, którego nie potrafi skończyć. To przyzwyczajenie jest
      bardzo silne. Oni wielokrotnie rozstawali się ze sobą i wracali. Nie wiem jak
      to rozerwać na stałę... żeby ona skończyła to na zawsze, żebym miał ją tylko
      dla siebie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka