Dodaj do ulubionych

Semiwegetarianizm jest trendy I

06.05.04, 17:52
Zalety wegetarianizmu - semiwegetarianizm
serwisy.gazeta.pl/zdrowie/1,51220,62436.html

<< Marcin Jamkowski rozmawia z prof. dr hab. n. med. Światosławem Ziemlańskim
13-12-2000, ostatnia aktualizacja 12-12-2000 13:05

Rozsądna dieta wegetariańska jest najlepszym sposobem na utrzymanie zdrowia.

Mądrze stosowany wegetarianizm może zapewnić długowieczność i zdrowie. Może
zapobiec otyłości, miażdżycy, cukrzycy, a nawet nowotworom. Ale zła dieta
wegetariańska może wyniszczyć organizm - doprowadzić do anemii, krzywicy, a
nawet do niedorozwoju mózgu.

Marcin Jamkowski: Od niemal dziesięciu lat nie jem mięsa, a jednocześnie
wspinam się, nurkuję i czuję się świetnie.

prof. Świętosław Ziemlański (kierownik Zakładu Fizjologii i Biochemii
Żywienia w Instytucie Żywności i Żywienia w Warszawie):

Jeżeli mimo braku mięsa w diecie dba pan, by organizmowi niczego nie
brakowało - to dobrze. Ale jeżeli przyjął pan jedną ze skrajnych form
wegetarianizmu - to nie ma szans, by organizm był z pana zadowolony.

Wegetarianizm to powstrzymanie się od spożywania mięsa. To chyba żadna
skrajność?

Najbardziej ekstremalną formą wegetarianizmu jest fruktarianizm - ludzie,
którzy wyznają tę życiową filozofię mało tego, że nie jedzą mięsa ani żadnych
przetworów pochodzenia zwierzęcego, to jeszcze nie jedzą też nic, co
musieliby sami zerwać z drzewa. Ich pokarmem jest to, co spadnie z gałęzi. W
Polsce raczej nie występuje ta drakońska forma wegetarianizmu. Ale niemal
równie skrajna jest dieta witariańska. Tę znamy i u nas. Było o niej głośno
kilka lat temu, kiedy ważyła się kwestia odebrania praw rodzicielskich matce,
która przeszła na witarianizm wraz z dwójką dzieci. Witarianie jedzą
wyłącznie świeże owoce i warzywa. Do picia tylko źródlana woda - żadnej kawy,
herbaty. Podobnie wygląda dieta wegańska - nie dopuszcza spożywania wszelkich
pokarmów, które są produkowane przez zwierzęta. Poza mięsem, nie wolno więc
jeść mleka, serów, jajek, a nawet miodu. Łagodniejszy laktowegetarianizm
dopuszcza mleko i przetwory mleczne, a owowegetarianizm - jajka. Kolejnym
rozszerzeniem diety wegetariańskiej jest semiwegetarianizm, a więc odrzucenie
mięs czerwonych - wieprzowiny, wołowiny, baraniny, koniny. Semiwegetarianie
jedzą za to drób i ryby. Który rodzaj wegetarianizmu pan wybrał?

Ten ostatni. Od czasu do czasu jem drób i ryby.

To tak jak ja.

A dlaczego Pan wybrał właśnie ten rodzaj diety?

Bo to najzdrowsza dieta! Ludzie stosujący semiwegetarianizm mają największą
szansę na długie, dobre zdrowie - to wynika z badań żywieniowców. Do takiej
właśnie diety przystosowała nas natura. Przodkowie człowieka już
prawdopodobnie trzy miliony lat temu wzbogacili swoje posiłki roślinne
drobnymi zwierzętami, ślimakami, ptakami, jajami ptaków czy rybami.

Może i tak było przez kilka milionów lat, ale od kilkudziesięciu lat dieta
większości ludzi znów ulega przemianie.

To prawda, w tym czasie nasze przyzwyczajenia żywieniowe bardzo odbiegły od
tego, do czego jesteśmy przystosowani. Jemy coraz mniej świeżych owoców,
warzyw, a coraz więcej produktów przetworzonych przemysłowo - margaryn,
twardych serów, konserw mięsnych, słodyczy. Za mało jemy nisko przetworzonych
produktów węglowodanowych pochodzących ze zbóż - chleba razowego, kasz
gruboziarnistych. Mało kto wie, że oczyszczanie - wybielanie - mąki i
robienie pieczywa z mąki białej, pozbawia ją wielu witamin i składników
mineralnych o co najmniej 30 procent, a nawet 50. Są naukowcy, którzy
uważają, że potrzeba byłoby aż 10 tysięcy pokoleń, by w informacji
genetycznej zawartej w naszych komórkach nastąpiły zmiany, które pozwoliłyby
nam przystosować się do takiej nowej diety. Nie ma więc wyjścia chcąc być
długo zdrowym, trzeba zdecydować się na powrót do takiej diety, do jakiej
jesteśmy przygotowani najlepiej. Właśnie dlatego i żywieniowcy, i
kardiolodzy, i onkolodzy proponują dla dzisiejszych Homo sapiens najczęściej
semiwegetarianizm - czyli spożywanie dużych ilości warzyw i owoców, z
niewielkim dodatkiem mięsa. Dwa, trzy razy w tygodniu, nie więcej jednak niż
100 gramów - tyle wystarczy. I to najlepiej nie czerwonego mięsa, ale ryb i
drobiu.(...)>>

Obserwuj wątek
    • bonobo44 Semiwegetarianizm jest trendy II 06.05.04, 17:54
      <<(...)Zaraz, zaraz! Przecież nie wszyscy nasi przodkowie żywili się głównie
      roślinkami. W czerwcu paleontolodzy ogłosili, że neandertalczycy - czyli nasi
      przodkowie z linii bocznej, którzy pojawili się 250 tys. lat temu, a wymarli
      przed 25 tys. lat - zajadali się niemal samym mięsem. Byli prawdopodobnie tak
      mięsożerni, jak dzisiaj wilk czy lew. Skoro dla nich mięso było zdrowe, to
      dlaczego ma być niezdrowe dla dzisiejszego Homo sapiens?

      Dla neandertalczyków może i mięso było zdrowe. Żyli w epoce lodowcowej, nie
      mogli pewnie dostarczyć organizmowi niezbędnych ilości warzyw i owoców. Poza
      tym byli ciągle w ruchu, a nie siedzieli za biurkiem jak my. Zresztą nie możemy
      wykluczyć, że gdyby jedli owoce i warzywa zamiast mięsa mamutów, to średnia
      długość ich życia byłaby dłuższa.

      To tylko rozważania...

      ...a my tymczasem mamy dane, które wyraźnie mówią, że ludzie, którzy dziś nie
      jedzą mięsa, dłużej żyją i są zdrowsi! W jednym z najszacowniejszych pism
      medycznych "British Medical Journal" opublikowano wyniki z 13 lat badań stanu
      zdrowia 11 tys. osób. Badania te, nazwane później przez media Studiami
      Oksfordzkimi, miały określić konsekwencje zdrowotne, jakie niesie za sobą
      stosowanie diety wegetariańskiej. Okazało się, że wśród wegetarian aż o 40
      proc. mniejsze jest ryzyko zachorowania na raka, o 30 proc. ryzyko choroby
      wieńcowej serca, wreszcie o 20 proc. - przedwczesnej śmierci.

      Ale ponoć brytyjskie ministerstwo zdrowia wkrótce po publikacji zarzuciło
      autorom raportu, że nie wzięli pod uwagę choćby tego, że wegetarianie rzadziej
      piją alkohol i palą papierosy. A przecież zwłaszcza ten drugi czynnik sprzyja
      powstawaniu nowotworów. Dlatego ministerstwo uznało, że wyników Studiów
      Oksfordzkich nie należy traktować zbyt dosłownie.

      Urzędnik w ministerstwie się pomylił - w rzeczywistości naukowcy odsiali
      palaczy. Sprawdzili więc dokładnie, że zmniejszenie się ryzyka śmierci wśród
      wegetarian nie jest spowodowane różnym stylem życia czy różnicami w zamożności.
      Różnica wynikała wyłącznie z powstrzymania się od jedzenia mięsa.

      Co dokładnie jest takiego w mięsie, że szkodzi?

      To bardzo zasadne pytanie, ale niestety nie znamy jeszcze odpowiedzi. Nie
      umiemy wskazać dokładnie jednego związku chemicznego występującego w mięsie,
      który powoduje, że mięso jest szkodliwe. Łatwiej jest nam stwierdzić, które
      substancje mają pozytywny wpływ na organizm. Tak jest na przykład z
      wielonienasyconymi kwasami tłuszczowymi z rodziny omega-3 występującymi w
      mięsie ryb morskich. Mamy dowody na to, że te "tłuszcze życia" działają
      przeciwnowotworowo, przeciwmiażdżycowo, obniżają ciśnienie tętnicze krwi i
      zapobiegają zaćmie.

      Skoro nie umiemy wskazać, co szkodliwego znajduje się w mięsie, to jakie mamy
      dowody, że mięso jest dla człowieka jakimkolwiek zagrożeniem?

      Potwierdzają to statystyki - badamy wielotysięczne grupy i znajdujemy
      powiązania pomiędzy dietą a zapadalnością na różne choroby.

      Co zatem, według statystyk, oprócz raka, nadciśnienia tętniczego i choroby
      wieńcowej grozi jeszcze "mięsożercom"?

      W grupach, w których spożywa się więcej mięsa czerwonego, występuje także
      znacznie większe nasilenie chorób przewodu pokarmowego i chorób
      neurodegeneracyjnych, np. choroby Alzheimera. Większe jest ryzyko zawału.

      Chętnie wierzymy statystykom, ale czy nie można by takich danych uzyskać w
      sposób bezpośredni - eksperymentalnie?

      Jak? Przecież nie mógłbym zrobić eksperymentu, w którym dawałbym ludziom
      obłędne ilości mięsa tylko po to, żeby sprawdzić, czy zachorują na raka i po
      jakiej dawce!

      A nie można by przeprowadzić takich doświadczeń na zwierzętach?

      Wyniki wielu eksperymentów biochemicznych robionych na myszach łatwo jest
      przenieść na ludzi. Ale nie w badaniach nad żywieniem! Nikt nie ma pewności, że
      wyniki otrzymane na myszach będą takie same, jak u ludzi. Dla nas liczą się
      więc głównie wyniki badań epidemiologicznych.

      Może nie samo mięso jest szkodliwe, ale sposób jego przyrządzania - może nie
      wolno go grillować albo smażyć?

      Sposób przyrządzania mięsa ma oczywiście wpływ. Tradycyjny polski sposób -
      smażenie, jest jednym z najgorszych. Sprzyja np. powstawaniu substancji
      rakotwórczych: specyficznych połączeń aminokwasów z węglowodanami, polimerów
      kwasów tłuszczowych i wielopierścieniowych węglowodorów aromatycznych. Ale, co
      ciekawe, podczas takiej obróbki mięsa nie tworzą się np. substancje
      miażdżycorodne. Tymczasem "mięsożercy" narażeni są zarówno na nowotwory, jak i
      na miażdżycę. Oznacza to, że nie tylko sposób przygotowania jest grzechem. To
      po prostu mięso spożywane w większych ilościach truje organizm.

      Kiedy świat zainteresował się wegetarianizmem?

      Mamy ślady w literaturze, że wegetarianizm jako sposób żywienia i pewna droga
      życia znany był już w XVII i XVIII wieku. Ale tak na dobre świat zachodni
      zainteresował się wegetarianizmem dopiero po drugiej wojnie światowej, a
      ostatnie 15 - 20 lat to ogromny wzrost tego zainteresowania. Przoduje Wielka
      Brytania - 7 proc. dorosłych Brytyjczyków to wegetarianie. Co dziesiąty
      Brytyjczyk nie jada wołowiny i wieprzowiny, a jeden na trzech - czterech
      ogranicza spożycie wszystkich postaci mięsa. Widać więc, że większość osób
      wyrzekających się mięsa nie przechodzi na ścisły wegetarianizm, ani nawet na
      laktoowowegetarianizm, ale na formy łagodniejsze - najpierw zaczynają
      ograniczać spożywanie mięsa, aż w końcu dochodzą do tego co pan i ja - do
      semiwegetarianizmu.

      Dlaczego to robią?

      A dlaczego pan przeszedł na semiwegetarianizm?

      Bo mi mięso przestało smakować. (...)>>

      • bonobo44 Re: Semiwegetarianizm jest trendy III 06.05.04, 17:56
        <<(...)To jedna z częstszych przyczyn. Ale nie najczęstsza. Większość osób,
        wśród nich również i ja, przechodzi na dietę semiwegetariańską, bo wierzą
        naukowcom, którzy dowodzą szkodliwości jedzenia czerwonego mięsa. Liczą się też
        czynniki religijne albo etyczne. Rozwijają się przecież ruchy walczące o prawa
        zwierząt. Pojawiają się nawet ekstremiści, np. Front Wyzwolenia Zwierząt. Dla
        nich jedzenie mięsa to współudział w zbrodni. Poza tym wegetarianizm stał się
        po prostu modny, zwłaszcza wśród młodych ludzi.

        Ale czy jest dietą bezpieczną dla młodzieży?

        Młodzi ludzie, którzy rezygnują z jedzenia mięsa, ryb i drobiu oraz produktów
        pochodzenia zwierzęcego, np. mleka, muszą się liczyć z tym, że może dojść u
        nich do niedoborów cennych składników pokarmowych. Może dojść do zahamowania
        wzrostu młodego człowieka i zahamowania rozwoju mózgu. Zmiany potrafią być
        bardzo drastyczne.

        Jakie ma Pan na to dowody?

        Bardzo silne - w tym wypadku badania przeprowadzone na zwierzętach zgadzają się
        z badaniami dzieci z krajów rozwijających się. Śledziliśmy m.in., jakie były
        losy dzieci, które z biedy nie miały dostępu do żadnego rodzaju białka
        zwierzęcego. Nie sposób wymienić wszystkich przypadłości, na jakie później
        cierpiały. Miały również obniżony wskaźnik inteligencji. Dlatego dla małych
        dzieci i młodzieży można zalecić laktoowowegetarianizm (czyli i jaja, i mleko
        oraz jego przetwory) albo semiwegetarianizm, ale bardzo bogaty w białe mięso -
        ryby i drób. Uważam jednak, że w żadnym wypadku nie wolno stosować u dzieci i
        młodzieży bardzo szkodliwej diety wegańskiej. To byłaby zbrodnia.

        Pisze Pan w swej książce, że błędy popełnione w żywieniu dzieci mszczą się
        przez całe życie. Kto był np. w dzieciństwie przekarmiany, ten już zawsze
        będzie miał skłonność do tycia. A czy można całe życie pokutować za stosowanie
        bądź zaniechanie w młodości diety wegetariańskiej?

        Błędy matek przy komponowaniu diety ich dzieci mogą być nieodwracalne. Jeżeli
        młody organizm nie dostał kompletu witamin, aminokwasów i składników
        mineralnych wtedy, kiedy potrzebne mu były one do wzrostu, to na nic zda się
        podawanie ich później. W dorosłym może (choć nie zawsze musi) pozostać ślad
        fizycznego i psychicznego niedorozwoju.(...)>>
        • bonobo44 Semiwegetarianizm jest trendy IV 06.05.04, 17:58
          <<(...)A jeżeli młody wegetarianin będzie się upierał, że mięsa, jaj ani mleka
          nie dotknie?

          Ci wegetarianie, którzy odrzucą spożywanie mleka i jaj, nie dostarczą
          organizmowi dziesięciu aminokwasów - tzw. egzogennych. Aminokwasy to cegiełki,
          z których budowane są białka. Aminokwasów egzogennych nasz organizm nie potrafi
          sam wytworzyć, musi je otrzymać z zewnątrz. Nie ma szansy, by dostarczyć je
          wszystkie, jeśli jemy wyłącznie rośliny. Dlatego dietę wegetariańską trzeba
          wzbogacać w produkty pochodzenia zwierzęcego, choćby mleko czy jaja. Drugim,
          jeszcze poważniejszym problemem, z którym mogą spotkać się nie tylko młodzi,
          ale wszyscy wegetarianie, są kłopoty z dostarczeniem witaminy B12. Witamina ta
          występuje głównie w produktach pochodzenia zwierzęcego - najwięcej jest jej w
          mięsie, mniej w jajach. Przez wiele lat prowadziłem badania nad obecnością
          witaminy B12 w organizmach wegetarian stosujących różne rodzaje diety.
          Niestety, u ścisłych wegetarian poziom witaminy B12 we krwi był bardzo niski.
          Ale najgorzej wypadali weganie. Hematolodzy, którzy badali próbki krwi wegan,
          pytali nas, czy ci ludzie jeszcze w ogóle chodzą!

          Do czego jest potrzebna witamina B12?

          Jest człowiekowi wprost niezbędna. Jest czynnikiem krwiotwórczym, pobudza szpik
          kostny do tworzenia czerwonych krwinek. Bierze również udział w syntezie
          aminokwasów i wspomaga wiele procesów metabolicznych w naszym organizmie -
          pełni w tych procesach rolę tzw. koenzymu. Można ją dostarczyć wyłącznie
          spożywając produkty pochodzenia zwierzęcego. Brak witaminy B12 powoduje
          drastyczną anemię - tzw. anemię złośliwą. Może również wywołać zmiany o
          charakterze degeneracyjnym w ośrodkowym układzie nerwowym. Nawet zmniejszenie
          się odporności organizmu. U dziewcząt przy braku witaminy B12 może dojść do
          zatrzymania miesiączki.

          Ale np. Hindusi nie jedzą mięsa i nie mają problemów z witaminą B12.

          Po pierwsze proszę pamiętać, że wielu mieszkańców Indii mimo wszystko je
          baraninę, drób i ryby. Jednak ci, którzy całkowicie zrezygnowali z mięsa, wciąż
          są dla nas zagadką. Skąd bierze się ta witamina u niektórych Hindusów - po
          prostu nie wiemy. Czy to klimat Indii umożliwia człowiekowi jej syntezę, czy
          może spożywanie jakichś produktów, na które naukowcy do tej pory nie zwrócili
          uwagi, a może jakieś drobne różnice genetyczne - tego naukowcy nie wiedzą.
          Pojawiają się również sugestie, że witaminę B12 łatwiej jest dostarczyć
          ludziom, którzy mniej dbają o higienę. Widać to było np. po badaniach
          zrobionych na Irańczykach. Wynikało z nich, że właściwe ilości witaminy B12
          mieli tylko ci, którzy przydomowe ogródki nawozili ludzkimi odchodami.
          Dlaczego? Bo witamina B12 jest syntetyzowana tylko w końcowym odcinku przewodu
          pokarmowego człowieka - w jelicie grubym. Zaś wchłanianie tej witaminy odbywa
          się znacznie wcześniej - w jelicie cienkim. Gdyby nie takie nawożenie (którego
          stosowanie pod wieloma innymi względami jest naganne), ci Irańczycy
          prawdopodobnie też cierpieliby na niedobory B12.

          Wracając do Hindusów, jest bezsprzeczne, że słabo, bo słabo, ale oni jakoś
          sobie radzą z dostarczeniem tej witaminy, a Polacy nie. Mówienie więc, że i u
          nas część witaminy B12 może powstawać w przewodzie pokarmowym, w wyniku
          działania np. flory jelitowej, jest nieporozumieniem! Teza ta nie znajduje
          żadnego potwierdzenia w badaniach naukowych prowadzonych na Polakach! My musimy
          tę witaminę otrzymywać z zewnątrz i już. Zresztą przecież tak czy inaczej
          Hindusi mają we krwi za niski poziom B12.

          Ale jakoś z tymi niedoborami żyją. Może to nie takie groźne?

          Proszę pamiętać, że średnia długość życia w Indiach jest znacznie krótsza niż w
          Polsce. Powodów jest zapewne mnóstwo, ale jednym z nich może być także niedobór
          tej witaminy.

          Zaraz, zaraz, ale nie chce Pan chyba teraz mi wmówić, że wegetarianie żyją
          krócej?

          Ależ skąd! Na Zachodzie to wygląda zupełnie inaczej. Dam panu przykład:
          porównywano ze sobą "mięsożernych" Adwentystów Dnia Siódmego i tych, którzy nie
          jedzą mięsa.

          Dlaczego akurat adwentystów?

          Bo są ogromnie zdyscyplinowani i trwają przy swoich obyczajach - również
          żywieniowych. Po porównaniu okazało się, że rozsądna dieta wegetariańska, a
          więc dieta semiwegetariańska czy laktoowowegetariańska, nie tylko nie skraca
          życia, ale bez wątpienia je wydłuża. Oczywiście w połączeniu ze zdrowym stylem
          życia - a więc bez tytoniu i alkoholu, za to ze sportem i pogodą ducha.

          Podobnie wypadły badania przeprowadzone na Japończykach. Autorzy zestawili ze
          sobą dwie wielkie grupy - w jednej znaleźli się "mięsożercy", w drugiej
          wegetarianie. Okazało się, że śmiertelność w grupie wegetariańskiej była aż o
          kilkanaście procent niższa! Chyba więc warto zastanowić się nad swoją dietą?
          (...)>>
          • bonobo44 Semiwegetarianizm jest trendy V 06.05.04, 18:00
            <<(...)Mówił Pan, że dzieci i młodzież mogą być wegetarianami, ale pod
            warunkiem, że nie będzie to wegetarianizm ścisły. Czy z wiekiem dieta człowieka
            powinna się jakoś zmieniać?

            Wyniki wszystkich badań wskazują, że dieta semiwegetariańska jest optymalnym
            sposobem żywienia dla wszystkich ludzi. I dla dzieci, i dla dorosłych.

            Dla kobiet w ciąży też?

            Dla kobiet w ciąży żadne skrajne diety wegetariańskie nie są wskazane. W Anglii
            i w Norwegii udowodniono, że u dzieci, których matki stosowały ścisły
            wegetarianizm - weganizm - zachodzą zmiany w budowie ośrodkowego układu
            nerwowego i występują zaburzenia hematologiczne. W kilku przypadkach doszło
            wręcz do tragedii, a w wielu dopiero interwencja lekarzy przywróciła u dzieci
            stan zbliżony do normy.

            Ja tymczasem przeczytałem coś zupełnie innego. W szacownym piśmie naukowym
            zajmującycm się odżywianiem - "British Journal of Nutrition" - znalazło się
            sformułowanie: "Ciąża u kobiet na diecie wegańskiej przebiegała normalnie, a
            dzieci karmione pożywieniem wegańskim - były zdrowe".

            Publikacja, o której pan wspomina, pochodzi z roku 1978. Teraz, kiedy jesteśmy
            mądrzejsi o setki nowych raportów, zalecamy wegetariankom w ciąży
            semiwegetarianizm, a w ostateczności laktoowowegetarianizm, a i to pod ścisłą
            kontrolą lekarza. Jeśli jednak jakaś wegetarianka uprze się, by diety w czasie
            ciąży nie zmieniać, to musi i tak wzbogacać żywność w składniki, których nie da
            się dostarczyć z pokarmem roślinnym. Ale powtarzam, może się to odbywać
            wyłącznie pod ścisłym nadzorem lekarza, który będzie zalecał regularne badania
            biochemiczne i kontrolował zawartość poszczególnych mikroelementów we krwi
            kobiety. Ale to jest niewykonalne w naszych warunkach.

            Co to znaczy "niewykonalne w naszych warunkach"? Czy Polscy lekarze nie są
            przygotowani na prowadzenie ciąży u wegetarianek?

            Nie chciałbym skrzywdzić któregokolwiek z polskich lekarzy, ale uwzględniając
            ciężką chorobę, na jaką zapadła nasza służba zdrowia, jest to prawie
            niewykonalne ze względów praktycznych. U wegetarianek w ciąży trzeba bardzo
            dokładnie sprawdzać obraz hematologiczny krwi i poziom witaminy B12. Do tego
            przygotowane są w Polsce tylko nieliczne ośrodki. Samo badanie na obecność
            witaminy jest trudne, wykonuje się je z użyciem radioaktywnych izotopów, i
            drogie - jedno kosztuje blisko 70 złotych. A w trakcie ciąży trzeba by wykonać
            je co najmniej kilkakrotnie.

            To nie jedyny powód, dla którego polscy lekarze silniej niż ich zachodni
            koledzy sprzeciwiają się kontynuowaniu diety wegetariańskiej w trakcie ciąży.

            Nie jedyny. Równie ważne jest to, że dieta polskich i zachodnich wegetarian
            różni się znacznie.

            Odżywiamy się lepiej czy gorzej od zachodnich wegetarian?

            Gorzej, i to o wiele gorzej. Na Zachodzie działa świetnie rozwinięta sieć
            sklepów z żywnością dla wegetarian. Produkty sprzedawane w tych sklepach są na
            ogół wzbogacane w witaminę B12, w żelazo, witaminę D i w niektóre aminokwasy.
            Dlatego np. u zachodnich wegan nie ma takich drastycznych stanów chorobowych,
            do jakich potrafią doprowadzić się weganie w Polsce. U nas wzbogacona żywność
            to wciąż rzadkość - sprzedają ją tylko pojedyncze sklepy. Wegetarianom na
            Zachodzie jest też łatwiej, bo wiedza o zagrożeniu np. anemią jest szerzej
            rozpowszechniona. Więc im bardziej drastyczną dietę stosują, tym więcej jedzą
            nasion roślin strączkowych, orzechów i soi. U nas bywa z tym różnie.(...)>>

            • bonobo44 Semiwegetarianizm jest trendy VI 06.05.04, 18:03
              <<(...)Czy semiwegetarianizm jest najzdrowszą dietą dla wszystkich? Czy
              przejście na wegetarianizm polecałby Pan np. osobom starszym?

              Zwłaszcza starszym! Ja bym polecał semiwegetarianizm z bardzo dużym
              ograniczeniem mięsa - nawet do zera, co najwyżej ryby i drób. A więc dużo
              warzyw i owoców oraz mleko i przetwory mleczne, które dziś uznawane są za jedne
              z najważniejszych składników diety osób starszych. To zresztą rada dla
              wszystkich wegetarian, a szczególnie dla wegan - mleko i jego pochodne świetnie
              zabezpieczają przed osteoporozą.

              Obiegowa prawda mówi, że czerwone mięso daje siłę. Czy bez mięsa mogą obejść
              się ludzie, którzy tej siły używają najwięcej - ciężko pracujący fizycznie?

              To przekonanie wciąż pokutuje wśród Polaków. A przecież to nieprawda. Nie ma
              żadnych naukowych przesłanek, żeby twierdzić, że ludzie pracujący fizycznie
              mają jeść dużo czerwonego mięsa.>

              Pan wybaczy! Nie wyobrażam sobie górnika, który cały dzień pracuje i je tylko
              sałatki!

              Oczywiście w takim wypadku mięsa z diety całkowicie wyrugować się nie da. Mało
              tego, powinno być go w niej więcej. Ale i tu powinny przeważać ryby i drób, a
              nie schabowe. A z sałatek proszę się nie śmiać - duża ilość warzyw i owoców
              jest dla pracowników fizycznych nawet bardziej potrzebna niż mięso. Tak samo
              jest zresztą ze sportowcami - to są w końcu ludzie również ciężko pracujący
              fizycznie. W większości dyscyplin sportowych wydatek energetyczny sięga 4,5
              tys. kcal dziennie.

              Czy jest zależność między wegetarianizmem a otyłością?

              Jak najbardziej. Udowodniono, że wegetarianie są statystycznie szczuplejsi.
              Przypadki nadwagi, a zwłaszcza otyłości są wśród wegetarian niezmiernie rzadkie.

              Dlaczego?

              Przede wszystkim dlatego, że na ogół jedzą mniej tłuszczu. A to zwłaszcza
              tłuszcze pochodzenia zwierzęcego odkładają się w organizmie. Oprócz tego u
              wegetarian ilość spożywanych kalorii jest bardziej dostosowana do wydatku
              energetycznego organizmu. Nie ma przeładowania żołądka wysokoenergetycznym
              pokarmem, jak u "mięsożerców".

              A dlaczego wegetarianie mają zdrowsze serca?

              Choćby dlatego, że mają mniejszą krzepliwość krwi. To ich np. lepiej
              zabezpiecza przed zawałem. Poza tym mają niższe ciśnienie tętnicze krwi
              (średnio o 6 - 8 mm słupa rtęci). To dzięki wyższemu spożyciu potasu, magnezu i
              wielonienasyconych kwasów tłuszczowych. Mają również niższy poziom
              cholesterolu. Według niektórych publikacji, wegetarianie mają nawet aż o 50
              proc. mniejszą szansę zachorowania na choroby serca niż ludzie jedzący mięso!

              A dlaczego też rzadziej chorują na raka?

              Prawdopodobnie dlatego, że w warzywa i owoce bogate są w witaminy
              antyoksydacyjne, takie jak witamina C, beta-karoten, witamina A. Witaminy te
              usuwają z naszych organizmów tzw. wolne rodniki, które są jedną z przyczyn raka.

              Czyli to wszystko razem oznacza, że powinniśmy masowo zacząć rzucać mięso?

              Przynajmniej wieprzowinę i wołowinę - z powodzeniem i wielką korzyścią dla
              zdrowia.

              A czy można odstawić mięso z dnia na dzień?

              Nie potrzeba żadnych okresów przystosowawczych - można z dnia na dzień przestać
              chodzić do sklepu mięsnego i skutków zdrowotnych ubocznych być nie powinno.

              Na koniec poproszę o receptę dla czytelników "Magazynu" - co jeść, żeby jak
              najdłużej cieszyć się dobrym zdrowiem.

              Codziennie proszę jeść od pół do trzech czwartych kilograma warzyw i owoców.
              Każdego dnia na talerzu powinny też znaleźć się mleko lub jego przetwory - np.
              sery, jogurty. Także ciemne pieczywo, makarony lub kasze albo ziemniaki. Nie
              wolno zapominać o soi, roślinach strączkowych i orzechach. Zgodnie ze
              zwyczajami śródziemnomorskimi dopuszczamy również codziennie lampkę czerwonego
              wina i trochę dobrej oliwy z oliwek do sałatki. Kilka razy w tygodniu na stole
              powinny pojawić się ryby, zwłaszcza morskie, drób, jaja (lecz nie więcej niż 4 -
              5 jaj w tygodniu) i ewentualnie coś słodkiego. Ale bez słodyczy to się można
              obejść - nie przymierzając - jak bez mięsa!>>

              • agaaska Re: Semiwegetarianizm jest trendy 07.05.04, 09:24
                Świetny wywiad i dobrze, że go tu wrzuciłeś :)
                Opowiem Wam trochę o sobie. Przestałam jeść mięso dawno temu bo mi
                niesmakowało - i to był jedyny powód przez lata, ryba to był mój wróg na
                talerzu nr 1 odkąd pamiętam, nic nie było w stanie zmusić mnie do jej zjedzenia
                (no chyba, że były to jakieś filety o smaku trocin). Nic mnie nie obchodził los
                zwierząt, dla mnie najważniejsza była i chyba nadal jest własna przyjemność. Z
                czasem coś zaczęło się we mnie zmieniać. Przede wszystkim spadł poziom mojej
                agresji i nerwowości, gdy jadłam mięso wyprowadzić mnie z równowagi to była
                betka. Teraz jestem chodzącym spokojem i nawet czasem jak już uda mi się
                zdenerwować jest to stan krótkotrwały, już nie kipię złością przez dni czy
                tygodnie. Ciśnienie krwi niskie, brak niekończącej się ochoty na słodycze,
                spadek zainteresowania alkoholem i innymi używkami. Szczupła sylwetka bez
                potrzeby drakońskiej diety, ładna cera (trądzik precz), więcej pozytywnej
                energii. To było najpierw i to dla mnie było najważniejsze.
                A z czasem pojawiła się też wrażliwość na los braci mniejszych,
                odpowiedzialność za siebie.
                I wydaje mi się, że to jest jedyna droga by wegetarianizm stał się dietą 90%
                populacji. Żadnych radykalnych zmian. Wydaje mi się, że propagowanie
                semiwegetarianizmu (też mnie ta nazwa drażni, ale tu mówimy o diecie a nie o
                filozofii), czy laktoowo jak zdrowszej, lepszej alternatywy z czasme tak jak
                pisze bonobo zmniejszy skalę cierpień zwierząt, znikną wielkie fermy. Fanatyzm
                niczemu nie służy, no poza zdobywaniem przeciwników jeszcze bardziej
                fanatycznych.
            • oladios Re: Semiwegetarianizm jest trendy V 06.05.04, 18:03
              Nie wierze w cos takiego jak semiwegetarianizm lub
              flexitarianizm . Albo sie je mieso albo sie go nie je
              • narysuj.mi.baranka Re: Semiwegetarianizm jest trendy V 06.05.04, 18:49
                Zgadzam sie. Uzylabym nawet w odniesieniu do tego semi miana 'hipokryzja'.
              • Gość: avanti777 Re: Semiwegetarianizm jest trendy V IP: *.idea.pl 06.05.04, 19:57
                Też tak uważam.... ALBO woz ALBO przewóz a nie pieprzenie farmazonów!!! I nie
                uzywajcie słowa XXXXwegetarianizm co z wegetarianizmem nie ma nic wspólnego.
                • bonobo44 Re: Semiwegetarianizm jest trendy V 06.05.04, 21:44
                  Gość portalu: avanti777 napisał(a):

                  > Też tak uważam.... ALBO woz ALBO przewóz a nie pieprzenie farmazonów!!! I nie
                  > uzywajcie słowa XXXXwegetarianizm co z wegetarianizmem nie ma nic wspólnego.

                  Moge to tylko skwitowac wzruszeniem ramion. Taki termin istnieje i mi sie np.
                  tez nie podoba, bo do niedawna sadzilem, ze jestem calkiem niezlym wege, a cala
                  otoczka ortodoksyjna po prostu sie nie przejmowalem. Postanowilem nie zjadac
                  swoich blizszych krewnych i tyle...

                  Uwazam tez, ze lepsze sa male kroki w wykonaniu wielu niz nawet trojskoki w
                  wykonaniu niewielu. Namawiajmy raczej ludzi do stopniowego eliminowania z diety
                  miesa, zaczynajac od czerwonego, skoro tyle jest oczywistych przeciwwskazan,
                  bedzie to dla nich latwiejsze do zaakceptowania...

                  A gdy juz zniknie przemyslowa produkcja samych tylko swin, to przeciez bedzie
                  wiekszy sukces, niz osiagniecie poziomu 50% wegan na swiecie. Podobnie gdy
                  zaniknie produkcja krow na mieso i uboj koni na konine. Mucki beda nadal robily
                  swoje, tzn. mleko i czekolade na alpejskich szlakach. Co to komu przeszkadza?
                  Wreszcie przyjdzie kolej i na potomkow dinozaurow, a na koniec - jak dobrze
                  pojdzie - i wszystko zostanie cacy prooved, przyjdzie czas i na strawe
                  pierwszych chrzescijan. To sie nazywa ewolucja - jest jedyna racjonalna
                  alternatywa tam, gdzie rewolucja jest po prostu nie do pomyslenia.

                  Wiec nie pieprz mi tu avanti, ze jestes taki do przodu, bo wcale nie jestes...
                  Wielu tzw. wege przyznaje sie tu do okazyjnego przypadkowego spozywania
                  czerwonego miesa, co mi sie osobiscie w glowie nie miesci... wiec jak to jest?
                  Chcesz sie licytowac o to, kto z nas jest dalej na drodze postepu, w sytuacji,
                  w ktorej 95% populacji wpieprza swinie i krowy? Gdy 15-milionowa nacja
                  wypowiada wojne 5 mln fok, zabijajac milion z nich co 3 lata na oczach majacej
                  to gdzies wiekszosci? Kazdemu z nich przysluguje przy tym prawo ubicia 6 fok na
                  wlasny uzytek, co czyni 90 mln sztuk rocznie - szczescie wielkie, ze nie
                  wszyscy z nich to mordercy niemowlat, a ich niemowleta nie potrafia uniesc paly
                  w raczkach. Czy moze chcesz pozostac doskonale obojetny na te wszystkie
                  zjawiska, ale nieskalany w swej wyzszosci, bo ty juz jestes ponad to?

                  8/\/\44
              • bonobo44 Re: Semiwegetarianizm jest trendy V 06.05.04, 22:04
                oladios napisała:

                > Nie wierze w cos takiego jak semiwegetarianizm lub
                > flexitarianizm . Albo sie je mieso albo sie go nie je

                Niewiele roznisz sie w swych pogladach od misia. On tez uwaza, ze jest bez winy,
                na zasadzie albo wszystko albo nic. Probowal juz dowiesc wam, ze przy takiej
                postawie wasza wina jest rowna jego, bo odpowiadacie za jakies tam biedronki i
                pasikoniki spalane przy wypalaniu traw i zaby rozjezdzane przez snopowiazalki.

                Tak, jak wykazalem mu, ze moze byc co najwyzej mowa o proporcjonalnej
                odpowiedzialnosci (proporcjonalnie do udzialu w zbrodni), tak samo odpowiadam i
                Tobie: Jest istotna roznica pomiedzy kims, kto zjada tylko slimaki albo tylko
                ryby, a kims kto partycypuje w gehennie milionow kurczakow, swin i krow, zywiac
                sie ich prokurowanym i KULTYWOWANYM na skale przemyslowa cierpieniem.
                I nie pieprz mi tu, ze to nie ma zadnego dla ciebie znaczenia, bo lzesz sam
                sobie w zywe oczy. Zmartwilbys sie gdyby zniknely te wszystkie farmy
                przemyslowgo chowu swin, krow i kurczakow? No powiedz - zmartwilbys sie?
                Watpie! A ja i wielu mi podobnych tez przykladamy do tego reki, nie
                umieszczajac tych stworzen w swoim jadlospisie. I nie jestem zaklamany, bo
                dokladniej niz misio - wiem co jem - zjadam czujace stworzenia, zabite po to,
                zebym mogl w warunkach tej nedznie zorganizowanej cywilizacji przetrwac. Nie
                jestem zaklamany, bo jestem przy tym rozdarty, ale nie obojetny na los tych
                stworzen, ktore zjadam... nie buduje sobie tez zadnych tabu ani pseudoteoryjek,
                ktore by mnie z tego rozgrzeszaly.
                • bonobo44 I beg your pardon, Oladios 07.05.04, 00:38
                  Zwracalem sie tu do Ciebie z rozpedu jak do avanti, a Ty przeciez jestes dama?
                  (Jak znam swojego pecha, to jeszcze na dodatek mloda i niezwykle wrazliwa.)
                  Daruj raz jeszcze - to sie na pewno nie powtorzy.
    • bonobo44 Re: Semiwegetarianizm jest trendy 06.05.04, 18:23
      Marcin Jamkowski rozmawia z prof. dr hab. n. med. Światosławem Ziemlańskim 13-
      12-2000, ostatnia aktualizacja 12-12-2000 13:05
      serwisy.gazeta.pl/zdrowie/1,51220,62436.html

      Zamiescilem ten wywiad w calosci, bo pomimo, ze funkcjonuje juz w sieci 4 lata,
      szkoda by bylo, gdyby z niej zniknal bezpowrotnie. (Ponadto wielu wege moglo
      nie miec szans z nim sie zapoznac. Ja sam natknalem sie nan zupelnie
      przypadkowo. A w kwestii tak istotnych dla was spraw, nalezy - moim zdaniem -
      miec mozliwie szeroki oglad.)
      Pisze tak nie tylko dlatego, ze sam jestem semiwegetarianinem (nie zjadam tez
      ptakow), ale takze ze wzgledu na motywy, ktorymi sie kierowalem wybietrajac to
      rozwiazanie (w naszych polskich warunkach scisly wegetarianizm nadal graniczy
      moim zdaniem z ekwilibrystyka pomiedzy wlasnym zdrowiem i... wlasnym zdrowiem,
      o czym swiadczy takze i powyzszy wywiad) jak i ze wzgledu na to, ze
      wprowadzajac diete stricte wegetarianska bezkrytycznie, bez nalezytego
      przygotowania i zaplecza, mozemy sobie po prostu zaszkodzic.
      Szczegolnie wazne jest to w przypadku dzieci - dlatego nie probowalem w zaden
      sposob ingerowac w diete swoich dzieci i nikogo ze swej blizszej lub dalszej
      rodziny.
      Moim zdaniem, w naszym kraju wciaz jeszcze decyzje te nalezy odkladac do wieku
      dojrzalego. Nie dotyczy to jednak semiwegetarianizmu - jest on najzupelniej
      bezpieczny i szczegolnie nawet korzystny dla mlodziezy. Stad tytul tego watku.

      Wyrazy szacunku naleza sie moim zdaniem misiowi, ktory walczy na tym forum z
      bezkrytycznym podejsciem do tematyki forum W zwlaszcza w stosunku do dzieci.
      W swietle tego wywiadu i naszych polskich realiow - ma najwyrazniej racje.
      Co nie znaczy, bynajmniej, ze wszystkie przeslanki, na ktorych bazuje, nalezy
      uznac za prawidlowe. Nigdy nie zgodze sie z jego punktem widzenia dotyczacym
      miejsca zwierzat w zyciu czlowieka (ograniczajacym sie glownie do miejsca na
      talerzu).

      8/44
      • Gość: brumbak Re: Semiwegetarianizm jest trendy IP: *.waw.cdp.pl / *.waw.cdp.pl 06.05.04, 18:27
        oj bonobo bonobo,
        jestem mocno rozczarowany
        podniose watek o prof. Ziemlańskim
        - wypowiedzi prof. Ziemlańskiego to czysta manipulacja
        • bonobo44 Re: Semiwegetarianizm jest trendy 06.05.04, 22:21
          Gość portalu: brumbak napisał(a):

          > oj bonobo bonobo,
          > jestem mocno rozczarowany

          Przykro mi, brumbak, ze Cie rozczarowuje, ale uwazam, ze ten facet ma wiele
          racji. Osobiscie nie wiem, czy gdy juz zdecyduje sie zarzucic i ryby (ktorych
          jedzenie napawa mnie coraz wiekszym wstretem, podobnie jak od dawna mysl o
          jedzeniu czerwonego miesa), to czy potrafie sie zdobyc na niezbedna dyscypline,
          aby sobie nie zaszkodzic (polscy panowie slyna z samobojczego wrecz podejscia
          do kwestii wlasnego zdrowia 8(

          Tym bardziej stosuje sie to do malych dzieci - a niedobory, o ktorych on pisze,
          to nie sa tylko czcze urojenia, ale realne niebezpieczenstwo (czytalem sporo
          tekstow o diecie wegetarianskiej pod katem zapewnienia niezbednych skladnikow,
          wiec wiem, ze nie jest to proste, latwe, ani - w naszych warunkach - tanie czy
          przyjemne) - wystarczy nieraz odrobina zaniedbania, braku elementarnej wiedzy
          lub po prostu funkcjonowanie w polskich realiach... dlatego pisze, ze u nas
          wegetarianizm, to niestety powinna byc kwestia wyboru doroslego osobnika... W
          Polsce miara stosunku do dziecka nazbyt czesto jest jeszcze bezduszna
          obojetnosc, w ktorej interes czy widzimisie rodzica jest czesto przezen
          przedkladany nad dobro jego potomstwa...
        • bonobo44 Re: Semiwegetarianizm jest trendy 06.05.04, 22:47
          Gość portalu: brumbak napisał(a):

          > podniose watek o prof. Ziemlańskim
          > - wypowiedzi prof. Ziemlańskiego to czysta manipulacja

          Przejrzalem Twoj watek
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=353&w=11781054&v=2&s=0
          Przydaloby Ci sie tam male wsparcie. Masz racje, ze ten prof w cytowanym przez
          Ciebie materiale stosuje chwyty ponizej pasa, tzn. delikatnie mowiac manipuluje
          faktami dla poparcia swojej tezy, co nie wystawia mu zbyt pochlebnego
          swiadectwa. Niemniej jednak pewne gole fakty pozostaja i po prostu nalezy sie z
          nimi liczyc. Mysle,ze kazdy moze je wylowic na wlasny uzytek z zamieszczonego
          wyzej wywiadu.
          • Gość: brumbak Re:profesor Ziemląński tożaden autorytet IP: *.crowley.pl 06.05.04, 23:19
            bonobo44 napisał:

            > Gość portalu: brumbak napisał(a):
            >
            > > podniose watek o prof. Ziemlańskim
            > > - wypowiedzi prof. Ziemlańskiego to czysta manipulacja
            >
            > Przejrzalem Twoj watek
            > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=353&w=11781054&v=2&s=0
            > Przydaloby Ci sie tam male wsparcie. Masz racje, ze ten prof w cytowanym
            przez
            > Ciebie materiale stosuje chwyty ponizej pasa, tzn. delikatnie mowiac
            manipuluje
            >
            > faktami dla poparcia swojej tezy, co nie wystawia mu zbyt pochlebnego
            > swiadectwa. Niemniej jednak pewne gole fakty pozostaja i po prostu nalezy sie
            z
            >
            > nimi liczyc. Mysle,ze kazdy moze je wylowic na wlasny uzytek z zamieszczonego
            > wyzej wywiadu.
            ..........
            otóż nie każdy,
            niestety
            na tym polega manipulacja profesora ,że wypowiada swoje prywatne poglądy , w
            ogóle nie uzasadnione naukowo, w niekorzystnym świetle przedstawiając dietę
            wegetaraińską, metoda - jestem ZA z nawet PRZECIW
            " tak dieta wegetariańska jest oczywisćie godna polecenia a le żle stosowana
            może doprowadzić u dzieci do niedorozwoju mózgu "- to styl profesora
            -0pytanie: jaka dieta źle stosowana nie może doporwdzić do uszkodzenia mózgu
            albo ciężkich schorzeń ? Odpowiedź : każda dieta źle stosoewana może do tego
            doprowadzić
            - z tymi dzićmi to teżtylko straszak

            był tu na forum wątek o niedoborowej diecie u dzieci..
            ,, na pewno czytałeś a może się tam wypowiadałeś..
            otóż sa to badania Instytutu - a dieta jest typowo polska z miesem i mlekiem
            a nieodobory dotyczą ( sa powszechne!!!)
            ..żelaza i wapnia!!
            dziwne?
            - nie - bo każda dieta źle stsowana itd

            natomiast prof. Ziemlański manipuluje ludźmi tak budując swe opowieśći dziwnej
            treści że osoba nie znajaca się na rzeczy odonosi wrażenie
            że ta dieta wegetariańska to jest ryzykowna, niebezpieczna itp. tak nie jest o
            czym pisze na tym forum
            • bonobo44 Drobna sugestia natury technicznej 07.05.04, 01:12
              brumbak, moze nie powinienem ja akurat Ci jej udzielac (nazbyt czesto mnie
              ponosi, zebym mial prawo krytykowac innych), ale zaryzykuje:

              Jesli postarasz sie byc bardziej czytelny w swoich przekazach, niewatpliwie
              odniesiesz nawet wiekszy, niz moglbys sie spodziewac efekt.
              Rozmowcy lubia byc szanowani, a czuja sie tak, gdy zwracasz sie do nich
              w czytelnej formie. Popraw odrobine stylistyke, bo Twoje wypowiedzi niosa
              naprawde wartosciowy przekaz merytoryczny - traca sporo na... surowosci formy.
              Chodzi glownie o dosc chaotyczny uklad Twoich postow. Niech forma dorowna
              tresci. Ja wiem, ze to wszystko zabiera sporo czasu, ktorego nam wszystkim
              brakuje. Potraktuj to jak wprawke - bedzie jak znalazl w innych zastosowaniach.
              A w ostatecznosci, no coz ... olej te moje sugestie 8)
              • oladios Re: Drobna sugestia natury technicznej 07.05.04, 08:31
                Nie zrozumiales mnie . Chodzilo mi o nazewnictwo .
                Nie wazne czy jesz mieso 3 razy na dzien czy 3 razy
                do roku - ciagle jestes miesozerca . Tu nie chodzi o ilosc ,
                ale o sam fakt zjadania . Rozumiem doskonale , jesli ktos
                stosuje metode malych kroczkow - ja tez ja stosowalam
                przechodzac na weganizm . Nie wymagam od Ciebie , abys
                calkowicie przeszedl na wegetarianizm . Nie nazywaj siebie
                tylko semiwegetarianem . To tak jak ja bym naraz zaczelam
                jesc miod i nazywac sie semiweganka . Totalna glupota .
                Pozdrawiam
                • bonobo44 Re: Drobna sugestia natury technicznej 07.05.04, 09:58
                  oladios napisała:

                  semiwegetarianin =(?)

                  > Totalna glupota.

                  Jest nazwa? Jest! Wiec bierzmy ja!

                  Masz pretensje do jezyka, ze powstaja w nim slowa?
                  Czyz semi, to nie znaczy 'niby'? - taki wegetarianin na niby (ni-to-ni-owo - w
                  rozkroku - pol-na-pol). Nie znosisz polcieni?
                  Na tym forum sie od nich roi. Zgoda - jaroszy jest moze ciut wiecej 8)
                  • Gość: misiu Re: Drobna sugestia natury technicznej IP: 5.2.* / *.chello.pl 07.05.04, 10:34
                    Przedrostek semi- oznacza pół-. Niby- to quasi-.
                • Gość: misiu Re: Drobna sugestia natury technicznej IP: 5.2.* / *.chello.pl 07.05.04, 10:38
                  oladios napisała:
                  > Nie wazne czy jesz mieso 3 razy na dzien czy 3 razy
                  > do roku - ciagle jestes miesozerca .

                  Popatrz, a kiedyś boża krówka szła w zaparte, że ktoś, kto je jakąś potrawę raz
                  do roku, to znaczy, że WYELIMINOWAŁ ją ze swojego jadłospisu. ;-)

                  • Gość: slawek Re: Drobna sugestia natury technicznej IP: *.icpnet.pl 07.05.04, 10:57
                    Gość portalu: misiu napisał(a):

                    > oladios napisała:
                    > > Nie wazne czy jesz mieso 3 razy na dzien czy 3 razy
                    > > do roku - ciagle jestes miesozerca .
                    >
                    > Popatrz, a kiedyś boża krówka szła w zaparte, że ktoś, kto je jakąś potrawę
                    raz
                    >
                    > do roku, to znaczy, że WYELIMINOWAŁ ją ze swojego jadłospisu. ;-)
                    >


                    no a jak się nieświadomie zje robaczka w jabłku to już się jest mięsozercą czy
                    nadal wege czy wtedy semivege ???;))


                    Slawek
    • Gość: avanti777 Re: Semiwegetarianizm jest trendy I IP: *.idea.pl 08.05.04, 19:12
      Ale ja przecież nie powiedziałem że się "wywyższam" bo nie jem wcale mięsa!!!
      Czy twoim zdaniem fakt iż ktoś jest wegetarianem to oznacza że "stoi wyżej" i
      uważa się za niewiadomo co??? Zastanów się co piszesz!!! Ja tylko podwazyłem
      niekonsekwencje i nazywanie czegoś co tak naprawde tym nie jest! Wydaje mi się
      że jeżeli jest ktoś konsekwentny do świadczy o zdecydowaniu i wiary w swoje
      decyzje.
      • bonobo44 Re: Semiwegetarianizm jest trendy I 08.05.04, 20:22
        Gość portalu: avanti777 napisał(a):

        > Wydaje mi się
        > że jeżeli jest ktoś konsekwentny do świadczy o zdecydowaniu i wiary w swoje
        > decyzje.

        Z tym sie zgadzam i szanuje to...
        Uwazam jednak po prostu za niestosowne ataki na ludzi, ktorzy uczynili juz
        pierwsze kroki w pochwalanym przez Ciebie kierunku, tylko dlatego, ze... sa pod
        reka (bo inni po prostu na forum W z reguly nie zagladaja), a na dodatek wciaz
        nie sa rownie doskonali w swoich wyborach, jak Ty...
        Zajmij sie raczej krytyka tych wszystkich, ktorzy maja wciaz jeszcze to, co sie
        na tym swiecie wyrabia ze zwierzetami, w jednym... wyjdz do nich z tego forum W.
        To nic nie boli, a im da wiele do myslenia - sukces swoj poznasz po tym, ze ich
        rozdraznisz (niemal dokladnie tak samo, jak to bylo ze mna ;) - z tym, ze mnie
        drazni glownie wytaczanie przez was armat na siebie nawzajem i glebokie
        okopanie sie na... z gory upatrzonych pozycjach (dobrowolne ograniczenie sie
        wylacznie do defensywy).

        Mnie osobiscie niewiele obchodzi dieta wege jako styl odzywiania sie.
        Dlatego nie ma dla mnie i nie bedzie miala zadnego znaczenia cala ta wasza
        klasyfikacja, przynajmniej dopoty, dopoki nie zjadanie ssakow (poziom E5 mojej
        prywatnej hierarchii zla - HoE), nie stanie sie dla ludzi takim samym nakazem
        moralnym, jak nie zjadanie siebie nawzajem.
        Wierze bowiem, ze jest to konieczny etap na drodze ewolucji kultury HSS, a gdy
        to uda sie wam osiagnac, to z czasem przyjdzie kolej takze i na reszte cieplo-
        i zimnokrwistych naszych krewnych.

        Do odejscia od eksploatacji roslin dlugo jeszcze nie dojrzejecie, a wszak
        takze wszystkim przedstawicielom Krolestwa Roslin nawet taki nasz wrog
        ideologiczny, jak Arystoteles przyznawal dusze (chociaz pozniejsi jego
        apologeci doprowadzili do mechanicystycznego pojmowania i traktowania zwierzat
        jako przedmiotow pozbawionych wszelkich sladow uduchowienia, odmawiajac im
        nawet zdolnosci do odczuwania bolu i cierpienia, czego skutki ponosza one po
        dzien dzisiejszy). To ostatnie nastapi zapewne jednak dopiero po pomyslnym
        podjeciu i zakonczeniu badan nad ambrozja i nektarem.
        Pozdr

        8)44
    • balbinia Re: Semiwegetarianizm jest trendy I 17.05.04, 19:53
      Nie jestem zwolenniczka uzywania okreslenia "semiwegetarianizmu". Albo jest sie
      wegetarianinem, albo nie. Tak jak jest sie abstynentem, katolikiem, pilotem,
      zolnierzem, brunetem - albo i nie. Czego to ludzie dla wygody nie wymysla. To
      ja tez sie bede zwac Semikatoliczkam, semibuddystka, semiabstynentka i
      semistudentka, hehe :)))
      • narysuj.mi.baranka I 'troche w ciazy' Balbiniu _n/t 17.05.04, 22:45

      • narysuj.mi.baranka Moim zdaniem to zwykla hipokryzja. To bezprawne 17.05.04, 22:47
        uzywanie slowa wegetarianizm. Bo wegatarianizm to niejedzenie miesa.
      • Gość: Rycho Re: Semiwegetarianizm jest trendy I IP: *.aster.pl / *.acn.pl 17.05.04, 22:55
        Ja jestem semimięsożerca.
    • patrycja1203 Re: Semiwegetarianizm jest trendy I 17.05.04, 23:26
      a może by tak nazywać to dietą minimięsną:)ja sama nie zżymam się tak na
      słowo "semiwegetarianizm", ale uważam za uzasadnione niezadowolenie wegetarian
      z takiego określenia. przecież za wegetarianizm to trochę więcej niż dieta
      bezmięsna.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka