Ciekawa stronka

04.08.04, 07:12
Pewiem rosyjski kolega podrzucił mi ciekawą stronkę. Scharakteryzował ją w
ten sposob: "O wegetarianizmie bez histerii". Stronka bardzo mi się
spodobała - rzadko spotykalny okaz rzetelnego artykułu popularnonaukowego.
Prawie że nie miałam zastrzeżeń co do tekstu (ba-a-ardzo rzadka rzecz ;) )
Ponieważ strona jest w języku rosyjskim - przetłumaczyłam tekst i tłumaczenie
to podaję niżej, w kilku postach - bo w jednym za nic się nie zmieści ;) Mam
nadzieję, że da on do myślenia i wyznawcom wegetarianizmu, i moim
wszystkożernym wspołtowarzyszom ;)
Adresę stronki też podaję:
medmedia.ru/untraditional/3800064/a3815357
    • l2m cd 04.08.04, 07:14
      Uczta roślinna
      Klim Natalia

      Lew Tolstoj był wegetarianinem dlatego, że szkoda mu było zwierząt, a Adolf
      Hitler - bo chciał dożyć stu lat. Dzisiaj odżywianie się roślinami stało się
      modne, z tym, że nowi wegetarianie nie tylko sami przestają jeść mięso, ale
      także aktywnie walczą z mięsożercami.
      Według wszechwiedzącej nauki statystyki, dziś w świecie żyje około miliarda
      wegetarian. W jednych krajach jest ich więcej, w innych - mniej. Absolutną
      rekordzistką za ilością ludzi, stosujaących dietę roślinną, jest India, gdzie
      wegetarianie stanowią 80% od całej ludności. Właściwie, dziwne to nie jest. Dla
      większości Hindusow krowa i dziś jest zwierzęciem świętym, i zabić ją, żeby
      usmażyć sobie befsztyk, jest grzechiem jednym z największych. Niezbyt szanują
      mięso i w przeludnionych Chinach, woląc od niego tradycyjny ryż i warzywa. W
      kuchni japońskiej żywność pochodzenia odzwierzęcego - to głównie "owoce morza",
      a wcale nie wieprzowina lub wołowina. Ale w Ameryce oraz Europie wegetarianizm
      pojawił się stosunkowo poźno, i jego wyznawcy na razie stanowią mniejszość, bo
      jedynie 5%. W Rosji jest ich jeszcze mniej. Ale co rok wegetarianizm zwiększa
      swą popularność, i liczba ludzi, ktorzy zadeczdowali na zawsze zaprzestać
      jedzenia mięsa, rośnie.
      Nowonawroceni wegetarianie rożnią się od swoich poprzednikow mniej więcej tak,
      jak "nowi Rosjanie" od starych. Aktywni, pewni swych racji, czynni
      wegetarianie "nowej fali" - to już nie są ludzie, po prostu odżywiający się
      według pewnej diety. Oni, jako misjonarze, oświecają masy. Najłatwiej to
      zauważyć w krajach rozwiniętych, gdzie wegetarianizm przemienił się w prawdziwą
      idee fixe.
      "Misjonarze" diety roślinnej rozpowszechniają literaturę ze szczegołowymi
      opisami drastycznych momentow z życia zwierząt i ptakow, przeznaczonych na
      rzeź, bojkotują McDonaldsy z ich hamburgerami i frytkami, smażonymi w
      tłuszczach zwierzęcych, przeprowadzają akcje celem obrony "braci naszych
      mniejszych". Podtrzymując "Greenpeace", oni protestują przeciwko
      doświadczeniach na zwierzętach, oblegając banki, przekazujące pensje uczonym-
      "mordercom". Decyzja o przeprowadzeniu Olimpiady w Seulu przywiodło wegetarian
      w stan "świętego lęku" - przecież Koreańczycy jedzą psow!

      Wcielić Kafkę w życie.
      W początkach XX stulecia znany pisarz Franz Kafka, kontemplując ryby w
      akwarium, pewnego razu powiedział: "Teraz mogę patrzeć na was spokojnie; już
      was nie jadam". Autor "Zamku" i "Procesu" ani się domyślał, że jego pobieżnie
      powiedziane słowa wejdą do historii, stając hasłem wegetarian - "Nikogo nie
      jadam".
      Wegetarianie ściśli, tak zwani weganie, rzeczywiście nikogo nie jadają. Ich
      zdaniem, wszystko, co kiedyś biegało, latało lub pływało - nie może służyć
      pożywieniem dla czlowieka. Weganie odmawiają jedzenia mięsa i ryby, a do tego -
      jajek, mleka i jego przetworow. Niektorzy nie jedzą nawet miod, bo on "jest
      produktem wyzysku pszczoł".
      Zwykłych ludzi, krorzy odżywiają się rozmaicie i mogą czasami zjeść kawałek
      mięska, wegetarianie porownują do chodzących grobowcow pomordowanych zwierząt
      oraz padlinożercow. Około 30% odżywiających się roślinami obywateli powiadają,
      że brzydiliby się całować z kimś, kto przed tym jadł martwe ciało. Czasem
      spotyka się wśrod nich i osoby, przekonane, że każdy jedzący mięso w głębi
      duszy jest maniakalnym mordercą. Albowiem, skoro czowiek (o zgrozo!) może bez
      wyrzutow sumienia zjeść zwierzę, to znaczy, że łatwo mu przyjdzie i zabicie
      podobnego sobie. Jeśli przez chwilę w to uwierzymy, to wyjdzie nam, że Czukcze,
      Kałmyki oraz Eskimosi - to są najbardziej krwiożercze ludy na całej Ziemi, bo
      od zarania dziejow odżywiają się mięsem. A miłośnikow polowania i łowienia ryb
      należy od razu bez sądu i śledztwa wsadzać za kraty jako potencjalnych
      mordercow.
      • l2m cd 04.08.04, 07:16
        Istnieje taka nauka - logika.
        Ażeby udowodnić swe racje, stronnicy diety roślinnej szczegołowo wyjaśniają,
        dlaczego człowiek nie powinien jadać mięsa. Najgłówniejszym ich dowodem jest
        taki: nasz organizm nie jest przystosowanz do przyswajania pokarmow
        zwierzęcych. I, żeby wszystkim to było widać, porownują człowieka do zwierząt
        drapieżnych. Rzeczywiście, podobieństwo nie jest duże. Drapieżnicy mają mocne
        kły i pazury, pomagające zabić i rozerwać zdobycz, a człowiek ma kły
        niedoroźwinięte, i paznokcie zamiast pazurow. Do trawienia mięsa potrzebny jest
        mocny kwas żołądkowy: drapieżnicy mają kwaśniejszy, niż człowiek. Dlugie
        jelita, niezbędne do przyswajania pokarmow roślinnych, drapieżnikom nie są
        potrzebne - zatem mają je kilkakrotnie krotsze, niżli człowiek. W ten sposob
        wegetarianie wyciągają wniosek: ludzie nie są drapieżnikami, i odżywiać się
        mięsem nie powinni.
        Ale przecież jezeli porownamy człowieka do zwierząt roślinożernych - to
        podobieńsatwo będzie jeszcze mniejsze. Roślinożerne mają zaostrzone przednie
        zęby oraz trzonowce z płaską powiezchnia, pozbawione emali. A ponieważ od
        twardych pokarmow roślinnych trzonowce rychło się niszczą, natura zadbała, żeby
        one ciągle się ponawiały. Przystosowany do fermentacji masy roślinnej ogromny
        (czasem nawet składający się z kilku oddzielnych części) żołądek roślinożernych
        też nie jest podobny do ludzkiego. I kwasowość w nim jest niższa. Nawet jelita
        są inne. Rożne zające i krowy mają długosć jelit, dwudziestokrotnie
        przewyższającą długość ciała, a człowiek - tylko w osiem raz. Widać z tego, że
        pokarmy roślinne nam też nie pasują.
        Taki paradoks żywnościowy jest od dawna wytłumaczony przez biologow.
        Mianowicie, człowieka nie da się odnieść ani do roślinożernych, ani do
        mięsożernych. On, jak i małpa, jest stworzeniem wszystkożernym. Organizm
        człowieka jest urządzony tak, że rownie dobrze potrafi przyswajać pokarmy
        roślinne i zwierzęce. Więc przypuszczenie wegetarian stosowno pierwotnej
        roślinożerności człowieka jest mylne.
        Nasi starożytni przodkowie jedli wyłącznie pokarmy roślinne - nie mogą się
        uspokoić weganie. Ale jak wtedy być z naskalnymi rysunkami, przedsyawiającymi
        sceny polowania na mamuty i inne zwierzęta? Nikt nie przeczy, że człowiek epoki
        kamienia niełupanego jadał głównie owoce i korzenia, ale kiedy mioał taką
        możliwość - jadł i mięso. Antropolodzy uważają, że najbardziej drastyczne
        przejście na pokarmy odzwierzęce stało się pod czas glacjalu, kiedy to
        większość roślin wymarzła. W takich warunkach człowiek był po prostu zmuszony
        jadać głównie mięso. W ten sposob wychodzi, że teoretycy wegetarianizmu znow
        się mylą: nasi praprzodkowie nie odżywiali się wyłącznie roślinami.
        Ale, nie zważając na nienaturalność wegetarianizmu wobec biologii człowieka -
        on jednak się pojawił.

        Najpierw był Pitagores.
        Najwcześniejsze wiarygodne wiadomości o ludziach, świadomie powstrzymujacych
        się od pokarmow mięsnych, należą mniej więcej do IV - V stulecia przed
        Chrystusem. Ażeby z większym sukcesem obcować się z bostwami i czynić obrzędy
        magiczne, kapłani egiptscy zostawali wegetarianami. Możliwie, swą role odegrał
        zwierzęcy wygłąd wielu egiptskich bostw - a może, kapłani obawiali się, że
        dusze zjedzonych zwierząt będą przeszkadzały pełnowartościowemu dialogowi z
        wyższymi siłami.
        W starożytnej Grecji wegetarianizm pojawił się dużo poźniej. I powody jego
        pojawienia się były już całkiem inne. Zadnej mistyki. Po prostu progresywni
        grecy zaczęli sobie rozważać - a op co właściwie zabijać niewinne zwierzęta,
        skoro można całkiem niezle odżywiać się roślinami? Sokrates, Platon, Diogenes,
        Plutarch i wielu innych filozofow byli wegetarianami i w swoich dziełach
        rozważali celowość diety roślinnej. Ale główną rolę w rozpowszechnieniu
        wegetarianizmu odegrał w VI stuleciu przed Chrystusem Pitagores (znany nam ze
        szkolnego kursu geometrii jako tworca wiadomego teorematu). Znany filozof i
        matematyk wierzył w metempsychozę, i dlatego kategorycznie odmawiał jedzenia
        mięsa zwierząt. Jego liczni uczniowie, młodzi mężczyźni z dobrych rodzin, idąc
        za przykładem mistrza, też przeszli na roślinną diete, to było
        pierwsze "Stowarzyszenie wegetarian" w historii świata. "Czy nie zaszkodzi
        wegetarianizm zdrowiu?" - martwili się krewni Pytagorejczykow. Na to pytanie
        odpowiedział w IV stuleciu przed Chrystusem znakomity lekarz Hipokrates. Mowiąc
        o zdrowym odżywianiu się, on zaaprobował także i wegetarianizm.
        Z upadkiem cywilizacji greckiej w Europie wegetarianizm zostal na długo
        zapomniany. Roślinną dietę stosowali jedynie przedstawiciele niektorych grup
        religijnych, ascety oraz mnisi-pustelnicy. Reszta jadła co się trafi, niewiele
        się zastanawiając nad pochodzeniem jedzenia.
        • l2m koniec 04.08.04, 07:18
          Powtorne przyjście
          Zainteresowanie wegetarianizmem powrociło w epoce Renesansu, ale, oprocz
          miłośnika wszelakich nowości Leonarda da Vinci, chętnych do rezygnacji z
          pokarmow mięsnych było niewielu. Jedynie w środku XIX stulecia wegetarianizm
          zaczął nabierać masowego wymiaru.
          Oficjalnie się uważa, że wegetarianizm został odkryty na nowo przez Anglikow.
          Razem z trendem na wszystko wschodnie oni przywieźli z Indii (największej ze
          swoich kolonii) także idee dawnohinduskiej religii wedycznej, zabraniającej
          zabicia żywych stworzeń celem wyżywienia. Napatrzywszy się na głodnych tubylcow
          i nachalne krowy i bażanty, beztrosko łażące po miastach, Anglicy zaczęli się
          zastanawiać. I, wrociwszy do rodzimego kraju, wielu z nich zrezygnowało z
          pokarmow zwierzęcych.
          Nazywać się "wegetarianami" wegetarianie zaczęli w roku 1842. Autorstwo tego
          imienia należy do fundatorow "Brytyjskiego stowarzyszenia wegetarian".
          Najbardziej odpowiednim wydał się im łaciński wyraz "vegetus",
          oznaczający "zdrowy, świeży". Wyszło im całkiem symbolicznie, albowiem wyraz
          ten brzmi podobnie do angielskiego "vegetable" - to znaczy, warzywny.
          Z Anglii wegetarianizm stopniowo rozpowszechnił się na całą Europę i Amerykę.
          Głównym celem wegetarianizmu zachodniego bylo to samo, co i u wschodniego -
          zrezygnować z zabicia bezbronnych zwierząt. Co prawda, złościwi politolodzy
          twierdzą, że dla Europejczykow nieostatnią rolę odegrał kryzys ekonomiczny,
          ktory spowodował zdrożanie tradycyjnych pokarmow mięsnych.
          Od tego czasu wegetarianizm już więcej nie zanikał całkowicie, chociaż i nie
          cieszył się szczegołną popułarnością. Diety roślinnej trzymali się głównie
          egzaltowani inteligenci, na czele z hrabią Tołstojem w Rosji, lekarzem
          naturopatą Herbertem Shaltonem w Ameryce, poetą Rabindranatem Tagorem w Indii
          oraz sztukopisarzem Bernardem Shaw w Anglii. Nabierać popularności
          wegetarianizm zaczął dopiero w końcu XX stulecia, kiedy lekarze dwiedli, że bez
          mięsa jednak da się istnieć. Taka jest historia.

          Mięso jest szkodliwe?
          Stronnicy wegetarianizmu byli uszczęśliwieni, teraz już nikt nie będzie śmiał
          wątpić w pożyteczności diety roślinnej. Ale oni nie zauważyli jednego: lekarze
          dowiedli nie pożyteczność wegetarianizmu, tylko szkodliwość nadmiernego
          spożywania mięsa. I nawet nie tyle męsa, ile tłuszczow zwierzęcych.
          Okazuje się, że bicz wspołcześnego społeczeństwa - choroby setca i naczyń
          krwonosnych, są wprost związane z cholesterolem, w dużych ilościach
          występującym w tłuszczu, maśle i jajkach. W niewielkich dawkach cholesterol
          jest związkiem niezwykle potrzebnym i pożytecznym, on jest budulcem dla
          hormonow i kwasow żółciowych, a także nieodzownym składnikiem wszyskich membran
          komorek, z ktorych składa się nasz organizm. Ale jeśli objadać się tłustymi
          pokarmami, cholesterol od razu zaczyna się gromadzić na ściankach naczyń
          krwonosnych, zawężając je. Po zaśmieconych naczyniach krew bieży gorzej,
          zaczyna wzrastać ciśnienie. Niedaleko w tej sytuacji do infarktu lub insultu.
          Innym dowodem lekarzy na szkodliwość nadużycia pokarmow zwierzęcych - dane
          statystyczne, głoszące, że jedzący mięso częściej zapadają na raka. Najbardziej
          interesującym w tym jest fakt, iż powod tego zjawiska kryje się nie w mięsie
          jako takim, tylko w zwyrodniałej ludzkiej pomysłowości. Ażeby produkty mięsne
          wolniej się psuły, one są w trybie obowiązującym poddawane działaniu nitrytow,
          nitratow i temu podobnej chemii. Na wielu farmach, szczegolnie w krajach
          zachodnich, zwierzęta, przeznaczone na uboj, karmią nie tylko pożyteczną trawką
          i karmą koncentrowaną. Są jeszcze raczone roznymi hormonami oraz specyfikami -
          celem szybkiego tuczenia. Oczywiście, że jeść podobne mięso codziennie nie
          warto, niektore z podobnych specyfikow akurat mogą powodować raka.
          Ale właściwie - jak być z tym wegetarianizmem? Czy to ma sens - całkowicie
          przechodzić na diete roślinną? Zdanie ostateczne na ten temat wypowiedziała
          Asociacja dietologiczna USA: "Za warunkow dodatkowego zażywania witaminow i
          związkow mineralnych wegetarianizm jest jedną z drog do profilaktyki
          aterosklerozy, nadciśnienia, niektorych form raka, cukrzycy i innych chorob,
          nie zważając na niewysoką cenność biologiczną białka ściśle wegetariańskiej
          diety".
          Z tego wyplywa, że wegaństwo jest dietą ozdrowczą, w ktorej brakuje niezbędnych
          do życia witaminow (B2, B12, D) oraz mikroelementow (żelaza, wapniu, cynku).
          Całe szczęście, że na pomoc weganom ruszyli farmakolodzy i zaczęli masową
          produkcję witaminow. W przeciwnym razie, weganie, wyzbywszy się jednych
          dolegliwości, nabawiliby się innych: anemii, łamliwości kości, rozstrojow
          nerwowych oraz zniżenia funkcji reproduktywnych.
          Zdaniem lekarzy, najmądrzejszą wegetariańską dietą jest nieścisła, pozwalająca
          na spożywanie jajek, mleka i pochodnych. Z jednej strony, człowiek się nie
          męczy z braku pożytecznych substancji, a z innej strony, stopniowo pozbawia się
          niektorych chorob. I nie musi zabijać zwierzęta.
          Jak i czym odżywiać się - to jest decyzja, ktorą każdy człowiek musi powziąć
          sam. I roślinne, i zwierzęce pokarmy mają swoje plusy. Kaukascy starcy dożywają
          stu lat, odżywiając się mięsem. Ludzie z dalekiego plemienia hunzy jedzą
          wyłącznie pokarmy roślinne, i żyją nie krocej. Jak się mowi - każdemu swoje.
    • brumbak Re: Ciekawa stronka 04.08.04, 07:28
      rzeczywiście ciekawa, warto poczytać
      ale co ona niby "ma dawac do myślenia ? "
      -
      czy chodzi ci o to ,że
      - nauka radziecka jest przodujaca ?( od czasów Miczurina)
      - wiedzę (w tym dietetyczną) najlepiej czerpać z popularnych czasopism ?

      bardzo prosze napisz o co w zasadzie chodzi?
      • l2m a prosze bardzo 04.08.04, 07:57
        Zacne niejako od konca.

        > - wiedzę (w tym dietetyczną) najlepiej czerpać z popularnych czasopism ?
        Jako biolog - przeczytalam ten tekst i moge powiedziec, ze w stopniu
        zadziwiajacym dla popularnego artykulu odpowiada prawdzie odiektywnej. Zreszta,
        artykul zostal przeczytany takze przez kilku innych moich kolegow, pracujacych
        w roznych krajach - doszli mniej wiecej do tego samego wniosku.

        > - nauka radziecka jest przodujaca ?( od czasów Miczurina
        Dalej. Nauka radziecka po Lysience zaczela sie rozwijac calkiem niezle, i
        trwalo to do lat mniej wiecej 90-ch. Dala wielu uczonych o slawie swiatowej, o
        czym Ty, oczywiscie, masz prawo nie wiedziec - ale to ostatnie w niczym nie
        zmienia stanu rzeczy.

        > "co ona niby "ma dawac do myślenia ? "
        A Ty przeczytaj... moze jednak sam zobaczysz ;)
        • brumbak przodująca dietetyka radziecka 04.08.04, 17:23
          l2m napisała:
          Dalej. Nauka radziecka po Lysience zaczela sie rozwijac calkiem niezle, i
          > trwalo to do lat mniej wiecej 90-ch. Dala wielu uczonych o slawie swiatowej,
          o
          > czym Ty, oczywiscie, masz prawo nie wiedziec - ale to ostatnie w niczym nie
          > zmienia stanu rzeczy.
          ..............................
          może są jakieś poważne badania z zakresu DIETETYKI
          w świecie o nich cicho
          ale może są
          podaj namiary
    • adamzlotnicki Re: Ciekawa stronka 04.08.04, 16:56
      > Absolutną rekordzistką za ilością ludzi, stosujaących dietę roślinną, jest
      India, gdzie wegetarianie stanowią 80% od całej ludności

      Nieprawda, jest to 15-20% tylko. Rzeczywiście większość nie je krów ale je inne
      zwierzęta.

      > Decyzja o przeprowadzeniu Olimpiady w Seulu przywiodło wegetarian
      w stan "świętego lęku" - przecież Koreańczycy jedzą psow!

      Było zupełnie inaczej. To ludzie jedzący mięso chcieli bojkotować ostatnie
      mistrzostwa świata w piłce nożnej i wspomnianą olimpiadę a wegetarianie raczej
      wytykali im ich hipokryzję ("jak można jeść psa" krzyczy osoba ,która je świnię
      o porównywalnej inteligencji).

      > Około 30% odżywiających się roślinami obywateli powiadają,
      że brzydiliby się całować z kimś, kto przed tym jadł martwe ciało

      Ciekawe skąd ta statystyka - nie zgadzam się z tym.

      > Czasem spotyka się wśrod nich i osoby, przekonane, że każdy jedzący mięso w
      głębi duszy jest maniakalnym mordercą

      A to już w ogóle chyba jakieś odosobnione zdanie - nie znam żadnego weganina
      ani wegetarianina który by tak uważał.

      > Ale przecież jezeli porownamy człowieka do zwierząt roślinożernych - to
      podobieńsatwo będzie jeszcze mniejsze.

      Rzeczywiście, jak porównamy do krowy i zająca to podobieństwo jest małe. Ale
      czemu autorka porównuje człowieka akurat do krowy (której pokarm jest
      niezbliżony zupełnie do pokarmu jadanego przez wegan i wegetarian) a nie do np.
      goryla który jest prawie 100% weganinem (pomijając termity i mrówki od czasu do
      czasu) i którego pokarm jest bardziej zbliżony do tego co je człowiek niż
      pokarm krowy?
      Dla jasności napiszę że uważam że organizm człowieka potrafi poradzić sobie z
      mięsem, ale jeśli stanowi znikomy procent - do 5% jak to jest u małp. Dlatego
      ja mówiąc o wegetarianiźmie/weganiźmie podkreślam raczej aspekt etyczny.

      Szkoda że autorka napisała o powiązaniach wegetarianizmu z metempsychozą, i
      religią wedyczną a nie napisała o ateistycznej etyce nijak się mającej do
      religii , która to etyka jest powodem przechodzenia większości ludzi w Europie
      i Ameryce na wegetarianizm (wg mnie).

      > Z tego wyplywa, że wegaństwo (...)

      Nie wiem kto to tłumaczył ale w Polsce mówi się weganizm.

      > Z tego wyplywa, że wegaństwo jest dietą ozdrowczą, w ktorej brakuje
      niezbędnych do życia witaminow (B2, B12, D) oraz mikroelementow (żelaza,
      wapniu, cynku).

      Zgoda co do B12 ale reszta? Na jakiej podstawie autorka pisze takie rzeczy?
      Witamina D? Przecież ona jest produkowana przez człowieka dzięki energii
      przebywaniu na słońcu. Cóz to weganie siedzą w zamkniętych pomieszczeniach?
      Żelazo , wapń , cynk ,B2 też nie wiem skąd się autorce wziął.

      • brumbak Re: Ciekawa stronka, ale marna 04.08.04, 17:03
        - artykuł merytorycnie jest słaby

        dodatkowo parę typowych "kwiatków dziennikarskich
        wypunktowanych w poscie powyżej

        osobiscie wole korzystac z powanych żrodeł
        np. amerykańskie rzadowe zalecenia dietetyczne
        to dopiero ciekawa stronka:
        www.cnpp.usda.gov/Pubs/DG2000/

        • l2m Re: Ciekawa stronka, ale marna 07.08.04, 14:27
          Brumbaku, polecam Ci jednak czytanie dluzszych tekstow nie po przekatnej. Wtedy
          bys zauwazyl, ze owa Natali Klim powoluje sie akurat na Twoja ulubiona
          Amerykanska asociacje dietologiczna :D
      • misiu-1 Re: Ciekawa stronka 04.08.04, 18:43
        adamzlotnicki napisał:

        > Nieprawda, jest to 15-20% tylko. Rzeczywiście większość nie je krów ale je
        > inne zwierzęta.

        Mało wiarygodne. Skąd takie dane i o jakie zwierzęta chodzi? Statystyczne
        spożycie mięsa w Indiach to ok. 5kg rocznie na głowę - 13g dziennie. To ok. 15
        razy mniej niż w Polsce. Nawet gdyby niewegetarian było tylko 20%, to i tak
        spożycie mięsa na głowę niewegetarianina byłoby 3 razy mniejsze niż u nas.
        Z drugiej strony bardzo dobrze, że jest Was mniej, niż różne brumbaki sobie
        wyobrażają. Bardzo chętnie przyjmę Twoją wersję, o ile podasz na nią
        przekonujące dowody.

        > Było zupełnie inaczej. To ludzie jedzący mięso chcieli bojkotować ostatnie
        > mistrzostwa świata w piłce nożnej i wspomnianą olimpiadę a wegetarianie
        > raczej wytykali im ich hipokryzję ("jak można jeść psa" krzyczy osoba ,która
        > je świnię o porównywalnej inteligencji).

        Nie ma w tym żadnej hipokryzji. Świni nie zjada się ze względu na jej niską
        inteligencję, tylko wysoką przydatność kulinarną. Psy służyły do czego innego -
        do pilnowania obejścia, strzeżenia innych zwierząt (np. owiec) i do zabawy. W
        naszej (ułańskiej?) kulturze nie jest również przyjęte zjadanie koni. Osoby
        protestujące przeciw zjadaniu psów czy koni, a jednocześnie jedzące świnie, nie
        prezentują hipokryzji, ponieważ ich protest nie wynika z potępienia dla
        zjadania zwierząt, jako takich, a po prostu psów czy koni. Byliby hipokrytami,
        gdyby twierdzili, że nie wolno zabijać żadnych zwierząt, a jednocześnie jedli
        świnie twierdząc, że to nie zwierzę.
        Hipokryzja to również głoszenie powyższego hasła i jednoczesne odsuwanie od
        siebie myśli o ginącyh na polu szkodnikach.

        > > Czasem spotyka się wśrod nich i osoby, przekonane, że każdy jedzący mięso
        > > w głębi duszy jest maniakalnym mordercą

        > A to już w ogóle chyba jakieś odosobnione zdanie - nie znam żadnego weganina
        > ani wegetarianina który by tak uważał.

        Nie spotkałeś? Wolne żarty. To chyba nie czytasz tego forum.

        > Rzeczywiście, jak porównamy do krowy i zająca to podobieństwo jest małe. Ale
        > czemu autorka porównuje człowieka akurat do krowy (której pokarm jest
        > niezbliżony zupełnie do pokarmu jadanego przez wegan i wegetarian) a nie do
        > np. goryla który jest prawie 100% weganinem (pomijając termity i mrówki od
        > czasu do czasu) i którego pokarm jest bardziej zbliżony do tego co je
        > człowiek niż pokarm krowy?
        > Dla jasności napiszę że uważam że organizm człowieka potrafi poradzić sobie z
        > mięsem, ale jeśli stanowi znikomy procent - do 5% jak to jest u małp. Dlatego
        > ja mówiąc o wegetarianiźmie/weganiźmie podkreślam raczej aspekt etyczny.

        Wszystko jedno, jaki cząstkowy procent diety stanowi mięso, jedzacy je jest
        wszystkożercą.

        > Szkoda że autorka napisała o powiązaniach wegetarianizmu z metempsychozą, i
        > religią wedyczną a nie napisała o ateistycznej etyce nijak się mającej do
        > religii , która to etyka jest powodem przechodzenia większości ludzi w
        > Europie i Ameryce na wegetarianizm (wg mnie).

        No właśnie. Według Ciebie. Ja dostrzegam wyraźnie akcenty religijne i moja
        ocena jest odmienna.

        > Zgoda co do B12 ale reszta? Na jakiej podstawie autorka pisze takie rzeczy?
        > Witamina D? Przecież ona jest produkowana przez człowieka dzięki energii
        > przebywaniu na słońcu. Cóz to weganie siedzą w zamkniętych pomieszczeniach?

        W naszym klimacie słońce dostarcza zbyt mało witaminy D3 jak na zapotrzebowanie
        człowieka. Nie mieszkamy w Afryce, długo pracujemy w zamkniętych
        pomieszczeniach. Przez większą część roku słońce daje w ogóle za mało UVB.

        > Żelazo , wapń , cynk ,B2 też nie wiem skąd się autorce wziął.

        Żelazo roślinne jest ogólnie słabo przyswajalne i to jest fakt obiektywny. Być
        może również (w jakiejś części) niedokrwistość wywołana faktycznie niedoborem
        wit. B12 przypisywana jest rutynowo niedoborowi żelaza.


      • Gość: pawel_szak@wp.pl zgadzam się z przedmówcą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.08.04, 07:05
        zgadzam się z tobą widze że wiesz o co chodzi :D . nie wspomniane było o chrześcijaninach [ a konkretnie katarach ] jak już podawał historię weganizmu :D . z tym gorylem też prawda, coś w tym jest że porównują się niektórzy do krowy :P ,

        artykół jednak NIE JEST OBIEKTYWNY !!!!!!!!!!
      • l2m Re: Ciekawa stronka 06.08.04, 20:51
        adamzlotnicki napisał:

        > A to już w ogóle chyba jakieś odosobnione zdanie - nie znam żadnego weganina
        > ani wegetarianina który by tak uważał.

        Ja, niestety, znam, i nie jednego :(

        > Rzeczywiście, jak porównamy do krowy i zająca to podobieństwo jest małe. Ale
        > czemu autorka porównuje człowieka akurat do krowy (której pokarm jest
        > niezbliżony zupełnie do pokarmu jadanego przez wegan i wegetarian) a nie do
        np.
        >
        > goryla który jest prawie 100% weganinem (pomijając termity i mrówki od czasu
        do
        >
        > czasu) i którego pokarm jest bardziej zbliżony do tego co je człowiek niż
        > pokarm krowy?

        Szympansy, ktore biologicznie sa znacznie blizsze do czlowieka, niz goryle,
        wcale nie sa takie calkiem roslinozerne. One nawet potrafia czasami zapolowac
        na ktores mniejsze zwierze celem zjedzenia go. To dlaczego porownujesz
        czlowieka akurat do goryla, a nie do szympansa? ;)
        A dlaczego autorka porownuje czlowieka akurat do krowy, to wlasnie potrafie
        zrozumiec. Z tych samych powodow, ktorymi kieruja sie "wojujacy" wegetarianie,
        porownujac czlowieka a tygrysa.

        > Dla jasności napiszę że uważam że organizm człowieka potrafi poradzić sobie z
        > mięsem, ale jeśli stanowi znikomy procent - do 5% jak to jest u małp.

        Oczywiscie, ze moze sobie poradzic z miesem. Dlatego wlasnie czlowiek jest
        stworzeniem wszystkozernym; o to chodzilo autorce (mnie, wlasciwie, tez). Co
        tam kto jada - to jest osobista sprawa kazdego, o ile miesci sie w ramach
        kodeksu karnego; i powiem Ci szczerze, to pytanie mnie bardzo malo obchodzi.
        Nie zamierzam tu nikogo namawiac do zmiany diety. :)
        Co sie tyczy witaminow oraz mikroelementow - to juz mnie wyprzedzil misiu. Jak
        sie stosuje diete scisle roslinna - to lepiej jednak je dodatkowo zazywac.

        Noty historyczno-statystyczne nie komentuje w zadny sposob, bo to nie jest moja
        specjalnosc.
        • brumbak Re: 12m kolejny spamer 06.08.04, 22:37
          l2m napisała:

          > adamzlotnicki napisał:
          >
          > > A to już w ogóle chyba jakieś odosobnione zdanie - nie znam żadnego wegan
          > ina
          > > ani wegetarianina który by tak uważał.
          >
          > Ja, niestety, znam, i nie jednego :(

          ---------------
          to taki rodzaj "życzliwego " donosu
          tak widzicie ja podaje Ładny artykuł o vege
          ale jak wynika z dalszych postó 12m

          chodzi jej o to ,że
          wegetarianzim jest brzydki
          wegetarianie sa widaomo jacy
          12m WIE LEPIEJ
          ZNA
          NIE JEDNEGO>>>
          .........

          taki sprytny dość spam
          • l2m Doprawdy, jestes zabawny, Brumbaku :D 07.08.04, 13:43
            Gdzie Ty, kochany moj, zobaczyles w ktorymkolwiek z moich postow stwierdzenie,
            ze wegetarianizm jako taki jest brzydki, a wegetarianie - wiadomo jacy? ROTFL

            Faktycznie, znam paru takich, ktorzy odnosza sie do tych, kto nie podziela ich
            pogladow, w sposob nawet bardzo agresywny. Sama bylam wyzywana przez nich w
            taki sposob, ze Ty ze swymi "spamerami" i "tluszczojadami" tobys jeszcze musial
            troche pocwiczyc, aby temu dorownac. ;) I to bez zadnej prowokacji z mej
            strony, po prostu nie zgodzilam sie z ktorymis z wysuwanych przez nich tez i
            spokojnie podalam na to swoje argumenty. Nic na to nie poradze - sa tacy.
            Probujac udawac, ze podobne zjawisko nie istnieje - robisz, naprawde, zla
            przysluge wegetarianom.

            Znam tez innych wegetarian - ludzi calkowicie normalnych, milych i przyjemnych.
            Uwazam, ze wlasnie tacy sa w wiekszosci. O czym juz, zreszta, mowilam.
            • brumbak 12 pomyliłas forum -to nie rzeźnictwoukatrupianie 07.08.04, 18:04
              - wystarczy zajrzeć do twoich wypowiedzi
              "zabiajnie zwierząt jest etyczne w pełni usprawiedliwoione"
              to nie to forum jest taki miesiecznik "przeglad rzeźnictwa"
              tam sie produkuj
              • l2m ROTFL 08.08.04, 12:28
                :D Nie, jednak jestes faktycznie zabawny. Prosilam Cie o podtwierdzenie Twej
                powyzszej tezy, iz jakoby uwazam wegetarianizm za negatywne zjawisko, a
                wegetarian - za "wiadomo jakich"((c) brumbak) Czy zacytowana wypowiedz w
                jakikolwiek sposob sugeruje, ze wegetarianizm jest zly z zalozenia? :D
    • jedrus1a Re: Ciekawa stronka 05.08.04, 07:58
      12m;
      Przyjemna stronka, stronka popularyzująca wegetarianizm.
      Trochę brakuje tutaj danych o wartościach odżywczych podkiełkowanych nasion
      włącznie z orzechami.
      Myślę że w przyszłości będzie to nadrobione.

      Pozdro.
      Jędruś
    • Gość: mooncake Re: Ciekawa stronka IP: *.netvigator.com 05.08.04, 08:45
      "Dla większości Hindusow krowa i dziś jest zwierzęciem świętym, i zabić ją,
      żeby usmażyć sobie befsztyk, jest grzechiem jednym z największych."

      To prawda, ale wykorzystuje sie mleko, ktore te krowy daja. Sama widzialam we
      wsiach uwiazane rzedem wypielegnowane swiete krowki, o ktore dba sie tak samo
      jak w polskich oborach.
      Natomiast bawol nie zalicza sie do kategorii swietych zwierzat i befsztyk z
      niego nie stanowi zadnego problemu.

      "Niezbyt szanują mięso i w przeludnionych Chinach,...

      To mit. Cielecina jest rzadkoscia, ale wieprzowina i wolowina jest dostepna na
      kazdym targu, nie mowiac o drobiu. Kazda chinska zupa robiona jest na rosole
      albo wywarze z kosci.

      ....woląc od niego tradycyjny ryż i warzywa."

      To tak jakby powiedziec, ze biedni Rosjanie wola wsunac miche ziemniakow
      okraszonych slonina zamiast zjesc schabowego z kartoflami (jako dodatek).

      Dla biedoty ryz jest podstawa, natomiast przez reszte stosowany jest
      jako "dopychacz" po obiedzie. Poza tym rownie duzo je sie makaronow - takiego
      bogactwa kluchowych rodzajow nie ma nigdzie na swiecie:)))

      pzdr.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja