Dodaj do ulubionych

mity o hunzach

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.09.04, 09:12
aruś
bredzisz synku o hunzach jak nawiedzony
policz sobie - hunza żyją od 2300 lat na terenie ok. 250 km2
licząc tylko prostą prokreację przez 11 tys pokoleń nie rozmnożyli się ?
jak to było możliwe skoro nawet 90 latkowie płodzą dzieci, czyżby je zjadali?
cóż z tego wynika - nikt nic o hunzach nie wie
Obserwuj wątek
    • arecibo1 Czy on w ogole zna angielski? 25.09.04, 09:31
      Pewnie nie znasz nawwt angielskiego i jeszcze sie tu pokazujesz.
      Masz tu lekture i nie wracaj az Ci ktos to przetlumaczy. I jak tu z takim
      w ogole dyskutowac? Wydaje mu sie ze odkryl, optyintelektualista od siedmiu
      bolesci, Wielka Tajemnice...

      DO SZKOLY!

      www.google.pl/search?hl=pl&ie=UTF-8&q=hunza&spell=1

      www.ncbi.nlm.nih.gov/entrez/query.fcgi?db=PubMed&cmd=search&term=hunza
      • Gość: ali Re: Czy on w ogole zna angielski? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.04, 14:06
        aruś dzieciaku, naucz się wpierw dobrze po polsku
        a tam
        bzdury tylko piszą, nic konkretnego i obiektywnego tam nie uwidzisz
        mam pytanie
        żyłeś i uprawiałeś ziemie w latach 50-tych u nas w górskiej okolicy tam gdzie
        jeszcze cywilizowana wieś nie była?
        gdybyś znał ten raj, (bo obcemu takim mógł się on wydawać) cudzych bzdur byś
        nie powtarzał.
        a długowiecznych też było niemało
        • Gość: are [...] IP: *.clubnet.pl 27.09.04, 20:28
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • Gość: ali [...] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.04, 21:49
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • l2m Genetyka populacji rulez 28.09.04, 21:43
      Chciałabym się włączyć w tę dyskusję o Hunzach. Zacznę trochę z daleka, ale
      jest to niezbędne.

      Otóż populacja ludzka (i nie tylko ludzka) wcale nie jest taka jednolita pod
      względem biochemii, jak większości ludzi się wydaje. Różne osoby posiadają
      odmienny poziom rozmaitych procesów życiowych, różną potrzebę tych czy innych
      związków biologicznie aktywnych. Te różnice są w dużym stopniu uwarunkowane
      genetycznie.
      Człowiek jako taki jest stworzeniem wszystkożernym, tu nie ma o co się spierać:
      o tym świadczy zarówno anatomia, jak i fizjologia człowieka. Wobec tego
      przeciętny człowiek jest przystosowany do wiktu mieszanego, zawierającego
      składniki pochodzenia zarówno roślinnego, jak i odzwierzęcego. Tylko coś
      takiego, jak "człowiek przeciętny", realnie nie istnieje, to jest pojęcie
      statystyczne: jak już mówiłam, różnorodność ludzkiej populacji, w tym
      genetyczna, jest bardzo duża. Dlatego muszą istnieć zarówno osoby, dla których
      bardziej odpowiednią jest dieta, zawierająca głównie produkty roślinne, jak i
      osoby, dla których dieta taka jest wysoce nieodpowiednia – a pomiędzy tymi
      skrajnościami będzie istniał cały wachlarz wariantów pośrednich. Dlatego
      właśnie jedni, przechodząc na wegetarianizm, czują się doskonale, nie mają
      żadnych problemów z hemoglobiną, nie odczuwają braku witaminy B12 oraz innych
      potrzebnych organizmu substancji, głównym źrodłem których są produkty
      odzwierzęce – inni zaś, zaprzestając jedzenia produktów pochodzenia
      zwierzęcego, miewają poważne problemy zdrowotne. Że te problemy zdrowotne nie
      są jakimś moim urojeniem lub widzimisię, można się łatwo przekonać, studiując
      literaturę fachową (podkreślam – chodzi mi o rezultaty badań naukowych,
      publikowane w czasopismach fachowych, a nie spopularyzowane i częstokroć
      stronnicze artykuły w pismach ogólnodostępnych). Wystarczy wrzucić
      hasło "vegetarian" do wyszukiwarki byle jakiej bazy danych z zakresu
      biomedycyny (PubMed, Ingenta, BioMed Central, etc) – a, co najmniej, jedna
      czwarta wyszukanych pozycji (a tych będzie bardzo dużo) będzie dotyczyła
      własnie skutków negatywnych niedoboru B12 oraz żelaza. Kto sobie życzy – może
      spróbowac. Znajdziecie dużo rzetelnych danych, przemawiających zarówno za
      wegetarianizmem, tak i przeciwko niemu (cóż, rzeczy jednoznacznie dobre i
      jednoznacznie złe należą raczej do rzadkości ;) ).
      PubMed znajduje się tutaj:
      www.ncbi.nih.gov/entrez/query.fcgi/
      Ingenta jest tu:
      www.ingenta.com/
      To jest link do BioMed Central:
      www.biomedcentral.com/browse/journals/
      Wracając do genetyki. Populacje wielkie, mające dużo kontaktów z populacjami,
      zamieszkującymi sąsiednie obszary, są, jak już mówiłam, bardzo urozmaicone pod
      względem genetycznym. Jeżeli, na dodatek, nie ma miejsca sytuacja, sprzyjająca
      aktywizacji doboru naturalnego według pewnego kryterium (w danym przypadku –
      sposobu odżywiania się), to owa różnorodność genetyczna będzie zachowywać się
      przez pokolenia. Inaczej dzieje się w populacjach odizolowanych, a szczególnie
      małych (t.zw. izolatach). Otóż w populacjach takich zachodzą rozmaite zjawiska,
      wiodące do drastycznego zmniejszenia różnorodności genetycznej - na przykład,
      efekt założyciela lub efekt szyjki butelki (nie jestem pewna, że używam
      prawidłowych terminów polskich – nigdy nie mieszkałam w Polsce; wobec tego będę
      wdzięczna każdemu, kto mnie poprawi pod tym wzgłędem). A jeżeli z jakichś
      powodów dochodzi do tego jeszcze presja doboru... możemy w efekcie otrzymać
      populację, prawie że jednolitą według pewnej oznaki.

      Hunzowie, o których kruszy się tutaj tyle kopii, są właśnie że populacją
      izolowaną i, na dodatek, małą. Nie widzę powodu, z którego nie mogliby osiągnąc
      jednolitość genetyczną właśnie za oznaką (właściwie, kompleksem oznak)
      predyspozycji do wegetarianizmu. Jeżeli powstrzymywanie się Hunzów od pokarmów
      mięsnych ma w podłożu powody religijne, kulturowe, lub po prostu spowodowane
      było brakiem w swym czasie żywności odzwierzęcej - to mamy tutaj także potężny
      faktor doboru: osobnicy, fizjologicznie niezdolni do spokojnego przejścia na
      dietę bezmięsną, stopniowo eliminowali się, bo mieli w tych warunkach problemy
      zdrowotne; wobec tego ich potomstwo było nieliczne, i liczba "niezdolnych do
      wegetarianizmu" zmniejszała się z każdym pokoleniem.
      Ponieważ długość życia indywidualnego również jest do pewnego stopnia
      uwarunkowana genetycznie, populacja Hunzów, z wymienionych już powyżej powodów,
      całkiem mogła okazać się ujednolicona i pod tym wzgłędem: wystarczy, że wśrów
      praprzodków współczesnych Hunzów ludzie, mające długowieczność "w genach",
      przypadkiem okazałi się w większości (tenże efekt założyciela). W związku z tym
      chciałabym przypomnieć, że długo żyją nie tylko Hunzowie – wśród
      zamieszkujących góry Kaukazu stuletni starcy wcale nie są aż takim dziwem.
      Podtwierdza to moją tezę, ponieważ ludność Kaukazu w dużym stopniu składa się,
      z powodów oczywistych, właśnie z małych izolatów.

      Wobec tego uważam, że, aby osiągnąc zdrowie i długowieczność Hunzów, pędząc
      życie Hunzów – trzeba po prostu być Hunzą, lub mieć genotyp, zbliżony do
      hunzowskiego. Przypuszczam też, że dziecko Eskimosów, przeniesione do wioski
      Hunzów nawet w najwcześniejszym dzieciństwie, będzie się tam czuło raczej źle
      (bo Eskimosi przez stulecia przystosowywali się do odżywiania głównie pokarmami
      pochodzenia odzwierzęcego) – i odwrotnie.
      Tyle tego. :)
    • splenda Naonczas David lezal z Sara przez 450 lat 29.09.04, 14:34
      w czasie ktorych splodzil kilkadzisiat dzieci. Po 450 latach David wstal z
      lozka...


      Kurde, przeciez wyraznie widac ze cala biblia jak i Hunzowie podlegaja innym
      systemom liczenia niz nasz, dziesiatkowy. 450 lat w wyrze???? Kto to wytrzyma z
      jedna baba?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka