Gość: LR
IP: *.visp.energis.pl
17.12.02, 21:09
Czy wegetarianie mogą przyczyniać się do zatruwania środowiska naturalnego?
Okazuje się, że tak. Są sytuacje, kiedy w rodzinie dotąd "mięsożernej" jeden
z jej członków zaczyna stosować jakieś skrajne odmiany wegetarianizmu. Co się
wówczas dzieje? Ano gotuje osobno w osobnych garnkach. Do osobnego gotowania
w odrębnych garnkach włącza osobne palniki w kuchence gazowej i zużywa
dodatkowej energii. Soję np. trzeba gotować bardzo długo i przedtem płukać.
Myjąc później swoje odrębne naczynia do gotowania zużywa dodatkowo wody i
środków myjących. Zużycie dodatkowej energii, wody itp. przez podobnych
delikwentów w takich "rozbitych" rodzinach w skali ogólnospołecznej z
pewnością jest nie małe.
Wobec zagrożenia dla przyrody spowodowanego emisją szkodliwych substancji do
atmosfery i zatruwania tymi substancjami wód, w sytuacji powiększania się
opisanego wyżej zjawiska może to stać się poważnym problemem społecznym o
wymiarze międzynarodowym. Mogą na tym również ucierpieć zwierzęta, zatruwane
zanieczyszczeniami produkowanymi przez tych, których jednym z celów - wręcz
podstawą ich ideologii - jest właśnie dobro tych zwierząt.
No i jeszcze jeważna kwestia: nie każdy wegetarianin jest ekologiem...
Większość z nich przecież jest wegetarianami aby sobie (w ich mniemaniu)
zrobić dobrze... kosztem innych, choćby importując egzotyczne warzywa i owoce
albo przyprawy...
Szczególnie niebezpieczne dla świata jest tu przyczynianie się do zwiększenia
popytu na południowe owoce i warzywa. Nie chodzi tu bynajmniej o przypadkowe
i niezamierzone rozjeżdżanie kołami traktorów i masowe niszczenie przez różne
maszyny rolnicze gryzoni, żab czy ptasich gniazd. Potyt ten popycha
mieszkańców tamtych tropikalnych krajów do wycinania lasów deszczowych i
zakładania na ich miejscu plantacji. Wycinając lasy wybijają także zwierzęta,
w tym unikalne gatunki, dla których te lasy są ostoją, a bez których życie
tych zwierząt nie jest możliwe. Tak więc weganizm, bo to ta ideologia jest
głównym motorem napędzającym popyt na te produkty i powiększanie powierzchni
upraw, jest w istocie wielkim barbarzyństwem.
No właśnie. Rośnie tutaj ilość spalin, efekt cieplarniany i ilość
rozjechanych pojazdami rolniczymi czy wybijanych gatunków zwierząt,
wycinanych lasów...
To się jednak nie liczy, bo nie leży na talerzu i nie zaburza delikatnego
poczucia estetyki. Utopia ma różne oblicza. Ogromna większość Niemców też nie
zdawała sobie sprawy, że powiększanie ich "Lebensraum" (przestrzeni życiowej)
odbywało się kosztem nie tylko niszczących działań wojennych i wysiedlania
ludności rasy "niearyjskiej", ale także ludobójstwa.
Co o tym sądzicie?
--
Pozdrawiam