Dodaj do ulubionych

Wywiad z Paul Mc Cartneyem.

25.04.03, 16:11
Wegetariańskie przesłanie sir Paula McCartneya wypowiedziane do Juliet
Gellatley z Viva! podczas jej spotkania ze słynnym ex-Beatlesem w sierpniu
1998 r. Opublikowane w formie artykułu w najnowszym numerze VivaLIFE!,
wypowiedzi Paula McCartneya przeplatają się z osobistymi refleksjami Juliet
Gellatley - założycielki Viva! (Vegetarians International Voice for Animals)
i autorki słynnego w Wlk. Brytanii wegetariańskiego bestselleru The Silent
ark (Milcząca arka).


Prawdą jest, że planeta Ziemia jest coraz bardziej dewastowana przez
człowieka. Wielkie - ekologiczne, ludzkie i zwierzęce - katastrofy rozwijają
się coraz szybciej a jedzenie mięsa znajduje się w ich centrum. Jeden problem
po drugim, Paul wymienia po kolei - degradację ziemi, deficyt wody,
umierające oceany, wymierające gatunki zwierząt i roślin, marnotrawstwo
światowych zasobów żywności i przejawy okrucieństwa wobec ludzi i zwierząt.
Paul jest dobrze poinformowany, zainteresowany problemami innych i ma do
przekazania ważne przesłanie. Ze wszystkich tych światowych zagadnień, co
najbardziej motywuje Paula McCartneya?

"Zawsze było i zawsze będzie to współczucie dla zwierząt. Właśnie ta kwestia!
a nie aspekty zdrowotne, chociaż jest to także ważne. Mam duży respekt dla
innych gatunków istot żywych. Z biologicznego punktu widzenia jesteśmy
kolejnym gatunkiem, podobnym do zwierząt, a jednak myślimy, że jesteśmy tak
bardzo inteligentni, tak dużo wiemy - ale co my zrobiliśmy? Zmierzamy w
kierunku katastrofy i nie chcemy nawet się do tego przyznać. Od najmniejszych
do największych - ujarzmiliśmy wszystkie żywe istoty. Czy nie moglibyśmy
przejawiać wielkoduszności w swoim zwycięstwie? Czy nie moglibyśmy teraz
powiedzieć - 'w porządku, wygraliśmy, a teraz ulżyjmy trochę w doli poddanych
nam istot'. Czy nie nadszedł już czas aby przekonać się czy istnieje coś,
czego moglibyśmy się od nich nauczyć zanim nie znikną one z powierzchni
Ziemi, włączając w to także nas?"

...i oczywiście ma on rację. Nie jest trudno znaleźć dowody na postępujący
proces dezintegracji mechanizmu podtrzymującego nasze życie na Ziemi.
Napływają one prawie codziennie z - Organizacji Narodów Zjednoczonych (ONZ),
Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), World Watch Institute, Oxfam'u i setek
innych organizacji zainteresowanych stanem świata, które dostarczają poparte
solidnymi badaniami dowody naukowe uzasadniające ich ostrzeżenia. Jednego
dnia przedstawiają swoje sprawozdania i raporty, które następnego dnia
znikają bez śladu - równie efemerycznie niczym babie lato.
O wiele bardziej trwałe i mające wzięcie są dane będące źródłem ignorancji -
przekazywane od jednego dziennikarza do drugiego niczym pałeczka w biegu
sztafetowym, gdzie nikt nie martwi się aby sprawdzić to co dostaje od kogoś
innego. Typowym przykładem na to, jest pewien całostronicowy, zajadły artykuł
napisany przez publicystkę Mary Kenny, który pojawił się w gazecie Express on
Sunday już po paru dniach od śmierci Lindy McCartney. "Dlaczego Paul powinien
zastanowić się nad tym co mówi?"- brzmiał tytuł tego artykułu z wyjaśniającym
podtytułem: "Niestosowny memoriał - niebezpiecznym jest wykorzystywanie
śmierci Lindy McCartney do promowania wegetarianizmu". Ale oczywiście, nie
jest to niebezpieczne do promocji kariery dziennikarki Mary Kenny!
Publicystka ta następnie przedstawiła całą serię ostrzeżeń, będących czymś w
rodzaju dziennikarskich zaklęć, które w rzeczywistości są naukowym nonsensem.
Słyszeliśmy je już wszystkie wcześniej - nastolatki ryzykują anoreksją,
niedoborami żelaza, niedoborami innych składników mineralnych i odżywczych, a
w szczególności, zwiększonym ryzykiem zachorowania na raka - w sumie 11
aroganckich nonsensów. Jaki jest efekt takiej niekończącej się, fałszywej
pisaniny?

"Uważam, że niektórzy z nich są obłąkani. Na prawdę sądzę, że są szaleni. Oni
zjedli trochę za dużo brytyjskiej wołowiny. W latach sześćdziesiątych zwykłem
mówić na nich "sympatyczni dranie". Teraz stracili przydomek "sympatyczni" i
przypadek Diany wyraźnie to pokazuje. Bardzo dużo z nich nie jest dobrymi
ludźmi. Ale ja nie pozwolę im na tą całą paplaninę na temat "szkodliwości
wegetariańskiego odżywiania się". Spójrz, ja pomagałem w wychowaniu czwórki
swoich dzieci i one nie mogłyby być zdrowsze niż są obecnie. Mój syn James
jest wielkim entuzjastą surfingu, jest bardzo wysportowanym i zdrowym
młodzieńcem i jest weganinem. Jak dotąd jest on jedynym weganinem w naszej
rodzinie i ciągle namawia nas wszystkich na przestawienie się na dietę czysto
wegańską. On ma rację i my wiemy, że ma rację, ale jesteśmy zbyt wolni w
podejmowaniu konkretnych zmian w tym kierunku. Wiem, że obecnie jest już cała
masa dowodów naukowych pokazujących, że wegetarianie i weganie są zdrowsi i
żyją dłużej".

I tak właśnie jest! Światowe organizacje zajmujące się zdrowiem, kolejno,
jedne po drugich - Światowa Organizacja Zdrowia (World Health Organization),
Brytyjskie Towarzystwo Medyczne (British Medical Association), Amerykańskie
Towarzystwo Dietetyczne (American Dietetic Association) - zajęły jednoznaczne
stanowisko. Obecnie już całkiem jasno mówią one, że wegetarianie w mniejszym
stopniu cierpią na wszelkiego rodzaju choroby zwyrodnieniowe, żeby wymienić
niektóre z nich - wieńcowa choroba serca, nadciśnienie, arterioskleroza
(blokowanie się arterii), zawały serca, cukrzyca, otyłość, większość chorób
nowotworowych, kamienie żółciowe oraz choroby nerek. Twierdzą również, że
wegetariański sposób odżywiania się może obniżyć poziom cholesterolu i
powstrzymać rozwój wieńcowej choroby serca:

"Dieta wegetariańska oferuje korzystną ochronę przed chorobami, z powodu
obecności małej ilości tłuszczów nasyconych, cholesterolu i białek
zwierzęcych oraz dużej koncentracji (folate?.......) i antyutleniaczy takich
jak witaminy A, C i E." (American Dietetic Association)

Kiedy zmniejszenie ryzyka zachorowań na skutek wegetariańskiego odżywiania
się wyrazimy w wielkościach procentowych, zacznie nam ukazywać się dość
zadziwiający obraz: o 25-50% zmniejszone ryzyko zachorowania na chorobę serca
i raka, o 25-33% zredukowane nadciśnienie, o 40-90% zmniejszone ryzyko
cukrzycy, 75% zmniejszone ryzyko pojawienia się kamieni żółciowych. Dlaczego
więc ciągle jeszcze musimy walczyć o to by bronić wegetarianizmu?

"Przemysł mięsny jest wielki i potężny, a elity rządzące lubią siłę i potęgę -
stamtąd otrzymują pieniądze i wsparcie. Widzieliśmy to już na przykładzie
przemysłu tytoniowego. To jest szaleństwo. Subsydiujemy okrutny przemysł,
który produkuje destrukcję na skalę masową. Czy ktoś może mi wytłumaczyć jak
to się dzieje? Dlaczego rząd nie dotuje innych form ludzkiej działalności?
Bardzo bym chciał gdyby oni dali mi po 20 funtów szterlingów za każdą
wyprodukowaną przeze mnie płytę, albo gdyby dali Tobie 20 funtów za każdy
egzemplarz Twojego magazynu VivaLIFE! Rząd subsydiuje przemysł mięsny a mimo
to sprzedaż czerwonego mięsa załamuje się - do czego to może doprowadzić?"

"My wszyscy płacimy za to - nawet wegetarianie. Podatki wszystkich obywateli
są na to przeznaczane. Każdego roku przemysł mięsny w Wielkiej Brytanii
otrzymuje 20 milionów funtów szterlingów na samą tylko kampanię reklamową
promującą konsumpcję mięsa, opartą na nonsensownych hasłach typu: "mięso -
receptą na miłość". Prawdopodobnie, kwotę tą należałoby pomnożyć razy 10,
jeśli chcielibyśmy uwzględnić wszystkie poszczególne firmy z branży przemysłu
mięsnego. Wszyscy oni mówią - mięso jest dobre, mięso jest naturalne, mięso
jest potrzebne. Chciałbym kiedyś widzieć jak pożywienie Lindy dotowane będzie
przez jakieś pieniądze rządowe, albo gdy Twoje kampanie wegetariańskie
sponsorowane będą w ten sposób. Ale nic nie wskazuje na to, że tak się
stanie; tak więc musimy sami nawiązywać kontakty, rozmawiać z ludźmi i
wspierać organizacje takie jak Viva!. C
Obserwuj wątek
    • syrenka23 Re: Wywiad z Paul Mc Cartneyem. cd 25.04.03, 16:13
      Cóż, to farmerzy powinni być zaniepokojeni - to oni stwarzają problemy, nie my".

      ...a problemy te przez cały czas się wzmagają! Właśnie w dniu, w którym odbywać
      się miała ceremonia pogrzebowa Lindy, filmowałam ukrytą kamerą warunki panujące
      na jednej z ferm gdzie hodowano świnie, a potem pospiesznie wracałam z
      Yorkshire do Londynu i pamiętam, że zdążyłam dokładnie na moment rozpoczęcia
      pogrzebu. Przyjemny aromat niezliczonej ilości kwiatów rozprzestrzenił się na
      cały Kościół św. Marcina, a piękny śpiew studentów Wyższej Szkoły Sztuk
      Pięknych z Liverpoolu wypełnił moje oczy łzami. Tym niemniej mój zmysł węchu
      opanowany był nadal przez intensywny odór amoniaku i odchody tysięcy żywych i
      inteligentnych zwierząt zmuszonych żyć w zatrważających warunkach -
      przepełnionych zwierzętami sterylnych klatkach. Ciągle jeszcze w moich uszach
      brzmiał skowyt zwierząt wspinających się jedne po drugich, proszących o
      wypuszczenie na wolność.
      Gdziekolwiek kierowaliśmy kamerę widzieliśmy chore, martwe i umierające
      zwierzęta. W każdej metalowej zagrodzie widzieliśmy produkty brutalnego
      lekceważenia i obojętności - połamane kości, wrzody (wielkości połowy rozmiaru
      piłki futbolowej), otwarte rany i skaleczenia od metalowych prętów, widoczne
      objawy zapalenia płuc i zapalenia opon mózgowych. To była zwykła ferma
      hodowlana, która zaopatruje nasze supermarkety w mięso wieprzowe. Kontrast
      pomiędzy tym miejscem a wnętrzem Kościoła, w którym się właśnie znajdowałam -
      był ogromny; był on jednak pomocnym przypomnieniem tego w jakim celu zebraliśmy
      się tak licznie razem by uczcić pamięć osoby, tak wrażliwej na los innych.

      Jak na ironię, tego samego dnia, w którym przeprowadzałam wywiad z Paulem
      McCartneyem, rząd brytyjski obwieścił wiadomość o rozpoczęciu specjalnej
      promocji wieprzowiny. Hasło przewodnie tej kampanii reklamowej? - "Kupuj
      brytyjską wieprzowinę ze względu na wspaniałe standardy respektowania praw
      zwierząt w Wielkiej Brytanii!

      "Myślę, że jest to bardzo smutny problem, a jego bagatelizowanie mówi wiele o
      nas samych. Przyszłość naszej planety widzę w kategorii konkretnego wyboru -
      respektowanie praw zwierząt albo ich negowanie. Wielu farmerów z odrazą
      wykonuje swoją pracę, która daje im utrzymanie. Faktem jednak jest, że są oni
      do tego motywowani za pomocą odpowiednich środków i każdy udaje, że wszystko
      jest O.K. Zgadzanie się z tym jest łatwiejsze niż zrobienie jakiegoś kroku w
      innym kierunku".

      "Nie możemy więzić w klatkach wciąż większych ilości kurczaków, brojlerów,
      indyków etc. Gdzie jest litość i współczucie? Co jest złego w przejawianiu
      współczucia? Czy jest w tym coś złego? Dlaczego musimy pogrążać się w
      ignorancji stając się coraz bardziej brutalni?"

      "Na Uniwersytecie w San Francisco, naukowcy przeprowadzają eksperymenty na
      małpach, bombardując je 145 decybelami natężenia dźwięku, co prowadzi do ich
      całkowitej głuchoty. Ma to być dowodem na to, że ludzie nie powinni słuchać
      zbyt głośnej muzyki lub przebywać pod startującymi jumbo- jetami. Cóż, my i tak
      już przecież to wiemy".

      "Oglądałem kiedyś w TV jak w pewnym laboratorium wiwisekcyjnym krojono psy i
      koty, tak by móc oddzielić kręgosłup zwierzęcia od pozostałej części jego
      ciała. Te zwierzęta - to czworonogi a ludzie są istotami dwunożnymi i nonsensem
      jest sądzić, że możemy nauczyć się czegoś o ludzkim kręgosłupie poprzez
      rozcinanie ciał psów i kotów. Odradzałbym oglądanie tego filmu każdemu, kto nie
      chciałby się podczas jego oglądania rozchorować".

      "Po śmierci Lindy powstała trudna sytuacja, ponieważ powiedziałem wcześniej, że
      będę sponsorował różne organizacje prowadzące badania nad rakiem. Wtedy to
      organizacje broniące praw zwierząt zaczęły informować mnie, że wiele z tych
      organizacji nieprzerwanie angażuje się w przeprowadzanie wiwisekcji - i
      niestety jest to prawdą. Pewien amerykański doktor, którego znam, właśnie
      niedawno potwierdził tą informację, mówiąc do mnie niewinnym tonem
      głosu: "oczywiście, że robimy te rzeczy". Doktor ten jeszcze nie wie, że z tego
      powodu nie otrzyma ode mnie żadnej dotacji na przeprowadzanie swoich badań.
      Istnieją alternatywne metody badań naukowych, ale nie należy wyzywać na
      pojedynek panującego status quo. Podobnie rzecz ma się z rolnictwem".

      Szybki, nieprzerwany potok słów i emocji staje się nieco wolniejszy, w miarę
      jak Paul McCartney stara się łączyć jedne złożone zestawy zagadnień z innymi.

      "Ktoś powiedział, że do nakarmienia zwierząt hodowlanych w Wielkiej Brytanii
      wykorzystuje się 90% ziem uprawnych tego kraju. To następna szalona rzecz - tak
      wielkie marnotrawstwo! Żywnością, którą przeznacza się dla zwierząt można by
      wyżywić 10 razy większą liczbę ludzi. Jest tak duża liczba zwierząt
      hodowlanych, nie ma wystarczającej ilości ziem uprawnych, a wiele z tych ziem
      przesyconych jest pestycydami i nawozami sztucznymi - pasza dla zwierząt,
      owoce, warzywa - aby móc zwiększyć wydajność. Chemikalia te zatruwają wszystko -
      glebę, zwierzęta, rośliny, wodę. Gdyby każdy został wegetarianinem,
      potrzebowalibyśmy tylko około połowy obecnego areału ziem uprawnych i
      moglibyśmy wtedy mieć znowu prawdziwe lasy, puszcze, bory i tereny porosłe
      naturalną, dziewiczą roślinnością. Ale, na przykład nasze Krajowe Towarzystwo
      Miłośników Ptaków, nie jest w stanie powiedzieć ludziom 'jeśli chcesz chronić
      ptaki, powinieneś przestać jeść mięso', ponieważ oni myślą, że taka propozycja
      będzie nie do zaakceptowania".

      Mój kawałek ziemi uprawiam obecnie metodami organicznymi. Kiedyś tak nie było i
      zajęło mi trzy lata aby robaki znów wróciły na tą glebę. Później każdego roku
      widzieliśmy jak coraz więcej ptaków wraca na naszą ziemię. Kiedy byłem
      dzieckiem można było bezpiecznie jeść surową marchewkę, ale teraz musisz
      zastanawiać się czy nie ma na niej jakiejś trującej otoczki. Jednym z
      największych eksperymentów przeprowadzanych obecnie na ludzkości jest
      manipulowanie w żywności. Batoniki czekoladowe, hamburgery, mrożone kremy
      mleczne - a potem ludzie dziwią się dlaczego jest tyle zawałów serca!"

      I w którym momencie pojawił się w tych wywodach Paula temat genetycznie
      modyfikowanej żywności?

      "Ludzie próbują unikać spożywania modyfikowanej genetycznie soi i mają rację.
      Ale największe ilości soi - około 90% - są konsumowane przez przemysł mięsny za
      pośrednictwem karmy stosowanej w hodowli zwierząt. Wegetariańskie produkty,
      które zawierają soję, muszą posiadać stosowną informację na ten temat, ale
      mięso pochodzące od zwierząt karmionych pożywieniem modyfikowanym genetycznie -
      nie musi być w ten sposób oznakowane. Jest to pewien wybieg, który przemysł
      mięsny ma zamiar wykorzystywać i uważam, że ludzie powinni być tego świadomi.
      Istnieje tak dużo spraw i rzeczy, których ludzie nie są świadomi"

      "Hodowla zwierząt jest jednym z największych niszczycieli środowiska
      naturalnego ziemi. Kiedy widzimy jak wycina się dżunglę Amazońską aby wypasać w
      to miejsce bydło przeznaczone na hamburgery, jest to dla nas sprawa dość
      oczywista. To, z czego często nie zdajemy sobie sprawy, to wysychanie wód
      podziemnych, gruntowych i wysychanie rzek w różnych częściach świata. Zwierzęta
      hodowlane zużywają ogromne ilości wody, a na świecie hoduje się miliardy
      zwierząt. Wszystko to robi się w imię czegoś korzystnego dla człowieka, a w
      rzeczywistości, efekt tego okazuje się być czymś przeciwnym do zamierzonych
      oczekiwań. Wszystko to zależy od naszej świadomości, od naszego podejścia do
      tych problemów, a nikt nie myśli, że jest tą osobą, której postępowanie musi
      ulec zmianie. Weźmy na przykład osobę Książe Filipa..."
      • syrenka23 dokonczenie :-)) 25.04.03, 16:14
        - W tym momencie następuje wymiana spojrzeń pomiędzy Paulem a Juliet. 'Czy
        jesteś pewien, że chcesz to powiedzieć?' - pytają oczy Juliet, a powtórne
        spojrzenie Paula mówi wyraźnie - 'oczywiście, że tak'. Sir Paul McCartney -
        nobilitowany szlachcic, ma zamiar mówić szlachetne rzeczy...

        "Linda miała bardzo mocny charakter, była bardzo silną kobietą i pewnego razu
        podczas spaceru z Książe Filipem miała z nim krótką, przyjemną rozmowę.
        Ponieważ była Amerykanką, mówiła do niego jak do jakiegoś zwykłego, 'szarego'
        człowieka, i nie wyrażała w rozmowie tradycyjnego szacunku i godności, jak jest
        to w zwyczaju Brytyjczyków. Spytała ona: 'Jesteś przewodniczącym światowej
        organizacji miłośników dzikich zwierząt, jak możesz jeździć na polowania i
        strzelać do ptaków?' - 'A czy wy jesteście wegetarianami?' - odpowiedział
        pytaniem Książę Filip, próbując złapać nas na gorącym uczynku".

        Tak... - odpowiedzieliśmy jednocześnie. "Prezydent światowej organizacji
        miłośników dzikich zwierząt strzela do ptaków. To jest hipokryzja. To nie jest
        nawet sport. Wybierają bażanty - ptaki, które nie mogą nawet dobrze latać.
        Ciekawe jak wyglądałoby jego strzelanie do jaskółek; są to stworzenia, które
        nie łatwo jest złapać".

        Paul McCartney nie jest Don Kichotem, prowadzącym wojnę z wiatrakami, ale kimś
        kto zdecydował się pomóc w rozwiązaniu najbardziej skomplikowanych problemów
        przed jakimi stanął obecnie świat, używając do tego prostej logiki i zdrowego
        rozsądku. "Wcale nie twierdzę, że to co mówię jest zupełnie nieprzemakalne, że
        na wszystko mam niezbite argumenty. Nie wiem na przykład ile dokładnie zabija
        się krów na świecie albo ile dokładnie czasu potrzeba na zabicie każdej z nich.
        Nie znam wszystkich faktów, ale mogę je zdobyć. Chodzi mi o kwestię całkowitego
        braku respektu dla zwierząt i dla planety-Ziemi i o to, że nie możemy na
        dłuższą metę kontynuować tego co robimy obecnie".

        "Ostatecznie musi nastąpić jakaś zmiana. Jeżeli można nakarmić 10 razy większą
        ilość ludzi pożywieniem, które nie jest przedtem przetwarzane przez zwierzęta
        przeznaczone na rzeź, to w końcu musi skłonić to ludzi do myślenia. Nawet jeśli
        dalej nie będzie obchodziło nas to co dzieje się ze zwierzętami, to jest to
        mocny argument ekonomiczny: większa wydajność; przecież nawet McDonald's lubi
        wydajność".

        Na wielką skalę eksportuje się system przemysłowej hodowli fermowej do Chin, a
        Indie także to imitują, zadając gwałt swoim odwiecznym zasadom. Jak wyraziła to
        w TV pewna indyjska rozsądna pani minister: 'Wpadamy w otchłań, z której wy
        próbujecie się wyciągnąć. System taki pożera światowe zasoby ziarna i soi,
        które potrzebne są ludziom. To kosztuje życie tak wielu ludzi. Dlatego właśnie
        powinniśmy wszędzie głosić nasze przesłanie. Staliśmy się częścią Zachodniego
        systemu ekonomicznych współzależności i w końcu jedyne co będziemy słyszeć, to
        McDonald's. ' Albo będzie więcej ludzi myślących podobnie jak my, albo nie
        będzie warunków do życia dla nikogo z nas, włączając w to McDonald'sa".

        Nie wiem czy Paul zdaje sobie z tego sprawę, ale to co mówi, prawie w pełni
        odzwierciedla poglądy Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) która w 1991 roku
        wzywała do całkowitej zmiany kierunków w polityce rolnej. Ich przesłanie było
        jasne, wyraźne i niedwuznaczne - koniec promowania mięsa i produktów
        nabiałowych, koniec z przemysłową hodowlą zwierząt, konieczność lepszego
        wykorzystania ziemi poprzez uprawianie na niej żywności dla ludzi a nie dla
        zwierząt. Było tam też zawarte ostrzeżenie o okropnych konsekwencjach ciągłego
        wpływania na gospodarkę rolną w krajach rozwijających się. Gazeta Daily Mail
        podsumowała ten raport jako "nawoływanie do globalnego wegetarianizmu" - i była
        to była prawda. Lecz co się stało? Dokładne tego przeciwieństwo i raport ten
        zniknął nie pozostawiając po sobie żadnego śladu.

        My wszyscy w większym bądź mniejszym stopniu mamy podobny dostęp do informacji,
        dlaczego więc niektórzy ludzie zainspirowani są do działania a niektórzy nie?
        Jak to się zaczęło w przypadku Paula i Lindy? Nagłe skojarzenie pomiędzy
        jagniętami skaczącymi żwawo za oknem ich rezydencji położonej na farmie w
        Szkocji, a nogą jagnięcia leżącą na ich talerzu - jest obecnie już dość dobrze
        znane. Ale czyja to była idea?

        "Jak wspominała to Linda - to ja zaproponowałem przestawienie się na
        wegetarianizm. Kochająca tak bardzo zwierzęta Linda, nie miała zamiaru się temu
        sprzeciwiać. Tak naprawdę, nie pamiętam już kto z nas pierwszy wpadł na ten
        pomysł, w każdym razie to Linda przypisywała mi tę zasługę. Ona była bardzo
        łaskawą osobą".

        "Myślę, że decydującym w tej sprawie czynnikiem była miłość dla zwierząt - po
        prostu zwykłe współczucie. Byliśmy wychowywani w diametralnie różny sposób i
        kiedy rozmawialiśmy ze sobą o czasach naszego dzieciństwa, to odkryliśmy, że
        byliśmy do siebie bardzo podobni. Linda w dzieciństwie uwielbiała wędrówki po
        terenach porośniętych naturalną, dziką roślinnością; wybierała się w miejsca do
        których nikt nigdy nie chodził. Często zwykła spacerować po lesie ze swoimi
        przyjaciółmi i pokazywała im różne rzeczy, które zaobserwowała w świecie
        przyrody, jak podnoszenie kamienia i szukanie pod nim salamandry".

        "Ja z kolei lubiłem wałęsać się sam po okolicznych zaroślach i łąkach trzymając
        w ręku Leksykon ptaków, tak więc jako nastolatki, w wieku około 12 lat, oboje
        lubiliśmy podziwiać przyrodę i robić podobne rzeczy. Ale nasze zainteresowania
        nie były wtedy tym co nas do siebie nawzajem przyciągnęło - ona zajmowała się
        zawodowo fotografią a ja byłem muzykiem. Na początku nie zdawaliśmy sobie nawet
        z tego sprawy, ale im bardziej się nawzajem poznawaliśmy, tym bardziej
        oczywiste stawało się, że oboje bardzo kochaliśmy zwierzęta. Nikt z nas
        wcześniej nie mówił na ten temat. Ja, gdy grałem z Beatlesami - nie odczuwałem
        tak tego, podobnie Linda, gdy wykonywała swój zawód fotografa.
        Miłość do zwierząt i świata przyrody miała na nas później bardzo duży wpływ.
        Kiedy miałem jakiś wolny dzień, często wychodziłem na wędrówki do lasu i
        zapuszczałem się w jakieś nowe, nieznane mi miejsca - to sprawiało mi wielką
        radość. Później razem z Lindą wyruszaliśmy na przejażdżki konno, a ja zwykłem
        wówczas nieoczekiwanie mówić: 'pojedźmy w poprzek tego wąwozu' i oboje z
        radością galopowaliśmy po nieznanych nam dzikich terenach, a zające lisy i
        borsuki często biegły za nami po wytyczonych w ten sposób nowych ścieżkach".

        "Linda bardzo lubiła zwierzęta i była w stanie zrobić bardzo wiele aby im
        pomóc. Ona nie była typem kobiety określanej jako biznes-woman; była osobą
        bardzo ceniącą sobie osobistą niezależność i wolność; nie chciała się z niczym
        wiązać na stałe. Kiedy to nagle, pewnego dnia, jej myślami zawładnęła jakaś
        intensywna idea - 'gdybym mogła ocalić jedno zwierzę!' I od tego czas zaczęła
        realizować swój pomysł z wegetariańską żywnością".

        "Podczas licznych demonstracji przeciwko transportom żywych zwierząt (które
        rozpoczęły się w Anglii w 1994 r. i do których spontanicznie przyłączyła się
        duża część brytyjskiego społeczeństwa - przyp. tłum.) kwestia wegetarianizmu
        stała się sprawą oczywistą. Pamiętam jak ktoś z tłumu demonstrantów głośno
        wtedy krzyknął 'We want them on the hook not the hoof' ('Chcemy by wisiały one
        na hakach a nie stały na kopytach') i słysząc to - nie mogłem w to uwierzyć.
        Zapytałem wówczas Carlę (mowa o Carli Lane - znanej pisarce i aktywistce
        wegetariańskiej - przyp, tłum.) czy ci ludzie byli wegetarianami a ona
        odpowiedziała mi, że wielu z nich to nie-wegetarianie. Dla mnie wyglądało to na
        hipokryzję. Podobnie jak pewien przedstawiciel RSPCA (Królewskie Towarzystwo
        Opieki nad Zwierzętami) którego widziałem w TV, podążającego za pędzącą po
        Europie ciężarówką wypełnioną zwierzętami i posilającego się od czasu do czasu
        kawałkami mięsa. Jaki jest jego stosunek do zwierząt? Pragnie on chronić
        zwierzęta i być
    • syrenka23 podbijam, niech zyje paul hehe 22.06.03, 13:39

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka