misiu-1
25.06.07, 13:14
Wegetarianom szykuje się nowy, poważny problem etyczny:
"Będziemy przerabiać świńskie odchody na prąd
[...]
Duńska firma Poldanor hoduje w północnej Polsce 200 tys. świń. Jedna świnia
produkuje dziennie ok. 5 kg gnojowicy, czyli po prostu odchodów. Gnojowica
jest dla świńskich farm sporym problemem - przede wszystkim dlatego, że
śmierdzi i naraża firmy na protesty okolicznych mieszkańców. Za smród
odpowiedzialny jest zawarty w gnojowicy metan, który przecież można
wykorzystać jako surowiec energetyczny i przerobić na prąd. - W Danii jest w
tej chwili 45 biogazowni - opowiada Grzegorz Brodziak, wiceprezes Poldanora. -
Ale największym producentem są Niemcy, którzy mają ponad 3 tys. instalacji.
Pierwszą w Polsce biogazownię wytwarzającą prąd przy udziale świń Poldanor
otworzył dwa lata temu w Pawłówku, kilkadziesiąt kilometrów od Słupska. 9,2
tys, świnek produkuje 25 tys. ton surowca energetycznego rocznie. "Moc"
jednej dorosłej świni to 0,5 kilowata energii elektrycznej dziennie.
Biogazownia w Pawłówku ma moc 1,5 megawata - to wystarczy, żeby zapewnić prąd
dla osiedla 350 domków jednorodzinnych.
[...]
Według danych GUS w Polsce mamy 16 mln świń. Gdyby wszystkie oddały
swój "surowiec" na ołtarzu potrzeb energetycznych kraju, można by uzyskać 8
tys. megawatów mocy. Dla porównania największa w Polsce elektrownia Bełchatów
ma 4,4 tys. megawatów. Ale wykorzystanie wszystkich świń jest oczywiście
nierealne. - Próg opłacalności instalacji biogazowni zaczyna się przy
gospodarstwie liczącym 500-600 świń lub krów - tłumaczy Perczyński."
gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,4248885.html
Jak tu teraz oddzielić od siebie elektrony płynące z elektrowni
konwencjonalnej od tych ze "świńskiej"?
Przy okazji załatwi się definitywnie jeszcze jeden, wyolbrzymiany zwyczajowo
przez wegetarian, problem środowiskowy:
"Biogazownia zbudowana wg najnowszych technologii to prawdziwe perpetuum
mobile. Metan zawarty w świńskim "wsadzie energetycznym" zostaje przerobiony
na prąd, woda ulatnia się do atmosfery, a pozostałości, czyli m.in. potas i
azot, wracają na pole jako nawóz."