syrenka23
21.06.03, 23:26
Czytalam w ksiazce "Milczaca arka" o tzw "pascie mietowej" czy masie
mietowej. Otoz podobno po uboju pracownice(y) wykrawaja najgorsze kawalki
miesa, glownie ze swin i krow, i wrzucaja do wiader. A sa to Zwierzece
strupy, zzieleniale zatrute kawalki miesa, jakies zaschle rany na roznych
fragmentach ciala (powstale podczas bicia, poganiania, transportu itp..) Te
obrzydliwe resztki jako, ze sa szaro-zielone i przyprawiane jakimis
zapachowymi chemicznymi substancjami, nazwano wlasnie pasta mietowa..
Zszokowalo mnie, kiedy wyczytalam, ze w rzezni sie nic nie marnuje, i ze te
rozlozone juz zgnile kawalki cial zwierzat mieli sie i dodaje do pasztetow
oraz tanszych wyrobow miesnych. Szczerze mowiac, bylabym wegetarianka nawet
gdyby mnie los zwierzat nie interesowal, bo po prostu po przeczytaniu tej
ksiazki zdalam sobie sprawe, jak obrzydliwy jest przemysl miesny. Aha,
kopyta, glowy, wnetrznosci itp.. przetwarza sie na sucha karme dla psow oraz
na sucha pasze dla innych zwierzat chodowlanych, w tym rownie krow
(roslinozerne krowy zmusza sie do kanibalizmu) oraz ryb, kurczat. To samo,
odpadki kurczat trafiaja rowniez jako karma dla innych kurczat.
Co o tym sadzicie ? :))