Dodaj do ulubionych

para mieszana - kłopot z dziećmi

    • ugrewicz Re: para mieszana - kłopot z dziećmi 23.11.07, 11:16
      Dopóki dziecko nie przejdzie na pokarmy stałe masz czas do namysłu jak
      rzeczywiście konstruktywnie rozwiązać sytuacje. Czas ten musisz wykrozystać
      maksymalnie, przede wszystkim na rozmowy z partnerem. Spośród argumentów nie
      wzbraniaj się odwołać do miejsca w kuchni - ważne jest wszak, kto je zajmuje,
      gdyż ta osoba ma duży wpływ na kształtowanie menu, poza tym to ona poświęca
      czas. Trudno godzić się z kontrargumentami człowieka, jeśli nie gotuje i
      ogranicza rolę w przygotowywaniu posiłków jedynie do zakupów (w dzisiejszych
      czasach odwrotnie niż w prehistorii zdobycie pożywienia jest prostsze niż jego
      przygotowanie w warunkach domowych - abstrahujemy od zakupów gotowych
      produktów). To silny argument. Oczywiście kompromisy wskazane, np. te które
      wymienił jeden z odpowiadających wegetarian. Niestety podział na dni wolne od
      mięsa i mięsne wydłuży dziecku czas przechodzenia na dietę wegetariańską ze
      względu na uzależniający charakter mięsa wzmocniony postawą ojca.
      Życze powodzenia.


      Wojtek
      www.wegekucharz.com
    • iberia.pl Re: para mieszana - kłopot z dziećmi 23.11.07, 11:51
      czlowiek z natury jest miesozerny wiec nie rozumiem czemu chcesz by
      dziecko nie jadlo miesa.W koncu Ty chyba kiedys tez je jadlas?
      • siris mięso to trucizna 23.11.07, 12:46
        Ja niestety jako dzieck omusiałem jeść mięso, ponieważ otaczający mnie dorośli
        byli permanentnymi ignorantami. Na dodatek sięgali p onarkotyki w postaci
        alkoholu i nikotyny wprawdzie jedynie okolicznościowo, ale jednak. Niestety
        świat nie ejst takim jakim go sobie wyobrażamy a mięso to jedna z najgorszych
        trucizn. Zwierzę prowadzone na rzeż odczuwa paniczny strach przed śmiercią,
        nienawiść do oprawcy (również w masowych ubojniach) oraz niesamowity ból.
        Wszystkie te emocje gromadzą się i zastygają we krwi. Zjadając mięso wchłaniamy
        niesamowite ilości negatywnej informacji/energii. Taki więc efekt jedzenia mięsa
        abstrahując od dyskusyjnego humanizmu - wszak rośliny też żyją!
        • misiu-1 Re: mięso to trucizna 24.11.07, 08:28
          siris napisał:

          > Ja niestety jako dzieck omusiałem jeść mięso, ponieważ otaczający
          > mnie dorośli byli permanentnymi ignorantami.

          Co chyba musiałeś po nich odziedziczyć. ;-)

          > Niestety świat nie ejst takim jakim go sobie wyobrażamy a mięso to
          > jedna z najgorszych trucizn.

          Nieprawda, ale pozwolę Ci to udowodnić. Ja zjem 200g mięsa a Ty - tyleż gołąbka
          wymiotnego albo młodych pędów ziemniaka - znanych jako niezbyt silne trucizny.
          Zobaczymy, kto lepiej przetrzyma.

          > Zwierzę prowadzone na rzeż odczuwa paniczny strach przed śmiercią,
          > nienawiść do oprawcy (również w masowych ubojniach) oraz
          > niesamowity ból.

          Skąd wiesz, co odczuwa zwierzę przed ubojem i podczas niego?

          > Wszystkie te emocje gromadzą się i zastygają we krwi. Zjadając
          > mięso wchłaniamy niesamowite ilości negatywnej informacji/energii.

          Czytając wegetariańską propagandę wchłaniamy, jak widać, niesamowite ilości
          orientalnego zabobonu.
          Prawdą jednak jest, że zwierzę poddawane przed ubojem silnemu stresowi daje
          mięso złej jakości - wodniste i cieknące. Związane jest to z produkcją w
          mięśniach, pod wpływem stresu, dużych ilości kwasu mlekowego. Ze względu na to w
          interesie rzeźnika jest dokonać uboju w taki sposób, żeby wada nie wystąpiła. A
          jeśli rzeźnik ma w tym interes, to można ufać, że go dopilnuje.

          > Taki więc efekt jedzenia mięsa

          Nie. Efektem jedzenia mięsa jest żołądek napełniony wartościowym pożywieniem.
        • iberia.pl Re: mięso to trucizna 29.11.07, 12:30
          jakos mnie nie przekonuja twoje wypociny.
    • bubster porozmawiaj z pediatrą 23.11.07, 13:25
      porozmawiaj z pediatrą, albo nawet z kilkoma jak dziecko powinno być
      odżywiane
      • brumbak Re: porozmawiaj z pediatrą ? 23.11.07, 17:22
        bubster napisała:

        > porozmawiaj z pediatrą, albo nawet z kilkoma jak dziecko powinno być
        > odżywiane
        --------------
        ale z którym ?
        proponujesz rozmowę z kilkoma- ale sa pediatrzy uprzedzeni do diety vege
        a sa też (w zdecydowanej mniejszosci) jej sprzyjający

        tylko pediatrzy kanadyjscy i amerykańscy z urzędu ( w mysl zaleceń USDA )
        sa przygotowani do udzielania porad rodzicom preferującym rózne modele
        odzywiania( "There are many healthy eating patterns.')i zapewne brytyjscy
        z racji funkcjonowania tam od lat wielu rodzin np, wegetariańskich
    • azbestowestringi Re: para mieszana - kłopot z dziećmi 23.11.07, 22:29
      ja jestem wege, maz miesozerca. starsza corka (2lata)jest zakochana
      w miesie w kazdej postaci - nie mam nic przeciwko temu - sama
      wybrala. tak samo jak i wybrala to, ze nie smakuje jej brukselka :)
      mlodszy syn narazie jest za mlody na produkty stale, ale jesli
      bedzie mu smakowac mieso, to bede mu je dawac.
    • adalberto3 Gorzej bywa z dziećmi ludozercow ! 23.11.07, 23:01
    • gotlama Re: para mieszana - kłopot z dziećmi 24.11.07, 17:21
      Dieta zwierzęco białkowa nie oznacza zabijania. Można jeść ptasie jajka
      (ortodoksi zjadają tylko nie zapłodnione ;)
      Można chłeptać mleko i zajadać się chlebkiem z masłem i wyrafinowanymi serami
      pleśniaczkami.
      Może czas na pokaz, jak bardzo smakowo jest wyrafinowana kuchnia nie tyle
      wegetariańska co niemordercza ?
    • adakubica Re: para mieszana - kłopot z dziećmi 25.11.07, 23:38
      Ja również posiadam mięsożernego partnera.Mamy dwóch synków, 8 miesięcy i dwa i
      pół roczku. Zawsze marzyłam o wegetariańskich dzieciaczkach, ale niestety
      zarówno ojcowie, jak i same dzieci nie muszą pragnąć tego samego i musimy się z
      tym pogodzić, choć jest mi czasem ciężko. Nie jesteś w stanie wychować
      wegetariańskiego dziecka, chyba że to dziecko będzie tego chciało. Mój starszy
      synek nie jada mięsa ode mnie, bo gotuje w domu dla dzieci wegetariańskie
      posiłki, ale zjada mięso u babci, która go nim chętnie częstuje, czasem skubnie
      coś od taty z talerza i, niestety, mięso mu smakuje. Mimo,iż jestem wrogiem
      mięsnej diety, nie zabronię mu tego, tak samo jak nie przekonam partnera do
      zmiany diety, bo on tego nie chce.jedyne co możesz zrobić, to przedstawiać swoim
      dzieciom własny światopogląd, z nadzieją, że być może i one będą myśleć
      podobnie. Z partnerem dobrze jest pójść na kompromis, jak w mojej rodzinie, że
      mięso pojawia się w domu, ale rzadziej niż warzywa, owoce i zboża, zgodnie
      zresztą z zaleceniami WHO.
    • jaskolka.dymowka Ja bym zrobiła tak: 26.11.07, 12:40
      Dowiedziałabym się, DLACZEGO Twój narzeczony nie chce, aby dzieci były na diecie
      wege, bo o tym nic nie napisałaś i nikt o to nie zapytał. Boi się o ich zdrowie?
      Ma ambicję postawienia na swoim? Nie chce dzieciom narzucać czegoś i ich
      unieszczęśliwiać? Po prostu lubi mięso?

      Moim zdaniem, jeśli to u Ciebie kwestia przekonań, a u niego gustu/obaw
      zdrowotnych, to on powinien ustąpić, z szacunku dla Twoich najgłębszych
      przekonań. On chyba nie uważa, że niejedzenie mięsa to zło/grzech? Obawy
      dotyczące zdrowia postarałabym się rozwiać solidnymi lekturami na temat diety.

      Kwestię narzucania można rozwiązać różnie - ale karmiąc dziecko mięsem też
      narzucacie mu pewien rodzaj diety. Możesz, np. karmić dziecko wege, ale nie
      zabraniać mu jedzenia mięsa w gościach itp.

      PS. Mam dwójkę wegetariańskich dzieci.
    • snajper55 Trzeba iść na kompromis. 03.12.07, 12:57
      Można na przykład bez problemu łączyć wegetarianizm z jedzeniem mięsa. Na
      przykład u mnie obiad jest zarówno mięsny jak i wegetariański. Na drugie danie
      prawie zawsze jest jakieś mięso, za to deser jest zawsze bezmięsny. Zupa
      natomiast czasem jest z mięsem, a czasem bez. W ten sposób łączymy oba rodzaje
      diety .

      S.
    • nanuna Re: para mieszana - kłopot z dziećmi 06.12.07, 13:56
      Ja jesetm w związku "mieszanym" - ja jestem wegetarianka, mój mąż
      mięsożercą. Mamy niespełna 2-letnią córkę, calą ciążę nie jadłam
      mięsa, choc zakładalam,ze gdyby od tego zależalo zdrowie mojego
      dziecka to bylabym sklonna jeść.(Dodam ze nie jem mięsnych posiłków
      od ponad 20 lat).
      Nasze dziecko je mięso - dalismy jej wybór, smakuje jej kuchnia i
      mamy i taty - jak podrośnie będzie mogła sama zdecydować co woli.
    • gintaras2 Re: para mieszana - kłopot z dziećmi 07.12.07, 23:19
      Nie jesteśmy rodziną wegetariańską, ale nasz syn chodzi do wegetariańskiego
      przedszkola. Było to jedno z najlepszych przedszkoli w niewygórowanej cenie,
      blisko domu. Jestem bardzo zadowolona, bo dziecko lubi proste i zdrowe dania.
      Ale kiedyś w rozmowie z dyrektorką przedszkola, dowiedziałam się od niej, że
      prowadząc przedszkole przez 25lat, doszła do wniosku, że dzieci wegetarian, są
      słabsze. Powiedziała, że cały czas jest zwolenniczką zdrowego żywienia, dodam że
      chodzi o żywienie zgodne z teorią pięciu przemian pochodzącej z tradycji
      chińskiej. Ale wychowując dzieci przez tyle lat, tylko raz zdarzyło się jej mieć
      dzieci z rodziny wegetariańskiej, które były okazem zdrowia. Opowiedziała mi, że
      mając okazje rozmawiać z ich matką po latach zapytała o tą "tajemnicę". Okazało
      się, że matka tych dzieci, zupy gotowała na mięsnym wywarze i raz w tygodniu
      dzieci zawsze jadły mięso ryby. Być może to jest jakiś pomysł na kompromis:-)
      • brumbak Re: para mieszana - kłopot z dziećmi 08.12.07, 09:26
        gintaras2 napisała:

        >
        > Ale kiedyś w rozmowie z dyrektorką przedszkola, dowiedziałam się od niej, że
        > prowadząc przedszkole przez 25lat, doszła do wniosku, że dzieci wegetarian, są
        > słabsze.
        ...........
        Radzę skorzystać też z innych opinii, nie tylko tej pani przedszkolanki .
        • gintaras2 Re: para mieszana - kłopot z dziećmi 08.12.07, 09:47
          To rzeczywiście nie może być popularne stwierdzenie wśród wegetarian...
          Coż, ja się nie podpisuję pod tym co ona powiedziała, bo nie znałam tych dzieci,
          ale dyrektorka tego przedszkola jest rozsądną kobietą. Przez lata wychowała ok.
          1tys. dzieci. Całkiem prawdopodobne, że wie co mówi:-)
          • ggigus no popatrz 08.12.07, 16:21
            a lekarze niemieccy sa zachwyceni, kiedy mowie, ze jestem wege
            z ich dosw. pacjenci wege maja lepsze wyniki, ci lekarze maja ponad 20 lat
            praktyki i wiedza, co mowia
            • gintaras2 Re: no popatrz 08.12.07, 20:14
              Wszystko się zgadza. Wegetarianizm służy lepiej dorosłym, ale widocznie nie
              dzieciom. Tamta kobieta nie podawała dzieciom innego mięsa niż rybie i to tylko
              raz w tygodniu i wywary mięsne. Rodzina w tej sytuacji jest mieszana..więc dla
              nich to może być jakiś kompromis.
              No i oczywiście ile specjalistów tyle opinii:-)
              • ggigus tak, o tym, że wege służy lepiej dorosłym 08.12.07, 20:43
                niż dzieciom też słyszałam
                jak papierosy, wina, wódki i likiery??

                co jest takiego w diecie wege, że rzekomo osłabia dzieci?
                jako dziecko jadłam mało mięsa, przysłowiowy rosół i jakoś słabsza nie byłam
                • gintaras2 Re: tak, o tym, że wege służy lepiej dorosłym 09.12.07, 18:01
                  ggigus napisała:

                  > niż dzieciom też słyszałam
                  > jak papierosy, wina, wódki i likiery??

                  No, wiesz...

                  > co jest takiego w diecie wege, że rzekomo osłabia dzieci?
                  > jako dziecko jadłam mało mięsa, przysłowiowy rosół i jakoś słabsza nie byłam

                  I właśnie o czymś takim mówiłam, o rosole i rybie...a nie o czerwonym mięsie:-)
                  Może właśnie dlatego nie byłaś słaba. Kto wie?
                  • ggigus no nie wiem 09.12.07, 18:08
                    caly czas usiluje sie dowiedziec, dlaczgo cos, co jest dla dzieci niedobre, jest
                    dla doroslych oki
                    jakos nie moge sie doczekac odp. od ciebie, wiec podaje propozycje

                    oo, sorek, dzis gadalam jeszcze z mama przez telefon i wycofuje rosol, moja mama
                    od lat robi zupy na pysznym wywarze warzywnym
                    ryb nie lubie od dziecka
                    raz na tydzien byly kotlety schabowe badz mielone
                    czyli uwagam, uwaga CZERWONE mieso
              • brumbak Re: no popatrz 08.12.07, 21:48
                gintaras2 napisała:

                >
                > No i oczywiście ile specjalistów tyle opinii:-)

                .......
                po co ten ekotikon na końcu wywodu?
                cóż on niby wyraża ?
                • ggigus ale ciekawe, dlaczego miałoby tak być 08.12.07, 21:53
                  że dieta wege nie służy dziecio? argument jednej pani przedszkolanki??
                  czekam na więcej, a przede wszystkim czekam na wyjaśnienie dlaczego dieta wege
                  ma nie służyć dzieciom
                  • misiu-1 Re: ale ciekawe, dlaczego miałoby tak być 08.12.07, 22:56
                    ggigus napisała:

                    > argument jednej pani przedszkolanki??

                    Nie argument, tylko doświadczenie pani przedszkolanki.

                    > czekam na wyjaśnienie dlaczego dieta wege ma nie służyć dzieciom

                    Nie jest ważne, dlaczego w teorii "ma nie służyć", tylko dlaczego w praktyce nie
                    służy. Ja bym stawiał na to, że praktyka, jak w wielu przypadkach bywa, mocno
                    rozmija się z teorią.
                    • ggigus Re: ale ciekawe, dlaczego miałoby tak być 09.12.07, 01:32
                      doswiadczenie pan przedszkolanki JEST argumentem to raz
                      doswiadczenie jednostkowe mozna o kant.. rozbic
                      (jakie ja mam jednostkowe dowsiaczenia...!)
                      a dlaczego wg ciebie dieta wege nie sluzy dzieciom? doczekam sie jakiejs
                      konkretnej odp.?
                      • misiu-1 Re: ale ciekawe, dlaczego miałoby tak być 09.12.07, 09:13
                        ggigus napisała:

                        > doswiadczenie jednostkowe mozna o kant.. rozbic

                        25 lat i tysiąc dzieci w tym czasie to nie jest "doświadczenie jednostkowe".
                        Jednostkowe doświadczenie to jedno dziecko.

                        > (jakie ja mam jednostkowe dowsiaczenia...!)

                        Otóż to. Ty masz doświadczenia jednostkowe.

                        > a dlaczego wg ciebie dieta wege nie sluzy dzieciom? doczekam sie
                        > jakiejs konkretnej odp.?

                        Już się doczekałaś. Poza podawanymi przeze mnie kiedyś przypadkami, których
                        przyczyny zostały ustalone:
                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=353&w=27234730&a=28172542
                        o pozostałych można tylko domniemywać. Domniemywam zatem, że praktyka mija się z
                        teorią, bo albo teoria jest fałszywa, albo mało przydatna.
                        • ggigus Re: ale ciekawe, dlaczego miałoby tak być 09.12.07, 17:53
                          25 lat? tyle pracowala przedszkolanka?
                          nie przypominam sobie az tak dokl. danych, ale mniejsza
                          ile dzieci pod jej opieka bylo wege?
                          skoro wiesz, iloma dziecmi sie opiekowala, powinienes miec tez inne dane -
                          procentowa ilosc dzieci wege na przelomie lat

                          pare danych o kazdym wege dziecku, bo to ze sa ogolnie slabe, to dosw
                          .jednostkowe NADAL
                          wyniki badan sprawnosciowych?


                          podany link dotyczy dzieci WEGANSKICH, a WGETARIANSKI i WEGANSKI to dwie inne
                          rzeczy, moze zajrzysz do wiki
                          masz jakiekolwiek dane ogolne, a nie pare makabrycznych meldunkow?
                          w niemczech ostatnio naleziono w sumie 8 zwlok zamordowanych przez dwie matki
                          dzieci, co nie znaczy, ze ze niemieckie matki masowo morduja
                          masz dane o dzieciach WEGANSKICH i WEGETARIANSKICH??

                          dane, a nie opowiesci pan przedszkolanek??
                          • misiu-1 Re: ale ciekawe, dlaczego miałoby tak być 09.12.07, 21:10
                            ggigus napisała:

                            > 25 lat? tyle pracowala przedszkolanka?
                            > nie przypominam sobie az tak dokl. danych, ale mniejsza

                            Czemu mniejsza? Wiem przecież, co piszę:

                            > dowiedziałam się od niej, że prowadząc przedszkole przez
                            > 25lat[...]
                            > Przez lata wychowała ok. 1tys. dzieci.

                            > ile dzieci pod jej opieka bylo wege?

                            > > nasz syn chodzi do wegetariańskiego przedszkola.

                            > skoro wiesz, iloma dziecmi sie opiekowala, powinienes miec tez inne
                            > dane - procentowa ilosc dzieci wege na przelomie lat
                            > pare danych o kazdym wege dziecku, bo to ze sa ogolnie slabe, to
                            > dosw. jednostkowe NADAL

                            Oczywiście. I jeszcze daty urodzenia, imiona rodziców, PESEL, historie chorób,
                            kolor oczu, znaki szczególne. Opinia wychowawcy, który miał do czynienia ze
                            statystycznie znaczącą próbką dzieci, to NIE JEST doświadczenie jednostkowe.

                            > podany link dotyczy dzieci WEGANSKICH, a WGETARIANSKI i WEGANSKI to
                            > dwie inne rzeczy, moze zajrzysz do wiki

                            Wydaje Ci się, że po kilku latach sukcesywnego trzepania Wam tyłków na forum,
                            nie wiem, co to weganizm, a co wegetarianizm?

                            > masz jakiekolwiek dane ogolne, a nie pare makabrycznych meldunkow?
                            > w niemczech ostatnio naleziono w sumie 8 zwlok zamordowanych przez
                            > dwie matki dzieci, co nie znaczy, ze ze niemieckie matki masowo
                            > morduja masz dane o dzieciach WEGANSKICH i WEGETARIANSKICH??
                            > dane, a nie opowiesci pan przedszkolanek??

                            Opinia osoby, za którą przemawia ćwierć wieku praktyki, jest dla mnie
                            miarodajna. Oczywiście, dopuszczam ewentualność, że cała historia jest zmyślona,
                            ale póki nie mam na to dowodów, a jej autorka nie zapisała się w pamięci jako
                            fantastka, nie mam powodu tak jej traktować. Zwłaszcza, jeśli mam w ręku parę
                            makabrycznych meldunków o przypadkach skrajnych, którym, co wynika z samego
                            rachunku prawdopodobieństwa, musi towarzyszyć znacznie więcej przypadków
                            łagodniejszych.
                            Znając Twój stosunek do rzeczywistości jestem przekonany, że nawet
                            przedstawianie Ci żelaznych danych i dowodów nie spowoduje, że w nie uwierzysz.
                            Dlatego bezcelowe jest nawet ich poszukiwanie.
                            • ggigus nie, misiu1, Twoja obsesja nie pozwala Ci 09.12.07, 21:57
                              dyskutowac
                              nie jestes tutaj dedzia od trzepania komukolwiek tylkow
                              pomyls lepiej nad tym, co i jak piszesz
                              bo na razie wydaje ci sie, ze masz tu role sedziego
                              to jest mania wielkosci, tak pospolita, ze az smieszna
                              a na ARGUMENTY - czekam
                              jesli ktos mowi, ze dzieci wege sa slabsze, niech powie cos wiecej
                              np. ILE dzieci wege MA w JEDNEJ grupie i OD KIEDY
                              proste pytanie

                              kolejne W CZYM SA SLABSZE DZIECI WEGE - KONKTETNIE

                              CZEKAM na dane, a nie na opinie
                              DANE, DANE, FAKTY, FAKTY

                              i na to, ze przemyslisz sobie manie wielkosci
                              o trzepaniu tylkow mozesz mowic i pisac swoich dzieciom i zonie, maniaku wielkosci
                  • gintaras2 Re: ale ciekawe, dlaczego miałoby tak być 09.12.07, 18:08
                    Podzieliłam się z wami refleksją kobiety z wieloletnim doświadczeniem w
                    prowadzeniu przedszkola wegetariańskiego. Oczywiście to może nic nie znaczyć,
                    ale może być też trafnym spostrzeżeniem. Wszystko zależy od punktu widzenia. Nie
                    chciałam tym nikogo zdenerwować...myślałam że to ciekawy głos w tej dyskusji.
                    • ggigus refleksje to nie sa dane 09.12.07, 18:09
                      zreszta refleksje sa niczym nie poparte, bo ta pani pewnie nawet nie wie, ile ma
                      dzieci wege na grupe i kiedy pojawily sie pierwsze dzieci wege jej przedszkolu
                      • gintaras2 Re: refleksje to nie sa dane 09.12.07, 18:17
                        ggigus napisała:

                        > zreszta refleksje sa niczym nie poparte, bo ta pani pewnie nawet nie wie, ile m
                        > a
                        > dzieci wege na grupe i kiedy pojawily sie pierwsze dzieci wege jej przedszkolu

                        Obawiam się w tym miejscu nie masz racji. Ta pani, dokładnie wie o diecie
                        wszystkich dzieci w jej przedszkolu. Wie ile ma dzieci wegetariańskich. Często
                        rozmawiamy i wiem że rozmawia ze wszystkimi rodzicami o ich diecie.
                        • ggigus Re: refleksje to nie sa dane 09.12.07, 18:23
                          no to ile ma dzieci wege na grupe? kiedy pojawilo sie pierwsze wege dziecko?
                          czy sa to laktoowo czy lakto czy tylko owowege dzieci?
                          co to znaczy, ze sa slabsze? czy poparla to testami sprawnosciowymi?
                          jesli tak, to prosze o dane- ile dzieci itepe, jakie testy
                          w czym sla slabsze konktetnie?
                    • misiu-1 Re: ale ciekawe, dlaczego miałoby tak być 09.12.07, 21:15
                      gintaras2 napisała:

                      > Podzieliłam się z wami refleksją kobiety z wieloletnim
                      > doświadczeniem w prowadzeniu przedszkola wegetariańskiego.
                      > Oczywiście to może nic nie znaczyć, ale może być też trafnym
                      > spostrzeżeniem. Wszystko zależy od punktu widzenia. Nie chciałam
                      > tym nikogo zdenerwować...myślałam że to ciekawy głos w tej
                      > dyskusji.

                      Bo jest ciekawy, a reakcja wegetarian była do przewidzenia. No, ale skoro sami
                      wielokrotnie prezentowali osobiste opinie i doświadczenia, muszą przełknąć także
                      Twoje.
                      • ggigus opinie juz znam , czekam na 09.12.07, 21:58
                        FAKTY, DANE, DOKLADNE DANE
                        skoro ta pan wie, ze dzieci wege sa dlabsze, niech powie COS KONKRETNEGO
                        inaczej misiu1, musisz sobie sam wytrzepac i tylek i glowe i gruczol wladzy
                • gintaras2 Re: no popatrz 09.12.07, 18:05
                  brumbak napisał:

                  > gintaras2 napisała:
                  >
                  > >
                  > > No i oczywiście ile specjalistów tyle opinii:-)
                  > .......
                  > po co ten ekotikon na końcu wywodu?
                  > cóż on niby wyraża ?
                  >
                  Tak właśnie uważam, że opinie specjalistów wielokrotnie są mocno zróżnicowane.
                  Ale ja odpowiadałam na wcześniejszy post, w którym kto inny pisał o opiniach
                  specjalistów. Nie był to przytyk!

                  Nie jestem przeciwniczką diety wegetariańskiej, moje dziecko chodzi do
                  wegetariańskiego przedszkola!
                  • brumbak Re: no popatrz 09.12.07, 20:32
                    gintaras2 napisała:

                    >
                    > >
                    > Tak właśnie uważam, że opinie specjalistów wielokrotnie są mocno
                    zróżnicowane.> Ale ja odpowiadałam na wcześniejszy post, w którym kto inny pisał
                    o opiniach
                    > specjalistów. Nie był to przytyk!
                    ...............
                    poglądy są zróżnicowane , ale osobie interesującej się daną tematyką łatwo
                    oddzielić ziarno od plew.

                    .................

                    > Nie jestem przeciwniczką diety wegetariańskiej, moje dziecko chodzi do
                    wegetariańskiego przedszkola!
                    • snajper55 Re: no popatrz 10.12.07, 00:38
                      brumbak napisał:

                      > poglądy są zróżnicowane , ale osobie interesującej się daną
                      > tematyką łatwo oddzielić ziarno od plew.

                      Gdyby tylko to zrobiła, skończyłaby z wegetarianizmem i zaczęła normalnie się
                      odżywiać.

                      S.
                    • gintaras2 Re: no popatrz 10.12.07, 15:48
                      Nie ma sprawy...tak jak mówiłam nie chciałam nikogo urazić bądz atakować:-)
                      Cieszę się, że możemy podejmować dyskusję na ten temat. Twoje zdanie bardzo mnie
                      interesuje, bo to ty jesteś wegetarianką i masz osobiste doświadczenia:-)
          • brumbak Re: para mieszana - kłopot z dziećmi 09.12.07, 09:10
            gintaras2 napisała:

            > To rzeczywiście nie może być popularne stwierdzenie wśród wegetarian
            ...............
            faktycznie to -że dzieci -...wegetariańskie sa przeciętnie (co najmniej) tak
            samo zdrowe jak dzieci karmione "tradycyjną" dietą z mięsem -nie jest
            najwidoczniej popularne wśród osób uprzedzonych do odzywiania vege...
            .......................
            gintaras2 napisała:

            > dyrektorka tego przedszkola jest rozsądną kobietą. Przez lata wychowała ok.
            > 1tys. dzieci. Całkiem prawdopodobne, że wie co mówi:-)
            ..............................
            ale co ? co konkretnie?
            jeżeli uważa że dzieci wegetariańskie sa slabsze -t w jakiej kategorii?
            - czy chodzi o siłę fizyczną
            - czy o inne znaczenie slowa "slabsze" -mniej udane ( może bledsze albo
            wrećz przeciwnie " o zbyt ciemnej karnacji" itp.
            Podaj czekamy z niecierpliwoscią.
            Bo niesmak po twojej wypowiedzi pozostał ..Jeżeli przypisujesz komuś, czemuś
            , jakies negatywne cechy to uczciwość wymaga by powiedzieć dlaczego ,a
            najlepiej mieć jakieś argumenty.


            Dodam że chodzi o "niesmak" rodzaju jak niżej:

            - Było 2 znajomych obaj usytuowani i na stanowiskach, przyjaźnili się od lat.
            Spotykają się po raz kolejny w willi u jednego z nich i ten drugi zauważa
            ,że gospodarz jest jakiś ponury, niechętnie rozmawia więc pyta:
            " -Co sie stało ?
            - A wiesz bo jak ostatni raz nas odwiedzałeś to zginął klejnot z kolekcji
            rodowej.
            - Cooo? I ty podejrzewasz że to ja ? !!!
            - No nie , klejnot sie potem znalazł,
            ale niesmak pozostał.



            • snajper55 Re: para mieszana - kłopot z dziećmi 10.12.07, 00:49
              brumbak napisał:

              > ale co ? co konkretnie?
              > jeżeli uważa że dzieci wegetariańskie sa slabsze -t w jakiej
              > kategorii?
              > - czy chodzi o siłę fizyczną
              > - czy o inne znaczenie slowa "slabsze" -mniej udane ( może
              > bledsze albo wrećz przeciwnie " o zbyt ciemnej karnacji" itp.
              > Podaj czekamy z niecierpliwoscią.

              Przecież wyraźnie napisała:

              "Ale wychowując dzieci przez tyle lat, tylko raz zdarzyło się jej mieć dzieci z
              rodziny wegetariańskiej, które były okazem zdrowia. "

              A i to dziecko nie było na diecie całkowicie bezmięsnej. Dzieci z rodzin
              wegetariańskich częściej chorowały od dzieci z rodzin normalnych.

              > Bo niesmak po twojej wypowiedzi pozostał ..Jeżeli przypisujesz
              > komuś, czemuś, jakies negatywne cechy to uczciwość wymaga by
              > powiedzieć dlaczego ,a najlepiej mieć jakieś argumenty.

              Toż ona niczego nikomu nie przypisuje. Cytuje opinię dyrektorki przedszkola,
              które swą opinię opiera na swym 25 letnim doświadczeniu pracy z dziećmi. Jest to
              więc osoba w pełni kompetentna do wyrażania takich opinii. Z iloma dziećmi Ty
              miałeś kontakt ?

              S.
    • brumbak Re: i co wyszło z tych iinnych porad? 09.12.07, 09:24
      moguncja napisała:

      > Szukam Waszej rady - mój narzeczony je mięso, planuje w miesny sposób odżywiać
      > dzieci. Dla mnie to nie przyjęcia:
      ..................
      odezwij się ;
      kto szuka- ten znajduje
    • von.nogay Nie bądź z tą szowinistyczną, przeżartą... 02.01.08, 23:32
      ... mięsożeryzmem śfynią!
      Jeśli jednak jesteś seksualnie uzależnionia od mięsożerców
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka