bellyda
10.01.09, 22:10
Witajcie serdecznie ;)
Rok temu przestałam jeść ssaki. Względy sentymantalno ideologiczne.
Nie mogę zaakceptować cierpienia zwiarząt podczas zabijania, nie
widzę większej różnicy między moim psem a np świnią itp. Parę
miesięcy temu "odstawiłam" ryby i drób. "Pokonałam" zdziwienie
otoczenia i bunt na pokładzie rodziny. Ale czuje, że coś nie tak
się dzieje, buntuje się mój żołądek, jestem osłabiona. Myślę, że
jak się pochłaniało mięsko przez całe życie to teraz organizm się
buntuje. Czy może znacie jakieś sposoby na przetrwanie tego etapu???
dzięki z góry :)