15.04.07, 21:49
Od Lenina w lewo

zaczyna się Europa

PiS przygotowało ustawę nakładającą na samorządy przymus dekomunizacji ulic i
placów. Wszystko, co jest związane z lewicą, chce się wymazać z historycznej
pamięci. Fanatycy z PiS i LPR zabarwiający Polskę wyłącznie na czarno krok po
kroku wyprowadzają Polskę z Europy. Stare kraje Unii szanują bowiem tradycje
lewicy.

Włodzimierz Iljicz

Szacunkiem otaczana jest postać Wodza Wielkiej Socjalistycznej Rewolucji
Październikowej Towarzysza Włodzimierza Iljicza Lenina. Pamięć o nim
kultywowana jest m.in. w Rzymie, gdzie imię przywódcy światowego proletariatu
nosi od wielu lat jedna z bardziej ruchliwych ulic. Mają także ulice nazwane
imieniem Lenina Bolonia, Ferrara i Bibiano. Włodzimierz Lenin ciągle pozostaje
burmistrzem honorowym miasteczka Cavragio w prowincji Reggio Emilia, gdzie na
placu nazwanym jego imieniem stoi także jego popiersie. Szczycą się ulicami
imienia Lenina francuskie miasta Bobigny, Begles, Ivry, La Courneuve, Persan,
Portes-les-Valences, Lile Saint-Denis. W Anglii imię Lenina noszą ulice w
Stanley i w Chopwell. W Niemczech Lenin patronuje ulicom w miejscowościach
Neuhaus am Rennweg, Parchim, Langenbogen, Juterborg.

Stalingrad

Europa nie zapomina także o towarzyszu Stalinie.

Wiekopomne zwycięstwo Armii Czerwonej pod Stalingradem sprawia, że bez
oglądania się na koniunkturę polityczną imię Stalingradu nosi od 1946 r.
stacja metra w Paryżu. Imię Stalingradu noszą ulice i place m.in. w Paryżu,
Bobigny, Malakoff, Nantes, Vitry-sur-Seine, Choisy-le-Roi, Fontenay-sous-bois,
Palaiseau, Grenoble, Argenteuil, Lyonie, Evry, Champigny, Nanterre, Drancy
Dijon, Issy-les-Moulineaux, Champigny-sur-Marne, Cannes, Bordeaux, Ermont itd.

W Nicei ocalała tylko połowa bulwaru Stalingradu. Patronem drugiej połowy
uczyniono... Lecha Wałęsę. Ma swój bulwar Stalingradu także stolica Belgii
Bruksela.

O przywiązaniu do wielkich wydarzeń z historii walk proletariatu o socjalizm i
sprawiedliwość społeczną świadczy we Francji czczenie Komuny Paryskiej. Nazwa
wymazana z planu Warszawy bije dumnie z tabliczek ulic m.in. w Saint Dizier,
Aubervilliers, Morsang-sur-Orge, Saint-Denis, Noisy-le-Grand, Bretigny,
Saint-Germain-les-Arpajon. W roku 2000 po wielu latach starań francuscy
komuniści doprowadzili do nazwania imieniem Komuny Paryskiej placu w 13.
dzielnicy Paryża.

Karol Marks

Z atencją traktowany jest na ulicach i placach miast europejskich Karol Marks.
Ozdobą Berlina pozostaje Karl-Marx-Allee. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych
Meklemburgii-Vorpommern mieści się w Schwerinie przy Karl-Marx-Strasse 1. We
Włoszech imię twórcy socjalizmu naukowego noszą dziesiątki ulic, placów i
skwerów m.in. w Rzymie, Bolonii, Cesenie, Jesi, Marsciano, Carpi, Prato,
Cilavegna, Comiso, Alessandrii, San Giovanni, Nova Milanese, Rio Saliceto,
Piegaro. Nie zapominają o nim we Francji, gdzie ulice mu poświęcone znajdziemy
m.in. w Saint-Etienne, Grenoble, Bezons, Villejuif, Mantes, Nauroy,
Eymoutiers, Saint-Martin-d’HÝres, Bobigny, Dudelange, Narbonne,
Champigny-sur-Marne itd., itd.

Wdzięczną pamięć o swych wielkich komunistycznych synach pielęgnują
społeczeństwa poszczególnych państw. W Niemczech postać zamordowanego przez
prawicowe bojówki Karla Liebknechta upa-miętniają ulice jego imienia m.in. w
Berlinie, Poczdamie, Lipsku, Teltow, Spreewaldzie, Cottbus, Jenie, Arnstadt,
Dortmundzie. Razem z Liebknechtem, jak pamiętamy, zamordowano Różę Luksemburg.
Niemcy nie zapominają więc i o niej, poświęcając jej ulice m.in. w Berlinie,
Frankfurcie nad Menem, Lipsku, Poczdamie, Freiburgu, Erfurcie, Rostoku.
Zachowują Niemcy w swej pamięci przywódców rozbitej przez Adolfa Hitlera
Niemieckiej Partii Komunistycznej: Ernsta Thälmanna, Clarę Zetkin, Paula
Frölicha, Willi Munzenberga, których ulice znajdują się m.in. w Dreźnie,
Neuenhagen, Eisenach, Rudersdorf, Ernker, Gerze, Greifswald, Heidenau, Lipsku,
Erfurcie, Zwickau, Birkenwerder i w wielu innych miastach. W Berlinie pomnik
Thälmanna stoi nie niepokojony w parku jego imienia.

Togliatti i inni

Trudno policzyć we Włoszech ulice nazwane imieniem Palmiro Togliattiego,
wieloletniego przywódcy Włoskiej Partii Komunistycznej, współpracownika
Stalina w Kominternie. Ma on ulice swego imienia w praktycznie wszystkich
większych miastach Włoch, m.in. w Rzymie, Turynie, Mediolanie, Florencji,
Bolonii, Ankonie, Neapolu, Perugii, Pesaro i w dziesiątkach, jeśli nie setkach
innych miast i miasteczek. Dorobił się już także ulic swojego imienia, m.in. w
samym Asyżu i Sienie, zmarły w 1984 r. jeden z kolejnych przywódców włoskich
komunistów, Enrico Berlinguer.

Pamięta o wkładzie komunistów w swą historię Francja. Ulice nazwane imieniem
Maurice’a Thoreza, wieloletniego (do roku 1964) przywódcy Francuskiej Partii
Komunistycznej, są równie liczne jak ulice Togliattiego we Włoszech. To znaczy
są ich dziesiątki, jeśli nie setki. Szczycą się ulicami noszącymi imię tego
komunisty zaprawionego w bojach o zwycięstwo proletariatu takie miasta jak
m.in. Paryż, Lyon, Arras, Gonfreville, Lorient, Nanterre, Montreuil,
Saint-Denis, Ivry-sur-Seine, Trappes, Estreux, Bachant, Moissy-Cramayel itd.,
itd. Równie wdzięcznie wspominany jest nieodstępny towarzysz Thoreza, zmarły w
roku 1975 Jacques Duclos, który ma swoje ulice m.in. w Nevers, Aulenay sous
Bois, Guyancourt, Puteaux, Pierrefitte-sur-Seine, Eragny-sur-Oise, Donges.

To zaledwie garść przykładów ograniczona do kilku krajów europejskich.

Setki ulic, po których przejechałby się dekomunizacyjny walec Kaczorów,
znajdują się w wielu innych krajach UE. Ba, są i takie jak np. istniejące w
kilku miastach Francji i Włoch ulice krwiożerczego anarchisty Michaiła
Bakunina czy niezłomnego rewolucjonisty Che Guevary. Przy wszystkich tych
ulicach mieszkają ludzie, którzy nie wiedzą jeszcze o polskiej dekomunizacji.
Kiedy się dowiedzą, uznają, że Polska to reakcyjny dziwoląg, zacofany i
nietolerancyjny kraj nierozumiejący historii, który przez pomyłkę wślizgnął
się do Unii Europejskiej.
Autor : Przemysław Kołakowski


Obserwuj wątek
    • kolejar Re: Ulice 16.04.07, 02:46
      Na początku lektury myślałem, że ten artykuł jest trochę mądrzejszy. Ale jest
      tak głupi... jak PiS!
      Co ma Komuna Paryska do Lenina?
      O co chodzi z Karlem Marxem?
      A Stalingrad? Tak się w czasie bitwy stalingradzkiej nazywał Carycyn, dzisiaj
      Wołgograd.
      Dalej to mi się tych bzdur czytać nie chce smile
      A że wszelkiej maści lewactwo (jak powiedziałby Ryko) było, jest i pewnie będzie
      szczególnie czczone we Włoszech, Francji i Niemczech, to chyba każdy dawno wie.
      • felerynka Re: Ulice 16.04.07, 07:57

        to prawda Kolejarku, najgłubszy to text Najgłubszy jaki czytałam w ciągu
        ostatniej doby. Nie skomentuje, bo się zwyczajnie nie da. chyba że
        śmiechem.buuuchaa
        Ot Ludzikowo Małe aby to nie był ten środek Wszechświata w którym nas nie będzie

        -----------------------------------
        mówią ludzie pełni cnót
        • najglupszy-nick Re: Ulice 16.04.07, 08:40
          Tekst jest donosem do europosła Macieja Giertycha aby coś z tymuwiecznionym
          lewactwem zrobił, a przynajmniej postawił na forum europejskim problem istnienia
          ulic o takich nazwach.
        • hurysa1 Re: Ulice 16.04.07, 09:08
          felerynka napisała:

          >
          > to prawda Kolejarku, najgłubszy to text Najgłubszy jaki czytałam w ciągu
          > ostatniej doby. Nie skomentuje, bo się zwyczajnie nie da. chyba że
          > śmiechem.buuuchaa
          > Ot Ludzikowo Małe aby to nie był ten środek Wszechświata w którym nas nie będzi
          > e
          >

          Ten jest chyba jeszcze głupszy:

          "Przez telefony komórkowe nie będzie... miodu

          Ludzkości grozi głód i brak miodu. Powód? Przenośne telefony! Ich promieniowanie
          zakłóca zdolności nawigacyjne pszczół. Owady zapylają rośliny uprawne, ale
          zdezorientowane nie mogą wrócić do ula i giną. W USA i Europie giną całe roje.

          Naukowcy już nazwali zjawisko, które powoduje nagłe ginięcie pszczół na świecie
          - to Colony Collapse Disorder (katastrofa kolonii). Tej katastrofie winne są
          telefony komórkowe.

          Fale emitowane z komórek zakłócają komunikację pszczół. Gdy owady wylecą z ula -
          zostawiając w nim królową, jajeczka i kilka niedojrzałych robotnic, już nie
          potrafią do niego wrócić. Giną, bo pozbawione ze sobą komunikacji, oddalają się
          od roju. A samotnie mogą przeżyć tylko kilka godzin - pisze brytyjski dziennik
          "The Independent".

          Pierwsze doniesienia o ofiarach wśród pszczół pojawiły się w USA jesienią
          ubiegłego roku. Wyginęła już większość pszczół na Wschodnim i Zachodnim
          Wybrzeżu. Nagła epidemia dotarła już do Europy m.in. do Niemiec, Szwajcarii,
          Hiszpanii, Portugalii, Włoch i Grecji.

          Konsekwencje zjawiska mogą być zabójcze także dla człowieka. Grozi nam bowiem
          nie tylko brak miodu, ale żywności w ogóle. Pszczoły zapylają większość roślin
          uprawnych, a tymi z kolei żywią się też zwierzęta.

          Według gazety naukowcy na świecie m.in. z niemieckiego Uniwersytetu w Landau,
          już dawno alarmowali, że telefony komórkowe spowodują zagładę pszczół."

          Cytowane za:
          www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=255&ShowArticleId=40250

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka