Znaczy się - sypie się jego nie-rządzenie zastąpione rozbudowanym PRem.
Zauważa to już nawet publicysta Newsweeka (co prawda na łamach Rzepy), co
prawda OCZYWISCIE PiS był wcale nie lepszy

))
=============
www.rp.pl/artykul/2,178430.html
...
Droga do samobójstwa
W Polsce już tak jest, że władzę zdobywa się nie po to, by reformować kraj czy
zmieniać społeczeństwo, ale po to, by sprawować władzę dla samej władzy.
Rządzenie staje się pierwszym i ostatecznym celem. Cały wysiłek partyjnych
liderów i ich doradców (najczęściej jedynymi ich doradcami są spece od PR)
koncentruje się więc na ochronie raz zdobytego kawałka polskiego tortu. Taką
właśnie strategię uprawiania polityki, wbrew swoim wcześniejszym obietnicom,
wcieliła w życie partia Donalda Tuska. Co jest jej istotą?
Rząd sprawia wrażenie, że pracuje tak jak pszczoły w ulu. Przecież wciąż mamy
niezliczone konferencje prasowe, zapowiedzi ustawodawcze i spory sejmowe. Ba,
rząd nawet nie jedzie na wakacje, gdy większość Polaków pławi się w ciepłych
morzach Italii czy Chorwacji, by nam, zwykłym obywatelom, żyło się lepiej,
kiedy wrócimy spłukani po urlopowym szaleństwie. Jest w tym znoju i pocie,
jaki przejawiają rządzący, jeden szkopuł: nie widać żadnych efektów tej harówy
od świtu do nocy.
Służba zdrowia jak była, tak jest w rozkładzie, reforma finansów została
odłożona między książki, a program budowy dróg, który miał pod rządami PO
ruszyć z kopyta, znajduje się, jak znajdował, w powijakach. Jedyny sukces
rządu Tuska to, jak się zdaje, budowa małych boisk z programu „Orlik”, które
premier otwierał niemal z taką pompą, jakby co najmniej oddawał do użytku
kierowców zmodernizowaną zakopiankę.
Jednak największy problem z rządem PO polega na tym, że polityka pozornych
działań, którą zaproponował, nie jest przypadkową strategią, lecz celowym
działaniem. Złota maksyma tej strategii brzmi: „Tylko udajemy, że pracujemy”.
Albo tworzymy qusi-dyskusje, jak choćby dotycząca impeachmentu prezydenta czy
rządzenia rozporządzeniami zamiast ustawami. Dokąd ta strategia ma zawieść
samego Donalda Tuska i jego formację, chyba tylko on sam wie, bo na pewno nie
zapewni mu prezydentury. Jest to raczej najkrótsza droga do politycznego
samobójstwa.
...