Dodaj do ulubionych

HIPNOZA!!!

06.03.10, 14:46
czy ktoś z Was próbował wyleczyć borderline za pomocą hipnozy?
osobiście nie słyszałam ani o przypadku leczonym, ani uzdrowionym w ten
sposób, ale zastanawiam się, czy to mogłoby pomóc..?

www.psychologia.net.pl/artykul.php?level=177
naturalnamedycyna.home.pl/hypnosis/media/leczenie-hipnoza.html
hipnoza.psychotronika.pl/13.html
ponieważ osobowość chwiejna emocjonalnie charakteryzuje się głównie tym, że ma
się świadomość, że niektóre zachowania są złe i nie powinny mieć miejsca,
artykuły zasiały we mnie ziarnko nadziei, że to może dać wielu ludziom
normalne życie! :)
chciałabym zapytać, co Wy myślicie na ten temat?
Obserwuj wątek
    • release.me Re: HIPNOZA!!! 26.03.10, 21:45
      ostatnio po tej sensacji z nieetycznym seksuologiem mamy pewność, że hipnoza
      naprawde działa.
      nie sądzicie, że zmienienie pewnych Waszych zachowań w stanie hipnozy mogłoby
      zmienić Wasze życia na łatwiejsze?
      • czita88 Re: HIPNOZA!!! 19.04.10, 21:39
        Widzę że nikt Ci nie odpowiedział, nie wiem czy nikogo to
        rzeczywiście nigdy nie zainteresowało.

        Ja wiele razy myślałam o zastosowaniu hipnozy, szukałam informacji o
        osobach które hmm... świadczą takie usługi w moim mieście... raz
        nawet zadzwonilam. Z tymże nie chodziło mi o bpd (wg mnie to trochę
        za bardzo złożony problem) a o tricho a wcześniej jeszcze o
        problemy z objadaniem się.
        To drugie przeszło, a tricho tylko się nasiliło...

        Ale nie mam pieniędzy i nie zapowiada się żebym w najbliższym czasie
        miała na takie wariacje. Z tego powodu tez nie chodzę na
        psychoterapię. Póki co wolę pół wypłaty pożyczyć facetowi który jest
        w beznadziejnej sytuacji niż wydac na 4 seanse hipnozy/ spotkania z
        psychoterapeutą.. Ale może gdy On wyjdzie na prostą to i ja
        spróbuję...

        Aha wcześniej powstrzymywala mnie też ciągle tląca się słabiutko
        nadzieja że poradzę sobie sama... Pokonam siebie. A raczej pokocham
        i przestanę niszczyć. No i wciąż walczę...
        • release.me Re: HIPNOZA!!! 20.04.10, 18:37
          oglądałam program o hipnozie na Discovery.. to było tak realistyczne.. osoby
          wychodzące z seansów twierdziły, że czują się lepiej(pewniejsze siebie, już nie
          miały niektórych nawyków itd.)
          Pokazywano proces hipnozy i potem kilka tygodni życia hipnotyzowanej osoby -
          ogólnie wszyscy, którzy byli pokazywani byli odmienieni..
          Ale możliwe, że to tylko program w TV, komercja i wszystko ustawione z dobrymi
          aktorami. ;]

          Jednak czytałam w internecie, że można się też zahipnotyzować zupełnie samemu:
          www.google.pl/#hl=pl&source=hp&q=hipnoza+samego+siebie&lr=&aq=0&aqi=g2&aql=&oq=hipnoza+sam&gs_rfai=&fp=f320c6f0973a975b
          można się hipnozować kilka, albo nawet kilkadziesiąt razy ZA DARMO!
          nie wiem, czy jest to skuteczne, nie próbowałam.. raczej nie mam potrzeby, bo
          nie mam BPD, ani żadnych problemów ze sobą(tak przynajmniej mi się wydaje).
    • natalele Re: HIPNOZA!!! 20.04.10, 17:10
      Brzmi kusząco, ale jakoś nigdy nie byłam przekonana w 100%, co do skuteczności.
      Poza tym czy każdy, który twierdzi, że to potrafi - potrafi? Bałabym się "oddać"
      w cudze ręce nie mając pewności, że jest kompetentną osobą.
      Poza tym za każdym razem, kiedy zaczynam terapię albo dostaję inne leki, ożywam.
      Wierzę tylko w to, że będzie już tylko dobrze. Zapominam o wszystkim, co złe i
      już snuję plany w swoim nowym, normalnym życiu. A później prztyczek w nos i nie
      mogę się pozbierać, że znowu nie wyszło. Z hipnozą wiązałabym duże nadzieje,
      dlatego tym bardziej bałabym się zaryzykować.
      • release.me Re: HIPNOZA!!! 20.04.10, 18:48
        Ja też miałam takie rozważania, że bałabym się iść do takiego terapeuty
        zajmującego się hipnozą, bo nigdy nie wiadomo, czy nie wykorzysta tego dla
        własnych celów i nie zachowa się bezczelnie, albo nie poprosi o wyjawienie
        największych sekretów, żeby mnie szantażować itd.
        Jednak z tą hipnozą samego siebie to mogłaby być dobra rzecz.. wiem, że każda
        osoba z BPD wie, co robi 'nie-tak', umie wymienić swoje błędy, porażki, ogólnie
        widzi i czuje, że ma problem...
        Zawsze można spróbować.. wypisać na kartce to, co chciałoby się w sobie zmienić,
        jakim chciało by się być. Z tym, że nie wiem, czy niektóre osoby z BPD wiedzą
        jak powinny prawidłowo reagować w niektórych sytuacjach.. jakim zachowaniem
        powinny zastąpić np. złość.. jaką emocją smutek... nie wiem, co powinny
        powiedzieć sobie w stanie hipnozy, żeby wewnętrzna pustka zniknęła. jeśli się to
        wie, to można zastosować się do instrukcji i poczekać na efekty.

        Nie wiem, czy ktokolwiek spróbuje.. mimo wszystko, trzymam kciuki!
    • annarchia Re: HIPNOZA!!! 21.04.10, 10:39
      release.me napisała:

      > osobiście nie słyszałam ani o przypadku leczonym, ani uzdrowionym w ten
      > sposób, ale zastanawiam się, czy to mogłoby pomóc..?

      A w jaki sposób hipnoza mogłaby "naprostować" zaburzoną osobowość i z
      emocjonalnego dziecka zrobić dojrzałą osobę?

      Ja mam takie przemyślenia... skoro osobowość każdego człowieka rozwija się
      dzięki wieloletniej relacji z ważnymi osobami (opiekunami, rodzicami), które
      teoretycznie mają dostrzegać jego emocje, potrzeby, instynkty - i reagować na
      nie w taki sposób, aby ten człowiek zaczął się prawidłowo rozwijać, czyli skoro
      człowiek bardzo mocno potrzebuje mocnej trwałej pozytywnej więzi, aby się
      rozwinąć - to jak dopomoże w tym kilka sesji hipnozy? Przecież takiej więzi z
      hipnotyzerem nie ma...

      BPD jak wiemy to utknięcie na fazie symbiozy, separacji-indywiduacji, co u
      dorosłego człowieka oznacza poważne deficyty, dziecięce oczekiwania w relacjach
      z ludźmi, oraz brak wielu umiejętności psychologicznych w relacjach z ludźmi -
      co może zrobić hipnotyzer, aby człowiek przez kilkanaście sesji dojrzał? Aby
      poradził sobie ze swoimi deficytami?
      Wmówić mu, że ma mieć takie i takie cele długoterminowe, takie i takie wartości
      i preferencje, że ma tak i tak postępować w relacji z drogą osobą, że w
      przypływie agresji ma medytować, że jest heteroseksualny i że posiada spójne
      "ja"? Mnie się to kojarzy ze zniewoleniem i zaprogramowaniem człowieka, z
      robotem, który ma chodzić jak w zegarku według sugestii jakiejś obcej osoby...

      A jeśli chodzi o wczesnodziecięce traumy bordera, np. molestowanie. Podobno
      można (czy trwale?) zapomnieć (czyli zamknąć szczelnie w nieświadomości) o
      takich tragediach. Tylko zastanawiam się nad sensem tego, bo cierpienie osoby z
      takimi przejściami nie ogranicza się tylko i wyłącznie do pamięci o tym
      zdarzeniu, ale i w tym, że tu i teraz tamten incydent ciągle rzutuje na relacje
      np. z facetami, na poczucie swojej seksualności, na problemy z tożsamością
      seksualną. Nawet, gdy tamto zdarzenie spoczywa w głębokiej nieświadomości. Po
      seansie hipnozy, gdy na amen o tym człowiek zapomni - to przecież nie znikną
      automatycznie obecne problemy z seksualnością i związkami, bo m.in. na tamtym
      zdarzeniu już rozwinęła się w taki a nie inny sposób seksualność i takie a nie
      inne nastawienie wobec mężczyzn. Tyle, że po hipnozie (jak się domyślam)
      człowiek nie będzie już mógł powiązać swoich dzisiejszych problemów z
      przeszłością, nie będzie wiedział, skąd te problemy i dlaczego jest jaki jest. W
      mojej terapii jest coś odwrotnego - staram się jak najwięcej z nieświadomości
      wydobyć, aby lepiej siebie rozumieć... a poza tym kilka razy właśnie
      uświadomienie zapomnianego faktu pozwoliło mi pozbyć się objawu. Bałabym się, że
      po hipnozie być może czułabym się kimś bez tożsamości, bez przeszłości, taka
      oderwana...

      Myślę, że z hipnozy mogłabym skorzystać np. w przypadku bólu fizycznego, którego
      nie eliminują leki. Ale ból psychiczny to za bardzo skomplikowana sprawa...
      • release.me Re: HIPNOZA!!! 21.04.10, 14:16
        Dojrzałość to przede wszystkim odpowiedzialność za siebie, swoje słowa i czyny.
        Odpowiedzialności można się nauczyć przez wpływ na sumienie.

        Faktycznie wydaje się to być trudne, bo inni ten proces dojrzewania przechodzili
        długie lata..
        Ale wydaje mi się, że to jest do zrobienia!

        Myślę, że BPD są duuużo wrażliwsi od innych ludzi i głównie to stanowi problem w
        procesie dojrzewania. Bo mają świadomość i potrzebę.. ale brakuje jakiegoś
        elementu, który pozwoliłby iść dalej.

        Pod wpływem hipnozy można wyeliminować np. zachowania autodestrukcyjne, myśli
        samobójcze, stany depresyjne itp. a to dla wielu może być początkiem drogi do
        sukcesu..
        Można samemu sobie wmówić w podświadomość, że życie może nie jest idealne, nikt
        nie jest idealny, ale wszystko ma swoje zalety, bo przecież każdy medal ma dwie
        strony. Można się skupić na tym, co jest pozytywne w życiu, w innych ludziach, w
        relacjach z innymi. Wziąć pod uwagę to, co jest ważne.
        Wielu ludzi, nie tylko z BPD nie potrafi kochać. Ale miłości można się nauczyć,
        wbrew pozorom.
        Można też nie uzależniać swojego szczęścia od innych ludzi(ten problem ma
        ogromna część społeczeństwa), nie bać się odrzucenia, samotności..

        Nie uważam, że hipnoza miałaby pomoc w 'zapominaniu' o przeszłości i złych
        momentach.. zanim ktoś przystąpiłby do hipnozy powinien się skupić właśnie na
        tym, CO i DLACZEGO chce zmienić, jak chciałby, żeby wyglądało jego życie po
        hipnozie. Jakie ma oczekiwania wobec siebie. Może trudno zrobić to samemu i
        warto zaangażować do tego kogoś, kto byłby w stanie pomóc i doradzić, jak
        powinno wyglądać zachowanie i emocje dojrzalych ludzi.
        To nie jest zmiana tożsamości, tylko osobowości w pewnym sensie - może ułatwić
        życie.

        Ale pewnie każdy ma swoje zdanie na ten temat.. hipnoza, jak wszystko ma swoje
        plusy i minusy.
        • annarchia Re: HIPNOZA!!! 21.04.10, 17:54
          release.me napisała:

          > Dojrzałość to przede wszystkim odpowiedzialność za siebie, swoje słowa i czyny.

          Tak, ale dojrzałość to nie tylko zachowania. Chodzi też o dojrzały sposób
          PRZEŻYWANIA. Obecnie potrafię (z trudem...) zachować się odpowiedzialnie,
          ponieść konsekwencje, ale poczucia odpowiedzialności za swoje czyny i za swoje
          życie nie mam, w każdym razie marne. A to POCZUCIE jest wg mnie kluczowe, to ono
          świadczy o prawdziwej (a nie powierzchniowej) dojrzałości. Ja się czuję jak
          robot, który MA przeprosić, gdy wcale nie czuję się winna/odpowiedzialna. I
          powoduje to mocne napięcie, gniewność, depresje, bezsens.

          release.me napisała:

          > Odpowiedzialności można się nauczyć przez wpływ na sumienie.

          Wydaje mi się, że odpowiedzialności za siebie można tak naprawdę się nauczyć,
          gdy człowiek zaczyna siebie odczuwać jako odrębną osobę i jako taki jest
          szanowany. Gdy otoczenie za młodu konsekwentnie daje po łapach za autonomiczne
          zachowania (własne pragnienia, własne wartości i cele, związki, niezależne plany
          życiowe) i robi wszystko aby kierować życiem dziecka to trudno potem stać się
          odpowiedzialnym - bo ZA CO, skoro to w istocie nie-moje życie, nie-moje sprawy,
          nie-moje cele, nie-moje wartości? I jak się po tej refleksji próbuje dotrzeć do
          tych własnych celów, spraw, wartości to nagle się człowiek styka z bolesną
          Pustką i przerażającym poczuciem, że "we mnie" jest wszystko oprócz "mnie"... i
          za co tę odpowiedzialność brać?

          release.me napisała:

          > strony. Można się skupić na tym, co jest pozytywne w życiu, w innych ludziach,
          > w
          > relacjach z innymi.

          Wyliczałam to sobie kiedyś na rozum. Nawet na kartce. Zalety. Pozytywy. Próby
          rozumowego zbudowania bardziej pozytywnej wizji świata, ludzi, siebie. I co?
          Fajne intelektualne zajęcie. Emocjonalnie NIC to nie zmieniło, nadal bilans
          depresyjny. NIE POCZUŁAM tych pozytywów. Poczułam za to poczucie winy,
          bezsilności i przerażenia, że nie potrafię CZUĆ pozytywnych stanów wobec życia i
          ludzi. Ale na rozum wymienię wiele plusów, tak teoretycznie, proszę bardzo.

          release.me napisała:

          > Wziąć pod uwagę to, co jest ważne.

          Co jest ważne?
          Dzisiaj bliskość, jutro odrębność.
          Dzisiaj ten mężczyzna, jutro inny.
          Dzisiaj bycie w związku, jutro bycie singlem.
          Dzisiaj weterynaria, jutro filozofia.
          Dzisiaj bliski kontakt z mamą, jutro odcięcie się od niej na amen.
          Dzisiaj poczucie wspólnoty, jutro bycie outsiderem.
          Dzisiaj miłość, jutro zemsta.
          Dzisiaj poczucie globalnego sensu - jutro totalny nihilizm.
          Pojutrze żyletka/jedzenie/pisanie/ciepły koc jako panaceum na bezsens i
          nieważność WSZYSTKIEGO...
          Z przewagą ostatniego stanu.
          A mimo to niechętnie zgodziłabym się na hipnotyczną sugestię: "Ważna jest dla
          ciebie miłość, przyroda, własne życie", bo przeraża mnie sam fakt wmówienia.
          Wolę do tego dojść na innej drodze, nawet bardziej bolesnej i dłuższej. Ale
          ŚWIADOMEJ.

          release.me napisała:

          > Wielu ludzi, nie tylko z BPD nie potrafi kochać. Ale miłości można się nauczyć,
          > wbrew pozorom.

          Jak można nauczyć się kochać dzięki hipnozie?
          Hipnotyzer mi wmówi (właśnie, wmówi, grrr...):
          "Bądź opiekuńcza, gdy jest smutny, pogłaszcz, zrób herbatę, zaproponuj rozmowę"
          "Przytul, gdy na jego policzku zauważysz łzy"
          "Pocałuj na dobranoc"
          "Uśmiechnij się, aby myśleli, że ich lubisz"
          "Ugotuj jej ulubioną potrawę, gdy wróci zmęczona"
          "Gdy ma zmartwioną minę, zapytać, co go trapi"
          OK, computer...

          release.me napisała:

          > warto zaangażować do tego kogoś, kto byłby w stanie pomóc i doradzić, jak
          > powinno wyglądać zachowanie i emocje dojrzalych ludzi.

          "Powinno" kojarzy mi się z dopasowywaniem człowieka do jakiegoś wzoru, do obrazu
          jaki ktoś chce widzieć (zamiast mnie autentyczną), kojarzy mi się z tłumieniem
          autentyczności. Skutkiem tego są obecne rozpaczliwe pytania "Kim POWINNAM być?",
          "Co POWINNAM czuć?", "Co POWINNAM wybrać?", zamiast "Kim CHCĘ być?", "Co
          CZUJĘ?", "Co CHCĘ wybrać?". A gdy nie czuję wolności tylko powinność to potem
          niechętnie staję się za swoje bycie, emocje, wybory odpowiedzialna. No bo jak
          to? Przecież jestem taka, jak KTOŚ chciał, mam takie uczucie jakie KTOŚ wymagał,
          podjęłam wybór nie w zgodzie ze sobą ale pod presją KOGOŚ. To niech oni będą
          sobie za to odpowiedzialni.
          • release.me Re: HIPNOZA!!! 21.04.10, 20:07
            Twoja wypowiedź jest bardzo wyczerpująca, pomogłaś mi zrozumieć więcej niż
            dotychczas. Widzę, że temat jest o wiele głębszy i trudniejszy niż mi się
            wydawało...

            annarchia, jaka chciałabyś być?
            czy wiesz, dlaczego z dnia na dzień tak diametralnie zmieniasz zdanie w tak
            wielu kwestiach? czy potrafisz/chcesz temu zapobiegać?
            co ma tak ogromny wpływ na to nieustannie zmieniające się zdanie..?
          • cyntia33 Re: HIPNOZA!!! 21.04.10, 20:11
            Ale może... nie wiem, może... hipnoza potrafiłaby sprawić, że to co
            sobie myślę ma odzwierciedlenie w emocjach. Pisałyśmy o tym kiedyś na
            tym forum... że czasem pewne rzeczy wiemy, ale zachowujemy się
            inaczej. Wiem, że nie powinnam się obrażać, a jednak czuję się
            obrażona. Wiem, że nie powinno mnie to zasmucić, a jednak zasmuca...
            itp. Może hipnoza pozwoliłaby zrobić nam ten krok naprzód, który w
            terapii trwa i trwa. Żeby mózg i serce były wreszcie kompatybilne, że
            tak się wyrażę.

            Tak sobie to wymyśliłam, bo hipnoza kojarzy mi się z odchudzaniem i
            rzucaniem palenia. Ludzie, którzy chcą zerwać z jakimś nałogiem lub
            np. słodyczami - chcą naprawdę, wiedzą, że to im szkodzi, ale coś
            jednak sprawia, że jest im ogromnie trudno. Po hipnozie im się udaje.
            • annarchia Re: HIPNOZA!!! 21.04.10, 22:16
              cyntia33 napisała:

              > Ale może... nie wiem, może... hipnoza potrafiłaby sprawić, że to co
              > sobie myślę ma odzwierciedlenie w emocjach. Pisałyśmy o tym kiedyś na
              > tym forum... że czasem pewne rzeczy wiemy, ale zachowujemy się
              > inaczej. Wiem, że nie powinnam się obrażać, a jednak czuję się
              > obrażona. Wiem, że nie powinno mnie to zasmucić, a jednak zasmuca...

              Pamiętam, że pisałyśmy o tym :) Oczywiście nie zmieniło się to u mnie, ale
              zaczynam nad tym pracować na terapii, właśnie nad takimi "irracjonalnymi"
              odczuciami, bo chcę zrozumieć, na czym to polega, że mnie coś wku.wia albo
              dołuje na amen, a innych nie, i czuję się nadwrażliwą sierotą. I wiesz, te
              uczucia wcale nie są bezpodstawne! Zastanawiam się, CO konkretnie tak bardzo
              mnie złości, przygnębia w słowach czy zachowaniu danej osoby. Bo powód jest. Tym
              powodem jest albo jakiś niuans, który ma dla mnie akurat ogromne znaczenie, albo
              odczucie, że przekaz słowny faktycznie(!) nie zgadza się z tonem głosu, albo
              nieświadome oczekiwanie wobec tej osoby (najczęściej dziecięce, i co więcej:
              normalne na pewnym etapie rozwoju!). To zazwyczaj "dziecko we mnie" się na coś
              złości i czuje się obrażone, bo jakieś jego oczekiwania, potrzeby są
              frustrowane. I faktycznie SĄ!

              To jest tak, że mój terapeuta coś zrobi/powie, na co zwykła osoba nie
              zareagowałaby taką emocją, i wiem, co "powinno się wtedy czuć", ale mówię:
              - "Wiem, że miał Pan takie i takie intencje, że powiedział Pan to w tym i w tym
              celu (w sensie, że pozytywnym bądź neutralnym), ja racjonalnie nie widzę żadnego
              problemu i tak na rozum nie widzę powodów, aby się obrażać, ale... ja czuję na
              Pana ogromną złość, wiem, że to irracjonalne, ale czuję! Bo autentycznie
              poczułam się zlekceważona, jak Pan to powiedział, taka nieważna:("
              I badamy to, co konkretnie w jego zachowaniu, słowach, danej sytuacji te uczucia
              "nieracjonalne" powoduje. Co mnie konkretnie obraziło. I zawsze okazuje się, że
              takie zachowanie/wypowiedź posiada UKRYTE DNO, posiada dla mnie akurat konkretne
              ZNACZENIE, że za moja emocją kryją się oczekiwania i leki DZIECKA...

              Na przykład. Która dorosła osoba zrobiłaby awanturę i zagroziła zerwaniem
              kontaktu za 1-minutowe spóźnienie...? Jedna minuta, półtorej. Większość osób
              powie: to irracjonalne! Przesadza! A to było tak:

              Tamtego dnia BARDZO POTRZEBOWAŁAM sesji. Szłam szybkim krokiem, prawie biegłam,
              aby BYĆ NA CZAS (JA byłam więc odpowiedzialna, punktualna) i jak najszybciej się
              spotkać, ZALEŻAŁO MI. Spieszyłam się do człowieka, który staje się dla mnie
              WAŻNY. Punktualnie pukam do drzwi, a tu... nikt nie odpowiada, naciskam na
              klamkę, zamknięte drzwi. Mija minuta-półtorej, on przychodzi i przeprasza za
              lekkie spóźnienie. Racjonalnie: minuta w tę czy we w tę to żaden powód do
              złości, poza tym przeprosił - jest ok. "Nie powinnam" czuć silnych emocji,
              ale... czuję. "Dorosła osoba nie czułaby się zlekceważona, więc nie powinnam się
              czuć zlekceważona. To tylko minuta, wyluzuj!". Ale w głębi serca... czuję się
              mocno zlekceważona. I opuszczona. Wybucham złością na niego, milczę, grożę
              rzuceniem terapii. Dlaczego? Bo ja odczuwam i odbieram różne sytuacje, jak
              DZIECKO, którym nigdy nie mogłam być! I ta dziecięca cześć się we mnie odzywa. A
              skoro się odzywa to widocznie chce być wysłuchana, w końcu, bo w dzieciństwie
              musiała siedzieć cicho. Z jakim nastawieniem tu przyszłam? Co czułam? Analiza:

              Pukam i nie słyszę, jak zawsze (co daje mi poczucie bezpieczeństwa) "Proszę".
              Nie ma "proszę"! Lęk. Zamknięte drzwi - panika! Dopuszczam do siebie wszystkie
              uczucia i fantazje, gdy tam stałam sama na korytarzu: Czuję przerażenie, jak
              małe dziecko, które zostało zostawione pod drzwiami, przez rodzica... Tracę
              poczucie bezpieczeństwa... Boję się, że o mnie zapomniał! Że mnie opuścił na
              zawsze... A może umarł?! Trzęsę się... Wiem, to jest irracjonalny sposób
              przeżywania dla dorosłej osoby, ale NORMALNE DLA DZIECKA! A ja jestem
              emocjonalnym dzieckiem. Co ja czuję? Czuję przerażenie, że mnie opuścił,
              odrzucił (a tak właśnie dziecko przeżywa rozłąkę z rodzicem), które miesza się
              ze złością za to, że ja się tak spieszyłam na nasze spotkanie, tak mi zależało
              na nim, a on mnie olał, zignorował! A jak już tu jest i siedzi przede mną (czyli
              przeżył i nie zostawił na amen) to mogę sobie pozwolić na wywalenie złości na
              niego: zostawiłeś mnie! Opuściłeś! Zlekceważyłeś! I chociaż u dorosłego takie
              reakcje są irracjonalne, to DZIECKO MA RACJĘ. Każde małe dziecko, kilkulatek,
              poczułoby w takiej sytuacji przerażenie i poczucie opuszczenia. I jak nie miałam
              możliwości do wyrażania tych uczuć za młodu, to te stłumione emocje i potrzeby
              potem ciągną się w dorosłym życiu. Chyba w terapii chodzi m.in. o to, aby w
              obecności terapeuty pozwalać sobie na takie dziecięce emocje (te "irracjonalne
              uczucia"), pobyć tym dzieckiem, i poddać to analizie. I poczuć się akceptowaną z
              tym dziecięcym przeżywaniem. A nie osądzać siebie za bycie irracjonalną i
              nadwrażliwą... I pewnie trwa to lata, tj. wychowanie dziecka trwa lata... Ludzie
              oceniają (a my te opinie przejmujemy) takie zachowania i uczucia jako
              irracjonalne, bo nie wiedzą, że pochodzą od dziecka...
              • cyntia33 Re: HIPNOZA!!! 22.04.10, 10:41
                Mądre to co piszesz. Mi się nigdy nie chce doszukiwać tego drugiego dna, chyba z
                lenistwa. Ignoruję te moje "niewłaściwe" emocje i czekam, aż przejdą.

                Cieszę się już samym faktem, że na poziomie głowy wiele rzeczy rozumiem i
                akceptuję (kiedyś tak nie było). I mam nadzieję, że za jakiś czas ciało i serce
                będą współpracowały z głową.

                Ale może gdybym się zatrzymała i zastanowiła, dlaczego tak "dziwnie" reaguję
                wtedy szybciej by mi poszło zgranie wszystkich części mnie w jedno ;).
                • annarchia Re: HIPNOZA!!! 22.04.10, 11:50
                  cyntia33 napisała:

                  > Mi się nigdy nie chce doszukiwać tego drugiego dna, chyba
                  > z
                  > lenistwa.

                  A nie z (ogromnego) lęku?
                  Przewidywanego bólu?

                  cyntia33 napisała:

                  > Ignoruję te moje "niewłaściwe" emocje

                  Ignoruję dziecko, zamykam mu buzię, mam je w dupie. I ono się za to smuci,
                  denerwuje, dołuje, nie chce mu się żyć, ma myśli samobójcze, bo traci nadzieję,
                  że jego emocje zostaną zauważone i istotne... Może na tym to polega...

                  cyntia33 napisała:

                  > Cieszę się już samym faktem, że na poziomie głowy wiele rzeczy rozumiem i
                  > akceptuję (kiedyś tak nie było).

                  To też postęp :)

                  Ja rok temu byłam na takim etapie rozumienia: mój ból wziął się z tego, że mi
                  trawa wypaliła ważne komórki w mózgu i dlatego czuję pustkę ;) i z tego, że
                  jestem nadwrażliwą osobą, że moje nerwy są źle zbudowane, a hipokamp za mały,
                  taki los. I na pewno mam mikrourazy mózgu, badania TK kłamią. No bo dzieciństwo
                  przecież idealne miałam, jak z bajki, byłam rozpieszczana do słodkości i dlatego
                  trudno mi się mierzyć z brutalnym światem - bo za dużo dobra i ciepła otrzymałam
                  od rodziców :D

                  cyntia33 napisała:

                  > Ale może gdybym się zatrzymała i zastanowiła, dlaczego tak "dziwnie" reaguję
                  > wtedy szybciej by mi poszło zgranie wszystkich części mnie w jedno ;).

                  Też mam taka nadzieję. Ale nie wiem, czy samo zastanowienie (które znowu odnosi
                  się do rozumu) wystarczy. Co innego samej się zastanawiać, a co innego przeżywać
                  te "dziwne" uczucia w relacji z t. Mnie się to udało dopiero kilka razy,
                  przełamać się jest trudno :/
                  • everest6 Re: HIPNOZA!!! 01.06.13, 19:22
                    anarchia: poruszyło mnie jak bardzo otwarcie potrafisz mówić, naprawdę, tak jak ja nie raz biegłam a potem... po prostu wycisnęłaś łzy, bolesne chwile, "na szczęście" one są już za mną, za nami. Jednak wiele przed nami. Jestem na etapie autoterapii z rónych względów. Jak chcesz pogadać napisz do mnie everest33@onet.pl :)

                    co do hipnozy: podpisuję się pod tym co tak obrazowo napisała anarchia. Hipnoza owszem mogłaby przyśpieszyć powrót do wspomnień, które wywołały negatywne emocje zagnieżdżone głęboko w podświadomości, które nieuwolnione powodują olbrzymie spustoszenie somatyczne a więc i psychiczne. Jednak można poradzić sobie bez hipnozy. Ja zapytałam kiedyś mojej terapeutki, do której miałam pełne zaufanie i oddałabym się jej bez oporów ale ona zapytała dlaczego chciałabym się poddać hipnozie: żeby szybciej powrócić do traum i wspomnień aby jak najszybciej poczuć ulgę w cierpieniu... wtedy było mi bardzo ciężko. Dzisiaj wiem jak ważne było powolne a nie gwałtowne wychodzenie z cierpienia. Wiele za mną ale i wiele przede mną.
                    Bordeline to niedojrzałość emocjonalna czyli choroba, osobowość gdzie człowiek dorosły ma kręgosłup emocjonalny na poziomie 3-5-latka. Cała sztuka polega na tym aby dotrzeć do źródła a więc leczyć czyli: małymi kroczkami "wychować" małe dziecko w ciele dorosłego człowieka. Jest to proces bolesny ponieważ 1. musimy mierzyć się z tym jakby nie patrząc sami (terapeuta tylko wspiera) 2. oczekiwania świata, społeczeństwa, rodziny są wobec dorosłego a my w środku jesteśmy nadal dzieckiem a hipnoza to trochę na siłę przyśpieszanie "opóźnionego" rozwoju, opóźnionego z różnych przyczyn. W momencie odbywania terapii tworzy się unikalna więź i jestem przekonana, że terapeuta stosuje techniki, które są wskazane dla danej osoby. Jestem przekonana, że każdy z nas ma tak silny instynkt samozachowawczy (wrażliwość dziecka) oraz intuicję i jeśli nie czujemy, że to jest to szukamy dalej. Na tym polega nauka i życie. Wszelkie przyśpieszanie wg mnie nie przynosi niczego dobrego. Nauczyłam się, że mam prawo do czasu, do lenistwa, do chorowania, dla siebie. Poza tym jeśli ktoś naprawdę chce żyć i szuka rozwiązań to je znajduje. Nawet myśli samobójcze mają swój cel (dzisaj wiem, ze gybym miała nie żyć to bym nie żyła). (choć wiem, że jeszcze nie raz tak pomyślę pewnie). Przecież tylko ja będę ze sobą do końca życia. W momencie, gdy przestałam robić na siłę a zaczęłam słuchac instynktu i bardziej siebie (aczkolwiek dużo jeszcze do zrobienia w tym względzie) o wiele łatwiej mi się żyje. I jest to tylko i wyłącznie zasługa mojej pracy nad sobą. Daje to olbrzymią satysfakcję.

                    bpd-info.pl/czego-nalezy-oczekiwac-od-terapii/
                    flandra.wordpress.com/
    • bookarnia Re: HIPNOZA!!! 30.05.13, 14:30
      Polecam www.youtube.com/watch?v=a3SB-dO9gqk

      Hypnosis zdrowie i optymizm - hipnoza w wydaniu Andrzeja Kaczorowskiego.
    • 32tosia32 Re: HIPNOZA!!! 03.08.25, 22:55
      Ja mam BPD i ostatnio bardzo dużo myślę nad tym szukałam czy są w moim mieście tacy specjaliści ale jeszcze nie miałam odwagi zadzwonić
      • chocolate_dog123 Re: HIPNOZA!!! 04.08.25, 00:39
        Myślisz że facetów z BPD też leczą?
        • brightsun Re: HIPNOZA!!! 04.08.25, 13:22
          Nie, nie leczą 🤦‍♂️ Terapie bpd tylko dla kobiet są 🤦‍♂️

          Skąd w ogóle takie pytanie, co za różnica?
      • brightsun Re: HIPNOZA!!! 04.08.25, 13:21
        A czego dotąd próbowałaś?

        Imo magia nie istnieje w borderze, nie wierzę że hipnoza mogłaby coś dać, może jak ktoś już mega dużo osiągnął terapeutycznie jako coś wspomagającego ale i tak słabo
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka