Dodaj do ulubionych

dla partnerów osob dotknietych BPD

    • spm-73 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 09.02.14, 17:59
      Właśnie się dowiedziałam, że prawdopodobnie mam borderline- cokolwiek to znaczy? Usłyszałam nazwę i nic, w ogóle nie wiem co to? zaczęłam szukać ... czytać ... to forum ... wszędzie piszecie, że życie ze mną to koszmar? ale na czym ten koszmar polega? mój partner się nigdy nie skarżył - dziwne to, chce być ze mną-to ja nie chcę być z nim i jednocześnie nie potrafię odejść ... ktoś mi to może wytłumaczyć?
      • toxic_chick Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 09.02.14, 18:31
        Moze na poczatek (istotne) powiesz KTO Ci coś takiego zaimplementował?... tak ot.. zwyczajnie "masz bordeline"?.... brzmi abstrakcyjnie (no chyba, że lekarz... eeeeeee?)

        Bez paniki... ;) jesli cyferki w adresie to rocznik.. i masz poprawne relacje związkowe to zaufaj mi... taki z Ciebie BPD jak ze mnie.... stoik :D

        To poważne zaburzenie osobowości... nie posiłkuj się dr google ;) i wpisami niektórymi tutaj...
        • spm-73 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 09.02.14, 18:45
          niestety lekarz.... kolejny (nr. 5), poprzedni przez kilka lat nie postawili żadnej diagnozy... ta jest pierwsza. Próbuję się czegoś dowiedzieć,
          • vls Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 09.02.14, 19:37
            Czy ktoś może polecić profesjonalne strony o BPD?
          • toxic1812 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 09.02.14, 20:58
            może opiszesz nam jak wygląda Twój związek, życie, co czujesz, jak odbierasz itd.. jakieś problemy, co zauważyłaś niepokojącego..
            Nikt tutaj nie jest po to żeby stawiać jakieś diagnozy lecz po to by pomagać w takich chwilach. Każdy tutaj ma doświadczenie z BPD więc nie będziesz sama
          • toxic_chick Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 09.02.14, 22:00
            Aaaaaa ok... wybacz myslałam, że ktoś Ci imputuje bezpodstawnie... na zasadzie "ej Ty wiesz co myślę, że masz borderline!" z wykrzyknikiem... i później wracasz do domu... i szperasz.. i zonk.. przerażenie..
            Sporo tutaj takich tematów... więc przywykłam poniekąd.. sorki

            Mimo, że stoikem nie jestem.. i raczej nie będę ;) to postaram się jakoś ogarnąc temat

            1. nie panikuj i nie dorabiaj teorii do diagnozy.. to ważne.. znasz siebie i wiesz gdzie leży problem... przynajmniej z założenia każdy tak ma... mimo, że nie zawsze mówi
            2. diagnoza to tylko.. az.. diagnoza.. i jak mawiam.. ile lekarzy tyle diagnoz.. lub ich brak całkowity... sa zaburzenia.. w ramach ich są poszczególne zaburzenia.. a w ramach poszczególnych między innymi bordeline.. (MIĘDZY INNYMI).. nakreslenie granicy i linii odzielającej jest niezwykle trudne.. (zmagam się z czymś podobnym teraz tylko odwrotnie)
            Nie piszesz na tyle dużo żeby coś można było wnioskować... nie znam historii i nie będę bawić się w proroka i potwierdzać/zaprzeczać.. to się kiepsko kończy zazwyczaj i nie chce tak
            3. Bordeline to nie koniec świata.. nawet jeśli masz...(nie jesteś potworem, śmieciem i takie tam... nie czytaj rzeczy emocjonalnych... i nie bierz do siebie!) dla mnie ostatnio końcem świata było to że pozbawiono mnie diagnozy ;) wg zasady.. jak się prezentujesz na terapii tak masz... i takie tam ;) nad zaburzeniem można panować i pracować nad sobą (bez znaczenia jakie jest...) to tylko etykietka... rozumiesz?
            4. Ciekawi mnie po ilu spotkaniach dostałeś/aś etykietę BPD?... to nawet bardzo ciekawe.. lekarze robią to dość niechętnie.. no chyba, że przypadek jest skrajny.. typu wykrwiawianie się we własnej wannie albo niemożność w funkcjonowaniu ewidetnym...

            Nie spinaj się :)
      • dzdzd Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 09.02.14, 23:08
        centrumpsychoterapii.eu/publikacje/borderline
        spokojnie czytaj i nie przejmuj się zbyt
        chyba nie masz jeszcze 100% diagnozy

        masz przemocowy związek? nie sklejam Twojego chaosu, ale na to przyjdzie czas albo samo się rozwiąże;
        pytaj - narzuć swoje tempo;
        • toxic1812 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 10.02.14, 20:14
          Mam pytanie, co osoba z BPD może mieć na myśli mówiąc "nie wiem nic" ? Zawsze miało to miejsce w momencie odejścia/oddalenia i zawsze zastanawiało mnie to stwierdzenie. Czy to jest jakaś totalna pustka w głowie osoby z BPD?
          • doro.ta97 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 10.02.14, 20:26
            Ja to często ostatnio słyszę gdy pytam "jak się czujesz ?, co czujesz?" dostaję odpowiedź "nie wiem". I są trzy opcje: 1 jest oddalony i mało do mnie czuje i nie chce się zastanawiać, bo po co jak jestem mu obojętna. 2 nie chce się zastanawiać, 3 mówi że naprawdę nie wie, nie ma pojęcia, nic po prostu.
            Ale nie jestem w stanie być pewna na 100% jak to czuje i jak to jest, bo ja tak nie mam.
            • toxic1812 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 10.02.14, 20:35
              To jest chyba coś w stylu mam wszystko w d... i wszystko jest mi obojętne/ niech sie dzieje co chce. Fajnie jak by jakaś osoba z BPD się wypowiedziała. Może ktoś przytoczy jeszcze jakieś niezrozumiałe wypowiedzi?
              • doro.ta97 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 10.02.14, 20:49
                No to zależy ale raczej tak.
                Mi najciężej zrozumieć i wgl, gdy nagle nie chce bym go dotykała. Kiedyś był taki czas teraz mega rzadko. Po prostu "nie dotykaj mnie", czasem trochę z agresją. Ja zawsze siedzę przy nim, czekam trochę i co jakiś czas próbuję pogłaskać czy coś. Jak się odsuwa to w kółko co jakiś czas, a potem przychodzi moment, że głaszcze, głaszcze coraz pewniej i w końcu sam mnie bierze i przytula. (W sumie nie wiem czemu nigdy nie rozmawialiśmy o tym, a o wszystkim rozmawiamy...)
                Też tak ktoś ma ?
                • toxic1812 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 10.02.14, 21:15
                  Po prostu czasami można nie zdażyć o wszystkim porozmawiać bo: nie chcesz zepsuć jak jest dobrze. A jak jest źle to już w ogóle się nie rozmawia.. I tak w kółko.. Dochodzą nowe problemy, tematy się nakładają i nawarstwiają. A rozmawiasz o swoich sprawach? Np czy On pyta co u Ciebie w pracy, czy zjadlaś sniadanie, jak sie czujesz itd? Takie najprostsze rzeczy. U mnie padały pytania "jak tam w pracy" ale później odbierałem to już jako pytanie wyuczone mechanicznie. Nie z zainteresowania rzeczywiście. Więcej pytań praktycznie już później nie było. Empatia minimalna. Za to ja stałem się nadopiekuńczy:) Wysłuchiwałem calych przemówień na temat pracy, mnóstwa problemów ze wszystkim i wszystkimi na około itd..
                  Cieżka misja z takimi partnerami:)
                  Kiedyś to wypomniałem że jest zero zainteresowania moją osobą, to trochę się poprawiło ale na krótko.
                  • doro.ta97 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 10.02.14, 21:34
                    A u mnie nie, u mnie jak jest dobrze się rozmawia a jak źle to jeszcze więcej się rozmawia.
                    U nas problemy to raz jeden, raz drugi, znika jeden, znika drugi, powstaje trzeci i tak od dwóch lat ponad. Tak, pyta, może mniej niż kiedyś ale pyta, to tez zależy od jego nastroju. No rozumiem... czasem mój tak ma gdy mówię "kocham Cie" on "ja ciebie też" i za chwilę jak się zastanowi to "chyba" :)
                    No ja też staram się przypominać co jakiś czas że ja też tu jestem...
                    Ja też nadopiekuńcza w sumie, chwilami to mnie sam ogrania, że nie muszę np go ciągle przytulać i głaskać tylko to on mnie ma, to on jest facetem.
                    • dzdzd Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 10.02.14, 22:13
                      nie da się przełożyć wszystkiego na łatwo zrozumiałe
                      'pustka' to niedostępne dla większości, ciężkie doświadczenie
                      to żaden brak zainteresowania,
                      być niczym, być ziarenkiem piasku, najmniejsza cząstka kosmosu
                      cierpieć przez znikanie
                      poszukajcie poczytajcie i nie katujcie pytaniem: jak ci pomóc, co czujesz i milionem innych
                      świat bywa inny i taki zostanie



                • hose64 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 11.02.14, 16:43
                  sorki ,, mam pytanie , a mianowicie , chcialbym sie dowiedziec jak podchodza do tematu bordera w rodzinie psychologowie rodzinni ?
                  zamierzam mojego bordera zabrac do takiej poradni , jedyna szansa , bo o innym leczeniu nie ma mowy ,,,,
                  i dlatego pytam , czy to cos da ?
                  dziekuje z gory za odpowiedzi
                  • vls Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 11.02.14, 18:57
                    Dzięki za to "sorki".
                    Wystraszył mnie ten wpis... zmusić się, żeby wejść po tym na forum nie było łatwo, więc dzięki:-)
                    Nie umiem napisać o sobie tak do wszystkich, jeszcze. Nie ogarniam wszystkiego co piszecie, bo ciężko mi na razie czytać, wiem że "na razie" bo nie mam problemów z czytaniem:-)

                    "Przemocowy związek" - zdarzyło się

                    Diagnoza została postawiona po kilku latach poszukiwań z różnymi lekarzami przyczyny własnego ograniczenia -ograniczenia właściwie w jednej kwestii.

                    "Nie wiem" oznacza po prostu brak świadomości istnienia takiego zaburzenia, nigdy o nim nie słyszałam nawet nazwy Borderline. Wiem doskonale co czuję, potrafię nazwać uczucia swoje i wobec partnera ale nie potrafię zmienić tego co uważam za ewidentne do zmiany.
                  • brz_a_sk Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 11.02.14, 20:31
                    powinni pomóc w poradni rodzinnej
                    mniejsza o to jaki wybiorą sposób ale powinni

                    pamiętajcie, że bywają marni mechanicy samochodowi, ... to wszystko ludzie
                    ale walczyć warto nawet trzeba

                    co do czytania i rozumienia czym jest bpd - zapewniam musi trwać

                    a moment, kiedy się dowiadujemy, że borderzy nie przyjmują często do wiadomości swoich zaburzeń dopiero komplikuje układanie sobie tego; nie jest łatwo o tym w domu rozmawiać
                    a kolejna trudność w czytaniu to narastająca pewność, że wszyscy jesteśmy zbudowani z zaburzeń :) ważne jak one są silne, czy potrafimy sobie z nimi radzić i czy nie zaciemniają nam życia, nie pozbawiają panowania nad sobą itd
                    raczej w latach trzeba liczyć czas układania sobie jak niemożliwe jest możliwe
                    najważniejsze nie zatracić się, nie zgubić
                    pierwszym problemem partnerów i osób bliskich jest poczucie winy za niedostosowanie się;
          • toxic_chick Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 10.02.14, 23:07
            toxic1812 napisał(a):

            > Mam pytanie, co osoba z BPD może mieć na myśli mówiąc "nie wiem nic" ? Zawsze miało to miejsce w momencie odejścia/oddalenia i zawsze zastanawiało mnie to stwierdzenie. Czy to jest jakaś totalna pustka w głowie osoby z BPD?

            Mam pytanie do Ciebie .. co masz na mysli mówiąć "nie wiem nic" "nic nie wiem"....??? smiało!!! czy interpretacja Cię przerasta???? czy może nigdy zdania nie użyłeś/aś?
            fakt.. to takie ala BORDELINE!!!!!!!!!!!!!!! AAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!! *&&^%$%^$*^%*

            Serio??? przedszkole tutaj mamy?

            KAŻDA osoba mówiąc, że nie wie nic... (zwłaszcza w odniesieniu do kogoś/ związków) ma na mysli to samo... bez znaczenia kim jest.. ŻE NIE WIE.. zwyczajnie

            NUMER DO PANI DOMU? BRAWO GIRL/BOY? horosopy na Gazecie też są!!! sekcja: rozrywka!!!!!!!!
            Czy Was do reszty pogieło???

            nie wymagam komentarza.. to stwierdzenie
            • toxic1812 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 11.02.14, 20:15
              toxic_chick:

              Po co się tak unosisz? możesz to nazywać przedszkolem, Bravo Girl czy jakkolwiek sobie życzysz. Po prostu na pytania JAK SIĘ CZUJESZ/CZY IDZIEMY JUTRO NA ZAKUPY/IDZIEMY COŚ ZJEŚĆ itd itp.. nie odpowiedziałem nigdy NIE WIEM NIC.
              Dla mnie jest to niezrozumiałe dla tego pytam.
              A że to takie dziwne dla Ciebie że mogę nie wiedzieć...

              i jeszcze jedno, nie odpowiada się pytaniem na pytanie... no chyba że to takie BORDERLINE ;)
              • doro.ta97 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 12.02.14, 20:32
                toxic_chick - ma znaczenie, ma duże znaczenie, bynajmniej ja chyba zrozumiełam o co chodzi...

                • doro.ta97 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 22.03.14, 20:42
                  Jak tam u was...?
                  Od miesiąca ponad nikt nie pisze..
                  • toxic1812 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 23.03.14, 18:49
                    U mnie spoko, moja BRD odezwała się po miesiącu ciszy:P
                    • hose64 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 25.03.14, 08:00
                      a moja BPD idzie dzisiaj do psychiatry ,,,,, po malym oszustwie , boze co to bedzie ?
                      • vls Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 25.03.14, 18:50
                        Ja mam przełom w leczeniu -wydaje mi się, że wszyscy wokół mają borderline nie ja, he he
                        • toxic1812 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 25.03.14, 19:10
                          Widzę że same hity :) Chyba już zostaje tylko śmiać się z tego wszystkiego ;)
                          • doro.ta97 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 26.03.14, 17:46
                            Heh, no chwilami to tylko śmiać się, bo nawet płakać już sensu nie ma.
                            Małym oszustwie ? Mnie moje kochanie pierwszy raz od 2,5 roku oszukało świadomie. Trochę cios w zaufanie, ale no kwestia przyzwyczajenia. A tak to baaaaardzo podejrzanie wszystko ok nam idzie.
                            • vls Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 29.03.14, 00:07
                              Pytam wprost: co tak naprawdę jest nie tak?
                              Jakie problemy dla związku stwarza border? co takiego robimy, że trudno z nami wytrzymać? ja nie chcę nikogo krzywdzić... proszę uświadomcie mnie, niech mi ktoś napisze przykłady.
                              pozdr
                              • brz_a_sk Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 29.03.14, 09:01
                                " chcesz się bić? "

                                tak żartem mawia do mnie kolega potężny jak dąb i silny jak drwal - wtedy gdy oboje wiem o co chodzi i lepiej obrócić rozmowę w żart póki czas

                                ja też czasem wyzywam go na ubita ziemię - choć wiem, że kojarzy się to z budyniem bo nie chcę pisać kisielem

                                a poważnie - jakiekolwiek szukanie przyczyn poza sobą ma sens tylko wtedy, gdy ma nam pokazać NASZE złe wybory - bo za te też sami przed sobą odpowiadamy

                                bywa trudno ale DA SIĘ - jeśli tylko się CHCE

                                rozmawiajmy by siebie poznać i siebie zmienić - a rozmówce poznać tylko - reszta jest tylko złudzeniem, że da się komuś coś wcisnąć do głowy







                              • doro.ta97 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 29.03.14, 21:06
                                vls:
                                wiesz, to zależy, bo każdy jest inny. I "borderline" jest tak meeega zróżnicowane, że trudno powiedzieć.
                                Z swojego doświadczenia:
                                Nie tak było to, że ciągłe wahania nastroju wykańczają poprostu fiz i psych.
                                Że raz "chce się zabić" i wgl, a zaraz "kocham Cie". Ciężko to zrozumieć, jak tak można i ogólnie te wszystkie rzeczy.
                                To, że raz nie chce już być razem, ale w sumie nie wie, bo chce. i wgl
                                To, że często słyszałam "nie czuje nic do Ciebie" "nie kocham Cie", teorytycznie dla większości ludzi to raczej koniec związku, i no nie jest przyjemnie to usłyszeć.
                                To, że ja chodzę do Technikum, w niedziele do pracy od rana do południa, staram się gdzieś tam odkładać na dom by zamieszkać razem, a on nie potrafi iść do pracy, nie chce odkładać "bo to bezsensu bo i tak narzie nie uzbieramy, i wgl po co, choć chciałbym ale no nie wiem".
                                To mnie doprowadza do szału.
                                Niezdecydowanie. I ciągłe "nie wiem"
                                To, że, gdy coś mu nie pasuje to jest "mam to w dupie idę do domu". Teraz to jeszcze potrafię złagodzić i wgl, ale kiedyś to no ani prośbą ani siłą. To jest dla mnie straszne.
                                To, że siedzę w domu późnym wieczorem a on "chce się zabić" i nie mogę nic zrobić, oprócz działania przez smsy.
                                To, że nie zna odmowy. Gdy powiem nie (o wszystkie rzeczy, jakie on chce) to jest obraza, złość, wściekłość, odczep się ode mnie i wgl.
                                Ostatnio miał czas (i jeszcze trochę) że "to twoja wina". Okłamał mnie. Moja wina. Przeszedł na czerwonym świetle. Moja wina. Wszystko co było złe. To do szału doprowadzało mnie, bo przetłumaczyć nie idzie.
                                On też nie chce krzywdzić... Kocha mnie mega i wgl, ale no robi to często i nieświadomie.
                                Te przykłady to jest 30% i to no tylko napisane, a w rzeczywistości to jest ciężkie w sumie.
                                Wiesz, ważne byś rozmawiał z partnerem. My mówimy sobie no wszystko w sumie. U nas podstawowe pytanie związku to "jak się czujesz" "co czujesz", opowiada mi często co czuje i wgl. To pomaga mi go zrozumieć. I nie wyobrażam sobie jakby wyglądał nasz (2,5letni) zwiżek jakby nie mówił. Pewnie by już tego nie było. Dlatego rozmowa i szczerość, nawet ta "nie czuje żebym Cie kochał, by mi zależało na Tobie" to podstawa.
                                Przez to co było z nim przez te niecałe 3 lata czuje od pół roku często strach, o coś albo o nic. Np absurdalne włącze telewizor i czuje strach. I inne rzeczy. Ale warto i kocham go i już się nie uwolnie :D

                                Przepraszam za chaotyczne bardzo pisanie, ale zmęczenie i wgl.
                              • toxic1812 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 29.03.14, 21:10
                                A ja zapytam czy jeździłeś/aś kiedyś rollercoasterem?
                                Zakładam że tak.

                                Więc wyobraź sobie że siedzisz w wagoniku tej kolejki która pędzi po szynach.
                                Nigdy nie wiesz czy wagonik nie wypadnie z szyn..
                                W momentach gdy podjeżdża z ogromną prędkością pod górę i sięga szczytu czujesz radość i przypływ pozytywnych emocji, adrenalinę..
                                dobre chwile nie trwają jednak zbyt długo gdyż nagle wagonik szarpie Tobą i pędzi w dół, czujesz strach i niepewność. Wywracają Ci się wnętrzności..
                                Wyobraź sobie teraz że jak jesteś już u samego dołu wagonik nagle wjeżdża w basen z szambem i brudzi Cię całego/ą- ot taka niespodzianka na koniec. Taki zajebisty suprise:)
                                Jednak nie możesz pozbyć się tego rollercoastera bo przecież tyle czasu go budowałeś i tyle energii i poświęcenia włożyłeś w zbudowanie go. Masz nadzieję że dasz rade to naprawić. Wsiadasz do wagonika ponownie w nadziei że tym razem nie wpadniesz w szambo.

                                Niestety sytuacja się powtarza.... Więc poprawiasz ten wagonik, naprawiasz, smarujesz kółka, starasz sie ulepszyć itd. a i tak znowu jest to samo..
                                Tak wygląda związek z BRD.
                                Amen.
                                lub jak kto woli Ament ;)
                                • doro.ta97 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 29.03.14, 21:23
                                  No racja. W moim wydaniu, jeżdże w kółko. Mój rollercoaster ma jeden hamulec, który tylko ja mogę wykorzystać. Ale nie mam zamiaru. Więc jadę nim w kółko, nie zatrzymuje się. Tylko to jest: wjeżdzam na górę i jadę prosto, gdy już stwierdzam że jest fajnie to pionowo w dół, i prosto, przyzwyczajam się jak jest, to ostry zakręt i tak ciągle. A i dodam, że "Więc poprawiasz ten wagonik, naprawiasz, smarujesz kółka, starasz sie ulepszyć itd." robię oczywiście w czasie gdy jadę, nie mogę się zatrzymać i wysiąść, po prostu naprawiam w czasie jazdy.
                                  Ale, chce jeździć.
                                  • vls Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 02.04.14, 16:38
                                    Dzięki za listy… nadal jestem wygłupiona…
                                    Mam zdolności do podnoszenia innym adrenaliny w sposób dosłowny, uwielbiam sporty ekstremalne albo raczej chwile pełne grozy .. to ja prowadzę auto jak „facet” przy czym ja nie odczuwam żadnego zagrożenia- nigdy też nie miałam wypadku.. a kilku poważnych uniknęłam dzięki opanowaniu i wirtuozerii techniką.. kocham ostry sex.. (dobra nikt mnie tu nie zna). To ja wracam z gór znosząc współtowarzyszy … to ja wypływam, choć nie miałam szans… a kiedy tonę racjonalnie kombinuje co mogę zrobić i jakie mam szanse- nie znam strachu, a panika jest mi obca, do tego pod wodą kiedy jestem za długo wraz z bezdechem włącza mi się stoicki, kojący, spokój szukam tego uczucia dlatego chyba ciągle stwarzam niebezpieczeństwo dla siebie….. Już wiem że borderzy mają skłonności do braku hamulców… ale to ja prowadzę 200km/h i tylko wtedy gdy jestem sama!!!!! To ja nurkuję, skaczę w rozpadliny skalne- sama!!! To ja nie czuję strachu więc biorę udział w wyprawach ratowniczych tych co nie ocenili swoich sił, ja swoją granicę znam… kocham rollercoaster dosłownie- choć wiem ze to miała być przenośnia:-)

                                    Ale nigdy nie powiedziałam partnerowi „nie wiem” , lub „kocham cię i nie kocham cię” za to ciągle to słyszę !!!! słyszę też "mam to w dupie idę do domu", "to twoja wina". I ciągle mnie okłamuje –potem przeprasza najcudniej na Świecie!, obiecuje i nie dotrzymuje słowa!! Wiecznie – w kółko to samo … rollercoaster: szambo i widoki z góry i szambo i dalej w zawrotnym tempie- kilka razy w ciągu dnia… "nie czuje żebym Cie kochał, by mi zależało na Tobie" słyszałam to milion razy i moje ulubione: " Świat jest pełen pięknych kobiet które na mnie czekają" ale kiedy chcę żeby spierdalał to kocha mnie nad życie nie pozwala odejść!!,….
                                    ……..coś z tym moim psychiatrą jest nie tak? i tą moją opinią lekarską? ja nie wiem czy jestem bordrline? Ale na pewno przyciągam borderlainowców……
                                    i zaczynam coś odkrywać... piszcie dla mnie i dla siebie!!
                                    • galazka100 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 10.04.14, 07:19
                                      Jestem tu nowa.Mam problem.Od niedzieli sie klocimy.Tzn.maz ma taki sposob rozmawiania,ze albo mnie krytykuje,albo lekcewazy - musze sie dobrze trzymac zeby sie nie dac pograzyc.Czyli najczesciej obracam wszystko w zart,albo mowie :dlaczego mowisz do mnie tak i tak, o co ci wlasciwie chodzi.Itp."On tak ma" mowi i jak mi sie nie podoba to moge odejsc. W niedziele przygotowalam obiad,on wrocil ze sportu i zaczal we mnie uwadzac. A czemu tylko tyle ziemniakow, przeciez mowilem ci.., nie sluchasz co sie do ciebie mowi, ignorujesz mnie. Nie wytrzymalam i wybuchlam, ze zamiast sie cieszyc ma ciagle o cos pretensje.Krzyczalam. On na mnie tez.Wybieglam,trzasnelam drzwiami od pokoju.Wsciekl sie,wpadl do pokoju,wzial mnie za szmaty i podniosl z krzesla.Jego oczy byly zimne, to byl ktos inny,jakis obcy facet. Powiedzial:Ja cie kiedys zabije.
                                      Normalnie jest b.pracowity,pomaga w domu,perfekcjonista w zyciu.Uprzejmy,pomocny dla obcych.I teraz porblem: ja chce zgody, on sie otrzasa ode mnie. Jest zimny jak lod.Chlodne slowa, przemyslane - "Nie wiem jak ty mozesz do porzadku przejsc nad tym co sie stalo. Z tym trzeba cos zrobic. Wiedzaials, ze masz mnie nie prowokowac bo sie tak stanie,a jednak to zrobilas. Jesli ja raz toba potrzsnalem to zrobie tak znowu.Najlepiej jak sie rozstaniemy.
                                      Na pewno sie mnie boisz,na strachu nie mozna budowac zwiazku." Jak mozna w jednej chwili przejsc od wielkiej milosci do zera? On mnie nie chce objac,przytlulic,jakby sie mnie brzydzl.Jestesmy 10 lat razem.Na poczatku bylo duzo gorzej,czestsze klotnie o byle co.W ciagu sekundy od 0 do 150.Teraz byo dlugo dobrze.Tzn. zgadzalam sie prawie na wszystko,wydziela mi pieniadze (ja tez pracuje) ,krytykowal przyjaciol i rodzine, odcielam sie prawie od wszystkich.Dlatego pewnie bylo dobrze.Kiedys mowilam,zeby poszedl do psychologa.On powiedzial ze jemu dobrze, i nie zamierza nic zmieniac.Jak mi zle to mam drzwi otwarte.Albo mnie uwielbia,ze nie mam oddechu,albo nienawidzi.To bylby moj drugi rozwod.Jestem w obcym kraju.Boje sie.Nie wiem czy mam walczyc o nas czy sie poddac.Jak widze jego zimne oczy nie ma ochoty na walke.Nie wiem czy gra zimnego czy wlasnie teraz taki jest.
                                      • brz_a_sk Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 10.04.14, 10:04
                                        to nie Ty masz szukać dla niego rozwiązań

                                        on ma chcieć

                                        a Ty? Ty masz zadbać o siebie - tak byś się sobie podobała
                                        to trudne
                                        ale na pewno jedyne co może mieć sens

                                        kto chce mieć marną partnerkę? no nikt - nawet gdy jest oddana i troskliwa okazuje się zbędna

                                        i sam popatrz czy nie słusznie

                                        zbieraj się póki sam się nie wykończysz

                                        masz pewność, ze koleżanki w pracy małżonek nie wyrwie z krzesła? jeśli tak to zapewniam nic mu w mózgu nie rośnie, nie uciska krwiak czy guz; on wie co robi i do czego dąży; tak mu wygodnie

                                        ma Cię dosyć - nie zastanawiaj się co go roznosi

                                        masz za mało siły by zmienić jego wbrew jego woli

                                        pomyśl czy masz jeszcze resztki sił by swoja godność pozbierać

                                        mało mów, dużo rób - nie oglądaj się ani za siebie ani na niego

                                        to nie znieczulica to najtroskliwsze słowa jakie możesz usłyszeć

                                        zaopiekuj się sobą, nie trać energii - granica spoza, której nie daje się wydostać ze zdrowiem jest bardzo łatwa do ześlizgnięcia się i nic już nie jest do naprawienia - w sobie

                                        jeśli słyszysz, ze partnera irytujesz zapewne nie irytuje go ktoś inny i tam by chciał obierać ziemniaki ...

                                        nie ważne czy partner jest zdrowy czy zaburzony - on ma Ciebie w nosie i nawet jeśli pójdzie kiedyś na terapię to nie dla Ciebie; oby poszedł bo im lepiej mu się powiedzie w życiu tym Ty spokojniej pójdziesz swoją drogą
                                        tylko zajmij się sobą

                                        czy będzie z Tobą czy nie - masz się doprowadzać do porządku :) uśmiechnij się choć to tak trudny czas;
                                        dasz radę tylko pomóż sobie w siebie uwierzyć



                                        • koballt Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 11.04.14, 14:03
                                          Brzask, ile Ty dobra tu czynisz. Skąd bierzesz taką energię, siłę wewnętrzną? To ważne dla wszystkich.
                                      • doro.ta97 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 10.04.14, 13:13
                                        Boże...
                                        1. ringogingo - ogarnij się. Każdy "border" jest inny. I nie cierpie gdy ktoś uważa jak ty. "Omijajcie bordów.", "SPIE..RDALAJ." i wgl. To nie jest forum do tego. Z tego co wiem, to właśnie problemy są w tym jak bardzo border kocha.

                                        2. "mało mów, dużo rób" brz_a_sk to się zgadzam. :)

                                        3. galazka100 - wiesz, to zależy od Ciebie, ja rozumiem Cie w 100%, miałam tego co ty z 20%, w sumie nic, ale wiem co to znaczy. "Jego oczy byly zimne, to byl ktos inny,jakis obcy facet. " Też to przeżywałam, krótki czas, ale znam to uczucie.
                                        Moje zdanie jest, że jeśli nie pójdzie na terapie to odejdź. Bo będzie coraz gorzej. Nie da rady bez psychologa regularnego no i psychiatry. Rozumiem twój strach, ja też bym się bała i to mega. Ale tak lepiej dla Ciebie i zapewne niego. Nie zgadzam się z twierdzeniami "patrz na siebie, dbaj o siebie i wgl", bo wiem że tak nie idzie. Ale bez terapii to nie ma sensu ani przyszłości. Dobre pytanie vls - dzieci ? Jak są to mnie już by tam z nimi nie było.
                                        Mój jest na terapii, jest coraz lepiej. Nie wyobrażam sobie mieszkać z nim i dziećmi pod jednym dachem gdy nie chodził do psychologa. Różnica jest taka, że mój chce się zmienić.


                                        • galazka100 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 10.04.14, 14:11
                                          Nie mam z nim dzieci.Jestem schorowana,ale pracuje po kilka godzin. Nie wiem,czy mam zabiegac (lasic sie, zebrac o milosc) zeby cos poprawic,czy poddac sie jego propzycjom i sie wyprowadzic (juz raz mi to proponowal). Na zimno. W jego stylu. Wczoraj probowalam na luzno pogadac,ale byl nie do przelamania. Dzis jestem zdolowana.Biore na nerwy bo nie wytrzymuje cisnienia.Nie wiem co siedzi w jego glowie,czy czuje sie zdradzony czy ma mnie dosc. Patrze na niego i widze ze nawet zewnetrznie wyglada inaczej, zmartwiala twarz,bez wyrazu i uczuc.I te oczy.Bez milosci.Blok lodu. Mowil, ze kazdy zaluje ofiary a nikt nie mysli o uczuciach mordercy.
                                          • doro.ta97 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 10.04.14, 15:31
                                            Rozumiem, ja mam inaczej, ale chwilami też się czuje jakbym żebrała o miłość... Wiesz, myślę, że jeśli nie pójdzie na terapie to odejdź, spróbuj go przekonać żeby poszedł a jeśli nie to się wyprowadź. Chociaż może na jakiś czas ? Mi też czasem proponował albo sam mówił, że chce. A za chwilę zmiana zdania i wgl.
                                          • marekgazek Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 09.05.14, 23:17
                                            galazka100 napisał(a):

                                            > Nie mam z nim dzieci.Jestem schorowana,ale pracuje po kilka godzin.
                                            > ylu. Wczoraj probowalam na luzno pogadac,ale byl nie do przelamania. Dzis jeste
                                            > m zdolowana.Biore na nerwy bo nie wytrzymuje cisnienia.Nie wiem co siedzi w jeg
                                            > o glowie,czy czuje sie zdradzony czy ma mnie dosc. Patrze na niego i widze ze n
                                            > awet zewnetrznie wyglada inaczej, zmartwiala twarz,bez wyrazu i uczuc.I te oczy
                                            > .Bez milosci.Blok lodu. Mowil, ze kazdy zaluje ofiary a nikt nie mysli o uczuci
                                            > ach mordercy.

                                            Zobacz ty pracujesz i jesteś schorowana. Pewnie na niego pracujesz też bo biedak ma depresje. Czy normalny facet który widzi chorą pracującą kobietę tak robi. To zwykły wałkoń plus do tego ch.jek. Nie myśl co on ma w głowie. Ma sieczkę i chęć manipulacji bez sentymentów. Padniesz na szychcie a on jeszcze kopnie cię i powie nie udawaj. Wstawaj bo musisz dalej j.bać na moje zachcianki. Nie myśl czy musisz się łasić czy może co innego. Jedno co musisz to go olać. Zostawić dziada. Nie pomożesz mu. On sam nie chce sobie pomóc to żegnam. Zaoferowałaś pomoc. Chciałaś wielokrotnie. Nie to spieprzaj dziadu i się sam utrzymuj. Zdejmujesz odpowiedzialność. Kto ma miękkie serce ten musi mieć twardą rzyć. Chcesz tak żyć? Ile jeszcze wytrzymasz? Jak wylądujesz w psychiatryku lub na intensywnej terapii to nie przyjedzie do szpitala. Lub przyjedzie dać ci opr i wyrzuty jak mogłaś się położyć do szpitala i jego zostawić samotnego. To są dwa wyjścia. Albo cię zniszczy psychicznie i psychiatryk. Albo cię skatuje i intensywna terapia. Olej kata może się nauczy. Nie będzie miał pieniędzy bo leniwy. Nie będzie miał co jeść to może się nauczy. Pójdzie żebrać? Dotknie dna? Może się odbije. Nie możesz nic lepszego dla niego zrobić jak zostawić. To mu pomoże. Albo się zabije. Albo poszuka nowej mutanciary. Albo się podniesie na jakiś czas. I niech to już nie będzie twoja sprawa.

                                            pzdr
    • ringogingo Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 10.04.14, 07:34
      katarzyna897 napisała:

      > Poczułam ogromną siłę, że nie
      > Ciagle slyszałam, że to zły c
      > złowiek, nie dla mnie itd. Teraz juz wiem, ze on tak naprawde nie jest niczemu
      > winien.

      Poczułaś siłę to teraz dopiero zacznie się zabawa ze strony borda. On to widzi i cię do..rdoli jeszcze bardziej

      Ciągle słyszałaś - zły człowiek? uwierz w to. Taka jest prawda.
      Jest winien, winien, winien!!!! On nie jest chory psychicznie. On jest pozbawiony empatii. Czy Trynkiewicz jest chory psychicznie? Czy jest socjopatom, pedofilem pozbawionym emocji?
      Bordery kłamią. Czytają to forum żeby się dokształcić i zmieniać taktykę.

      Życzę zdrowia. Jak nie uciekniesz kiedyś ci go zabraknie. Zdrowia oczywiście

      pozdrawiam
      • vls Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 10.04.14, 10:54
        Brz_a_sk bardzo Ci dziękuje za Twoje słowa!
        Chyba to druknę i powieszę na ścianie.
        Galaska100 jeśli chodzi o Ciebie to odpowiedz sobie na pytanie: czy masz dzieci?
        Jeśli nie masz- to co Ty tam jeszcze robisz?
        Jeśli masz - to dla nich, żeby żyły w normalnym świecie… musisz jak najszybciej z tego związku spierdalać!
        Możesz mieć 15 rozwodów! Nikomu nic do tego! Jestem z Ciebie dumna, że już raz powiedziałaś nie i się rozwiodłaś!!!!!!!! Ja nie potrafię tego zrobić!! ale wierzę w Ciebie!! Skoro już raz dałaś radę! Nie daj się tłamsić, terroryzować, nie daj sobą pomiatać!!!!
        Skoro Cię prowokuje, wyprowadź się na kilka dni, zniknij z domu kiedy go nie będzie… Zobaczysz czy w ogóle go to nie zainteresuje, a może wzmocnisz swoją pozycje jak będzie musiał zejść z tronu i Cię poszukać i nie łudź się, że on to z miłości zrobi. Jeśli będzie chciał Cię znaleźć to tylko dlatego że łowca zawsze goni uciekająca zwierzynę. Miłości CI to nie zapewni ale może szacunek. … a jak Cię nie będzie szukał zrozumiesz że nie chcesz wracać… powodzenia
        I DBAJ O ZDROWIE PSYCHICZNE (ja już ledwo ciągnę) każda wojna nawet wygrana zostawia blizny............

        • ringogingo Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 10.04.14, 11:09
          Tak jak tu pisali. SPIE..RDALAJ. Jak dasz cień empatii on cię znajdzie i dorżnie. Nie wyrobisz ciśnienia i skoczysz z mostu? Bord popłacze może tydzień. Wytłumaczy sobie, że to była miłość. Nie docenił jej więc....trzeba szukać nowej. Jak znajdzie to nawet znicza nie zapali....

          POZDRO
        • brz_a_sk Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 10.04.14, 12:17
          o bliznach

          pamiętajcie - śmierć bliskiej osoby rani dotkliwie i nikt nie dziwi się, że żałoba trwa rok jak nie lepiej

          rozstania są dużo bardziej traumatyczne - nie ma obiektywnych przyczyn, trzeba zapomnieć nie dlatego, ze partner umarł i mamy co wspominać z żalem i dobrymi wspomnieniami

          mamy zapomnieć, bo szlag wszystko trafił

          to my popełniliśmy błąd - wyboru, zaufania i diabli wiedza jaki jeszcze

          psycholodzy dobrze mówią - rozwód bywa trudniejszy od śmierci partnera

          blizny są dewastujące

          Border ma tych blizn bardzo dużo - ale jeśli chce żyć po ludzku dla siebie i dla reszty świata musi szukać terapii - udawanie, że się nie ma problemu to jechanie brzuchem po żużlu - niestety co raz to ciągnąc za sobą najbliższe osoby.

          nie ma takiego pocałunku, który zamienia żabę w księcia choćby był najczulszy i najszczerszy; nie ma zaklęcia, który posprząta bałagan w pokoju, życiu - magia jest świetna i może pomóc znaleźć sens; marzenia są dobrą droga do uwierzenia w sens zmian - trzeba zaburzeniu wyrywać SIEBIE

          szkoda, że to forum straciło sens - jak życie bordera - może uda się to odbudować

          nie należy się poddawać czarnej magii - :) :) :)

          trzeba pracować nad sobą
          im jest gorzej tym więcej

          NAD SOBĄ - po pierwsze!!!




          • ringogingo Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 10.04.14, 12:26
            Czyżbyś był jednym z drapieżników? Nie łapcie się na to partnerzy bordów. Broni swoich. Inni ze stada zagrożeni? Omijajcie bordów.

            POZDRO
            • brz_a_sk Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 10.04.14, 12:46
              nie jestem borderem

              ale wiem, że zrozumienie ułatwia nie utrudnia odnalezienie się po traumie

              błąd jest zawsze w nas - źle wybraliśmy, źle zaufaliśmy, nie udało się postawić na terapię itd

              jeśli wypchniemy winy na zewnątrz popełnimy błędy znów i znów

              łatwiej nam zrozumieć nam wiele na przykładzie alkoholików - udane rozstanie nie polega na wybiciu do nogi wszytskich pijących - tak? nawet na tego jednego nie warto polować ... gdy pojmiemy czemu związaliśmy się z osoba chorą i współuzależniony się jest szansa by nie lądować jak śliwka w kompocie za każdym razem

              a czy kiedyś starczy nam sił, by wyciągnąć kogoś poturbowanego przez życie na powierzchnie ??? to już bajka przyszłości - mniejsza czy to będzie border czy alkoholik ważne by dojrzał do leczenia/terapia i my bysmy wspierali nie wyręczali ...


              pomyśl czemu podejrzewasz we mnie bordera, pomyśl czemu atakujesz - na razie i to dobre póki nie znajdujesz innego sposobu na ratowanie siebie - uciekanie i izolacja wcale nie są złym sposobem; wrzeszcz drap i szukaj - siebie szukaj - silnego i godnego - powoli uwalniaj się od myśli, ze nawet w ludziach krzywdzących na dnie tkwi człowieczeństwo - ale nie mamy obowiązku oddawani im duszy czy czasu czy myśli

              zadbaj o siebie
              • vls Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 10.04.14, 17:53
                brz_a_sk, nie wiem kim jesteś (pewnie psychiatrą albo mocno stoisz na nogach), ale bardzo do mnie trafiają Twoje słowa- chociaż nie jestem ich adresatem ... jesteś tu na forum dla mnie niezbędnym głosem ... dziękuję
                • brz_a_sk Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 10.04.14, 21:14
                  mój zawód nie ma nic wspólnego ani z psychologia ani psychiatrią
                  jeśli przydaje się komuś to co piszę to dla mnie satysfakcja
                  nie wiem czy dobrze radzę - dzielę się własnym pomysłem na życie - można sobie coś z tego wybrać
                  chyba tylko taka forma 'doradzania' jest dopuszczalna, możliwa i w pewien sposób chroni mnie przed atakami, że szkodzę i coś sobie uzurpuję
                  przychodzę tu pogadać - kto chce przyłącza się

                  tak po ludzku to traktuję i po ludzku dzięki za akceptację :)
            • vls Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 10.04.14, 17:55
              ringogingo "wal się"
              pozdr.
              chyba border
              • vls Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 11.04.14, 13:39
                Po ludzku, dobrze że Ci się chce! Że masz potrzebę:-). Ja pierwszy raz usłyszałam treść słów, które ktoś wypowiada- coś drgnęło, bo przecież terapeuci mówił już to do mnie, tak teraz sobie to przypominam ale może za wcześnie, może nie użył tych samych słów … chętnie jeszcze poczytam Ciebie… pozwolisz że czasem w ramach przewodnika… wiesz czasami jest bardzo trudno kiedy własny rozum staje się zagadką.
                • vls Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 11.04.14, 15:20
                  Mam zresztą pytanie co jest z tą miłością, opracowania piszą że Borderline kochają za bardzo... (dla mnie "za bardzo" to podcierać starcom tyłek z miłość) jak się to ma do tego co piszecie... olewanie... zimne oczy... zmieniona twarz ... o co chodzi?
                  • brz_a_sk Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 11.04.14, 18:16
                    zakochują się za bardzo

                    potrzebują miłości nieprawdopodobnie silnie

                    natomiast z kochaniem mają poważny problem
                    • doro.ta97 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 15.04.14, 15:33
                      Kocha za bardzo.
                      Ja na własnym doświadczeniu widzę pod tym to, że właśnie meeeega potrzebuje miłości i wszystkiego co z miłością związane.
                      Ostatnio ze swoim właśnie rozmawialiśmy że ma "ja nie zostawie nic dla Ciebie, ale ty zostaw wszystko dla mnie" i no zgadza się to raczej...
                      Zazdrość mega, to że ciągle się boi że straci mnie, co za tym idzie ledwo mnie gdzieś puszcza samej.
                      Z psycholog rozmawiał nawet, że prawdopodobnie gdy ja się źle czuje (bo ostatnio taki czas był) to mnie odpycha i olewa, bo uważa jakby że jeśli się nim nie opiekuje to nie jestem mu potrzebna.
                      Czyli dużo miłości, opieki, zrozumienia, akceptacji. bez wzajemności raczj.
    • toxic1812 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 25.04.14, 19:54
      Hej ludzie, co u was? Dawno nikt nic nie napisał..
      U mnie znowu odejście.. zaczęło się przed świętami i tak sobie trwa do dziś.
      Nie powiem że mi lekko ale nie przechodzę już tego tak ciężko jak na początku.
      Dziwne że to staje się tak prawie z dnia na dzień.. nie ma czasu żeby się "przygotować":)
      Chociaż nie powiem coś tam dało się wyczuć.
      No i ta niepewność..
      Dobrze że pogoda chociaż się poprawiła:)
      • doro.ta97 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 26.04.14, 17:12
        U mnie ostatnio ciężej. Wkroczył w czas, że wszystko sam. Tak jak kiedyś byłam wszędzie, tak teraz nie ma mnie nigdzie. I mu tak "dobrze". On chce się rozstać chwilami bo już mnie nie potrzebuje, sam sobie już da radę, ale przecież nie da rady beze mnie i chce być razem, bo tak bardzo mnie kocha. (taka wczoraj była rozmowa, sprzeczne zdania jedno po drugim). Psycholog miała go uczyć rzeczywiście życia, że ma sam sobie radzić a nie być ciągle za rączke wszędzie ze mną. Ale boję się, że to zajdzie za daleko, bo stwierdzi w końcu, że skoro umie dać radę sobie sam to po co być razem. (pisząc to zrozumiałam, że jeśli to miłość to to nie ma znaczenia). Ale ciężko żyć w takim stanie niepewności ciągle. Ostatnio mam tak mega go dosyć... Bo wgl mnie nie słucha. Wszystkie prośby ma w poważaniu, patrzy tylko na siebie, żeby było mu dobrze.... Eh.
        • toxic1812 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 26.04.14, 18:09
          Egoizm moja droga to się nazywa..
          A jak jest u Ciebie? Twój partner dba w jakikolwiek sposób o Ciebie? Kupuje Ci coś bez okazji czy cokolwiek robi? Chodzi mi o małe rzeczy, takie które świadczą o tym że pamięta o Tobie i jesteś dla niego ważna :)
          Moja tez jest egoistką i chyba czasem wydaje jej się że jest jedyną kobietą na ziemi a do tego pępkiem świata, wszystko wie najlepiej i ma rację też zawsze. Liczy sie tylko jej korzyść i jej dobro.
          Powiem Ci że "moja" też ma w tym momencie etap w którym jest samowystarczalna we wszystkim chyba.. No zobaczymy jak długo to potrwa.
          Stan niepewności to w takiej relacji chyba norma. Nawet jak jest dobrze to też jest niepewność co będzie jutro..
          Dziewczyno Ty masz chyba serce ze złota że to wytrzymujesz:)
          • doro.ta97 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 01.05.14, 10:59
            Toxic

            Dziękuje ;D
            "Powiem Ci że "moja" też ma w tym momencie etap w którym jest samowystarczalna we wszystkim chyba.. " to mam to samo... idealnie. Jak dziecko "ja sam"...
            Czasem, gdy ma ochotę to okazuje to, że jestem ważna. Ale to musi mieć ochotę i wenę na to.
            Eh, mam nadzieję, że Ci się ułoży wszystko :)
            Powodzenia.

            Eh, łamiecie moje naiwne nadzieję, że w końcu mi się ułoży z moim borderem :D
            • doro.ta97 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 01.05.14, 11:05
              Tak cholernie się zgadza co pisze marekgazek...
              Mój chodzi do psychologa i psychiatry, bierze 2 różne leki. "jest lepiej" ale teraz robi się podręcznikowy border... Może to głupie, ale lepiej i łatwiej było jak nic do mnie nie czuł. Ironią losu wtedy czułam się bardziej kochana.

              Tak, mnie też mega ciekawi to dlaczego dla wszystkich bordery się wydają na pierwszy rzut oka takie wspaniałe, przyciągają. Nawet fizycznie....
              • marekgazek Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 01.05.14, 21:52
                Dlaczego takie są na początku. Moim zdaniem powielają schematy tylko je doszlifowują. To jest dopiero jazda. Zamiast pracować nad sobą to pracują nad metodami polowania. Nad tym chcą. Słuchaj. Skoro komuś tak całe życie się udawało to po co ma robić inaczej? Jakoś tak ich natura wyposażyła że są w większości atrakcyjni. Całe ich życie jest egoistyczne. Tutaj piszą, że bordery kochają za mocno. To nie prawda. Im się wydaje, że kochają. Myślą, że miłość to posiadanie. Kogoś całkowicie, wszystkie pieniądze dla bordera. Wszystko dla niego a on nic. To jest miłość? Jak już wyciągną wszystko to wyrzucają "mutanta" - zabawkę i idą po nową. Człowiek jak ma dobre serce i jest dobrze wychowany to pomaga drugiemu. One to wiedzą i na takich polują. Mój kumpel miał takiego borda że ho, ho. Opiszę jego perfidię żeby uświadomić jak takie indywiduum działa. Gość jest mundurowy. To też ciekawe bordy często w takich celują. Był w Afganistanie i trochę tam go połamało psychicznie jak to na wojnie. Pojechał do ośrodka do innego miasta na rekonwalescencję psychiczną. Tam żerował border w recepcji. Gość zakochał się. Trzy tygodnie później pojechał się oświadczyć. Ona, że ok i zaproponowała datę. Co się później okazało? Miała zaklepany w tej dacie ślub z innym a tamten uciekł. Wcisnęła nowego mutanta do daty. Jeszcze go zdoiła na kasę. Tamten tak miał jej dość, że zrezygnował z kasy którą wpłacił za ślub i wesele. Przecież bord nie będzie płacił. Od tego mojego kumpla skasowała drugi raz. Potem jeszcze gorzej. Wspólne mieszkanie i dziecko. Siedziała w chacie on wracał do domu i ciągłe jazdy. Na koniec przyniosła mu papiery rozwodowe bo nie chodzi do teatru z nią i to jej się nie podoba. Jak pracowała to w środowisku męskim i większość ją miała. Potem manipulacja i jak się chopy skapowali to zwolnienie. Do dziś gość jest wrakiem. Łaskawie zezwala mu na wizyty z synem. Zgodził się baran na rozwód bez winy. Ona nadal go trzyma. Daje mu czasem sygnały że może kiedyś...a on to łyka. Nic mu się nie da przetłumaczyć. jego problem. :)
                • toxic1812 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 02.05.14, 11:21
                  Pewnie że doszlifowują schematy. Teraz po czasie wszystko rozumiem i cała układanka pasuje do siebie. Człowiek na początku nie jest w stanie tego zauważyć i ogarnąć. Tym bardziej człowiek z normalnego domu i do tego dobrze wychowany. Wywołują współczucie i żal w mistrzowski sposób i ktoś kto ma dobre serce i chce dobrze wpada w pułapkę. Zasada działania jest taka sama przy każdym następnym "mutancie".
                  Cieszę się z jednego, że mam czyste sumienie. Zrobiłem wszystko tak jak trzeba było. Nic mnie nie gryzie. Zawsze twierdziłem że należy zachowywać się tak żeby być fair wobec siebie i nie mieć później wyrzutów sumienia. To by bolało bardziej niż cokolwiek. Wiem bo znam siebie. Teraz niech ona sobie żyje dumna że mnie wykiwała bo przecież o to chodziło. A czy czuje się z tym fair wobec siebie- nie wiem. Mam nadzieję że nie i niech ją to zżera od środka.
                  Mi też znajomi którzy znali sytuację mówili i radzili żebym sobie odpuścił. Ale niestety jestem taki że nie słucham innych i sam muszę się o wszystkim przekonać. Żeby się przekonać co i jak doszedłem w tej relacji do samego końca, dalej się już nie dało. Pewnie gdybym się nie przekonał co i jak wygląda to dalej bym tkwił. Nie myślałem tylko że sytuacja zmusi mnie do wejścia do jej domu z drzwiami:) Oczywiście później odwracanie kota ogonem i robienie winnego ze mnie. To tak w skrócie opis sytuacji. Nie życzę nikomu.
                  • marekgazek Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 02.05.14, 12:53
                    toxic1812 napisał(a):

                    > Teraz niech ona sobie żyje dumna że mni
                    > e wykiwała bo przecież o to chodziło. A czy czuje się z tym fair wobec siebie-
                    > nie wiem. Mam nadzieję że nie i niech ją to zżera od środka.
                    >
                    Och gdyby tak było. Bez szans. Jedno co czuje to w.urwienie, że mutant się wyrwał. Jedyne co może ją zżerać to złość na brak całkowitego wydojenia. Niestety jak jest młoda to jeszcze parunastu mutantów znajdzie. Potem będzie stara i samotna. One nie tylko facetów doją i osaczają. Przyjaciół i rodzinę też. Nawet własne dzieci i to jest najgorsze. Młyny sprawiedliwości mielą powoli. Starość marna i pewnie w przytułku bo zbyt leniwe żeby pracować i dojść do emerytury. Chyba, że zdoją kogoś na masę forsy. Ale to i tak nic im nie da , bo rozpieprzą te pieniądze w trymiga. Nagle mutanta nie będzie i zostanie przytułek. Zrób czasem coś dla innych chopów. Jak tylko możesz i dowiesz się, że ma nowego mutanta to staraj się ich ostrzec. Ale nie trop szkoda czasu. Jak się przypadkiem dowiesz to wtedy.
                • doro.ta97 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 02.05.14, 18:09
                  Eh, znam dość to wszystko co tu piszecie. Ja mam za dobre serce na pewno. Pieniądze - są problemy duże (mamy razem mimo, że nie mieszkamy ze sobą), on chce często na coś a jest ich mało nie ma co ukrywać. O to są mega kłótnie. Tym bardziej, że ja (ponoć bardzo dorośle na swój wiek) chce odkładać na przyszłość, dom. A on "mamy czas, jak mamy oszczędzać jak nic nie ma" itd. Szkoda pisać wgl.

                  Ale ja jestem chyba też pokroju toxic1812 i się słuchać nie będę nikogo :)
                  Kocham go i nie poddam się do końca...
                  Pewnie naiwnie i zaraz mnie zjedziecie, ale wierzę całym serduchem, że damy radę i jakoś się zmieni to wszystko, że będziemy umieli żyć razem...
                  • marekgazek Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 02.05.14, 21:37
                    doro.ta97 napisała:

                    Ja mam za dobre serce na pewno. Pieni
                    > ądze - są problemy duże (mamy razem mimo, że nie mieszkamy ze sobą), on chce cz
                    > ęsto na coś a jest ich mało nie ma co ukrywać. O to są mega kłótnie. Tym bardzi
                    > ej, że ja (ponoć bardzo dorośle na swój wiek) chce odkładać na przyszłość, dom.
                    > A on "mamy czas, jak mamy oszczędzać jak nic nie ma" itd. Szkoda pisać wgl.
                    >
                    > Ale ja jestem chyba też pokroju toxic1812 i się słuchać nie będę nikogo :)
                    > Kocham go i nie poddam się do końca...
                    > Pewnie naiwnie i zaraz mnie zjedziecie, ale wierzę całym serduchem, że damy rad
                    > ę i jakoś się zmieni to wszystko, że będziemy umieli żyć razem...

                    Toxic1812 uciekł ;). Jesteś widać dobrą kobietą. Mało już takich. Jesteś na przeciwległym biegunie co bordery. Twój na przeciwległym co toxic1812. Szkoda że nie łączy się w pary taki ktoś jak toxic i Ty. ;). Bordery powinny być chyba razem a dobrzy ludzie razem. Takie bordery byłyby szczęśliwe. Jeden drugiego by beształ i by się taplali w swoim szambie. Po co dać się ochlapać tym szambem? Jak twój pójdzie na terapię to może jakoś będzie ale on nie chce. Nie zjadę cię. Podziwiam cierpliwość choć w tych sprawach jestem nieugięty. Nadal sądzę, że powinnaś go kopnąć w d.upę po mojemu rzyć. Może coś by się nauczyło egoistyczne dzieciątko. On cię bluzga, doi z kasy to jeszcze pewnie do zniesienia. A co zrobisz jak zdradzi? Nie jesteś Nazareńczyk. Do końca zawalcz o siebie. Nie egoizm ale dbanie o zdrowie psychiczne. Czy on się kiedyś o ciebie zamartwił nie mając w tym interesu? Czy szanuje Twoje pragnienia? Pamiętaj to trzyletnie dziecko w skórze dorosłego. Jest gorszy od takiego dzieciaka bo doświadczony. Dzieciak wie, że bez mamy czy taty nie da rady więc daje się utemperować. Nowego taty czy mamy nie znajdzie. Border wie, że znajdzie kolejnego mutanta więc się nie dostosowuje. Robi co chce, bierze co chce i wykorzystuje do tego działania wszystko i wszystkich.
                    • toxic1812 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 03.05.14, 10:09
                      doro.ta97 jeżeli jesteś taką osobą jak ja to pewnie też dojdziesz z tym do samego końca. Lepiej to na pewno nie będzie. Zobacz co ludzie piszą, nie wiem czy jest ktoś komu się udało przetrwać to wszystko i jeszcze nie być zdradzonym na koniec. Wiesz że kasa w takim związku to praktycznie podstawa i wszystko opiera się na spełnianiu zachcianek borda. Odpowiedz sobie na pytanie, czy bord okazał Ci jakieś uczucia bezinteresownie, a jeżeli tak to czy nie było to wyuczonym mechanizmem. Takie rzeczy da się wyczuć. Dla borda wszyscy dookoła są źli, a dobry stajesz się tylko na chwilę jeżeli coś dla niego zrobisz.
                      Co do zdrady- nie życzę nikomu. To jest bolesne i później ciężko jest się pozbierać. Tym bardziej że ładujesz całe swoje JA w utrzymanie związku a zostajesz sponiewierany.
                      Związek z taką osobą zawsze opiera się tylko na spełnianiu jej zachcianek. Ciebie ma w dupie. Taka prawda. Szkoda życia i czasu na takie coś.
                      Fakt, seks może i jest boski ale seks to nie wszystko.
                      Marek masz racje, bordy są świadome tego co robią. Moja ex powiedziała kiedyś z uśmiechem dosłownie: sorry że cie tak omotałam ;)

                      Można? Można. Sklejaj fakty i wyciągaj wnioski, nie bądź naiwna doro.ta97 prawda może się okazać brutalna
                      • marekgazek Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 03.05.14, 10:50
                        toxic1812 napisał(a):

                        Wiesz że kasa w takim związku to praktycznie podstawa i wszystko opiera
                        > się na spełnianiu zachcianek borda.

                        Toxic szczera prawda. Dymanie kasy ma różne formy. Często jeszcze większa perfidia niż metoda na wnuczka. Misiu chcialam zarobić na wakacje przecież wiesz ale nie ma dla mnie pracy. Jak mówisz że załatwisz pracę. Że już nawet rozmawiałeś to zla praca. W ostatecznosci pojechała ta moja i jak pisalem wszystko było źle. Nie pracowała a wakacje i tak były bo ja zasponsorowałem. Cel osiągnięty. Border wygrany.

                        Tak z ciekawości Toxic. Liczyłeś ile cię wydoiła. :)
                        • marekgazek Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 03.05.14, 11:04
                          marekgazek napisał(a):

                          > toxic1812 napisał(a):
                          >

                          >
                          > Tak z ciekawości Toxic. Liczyłeś ile cię wydoiła. :)

                          Jeszcze wstydu się najadłem bo się nachodziłem za tą jej robotą a ona mnie tak wyciulała. Jaszcze od jej mamusi i babuni dostalem po głowie ze chciałem ją zmusić do cieżkiej harówy. I zawsze mi wkręcali poczucie braku wdzięczności. Niestety tak to jest. Kumpel ją polecił na ośrodek wczasowy. To wiesz jak to jest. Polecasz osobę a ona się miga od roboty. Dodatkowo to ci kumpel nie powie co i jak bo nie chce wstrzynać kłótni. A ona tam chciała spać do poludnia. Fartuch jej sie kuchenny nawet nie podobał i paznokcie trzeba k.rwa obciąć. :). To był bord pierwszych lotów. Bóg nademną czuwał. Tam jatki byly na sto fajerek. Tatuś w kopalni na dole jako elektryk a one w domku lub prace dorywcze. Babka, matka i ona. Gość niedziela wolna to łaskawie jedno piwo z biedrony keniger i oglądanie animal planet oczywiscie do momentu kiedy msza była. Bo potem one. Naturalnym było, że w niedzielę trzeba robić porządki jak się cały tydzień pracuje i gość ze szczoteczką taką specjalną czesał frędzle od dywanu. To był dla mnie mega lot z tym dywanem. Dobrze, że byłem tylko z doskoku ale też zaiwaniałem. Siostra tez bord tylko szwagier był chyba jakiś tyran. I to seryjnie. Jak coś szczekała to ją kopał w rzyć. Latał po imprezach jak dziki pawian i panienki wyrywał. A ta siedziała i płakała ale chyba to lubiła być tak tyrana. Im więcej ją tyrał tym była wierniejsza. Ale wcześniej jak mi opowiadał to też typowy border. Postanowił jak to mówił ustawić żeby jadła ochłapy z pańskiego stołu i to zrobił. Patologia tam była na sto fajerek. Ale doświadczenia bezcenne. :)
                    • doro.ta97 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 03.05.14, 18:49
                      Marekgazek :
                      Heh, coś w tym jest. Ale jakoś nie widzę związku bordera z borderem. Jest na terapii, od pół roku ponad.
                      Jak zdradzi... Dla mnie to koniec. I no w tym raczej będe konsekwentna. Bo dla mnie to już koniec.
                      Martwił się. Szanuje pragnienia ? Kiedyś tak, ostatnio mniej. Nie ma stwierdzonego border, zresztą "borderline" jest tak rozległe...

                      "Jesteś na przeciwległym biegunie co bordery. Twój na przeciwległym co toxic1812. Szkoda że nie łączy się w pary taki ktoś jak toxic i Ty." Przeciwieństwa się przyciągają ;)

                      Toxic: Wierzę, że będzie lepiej. Było kiedyś strasznie, miał to być koniec. Nie było, było lepiej. Tak co jakiś czas. Wierzę, że z tego wyjdziemy choć trochę, bo to początek terapii w sumie, z psychologiem, któremu ufam i myślę, że jest dobry. Okazał mi uczucia bezinteresownie, nie raz.
                      Seks... też problemy są, jak ze wszystkim.
                      Sklejam fakty, wyciągam wnioski, wierzę, że nam się uda. :)

                      Ostatnio też swojemu pracę załatwiłam, ale tylko jeden dzień na kilka godzin "on ma zbiórkę z grupą bo przełożyli"...
                      Może w wtorek albo w środę znowu się uda. Ciekawe czy będzie wymówka.

                      Ale powiem wam, że nurtuje mnie jedna rzecz. Pieniądze mam ja. Ja nimi dysponuje itd. Jak czegoś potrzebuje to musi do mnie przyjść. Nurtuje mnie, że nidługo chce zaręczyny. Jak to tradycyjnie (czego nie cierpie, ale on chce, bo trzeba i tyle) pierścionek. Musi iść do pracy... Ciekawa tego jestem.
                      Tylko, że on jak wie, że potrzeba to da radę. Np chcemy jechać na impreze w wakacje na Hel. Nie ma za bardzo z czego odłożyć. Wydawało mi się, że się przesłyszałam, ale.... "jak będzie potrzeba to pójdę do pracy ok?". Cud ?
                      • toxic1812 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 03.05.14, 20:09
                        Generalnie jest tak, BRD jest bardzo rozległe, kazdy ma trochę inne i mniej lub bardziej ukierunkowane w którąś stronę. Każdy BRD jest trochę inny.
                        doro.ta97 :
                        Jeżeli twój partner okazywał Ci uczucia bezinteresownie to jest to jakiś plus, u mnie też tak było przez jakiś czas ale teraz wiem ze to było grą i może bardziej ze strachu żeby mnie nie stracić. Kalkulacja.
                        U mojej ex w pracy same sukcesy ale to po czasie, też szukała innej bo było źle wszyscy niedobrzy zła atmosfera itd itp. Wiem że w tej chwili jest ok ale też nie wiem na jak długo. Musiałem dużo tłumaczyć, uzmysławiać że gdzie indziej wcale nie będzie lepiej.
                        Jeżeli Twój partner pójdzie do pracy bo macie gdzieś razem jechać to myślę że to sukces!

                        marekgazek:
                        Ile wydałem w ciągu tego roku sam nie wiem. Chłopie wyobraź sobie że zmieniłem 3x auto, po za tym wycieczki, wyjazdy i inne rzeczy do których nie doszło sam nie wiem czemu.. źle się odezwałem, coś było nie tak w domu czy w pracy..
                        Sam tego nie pojmuję jak mogłem być taki naiwny.
                        W sumie poszło może z 20 tys przez ten rok. Może trochę mniej ale 15 na pewno.
                        Co raz nowy pomysł a wiadomo że to wiąże się z wydatkami.
                        Fakt, czasem do czegoś dołożyła lub zapłaciła ale można to policzyć na palcach jednej ręki. Może sam sobie jestem w tym wszystkim winien:)
                        Człowiek jak zakochany to głupi:)
                        Wiadomo że partnerstwo nie polega na tym żeby ciągnać od drugiego ile się da. trzeba wspólnie. No cóż, było jak było. Dziewczyna z dobrego domu, ojciec na wszystko zarabiał to myślałem że może tego samego oczekuje ode mnie.
                        trzeba było mi uciekać na samym początku jak w czasie rozmowy z niedoszłym teściem powiedział mi: wiesz... uważaj bo moja córka ma bardzo ciężki charakter :)
                        • marekgazek Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 04.05.14, 09:45
                          toxic1812 napisał(a):

                          No cóż, było jak było. Dziewczyna z dobrego domu, ojciec na wsz
                          > ystko zarabiał to myślałem że może tego samego oczekuje ode mnie.
                          > trzeba było mi uciekać na samym początku jak w czasie rozmowy z niedoszłym teśc
                          > iem powiedział mi: wiesz... uważaj bo moja córka ma bardzo ciężki charakter :)

                          No to dość ładna sumka. Coś w tym jest. U mojej też ojciec na wszystko zarabiał. Ech. My faceci jako ojcowie sami wychowujemy trochę borderksiężniczki. Dobrze że chociaż próbował cię ostrzec. Szacun dla niego. Pewnie też nie ma łatwo chop w życiu. Ten dobry dom to często myli. Matko Boska jakbyś się z taką hajtnął to byś miał przekichane. Jednak szczęsliwa gwiazda nie do końca tobie zgasła.
                        • doro.ta97 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 04.05.14, 15:41
                          Chyba upije swojego by mi się wygadał ;)
                          Nie no, ufam mu. Zawsze mówił "wszystko", wiem, że może ukrywać mnóstwo rzeczy. Ale jeśli o coś pytałam. O cokolwiek to zawsze miałam odpowiedź bez wykręcania. W naszej karierze 2,5 letniego związku oszukał mnie dwa razy. To o dwa za dużo. Wiem o tym.

                          Rozstanie ?
                          Ostatnio często to słyszę. Bo: "Ograniczasz mnie".
                          Z jednej strony racja, bo sam mnie przyzwyczaił, że go ograniczam. A teraz jakby sam się tego uczy z psychologiem więc to ja tu jestem problemem...

                          marekgazek: "Nie biorą za nic odpowiedzialności."
                          To mnie najbardziej wku****, że jest bezkarny.
                    • galazka100 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 03.05.14, 23:09
                      marekgazek napisal -Pamiętaj to trzyletnie dziecko w skórze dorosłego. Jest gorszy od takiego dzieciaka bo doświadczony.- Dokladnie takie mam odczucia.Moj przeszedl do tego psychologiczne szkolenie dla kadry - co robic zeby kogos zmusic do zrobienia czegos itp. co lubi wykorzystywac w domu.Wypaplal sie kiedys po piwku i znam te zagrywki.I tez mysle, ze im sie wydaje ze kochaja.Prawdziwa milosc mialam juz i wiem jak wyglada.Moj pierwszy maz nigdy nie wyrzucilby mnie z domu.On zrobil to juz 3 razy.Stalam na przystanku z walzka i plakalam. Zazdwonil na komorke.Ja z nadzieja "Tak?" i slysze -"Przynies komorke, bo tez jest moja". Na drugi dzien zimna rozmowa: "Zastanowilem sie i stwierdzilem ze robie ci krzywde.Dlatego rozstajemy sie bo to nie ma sensu. " Zostaje sie dla tych dobrych chwil,ktorych jest wiecej i chyba coraz wiecej.Jestem z nim szczera, odplacam natychmiast tym samym, musze pamietac wszystkie jego wpadki zeby moc sie bronic przed krytyka, nie dyskutuje za duzo bo sie nakreca,wiec nagle koncze i wychodze albo zaczynam mowic o czym innym "Chcesz kawe?" Robie czego nie lubi ale nie ostentacyjnie, po kawalku go przyzwyczajam.Nie chce tracic siebie. Gdy sie nakreca pytam,po co sie nakreca, przeciez .... Nieraz nie wytrzymuje i odpalam i wtedy jest bardzo zle. Jeszcze mnie nie bije.Jeszcze...Ale to sie zdarza 2-3 razy w roku.
                      • brz_a_sk Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 04.05.14, 08:07
                        najważniejsze jest robienie trwałego - choćby na kartce bilansu + i -
                        w stanie euforii i stanie klęski

                        często jest tak, ze to samo jest raz plusem raz minusem

                        dawanie i pozbawianie często jest podstawą szaleństwa

                        na ile dawanie jest obudzoną nadzieją tylko

                        jak wiele to zrodzone w Twojej głowie piękne oczekiwania?

                        Czasem jest tak, że trwanie w nadziei tu pozbawia nas szans we wszechświecie wręcz

                        odcinamy sobie własne prawa do szczęścia i do miłości

                        bo?

                        kto nam powiedział, ze nie zdarzy się dobry związek?
                      • marekgazek Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 04.05.14, 09:55
                        galazka100 napisał(a):

                        Moj pierwszy maz nigdy nie wyrzucilby mnie z do
                        > mu.On zrobil to juz 3 razy.Stalam na przystanku z walzka i plakalam. Zazdwonil
                        > na komorke.Ja z nadzieja "Tak?" i slysze -"Przynies komorke, bo tez jest moja".
                        > Na drugi dzien zimna rozmowa: "Zastanowilem sie i stwierdzilem ze robie ci krz
                        > ywde.Dlatego rozstajemy sie bo to nie ma sensu. " .Jeszcze...Ale to sie zdarza 2-3 razy
                        > w roku.

                        Wiesz co? Z tym przystankiem to jest coś niewyobrażalnego. Ech Wy kobiety macie chyba gorzej z facetami borderami. Dodatkowo po piwku się przyznaje do swoich trików. Czyli widać że się edukują w tym kierunku. Do roboty nie ale szkolić się jak być jeszcze gorszym to chętnie. 2-3 razy w roku cię bije? Tego już nie można tłumaczyć chorobą. Moim zdaniem powinnaś w takich wypadkach dzwonić na Policję. Przyjechaliby chopy spałowali i by poczuł. Założyli niebieską kartę i w ten sposób może byś uniknęła dalszych ataków. A w pierdlu jakby posiedział za znęcanie to by mu zrobili z tyłka wiadomo co. Zaraz by przeszedł mu borderyzm. Tu jest chyba pies pogrzebany. Nie biorą za nic odpowiedzialności. Wiadomo partnerowi trudno do tego zmusić w szczególności jak w tym tkwi. Ale sąd nie tkwi i bordera ukarze tak jak mówi kodeks. To by może raz kiedyś poczuł co to jest odpowiedzialność za swoje czyny. Pomyśl nad tym. :)
                        • brz_a_sk Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 04.05.14, 11:04
                          a tak powiem

                          bije wygania pije poniża - yes - proste

                          a cóż takiego stało się z Tobą, że JEST CI TO NIEZBĘDNE?

                          oszlałam?

                          pogadamy?

                          wiem wiem nie możesz tak zwyczajnie wyjść i iść - siedzisz w klatce
                          kto ma klucz?
                          ktoś Cię trzyma?

                          straszne są te pytania i straszne odpowiedzi
                          ale tylko do pewnego momentu

                          oczywiste jest to, że w klatce i poza klatką będziesz pewna swego tylko cholera gdzie ten klucz wpierniczyłaś

                          idziesz ulicą mijasz ludzi - są i szczęśliwi - czy ulica winna, ze Ty ciągniesz się po niej jak zbity pies? Ty wiesz ile miejsca na świecie ilu wspaniałych ludzi?

                          szukaj tego klucza

                          wiem TY NIE CHCESZ ZNALEŹĆ

                          JA WIEM

                          • galazka100 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 04.05.14, 17:28
                            brzask - masz racje, niestety.Material do przemyslenia....
                            • toxic1812 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 04.05.14, 18:11
                              Wiecie że odejść samemu jest ciężko. Każdy czyta te rady i rozum mówi żeby się odciąć a serce mówi co innego. Ciężko jest w tym przypadku myśleć tylko rozumem skoro przez cały czas myślało się sercem..
                              Może potrzebny jest wstrząs i jakiś bardzo silny bodziec aby podjąć taką decyzję.
                              Ja też nie wiem czy dał bym radę odejść gdyby nie stało to co się stało.
                              Złość przemija, zostaje żal..
                              Dla czego ja, dla czego ktoś nas tak potraktował skoro wkładało się całego siebie.
                              Pytania bez odpowiedzi..
                              Jest ich 1000 na minutę..
                              • galazka100 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 04.05.14, 20:23
                                Pytasz brzask dlaczego nam to mimo wszystko pasuje? U mnie np.bylo tak. ze mama mnie strasznie bila i potem przytulala.Chyba mam to juz zakodowane.Niby wiem, ze jestem wartosciowym czlowiekiem,ale w glebi mysle, ze chyba nie do konca.Bo przeciez musi byc we mnie cos zlego skoro osoba ktora mnie kochala tak mnie bila.Nie umiem tego zlego obrazu samej siebie wyrzucic z glowy. Dlatego pozwalam sie karac. To znam z domu. Jestem juz "mocno dorosla" i to nie przechodzi.Czytam ksiazki psychologiczne, znam teorie i wiem o co chodzi - i nie umiem tego przelamac. Gdy ktos jest dobry dla mnie - mysle: "Czlowieku,daj sobie ze mna spokoj,nie jestem taka mila i dobra jak myslisz. " Dopasowalismy sie z mezem.Po prostu sie znalezlismy.Widzialam, ze on potrzebuje pomocy, jest smutny - znak dla mnie, ze trzeba go wyciagnac za wszelka cene i zrobic szczesliwym.Mnie to sie uda.
                                • doro.ta97 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 04.05.14, 20:38
                                  "Widzialam, ze on potrzebuje pomocy, jest smutny - znak dla mnie, ze trzeba go wyciagnac za wszelka cene i zrobic szczesliwym.Mnie to sie uda.". Zrobić szczęśliwym i sprawiać by zawsze był szczęśliwy i miał czego potrzebuje. Głupio mówiąc: witam w klubie.
                                • brz_a_sk Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 05.05.14, 03:23
                                  podpowiem tak
                                  jesli chcesz wierzyć, że możesz pomóc i cos zmienić partnerowi - jego zmienić

                                  musisz uwierzyć że możesz po pierwsze zmienić siebie - tak?

                                  weź to na logikę :)
                                  przekonuj sama siebie
                                  poszukaj terapeuty
                                  nie odpuszczaj

                                  widzisz rzecz w tym, ze Ty swoimi zachowaniami projektujesz(nie chcę napisać wymuszasz) zachowania męża
                                  nie bo chcesz, nie bo jesteś zła ale nie umiesz inaczej

                                  przerwij łańcuch tych złych doświadczeń

                                  tragedia w tym, ze człowiek czuje się dobrze z tym co zna nawet gdy to największy syf jaki mu dało życie na starcie

                                  warto powalczyć o siebie

                                  • doro.ta97 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 07.05.14, 16:10
                                    Czytaliście ? :)
                                    kobieta.onet.pl/zdrowie/psychologia/borderline-objawy-pomoc/7jkn3
                                    • brz_a_sk Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 07.05.14, 17:26
                                      dzięki za link - przeczytałam
                                      niestety to jakiś tekścik o osobach niezrównoważonych o zmiennym nastroju :)
                                      trochę reklamy dla poradni

                                      może ja się nie znam ale dla mnie o osobach z bpd tam jest mało

                                      a komentarze szalonych religiantów zwala z nóg - dobrze, ze oni katarów nie miewają gdy po bożemu żyją

                                      ciekawe czy takie teksty i wymiany zdań pomagają komuś zrozumieć problem czy wręcz szkodzą wszystkim?


                                      • doro.ta97 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 07.05.14, 17:39
                                        No tekst jest taki do przeczytania ale w sumie nic nie wnosi. No chyba, że dla ludzi, którzy o czymś takim nie słyszeli.

                                        Bardziej mnie ciekawi ta strona: www.facebook.com/bekazborderek ....
                                        • brz_a_sk Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 07.05.14, 18:05
                                          spojrzałam na te stronę na fb - obawiam się że to magiel

                                          ech

                                          trudno

                                          dobrze, ze tu raczej wszyscy przestają pisać niż brną w ordynarne dożynanie

                                          bpd to kraina ran i krzywd dlatego rozumiem wiele - ale cierpienie i oburzenie to jedno, nawet wściekłość ale niszczenie, wyżywanie się i nienawiść to chore i mam do tego olbrzymi dystans

                                          odsuwam się od ludzi, którzy maja nadmiar energii i zużywają ją na niszczenie a nie ratowanie
                                          • galazka100 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 08.05.14, 07:53
                                            Mam teraz taka sytuacje, ze chce jechac odwiedzic rodzine.On wpadl w depresje.Prawie sie nie odzywa, albo burczy cos na odczepnego, niemilego.Mam go namaiac zeby jechal ze mna mimo ze jest przeciwny? Bo moze w glebi ducha chce?
                                            • doro.ta97 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 09.05.14, 20:33
                                              Zawsze miałam (ostatnio nie) z tym problemy. Zostawić go - bo nie będe go męczyć skoro nie chce. Zostawić go - jak wrócę (lub wyjdę za bramę) będzie że go zostawiłam.
                                              Ja bym namawiała i patrzyła na reakcje, sprawdzała go i prosiła o szczerość, jeśli nie i nie to bym pojechała.
                                              • marekgazek Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 09.05.14, 21:39
                                                doro.ta97 napisała:

                                                > Zawsze miałam (ostatnio nie) z tym problemy. Zostawić go - bo nie będe go męczy
                                                > ć skoro nie chce. Zostawić go - jak wrócę (lub wyjdę za bramę) będzie że go zos
                                                > tawiłam.
                                                > Ja bym namawiała i patrzyła na reakcje, sprawdzała go i prosiła o szczerość, je
                                                > śli nie i nie to bym pojechała.

                                                Zobacz jakie masz zrobione pranie mózgu. Zastanawiasz się co robić z nim. Zastanów się co zrobić z sobą. On się nie zastanawia co z Tobą zrobić. Sorki. Zastanawia się jak cię zmutantować. Tracisz tożsamość. Żyjesz jego manipulacjami. Poczytaj sobie o ćpunach i pijakach jakimi metodami piorą mózgi żonom. Zostaw łajzę. Idź na terapie i niech sobie robi co chce. Olać go.

                                                pzdr
                                                • toxic1812 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 09.05.14, 22:20
                                                  marekgazek

                                                  Dobrze napisałeś, teraz kiedy mam już dystans do tego wszystkiego widzę sprawy bardziej po normalnemu. Jasne ze facet boi się że kobieta tam pojedzie i rodzina będzie ją prostować. Boi się że ona odejdzie i facet zostanie bez krowy dojnej która jest mu przecież niezbędna.
                                                  Dziewczyno jedź sama, olej gnoja bo i tak masz już poprzestawiane zwrotnice w głowie. Ratuj siebie i swoją tożsamość. Jemu w żaden sposób nie pomożesz. Nie masz szans z tym wygrać a walka jest strasznie wyczerpująca.
                                                  Powiem Wam że po rozstaniu jest ciężko ale z dnia na dzień lepiej.. Są nowe szanse. Pamiętajcie że sami jesteście panami swojego życia, sami decydujecie i sami wiecie najlepiej co dobre a co nie. Bord chce wszystkim rządzić ale bord za Was nie umrze. Może w chwilach przebłysku wydaje Wam się że jest ok, ale zróbcie proste zestawienie, ile jest dobrych chwil a ile złych. Dla mnie to wszystko manipulacja i martwienie się tylko i wyłącznie o własną dupę! Nie o to chodzi w życiu, a tym bardziej w związku. tyle jest fajnych kobiet i facetów na świecie. Nie jesteście trędowaci czy garbaci żeby tkwić w takim szambie.
                                                  Źle się ubrałeś, źle się usmiechnąłeś, źle się odezwałeś, źle się zachowałeś... NO KUR..!! Ale taki właśnie jestem i jak się nie podoba to naaaraa!! Tak powinno być. Albo się akceptuje kogoś albo nie, albo się chce być razem albo nie. Nie ma "MOŻE" albo "NIE WIEM".
                                                  • marekgazek Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 09.05.14, 22:32
                                                    toxic1812 napisał(a):


                                                    > Źle się ubrałeś, źle się usmiechnąłeś, źle się odezwałeś, źle się zachowałeś...
                                                    > NO KUR..!! Ale taki właśnie jestem i jak się nie podoba to naaaraa!! Tak powin
                                                    > no być. Albo się akceptuje kogoś albo nie, albo się chce być razem albo nie. Ni
                                                    > e ma "MOŻE" albo "NIE WIEM".

                                                    Święte słowa. To co powiem będzie wielka brutala. Może ktoś się obrazi ale to nie moje problems. Miałem sąsiadkę. Mąż ją laczował aż xała spuchnięta była. Dziś jest w mrocznej krainie Salve Regina. Na własne życzenie. Tak ją lał, że kiedys wezwałem Policję. Rano przyszła mi dać opeerka za to że ją wezwałem. Mój dziadek wtedy powiedział. Zostaw babę. Pewnie tak lubi. I to prawda. Ktoś tak musi lubić, bo przemoc nie zaczyna się od razu biciem. Można zrozumieć niewiedzę, że masz bordergnoja lub borderbabę. Ale jak wiesz, że masz i świadomie dajesz się katować. Musisz to lubić.

                                                    pzdr
                                                    >
                                                  • brz_a_sk Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 09.05.14, 22:49
                                                    w tych sprawach mam ustalone zasady i bardzo je polecam

                                                    jesli są dzieci to nie ma dyskusji policja natychmiast i interwencja nawet zanim policja - żadnych wahań czekań, nasłuchiwań - jest wątpliwość policja

                                                    a jak są sami dorośli to informuję, ze nie mam zamiaru się denerwować i zastanawiać czy pozbijają się dziś czy jutro - JA MAM PRAWO DO SPOKOJU - jak nie potrafią się lać po cichu dzwonię
                                                    kiedyś miałam sąsiadów gdzie chłop chcial zabić kobietę - była taki raz kiedy policja wpadła w ostatniej chwili dusił ja była zupełnie sina

                                                    i ja nigdy w życiu już nie zawaham się czy dzwonić natychmiast czy za chwilę NIGDY

                                                    A czemu ludzie bija czy czemu dają się bić ? polecałam ksiązkę tę najprostszą w odbiorze

                                                    nie ma żadnego przyzwolenia na bicie - NIE MA to chore i niedopuszczalne
                                                    bity po pierwsze śmiga się leczyć
                                                  • toxic_chick Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 09.05.14, 22:51
                                                    uwaga:

                                                    Osoby zaburzone sa o wiele normalniejsze niz piszacy tutaj :P

                                                    z pelna stanowczoscia odpowiedzialnoscia smiem tak twierdzic :))))

                                                    i to niby my mamy problem??? w zyciu bym takich bredni nie pisala i zal...no zal mi Was wszystkich ;)
                                            • marekgazek Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 09.05.14, 21:07
                                              galazka100 napisał(a):

                                              > Mam teraz taka sytuacje, ze chce jechac odwiedzic rodzine.On wpadl w depresje.P
                                              > rawie sie nie odzywa, albo burczy cos na odczepnego, niemilego.Mam go namaiac z
                                              > eby jechal ze mna mimo ze jest przeciwny? Bo moze w glebi ducha chce?

                                              Przeczytaj to jeszcze raz na głos i pomyśl logicznie.

                                              Konkluzja number one. W depresję się nie popada z dnia na dzień. Może poczytaj o depresji. Czyli ściemnia
                                              Konkluzja druga. Burczy i jest niemiły to po co z nim chcesz jechać? Chcesz zepsuć sobie wyjazd i rodzinie. Dać powód żeby potem wyzywał że jest taka gówniana i ty też jesteś gówniana bo z tej rodziny pochodzisz. Może na powrót w nagrodę, że go karmili i znosili kopnie cię dobrze w żyć.

                                              Konkluzja trzecia. W głębi ducha to on chce cię odciąć od rodziny. Boi się, że tam ci otworzą oczy. A on nie będzie miał nad tym kontroli. Jedź sama. Zostaw tyrana w domu. Baw się dobrze i niereaguj na jego ataki. Bo będzie stosował nieustanne techniki jak tam będziesz.

                                              Obudź się!!!

                                              pzdr
                                              • brz_a_sk Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 09.05.14, 22:35
                                                cała ta dyskusja pokazuje paranoję

                                                z jednej strony border ma "tylko zaburzenie" czyli może normalnie funkcjonować - ba bywa dyrektorem :) a z drugiej partner wkręca się w uzależnienie tak dalece, ze nie wie czy moze wyjść z domu bo ...
                                                czy ktokolwiek inny z otoczenia, rodziny, wspólpracowników wpada na pomysł pertraktowania wyjazdu na kilka dni?

                                                nic a nic nie pomagacie wkręcając

                                                ustawiacie sie na przegranej pozycji manipulowanego człowieka - a border ma się uczyć NIE MANIPULOWAĆ

                                                trudne ja wiem że trudne
                                                • toxic_chick Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 09.05.14, 22:53
                                                  waga:

                                                  Osoby zaburzone sa o wiele normalniejsze niz piszacy tutaj :P

                                                  z pelna stanowczoscia odpowiedzialnoscia smiem tak twierdzic :))))

                                                  i to niby my mamy problem??? w zyciu bym takich bredni nie pisala i zal...no zal mi Was wszystkich ;)
                                                  --
                                                  I stopped fighting my inner demons.. we're on the same side now
                                                  • marekgazek Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 09.05.14, 23:41
                                                    toxic_chick napisała:

                                                    > waga:
                                                    >
                                                    > Osoby zaburzone sa o wiele normalniejsze niz piszacy tutaj :P
                                                    >
                                                    > z pelna stanowczoscia odpowiedzialnoscia smiem tak twierdzic :))))
                                                    >
                                                    > i to niby my mamy problem??? w zyciu bym takich bredni nie pisala i zal...no za
                                                    > l mi Was wszystkich ;)

                                                    Chłopie czy Ty tak seryjnie twierdzisz czy znów manipulujesz? Przeczytaj to jeszcze raz co napisałeś. Jak nie widzisz co zrobiłeś to ci przetłumaczę.

                                                    Po pierwsze. Słowem uwaga podkreślasz niby wagę Twojego wpisu

                                                    Po drugie.Manipulujesz w następujący sposób. Mówisz to ja nie jestem zaburzony a inni. Nie jest to oczywiście prawdą bo to ty jesteś borderem a reszta to ofiary takich jak Ty. Nie wiesz, że ludzie zaburzeni w większości twierdzą, że z nimi jest wporzo a z całą resztą nie?

                                                    Po trzecie. Wypierasz i atakujesz. Dyskredytujesz wypowiedzi i jednocześnie obrażasz. To fenomenalne, że można to zrobić w tak krótkich zdaniach. Mi pomimo wszystko ciebie jeszcze trochę żal. Idź na terapię. Wiesz, że jesteś borderem i nic z tym nie robisz. Dlatego nie mam żadnego powodu aby tłumaczyć Twoje zachowanie. Bordery, które wiedzą że nimi są a nic z tym nie robią to wygodni manipulanci. Odpowiedz mi skoro jesteś borderem i wiesz o tym to czemu nie idziesz na terapię? Bordery które mają Świadomość a potem płaczą jak im źle to kłamią i biorą na litość. Obawiam się, że zignorujesz ten post. Lub nawtykasz mi chcąc zrobić ze mnie wała. Albo uciekniesz zdemaskowany wszczepiać gdzieś indziej swoje toksyczne borderrady i bordermowę.

                                                    pzdr
                                                  • toxic_chick Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 13.05.14, 21:11
                                                    marekgazek napisał(a):

                                                    > Chłopie czy Ty tak seryjnie twierdzisz czy znów manipulujesz? Przeczytaj to jeszcze raz co napisałeś. Jak nie widzisz co zrobiłeś to ci przetłumaczę.

                                                    Nie jestem ani chłopem, ani babą... jestem kobietą..
                                                    Skoro już masz jasność i ustaliłam ramy postaram się odnieść do tego co spłodziłeś poniżej .. bo to zakrawa co najmniej o paranoje... i nie pisze tego żeby Cię obrażać, czy wdawać się w szerszą polemikę ale żeby Ci coś uświadomić... przynajmniej spróbować

                                                    > Po pierwsze. Słowem uwaga podkreślasz niby wagę Twojego wpisu

                                                    Taki był cel - i chciałam Ci przez to uzmysłowić przy okazji innym, absurd w który zmierzasz w swoich wypowiedziach... i nie widzę w tym dziwnego ani nie ma miejscu... zamiast słowa "uwaga" mogłam użyć 100 innych ale to było w swojej prostocie.. idealne...

                                                    > Po drugie.Manipulujesz w następujący sposób. Mówisz to ja nie jestem zaburzony a inni. Nie jest to oczywiście prawdą bo to ty jesteś borderem a reszta to ofiary takich jak Ty. Nie wiesz, że ludzie zaburzeni w większości twierdzą, że z nimi jest wporzo a z całą resztą nie?

                                                    Korekta na płeć.. ale to mamy już za sobą ;)
                                                    Za manipulację uważasz czyjąś szczerą i wprost wypowiedź? wyraziłam zdanie.. swoje zdanie... i wybacz ale przyklejanie metek i interpretacja z góry - wmawianie mi co myślę, co chcę przekazać jest lekkim przegięciem... mam wielki dystans do tego miejsca od pewnego czasu ale dostając na maila powiadomienia w wątku w którym kiedyś pisałam (tak tak... z automatu przychodzą) nie mogłam się powstrzymać od napisania kilku zdań... i tak też uczyniłam
                                                    Nie napisałam nigdzie, że nie jestem zaburzona.. napisałam, że to to czytam świadczy o poważnym zaburzeniu.... i podtrzymuje zdanie.. Twoje wpisy są tak emocjonalne, tak jednostronne.. tak przesączone nienawiścią, niesprawiedliwymi ocenami innych zaburzonych, że wnioski nasuwają się same... i ok ok... chcesz sobie pomóc, nie wiem... radzić innym.. robisz to po trupach... ale mi imputujesz manipulację, twierdzisz nawet, że mam na sumieniu ofiary itp itd
                                                    Przepraszam znamy się??? wiesz cokolwiek na mój temat? poza tym, że mam / miałam cholera wie BPD? i to Cie uprawnia do ocen.... ehhh

                                                    > Mi pomimo wszystko ciebie jeszcze trochę żal. Idź na terapię. Wiesz, że jesteś borderem i nic z tym nie robisz. Dlatego nie mam żadnego powodu aby tłumaczyć Twoje zachowanie.

                                                    Ale ja nie chcę.. nie życzą sobie żeby było Ci mnie żal :) nie ta bajka... oj nie - i co ciekawe to ja wielce ubolewam nad Tobą...
                                                    Widzisz.. jestem zaprzeczeniem DOSŁOWNIE każdej rzeczy, którą tutaj wypisujesz o zaburzonych... nie wiadomo czy się śmiać czy walić z bezsilnosci głową o ścianę ;) serio...
                                                    Skąd wiesz, że jestem BORDEREM? skąd wiesz na podstawie kilku zdań, że "nic z tym nie robię"? Jakim prawem mi dajesz "rady", że mam iść na terapię skoro nie masz pojęcia czy chodzę, chodziłam, ile lat itp. ?
                                                    rozumiesz o czym piszę? wrzucasz każdą osobę do jednego worka... i nie robisz tego nawet lotnie... nie zastanowisz się... tylko oceniasz

                                                    KAZDY 'BORDER" JEST INNY........... pomysl o tym czasami zanim zrobisz z kogos klamce i dziwke...

                                                    masz waski i zbyt waski oglad tego zaburzenia.... i rowniez polecam terapie...
                                              • galazka100 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 10.05.14, 12:14
                                                amarekgazek - pieknie piszesz. Czujesz bluesa. Jest dokladniutko jak przedstawiles - po kazdym powrocie. Mam spieprzony wyjazd bo wiem ze jest na NIE,i spieprz. powrot ,bo musze miesiac albo dluzej sluchac jakie z nich swinie,bo mu raz nie podali herbaty.Musze sie mocno puknac, zeby go namawiac.Podrawiam
                                                • marekgazek Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 13.05.14, 22:32
                                                  galazka100 napisał(a):

                                                  > amarekgazek - pieknie piszesz. Czujesz bluesa. Jest dokladniutko jak przedstawi
                                                  > les - po kazdym powrocie. Mam spieprzony wyjazd bo wiem ze jest na NIE,i spiepr
                                                  > z. powrot ,bo musze miesiac albo dluzej sluchac jakie z nich swinie,bo mu raz n
                                                  > ie podali herbaty.Musze sie mocno puknac, zeby go namawiac.Podrawiam

                                                  Dzięki. Jasne, że czuje. Słuchaj a mam pytanie. Czy kiedyś go po prostu próbowałaś opr tak pożądnie zamiast głaskać. U mnie skutkuje. Nawet mówi, że to lubi. Następnym razem zostaw go w domu. Niech siedzi sam. Niech płacze, udaje że umiera itp. Ty jedź sobie gdzieś od czasu do czasu. Wyście do miasta z koleżankami. No i telefon out. I nie mów gdzie, bo ci zrobi motyw typu "emergency" jak to nazwał jeden z kolegów wątku o motywach borderów

                                                  P.S

                                                  do borderki ktora tak mnie tu naucza. Nie będę się z z toba wdawał w polemike. Ten borderbełkot znam bardzo dobrze. To nie ma sensu. jesli chodzi o to czy bordery są takie same. Nie bo każdy inaczej wygląda. To forum jest oglolnodostepne. Wejdź a pewnie ty jesteś na forum zamkniete gdzie wymagana jest rejestracja. Polecam partnerom którzy wierzą w poprawę i skruchę takiej co tu powyżej do mnie napisała. Tam zobaczycie cuda wianki.

                                                  pzdr


        • toxic1812 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 26.04.14, 18:17
          Mam pytanie na które liczę że mi odpowiecie. Zarówno osoby BRD jak i bez..:

          Zbliża się majówka i ze znajomymi zaplanowaliśmy wyjazd.
          Jako że moja "partnerka" się odizolowała zastanawiam się czy ją poinformować o tym planie i zapytać czy chce jechać?(sms)
          Czy nie informować i pojechać samemu?

          Jak wy to widzicie?
          • odnowa80 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 28.04.14, 00:39
            co nie zrobisz i tak będzie źle.
            • brz_a_sk Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 28.04.14, 07:48
              chciałoby się powiedzieć "rób dobrze" a nie tak by się komuś przypodobać

              bywa, że dobrze nam gdy ktoś nas akceptuje i wtedy ulegamy pokusie zabiegania o akceptację gubiąc siebie ( słowo gubiąc ma oba znaczenia tu do wykorzystania :) )
              • toxic1812 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 28.04.14, 11:26
                U mnie pytanie juz nieaktualne. Przez weekend przeprowadzilem male sledztwo i dostalem czarno na bialym co moja partnerka robila w tym czasie.. Pewnie robila tak za kazdym razem w chwili odejscia. Pozniej wracala do mnie i tak na zmiane.. Masakra. Przynajmniej mam wyjasniona sytuacje.
                Dziekuje wszystkim na forum za pomoc, trzymajcie sie.
                PS. Zmarnowalem rok, kupe nerwow, zdrowia i pieniedzy.
                Lepsza szlachetna samotnosc niz byle jaka relacja.
                • brz_a_sk Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 28.04.14, 12:53
                  dbaj o siebie

                  buduj siebie

                  i nie trać czasu

                  najważniejsze - zajmuj się sobą z jak największa troskliwością, starannie, systematycznie i nie pozwalaj swoim myślom uciekać w żadne krzaki

                  da się!
            • galazka100 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 28.04.14, 07:57
              Jak sobie radzicie z partnerem borderline? Chodzi mi o to, ze chce wyjechac do rodziny (syna z pierwszego malzenstwa) na kilka dni i wiem, ze to dla niego jest zawsze koniec swiata i rozwod wisi w powietrzu. Boje sie powiedziec wogole ze zamierzam jechac, bo zaczna sie zlosliwe uwagi, kasliwe komentarze na temat rodziny syna. Kiedys jak bylam u syna zadzwonil, ze nastepne rozmowy beda w obecnosci adwokata bo sklada pozew. Spakowalam sie, przebukowalam bilet i wrocilam natychmiast.Byl caly szczesliwy.Wygladal jak male opuszczone dziecko. Boje sie ze prysnie spokoj w domu i zacznie sie znowu ujezdzanie na mnie.Moze wypowiedza sie obie strony - i partnerzy i sami chorzy.Jak zrobic zeby bylo dobrze.
          • marekgazek Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 28.04.14, 21:47
            toxic1812 napisał(a):

            > Mam pytanie na które liczę że mi odpowiecie. Zarówno osoby BRD jak i bez..:
            >
            > Zbliża się majówka i ze znajomymi zaplanowaliśmy wyjazd.
            > Jako że moja "partnerka" się odizolowała zastanawiam się czy ją poinformować o
            > tym planie i zapytać czy chce jechać?(sms)
            > Czy nie informować i pojechać samemu?
            >
            > Jak wy to widzicie?

            Jechać samemu. Dobrze się bawić i szukać tam nowej ale tym razem normalnej. Jak wyślesz smsa to dajesz jej do zrozumienia, że nadal chcesz być kopany i gnojony. Jak pojedzie z Tobą to ci tam narobi niezłego syfu i popsuje wyjazd. Wyjazd będzie zły bo pada i to Twoja wina bo trzeba było wymodlić słońce dla swojej laluni. Jak pojedziesz sam to i tak będzie cię zasypywała telefonami bo jako jeszcze niedobita ofiara możesz uciec. Ona na to nie pozwoli. Miej świadomość, że jak pojedziesz sam ona nie będzie miała problemu aby w tym czasie spożytkować go na szukanie nowej ofiary. Tak dla sportu i zabezpieczenia. Odpocznij bo jak znów się zacznie odzywać to zacznie się męka.
            • toxic1812 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 28.04.14, 22:28
              Dzięki za wszystkie odpowiedzi.
              Jadę z koleżanką.
              Z tamta osobą nie zamierzam już mieć kontaktu. Granica została przekroczona i to jest definitywny koniec. Potrzebowałem dowodu i go dostałem.
              Zrobiłem reset.
              Nie istnieje już w moim życiu.
              Cieszę się że tak się stało, brak złudzeń i czekania nie wiadomo na co.
              Teraz zadbam o siebie..
              Ulżyło mi, nie dźwigam już tego ciężaru !!! :)
              • marekgazek Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 30.04.14, 08:00
                toxic1812 napisał(a):

                > Dzięki za wszystkie odpowiedzi.
                > Jadę z koleżanką.
                > Z tamta osobą nie zamierzam już mieć kontaktu. Granica została przekroczona i
                > to jest definitywny koniec. Potrzebowałem dowodu i go dostałem.
                > Zrobiłem reset.
                > Nie istnieje już w moim życiu.
                > Cieszę się że tak się stało, brak złudzeń i czekania nie wiadomo na co.
                > Teraz zadbam o siebie..
                > Ulżyło mi, nie dźwigam już tego ciężaru !!! :)

                Gratuluję. Wyjazd z koleżanką to super pomysł. Jestem ciekawy ile męczyłeś się ze swoją borderką? Bardzo dawno temu miałem borderkę. Teraz już wiem, że nią była bo się przez przypadek po paru latach wpakowałem w drugą. Całe szczęście w porę się zorientowałem i podziękowałem za współpracę a raczej przeszedłem na inną formę. To ja jestem tym drugim którego się nie doi i nie bije bo jest nowy mutant. Pomimo tego, że go ostrzegałem nie chce facet wierzyć. Cóż. Za jakiś czas się przekona. Z moja pierwszą byłem siedem lat. Całe szczęście tuż przed ślubem olśniło mnie. Bóg jednak czuwał trochę nad moją osobą. ;). Poznałem ją jak miałem 19 lat a ona 17. Od 19 roku życia zaczął rozwijać się jej borderyzm. Chłopie cała rodzina taka. Matka, babka i ona. Współczułem niedoszłemu teściowi. Koleś zajechany, skłócony z całą swoją rodziną, zapieprzał całe dnie a ostatnio się dowiedziałem że umarł. Po śmierci też się przydał. Zostawił sporą emeryturę. Jako student zapieprzałem na wycieczki, zachcianki i inne pragnienia bordera. Ona jak pojechała w wakacje do pracy to po dwóch dniach wróciła. Nikt jej podobno nie lubił, kierownik ją molestował, koledzy podkładali świnie, musiała wykonywać najgorsze zadania w pracy. Tak mówiła a po prostu była leniwa. Chciała mieć bez pracy jak to większość księżniczek. Z każdym rokiem wszystko było źle. Moja rodzina to złodzieje i patologia, nie kochają mnie bo tylko ona i jej rodzina mnie kocha, poszedłem z nią na pielgrzymkę bo nawiedzona, ledwo wytrzymywałem w stadzie dewot to było źle bo za cicho śpiewałem pieśni religijne, załatwiłem zajebisty nocleg w Zakopanem zły bo trzeba iść pod górę, koledzy mnie wykorzystują, są pijakami, z całą pewnością ją zdradzam, wracałem do domu to musiałem włączać telewizor i opowiadać co właśnie grają bo inaczej bęcki że się k.rwię, ciągle z gęby strzelała. Jak nie wyrabiałem i trzaskałem drzwiami to cała rodzinka do mnie wydzwaniała i histeria żebym wrócił, położyłem tapetę którą sama wybrała to potem okazała się do dupy i to moja wina bo ja ją wybrałem choć to nie była prawda. Jak dostałem drobny spadek to się zaczęło urabianie do szybkiego ślubu. Pomimo tego dalej byłem zły. Nie kocham jej bo nie chcę się ożenić na szybko, za dużo razy dziennie chodzę do WC. Jestem dziwny bo normalni ludzie chodzą raz a ja dwa. Za długo siedzę w WC bo normalni ludzie siedzą 5 minut a ja 10 minut. Pod koniec to mnie nawet biła a ja wychowany że kobiety to nawet kwiatkiem nie można znosiłem. Jedno co dobrego zrobiła. Oznajmiła mi, że zdradziła mnie z koleżanką. Już byłem w takim stadium, że nosiłem się z zamiarem zostawienia jej. Postanowiłem się choć raz zabawić. Przyprowadziła koleżankę bez jakiegokolwiek problemu i wiadomo co w trójkę i to tak, że do dziś wspominam. Non stop kontrola i pranie mózgu. Na koniec jak już powiedziałem żegnam to się dopiero zaczęło. Histerie, bombardowanie sobą wszędzie gdzie się da. Przyłaziła do pracy i publicznie przede mną klękała. Przed moją matką - "tą kurwą co się puściła i wydała na świat takie gówno jak ja" odwalała takie cyrki, że aż szkoda gadać. Wciągała w to swoją matkę i wszystkich moich kumpli. Na koniec jak już nic nie dało i zobaczyła, że to ostateczność przyjechała mi na chatę z matką i metodycznie pakowała wszystkie prezenty które mi dała, roz..bała zlew co montował jej tatuś, wszystko co się dało a było w jakikolwiek sposób z nią powiązane wyniosła z chaty abo zniszczyła. Ja stałem z boku i się wręcz cieszyłem. Pomimo tych wszystkich zabranych lub zniszczonych przedmiotów wiedziałem jedno. Koniec siedmioletniej gehenny. Moich rzeczy to nawet nie miała zamiaru oddać. Chciałem zdjęcia na pamiątkę te chociażby tylko ze mną to mi przysłała oszczane. Od jej matki, gorliwej katoliczki usłyszałem takie słowa, że pod najgorszą budką z piwem nie usłyszysz. Otrząsnąłem się, odbudowałem relacje z rodziną i przyjaciółmi i poszedłem dalej. Wiem, że wyszła za mąż. Już się zdążyła rozwieść. Gość ma pecha bo zrobił jej dziecko. Podobno tylko się pogorszyło. Wielkie wielki współczucia dla nowego obiektu. Jest nowa na innej relacji i niech tak zostanie. Wygodne i przyjemne. :)
                • brz_a_sk Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 30.04.14, 09:25
                  gorący związek
                  gorąca miłość
                  ...
                  wiele nowych znaczeń, emocji trzeba przypisać takim przejściom - chyba opisanie, nazwanie pomaga, tym którzy chcą zobaczyć jak to bywa i jak wykoślawiona - w ostrej fazie - jest zdolność oceny sytuacji

                  kto się oburza na taki tekst, uprzedzę ewentualne bluzgi - węszy w każdym wpisie demaskowanie własnych tajemnic powypieranych często

                  większość ma dystans i wie, że są różne związki, różne problemy i ważne by w czasie związku znaleźć jasność myśli dzięki i takim opisom;

                  jeden związki idą w terapię, wiedząc jakie zagrożenie wisi nad osobami z bpd i ich partnerami inne brną w zmanipulowanie nieświadomej ofiary - co szkodzi i borderowi i partnerowi

                  ten opis może wielu otworzyć oczy a zaszkodzić nie powinien nikomu, kogo takie jazdy nie dotyczą

                  znam osoby z bpd, które bardzo świadomie patrzą na to co im się przydarza i walczą o siebie a nie z całym światem - cóż to jedyne sensowne w tym potwornie trudnym świecie bpd

                  bywa różnie, opis swojej historii jest bezcenny
                  co bardzo ważne nikt nikomu nie każe wierzyć w cokolwiek - kto chce przemyśli, spojrzy na swoje życie i już

                  czasem ktoś wpadnie i zrobi kocioł, bo egocentrycznie zakłada, że świat na nim skupia uwagę i na bank widział w jego własnym życiu to co tu opisane - a to chory pomysł

                  każdy border jest inny, wspólne na pewno jest jedno, każdy ma PROBLEM większy niż sam może to udźwignąć i na ogół rani otoczenie dotkliwie, dobrze gdy szuka rady, ratunku, terapii, autoterapii, leczenia - fatalnie gdy postanawia skopać resztę świata, bo wszyscy to idioci zdewaluowani i porzuceni = wrogowie

                  póki forum szukało dróg wyjścia, pomagało ludziom walczyć o siebie - obu stronom tych trudnych związków, oby wróciły - nawet gorące dyskusje

                  oby nie płoną stos przeciw każdemu kto odważy się opisać jak z JEGO punktu widzenia wygląda/ał jego związek, problem

                  jeśli komuś wykipi to może zawsze napisać - w moim związku nic a nic podobnego choćby nawet nie było

                  warto nikogo nie niszczyć, to zapewnia energię do pracy nad sobą - a tej nigdy dość o ile wiem


                • toxic1812 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 30.04.14, 16:52
                  marekgazek napisał(a):

                  Jestem ciekawy ile męczyłeś się
                  > ze swoją borderką?

                  Trwało to równy rok. Całe szczęście że tak krótko. Zaczęło się przed majówką i przed majówką się skończyło.
                  Teraz powoli wracam do siebie, mój stan psychiczny podupadł, nie jestem już takim wesołym gościem jak byłem.. Poczucie wartości też nie za wysokie.
                  Ale wiem że będzie lepiej. Czas leczy rany i to jest prawda stara jak świat.
                  • marekgazek Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 30.04.14, 21:17
                    toxic1812 napisał(a):

                    > marekgazek napisał(a):
                    >
                    > Jestem ciekawy ile męczyłeś się
                    > > ze swoją borderką?
                    >
                    > Trwało to równy rok. Całe szczęście że tak krótko. Zaczęło się przed majówką i
                    > przed majówką się skończyło.
                    > Teraz powoli wracam do siebie, mój stan psychiczny podupadł, nie jestem już tak
                    > im wesołym gościem jak byłem.. Poczucie wartości też nie za wysokie.
                    > Ale wiem że będzie lepiej. Czas leczy rany i to jest prawda stara jak świat.

                    Rok to i tak masz szczęście. Podejrzewam, że podupadłeś. Wesołym gościem jak byłeś tak jesteś tylko musisz wrócić do normy. Da się. Fakt. Czas leczy rany a najlepiej leczy rany nowa wartościowa kobieta. Nie pasożyt border tylko czuła, wyrozumiała i delikatne. Nie wierzę w płacz borderów jak im źle. Moim zdaniem robią to z premedytacją. Człowiek który wie, że z nim coś nie tak to nie powtarza swoich negatywnych zachowań. Przecież one wiedzą. Krzywdzą, obrażają, niszczą i doją kasę. Jak już nie masz nic. Ani pieniędzy, ani poczucia własnej wartości, ani rodziny, znajomych to kop w tyłek. Musisz być dobity. To je podnieca. To jest ich życiowy cel. Tak lubią. Tak im wygodnie, bo zawsze znajdzie się jakiś mutant co zapłaci, dostanie po gębie jak trzeba, da się opluć, poniżyć i co najgorsze wybaczyć. Jedni chorzy się leczą bo chcą być zdrowi. Inni się nie leczą bo lubią być chorzy. Perfidia borderek nie zna granic. Gdyby tyle energii włożyły w pracę czy postęp co w intrygi, manipulację i pasożytowanie lub bycie dobrym to by były lepsze od Matki Teresy lub wybitnymi pracownikami. Nie chcą, nie lubią, wolą być egoistkami które do manipulacji wykorzystują nawet swoje ciało. To zastanawiające, że większość jest czarująca i ładna. Powinny być brzydkie. Może mniej by skrzywdziły. :).
                    • toxic1812 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 30.04.14, 23:16
                      Bardzo fajnie to wszystko opisałeś. Robią to z premedytacją. Zawsze muszą dostać to czego chcą. Intrygi i manipulacja na porządku dziennym. A człowiek daje się wciągać i zanim się połapiesz jesteś już owinięty w koło palca.
                      Co do nowego związku to chyba nie powinienem się spieszyć..
                      Najpierw muszę wrócić na swój tor a to trochę zajmie jak przypuszczam.
                      Szukanie kogoś na siłę też nie wchodzi w grę bo nie tędy droga. Pewnie że chciał bym spotkać normalną, wyrozumiałą i wartościową kobietę. Prędzej czy później zapewne spotkam, ale na tym etapie jak czuję się teraz i jaką mam sieczkę w głowie prawdopodobnie tylko bym ją wystraszył, więc dam sobie czas aż wszystko się u mnie unormuje.
                      Wiem że będę teraz przechodził wszystkie etapy rozstania - żal, ból, smutek itd. Tego nie ominę. Muszę przecierpieć swoje.
                      Co do urody dziewczyn brd- masz rację. Większość ludzi pisze że są ładne, czarujące, niezwykłe i mają w sobie coś takiego co przyciąga. Będąc blisko takiej dziewczyny czujesz się jak byś dotykał tęczy;) Przynajmniej na początku. Mnie też to zafascynowało i porwało. Te osoby odgadują Twoje intencje, myśli i zawsze wyprzedzają o krok. Sprawiają wrażenie idealnie dopasowanych w roli partnera. Otwarte i szczere.

                      • marekgazek Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 30.04.14, 23:57
                        toxic1812 napisał(a):

                        Będąc blisko takiej d
                        > ziewczyny czujesz się jak byś dotykał tęczy;) Przynajmniej na początku. Mnie t
                        > eż to zafascynowało i porwało. Te osoby odgadują Twoje intencje, myśli i zawsze
                        > wyprzedzają o krok. Sprawiają wrażenie idealnie dopasowanych w roli partnera.
                        > Otwarte i szczere.
                        >
                        To prawda. Tylko potem tęcza przemienia się w szambo. Jesteś wkręcony i koniec. Piszę, że na stówę robią to z premedytacją bo o tym mówią. Nie ofiarom oj nie. Mówią to innym dość otwarcie. Moja dla której jestem twardy bo ją wyczułem tak mówi. Jestem ok. Dobrym przyjacielem i bzykaczem. I teraz mi nie piszcie tylko ze mną manipuluje. Próbowała. Na różne sposoby. Raz tak raz srak. W końcu się poddała i powiedziała, że ma do mnie szacunek jak do nikogo i będzie obciągać z kasy nowego mutanta i wydawać na mnie. Taka z niej sucz. Śmieje się z tego nowego mutanta, siedzi ze mną a tamten jak dzwoni to milutka. Potrafi się na zawołanie rozpłakać że zgubiła pieniadze albo co innego żeby ten mutant jej w zębach przywoził. Ostrzegałem faceta. Serio. Parę razy z nim rozmawiałem. On w amoku. Nawet chciał mi dać po gembie ze obrażam i poniżam taką super dziewczynę. O mnie mu mówiła, że jestem straszny a potem do mnie dzwoni i mnie zabiera na wypady za które tamten płaci. Wiem, że to lekka chamówa z mojej strony ale ostrzegałem. Ona się o nim wypowiada dosłownie - mutant. Takie one są. Jak tej teraz tłukę do bani, że może na terapię to ona mówi - po chuj mam tam zapierdalać jak mam całe stado mutantów - sorry za słownictwo ale tak się wyraża. Non stop bluzgi jak jest szczera. W innych wypadkach ą,ę. Panienka z dobrego domu. Chłopie trzymaj się. Idziesz dobrą drogą. Zlewaj takie panienki. Życzę ci z całego serca świetnej dziewczyny. Zasługujesz na nią. Po takim indywiduum jakie miałeś docenisz tą którą spotkasz. Jednak jedno jest pewne. Biologia robi swoje. Nawet wybitnie czarujący border starzeje się i zostaje starą babą. Samotną starą babą która nie może już naleźć ani jednego mutanta. :)
    • marekgazek Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 28.04.14, 19:21
      Życie z borderką jest niezwykle trudne. Tu jest kwestia tego jak podchodzisz do związku i jakie masz wartości. Jeśli klasyczne (miłość, dobro, piękno) to uciekaj. Jeśli jesteś luzakiem i też egoistą to możesz sobie z taką borderką swobodnie być. Jednak to nie jest na stałe i nigdy nie będzie. Kiedy dojrzejesz do wartości o których pisałem wyżej musisz odejść bo cię zniszczy. Więc jeśli jesteś luzakiem

      1. nigdy nie wierz w to co mówi. Prawie zawsze kłamie.
      2. Zawsze chce złamać granice, które udaje że przyjmuje aby uśpić twoją czujność
      3. Nie możesz choć na chwilę pomyśleć, że się zmieniła
      4. Co zrobić jak tak pomyślisz ? nagraj sobie co robi po tym jak udaje ofiarę i beczy. Wyjdź z domu i zostaw ją samą a zdziwisz się jaka to dobra osoba ;)
      5. Nie ustępuj na krok i zawsze wprowadzaj nowe granice zamiast je luzować
      6. Obserwuj, obserwuj jeszcze raz obserwuj. Będzie doskonalić swoje metody.

      Na końcu ona ucieknie. Wtedy nie rozpaczaj tylko się ciesz i dobrze wspomnij boski seks.

      pzdr
      • koballt Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 02.05.14, 16:21
        Bardzo ciekawie sformułowane, zwłaszcza pkt. 5 i finał:


        5. Nie ustępuj na krok i zawsze wprowadzaj nowe granice zamiast je luzować

        Na końcu ona ucieknie. Wtedy nie rozpaczaj tylko się ciesz i dobrze wspomnij boski seks.

        pzdr
    • marekgazek Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 14.05.14, 14:25
      I w bajkach jest nauka. Dla partnerów borderów. Jeśli chcą być przy nich i ma być jako tako dobrze. Niech wezmą to za swój hymn.

      www.youtube.com/watch?v=Qxs_gn87iwg
      • toxic1812 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 14.05.14, 14:37
        Dyscyplina:) Wiecie jak to jest, widzimy doroslego czlowieka i troche dziwnie jest odnosic sie do niego i traktowac jak 4 latka. Zwlaszcza jezeli jest to nasz partner/ ka. Przeciez nikt nie chce wiazac sie z dzieckiem.. Taki zwiazek nie ma szans byc partnerskim z zalozenia. Gdyby jeszcze wychowywanie i wpajanie zasad przynosilo efekty na stale to mozna sprobowac, ale wszystko jest jednorazowe. Syzyfowa praca..
      • galazka100 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 15.05.14, 07:10
        marekgazek - jestes wielki! Ta piosenka oddaje w pelni stosunki w zwiazku z BDP. A teraz moja historia.Po paru latach zwiazku zaczelam watpic w swoje racje - takie mialam pranie mozgu. Robic rzeczy, do ktorych nie mialam przekonania,wbrew sobie. Poszlam wtedy do psychologa i spytalam,czy ja prawidlowo rozpoznaje problemy, czy moze moj maz ma racje.Dowiedzialam sie, ze jestem calkowicie poczytalna ;) , ze mam racje.Ze moje biale jest naprawde biale.Od tego czasu poczulam sie mocniejsza i wiem, ze moje osady rzeczywistosci sa poprawne.I nie daje sobie wciskac kitu.Nieraz mam depresje,wtedy wchodze na forum zeby sie "wyprostowac".
        A pamietam, jak na poczatku naszego zwiazku spytalam meza - "powiedz dlaczego u ciebie nie ma odcienia szarosci? Dlaczego cos jest biale albo czarne? Dlaczego zawsze jest cos ekstremalnie fajnie albo zle?"Nie wiedzialam jeszcze wtedy, ze tak jest opisana ta choroba.On wtedy patrzal na mnie dlugo, jakby dotarlo do niego ze jest cos nie tak. On wie ze ja duzo czytam na ten temat i nie komentuje tego.Chyba wie ze mi na nim zalezy i docenia to. Stara sie powtrzymywac, pracuje nad soba. A ja? Ja musze byc mocna jak beton zeby to wszystko wytrzymac. Aha, raz (niedawno) sie na niego wydarlam i faktycznie - byl zdziwiony ze ja tez umiem.I skonczyloby sie pozytywnie,gdybym na koniec nie trzesnela drzwiami.Wtedy obudzil sie mister hyde (pamietaj nie trzaskaj drzwiami bo wiesz jak to na mnie dziala).
        • brz_a_sk Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 15.05.14, 08:09
          wiesz co - ja zawsze mówię, że o związek każdy musi dbać w 100% a nie po pałam
          im trudniejszy tym bardziej
          fajnie piszesz
          trzymaj się wersji, że im bardziej Ty coś musisz tym mniej musi druga strona; może im bardziej Ty coś chcesz tym mąż ma większe szanse też chcieć - może nie jasno to wyszło ale chce położyć nacisk na to by border czuł się odpowiedzialny za związek, by nie pokochał swojej roli ...
          choćby takiej - dokonuję cudu w samym tym, że nie szkodzę, nie przeszkadzam, nie wybucham czy nie zdradzam ... (uogólniam wiadomo!)
          by czuł sukces tworzenia związku, a nie odpuszczał sobie do pozycji - nie przeszkadzam jej, ulegam, dopasowuje się

          tak funkcjonują związki gdzie border korzysta z części osobowości partnera - czasem sobie na boku hula i pokornie wraca, bo ma żywiciela bezcennego - podział ról jest czasem konieczny a czasem zbyt daleko idący - żywiciel musi a pasożyt się stara - jedno non stop drugie czasami :)
          i nie należy tu słowa pasożyt negatywnie zbyt doszacować

          jest wiele związków gdzie podział ról jest ewidentnie oparty na służeniu jednej stronie i bywa to owocne dla obojga ale bywa wyłącznie destrukcyjne


        • marekgazek Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 15.05.14, 22:00
          galazka100 napisał(a):

          > marekgazek - jestes wielki!

          Bez przesady. Słuchaj temat jest prosty. Jak działa opr. to stosuj. Dodatkowo nie reaguj na jego numery. Jak ci ładuje "emergency". Umiera, krew się leje z głowy lub inne medyczne wynalazki. Powiedz, że skoro ma siłę zadzwonić do Ciebie to niech lepiej wykręci 112. Będziesz twarda uszanuje. Potem może straszyć, że ci rozwali życie. To ostra broń bordera. Robi tak jak nie działa "emergency". Ze spokojem mu wyjaśnij, że to działa w dwie strony. Przestraszy się i więcej tego nie zrobi. Czasami idź się zabawić. Będzie kipiał z zazdrości. Nie zrobi "emeregncy" bo masz telefon na out. Wrócisz będzie uprawiał gorzkie żale i zdrowaśki.Powiedz, że jak będzie dalej tak jęczał to pójdziesz znowu. Jak ci zajęczy że brzydkie spodnie mu kupiłaś to daj mu kalesony. Więcej nie za jęczy. Jak nie chce iść na szychtę daj mu mortadelę a sama zjedz salami. Wytłumacz, że ludzie muszą pracować. A jak się nie podoba to powiedz mu do widzenia. Zaraz przyleci bardzo grzeczny. On to potrafi tylko nie chce. Takie działanie spowoduje, że może kiedyś dorośnie. Podkreślam może. To 3 letnie dziecko, które nie chce brać odpowiedzialności za własne czyny. Bo wszyscy za niego taką brali. Pokaż mu konsekwencje. Zrobisz to będzie tak. Proste zasady. Trzymaj się nich i będzie wybornie. Oczywiście nie jest to partnerstwo takie klasyczne. Ale jeśli chcesz z nim być to innej drogi nie ma. Inaczej będzie cię kopał w rzyć do końca twoich dni. W końcu i najbardziej rozwydrzone dziecko da się okiełznać.

          pzdr
          • brianaevigan Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 15.05.14, 23:44
            Czytam Wasze opisy i pod wieloma mogłabym się podpisać... Co bym nie powiedziała to źle... Na początku nie wiedziałam, że to jakieś zaburzenia i próbowałam zrozumieć dlaczego on nawet moje pozytywne zdanie potrafi przekręcić na źle... Tłumaczyłam, że źle myśli. Ale to nic nie dawało. Tak bardzo mi na nim zależy, jest cudowny gdy mu nie odbija... Ale tak często nie wierzy w moje słowa, wymyśla, przekręca, wpada w szał, bredzi... Wykańcza mnie to... Jak on może być taki głuchy wtedy na moje słowa, taki zamknięty?? Jakbym do ściany mówiła.
            Jest we mnie zakochany jak nigdy w życiu... Nawet psycholog to powiedział. A wczoraj o 1 w nocy zadzwonił, że mam wyjść, bo on chce porozmawiać. Nie wyszłam, bo źle się czułam po całym dniu jego odbić. O 21 mi napisał, że darzy mnie wyjątkowym uczuciem. I że mam o tym pamiętać. A o 1 w nocy przez tel powiedział, że mnie przejrzał, że nigdy mi na nim nie zależało, że grałam cały czas... I że nie chce mieć już ze mną kontaktu.... Zabiły mnie te słowa. Rozpłakałam się i rozłączyłam. Cały dzień się nie odzywa. Nie wiem czy mu odbiło czy mówił poważnie... Przecież tak strasznie mi na nim zależy... Jak on wgl mógł tak pomyśleć?? I jak on mógł się odkochać w 4 godziny?? Strasznie mi źle... nie wiem co myśli... Jest nam ciężko z tymi jego zaburzeniami, cholernie ciężko czasem... Mnie to wykańcza... Ale bardzo nam na sobie zależy.
            Miał ktoś podobne akcje??
            • marekgazek Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 16.05.14, 00:12
              brianaevigan napisał(a):


              > Miał ktoś podobne akcje??

              Słuchaj to są te same akcje u wszystkich tylko lekko zmienione scenariusze. Jeśli on widzi że się bierzesz na miłość i mowy jak cię kocha. To będzie cię w ten sposób brał. Czyli nawrzeszczy na Ciebie. Poniży. Potem powie, że kocha i wracasz wybaczając. Olej ten jego sposób. Jak ci powie że cię kocha. Odpal mu tekścikiem, że masz to w rzyci i wychodzisz z koleżanką do drink baru. Odwal się w najlepsze ciuchy i idź. Telefon out to podstawa w takich akcjach. Wielokrotnie już pisałem czemu. Łapę dałbym sobie uciąć, że jego pierwszym planem będzie "emergency". Popsuje ci wieczór wydzwaniając z info o swoim zawale lub potrąceniu przez autobus. Pamiętaj nie łap się na to. Dorosły człowiek jak mu się coś dzieje na seryjkę to dzwoni po ambulans. Jak się dać złapać na jakikolwiek numerek będzie go stosował. Wyślij dziada do roboty. Nie spełniaj jego zachcianek. Olej to. Kup coś sobie. Spyta po co to kupiłaś? Odpowiedz. Dla siebie. Przecież nie dla Ciebie skoro nie doceniasz mojej urody to zawsze juz bede kupowała to co mi się podoba nie tobie. Jak nie zarabia to kupuj mu artykuły pierwszej potrzeby. Pójdzie na szychtę w trymiga. Jak ci zrobi zazdrosne ataki. To powiedz że nie ma powodów ale jak będzie mówił tak się stanie. Przecież nie będziesz zbierać za darmo. Twierdzisz ze tak jest a nie jest. Ale skoro tak twierdzisz to będzie jak sobie uroiłeś. I akcje tamu podobne rób. Total zlewka na jego numery. Patrz na czyny a nie słowa. Ich największa broń - cisza. Tak cię kara za swoje winy. Mówi kocha potem olewa. Nic mu nie tłumacz. Nie zrozumie. Do trzylatka dociera tylko schemacik kary i nagrody. Opieprz czasem dziada. I pamiętaj musi widzieć. Broi to kara. Grzeczny jest to nagroda.

              pzdr
              • brianaevigan Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 16.05.14, 09:53
                Dzięki za rady, ale... chyba mi się już nie przydadzą... Po tamtym co pisałam cały dzień wczoraj milczał, a o północy znów napisał, żebym oddała mu jego rzeczy... Jestem w strasznym stanie. Przecież to nierealne, żeby wymyślić sobie coś tak absurdalnego, uwierzyć w to i chcieć zakończyć związek... Nie pogodzę się z tym, to jest chore... Jak on mógł tak bardzo mnie kochać ( to nie jest mój wymysł- wiem to na pewno) a nagle tak się zachować?? Tak bardzo mi na nim zależy, chciałam z nim spędzić resztę życia, a on mi nie wierzy w moje uczucia... Nie wiem jak ja się teraz pozbieram, nie wiem... Chciałam go wspierać, pomóc mu w leczeniu, szukałam psychologa, zaczął jeździć i co?? Sama już nerwowo nie dawałam rady ostatnio, ale chciałam... Bo tak mi zależało.... A on nie wierzy. Nie pojmuję tego, to jest nierealne. Jestem w szoku, beznadziei, rozpaczy, nie mogę jeść, spać, ledwo powstrzymuję się, żeby nie płakać cały czas. A on twierdzi, że ja nic nie czuję... On chyba oprócz borderline może ma coś jeszcze... Chociaż rozumiem, że to może być ze strachu, że go zostawię i może chciał to mieć już "z głowy" albo nie wiem co... to i tak nie pojmuję, jak tak może... Wymyśli sobie coś i koniec, jest głuchy totalnie na wszystko. Jego racja jest święta. Tylko szkoda, że tak daleka od prawy. Nie wiem jak ja się teraz pozbieram. Nie wiem... Nie mogę tak po prostu odpuścić...
                • brz_a_sk Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 16.05.14, 12:59
                  albo przyjmujecie do wiadomości, że macie doczynienia z problemem i próbujecie zrozumieć na czym on polega a nie kicacie po objawach

                  albo gracie w grę kto kogo przechytrzy i uzależni

                  nie wiem brianaevigan czy Twój partner ma bpd - wspominasz tu o psychologu więc coś wiesz mniej więcej, bo to zaburzenie rozpoznawane trudno i nie jeden zespół specjalistów po latach zmienia diagnozę

                  jeśli to bpd czy inne zaburzenie o podobnych problemach, trudnych do zrozumienia na kiwnięcie palcem

                  trafiacie na to forum a chwilami wydaje się jakby to było awaryjne lądowanie bez najmniejszego przygotowania i bez chęci, gotowości zmierzenia się powoli i trudno z choćby podstawami

                  tak jak border pierwsze co warknie to - "ja taki nie jestem, mnie to nie dotyczy i dołoży ja nigdy nie kłamię, nie gram i nie mylę się, nie ...... " milion słów w które w tym momencie świecie wierzy - do tego rzuci " nie traktuj mnie jako bordera, bo jestem człowiekiem" jakby to stało w sprzecznośći i co ważne nie było warunkiem porozumiewania a nie picu powierzchownego

                  tak partner bordera - walnie : ja wiem jak postępować i rzuci receptą; albo stanie i powtarza to nie mozliwe to nie możliwe ...

                  sorry ale czasem mnie jedno i drugie przerasta

                  nie ma rozmowy o chorobie czy zaburzeniu gdy jedno i drugie mówi e tam wydaje ci się i ma radę prosto z rękawa - co najwyżej dorzuci - "to wszystko twoja wina"

                  trochę się opamiętajcie - przepraszam - bo czasem i świętego poniesie gdy składa do kupy kilka rozmów i tragedii

                • brz_a_sk Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 16.05.14, 13:30
                  Marek ma rację w jednym szalona dyscyplina i praca, delikatność głaski i cierpliwość, nieustępliwość
                  żadna walka i pokonywanie - chyba, że siebie

                  szukanie wiedzy i zrozumienia tego co zapewniam mocno nie pojęte - nie wielu specjalistów powie, że zna mechanizmy bpd , nie czytałam o takim co potrafi to usunąć czy wyleczyć - zagadnienia czym różni się choroba od zaburzenia tu tak skomplikowane jak rozróżnianie skutków i przyczyn tego cholernego problemu

                  Marek część piszesz bo Ci to niezbędne - Tobie do zalepienia swoich ran albo do rozpoczęcia znalezienia powodów dla których Ty tak a nie inaczej to wszystko odebrałeś ... nie chodzi ile milionów win jest poza Tobą - Ty musisz zmierzyć się ze swoim problemem dlaczego to wszystko tak się nie udało - gdy dojdziesz do etapu, w którym nie chodzi o to kto wygra - bo tu nie ma nic a nic do wygrania - ZAPEWNIAM, może zobaczysz że teraz wciąż jesteś w czarnej dupie - żyjesz podskakiwaniem we własnym - również własnym zupełnie nie uświadomionym problemie

                  tylko w sobie możesz coś powzmacniać, zrozumieć by pojąć dlaczego myśli zajmowała Ci i zajmuje taka partnerka - i czemu fascynuje Cię - raz jesteś zauroczony a raz wściekle i tak się w głowie za nią uganiasz

                  nie wściekaj się na mnie bo to po nic - ale patrzę jak się szarpiesz - jest to jedna z dróg do wywalania, opanowania tych pierwszych nieznośnych porażek - ale to początek jeśli chcesz z tego wyjść w lepszej formie niż wszedłeś

                  proszę nie gryź - bo i po co?
                • brz_a_sk Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 16.05.14, 14:02
                  brianaevigan
                  czy Twój partner ma bpd?

                  jesli tak to takie zachowanie jest najnormalniejsze w świecie
                  i nie ma pośrednich

                  jest czarne lub białe
                  i border wierzy w 100% w to co czuje
                  i cierpi

                  i Ty raczej nie wiele możesz albo nawet nic
                  często border tak jak wyidealizował sobie partnera tak zdewaluuje i zapomnij - nie ma rozmowy
                  pewnie, ze nie zawsze

                  piszę akurat o tej opcji bo ona rani, rozwal i dewastuje normalsa - jak to: kochał wczoraj a dziś uważa za głupka, zawadę w życiu i szydzi, - na całe życie zostaje uraz - jak potem komuś zaufać - nawet gdy się chce nie da się - zostaje zespół pourazowy jak po kraksie samochodowej - co gorsza nie ma jak przestać jeździć takim samochodem - choć znam ludzi, którzy więcej nie pojechali - nie udał im się żaden związek przez wiele lat i czuli ze to ich strach - w tym sensie czasem mówię, ze bpd jest zaraźliwe - zakochaną osobę ufna i oddana rani się dokładnie tak dotkliwie jak dziecko

                  czy łatwiej zrozumieć porzucenie przez bordera czy zupełnie nie zaburzonego partnera ??? trochę jest to inaczej - rany są czasem gorsze niż po śmierci najbliższej osoby

                  żartów nie ma

                  jeśli ktoś chce coś pytajcie - za dużo na raz ale tak się złożyło - wybrałam i tak tylko trochę i na pewno jest chaos - ale pomyślałam, ze to pilne

                  zapewniam - bardzo często się mylę i bywam w błędzie - szukam ludzi, którzy mi powiedzą co rozważyć, co poczytać ...


                  • brianaevigan Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 16.05.14, 17:02
                    Słuchajcie, to już nie żarty... Zadzwonił, że chce się spotkać. Mam być za godzinę i koniec, innego terminu nie będzie. Nie ważne, że ledwo żyję, bo on też się źle czuje. W nerwach pojechałam. Wsiadł i mówi, że wczoraj wziął narkotyki, psychotropy i pił. I dlaczego nie spytałam w ciągu dnia jak się czuje. A ja sama już ledwo żyłam i bałam się go... Grzebał mi w telefonie czy go nie zdradzam. Chce, żebym mu dała kasę na leczenie, bo wczoraj przegrał wszystko na maszynach i jeszcze się zadłużył. To jest tak chore wszystko... Nie dam rady opisać dokładnie, brak słów... Nie wiem co mam robić.... Co nie zrobię to źle. Z urojonego powodu prawie się zabił... A mój stan to co?? Widział, że ledwo żyję, ale miał to gdzieś!! Tylko powiedział, że mam się skupiać na nim, bo on się czuję gorzej!!! Czuję się tak, jakby moje upośledzone dziecko mi uciekło.... On jest chyba niepoczytalny.... Tylko co mam zrobić?? jak z NICZEGO jest tragedia... Przecież nie mogę być na rozkazy jego choroby... A tak właśnie było dziś... I już wiele razy... Bardzo mi to szkodzi... Nie wiem co robić...
                    • toxic1812 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 16.05.14, 17:13
                      Dziewczyno, jak ja dobrze to znam:) Wiadomo było że się odezwie prędzej czy później..
                      Mój najdłuższy okres oczekiwania wynosi 1 miesiąc. haha Dobre co? Czeka Cię jeszcze wiele odejść i powrotów zanim to wszystko pierdyknie. Będziesz jak chodzący wrak człowieka zanim to się skończy. Wiem bo sam to przechodziłem.
                      Jedno jest pewne, marekgazek ma rację, musisz dyktować warunki i nie obawiaj się że on zniknie bo nie zniknie na pewno/nie odejdzie. Cisza jest ich największą bronią. Nas to wykańcza bo niby jak można odkochać się w jeden dzień??
                      W takiej relacji trzeba być mega egoistą, myśl o sobie, spełniaj swoje zachcianki nie jego. Jak raz się poddasz to przesuwasz granicę którą on później znowu będzie chciał przesunąć dalej.
                      To będzie trwało wiecznie aż Cię ta gra wykończy i psychicznie i finansowo.
                      Domyślam się że nie jesteś gotowa zakończyć i pozbyć się go raz na zawsze, dla tego stosuj się do rad ludzi którzy przeszli już przez to i wiedzą jak postepować. Nie ma miekkiej gry z BRD pamiętaj o tym.
                      • marekgazek Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 16.05.14, 18:00
                        toxic1812 napisał(a):

                        > Dziewczyno, jak ja dobrze to znam:) Wiadomo było że się odezwie prędzej czy póź
                        > niej..
                        > Mój najdłuższy okres oczekiwania wynosi 1 miesiąc. haha Dobre co? Czeka Cię jes
                        > zcze wiele odejść i powrotów zanim to wszystko pierdyknie. Będziesz jak chodząc
                        > y wrak człowieka zanim to się skończy. Wiem bo sam to przechodziłem.
                        > Jedno jest pewne, marekgazek ma rację, musisz dyktować warunki i nie obawiaj si
                        > ę że on zniknie bo nie zniknie na pewno/nie odejdzie. Cisza jest ich największą
                        > bronią. Nas to wykańcza bo niby jak można odkochać się w jeden dzień??
                        > W takiej relacji trzeba być mega egoistą, myśl o sobie, spełniaj swoje zachcian
                        > ki nie jego. Jak raz się poddasz to przesuwasz granicę którą on później znowu b
                        > ędzie chciał przesunąć dalej.
                        > To będzie trwało wiecznie aż Cię ta gra wykończy i psychicznie i finansowo.
                        > Domyślam się że nie jesteś gotowa zakończyć i pozbyć się go raz na zawsze, dla
                        > tego stosuj się do rad ludzi którzy przeszli już przez to i wiedzą jak postepow
                        > ać. Nie ma miekkiej gry z BRD pamiętaj o tym.

                        Jamen jak mawiał Kwicoł do Harnasia.
                    • marekgazek Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 16.05.14, 17:57
                      brianaevigan napisał(a):

                      Wsiadł i mówi, że wczoraj wziął narkotyki, p
                      > sychotropy i pił. I dlaczego nie spytałam w ciągu dnia jak się czuje. A ja sama
                      > już ledwo żyłam i bałam się go... Grzebał mi w telefonie czy go nie zdradzam.
                      > Chce, żebym mu dała kasę na leczenie, bo wczoraj przegrał wszystko na maszynach
                      > i jeszcze się zadłużył.

                      Nie widzisz co on robi. Ile można tu pisać, że to zwykłe numery. Wziął cię na wielką chorobę. Pojechałaś bez sensu. Niech idzie na szychte to zarobi n leczenie. Powiedz mu, że jak będzie grzebał i szukał zdrady to go zdradzisz. Czemu jesteś taka miękka? Pisałem. Olej to. On kłamie!!!!!!. Jak się zadłużył? w 1 dzień i w ten sam dzień jeszcze wziął narkotyki? Może jeszcze przejechał go autobus a potem spadł z dachu? Nie widzisz tego, że sprawdza cię na ile łapiesz numery. Idź na twardo. Nie wierz w tą bordermowe. Weź na logikę to co mówi. To jest neimożliwe!!!! chyba, że ma nadzwyczajnego pecha. Mało prawdopodobne. Mówiłem, że telefon out. A Ty uwierzyłaś w te jego durnoty. Idź na piwo. Dziś piątek. Wyluzuj się. On nic sobie nie zrobi!!!! A dlaczego miałaś pytać jak on się czuje? On się kiedyś spytał? Powiedz mu, że jak się źle czuje to niech dzwoni po ambulans. Ja pierdziu ile można o tym pisać...

                      pzdr
                    • brz_a_sk Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 16.05.14, 18:21
                      idź do poradni bo to z Tobą nie z nim jest źle
                      mozesz od niego zarządać na to kasy
                      a powanie szukaj Centrum Interwencji Kryzysowej albo
                      Ośrodek Interwencji Kryzysowej jesli nie inna poradnia
                      i szukaj pomocy DLA SIEBIE
                      jesli mu dałaś choć złotówkę to masz zrypany beret i nie pomagasz mu a wpierniczasz w gorszy stan

                      zwiewaj i lecz się - a on Ci jeszcze da popalić, że będziesz się modliła by Cie nie znalazł
                      latami będzie Ci truł bo jesteś świetnym materiałem do dręczenia

                      ile razy przyjdzie mu do głowy zabić się poinformuje Cie o tym bo to kupujesz

                      po co Ci taki facet nie wiem - ale może masz jeszcze szansę się ocknąć

                      jego sprawa czy pójdzie do lekarza czy się zabije czy przeleci pół okolicy

                      Ty masz się zająć WYŁĄCZNIE SOBĄ



                      • marekgazek Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 16.05.14, 18:39
                        brz_a_sk napisała:

                        > idź do poradni bo to z Tobą nie z nim jest źle
                        > mozesz od niego zarządać na to kasy

                        zrób to a zobaczysz akcję której pewnie jeszcze nigdy nie widziałaś.

                        pzdr
                        >
                        >
                        >
                    • marekgazek Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 16.05.14, 18:42
                      brianaevigan napisał(a):

                      Wsiadł i mówi, że wczoraj wziął narkotyki, p
                      > sychotropy i pił. I dlaczego nie spytałam w ciągu dnia jak się czuje.

                      Jak na takie coś się złapałaś to jeszcze mało widziałaś. Seryjnie. Telefon o staniu na oknie i czytaniu listu pożegnalnego. To jest dopiero akcja. :)

                      pzdr
                      • brianaevigan Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 16.05.14, 21:12
                        Ale on faktycznie wziął tą dawkę. I marnie wyglądał. A ja już jestem wrakiem... A on ma to gdzieś- jak jest w obłędzie, bo jak jest sobą to by mnie do sanatorium na moczenie w minerałach woził itd. A potem ma gdzieś...
                        Mam tego dość. Zaczęłam się odcinać i być twarda tak jak radzicie. I co?? Działa!!
                        Chciał mnie nastraszyć to odp "co, straszysz mnie??" i od razu zmiana tematu.
                        Potem pisał, że mu się coś dzieje po wczorajszym. A ja mu na to, że sam sobie krzywdę zrobił. I cisza.
                        Nie jestem odpowiedzialna za jego czyny. Chce mieć faceta, a nie niepoczytalne dziecko.
                        Paskudnie się czuję. Mam psychicznie i nerwowo dość. Od dawna. To się ciągnie od dłuższego czasu, ale w mniejszych dawkach, choć równie trujących. Ale te ostanie dwa dni przebrały miarkę.
                        Wiecie, ja dopiero od paru dni pojęłam, że to może być borderline. On nie ma diagnozy, ale tak wszystko pasuje z Waszych opisów, że to musi być to. Psychoterapię dopiero zaczął. Miał iść już dawno, ale myślał, że da radę sam. W końcu pojął, że nie da rady.
                        Szkoda, że nie poszedł wcześniej, bo ja potrzebuję pozytywnych efektów na 2-3 miesiące temu.
                        I zaraz mi pewnie napiszecie, że to się leczy latami albo wcale ;/
                        Już dawno temu miałam telefon, że jak nie wyjdę do niego to on nie wie co zrobi...
                        Wściekła na siebie, ale wyszłam. I dziś znów... Dość.
                        Mogłabym poemat napisać o jego objawach, ale mam tego dość....
                        Obniżyłam granicę na początku, to fakt. Teraz za to płacę. Nie wiedziałam z czym mam do czynienia. Rano jeszcze płakałam z beznadziei, ale teraz mam po prostu dość i jestem wściekła na to wszystko. Zrobił mi taką akcję z niczego, a potem jeszcze mnie terroryzował, że mam przyjechać, bo to i tamto... I dalej głupie, chore pytania... I dalej obłęd... To rozmowa jak ze ścianą. Gorzej!! Bo ściana przynajmniej nie rani chorymi tekstami, szantażami itd. Miał już odbicia, ale na krócej niż 1 dzień. I znów był sobą. Na chwilę... A teraz 3 dzień. Ja już tego nie zniosę.
                        Według niego ja mam być z kamienia, idealna, trzymać się, nie cierpieć, tylko jego pocieszać, zajmować się jak dzieckiem, tłumaczyć wszystko, odpowiadać na chore pytania itd.
                        • marekgazek Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 16.05.14, 21:54
                          brianaevigan napisał(a):

                          Dobra kobieto. Moja ostatnia rada dla Ciebie. Wyjedź na tydzień może dwa. Bądź sama. Przemyśl i odpowiedz sobie jak w komedii jegomość o imieniu Laska na jedno zajebiście ważne pytanie. Chcesz być z nim czy nie. Na zimno i bez zbędnych emocji. Jak podejmiesz decyzje to wybierasz zawsze drogę bez odwrotu. Jeśli wybierzesz słowo NIE. Sp.erdalaj gdzie pieprz rośnie. Zmień nazwisko, telefony wszystko. Byłaś długo hodowana. Im dłużej tym jesteś bezpieczniejsza dla bordera. Trudno jest wyhodować coś nowego jak już jesteś gotowizną. Border cię znajdzie na końcu świata. Wybierzesz TAK. Musisz mieć jaja twardsze niż najczarniejszy wungiel. Stanie w domu i palce siekierą będzie odcinał. Musisz powiedzieć, że niech zdrową ręką dzwoni bo ambulans. I wyjść na drinka. Zrozum to w końcu. Nie ma półśrodków. Rok, dwa będzie się wydawało że wyzdrowiał. Pomyślisz że możesz odpuścić. Zaczynasz odpoczątku. Myślisz że nie mam rozkminy? odpuścić? Zrobić to co zapowiedziałem? Mam tak samo mocno jak twarda bywa rzyć. Oznajmiaj co będzie jak coś wykona. Jasne zasady. Zrobi musisz się trzymać choćby serducho wyło. Taka refleksyjka. Gdybym był wynalazcą telefonów komórkowych i wiedział o borderach nigdy bym tego nie wynalazł. To samo z necikiem. Dobra kobieto. Wybieraj

                          pzdr
                          • brianaevigan Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 16.05.14, 22:11
                            Piszesz o komórkach- czyli bombardowanie fantazyjnymi, absurdalnymi smsami opisującymi niestworzone historie o mnie, mojej przeszłości, podważającymi moje uczucia i wgl wszystko to norma?? I głuchota totalna na jakiekolwiek tłumaczenia?? I czepianie się każdego słowa?? I robienie problemu ze wszystkiego?? To norma??
                            • marekgazek Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 16.05.14, 22:24
                              brianaevigan napisał(a):

                              > Piszesz o komórkach- czyli bombardowanie fantazyjnymi, absurdalnymi smsami opis
                              > ującymi niestworzone historie o mnie, mojej przeszłości, podważającymi moje ucz
                              > ucia i wgl wszystko to norma?? I głuchota totalna na jakiekolwiek tłumaczenia??
                              > I czepianie się każdego słowa?? I robienie problemu ze wszystkiego?? To norma?

                              Pytasz czy norma? To początek dobra kobieto. Każdy środek który cię złamie bedzie dobry. Chyba, że wybierasz rolę ofiary. To inna sprawa. :)

                              pzdr
                              > ?
                              • brianaevigan Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 16.05.14, 22:34
                                dzięki za wszystkie odpowiedzi... Dużo to daje. Ja trwam w tym od 4 miesięcy. Wy jesteście mocno w temacie jak sobie radzić, ja dopiero tą wiedzę odkrywam.
                                Smsy właśnie były jakiś czas temu. Teraz jest coraz gorzej. Choć między czasie mu tak strasznie przykro za to co złe, że mi szkodził itd...
                                Jak już wspominałam- dwóch psychologów stwierdziło, że on się pierwszy raz tak mocno zakochał, tak naprawdę... I że przez to stracił kontrolę. Czyli silne uczucia mogę być dobrą bazą do borderline?? Czy miał to już w sobie tylko się zaostrzyło?? Wszystko wiecie, może to też :)
                                • marekgazek Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 16.05.14, 22:43
                                  brianaevigan napisał(a):


                                  > Jak już wspominałam- dwóch psychologów stwierdziło, że on się pierwszy raz tak
                                  > mocno zakochał, tak naprawdę... I że przez to stracił kontrolę.

                                  To zmień psychologów. Jak on jest borderem to oni są do dupy albo zrobili na odwal się. Pamiętaj. I tak czeka cię walka. Cokolwiek wybierzesz. On nie ucieknie. Tylko nasili działania. Jak zostaniesz to też walka ale twarda tak, że nie jesteś w stanie sobie tego nawet wyobrazić. Twarde, twarde granice. Samobójstwo równa się policja jak pisze brzask. Bez sentymentów.

                                  pzdr
                                  • brz_a_sk Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 17.05.14, 07:34
                                    brianaevigan na razie odbiera tylko najprostsze komunikaty - ale jeśli coś więcej piszemy, wróci i poczyta, kiedyś na pewno przyda jej się to wszystko
                                    do przetrawienia
                                    do powybierania
                                    do zmiany optyki tego związku

                                    To zdanie

                                    > > Jak już wspominałam- dwóch psychologów stwierdziło, że on się pierwszy ra
                                    > z tak
                                    > > mocno zakochał, tak naprawdę... I że przez to stracił kontrolę.

                                    zauważyłam i ja i - od razu pomyślałam albo to nie bpd albo - psycholog coś tłumaczył a brianaevigan wyłapała zlepki słów w emocjach, albo to relacja partnera z wizyty u psychologa, albo ??? i tu ?!? odpowiedź psychologa na to co na swojej wizycie opowiada o swoim problemie brianaevigan i tu ciężar pomyłki byłby największy

                                    dobrze jest znaleźć jakieś rozróżnienie między zakochaniem a miłością - między tymi fazami - to pierwsza lampka która pozwala rozumieć 'co się dzieje' czemu to wszystko tak się miesza, jest tak nie zrozumiałe, niepojęte - czemu nic ma nie znaczyć tego co nam się wydawało

                                    pewnie większość ludzi myśli: zakocham się wytrwam pogłębi się uczucie i to będzie miłość - a tu okazuje się, ze przy bpd trzeba pojąć wiele więcej
                                    to zupełnie tak jak z oddychaniem - no na ch* nam cała wiedza kiedy wszystko działa - no może cos o zadyszce i starczy, ale o bezdechu po co, a POCP a na jaki diabeł ale kiedy trzeba to człowiek kuma fazy oddychania i uczy się oddychać - nie dla przerażania czy skomplikowania świata ale by coś rozumieć ; czasem ucieka się od tej wiedzy jakby ona sam była problemem;
                                    najłatwiej wytłumaczyć to na raku - przecież każdy z nas czuje - jak o tym gadam, czytam to mi ta cholera w oczach rośnie - żadne tłumaczenie nie pozwala mieć dystansu - co by nie mówić - pojmujemy co znaczy panika
                                    tak u borderów świadomych co nie co swoich problemów działa wiele słów - miłość, empatia ale i border też
                                    i jakby delikatnie nie podchodzić do sprawy efekt jest dokładnie taki jak "pogadamy o raku"; a tu trzeba sobie uświadomić, ze to jest gorzej bo "pogadamy o twoim raku" - czy się da? raczej nie - wyjątki z latami autoterapii w plecach wiedzą o czym mówią; reszta cierpi i odbiera to jako atak - mniej więcej jako jesteś zły, gorszy masz defekt itd . A to borderom nie potrzebne.

                                    Chyba z pewną wiedzą partnerzy muszą się zmierzyć sami - choć to w okresie silnego związku zdaje się być manipulacją. Tak to jest - siadasz do kompa i szukasz, odkrywasz coś i nie idziesz do swojego bordera z tekstem spójrz: nie wiedzieliśmy o tym teraz będzie łatwiej ... bo to już proste, bo postaramy się ... no nie prawda - tak jak nie mówimy komuś słuchaj masz raka już wiem i teraz będzie z górki - może być ale ocena przed nami - nawet najlepszy lekarz nie dowal pacjentowi całą wiedzą bo to zabija a nie pomaga; a partner amator co odkrywa na własna rękę - odkrywa dopiero znaczenia słów podstawowych ...

                                    koszmar polega i na tym, że związki silne opierają się na szczerości i border jeśli nawet o tym nie wie to raczej to czuje - ale wie, ze prawdę trzeba dawkować - tu słynna pułapka z pytaniem o to czym jest półprawda, czym jest niedopowiedzenie czym budowanie zaufania ... oczywiście że tylko idiota myśli - witam się przedstawiam jestem Jan Kowalski jestem borderem i to znaczy ... po czym opowiada jak się dramatycznie zakończy ten związek
                                    wyobraźnia podpowiada jak problem wygląda nawet niewprawnym w myśleniu o mówieniu prawdy - swoją drogą to kosmicznie ciekawy temat

                                    wracając do tematu - każdy z ans gdy się zakochuje ma odlot - czy w dobrym kierunku czy w odpięcie się od rozumu totalne to zależy - i od emocjonalności i od tego co ma na zapleczu -
                                    ten kto ma dobrą rodzinę, gniazdo z poprawnymi więzami, wsparciem i akceptacja od urodzenia nie ucieka w miłość, nie rzuca się do innej brzytwy niż ta którą ma w domu - a to nie ma co opowiadać bo tu raczej takich nie ma :) :) :)

                                    na razie jest sygnał zakochanie to zupełnie co innego niż miłość a empatia to wcale nie to samo co nasze cierpienie, bo ktoś cierpi













                            • brz_a_sk Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 16.05.14, 22:35
                              powiem tak - byś mniej kombinowała - w sumie za niego i diabli wiedzą po co

                              jeśli jest psychopatą to może Cie zabić
                              jesli jest borderem to może Cie zamęczyć i skrzywdzić i psychicznie i fizycznie - nie ma ograniczeń - chyba widzisz, ze nie panuje nad sobą
                              jeśli jest narkomanem - tez pełny repertuar

                              nie wiesz jakie ma schorzenie nie wiesz co się z nim dzieje - jeśli boisz się, ze targnie się na życie DZWONISZ na policję - musi to być poparte informacją na czym opierasz zawiadomienie
                              i koniec zabaw extremalnych

                              zdarzyło mi się raz powiadamiać o zapowiadaniu samobójstwa - przyjechała grupa specjalna i nikt do mnie nie miał pretensji, ze człowiek zył;

                              inne osoby zglaszajace na forach plany samobójcze - admin ma obowiązek zgłaszać na policję bo w razie czego ma kłopoty - jak się kategorycznie zapewni, ze każdy tekst będzie zgłaszany liczba samobójców spada

                              na pewno boisz się samobójstwa - jesli chcesz mieć stałe akcje odpuść raz a będziesz całe życie nękana i na dodatek jak kiedykolwiek sobie coś zrobi bedziesz winna, ze nie zgłosiłaś

                              Pomysł z wyjazdem jest dobry
                              drugi dobry to poinformować znajomych i bliskich co jest grane - powiedz ludziom prawdę zanim on zacznie im robić wodę z mózgu

                              smutne - tak bardzo
                              chłopaki maja rację jak się zacznie bywa bez granic - niestety


                              • brianaevigan Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 16.05.14, 23:04
                                Tylko, że tym razem on mnie nie straszył tym, tylko po prostu dziś oświadczył, że na pewno czuje się gorzej ode mnie, bo wziął śmiertelną dawkę- co sobie sprawdził dopiero po jej wzięciu. Ma zapędy do łykania co się da i ile się da. I w sumie mnie to aż tak nie zszokowało. Sama ledwo żyłam, byłam wściekła na kolejną dawkę szkodliwej nienormalności i nie wstrząsnęło mną to, bo nie straszył tylko oznajmił po fakcie. I nigdy mi nie powiedział wprost, że się zabije. Mówił nawet kiedyś, że jak mi się ktoś inny spodoba itd to mam mam mu powiedzieć i sobie odejść, nie będzie miał żalu, doceni uczciwość i mam się nie martwić tym, co z nim wtedy będzie. Początek niby normalny, ale ostatnia część być może była z podtekstem?? ;/
                                Rozmawiałam z psychologiem dziś przez tel, żeby się poradzić co ja mogę jak mu tak odbija. A ten mi spokojnie, że nic przecież nie mogę zrobić i cokolwiek on zrobi to będzie wina jego choroby, a nie moja.
                                To przeplatanie cudownej normalności mydli oczy, a potem człowiek głupieje- jak ta sama osoba może być tak zupełnie inna??
                                Im więcej czytam o tym borderline tym bardziej mi się wydaje, że każde inne schorzenie jest lepsze i mniej szkodliwe ;/ Łącznie ze schizofrenią.

                                Ja chyba ze stresu w coś popadam, bo jak siedzieliśmy w aucie to miałam wrażenie, że jedziemy ;/ taki jakby odlot... A ten spokojnie do mnie, że nic nie jedzie....
                                Ten jego chory spokój... Pozorny spokój w głosie... Mówiącym tak chore rzeczy....
                                Albo złość... I ostentacyjne wysiadanie z auta, jeśli nie dam telefonu do przejrzenia... Bo skoro nie chcę dać to na pewno zdradzam...
                                Ech.... mogłabym książkę o tym napisać... Ku przestrodze... Ale pewnie pełno już ich jest.
                                • marekgazek Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 16.05.14, 23:32
                                  brianaevigan napisał(a):

                                  > Tylko, że tym razem on mnie nie straszył tym, tylko po prostu dziś oświadczył,
                                  > że na pewno czuje się gorzej ode mnie, bo wziął śmiertelną dawkę- co sobie spra
                                  > wdził dopiero po jej wzięciu.

                                  Jakby tak zrobił to by umarł. :) On dla swoich kłamstw jest wstanie mieć pudełka po tabletkach. Worki po narkotykach. Brudne strzykawki od heroiny. Wciskał będzie, że załadował sobie w żyłę hiva. Wszystko aby cię omamić. I złamać. Nic na milimetr jak pisze toxic. Nawet sobie nie potrafisz wyobrazić co on wymyśli. Cały dzień i noc myśli jak cie złamać. Pewnie nawet mu to się śni. Tu nie ma dobrych dobrych rozwiązań. Czeka cię za.kurwista walka. Inaczej psychicznie leżysz.



                                  pozdr
                          • toxic1812 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 16.05.14, 23:01
                            marekgazek sam wiesz że to się tak nie skończy. To że wyjedzie na tydzień czy dwa wiele nie zmieni. To za mały okres czasu dla osoby która jest w zwiazku z BRD. Będzie ją nachodził i wydzwniał pod byle pretekstem aż się dziewczyna ugnie( wystarczy na milimetr- On to wyczuje i już nie odpuści) Ba, później On będzie obiecywal jak to się nie zmieni, będą ustalać nowe zasady a wszystko gówno warte.. Będzie dobrze przez jakieś 2-3tyg, będzie ją dopieszczał i pielęgnował, nawet czasem zapyta jak się czuje i takie tam udawanki hity z satelity, aż znowu On wystawi Ją na próbę, sprawdzi... tak po prostu.. dla swojego widzimisię.. bo jest już zbyt normalnie.. brakuje adrenalinki.. powiało nudą i rutyną. Nieźle porąbane ale jakże prawdziwe. Kto przesuwa granicę ten wygrywa. Bo to nie jest związek, to jest GRA.
                            Sam wiem że nie jest łatwo odejść. Przeszedłem tą drogę do samego końca.
                            brianaevigan trzymaj się dziewczyno!!!
                            • brianaevigan Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 16.05.14, 23:14
                              Dzięki Ci... wszystko co piszecie mi pasuje... Że to gra też... Że mnie sprawdza... Ile zrobię tylko dla jego widzimisię... Dziś to zobaczyłam. Tylko, że ja nie lubię i nie umiem tak grać... I dlatego on ciągle wygrywał...
                              Jedynie co jest inaczej- to niemal codziennie pytał jak się czuję. Ale jak jest w swoim szale to wtedy to nie ma znaczenia wgl... Tylko jego ból się liczy i tylko on... Mogłabym mu zdechnąć pod nogami- nie ważne, bo on cierpi...
                              A te jego podejrzenia... Że powiedziałam to i to, dlatego, że pewnie to i to... To jest tak zawiłe, że ja nie wiem skąd on to bierze... Sam wszystko robi tak zawile?? O matko... Jak mi wszystko pasuje...
                            • marekgazek Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 16.05.14, 23:23
                              toxic1812 napisał(a):

                              > marekgazek sam wiesz że to się tak nie skończy. To że wyjedzie na tydzień czy d
                              > wa wiele nie zmieni. To za mały okres czasu dla osoby która jest w zwiazku z BR
                              > D. Będzie ją nachodził i wydzwniał pod byle pretekstem aż się dziewczyna ugnie(
                              > wystarczy na milimetr- On to wyczuje i już nie odpuści) Ba, później On będzie
                              > obiecywal jak to się nie zmieni, będą ustalać nowe zasady a wszystko gówno wart
                              > e.. Będzie dobrze przez jakieś 2-3tyg, będzie ją dopieszczał i pielęgnował, naw
                              > et czasem zapyta jak się czuje i takie tam udawanki hity z satelity, aż znowu O
                              > n wystawi Ją na próbę, sprawdzi... tak po prostu.. dla swojego widzimisię.. bo
                              > jest już zbyt normalnie.. brakuje adrenalinki.. powiało nudą i rutyną. Nieźle p
                              > orąbane ale jakże prawdziwe. Kto przesuwa granicę ten wygrywa. Bo to nie jest z
                              > wiązek, to jest GRA.
                              > Sam wiem że nie jest łatwo odejść. Przeszedłem tą drogę do samego końca.
                              > brianaevigan trzymaj się dziewczyno!!!

                              Chopie wiem. Aż za dobrze. On nie ucieknie. Zawsze będzie atakował nawet za 10 lat jak mu sie przypomni. Brianevigan trzymaj się serio. Posłuchaj dobra kobieto. czytałem że hitler to miał. Seryjnie na angielskich stronach. To sobie wyobraź. To że wyjedziesz na tydzień to nie po to żeby ładować siły na dalsze wybaczanie ale na refleksję co chcesz. Zawsze walka. To cie czeka. Jak uciekniesz to będzie cię ścigał takimi akcjami, że ci włosy na głowie dąba staną. Jak zostaniesz to musisz być jak Stalin. Sorry za porównania ale to prawda. Dobra dziewczyno najlepiej jak znajdziesz faceta który będzie mocny i twardy. Jak border sie zgłosi to mu prz.pierdoli. I powie ze jak sie zbliży to dostanie jeszcze bardziej w rzyć. Wtedy może może ucieknie.
                              pzdr
                              • brianaevigan Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 17.05.14, 00:23
                                A po rozstaniu nie tęskniliście?? Nie brakowało tego co dobre??
                                • marekgazek Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 17.05.14, 00:30
                                  brianaevigan napisał(a):

                                  > A po rozstaniu nie tęskniliście?? Nie brakowało tego co dobre??

                                  A kto normalny nie tęskni. Tęsknisz on to wie. I na tym jedzie. Tam nic nie było dobre. O jakim rozstaniu ty mówisz? U nich nie ma rozstania. Zerwiesz ty lub on. Przygotuj się że to nie koniec lecz początek. Seryjka. Nie masz wyjścia. Jak pisałem zawsze walka. Uciekniesz będzie atakował jak dziki pawian. Zostaniesz to non stopik walczysz. Ja wybrałem drugi szlak. Nie mogę sobie pozwolić na to, że będzie mi nawalać przez całe życie. Bo tak będzie robić. Może, może mi się uda że ucieknie. Wyjdę z tarczą niepokonany. Nie będę musiał uciekać całe życie, Bo border będzie gonić. To moja jedyna szansa. Ona się zorientuje że ją rozgryzłęm . Nic na mnie nie działa i weźmie nową ofiarę

                                  pzdr
                                • marekgazek Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 17.05.14, 00:36
                                  brianaevigan napisał(a):

                                  > A po rozstaniu nie tęskniliście?? Nie brakowało tego co dobre??

                                  Jeszcze jedno od serca. Idź spać. Seryjka. Przetrwaj noc. Przygotuj się. Od rana na stóweczkę ataki bordera. Wiem coś o tym bo mam radykalnie ekstremalny przypadek. Twój jak widzę po opisach też podobny. Trzymaj się. Idź spać

                                  pzdr
                                  • brz_a_sk Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 17.05.14, 08:28
                                    marekgazek napisał(a):

                                    > brianaevigan napisał(a):
                                    >
                                    > > A po rozstaniu nie tęskniliście?? Nie brakowało tego co dobre??
                                    >
                                    > Jeszcze jedno od serca. Idź spać. Seryjka. Przetrwaj noc. Przygotuj się. Od ran
                                    > a na stóweczkę ataki bordera. Wiem coś o tym bo mam radykalnie ekstremalny przy
                                    > padek. Twój jak widzę po opisach też podobny. Trzymaj się. Idź spać
                                    >
                                    > pzdr


                                    Marku - wszystko co piszesz jest prawdą i od serca, choć zdaje Ci się, ze od rozumu tylko

                                    na razie nosisz w głowie non stop plan
                                    wiem, ze to plan walki, obrony czy jak pewnie wolisz odparcia ataku

                                    i tak trzeba by się nie złapać na nic absolutnie na nic

                                    ale przed Tobą drugi krok to zwalnianie kawałków głowy, emocji i diabli wiedzą jak to nazwać, uwalnianie siebie dla innych myśli, napięć - powoli utykaj w wolne miejsca SWOJE życie, którego się wyzbyłeś;
                                    ja odradzam skok w panienkę i leczenie klinem - to wg mnie hodowanie syfu w sobie - dlaczego możemy pogadać :)

                                    zrozumieć to pierwszy krok do uwolnić się - nie tyle od miłości i wspomnień co od wściekłości, żalu, zawiedzenia i nienawiści , czasem poczucia odpowiedzialności nadmiernej

                                    kiedy znajdujemy radość ze wspomnień tzn uporządkowaliśmy się - fatalne doświadczenie nie wyrywa nam z życia tego czasu; pewne jest, ze cos było fascynującego, coś było extra - warto to rozpoznać i cieszyć się albo czerwonym wężykiem podkreślić

                                    szybka jazda furą jest cool - jak ja wspominamy? no właśnie ...
                                    a warto znaleźć granice między cool a rozpi@rdzeleniem się na drzewie - każdy ma takie doświadczenia i nie ma dużej różnicy między jazdy motocyklem a miłością gdy skutki są opłakane i brzemienne do końca życia

                                    niedojrzałość emocjonalna, nasze defekty to jak nieumiejętność cieszenia się ciepłą kąpielą - dolewamy wrzątku - i co potem ze wspomnieniami? - a przecież jest do czego wrócić i myc sie nalezy, pokąpać się należy - tylko pamiętać, ze rosół jest szkodliwy

                                    coś by można o masochizmie

                                    :)






                                • brz_a_sk Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 17.05.14, 08:09
                                  czytam posty i od razu odpisuję - dopiero później wiem co koledzy dopisali - ta tak na wypadek gdybyśmy się powtarzali

                                  wszystkie emocja jakie tu fruwają wiążą się z tęsknieniem za tym co było dobre
                                  tylko czy było
                                  nad tym warto pomysleć
                                  coś było
                                  na ile to było tak jak nam się wydaje
                                  na ile zupełnie inaczej
                                  co każde z partnerów budowało?
                                  W SWOJEJ GŁOWIE

                                  kiedy wie się więcej mniej się nienawidzi a bardziej cierpi chyba
                                  ale wiedza jest tu szansą na wszystko

                                  terapeuta powie trzeba przepracować
                                  ja z podobnymi emocjami radzę sobie inaczej - czy to wypieranie nie do końca chyba - kak zwał tak zwał - coś biorę na klatę, coś odstawiam i takim podejściem mogę się dzielić - to że mnie to jakoś wychodzi z jakimiś konsekwencjami oczywiście jest moim sposobem życia

                                  traktujcie to bardziej jak książkę niż jako poradnik - ja daję sobie prawo pomyłki - nie każdy potrzebuje wyprawy nad Amazonkę czy wleźć na K2 wiec z mojego pisania można sobie coś wywnioskować i spojrzeć czy to ma sens i czy się przyda

                                  jeden pisze pij dużo wody drugi powie nie pij czystej wody bo sobie wypłuczesz niezbędne i albo zwariować przyjdzie jeśli słuchamy obu jak własnych myśli albo traktujemy to jako sygnał - o! dobrze, że wiem co brać pod uwagę przy podejmowaniu decyzji

                                  jeśli ktoś po rozstaniu nie tęskni nie cierpi to jest emocjonalna dętką i ma problem nieprawdopodobny

                                  nawet jeśli ktoś w pełni steruje swoim cierpieniem to zbyt dobrze nie wróży

                                  ale kto przeżył ciężka żałobę i ma rozum wie - OSTROŻNIE - blizny są trwałe i nad przepaścią nie wolno stać zbyt długo
                                  nie zapomina się
                                  ale rozum podpowie nie szarżuj bo stracisz kontrole nad sobą na zawsze

                                  to trochę taki tekst dla siebie - jeśli masz dziecko, nie choć w żałobie w czarnych ciuchach choć to bardzo wygodne/potrzebne - cóż zanurzenie się w rozpaczy jest łatwiejszym rozwiązaniem niż trzymanie głowy cały czas nad powierzchnią - nie wolno sobie utonąć i już

                                  ale to znowu temat rzeka




                                • odnowa80 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 17.05.14, 08:39
                                  brianaevigan, mam wrażenie że przejęłaś faceta po mnie ;) ja zostawiłam kogoś takiego kilka miesiecy temu, słuchaj co Ci radzą inni i uciekaj póki możesz, u mnie było identycznie a że trwało to długo skończyło się bardzo źle. Nie masz wpływu na nic i nie możesz pomóc, naprawdę. A skoro bardzo chcesz się o tym przekonać, to próbuj. Tylko odkładaj kasę na własne leczenie.
                                  • doro.ta97 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 17.05.14, 14:16
                                    To chyba traci sens. Jak sama nazwa forum wskazuje "dla partnerów osob dotknietych BPD" rozumiem, że jest to forum dla osób, które są, żyją z takimi partnerami. A co tu wejdę co drugi post "uciekaj".....
                                    • marekgazek Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 17.05.14, 14:54
                                      doro.ta97 napisała:

                                      > To chyba traci sens. Jak sama nazwa forum wskazuje "dla partnerów osob dotkniet
                                      > ych BPD" rozumiem, że jest to forum dla osób, które są, żyją z takimi partneram
                                      > i. A co tu wejdę co drugi post "uciekaj".....

                                      Ok. Widzę że nie chcesz uciekać. Więc powtórzę po raz kolejny. Musisz mieć jaja twarde jak najczarniejszy wungiel. Inaczej się nie da. Być ostra jak brzytwa i nie popuszczać. Robić też coś dla siebie. Wyjścia z koleżankami lub kolegami. Swoje rozrywki. I jak będziesz to robić spodziewaj się takich ataków że włosy dęba stają. Czego oczekujesz? Że ci napiszę jesteś biedna, nie uciekaj i nieś swój krzyż. Jak chcesz to będzie on cięższy od tego który niósł Nazareńczyk. On niósł jeden dzień i potem umarł. Ty będziesz nieść całe życie. Ciekawy jestem jak twarde byś miała jaja po moim niedawnym ataku. Posluchaj. Spotkałem kolegę. Mówi do mnie chodź ciapniemy piwo w knajpie. Ja mówię ok jutro wieczoreczkiem. Mówię borderce, że wychodzę ciapnąć piwerko następnego wieczorka z tym kumplem i będę w tej knajpie. Wieczorem spoczko. Od rana się zaczyna. Najpierw pomysły jak mnie uszczęśliwi wieczorem choć by raczej pokopała rzyć gdybym na tym etapie odpuścił. Potem niby dobrze i "emergency" takie zwykłe czyli ból głowy przeradzający się prawie w omdlenia. Że muszę zostać i cała litania do najświętszej panienki na przemian. Że nie kocham, że kocham i tak godzinę. Ja włączone olewaczki. I dochodzi teraz do preludium. Uwaga tylko dla widzów dorosłych. Będzie polska łacina. Mam nadzieje, że admin się nie obrazi ale najlepiej pracować na żywym słowie. "tak skurwysynu. Leć tam przepierdolić dwie barmanki. Gdzie je ruchasz? Na zapleczu. Ty gnoju. Rżniesz wszystkie kurwy na osiedlu. Gdzie to robisz powiedz kurwa. W piwnicy? po co tam tak często chodzisz. Na trasach też pierdolisz wszystkie. Wiem jak wygląda ta suka z baru. Wytnę jej oczy żyletką. Rozjebie jej pizdę młotkiem, żeby nikt jej nie mógł już wyruchać. Rozjebie ten bar żeby kurwa nie miała się gdzie kurwić." no mniej więcej tak przez godzineczkę. Co robić? Olaboga? Nic innego jak opr. za zachowanie i powiedzieć, że jeszcze raz takie teksciki polecą to nie wrócisz o 21 tylko nad ranem. I jeśli puści wiąchę to zrobić jak się mówiło.

                                      Jesteś na takie coś gotowa? Często codziennie? Pomyślałaś chociażby w jednym punkcie tego procesu że dla świętego spokoju zostanę. Masz wieczorem gnojenie ciebie, poniżanie i mocne kopy w rzyć nie wykluczając użycia kabla. Pewne jak śmierć która nas wszystkich czeka. A takie akcje jak będziesz coraz twardsza to będą jeszcze gorsze. To dopiero malutki począteczek. Jeśli choć raz pomyślałaś że może zrobić ci się żal. Zawahasz się lub odpuścisz to posłuchaj dobrych rad - UCIEKAJ!!!! a nie narzekasz że ktoś ci to pisze a nie głaszcze po główce i się zlituje. Wybieraj z dwóch dróg. W trzeciej zawsze giniesz.

                                      Pomyśl sama jaką masz piętę achillesową. On już ją dawno zna. Jeśli to zdrada. Zapowiedz, że nie ma powrotu. Wtedy kontroluj. Jak powiesz to pewnie i jesteś do tego przekonana nie zrobi tego. Boi się samotności. Jeśli wyczuje, że i tak wybaczysz. Przepieprzy najgorszą, brudną kloszardziarę żeby cię upokorzyć i dodatkowo sprawdzić twoją wytrzymałość. Jak z terrorystami. Zero tolerancji i ustępstw ani na krok. Wtedy jakoś może będziecie żyli. Jakoś nie oznacza normalnie.

                                      pzdr
                                      • doro.ta97 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 17.05.14, 15:10
                                        Dobra, ale każdy się różni. Ile ona ma lat ? Chodziła na jakąś terapie ? Leki ? Cokolwiek.
                                        Nie wiem czy jestem gotowa.
                                        Nie ma mnie nikt głaskać, ale po co ciągle gadać uciekaj... Bardziej innych rad oczekuje. Jakie kiedyś na tym forum były.
                                        Rozumiem, swoje z nim przeszłam i wiem, że może być gorzej, ale zawsze mam możliwość odwrotu, więc wybieram drogę na ponoć pewną śmierć.
                                        • marekgazek Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 17.05.14, 15:18
                                          doro.ta97 napisała:

                                          > Dobra, ale każdy się różni. Ile ona ma lat ? Chodziła na jakąś terapie ? Leki ?
                                          > Cokolwiek.
                                          > Nie wiem czy jestem gotowa.
                                          > Nie ma mnie nikt głaskać, ale po co ciągle gadać uciekaj... Bardziej innych rad
                                          > oczekuje. Jakie kiedyś na tym forum były.
                                          > Rozumiem, swoje z nim przeszłam i wiem, że może być gorzej, ale zawsze mam możl
                                          > iwość odwrotu, więc wybieram drogę na ponoć pewną śmierć.

                                          Napiszę przedział wiekowy bo jak czyta to namierzy. Między 20 a 30. :). Co się różni? Tłumaczysz tak sobie. Wiesz czym się różni. Stopniem używanego arsenału. Jak łapiesz mały kaliber to po co mu większy. Tam na terapię. Dwa razy była. Pan psycholog to debil. Pani psychiatra jest śmieszna. Antydepresanty mi nie pomagają i takie gadki. Masz możliwość odwrotu ale będzie coraz trudniej. W Twoim opisie zawarłaś słowo mówiące że nie dasz rady. Wiesz jakie? wybieram drogę na pewną śmierć. Już nieżyjesz. On to czuje jak jesteś słaba. Że godzisz się na śmierć. Jedna korzyść jaką możesz mieć to coraz mniejsza łaska z jego strony za coraz większe kopanie w rzyć. Odpowiedz szczerze. Jestem bardzo ciekawy. Takie coś jak opisałem powyżej miałaś?

                                          pzdr
                                          • doro.ta97 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 17.05.14, 15:32
                                            marekgazek: Dobra, mój nawet 20 nie ma. Co w pewien sposób świadczy że nawet nie może mieć BPD stwierdzonego. Chodzi regularnie w sumie, co tydzień do psychologa (zaufana pani). Chodzi do psychiatry i ma przepisane leki.
                                            Mówisz, że nie ma różnicy między moim a twoją ?
                                            Nawet nie wiemy czy on wgl ma BPD. Bo oczywiście trochę się objawów zgadza. Ale to o niczym nie świadczy.
                                            Nie. Powiedziałam "więc wybieram drogę na ponoć pewną śmierć." co miało znaczyć, że nie przywiązuje wagi do tego co napisałeś i ciągłym "uciekaj".
                                            pozdr :)
                                            • marekgazek Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 17.05.14, 15:38
                                              doro.ta97 napisała:

                                              > marekgazek: Dobra, mój nawet 20 nie ma. Co w pewien sposób świadczy że nawet ni
                                              > e może mieć BPD stwierdzonego. Chodzi regularnie w sumie, co tydzień do psychol
                                              > oga (zaufana pani). Chodzi do psychiatry i ma przepisane leki.
                                              > Mówisz, że nie ma różnicy między moim a twoją ?
                                              > Nawet nie wiemy czy on wgl ma BPD. Bo oczywiście trochę się objawów zgadza. Ale
                                              > to o niczym nie świadczy.
                                              > Nie. Powiedziałam "więc wybieram drogę na ponoć pewną śmierć." co miało znaczyć
                                              > , że nie przywiązuje wagi do tego co napisałeś i ciągłym "uciekaj".
                                              > pozdr :)

                                              Matko przenajświętsza. Nie ma nawet 18 lat. To mu się dopiero rozwinie. Tak mniej więcej po 20 roku życia. Jeśli już atakuje ostro to potem będzie dopiero jazdeczka. Napisz jaką największą jazdeczkę przeżyłaś. Nie ma co się wstydzić, że niby się dałaś. :). Napisz a powiem ci czy to soft czy hardcore. Oczywista według mnie.

                                              pzdr
                                              • doro.ta97 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 17.05.14, 17:32
                                                marekgazek: według Ciebie patrząc na to wszystko co piszesz to na pewno soft. Skąd wiesz się rozwinie ? Masz taką samą pewność, że się rozwinie jak ja, że się nie rozwinie.

                                                brz_a_sk: Czemu jestem z nim - bo go kocham. Czemu go kocham - nie wiem, po prostu. z jednej strony tak, teraz oferuje, traktuje gorzej niż jak nie chodził do psychologa i psychiatry i wgl. Wtedy się z nim lepiej czułam. Zapewne mi łatwiej niż jemu, oczywiście. Tak, tylko on się bardziej ciągnął, że chce do psychologa by ktoś mu pomógł niż ja mu kazałam.
                                                Jedynym problemem według nas jest pytanie czy nie jest ze mną, bo mu pomagam. Odpowiedź zawsze jest: "możliwe". Nie wiem, czy to ma sens i przyszłość, ale mam zamiar próbować dalej.
                                                • marekgazek Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 17.05.14, 17:58
                                                  doro.ta97 napisała:

                                                  >S
                                                  > kąd wiesz się rozwinie ?

                                                  To nie moje wymysły. Tak mówi literatura fachowa. Poczytaj. Rozwija się i nasila po 20 roku życia. Kulminacja do 30tyki. Potem idzie mniej. Podobno kolo 40 tki da się w miare normalnie zyc. Jak ty masz soft i już się łamiesz to seryjka uciekaj. Już masz wkręconą miłość która wszystko zniesie. Sorki. Masz szanse na pobyt w psychiatryku. Jak uznajesz moje za hard. to nie wiesz jeszcze co to hard. Ja wiem i przygotowuję się na jeszcze większy hard.

                                                  pzdr
                                                  • doro.ta97 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 17.05.14, 18:17
                                                    Literatura fachowa... Tylko, że nie wsadza się wszystkich do jednego worka. Skoro jeszcze z nim jestem i kłócę się z Tobą to raczej znaczy, że się jeszcze nie łamie. Może będę głupia, ale nie mam zamiaru się poddać i "uciec". Najwyżej mnie odwiedzisz kiedys w psychiatryku i wtedy powiedz, że miałeś rację. Na razie się nie zgodzę z Tobą :)
                                                  • doro.ta97 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 17.05.14, 18:21
                                                    Jestem młoda i głupia i nic nie poradzisz. Ta literatura fachowa jest gdzieś w internecie ? Nie żebym Ci nie wierzyła, tylko no chętnie poczytam ogólnie.
                                                  • brz_a_sk Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 17.05.14, 19:48
                                                    doro.ta97 napisała:

                                                    > Jestem młoda i głupia i nic nie poradzisz. Ta literatura fachowa jest gdzieś w
                                                    > internecie ? Nie żebym Ci nie wierzyła, tylko no chętnie poczytam ogólnie.

                                                    z takim tekstem tu daj sobie spokój

                                                    ludzie gadają z Tobą jak z każdym innym i o cholernie poważnych sprawach
                                                    czasem odpalasz coś ale mam wrażenie, ze w ważnej sprawie tu bywasz

                                                    literatury jest bardzo dużo - szkoda, ze mka-i portal zwinięty tam czytało się świetnie
                                                    może na youtube znajdź jej materiały mka

                                                    ale po pierwsze to, żeby nie było, że nie mówiłam - Twój partner raczej nie ma bpd - nie widzę nic co by prowadziło w tym kierunku

                                                    jest coś co bardzo chciałabym bys rozważyła, o czym poczytała - jak to jest, że pewne wyniesione z domu, ze środowiska schematy mimo że wręcz potwornie nie chcemy przenosimy w dorosłe życie
                                                    klasyczne hasłowe przykłady , które mogą być dla wielu impulsem do pomyślenia jak to jest i dlaczego tak bywa :

                                                    dziecko bite na ogół bije swoje dzieci
                                                    biedę się "dziedziczy", nieporadność się dziedziczy
                                                    córka alkoholika weźmie męża alkoholika (bo go rozumie, tłumaczy itd) ale co gorsza z nie alkoholika zrobi alkoholika bo takie zna schematy świętowania, utrzymywania kontaktów tow. znoszenia stresu itd itd
                                                    takich tekstów jest dużo - warto poszperać i poczytać co leży u podstaw takiego powielania wszystkiego złego czego bardzo chcemy uniknąć
                                                    boimy się tego dziadostwa a mino woli coś nam nie wychodzi

                                                    na cudzych błędach łatwo się uczy, rozumie się schematy i kapuje na czym to wszystko polega

                                                    jeśli wyszukasz ciekawe rzeczy powiedz, które dobrze Ci się czyta czy słucha - pewnie coś dorzucimy





                                                  • doro.ta97 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 17.05.14, 19:56
                                                    Tak, bywam bo to jedyne miejsce gdzie mogę powiedzieć co dręczy. Jedyne. I wiem, że tu każdy przeszedł coś chociaż podobnego a nie raz więcej ode mnie. On ma niby dda, bpd, zuw, teraz nie dawno jeszcze ta depersonalizacja (o ile dobrze napisałam). Ale to wszystko jakby pojedyńczo wyciągnięte. Coś z dda, coś z bpd itd. Mi też się nie wydaje by miał bpd, tylko, że przyzwyczailiśmy się że ma jakby bo tak nazywamy co mu jest. Jak ja czytam opisy ludzi, takich jak marekgazek itp to stwierdzam, że mój facet to jakieś demo głupio mówiąc.
                                                    Sens to ma, ("jest coś co bardzo chciałabym bys rozważyła, o czym poczytała..." ale w sumie nie kojarze nic co miałoby związek).
                                                  • odnowa80 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 17.05.14, 21:56
                                                    Brzasku, a właśnie co z Mką i portalem ? Byłyście tam dla mnie za czasów związku sporą grupą wsparcia
                                                  • brz_a_sk Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 17.05.14, 23:13
                                                    mka ma się dobrze
                                                    portal zwinięty i zarchiwizowany
                                                    szuka sponsora
                                                    - akurat czekała na spływy gotówki kiedy był termin płatności za serwer i domenę i pac

                                                    jesli chcesz odezwij się priva do mnie - gazeta i nick i już - namawiam :)

                                                  • marekgazek Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 17.05.14, 20:56
                                                    doro.ta97 napisała:

                                                    > Jestem młoda i głupia i nic nie poradzisz. Ta literatura fachowa jest gdzieś w
                                                    > internecie ? Nie żebym Ci nie wierzyła, tylko no chętnie poczytam ogólnie.

                                                    Internet to internet. Idź po jakiś podręcznik do psychiatrii. Poczytasz.

                                                    Dobra kobieto szczerze współczuję. Tak po ludzku. Ze względu na człowieczeństwo. Jesteś młoda jak opisujesz. Widzę, że mało odporna i zainfekowana trucizną. Zobacz toxic nawalczył jak mi się zdaje. Ja walczę. Nie że sobie dodajemy ale to naprawdę nie zabawa. Zje cię niestety, przeżuje i wypluje. To już widać teraz. :(. ale walcz jak masz siły

                                                    pzdr
                                                  • toxic1812 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 17.05.14, 21:16
                                                    Przypomniało mi się jeszcze jak uknuła intrygę odnośnie mojej koleżanki, tak zaczęło się separowanie mnie od znajomych:) Powiem Wam że tak to wszystko zaplanowała że Napoleon to przy niej przedszkole. Całą noc bym myślał i lepiej bym tego nie wymyslił. Ludzie BRD mają takie rzeczy w małym palcu. A jak byliśmy na weselu i zatańczyłem z jakąś ciocią Jolą po 60-ce, oczywiście tez też była zazdrosna i nie omieszkała mi tego wypomnieć wielokrotnie. Ogolnie to najlepiej żebym chodził z głową wlepioną w chodnik i na nikogo nie spoglądał.. Ale to takie małe rzeczy. Marekgazek opisuje tu ciekawsze historie;)
                                                    Ja Ciebie chłopie podziwiam że dajesz rade.. sam wiesz że nie obejdzie się to bez echa dla Ciebie i Twojej psychiki ale jeżeli masz zdrowy dystans do tego wszystkiego i traktujesz ją jak zabawkę, przedmiotowo i nie wczuwasz się to może jakiś sens w tym jest.
                                                    Ja zanim się naprostuję to jeszcze trochę potrwa.. daję sobie czas..
                                                    Rany goją się powoli..
                                                  • marekgazek Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 17.05.14, 21:35
                                                    toxic1812 napisał(a):

                                                    > Przypomniało mi się jeszcze jak uknuła intrygę odnośnie mojej koleżanki, tak za
                                                    > częło się separowanie mnie od znajomych:) Powiem Wam że tak to wszystko zaplano
                                                    > wała że Napoleon to przy niej przedszkole. Całą noc bym myślał i lepiej bym teg
                                                    > o nie wymyslił. Ludzie BRD mają takie rzeczy w małym palcu. A jak byliśmy na we
                                                    > selu i zatańczyłem z jakąś ciocią Jolą po 60-ce, oczywiście tez też była zazdr
                                                    > osna i nie omieszkała mi tego wypomnieć wielokrotnie. Ogolnie to najlepiej żeby
                                                    > m chodził z głową wlepioną w chodnik i na nikogo nie spoglądał.. Ale to takie m
                                                    > ałe rzeczy. Marekgazek opisuje tu ciekawsze historie;)
                                                    > Ja Ciebie chłopie podziwiam że dajesz rade.. sam wiesz że nie obejdzie się to b
                                                    > ez echa dla Ciebie i Twojej psychiki ale jeżeli masz zdrowy dystans do tego wsz
                                                    > ystkiego i traktujesz ją jak zabawkę, przedmiotowo i nie wczuwasz się to może j
                                                    > akiś sens w tym jest.
                                                    > Ja zanim się naprostuję to jeszcze trochę potrwa.. daję sobie czas..
                                                    > Rany goją się powoli..

                                                    Odseparowywanie to standard. Akcyjki wręcz codzienne. Nie jak zabawkę. Złapałem dystans. Na początku zakochanie. To mnie wtedy szmaciła. Potem odbiłem. Zorientowałem się z kim do czynienia. Dziś wiem, że to nie miłość. Nie kocham jej. Może nawet trochę lubię. Wiem, że nie będziemy razem. Muszę to jakoś przeciągnąć do jej przeskoku na nowego mutanta. Szczerze już mu dziś współczuje. Bo się na mnie udoskonali. Zero kontaktu nie wchodzi w grę. Zacznie mi się ciąć pod pracą. Kontrahentów nawiedzać. Taka jest ekstremalna. Co ona czasem bajdurzy to twórcy horrorów nie mają takiej wyobraźni jeśli chodzi o metody uśmiercania ludzi. Kuzynki mojej co ją pieprzę. I wszystkich innych ludzi co chcą mnie ukraść "niewinnemu zgubionemu w lesie diamentu" Ogólnie pieprzę wszystko co się rusza. Gdyby tak było to bym musiał na wiagrze lecieć. Powiem ci tak. Jak byłem traktowany jak gówno to zdrada pewnie była. Nie złapałem za rękę ale... teraz jak walczę to na stóweczkę nie ma tego. Nie można mieć na to czasu jeśli kręci się cały dzień takie jazdy i plany. W pracy też nie. Samodzielne stanowisko z maszynami. Z resztą to moja pięta achillesowa. Ona to wie. I czasem w tą trombę zagrywa. :) Czasem patrzę w lustro i myślę k.rwa marek, że ty to tak na spokój bierzesz. :)

                                                    pzdr
                                                  • doro.ta97 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 17.05.14, 21:37
                                                    Eh... Mam nadzieję, że to sens ma, ale będę walczyć. Dziękuję za rady :)
                                      • toxic1812 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 17.05.14, 18:50
                                        Chłopie, przypomniałeś mi to wszystko bo już mi z głowy wyleciało.. Ja też pieprz..em wszystkie koleżanki dookoła, jak jechałem od niej do domu to juz po drodze miałem telefon w jakiejś niby sprawie(sprawdzała mnie), jak poszedłem na urodziny do kumpla to o 22 już miałem emergency ale że nie słyszałem tel to od 23 było tylko gorzej.. Generalnie wszystko co napisał marek się pokrywa.
                                        Ale wiecie jak to jest odnośnie zdrad, ktoś mierzy kogoś swoją miarą.. później to zrozumiałem..
                                        • brz_a_sk Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 17.05.14, 20:06
                                          toxic1812 napisał(a):

                                          > Ale wiecie jak to jest odnośnie zdrad, ktoś mierzy kogoś swoją miarą.. później
                                          > to zrozumiałem..

                                          jeśli komuś się przyda - proszę

                                          jeśli ktoś boi się zdrady to zakłada, ze jest ona dopuszczalna i będą jakieś pertraktacje i powroty po, wybaczania - kolekcja "zabaw" w mierzenie uczuć zaklęciami i obietnicami

                                          jeśli ktoś stara się i traktuje związek poważnie ma poczucie pewności - zdrady się nie powinny zdarzać, nie ma co za nimi wypatrywać

                                          jak by się zdarzyła to będzie czym sobie głowę zawrócić na do widzenia

                                          myślę, ze taka pewność pozwala partnerom szanować się - a jak nie to nie adiu

                                          nie życiowe? cóż - polecam gorąco mnie takie zasady bardzo odpowiadają :)
                                          • toxic1812 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 17.05.14, 21:02
                                            Prawda brz_a_sk, nie trzeba iść na urodziny do kumpla czy na piwo z koleżanką żeby zdradzić. Można zrobić to praktycznie wszędzie i w każdej chwili. Chodzi o to czy się chce to zrobić. Jeżeli jest się z z kimś komu się niby ufa to po co go tak sprawdzać i nie dowierzać? Ja osobiście uważam że to bierze się z tego że samemu nie jest się fair lub nie było się w innych związkach. Stąd bierze się niepewność do partnera.
                                            Tylko jasne i czyste zasady mogą coś wnosić w zycie..
                                            Każdy popełnił jakieś błedy..
                                            Nie da się budować przyszłości przez pryzmat przeszłości..
                                            • brz_a_sk Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 17.05.14, 21:09
                                              fizyczna zdrada wydaje się straszna - po co się męczyć ze sobą no tak i żałować atrakcji

                                              ale jak się chwilę usiądzie i pomyśli to dużo gorsza jest ta psychiczna, intelektualna - kiedy ktoś ma ochotę rozmawiać z kim innym bardziej niż z Tobą, a jeśli już innym o Tobie opowiada to co to za zawiązek
                                              oczywiście nie chodzi o to, ze mamy znajomych kumpli towarzystwo - nie nie
                                              chodzi o znudzenie, brak błysku w oku o brak zaciekawiania partnerem, pogardzanie czy jakiekolwiek olewanie

                                              po co ludzie się męczą razem?
                                              • toxic1812 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 17.05.14, 21:21
                                                zdradę psychiczną wyczuwa się od razu..
                                                z fizyczną jest ciężej..
                                                Ja zdrad psychicznych miałem przez okres zwiazku może z 20.. pózniej juz przywykłem bo wiedziałem że i tak wróci..
                                                Wystarczyło przeczekać.. Tylko po co? Tego nie wiem. Uzależnienie chyba to się nazywa
                                                • brz_a_sk Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 17.05.14, 21:31
                                                  tak uzależnienie
                                                  im gorsze badziewie tym większe
                                                  piszesz, że rany się nie goją
                                                  tak
                                                  najgorsze sa blizny na zasklepionych ranach
                                                  nie ma się czego czepić
                                                  nie ma powodu a wszystko nie działa

                                                  mijają lata a każdy nowy związek zamieniasz sam sobie w piekiełko
                                                  powtarzasz schematy - te silne emocje które zbierasz przebijają wsio
                                                  poznajesz anioła i rodzi się pierwsza mysl - ocho pewnie border
                                                  ocho zaraz sie zacznie
                                                  sprawdzę
                                                  odejdę
                                                  nie bedę się cieszył
                                                  nie będę się angażował itd
                                                  potem nadaję sie tylko do borderek
                                                  itd

                                                  nie warto w złym związku trwać


                                                  • toxic1812 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 17.05.14, 21:43
                                                    mijają lata a każdy nowy związek zamieniasz sam sobie w piekiełko
                                                    > powtarzasz schematy - te silne emocje które zbierasz przebijają wsio
                                                    > poznajesz anioła i rodzi się pierwsza mysl - ocho pewnie border
                                                    > ocho zaraz sie zacznie
                                                    > sprawdzę
                                                    > odejdę
                                                    > nie bedę się cieszył
                                                    > nie będę się angażował itd
                                                    > potem nadaję sie tylko do borderek

                                                    No właśnie tego się boję.. mam nadzieję że to minie z czasem..
                                                    Sam pisałem że nie można oceniać innych przez pryzmat swojej przeszlości..
                                        • marekgazek Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 17.05.14, 20:52
                                          toxic1812 napisał(a):

                                          > Chłopie, przypomniałeś mi to wszystko bo już mi z głowy wyleciało.. Ja też piep
                                          > rz..em wszystkie koleżanki dookoła, jak jechałem od niej do domu to juz po drod
                                          > ze miałem telefon w jakiejś niby sprawie(sprawdzała mnie), jak poszedłem na ur
                                          > odziny do kumpla to o 22 już miałem emergency ale że nie słyszałem tel to od 23
                                          > było tylko gorzej.. Generalnie wszystko co napisał marek się pokrywa.
                                          > Ale wiecie jak to jest odnośnie zdrad, ktoś mierzy kogoś swoją miarą.. później
                                          > to zrozumiałem..

                                          Chopie może przejąłem po Tobie schedę. ;). Widzę też taka narowista jak moja. Niezmordowana w swoich akcjach. Starczy godzina żeby wzięła oddech i dawaj do przodu. Trzeba mieć jaja i nerwy z tytanu. Dużo dystansiku. U mnie problem jak pisałem. Mogę jedynie liczyć, że kto inny weźmie schedę. Inaczej nie da mi żyć. Trochę zero kontaktu robiłem to k.rwa mać była taka jazda, że aż trudno sobie wyobrazić. Po 500 prób połączeń w ciągu dnia. Jakieś esemesy z dziwnych numerów typu cześć to ja mariola pamiętasz mnie może się spotkamy na ciapnięcie piwka. Telefony z ukrytych numerów. Ja muszę odbierać telefony w związku z pracą. Ataki, ataki i jeszcze raz ataki. :) Emergency standard. Co róż nowe. Ostatnio tak jak pisałem ślub i przyjmowanie gratulacji od ludzi. Nie wiedziałem o co im lata. Esemesy typu gratuluję a ja się zastanawiam czego. Raz miałem nawet że pieprze kuzynkę. Bo się do mnie uśmiechała na imprezie rodzinnej.

                                          pzdr
                                    • brz_a_sk Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 17.05.14, 15:16
                                      partnerstwo nie polega na robieniu co mi się podoba tylko na staraniu się
                                      im większy ma się problem tym bardziej trzeba się starać a nie domagać się więcej
                                      wszystkie osoby, które znam w związkach lub po związkach ale nie rujnujących wszystkiego co okaże życzliwość
                                      to osoby w terapii lub po wieloletniej terapii i w autoterapii - nauczone pracy nad sobą, ogromnej trudnej dyscypliny , wiele z nich jest bardzo świadomych swoich problemów i ran jakie zadały i wyskoków jaki im się zdarzają
                                      ale tyrają by być znośnym

                                      tak ja to widzę
                                      może, w którymś przypadku się mylę to jasne

                                      border dewaluuje bliskich chce czy nie chce ale kiedy ma olej w głowie zadbany bardzo bardzo to usuwa się i nie niszczy nie domaga się i nie rozwal innym życia i psychiki

                                      border w złej formie i bez autkontroli wcale nie ma problemu z przekroczeniem granicy - jak psychopata - ma w d@pie kogo zabije rozpędzonym samochodem, komu czym łeb rozwali, kogo doprowadzi do złamania psychicznego i w końcu czy sam się nie zabije; robi to i publicznie i na oczach własnych dzieci i ...

                                      więc należy pożegnać czule i stanowczo - metody podpowiadają doświadczeni (oba znaczenia tego słowa dobrze tu pasują :) ) partnerzy

                                      warunkiem wspierania nie są ani groźby ani obietnice poprawy ale efekty pracy nad sobą; po co kogoś na siłę wyręczać i wzmacniać go w poczuciu, że może wszystkim zatruć życie odwalając co chwilę kolejną manianę

                                      bpd to bardzo trudne zaburzenie i jeśli ktoś sobie rozhuśta dodatkowo życie nie ma powodu by czuć się zobowiązanym do ratowani go swoim kosztem - czasem trzeba uczyć się życia osobno kiedy nieodwracalnie niszczy się partnera - to nie kara to rozsądek; cóż to za miłość która zabija - pułapka nie miłość

                                      nie zaprzeczam w najmniejszym stopniu, ze border cierpi potwornie - czasami i że ma trudno niewyobrażalnie, ale to nie usprawiedliwia rezygnowania z pracy nad sobą i nie zwalania z odpowiedzialności za krzywdy


                                      • doro.ta97 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 17.05.14, 15:37
                                        brz_a_sk: nie wiem czy się mylisz czy nie ale ja się podpisuje obiema rękoma. On jak już pisałam pracuje. Miałam ja chodzić też do psychologa, bo mi każe, że na mnie to też się odbija i mam chodzić. Nie ma opcji dlatego...chodzimy razem. Psycholog (pani) okazała się dość nie obeznana i widać, że jesteśmy za dużym wyzwaniem dla niej co sama mówi. Nie wiem czy coś nasza terapia wnosi, ale chce spróbować.
                                        • brz_a_sk Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 17.05.14, 16:20
                                          przeczytałam co dziś napisaliście na temat Doroty

                                          dodam tak

                                          odpowiedz SOBIE nie koniecznie nam - czemu jesteś z tym czlowiekiem, czemu kochasz takiego człowieka
                                          i tu pytanie nie jest o to jak mogłaś pokochać kogoś z problemem, bez nogi ręki, impotenta czy osobę zaburzoną - pytanie jest o to jak on Cię traktuje, co Ci oferuje jak się stara itd

                                          co Ty nazywasz miłością i skąd sie wzięło/bierze to, że masz dyskomfort kiedy pada takie pytanie

                                          każdy ma jakieś rany i zrąbane poczucie własnej wartości ale jeśli chcesz budować dobry związek posprzątaj sobie trochę - powiem tak - tobie łatwiej niż jemu bo nie masz zaburzeń osobowości ( obie zawachałyśmy się czy tylko ja? ) wszystkie złe dzieciństwa zostawiają ślad po jednym to widać po innym mniej - królewny i księżne też mają problem

                                          co do psychologa - nie wiem jak prowadzi terapię jeśli nie bardzo kuma to wszystko
                                          zapytaj wprost czy radzi sobie
                                          może pomoze w tym czego jest pewien a da skierowanie do specjalistów

                                          pytanie czy to jest bpd czy nie - wydaje się zasadne i przeciąganie pozornej terapii nie wrózy dobrze
                                          chciałbyś wyleczyć odciski gdy zżera Cię gruźlica - nawet jeśli one sa dokuczliwe to nie wolno stwarzać pozorów że to jest dobry pomysł - czasem leki na odciski mogą szkodzić gruźlicy - wiem że przykład od czapy :)

                                          ważne jest to co tu nie raz pisali borderzy - że mieli wiele diagnoz i nawet ze specjalistycznych oddziałów i po latach okazywało się, że wiele objawów i towarzyszących zaburzeniu chorób zamazuje obraz i zmienia się diagnoza;

                                          a co tu mówić o współistnieniu czynników - przecież rzadko to jest jedna wyizolowana przyczyna

                                          do tego borderzy super inteligentni świetnie sie maskują w terapii - choć wiedzą, ze to bez sensu i tak zawsze uwodzą terapeutę, podpinaja się pod niego, uzalezniają i manipulują - takie to bpd jest - nie ma sensu tego ukrywać


    • brz_a_sk brianaevigan 17.05.14, 09:43
      brianaevigan załóż sobie wątek
      nawet zacytuj tam to co napisaliśmy
      żebyś miała to na potem

      na razie pisz żółte kartki - RATUNKOWE - na razie z cudzych mysli, bo nie naszykowałaś ich wcześniej

      Ty za bordera nic nie zrobisz, gadając z nim odsuwasz go od decyzji o terapii
      jeśli musisz mu odpowiadać bo nie zwiałaś i nie okopałaś się tylko udajesz izolację :)

      to mów mu - Ty na terapię - ja mogę tylko zgłosić na policję, że wpadłam w panikę bo człowiek chce się zabić - chce niech podkręca Twoja decyzję - Ty się jej trzymaj

      a swoja droga inteligentny border, a to standard - czyta wszystko to co gdziekolwiek piszesz i nie zdradzi sie z tym nigdy - udźga Cię tam gdzie oddychasz

      chce czy nie chce walczy na śmierć i życie i nie ma hamulców - takie to POGRANICZE





    • toxic_chick Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 17.05.14, 22:06
      OK

      Ale macie świadomość dziwni ludzie, że zaburzeń osobowości jest wiele?????????? pl.wikipedia.org/wiki/Zaburzenie_osobowo%C5%9Bci

      whatever!

      To forum BPD

      Czyli.... nie tylko zdrady, jazdy, zazdrość!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

      Podpowiem... nikt kto nie podejmuje FAKTYCZNYCH prób samobójczych nie ma diagnozy, nikt kto się nie krzywdzi (czytaj: cięcie, przypalanie itp itd) NIE MA BORDERLINE!!! i Wy diagnozujecie?? to zakrawa o kiepski żart!!! czy Wy w ogóle wiecie na czym polega to zaburzenie??? czy to jest jakieś forum dla debili, którzy są w zjebanych związkach ze zjebanymi ludzmi?????
      BPD to nie tylko relacje!!! to problem dla kogoś kto się budzi rano i nie wie do cholery kim jest i gdzie zmierza i czy w ogóle!!!!!!!!!!

      Opisujecie swoje żałosne historie i szukacie wsparcia w miejscu, które jest tematyczne! I zaufajcie mi... relacje, związki to dla nas dodatkowy problem i wcale i przeważnie ich nie chcemy!!! ja nie wiem o czym piszecie!!!!!

      Nie zwalacie swoich porażek na BPD.. tylko na siebie
      • marekgazek Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 17.05.14, 22:13
        toxic_chick napisała:
        nikt kto się nie krzywdzi (czytaj: cięcie, przypalanie itp itd) NIE MA BORD
        > ERLINE!!! i Wy diagnozujecie?? to zakrawa o kiepski żart!!! czy Wy w ogóle wiec
        > ie na czym polega to zaburzenie??? czy to jest jakieś forum dla debili, którzy
        > są w zjebanych związkach ze zjebanymi ludzmi?????
        > BPD to nie tylko relacje!!! to problem dla kogoś kto się budzi rano i nie wie d
        > o cholery kim jest i gdzie zmierza i czy w ogóle!!!!!!!!!!
        >
        > Opisujecie swoje żałosne historie i szukacie wsparcia w miejscu, które jest tem
        > atyczne! I zaufajcie mi... relacje, związki to dla nas dodatkowy problem i wcal
        > e i przeważnie ich nie chcemy!!! ja nie wiem o czym piszecie!!!!!
        >
        > Nie zwalacie swoich porażek na BPD.. tylko na siebie
        >
        Odezwała się moja ulubiona koleżanka ;). Bądź spokojniutka u mojej samookaleczanka są. Matko przenajświętsza jaka bordermowa. Jesteś boska. Całuję serdeczniutko. :)
        • toxic_chick Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 17.05.14, 22:26

          > Odezwała się moja ulubiona koleżanka ;). Bądź spokojniutka u mojej samookaleczanka są. Matko przenajświętsza jaka bordermowa. Jesteś boska. Całuję serdeczniutko. :)

          Nie pisałam do Ciebie

          ps. zdrabniają wieśniaki... ale to wiesz.. prostak to bólu
          • marekgazek Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 17.05.14, 22:37
            toxic_chick napisała:


            >
            > ps. zdrabniają wieśniaki... ale to wiesz.. prostak to bólu

            Nawet na forum się nie poddają. Widzę, że pewnie nie ma nowego obiekciku. Szukamy zainteresowania na forum. Prostak jestem, wieśniak a niebawem gówno. Wybacz nie jesteś dla mnie autorytetem w tłumaczeniu borderyzmu bo jesteś borderem. Zawsze kłamiesz więc twoje wypowiedzi i diagnozy kto nim jest a kto nie są bezwartościowe. Też chyba nie jesteś psychiatrą? A może jesteś? Współczuję pacjentom

            pzdr
            >
            >
            >
            >
            • toxic_chick Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 17.05.14, 22:47
              Sam nazywasz sie gownem... Do przemyślenia

              Co ciekawe odpowiedz uzalezniasz od tego kim jestem ;) to bez znaczenia

              Ale powiem Ci co stanowisz

              Nic

              I to boli
              • toxic1812 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 18.05.14, 21:29
                Mogli byście trochę przemyśleć co piszecie.. po co te złe emocje.. Bez sensu takie darcie kotów..
                Każdy ma prawo do swojego zdania ale przezwiska i wyzwiska to już przesada.
                Nikt nie jest gównem.
                Każdy jest inny, zaburzony/niezaburzony.. Wszyscy tutaj jesteśmy w jakiś sposób zaburzeni mniej lub bardziej. Taka jest prawda. Dla tego się tu spotykamy.
                Zaburzony nie zrozumie niezaburzonego na pewnych płaszczyznach i na odwrót.
                Po to jest forum żeby wyrazić swoje zdanie ale można robić to bardziej kulturalnie.
      • toxic1812 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 17.05.14, 22:24
        seks z przypadkowymi ludźmi to nie forma samookaleczenia??

        To takie normalne??

        Nie trzeba się ciąć żeby mieć BRD..
        • toxic_chick Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 17.05.14, 22:31
          Gwarantuje, że to nie musi być borderline

          Serio
        • brz_a_sk Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 17.05.14, 23:07
          toxic1812 napisał(a):


          >
          > Nie trzeba się ciąć żeby mieć BRD..

          tu masz rację
          próby samobójcze tak są warunkiem przy orzekaniu
          ale cięcie i zadawanie bólu jak widzę nie koniecznie
          znam osobę bojąca się bólu z orzeczeniem BPD i kolekcją innych problemów

          potrzeba skupiania uwagi świata na sobie jest bardzo męcząca dla borderów - jakby nie istnieli gdy świat się wokół nich nie kręcił;
          ciężkie schorzenie ale kiedy się poleci po liście co jedno lepsze - większość ludzi nie odczuwa potrzeby wnikania w szczegóły, a ci co coś wiedzą są i tak machnięciem ręki kasowani
          każdy border wie, że reszta nie wie nic
          ogólnie reszta bywa oceniana bardzo negatywnie - w ramach opisu zaburzenia to norma






    • wendd Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 18.05.14, 14:36
      Cześć Marku,
      Tak z grubsza przeczytałam Twoje wpisy - więc jeśli czegoś nie doczytałam albo źle zinterpretowałam, to z góry proszę o wybaczenie:)

      Nie jestem przekonana czy to "przeciąganie" aż przeskoczy na kogoś innego to dobra metoda.
      Jeśli koleżanka myśli o ślubie i jeśli informuje o tym otoczenie - to docelowo ktoś będzie musiał to odkręcić i ponieść za to odpowiedzialność.
      Patologiczny kłamca do kłamstwa się raczej nie przyzna.
      Wcale więc nie zdziwiłyby mnie serwowane znajomym i każdemu kto chce słuchać historie o złożonej i niedotrzymanej obietnicy małżeństwa czy wykorzystywaniu zakochanej kobiety.

      Moim zdaniem lepsze już czyste, jasne sytuacje - bo jeśli nie chcę, nie kocham, to nie ciągnę farsy tylko jasno komunikuję to i partnerce i otoczeniu. I konsekwentnie trzymam się decyzji.

      Ludzie, którzy patrzą na Was z boku raczej nie będą się wdawać w analizowanie waszych motywów i rozkminianie kto ma rację - tylko myślą stereotypami, sądzą po pozorach i etc.
      Tak łatwiej, szybciej i wygodniej.
      Tym "przeciąganiem" możesz się dorobić wśród znajomych czy współpracowników łatki zimnego, nieczułego drania wykorzystującego biedną kobietę.
      I utrudnić sobie ewentualne przyszłe związki - bo taka opinia dotrze do kolejnej partnerki.

      Igrasz z ogniem:) bez kontroli nad sytuacją. Bo tej kontroli nie da się mieć.
      • brianaevigan Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 19.05.14, 15:44
        Popieram... U mnie już lepiej, ale tak sobie myślałam o tym co Marek pisał o swojej sytuacji i nie wiem czy warto to ciągnąć...
        Z tego co pisałeś Marku to masz totalne piekło na ziemi... Ja mam sporadyczne akcje. Na Twoim miejscu bym chyba nie dała rady... Tzn na pewno :)
        Piszesz, że musisz to przeciągnąć... Aż tak się jej boisz?? I tego co będzie jeśli zerwiesz?? A może jednak coś do niej czujesz?? Bo trudno mi zrozumieć czemu to ciągniesz... W imię czego??
        Nawet jeśli masz do tego dystans i olewkę to i tak odbije się na Tobie... W jakim Ty będziesz stanie po takim "związku"?? Nie brakuje Ci spokoju?? Normalności?? Problem w tym, że jeśli się popada w jakieś współuzależnienia to się samemu tego nie widzi... A potem się jest samemu poturbowanym...
        Trzymaj się tam. I dzięki za wszystkie dobre słowa i rady :)
        • marekgazek Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 19.05.14, 16:55
          brianaevigan napisał(a):

          > Popieram... U mnie już lepiej, ale tak sobie myślałam o tym co Marek pisał o sw
          > ojej sytuacji i nie wiem czy warto to ciągnąć...
          > Z tego co pisałeś Marku to masz totalne piekło na ziemi... Ja mam sporadyczne a
          > kcje. Na Twoim miejscu bym chyba nie dała rady... Tzn na pewno :)
          > Piszesz, że musisz to przeciągnąć... Aż tak się jej boisz?? I tego co będzie je
          > śli zerwiesz?? A może jednak coś do niej czujesz?? Bo trudno mi zrozumieć czemu
          > to ciągniesz... W imię czego??
          > Nawet jeśli masz do tego dystans i olewkę to i tak odbije się na Tobie... W jak
          > im Ty będziesz stanie po takim "związku"?? Nie brakuje Ci spokoju?? Normalności
          > ?? Problem w tym, że jeśli się popada w jakieś współuzależnienia to się samemu
          > tego nie widzi... A potem się jest samemu poturbowanym...
          > Trzymaj się tam. I dzięki za wszystkie dobre słowa i rady :)

          Dzięki. Wiesz jestem przekonany że u mnie będzie hardcorowy stalking. Już często jest. Nie chce w to angażować chłopców radarowców ani jakiejś sędziny. Ciągłe ataki mam. Może się zmęczy. Wczoraj dwukrotne emergency. Uderzam głową o ścianę i krew mi leci. Gdzie jesteś? Nie kochasz mnie. Widzisz do czego mnie doprowadzasz.Tego typu zajaweczki. To nic nie dało. Więc dalej co innego. Myślę, że to jakiś hiperborder z dodatkiem wisienki na torcie. Wiesz jakoś to mi idzie. Wychodzę ciepnąć piweczko i takie tam z koleżkami. O dziwo udaje się nie myśleć. Kiedyś nie dawałem rady. Wczoraj miałem szczyt uderzeń jakiego nigdy nie miałem. Spodziewam się więcej. Może jest już u kresu sił i wyciągnie wtyczkę. Liczę na to. Nie mogę pozwolić sobie na zmianę telefonu, maila, nazwiska, pracy, miejsca zamieszkania. Chłopcy radarowcy i sądzinka też w grę nie wchodzą bo się odbije na pracy. Jest do tego zdolna aby jakąś życiową scenę mi tam zagrać. Zaczęło się śledzenie. Nawet jest to jakiś czarny humor. Chodzi po ulicy w miejscu gdzie przebywam. Myśli, że jej nie widać. Jak spytać co ty tu robisz? Tak sobie chodzę bo mam do załatwienia urząd czy nawet bułki w piekarni. A potem. Co się czepiasz. Mogę chodzić gdzie chce. Śledzisz mnie. Jest hiperwytrzymała w tym co robi. Powinno się ją nagrodzić gwiazdą afganistanu za waleczność. Cóż. Prawdziwa ślunska baba. Nie odpuszcza nigdy. :) Nie boję się. Gdybym się bał to by mnie dopiero na tym ciągnęła. Na początku czułem do niej wielką miłość. Po tych akcjach mi przeszło. Potem przyszła nienawiść. Znów przeszło. Dziś mogę powiedzieć że ją lubię. Jeśli chodzi o spokój i zimną krew. Nigdy bym kiedyś nie powiedział że mam tego takie pokłady. Ale wybucham. Jak każdy człowiek.

          pzdr
          • toxic1812 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 19.05.14, 18:35
            Jest hiperwytrzymała w tym co r
            > obi. Powinno się ją nagrodzić gwiazdą afganistanu za waleczność.

            marekgazek wygrałeś tym tekstem:)

            Piszesz że czułeś miłość, później nienawiść a teraz nawet ją lubisz.. 3 etapy już były..
            Sporo musiałeś przejść bracie.

            Problem w tym, że jeśli się popada w jakieś współuzależnienia to się s
            > amemu
            > > tego nie widzi... A potem się jest samemu poturbowanym...

            brianaevigan co u Ciebie dziewczyno? Jak sytuacja?
            • marekgazek Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 19.05.14, 21:49
              toxic1812 napisał(a):


              > Sporo musiałeś przejść bracie.
              >
              spoko. Jeszcze wiele przede mną. Ale uda się. Wiara góry przenosi. W tym szaleństwie jest metoda tak mawiali moi przodkowie. Dziś emergency niemedyczne. Ukradli mi kartę bankomatową i wycie. Zrób coś. Jesteś facetem. Nie kochasz mnie. Odpowiedź. Nie ja ale Ty dzwoń do banku i blokuj bo to twoja karta. Odpowiedź. Ach nie przypomniałam sobie ze zostawiłam w innych spodniach. :). Ale ogólny spokój jeśli można to tak nazwać. Ale nie chwal dnia przed zachodem słońca. Bohaterzy z Afganistanu nie odpuszczają nigdy :)

              pzdr
              • marekgazek Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 19.05.14, 22:33
                marekgazek napisał(a):


                > >
                > spoko. Jeszcze wiele przede mną. Ale uda się. Wiara góry przenosi. W tym szaleń
                > stwie jest metoda tak mawiali moi przodkowie. Dziś emergency niemedyczne. Ukrad
                > li mi kartę bankomatową i wycie. Zrób coś. Jesteś facetem. Nie kochasz mnie. O
                > dpowiedź. Nie ja ale Ty dzwoń do banku i blokuj bo to twoja karta. Odpowiedź.
                > Ach nie przypomniałam sobie ze zostawiłam w innych spodniach. :). Ale ogólny sp
                > okój jeśli można to tak nazwać. Ale nie chwal dnia przed zachodem słońca. Bohat
                > erzy z Afganistanu nie odpuszczają nigdy :)
                >
                FUCK Wykrakałem. :)
                • brz_a_sk Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 19.05.14, 23:27
                  budujesz napięcie

                  gdyby to nie życie

                  i wkręcanie

                  ech
                  • marekgazek Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 19.05.14, 23:47
                    brz_a_sk napisała:

                    > budujesz napięcie
                    >
                    > gdyby to nie życie
                    >
                    > i wkręcanie
                    >
                    > ech

                    Widzisz brzask. Nie wiem czy zarzucasz mi to wkręcanie i budowanie napięcia czy o co Tobie chodzi ale jeśli pierwsze to nie rozumiesz że ktoś musi to wyrzucić z siebie jak ma codziennie obojętnie czy wierzysz czy nie takie hardcore z niewyobrażalną intensywnością. Jak pisałaś nie miałaś do czynienia osobiście znaczy w związku z borderem. Sorry ale może moja taka ekstremalna. Mogę nie pisać. Spoko. Możesz pisać o wybaczeniu, sposobach i co trzeba robić w kierunku bordera. Wiesz co przeżyj sobie takie coś codziennie. takie loty, takie zmiany i takie ataki to się ździwisz czy to budowanie napięcia i wkręcanie czy tak właśnie jest

                    pzdr
                    • brz_a_sk Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 20.05.14, 00:19
                      marekgazek napisał(a):

                      > brz_a_sk napisała:
                      >
                      > > budujesz napięcie
                      > >
                      > > gdyby to nie życie
                      > >
                      > > i wkręcanie
                      > >
                      > > ech
                      >
                      > Widzisz brzask. Nie wiem czy zarzucasz mi to wkręcanie i budowanie napięcia czy
                      > o co Tobie chodzi ale jeśli pierwsze to nie rozumiesz że ktoś musi to wyrzucić
                      > z siebie jak ma codziennie obojętnie czy wierzysz czy nie takie hardcore z nie
                      > wyobrażalną intensywnością. Jak pisałaś nie miałaś do czynienia osobiście znacz
                      > y w związku z borderem. Sorry ale może moja taka ekstremalna. Mogę nie pisać. S
                      > poko. Możesz pisać o wybaczeniu, sposobach i co trzeba robić w kierunku bordera
                      > . Wiesz co przeżyj sobie takie coś codziennie. takie loty, takie zmiany i takie
                      > ataki to się ździwisz czy to budowanie napięcia i wkręcanie czy tak właśnie je
                      > st
                      >
                      > pzdr

                      akurat miałam na myśli, ze Ty sie wkręcasz i że to Twoje zycie i szkoda
                      więc po pierwsze nie zrozumielismy się

                      że odreagowujesz wiem i pisalismy o tym

                      gdzieś napisałam dziś
                      nie o to chodzi by wygrać ale o to by nie grać
                      to podtrzymuję

                      dodam blizny są trwałe a nawet nieusuwalne
                      weź to pod uwagę

                      dodam dwie rzeczy - zezłości Cię to czy nie pewnie kiedyś sie przyda - zobaczymy

                      pomyśl czy nie piszesz trochę tak jak uzalezniony alkoholik, ze on tak w zasadzie nie pije, tylko domyka sprawę, ze kontroluje ... kurde cos jest nie tak z Twoim kończeniem zwiazku
                      ja nie wiem jak jest, pisze jak to wygląda!!! niestety wygląda jakbyś nie mógł odejśc definitywnie

                      a dwa ja bardzo poważnie traktuję emocje obu stron - i strasznie samobójstwem bywa prawdziwym zbliżaniem się do granicy
                      to bywa niebezpiecznie blisko
                      samobójstwo czy szaleństwo - ostrożnie; nikt Ci nie wybaczy, ze nie odszedłeś

                      to wszystko jest trudniejsze niż wydaje się
                      ludzie ze związku lecza sie latami i czasem bez efektu :(




                      • marekgazek Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 20.05.14, 07:26
                        brz_a_sk napisała:


                        >
                        > akurat miałam na myśli, ze Ty sie wkręcasz i że to Twoje zycie i szkoda
                        > więc po pierwsze nie zrozumielismy się
                        >
                        Zwracam honor. Źle odebrałem. Wiem, że mnie to nie tłumaczy ale po całym dniu ataków byłem lekko podminowany. :)

                        Zgadzam się co do alkoholizmu. Całkowita abstynencja jest najlepsza ale.. jest jeszcze terapia redukcji szkód też bardzo skuteczna też prowadzi docelowo do abstynencji równie często jak radykalne odcięcie i mitingi. Więc...zobaczymy

                        jeszcze raz sorki

                        pzdr
                        >
                        >
                        >
                        >
                        • brz_a_sk Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 20.05.14, 08:31
                          szybko piszemy, szybko czytamy
                          nie widzę tu żadnej Twojej winy

                          co Ty!

                          ******
                          A przy okazji to dobra refleksja nad tym jak czasem ciężko odebrać cokolwiek przy zmienności nastrojów
                          nastawienie, kontynuacja ustawia znaczenie tych samych słów w zupełnie innej pozycji
                          nagłe zmrożenie i człowiek oczy wytrzeszcza
                          żart czy obelga itd
                          kontynuacja dowcipów czy cios
                          walić w mordę czy śmiać się

                          to jedne wersje

                          drugie to rozmowy gdy lampka błyśnie
                          ocho już się nie śmiejemy
                          jest sygnał, że coś nie pasuje
                          jakieś nawiązanie, ostrzezenie

                          Stabilność emocji i zaufanie dają przyjemność z rozmowy zwłaszcza pisanej
                          kontrolowanie siebie i otoczenia daje czujność i podejrzliwość, pilnowanie słów i podteksty
                          raz asekuracyjne innym razem manipulacyjne

                          Warto czasem spojrzeć w tył o czym tak naprawdę się pogadało mysląc, ze o niebieskich migdałach

                          kiedy sa to gry intelektualne extra, gdy manipulacje ostrożnie trzeba i raczej jest to sygnał do ciecia gilotyną niż wkręcania się w kto kogo - te drugie bardzo często są przykrywką do zadania ciosów poniżej pasa; udowodnić się niby nie da a wcześniej czy później wyłazi szydło z worka;
                          i okazuje się, ze zabawy nie było

                          ****

                          Stawianie bardzo jasnych granic kiedy kończymy związek i nie znaczy nie i nie jest zachętą do pertraktacji, żadna kontynuacją rozgrywek ma znaczenie dla obu stron - na teraz ale i na przyszłość. W każdym kolejnym związku wietrzymy jazdy, które sami robiliśmy - wcześniej czy później włącza się potwór: 'to może być jazda' przecież kiedyś i ja tak ...

                          nie warto :)
                          z perspektyw ludzie zupełnie inaczej oceniają swoje 'dokonania' i ich skutki
                          to osobny bardzo ciekawy temat - kosmiczny wręcz by nie powiedzieć dla wielu mistyczny, czy aby nie jesteśmy tym co innym zrobiliśmy ... na przykład :)




            • brianaevigan Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 19.05.14, 23:43
              toxic1812 napisał(a):
              > brianaevigan co u Ciebie dziewczyno? Jak sytuacja?
              U mnie już ok, miło, że pytasz :)
              Jesteśmy nadal razem. To były chyba najgorsze 2 dni w moim życiu... Żebyście mogli to wszystko dobrze zrozumieć to bym nowele tu musiała napisać. On raczej typowym borderem nie jest, choć wiele z tego ma... Ale wiele też mu z tego brakuje. Być może to jeszcze kilka innych zaburzeń, lęków itd. Plus złe doświadczenia od dzieciństwa itd itd itd. Nie wszystko jest czarno-białe. Można być sumą kilku problemów i takie to potem ma skutki...
              Dochodzimy do siebie po ostatnich akcjach... I pewnie trochę to potrwa.
              Aczkolwiek może nie ma tego złego... Była to dla mnie bardzo bolesna i szybka, aczkolwiek skuteczna lekcja asertywności i zdrowego egoizmu.
              Bardzo dużo mi pomogło to co od Was "usłyszałam". Nabrałam zdrowego dystansu, przetrwałam to jakoś. Pomogliście mi bardzo :)

              marekgazek- Ty naprawdę jesteś jakiś megaodporny :) Ale współczuję Ci szczerze... Wymyśl coś, nie czekaj aż jej się znudzi, bo możesz się nie doczekać, a życie mamy jedno...
              Piszesz, że się jej nie boisz. Ok, ale z tego co napisałeś wynika, że przez zerwaniem powstrzymują Cię właśnie obawy przed tym, co ona może zrobić...
              A może po prostu lubisz jak coś się dzieje :D W każdym razie nie wiem czy bardziej współczuć czy podziwiać za odporność.......... Przecież z tego co piszesz to już zakrawa o jakieś psychopatyczne zachowania, prześladowania itd ;/ Być może wszyscy to widzą i wiedzą, a Ty się obawiasz... Uważaj, żeby w końcu to się nie odwróciło przeciwko Tobie... Wiem jedno- jeśli kiedykolwiek przyszło do głowy, żeby z kimś zerwać to trzeba to zrobić, bo potem można tylko żałować... Nie, żebym jakoś usilnie namawiała Cię do czegoś, po prostu Ci współczuję... Z tego co piszesz to masakra nie życie... No chyba, że traktujesz to jak komedię :) Ale ileż można?? Co ktoś sobie o Tobie pomyśli, że masz taką dziewczynę?? I to znosisz?? Nie wiem, po prostu nie pojmuję :)

              Dawno temu słyszałam bardzo mądre zdanie:
              "LEPSZY KOSZMARNY KONIEC NIŻ KOSZMAR BEZ KOŃCA" ;)
              • toxic1812 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 19.05.14, 23:55
                Lepszy koszmarny koniec niż koszmar bez końca - bardzo mądre i prawdziwe. Chyba to będzie moje motto na jakiś czas;)
                brianaevigan:
                Cieszę się że u Ciebie gra i buczy. Przynajmniej jedna szczęśliwa tutaj. I oby tak zostało.
                Fajnie że mogliśmy pomóc.

                marekgazek wytrwałości w tym czym trwasz.. wiem że trwasz bo lubisz te akcje;)
                Obydwoje wiemy jak jest;)

                • marekgazek Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 20.05.14, 00:10
                  toxic1812 napisał(a):


                  >
                  > marekgazek wytrwałości w tym czym trwasz.. wiem że trwasz bo lubisz te akcje;)
                  > Obydwoje wiemy jak jest;)
                  >
                  Wiesz gdybyśmy byli facetami co lubią oglądać snookera zamiast na przykład hokeja lub boksu to po pierwszych akcjach byśmy kiedyś tam uciekali. Z dnia na dzień po prostu coraz bardziej się uodparniam. Dostałem na sen ostatnią akcję dnia. Nie będę pisał bo po co. Ale stosunkowo leciutkie. Sposób mam taki. Olewam. Jak olewam i nie ma efektu ona. To zaraz zmienia taktykę. Ja znów olewam. Mija parę godzin i znów coś nowego. Jedno jest pewne i ważne. Nie jestem już kopany jak pies. Raczej same akcje. No i czasem wybucham złością. Ale potem się uspokajam. Dbam również o to żeby nie odcinać się od środowiska i nie tracić kontaktu z rzeczywistością. Nie wierze po prostu we wszelkie dziwne zbiegi okoliczności i nagłe wydarzenia losowe. Nawet przestaje już łapać za rękę i udowadniać ze to akcja. Ignoruję to ile mogę. Po ignorancji następuje spokój i odcięcie akcji. Wiesz trudno uwierzyć, że ktoś wali głową w ścianę i mu leci krew a za godzinę nie ma krwi. Ale po co mam to mówić i się o to kłócić i tłumaczyć że to niemożliwe. Nie przetłumaczysz bo udaje że tego nie było. Róbmy swoje jak kiedyś śpiewano.


                  pzdr
                  • brz_a_sk Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 20.05.14, 00:43
                    dla porządku dodam
                    wczesniej gdy czytałam Twoje posty
                    myslałam, ze Ty juz zupełnie zerwałeś związek i kontakty i masz tylko ataki byłej partnerki

                    • galazka100 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 20.05.14, 06:42
                      marekgazek-nie wytrzymalabym chyba.Moj ma dlugie okresy spokoju,potem zaczyna byc nieprzyjemny, napastliwy i wybucha.Ale wybuch jest straszny i nieobliczalny.W ostatecznym momencie gdy juz ma mnie uderzyc powstrzymuje sie mowiac: Uwazaj, bo kiedys cie zabije.No i ciche dni,obojetnosc, plany rozowdowe itd.No i po drodze to co opisywalam.Czyli jestem trampkarz przy Tobie.Czy nie mozesz wyjechac za granice? I siwy dym by po Tobie zostal?Trzymaj sie
                      • marekgazek Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 20.05.14, 08:01
                        galazka100 napisał(a):

                        > marekgazek-nie wytrzymalabym chyba.Moj ma dlugie okresy spokoju,potem zaczyna b
                        > yc nieprzyjemny, napastliwy i wybucha.Ale wybuch jest straszny i nieobliczalny.
                        > W ostatecznym momencie gdy juz ma mnie uderzyc powstrzymuje sie mowiac: Uwazaj,
                        > bo kiedys cie zabije.No i ciche dni,obojetnosc, plany rozowdowe itd.No i po dr
                        > odze to co opisywalam.Czyli jestem trampkarz przy Tobie.Czy nie mozesz wyjechac
                        > za granice? I siwy dym by po Tobie zostal?Trzymaj sie

                        Wytrzymałabyś :) Kwestia podejścia. Jeśli chodzi o wyjazd. Wyjeżdzam i co? Mam przez lata wypracowane grono stałych klientów. Buduję od zera lub zaiwaniam na zmywaku. Uciekam a nie mam powodu. Rola banity nie dla mnie. :)

                        Mój sposób jest dość prosty. Ona ma parę schematów tylko w różnych kombinacjach. Nie rozpatruję ich pod kątem techniki ale z pytaniem po co? Wyczujesz po pierwszych słowach intencje wiesz że to ściema. Nie wszystkie dni są takie atakujące cały czas. Dzień hiperataku wygląda tak

                        1. Pierwszy atak często poranny.
                        Musisz coś kupić bo...mężczyźni tak robią, jak kochasz to zrobisz, bo mi przykro, inne tak mają. To jest niebezpieczny dla mnie motyw bo leci na wkręcie winy i kopie mi poczucie własnej wartości. Recepta to zjebanko. Oczywiście musisz coś kupić nie jest powiedziane wprost.

                        2. Drugi atak w ciągu dnia.
                        To co mam do powiedzenia jest sprawą życia i śmierci więc zostaw wszystko i poświęć mi czas. Tutaj to cały wachlarz. Nie wiem co zrobić mam szansę na duże pieniądze, idź za mnie gdzieś bo się boję tutaj recepta olanko wtedy rozwój ataku do litanii o których tu nieraz było pisane. Nie kochasz, kochasz, niennawidze cię, uwielbiam itd.

                        3. Trzeci atak w momencie kiedy wie, że jestem u kontrahentów. Handluję artykułami dla kobiet więc moi klienci to w większości kobiety dodatkowo na stosunkowo wysokich pozycjach zawodowych. Idą zarzuty że wszystkie pieprze w różnych miejscach od samochodu po toaletę w hipermarkecie. Pracę celowo taką wybrałem bo chodzi mi o pieprzenie a nie o prace. Oczywiście ona mi znajdzie inną, lepszą, wspanialszą i bez kobiet. Jeśli mam czas wolny pieprzę barmanki, kuzynkę i wszystko co się rusza. Ona też pracuje ma stałe godziny pracy. W dni wolne lubi za mną połazić Metoda olewka. Co przechodzi w dalszy atak że na stóweczkę tak jest bo inaczej bym zmienił pracę, znajomych, knajpeczkę do której chodzę etc.

                        4. Po zazdrości leci emergency medyczne. Walę głową w ścianę i krew mi leci. Napuchły mi dziwnie ręce. Myłam naczynia i nagle pojawiły się jakieś bomble co pękają i bolą, wkręciłam sobie włosy w rozdrabniarkę zlewową. Coś mi spadło na głowę i zaraz zemdleje. Tu pomysłowość nie zna granic. Oczywiście metoda olewka lub stałe hasło to dzwoń po lekarza

                        5. Emergency nagłe przypadki życiowe. Ukradli mi kartę do bankomatu, jakiś gostek mnie śledzi musiałam się schować do kawiarni przyjedź po mnie, widzę właśnie jak draby biją staruszkę, wyrwali mi torebkę, ukradli telefon komórkowy a przecież dzwoni. To już odzyskała bo jakiś pan jej pomógł ale tak to ciężko przeżyła a ty nie zmartwiłeś się, powinienem inaczej zareagować itd. Wtedy znów olewka i czerwona słuchaweczka. Tutaj też hasło klucz dzwoń na policje

                        6. Wieczorna zachcianka kakałka czyli daj chociaż mała rzecz lub wykonaj dla mnie coś drobnego. I tutaj często świadomie się zgadzam. Ale do czasu. Jeśli jest przewieź obrazek w inne miejsce bo mi się tam bardziej podoba. To ja to robię. Ale jeśli za chwilę usłyszę nie tu jednak tu. Mogę się spodobać walenia mi po poczuciu własnej wartości. Nic nie umiesz zrobić, jesteś fajtłapą itd. Wtedy wieczorne zjebanko i łóżko. Jeśli a coraz częściej się zdarza obrazek na innym miejscu dobrze wisi i super to zrobiłem. Bez zjebanka i łóżko.

                        Proste, klarowne, dobrze rozpoznawalne schematy. Bez spiny ludzie.

                        Wiem, że to może dziwne porównanie. Nie odbierajcie tego źle. Widziałem kiedyś program o jakiś robakach. Gdzieś na jakimś terenie co go skaziło. Część robaków wyginęła. Część uciekła i musiała żyć na innym mniejszym terenie w więcej robaków. Mniej jedzenia miała bo trzeba było się dzielić i dodatkowo bardziej walczyć. Jeden gatunek robaków przystosował się i żywił tym co skaziło. Od razu był lepiej odzywiony i wypasiony. Miał dłuższy czas życia od tych poprzednich. Myślę, że gdyby skażenie się skończyło.Ten gatunek też by się przystosował. Bo nie chodzi o szukanie nowego terenu ale umiejętność przetrwania i jeszcze przekucia tego in plus :)

                        pzdr
                        • brz_a_sk Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 20.05.14, 09:05
                          "marekgazek napisał(a):
                          ...
                          ..., jak kochasz to zrobisz, bo mi przykr
                          ... mają.
                          ... winy
                          ...

                          . Nie kochasz, kochasz, niennawidze c
                          > ię, uwielbiam itd.
                          ....
                          Po zazdrości leci emergency medyczne.
                          ...
                          zachcianka
                          ... nie umiesz zrobić, jesteś fajtłapą itd.

                          Wtedy wieczorne zjebanko i łóżko.

                          ... Bez zjebanka i łóżko.
                          ...
                          > Proste, klarowne, dobrze rozpoznawalne schematy. Bez spiny ludzie.
                          >

                          ... chodzi o ... umiejętność przetrwania i jeszcze przekucia
                          > tego in plus :)
                          >
                          > pzdr
                          "

                          miałam opisać jakie emocje niesie Twój tekst ale wybierając cytaty do pokazania co myśle wpadłam na pomysł zostawianie tak pospiesznie wybranych słów

                          schemat nie manipulacja; rys - prowokujacy do wpatrzenia się w tekst z różnych perspektyw; wiem przesada - WIEM - prowokacyjnie wręcz to zrobiłam

                          pierwsza mysl jest taka - czy Ty nie zasługujesz na lepsze życie ... ska sobie to wszystko wziałes do głowy?

                          druga - popatrz na znaczenie słów - jakie im nadałeś - kiedy to się stało, czemu na to sie godzisz
                          tak chcesz mieć zdefiniowana miłość, bycie razem, łóżko, szacunek na gwoździu od obrazka - Stary ja wiem ludzie nie tylko tak zyja ale i tak umierają - Ty masz jeszcze czas na refleksję
                          chyba masz

                          na pytanie: 'i ty myślisz, ze ludzi można zmienić ' - coraz częściej zamiast 'tak' zaczynam wzruszać ramionami

                          czy Ty chcesz w sobie coś zmienić?

                          czy Ty wierzysz w to, że zasługujesz na inne życie?

                          czy Ci nie odpowiada to co jest?

                          Inna strona medalu - to dziwna jest ta panika Twojej partnerki - border bardzo cierpi i spala się, na ogół po kazdej swojej akcji, ocenia przytomnie jak strasznie się wygłupił, ośmieszył itd - tu jest jakiś ciąg spontanicznych bzdurny zagrywek jak w panice bezmyślnej
                          od tej strony nie znam żadnego bordera

                          nie umiem znaleźć sensu dla którego jesteście choć sekundę razem - gracie na zasadach kto pierwszy zdechnie - padnie to chyba za delikatnie - a gdyby Was zapytać po co macie chyba inne odpowiedzi

                          wydaje mi się, ze zbłądziłeś
                          i wydaje mi się, że subiektywnie nie widzisz nic

                          przy czym z chorych sytuacji wychodzi się nienormalnymi wyjściami - więc zdziwienie moje jest poniekąd oczywiste

                          a spójrz na siebie oczami z przed związku z borderką? czy to jest mozliwe że tak postępuje człowiek wolny i z planem na SWOJE życie?
                          moze wypisz pierwsze skojarznia - rzeczowniki choć


                          • marekgazek Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 20.05.14, 10:32
                            brz_a_sk napisała:


                            >
                            > czy Ty wierzysz w to, że zasługujesz na inne życie?
                            >
                            > czy Ci nie odpowiada to co jest?
                            >
                            > Inna strona medalu - to dziwna jest ta panika Twojej partnerki - border bardzo
                            > cierpi i spala się, na ogół po kazdej swojej akcji, ocenia przytomnie jak stras
                            > znie się wygłupił, ośmieszył itd - tu jest jakiś ciąg spontanicznych bzdurny z
                            > agrywek jak w panice bezmyślnej
                            > od tej strony nie znam żadnego bordera
                            >
                            > nie umiem znaleźć sensu dla którego jesteście choć sekundę razem - gracie na z
                            > asadach kto pierwszy zdechnie - padnie to chyba za delikatnie - a gdyby Was za
                            > pytać po co macie chyba inne odpowiedzi
                            >
                            Stawiasz dobre pytania. Z jakiś powodów ludzie się wiążą. Masz racje oboje musimy to lubić chyba. Wiesz brzask. Piszesz lepsze życie. Dla każdego lepsze znaczy co innego. Jeden lubi iść na szychtę potem do domu zjeść tam obiad i tak wkoło. Każdy dzień do przewidzenia. Dzisiaj jest wtorek i tak żyjąc będziesz mogła powiedzieć z mniejszą lub większą pewnością jaki będzie wtorek za rok. Ja też uważam że dziwna ta panika. Myślałem że to standard z borderami ale widzę że moja to hiperostryborder. Ona też musi to lubić bo jak się pytam o poprzednie związki to mówi że były nudne. Jak oczywiście sobie tak rozmawiamy we dwójke od serca. Ją to nudziło że ktoś robił co żądała i go poniżała i kopała w rzyć. Teraz mówi że się to podoba. Sama wie że przesadza w numerach. Jednak robi je a ja je odpieram. I może tak oboje definiujemy miłość. Może to jakiś hiperpatologiczny tandem. Nie wiem. Ale wiem jedno, Może się dobrało dwóch walecznych z których jeden to drapieżnik a drugi wojownik. Gdyby ona była tym zmęczona to by odpusciła i przeskoczyła na nowy obiekt. Ale ona w ciągu godziny potrafi wziąć nowy oddech i jebut dalej. Ja też dostanę nerwóweczki ale biorę oddech spokoju i znów jestem rześki. Myślę też sobie tak. Ludzi kiedyś rajfurzono. Ojciec i matka powiedzieli jej że ślub z tym jemu z tą bo ma wiano. Na śląsku to jeszcze mocno funkcjonuje. I co? Żyli. Mieli dzieci. Dociągali do samego końca. Kim byli dla siebie? Może na początku się lubili. Potem jak powalczyli i dotarli to zaprzyjaźnili a na końcu stwierdzili że przeżyli superancko życie. Doszli na starość do miłości według nich. Taki np był mój dziadek z babcią. On na kopalni. Ona w domu. Wziął ją ze wsi bo miała trzy czy cztery krowy. Kiedyś miał inną ale oszukał go przyszły teść i chciał dać ileś tam mniej ziemi niż obiecał. Więc dziadek poszedł do domu i wziął babcię. Nie była łatwa. Ostra zouza. Często sie kłócili tak po włosku. Ale gdybyś ich zobaczyła jak o siebie walczą często walcząc z sobą nawzajem. To pewnie byś się wzruszyła. Ale przeżyli ponad 50 lat razem. I jak dziadek umarł to babcia bez niego przeżyła tylko pół roku i umarła raczej z tęsknoty. Dochowali się ponad 6 dzieci. Wnuków. Jak go kiedyś spytałem czy kocha babcię to odpowiedział że nie wie czy kocha. Bo co to miłość ale odpowiedział że z nikim innym by nie przeżył tak ekscytującego życia. Z żadną dzimdzią jak to nazwał. Dziś się ludzie zakochują dowolnie. Jest zauroczenie, ślub a potem zdziwienie. Co ja w nim widziałam czy widziałem. Czy to zauroczenie czy miłość? Jak można stwierdzić że się kogoś kocha nie przeżywając z nim całego życie? Moim zdaniem nie można. Na końcu życia dopiero to określisz. Ta kochałem a tamtą się zauroczyłem. Takie mam podejście. Możesz mi powiedzieć masz złe wzorce i dlatego tak działasz. Może tak i jest. Dla ciebie to są wzore patologiczne a dla innego twoje mogą takie być. Ale każdy chce się wygadać. Posłuchać innych. I dlatego jestem na tym forum :)\

                            pzdr

                            :)
                            >
                            >
                            • brz_a_sk Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 20.05.14, 11:59
                              dokładnie tak!!!
                              chcesz się wygadać

                              i może nic więcej
                              może tylko akceptacji w tym co piszesz - jak chcesz w danej chwili?

                              tylko czemu piszesz źle, o wybranej w sam raz, do takiego życia, partnerce?
                              co nam chcesz tym opowiedzieć o sobie?

                              zobacz ile racji może mieć w tym co zauważa krytycznie borderka

                              teraz napisałes o tym co ona pisała Ci wcześniej

                              Pewnie zoreintowałes się jakie chcesz mieć życie - ciekawe co z tego wyniknie teraz?

                              gdybys od tego zaczął - przeczytałbyś pewnie wiele uwag na temat tego, ze krzywdzisz zaburzona osobę, że wymyśliłeś sobie, ze to partnerka do gry, wyparłeś podstawowe cechy bpd a uznałeś, ze jak się postara to ma szansę z Toba wygrać ; a tak naprawdę ona nie ma takich szans jak Ty
                              ma swoje metody, bo żyć musi i walczy jak potwór czasem
                              ale ranisz dziecko - bezbronne w wielu miejscach :(

                              to pułapka w której jesteś Ty - złudzenia równych szans

                              oj chyba masz nad czym pomysleć

                              To jakie kto zycie nazywa ciekawym i co chce to jedno i tu nie było rozmowy o tym co wybrać, ale o tym, że się wybiera .

                              Rozmowa jest o tym co wybrałeś i akceptujesz i jak o tym piszesz - zupełnie inaczej

                              odniosłam wrażenie, ze coś się rozjechało

                              a my mamy wspierać Cię w wygranej w zupełnie innej grze niz nam się zdawało wczesniej i Tobie zdaje się też się zdawało?

                              Myślę, że dyskusja zrobiła się bardzo ciekawa

                              tu nikt nikomu nie doradzi jak żyć, ale na pytania moze odpowiedzieć
                              Ty wybierasz co Ci się przyda
                              my wybieramy czy pisac i co

                              taki jest ten układ
                              rozmowa nie polega na przekonaniu do swoich racji a na poznaniu innych punktów widzenia
                              czasem się naciska :) ale jak widać od tego więcej - to warto

                              choć często bywa, ze nie oczekujemy żadnych uwag ani pytań - czasem nawet akceptacja nas wkurza - to jednak piszemy
                              nie do szuflady jednak










                              • marekgazek Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 20.05.14, 14:22
                                brz_a_sk napisała:


                                > ale ranisz dziecko - bezbronne w wielu miejscach :(
                                >
                                Brzask chciałbym abyś sie nie obraziła. najpewniej lubisz twarde dyskusje i podchodzisz do nich z dystansem. Mam taką nadzieję :)

                                używasz takiego argumentu - ranisz dziecko

                                a powiedz mi jedno. Mówisz odejdź. Czy nie ranisz dziecka jeszcze bardziej. Mówisz wtedy: zostaw dziecko wiedząc, że i tak sobie nie poradzi. Dbaj o siebie.Jeszcze gorzej. Wiesz, że zostawisz to dziecko to będzie miało jeszcze gorzej. Oddajesz je do domu dziecka na pastwę na przykład pana wychowawcy pedofila. Bo za kazdym razem border wpada w jeszcze większe bagno. Coraz bardziej zostaje odrzucony przez ogół i coraz bardziej spada na dno. Sama pisałaś o borderze co jest zaszczuty bo jakiś gnój bo tak to trzeba nazwać puścił coś w sieć. Nie ma dobrej i złej drogi. Jest tylko mniej dobra lub bardziej. Mniejsze zło. Ok. Mogę tak nie postepować. Co się stanie? Stanę się nudnym mutantem. Ja sobie ułożę życie a ona się puści ze sto razy wierząc że to miłość. Na końcu umrze stara i samotności ze zszarganą opinią. To chcesz zrobić dziecku o którym piszesz? Bo przecież jak zostawisz dziecko samo to tak będzie. Piszesz "my" na forum i "ty". Sorry brzask. My czyli kto i Ty czyli kto. Ty masz swoje zdanie i je prezentujesz ja mam swoje i tez je prezentuje. Inni to samo. Każdy jest jednostką samoistną. Wspierasz dodatkowo swoje tezy autorytetem czyli borderką. Ty masz swoją wizję i ok. Możemy podyskutować. Też może pomyśl nad sobą. Czy czasem nie występujesz w roli mentora bo to lubisz. Zawsze trzeba mieć w sobie odpowiedzialność. Łatwo sie zabezpieczyć frazą żśe nie traktuj tu słów jako diagnozę ale jako opinię. Ale kto to czyta żyjąc w takich emocjach. To tak jakby napisać małym druczkiem coś w umowie. A co zrobisz jeśli ja "zadbam o siebie" odejdę a za 3-4 lata moja borderka wejdzie tu i napiszę że ją zgwałciło paru żuli i będzie to prawda? Powiesz. Sorry kochanie. To tylko takie luźne opinie. Nie bierz ich serio bo to internet i się nie znamy. Brzask możesz mnie nazwać jak chcesz tak samo ocenić po swojemu. Masz do tego prawo ale nie mów mi że ją krzywdzę. To ja z nią w jakimś sensie żyje. To je znam jej przeszłość i wszelkie porażki. Zadżebiste straty i samookaleczenia z tego tytułu. I chamstwo jakie ją spotkało. Mam ją tulić i dawać się kopać. Ok mogę. Ale do czego to doprowadzi? Pójdzie w jeszcze gorsze gówno bo ją znudzę. Namawiać na terapię. Ok. Ale jeszcze nie w tym etapie. Nie chce iść. Wielokrotnie mówiłem. Nie chce. Co nie oznacza że mam ze względu na temat ratuj się kto może uciekać. Bo mam świadomość co będzie dalej. Może jestem zimny skurwysyn i temu podobne. Ale innej drogi nie ma. Dla niej przede wszystkim. Po co ma dotykać samego dna jak już ma szansę się odbić. I może to czuje. Może dlatego takie hiperakcje. Może to własnie jest to broniące się ego. Może przejdzie tak pieprzony rubikon bez konieczności pieprzenia się z żulami. Tak na to spójrz a nie oceniasz mnie, robisz wiwisekcję i nauczasz. Ja daję radę. Sorry tak to widzę. Też spojrzyj na siebie i powody dlaczego tak piszesz a nie inaczej. I w takiej formie. Liczę na może szorstką ale konstruktywną debatę.

                                :)
                                >
                                >
                                >
                                >
                                >
                                >
                                >
                                >
                                >
                                >
                                • brz_a_sk Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 20.05.14, 17:29



                                  marekgazek napisał(a):

                                  > brz_a_sk napisała:

                                  > > ale ranisz dziecko - bezbronne w wielu miejscach :(
                                  > >
                                  > Brzask chciałbym abyś sie nie obraziła. najpewniej lubisz twarde dyskusje i pod
                                  > chodzisz do nich z dystansem. Mam taką nadzieję :)

                                  o co miałabym się obrazić? albo po co?
                                  nie chcę gadać mówię dziękuje; przepraszam jeśli widzę, że słowa ranią a nie pokazują coś i już;

                                  czasem proszę by ktoś za mną nie latał, bo świat wystarczająco duży byśmy sobie nie deptali po piętach - czasem działa :)

                                  wydaje mi się, że warto dorzucić to co ja sobie myślę, przyda się świetnie,
                                  życie to wybory, rozmowa pozwala się rozejrzeć, przemyśleć sobie - to nie rada tak zrób to czasem szansa - może weź i to pod uwagę

                                  czasem na siłę argumentów patrzy się przez osobę mówiącego - tu akurat nie podpieram się niczym prócz tego co tu wyklikane - więc wiesz z czego zbudowany jest mój autorytet albo jego marność; to chyba ułatwia wybieranie co warte podumania a co zupełnie nie dotyczy - przecież Ty tu jesteś też tym co napisałeś - to są okruchy - na pewno
                                  >
                                  > używasz takiego argumentu - ranisz dziecko

                                  ranisz dziecko dotyczyło Twojej gry z partnerką - opisanej raz jako metoda na pozbycie sie jej, i tu jeszcze rozumiałm Twoje argumenty - nie znam innego sposobu ; chce spokoju; ale potem napisałeś, ze ta gra Cię wciąga
                                  no i tu ja mówię/pytam - krzywdzisz?

                                  dla mnie w tym co napisałeś nie ma spójności i o tym napisałam

                                  ja stoję na stanowisku, ze bpd jest zaburzeniem bardzo ciężkim i bolesnym

                                  żebym była zrozumiana - nie można wygrywać nic z alkoholikiem czy narkomanem wykorzystując jego słabe strony - chyba że gramy w destrukcję

                                  Teraz przyszło mi do głowy pytanie - czy mozliwe jest 'uleczenie' bordera, przez zdominowanie, poniżenie, przechytrzenie; a jeśli trudno mówić o wyjściu z bpd to czy można zastąpić terapię grą, albo walką...

                                  inaczej na to patrzę, dużo bardziej to skomplikowane wg mnie; odbudowywanie poczucia wartości i stanowczość, głaski :) i czasem doraźna opieka/nadzór - ale to wszystko jako wsparcie fachowej terapii ; bliscy nie prowadzą terapii ; jest jeszcze autoterapia ale to chyba tylko jak stałe przedłóżenie terapii - to temat rzeka bardziej szkodzi upraszczanie niż służy ;(

                                  >
                                  > a powiedz mi jedno. Mówisz odejdź.

                                  ja nie mówię odejdź czy zostań - ja nie mogę się doczytać co robisz by zostać a co by odejść
                                  pogubiłam się?

                                  do tego mnie się wydaje, że niektóre pomysły nakręcają grę i to niekorzystną dla borda i dla Ciebie - i tu raczej się mylę, ale nie wiem w czym, dlatego piszę o tym


                                  >
                                  > Czy nie ranisz dziecka jeszcze bardziej. Mów
                                  > isz wtedy: zostaw dziecko wiedząc, że i tak sobie nie poradzi. Dbaj o siebie.Je
                                  > szcze gorzej. Wiesz, że zostawisz to dziecko to będzie miało jeszcze gorzej.

                                  Tu dylematy - bardzo oczywiste i przy bpd bardzo na miejscu!!!

                                  Od
                                  > dajesz je do domu dziecka na pastwę na przykład pana wychowawcy pedofila.

                                  Tu fiu fiu - tak się nie rozmawia (nie wiem czy wiesz czemu ale to chaszcze) nigdzie nie prowadzi to

                                  Bo za
                                  > kazdym razem border wpada w jeszcze większe bagno. Coraz bardziej zostaje odrz
                                  > ucony przez ogół i coraz bardziej spada na dno.

                                  Tu też krzaki ale odpowiem - postawiłeś tak problem by była jedna odpowiedź: od bordera nikt nie ma moralnego prawa odejść ( uwaga w tym pakiecie masz narkomana, oprawcę domowego-alkoholika i nieroba Januszka (film) i hazardzistę)


                                  Sama pisałaś o borderze co jest
                                  > zaszczuty bo jakiś gnój bo tak to trzeba nazwać puścił coś w sieć.

                                  nie do końca tak to wygląda - to jest skomplikowane!!! - nie pomyślałam o Tobie gnój gdy piszesz o swojej partnerce itd - potem wsio się komplikuje

                                  Nie ma dobr
                                  > ej i złej drogi.

                                  a może jest jedyno dobre wyjście - nie przesądzam, które !!! ale przemyślane, odpowiedzialne, po rozważeniu co które z Was i dlaczego jest gotowe zrobić a czego nie zrobi za nic na przykład ?

                                  Jest tylko mniej dobra lub bardziej. Mniejsze zło. Ok. Mogę ta
                                  > k nie postepować. Co się stanie? Stanę się nudnym mutantem. Ja sobie ułożę życi
                                  > e a ona się puści ze sto razy wierząc że to miłość. Na końcu umrze stara i samo
                                  > tności ze zszarganą opinią. To chcesz zrobić dziecku o którym piszesz? Bo przec
                                  > ież jak zostawisz dziecko samo to tak będzie.

                                  to powyżej jest kiepskie szkoda to drążyć chyba, że na spokojnie nie widzisz, że to lipa - poważnie

                                  Może to dobre miejsce by przpomnieć - bierz pod uwagę radykalne PA , które każdy border od czasu do czasu odpala ;
                                  czy Ty wiesz co to jest dewaluacja partnera?
                                  nie te wykrzyczane wulgarności i łózko potem

                                  PA i najspokojniejsze pewne - jesteś nikim zjeżdżaj ; może to dobre porównanie: dzidzia przeistacza się w carycę i tak już zostaje

                                  Piszesz "my" na forum i "ty". Sor
                                  > ry brzask. My czyli kto i Ty czyli kto.

                                  my? a tu odniosłam się do uwag, osób, które z Tobą rozmawiały i nie wszystko było oczywiste
                                  i tyle

                                  Ty masz swoje zdanie i je prezentujesz
                                  > ja mam swoje i tez je prezentuje. Inni to samo. Każdy jest jednostką samoistną.

                                  tak każdy odpowiedzialność bierze w 100% za wybory i decyzje

                                  > Wspierasz dodatkowo swoje tezy autorytetem czyli borderką.

                                  nie!
                                  tam nie ma na pewno border = autorytet
                                  nie!

                                  wiedza, inteligencja, doświadczenie tak może być ale to nie równa się autorytet ogólnie

                                  Ty masz swoją wizję
                                  > i ok. Możemy podyskutować.

                                  możemy ale nie musimy

                                  zupełnie zdrowa sytuacja - piszesz myślę inaczej, nie kupuję Twoich pytań, pomysłów, sposobów życia, trucia - co tam chcesz i w czym problem?



                                  Też może pomyśl nad sobą.
                                  Czy czasem nie występujes
                                  > z w roli mentora bo to lubisz.

                                  nawet jeśli tak to co to dla Ciebie zmienia, po co rozważasz przydatność lub nie tego co piszę pod kątem moich upodobań?

                                  sens ma pytanie czy ja nie piszę głupot, które nic nie dają a tylko szkodzą - to tak ( a nie co mną kieruje, że piszę - tak mi się coś wydaje)

                                  Zawsze trzeba mieć w sobie odpowiedzialność. Łat
                                  > wo sie zabezpieczyć frazą żśe nie traktuj tu słów jako diagnozę ale jako opinię

                                  ani diagnoza ani opinia z reguły

                                  ale czasem tak - moja opinia o sprawie - Ty znasz motywy, szanse, cel i wybierasz

                                  to normalne i ciekawy temat - oceniamy wszystko bez przerwy czasem nie mówimy o tym i co ważne weryfikujemy oceny na podstawie wiedzy non stop :)

                                  > . Ale kto to czyta żyjąc w takich emocjach. To tak jakby napisać małym druczkie
                                  > m coś w umowie. A co zrobisz jeśli ja "zadbam o siebie" odejdę a za 3-4 lata mo
                                  > ja borderka wejdzie tu i napiszę że ją zgwałciło paru żuli i będzie to prawda?
                                  > Powiesz. Sorry kochanie. To tylko takie luźne opinie. Nie bierz ich serio bo t
                                  > o internet i się nie znamy.

                                  to wcale nie jest głupi tekst - generalnie tak myślimy - czy to co robię teraz będzie służyło innym w przyszłości - mniejsza czy będą z nami czy osobno


                                • brz_a_sk Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 20.05.14, 18:13
                                  pierwszy raz doszłam do 800 znaków stąd końcówka tu

                                  długich postów nikt nie czyta
                                  ale co zrobić tak wyszło

                                  cd
                                  marekgazek napisał(a):

                                  > Brzask możesz mnie nazwać jak chcesz tak samo oceni
                                  > ć po swojemu. Masz do tego prawo ale nie mów mi że ją krzywdzę. To ja z nią w j
                                  > akimś sensie żyje. To je znam jej przeszłość i wszelkie porażki. Zadżebiste str
                                  > aty i samookaleczenia z tego tytułu. I chamstwo jakie ją spotkało. Mam ją tulić
                                  > i dawać się kopać. Ok mogę. Ale do czego to doprowadzi? Pójdzie w jeszcze gors
                                  > ze gówno bo ją znudzę. Namawiać na terapię. Ok. Ale jeszcze nie w tym etapie. N
                                  > ie chce iść. Wielokrotnie mówiłem. Nie chce. Co nie oznacza że mam ze względu n
                                  > a temat ratuj się kto może uciekać. Bo mam świadomość co będzie dalej. Może jes
                                  > tem zimny skurwysyn i temu podobne. Ale innej drogi nie ma. Dla niej przede wsz
                                  > ystkim. Po co ma dotykać samego dna jak już ma szansę się odbić. I może to czuj
                                  > e. Może dlatego takie hiperakcje. Może to własnie jest to broniące się ego. Moż
                                  > e przejdzie tak pieprzony rubikon bez konieczności pieprzenia się z żulami. Tak
                                  > na to spójrz a nie oceniasz mnie, robisz wiwisekcję i nauczasz. Ja daję radę.
                                  > Sorry tak to widzę. Też spojrzyj na siebie i powody dlaczego tak piszesz a nie
                                  > inaczej. I w takiej formie. Liczę na może szorstką ale konstruktywną debatę.
                                  >
                                  > :)

                                  czasem świetnie jest wspierać kogoś, nawet jeśli zupełnie nie podzielamy jego wyborów
                                  wiemy, że wybrał, przeanalizował za i przeciw
                                  i chce wsparcia

                                  chce zdobyć K2

                                  jasne - co najwyżej pytamy czy szalik wziął z pełnym poczuciem, że to głupie, bo on jest guru w sprawie

                                  wybrałam ten przykład, bo ja nie rozumiem wypraw na K2 - z żadnej strony

                                  i gdyby tu przyszedł i spytał czy iść w czerwcu czy październiku ale ma wątpliwości czy w ogóle zaczynać takie jazdy - powiedziałabym czemu ja uważam, że to dla mnie bez sensu itd
                                  i nie traktuję tego jako zniechęcanie, gderanie, wymądrzanie - na ten temat mam swoje zdanie

                                  rozmowa byłaby poszerzeniem wiedzy a nie przekonywaniem do zmiany poglądów

                                  jeśli napiszesz, że nic Ci nie daje mój wpis - to zdecydowanie ograniczę wpisy do tych, które zupełnie subiektywnie uznam za pożyteczne











                                  • brianaevigan Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 20.05.14, 23:53
                                    Hmm... Tak na spokojnie mi się pomyślało, że kolega Marek... troszkę zmienia nastawienie do swojej sytuacji w trakcie tych debat tu... Tak jakby głębiej nad tym myślał dopiero w trakcie pisania... Najpierw, że nie może zerwać, bo będzie dramat dla niego... Potem, że nie chce odejść, bo pomaga tej dziewczynie w jakiś sposób... Itd...

                                    Marku- nie oceniam, nie krytykuje. Staram się zrozumieć i pomóc... Zadałam konkretne pytania i nic nie odpisałeś... Bo przystawiły Cię do muru... Życzę Ci jak najlepiej i szczerze martwię się o Ciebie... Sam sobie szukasz powodów, żeby z nią być... Nie jesteś szczęśliwy... Ale chcesz z nią być... I sam już nie wiesz czemu... Tak mi się wydaje... Może jakieś chore współuzależnienie??
                                    Tak mi życzliwie doradzałeś i wgl, widać, że jesteś dobrą osobą. Może jesteś takim typem pomagania innym kosztem siebie... Może Ci się wydaje, że jej pomagasz w ten sposób... Że nie możesz jej zostawić, bo się stoczy na dno... I tkwisz w tym... Marnując sobie życie... A ona być może któregoś dnia się znudzi tak czy tak... Odejdzie, będzie miała się dobrze, a Ty zostaniesz z rozpieprzoną psychiką i rozdartym sercem...
                                    Dam Ci przykład z własnego życia- poznałam kogoś dawno temu, zaczął cudować, miałam dość. Chciałam go zostawić i się zaczęło- straszenie, że się zabije, że żyć beze mnie nie może, wydzwanianie i umieranie do słuchawki itd itd itd. Spotykałam się z litości, bałam się, że faktycznie sobie coś zrobi. Ale nie dałam rady. Zerwałam. Mścił się. Rozgadywał o mnie głupoty. Straszył, że mi opinie zepsuje itd. A po kilku dniach miał już nową dziewczynę... A ja żałowałam, że chociaż przez sekundę się martwiłam o niego... I tyle nerwów przez to straciłam...
                                    Piszesz, że dajesz radę... Ale co to za życie?? Nie pojmuję, wybacz... Nie chcę być niemiła, ale mi też tak ktoś napisał i coś w tym jest... Z osobami, które trwają w czymś takim też jest coś nie tak... Zbyt dużo empatii, współuzależnienie, chęć pomocy kosztem siebie itd itd. Ja też mam za dużo empatii, zbyt dużo dobroci itd. Ale takiego czegoś jak Ty masz bym nie zniosła, choćby nie wiem co...
                                    Znam w sumie takie różne przypadki... Nie mówię, że Ty tak masz- ale np znam przypadek, gdzie facet daje się poniewierać, znosi wszystko itd, bo - jak sam powiedział- nie znajdzie przecież już sobie nigdy nikogo, a nie chce być sam... Cała rodzina mu radzi zerwanie... Wieczne darcia o wszystko, przekleństwa- takie akcje jak Ty opisujesz... A on jest i chce być... Bo coś tam... No zagadka to jest dla mnie straszna...
                                    Nie na tym polega związek, żeby ktoś kogoś gnębił... Gdyby jej zależało na Tobie, na Was to by się poszła leczyć...
                                    Może nie po prostu dobraliście?? ;p W jakiś zaburzony sposób...

                                    Nie odpowiadaj nam, ale sam sobie tak szczerze, na spokojnie... Dlaczego chcesz w tym trwać?? Dlaczego nie chcesz być szczęśliwy?? Dawać rade a być szczęśliwym to 2 różne rzeczy... Dlaczego boisz się to skończyć?? Najpierw pisałeś, że boisz się jej zemsty, potem, że chcesz jej pomóc itd... Nie odpowiadaj nam, ale sobie... Tak szczerze...
                                    Pozdrawiam i życzę szczerości z samym sobą, dobrych decyzji i szczęścia.


                                    • galazka100 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 22.05.14, 07:11
                                      Polecam ksiazke "Uratuj mnie.Opowiesc o zlym zyciu i dobrym psychoterapeucie" Rachel Reiland. Uleczona borderka (rzadkosc) pisze o tym co dzialo sie w jej glowie w trakcie choroby. Zamowilam w ksiegarni wysylkowej.
                                      • doro.ta97 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 22.05.14, 13:42
                                        mam pytanie czy ktos mial do czynienia z lekami Convulex lub Asterin ?
                                      • brz_a_sk Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 22.05.14, 18:06
                                        www.youtube.com/watch?v=i0tIpIUSNfc
                                      • galazka100 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 23.05.14, 07:15
                                        Dodam,ze przeczytalam juz rok temu. Bez tej wiedzy moje zycie wygladaloby duzo gorzej.A moj maz potrafi juz przeprosic nawet za podniesiony ton.Co nie znaczy, ze nie da mi kiedys znowu popalic. Ale widze, ze on juz widzi kiedy cos robi zle. I stara sie,naprawde stara poprawic.
                                        • doro.ta97 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 23.05.14, 08:38
                                          galazka: mam tak samo. tez przeprosi i sam wie kiedy cos zle zrobi. temu tez łatwiej z tym i z nim życ jak sie stara.
                                        • brz_a_sk Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 23.05.14, 09:18
                                          border stara się zawsze i to tak bardzo, że stanowi to największy problem tego zaburzenia
                                          walczy o siebie, by ze sobą wytrzymać
                                          często docenia rolę partnera wtedy walczy by partner nie odszedł
                                          czy taki cel wystarcza? by tworzyć trwały związek, czy on się opiera na zrozumieniu i szczerości? czy jest szaleństwem uwiązywania się na wzajem?
                                          myślę, że inaczej patrzą na to i partnerzy i borderzy, którzy wiedzą co to jest nagła dewaluacja i spada kurtyna; kiedy trzeba się zmierzyć z tym czemu sie zaprzeczało - kiedy w ciągu sekundy OBIE strony dowiaduja się, co to znaczy - w oka mgnieniu przestac cokolwiek znaczyć dla kogoś; obie strony widzą siebie zupełnie nowymi oczami; obie maja problem ze zrozumieniem tego - jedna natychmiast wpada w osłupienie; druga border po pewnym czasie miewa refleksję, ze coś jest nie tak z ocenianiem sytuacji i partnera.
                                          "nie jesteś tym kim ci się wydaje, że jesteś" - to zdanie jest charakterystyczne dla własnego przerażanie ale i dla zadani ciosu przeciwnikowi; ma w sobie tę siłę - jeśli kiedyś zbudowałeś sobie swoją wartość na mojej akceptacji to się mylisz - jesteś zerem a ja TERAZ jasno widzę
                                          między idealizacją a dewaluacją jest pewnie czas na staranie - tylko o co?
                                          wydaje mi się, ze ludzie po terapiach i chwilach dotarcia do źródeł swoich emocji wiedza to i jest to dla nich dodatkowym ciężarem
                                          szczery border to border, który mówi zniszczę cię kiedyś - odejdź, bo za chwilę uwierzę, że niemożliwe jest mozliwe i znowu bedzie tak samo
                                          dlaczego czasem udaje się ludziom być w zwiazku latami? chyba tylko dzieki wiedzy, same checi raczej nie wystarczą

                                          nie znam bordera, który oddal swoje stery - odda część nawet chętnie, albo z rozsądku ale sedno zaburzenia utrzyma jak tlen niezbywalne

                                          na jakim poziomie ustalają się starania jedno o drugie, o siebie - dlaczego i kto tu co wygrywa?

                                          trudne i bardzo często przychodzi refleksja - 'myślałem, że coś z tego rozumiałem' i jesteśmy krok dalej



                                          • galazka100 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 05.06.14, 07:09
                                            Wczoraj maz sam widzial, jak mala rzecz doprowadzila go prawie do zenitu.Gadal wsciekly i gadal - ja stalam bez slowa i patrzalam wielkimi oczami na niego. W pewnym momencie skapnal sie co robi, zatrzymal - usmiechnal i skomentowal - co ja sie tu tak denerwuje. Ale takich sytuacji "o krok od" jest w ciagu dnia wiele. Im nudniej tym gorzej.
                                            I cokolwiek ON zrobi zle (spadnie mu cos) slysze komentarz: I co znowu zrobilas?! Nieraz (b.rzadko) sam siebie krytykuje okropnymi slowami. Tymi slowami ,ktore ja nieraz slysze w odniesieniu do mnie.
                                            • marekgazek Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 05.06.14, 07:48
                                              galazka100 napisał(a):

                                              > Wczoraj maz sam widzial, jak mala rzecz doprowadzila go prawie do zenitu.Gadal
                                              > wsciekly i gadal - ja stalam bez slowa i patrzalam wielkimi oczami na niego. W
                                              > pewnym momencie skapnal sie co robi, zatrzymal - usmiechnal i skomentowal - co
                                              > ja sie tu tak denerwuje. Ale takich sytuacji "o krok od" jest w ciagu dnia wiel
                                              > e. Im nudniej tym gorzej.
                                              > I cokolwiek ON zrobi zle (spadnie mu cos) slysze komentarz: I co znowu zrobilas
                                              > ?! Nieraz (b.rzadko) sam siebie krytykuje okropnymi slowami. Tymi slowami ,ktor
                                              > e ja nieraz slysze w odniesieniu do mnie.

                                              Widzisz. Non toperek to samo. Mam nadzieje, że jak stałaś bez słowa to miałaś minę olewkową. Może właśnie dlatego zmienił taktykę. Jak byś wyszła z domu na pół dnia to by dopiero zmiękła mu rureczka. Mówie ci jeszcze raz zmień taktykę na skuteczną. U mnie wszystko jest okejek. Jadę swoje wypracowane metody o których tu kiedyś pisałem i zostałem mocno skrytykowany. Są skuteczne!!!! Bordery działają na tych samych schematach. Większość. Czasem aż oczy przecieram ze zdumienia, że biorą się na to samo dzień po dniu. Średnio inteligentny goryl by dostrzegł, że jest ładowany. Ale jestem czujny. Ty też musisz taka być. Wtedy to pokulasz jakoś. Nie jest i nie będzie normalnie nigdy. Jednak tylko w ten sposób jest jako tako. Ważne żebyś ty nie dostawała ciągle po rzyci. Jak go będziesz wychowywać nawet drastycznie to nie bój się. On nie ma granic. To co dla Ciebie będzie przegineczką dla bułką z masłem. On przyzwyczajony. Sam tak robi. Zadbaj o siebie.
                                              • 72barbara72 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 06.07.14, 23:41
                                                Marekgazek.mam pytanie, jak długo jesteś w związku z osobą z BPD? Czytając twoje wpisy widzę swoje życie, teź stosowałam sposób olewania, jednak kilka dni temu coś we mnie pękło. ........:( zabrałam córkę, wyjechałam nie daję już rady.Kilka dni odstresu. Szkoda że nie mogę zostać tu gdzie jestem na stałe, i o wszystkim zapomnieć :(
                                                • brz_a_sk Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 07.07.14, 07:36
                                                  a chcesz?
                                                  zawsze można odejść
                                                  to nie prawda, że nie można spakować się i wyjść
                                                  lub nie wracać
                                                  tak długo, aż poczuje się pewność, że można wrócić po materialne fragmenty
                                                  ludziom spala się dom i "trudno", ludziom umiera partner i trzeba zyć

                                                  zostawienie przemocowego partnera, nieodpowiedniego, degradującego nas to inny problem - trzeba CHCIEĆ

                                                  może szukaj motywacji, może siły
                                                  powiedz (sobie) - do córki - siedzimy w tym piekle, bo ja nie chcę odejść, córeczko JA nie chcę odejść; trochę nie umiesz to prawda ale po pierwsze nie chcesz

                                                  wbrew pozorom sytuacja kiedy kiepski partner odchodzi beztrosko jest lepsza - trzeba się zebrać w sobie i zamiast hodowania złudzeń przecierać oczy; ważne by nie polec widząc jak bardzo się marnowało czas i rozmieniało siebie na drobne karmiąc potwora czy egoistę czy cwaniak czy osobę chorą ale nie chcącą się leczyć, nie liczącą się z otoczeniem

                                                  siądź i pomyśl czy Ty chcesz coś zmienić
                                                  wydaje się, że zmieniać mamy otoczenie - a to nie dobry pomysł

                                                  trzeba zrobić krok i otoczenia nie ma
                                                  wyleźć

                                                  i mieć czas na zmienienie siebie
                                                  to frapujące zajęcie na 24h na dobę i warto mieć dużo miejsca w głowie na swoje nowe życie

                                                  nie wolno zostawiać w niej pretensji, żalów i bezsensów
                                                  nie wolno budować nienawiści - ani milimetra - w nienawiści zabiera się wroga ze sobą
                                                  - nawet fajnie mi to ostanie zdanie wyszło - 'wężykiem, Jasiu wężykiem'

                                                  a jesli jesteś nie gotowa na zmianę to nie udawaj sam przed sobą, że już już prawie, nie ściemniaj tylko sam sobie w lustrze powiedz - zostaję i chcę ponieść odpowiedzialność za tę decyzję
                                                  jak można dziecku fundować piekło tego nie pojmuję - i nie piszę o tym prawie nigdy, bo bym rozszarpywała żywcem




                                                  • 72barbara72 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 08.07.14, 21:30
                                                    Boże "brzask" jakie dla ciebie jest wszystko proste, zastanawiam się czy zawsze taka byłaś? Z taką łatwością podejmowałaś decyzje? Ja kiedyś , jeszcze wtedy jak żyłam spokojniej, bez poważniejszych problemów, wiele razy udzielałam rad.Jednak teraz już tego nie robię, ponieważ wiem że dopóki nie znajdziemy się w danej sytuacji, nie mamy pojęcia jak to jest. To co wydawało się nam takie proste, okazuje się nie do przeskoczenia.
                                                  • brz_a_sk Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 08.07.14, 21:51
                                                    zawsze piszę co myślę raz dosadniej raz na okrągło
                                                    wystarczy słowo i nie komentuję tego co piszesz

                                                    napisałam tak byś mogła zobaczyć czy jesteś blisko czy daleko tego o czym piszesz
                                                    pewnie nie o to Ci chodziło

                                                    sorry - urazić łatwo

                                                    ja jestem dość zasadnicza w decyzjach i od nikogo nie oczekuję by podobnie jak ja żył
                                                    w sądach bardzo złagodniałam :) kiedyś byłam bezwzględna w obronie dzieci itd
                                                    dziś wole nie widzieć i nie szarpać się
                                                    ale to co w życiu widziałam jest często smutne i nie ma przebacz :(

                                                    masz ode mnie luzik - bylebym nie zapomniała :)
                                                    nie gniewaj się



                                                  • 72barbara72 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 08.07.14, 22:27
                                                    Nie chodzi o uraze czy obrażenie. Nie uraziłaś mnie, chciałabym mieć takie podejście, zrobić coś, odejść zniknąć itd i nie umiem. W moim przypadku to nie takie proste, nie mam pracy, obecnie L4 , szczerze mówiąc nie nadaję się do niczego. Nie potrafie zaplanować następnego dnia. Właściwie ostatnio coś drgnęło, wyjechałam odpoczywam, ale to nie miało nic wspólnego z planowaniem, jednak już mam plan na sierpień, mam nadzieje że wypali:) Może małymi kroczkami uda mi się zmienić swoje życie. A może , a może, a może ??????? No i tak to ze mną jest.
                                                  • brz_a_sk Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 08.07.14, 22:42
                                                    widzisz ja wierzę
                                                    chyba i w Ciebie
                                                    może dlatego dopinguję

                                                    coś wiem o niemożliwym :)

                                                    jak człowiek nie ma wyjścia to lepiej mu idzie
                                                    ma łatwiej

                                                    wybieraj co Ci tu pomaga
                                                    czasem trzeba i popłakać

                                                    a potem wstać i iść :)


                                                  • 72barbara72 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 12.07.14, 00:15
                                                    Wróciłam do domciu, mąż w pracy wiec jakoś się trzymam , jutro już będzie . Dobrze że poprosiłam panią doktor o tabletki " bardziej uspokajające":) :(
                                                  • brz_a_sk Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 12.07.14, 06:32
                                                    Co widać?


                                                    inaczej być nie może
                                                    więc zajmuję się przystosowaniem do tego co mam
                                                    chcę zmian?
                                                    nie
                                                    chcę od ludzi potwierdzenie, że taki mój los i jedyne czego chcę to współczucie, zrozumienie, wyrozumiałość
                                                    i że to nie moja wina
                                                    :(
                                                    i niech nikt nie opowiada mojemu dziecku, że tak nie wolno żyć
                                                    to jest jedyny wzór jaki znam i niech dziecko też tak żyje

                                                    (o skutkach mówieniu dziecku, że należy życ inaczej niż widzi - mogę kilka zdań jak chcesz)

                                                    a teraz czekajmy na to co złego się wydarzy

                                                    :( :( :(
                                                  • 72barbara72 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 12.07.14, 08:06
                                                    Nie mam gdzie pójść, mam nowy dom, każdy ma swój kąt, mieszkają ze mną dzieci(22i18)zaraz będę babcią, tylko się cieszyć - jedyny problem to zachowanie mojego męża. Nie awanturujemy się, po prostu nie mówimy do siebie. Tylko w ubiegłym tygodniu moje nerwy niewytrzymałyi wywaliłam z siebie cały żal. Chłopcy mają swoje życie, nie chcą się wtrącać w moje, właściwie nie mam od nich wsparcia. Moja córka daje mi siłę żeby żyć. Nie chcę współczucia, tym bardziej zrozumienia, bo sama nie rozumiem siebie. Moim marzeniem jest, właściwie mam dwa: żeby mój mąż był taki jak 4lata temu ( kochał mnie, dostawałam kwiaty bez okazji, itd, itd)a drugie marzenie gdyby to pierwsze się nie spełniło, niech zniknie z mojego życia i pozwoli mi żyć.
                                                  • brz_a_sk Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 12.07.14, 09:53
                                                    yhm

                                                    poszukaj sprzeczności w tym ostatnim tekście

                                                    Ty wiesz bardzo dużo o sobie
                                                    ale wypierasz rozsadek chyba boisz się nazywać to co czujesz
                                                    jakby to zagroziło tej dziwnej - nieakceptowanej przez Ciebie pozornej stabilności

                                                    w czym synowie mieliby Cię wspierać?
                                                    czemu pochwalasz córkę która trwa przy Twoim pogubieniu a nie doceniasz negacji sytuacji synów?
                                                    ja się mogę mylić - wiem co wiatr przyniósł tu - przecież

                                                    ale wygląda tak jakbyś robiła wszystko by zaklinać rzeczywistość w stanie byle jakim
                                                    tak Cię czytam

                                                    to jest tak jak mają dzieci w domu dziecka - zabiją każdego kto powie ale ci się rodzice udali, zostawili cie nie kochają itd - dziecko zabije za ten tekst; a samo z siebie raz wychwali wyidealizuje by dać sobie prawo kochania niezbędnych kochanych najlepszych i czasem tylko warnie to gnoje ja taki nigdy nie będę tego swoim dzieciom nie zrobię ...

                                                    pomyśl czego oczekujesz? od siebie i od męża

                                                    on raczej się nie zmieni może tylko poukładać Wasze życie inaczej

                                                    ale czy Ty tego chcesz? nie mam pojecia

                                                    zaczynacie mieć osobne życie - czy na to jest w Was zgoda? może warto i tak pomyśleć

                                                    czy to, ze nie gadacie ze sobą = daje wolność na rozmawianie z kimś obcym

                                                    czy jest w Tobie zgoda na to by mężowi było lepiej z kimś innym? - jesteś na to gotowa?

                                                    to nie jest głupia myśl - zapewniam

                                                    może zmobilizuje Cię myśl - ze pokazujesz córce jak należy radzić sobie w życiu?

                                                    czy walka czy rezygnacja czy dom czy szczęście - co dla czego warto poświeci, co oddać za co

                                                    jeśli maż jest chory to dodatkowo trudniej - pomyśleć czy odpowiada się za chorobę(czy sens ma troska ) gdy partner nie leczy się nie szuka terapii ....

                                                    kiedyś znajoma usłyszała u psychiatry coś co wprawiło ja w osłupienie - na pierwszej dramatycznej wizycie gdy maż robił wrażenie osoby tak psychicznie zmienionej, że choroba psychiczna wydawał się pewna - psychiatra powiedział szybko i bez wahania - pewnie kogoś ma - nie możliwe oburzyła się; okazało się potem, ze zmiany psychiczne były i to jakie!!! a przyczyna było właśnie zakochanie się; wszystko rozsypało się człowiekowi nie umiał sobie tego wytłumaczyć, załamał się zniszczył psychikę, trwał w myślach samobójczych, osowiały samotny wybuchał ... zniszczył się; nie mamy psychiki z żelaza
                                                    nie warto trwać z życiem pozamiatanym pod dywan nawet w wybudowanym razem szczęściem

                                                    nie mam pojęcia co się u Ciebie dzieje
                                                    ale sygnały jakie wysyłasz są gąszczem chaszczy - wołasz ratunku i równolegle tylko nie ratujcie mnie jak tak się boje zmian, ze najlepiej mi w tych zabetonowanych butach
                                                    trudno zgadnąć gdzie przyczyny gdzie skutki
                                                    jak do tego dodasz swój trudniejszy okres ok 50 to zbieraj sie z decyzjami będzie gorzej

                                                    dzieciom nie potrzebni zgorzkniali skonfliktowani rodzice - to im zatruwa życie i uczy olewania tego co najukochańsze
                                                    przenosi się to na własne życie
                                                    dorosłe dzieci niczego nie potrzebują bardziej niż szczęśliwych rodziców - może pomyśl o tym obowiązku
                                                    na razie o czym myślisz?

                                                    masz jakieś obowiązki jako matka?

                                                    czepiam się - nie wiem czy umiesz z tego skorzystać

                                                    ja akurat uważam, że nie usprawiedliwia Cię dom itd -
                                                    nie ma we mnie zgody na środki uspakajające jeśli nie służą one szybkiemu rozwiązaniu złej sytuacji

                                                    o jak biedna o jak ma trudno - jest sensowne jest właściwe, jest pomocne gdy idzie w parze z dasz rade tylko dawaj pomyślimy co robisz dalej; a jest nic nie warte i cyniczne gdy poklepywanie wbija osobę w jej problem = trwaj tam trwaj a my będziemy mieli komu współczuć

                                                    masz szanse na szczęsliwe życie - zapewniam Cię - ja nie widzę tu żadnej beznadziei
                                                    łatwo nie bezie ale nie masz z tego co piszesz wyboru
                                                    tli się w Tobie jeszcze jakaś zdrowa myśl - muszę coś zrobić ze SWOIM życiem

                                                    zrób zanim zgorzkniejesz i sam się wywalisz na śmietnik














                                                  • 72barbara72 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 12.07.14, 10:20
                                                    Masz rację. Muszę zrobić coś ze swoim życiem, kocham życie, kocham być szczęśliwa, kocham swoje dzieci, kocham moje roślinki, zwierzaki- tylko strach przed zmianami, przed niewiadomą paraliżuje mnie . Ale nie jestem jeszcze stara :) babcie też bywają młode :) i musze zacząć wszystko na nowo. Wszyscy moi bliscy mówią mi że z Nim już nie bedzie życia, że nie rozwiedzie się ze mną, oni tylko obiecują i wykańczają powoli. A ja kretynka ciągle mam nadzieje, że będzie jak dawniej. W sierpniu jadę na Mazury, może tam zaczne na nowo, tam jest tak pięknie. Jak zacznę się użalać kopnij mnie w du...:) Dziękuję i pozdrawiam.
                                                  • brz_a_sk Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 12.07.14, 11:40
                                                    > Masz rację. Muszę zrobić

                                                    no to zaczynamy kolejny raz

                                                    od dziś nie mówisz muszę mówisz CHCĘ
                                                    i bez trucia, że to trudne czy nie możliwe; to łatwe wręcz powiem
                                                    CHCĘ i za każde musze czy nie mogę zamiast NIE CHCĘ sama sobie wyznacz karę - złotówkę do słoika czy żółta kartkę na lodówkę - z głupota, którą spiłaś zszywka z muszę albo nie mogę

                                                    nie ma takiej rzeczy, nie ma takiej myśli
                                                    chcesz to pokażę Ci jak to się robi by poczuć

                                                    czego się CHCE w życiu a czego się NIE CHCE
                                                    nic nie warte co ja tam sobie bzykam pod kopułka wazne co Ty w sobie odkryjesz i co poczujesz

                                                    > coś ze swoim życiem, kocham życie, kocham być szczęśl
                                                    > iwa, kocham swoje dzieci, kocham moje roślinki, zwierzaki- tylko strach przed
                                                    > zmianami, przed niewiadomą paraliżuje mnie .

                                                    jak sobie wymyśliłaś piekło zamiast raju to nie dziwota
                                                    a CHCESZ wymyślić realne życie?
                                                    CHCESZ??????????????????????????????????
                                                    zamiast tylko TAK poproszę jedno chociaż jedno zdanie o tym co by było gdybyś już uporządkował rewelacyjnie swoje życie

                                                    uśmiechnęłaś się? czy jęknęłaś?
                                                    CHCESZ?
                                                    tak czy owak

                                                    dawaj

                                                    wiesz co znaczy być zadowoloną?

                                                    dawaj dawaj

                                                    CHCESZ?

                                                    to pisz bajkę
                                                    spokojnie milion razy będziesz mogła ja poprawić
                                                    to bajka
                                                    Twoja szansa
                                                    mogę bo CHCĘ


                                                    > Ale nie jestem jeszcze stara :) ba
                                                    > bcie też bywają młode :) i musze zacząć wszystko na nowo.

                                                    wcale nie na nowo
                                                    dlaczego coś masz skreślać
                                                    wszystko dobre, wszystkie piękne wspomnienia bierzesz na stan
                                                    kontynuujesz swoje marzenia
                                                    a czemu nie?
                                                    możesz wiecej
                                                    żebyś tylko CHCIAŁA
                                                    jak masz odwagę zapytaj dzieci czy mają przeciw czemukolwiek coś jeśli CHCIAŁABYŚ pomyśleć tylko o sobie, zrobić cos tylko dla siebie? to rewelacyjnie ciekawe co pomyslisz Ty co dzieci pomagluj sobie to - naprawdę to świetna wprawka na spadanie na ziemię :)

                                                    star ha ha ha jak stara - kobieto przyjdzie Ci żyć do 100 masz już 1/2 dorosłego życia za sobą? no nie odstawiaj lipy :) :) :)

                                                    > Wszyscy moi bliscy mó
                                                    > wią mi że z Nim już nie bedzie życia, że nie rozwiedzie się ze mną, oni tylko
                                                    > obiecują i wykańczają powoli. A ja kretynka ciągle mam nadzieje, że będzie jak
                                                    > dawniej.

                                                    dobra żebyś nie miała łatwo
                                                    Ty nie jesteś kretynką tylko cwaniarą
                                                    wymyślasz usprawiedliwionka by nic nie zrobić, by to on był winny itd :P
                                                    ja tylko czekałam co on zrobi zły i rzucił mnie :P
                                                    ofiara
                                                    a po co Ci to?
                                                    weźno w swoje rece odpowiedzialność za wszystko i wszytskich
                                                    pomysl czego chcesz i co wydaej Ci sie najrozsądniejsze -
                                                    i do dzieła
                                                    a nie to jego wian niech mnie rzuci na czubek
                                                    co wcale nie jest takie głupie
                                                    wiem wiem - ale pomyśl nad wszystkim logicznie i szukaj sposobu jak osiągnąć to co CHCESZ

                                                    > W sierpniu jadę na Mazury, może

                                                    o tak M O Ż E i na dodatek J U T R O

                                                    brawo - sam sobie strzeliłaś w stopę

                                                    lepiej napisz idę przejrzeć rzeczy w szafie zostanę tu czy przyjdzie się wyprowadzać - czy jak czy co - to porządkuje swój świat; bym mogła wybrać i iść w swoje życie
                                                    szafa jest przykładem oczywiście - szukaj kroku nie odsuwania

                                                    nie tak dawno pisałam jak kolega zakomunikował już idę do poradni na terapię - był w fatalnym stanie planował samobójstwo non stop - ucieszyłam się jak dziecko, łoł ulga - na co psycholog dał mi kopa mówiąc - on ma do tej przychodni za rogiem 3 lata drogi

                                                    a Ty sierpniów mnóstwo?


                                                    > tam zaczne na nowo, tam jest tak pięk
                                                    > nie.

                                                    CHCESZ?
                                                    acha CHCESZ odłozyć
                                                    też mozna tylko napisz to

                                                    > Jak zacznę się użalać kopnij mnie w du...:) Dziękuję i pozdrawiam.

                                                    postarałam się?
                                                    dostałaś kopa?
                                                    dawaj nie ma lekko odpisuj
                                                    broń się
                                                    przecież tak NIE MOŻNA NIE WOLNO NIE DA SIĘ
                                                    :) :) :)

                                                    Marek całkiem nieźle wspiera Cię podchodząc od innej strony
                                                    to Ty masz się nie zgadzać po pierwsze na te kity, których nie kupujesz
                                                    wciskam Ci - wiem
                                                    powalcz
                                                    wyjdziesz z tego PEWNA SIEBIE


                                                • marekgazek Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 12.07.14, 10:57
                                                  72barbara72 napisała:

                                                  > Marekgazek.mam pytanie, jak długo jesteś w związku z osobą z BPD? Czytając twoj
                                                  > e wpisy widzę swoje życie, teź stosowałam sposób olewania, jednak kilka dni tem
                                                  > u coś we mnie pękło. ........:( zabrałam córkę, wyjechałam nie daję już rady.K
                                                  > ilka dni odstresu. Szkoda że nie mogę zostać tu gdzie jestem na stałe, i o wszy
                                                  > stkim zapomnieć :(

                                                  Roczek i mam dosyć :). Będzie brutalniutko. Jak tak dalej będziesz postepować to nie spodziewaj się od niego nawet kwiatuszków na grobię jak cię dotknie panna Regina. Dlaczego ich nie dostaniesz? Bo to będzie znów Twoja wina - umarłaś i zostawiłaś biedactwo. Trzy dróżki są. Ucieczka. Walka. Powolna śmierć w męczarniach i torturach (zawali, nerwica lub coś takiego)

                                                  1. Ucieczka to jest wyjście. Spodziewaj się może wtedy kwiatuszków na "przeprosiny". Sądzę, że zostanie spełnione twoje marzenie jednorazowo. Paniętaj. Border zna wszystkie twoje słabe strony!!!!! Wszystkie bez wyjątku i na tym będzie jechał. Jak nic przy odejściu masz kwiatuńki i znów wracasz. Nawet nie będzie musiał się dziadyga wysilać.

                                                  2. Walka. Pezpardonowa, bez skrupółów, bez brania jeńców, tylko podstępny strzał w tył głowy. Taka metaforka. Border zawsze podbiega i kąsa wpuszczając toksyczny jad. I ucieka. Obserwowanko robi. Podbiega i to samo tylko więcej. Jesteś już odurzona. tak jak ty teraz. Wtedy przechodzi do dobicia i zjedzenia. Wypluwa kości idzie dalej. Jak walczyć? Zaszczepić się. Udawać przed borderem że działa jad. w między czasie obserwować jego sposób kąsania. Wbrew pozoreczką to proste schemaciki. Powtarzalne, powielane od zawsze. Potem zobaczysz jak już będziesz czasami wygrywać że łykanko ma na te same teksty. Dosłownie tymi samymi motywkami. Przykładzik zazdrość o rodzineczkę. Jedziesz do matuli mówisz albo brata albo syna itepeczek. Wcześniej wyczujesz, że border o to zazdrosny. Więc jak zdartą płytę strzelasz gadkę z matulą, syneczkiem itepeczek. Myślisz sobie, że border nie połknie tekstu a matuli po raz setny. Zdziwisz się bo on zapycha na emocjach i to negatywnych w większości. Zazdrość tak wielka że przesłania mu rozumek. Ale doceń go też. Manipulant primasort.Jest dość dużo sposobów na bordera.

                                                  3. Powolna śmierć w męczarniach i torturach. Czyli to co teraz masz. Potem oplucie. Kopnięcie w rzyć. Zgnojenie. Zniszczenie i zostawienie w najmniej oczekiwanym momencie - jesteś slaba a więc niegodna szacunku. Jesteś nikim i dewaluacja a ty tabletki, wóda, czasem sznur.

                                                  Przeanalizuj siebie. Przemyśl i sama wybierz drogę.

                                                  pozdr.

                                                  • 72barbara72 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 12.07.14, 15:03
                                                    Cholera, chyba tego potrzebowałam, kubeł lodowatej wody na łeb. Przecież sama powinnam do tego dojść że z nimi nie można żyć . Tkwię juz w tym ponad dwa lata, i jest tylko gorzej. Jak mam się bronić , przecież macie racje. Jedyne przed czym muszę się bronić, to przed samozagładą.
                                                  • marekgazek Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 12.07.14, 17:54
                                                    72barbara72 napisała:

                                                    > Cholera, chyba tego potrzebowałam, kubeł lodowatej wody na łeb. Przecież sama p
                                                    > owinnam do tego dojść że z nimi nie można żyć . Tkwię juz w tym ponad dwa lata,
                                                    > i jest tylko gorzej. Jak mam się bronić , przecież macie racje. Jedyne przed c
                                                    > zym muszę się bronić, to przed samozagładą.

                                                    Musisz się bronić przed swoimi słabościami. Paradoksik najlepiej nauczysz się na borderze.
                                                    Ponownie trójeczka przy rozwiązankach

                                                    1. Uciekasz. wycofka. schodzisz z frontu. straciłaś trochę armii ale wódz żyje. idziesz dalej a border po wielu próbach wciągnięcia cie na front szuka nową ofiarę. W jakimś sensie wygrałaś.

                                                    2. wojna. podobno najlepsza obroną jest atak. ale nie wygrasz dmuchanymi tankami. jeśli nie potrafisz wykrzesać z siebie siły i bezwględności a bedziesz robic udawanko border to zobaczy. I po tobie. Walka z borderem w zasadzie nie jest taka trudna. niestety jest ciągła. border moze byc grzeczniutki. jak zobaczy w tobie godnego przeciwnika i jest ciaglutko kontratakowany niewspolmiernie. on kijkiem ty z karabinu. i od biedy pociagniesz. ale nie ma miejsca na slabosc. chcesz tak? dasz rade? po co? w imie czego?

                                                    3. nadal wierzysz w hasla - zło dobrem zwyciezaj, miłosc cierpliwa jest itd, nieś swoj krzyż bedziesz u swietego petera miała fory. i wtedy zbierasz w żyć. udajesz walke a w duszycce mysli - robie to z milosci i moze kiedys dostane kwiaty i on sie poprawi. to karma dla niego. doceni twoja postawe i bedzie ulepszal metody ale może odpusci trochę. inaczej się kopie zlamane drzewo a inaczej dąb. dąb urosł nie zlamany przez wiele steczek lat wiec border to docenia.

                                                    wybieraj

                                                    pzdr
                                                  • brz_a_sk Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 12.07.14, 17:55
                                                    przed sobą
                                                    bo Ci się pokićkało wszystko
                                                    odnajdziesz się tylko zacznij szukać siebie




                                                    macie jakąkolwiek diagnoze - sorry nie pamiętam



                                                  • 72barbara72 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 12.07.14, 23:34
                                                    Witam, szczerze mówiąc bałam się tu teraz zajżeć :) ale nie jest źle, nie skopaliście mi zadka.:)Odp. na pyt. wstępna diagnoza psychoza, za mało wizyt na pełną diagnozę. W tej chwili czekam na wyniki badań, mąż był badany na mój wniosek. Dostałam inf. że dowód ( badania) został dopuszczony do sprawy, i czekam na wezwanie do sądu.
                                                    Mam dosyć uciekania, walki po prostu odpuszczę sobie go i zacznę żyć. Skorzystam z rady, zatrzymam w pamięci wszystkie piękne chwile przeżyte z nim przez 21 lat, i postaram się być szczęśliwa przez najbliższe 58 lat, mam zamiar dożyć setki:) Miałam dzisiaj super dzień, to chyba dzięki kubełkowi lodowatej wody, żeby tylko następne dni były podobne do dzisiejszego.
                                                    zawiedziona:(
                                                  • brz_a_sk Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 12.07.14, 23:56
                                                    wywal ten zawiedziony podpis :)

                                                    i zabieraj się za siebie

                                                    szkoda, że maż nie chce się leczyć

                                                    że nie chce dojść dlaczego to go dopadło

                                                    zacznie myśleć jak będzie za późno

                                                    :(





                                                  • brianaevigan Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 13.07.14, 14:54
                                                    Mam dość!! Coś we mnie pękło... Po kolejnych absurdalnych bredniach, chorych urojonych zarzutach, pretensjach, mam dość gadania ze ścianą!! Ściana przynajmniej nie odpowie w chory sposób rozwalając psychikę!! Nie umiem nawet odpisać ładnie dzień dobry... a tym bardziej oddać buziaka w smsie... Co z tego, że jest miły... Czasami... Jak ze wszystkiego potrafi zrobić problem... Tragedię wręcz... Ze wszystkiego robi się temat tabu, żeby mu nie odbiło... On żyje w swoim urojonym świecie... Jego wyobrażenie o mnie chyba ma niewiele ze mną wspólnego... Raz jestem idealna, anioł itd, a za chwilę zła, bo śmiałam się z "nieodpowiedniej" postaci w komedii... Itd... To co mówię, co myślę itd ma niewiele wspólnego z tym co on słyszy, widzi, rozumie... Mój błąd, że tak długo po prostu nie pojmowałam, że tak faktycznie jest... Nie docierało do mnie, że on jest chory, nie rozumiałam tego itd. I tak sobie trwałam w tym swoim szoku, niepojmowaniu itd, a w tym czasie jego zaburzenia trawiły mi psychikę... A że go kochałam bardzo mocno ( w co on też nie wierzy, bo przecież wie wszystko lepiej) to uczucia mi przesłaniały rozum i unieszkodliwiały naturalną reakcją obronną typu "uciekaj"!! Ale po kolejnej jego złamanej obietnicy, po kolejnych chorych bredniach czuję jakby się miarka przebrała. Widywaliśmy się codziennie. Od 2 dni się nie widzimy. Po prostu nie mogłam. Dziś spytał czy się widzimy. Odpisałam, że to zależy od niego... Że jeśli nie będzie mnie dręczył swoimi wymysłami, poudaje normalnego itd to możemy się spotkać... To odpisał, że przecież jest normalny ( choć wcześniej nie raz sam mówił, że jest chory, leczył się itd, zabraniał mi o czymś mówić, bo jest zbyt chory itd) i nie będzie nic udawał i cytuję " czyli Ty udajesz jednak??" Odpisałam resztką sił, a raczej zapasem, że zadałam proste pytanie i nic nie udaję i jak mógł nie zrozumieć pytania... To odpisał, że mam mu wytłumaczyć co miałam na myśli z tym moim udawaniem... No nie mogę... Nie odpisałam już nic... I nie wiem czy się sptokamy... nie mam już siły... To i tak jest lipny przykład... Ciągle to co mówię jest rozumiane w tak pokrętne sposoby, że czuję wręcz fizycznie jak mi to rozwala psychikę... I nie tylko ja jestem atakowana... Postacie w filmach, aktorzy w wywiadach... Kobieta w filmie jest zła, bo chcę być znów ze swoim mężem gdy ten uratował pociąg i jest bohaterem... a tego, że między czasie dużo rozmawiali i się pogodzili to już nie zauważył... wszyscy źli... wszystko czarno-białe... Jego sposób postrzegania rzeczywistości i jej oceniania i interpretowania tak często powoduje u mnie opadanie szczęki do ziemi, że jeszcze trochę i zacznę chodzić cały czas z otwarta buzią... Widzę, że chociaż poczucie humoru mnie nie opuściło... Ale niech Was to nie zmyli... Wcale do śmiechu mi nie jest... Tracę w pewien sposób ukochaną osobę... Źle mi... Kocham go, ale jego zaburzenia rozwalają mnie... Dramat po prostu... Jak mam nagle stracić ze swojego życia tak bliską osobę, przyjaciela, ukochanego itd... Patrzeć jak cierpi, sama cierpieć... Razem się nie da, osobno też ciężko... Już to przerabialiśmy... Gdy mu odbijało i mnie zostawiał z urojonych powodów... Po prostu dramat... Nie wiem co robić, co myśleć... Jak rozmawiać ze ścianą?? Z ukochaną ścianą?? Która odbija słowa jak pociski i rani...
                                                  • 72barbara72 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 13.07.14, 15:35
                                                    Czytając tekst brianaevigan pomyślałam, kurcze ona opisuje dokładnie moje życie, czyżby mnie znała ????! Wiem jak się czujesz, bo przechodziłam ( przechodzę) to samo. Najgorsze jest to że nie można nic zrobić, nie można pomóc. Odejście wydaje się najlepszym rozwiązaniem. I myśli przecież nie mogę, on jest chory, nie zostawia się chorej na dodatek ukochanej osoby. Jednak jeśli tego nie zrobimy, za chwilę my będziemy potrzebowały (potrzebowali) pomocy psychiatry. Ja juz poprosiłam o, jak to powiedziałam proszę coś bardziej uspokajającego. Teraz zaczynam myśleć o sobie, dam radę , wyjdę z tego cała i na dodatek będę jeszcze szczęśliwa. Tylko takie nastawienie może nas "partnerów " uratować, czego sobie i innym życzę.
                                                  • brz_a_sk Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 13.07.14, 16:13
                                                    czy możecie obie napisać co Wy obie kochacie?

                                                    (oprócz swoich wyobrażeń i mgieł)

                                                    poważnie pytam

                                                    bo tak jak wiele rozumiem z borda motywów postępowania, wiem o co kiedy zabiega, dlaczego i czemu krzywdzi ... sporo z ogromu niepojętych spraw

                                                    tak dziś przestałam rozumieć x kolejnych partnerów bordów - nie napisze ilu, bo mnie samą to przeraziło

                                                    czy jesli bord pozwoli koło siebie być tzn kocha? na jego warunkach? bez terapii i starań; z dobrymi zapowiedziami w chwili idealizacji bez czasu na realizację czarów

                                                    border wie, ze nie jest w stanie zrealziować tego co bardzo by chciał - wie mimo zaburzenia

                                                    a partner? wmawia sobie że juz już za chwilę zniknie zaburzenie?

                                                    znam ludzi, którzy jakoś są razem ale tam jest ciężka praca obojga i zero złudzeń, że samo coś minie, zmieni się

                                                    nie zniknie problem, a z tak powaznym problemem mozna ze sobą wytrzymać tylko przy nadludzkim wysiłku raczej wspierania się niż miłosci

                                                    nie chcę nikomu odbierać prawa do nazywania swojego związku jak chce

                                                    nie słyszałam od pary z borderem my się kochamy, my na sobie polegamy, my sie wspieramy ... nie - no nie mam szczęścia pewnie

                                                    słyszałam bardzo gorzkie słowa i ból i trwanie z poczuciem obowiązku zaopiekowania się osobą z poczuciem poświecenia życia bez liczenia na miłość odpowiedzialność ... z pewnością walki o przetrwanie od upadku do upadku

                                                    koniec marudzenia, może ktoś zna jakiś dobre rozwiazania poza terapią do bólu i to obojga partnerów, bez liczenia na cud i łagodność













                                                  • 72barbara72 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 14.07.14, 00:39
                                                    brz_a_sk napisała:

                                                    > czy możecie obie napisać co Wy obie kochacie?
                                                    > sama zdawałam sobie to pytanie, kocham męża, ale w tej chwili to zupełnie nie on - obcy, zimny, obojętny - ???????????może powinnam napisać kochałam.W sumie pyt. bez odp.

                                                    >
                                                    >
                                                    >
                                                    >
                                                  • brianaevigan Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 13.07.14, 16:17
                                                    heh 72barbara72 nie znam Cię... ale pociesza to, że po moim opisie ktoś nie stwierdził, że wymyślam tylko potwierdza, że to z tą drugą stroną jest coś nie tak... Bo moja wiara w ludzi, nie pojmowanie czyjejś choroby, jego pewność tych jego chorych wymysłów itd zakłóca mi chwilami realną ocenę... Choć ewidentnie czuję, że mi jego zachowania szkodzą bardzo mocno. Niby nic- przecież to tylko słowa... Miliony słów... Ale chorych... Już bym chyba wolała, żeby mnie czasem walnął niż tak dręczył psychicznie... Siniak zniknie z czasem, a ślady w psychice mogę być ciężkie do wyleczenia... Popadam w otępienie, w depresję, w apatię... Co bym nie zrobiła to źle... Nawet to co jest mega pozytywne on potrafi przekręcić na źle i zrobić z tego problem, obrócić to przeciwko sobie, mnie i zranić... Rozmawiałam z doktorką- powiedziała "ratuj się dziewczyno!!" Nie posłuchałam... Wiele nie robię już nawet dobrych rzeczy, żeby nie miał z czego zrobić pocisk przeciwko mnie... I o to też pretensje- że tego i tamtego nie robię. On nic nie rozumie... Nie pojmuje jak bardzo wszystko źle odbiera... Nie pojmuje jak to strasznie mnie niszczy... Jakiś czas temu jeszcze to rozumiał, przepraszał itd... Pracował nad sobą, starał się, częściej był normalny, odbijało mu konkretnie, ale tylko czasem. Potem stwierdził, że jednak nie jestem tak idealna jak myślał i już mu nie odbije... No bo nie ma przez kogo... I on nie będzie już zdrowia tracił na odbicia. ( Wcześniej martwił się moim zdrowiem). I już nie będzie się leczył. I ostatnio nie ma wielkich odbić, ale jakby cały czas był w dziwnym stanie... I jak na coś zwrócę uwagę to zdziwiony- bo przecież jest już normalny... Bo się stara... A nie pojmuje, że mimo braku wielkich odbić, porzuceń itd to cały czas po cichutku jego chore myślenie ma miejsce i mnie niszczy... Moja głupota- wciąż wierzyłam, że chora osoba nagle zacznie coś normalnie rozumieć... Wierzyłam, bo nie pojmowałam, nie docierało do mnie, że jest chory... Ale skoro to samo piszecie i wszędzie setki tekstów, że po związku z borderem samemu się potrzebuje pomocy to chyba do cholery mi się nie uroiło, że mi źle... Że mi to szkodzi... Czuję to ewidentnie... ale wciąż się łudzę, że się mylę... ogólnie...
                                                  • marekgazek Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 13.07.14, 19:05
                                                    Dziewczyny. Wy się cieszcie z dewaluacji. Bo inaczej lipeczka. Non toperek ataki. A tak jesteś zdewaluowana i cześć. Masz spokoik.

                                                    pozdr
                                                  • 72barbara72 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 14.07.14, 00:15
                                                    Ja już pozbyłam się złudzeń, ciężko ale dam radę. Na początku dziwne zachowania mojego męża ujawniały się co kilka miesięcy . Tak wtedy to nazywałam: 3 miesiące nieba,2 tyg piekiełka.Jednak bardzo szybko piekiełko wskoczyło w miejsce nieba. Potem było już tylko gorzej, zmiany nastroju z godziny na godzinę, z minuty na minutę. Mój mąż kontaktował się ze mną za pomocą sms. Gdy wracał do domu, nie miał nic do powiedzenia. W tej chwili zupełna obojętność z jego strony - to chyba najbardziej mnie bolało. Ja też staram się podchodzić do tego tak jak on, i nawet nieźle mi wychodzi. Nie powiem że jest mi z tym dobrze, ale moje serce przez te 2 lata pękło mi tyle razy, że na kolejne pęknięcie nie ma już miejsca.
                                                    --silniejsza(nieco)
                                                    zawiedziona:(
                                                  • marekgazek Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 14.07.14, 07:05
                                                    72barbara72 napisała:

                                                    > Ja już pozbyłam się złudzeń, ciężko ale dam radę. Na początku dziwne zachowani
                                                    > a mojego męża ujawniały się co kilka miesięcy . Tak wtedy to nazywałam: 3 miesi
                                                    > ące nieba,2 tyg piekiełka.Jednak bardzo szybko piekiełko wskoczyło w miejsce ni
                                                    > eba. Potem było już tylko gorzej, zmiany nastroju z godziny na godzinę, z minut
                                                    > y na minutę. Mój mąż kontaktował się ze mną za pomocą sms. Gdy wracał do domu,
                                                    > nie miał nic do powiedzenia. W tej chwili zupełna obojętność z jego strony - to
                                                    > chyba najbardziej mnie bolało. Ja też staram się podchodzić do tego tak jak on
                                                    > , i nawet nieźle mi wychodzi. Nie powiem że jest mi z tym dobrze, ale moje ser
                                                    > ce przez te 2 lata pękło mi tyle razy, że na kolejne pęknięcie nie ma już miejs
                                                    > ca.
                                                    > --silniejsza(nieco)
                                                    > zawiedziona:(

                                                    Tutaj chyba głównym problemikiem jest zrozumieć proces dewaluacji. Ja do tego dochodze. A sprawa jest niewyobrażalnie prosta. Border ma szafę z zabawkami. Im pełniejsza tym lepiej. Więc żadnej nie wyrzuca. Jest to fenomenik. U mnie atraktorem silniejszym ode mnie była jej rodzineczka i odwrotnie w zależności od sytuacyjki. Jak znaleźli dla niej czas. Bo i tak już jej mięli dosyć to bym mógł umierać i rekcyjki zero. Jakbym się upomniał to jeszcze został zjechany ale nie w momnenciku przebywania z rodzinką ale potem jak rodzinki by nie było. W drugą strone też to działało. Robimy wspólne coś. Rodzinka dzwoni i się martwi co i jak. Totalno zlewanko. Atraktorem mogą być znajomi, nowy obiekt cokolwiek. Jednak kiedy zabraknie ty znów wskakujesz na pierwsze miejsce. I wtedy broń panie Boże olej bordera. I niech cię święta panienka broni jeśli ktoś będzie ważniejszy. Niech raczej broni Ciebie i tego kogoś. I wtedy różne metody bordera. od wyzwisk po straszenie zabiciem siebie lub dobroć. Cokolwiek abyś czasem nie uciekła. Wiadomo, że każdy chyba z nas nauczył się robić w pewnym momenciku borderowi to samo. Chyba że totalny mutant i dał się skopać w rzyć do samego końca. Border gorzej niż czarnobyl. Tam promieniowanie kiedyś opadnie tutaj border skaża do końca dni.
                                                  • brz_a_sk Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 14.07.14, 09:40
                                                    ciupciutki prościutki tyci

                                                    do opanowania w sobie

                                                    i tam

                                                    nie do pojęcia, nie do opanowania, nie do zrozumienia i nie do pokonania

                                                    i nie tak

                                                    ale trzeba próbować

                                                    po pierwsze ...

                                                    no właśnie

                                                    siebie wobec problemu czy samo sedno bpd?

                                                    ponoć smoka można pokonać kiedy się go w głowie odpowiednio zminimalizuje - tak

                                                    bpd też można ściąć - bywa, że wyręczy rycerza - zbyt dzielnego jakby

                                                    ech chyba ab ovo trzeba by

                                                    :( :( :(

                                                    nie wszystko w życiu trzeba pokonać by żyć?

                                                    stawiam na rozsądniejsze z możliwych rozstawanie się z budowaniem szacunku, nie zależnie od bagna jakie nas oblepia z winy czy bez winy mniej ważne

                                                    żyć i dać żyć innym często słabszym od nas i często nieznośnym dla nas a dla siebie czasem też


                                                  • brianaevigan Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 14.07.14, 12:52
                                                    Widzieliśmy się wczoraj. Byłam twarda, stanowcza, wręcz wkurzona. Głupio coś zaczął gadać to się wydarłam, żeby mnie nie dręczył, nie pytał o nic skoro i tak wie lepiej i nawet nie słucha odpowiedzi itd. I coś dziś przeczytałam w smsie?? Że widocznie niezażycie leku uspokajającego tak mi zaszkodziło i że pewnie muszę je brać do końca życia, bo różnica była porażająca... LUDZIE!! Czy oni mają tam mózgi w tych swoich chorych głowach?? Jak można tak zupełnie nic nie rozumieć??!!?? Dawniej jeszcze pojmował, że jego brednie mi szkodzą, a ostatnio już kompletnie nic nie rozumie, NIC!! Teraz twierdzi, że jego wymysły to fakty i to ze mną jest coś nie tak... Że jak cokolwiek tłumaczę to tylko potwierdza słuszność jego wniosków i próbuję się wykręcić ze swojej "winy" ;| Boże kochany... Jak dałeś im choroby psychiczne to po cholore dałeś im taką inteligencję?? To złe połączenie... Chyba tylko po to, żeby mogli w bardziej wyszukany i zawiły sposób dręczyć innych ze swoich chorych wniosków robiąc na swój sposób chory niby sensowne argumenty, z którymi przy ich chorobie i "mądrości" ich tekstów trudno wygrać nawet najbardziej sensownymi i racjonalnymi faktami czy argumentami... Po prostu nic nie dociera... Wierzą w swoje brednie i koniec kropka... I co by się nie powiedziało to tylko im się w jakiś magiczny sposób potwierdzają ich wymysły... Według nich wszystko jest winne tylko nie to, że ich myślenie jest zaburzone... Dawniej jeszcze coś rozumiał, bywał normalny między odbiciami... A teraz?? jest niby spokojniejszy, ale cały czas jakby w obłędzie... nic już nie dociera... Czuję się jakbym go traciła... Jakby coś mi go pożarło... I już nic nie tłumaczę, nie chcę rozmawiać itd. Bo to nie ma sensu. Już powiedziałam co miałam powiedzieć milion razy. Albo nie słuchał albo nie zrozumiał. A kolejne moje próby tłumaczenia czegokolwiek tylko mi szkodą, a i tak nic nie dadzą więc po co. On ma swoje chore odbieranie wszystkiego i nic na to nie poradzę. Szkoda, że tak późno to pojęłam. I tyle miesięcy sama się gnębiłam tłumaczeniem mu po sto razy wszystkiego po kolei... Bo myślałam, że zrozumie... Jak normalny człowiek... Ale nic nie rozumie... I mnie to wykończyło. Więc już nic nie tłumaczę. Ma swój urojony świat i nic na to nie poradzę. Długo mi zajęło dojście do tego. Jeszcze trudno mi się z tym pogodzić... Ale im więcej wiem tym jestem silniejsza.
                                                  • brz_a_sk Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 14.07.14, 14:01
                                                    czasem nie o to chodzi by wygrać ale by przestać grać

                                                    z boku gorzej to wygląda niż Wam się udaje

                                                    kiedyś pisałam bordy i normalsy; szkoda, ze odeszłam od tego nazewnictwa

                                                    było w tym cos przemyślanego

                                                    normals musi zechcieć zrozumieć, że bord JEST INNY i będzie inny i nic tego nie zmieni
                                                    natomiast normals i bord mogą się nauczyć żyć obok siebie
                                                    obie strony muszą dołożyć wiele starań znaleźć słownik osobnych światów

                                                    to prawda bord ma więcej do zrobienia by nie wypalić się do cna w tęsknocie za nieosiągalnym ... by nie cierpieć i by nie ranić każdego kto się zbliży nazbyt

                                                    a normals ma pojąć, że jesli chce się zbliżać musi wiedzieć co możliwe a co nie i nie przerabiać borda na swoja modłę
                                                    bo jak ma taki pomysł moze wyspać z rogu obfitości, ze to niereformowalny potwór, przekleństwo i destrukcja; to łzy, dlugi, rany, zazdrość i stały niepokój czym dziś ukochana osoba dowali na dzień dobry i na dobranoc

                                                    bord jest bordem i cudu nie będzie tak jak normals bordem nie będzie choć po złym związku bywa, ze partner zostaje z nowymi schematami zachowań, niszczy kolejnych partnerów zupełnie tak jak border

                                                    pisałam o tym wiele razy
                                                    czasem wydaje mi się, ze może coś jest inaczej
                                                    ale mija

                                                    jest jak jest

                                                    bord ma mnóstwo zalet ale jest bordem - wspaniale gdy walczy o swoją terapię a nie chodzi na kawkĘ do terapeuty i pościemniać; dobrze gdy coś mu się udaje opanować, by być z sukcesem miedzy ludźmi a nie wybiając na własna zgubę wszytskich jak muchy

                                                    domaganie się od bordera by czuł i myślał jak normals jest ....... ZŁE





                                                  • 72barbara72 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 14.07.14, 20:09
                                                    Krótko mówiąc bez sensu jest żyć z bordem, bo to zawsze będzie obok a nie z nim. Ja tak nie chcę !
                                                    --e
                                                    Silniejsza:)
                                                  • toxic_chick Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 14.07.14, 20:36
                                                    Tej Barbara...

                                                    Poza tym, że masz poważne problemy psychiczne i jesteś nudna do bólu to czy twój mąż ma BPD????? takie wiesz... podejrzenie (lekarz), diagnoza (lekarz) ? serio pytanie...

                                                    Czy zwyczajnie jesteś nieszczęśliwa (główne sama z sobą!) i fajnie tak z nudów i braku pasji pierdolić na forum?

                                                    Nie da się Ciebie czytać!!! i współczuje każdemu kto musi Cię słuchać na żywo! jest mi z góry żal każdej osoby, która znajduje się w Twoim otoczeniu... a Ty robisz z siebie ofiarę?!? i bez znaczenia o kim mowa! Moim zdaniem TY jesteś katem swojej rodziny i to głównym! a że masz postawę roszczeniową to pretensje... ehhh

                                                    Zajmij się sobą! przestań się użalać! szukać winy w kimkolwiek! rozumiesz? najpierw TY później inni

                                                    Ten post w założeniu ma być pomocny - wybacz brutalną szczerość ale inaczej się nie da
                                                  • 72barbara72 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 14.07.14, 20:22
                                                    Cały czas mam wrażenie że nie piszesz o swoim życiu, a o moim.:) Ja niestety nie umiem tak pisać jak ty, trafnie dobierając słowa. Mam wrażenie że nie da się opisać tego co czuje, tylko ten kto przeżywa to samo wie o czym mówię. Ja mam dalszą jazdę, jestem podejrzana o stosowanie przemocy w rodzinie. To nowy sposób mojego męża na mnie. Muszę jechać do urzędników i tłumaczyć, co gorsze udowadniać że jest inaczej. Kilka dni temu w rozmowie z przyjaciółką powiedziałam że mój mąż juz nie jest w stanie niczym mnie zaskoczyć, a jednak myliłam się. Nie mam już siły, jedyne wyjście złożyć pozew o rozwód i wtedy, mam nadzieje skończy się mój koszmar.
                                                  • toxic_chick Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 14.07.14, 20:41
                                                    72barbara72 napisała:

                                                    > jestem podejrzana o stosowanie przemocy w rodzinie. To nowy sposób mojego męża na mnie. Muszę jechać do urzędników i tłumaczyć, co gorsze udowadniać że jest inaczej.

                                                    Brawo.... za wpis :)

                                                    Mieć taką matkę to... prawdziwy .. skarb!

                                                    Ale to Twój mąż jest zaburzony...

                                                    Czy tylko ja widzę paradoks? eeeeeee
                                                  • marekgazek Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 14.07.14, 21:17
                                                    72barbara72 napisała:

                                                    > Cały czas mam wrażenie że nie piszesz o swoim życiu, a o moim.:) Ja niestety ni
                                                    > e umiem tak pisać jak ty, trafnie dobierając słowa. Mam wrażenie że nie da się
                                                    > opisać tego co czuje, tylko ten kto przeżywa to samo wie o czym mówię. Ja mam
                                                    > dalszą jazdę, jestem podejrzana o stosowanie przemocy w rodzinie. To nowy spos
                                                    > ób mojego męża na mnie. Muszę jechać do urzędników i tłumaczyć, co gorsze udowa
                                                    > dniać że jest inaczej. Kilka dni temu w rozmowie z przyjaciółką powiedziałam ż
                                                    > e mój mąż juz nie jest w stanie niczym mnie zaskoczyć, a jednak myliłam się. Ni
                                                    > e mam już siły, jedyne wyjście złożyć pozew o rozwód i wtedy, mam nadzieje skoń
                                                    > czy się mój koszmar.

                                                    Barbara proponuję zignorować toxicczika czy po prostu bordera. Ona tym się karmi. Siedzi sama. Wszystkie inne atraktory uciekli to grasuje na forum.
                                                  • toxic_chick Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 14.07.14, 21:23
                                                    Eeeee

                                                    Nie sama i nie karmie sie :)

                                                    Bawicie mnie na swój sposób choć zero frajdy bo za małe ... Mózgi

                                                    Zero wyzwania... Banda desperatów nic ponad to..

                                                    Marku ja z Tobą nie rozmawiam wiec ?

                                                    Won
                                                  • marekgazek Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 14.07.14, 21:27
                                                    toxic_chick napisała:


                                                    >
                                                    > Marku ja z Tobą nie rozmawiam wiec ?
                                                    >
                                                    > Won

                                                    Toxicchikenie ja nie pisalem do Ciebie lecz o Tobie do Barbary. A więc rozmawiałem z Barbarą. A więc

                                                    kulturalnie do widzenia. Z tym językiem pod budę z piwem.
                                                  • toxic_chick Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 14.07.14, 21:40
                                                    Pisałeś o mnie - nie do mnie

                                                    A ja nie do Ciebie

                                                    Dalej nie rozumiesz...

                                                    Moze kiedys

                                                    Żal....bidoku
                                                  • toxic1812 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 14.07.14, 22:43
                                                    Cześć ludzie :) Co u Was?
                                                    Poczytałem trochę to co pisaliście wcześniej i widzę że dalej to samo w kółko na tapecie..
                                                    Kolejna osoba- te same problemy..
                                                    Szkoda..
                                                    Teraz kiedy minęło już trochę czasu od mojego związku z BRD widzę jaki byłem głupi i omamiony. Toxic-chick pewnie zaraz mnie pojedzie że słaby i nic nie warty. Fakt, byłem tak słaby że aż sam się sobie nadziwić teraz nie mogę. Jednak trochę czasu minęło i wróciłem na swoje tory.
                                                    Ej dziewczyny i chłopaki, serio, szkoda życia na rozkminianie tego wszystkiego, cierpienia i inne nieciekawe rzeczy związane z BRD. Cenię swój spokój, dużo pozmieniałem w swoim życiu, realizuję rzeczy których kiedyś bym się nie podjął. Można? Można.
                                                    Wyciągajcie wnioski i bierzcie życie w swoje ręce.
                                                  • 72barbara72 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 15.07.14, 00:01
                                                    Temat ten sam, tylko ludzie się zmieniają. Dla jednych to stary problem, dla drugich nowy.Ale dla wszystkich jednakowo ważny. Nikt tu nikogo nie powinien oceniać - toxsic (ten sflustrowany) chyba źle trafiłeś, to forum chyba nie jest dla ciebie.Pozdrawiam. Tak jak już pisałam, najlepiej zrozumieją ci którzy przeżywają to samo.Marku dzięki za wsparcie:)
    • brz_a_sk Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 14.07.14, 21:43
      widzę widzę nowy podpis

      brawo
    • ja22ja Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 15.07.14, 19:29
      Ja jestem partnerką mężczyzny, który cierpi na bpd i od 3 lat uczestniczy w psychoterapii. Ja w sumie też jestem zaburzona - przeszłam dwie terapie grupowe i obecnie od pół roku uczęszczam na terapię indywidualną. Uważam że osoby zaburzone mogą i mają prawo być w związkach, ale ważne jest żeby chodzić na psychoterapię, to dużo pomaga. My jesteśmy razem już ponad 4 lata - czasem jest gorzej, czasem lepiej, ale czuję się raczej szczęśliwa w tym związku.

      Tutaj mój blog: borderlineandsomething.wordpress.com/
      • toxic_chick Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 15.07.14, 22:06
        Da się? oczywiście, że da!!!! :D dzięki mega za ten wpis :) tutaj wchodzą sami desperaci... nie ma dzielenia się faktami / jest dzielenie się najgorszym scenariuszem - a to nie jest tak w praktyce TYLKO W TYM PADOLE NIENAWIŚCI nikt tego nie jest w stanie zakonotować!

        Osoby zaburzone jeśli chcą potrafią wiele - podkreślam słowo CHCĄ

        Oczywiście, że może być ciężko czasami i nie jest hop siup.. ale związki są możliwe, tak samo jak miłość (kochałam i byłam kochana, kocham i jestem!) i co ciekawe wcale nie koniecznie chore i poturbowane.. za mało osób o tym mówi.. za dużo natomiast chorych przykładów niekoniecznie z osobami BPD w roli głównej... to smutne i nie dam za wygraną w tej kwestii w miejscu publicznym bo to żenujące jak ktoś diagnozuje swoich partnerów nie mając pojęcia czym to zaburzenie jest!!! mam dziewczyne/żone która się puszcza? = borderline; mój mąż ma mnie za nic bo jestem potworem? = borderline; i takie tam... ograniczenie do bólu!

        Wszyscy Ci jojczący pseudo partnerzy, pseudo borderline to klątwa tego miejsca, gdzie nie ma już dyskusji, polemik ale jest wiadro pomyj, które wylewa się na każdego kto akurat nie wpasuje się w schemat... i co ciekawe w schemat ludzi o wiele bardziej zaburzonych niż ja.. a ja mam / miałam diagnozę i wiem o czym pisze!

        Drodzy partnerzy - byłam w bardzo długim zwiazku, który sama skończyłam mimo wielu prób ocalenia... zrobiłam to dla siebie i dlatego, że osoba z którą byłam była zwyczajnie nie do życia.. bez diagnozy, bez terapii.. a niby zdrowa.. nie dało się.. powinno być na odwrót? wedle schematu?...

        Zaburzenie nie ma znaczenia jeśli chcę się go pokonać... i mimo, że słyszy się więcej (tak!), widzi się więcej (ups), interpretuje się inaczej (to akurat zmora ale można się nauczyć;)) ręczę, że można kochać i być w związku = SZCZĘŚCIE :D

        I prost rada: jest ktoś nieszczęśliwy? ODEJŚĆ! kropka.
      • 72barbara72 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 15.07.14, 23:15
        Cieszy mnie to że jestes szczęśliwa, ja próbowałam chyba już wszystkiego. Sama uczestniczyłam w terapii, ale mój mąż nie ponieważ uważa że jest zdrowy. Zazdroszcze Ci cholernie. Chętnie bym się rozgadała, popłakała ale toxsic znowu mi dołoży, a dzisiaj niestety moja kondycja kiepska.:) Pozdrawiam Cię ja22ja i życzę samych szczęśliwych dni oczywiście z twiom kochaniem.
        • brz_a_sk Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 16.07.14, 07:50
          małe kroki są bezcenne gdy nie możemy zrobić tego zasadniczego

          nic co Ci się wydaje nie jest lepsze od tego co sama za chwilę zrobisz ze swoim życiem

          ze sobą możesz zrobić wszystko i być szansą dla innych

          nie trać czasu na marznie o sukience pani z telewizji - sukienka to nie życie ani jej ani Twoje - to często iluzja

          pomyśl co chcesz zrobić - sukienka - nie ma problemu, da się, tylko nie przypisuj jej cudów

          krok, co dzień, co chwila krok a nie idę idę idę już już prawie - nie słowa ale krok

          powodzenia

          by być razem trzeba pracować nad SOBĄ - Mała czarna o miłości :) o tym co zrobić by możliwe było to co nam umyka

          pozytywne myślenie tym różni się od bajdurzenia bez sensu, ze trzepie dywan życia i pozwala się na nim wznieść bez obawy ujawnienia kulis

          posprzątać siebie bez zaklinania rzeczywistości to złapać moc






    • anonimowy_79 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 10.08.14, 12:56
      Jestem tu nowy,więc witam wszystkich.Wydawało mi się że jestem silnym facetem stąpającym twardo po ziemi.Wszystko do czasu.Właśnie się leczę po krótkim (zaledwie 1,5 roku) związku z kobietą z BPD (zdiagnozowanym,nie lecząca się).Jestem w coraz lepszym stanie psychicznym,aczkolwiek dojście do siebie pewnie mi trochę zajmie czasu jeszcze.Wybaczcie powiem brutalnie,osoby z BPD powinno się jakoś oznaczać.Jestem w dalszym ciągu ,mimo że od zerwania kontaktu minęło 2 miesiace,wrakiem człowieka ,pozbawionym godności,wyciśniętym przez wyrzymaczkę.Najgorzej że ja na to wszystko pozwoliłem.Związek ze mną zerwała z dnia na dzień telefonicznie.Zaproponowała przyjaźń i ja się na to ku mojej zgubie zgodziłem.Pomomo że w czasie trwania związku miewała jazdy,to ja kochając ją ponad życie znosiłem wszystko,ale to co się działo po zakończeniu związku to był koszmar którego nie zapomnę do końca życia.Telefony codzienne jakby nic się nie stało (kotku ,kochanie itp.),a przecierz odeszła do innego faceta.Wiem teraz że takie osoby lubią mieć kontakt z byłymi.A ja głupi na to wszystko pozwalałem.Byłem kretynem idiotą,ale uwierzcie mi pomomo tego że potraktowała mnie jak śmiecia,ja dalej ją kochałem i nie wyobrażałem sobie życia bez niej.Kontakt był codzienny,a jej nowy facet nic o mnie nie wiedział.Bawiła się moim cierpieniem choć ja udawałem twardziela,wiedziała doskonale co się ze mną dzieje.Pierwszy raz w życiu autentycznie rozważałem samobójstwo.Słowo honoru,jestem normalnym facetem,a ona przemieliła mnie na miazgę.Co on
    • anonimowy_79 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 10.08.14, 13:08
      Jestem tu nowy,więc witam wszystkich.Wydawało mi się że jestem silnym facetem stąpającym twardo po ziemi.Wszystko do czasu.Właśnie się leczę po krótkim (zaledwie 1,5 roku) związku z kobietą z BPD (zdiagnozowanym,nie lecząca się).Jestem w coraz lepszym stanie psychicznym,aczkolwiek dojście do siebie pewnie mi trochę zajmie czasu jeszcze.Wybaczcie powiem brutalnie,osoby z BPD powinno się jakoś oznaczać.Jestem w dalszym ciągu ,mimo że od zerwania kontaktu minęło 2 miesiace,wrakiem człowieka ,pozbawionym godności,wyciśniętym przez wyrzymaczkę.Najgorzej że ja na to wszystko pozwoliłem.Związek ze mną zerwała z dnia na dzień telefonicznie.Zaproponowała przyjaźń i ja się na to ku mojej zgubie zgodziłem.Pomomo że w czasie trwania związku miewała jazdy,to ja kochając ją ponad życie znosiłem wszystko,ale to co się działo po zakończeniu związku to był koszmar którego nie zapomnę do końca życia.Telefony codzienne jakby nic się nie stało (kotku ,kochanie itp.),a przecierz odeszła do innego faceta.Wiem teraz że takie osoby lubią mieć kontakt z byłymi.A ja głupi na to wszystko pozwalałem.Byłem kretynem idiotą,ale uwierzcie mi pomomo tego że potraktowała mnie jak śmiecia,ja dalej ją kochałem i nie wyobrażałem sobie życia bez niej.Kontakt był codzienny,a jej nowy facet nic o mnie nie wiedział.Bawiła się moim cierpieniem choć ja udawałem twardziela,wiedziała doskonale co się ze mną dzieje.Pierwszy raz w życiu autentycznie rozważałem samobójstwo.Słowo honoru,jestem normalnym facetem,przeżywałem rozstania,ale ona przemieliła mnie na miazgę.Co one w sobie mają,że tak od siebie uzależniają.Moja była wcale nie była najpiękniejsza,ot przeciętna,ale ja nie wyobrażałem sobie życia bez niej.Machała mi tym nowym facetem przed nosem,a ja to wytrzymywałem (teraz wiem że to też lubią robić).Oplotą cie wokół siebie i jak to gdzieś czytałem wyjmą serce nasrają,a żyły wypełnią gównem.Tak było w moim przypadku.Czułem się jak w pułapce.Bez niej nie umiem żyć,a ona mnie zabija.To jest jak zaraza jak przekleństwo.Teraz po jakimś czsie jak się od niej odciąłem widzę jakie jazdy mi robiła będąc ze mną,teraz to widzę.Odciąłęm się totalnie,nie miałem wyjścia,skończył bym na oddziale zamkniętym ,a i tak szuka ze mną kontaktu,po co?Żeby mnie dobić?A ja idiota się zastanawiam ,może chce wrócić?Broń mnie Panie Boże żebym uległ,bo cholera łapię się na tym że za nią tęsknię.Strzeżcie się wszyscy,to jest jak Dżuma te BPD,nigdy z nią nie wygrasz,nigdy Cię nie pokocha,nigdy Cię nie będzie szanowała.Potraktuje jak ścierkę,a Ty będziesz w stanie to wybaczyć.
      • brz_a_sk Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 10.08.14, 14:35
        jesteś normalny to po pierwsze
        reagowałeś normalnie - dlatego 'wpadłeś' w manipulację
        będziesz normalny z trudnym doświadczeniem - blizną

        pamiętaj teraz o jednym

        border ma w głowie taki pomysł - 'jesteś na zawsze mój'
        i czuwa
        to chyba blisko psychopaty niestety - dobrze, gdy nie robi nic złego - trudno powiedzieć gdzie granica złego, już sam myśl o śledzeniu i zabieganiu o kontakt co jakiś czas przeraza

        ale wydaje mi się, że często jest to zupełnie nie groźne; że to obsesja

        trzeba się zmierzyć z tym doświadczeniem, zrozumieć co tu dział nie tak i żyć

        dobrze, zę napisałeś

        mozesz załozyć sobie osobny wątek - na pewno kilka osób da Ci wsparcie

        kiedyś był tu dobry zwyczaj, ze borderzy tłumaczyli jak to jest, ze krzywdzą mimo, ze nie chcą, ze nie jest ich intencją gruchotanie ludzi - pisali jak to jest zdawać sobie sprawę ze swoich problemów

        po awanturach jakoś forum nie odzyskało dawnego klimatu - szkoda bo jest to miejsce z długą tradycją, dobrą i ciekawą




      • odnowa80 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 10.08.14, 16:11
        Witaj, załóż nowy wątek i pogadamy.
        Wszystkie rozstania z bordami wyglądają chyba podobnie. U mnie minęło pół roku a masakra trwa.
        Ale to da się kontrolować i nie jesteśmy skazani na bycie ofiarą toksyka.
        • brianaevigan Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 20.08.14, 19:55
          To koniec... Przez chwilę minimalna ulga, że koniec chorych, niszczących smsów... A potem... ta OGROMNA, PRZERAŻAJĄCA OTCHŁAŃ TĘSKNOTY!!!!! Poza odbiciami... Przecież jest cząsteczką mnie... Przyjacielem... Codziennie był, przytulał, całował... Codziennie kilkanaście smsów... Codziennie troska, pytanie jak się czuję, dbanie o mnie... I jak teraz żyć?? Jak?? Boże, jak to boli...
          • brz_a_sk Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 20.08.14, 20:29
            może weź stos kartek papieru i pisz
            to co potrafisz
            dobre i złe
            to co było
            może opisz jakby wyglądało jutro gdybyś wróciła
            może wypisz czemu próbujesz odejść

            może napisz co jest narkotykiem w tym związku - co Cię uzależniło

            jak chcesz popisz i tu na forum - może załóż wątek

            tęsknisz chyba za tym czego nie ma tak?
          • odnowa80 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 20.08.14, 20:56
            jakbym czytała o sobie sprzed kilku miesięcy. Nie chcesz, masz dość, a jednocześnie czujesz że bardziej niemożliwe od zostania w tej relacji jest jej przerwanie. Na fali takiej wieeeelkiej tęsknoty wracamy.
            Ale wiesz co ? warto to przeczekać jakoś, jakkolwiek, nawet byle jak jeśli nie da się inaczej. Ale przeczekać.
            Czytać, dużo czytać historie innych ludzi na tym forum i konsekwentnie wbijać sobie do głowy że to się raczej nie uda bez ogromnych strat własnych.
            Nie chcę się mądrzyć za bardzo, bo dopiero co złapałam jako tako równowagę , ale chce dalej iść w tym kierunku w którym idę.
            • brianaevigan Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 20.08.14, 21:24
              Dzięki, że jesteście... To dopiero pierwszy dzień... Jeszcze jestem w stanie niedowierzania, że to koniec, jeszcze to do mnie nie dotarło, a już boli...
              Wiem, że jego obłędy nas niszczyły, ale brakuje tego co było dobre, piękne i normalne...
              Kocham go bardzo mimo wszystko, mimo tego jakim potworem czasem potrafił być, jak mnie to wykańczało... Jak bredził, przekręcał, ranił, rozwalał psychikę... A teraz gdy go nie ma przy mnie jak codziennie wieczorem przez ostatnie 8 miesięcy zapominam o tym co złe i zdycham z tęsknoty, za tym co dobre... Kocham go, jest częścią mnie... Ale coś w nim nas niszczy...
              Co za pieprzona ironia losu... Spotkać kogoś tak bliskiego... I nie móc z nim być...
              Nie dość, że mnie boli jego brak to jeszcze myślę o nim, czy jemu teraz nie jest źle... I to też boli...
              Dzięki, że tu jesteście...
              • toxic1812 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 20.08.14, 22:53
                Dobrze dobrze, pisz wszystko co czujesz.. Mi osobiście to forum bardzo pomogło.
                Wylej z siebie to co chcesz powiedzieć wszystkim a jednocześnie wiesz że tylko garstka to zrozumie..
                Każdy trzyma tu za Ciebie kciuki.. Nie poddawaj się, walcz o siebie :)
              • odnowa80 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 20.08.14, 22:55
                Dokładnie tak samo myślę, że to wielka tragedia pokochać kogoś z kim nie da się normalnie żyć. I to nie całkiem z jego winy, bo nie wybrał sobie zaburzenia. Taka ironia losu, ciężko przetrawić, cieżko z tym żyć.
                To co moge Ci doradzić z mojej perspektywy, to daj sobie czas niezbędny na to żeby spojrzeć na wszystko obiektywnie.
                Tęsknota i cyklwość to źli doradcy. Trzeba złapać tryb racjonalizowania. To wymaga dużo czasu, zapewne całych tygodni i miesięcy.
                Ja się już raczej nie miotam, fazę "targowania się" mam za sobą.
                Pierwsze dwa tygodnie ciągle ktoś ze mną siedział dzień i w nocy, chyba bym inaczej nie przetrwała, nie mówiąc już o tym że na pewno bym nie jadła ani nie spała.
                Masz kogoś obok ?
                • brianaevigan Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 20.08.14, 23:42
                  W sumie to nie bardzo... Do paru osób znajomych coś tam się pożaliłam... W domu każą mi się "nie przejmować", a to tylko wkurza... Choć rozumiem, że mama nie może patrzeć jak cierpie i by chciała, żebym się nie przejmowała...
                  Wiecie co... byłam teraz na spacerze... Od wczoraj nie mieliśmy kontaktu, błagał, żebym mu pomogła się ode mnie uwolnić (??), mieliśmy nie pisać do siebie, uspokoić się oboje i wtedy oddać sobie rzeczy itd. A idę sobie teraz i dostaję od niego smsa, że właśnie mnie widział przed chwilą jak szłam... I tyle. Dobranoc. Niby normalnie, prawda?? A za chwilę litania... Że powinnam była zawrócić, że to był znak, że powinniśmy spróbować od nowa jak kumple, bez emocji itd. I na koniec lekki szantaż emocjonalny- myślisz, że warto?? Czy nie?? No nic, ja tu sobie stoję ;) - czyli co?? Miałam lecieć na zawołanie kolejnego obłędnego smsa??
                  Nie minęła doba... Szłam płacząc z tęsknoty, a on napisał jakby nigdy nic... Jakby wcale się wczoraj nie rozstał z kimś... Ja nie jestem jeszcze gotowa na jakiś kontakt, a już na pewno nie na spotkanie się jak kumple!! Przecież chciałabym go przytulić!! A może on tęskni i to była próba nawiązania kontaktu, spotkania na jakiejkolwiek stopie, żebym tylko była na chwilę blisko?? To by miało sens... Ale jest też trzecia opcja- on sam nie wie o co mu chodzi... I nie da się zrozumieć zaburzonego myślenia..............
                  Ciężko mi...
                  • odnowa80 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 20.08.14, 23:59
                    Nie da się zrozumieć. Mój po rozstaniu zachowywał się bardzo podobnie. Krecił kołem przypadkowych chęci i niechęci i innych pomysłów. Chciał wracać, za chwilę już nie chciał, wyzywał mnie, pisał obraźliwe smsy, by następnego dnia pisać coś jakby nigdy nic.
                    Sprawa żyła swoim życiem i nie było w tym żadnej logiki.
                    To bardzo bolało, potem zaczęło przerażać. Dokładnie z tym momencie jak odcięłam wspołczucie i litowanie się. A musiałam tak zrobić żeby ratować siebie.
                    • brianaevigan Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 21.08.14, 00:23
                      Pisanie obraźliwych, poniżających i chamskich smsów, a za chwilę jakby nigdy nic??? Skąd ja to znam!!! Bardzo często tak robił... Że jestem niby taka zła, bo to i tamto- a te powody były tak absurdalne, że szkoda mówić, np że śmieje się z komedii, w której główna bohaterka jest na początku stylizowana na taką typową złą wstrętną babe... Ale to komedia!! A jemu sie ubzdurało, że skoro się z tego śmieję to znaczy, że ja też taka jestem ;/ Albo, że nigdy nie byłam i nie jestem dobra, bo on wie jak dobre dziewczyny się zachowują... ( a wcześniej nazywał mnie ideałem, aniołem... Że nie znał nigdy nikogo tak dobrego itd... ). Albo, że np lecę na kasę ( co jest bzdurą totalną!! ) i że pewnie mając grypę żołądkową poleciałabym na miasto mimo wszystko gdybym wiedziała, że tam gdzieś jest 5zł... A że dla niego nie potrafiłam źle się czując lecieć do sklepu po nową kartę do tel, bo sobie zażyczył, żebym zmieniła nr, żeby żaden były się nie mógł do mnie dodzwonić... I że nawet gdybym miała biegunkę to mam ubrać pampersa i lecieć, bo on tak chce i to by była miłość... No i tragedia, bo nie poleciałam od razu, a przecież po te 5zł bym na pewno poleciała... I takie różne ciekawe rzeczy czytałam o sobie...
                      Ide spać..........
                      • odnowa80 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 21.08.14, 07:23
                        Zrób listę, punkt po punkcie każda akcja, każda paranoja.
                        Jak mnie bierze tesknota to wyciągam notatki. To sprowadza na ziemię.
                        Zauważyłam że to jest też tak, że jak wiele razy wybaczysz po przeprosinach, z biegiem czasu po następnej akcji tych przeprosin się juz nie doczekasz.
                        Dajemy przyzwolenie na takie traktowanie.
                        • brz_a_sk Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 21.08.14, 09:05
                          brianaevigan
                          - nie przypuszczam, że za tym razem pozbierasz się
                          sorry ale tak to wygląda
                          jeszcze nic nie chcesz rozumieć
                          nie szukasz swojej siły
                          nie rozpoznajesz swojego zniewolenia
                          nie doceniasz SIEBIE
                          zamieniłaś się w zabawkę w rękach zaburzonej osoby - nie tędy droga - ani do bycia razem ani do bycia osobno
                          wiesz, ze jesteś nikim? na własne życzenie, sam siebie błagasz dać się kochać - bo jesli nie on to któż mnie doceni, zechce - sama siebie zdewaluowałaś - leżysz i kwiczysz - a to nikomu nie potrzebne
                          on nie szuka pokonanej usłużnej on szuka super silnej, która da się urobić - ot przekleństwo uwodzenia, zniewalania, nieustannego potwierdzania swojej wielkości, z której marny pożytek ; powtarzanie doświadczenia z pierwszych lat?

                          diabli wiedzą - kochają mnie niszcząc to i ja docisnę może uwierzę w swoją wielkość; i tak rodzi się waleczny degradator samego siebie; ma w historii same klęski, zniszczy wszystko co go nie pokonało - wtedy mówi sobie e tam słabe to było i jedzie tym walcem; po sobie w sumie - uczy sie w końcu, że ma kiepskie załozenia; przecież niszczy czego się dotknie by potwierdzać swoja wielkość - niestety niszczyciela;
                          problem w tym, że nie chce zbudować siebie od nowa - może to się wcale nie da???

                          (tak jak ludzie, którzy przestaja pić - stają się innymi ludźmi, czy to akceptują? czy potrafią docenić, że właśnie w tym nowym budowanym mozolnie jest ich wielkość a nie w tym łyku po którym skacza ponad głowami innych - wyluzowani, akceptujący siebie napitego, a nie siebie realnego; bpd tak samo wierzy w coś co mu sprzedano na początku - masz być świetniejszy niż jesteś wtedy cię pokochamy - a nasza miłość polega na nieustannym pokazywaniu ci, ze jesteś jeszcze gnojem niezasługujacym ... chyba to jakoś tak)

                          Można by kolejny raz wiele napisać ...

                          Może to na optymizm:
                          kiedy zostaniesz sam i pozwolisz sobie zdać sprawę z tego jak 'ładniejsza' byś była obok niego niż z nim to zaczniesz leczyć rany
                          nie szukaj win, szukaj siebie
                          opierasz się o niego we wszystkim, uwierzyłaś, że żyjesz dzięki niemu - a to nie jest tak

                          zacznij od tego, ze jemu nie jest lepiej z Tobą taką ubezwłasnowolnioną; to zły krąg w którym się unicestwiacie
                          Wy nawet rozstajecie się by się trzymać na uwięzi
                          a trzeba szukać siebie
                          masz być piękna, silna, wolna
                          nie możesz służyć komuś do życia, bo co najgorsze to jego życie okazuje się do dupy i nic a nic nie idzie w dobra stronę

                          zobacz co się stało! nie ma Ciebie! Ty już nie wiesz jak jesteś, Ty siebie nie akceptujesz - więc czego oczekujesz od niego??? zniszczył Cię, bo takie jest to zaburzenie - musisz to przełamać z nim czy bez niego, dla siebie czy dla niego ratuj się

                          on ma perfekcję w udawadnianiu, że jest beznadziejny i dzieli się tym co ma bezkonkurencyjne
                          chociaż nie pomagaj mu w tym

                          świat staje się inny gdy jedna osoba daje radę

                          jeśli naprawdę zależy Ci na czymkolwiek jeszcze to Ty stań na nogi

                          trudne - jak cholera ale obalaj moje teoryjki - na pewno mylę się w bardzo wielu miejscach - ale wiem nie da się łyknąć mądrości jednym haustem, uczę się siebie rozumieć

                          jakie ma być wymarzone jutro - Twoje? to docelowe - napisz nam, mnie czy sobie jak chcesz - obawiam się, że na razie będziesz ryczeć nad kartką bo BOISZ się pomyśleć nawet co zrobiłaś ze swoimi najlepszymi, najmądrzejszymi marzeniami

                          świat jest dla Ciebie tylko zacznij myśleć CZEGO TY CHCESZ

                          musisz wybrać siebie by innym było z Tobą po drodze





                          • brianaevigan Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 21.08.14, 12:28
                            ... Dzięki za Wasze słowa... Może nie wszystko się zgadza, ale postawiły mnie te posty na nogi... Przebudziły, sprowadziły na ziemię z otchłani bólu. Samo to, że jesteście, piszecie daje bardzo dużo. I w tym momencie myślę sobie o nim- że on to przeżywa sam w sobie, nie wypisze się tak jak ja tutaj, nie pogada z nikim, nie ulży mu, tylko przeżywa to w sobie i cierpi... jedynie do mnie się otwiera. Tylko szkoda, że często tak niszczącymi tekstami. I z jednej strony się odcinam, żeby się chronić, a z drugiej to też mnie dobija, bo nie chcę go ranić odrzuceniem i zostawiać samego ze sobą.
                            I cholernie mnie boli jego ból- mimo mojego. Bo to jest straszne mieć takie zaburzenia jak on. Wiem, że on sam ze sobą się z tym męczy, że nie chciał mnie nigdy ranić ani dręczyć. Wiem, że jego to też rani i niszczy... Ja to wszystko rozumiem i odczuwam, bo mam zbyt wiele empatii i zrozumienia i dobroci... Wiem to wszystko i nie besztajcie mnie za to, bo trzymam się, jestem i myślę logicznie. Stwierdzam tylko fakty o mojej naturze. Ale przecież gdybym nagle nic nie czuła, nie pomyślała nawet o jego bólu itd to chyba też by było coś nie tak... I wiem, że na razie mam tego za dużo... I że martwię się nim kosztem siebie. Wiem to, ale walczę z tym i staram się wreszcie chronić siebie. Tak jak wczoraj wieczorem gdy olałam jego chęć spotkania się. Z trudem mi to przyszło, ale musiałam chronić siebie. Nie uległam jego kolejnemu obłędowi, nie poleciałam do niego ze strachu, żeby mu bardziej nie obiło, żeby sobie czegoś nie zrobił, żeby nie było mu smutno, żeby nie cierpiał. Tęskniłam, chciałam go zobaczyć, ale nie mogłam... Za wcześnie... Chciałabym go przytulić, płakałabym... A cholera wie jak on by się zachował... I jak bardzo by mi znów dowalił... Więc nie poszłam. Nie spotkałam się. Być może to mały kroczek w dobrą stronę. W stronę mojej siły, stanięcia na nogi. Choć boję się jego kolejnych bredni... Żeby znów nie przekręcił tego na źle, nie gnębił, że gdybym kochała to bym przyszła itd, że zmarnowałam naszą szansę na dalszą normalną znajomość itd... Zawsze mnie terroryzował w obłędzie, że mam zrobić to i to teraz, bo innego terminu nie będzie itd......Pan i władca... Ale to chore, żeby po 24 godzinach chcieć się spotkać jakby nigdy nic!! Choć dobę wcześniej błagał o brak kontaktu... No ale MIMO WSZYSTKO nie poszłam...
                            Ok, dość. W dzień jest lepiej, idę coś porobić... Najgorsze są wieczory... Więc albo będę się plątać albo się tu odezwę...
                            Dziękuję Wam za każdy wpis, każde słowo... Pomagacie mi bardzo...
                            Trzymajcie się też, bo wiele z Was przechodzi lub przechodziło przez coś podobnego...
                            To nie są zwykłe rozstania... To jest dużo gorsze...
                            • wendd Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 21.08.14, 12:57
                              Z góry przepraszam za to co napiszę, bo i nie chcę Cię urazić i może też źle odbieram to co napisałaś.
                              Ale po przeczytaniu tego posta trudno nie odnieść wrażenia, że Ty czerpiesz z tych dramatów jakąś taką niezdrową masochistyczną przyjemność.
                              To naprawdę nie brzmi dobrze.
                              • brz_a_sk Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 21.08.14, 13:09
                                często łatwiej nam budować na cierpieniu, które łączy niz na radości ulotnej - to nie jest świetnie ale tak jest
                                czesto czytamy złe wiadomosci najpierw, a nawet tylko

                                trzeba to wiedzieć i próbować żyć mądrzej

                                byle nie z amerykanckim czizzzzzzzzzz bo to jeszcze mniej warte - piramida obłudy

                                jeden zatrzymuje się na ulicy zagadać do roześmianej rozbawionej osoby inny gdy ktos szlocha

                                sa tacy którzy zatrzymują się rzadko - i to zajmujące czemu

                                a swoją droga kto z Was ma odwagę zagadać na ulicy do pewnej, tryskającej energią osoby? czemu? chyba jasne :) :) :)
                              • brianaevigan Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 21.08.14, 13:17
                                Nie, nie czerpię z niczego o czym pisałam żadnej przyjemności.
                                To forum jest po to, żeby się wygadać i to też czynię. I dziękuję wszystkim za wysłuchiwanie, wsparcie, pomocne słowa. To naprawdę pomaga. Ocenianie i to błędne- jest tu zbędne.
                                Jedynie co mogło Ci zabrzmieć tak ja napisałeś/łaś to może to, że każdy kolejny jego chory sms pomaga jakby, bo utwierdza w słuszności decyzji, że się nie da... I że nie zostawiłam bez powodu tylko słusznie...
                                Przepraszam, ale więcej nic tłumaczyć nikomu nie będę, bo od 8 miesięcy to czyniłam i mam tego dość... Zawsze znajdzie się ktoś, kto coś źle zrozumie. Ale właśnie jestem w trakcie uwalniania się od czegoś takiego i nie po to jest to forum, żeby sobie dokładać...
                                Nie wiem co komu jak brzmi... Nikt nie musi mi odpisywać. Ale ok, napisałaś od razu, że przepraszasz i że może źle odebrałaś, więc ok :) Ale bardziej potrzebuje teraz wsparcia i zrozumienia tak jak w innych wiadomościach niż takich uwag...

                                Jest takie jedno mądre zdanie... Cholernie pasujące do borderów...

                                JESTEM ODPOWIEDZIALNA ZA TO CO POWIEDZIAŁAM, A NIE ZA TO CO KTOŚ ZROZUMIAŁ...

                                Pozdrawiam... I nie, nie mam w tym przyjemności... Po prostu się wygaduję ze swojego bólu, emocji itd. Gdzie tam można dopatrzyć się przyjemności to nie wiem... W tej chwili nie wiem co to przyjemność... Teraz odczuwam wszelkie możliwe przeciwne uczucia...
                                • brz_a_sk Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 21.08.14, 13:24
                                  wtrącę się może coś się rozjaśni

                                  opieramy na bólu czasem cos

                                  border opiera na bólu wszystko

                                  zazdrośnik opiera na stałym podejrzewaniu miłość - niezbędna mu mysl o możliwej zdradzie

                                  itd

                                  chyba warto to rozwazyć

                                  w sumie to po co nam człowiek z problemami - może by tak wymienić na nowszy model? - oburzające - jasne

                                  przypomina mi się ulubiona anegotka o metaliku



                                • wendd Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 21.08.14, 13:32
                                  Nie złość się na mnie - przecież ja nie feruję wyroków:)
                                  Ani też nie chcę Cię dołować.
                                  I może z boku guzik widzę (nie znam Cię), a może jednak z boku lepiej widać - nie wiem.
                                  Ale tu coś naprawdę nie gra, to nie miłość, to nie są zdrowe, normalne reakcje.
                                  To wygląda jak upajanie się cierpieniem.
                                  Dobrze, że tam masz rodzinę obok siebie.
                            • brz_a_sk Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 21.08.14, 12:58
                              wszystko prawda i wszystko jasne

                              okropne jest tylko to jedno - ze jeśli to bpd to czeka Cię na pewno jedno olsnienie

                              usłyszysz, że jesteś dnem i beznadzieją a nowe osoba jest cudem, ratunkiem, aniołem

                              nie dlatego, ze Twój partner jest beznadziejny, czy idiotą czy cynikiem - tylko dlatego, ze tak wygląda jego zrąbany zaburzeniem cykl

                              i gdyby tu wszedł na forum napisłby jak większość bordów w róznych słowach bo bardzo sie różnią
                              ale dla Ciebie na jedno by wyszło - spadaj nienawidzę cię; i w następnym zdaniu za 5 minut - nie krzywdzę jestem bardzo wrażliwy ; i za kilka sekund no faktycznie kiedyś tam kogoś zraniłem; za kolejne 5 minut zraniłem nawet strasznie
                              nie krzyczę, kiedyś tam ...

                              mało kto wie jak border potrafi nieznosić ludzi
                              w kilka dni zbuduje wieżę nienawiści i na szczycie ma jedno 'zabije' = zniszczę = ukarzę
                              doświadczony bord nie obnosi się z tym, wie, ze to dla innych paranoja i nikt go nie rozumie
                              ale tak czy owak nienawidzi tak szczerze i tak do bólu że nic a nic nie pamięta z 'przed chwila' bo ma to w d@pie
                              a jak się litujesz to Ci powie co się gapisz

                              straszne? no tak straszne
                              nie zaczarujesz bordera, nie odczarujesz
                              mozesz próbować zrozumieć i nie licz ani na jego wdzięczność, ani na cokolwiek

                              czasem po chcianej, docienianej autoterpii (terapia jest niezbędna ale zupełnie nie wystarcza) border dba o swojego partnera; od czasu do czasu

                              jaka jest tajemnica w tym od czasu do czasu - ponura; border doświadczony i ... wie, ze krzywdzi i ze ma miejsca gdzie go rozumiano; to bardzo czesto sa terapeuci czasem partnerzy terapeuci; z reguły opiekunowie bardzo wymagajacy i bardzo stanowczy i bardzo odpowiedzialni - zdaje się, ze płaca olbrzymią cenę dźwigając cieżar nieznośny

                              każdy z nas ma wady i problemy ale czasem mamy coś zepsute na amen

                              warto pamiętać, ze sparzyć się mozna wiele razy ale jak raz się SPALIMY to nic nas nie zregeneruje - wyobraź sobie chodząca po ziemi z wypalona duszą - lipa naprawdę lipa

                              moze próbuj oddzielić zalety bordera od jego zaburzeń?
                              nie okłamuj się, ze jest zdrowiusi jak rydz tyko chwilka i bedzie bez robaczków
                              border na ogół wie, ze to niemozliwe

                              wspaniali piekni ludzie ale z zaburzeniem - reszta jest udawaniem i kłamstwem szkodzącym obu stronom; trzeba się nauczyć żyć pomimo zaburzenia a nie udawać, ze go nie ma

                              i ja mogę się tu mylić - wolno mi

                              dziekuję szanowanym przeze mnie i mimo wszystko borderom za nie wskakiwanie mi na plecy

                              jakoś sobie musimy radzić z tym 'zabije ją' - myślenie jak ludziom dopiec jest hodowaniem własnych wyrzutów sumienia itd

                              rano wstawiłam link do zachowań kompulsywnych to nie będę truć

                              nie da się ominąć borda w bordzie - bpd jest okrutne i straszne; niepojęte












                              • brianaevigan Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 21.08.14, 13:23
                                Bardzo mądrze piszesz... Trafnie... I wgl... Mogłabyś napisać książkę na ten temat :)
                                Dzięki Ci za te wszystkie słowa... Dzięki, że jesteście... Lepiej mi...
                                Ja też już coraz więcej wiem... Stosunek emocji i uczuć do rozumu wciąż się zmienia na plus...
                                Dziękuję i do usłyszenia
                                • brz_a_sk Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 21.08.14, 13:29
                                  nie jestem z żelaza
                                  nie jestem nie do zdarcia
                                  dzięki bardzo za akceptację

                                  staram sie i czuję się odpowiedzialna z to co PRÓBUJĘ przekazać

                                  ja czasem płaczę - nie na pokaz ale wspólrozumiejąc :)

                                  wiem ile mam siły ale ona nie spadła jak manna

                                  fajnie, ze miewa sens to co robię

                                  :) :) :)


                                • odnowa80 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 21.08.14, 17:34
                                  pisz śmiało, odpiszemy zawsze
                                  każdy chce tu dobrze i żebyś się ratowała
                                  to czasami musi potrwać żeby sobie poukładać w głowie
                                  wyjść ze współuzależnienia
                                  spróbuj chociaż
                                  zobacz że to co robisz, ta opieka nad nim, słabo wychodzi bo on ma swoje w głowie
                                  nie przekonasz go , on sam musi podjać pracę nad sobą
                                  na razie to Ty odwałasz całą robotę wokół niego a od odpłaca się tak jak to sobie czytasz w smsach- wkurzaj się tym !
                                  czasem dobrze jest to zostawić
                                  zacytuję Maję Friedrich "szczęście jest możliwe ale nieobowiązkowe"

                                  z bordem nie ma szczęścia, jest wyczekiwanie na atak i ulga gdy atak mija
                                  i nie myl tej ulgi ze szczęściem
                                  • brianaevigan Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 21.08.14, 20:13
                                    Święte słowa... Dzięki. Jesteście kochani :*
                                    Ciężko cholernie. Jem na siłę, słabo mi. Jeszcze do końca nie dotarło chyba... Jest ból, tęsknota, rozpacz, ale jest też ulga... Że nie ma ataku... Że może już nic mi nie grozi... Ale póki co dopiero ból się rozkręca... 8 miesięcy spotkania dzień w dzień... Dziś mija drugi dzień po rozstaniu... To musi potrwać, wiem. Wcześniejsze niby rozstania to były "tylko" obłędy, jazdy, jego odbicia, dlatego były inne, z urojonych powodów, może gorsze, cięższe, bo chore i niszczące. A tym razem rozstanie jest takie normalniejsze, stanowcze, realne. I ja też inaczej się czuję. W pewnym sensie spokojniej w porównaniu z tamtymi. Ale to nie znaczy, że lepiej...
                                    Pozdrawiam Was cieplutko, dziękuje, że jesteście i bądźcie... I też piszcie jak Wam ciężko... Też się wygadujcie. Może ja też komuś pomogę. Nawet jeśli tylko napiszę, że rozumiem... Czasem to tylko tyle, a czasem aż tyle. I czasem tylko tyle trzeba, żeby komuś było lżej...
                                    • odnowa80 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 21.08.14, 21:11
                                      moja terapią były książki, masa książek o zaburzeniach osobowości , nie pogardziłam nawet poradnikami o rozstaniach. Chciałam i nadal chcę to wszystko zrozumieć.
                                      na to co masz teraz polecam Ci książkę "Zostać czy odejść" Lundy Bancroft
                                      dla kobiety żyjącej w toksycznym zwiazku czy nawet juz po zwiazku (jako ugruntowanie decyzji) to lektura obowiazkowa
                                      jest konkretnie o zaburzeniach osobowości, uzależnieniach i przemocy (fizycznej czy psychicznej)
                                      ja od tego zaczęłam i bardzo mi pomogło
                                      możesz tez spojrzeć na to, jeśli potrafisz, że 8 miesięcy to nie tak dużo czasu w stosunku do niektórych tutaj historii, że łatwo Ci przypomnieć sobie siebie sprzed tego związku, może tego warto się uchwycić ? że nie było to pół życia
                                      ja utopiłam sporo czasu łącznie ze wspólnym zamieszkaniem i planami które teraz mi się wydają szaleńczymi wizjami
                                      choć i tak sie cieszę, że to jednak nie te pół życia :)

                                    • timo394 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 21.08.14, 21:42
                                      "Zostawcie ich! To są ślepi przewodnicy ślepych. Lecz jeśli ślepy ślepego prowadzi obaj w dół wpadną"

                                      Witam wszystkich, bo jestem nowy, a Ciebie brianaevigan szczególnie. Doskonale Cię rozumiem. Przeżywam to samo. Jestem kilka dni po "odstawieniu" przez borda. tylko, że po 10 latach. Oczywiście burzliwych. Wyniszczających i cudownych, pełnych miłości i nienawiści, logiki i jej braku. Huragan emocji, pretensje, oskarżenia, skargi, niepewność. Nie wiadomo co się dzieje, kiedy się orientujesz - nic już nie można zrobić. Pozostaje bunt, żal, lament, złość, poczucie beznadziejności, a przede wszystkim bezsilności wobec swojego losu. Nadal bardzo ją kocham, ale wiem, że nie możemy być razem. Zrozumiałem to dopiero po lekturze m.in. tego forum. Jest mi niesamowicie ciężko, jakby ktoś mi odciął powietrze, ale zrozumiałem jedno...Trwanie w tym to nieuchronność upadku. Wierzę też w siłę, która tkwi w człowieku. Moje życie (ale myślę, że ogólnie życie) to przeplatanka - padasz i wstajesz, padasz i wstajesz. Pamiętaj - nic nie jest przesądzone, każdy ma wpływ na to co ze sobą zrobi. To my decydujemy, który upadek będzie ostatnim. Grunt to odciąć się od "ślepca - przewodnika" i pójść własną drogą.
                                      • brz_a_sk Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 21.08.14, 21:47
                                        trzymaj się
                                        szukaj swojej drogi
                                        • timo394 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 21.08.14, 22:02
                                          Dziękuję. Masz dużą życiową mądrość. Będę szukał tej drogi, ale można by jak Zbigniew Herbert powiedzieć "Nie była to ścieżka prawdy, gdyż nagle utraciła swoją jedność... I odtąd już w życiu cele nasze niejasne...".
                                          Polecam wszystkim cierpiącym piosenkę Jacka Kaczmarskiego "Przypowieść o ślepcach" Jest taka uniwersalna...Dla mnie to studium upadku i mojego związku.

                                          www.youtube.com/watch?v=NuP_8zc3apM
                                          Szukajcie siły dla siebie wszędzie, gdzie tylko jest to możliwe.
                                          • brz_a_sk Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 21.08.14, 22:33
                                            nie skojarzyłam tego Kaczmarskiego tak
                                            dzięki dzięki

                                            słuchanie głośno muzyki, która każe wstawać ma sens i to olbrzymi
                                            dasz radę

                                            pielęgnuj każdą myśl, która daje argumenty i siłę by wierzyć w siebie
                                            • timo394 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 21.08.14, 23:16
                                              Staram się, naprawdę mocno się staram... ale to trudne. Niby się tego spodziewałem, przygotowywałem się do tego, ale ten kto czuje bardziej, jest wrażliwy i tak cierpi. Ale przynajmniej wiem, że mam uczucia :) Niby trochę rozumiem, mechanizmy, sposób funkcjonowania osoby dotkniętej schorzeniem, a mimo to strasznie boli.
                                              A z tą muzyką to mój taki prywatny sposób na rozładowanie emocji i próbę zrozumienia.

                                              Wiem, że jeśli kiedyś mam być szczęśliwy muszę zacząć od siebie. Polubić siebie, zaakceptować stan samotności. Powrócić do życia, rzeczywistości.

                                              www.youtube.com/watch?v=t65BgXSSMbA
                                              www.youtube.com/watch?v=-nCS9sbhqh0
                                              Trochę sentymentalny się zrobiłem na stare lata :)
                                              To dziwne, bo zwykle jestem bardzo racjonalny i twardo stąpający po ziemi. Chyba taki moment.
                                              Ale to przejdzie. Trzeba to przeżyć, a potem będzie lepiej.
                                              Jesteś silną osobą. Podziwiam Cię bo trzeba być bardzo wrażliwym, cierpliwym człowiekiem z ogromnymi pokładami empatii, żeby wspierać ludzi, tak jak to robisz.
                                              • brz_a_sk Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 21.08.14, 23:38
                                                załóz swój wątek
                                                skopiuj tam to co juz napisałeś
                                                poczekam chwilę i wtedy juz w nowym miejscu Ci odpiszę
                                                już Gintrowski łyknięty
                                                ...


                                              • brz_a_sk Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 22.08.14, 00:03
                                                www.youtube.com/watch?v=u00aCped_Gs
                                              • brianaevigan Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 23.08.14, 13:36
                                                Witaj timo394... Trzymaj się... Jest ciężko strasznie... Tak wiele się kojarzy z tą osobą, przypomina, boli, te myśli o tym, co jeszcze kilka dni temu planowało się RAZEM zrobić... To wszystko tak cholernie boli i ciągle nawilża oczy... Staram się ciągle czymś zajmować, chodzić gdzieś, spotykać na siłę ze znajomymi choć na chwilę ( choć wgl na nic nie mam ochoty...), ruszać się jak najwięcej, żeby wieczorem paść i usnąć...
                                                Niby by się chciało nie myśleć o tym kimś ani o niczym z tym związanym, o niczym co boli, ale prędzej czy później te myśli i tak się dopchają, i tak zabolą, więc może lepiej wcześniej niż później??
                                                Ból duszy bywa gorszy niż fizyczny... Na fizyczny tabletka pomoże... Na psychiczny pomóc mogą czasem dopiero lata..................... A na te lata niestety znieczulenia nie ma........
                                                Na początku można jedynie próbować jakoś przetrwać...
                                                Z czasem może będzie lżej...
                                                Może...
                                                Brzask- jesteś naszą ostoją... Pozdrawiam Cię serdecznie. Nie opuszczaj nas. Jesteś nam potrzebna.
                                                • brz_a_sk Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 23.08.14, 14:26
                                                  mówisz, że jak potruję to pomaga :)

                                                  to jak często - wypiszcie sobie czego byście nie mogli robić przez weekend
                                                  będąc w domu solo i czekając na border
                                                  może muza i rozłozone coś co was pasjonuje
                                                  radosne nastawienie wejdzie i zachwyci się
                                                  posłucha co Wam się przydazyło, przyłaczy się do pasji
                                                  a i opowiecie jak rano gadaliście z najlepszymi znajomymi

                                                  a po południu border zabierze się za porzadki domowe a Wy polecicie na lody na ploteczki z paczka, która ma coś wam do opowiedzenia

                                                  wrócicie do domciu i będzie bosko
                                                  zaufanie humor i jak co dzień dobra perspektywa

                                                  coś nie tak?
                                                  za czym tęsknicie

                                                  kartka i lista

                                                  za wyrozumiałością - jasne piszecie - a ze obok jakiś znaczek :( o ściemie trudno
                                                  za nadzieją - hm no można - z dopiskiem optymiści (niepoprawni)
                                                  dokuczam wiem
                                                  powinniście się bardziej starać :) potwór jestem?

                                                  kiedyś fantastyczny opiekun borda powiedział to jest katorga i zero szans na miłość, na zrozumienie ... na nic trzeba patrzeć jak człowiek cierpi, stacza się i na dodatek stale trzeba mu zabraniać wszystkiego bo chla, ćpa i jest lekomanem; upada zdycha i wyciąga się go z przydrożnych rowów, nawet nie łóżek; w złej formie rzyga i cuchnie; w lepszej bywa agresywny, wulgarny, traci kasę, traci pracę i upada; nie chce żyć; traci błyskotliwość i urok ; i podnosi się, wdzieczny, ale powtarzajacy wciaz i wciąż ten sam cykl
                                                  to o jednym przypadku!!!! jasne tak nie musi być!!!!!
                                                  kiedy warto poświecić życie na taki los? - czasem, bardzo rzadko i z pełną swiadomoscią ceny jaka sie za to zapłaci



                                                  o przypadkach gdy border trzyma się swietnie i jest w stanie wygrać kazda sprawę w sądzie o pobicie gnębienie i przejać majątek dzieci i zgnoić - ktos inny pisał
                                                  tak borderki lejące mezczyzn - tak są; walące czołem w futryne i wzywajace policję bo pobite są

                                                  moze warto weekend fajnie spędzić?

                                                  świat jest taki jaki sobie wymyślamy czasem - to czy siedzicie w rozpaczy i beznadziei jest tylko w Waszej głowie - tylko i nikogo i niczego to nie zmienia prócz Was

                                                  człowiek musi przejść żałobę nikt tego nie zaprzecza; ale nie powinien się rujnować, bo zdrowie nie wróci
                                                  a rozklekotanego partnera border z powrotem nie przyjmie - to akurat chyba pewne dla wszytskich

                                                  co ma być okaże się
                                                  moze warto o siebie zadbać bez uwieszania się myślami na borderze
                                                  tego border nie znosi - chyba jest zgoda na to

                                                  zróbcie coś co bardzo lubicie a nie ma mowy by tolerował to partner border

                                                  poczujcie się swoją własnością

                                                  powiedzcie głośno CHCĘ ...
                                                  i NIE CHCĘ ... tpo tez warto! i tupnąć nogą i nie przepraszać










                                                  • timo394 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 23.08.14, 20:06
                                                    "Życie jak potok płynie i tamto już nie wróci,
                                                    a mocą swoich rąk potoku nie zawrócisz"

                                                    Witajcie... brianaevigan też tak niestety mam, nie mam na nic ochoty, działam mechanicznie... trzeba jeść więc jem, ale nie czuję smaku, trzeba chodzić do pracy więc chodzę, spać normalnie nie mogę więc chodzę zmęczony, funkcjonuję jak robot. Trzymaj się dziewczyno, pozostaje nadzieja, że będzie lepiej, bo żeby było gorzej, to raczej trudno :) Staram się tak jak pisze brz_a_sk zająć tym co lubię... ale to już nie jest to samo, nie czerpię z tego radości. Np. byłem dzisiaj z kolegą w górach. Bardzo lubię przyrodę, góry... Zawsze jeździliśmy razem z moją "borderką"... ad razu wróciły wspomnienia, wspólne wyjazdy, różne sytuacje. Dzisiaj to już nie było to... Widzisz my... tzw. "normalni, zdrowi" (podobno nie ma zdrowych, tylko źle zbadani hahaha :) po zakończeniu relacji wspominamy niemal wyłącznie te piękne cudowne, chwile, a mam wrażenie, że border pamięta tylko złe, nieraz na siłę próbując przekonać siebie, że nawet to co było dobre, tak naprawdę było złe. To pozwala mu szybko się zdystansować i niemal natychmiast, bez balastu, rozpocząć nowe, w jego najświętszym przekonaniu lepsze życie. Nam jest zdecydowanie trudniej.
                                                    Moja borderka akceptowała moją pasję - sport, ba, zachęcała mnie bym 2 razy w tygodniu chodził na treningi. W pozostałe dni robiliśmy to na co głównie ona (ale ja w jakimś stopniu też) miała ochotę. Oczywiście w momencie wybuchu nie omieszkała wykrzyczeć, że dla mnie liczył się wyłącznie mój sport, takim jestem skończonym egoistą.
                                                    Staram się nie rezygnować z pasji, ale czerpałem z niej radość również dlatego, że byłem szczęśliwy wiedząc, że po treningu ktoś na mnie czeka, będę miał kogo objąć, pocałować, z kim porozmawiać.Teraz jak jest pustka, to dla mnie żadna frajda.
                                                    Mam wiele zainteresowań i kilka pasji, ale większość z nich dzieliłem z moją borderką i z nią będą mi się kojarzyły. Obawiam się, że nie będę potrafił czerpać już z tego przyjemności.
                                                    Zostaje muzyka... utwory.....obecnie przeważnie takie (polecam!) :
                                                    www.youtube.com/watch?v=Fb19jdbr0E8
                                                    www.youtube.com/watch?v=1dLmSVcyxtw
                                                    www.youtube.com/watch?v=0wQ2u_oyS8A
                                                    Pozdrawiam Was serdecznie.
                                                  • anonimowy_79 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 24.08.14, 10:52
                                                    Wszystko to takie podobne.Trzymaj się.
                                                  • brz_a_sk Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 24.08.14, 10:58
                                                    jesteśmy tym co w naszej głowie

                                                    pilnujcie tego drobiazgu

                                                    czasem zmyślcie coś, by mieć spokój

                                                    śmiesznie połóżcie spać - na kilka godzin choć - osobę, która parzy Wam głowy

                                                    zacznijcie może od kilku minut z zegarkiem przed nosem

                                                    da się

                                                    kiedy nie wiadomo co zrobić, dobrze jest nie robić nic - poczekać - jesli uda się zająć głowę usypianiem chaosu to wszystko staje się klarowniejsze
                                                  • brianaevigan Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 24.08.14, 14:42
                                                    ... Spotkałam go wczoraj wieczorem przypadkiem... Był naćpany, nawijał jak nakręcony jak do starej dobrej kumpeli, jakby nigdy nic... I mówił do mnie "Kotku"... A mi najpierw serce o mało nie wyskoczyło ze stresu, wrażenia itd jak tak na siebie wpadliśmy, a potem chciało mi pęknąć na jego widok w takim stanie...
                                                    Ale byłam już inna niż zwykle. Powiedziałam wprost, że nie pogadamy normalnie, bo nie jestem naćpana tak jak on i marnie się czuje, że to ciężka sytuacja, że się zdenerwowałam tym spotkaniem itd. A ten dalej swoje, że nie ma się czym denerwować przecież, żebyśmy pogadali normalnie jak kumple... Może bym i pogadała... Gdyby był "trzeźwy", gdyby był sobą i myślał w miarę jasno i normalnie... Z czym miałam gadać?? Z fazą??........... Przecież nie był sobą...
                                                    Myślałam, że sobie radzi, że mu jakoś może lżej beze mnie...
                                                    Przecież rozstaliśmy się m. in. po to, żeby moja bliskość nie karmiła mu choroby... Jakoś nie wyglądał, żeby mu było lepiej beze mnie...
                                                    Razem źle, osobno też...
                                                  • brz_a_sk Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 24.08.14, 14:58
                                                    "Kotku" zajmij się sobą
                                                    on nie jest chory/naćpany przez Ciebie dla Ciebie z Tobą ...

                                                    on ma swoją głowę a Ty? chyba wypożyczyłaś
                                                    żeby nie było łatwo

                                                    z jednym się chyba zgadzamy jesli masz kiedykolwiek do niego wrócić by go wspierać to masz być silna i jasno myśląca

                                                    wiec nie kombinuj co on powinien a czego nie, bo masz na to wpływ zerowy
                                                    masz za to 100% wpływu na to jak o siebie zadbasz

                                                    a Ty snujesz się po swoim życiu jak własna katastrofa i tracisz czas

                                                    na co czekasz?

                                                    może kop pomoże? sorry czasem tak trzeba

                                                    z pijanym i naćpanym nie gadamy z krzyczącym też - gdyby tak od poczatku byłoby łatwiej - ale na poczatku zawsze jest inaczej

                                                    no tak

                                                    czy Twój partner funkcjonował bez Ciebie kiedyś? co mam jeszcze dodać
                                                    wiem, ze to wszystko jest okropne, bo głowa jest zupełnie pokiereszowana
                                                    i teraz to sam sobie to robisz

                                                    pisz pisz - jak nie chcesz to więcej w ten sposób nie 'przemówię' - chyba, ze zapomnę co komu może pomóc


                                                  • wendd Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 24.08.14, 15:53
                                                    taaa...na pewno mu gorzej bez Ciebie
                                                    trzeba było koniecznie jaką krechę wciągnąć i zostać go ratować
                                                    :)
                                                  • timo394 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 24.08.14, 17:13
                                                    Brianaevigan… Wpadłaś w taką oto pułapkę: Twój rozum (również intuicja) mówi: zamknij ten rozdział, oderwij się, zacznij żyć, a serce: wcale tego nie chcesz, tylko z nim będziesz szczęśliwa, przecież w głębi duszy to czujesz. Sam znam ten wewnętrzny dialog, to jakby dwie osoby wewnątrz Ciebie (pamiętasz jak Gollum rozmawiał ze sobą we „Władcy pierścieni”? To jest to samo. Czasami jedna wygrywa, czasami druga. Trzeba z tym walczyć, gdy tylko „serce” zaczyna uzyskiwać przewagę nad „rozumem”. Za wszelką cenę odsuwać takie myśli, zagłuszać, obojętnie czym. Każdy musi wypracować swój sposób. Ja na przykład czytam na forum te najbardziej ekstremalne przeżycia partnerów osób z borderline, albo osób które zdecydowały się spróbować kolejny raz i było gorzej.
                                                    Trzeba szukać dowodów potwierdzających słuszność argumentacji naszego „rozumu”. Znajdziesz je wszędzie, Wtedy trzeba uczepić cię tej myśli. Słuchając muzyki (niemal w każdym utworze, którego słucham dostrzegam elementy związku z osobą z borderline… takie skrzywienie hahaha 
                                                    Natrafiłem na bardzo fajny komentarz, interpretujący piosenkę i teledysk. Akurat komentarz dotyczy„dobrego faceta” i „złej kobiety”, ale nie o to chodzi. Paweł H. napisał:
                                                    „Ta pani (w teledysku) jest przykładem arystokratycznej żądzy - "taki jest zwyczaj" by swojej wybrance dać wszystko, czego sobie zażyczy. Ona przekraczając granicę umiarkowania kierując się swą żądzą nie tylko sobie zaszkodziła ale głównie umęczonemu śmiałkowi, który bez skinienia głową wypełniał wszystkie jej prośby jak niewolnik (męczennik). Okładanie się biczami odzwierciedla trudy których doświadczają prowadząc takie życie. Koniec końców dna dosięgli oboje. Okręt prowadzony przez złego sternika musi zatonąć. Morał taki by mieć własny rozum i nie osiągać celów dla kogoś, kto nie zna trudu towarzyszącego jego zdobywaniu. Róża jest symbolem piękna. Archetyp kobiecości. Facetowi często odwala gdy podda się mocy kobiecego uroku. Należy traktować to bardziej jako dodatek. I mieć rozum i rozsądek. Nie dać się oczarować. Myśleć, cieszyć się chwilą i wszystkim, a nie tylko kimś jednym, bo to skrajne i uwłaczające. Dodam jeszcze, że na stosie spłonął najpewniej główny bohater jako właściwy (wrobiony) zabójca rodziców swojej przyszłej wybranki. Rodziców którzy najprawdopodobniej byli jej niewygodni i zażyczyła sobie żeby ich nie było. (takie przypuszczenie bo w pomieszczeniu w którym ich zabija na ścianie wisi jej zdjęcie). W środku utworu pięknie się modlą za niego koledzy żeby oprzytomniał”
                                                    www.youtube.com/watch?v=tjcIsVJhaRI
                                                  • brz_a_sk Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 24.08.14, 17:43
                                                    brawo -
                                                    a z muzą to po mistrzowsku jedziesz
                                                  • timo394 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 24.08.14, 18:41
                                                    Dzięki :). Trzeba się ratować na wszelkie możliwe sposoby. Uważam, że tylko my sami (partnerzy lub byli partnerzy bordów) jesteśmy to w stanie zrobić. Inne osoby mogą nas tylko nakierować, coś zasugerować… to pomaga, ale leczenia nikt za nas nie przeprowadzi. Ten proces musimy zapoczątkować i przeprowadzić sami. Sami musimy się wyleczyć. To porównanie z Gollumem wydaje mi się trafne hahaha. Jego uzależnienie fizyczne i psychiczne od pierścienia to jak uzależnienie od borda. Zniszczyło go kompletnie. Frodo próbował go „leczyć”, ale to było niemożliwe. Skończył marnie, a wcześniej strasznie cierpiał. Pierścień w powieści, to miłość do borda, każdy jego posiadacz się uzależniał, ponieważ nikt nie miał siły go kontrolować i w końcu pierścień niszczył wszystkich. Nawet Bilbo, który pozbył się pierścienia, pozostał pod jego wpływem do końca swych dni (jak blizna która zostaje po związku z bordem). Jedynie Sauron (wcielone zło!) był jego panem (a któż jest w stanie spacyfikować borda?). Myślę, że gdyby J.R.R. Tolkien przeczytał taką interpretację to by jęknął z przerażenia hahaha!
                                                    Jeszcze do brianaevigan… staraj się nauczyć nie być aniołem, albo inną matką Teresą!!! Anioły wbrew pozorom źle kończą:

                                                    www.youtube.com/watch?v=UgeeJvy-JuY
                                                    I przypomnij sobie jak to jest być sobą. A.Szczypiorski pisał: „Być sobą znaczy nie być kimś innym. I to wszystko. Ale nie być kimś innym można tylko pośród innych”.
                                                    Żeby to uzyskać niezbędne jest utworzenie pancerza, lub jeśli wolisz muru, od którego będą odbijały się wszelkie „ataki” Twojego byłego partnera. Ataki na Twoją psychikę, wrażliwość, uczucia, na to wszystko co powoduje, że jesteś wspaniałym, wartościowym człowiekiem. Za jakiś czas, zauważysz, że za murem czekają ci, którzy naprawdę Ciebie kochają, I wtedy… nie daj im za długo czekać, zniszcz barierę, bo nie jest łatwo zbyt długo bić sercem w czyjś mur.
                                                  • timo394 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 24.08.14, 17:18
                                                    A propos mojego skrzywienia.... Czyż "królewna śnieżka" z teledysku to nie typowy border? Hahaha... Dla mnie 100%. Pozdrowienia dla Was wszystkich!

                                                    www.youtube.com/watch?v=FY1AmfM4cos
                                                  • brz_a_sk Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 24.08.14, 18:05
                                                    www.youtube.com/watch?v=r7C6W0M5ME0 chyba teledysk bardziej nawet niż słowa
                                                    smutny obraz testowania, by uwierzyć w swą moc uwodzenia, panowania i olewania - nie mam bo mi nie zależy ale mogę wszystko; dół i rozpacz gdy się spojrzy na taki dorobek; potrzeba poniżania; i huśtawka miedzy ja taka nie jestem i jestem najgorsza;
                                                    połamane kariery, coraz marniejsza praca i samotność często z nałogiem i lekozależnością

                                                    smutne losy NIEKTÓRTYCH !!! borderów
                                                    i te oburzenia - taki nie jestem i za chwilę taki też nie jestem - nie zależnie od tego czy napisane 'dobry' czy 'zły'
                                                    border widzie siebie jako niemożliwego do opisania i nie pamięta, ze 5 minut temu był kims innym - jakby siedział w kalejdoskopie
                                                    przypomina mi się ten komplet art.
                                                    natemat.pl/71179,borderline-czyli-osobowosc-z-pogranicza-psycholog-kazdy-z-nas-zna-kogos-takiego
                                                    natemat.pl/71263,czytelniczka-z-osobowoscia-borderline-nigdy-do-konca-nie-bede-normalna-bo-tego-nie-da-sie-wyleczyc
                                                    w tej krytycznej ocenie widać bardzo dużo - bardzo!



                                                  • timo394 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 24.08.14, 19:01
                                                    Święte słowa :) Rammstein łyknięty?
                                                    No to kwintesencja funkcjonowania borda:

                                                    www.youtube.com/watch?v=rrCvLXI5i-w
                                                  • brz_a_sk Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 25.08.14, 01:35
                                                    www.youtube.com/watch?v=WtfHk2hSlqA :)

                                                    coś w tym jest
                                                    n i e s t e t y

                                                  • brianaevigan Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 25.08.14, 19:13
                                                    O jasny grzyb... Jakbym słyszała jego słowa... Tekst tej piosenki chyba jakiś border napisał ;/ Nie obrażając autora ;)
                                                    timo394 i brzask- macie niesamowite wyczucie do ludzi, mądrość życiową i takie tam różne inne :) Wiele z tego co piszecie się zgadza, wiele myślę identycznie. Z częścią Waszych wypowiedzi bym podyskutowała, ale nie ważne. Ważne, że jesteście :)
                                                    Z tym aniołem i matką Teresą to trafiłeś- wiem to od dawna i widzą to inni, no ale nagle z anioła diabłem się nie stanę... Choć chwilami mnie kusi ;) Ale wiem, wiem jaki miałeś przekaz, dzięki za Waszą dobrą energię która spływa do mnie przez Wasze wypowiedzi i szczere dobre chęci. Choć raz to idzie w tą stronę ;)
                                                    Ja też kocham muzykę. Timo394 mam coś specjalnie dla Ciebie- jeśli nie znałeś to miłego, bo przepiękne muzycznie... A słownie chyba bardzo aktualne dla Twojej sytuacji obecnej...
                                                    Chyba najpiękniejszy i najsmutniejszy utwór jaki znam... Proste słowa, ale tak cholernie trafne...
                                                    Brzask- też posłuchaj...

                                                    www.youtube.com/watch?v=FluecqKY7ts
                                                  • timo394 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 25.08.14, 19:56
                                                    Ślicznie Ci dziękuję za dedykację i piękną piosenkę :)
                                                    W rewanżu mam dla Ciebie coś takiego....
                                                    www.youtube.com/watch?v=QZwQ9bFgepM
                                                    Dziękuję Ci również za miłe słowa. Niestety taki genialny to ja nie jestem hahaha!
                                                    Gdybym był, to nie związałbym się z bordem i nie trwał w tym tyle lat.
                                                    To co piszę wynika z tego co czuję, to dar... zresztą jeden z niewielu jakie otrzymałem.
                                                    Każdy popełnia błędy, zachowuje się czasem nieporządnie, ulega żądzom, pokusom, ale ten kto ma świadomość własnej "grzeszności" jest w lepszej sytuacji od tego kto się zakłamuje i grzech nazywa cnotą.
                                                    Chyba ks. prof. J. Tischner pisał, że największa miłość istnieje między odmiennymi. Nie kochamy w innych tego mamy, tylko to czego nam samym brakuje i chyba dlatego ludzie z natury dobrzy, wrażliwi, empatyczni często wiążą się z kimś na przeciwnym biegunie.
                                                    My, partnerzy bordów musimy szczególnie pamiętać, że nie istnieje miłość bez wolności. Wolności rozumianej jako elementarnej możliwości czynienia tego co chcemy, bez zagrożenia karą. Ta wolność oczywiście podlega ograniczeniom i dalej jest spór o to jak korzystać z wolności, o jakość życia, ale to już inna sprawa.
                                                    Pamiętaj! Wyciągnij z przeszłości to co było najlepsze, kreuj rzeczywistość i miej nadzieję na przyszłość! To tyle Ewangelii na wieczór dzisiejszy :)
                                                    Pozdrawiam Cię serdecznie.
                                                  • timo394 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 25.08.14, 21:21
                                                    I dedykuję Ci jeszcze to....
                                                    Wznieś się ponad siebie :)
                                                    www.youtube.com/watch?v=5oBjWl7l9Gw
                                                  • brianaevigan Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 26.08.14, 00:22
                                                    Nie chciałam tego tu dawać... Nie jestem jeszcze na to gotowa, by zgodzić się z każdym słowem tego tekstu i wyć się chce jak to słyszę... I melodia i wykonanie i słowa... Ale dla Was/Nas wszystkich... To jest jednak jedyne wyjście...
                                                    Te słowa oddają idealnie "sens" związku z borderem... W końcu ktoś i tak musi odejść...
                                                    Mnie ten kawałek rozbija... 2 dni temu jeszcze nie mogłam o nim nawet myśleć. Dziś już prawie posłuchałam...

                                                    www.youtube.com/watch?v=f0T3WAbU6tg
                                                  • brianaevigan Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 26.08.14, 00:53
                                                    I jeszcze coś- może niekoniecznie ze wszystkim się mogę utożsamiać, ale dla Was którzy jesteście przed, po i w trakcie- w tych utworach znajdziecie coś dla siebie...
                                                    Polecam słowa Kelly Clarkson "Sober", "Addicted", "Mr Know it all", "Stronger" i "Since you've been gone".
                                                  • brz_a_sk Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 26.08.14, 05:19
                                                    odezwij się do mnie
                                                    :)
                                                  • brianaevigan Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 26.08.14, 13:10
                                                    brzask- to z tym odezwaniem się było do mnie czy do tima?? :)

                                                    Tak trochę na smutno... Kolejny tekst zadziwiająco trafnie opisujący związek z Bordem...

                                                    www.tekstowo.pl/piosenka,kelly_clarkson,let_me_down.html
                                                    I coś na wesoło ;)

                                                    www.youtube.com/watch?v=nFCuyLwhUzM
                                                  • brz_a_sk Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 26.08.14, 13:12
                                                    a kto chce oczywiście :)
                                                  • brianaevigan Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 26.08.14, 13:34
                                                    No to ja chcę ;) Mam nadzieję, że się uśmiałaś przy tym ostatnim kawałku... I ktokolwiek jeszcze też...
                                                    Timo- słuchaj tego ostatniego i oglądaj teledysk dopóki się nie zaśmiejesz- jeśli nie zdarzy Ci się to przy pierwszym razie ;)
                                                    Nie mówię, że chciałabym go komuś dedykować... Nie... Ale poprawia humor mimo wszystko :)
                                                    A w stanach podobno wiele osób zerwało z kimś tym utworem ;|
                                                    Kelly Clarkson wgl ma sporo genialnych tekstów... Dużo w nich emocji bliskich nam, obecnym na tym forum...
                                                    Ale dość smutania chociaż na chwilę, polecam terapię powyższym linkiem ;)
                                                  • brz_a_sk Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 26.08.14, 13:43
                                                    drzewko jest tak rozrośnięte, ze już nie wcina odpowiedzi
                                                    stad pytanie kto komu odpisuje
                                                    trzeba się rzucic do do 'głownego nurtu' :)

                                                    a kto do mnie chce napisać - nie ma problemu - widać adres skrzynki :)
                                                    :) :)
      • toxic1812 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 10.08.14, 18:32
        Trzymaj się chłopie, ze mną było to samo.. Zapomnieć nie będzie łatwo.. ba, zapomnieć się nie da, ważne żeby o niej nie myśleć z dużo :)
        Wylej wszystko z siebie, to pomaga. Pzdr
        • doro.ta97 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 10.08.14, 21:14
          Jak założysz nowy wątek to dawaj ;)
          Trzymaj się
    • nie.tak.nie.tak Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 25.08.14, 15:06
      dzień dobry,
      jestem dziennikarką, piszę reportaż o bliskich i partnerach/partnerakch osob cierpiących na borderline. reportaż będzie anonimowy. w prasie pojawiło się dużo tekstów o cierpiących na borderline a ja chciałabym opisać to z innej strony, oczami ludzi którzy kochają borderów. może jest wśród państwa ktoś kto chciałby wziąć udział w reportażu? serdecznie pozdrawiam i proszę o kontakt
      ewka.kaleta@gmail.com
      pozdrawiam
      EwaKaleta
      • brz_a_sk Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 25.08.14, 16:21
        www.rdc.pl/informacje/ewa-kaleta-do-konwersji-doprowadzila-mnie-modlitwa-posluchaj/
        swps.pl/warszawa/wydzial-psychologii-warszawa/968-wypowiedzi/warszawa/kulturoznawstw-absolwenci/11704-ewa-kaleta
        Ewa Kaleta

        freelancerka, dziennikarka.
        Publikuje w Dużym Formacie, Wprost, Polityce, Tygodniku Powszechnym i Krytyce Politycznej

        czy trafnie osobę rozpoznaję?


        proponuję założenie nowego wątku
    • brz_a_sk brianaevigan, timo394 wracamy na główną ... 26.08.14, 13:47
      drzewko nam się rozrosło/przerosło i trzeba wrócić na główną ścieżkę
      **************************************************************


      czytał ktoś całość?

      wyborcza.pl/duzyformat/1,139945,16431588,Bartlomiej_Dobroczynski__Pamietaj_o_ciemnej_stronie.html
      • brianaevigan Re: brianaevigan, timo394 wracamy na główną ... 26.08.14, 23:21
        Przeczytałam. Mądre słowa. Chwilami trochę sprzeczne. Ale ogólnie zatrzymują na chwilę i dają do myślenia... Polecam. Warto przeczytać.
        A potem wprowadzić trochę artykułu w życie, wyłączyć na chwilę myślenie i dla odmiany pośmiać się przy moim linku z końca drzewka ;p
      • timo394 Re: brianaevigan, timo394 wracamy na główną ... 27.08.14, 22:31
        Dobry wieczór,
        Ciekawy artykuł, prawda o której nie zawsze chcemy pamiętać. Wszystko ma swoją ciemną stronę. Warto o tym pamiętać. Człowiek ma tendencję do wybierania drogi na skróty, lubi iść na łatwiznę. Związek z osobą zaburzoną jest tego dobitnym dowodem. Otrzymujemy szybko to na co normalnie trzeba pracować znacznie dłużej. Uczucie szczęścia, pozornej stabilizacji. Ale gdy objawia się alter ego naszego partnera przeżywamy szok. To właśnie ta ciemna strona. O ile łatwiej by było, gdybyśmy od razu zakładali i przyzwyczajali się do myśli, że coś może pójść nie tak. Nic nie jest pewne i dane na zawsze. Świat jest niedoskonały i ludzie też. Dlatego życie jest nieprzewidywalne, ale może to dobrze, bo nie chciałbym żyć w świecie, który byłby tabliczką mnożenia :)
        Natomiast wyłączenie myślenia... tu mam wątpliwości, bo wtedy kierujemy się wyłącznie emocjami, uczuciami, a to nie zawsze jest stabilna podstawa. Tu moim zdaniem potrzebna jest równowaga. Trudno to osiągnąć, szczególnie w fazie zakochania. Ale wyłączenie myślenia doprowadzi do tego, że zaczniemy się "ślizgać" przez życie, stracimy kontrolę (ale czy na pewno ją mamy?). Myślenie mimo wszystko ma przyszłość:)
        "Jeśli pójdziesz się ślizgać po cienkim lodzie nowoczesnego życia,
        ciągnąc za sobą cichą skargę miliona załzawionych oczu,
        nie bądź zdziwiony, gdy pod stopami ujrzysz pęknięcie w lodzie.
        Wpadniesz w tę głębię i stracisz świadomość,
        a twój strach podąży za tobą, gdy będziesz się chwytał kruchego lodu"
        brianaevigan... muzykoterapia działa :) chyba jesteś już w lepszej formie...będą jeszcze trudne momenty, ale z czasem coraz mniej (mam nadzieję). Jesteś na dobrej drodze.
        Musimy wierzyć w starą prawdę, że czas leczy rany i robić wszystko by powrócić do życia silniejsi, ufni i gotowi na nowe wyzwania.
    • brz_a_sk Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 28.08.14, 23:44
      www.youtube.com/watch?v=iSisOy3CQHQ
      • timo394 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 29.08.14, 21:16
        Strasznie smutna piosenka :) Może nie najsmutniejsza jaką słyszałem, ale blisko. Ja staram się pielęgnować dobre wspomnienia... i już teraz mogę powiedzieć ... Oh non, je ne regrette rien :)
        www.youtube.com/watch?v=0N5Av2FY914
        • brianaevigan Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 30.08.14, 12:29
          Dobra, dość miauczenia. Czuję jak twardnieje mi tyłek i rośnie mur betonowo-metalowy, z drutem kolczastym i polem minowym dookoła. Mmmmmm cudowne uczucie... ;)
          Wiadomo- lekko nie jest, ale za murem będzie lżej. Przynajmniej na razie.
          Timo- jak będziesz się za bardzo rozczulał nad dobrymi chwilami to będzie Ci ciężko się pozbierać. Ale rozumiem, że po długim związku to inaczej wygląda... Trzymaj się i wracaj do równowagi... Do dobrego samopoczucia, spokoju...
          Wszystkim Wam tego życzę. Sobie też.........
          • odnowa80 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 30.08.14, 12:42
            No brawo, dajesz radę :)
            • brianaevigan Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 30.08.14, 13:29
              Może daje, może to tylko cisza przed burzą... Oby nie...
              Ale to co przeszłam przez ostatnie miesiące i ostatnio to... Brak słów...
              Kto miał z BPD do czynienia ten dokładnie wie o co chodzi...
              Po tylu zerwaniach i jego akcjach może już to trochę odcierpiałam i dlatego teraz jest łatwiej...
              Ale pewnie jeszcze trochę to potrwa... Jeszcze nie raz zaboli itd...
              Trzymajcie (trzymajmy) się i piszcie... To pomaga.
              Dzięki wszystkim za wsparcie. Dobrze, że byliście i jesteście.
              Pozdrówka
              • odnowa80 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 30.08.14, 17:58
                no ja dokładnie wiem o co chodzi :(
                trzeba to brać na rozum
                czy chcę być w relacji z kimś kto się o mnie nie troszczy ? czy chcę do końca życia być podejrzewana o rzeczy których nie robię ? czy chcę żeby mój partner wyobrażał sobie co myślę i interpretował wszystko jak mu pasuje ? czy chcę być odbiorcą czyichś złych emocji tylko dlatego że on nie wie gdzie je upchnąć ? czy chcę żeby mój partner myślał o mnie źle przez co najmniej połowę czasu ? czy chcę żeby był ze mną tylko dlatego że może korzystać z mojej empatii i miłości ?
                długo można wymieniać
                skoro nie uzdrowiła ich nasza miłość to cudu nie będzie
                • brianaevigan Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 30.08.14, 22:44
                  Trafnie wymieniłaś cechy relacji z takimi osobami... Zanim go poznałam nie miałam pojęcia, że coś takiego istnieje... Nie wiedziałam co się dzieje, tłumaczyłam - przecież każdy w końcu zrozumie!! A jednak nie...
                  Wymieniłaś dokładnie to co mnie najbardziej dręczyło i niszczyło z jego strony...
                  Nie mogłam pojąć, że można tak koślawo wszystko rozumieć, tak przekręcać, tak wiedzieć wszystko "lepiej" ( a błędnie) itd itd itd. Nie mogłam tego pojąć, bo to jest po prostu chore i niezrozumiałe...
                  Mimo tego ile mnie to kosztowało szczerze współczuję jemu i innym z tym zaburzeniem, bo to dla nich też musi być czasem okropna męka, chyba czasem mają piekło w głowie... Chyba ciągle sami muszą walczyć z tymi sprzecznościami w swojej głowie... To musi być straszne...
                  I sami sobie sprawiają ból tymi swoimi wymysłami, sami się katują... I przy okazji ukochaną osobę, która przeważnie niewiele albo nic nie ma wspólnego z tym, o co jest podejrzewana czy oskarżana... Poemat bym mogła o tym napisać, ale póki co nie chcę już o tym myśleć, mam tego dość -delikatnie mówiąc...
                  Jak dobrze, że jest miejsce, gdzie ktoś wie o czym mówię... Bo trudno zrozumieć to komuś, kto tego nie doświadczył... To jest nie do opisania... Niby nikt mnie nie bił, a czułam się skatowana...
                  Już myślałam, że nic mnie złego ani dziwnego w życiu nie zaskoczy, a tu taki zonk ;/
                  Może podniosę się silniejsza... Jakieś plusy muszą być do cholery w tym co bolesne itd...
                  • odnowa80 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 30.08.14, 23:12
                    Zgadza się że oni cierpią. Ale zobacz- jak go boli noga czy bierze angina, to idzie do lekarza.
                    Moim zdaniem niechęć do leczenia zaburzeń może wynikać z tego że bord ma jakąś przyjemność z dręczenia innych swoimi wymysłami. Przynajmniej chwilową.
                    Trudno wytłumaczyć komuś kto nie zna problemu, jak wygląda taki związek, przez co się przechodzi w trakcie związku i po rozstaniu.
                    Tu wiemy o czym mówimy.
                  • timo394 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 30.08.14, 23:25
                    Faktycznie, kto tego nie przeżył - nie zrozumie. Będąc w związku starałem się to analizować, wyciągać jakieś wnioski, dostosowywać swoje zachowanie. To działało krótko, albo wcale. Zawsze byłem zaskakiwany czymś nowym, czymś czego w życiu bym nie wymyślił. To wyczerpujące, człowiek traci fundamenty i nie wie jak ma postępować żeby było dobrze. Ale jak się nad tym zastanowić, to to jest bez sensu, żeby jedna strona w ciągłym napięciu kombinowała jak zadowolić partnera. I to co działa jednego dnia, drugiego już kompletnie nie.
                    Moja borderka zawsze musiała z kimś walczyć, z sąsiadami, z członkami rodziny z którymi jeszcze utrzymywała jako takie kontakty, z szefostwem w pracy, ze znajomymi. Zawsze na końcu wszyscy zostawali wrogami. A na koniec największym wrogiem zostałem ja, który wspierałem ją przez długi czas w najtrudniejszych momentach. Normalnego człowieka to boli, ale co zrobić. I ta logika dwóch światów...wróg-przyjaciel, dobro-zło, oni źli-my dobrzy. Każdy spisek był możliwy, ciągła gotowość do obwiniania innych, podejrzliwość i niezdolność do poświęcenia siebie.
                    Teraz, mając świadomość istnienia takiego zaburzenia, będę ostrożniejszy. Mam nadzieję, że będę umiał odczytać sygnały świadczące o zagrożeniu, ale mam też nadzieję, że w swej ostrożności nie przesadzę i będę umiał otworzyć się na szczere i zdrowe uczucie. Tego sobie i Wam wszystkim życzę.
                    • brianaevigan Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 01.12.14, 21:50
                      Witajcie. Co u Was??
                      Ja niby chwilami lepiej, ale... Dość często wciąż mam koszmary, w których ktoś mnie dręczy psychicznie tak jak on to robił... Ktoś podważa wszystko, dręczy, gnębi itd...
                      Są dni kiedy prawie już wspomnienia nie dręczą, ale są też dni, kiedy rośnie we mnie złość na te wszystkie jego chore i chamskie zachowania i teksty... Dopiero z czasem widzę to na trzeźwo, widzę jak bardzo mnie obrażał swoimi tekstami. Jak chamsko się odnosił, kiedy nagle mu odbijało i z anioła stawałam się w jego oczach "zła"...
                      Nie wiem czemu wtedy byłam na to ślepa... Nie docierało do mnie jak bardzo mu odbija... Może moja empatia mnie zgubiła. Bo biedny, chory, wrażliwy... Wybaczałam, wypuszczałam drugim uchem itd. Ale teraz niestety pamiętam. I złość we mnie rośnie na te wszystkie chamskie teksty i oskarżenia wobec mnie.
                      Teraz już wszystko widzę realnie, bez zaćmienia emocjami.
                      I wiem już, że nikomu się nie pomoże dając się gnębić, poniżać, terroryzować czy niszczyć.
                      Niestety, czasem jedyne wyjście to ucieczka. Ale będąc z bordem i nie wiedząc o co chodzi niewiele się rozumie prawidłowo i tkwi się w tym bagnie... Im dłużej tym gorzej... Mam lęki przez niego. Mam obawy, których w życiu nie miałam. Tłumaczę się znajomym ze wszystkiego, choć nic nie mam na sumieniu. Ale został we mnie lęk przed chorymi i raniącymi oskarżeniami itd. Robił mi takie akcje, że aż wstyd opowiadać...
                      To było piekło na ziemi. Terror psychiczny. Całymi dniami i nocami. Łącznie z próbą samobójczą rzekomo z mojej winy, choć ja nic nie zawiniłam... To były jego urojenia... Ale wpędził mnie w odpowiedzialność za to.
                      Jak mu odbijało -mogłabym wtedy umierać w szpitalu- nie ważne, bo mam jechać do niego w sekundzie, bo on musi się coś spytać, bo znów coś mu się wymyśliło... Itd itd itd. Lista jest długa. I niestety zamiast zapominać to coraz wyraźniej widzę ten syf. Może muszę to sobie przypomnieć na nowo, żeby wreszcie choć trochę zapomnieć. Staram się nie myśleć o tym, to samo przychodzi w snach albo w myślach.
                      Bardzo trafnie opisują to wszyscy, którzy mieli z tym do czynienia. Inni mogą mieć problem ze zrozumieniem przez co przeszliśmy, bo to jest nie do pojęcia po prostu... Nawet ja- choć to przeszłam w hardcorowej wersji- czasami nie dowierzam, że tak mogło być... Że tak chore zachowania mogą mieć miejsce. Że ktoś może tak choro myśleć...
                      Nie raz po 3 dni i 3 noce pod rząd trwał koszmar taki na maxa- wymyślił sobie coś, zasypywał mnie setkami smsów o mojej urojonej winie, nic do niego nie docierało i to była niby moja wina, że musiał się naćpać, żeby przestać przeze mnie cierpieć... I to moja wina, że wzięło mu się za dużo i mam nie mówić, że padam z nerwów i wyczerpania psychicznego, BO TO ON cierpi, a nie ja... itd itd itd itd itd...
                      Może chwilami się trzymam, ale ta trucizna siedzi we mnie i truje... Ten horror odcisnął na mnie piętno. Mogę zapomnieć, nie myśleć itd, ale to jest we mnie i truje...
                      Ostrzegam wszystkich- uciekajcie, bo im dłużej tym gorzej... Potem będziecie skażeni tym syfem i ciężko wam będzie normalnie żyć... Nic już nigdy nie będzie takie samo...
                      Miałam ostrzeżenia na początku znajomości, ale jakoś olałam... Może myślałam, że pobawię się w Matkę Teresę i go uleczę. Niestety. Nie wysuszysz bagna wchodząc w nie.
                      Najlepsze jest to, że znałam wcześniej kilku takich dziwnych ludzi- nie wiedziałam o co chodzi, ale od razu uciekałam, bo ich zachowania były dziwne, źle się czułam i zrywałam kontakt. I to była prawidłowa reakcja. I kurde nie wiem czemu tym razem jednak weszłam w to bagno... Może uczucia, może moja przerośnięta empatia itd, jakieś czynniki sprawiły, że weszłam w to bagienko i trudno mi było wyjść.
                      Mam tylko nadzieję, że już tego błędu nie popełnię.
                      Bo nie warto. Przynajmniej z takim poziomem zaburzeń z jakim ja miałam do czynienia.
                      Rada dla chcących odejść, a bojących się zdychania z tęsknoty- też miałam ten problem, ale w końcu miarka się przebrała, odeszłam i owszem- tęsknota była- ale poza nią była też ogromna ULGA!! że już to bagno mnie nie wciąga... Że żadna żmija już mnie nie dziabnie w najmniej spodziewanym momencie... Przez jakiś czas miałam problem z zaśnięciem bez kilkakrotnego patrzenia na telefon czy nie ma znów jakieś chorej dręczącej litanii jak to często bywało, bałam się wejść na pocztę, że będzie chory mail itd- na szczęście od momentu "zerwania" nigdy do tej pory nic nie było i już mi przeszło.
                      Przynajmniej tyle. Usłyszałam i przeczytałam od tego człowieka już zbyt wiele chorych, niszczących słów. Więcej nie chcę, wręcz nie mogę.
                      Dobra, bo się rozgadałam.
                      Dajcie znać co u Was i pocieszcie, że z czasem jednak zapomnę??... ;/
                      • doro.ta97 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 04.12.14, 19:56
                        Zapomnisz, zapomnisz, dobrze że z siebie wyrzuciłaś. Mój border, to nie border, ale podobnie. A sny... mam tak samo, w różnych sytuacjach to co z nim przeżyłam. Masakra. Ciągłe uczucie strachu od 2 lat (3 lata z nim jestem) ale się trzymam, jest coraz lepiej. Wiem, że zaraz będzie że mam "uciekać" ;)
                        Powodzenia :)
                        • brianaevigan Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 04.12.14, 21:39
                          Haha no bo masz uciekać :D
                          Pamiętaj, że potem zanim się "wyleczysz" to trochę zajmie...
                          Piszesz, że ciągłe uczucie strachu, ale jest coraz lepiej- bo może mniej szokująco, ale to nie znaczy, że lepiej... Lepiej może być w zdrowej relacji, a nie w czymś takim...
                          Ja żałuję, że tak długo dałam się katować, nadal za to pokutuję...
                          Daj sobie szansę na spokojne życie...
    • lusia270 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 06.12.14, 19:08
      Witam, mój narzeczony od 10ciu lat ma stwierdzone BPD. Przerwał swoje leczenie po niecałym roku. Jeździł do specjalistów w całym kraju i podobno nie byli w stanie mu pomóc. O problemach z jego osobvowością dowiedziałam się po roku znajomości, ale wtedy, jako jeszcze naiwna osoba, wymyśliłam sobie, że damy radę. Jesteśmy ze sobą od 3,5 roku. We wrześniu urodziłam naszego syna.

      Na początku naszej znajomości jego napady choroby następowały średnio co 3-4 miesiące. Charakteryzowały się dziecinnym zachowaniem, skrajną nieodpowiedzialnością, upijaniem się i ćpaniem na złość oraz skrajnym socjalizowaniem się z każdą napotkaną osobą. Do tego doszło kłamanie w żywe oczy, użalanie się nad sobą i próby samobójcze. Z każdym rokiem ataki narastały. Uważałam to po prostu za niedojrzałość. Miałam w części rację. Wszystko się nasiliło po tym jak zaszłam w ciążę. W siódmym miesiącu ciąży z brzuchem jak balon (syn 3,9kg przy urodzeniu) ściągałam go ze smyczy dla psa, na której się powiesił (całe szczęście w ostatniej chwili). W trakcie porodu nie było go przy mnie. Zniknął gdzieś z piwem w ręku. Dzwoniłam do niego tuż po cesarce wspomaganej ketaminą. Nie byłam w stanie skupić wzroku na jednej rzeczy, czułam się strasznie a mimo to byłam zdeterminowana by go do mnie ściągnąć, bo jak to? ojciec nie będący przy narodzinach syna? Ataki zaczęły się rozkręcać na dobre. Aktualnie są one co tydzień, w piątek się zaczyna a w sobotę kończy. Uświadomiłam sobie, że jemu wydaje się, że żyje w innej rzxeczywistości. Uchyla się od obowiązków upijając się i zasypiając na kanapie, a następnie wmawia mi, że leżał cały czas w łóżku. Cały czas też słysze, że on się zabije i mi pokaże jaka zła jestem. Cały czas my sli tyl;ko o sobie i o swoich emocjach. Powiem szczerze, że ręce mi już opadły. Psychicznie jestem wykończona. Do tego boję się o mojego syna,. bo już jego tatus przepowiada, że zabierze go na imprezy plenerowe i pokaże mu co to ćpanie.
      Dziś rano obudziły mnie jęki mojego dziecka dobiegające z łóżeczka. Był odkryty, wychłodzony, cały zimny i siny. Jego ojcu nie można nawet zaufać w kwesti opieki nad synem!! Co mam robić? Czy można taką osobę zamklnąć w zakładzie i leczyc wbrew jego woli? Pomocy, prosze o odpowiedzi~!
      • totalclassic Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 06.12.14, 21:46
        Bez dobrej woli pacjenta to nawet z grypy ciężko będzie go wyleczyć...

        Wg mnie przede wszystkim musisz zadbać o siebie i w efekcie o małego. Pisałem o tym kilka razy - znajdź grupę wsparcia, ale neutralną (w sensie nie rodzinę, nie koleżanki), może warto pogadać z psychologiem...? Naprawę związku każdy z partnerów pownien zacząć od siebie, mimo, że w Waszej sytuacji to on nawalił.

        Nie przenoś złych emocji na dziecko, nie zabieraj mu ojca, o ile ten będzie w odpowiedzialny sposób chciał się z nim zajmować.

        Ciekawe są dzieje losu - ludzie odpowiedzialni, chcący dojrzałego związku, często przegrywają życie, wiążąc się z ludźmi, którzy nie są do tego stworzeni...
      • brianaevigan Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 06.12.14, 23:26
        Jakże znajomo brzmią zachowania, które opisałaś...
        Niestety, to jest trudne do leczenia...
        Ale sama sobie już odpowiedziałaś poniekąd pisząc, że jeszcze jako naiwna osoba wymyśliłaś sobie, że dacie radę... Też to znam, niestety...
        BPD to choroba. Nie wyobrażam sobie być z taką osobą tak długo, a co dopiero mieć dziecko... Nie mówiąc już o zostawianiu synka pod opieką chorej osoby... Która na dodatek pije, ćpa... A to jeszcze zaostrza chore zachowania. Zdrowa osoba pod wpływem nie powinna opiekować się dzieckiem. Słyszy się potem w wiadomościach jak to się skończyło...
        Nie chce Cię oceniać ani krytykować, daleko mi do tego, sama wiem jak to jest być w tym bagnie związku z osobą, która niszczy siebie i swoich bliskich. Ale do cholery masz małe dziecko!! Chcesz, żeby mu się coś stało?? Albo żeby żyło w takim czymś?? Żeby miało wykończoną psychicznie i nerwowo mamę?? Ojca ćpuna, alkoholika z chorobą alkoholową?? Który tak naprawdę jest chodząca bombą i cholera wie co i kiedy zrobi??
        Lada moment synek zacznie wszystko rozumieć, widzieć, słyszeć, czuć. Wyobrażasz to sobie, żeby żył w domu z takim człowiekiem jak Twój partner??
        Chociaż chyba nie masz partnera tylko dwoje małych dzieci, z czego jedno upośledzone...
        Żebyś kiedyś nie żałowała jak się coś stanie, że nie odeszłaś wcześniej...
        I nie tylko o dziecko chodzi, ale też o Ciebie- dopóki w tym trwasz jego zachowania nie wydają Ci się aż tak chore... Ja ze swojej historii dopiero po czasie pojmuję wszystko obiektywnie.
        Ale uwierz mi, że te wszystkie chore akcje odbijają się mocno na Tobie i długo po zakończeniu kontaktów z nim jeszcze będą... Im wcześniej tym lepiej. Im dłużej tym gorzej.
        Z resztą już piszesz, że jesteś wykończona... I to tak szybko nie minie...
        Ja byłam w dużo krótszym związku, a do dziś śnią mi się koszmary itd. Pisałam o tym wcześniej.
        Zrób coś z tym, zanim będzie jeszcze gorzej. Lub za późno.
      • brz_a_sk Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 07.12.14, 00:23
        Lusiu nie zakładaj, że to się da wyleczyć - skąd wzięłaś takie założenie?
        leki pomagają panować i prowadzić terapię do końca życia i mozolną autoterapię
        ludzie o żelaznej sile i chyba o łagodniejszym bpd osiągają jakieś wyniki
        nie ma leku nie ma cudów jest potwornie ciężka praca i porażki

        nie dziw się, że przerwał terapię
        może wznowi gdy nie będzie mógł sam siebie znieść

        pomyśl jak chcesz żyć i co chcesz dać dziecku
        wiele dzieci borderów ma bpd

        nie ma dobrych ani ani łatwych rozwiązań

        uczciwi ludzi w takich związkach powiedzą, że to jest piekło - dwie osoby poświęcają swoje życie dla trzeciej - bo z czasem odejść się też nie da i nikt w takiej rodzinie już nie jest stabilny jeśli nie są wszyscy zaburzeni

        będzie coraz trudniej pod każdym względem
        nie ma partnera bordera bez poważnych problemów psychicznych, nie da się tak funkcjonować bez zmian osobowości - wypiera się ten fakt - coraz sprawniej i pogrąża

        posłuchaj rady i poradź się dobrego psychiatry/terapeuty - takiego, który wie co to jest bpd - będzie Ci potrzebna taka pomoc niezależnie od tego co będziesz próbowała zrobić

        na to co zrobi twój partner masz może minimalny wpływ ale raczej żaden
        nie ma sensu nawet mieć do niego pretensji - on taki jest jak jest i z tym trzeba się pogodzić



      • manieczka.11 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 09.12.14, 22:01
        Lusiu, napisalam do Ciebie maila na gazetowy..ale mi wraca.. chcialabym sie z Toba skontaktowac, do mnie mozesz na gazetowy napisac. Pozdrawiam.
    • brz_a_sk Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 12.04.15, 21:52
      może komus odpowiada takie wsparcie

      polska.newsweek.pl/paulina-mlynarska-panowie-feministka-to-kobieta-waszych-marzen,artykuly,360799,1.html
      nowa książka Pauliny Młynarskiej "Na błędach! Poradnik-odradnik"

      ",,, wchodziłaś w kolejne relacje, także z człowiekiem uzależnionym.

      Paulina Młynarska: Tak. Byłam współuzależniona. Poszłam na terapię grupową dla współuzależnionych, gdzie spotkałam cały przekrój społeczny. Uzależniony zaczyna pić lub ćpać, żeby uciec od swojego wewnętrznego piekła, a współuzależniony nie musi się odurzać, wystarczy, że zajmie się uzależnionym. To jest robota non stop. Wtedy nie myślisz o swoim wewnętrznym piekle, bo masz dużo lepsze piekło na zewnątrz.

      Widziałaś u siebie wcześniej ten syndrom opiekuna?

      Paulina Młynarska: Okazało się, że mam taki zespół zachowań. To był straszny czas: straciłam pracę, brakowało pieniędzy, przeszłam kolejny rozwód. Podczas terapii dowiedziałam się, dlaczego tak się stało, uwolniłam się od lęków, zaczęłam medytować. Dziś wiem, że nie da się załatać wszystkich dziur. Wiktor Osiatyński powiedział mi kiedyś: ?Wiadomo że i tak 90 procent naszych problemów rozwiązuje czas?. To niby oczywiste, ale ja potrzebowałam profesorskiego autorytetu, żeby coś tak prostego przyjąć do wiadomości."
      • juliamiller Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 20.04.15, 21:50
        Witam serdecznie, przeczytałam wszystkie Wasze wypowiedzi w tym wątku i przyznam, że dają mi one dużo do myślenia. U mojego męża kilka miesięcy temu zdiagnozowano osobowość typu borderline. Jesteśmy małżeństwem od ponad 6 lat. Ostatnie pół roku nie mieszkamy razem - prośba męża na danie sobie czasu i przemyślenie co dalej. Było dziwnie, kłótnie nie wiadomo o co i nie wiadomo, czemu miałyby niby służyć. Przed wyjazdem poprosiłam męża o wizytę u psychologa. W odpowiedzi usłyszałam "Wariata ze nie mnie rób". Przyznam szczerze, że miałam na myśli depresję, nic więcej. Nie jestem typem szukającym informacji w świecie wujka Google. Zawsze wolę iść do specjalisty i się jego poradzić, aniżeli samemu stawiać diagnozy i szukać ewentualnych złotych rad, leków i innych wynalazków. Mąż po miesiącu poprosił mnie o znalezienie dla niego dobrego specjalisty. Udało się. Podjął terapię i jest z niej bardzo zadowolony. Mimo wszystko dalej nie jesteśmy razem, co powoduje (do tej pory), że jest mi z tego powodu bardzo ciężko. Psychicznie przede wszystkim. O diagnozie dowiedziałam się jakieś 2 miesiące temu. Do tego czasu były informacje o chęci samobójstwa, o autodestrukcji, czyli wszystko to, co powodowało, że pogrążałam się w rozpaczy i cierpieniu swojej niemożności, zupełnego braku pomocy. Na moje propozycje powrotu zawsze odpowiadał, że psycholog zabrania, że on się znowu w sobie zamknie i że wszystko wróci. Że nie chce mnie ranić, nie chce, żebym patrzyła jak on się okalecza, że robi to wszystko dla mojego dobra. Że wie, że mnie nie kocha, że nie ma uczuć i że to wszystko będzie dla mnie zbyt bolesne. Myślałam sobie - szlachetny. Tyle, że ja tej szlachetności nie chcę. I nie dlatego, że jestem w szoku, że zacznę tupać sobie nóżką, ze nie, bo nie. Choć i tak przez moment było. Bardziej byłam skłonna argumentować to tym, że nikt nie może za mnie podjąć decyzji. A decyzja o rozstaniu powinna być wspólna. Minęły dwa miesiące, a ja nadal nie wróciłam do domu. W pewnym momencie zaczęłam nawet ten fakt doceniać. Dało mi to czas na zastanowienie się, co ja jestem w stanie dać z siebie, żeby mężowi pomóc podczas terapii i kontynuowaniu małżeństwa oraz czego od niego oczekuję. Zdałam sobie sprawę, że zupełnie nie potrafiłam stawiać granic, byłam zbyt dobra. Teraz żyjąc ze świadomością popełnianych przeze mnie błędów wiem i jestem tego zupełnie świadoma, że nie chcę zostawić męża, ale też nie chcę już i w tej chwili wrócić do domu. Zależy mi na tym, żeby rozpocząć terapię, żeby mąż kontynuował swoją, żebym się ogarnęła, nauczyła wyznaczać granice oraz potrafiła dalej kochać tak, jak kocham teraz. Wiem, że nie będzie cudów, radości każdego dnia. Ale wiem jedno, że jeśli nie spróbuję mu pomóc będąc dla niego oparciem (nie terapeutą), to nigdy się z tym rozstaniem nie pogodzę. Nie będę miała czystego sumienia. Wiem, że mąż się stara, unika sytuacji, które mogłyby wywołać konflikt, ale nie jest też super fajnie, bo zdarzają się spięcia. Co najważniejsze, nie jest mi męża szkoda, że ma zdiagnozowany typ osobowości borderline. Jest mi przykro, że przytrafiło się to jemu, ale mam też pełną świadomość tego, że w perfidny sposób wykorzystuje ją manipulując ludźmi oraz kłamiąc. Wielu z Was pisało, że też chciało pomóc, że rozumiało, itd. Czy Wasi partnerzy poddawali się terapii, czy odchodziliście, ponieważ nie dawali nic z siebie i Was zjadali? pozdrawiam i szanuję tych, którzy odchodzą oraz tych którzy walczą. Podobnie, jak szanuję każdą osobę z borderline, ponieważ wiem, że całe piekło, jakie przechodzą jest tylko i wyłącznie zasługą ich rodziców. I pewnie sami tego typu osobowości by sobie nie wybrali, gdyby mieli tylko taką możliwość.
    • 4haru Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 07.05.15, 02:13
      Mam nadzieję, że jeszcze ktoś tutaj zagląda ;). Nie wiem czy dokładnie z tą jednostką chorobową miałam styczność, ale wszystko to co opisaliście jest mi niebezpiecznie bliskie. Rozstaliśmy się kilka miesięcy temu, a ja nadal nie potrafię się z tego otrząsnąć, mimo ze nie jest to pierwsze w moim życiu zerwanie. Co mnie najbardziej dziwi, to to że zawsze byłam niebywale silną osobą z charakterem należącym do tych "trudnych", co to nikt nie podskoczy, a co dopiero zdominuje ;). Do tej pory mało rozumiem co się stało. Zaczęło się jak zwykle, czyli wspaniale z dużą dozą opieki, troski i zrozumienia. Później wszystko to przeistoczyło się w piekło. Otrzymałam cały zestaw: ataki agresji, alkohol, podejrzenia, kontrole, szantaże, grożenia względem moich byłych partnerów (z nimi rzecz jasna miałam "romanse"), obwiniania za jego niepowodzenia (sytuacje w domu, czy na polu zawodowym) i moje "ulubione" ciągłe przypominania o moich wszystkich potknięciach względem jego osoby od tych najmniejszych, czyli okazjonalnym "fochu" czy koszmarnym humorze, który w jakiś sposób odbił się na nim. Ciągle siedziałam w swoich niedociągnięciach, musząc tłumaczyć się z nich nawet po kilka miesięcy. Wszystko od A do Z było moją winą i wynikową mojego postępowania. Na początku wydawała mi się to istna abstrakcja, ale później szczerze zaczęłam w to wierzyć. Po pewnym czasie kompletnie straciłam kontakt z rzeczywistością, będąc ciągle na łasce jego samopoczucia oraz rewii wspomnień ze mną w roli głównej. Jednego dnia był niezadowolony, że nie nocuję u niego, nie spędzam z nim popołudnia, aby na następny dzień syczeć przez zęby, że go ograniczam i nie ma czasu dla siebie. Na końcu były to już sceny jak z kiepskiego filmu o psychopatach - samookaleczał się, pokazując rany i mówiąc jak bardzo go ranię. Nie odebrałam telefonu? Dawaj tłuc pięściami w dowolnie obrany obiekt. Z tego co się chwalił przez jedną z naszych kłótni (wtedy to ja przegięłam) oberwał jakiś stojący mu na drodze facet. Z początku mogłam robić co mi się podoba, bo mi ufał, później nie mogłam rozmawiać z koleżankami (miały na mnie zły wpływ). Opisywać mogę jeszcze wiele i im więcej o tym mówię, czy też piszę tym bardziej widzę absurd tamtego "związku". Bardzo bym chciała móc porozmawiać z kimś kto przeżył coś podobnego. Przyjaciół mam wspaniałych, ale kompletnie nie rozumieją o co mi chodzi :D
      • juliamiller Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 16.05.15, 03:40
        A macie ze sobą jeszcze jakiś kontakt?
        • 4haru Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 21.05.15, 19:42
          Żadnego. Raz próbował nawiązać ale od razu to urwałam. Rzecz jasna w trakcie tej próby wszystko w otoczce zainteresowania, ciepła oraz szczerych dobrych chęci. Ciężko nie nabrać się na coś takiego ;). Są momenty nostalgii ale w gruncie rzeczy chwalę sobie taką detoksykację :)
          • brianaevigan Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 23.05.15, 22:29
            Dokładnie wiem o czym mówisz i co przeżyłaś.
            Nawet jeśli byłaś twardą osobą wcześniej itd- ten typ osobowości działa tak podstępnie, że każdemu na początku ciężko się zorientować, że coś z tą osobą jest nie tak. Dopiero jak już się człowiek zaangażuje i dostanie zaćmy- pokazują swoje prawdziwe oblicze.
            Zaczynam myśleć, że oni mają jakiś magiczny psychologiczny sposób ogłupiania, oślepiania, wciągania w jakieś współuzaleznienia czy coś takiego- bo obiektywnie gdybyśmy usłyszeli o takich sytuacjach- ocenilibyśmy je prawidłowo, a będąc z taką osobą traci się realną ocenę, zacierają się granice, to co chore nie wydaje się aż tak chore, czasem wręcz normalne, przestajemy myśleć logicznie, siedzimy w tym, obwiniamy się, świat dookoła jakby przestaje istnieć, bo przecież nikt nas nie zrozumie itd... Odcinamy się od wszystkich, żeby nie drażnić naszego ukochanego dręczyciela... Bo przecież może się okazać, że z rozmowy z koleżanką zrobi się tragedia i dramat, chociaż wcześniej mówił, że możesz z koleżankami rozmawiać... itd... Długo mogłabym wymieniać..
            Wyszłam z tego bagna i ciężko mi pojąć gdzie miałam wtedy rozum.
            Jak mogłam dać się tak sterroryzować, jak mogłam pozwolić dać się tak dręczyć psychicznie, obwiniać o jego odbicia itd. Rozumiem to trochę, wyjaśniałam mechanizm wyżej, ale i tak pojąć mi ciężko jak mogłam się dać ;)
            Żałuję, że nie odeszłam bez deka żalu przy pierwszym jego odbiciu.
            Ale wiecie co?? Po tym wszystkim czuję się o wiele lepiej niż kiedykolwiek w życiu.
            Silniejsza i szczęśliwsza.
            Do wszystkich, którzy boją sie odejść, że niby sobie nie poradzą- uciekajcie jak najszybciej!! Dacie radę- może być tylko lepiej!!! O wiele lepiej!!
            Im dłużej tym potem większe zniszczenia w was zostaną.
            Ja się długo potem tłumaczyłam każdemu ze wszystkiego, chociaż nikt nie pytał ani nie podejrzewał, ale we mnie został ten strach przed kolejnymi podejrzeniami, zarzutami itd.
            Nie mogłam zasnąć zerkając nerwowo na telefon czy nie przyszła kolejna chora litania...
            Powoli mi przechodzi :)
            Ogólnie dostrzegam plusy tego koszmru- stwardniałam i każdy dzeń mnie cieszy. Każda chwila, gdy nikt mnie nie dręczy, nie bredzi, nie chce się zabić, bo nie zdążyłam odebrać telefonu, bo powiedziałam coś niby nie tak -chociaż cokolwiek bym powiedziała/zrobiła i tak by było źle...
            O matko, jak cudownie żyć już poza tym piekłem!!!!!!!
            • juliamiller Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 24.05.15, 17:29
              Rozumiem Was, u mojego męża stwierdzono osobowość typu borderline. Poza nią postawiona jeszcze jakaś diagnozę, bez zgody męża psycholog nie jest w stanie mi nic powiedzieć (i tu cenię sobie profesjonalizm pani psycholog, wiedząc, że mąż jest w naprawdę dobrych rękach). Nie mieszkamy razem, jednak w kontakcie pozostajemy codziennie. Z mojej strony zrobiłabym wszystko, żeby móc ponownie być przy mężu i wspierać go w terapii. Bardzo czekam na ten moment. Cenię sobie to, że każdego dnia walczy i stara się, jak tylko może. Ja się przygotowuję zbieram siły, jestem również pod opieką psychologa, który pomaga mi skupić się w tym wszystkim przede wszystkim na sobie i uczy mnie stawiania granic i egzekwowania ich. Wiem, że dam radę. Że razem damy radę. Choć jeszcze większą mam świadomość tego, że będzie ciężko. Mogłybyście pomyśleć, że to syndrom sztokholmski, tęsknota. Nic bardziej mylnego. Z mężem nie widziałam się ponad pół roku, więc mój entuzjazm i chęć walki o ten związek już dawno mógłby opaść. Ja po prostu kocham go bezwarunkowo, ale w tym małżeństwie widzę również siebie, swoje potrzeby, oczekiwania i je stawiam na równej pozycji z gorszymi lub lepszymi dniami męża.
            • brz_a_sk Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 26.05.15, 08:30
              emocje.pro/zwiazki-romantyczne-jak-kochaja-osoby-z-cechami-borderline/
              to jeden z tekstów, który dobrze tłumaczy jak się rodzi dramat dla obu stron związku
              warto przeczytać i próbować zrozumieć i siebie i partnera
              • juliamiller Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 26.05.15, 14:10
                brz_a_sk przeczytałam chyba wszystkie możliwe artykuły na temat BPD, również wiele książek, ale także blogi osób z tego rodzaju osobowością i fora, gdzie jak zauważyłam swoje największe żale wylewają partnerzy, którzy pozostają lub byli w związkach z osobami nie biorącymi udziału w terapiach. Mój mąż systematycznie uczęszcza na terapię, ma fantastyczną panią psycholog i różnica w jego zachowaniu jest bardzo widoczna. Wiadomo zdarzają się kryzysy, całe mnóstwo takich kryzysów. Jednak osobiście uważam, że to iż mój mąż wykonuje tytaniczną pracę, to tylko połowa sukcesu. Z mojej strony również każdego dnia powinna być wykonywana ciężka praca, dzięki której mąż będzie miał we mnie oparcie widząc, że się w tym wszystkim nie zatracam.
                Z drugiej strony rozumiem partnerów, którzy postanawiają odejść. Ja jestem bezwarunkowo. I choć wiem, że to dopiero początek drogi, to jestem przekonana, że jej cel jest słuszny i każdej ze stron (zarówno mi, jak i mężowi), pozwoli na zbudowanie fundamentów dających przyszłość naszemu małżeństwu. Przyszłość opartą na wzajemnym zaufaniu i poczuciu bezpieczeństwa.
                • brz_a_sk Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 26.05.15, 16:35
                  przykro mi nie wierzę w ani słowo

                  więc nie chcę rozmawiać

                  jak widać nie rozumiem albo rozumiem - nie ważne

                  :(
                  • juliamiller Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 26.05.15, 17:05
                    dlaczego nie wierzysz? Przeczytałam ten wątek od samego początku. Jesteś właściwie jedyną osobą, której zdanie do mnie przemawia. Zastanawia mnie, co sprawiło lub co znalazło się w mojej wypowiedzi, że w jej prawdziwość nie wierzysz? Nie wierzysz w to, że można kogoś bezwarunkowo kochać? Nie wierzysz w to, że mąż się zmienia? Czy nie wierzysz w to, że ja pracuję nad sobą, żeby być oparciem dla męża w jego terapii? Ja mam świadomość tego, że to jest typ osobowości, że będzie już zawsze. Teraz najważniejszą kwestią jest panowanie nad emocjami i samodoskonalenie. Naprawdę nie rozumiem, w co nie wierzysz.
                    • brz_a_sk Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 26.05.15, 17:15
                      wiara to intuicja, doświadczenie - czasem zmęczenie, zawiedzenie lub wiedza, po prostu nauka czasem

                      doceń szczerość i już
                      • vls Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 26.05.15, 17:18
                        no właśnie doceń szczerość i idź się leczyć:-)
                    • vls Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 26.05.15, 17:16
                      no właśnie
                      brz_a_sk
                      ja też nie wiem w co ty nie wierzysz i komu nie wierzysz.. my tu piszemy (często pod pseudonimem) aby odkryć swoje emocje i spostrzeżenia. szukać rady, spojrzenia z innej strony, zrozumieć by móc działać ... a Ty tylko rzucasz slogany i mieszasz. Po co Ci to?
                      Poważnie chcemy lepiej żyć jak nie pomagasz to spadaj....
                      • brz_a_sk bingo 26.05.15, 17:32
                        www.vaassen.nu/wp-content/uploads/2013/08/bingo-685x320.jpg
                        • juliamiller Re: bingo 27.05.15, 16:35
                          brz_a_sk doceniam szczerość i nie chodzi o to, jak pisze vls, że jak masz pitolć, to lepiej, żebyś spadała. Konstruktywna krytyka i dyskusja zawsze powodują, że człowiek siądzie i się zastanowi, dlaczego ktoś tak a nie inaczej go postrzega.
                          W jednym z wątków znalazłam Twój wpis: "BPD jest straszne - takie jest moje zdanie - kto zostaje z borderem, wiedząc świetnie co to znaczy jest idiotą lub ... godnym szacunku i wsparcia - CZŁOWIEKIEM" (forum.gazeta.pl/forum/w,35861,157589376,157622795,Re_Umiarkowanie_zaufanie_i_selekcja_rozmowcow.html). Rozumiem, że związek z borderem nie jest łatwy. Wręcz to wiem. Tylko, czy naprawdę ludzie z zaburzeniem osobowości nie zasługują na miłość? Na to, żeby im pomagać? Być przy nich? Mam świadomość kosztów ponoszonych każdego dnia. Przecież ich doświadczam. Jednak ani razu przez myśl mi nie przyszło, żeby zostawić męża i sobie na nowo życie układać, bo tak jest łatwiej.
                          • vls Re: bingo 27.05.15, 16:48
                            To godne podziwu, jeżeli ktokolwiek altruistycznie pomaga drugiemu człowiekowi, szacun -serio..
                            ale ja walczę o siebie .- bo muszę sama:-)
                            i nieśmiało zapytuję czy (oprócz jebania mnie bo jestem borderem), ktoś równie altruistycznie spróbuje mi odpowiedzieć na moje pytania?
                            S.
                            • juliamiller Re: bingo 27.05.15, 16:54
                              vls nie wiem, czy np. ja jestem w stanie odpowiedzieć na Twoje pytania, ponieważ ich nie znam. Wiem natomiast, że border jedynie sam sobie może pomóc. Nikt inny za niego tej roboty nie odwali. Ja jako żona mogę jedynie być i wspierać, uczęszczać na swoją terapię i pracować nad sobą, dużo rozmawiać z mężem i próbować go zrozumieć. jego zachowania, a przede wszystkim przyczyny strachu i w konsekwencji jego ataków. Ja to tak widzę. Czy jestem w błędzie nie wiem. Jednego jestem pewna - tego, że chcę z nim być i mu pomagać.
                              • vls Re: bingo 27.05.15, 17:00
                                Ja po prostu próbuję się dowiedzieć co robi border, że unieszczęśliwia swojego partnera? W jak sposób się to dzieje? czytam dużo o tym że związek z borderem to bardzo trudna relacja, ale dlaczego?
                                może potrzebuję przykładów zachowań, żeby zweryfikować je w sobie?
                                • juliamiller Re: bingo 27.05.15, 17:11
                                  vls odpowiem Ci na to pytanie jutro, w porządku?
                                  • vls Re: bingo 27.05.15, 17:28
                                    dzięki .. miłego wieczoru
            • 4haru Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 28.05.15, 02:22
              "Miło" czytać o swoim przypadku innymi słowami ;).
              Oj tak! Te wieczorne/nocne elaboraty w temacie jak bardzo go krzywdzisz to wręcz poezja :D. Na mnie czekały takie miłe wiadomości po przebudzeniu. Tak w ramach "dzień dobry kochanie, miłego dnia". A tam cała rewia atrakcji! Po pierwsze to go zdradzam, po drugie krzywdzę go całego, a tak zresztą on mi tyle poświęcił, a ja jestem niewdzięczna. Na koniec, że on już nie chce się angażować jak do tej pory.
              I tak jak Ty tłumaczyłam się ze wszystkiego. Nawet do tej pory się na tym łapię, a znajomi kompletnie nie wiedzą o co mi chodzi i po kiego to robię.
              Pod koniec związku zaczęłam odzyskiwać przytomność umysłu olewając go i jego jazdy ew. ośmieszając te zachowania. Generalnie wytworzył się schemat. Jak nie odpisuje w ciągu 5 min bo np kurde jestem w klopie to znaczy jedno: kocham byłego i chcę do niego wrócić (WTF??!!) jak odpowiadałam żeby się uspokoił bo przecież nic się nie dzieje to oznaczało że on mi wszystko poświęcił (co dokładnie nie wiem do tej pory) a ja mam w dupie jego problemy no i kocham byłego tak dla jasności.

              Mimo, że wszystko to widzę i nie mogę uwierzyć, że w tym tkwiłam mam problem. Zainfekował mi mózg. Ciągle czuję, że tonę w truciźnie.
              Wiele czasu zajęło mu wpieranie mi, że to ja mam schorzeń mnóstwo pokroju wszelakiego. Nawet wysyłał mnie do psychiatry bowiem z uwagi na ciężką sytuację życiową zamieniłam się w kulkę rozpaczy i rozdrażnienia na dwa tygodnie. Jak sam twierdził "są gorsze rzeczy" po czym sam przez miesiące przypominał czysty chaos z powodów własnych urojeń. No i mimo zażegnania moich problemów miesiącami wysłuchiwałam jaka jestem słaba i jak go wtedy obarczałam złym nastrojem i problemami. Tak żebym przypadkiem nie mogła się cieszyć ze spokoju u życiu. A moje słowa ?przestań w końcu! Daj mi zapomnieć o tamtym! Tego już dawno nie ma! To już za nami!? stało się melodią dnia powszedniego. Przyznam Wam się, że do tej pory mam do siebie pretensje, że pozwoliłam sobie na załamanie. Tak wszczepił mi, że nie mam do tego prawa. Ciągle nawet teraz sama siebie próbuję przekonać, że mam prawo żyć, czuć i mieć gorsze okresy. Tak po prostu siąść i płakać. Nawet pisząc to teraz powtarzam ?nie mógł Cię miesiącami z tego rozliczać, po to on był aby Cię wesprzeć, a później iść dalej?. No ale... tyle razy słyszałam, że w końcu uwierzyłam.

              Kompletnie straciłam kontakt z rzeczywistością.
              Niektóre rzeczy pamiętam jasno i klarownie. Chociażby przykład jak grzecznie i ze spokojem w głosie oraz całkowitym braku postawy roszczeniowe powiedziałam że mi przykro z jego wyjazdu beze mnie do jego znajomych (choć wcześnie zarzekał się, że weźmie mnie ze sobą i beze mnie nigdzie nie pojedzie). Na co zaczął uderzać pięściami po ścianach, wypił pod rząd dużą ilość alkoholu, zaczął bić siebie aż w końcu zamilkł na 2 godziny, jak sam twierdził musi uporządkować myśli, bo już nie może ze mną wytrzymać. Rzecz jasna sytuacja skończyła się na tym, że go ograniczam, że do znajomych wyjechać już nie może i przyczepiłam się jak rzep psiego ogona. Musiał wyjść, nie mógł już ze mną wytrzymać.
              Tylko, że pojawia się problem.
              Nie pamiętam wielu kłótni i sytuacji. Nie jestem tym typem kobiety "pamiętającej i wypominającej" :) załatwiam coś i puszczam w niepamięć. On pamiętał ?wszystko? i musiałam się tłumaczyć ze swojego zachowania nawet po pół roku. Z tego zachowania którego nie pamiętałam! Rzekomo powiedziałam rok wcześniej, że będę widziała się z kolegą i moim zadaniem teraz jest tłumaczyć się czy to był jakiś mój kochanek.
              Tak żebyście wiedzieli o co mi chodzi. Wiem, że potrafię postawić na swoim i czasami przesadzić. Ale spokojnie to nie uchodziło mi płazem ;) te sytuacje były maglowane po stokroć i w kółko podkreślane jaka jestem koszmarna, więc jestem świadoma ;). On mi cały czas wtaczał jakobym była ucieleśnieniem belzebuba. Niektóre rzeczy które mi bez przerwy wypominał pamiętałam dokładnie i wersja diametralnie różniła się od jego. Wkładał w tych retrospekcjach w moje usta słowa których nie wypowiedziałam. Drugą grupę stanowią sytuacje w których biję się w piersi przegięłam nie jakiś armagedon ale dwa słowa za dużo, a trzecia to moje mgliste wspomnienia albo ich całkowity brak ? tam jestem czystym szatanem i wręcz zabijałam go po kawałku.
              Mając na względzie to, że nie zawsze jestem tym ideałem zaczęłam wierzyć w tego lucyfera :/.
              Teraz nie mam kontaktu z rzeczywistością i myślę, że może i ja jestem ?walnięta?
              To, że on jest chory ? 100%. Ja? Pamiętam kilka razy jak to ja przegięłam robiąc awanturę, może za bardzo emocjonalnie na coś zareagowałam ale kurczę nie wierzę, że miałabym być czystym koszmarem. Zwłaszcza, że niektóre sytuacje jakie przytaczał na jego nieszczęście pamiętałam (marny promil niestety) i jego wersja wydarzeń kompletnie odbiegała od rzeczywistości. Rzecz jasna ja nie miałam racji a jak mi nie pasuje to mam wracać do byłego bo przecież go kocham i tego chce.
              W końcu nie wiem. Może też jestem chora tylko tego nie czuję, nie pamiętam? A jak to on miał rację?
              Wiem, że to co mówię może wydać się dziwne ale mój umysł jest w rozsypce.
              Kurczę nie sądziłam, że wyjdzie to takie długie. Przepraszam, chyba po prostu musiałam się wygadać. A no tak... przepraszanie za wszystko też stało się immanentną częścią bytowania.
              • brianaevigan Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 23.07.15, 23:40
                ...Normalnie fragmentami jakbym czytała o sobie...

                Trochę wyżej znalazłam swój wpis z momentu, kiedy się rozstaliśmy... Pisałam, że było mi smutno i źle i że tęskniłam... Teraz to czytałam i sobie myślę "WTF??????" Jak mogłam wgl tęsknić... Litości... Serio chyba wtedy na jakiś czas straciłam mózg... Teraz czuję tylko mega złość na siebie, że się tak dałam torturować... I to nie raz, a miesiącami... I na niego też- ale to rodzaj złościo-obojętności i zapomnienia- nie wiem jak to ująć- nieistnieje dla mnie i chciałabym, żeby nigdy nie istniał i mam żal do siebie, że wpuściłam tego trutnia do swojego życia i nie wygoniłam od razu jak zaczął truć...
                • brz_a_sk Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 24.07.15, 07:52
                  po tym, że piszesz o sobie, o swoich zdziwieniach sobą ... od razu widać, że pilnujesz sensu w życiu i chcesz pojąć jak to możliwe
                  pozbierać się i zrozumieć dlaczego tak się zdarza
                  najpierw ratunkowo, potem na spokojnie pod lupę i wnioski: jak sobie pomóc i exowi nie zaszkodzić

                  ten schemat sprawdza się bardzo dobrze

                  polecamy takie rozwiązanie?

                  max energii dla siebie i to na bank zadziała
                  • brianaevigan Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 24.07.15, 22:19
                    A Ty jak zawsze na posterunku ze wsparciem :) Dzięki Ci mądra i dobra istoto :)

                    Pozbierać to ja się chyba pozbierałam w jakimś sensie, jestem silniejsza itd, ale fakty są takie, że jakieś tam syfne skutki we mnie nadal siedzą... Mam żal do siebie, że się tak dałam... Moja przesadna empatia itd mnie pewnie zgubiły. Całe szczęście, że go nie widuję, bo mam ochotę go rozszarpać na strzępy za to piekiełko, które mi zgotował... To były tortury psychiczne najwyższych lotów... Ale lepiej ominąć psychola i nie brudzić sobie rąk ani nerwów już ani deczka na niego nie tracić... Żal mi straconego czasu i zdrowia i tego, że ten syf we mnie siedzi... Ja już wtedy wiedziałam i powtarzałam i chyba nwet pisałam o tym, że to jest jak trucizna i że długo potrwa zanim skutki tego znikną... Nie myslałam, że aż tak długo...
                    Kumpela, która jest w temacie na bieżąco ciągle mi powtarza, że i tak jestem silna... A ja i tam mam mega żal, że nie odeszłam od razu!!!!!!! po pierwszej akcji...
                    Może już coraz mniej się tłumaczę wszystkim na zapas w obawie przed oskarżeniami o nie wiadomo co... Może rzadziej się stresuję, że niby coś zawaliłam i zaraz ktoś zadzwoni i powie, że się właśnie nażarł śmiertelną dawkę prochów i że to moja wina... Może jest tego coraz mniej, ale wciąż skutki tego syfu we mnie są i dręczą...
                    Nie przeklinam wszystkich borderów. Wiele mogę zrozumieć itd. Ale mój przypadek był wyjątkowo niszczący... Tak myślę... Bo widzę po wypowiedziach, że są normalniejsze bordery niż tamten "mój". Może jemu pieprzyło się już całkiem w mózgu, bo od dziecka niemal ćpał i pił i złącza już całkiem przepaliło :D Bo żeby z jednego normalnego wręcz pozytywnego mojego zdania stworzyć całą chorą historię i prawie się zabić i pieprzyć brednie i setki chorych smsów przez 3 dni i noce to trzeba mieć coś z mózgiem mocno nie halo...
                    Niby nie chce już o tym ani myśleć ani gadać, ale jak widać to dziadostwo wciąż mnie dręczy i po długiej przerwie i próbie omijania tematu jednak trzeba się jeszcze wygadać...

                    Radzę dobrze wszystkim, których ktoś dręczy w podobny sposób jak mnie- ratujcie się jak najszybciej!!! Bo potem ciężko dojśc do siebie, zapomnieć i żyć jakby tego nie było... To jest jak jakaś pieprzona skaza, zaraza czy nie wiem co... Zostawia strach, złe skutki i wpływa na nasze zachowanie, myślenie itd.
                    Gdybym mogła cofnąć czas ominęła bym tego stworka szerokim łukiem, wyjechała gdzieś, nie wiem- żeby tylko go nie spotkać...

                    • brz_a_sk Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 24.07.15, 23:09
                      nie o tym samym piszemy
                      • brianaevigan Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 25.07.15, 23:17
                        O tym samym czy nie- grunt, że jest takie miejsce, gdzie każdy może zajrzeć i się chociażby wygadać. I zobaczyć, że nie jest sam. I poczuć odrobinę zrozumienia, bo tego chyba najbardziej brakuje gdy jest się w tym piekiełku borderowskiej "relacji". Bo inni, którzy tego nie doświadczyli raczej tego nie zrozumieją, a to tworzy barierę i powoduje odcięcie się od znajomych i jeszcze większe poczucie skazania tylko na swojego "dobroczyńcę" ;)
                        Samo to, że ktoś szuka takich tematów dobrze rokuje, bo świadczy o jakiejś tam świadomości problemu i szukaniu rozwiązania, pomocy dla siebie i/lub związku itd.
                        Może są chore osoby, z którymi warto zostać, które nie dręczą aż tak jak w moim przypadku, które chcą się leczyć i z którymi między jazdami idzie się dogadać. "Mój" osobnik powiedział, że pójdzie się leczyć, ale tylko jeśli zafunduję mu terapię w prywatnym ośrodku, bo to będzie znaczyło, że mi na nim zależy. Jak nie to mam spadać. Nie wiem czy to jest cecha bordera czy tylko jakieś prywatne popierdzielenia tego osobnika :D Ale za kilka dni i tak powiedział, że mam nie wspominać już nigdy o żadnym leczeniu, bo jemu nic nie jest i nie potrzebuje żadnej terapii :) Oczywiście mówił o tym w sposób grożący i jak nie posłucham to będzie kolejne piekło, a przecież ostrzegał, że nie mogę o tym wspomnieć... Potem telefon, że go niszczę i wyjeżdża odpocząć gdzieś daleko... ( daleko okazało się mieć 2km ;) ) Chociaż dzień wcześniej głosił epopeje jaka to jestem cudowna i jak to żyć beze mnie nie może... O litości!!!
                        Gdzie ja miałam wtedy mózg??? No gdzie??
                        Jak się w tym siedzi to traci się realną ocene normalności i to co chore nie razi aż tak...
                        • juliamiller Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 27.07.15, 16:25
                          Ja dzięki temu forum nabrałam dystansu i co chyba mocno mi pomaga nabrałam do niektórych sytuacji poczucia humoru. Myślę, że to ostatnie daje mi najwięcej. Bo bywa i tak, że dostaję sms o treści: Zadzwoń bo oszaleję. I w głowie mam już od razu kilka pytań: nie wiesz jak przejść misję w DragonAge? Czy może zapomniałeś zapłacić za internet i ci go odłączyli? Oczywistym jest, że nie oddzwaniam od razu, choć kiedyś dzwoniłam z przerażeniem i całą masą strasznych wizji w głowie. Ustaliłam granicę, że oddzwaniam w ciągu najbliższej godziny i w tym czasie nie ma mowy o atakowaniu mnie masą telefonów, czy kolejnych smsów. Nie mogę być na każde zawołanie, ponieważ potrzebuję czasu na dokończenie swoich spraw, a ta godzina będzie dla mnie wystarczająca. To oczywiście przykład. Dwóch rzeczy jestem pewna: tego, że chcę walczyć o związek i tego, że bez terapii mojej i mojego męża nie może się to udać. Innego rozwiązania jak terapia i praca nad sobą nie widzę w kwestii poprawy relacji.
    • brz_a_sk Mrówek i Mrówczyńska - 27.05.15, 20:41
      anka-mrowczynska.blog.pl/2015/05/27/295-mrowek/
      warto prześledzić ten blog
      jest chyba jednym z najciekawszych materiałów pozwalających na próby rozumienia wielu słów określających BPD
      wydaje mi się, ze jest to materiał ciekawy i dla terapeutów
      oczywiście to wycinek, subiektywna relacja

      dziś Mrówek - podsumowanie - skutki
      kto wie jak wiele znaczą te słowa zamiera w bezruchu
      straszne zaburzenie, straszne skutki dla wszytskich

      mam śmiertelnie poważny stosunek do sprawy - niektórych to rozrywa - warto myśleć odpowiedzialnie
      • vls Re: Mrówek i Mrówczyńska - 27.05.15, 21:30
        przeczytałam ... tylko ja jestem tak wygłupiona, że nawet nie wiem czy to Border pisze do partnera, czy partner do bordera? może to infantylne dla Ciebie, ale nie spotkałam się z takim przykładem rozmowy...możesz mnie olśnić... prześledzę zaraz pozostałe wątki
        Dzięki za "śmiertelną powagę".
        • juliamiller Re: Mrówek i Mrówczyńska - 28.05.15, 10:10
          vls tu partner przedstawia borderowi swoje odczucia i pokazuje stan psychiczny, w jakim się znalazł w wyniku relacji z zaburzoną osobą. Z mojego punktu widzenia największym problemem jest robienie czegokolwiek na milion procent, brak takiego balansu i wyśrodkowania. Jeśli border jest szczęśliwy, to tym swoim szczęściem, radością pochłania partnera, który czuje się tak wielką ilością emocji zasysany przez niego. Tak samo jest ze smutkiem, czy cierpieniem. Dla partnera, który nie ma problemów z emocjami, taki ich nagły natłok powoduje poczucie dyskomfortu, osaczenia. I choć ma on świadomość, że border nie robi tego specjalnie, że tego nie kontroluje, to na jego psychice to również się odbija, jest jakby zniewolony przez bordera.
          • vls Re: Mrówek i Mrówczyńska - 28.05.15, 12:40
            DZIĘKUJĘ
            to po pierwsze, również za wpis 4haru! muszę to przetrawić...
            Czy bywam szczęśliwa bardziej? lubię być szczęśliwa ale nie szaleję z tego powodu. Czy bywam nieszczęśliwa bardziej? chyba nie, a na pewno nie dzieje się tak bez powodu.
            Cały czas zastanawiam się nad moją diagnozą, czy jest do końca trafna... teraz ja się wygadam.
            Mam za sobą dwa schematyczne podobne związki. W pierwszym byłam bardzo szczęśliwą młodą naiwną dziewczyną z nadwagą i bez aspiracji poza stworzeniem szczęśliwej rodziny, która pewnego dnia dowiedziała się i to od samego zainteresowanego, że jest zdradzana. Pierwsza reakcja była spokojna, ale kiedy usłyszałam, że zostałam profilowo wybrana na żonę mam siedzieć cicho i gotować a on idzie się zabawić, zaczęłam się wściekać. Każde jego wyjście beze mnie kończyło się jazdą po powrocie, zwłaszcza jak naoglądałam się zdjęć z koleżankami na jego kolanach.. stałam się szpiegiem, pokazywałam mu dowody zdrad, żądając wyjaśnień, wtedy mnie bił. Przy pierwszych złamaniach uciekłam do mamy, usłyszałam, że kłamię, że to porządny facet, że sama to sobie zrobiłam, że mam natychmiast wracać i przemyśleć dlaczego mnie zdradza. Śmiechu mojego męża kiedy zapytałam dlaczego mi to robi, przecież ożenił się ze mną i mnie kochał.. nigdy nie zapomnę. Wiele razy nabijał się potem ze mnie że byłam tak głupia żeby myśleć że można mnie kochać. Niebieska karta ? nie wiem komu ją dają- w szpitalu są lekarze- mężczyźni, każą przemyśleć czy na pewno chcę to sobie zrobić, w przychodni to samo, moje dokumenty utknęły gdzieś w morzu biurokracji mam jakieś obdukcje z tamtych czasów żadna nie dotarła na policję, jednej brakowało pieczątki, w drugiej opinia medyczna była źle sformułowana.. Rozwód nie wchodził w grę, rodzice nie pozwalali o tym mówić i myśleć, szczęśliwe rodzeństwo zaczynało mnie traktować jak coś zbędnego... myślę ze moje siostry nadal nie wiedzą, mama na pewno im nie powiedziała, teraz to nie ma dla mnie znaczenia nie widziałam ich od lat, nie znam ich dzieci. próbowałam rozmawiać z bratem ale usłyszałam to samo co od rodziców. i tak żyłam coraz bardziej z boku, bo znerwicowanej małomównej siostry nie zaprasza się na rodzinnego grilla.
            Do momentu kiedy uderzył moją głową w ścianę z płytek gresowych i straciłam przytomność na wiele godzin, moja mama to widziała ale nic nie zrobiła.... za to ja wstałam I ZAMIENIŁAM JEGO ŻYCIE W PIEKŁO- wierzcie mi border, czymkolwiek jest, to mało. Nie musiałam się rozwodzić, sam mnie zostawił.
            Owca zostawiona sama sobie na prerii albo zginie, albo zamieni się w wilka.
            Pan numer dwa, którego nigdy już miało nie być, wyrósł z podziemi i nie wiem czemu nie usłyszał ostrzeżenia na wejściu jak wielu innych- bo ja się zmieniłam: jestem szczupła, i chyba atrakcyjna ponieważ otrzymuję dużo dowodów uznania, jestem szefem swojej własnej firmy, koordynuję pracę często setek osób. Podoba mi się powiedzenie " za mężczyzną sukcesu stoi znerwicowana żona, za kobietą sukcesu stoi rozwód". Pan numer dwa. Było jak w bajce- czyli normalnie tak jak miało być i nagle w pokoju stoję ona i ja. Ona- ponad półroczny romans mojego faceta na boku, ba za dużo pracowałam - nie ważne, że ustaliliśmy to wcześniej że ja teraz trochę więcej popracuję, bo chciał budować nasz nowy dom dla planowanej rodziny. Całkiem nieźle na tym wyszła pozbierała swoje szmatki i trzasnęła drzwiami ... ja zostałam bo trzymał mnie klęcząc za nogi i krzyczał przy niej że życia beze mnie sobie nie wyobraża ... to dostał co chciał. Kiedyś podwoziłam go na imprezy, teraz otrzymał warunek: żadnych wyjść beze mnie. Zaproponował ze będzie mi zawsze mówił gdzie jest i z kim, żebym tylko zrozumiała jak bardzo mu zależy.. skończyło się na tym że kiedy nie odebrał telefonu lub nie oddzwonił przez dwa, trzy dni ORGANIZOWAŁAM MU PIEKŁO. Jego kłamstwa, moje wyrzuty, szarpaniny i bicie.
            W chwili zdrady człowiek ma dwa wyjścia, albo skasować zdrajcę ze swojego życia, albo wybaczyć i żyć. Ja chciałam ich ukarać, żeby każdy z nich tak długo pamiętał i czuł żal jak długo ja czułam rozpacz za to co mi zrobili. Każdy krok w moich ślicznych szpilkach to ból, po złamaniach nogi, dlaczego ja muszę pamiętać o nich w każdym ruchu. A oni zdradzali mnie, bili i mogą normalnie żyć bez świadomości mojego istnienia, ja chciałam w tych okresach żeby o mnie pamiętali, każdy krok bólu, był z ich przyczyny i powinni o tym wiedzieć. O każdym kroku z osobna tak jak ja czuję ból z osobna.
            Taki ze mnie zły border, źle życzę tym co mnie skrzywdzili. Jak skończyła się druga historia- nie odszedł ... ale mnie się znudziło więcej go dręczyć. Jedno mnie zastanawia w tym co piszecie, że border krzywdzi bez powodu? bo ma taką psychikę... to mi podpada... mnie powiedziano na terapii że border nie potrafi postawić granicy i powiedzieć " stop, nie krzywdź mnie " i wyjść, tylko daje się katować. 4haru, Dlaczego byłaś podejrzewana o zdrady? zdradzałaś?
            brz_a_sk, teraz możecie mnie zlinczować; -) chociaż ostatnio czuję powiew wsparcia.. ja naprawdę czekam na c.d. [tak do końca nie chcę być taka]
            • 4haru Re: Mrówek i Mrówczyńska - 28.05.15, 15:27
              vls w odpowiedzi na pytanie: nie zdradzałam. Nawet nie przeszłoby mi to przez myśl. Dowodem moich "zdrad" było że kilka razy wspomniałam o jakimś facecie. Wpadł w paranoje i przeszukiwał mi kompa a że mam specyficzne poczucie humoru znajdował jakiś mój wewnętrzny żart z koleżanką na temat jakiegoś kolegi czy tam byłego to oznaczało że zdradzam go namiętnie. Ba! Z tą koleżanką umniejszam jego "dumie i honorowi". Szczerze? Po pewnym czasie tych awantur szczerze żałowałam, że tego nie robiłam. Przynajmniej dostawałabym po mordzie za to co mi się należało.

              Przeczytałam całą Twoją wypowiedź i serio? Jak Ty jesteś chora to chyba 99% kobiet również. Kogo nie trafiłby szlag jak facet ją zdradza i jeszcze dziarsko się przyznaje a do tego łapsko podnosi? Co miałaś robić? Siedzieć w kącie i go jeszcze przepraszać za to że bije? Nie mówię, że mszczenie się jest zdrowe bo i po cholerę siedzieć w tym i jątrzyć (chodzi mi tutaj głównie o Twój spokój) ale w obliczu znęcania się fizycznego nie ma dobrych i złych reakcji.
              Trafił Cię szlag. Nie dziwię się.
              Cholera Cię wzięła bo facet po pierwsze Cię zdradza a po drugie wyjeżdża nie odzywając się trzy dni? Uprzednio zarzekając się, że będzie informował? Powiedzmy sobie szczerze każda dostałaby piany. Nawet oaza spokoju.
              I powiedz mi jeszcze, że jesteś winna tych zdrad. Bo co? Bo dużo pracowałaś? Nie pasuje. No trudno rozchodzimy się nie ma tematu a nie łażę po obcych łóżkach i tłukę. Jak to tylko w Tobie jest problem to ja mam z tym problem ;).
              Rzecz jasna miejmy jeszcze na względzie współmierność reakcji. Rozumiem wkurzyć się, zrobić coś na złość i strzelić jakąś awanturą, bo w końcu każdy ma jakieś granice wytrzymałości. Nie wiem co oznacza Twoje "organizowałam piekło" bo jak rzeczywiście kompletnie nie panujesz nad sobą i w Twoim umyśle panuje czysty chaos to oczywiście może być problem.
              Dla mnie Twoja sytuacja nie jest tak łatwa. Może dlatego, że u mnie jego akcje brały się wyłącznie z jego urojeń a nie faktów? Jakby nie było facet Cię zdradzał, ba! Prał! Komu by nie odbiło po czymś takim? Jeszcze bez wsparcia u najbliższych... Bardzo Ci współczuję.
              Drugi związek to wydaje mi się przeniesienie zranienia z pierwszego.
              Nie mówię, że wszystko jest w porządku jak odczuwasz, że coś jest nie tak i nad sobą nie panujesz. Jednak Twoja historia niesamowicie odbiega od mojej dlatego nie do końca umiem się w tym odnaleźć.
              Jednak czy to musi być borderline? Nie może być chorobliwa zazdrość z uwagi na przejścia + nieradzenie sobie z nagromadzonymi złymi emocjami?
              Nie jestem specjalistą ale to dla mnie jakaś abstrakcja :/
              • 4haru Re: Mrówek i Mrówczyńska - 28.05.15, 15:43
                vls zapomniałam dodać :) tak żebyś mnie dobrze zrozumiała. To, że facet jest beznadziejnym partnerem nie znaczy, że my możemy zrobić w odwecie wszystko nie patrząc na ową współmierność. Miejmy oczywiście ten margines błędu z uwagi na emocje i tragiczną sytuację. Dlatego prosiłabym abyś opisała owe "piekło" :)
              • brianaevigan Re: Mrówek i Mrówczyńska - 24.07.15, 22:45
                Popieram... Komu by nie odbiło po takich przejściach??
                vls- myślę, że za dużo złego traktowania zniosłaś ( z jakichś tam przyczyn- niekoniecznie z tytułu tego, że niby jesteś borderline) i w końcu zaczęło to z Ciebie wyłazić- niby lepiej późno niż wcale, no ale właśnie dlatego nie powinno się znosić ani tolerować złego traktowania, bo to nie jest normalne, żeby ktoś Cię poniżał słownie, wyśmiewał i bił!!!
                CHORE SYTUACJE MAJĄ CHORE SKUTKI.
                Być może jesteś/byłaś zdrowa jak rydz :D tylko ten syf który przeżyłaś tak na Ciebie wpłynął i w końcu musi wyleźć. Każda przemilczania syfna sytuacja gdzieś się odkłada i w końcu musi wyleźć.

                Aczkolwiek to, że ktoś się daje tak długo katować na wszelkie sposoby też może do końca normalne nie jest... Choć rozumiem to trochę, bo sama się dałam wmanipulowac w jakąś chorą zależność czy coś tam i byłam przekonana, że nie mogę odejść, bo coś tam -choć wiedziałam, że mnie to niszczy i że powinnam się ratować jak najszybciej!!
                Ale np gdy kiedyś odkryłam dowód zdrady w innym związku to wyszłam i tyle mnie widział. I jeszcze byłam zła na siebie o te 3 sekundy zwłoki, gdy spytałam gdzie i kiedy :D zamiast bez słowa wyjść :) I tu kumpela znów twierdzi, że twarda jestem :) a zależało mi na tym faceta jak jasna cholera i bolało jak nie wiem co, ale potrafiłam wyjść i koniec. ale jak to potem odcierpiałam i jak tęskniłam to inna kwestia... Ale to był koniec i tyle. I tym bardziej nie rozumiem jak mogłam się później dać zmiękczyć i dręczyć... ehhh, mniejsza już tym. Nigdy mnie nikt nie uderzył, nie wiem czy bym wyszła... Więc nie chcę nikogo potępiać czy oceniać za brak reakcji... Bo to wszystko jest śliskie i delikatne... Jak się ma zaniżone poczucie wartości to się wiele znosi, bo się wydaje, że na lepiej się nie zasługuje... No wiele mogę zrozumieć, ale kurde dziewczyny- nie dajcie się bić, poniżać, wyśmiewać... I choćby nawet nie wiem kto Wam powiedział, żebyście nie myślały o rozwodzie- ratujcie się... Co to za rodzina, która każe znosić katowanie, żeby tylko rozwodu nie było??? Współczuję rodzinki...
                Popierniczone to wszytko...
                vls- fajnie, że wreszcie się ocknęłaś, tylko szkoda, że tak późno, bo to co teraz się z Tobą dzieje może być skutkiem zbyt długiego nie szanowania się i pozwalania innym na pomiatanie Tobą... Za dużo, za długo i teraz chorych sytuacji masz w sobie chore skutki...
                Ile razy było tak, że jakaś kobieta zabiła męża?? I potem było, że to z nią coś nie tak... I szła siedzieć... Ale tego co on jej wcześniej po cichu w domu robił to już nikt nie udowodni... W końcu się nazbierało i zrobiła to co zrobiła. A nie lepiej odejść po pierwszym razie??? Wiem, wiem, łatwo sie mówi, ale tak trzeba.
          • juliamiller Re: Mrówek i Mrówczyńska - 28.05.15, 13:56
            vls bardzo mi przykro, że znalazłaś się w tak wielu strasznych sytuacjach.

            W moim przypadku sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Byliśmy małżeństwem może nie tyle idealnym, co nie kłócącym się. Jeśli dochodziło do jakiegokolwiek spięcia, to występowało ono średnio 2-3 razy w roku. Małżeństwem jesteśmy od ponad 6 lat, znamy się od 10. W pewnym momencie zachciało nam się dzieci. W moim przypadku od początku wiedzieliśmy, że może być problem z płodnością. W przypadku męża zalecone badania miały być tylko formalnością... Wyniki badań zasugerowały, że również mąż może mieć kłopoty z poczęciem dziecka. I się zaczęło. Każdego kolejnego dnia mąż oddalał się ode mnie, unikał mnie. Z czasem zaczynał być bardziej nerwowy. Sytuacje, które wydawały się być śmieszne, chwilę później zaczynały być największą tragedią, jaka nas/męża spotkała w danym momencie. I znowu wycofywanie się, unikanie mnie. Kolejne telefony od teściowej z wyszukanymi suplementami diety, magicznymi tabletkami zwiększającymi płodność i ponowne oddalanie się męża. W tym wszystkim nigdy nie było ataku w moim kierunku. Wszystko, co złe tłumił w sobie. Tyle, że nikt takich emocji długo w sobie nie utrzyma. Przeszłam 2-tygodniową kłótnię, podczas której słyszałam, że maż mnie już nie kocha, musi ode mnie odpocząć, ze wszystko co najgorsze i złe to ja. Na nic się zdało namawianie męża na wizytę u psychologa (wcześniej już też go o to prosiłam. Jest bardzo wrażliwym mężczyzną, więc wiedziałam, że wiadomość o niepłodności nie przejdzie obojętnie). Bezskutecznie. Postanowiliśmy dać sobie trochę czasu na ochłonięcie i na spokojnie, gdy emocje opadły podjęliśmy decyzję o separacji, która miała trwać pół roku. W tym czasie mąż poprosił mnie o umówienie mu wizyty u psychologa, ponieważ sam sobie nie był w stanie poradzić. Rozpoczął terapię. Zdiagnozowano borderline. Ja w tym czasie przeszłam zmasowane ataki z informacjami o kolejnych autodestrukcjach, o myślach samobójczych, o tym, że mąż się mnie boi. Do tej pory nie mieszkamy razem. Codziennie pozostajemy w kontakcie. Mąż systematycznie uczęszcza na terapie, ja również jestem pod opieką psychologa. Bardzo mi ciężko. Ale wiem, że ten czas musimy wykorzystać jak najlepiej potrafimy. Ja odkąd usłyszałam o diagnozie, a było to 3 miesiące temu, każdą wolną chwilę spędzam na czytaniu wszelkich informacji o bordeline. Również dużo z mężem rozmawiam, o tym co czuje, jak czuje i jak reaguje oraz dlaczego. Pozwala mi to zrozumieć męża. Wiem, że kiedy pada hasło uczucia zaczyna się atak, e mnie nie kocha i nie wie, czy kiedykolwiek razem będziemy. po czym wycofuje się na 3-4 tygodnie i budujemy wszystko od początku, tyle, że z kolejnymi doświadczeniami. Bardzo pragnę wrócić do domu, ale chcę to zrobić mądrze. Chcę się w tym czasie przygotować na tyle, na ile jest to możliwe. Mąż wykonuje tytaniczną pracę, postępy widać każdego dnia, za co bardzo go cenię oraz jego wolę walki.
            • 4haru Re: Mrówek i Mrówczyńska - 28.05.15, 15:36
              juliamiller podziwiam Cię za Twoją pracę. Wiem, że jesteś wymęczona i wiem jaką tragedią jest życie z kimś takim. Od ataku do ataku. Nie ma szczęścia jest chwila spokoju. Nie marzy Ci się mieć po prostu w kimś wsparcia? Żyć z kimś mogąc zawsze na nim polegać? Nie bać się tworzyć z nim rodziny i codzienności?
              Nie wiadomo czy to jest tutaj możliwe a Twoje szczęście jest ważne. Nie może czyjeś wytchnienie być budowane na Twojej destrukcji. Kawałek po kawałku wraz z każdym atakiem.
              Ile jeszcze wytrzymasz? A jak Twoje wyniszczenie nic nie da?
              Nie rozum tego jako potępienie. Zostanie z Nim to Twoja decyzja, nie mam zamiaru jej zmieniać. Chciałabym abyś tylko miała świadomość tego, że ta misja może się nie powieść.
              • juliamiller Re: Mrówek i Mrówczyńska - 28.05.15, 16:14
                4haru moją najważniejszą zasadą w relacjach z mężem jest nieobiecywanie czegoś z czego wiem, że się nie wywiążę. Zanim odbyliśmy poważną rozmowę o tym, że chciałabym być z nim i go wspierać, nie tylko w tych dobrych, ale również w tych złych dniach, spędziłam mnóstwo czasu na tym, aby mieć pewność, że ja jako ja dam sobie z tym radę, że to udźwignę. Poza tym jak najwięcej czytałam, szukałam. Organizowałam dla siebie psychologa i dalej czytałam. Wiem jedno, gdybyśmy sami, na własną rękę podjęli się próby reanimacji naszego małżeństwa, skończyłoby się to tragedią. Ze wsparciem terapeutów wiem, że każde z nas da radę. Nie wiem, jaki będzie finał tej walki. Na pewno każdy z nas wyjdzie z niej mądrzejszy o jakieś doświadczenie. Bardzo mi pomaga postawa psycholog męża - jej pewność siebie oraz profesjonalizm. Ja natomiast jestem na takim etapie życia, że nie buntuję się, nie histeryzuję, czekam cierpliwie i czuję, że z dnia na dzień mam w sobie coraz więcej spokoju i opanowania, ponieważ znacznie bardziej rozumiem zachowanie męża. Żeby dojść do tego momentu, w którym teraz jesteśmy musieliśmy najpierw opracować sposób komunikacji, ponieważ maż jest bardzo skryty i wszystko w sobie tłamsi. W związku z tym, że uwielbia czytać, a ja pisać, postanowiliśmy, że napiszemy wspólnie książkę. Mąż będzie opisywał to, co w nim siedzi, a ja będę to spisywała. W ten sposób ja spróbuję sobie wyobrazić, co on w danych sytuacjach przeżywa. Drugą formą komunikacji jest muzykoterapia. Ale, żeby nie było zbyt łatwo, to nie polega ona na puszczaniu muzyki i wyciszaniu się przy niej. Pierwszym etapem było wybranie odpowiedniego utworu, który odda nastrój i emocje, jakie w danej chwili w nas siedzą i wybranie z tego kawałka fragmentu tekstu, który an tę chwilę najlepiej pasuje. Później pod koniec miesiąca zbieramy wszystkie wersy, układamy z nich wiersz i interpretujemy, albo i nie. Teraz jesteśmy level wyżej (level bo mąż poza czytaniem, słuchaniem dobrej muzyki, lubi również gry komputerowe). Mianowicie każdego dnia rano mąż przygotowuje cały utwór, który opisuje jego emocje, stan, wszystko, co z mężem związane i interpretuje go tłumacząc mi, co się z nim w danym momencie dzieje.
                Pytasz, czy nie chciałabym mieć kogoś na kim mogłabym polegać. Nikt z nas nie jest doskonały. Każdy ma słabsze i mocniejsze strony. Dla mnie na tę chwilę najważniejsze jest ustabilizowanie nas i znalezienie złotego środka, który pozwoli na dalszą pracę nad sobą i doskonalenie się.
      • juliamiller Re: Mrówek i Mrówczyńska - 28.05.15, 16:23
        brz_a_sk podoba mi się Twój śmiertelnie poważny stosunek do sprawy. Gdybym ja takiego nie miała, nie podjęłabym się kontynuowania małżeństwa. Kocham bezwarunkowo, ale i mądrze.
    • mimowszystkochce Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 03.06.16, 15:31
      mimowszystkochce.blogspot.com/ - zapraszam, i zachęcam ludzi żyjących z osobami BPD to podzielenia się swoją historią, i tym jak sobie poradzili.
      • zbr123 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 22.06.16, 18:41
        link nie dziala

        Ludzie pomożcie bo juz sam nie wiem kim jestem? Dwa lata temu poznalem kobiete. Wszystko super, wielka milosc randki, wyjazdy, wspole zainteresowania itp. zostawila mnie po dwoch tygodniach, bo bylo "zbyt pieknie". Ja przez miesiac nic, nie zabiegale, udawalem, ze mam to gdzies, a wewnatrz cierpialem, bo staralem sie jak moglem ale sie nie udalo. Po miesiacu nawiazalem ponowny kontakt i jestesmy razem juz dwa lata. Od roku mieszkamy razem. Wszystko bylo ok dopoki niedaleko nas nie zamieszkala moja siostra, z ktora cale zycie mialem doskonaly kontakt. Od tego momentu zwiazek zaczal sie psuc. Zarzuty ze strony mojej narzeczonej (przed zamieszkaniem, po ponad roku znajomosci sie oswiadczylem) że : ona nie jet dla mnie najwazniejsza, ze nie mysle o niej na pierwszym miejscu i prowadze dwa domy (jeden mój, drugi siostry), co jest kompletna bzdura, bo z siostra widuje sie raz na 2 tygodnie ( zaznaczam,ze one obie bardzo sie lubia i maja dobry kontakt, moja kobieta twierdzi, ze problem jest we mnie). Ze odkad zdecydowalem sie na bycie z nia, to powinienem ja stawiac na piedestal i w pierwszej kolejnosci myslec o niej. NP. Ja chce jechac do siostry i mowie : "jade jutro do siostry " - foch, pytam czemu. Odpowuiedz: bo powinienes powiedziec : " chcialbym jechac do siostry , co o tym myslisz, czy nie mamy akurat innych planów?, na pewno nie powiedzialabym , ze nie możesz " ufff.. Wczoraj powiedzialem jej, ze anulujemy na razie slub, bo uwazam, ze nawzajem psychicznie sie wykanczamy. Powiem jeszcze, ze moja narzeczona jest osoba, ktora uwielbia byc w centrum uwagi, bardzo duzo mowi, bardzo liczy sie ze zdaniem innych i twierdzi, ze kocha mnie bardziej niz ja ją - o wszystkim tym mowi otwarcie i bez ogrodek. Ja jestem juz zmeczony psychicznie i zaczynam myslec, ze moze ze mna jest cos nie tak, bo to juz 2 taki zwiazek w moim zyciu ( poprzednia wylądowala w psychiatryku po rozstaniu ze mna) Ja 32 lata ona 30. Oboje bez nalogow. Na zewnatrz : normalni, ciepli ludzie. Czy ja juz oszalemem ? a moze to ja jestem borderem ?Pomocy!!!!
    • agrafka229 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 29.06.16, 15:53
      Bezpłatne, indywidualne konsultacje psychologiczne dla RODZIN i PRZYJACIÓŁ osób chorujących psychicznie bądź doświadczających kryzysu emocjonalnego.

      Zapisy przyjmowane są telefonicznie: 733 563 311 i mailowo: twojpsycholog2@gmail.com Zapisy będą przyjmowane do wyczerpania miejsc.

      Więcej informacji na stronie: razem-fundacja.org/grupa-wsparcia-dla-osob-chorujacych-psychicznie/

      Działania realizowane są w ramach projektu ?RAZEM w kierunku umacniania? współfinansowanego ze środków Samorządu Województwa Mazowieckiego
    • ewentualnietak Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 08.07.16, 09:54
      Pozwólcie więc, że i ja opowiem swoją historię o związku z partnerką mającą wiele cech BPD.

      Całość nie trwała długo jak w wielu opisywanych tu przypadkach, byliśmy ze sobą kilkanaście miesięcy. Od początku urzekła mnie jej czułość, adoracja, to, że czułem się przy niej wyjątkowy. Ale i od początku miewała jakieś dziwne dla mnie zachowana np. potrafiła przyjść na drugie spotkanie i powiedzieć, że w sumie to nie powinniśmy się dzisiaj spotkać. To był bardzo namiętny związek, pełen miłości, czułości, bliskości fizycznej. Coś pięknego! Do czasu gdy nie wpadała ona w swoje stany gniewu. Wystarczyła drobna rzecz, która jej nie pasowała i potrafiłem usłyszeć, że mnie nienawidzi, że jestem chory psychicznie i np 20-30 smsów z obelgami na mój temat. Kilka godzin później lub kilka dni później następowało wycofywanie się z tych słów (choć rzadko kiedy z użyciem 'przepraszam') i ponownie - miłość, namiętność do czasu kolejnej kłótni i tak ciągle, z nieba do piekła i z powrotem.

      Początkowo odbierałem to jako docieranie się, że przecież u podłoża naszej relacji leży miłość, a cała reszta się ułoży. Tak się nie stało. Po kolejnej kłótni zaledwie po 3 miesiącach zakończyłem związek, ale co gorsza dla mnie - nie zerwałem relacji. Od czasu do czasu spotykaliśmy się na obiad, czy ot tak pogadać. Wówczas żadnych ataków nie było, koniec końców nie byliśmy razem, więc nie miała prawa zrobić mi jazdy o wszystkie rzeczy, które zdarzały się wcześniej. Po dwóch miesiącach takiego błogostanu uwierzyłem, że tak może być zawsze i znowu się zadurzyłem. Ponownie było jak w bajce, a do tego seks stał się tak cudownie namiętny. Niestety wybuchy agresji ponownie wróciły. Zazdrość, brak komunikacji, ciągłe dążenie do tego, że jej racja w danym temacie jest najważniejsza. Gubiłem się w tym, za każdym razem obiecywałem sobie, że będę czujny i na 100% jestem w stanie doprowadzić do sytuacji w której będziemy potrafili się komunikować, rozmawiać o tym co nas boli, ustalić coś i iść do przodu. Nic bardziej mylnego! Jeden powód kłótni załatwiony? Nie szkodzi, można wymyślić coś innego...Z czasem do całej sytuacji zaczęło dochodzić obwinianie mnie za wszystko co się między nami dzieje. Miałem wrażenie, że nawet jeśli ona coś ewidentnie spieprzyła to winnym będę ja. W momentach jej ataków nie wytrzymywałem, w końcu ile razy pod rząd można słuchać, że jest się kłamcą, prostakiem, chorym psychicznie. Wówczas wystawiałem ją na zewnątrz, albo odpowiadałem jej w równie piękny sposób. Choć gorszym dla niej było, że po takiej akcji nie odbierałem telefonu, nie otwierałem drzwi, unikałem spotkania. Atakowała mnie za to bez litości, kompletnie nie widząc ciągu przyczynowo-skutkowego między tym, że mnie zbluzgała, a tym, że nie mam ochoty się z nią po tym kontaktować.

      I tak minęło wiele miesięcy, ciągłej walki, próby tłumaczenia, ale cała relacja przerywana cudownymi chwilami, co raz bardziej zmierzała w kierunku tego, że wszystko jest moją winą. Moje postrzeganie własnej osoby zaczęło się przez to zmieniać, zacząłem wierzyć, że tak może być, że 10% kłótni, które mogłem ja wywołać, jest dużo gorsze, niż jej 90% ataków. Nie mogłem już normalnie funkcjonować na co dzień, czułem się wypruty z energii i emocji. Ciągłe zrywanie, schodzenie się w miłości, tylko po to, żeby 2/3 dni później usłyszeć, że jest się chorym psychicznie i powinienem udać się do szpitala...koszmar!

      W końcu udało się, poszła do psychologa, rzekomo sama dla siebie. Dowiedziała się, że ma lęki przed byciem samą, lęki przed odrzuceniem, powodowane prawdopodobnie przez relację z ojcem w dzieciństwie. Tylko cóż z tego, skoro chwilę po wizycie dzwoni i mówi, że właściwie to ja też powinienem pójść, że ze mną jest jakiś problem...Ciągłe wypieranie ze swego umysłu własnych problemów, zero autorefleksji, ciągłe "bo ty, bo ty, bo ty", ciągłe sięganie do historii by znaleźć jakiś moment w którym nie wytrzymałem i odpyskowałem w jej stylu, nie widząc tego co sama wcześniej robiła.

      Rozstawaliśmy się już tyle razy, że sam już nie wiem czy teraz to na serio. Kompletny chaos w głowie. Z jednej strony świadomość, że tak namiętnie i cudownie nie kochało się nigdy nikogo i strach przed tym, czy takie uczucie kiedyś się jeszcze pojawi. Z drugiej jednak strony czytając wypowiedzi tu i w innych miejscach doskonale wie się, że powinno się odciąć od takiej osoby natychmiast. Jedno jest pewne, relacja z taką osobą działa jak narkotyk: uzależnia, dawkujesz ją sobie, choć wiesz, że w dłuższej perspektywie taka relacja podobnie jak narkotyk cię zniszczy. Idiotyczne poczucie, że wiem, że nie to się nie uda, że nie chcę słuchać, że to wszystko moja wina, że nie chcę być już przedmiotem kolejnego ataku, a z drugiej strony wiem, że nadal ją kocham, za te wszystkie cudowne chwile, za cudowne miejsca, że tak bardzo za nią tęsknię.......
    • brz_a_sk Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 08.07.16, 17:12
      każdy związek opiera się na czymś - coś daje i to obu stronom
      pytanie co? jest bardzo pożyteczne
      polecałam Małą czarną - www.ipla.tv/Mala-czarna-odcinek-359/vod-5603514#/page_container - jeszcze dział więc może warto zadać sobie pytania razem ze specami - 'miłość jest jak lekarstwo' - i zakochanie jako pułapka - bardzo trudne prawdy, z którymi można się nie zgadzać ale do niezgody warto znać swoje argumenty,
      można udawać, że w życiu nie słyszało się Eichelbergera, Braunek czy żadnego speca

      czy miłość fana do gwiazdy to miłość czy wygodnictwo i świr? egoizm? - co takie zakochania w wizerunku drugiego człowieka, który sami sobie tworzymy mówią nam o nas samych??? mówimy, że kochamy kogoś chcąc od niego czegoś - stąd lista pretensji - więc co kochamy???

      często zdarza się tak, że 'kochamy', by ktoś na nas zwracał uwagę - odgrywamy milion ról, okłamujemy ludzi, byle tylko nas zauważali i gmatwamy się w fatalne związki, nie mające nic a nic wspólnego z miłością i dziwimy się, że coś tu nie gra;
      na tym forum są osoby odstawiające chory cyrk - uważajcie - na podstawie wysłuchanych historii tworzą pod wieloma nickami wpisy, do czego używają tego procederu lepiej nie wiedzieć, od chorobliwego poszukiwania zainteresowania do krzywdzenia ludzi nie tak daleko;
      każdy oszukany ma prawo być wściekły - żerowanie na osobach w kłopocie, nigdy nie da się usprawiedliwić żadną chorobą ani zaburzeniem; niektórzy w poszukiwaniu uwagi i interesu polują i na tym forum na człowieka - cóż są różniste zaburzenia, oszukiwanie ludzi zawsze kończy się wykluczeniem i pogardą; lęk przed samotnością i odrzuceniem nie wyklucza kary za nikczemność;
      pasożyt przeżera to forum, prawie wszystko wygryzł, zużył i nie chce widzieć swojej klęski :(
      tak to bywa z szukaniem uwagi u innych, uzależnianiem się od innych i od swojego kłamstwa; domek z kart a każda fałszywa - i wszyscy mają jasność kto ich okłamał

      a my się mamy nauczyć kochać a nie uzależniać i mamy akceptować siebie samego po pierwsze

      posłuchajcie Malej czarnej i nie dajcie się złapać chorym emocjom w pułapkę

      ani cudzym, ani własnym zaburzeniom nie należy dać się zdominować;

      Osoby ze zdiagnozowanym zaburzeniem maja szansę znaleźć jakieś ukojenie dzięki terapii i wsparciu, ciężka droga, ale raczej nie da się żyć krzywdząc bliskich - 'zapuszczone zaburzenia' idą w dramatycznym kierunku, leki, używki, fatalne doświadczenia zbliżają kosmos w głowie do BPD a nawet choroby psychicznej - tu na forum niewiele osób miało kontakt z osobą z BPD i całe szczęście;

      nie zastanawiajcie się czy to BPD czy DDA czy PTSD - są zachowania, które zapalają czerwona lampkę i jeśli reagujemy na to w sobie, czy w partnerze to jest szansa, że idziemy w zdrowym odruchu w dobra stronę; jeśli uzależniamy się to coś jest z nami nie tak - i nie ma co się wyzywać i odsyłać wzajemnie do psychiatry - zdrowy leci po pomoc z drugą prędkością kosmiczna - zaburzony wkręca się i uzależnia, pokrzykując, że jest normalny - i to już jest alarm - toniesz, bo coś ci nie działa;

      olśnienia są towarzyszem odkopywania się z uzależnienia, zaczynamy być sobą i widzimy swoje błędy; rozumiemy co w nas nie zadziałało; z czasem rozumiemy co nas kleiło do osoby zaburzonej, co nam się myliło z miłością,
      często to partner zapolował na bordera, na osobę zaburzoną - co ciekawe taki partner wcale nie chce odnaleźć za zaburzeniem dobrze funkcjonującego człowieka
      to czasem tak jak pozostanie z już niepijącym alkoholikiem jest nie do zrealizowania

      nie ma cudów, coś musi nie działać, by człowiek nie zwiał w porę od osoby destrukcyjnej


      • vls Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 09.07.16, 13:54
        Ciekawe spostrzeżenia i w większości trafne, ale sposób przekazania tu i teraz ... niech Twój Bóg, ma Cię w opiece, zastanawiam się jakie biedny rodzaj schorzenia Ciebie tu sprowadza.
        Z całym szacunkiem dziękuję i do miłego
      • tomasz061981 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 09.07.16, 22:52
        Witam
        Pozwólcie, że ja przedstawię swoją, bardzo świeżą historię związku z kobietą z zaburzeniem osobowości borderline. Nie jestem już taki młody mam 34 lata, a wszystko zaczęło się pod koniec wakacji zeszłego roku, najpierw dwa tygodnie codziennych, emocjonalnych, wielogodzinnych rozmów na portalu randkowym, później spotkanie, które było magiczne, jak się spotkaliśmy to wydawało nam się jakbyśmy się znali od dawna, wszystko było piękne, spotkania w zasadzie codziennie przez następne tygodnie, bajka w każdym aspekcie, troska, zrozumienie, godziny ciekawych, inspirujących rozmów i to spojrzenie, którego nie sposób zapomnieć, "Jaki Ty jesteś mądry, czuły, jaki przystojny, każda kobieta marzy o takim partnerze jak TY, wielokrotnie to słyszałem" Po około miesiącu, może półtora oznajmiła mi, że cierpi na depresje i być może ma w umiarkowanym stopniu zaburzenie osobowości typu borderline, chociaż Jej psychiatra nigdy jej do końca tego nie stwierdziła. Przyjąłem to do wiadomości, trochę się zainteresowałem tematem jak postępować z partnerami, którzy mają depresje, jakby lekceważąc trochę temat borderline. Przez kolejne tygodnie bywało zmiennie, ale akceptowałem to co się działo, czasami potrzebowała czasu dla siebie, prosiła żebym nie przyjeżdżał, bo czuje niesamowitą pustkę , boli Ją dusza, nie chce nikogo obrażać i się na nikim wyżywać dlatego woli być sama. Minął dzień, dwa, czasami trzy i wydawało się, że wracała do równowagi, nie zdarzało się, żeby wybuchała jakąś złością w stosunku do mnie, bywało jedno, dwa zdania podniesionym głosem, w takich momentach mówiłem, że nie będę w ten sposób z Tobą rozmawiał i kończyłem dyskusje, odpuszczałem. Zwykle tego samego dnia, bądź następnego przyznawała się do błędu i przepraszała mnie za swoje zachowanie. W końcu jakoś na przełomie grudnia i stycznia postanowiła, że dla lepszej jakości naszego związku, chciałaby się zapisać na 24 tygodniową terapie w szpitalu w Pruszkowie. Najpierw jakoś w lutym pojechała tam na dwa tygodnie diagnostyki, a później od początku kwietnia dostała się na 24 tygodniową terapię. Jeszcze przed wyjazdem do szpitala wyjechaliśmy sobie na dwie wycieczki, ta ostanie tuż przed wizytą w szpitalu, była niesamowite, moja Partnerka wymyśliła, że zakupimy sobie srebrne obrączki, a ja zaproponowałem piękne miejsce i okoliczności w jakich je sobie nałożymy...miał to być symbol naszej miłości, której nic nie zniszczy, po prostu magia. Z początkiem kwietnia zawiozłem moją Partnerkę do szpitala i wróciłem do miasta, w którym mieszkam, 250km od Pruszkowa. W każdy weekend przyjeżdżałem do niej, raz na miesiąc moja Partnerka przyjeżdżała do domu na weekend. W czasie tego pobytu starałem się Ją wspierać, tulić, okazywałem tyle czułości ile mogłem. Na początku mówiła, że jest niezadowolona, bo trafiła do grupy gdzie nie ma terapii indywidualnej, tylko trzy sesje grupowe tygodniowo, nie mogła się tym pogodzić, przez pierwsze tygodnie na terapii grupowej zwykle nie odzywała się prawie wcale, pisała do mnie, że nie wie po co tam jest? Próbowałem Ją namówić żeby zaakceptowała tą sytuacje i może spróbowała się delikatnie stopniowo otwierać, że wspieram ją w tym i byłbym z niej dumny gdyby się przełamała. Pod koniec maja zaszło nieporozumienie i błąd z mojej strony, za który przeprosiłem, miałem oglądać mieszkanie, w którym mielibyśmy razem zamieszkać, wcześniej ustaliliśmy wspólnie jakie mnie więcej to ma być mieszkanie, ile pokoi, metraż itp, wysłałem też Jej zdjęcia mieszkania, które będę oglądał, na godzinę przed obejrzeniem tego mieszkania, zaproponowała, że skoro jej nie ma na miejscu to może bym obejrzał to mieszkanie z jej siostrą, trochę to mnie zdziwiło i zaskoczyło, nie zgodziłem się, nie wiem sam dlaczego. Do dzisiaj mam do siebie pretensje o to, że nie zgodziłem się obejrzeć tego mieszkania z jej siostrą...było kilka smsów, że zignorowałem jej potrzebę, było jeszcze kilka smsów w formie ataku na moją osobę. Na drugi dzień przeprosiłem Ją za to, że tak się stało, Ona również mnie przeprosiła i stwierdziła, że za bardzo mnie zaatakowała i żebym nie brał tego do siebie, bo to skutek jej zaburzeń. Wydawało się, że sprawa została wyjaśniona, chociaż od tego czasu jakby rzadziej się ze mną kontaktowała, czasami na smsy odpisywała po kilku godzinach, wcześniej to się raczej nie zdarzało. Dostałem też dwa dziwne smsy, pierwszy to "I co dalej", drugi "Odwróciłeś się ode mnie, a to jest równoznaczne z porzuceniem" Faktycznie trochę mniej się z Nią kontaktowałem, ale to dlatego, że z jej strony również było mniej kontaktu, myślałem, że potrzebuje czasu dla siebie, poza tym mówiła, że odstawili jej leki i dziwnie się czuje, mówiła też, że poprosi za dwa dni swoją lekarkę, żeby przywróciła jej chociaż jeden lek, poprawiający nastrój, bo nie daje rady. Na początku czerwca przyjechała do domu i raz jeszcze wszystko sobie wyjaśniliśmy, prosiłem żeby nie rozpatrywała tego wszystkiego tak radykalnie, zapewniłem jak bardzo Ją kocham, wspieram i rozumiem, że jest teraz w trudnej sytuacji,ale ponieważ łączy nas uczucie, to przetrwamy ten trudny czas, wydawało się, że temat został całkowicie zamknięty, tym bardziej, że stwierdziła, że nigdy się ze mną nie rozstanie, bo ma Mercedesa, po co miałaby go zmieniać. Po tygodniu odwiedziłem Ją ponownie w weekend spotkaliśmy się w Warszawie, pojechaliśmy sobie na piknik na trawę, tuliliśmy się, trochę rozmawialiśmy, trochę milczeliśmy, cieszyliśmy się swoją obecnością. Mówiła mi, że ma tam na oddziale koleżankę z borderline i że zaczęła z nią biegać, stwierdziła też, że się powoli przełamuje i zaczyna coś mówić na terapii grupowej, wspierałem ją i chwaliłem, że się przełamała. Po moim wyjeździe napisał mi, że prosi żebym przyjechał za dwa tygodnie, oczywiście zgodziłem się. Mija kolejny tydzień czerwca, codzienne smsy Dzień dobry, Dobranoc Kochanie itp. W czwartek chciałem zadzwonić i porozmawiać, ale napisała, że ona przyjedzie w weekend do domu i wtedy sobie porozmawiamy ucieszyłem się. Chciałem ją odebrać z dworca, ale stwierdziła, że spotkamy się pod wieczór. Wieczorem podczas 20 minutowego spotkania oznajmiła mi, że chciałaby się ze mną rozstać, byłem w totalnym szoku, zapytałem dlaczego, odpowiedź: byłeś dla mnie przyjacielem, nie czuje już do Ciebie pociągu seksualnego...Moje kolejne pytanie to: dlaczego jeszcze kilkanaście dni temu mówiłaś, że mnie kochasz? odpowiedź: tak wtedy czułam... Mówię Jej, że przecież mówiłaś, że jedziesz tam żeby polepszyć jakość naszego związku, odpowiedź: okazuje się, że nie. Wszystko to mówiła na zimno, bez żadnych emocji, nigdy jej takiej nie widziałem, chciałem jeszcze trochę porozmawiać, ale stwierdziła, że musi iść do domu, bo boli ją serce i brzuch i szybkim krokiem oddaliła się...mówiła jeszcze tylko, że bedzie w domu w połowie lipca w weekend i wtedy możemy jeszcze porozmawiać.Wysłałem jej jeszcze trzy smsy po tym wszystkim, odpisała tylko, że niełatwo przychodzi jej ignorowanie moich smsów, ale zdała sobie sprawę jak bardzo jest zaburzona i ile pracy przed nią, żeby sobie z tym poradzić. Jestem totalnie zdruzgotany i kompletnie nic nie rozumiem, zostały jej jeszcze dwa miesiące terapii i wraca do domu, co będzie dalej nie mam pojęcia, żyje totalnej niepewności i mnóstwem pytań bez odpowiedzi...W tej chwili mija trzy tygodnie od tego rozstania, nie wiem co mnie dalej czeka i w jakim miejscu się znajduje...Mam za sobą już dwie wizyty u psychologa, muszę się jakoś wzmocnić, pozbierać, ale wciąż nie dowierzam, że to wszystko tak się potoczyło...
        • rozbawiony0 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 14.07.16, 02:10
          przeczytałem pobieżnie - ale moja rada jest taka : zapomnij. Ułóż sobie życie z kimś innym.pozdrawiam. ps. moja żona jest borderem, mamy dwójkę dzieci, sytuacja beznadziejna.
    • kulesza_anna7 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 08.10.16, 18:01
      Polecam obejrzeć bardzo ciekawy film o depresji Profesor Anczewskiej.
      www.youtube.com/watch?v=3I2WpGfJ2yU
      • brianaevigan Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 04.05.18, 11:01
        Trafiłam kiedyś na bordera- piekło na ziemi. Do dziś są we mnie tego skutki. Byłam pewna, że będę umiała ich już omijać i co? I znów mam kogoś, z kim jest coś nie tak... Nie wiem czy to border czy coś innego, ale znów jest toksycznie. Jest idealnie, a potem nagle on nie wie czy kocha... I tak już kilka razy. Potem przeprasza i jest spokój na jakiś czas i znów cudownie. Niby jest zupełnie inaczej niż poprzednim razem, te odbicia są jakby normalniejsze, osoba też, ale zaczyna być równie toksycznie. To gooowno jest strasznie przebiegłe... Trudno je rozpoznać, trudno odejść od razu, bo niby coś nie gra, a przecież cała reszta jest idealnie. Czuje się jak zastraszony szczeniak. Nie odzywaj się to będzie dobrze, a jak powiem coś niby głośniej to od razu wrogość, bo przecież ja się odezwałam niemiło- a właśnie, że nie. Oni na początku wydają tak cholernie normalni, dopiero potem to wyłazi, jak już się człowiek zaangażuje. Parę lat temu bardzo mi to forum pomogło, ludzie rozumieli, można było pogadać sensownie, jest tu jeszcze ktoś?
        • northern_star Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 05.05.18, 00:47
          Problem wrócił bo nie popracowalas nad sobą. Normals po sekundzie by odszedł z toksyczne relacji która go niszczy .

          Poszukaj w sobie przyczyny dlaczego pociągają Cię tacy ludzie? Z racji nie do wartościowania?
          • brianaevigan Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 08.05.18, 20:20
            Z tym niedowartościowaniem to nie do końca, pisałam o sobie parę lat temu, zawsze byłam twarda, przebojowa itd, nie było mowy, żeby mnie ktoś zdominował itd, ale oni w tak przebiegły sposób zaczynają gnębić, zastraszać, że człowiek nawet nie wie kiedy i jak to się zaczyna... Trudno wytłumaczyć i opisać chore akcje itd... I wgl emocje... Taki niepisany terror... Myślisz, że pomożesz tej osobie, zależy Ci przecież, więc zamiast uciekać chce się pomagać itd, dopiero potem gdy spadają klapki z oczu wie się wszystko lepiej i obiektywniej. Nie chcę się wybielać ani tłumaczyć dlaczego nie odeszłam od razu po pierwszej chorej akcji- po prostu zależenie, szok, chęć pomocy i wiele innych czynników, ale w końcu się ocknęłam... Ale nie pojmę np jak można być z kimś, kto uderzył już wiele razy... Chociaż czasem byłam tak zgnębiona psychicznie, że wolałabym, żeby mnie uderzył niż toksycznie gnębił...
            • northern_star Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 09.05.18, 06:52
              Wiemy dobrze że mechanizmy zawsze są te same..... I to co nas trzyma przy takich osobach to raczej tylko naiwność że oni się zmienią jak bardziej się będziemy starać.....Ale jest to tylko naiwnością!!! Bym się zmienić to trzeba chcieć A wiemy jak to z tymi checiami I konsekwencja zachowań u takich osób jest.

              Kolejną kwestia jest taka że może i jesteś silna kobieta....ale raczej na zewnątrz byś chciała być na taka uwazana ale wewnątrz jest inaczej. Gdybyś była tak silna jak to piszesz to nie zwiazalabys się drugi raz z idiota.... A nawet gdyby to przy pierwszym objawia toksyka byś odeszła. On w pewien sposób leczył twoje braki.
        • nieruchomy_spin Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 06.05.18, 22:10
          Ciesz się, że przeprasza. U mojej takiego słowa w słowniku nie było. Przejdź się na terapię, dobieranie sobie tego typu ludzi leży gdzieś w nas.
          • nieruchomy_spin Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 06.05.18, 22:14
            Samo czytanie nic nie da, tylko się nakręcisz.
            • brianaevigan Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 08.05.18, 20:05
              Owszem, szukałabym "winy" przyciągania takich osób w sobie, ale nie tylko takich ludzi przyciągam- miałam długie związki z zupełnie normalnymi ludźmi, którzy żadnych odbić nie mieli, dlatego już zupełnie nie rozumiem czemu raz trafiam na normalnych, a raz nie... Na początku jedni i drugi zachowują się tak samo, dopiero potem wychodzą jakieś dziadostwa. Jedyne wytłumaczenie jakie znam ( potwierdzone przez psychologa) to to, że niektóre cechy, zachowania, zaburzenia itd ujawniają się u tych osób dopiero w bliższej relacji, gdy w grę wchodzą grubsze emocje. Dlatego nie byłabym w stanie wyczuć ani przewidzieć ich zaburzeń na początku, bo one pojawiają się dopiero później... Chciałabym być w spokojnym, szczęśliwym związku, ze spokojną, normalną osobą... Na początku wszyscy moi byli tacy byli, ale gdy zaczynało im bardziej zależeć- zaczynało również odbijać... Marne pocieszenie, że niby aż tak się we mnie zakochują, że aż im odbija... jednemu z nich dokładnie tak powiedział psycholog... To już niech mnie ktoś kocha normalnie i mu nie odbija :(
              • nieruchomy_spin Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 25.05.18, 17:44
                "Na początku wszyscy moi byli tacy byli, ale gdy zaczynało im bardziej zależeć- zaczynało również odbijać"
    • maaja_92 Re: dla partnerów osob dotknietych BPD 24.05.18, 22:43
      Czy ktoś z osób dawniej piszących zagląda tu jeszcze?
      Jestem ciekawa jak potoczyły się Wasze losy i czy poradziliście sobie ;)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka