iamcrazy
26.07.10, 20:32
Czy ma ktoś pomysł jak radzić sobie z nagłą zmianą widzenia
rzeczywistości? Pracuję nad sobą i zauważyłam, że coraz bardziej
potrafię nad sobą zapanować, powstrzymać się od powiedzenia lub
zrobienia czegoś, czego mogę później żałować. Ale zupełnie nie
potrafię sobie poradzić z tym jak widzę świat, ludzi, ukochaną osobę
w jednej chwili i jak potrafi się to zmienić w następnej bez
wyraźnego powodu. Gdy jestem z ukochanym i widzę świat we wszystkich
kolorach tęczy, płaczę ze szczęścia, że z nim jestem, kocham całą
sobą, tego uczucia nie umiem nawet opisać ale on to czuje. Lecz gdy
coś mi się poprzestawia ja czuję się jak wariatka, patrzę na niego
jak na obcego człowieka, gdy się przytulam to machanicznie i boli
mnie to tak bardzo, że nic nie czuję, zupełnie nic, obojętność a
nawet niechęć. Zastanawiam się jak to możliwe,nie potrafię tego
pojąć, mówię mu o tym, że to niezależne ode mnie i że nie wiem czemu
tak mam. On stara się zrozumieć, ale widzę jak też cierpi. Nie wiem
kto z nas bardziej cierpi. Ja nie mogę uwierzyć, że dzien czy dwa
temu kochałam go ponad wszystko. Czy jest jakaś metoda by z tym
walczyć? Jaki mechanizm tu działa? Dlaczego? To tak boli, wtedy
zaczynam nienawidzieć siebie, czuję się jakbym była oszustką i to
wszystko udawała. Do tej pory było tak, że to mijało i znowu czułam,
że kocham. A co będzie jeśli tym razem tak się nie stanie.
Zwłaszcza, że teraz mam powody, bo mnie zranił i mimo, że próbuję mu
wybaczyć i chyba wybaczyłam to nie tęsknię a wręcz mam wstręt do
niego. Proszę o odpowiedź czy ktoś poradził sobie z tym jakoś???