20.11.11, 12:29
Nie wydaje Wam się że fakt zaburzonej osobowości powinien determinować nasze życie osobiste? To że nie potrafimy żyć w związkach nie powinno oznaczać że musimy unikać jakichkolwiek bliższych relacji z drugim człowiekiem?? Jak można "zakochać się" i pragnąć być z kimś, wiedząc że po pewnym, krótkim lub dłuższym czasie, znienawidzi się go, porani, zniszczy??? Jaki to ma sens??? Czy wchodzenie w to, znając swoje chore mechanizmy, nie jest tylko i wyłącznie czystym egoizmem? Zyjąc nadzieją nie podkładamy sobie sami nogi? Można się starać, myśleć co się robi, a bpd i tak wypłynie na wierzch. Po jaką cholerę my trwamy w tych strasznych "związkach", czy - jeszcze bardziej żałosne - rozpoczynamy pełni nadziei nowe? Przecież to nie ma żadnego sensu. Nie wiem czy to większy masochizm, egoizm czy bezmyślność.
Obserwuj wątek
    • chemical_moon Re: absurd 20.11.11, 14:08
      to oszukiwanie samego siebie, że TYM razem będzie inaczej :/ nie rozumiem też partnerów, bo np ja swojemu chce zwrócić wolność, uwolnić go od siebie, żeby jego terapia zadziałała a on nie chce i dalej bawi się w to ze mną
      • perfekcjonizm Re: absurd 20.11.11, 16:08
        chemical_moon napisała:

        > to oszukiwanie samego siebie, że TYM razem będzie inaczej :/ nie rozumiem też p
        > artnerów, bo np ja swojemu chce zwrócić wolność, uwolnić go od siebie, żeby jeg
        > o terapia zadziałała a on nie chce i dalej bawi się w to ze mną


        Chemical, śmię stwierdzić, że Ty też się w to bawisz.
        Ja wszystkim moim partnerom zawsze chciałam zwrócić wolność. Ta dramaturgia miała swój wdzięk i urok i emocje, których byłam żądna.

        A kiedy odchodzili, karmiłam się przeszywającym na wskroś bólem.

        Stawałam się świętą, męczenniczką. Stawałam się Boginią Cierpienia. Wznosiłam się ponad szarość i codzienność. Stawałam się cierpieniem w czystej postaci. Lewitowałam tak przez jakiś czas, by za chwilę upaść do stóp mego kochanka i błagać go o przebaczenie.

        Obiecywałam, przysięgałam, zapewniałam i na powrót przez moment stawałam się Boginią Miłości, by po miesiącu miodowym stać się Wcieleniem Zła. Demonem, który ograbia z resztek godności i człowieczeństwa.

        Nie lubiłam sprawiać gdy cierpieli. Jednak czułam się przymuszona, do takiego ich traktowania. Gdy nie widzieli zamykałam się w łazience i znęcałam nad sobą, za karę, za to co wyrządzam tej drugiej stronie.

        To mnie wykańczało. Traciłam siły, traciłam rozum. Odchodziłam od zmysłów i wtedy błagałam, odejdź. Zostaw mnie. Uwolnij mnie... Uwolnij siebie.

        W końcu znajoma terapeutka wzięła mnie za pysk i zrobiła pogadanke na temat przemocy. Pamiętam, gdy mówiła, "nie masz prawa na nikogo podnosić ręki. Pamiętaj o tym. jesteś chora. To się leczy!"

        I wtedy coś zrozumiałam. Odeszłam od meża i powiedziałam, że to w tej chwili jedyne na co mnie stać. Odciąć się i już nie ranić. I zaczęła się długa, żmudna praca.

        Tak minęły długie lata i dzisiaj wciąż jestem zawieszona. Nie wiem, czy jestem już gotowa na to by coś zmienić.

        Nie wiem... Tak bardzo się boję.




      • zapetlona-online Re: absurd 15.01.12, 19:53
        myślę,że on po prostu mocno Cię kocha... Moje zaburzenie nasiliło się po urodzeniu córeczki- i wiesz co, właśnie patrząc na nią chce mieć nadzieję,że ten syf da się wywalić z mojej głowy... że uda nam się być normalną rodziną... bo jeżeli ja "nawalę" jak moja matka to zamiast ciepła podaruję córci to co sama "dostałam" BPD a tego nie chciałabym za nic na świecie....
    • perfekcjonizm Re: absurd 20.11.11, 15:43
      Ja od 5 trzymam się z dala od związków właśnie między innymi dlatego. Boję się siebie i tego co mogę zafundować innym.

      Doskonale pamiętam jak znęcałam się fizycznie i psychicznie nad moim mężem, na koniec wyprowadziłam się od niego i ograniczyłam do siebie dostęp maksymalnie.

      Dzisiaj na samą myśl boli mnie serce. Nikt nie zasługuje na takie traktowanie. Mimo to choć dzisiaj jestem po długoletniej terapii i biorę leki, to jednak nie zdecydowałabym się na związek.

      Coś za coś. Nawet nie konfrontuje się z emocjami, które się wiążą z tym wyrzeczeniem.
      Po prostu jakoś żyję. To bardzo trudne. Trudne do pogodzenia się, że tak właśnie ma wyglądać moje życie.

      Pewnie chciałabym to zmienić, ale panicznie boję się kogoś bliżej.

      Rzeczywiście absurd.
    • bloodyandblunt Re: absurd 21.11.11, 12:38
      ha chciałbym napisać ze jak to ze wcale nie determinuje
      pracujmy nad sobą zmieniajmy sie walczmy
      nie stawiajmy sie w roli bpd i nie ograniczajmy sie w "zyciu pełnia zycia"
      no tak ale ja od paru lat dość mocno odsunąłem sie od wszelkich
      blizszych relacji
      tyle ze nie stawiam swojego bpd jako determinujacego mnie w jakis sposób
      czynnika w zyciu
      odsunąłem sie ale z pobudek czysto egoistyczny
      nie myslę o tym ze zrezygnowałem z blizszych relacji w imie dobra mojego domniemanego partnera to egoistyczny czysto skalkulowane zachowanie
      zeby samemu sie nie nadwyręzać
      Jak to jest ze pare moich zachowań czy reakcji "depresyjnych " "raniących"
      uwazajac za bpd-owe jest jedynie szeregiem swiadomych mających na celu zachowaniea mnie w jako takij kondycji zdrowia i stabilnosci.
      Analogicznie to ze np jestem hujem i moge zrobic komus krzywdę jest tez mysla zbawienną dla mnie wartosciującą ale tez dlaczego nie mogę zrobic czegoś dobrego dla siebie i zamiast uciekać byc z kims i i swiadomie jednak starac sie?
      niewiem czy jest to do konca zrozumiałe ale nic moze bedzie.
      • czita88 Re: absurd 21.11.11, 15:28
        No ja musze zawsze trochę dłużej posiedzieć nad Twoim postem ;), obejrzeć z daleka i przyjrzeć się z bliska, ale generalnie po chwili wiem co miałeś na myśli :P.

        No właśnie… co jest większym egoizmem? „Odpuszczenie sobie”, rezygnacja czy włażenie w coś z pełną świadomością swoich patologii i pewnością że będę żałować ?? Ta rezygnacja to może nie tyle egoizm co tchórzostwo i lenistwo, poddanie się. Dla mnie zaangażowanie się jest równoznaczne z życiem iluzją, karmieniem się chorą nadzieją, z masochizmem. Po paru latach doświadczeń, kilku facetach ja wiem że nie potrafię, że nie podołam temu, chociaż bardzo chcę, pragnę, czuję że teraz może być inaczej, że znam siebie o całe piekło i pół nieba lepiej niż gdy zaczynałam z nimi, że mój mózg przestaje być zbędnym narządem i zaczyna ze mną współpracować, itd. itp. ale gdzieś głęboko stale wyje ostry alarm każący mi uciekać jak najdalej, ratować się od kolejnej porażki, od pogrążenia się jeszcze bardziej. Ja się chyba kurwa boję. Dopiero co uwierzyłam że można być całkiem szczęśliwym wolnym człowiekiem…

        A największym egoizmem jest chyba takie włażenie w coś jedną nogą, takie bawienie się drugą osobą…? Niby jest super, jest cudownie, jest bardzo blisko, wysyła się wyraźne sygnały, daje się siebie, żeby potem uciec, odciąć się od tego, zapomnieć i robić swoje. Zero wyrzeczeń, stałości, bezpieczeństwa. Nie wiem, to chyba nie jest fair? A może raczej to zależy od obu stron? Związek to wyzwanie, decyzja, na które potrzeba siły, motywacji i odwagi. A skąd je wziąć jeśli brakuje?? Przede wszystkim chyba hmm wiary? Nadziei? Marzeń to już nie ma wcale… Z drugiej strony to może wszystko ułatwić, nie ma tych chorych oczekiwań co kiedyś, wymagań, jest świadomość że niemal wszystko zależy ode mnie, od właściwego podejścia, porozumienia, od zaufania itd. … Wyzwanie kusi odpowiedzialność przeraża. Boję się cierpienia ale skoro „czas nie leczy ran tylko przyzwyczaja do bólu” to może boleć może już tylko mniej?... Tylko dlaczego wciąż, im więcej wiem i rozumiem, tym częściej i mocniej muszę się znieczulać ?!?

        Nie wiem już co myśleć, czego chcę i zupełnie co mam robić… Kiedy życie wyprzedza moje myśli marzę o L4 na to wszystko, chciałabym się schować, odpocząć a świat niech na mnie poczeka…
        • niunka2828 Re: absurd 22.11.11, 19:28
          yyy...ja mam TROSZKE inaczej tzn. kreca mnie faceci nieosiagalni.....tacy, ktorych mogę mieć bez problemu...tak średnio..mam swoj okreslony ideal faceta ale kiedy mialam szanse byc z takim to....szybko przeszlo mi....to nie to...Wiec co???ja sama nie wiem czego chce , jak juz to osiagne to...bez sensu to takie..nie umiem doceniac tego co mam, fakt...teraz swiruje z jednym facetem...no i on tez taki zmienny i na przemian ja chce -on nie, pozniej on chce byc ze mna to ja że ja już nie chce pozniej ze a moze by sprobowac to on ze przed chwila co innego mowilam, pozniej ja ze ok..koniec tematu i sru...takie pierdolenie na antenie
          • niunka2828 Re: absurd 22.11.11, 19:31
            generalnie to na takiej zasadzie że sie nie odzywam po np 3 mies mi sie ktorys z moich adoratorow czy bylych przypomni i sms np napisze a jak on juz sie odzywa i widze że mu zalezy to milcze...ale jakby mnie poolewal to bym mu chyba pod oknem serenady spiewala:)
    • 3bsp Re: absurd ? 18.01.12, 11:03
      To o czym pisz w tym wątku czita i perfekcjonizm o związkach, określiłbym jednym słowem - PRZYZWOITOŚĆ
      Zwykła ludzka przyzwoitość, która nie pozwala krzywdzić drugiego człowieka.
      To dojrzałość i odpowiedzialność, otwierająca drzwi do wolności człowieka.
      Dopiero z tego może zrodzić się prawdziwa miłość w nas.
      Ja darzę taką postawę ogromnym szacunkiem.

      Tak na marginesie zastanawiam się nad sobą i myślę, czy:
      - lot na czole burzy
      -zjazd na nartach na kreche z Kasprowego
      -windsurfing przy 7-8 Beuforta
      -związki z kobietami BPD
      coś łączy wspólnego
      Czy to czasem nie jest moja ułomność?
    • brz_a_sk Re: absurd 08.12.13, 15:08
      czita jesteś gdzieś?

      świetne teksty, dobry wątek

      idą święta :)



      • czita88 Re: absurd 10.12.13, 00:27
        Jestem sobie gdzieś.
        A dokładniej tkwię tam, gdzie tkwiłam...

        Może i pisanie mi czasem całkiem ładnie wychodzi,
        ale życie sobie pięknie tylko rozpierdalam / marnuję.

        Na forum ostatnio bardzo rzadko wchodzę i niewiele czytam. Zaraz się trochę rozejrzę.

        To tyle u mnie.

        Co mają święta do tego :) ?? Nie "celebruję" świąt, to tylko wolne dni i denerwująca szopka w wigilijny wieczór.
        Ale wesołych ;)
        • brz_a_sk Re: absurd 10.12.13, 06:24
          jesteś :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka