czita88
20.11.11, 12:29
Nie wydaje Wam się że fakt zaburzonej osobowości powinien determinować nasze życie osobiste? To że nie potrafimy żyć w związkach nie powinno oznaczać że musimy unikać jakichkolwiek bliższych relacji z drugim człowiekiem?? Jak można "zakochać się" i pragnąć być z kimś, wiedząc że po pewnym, krótkim lub dłuższym czasie, znienawidzi się go, porani, zniszczy??? Jaki to ma sens??? Czy wchodzenie w to, znając swoje chore mechanizmy, nie jest tylko i wyłącznie czystym egoizmem? Zyjąc nadzieją nie podkładamy sobie sami nogi? Można się starać, myśleć co się robi, a bpd i tak wypłynie na wierzch. Po jaką cholerę my trwamy w tych strasznych "związkach", czy - jeszcze bardziej żałosne - rozpoczynamy pełni nadziei nowe? Przecież to nie ma żadnego sensu. Nie wiem czy to większy masochizm, egoizm czy bezmyślność.