kro-nik
11.02.12, 18:36
Dalam szanse ostatni raz. Po blaganiach, naleganiach, jego kajaniu sie, po tym, jak zwalil mi sie na glowe bez uprzedzenia, kiedy bylam zajeta w pracy. Po tym, kiedy przyjechal z kraju A do kraju B oznajmiajac, ze nie ruszy sie ze znanego nam obojgu miejsca w parku, dopoki nie przyjde go odebrac, ze chce odpokutowac za swoje winy. I co? I bylo pieknie, az do dzisiejszego dnia. Siedze z nim w hotelu, jeszcze tydzien (mojego) urlopu przede mna, a on zdazyl ze mna zerwac, znow uslyszalam, ze nie moze ze mna byc, ze przeze mnie stracil prace (SAM JA RZUCIL), ze wszystko widze na czarno, ze potwornie go traktuje, etc. Nawet nie chce mi sie wyjasniac co i jak. Bez sensu. Znacie to wszyscy, partnerzy BPD. Z ofiary, z kogos, kogo zranil i zbeszczescil, stalam sie przestepca. W chwili, kiedy to pisze, mam silne mysli samobojcze. I juz slysze, jak sapie wsciekly, bo nie poswiecam mu uwagi, bo klikam w klawiature. Ale pisze ku przestrodze wrazliwych partnerow BPD - nie dopusczajcie do sytuacji, kiedy BPD maja nad Wami wladze, bo zrobia z Wami to, co beda chciec.