madafaka1985
30.06.15, 13:44
Hej gałganice i gałganki :)
No powiem wam, że pomiędzy wspaniałymi spacerami, hedonistyczną degustacją win i szampana oraz taplaniem się w oceanie życia, wpadam na chwilę z pewną refleksją, która być może będzie zalążkiem do dyskusji.
Już bez bicia po mordzie, wskazywania oraz rozniecania ognia pod stosem ważę co obserwuję.
Zachowując się w sposób, koleżeński, normalny ludzki i totalnie zwyczajny okazało się, że roznieciłem w głowie lubej wizję totalnego powrotu, której rozniecać nie chciałem.
Tłumacząc zachowanie spotkałem się - niestety- z jednostronną oceną rzeczywistości.
Okazało się, że u niej jest miejsce na albo 100% albo nic. Tak jakbym nie mógł być tylko miły i od czasu do czasu siąść na ławce w parku i zjeść jabłko, żyjąc sobie już wg własnym zasad i potrzeb i NIKOGO nimi nie katując. Okazało się, że jak raz usiadłem z jabłkiem to z tym jabłkiem od nowa powinniśmy siadać codziennie a dodatkowo informować się na bieżąco o wszystkim. No tutaj niestety Mówię Nu Nu.
Starając się powiedzieć jak to wszystko się dzieje i hula - dostałem w czapę, że NIGDY i NIC nie zrobiłem i teraz odrzucam jak najgorszy nieempatyczny szatan :)
Cóż poradzić. Wiem, że kiedyś jak moje marne zwłoki zostały rzucone na żwir rzeczywistości to mało kogi interesowało co się ze mną stało i działo wtedy. Skomlałem i wyłem jak pies do księżyca ale jakoś poukładałem w czerepie wszystko. Wiem że jej nie wyszło tam gdzie miałby być eldorado i zielone krainy wspaniałości.
Teraz wróciła i z najwspanialsza ofiarnością wszystko chciałaby dla mnie zrobić i nosić mnie na rękach. Ja sobie, żyję o czym powiedziałem i doskonale sobie poradziłem - fakt ten - wywołał armagedon.
Trochę przykro, trochę szkoda, ale tak właśnie jest.
"This is a world where nothing is solved.
Someone once told me, “Time is a flat circle.”
Everything we’ve ever done or will do
we’re gonna do over and over and over again…
…and that little boy and that little girl,
they’re gonna be in that room again…
and again…
and again…
forever.".