Forum Sport Rowery
ZMIEŃ
    15.03.05, 19:12
    mysle nad 2 wyjazdami wakacyjnymi:
    1) tydzien na mazurach - ruszmay w przedostatni piątek lipca, odwiedzamy Mase
    w Legionowie i jedziemy na mazury. Na miejscu troche jezdimy na rowerach,
    troche nurkujemy (sprzet juz zalatwiony) i wracamy na Mase do Warszawy. Mam
    tez pomysl na kilka atrakcji na trasie... ;-)
    2) Po lipcowej Masie jedziemy na zachód, do Kostrzynia na Woodstock - tu
    licze na pomoc WOŚP przy organizacji wyjazdu (dobre miejsce noclegowe na
    miejscu, obsluga medialna, itp;-) Mozna by go tez troche przedluzyc i
    zobaczyc jak sie jezdzi na rowerze w niemczech.

    Kto bylby chetny na ktorys z tych wyjazdow?
    Obserwuj wątek
      • roberttak Re: wakacje 15.03.05, 19:43
        nie jestem jakims tam waszym super znajomym, ale te wyjazdy wydaja sie ciekawe,
        wiec jesli byscie chcieli mnie wziasc ;), chociaz u mnie beda uwarunkowane
        przez kilka czynnikow:
        1. czy uporam sie z dostaniem na jakies studia
        2. czy nie pokryja sie z innym wyjazdem
        3. i ile taka zabawa bedzie kosztowac?
        --
        JeżU
        www.masalegionowo.prv.pl
        • skeler Re: wakacje 15.03.05, 20:58
          wyjazdy sa tak jak Masa dla wszystkich - co najwyzej w polowie trasy narzucimy
          takie tempo, zeby zgubic maruderow ;-> Ale dzienne dystanse nie beda znowu
          takie duze...
          Koszt oczywiscie bedzie jak najmniejszy - trzeba bedzie zalatwic jakies
          bezplatne noclegi (prawdopodobnie pod namiotem), a wyzywienie kazdy sobie
          jakies kupi po drodze - tam gdzie bedzie chcial - albo w jakiejs restauracji,
          albo w sklepie i samemu cos przyzadzi. Mozna bedzie tez wspolnie cos przyzadzic.
          • freaky_mati Re: wakacje 15.03.05, 22:09
            >dzienne dystanse nie beda znowu takie duze...

            Czyli jakie? 50 km, 100 km, 150 km?

            Moj rekord dniowy to 125 km z tempem burakowym. Wiec jak?

            Pozdro,
            Mati
            • roweroraffi Re: wakacje 15.03.05, 22:19
              freaky_mati napisał:

              > >dzienne dystanse nie beda znowu takie duze...
              >
              > Czyli jakie? 50 km, 100 km, 150 km?

              Mati... z doświadczenia Ci powiem, że zdarza się jednego dnia jechać na
              wyprawie 50km, a kolejnego 150km czasem. Średnio na moich wyprawach (mimo, że
              zdarzają mi się dniówki i >200km) wychodzi zazwyczaj koło 70-80km/dzień... a
              Skeler jest jednak bardziej leniwy niż ja i lubi pospać do południa ;-)

              > Moj rekord dniowy to 125 km z tempem burakowym. Wiec jak?

              Zrobiłeś 120 to zrobisz i 170... gwarantuje. Możesz spać spokojnie.

              A tempo... hmmm... policz z jaką prędkością trzeba jechać by zrobić 150km w
              ciągu 12h dnia (tak naprawde jak wstanie się bardzo wcześnie rano to ma się
              czas i 16h czasem). Tak... wychodzi średnia prędkość około 13-9km/h zależnie
              od ilości godzin dnia :-) To już nawet z bagażem jest tempo nie burakowe lecz
              ślimacze ;-)
              • olecky Re: wakacje 16.03.05, 15:55
                > A tempo... hmmm... policz z jaką prędkością trzeba jechać by zrobić 150km w
                > ciągu 12h dnia (tak naprawde jak wstanie się bardzo wcześnie rano to ma się
                > czas i 16h czasem). Tak... wychodzi średnia prędkość około 13-9km/h zależnie
                > od ilości godzin dnia :-)

                no sliczne te wyliczenia. Tyle, ze praktyka wyglada tak, ze skeler wstaje ok.
                poludnia, potem je sniadanie, i do zmroku zostaje nie 16, a 6 h. A nie kazdy
                czuje sie na tyle samodzielnie, zeby jechac sam 150 km, a potem sie gdzies
                umawiac na telefon.

                poza tym trzeba tez cos jesc, zdarzaja sie awarie (nie bede palcem pokazywal
                komu szczegolnie czesto ;-) itp. Dlatego trase nalezaloby moim zdaniem
                zaplanowac tak, zeby dzienne dystanse nie przekraczaly 100 km. Chetni zawsze
                moga pojechac dluzsza trasa...

                pozdrawiam, olek
                • kanihilator Re: wakacje 16.03.05, 16:58
                  Olo tu to żeś zaszalał owszem lubi sobie troche pospać, ale za to jak jedzie to
                  na całego i miewa dobre tępo...nie przesiaduje za to pod jakimś parasolem i
                  tankuje dzienną porcje piwa-tu to już możesz się pochwalić ile to w twoim
                  przypadku wynosi...
                  • olecky Re: wakacje 16.03.05, 17:11
                    kanihilator napisał:

                    > Olo tu to żeś zaszalał owszem lubi sobie troche pospać, ale za to jak jedzie to
                    > na całego i miewa dobre tępo...

                    no wlasnie o tym pisze, jakbys nie zauwazyl (tyle, ze ja bym napisal "tempo").

                    myslisz, ze dla mniej zaawansowanych rowerzystow to takie atrakcyjne spac do
                    poludnia, a potem grzac 30 km/h po drodze krajowej razem z tirami?

                    > nie przesiaduje za to pod jakimś parasolem i
                    > tankuje dzienną porcje piwa

                    no faktycznie - nie pod parasolem ;-)

                    www.fz.eco.pl/?a=biketour2002-2&img=10

                    > -tu to już możesz się pochwalić ile to w twoim
                    > przypadku wynosi...

                    lepiej nie, nie chcialbym tutaj tworzyc atmosfery niezdrowego wspolzawodnictwa ;-)

                    pozdrawiam, olek
                • roweroraffi Re: wakacje 16.03.05, 23:02
                  olecky napisał:

                  > no sliczne te wyliczenia. Tyle, ze praktyka wyglada tak, ze skeler wstaje ok.
                  > poludnia, potem je sniadanie, i do zmroku zostaje nie 16, a 6 h. A nie kazdy
                  > czuje sie na tyle samodzielnie, zeby jechac sam 150 km, a potem sie gdzies
                  > umawiac na telefon.

                  No tak, ale niestety trzeba się liczyć z tym, że Skeler wstaje koło południa
                  dopiero... zwłaszcza jadąc z Nim na wyprawę rowerową :-P

                  > poza tym trzeba tez cos jesc, zdarzaja sie awarie (nie bede palcem pokazywal
                  > komu szczegolnie czesto ;-) itp.

                  Nie będę pisał, kto dzis musiał zamienić rower na tramwaj, bo napęd i tylne
                  koło do wymiany :-P

                  > Dlatego trase nalezaloby moim zdaniem
                  > zaplanowac tak, zeby dzienne dystanse nie przekraczaly 100 km.

                  Odezwał się ten, któy planuje trasy tak, by zawsze było <100km :-P
              • kanihilator Re: wakacje 16.03.05, 17:10
                Robisz takie dniówki po 200? a następnego dnia to co?
                Wszystko tu zależy od wielu czynników więc samego dystansu nie można porównywać
                tylko po dłuości uwzględnij wiart. Ja jak jest w granicach 3 stoponi to nie
                wybieram się dzieś dalej bo wyjąwszy sytuacje jazdy z wiatrem zawsze to
                przeszkadza. A nawierzchnia?
                Uwzględnij też i ukształowanie w górach zykle trzeba kalkulowac jak by to
                chodziło o dystans o 1,5 razy dalszy. Miałem takie wyapady o długości 120 i 146
                wobec których musiałem planować co będzie przez najbiższy tydzień bo to było
                taki swoisty tydzień wyjęty z życirysu bo człowk musiał się po tym pozbierać.
                Fakt na wyjazdach człowik uczy sie inaczej rozkładać siły zawsze zostaje też
                opcja jazdy na "kole" więc w grupie można...
                • roweroraffi Re: wakacje 16.03.05, 23:31
                  kanihilator napisał:

                  > Robisz takie dniówki po 200? a następnego dnia to co?

                  Zdarzało się nieraz, że po dniówce 150-180km z przyczepką robiłem następną
                  dniówkę >100km. Aczkolwiek staram się po >200km albo jeden dzień odpocząć albo
                  robić <50km... nie dlatego, że się nie da, tylko dlatego, że tępe kręcenie
                  korbą patrząc na przednią oponę jadąc na siłę 'aby do przodu' mnie nie bawi...
                  jadąc lubie się zatrzymywać, rozmawiać z ludźmi, odpoczywać, zwiedzać,
                  podziwiać. W zasadzie w ciągu dnia staram się zatrzymywać co około 20km a już
                  napewno w każdym większym miasteczku. Zajść do sklepu, zamienić z kimś dwa
                  zdania, może zajechać w jakieś fajne miejsce. Sądzę, że to zajmuje mi czasem
                  więcej czasu niż sama jazda, ale chyba tym różni się turystyka (ta prawdziwa)
                  od czegoś, co wygląda jak trening :-)
                  Dlatego, zupełnie nietypowo dla cykloturystów, na samotnych wyprawach zazwyczaj
                  wstaje koło 6-8 i o 9-10, gdy inni dopiero się podnoszą do pionu w południe, ja
                  już roweruję i zwiedzam. Do celu staram się przybywać około 18-19, by mieć czas
                  na pranie, zwiedzanie piesze okolicy, poznanie sąsiadów na polu namiotowym, czy
                  kąpiel w jeziorze/basenie/morzu/rzece/innym zbiorkiku wodnym. Spać kładę się
                  też nietypowo, bowiem zazwyczaj o zachodzie słońca, czyli około 22 (wyjątek
                  stanowią przypadki, gdy poznane osoby zaproszą mnie na ognisko, piwo czy cuś
                  takiego, ale wtedy też staram się położyć wcześnie):-P

                  > Wszystko tu zależy od wielu czynników więc samego dystansu nie można
                  porównywać

                  Ja nie pisałem że można porównać każdy dystans w każdych warunkach... napisałem
                  tylko, że jak ktoś w jakiś konkretnych warunkach robi 150km to zrobi też i
                  200km (w podobnych warunkach). 50km przy 150, to już wbrew pozorom niewielka
                  różnica. Za przykład tu mogę podać Supermaraton o dystansie 510km, który
                  ukończyłem jeszcze się po drodze gubiąc (wg licznika wyszło 560km), a wcześniej
                  mój rekord życiowy wynosił ledwo 215km (2,5 x mniej). Chciałem zasugerować
                  Matiemu, że przeskok ze 150km dniówki na 180km to już nie taka tragedia jak
                  przeskok z 10km na 40km dla osoby, która nie jeździ, więc nie powinien się tego
                  bać. Najpewniej jak spróbuje to zwyczajnie przejedzie.

                  Nie rozdrabniałem się też na góry, gdzie Skeler się nie wybiera, ani na silne
                  wiatry, które znowu też takie częste nie są (mi od 2001 w okresie letnim takich
                  dni zdarzyło się łącznie może z 5 na wyprawach).

                  > Fakt na wyjazdach człowik uczy sie inaczej rozkładać siły zawsze zostaje też
                  > opcja jazdy na "kole" więc w grupie można...

                  Nie polecam jazdy patrząc tylko w koło osoby z przodu i szlifując tempo. To
                  strasznie ogłupiające... prowadziłem w 2004r. grupkę ludzi na Baltic Cycle. Ci,
                  co tylko jechali na kole i nie pomagali w wymyśaniu trasy (odbywało się to po
                  części z rana, a po części w trakcie jazdy) zazwyczaj nie mieli pojęcia,
                  którędy jechali, gdzie byli, czasem nawet co widzieli po drodze. Można
                  powiedzieć, że równie dobrze możnaby Ich wsadzić na trenażer i mieliby taką
                  samą zabawę... to po co jechać przez pół Polski?
                  • rano1 Re: wakacje 17.03.05, 10:25
                    Wy tu sobie o kilometrach a przecież...

                    każdy doświadczony rowerzysta, co nie jedną muchę połknął, wie, że kilometr
                    kilometrowi nierówny.
                    Wszystko też zależy od tego, po czym się jedzie (asfalt, gruntówka z piachem) i
                    czy ma się wielkiego wroga w postaci silnego czołowego wiatru (przy codziennych
                    kilkudziesięciokilometrowych odcinkach może być cieżko).
                    Dlatego trudno też coś planowac po aptekarsku, nieprawdaż?
                    • kanihilator Re: wakacje 17.03.05, 12:50
                      akurat planować trzeba by nie było większych niespodzianek...
                      jak zaplanowałem sobie trase ok 260 km to po przeliczeniu czasu jaki był by mi
                      na to potrzebny dodałem margines na wszelkie nispodzianki...w rezultacie
                      korzystająć z długości dnia zaplanowałem pobudke o 5 by o 5.30 wyjechać i nie
                      straszne było mi jak dystans wydłużył się do 292 oraz osrty wiatr przedni-w
                      każdym razem zdążyłem przed zmrokiem. Więc jednak przy dłuższych wpadach
                      logistyka jest potrzebna zarówno przy planowaniu trasy. Zawsze zalecam
                      zobaczenie prognozy odnośnie wiatru czy opadów. Co do tych ostatnich to może
                      być ciekawe bo jak występują np ciągłe to nie ma mocnych nic się z nimi nie
                      zrobi. Jednak może Rafi to też potwierdzi w przypadkach opadów przelotnych
                      (takich o charakterze konwekcyjnym)może nie szczególnie jakiś ostrych burz to
                      możne je omijać to przyspieszyć by je wyprzedzić to zaś zwolnić niech przejdą
                      jazda w takich warunkach robi się nawet ciekawa...
                      Zawsze trzeba planować choćby po to by mieć jakieś wyjscie awaryjne w razie
                      jakieś niespodzianki. W trakcie samej jazdy trzeba zaś narzucić sobie jakiś
                      rezim by np nie szarżować z jakimś tempem. Tu właśnie wychodzi czy ktoś jest
                      objechany. Taka osoba wie na ile ją stać ktoś kto zaczyna robić dluższe
                      dystanse musi się tego nauczyć. Znam takiego jednego co jest dobry lecz nie
                      nauczył się tego jazda z nim zawsze przypomina wyścig tyle że na początku
                      powoli a potem się to rozkręca tak, iż koniec zawsze jest ostry nawet przy 100
                      km w ciężkich warunkach. W efekcie obaj czyjemy się trasznie w mnie wręcz
                      zatyka... A on nie pali się by dlużej jechać bo właśnie nie wie jak siły
                      rozłożyć. Ten co jak piszesz jak ileś tam much połknoł to po prostu wiele z
                      tych czynności robi już intuicyjnie...
                      • skeler Re: wakacje 17.03.05, 16:50
                        ty chyba jeszcze nie zauwazyles jaka jest roznica miedzy gorami a nizinami....
                        a w gory sie nie wybieram, wiec pisz na temat, albo zaloz watkek na temat
                        wypraw gorskich ;-)
      • kazza Re: wakacje 16.03.05, 18:28
        Po lipcowej Masie jedziemy na zachód, do Kostrzynia
        Skeler!! do KOSTRZYNA to jest Kostrzyn!!!!przy granicy niemieckiej.
        > licze na pomoc WOŚP przy organizacji wyjazdu
        Kazdy woodstockowicz sam o siebie dba, o miejsce - dostaniesz takie jak Ci
        przydzielą patrolowcy rozdzielający miejsca ludziom na polu woodstockowym i w
        miare mozliwosci, namioty musicie sobie wziąć sami. co do obsługi medialnej to
        moze da sie pogadac z Remkiem albo Jurkiem bezpośrednio ale to już raczej koło
        maja najwcześiej.

        to tyle mojego komentarza jako osoby ktoóra choć krótko to rzeczowo w WOŚPie
        siedzi i widzi co się tam dzieje:)
        POzdrawiam KaZa
        • el_condorpasa Re: wakacje 23.03.05, 14:30
          kazza napisała:
          > Kazdy woodstockowicz sam o siebie dba, o miejsce - dostaniesz takie jak Ci
          > przydzielą patrolowcy rozdzielający miejsca ludziom na polu woodstockowym

          woli ścisłości to patrol nie rozdziela miejsc ludziom na polu. Tam gdzie się
          rozbijesz tam jesteś
      • rano1 Re: wakacje 17.03.05, 10:20
        Tak na marginesie
        Jeśli chodzi o mnie (pewnie i inne osoby pracujące, pozbawione 2lub 3-
        miesięcznych wakacji) - o wszelkich planowanych wyjazdach muszę wiedzieć z
        wyprzedzeniem, z podanymi terminami. Inaczej nie ma szans na zaklepanie urlopu.
        • skeler Re: wakacje 17.03.05, 11:35
          no to chyba terminy tym razem podalem wystarczajaco wczesnie... ;->
          • bad-biker Re: wakacje 23.03.05, 13:35
            skeler napisał:

            > no to chyba terminy tym razem podalem wystarczajaco wczesnie... ;->

            ha nawet za wcześnie:>
            ja ew. jakbyście mnie wzieli to na ten pierwszy bym się pisał:/

            peace
            79

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka