Forum Sport Rowery
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    [precel] WHITE CAN'T JUMP!

    17.06.05, 13:50
    Witam!

    Niesamowita historia jednego skoku:

    tiny.pl/h6mp


    "Niech mnie ktoś przytuliii... ;-)

    A zaczęło się to tak.
    Po wczorajszej jeździe m.in. po terenach Fortu Bema w Warszawie
    pozazdrościłem pewnemu młokosowi na Giancie coś a'la GSR DS, czy Warp
    jakiś. Koleś uczył się skakać na dwóch niewielkich hopkach.
    Pierwsza hopka zmontowana jest na zjeździe i ma lądowanie pochyłe, a
    druga, już zupełnie niewielka jest na końcu tego zjazdu i ląduje się na
    płaskim.
    Tak jak wczoraj zazdrościłem tego skakania, tak dziś pojechałem samemu
    popróbować. Pojechałem wcześnie, by nie narazić kogoś na przepuklinę ze
    śmiechu (i słusznie, jak się okazało). Wjechałem na górę, opuściłem
    siodełko ile się dało (a dało się niewiele, bo sztyca ma 350 mm a
    konstrukcja ramy nie pozwala na mocne wsunięcie ze względu na damper),
    sprawdziłem zapięcie kasku i...
    Pierwszą hopę ominąłem, bo z tej perspektywy nie zobaczyłem za nią
    lądowiska i strach zimny mnie obleciał. Druga hopka była mała, więc
    założyłem że nie wybije mnie wysoko, poza tym ziemię za nią widziałem i
    tak mnie to z grawitacją oswoiło, że poleciałem niczym ptak (ołowiany).
    Można przyjąć że w lotach jestem Małyszem, a w lądowaniu to raczej
    Gołotą. Chociaż z całą pewnością ten drugi robi to i tak z większą gracją.
    Chwilę po oderwaniu się od Matki Ziemi rower zmienił geometrię lotu,
    przeszedł w szyk bojowy i skierował przednie koło w dół. Niemal pionowo
    w dół. Wydałem bojowy okrzyk mający za zadanie zmobilizowanie mojej siły
    wewnętrznej i przyziemiłem. Bomber po raz pierwszy w swej historii
    zobaczył ile ma tak naprawdę skoku, a ja zobaczyłem że walnięcie się
    czubkiem głowy w glebę fajne nie jest. Pewnie się zastanawiacie, jak to
    możliwe by spaść łbem pionowo w dół i to nie do głębokiej wody. Ja nie
    wiem, jak to jest możliwe - ja wiem, że tak się stało.
    Jak już ja wylądowałem, tak chwilę później wylądował mój rumak.
    Oczywiście wylądował na mnie.
    Wpierw oceniłem zniszczenia sprzętu, potem stan telefonu komórkowego,
    potem siebie. Trawa wbita w otwory kasku, zgięty hak przerzutki (miękkie
    to jak plastelina, wyprostowałem), obite kolano i bark. Komórka cała.
    Szybko się pozbierałem i wjechałem na górę, by skoczyć ponownie. Wszak
    kawaleryjska dusza nie zniesie porażki.
    Tia....
    Pojechałem. Znów pierwszą hopę ominąłem, najazd na drugą i.... Szyk,
    kurrrwa, bojowy. Zacisnąłem zwieracze i myśląc "O ja pierdolę!"
    postanowiłem wybrnąć z tej haniebnej sytuacji. Jak tylko przednie koło
    kląsknęło o trawę zmobilizowałem wszystkie siły, by nie zrobić OTB. I
    nie zrobiłem. Za to wyszło mi piękne stoopy. I w tej pozycji
    przejechałem z 10 metrów. Szczęśliwie mam zwieracze dobre i się nie
    posrałem. Trzeciej próby nie było, siodełko poszło w górę i wróciłem do
    domu z dumą majtającą się w okolicy, gdzie plecy tracą swą szlachetną
    nazwę...
    Pewnie po pięćdziesiątej próbie bym już wykukał co było nie tak i
    wylądował bym poprawnie, ale nie stać mnie na nowy rower a chirurdzy nie
    potrafią jeszcze robić przeszczepów głowy.
    Mam wrażenie, że błędem było:
    - zbyt wysoko siodełko,
    - jazda w spdach (no, nie mam platform, no...)
    - styl wybijania się określony słowami "wór ziemniaków",
    - przerażenie w oczach i usztywnienie ciała (głównie zwieraczy).

    Niech mnie ktoś przytuli, albo lepiej nauczy skakać :-)

    Piotr Przewłocki"
    Obserwuj wątek
      • roweroraffi Re: [precel] WHITE CAN'T JUMP! 17.06.05, 14:09
        Ja opisałbym Ci metr po metrze jak wyglądał mój pierwszy skok na fullu kumpla,
        ale dość powiedzieć, że zabierali mnie z hopki nie jedną już nawet, ale dwiema
        karetkami, a w loci zrobiłęm nie tylko OTB, ale i przewrót. Lądowanie było z
        przewrotem (ale bez telemarku) o jakiś metr za końcem hopy, a wszystko przez
        coś w rodzaju kostki betonowej wkopane w miejscu skoku :-) Amora nie dobiłem, a
        roweru nawet nie zarysowałem... za to porysowałem siebie, a nawet połamałem.


        5 dni później znowu jeździłęm na rowerze... jeszcze w gipsie na ręku i
        obojczyku :-)
        • sebias Re: [precel] WHITE CAN'T JUMP! 17.06.05, 14:20
          Witam!

          Wszystko przez to, że biali nie potrafią skakać <rotfl>
          • beeren Re: [precel] WHITE CAN'T JUMP! 17.06.05, 16:07
            Coz ja tez mialem kiedys takie pomysly :-D ale zeby w SPDach??

            Beeren
      • cosmit Re: [precel] WHITE CAN'T JUMP! 18.06.05, 00:27
        Spróbuj przenieść ciężar do tyłu, tzn. zadek za siodełkiem i pociągnij
        kierownicę do góry, jakbyś podjeżdżał pod krawężnik. Na motorze skutkowało, na
        rowerze nie pamiętam (nie mam amortyzacji).
        Pozdrawiam i leć,leć Piotr.

        Cosmit
        gg2923475
        P.S. Loty na pułapie powyżej 3 000 metrów wymagają zezwolenia i planu przelotu.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka